oleg3
02.01.03, 21:10
2003 rokiem wzrostu... podatków
W uzasadnieniu do ustawy budżetowej na 2003 rok zapisano, że dochody budżetu
z podatku od dochodów osób fizycznych (PIT) wzrosną nominalnie o 11,6 proc.,
a realnie o 9,1 proc. Te wielkości w 2002 roku wyniosą prawdopodobnie około
3,5 proc. i 1,5 proc. odpowiednio. Według szacunków Ministerstwa Finansów,
nominalny fundusz płac w gospodarce prawie się nie zmienił w 2002 roku,
natomiast zakłada się jego wzrost o około 4 proc. w 2003 roku. A zatem tak
znaczny wzrost wpływów z PIT tylko w części wynika z zakładanego wzrostu
funduszu płac i oznacza znaczny wzrost obciążeń podatkowych. To zaś jest
wynikiem zamrożenia progów podatkowych drugi rok z rzędu, uwzględnia
też "podatek Belki" od dochodów odsetkowych.
Wyższy PIT oznacza wyższe koszty pracy, ponieważ pracownicy dostrzegą spadek
płacy netto i będą domagać się większych podwyżek. Koszty pracy będą rosły
tez na skutek decyzji Sejmu o zwiększeniu składki na Fundusz Gwarantowanych
Świadczeń Pracowniczych i podniesieniu składki na ochronę zdrowia o 0,25
proc. do 8 proc. To jest drugi "podatek Belki", bo to właśnie poprzedni
minister finansów zamroził możliwość odliczeń składki na ochronę zdrowia na
poziomie 7,75 proc. Jest jeszcze trzeci "podatek Belki", czyli 2-procentowa
akcyza na prąd. Ale skupmy się na podatku od dochodów osobistych, zwłaszcza
zaś na wpływie jego podwyżek na sytuację gospodarczą.
Największym problemem Polski w 2003 roku będzie wysokie bezrobocie, które
według definicji Międzynarodowej Organizacji Pracy przekroczy 3,5 mln osób i
20 proc. aktywnych zawodowo. Ponadto mamy ponad 1,7 mln studentów, gdyż
młodzi dostrzegają, że co druga osoba poniżej 24 roku życia jest bezrobotna i
swoje szanse widzą w dalszym kształceniu, ale oni również po zakończeniu
studiów będą szukać pracy. Wiadomo, że do 2005 r. co roku na rynek pracy będą
wchodziły roczniki wyżu demograficznego. Mając taka perspektywę
demograficzną, należy zadbać, aby popyt na pracę szybko rósł, tak aby rynek
pracy mógł wchłonąć chociaż część osób pojawiających się na nim w latach 2003-
2005.
Jednak na rynku pracy (jak każdym innym) popyt jest odwrotnie proporcjonalny
do ceny. Zatem podwyżki PIT i składek, powodujące wzrost kosztów zatrudnienia
pracownika, prowadzą do spadku popytu na pracę. I nawet jeżeli będą jakieś
pozytywne efekty programu rządowego "Pierwsza praca", to zostaną one
całkowicie przekreślone przez wzrost kosztów zatrudnienia. Chociaż trudno to
precyzyjnie oszacować, prawdopodobnie polska gospodarka może stracić
dziesiątki tysięcy miejsc pracy na skutek wzrostu fiskalizmu państwa.
Oczywiście wraz z nadchodzącym ożywieniem powstaną nowe miejsca pracy, ale
będzie ich mniej niż mogłoby powstać, gdyby w Polsce były niskie i proste
podatki dochodowe.
Przypomnijmy również, że według badań międzynarodowych w długim okresie kraje
o wysokich podatkach nałożonych na pracę (czyli PIT i ZUS) rozwijają się
wolniej niż kraje o niższych podatkach. Czyli podwyżka PIT to nie tylko
sygnał dla młodych ludzi, że pracy to mogą sobie szukać, ale za granicą, ale
również sygnał dla przedsiębiorców, że nie ma co liczyć na wysoki wzrost
gospodarczy w długim okresie.
Co dalej? Coraz częściej słychać głosy, że czekają nas kolejne zmiany
podatkowe w 2004 roku. Że tym razem szykuje się podwyżka podatków albo przez
wprowadzenie wyższej stawki dla najlepiej zarabiających albo przez zmiany
progów podatkowych. Warto pamiętać, że wszystkie zmiany zwiększające
progresję podatkową utrudniają akumulację kapitału i wtedy biedny pozostanie
biedny, a bardzo bogaty poszuka sobie innego kraju - takiego, gdzie płaci się
niższe podatki.
Pamiętam, jak na ostatniej konferencji Polskiej Konfederacji Pracodawców
Prywatnych minister Jacek Piechota tłumaczył, że rząd ma wiele wspaniałych
instrumentów pomocy małemu i średniemu przedsiębiorcy, tylko nie potrafi
dotrzeć do ponad 2 mln małych firm ze swoją ofertą pomocy, bo na przykład
trzy czwarte z nich nie korzysta z Internetu.
Panie ministrze, jest taki instrument pomocy małym firmom, który natychmiast
do nich dotrze i przyniesie błyskawiczny skutek.
Tym instrumentem jest obniżka podatku od dochodów osobistych, według którego
rozlicza się 95 proc. małych firm. Panie i panowie politycy, dajmy szansę
rozwoju małym firmom, dajmy szansę na znalezienie pracy młodym ludziom.
Obniżmy podatki!
Krzysztof Rybiński
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/popo_030102/popo_a_2.html
Autor jest głównym ekonomistą BPH PBK