Gość: Mosze IP: proxy / *.red.bezeqint.net 19.01.03, 23:23 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pacynka Re: Ale co 'wprost'? nt IP: webcacheP* / 62.29.218.* 19.01.03, 23:26 Mosze szybszy niz dzwiek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mosze Wprost?dzis jest 19.1.2003 ... IP: proxy / *.red.bezeqint.net 19.01.03, 23:26 http://www.wprost.pl/drukuj/?O=38458 Rewolucja seksualna pracoholików Tygodnik "Wprost", Nr 1052 (26 stycznia 2003) To eksplozja miłości w miejscu pracy stwierdza amerykański magazyn "Psychology Today". Na początku XXI stulecia niepostrzeżenie wkracza - również do Polski - kolejna fala rewolucji seksualnej, tym razem w miejscu pracy. W badaniu Pentora, przeprowadzonym na zlecenie "Wprost", prawie co drugi Polak i Polka z wyższym wykształceniem przyznają, że w jego otoczeniu zawodowym ktoś flirtuje lub romansuje. Przed ponad dziesięciu laty w sondażu amerykańskiego magazynu "Money" jedynie co czwarta osoba twierdziła, że miała przynajmniej jeden romans w firmie. - Dla wielu firma to niemal całe życie, w pracy spędzają po kilkanaście godzin na dobę. Gdzie więc mieliby nawiązywać bliższe stosunki, jeśli nie tam? - pyta prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog, przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny. - Coraz więcej osób romansuje podczas wyjazdów w delegacje i na tzw. spotkaniach integracyjnych, czemu sprzyja większe niż dawniej społeczne przyzwolenie na pożycie pozamałżeńskie - uważa prof. Zbigniew Nęcki, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Potwierdzają to wyniki badań Pentora dla "Wprost": ponad poło-wa Polaków pracujących w tym samym przedsiębiorstwie nawiązuje kontakty intymne zwykle podczas wspólnych wyjazdów służbowych. Pozycja horyzontalna, czyli pierwsza rewolucja seksualna "Parzenie czy - jak kto woli - kopulacja naczelnych przebiegało zwykle według jas-nego schematu. Samiec zachodzi partnerkę od tyłu, ona odwdzięcza się za zainteresowanie i wypina swój zad, umożliwiając kochankowi penetrację. Sam akt nie jest wykwintny, raczej brutalny i trwa dość krótko. Cel kopulacji (prokreacja) jest jednoznaczny i taka jest jego fizjologia" - pisze Tomasz Podolak, współautor książki "Historia seksu". "Jednak w momencie, kiedy partnerzy zwracają się do siebie twarzami, przyjmując pozycję frontalną, twarzą w twarz, charakter zbliżenia zmienia się diametralnie. W takim układzie mięśnie, zakończenia nerwowe, a także kąt penetracji przyczyniają się do szczególnych wrażeń zmysłowych, przynajmniej u osobników płci żeńskiej. Seks uprawiany w ten nowy sposób przestał służyć wyłącznie zachowaniu gatunku, stał się czynnością przyjemną. Kobieta zyskała umiejętność dozowania przyjemności i współdecydowania o swoim ciele. Poznała siłę swoich receptorów, nauczyła się szczytować. Dzięki odkrytej rozkoszy praona i praon zaczęli się naprawdę lubić. Fakt pojawienia się pierwszych osobistych sympatii miał olbrzymie znaczenie dla naszego rozwoju społecznego. Jego echem, a dla niektórych czkawką, jest instytucja współczesnej rodziny". Mroki średniowiecza i piętnowanie "grzesznego ciała" nie ostudziły, na szczęście, temperamentu ludzkości. Potem i Havelock Ellis, i Zygmunt Freud, i Alfred Kinsey mogli głosić, że "seks w największym stopniu odróżnia gatunek Homo sapiens od świata zwierząt" i stanowi "fundamentalny element więzi społecznej". Z burdelu do sypialni małżonków Rewolucja seksualna "społeczeństwa pracoholików" to głównie efekt głębokich przemian społeczno-ekonomicznych w ostatnim stuleciu. Na początku XX wieku nastąpił kres tzw. małżeństwa aranżowanego. Więcej osób przy wyborze życiowego partnera zaczęło się kierować wyłącznie uczuciem. Na początku stulecia co piąta dziewczyna traciła cnotę przed ślubem, w okresie międzywojennym co trzecia, a w latach 50. co druga. Zmienia się też ars amandi. Coraz ważniejsze stają się pieszczoty i gra wstępna. Pocałunek "z języczkiem" nie jest czynem gorszącym (jeszcze w 1881 r. sąd we Francji uznał go za obrazę moralności). Seks oralny przenosi się z burdelu do sypialni małżonków. Na przełomie lat 60. i 70., w okresie "cudownej przerwy" między wynalezieniem pigułki antykoncepcyjnej a pojawieniem się strachu przed AIDS, seks i cielesna rozkosz wyzwoliły się z wszelkich ograniczeń. Były to jednak czasy, gdy wszyscy spali ze wszystkimi zarówno dla przyjemności, jak i z ciekawości. Wolno było zakosztować wszystkiego. "Doszło do tego, że dorośli ludzie zachowywali się jak dzieci zamknięte w ciastkarni" - twierdzi francuski pisarz i eseista Pascal Bruckner (na podstawie jego powieści Roman Polański nakręcił film "Gorzkie gody"). Dyktatura orgazmu Pod wpływem rewolucji seksualnej erotyzm stał się wyczynem niemal sportowym. Nastały czasy "dyktatury orgazmu", jak to określił filozof Alain Finkielkraut. Najlepszym tego wyrazem był słynny przebój Mike'a Jaggera i "The Rolling Stons" "I can't get no satisfaction" ("Nie mogę nie osiągnąć satysfakcji!"). Dziś seks wyzwolił się nie tylko spod władzy Kościoła, ale i z lęku przed AIDS. Bardziej niż rodzina liczy się własne szczęście. Większość ludzi nie łączy się już węzłem małżeńskim na całe życie i zmienia partnerów, jeśli nie spełniają ich oczekiwań. W USA, Francji i Skandynawii rozpada się połowa małżeństw. Przeciętna Amerykanka wychodzi za mąż dopiero w wieku 25 lat, 5 lat później niż dziewczyny przed 40 laty. Kobiety, które zdecydowały się zalegalizować związek, przed nocą poślubną miały przeciętnie sześciu partnerów seksualnych. Podobnie coraz częściej postępują Polki, szczególnie te lepiej wykształcone, podążające tropem zachodnich koleżanek. Dla coraz większej grupy kobiet praca staje się ważniejsza niż dom, mąż i dzieci. Biuro i wyjazdy służbowe są też jedyną okazją, by kogoś poznać i uprawiać seks. "Wyzwolenie kobiet sprawiło, że mają znacznie większy dostęp do mężczyzn" - twierdzi Marlene Casiano, psychoterapeuta z Chicago. W Polsce ponad 70 proc. kobiet jest lub było czynnych zawodowo, jak wykazały badania Pentora. W USA odsetek pań wśród podróżujących w celach zawodowych w ciągu 20 lat zwiększył się z 1 proc. do 40 proc. W 2005 r. aktywne zawodowo kobiety będą stanowić już połowę wszystkich będących w delegacji pracowników. Kobiety inicjują częściej! Błędne jest przekonanie, że flirt, romans i seks w pracy inicjuje zwykle mężczyzna, na dodatek wykorzystujący stanowisko służbowe, jak sądzi co drugi Polak. Nawet w krajach, gdzie w przeciwieństwie do Polski określone są rygorystyczne zasady postępowania na wypadek molestowania seksualnego, tylko 1- 5 proc. kobiet składa z tego powodu oficjalną skargę. To panie coraz częściej kokietują w firmie mężczyzn, bo dla wielu z nich absorbująca praca jest jedynym miejscem, gdzie mogą zamanifestować swą kobiecość. Kobiety częściej niż mężczyźni nawiązują kontakty seksualne z nowo zatrudnionymi! - wykazał sondaż "Playboya". Przyznaje się do tego co piąta romansująca kobieta i tylko co dziesiąty mężczyzna. - Są to kobiety eleganckie i bardzo zadbane, z którymi nawet znacznie młodsi od nich mężczyźni chętnie uprawiają seks dla seksu, przy okazji licząc na to, że może zyskać ich kariera - mówi prof. Zbigniew Izdebski. Nadal jednak większość romansujących w pracy kobiet (prawie połowa ankietowanych) sypia z szefem, a nie ze współpracownikiem bądź podwładnym. Tymczasem jedynie co piąty mężczyzna przyznaje się do kontaktów seksualnych z przełożoną. Te proporcje szybko się zmieniają wraz ze wzrostem zatrudnienia kobiet na eksponowanych stanowiskach (w Europie Zachodniej i USA panie stanowią już 40 proc. tzw. średniego i wyższego personelu firm). "Polki sukcesu" coraz częściej mówią otwarcie, że nie interesują ich dzieci ani mąż, a jedynie przygodny lub weekendowy seks. - Romanse biurowe w Polsce najczęściej zdarzają się w środowisku wielkomiejskim, wśród ludzi wykształconych i dobrze zarabiających, odgrywających ważne role społeczne - mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz. - Szczególnym zainteresowaniem cieszą się młodzi menedżerowie i biznesmeni, którzy w minionym dziesięcioleciu zrobili błyskotliwą karierę. W firmie mają nie tylko liczne romanse, ale i całe haremy rywalizujących o ich względy kobiet. Magia władzy, ot co Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wikul Re: Wprost?dzis jest 19.1.2003 ... IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 01:43 Parę prostych porad dla Huberta ! Autor: Gość: Harry IP: *.chello.pl Data: 17-01-2003 09:17 + odpowiedz na list + odpowiedz cytując -------------------------------------------------------------------------------- Oszołom ! 1. Przede wszystkim musisz stymulować łechtaczkę Zuzanny, ponieważ zdecydowana wiekszość niewiast przezywa orgazm łechtaczkowy, a nie pochwowy. 2. Nie wprowadzaj penisa do otworu gębowego Zuzi, gdy ta się posila. Poczekaj chwilę i daj jej czas na dokładne przeżucie. 3. Stosunki analne, jakkolwiek popularne w Twoim kregu Młodzieży Wszechpolskiej pomiędzy chłopcami, mogą budzić początkowo u Zuzanny pewien dyskomfort estetyczny. Nie przejmuj się tym !!! Nie dziekuj mi. Spełniłem tylko swój obywatelski obowiązek !!! www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=28&w=4283725&a=4299435 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr.who i dlatego terrorysci i złodzieje ratują psychike! IP: 209.234.157.* 20.01.03, 05:52 Biuro, które początkowo łączyło i motywowało dwoje ludzi, może ich zacząć dzielić, choćby dlatego, że zbyt dużo czasu spędzają razem. Psychoterapeuci podkreślają, że nawet największa miłość potrzebuje "krótkich wakacji". Tymczasem małżonkowie z tego samego biura muszą znosić siebie niemal bez przerwy: zarówno w domu, jak i w pracy, w dzień i w nocy. Jak doradza prof. Liza Mai-niero, dla zakochanych lepiej będzie, jeśli od razu uzgodnią, kto z nich odejdzie z firmy, gdy uznają, że nadeszła pora rozstania. www.wprost.pl/drukuj/?O=38458-------------------------------------------------------- a dzieki ukrytym kamerom w kiblach - mozna dorobic na szefie i jego zonie he he! :=) business is business! Odpowiedz Link Zgłoś