tyu
15.12.02, 11:57
Przez wiele miesięcy byłem jednym z głównych tematów "twórczości" Perły.
Rynsztokowe "żarciki", pisane na zmianę z Miriam i przy aplauzie Lady Hawk,
w których robiłem "to" z D_nutką, albo pod dyktando Carminy, albo korzystałem
z faktu, że to Carmina "nadstawia mi łono" (cytat z Miriam). Malowali moje
"rysopisy", mnożyli inwektywy - itd. Psy szczekały, karawana szła dalej: po
pewnym czasie zaprzestałem polemik z nimi. Potem na kilka tygodni zszedłem
z Forum. Wtedy głównym celem stała się Carmina, bo ktoś do dręczenia musiał
być. Do obrony Carminy włączył się Hiacynt, potem Borsuk i inni...
13.12.2002 o godz. 9.25 ukazał się tekst Perły pt. "do BORSUKA o forum tu
jest". Perła wyraża tam chęć zaprzestania wojen, a pośrednio - również ataków
na mnie.
Może uwierzyłbym w dobrą wolę Perły, gdyby nie to, że raptem dzień wcześniej
padły INNE słowa. Perła, szyderczo proponując Carminie "zakład" na temat
bliskich mi osób, napisał m.in.
"kto dla tyu bliską naprawdę osobą jest, mam własne swoje zdanie, na faktach
oparte. Ale o tym na forum nie było więc pisać nie będę."
i - bezpośrednio do mnie
"...my się jeszcze spotkamy niebawem w realu, wiesz? I za to, co napisałeś o
Oleńce, dupę ci skopię. Nie w przenośni, nie, ale dosłownie. Będę w Mikołowie
z ferajną i nawet stały wyjazd do S. nie uchroni cię przed spotkaniem ze mną."
O co chodzi z tym "zdaniem, na faktach opartym" oraz "wyjazdem do S.?"
Kiedyś, w bardzo osobistym liście, pewna osoba zachęcała mnie: "Otwórz się
trochę!". I otwarłem się: zacząłem pisać jej o sobie, moim życiu, moich
przyjaźniach, moich bliskich... Np. o matce mieszkającej "w S.", którą
opiekuję się i do której jeżdżę kilka razy w miesiącu.
Adresatem tych informacji z całą pewnością nie był Perła.
Teraz zostały one użyte w jego pogróżkach. Pogróżkach, z których jasno
wynika, że Perła "z ferajną" nie cofnąłby się nawet przed zaatakowaniem domu
mojej matki. Przesadzał? Być może.
Wynika również, że nie cofnąłby się przed upublicznieniem listów o moich
najbliższych, byle wykazać, że moja żona nie jest "numerem 1". Wierzę, że
listy te zostałyby mu podane przez adresatkę "w dziobku" (określenie Miriam).
Przecież i tak zna ich treść - sam chełpił się tym na Forum.
Moja żona i córka były "omawiane" przez Miriam i Perłę już wcześniej. Gdy
wspomniałem o jego córce i napisałem, że Perła wydaje czterocyfrowe sumy na
Tepsę kosztem rodziny (właśnie za to napisanie ma mi "skopać dupę"), Miriam
ze słodyczą przypomniała mi o mojej córce, "takiej niewinnej". Istotnie -
nękać ją nie byłoby im trudno: kiedyś Miriam i moja córka wymieniły maile...
Kiedyś Miriam miała być w Katowicach. Chciałem dać jej coś na pamiątkę
pierwszego spotkania korespondencyjnych przyjaciół. Srebrny drobiazg. Nie
spotkaliśmy się, więc posłałem pocztą. Perła nie omieszkał poinformować, że
widział kwit. Z adresem nadawcy, czyli moim.
A gdy Lady Hawk zarzuciła mi, że pisałem do niej "obleśne" listy (listy te
opublikowałem na Forum: jedynym, który stwierdził ich obleśność, był Perła),
Perła "dobrotliwie" pytał, jaka jest opinia mojej żony o nich...
Takich ludzi można pokonać chyba tylko wtedy, gdy będzie się stosować metody
jeszcze bardziej podłe, niż oni. To także opinia mojej żony.
I ona i ja wiemy, że tego nie zrobię.
Jedyną rzeczą, którą mogę zrobić dla ocalenia spokoju mojej rodziny, to
odejść stąd.
Spotkałem tu wiele osób ciekawych i wartościowych. Z niektórymi nawiązałem
kontakty. Chciałbym te kontakty utrzymać, ale nie tu.
Jeśli ktokolwiek inny chciałby do mnie napisać - również będzie mi miło. Mój
adres tyu@gazeta.pl będzie funkcjonował do Wigilii.
Wszystkim Wam życzę zdrowych, spokojnych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku
2003 - już bez waśni i "potępieńczych swarów".
tyu