Dodaj do ulubionych

Do Pani Patience

26.07.06, 01:08
Miła Pani Patience,

pod koniec zeszłego roku (04-11-2005), w związku z opublikowaniem przez Adama
Michnika eseju pt. "Rana na czole Adama Mickiewicza" rozpoczęła Pani, na
forum Kultura, nad tekstem tym dyskusję.
Napisała Pani:

"Faktycznie, wszyscy wyszliscie poharatani. Duzo to Panu zajelo czasu, zeby
zrozumiec, ze to dotyczy i Pana.

PS. Nie chce sie czepiac, ale z ta demonstracja w teatrze bylo inaczej niz pan
opowiada. Pana tam nie bylo. Pan o tej demonstracji opowiadal nastepnego dnia
pewnemu dziennikarzowi zagranicznemu, ktory sie zreszta okazal pozniej dosyc
nieprzyjemna postacia. Spotkanie z tym dziennikarzem samo w sobie wymagalo
sporo odwagi, grozilo powaznym oskarzeniem. Poszedl tan Pan z Henrykiem
Szlajferem i obaj poxniej za to niezle oberwaliscie. Teatr przygotowywal i
robil ktos inny. Skoro obiecuje Pan ciag dalszy - to prosze sobie przypomniec
i napisac."

Z wielu powodów, również dlatego, iż o eseju tym właśnie piszę, bardzo Panią
proszę o odpowiedź na następujące pytania:

(a) Czy wie Pani czemu w archiwum GW nie można nigdzie znaleźć drugiej
(obiecywanej przez redakcję) części tego tekstu?
(b) Jak wyglądał wg Pani źrądeł rzeczywisty przebieg studenckiej demonstracji
w teatrze? I czym różnił się od wersji podanej w tekście przez Michnika?
(c) Skąd Pani wiadomo, iż Michnik w tej demonstracji nie uczestniczył?
(d) Co oznacza upyte przez Panią sformułowanie - "Teatr przygotował i robił
ktoś całkiem inny." "Przygotował" oznacza przygotował inscenizację, czy też
wybuchłą w trakcie spektaklu demonstrację?

Będę Pani serdecznie wdzięczny za jak najobszerniejszą odpowiedź na powyższe
pytania.

Pozdrawiam:

Euromir
Obserwuj wątek
    • pozarski Re: Do Pani Patience 26.07.06, 01:28
      Ciekawe pytania i sam jestem ciekaw odpowiedzi.
    • patience Odp i dobranoc. 26.07.06, 02:07
      No tak napisalam. Mam kopie to ewentualnie jak ktos chce moge poszukac,
      zielonego pojecia nie mam czemu zdjeli. Nie wiem tez czy sam Michnik wie
      dlaczego, bo on swoim klonom zamyka drzwi przed nosem to i pewnie nie ma okazji
      zapytac. Na temat samego Michnika mysle, ze on ma prawo do swoich pogladow
      chocby nie wiem jak dziwnych dokladnie na tej samej zasadzie jak forumowicz sas
      tutaj. W tym sensie sie mozna klocic na poglady ale nie odmawiac prawa ich
      wypowiadania. Mysle tez ze polityk z niego zawsze byl jak z koziej dupy traba,
      ale ma jeden wielki talent, mianowicie talent propagandzisty. Chyba on jeden
      jest w stanie dorownac Urbanowi, co w moich ustach jest wielka pochwala. A
      raczej byl w stanie, bo teraz to nie jest w najlepszej formie. Nie mam do niego
      pretensji za poglady, ale za wmuszanie ich innym silowo za pomoca butowania w
      zaciszu salonu lub pod pregierzem GW. Do tego wlasnie na poczatku uzywal swoje
      klony. W pobudki nie wnikam. Moze megalomania a moze zyciowy pech ze otoczenie
      go wpychalo w role do ktorej sie nie nadawal i w koncu sie poczul sztandarem
      swoich klonow. Nie chce mi sie wnikac kto i jak bardzo odpowiada za ta
      propagande, ale faktycznie demonstracje w teatrze kto inny szykowal i kto inny
      kierowal, a nie on, a z jego tekstu to niezupelnie wynikalowink. Np. wczesniejsze
      ulotki produkowal i rozrzucal m. in. Kret Kretkowski, o ktorym pies z kulawa
      noga nie pamietal przez te 17 lat przy okazji bombastycznych imprez z okazji
      Marca. Kwiaty pod pomnikiem to Litynski z Dajczgewandem. Na dziedzincu
      uniwersyteckim przemawiala Irka Lasota ktora potem tez miala salonowa fatwe.
      Michnik wtedy zrobil to co potrafi najlepiej, a co sam w sobie zdaje sie sam
      ceni najmniej, tj. propagande. Na dziedzincu chyba go w ogole nie bylo, a w
      teatrze to nie pamietam, musialabym sprawdzic. Na pewno jednak nie kierowal.
      Ale dzien pozniej po spektaklu poszedl z Szlajferem i dal wywiad korespondentom
      zagranicznym, co samo w sobie bylo sporym aktem odwagi, bo za kontakty z
      zagranica tez mozna bylo pojsc siedziec. Ten korespondent zreszta sie tez potem
      okazal agentem. Byly wtedy 3 grupy dzialajace samodzielnie, choc w porozumieniu.
      Grupa Michnika to wiadomo, Grupa Dajczgewanda to akademiki z Kickiego, i grupa
      Szlajfera czyli tzw. 'wietnamczycy". Nie chce nadawac specjalnie, ale miedzy
      grupa Dajczgewanda a Michnika byly wtedy jakies napiecia z cyklu West Side Story
      czyli bananowcy kontra akademikowcy. Szlo tez o panienki oraz kwestie
      swiatopogladowe, bo akademikowcy nie byli az tak bardzo zachwyceni Listem
      Otwartym. Oni potem wszyscy kolejno szli siedziec. Z tych dokumentow wynika ze
      przeszli pieklo, ubecja z czasow Solidarnosci to cieple kluchy w porownaniu z
      tamtymi czasami. Byli gowniarzami, Szlajfer dostawal nawet wyzywienie dla
      mlodziezy i dzieci bo nie mial skonczonego wieku. Generalnie obraz jaki sie
      wylania jest taki, ze wlasciwie nikt z nich nie byl Pawka Korczagin, w tym
      sensie, ze nikt z nich nie byl doskonaly. Ale ja mialam bardzo piekne wrazenie z
      tego wszystkiego, bardzo mlodzi ludzie i naprawde bardzo dzielni, i naprawde w
      bardzo paskudnej sytuacji. Do dzisiaj jestem pod wrazeniem, takze tamtego
      Michnika. J.D. swiadkiem, jak wracalam z pierwszego czytania to puszczalam mu
      smsy co 10 min. z wyrazami oszolomienia. A rownoczesnie jak sie patrzy na ciag
      dalszy to czlowiek sie zastanawia, na ile niektorych bezpieka zlamala. Nie w
      sensie sypania czy agentury, ale na ile wyprali im mozgi w sensie wplywu na
      charakter i sposoby zachowania. Np. robili im profile osobowosci i takie tam, a
      to byly dzieciaki. Trzymali sie wspaniale i zupelnie niepotrzebnie robia sobie
      rozni tacy propagande. Prawda jest piekniejsza niz ta propaganda. Duzo
      piekniejsza. co innego z klonami. One sie bardzo roznia od tego, czym byli
      komandosi. Zaznaczam ze termin komandosi ma rozmaite znaczenia i sie bynajmniej
      nie ogranicza do grupy Michnika. Generalnie znam najlepiej historie grupy
      Dajczgewanda, tam byla taka zasada ktora mi zaimponowala niezwykle, ze kazdy
      mowi za siebie, a jak jeden powtarza po drugim to podejrzane. Z klonami z okresu
      III RP jest odwrotnie. Jak ktos mowi cos innego to podejrzany. Taka tam Armia
      Proroka. Nasladuja swojego proroka tak jak go sobie wyobrazaja a wychodzi im ze
      szkoda gadac. Kopia zawsze gorsza od oryginalu. I te klony w koncu Michnika
      zalatwily, bo intelektualista musi jesc zeby pisac. To znaczy musi prowadzic
      jakies dyskusje i spory. A jaka jest mozliwa dyskusja z gorsza kopia samego
      siebie. No i sie wyjalowil. Zrobil dla siebie najlepiej co tylko mogl, ze sie od
      nich odsunal. A klony pozbawione proroka nie potrafia myslec i nie wiedza co
      robic. Dlatego te glupkowate teksty o godnych szacunku ubekach, czego jednak
      Michnik nigdy nie zrobil. On tylko wszystkim wybaczal w imieniu wszystkich
      niestetyz. Jak wiec widac oceniam go duzo lagodniej niz kiedys. A w czasach
      kiedy pisalam ten post na kulturze to bylo kiedy zaczelam sobie zdawwac sprawe
      ze niektorzy z nich, a kto wie, moze i sam Michnik tez, maja PTSD. To polega
      miedzy innymi na wypieraniu z pamieci okropnych rzeczy ktore sie przytrafily.
      Taka forma samoobrony. W tamtym tekscie zrozumialam ze sobie probuje
      przypominac. To bardzo duzo i dlatego docenilam. Moze wiec zdjeli dlatego ze ich
      Prorok sie nie moze mylic? Ma zakazane posiadac jakiekolwiek skazy? Diabli ich
      tam wiedza. To wszystko jest nie calkiem zdrowe.
      • euromir Dobranoc 26.07.06, 03:09
        Droga Pani,

        dziękuję bardzo za obszerną, choć nieco chaotyczną odpowiedź. Pewne sprawy
        chciałbym w związku z tym doprecyzować.

        (1) "No tak napisalam. Mam kopie to ewentualnie jak ktos chce moge
        poszukac,zielonego pojecia nie mam czemu zdjeli. Nie wiem tez czy sam Michnik
        wie dlaczego, bo on swoim klonom zamyka drzwi przed nosem to i pewnie nie ma
        okazji zapytac."

        Rozumiem, iż pisze Pani o drugiej części eseju. Szukam jej pilnie. Jeśli ma
        Pani link...


        (2) "(...) ale faktycznie demonstracje w teatrze kto inny szykowal i kto inny
        kierowal, a nie on, a z jego tekstu to niezupelnie wynikalowink. Np. wczesniejsze
        ulotki produkowal i rozrzucal m. in. Kret Kretkowski, o ktorym pies z kulawa
        noga nie pamietal przez te 17 lat przy okazji bombastycznych imprez z okazji
        Marca. Kwiaty pod pomnikiem to Litynski z Dajczgewandem. Na dziedzincu
        uniwersyteckim przemawiala Irka Lasota ktora potem tez miala salonowa fatwe."

        Kto więc szykował, a kto kierował demonstracjami w teatrze? Idzie mi o
        ugrupowania i nazwiska. Kto przemawiał na zakończeniu demonstracji pod
        pomnikiem Mickiewicza, jeśli nie Michnik? Czy zna Pani jakieś mało znane,
        wiarygodne, środowiskowe świadectwa? Ciekawi mnie również na jakich źródłach
        opiera się Pani w Jej relacji. Gdzie spotkała się Pani np. z postacią Kreta
        Kretkowskiego?


        (3) "Na dziedzincu chyba go w ogole nie bylo, a w teatrze to nie pamietam,
        musialabym sprawdzic. Na pewno jednak nie kierowal."

        To o Michniku. Na dziedzińcu - mówi Pani o 8 marca, na dziedzińcu
        uniwersyteckim?

        (4) "J.D. swiadkiem, jak wracalam z pierwszego czytania to puszczalam mu smsy
        co 10 min. z wyrazami oszolomienia. A rownoczesnie jak sie patrzy na ciag
        dalszy to czlowiek sie zastanawia, na ile niektorych bezpieka zlamala. Nie w
        sensie sypania czy agentury, ale na ile wyprali im mozgi w sensie wplywu na
        charakter i sposoby zachowania. Np. robili im profile osobowosci i takie tam, a
        to byly dzieciaki. Trzymali sie wspaniale i zupelnie niepotrzebnie robia sobie
        rozni tacy propagande."

        Pranie mózgu? Tak, wiem o czym Pani mówi. To sprawy znane mi z autopsji.
        Mieszkałem wówczas w Warszawie. W marcu byłem aresztowany, trochę siedziałem...
        Jakiego natomiast wydarzenia świadkiem miałby być Józek?
        Nie rozumiem też, jakie pierwsze czytanie, jakie esemesy?

        Pozdrawiam:

        Euromir
        • pozarski Re: Dobranoc 26.07.06, 08:36
          Swiadkowie tego dramatu jeszcze zyja, ale kiedy patience cos sprawdza, to nie u
          nich, tylko w papierach. Ewentualnie w skrabnicy wszystkiego o marcu, swoim
          druhu i mentorze, zupie grzybowej. Nigdy nieomylny drf potwierdza albo
          zaprzecza, a patience wtedy pisze: TAK BYLO! albo KLAMSTWO!TAK NIE BYLO.
          B.ciekawy przypadek.
          • pozarski Re: Dobranoc 26.07.06, 08:44
            OOOOps! Nigdy nieomylny? Za wczesnie wstalem. Mialo byc zawsze nieomylny.
        • rycho7 bal jubileuszowy agentow wplywu 26.07.06, 12:10
          euromir napisał:

          > Kto więc szykował, a kto kierował demonstracjami w teatrze? Idzie mi o
          > ugrupowania i nazwiska.

          Wielce Szanowny i Drogi Euromirze

          Ciesze sie i jestem zaszczycony Twoim tekstem po dlugiej nieobecnosci. Z
          roznych rozstrzelonych po mediach i latach publikacji mozna bylo sobie wyrobic
          zdanie, kto szykowal i kto kierowal. Mozna nawet bylo dostrzec wielopoziomowosc
          tej gry operacyjnej. No bo tak to sie chyba nazywa w fachowym jezyku sluzb
          specjalnych. A udzial bez watpienia z "obu" stron brali bezpieczniacy, choc
          moze "niektorzy" bardziej nieletni i "z mlekiem matki". Bez watpienia na
          niefachowcow nie trafilo. Patience w tym fetorku pieknie klici poezje i za to
          ja cenie (wzglednie).

          Klony oparow styropianu u Helgi przeszly "spoza gor i rzek" nie zamoczywszy
          nog. Zrzutki jakowes musi.
          • pozarski Re: bal jubileuszowy agentow wplywu 26.07.06, 12:13
            Patience milczy, ale jej klony przybywaja na ten pogrzeb.
    • marcq Co za gość! 26.07.06, 10:11
      Euromir napisał!

      Proszę o wybaczenie niemerytorycznej wstawki emocjami (pozytywnymi wszakże)
      dyktowanej.
      Myślę, że teraz będę już milczał i tylko czytał dalsze wpisy, które, mam
      nadzieję, nastąpią.
      Z wyrazami potrójnej sympatii: dla Obojga Dyskutantów oraz dla dyskusji tej
      Obiektu.

      Michnikoid Marcq
      • pozarski Re: Co za gość! 26.07.06, 10:14
        Obawiam sie, ze przeceniasz odwage patience. Obym sie mylil.
        • marcq Odwaga a zrozumienie ;) 26.07.06, 17:11
          pozarski napisał:

          > Obawiam sie, ze przeceniasz odwage patience. Obym sie mylil.

          Odwagę podjęcia dyskusji? Nie, nie sądzę, bym przeceniał. Ale mam powody, by
          wierzyć w jej istnienie. Myśl tę mogę rozwinąć.
          Czymś zupełnie innym jest natomiast SKUTECZNE NAWIĄZANIE tej dyskusji."Rozmowy
          gęsi z prosięciem" za dyskusję nie uważam. I tu chyba rozumiemy się... wink
      • danutki Re: Co za gość! 26.07.06, 11:38
        marcq napisał:

        > Euromir napisał!
        >
        > Proszę o wybaczenie niemerytorycznej wstawki emocjami (pozytywnymi wszakże)
        > dyktowanej.
        > Myślę, że teraz będę już milczał i tylko czytał dalsze wpisy, które, mam
        > nadzieję, nastąpią.
        > Z wyrazami potrójnej sympatii: dla Obojga Dyskutantów oraz dla dyskusji tej
        > Obiektu.
        >
        > Michnikoid Marcq

        moze jednak Tyu wezmiesz udzial w tej dyskusji? a ja bede sie jej milczaco
        przypatrywac? wydaje mi sie,ze glos owczesnego 18-latka spoza Warszawy i spoza
        kregow o ktorych pisze Patience i ktorego urzekla lewica wlasnie,bylby bardzo
        dla mnie pouczajacy.
        i mysle,ze nie tylko dla mnie
        • marcq O wartości udziału 26.07.06, 17:14
          danutki napisała:

          > moze jednak Tyu wezmiesz udzial w tej dyskusji? a ja bede sie jej milczaco
          > przypatrywac? wydaje mi sie,ze glos owczesnego 18-latka spoza Warszawy i spoza
          > kregow o ktorych pisze Patience i ktorego urzekla lewica wlasnie,bylby bardzo
          > dla mnie pouczajacy.
          > i mysle,ze nie tylko dla mnie


          Myślę, Danusiu, że nie miałbym tu za wiele do powiedzenia - poza powtarzaniem
          za innymi. Choć nie zarzekam się: gdybym jednak miał...
          • pozarski Re: O wartości udziału 26.07.06, 17:33
            Marcq, o ile cie dobrze zrozumialem, byles wtedy na tyle doroslym czlowiekiem
            (nie "dzieciakiem", jak poblazliwie sie patience wyrazila o aktorach owczesnych
            wydarzen), ze rzeczywiscie moglbys wziac udzial w dyskusji z ta
            reinterpretatorka dziejow.Mnie, ktory nie byl ani komandosem, ani nawet nie bral
            udzialu w rozrzucaniu ulotek (ale na Dziadach tego dnia bylem; patience tam nie
            widzialem), ani nawet w zadnej celi nie spedzilem 5 minut, interesowalaby to,
            cos widzial i czul.Juz dales do zrozumienia, ze i "komandosi" byli czescia
            jakiegos szerszego planu, jakiejs konspiracji. Moglbys rozwinac ten watek?
            Osobiscie nie wydaje mi sie, zeby tak bylo, ale kto wie? Wiec, do dziela!
            • marcq Re: O wartości udziału 26.07.06, 17:53
              pozarski napisał:

              > Marcq, o ile cie dobrze zrozumialem, byles wtedy na tyle doroslym czlowiekiem
              > (nie "dzieciakiem",jak poblazliwie sie patience wyrazila o aktorach owczesnych
              > wydarzen), ze rzeczywiscie moglbys wziac udzial w dyskusji z ta
              > reinterpretatorka dziejow.Mnie,ktory nie byl ani komandosem,ani nawet nie bral
              > udzialu w rozrzucaniu ulotek (ale na Dziadach tego dnia bylem;patience tam nie
              > widzialem), ani nawet w zadnej celi nie spedzilem 5 minut, interesowalaby to,
              > cos widzial i czul.Juz dales do zrozumienia, ze i "komandosi" byli czescia
              > jakiegos szerszego planu, jakiejs konspiracji. Moglbys rozwinac ten watek?
              > Osobiscie nie wydaje mi sie, zeby tak bylo, ale kto wie? Wiec, do dziela!


              Dzięki za zachętę, z tym mniejszymi oporami będę się "wtrancał".
              Nie zauważyłem jednak, żebym coś "dawał do zrozumienia" - gdzie to było?
              Owszem, kilkakrotnie próbowałem dyskutować z Patience, m.in. na te tematy,
              ale zawsze - prędzej czy później - wychodziła z tego właśnie "rozmowa gęsi
              z prosięciem", w której Patience przypisywała mi myśli nigdy nie pomyślane.

              Sprawy marca 1968 znam głównie, bardzo przez mgłę, z ówczesnej prasy (tfu! -
              słusznie wykrzykniesz) oraz z lektury znacznie późniejszych relacji
              uczestników, czyli też z drugiej ręki. Mój stosunek do Michnika opiera się
              na czymś trochę innym, niż tamte dzieje i tamte relacje. To szacunek dla
              człowieka, który:
              nie nienawidził "a priori", najpierw starał się rzecz zrozumieć (choćby Klub
              Poszukiwaczy Sprzeczności),
              nie mścił się za swe krzywdy, dążył do pojednania, nie vendetty,
              gardził tanią odwagą tych, którzy "byli odważni, gdy już było wolno".

              To właśnie próbowałem kilkakrotnie wyjaśnić Patience. Ale jeśli chodzi o tamte
              fakty - "źródło" ze mnie żadne. Jeśli jednak uważasz, że... pytaj.

              Pozdrawiam.

              Marcq
              • pozarski Re: O wartości udziału 26.07.06, 20:21
                Rzeczywiscie - gdzie. Glowe bym dal, ze gdzies czytalem marcqa o tym, ze i
                "dorosla" i "mloda" odnoga marca ulegla jakiejs prowokacji. Tym lepiej, ze nie
                pisales. Niewykluczone, ze te dyskusje juz zlaly sie w jakies bagienko, z
                ktorego albo wylezc i zapomniec, albo byc wciagnietym w jakas abominacje. Wg
                mnie patience ulegla kapieli w bagienku i juz z niego nie wyjdzie, nawet gdyby
                chciala. A nie chce, bo wydaje sie jej, ze odkryla jakies nowe lady, dawno
                odkryte i przez armie wszelkiej masci antropologow dawno opisane. Marzec, wg
                mnie jest trupem, ktorego nawet nie warto dotykac, nie mowiac juz o jakichs
                masochistycznych lubieznosciach w jego stechlym towarzystwie. Pozdrawiam, Pozarski
                • pozarski Re: O wartości udziału 26.07.06, 20:39
                  PS. Oczywiscie! Byl to Rycho7 w tym watku, co tylko dowodzi, ze wszystko sie
                  zlalo w jedno, stechle bagno.
                  • marcq Czytam i czytam... 27.07.06, 16:29
                    ...Wasze dyskusje i - co do myśli przewodniej - przyznam Ci chyba rację: to
                    w coraz większym stopniu grzebanie w bagienku. Nie znaczy to, że HISTORYK nie
                    może w nim grzebać i próbować znaleźć coś, co "rzuciłoby nowe światło". Ale
                    mielenie wciąż tego samego coraz bardziej przypomina mi "zabawę w teczki"...
                    Natomiast co do Patience (napiszę, bo liczę że przeczyta, zrozumie, a może
                    nawet potwierdzi wink nie będzie to zresztą, wbrew pozorom, nic obraźliwego ani
                    nawet nowego): kiedyś już zaskoczyła mnie, pozytywnie, swym całkowitym
                    "przepoczwarzeniem się". Wcześniej, pod innym nickiem, była dla mnie istotą
                    o osobowości piły tarczowej, dziś - już nie. Wprawdzie dyskusje z nią wciąż
                    zazwyczaj bywają sumą równoległych monologów, ale jednak - jej wola zrozumienia
                    adwersarza robi wrażenie rozwijającej się. Pewna mała wzmianka o Michniku parę
                    dni temu utwierdziła mnie w tym. Dlatego nie będę zaskoczony, gdy pewnego
                    dnia... wink

                    Pozdrawiam.

                    M.
                    • patience Re: Czytam i czytam... 27.07.06, 16:58
                      hahaha no jesli ja bylam pila tarczowa to ty miecz ognisty, bo inaczej by nie
                      bylo mozliwe zeby zbiorczy wynik nam wychodzil na remissmile Chyba wszyscy
                      zlagodnielismy. U mnie to sie odbywa m.in. wlasnie dzieki zapoznawaniu sie z
                      materialami zrodlowymi, w tym z IPNu. Np. historia fatwy na 'bankrutow
                      politycznych' z PWN pokazuje jaki byl prawdziwy zasieg przemocy tamtego panstwa
                      i wladzy nad ludzmi. Dzisiaj brzmi smiesznie, ale wtedy oblozonym fatwa do
                      smiechu nie bylo, bo skutki byly jak najbardziej praktyczne, a nie propagandowe.
                      to nie bylo wyrzucanie z PZPR czy z pracy, tylko z dokladnie wszystkiego. Jaki
                      1 sekretarz by sie zgodzil na przyjecie do pracy kogos na ktorego sam nakladal
                      fatwe? I kto by sie zdecydowal takiemu pomoc w czymkolwiek. A to z kolei rzuca
                      swiatlo na cala reszte.
                      • rycho7 bardzo mlody herszt 27.07.06, 17:21
                        patience napisała:

                        > A to z kolei rzuca swiatlo na cala reszte.

                        Dawno temu odkrylem to, ze jestes osoba na tyle mloda aby fascynowac
                        sie "rzucaniem swiatla". Problem w tym, ze dla wielu starszych to "zajaczki"
                        lusterkiem.

                        Glebokosc Twego niezrozumienia "obiektu badan" bywa u Ciebie szokujaca.
                        Nieporadnosc w zdobywaniu informacji szokuje jeszcze bardziej.
                        • patience Re: bardzo mlody herszt 27.07.06, 17:34
                          Kto nie dziala, ten nie popelnia bledow. Liczy sie staranie. Sam to powiedziales.
                          wink)
                          • rycho7 nie glanuje Cie. 27.07.06, 17:58
                            patience napisała:

                            > Liczy sie staranie.

                            Staram sie wnosic informacje do naszych potyczek. Gdybys nie byla soba to moze
                            bym olewal jak wielu.
                        • pozarski Re: bardzo mlody herszt 27.07.06, 19:40
                          Mozesz mi powiedziec jaka rozpietosc wiekowa okresla twierdzenie "na tyle
                          mloda", a moze cie wyprowadze z bledu.
                          • rycho7 nie moge 27.07.06, 19:52
                            pozarski napisał:

                            > Mozesz mi powiedziec jaka rozpietosc wiekowa

                            Wdeptano we mnie kindersztube aby paniom nie liczyc lat. Ja pisalem jedynie, ze
                            ma mniej. Co jest z natury dopuszczalne.

                            Dziecinna naiwnosc jest domena nawet pewnych znanych mi pan w wieku powyzej 85
                            lat. Patience chyba nigdy w ocenach nie byla zblizana do tego limitu. Dziecie
                            to ponoc zostalo postrzelone przez jakowychs oprawcow gdy miala 16 lat w 1988
                            roku. Z jej zacierania sladow mialoby wiec wynikac jej zawsze 18 lat, ze stazem
                            16letnim. To juz jej efekt manipulowania, wiec nie czuje sie odpowiedzialny.
                            • pozarski Re: nie moge 27.07.06, 19:56
                              Odpowiedz jak najbardziej zadawalajaca. Postrzelona? Tak sie dawniej mowilo.
                              • euromir Zawstydzony 27.07.06, 22:05
                                Drogi Panie Pożarski,

                                moja odpowiedź na pańskie pretensje w miejscu, gdzie je Pan zgłosił, a więc w
                                wątku na FK pt. "Kwestia innej wrażliwości?"

                                Pzdr:

                                Eueomir
                                • pozarski Re: Zawstydzony 27.07.06, 22:22
                                  Dziekuje. Zaraz tam pojde.
                      • marcq Nie miecz karać będziesz... ;) 28.07.06, 14:43
                        Patience napisała:

                        > hahaha no jesli ja bylam pila tarczowa to ty miecz ognisty, ...

                        Uwaga, wszyscy moi antagoniści! TAK należy mnie wyzywać! wink))

                        Z tym "wyrzucaniem ze wszystkiego" to, wygląda, niestety, masz rację. Choć,
                        istotnie, rzucenie światła na określenie "rzuca światło" może byłoby celowe.

                        C.d. obok, też w odpowiedzi na Twój post.

                        Pozdrawiam

                        M.
      • euromir Att: Pan Marcq 27.07.06, 15:28
        Drogi Panie Tyu,

        bardzo się cieszę z naszego tu spotkania. Proszę nie milczeć. Pańskie milczenie
        mnie krępuje smile

        Serdecznie pozdrawiam:

        Euromir
        • marcq Pan Euromir :) 27.07.06, 16:27
          euromir napisał:

          > Drogi Panie Tyu,
          >
          > bardzo się cieszę z naszego tu spotkania.Proszę nie milczeć.Pańskie milczenie
          > mnie krępuje smile
          > > Serdecznie pozdrawiam:
          >
          > Euromir

          Prośba jeszcze nie wyartykułowana, a już spełniona! (Dowód za moment. smile)
          Czy jednakowoż jakość spełnienia jej gustom mego Interlokutora odpowiadać
          będzie - to już inna sprawa...

          Pozdrawiam wzajemnie!

          M.
    • patience Linki 26.07.06, 15:18
      Rana na czole Adama Mickiewicza

      cz.1
      www.furl.net/search?search=cache&id=5717813&url=http%3A%2F%2Fserwisy.gazeta.pl%2Fwyborcza%2F2029020%2C34591%2C3001544.html
      cz.2
      www.furl.net/search?search=cache&id=5717824&url=http%3A%2F%2Fserwisy.gazeta.pl%2Fwyborcza%2F2029020%2C34591%2C3010963.html
      cz.3
      www.furl.net/search?search=cache&id=5717832&url=http%3A%2F%2Fserwisy.gazeta.pl%2Fwyborcza%2F2029020%2C34591%2C3021438.html
      cz.ostatnia
      www.furl.net/search?search=cache&id=5817995&url=http%3A%2F%2Fserwisy.gazeta.pl%2Fwyborcza%2F2029020%2C34474%2C3034389.html


      Bardzo przepraszam ze sa dlugie, powinnam je dla wygody przerobic na krotsze ale
      akurat cos robie i nie mam czasu. Moze po poludniu lub wieczorem sie poluzuje to
      sie postaram odpowiedziec na przynajmniej czesc, aczkolwiek druga seria pytan
      jest taka obszerna ze az sie przestraszylam ile mi to czasu zajmie i czy aby
      rzeczywisie trzeba wszystko naraz? wink Pytanie o zrodla jest proste i krotkie,
      to mozna od razu: dokumenty IPN, rozmowy bezposrednie z uczestnikami, a takze
      korelacja z badaniami prof. Eislera. J.D. to jest Jozef Dajczgewand. Jestem jego
      pelnomocnikiem w IPN. i ten chaotyczny (rzeczywiscie, przepraszam) opis
      smsowania to opis mojego zachowania pierwszego dnia po uzyskaniu dostepu do
      dokumentow, jak wracalam do domu po tym, jak mnie stamtad wyrzucili i poszli spac.

      Ps. do Marcq: Pozdrawiam i od razu czestuje Testem Na Klona: Jesli trafisz na
      kogoś kto uwaza ze redakcja GW to Swiatynia Opatrznosci Bozej, a Adam Michnik
      jest Nieomylnym, to trafiles na klona. Test sprawdzajacy jest taki, ze powiedz,
      ze chcialbys w jakiejkolwiek sprawie przedstawic wlasna opinie, ktora wyrobiles
      sobie sam. Jesli twoj rozmowca zaalarmuje kolegow i sie na ciebie rzuca w celu
      zlinczowania, to test sprawdzajacy potwierdzil pierwszy wynik. To zadziala nawet
      jesli dojdziesz do tych samych wnioskow co klony, bo to nie chodzi o wnioski
      tylko brak zezwolenia na myslenie. Autotest jest taki, ze trzeba odpowiedziec
      samemu sobie na nastepujace pytania:

      1. Czy oraz ile razy brales udzial w probie linczu (niska ilosc 'trafien'
      jeszcze o niczym nie swiadczy, to moze byc tylko kwestia temperamentu)
      2. Czy jak ktos ma inna opinie niz ty, masz (a) odruch podjecia dyskusji z ta
      opinia, czy tez (b) odruch zamordowania czlowieka ktory ja wypowiada? (odp. b
      cie dyskwalifikuje. Jestes Zombie)
      3. Czy kiedykolwiek w zyciu nie (a) zgadzales sie z Adamem Michnikiem lub linia
      redakcyjna Gazety Wyborczej i (b) powiedziales to glosno, z poczuciem odwagi lub
      przekraczania jakis bezpiecznych granic? Odp. negatywna (a) tez cie
      dyskwalifikuje. Ludzie nie sa identyczni. Nie jest mozliwe, aby zgadzac sie
      zawsze. Jesles Zombie. Odp. b. Nie ma znaczenia, jesli nawet powiedziales To
      glosno, ale miales przy tym jakies nieswoje uczucie, to xznaczy, ze masz silne
      poczucie przynalesnosci do sekty. Zostales zdyskwalifikowany. Jestes Zombie.
      4. Czy przytrafily ci sie sytuacje, ze rozpoznales 'po zapachu' innego klona lub
      sojusznika klonow i natychmiast, odruchowo, przystapiles do dzialan majacych na
      celu eliminacje lub szkodzenie osobom, uznawanych przez tego klona za wrogow?
      (Odp. pozytywna oznacza ze jestes klonem w zaawansowanym stadium rozkladu.
      Ilosc, czestotliwosc, a takze stopien automatyzmu takich zachowan jest
      skorelowana scisle ze stadiami rozkladu twojej psychiki.) Jestes Zombie.
      Smierdzisz, i dlatego rozpoznajesz bez pudla innych, co smierdza.
      • pozarski Re: Linki 26.07.06, 15:45
        Ale na pytania nie odpowiedziala, poza normalna dawka belkotu.
      • pozarski Re: Linki 26.07.06, 16:53
        Jednej interesujacej rzeczy sie jednak dowiedzialem. Reprezentujesz Jozka w
        IPN-ie? Nie moglabys szerzej opisac na czym taka reprezentacja polega? Bo mnie
        sie wydawalo, ze Jozek dostal z IPN wszystkie materialy i na spotkaniu w
        Kampinosie nic innego nie robil, tylko kazal wszystkim przegryzac sie przez ich
        papierowe zawilosci. Bede Pani, Pani Patience, wdzieczny za odpowiedz.
        • patience Do marcq 26.07.06, 17:50
          Poniewczasie zdalam sobie sprawe ze puszczanie autotestow na klona pod twoim
          przypomnieniem ze cie kiedys nazwalam michnikoidem moglo zabrzmiec obrazliwie.
          Nie mialam takiej intencji i zdaje sie za ze bardzo skrotowo odpowiedzialam. No
          wiec na wlasny wylacznie uzytek uzywam tego terminu jako pewnego skrotu
          okreslajacego sympatie polityczne lub personalne. W tym sensie ja jestem
          abpraloidem bo lubie abprala czy owieczkoidem bo lubie owieczke. Czyli nie kazdy
          michnikoid jest klonem, ale kazdy klon bedzie michnikoidem. To mialam na mysli,
          a takze to, ze kazdy sam po sobie moze sprawdzic czy sie na klona kwalifikuje
          czy nie. Przepraszam raz jeszcze, pechowo mam zamieszanie teraz w domu, wlazlam
          tylko zeby przeprosic za ewentualna uraze.
          • marcq Do Patience 26.07.06, 17:58
            Patience napisała.

            Niepotrzebnie! smile)

            Nie żywię żadnej urazy i nigdy nie uważałem określenia "michnikoid" za
            uwłaczające, ani w moich, ani też w Twoich oczach. Rozumiałem je właśnie tak,
            jak piszesz: jako "sympatyk Michnika, w pewnych cechach podobny do niego".
            Owszem - nigdy jakoś nie mogliśmy się w tych sprawach dogadać, ale to już
            zupełnie inna historia.

            Pozdrawiam!

            Marcq
            • patience Re: Uff:) 27.07.06, 02:26
              marcq napisał:

              > Niepotrzebnie! smile)
              >
              > Nie żywię żadnej urazy i nigdy nie uważałem określenia "michnikoid" za
              > uwłaczające, ani w moich, ani też w Twoich oczach. Rozumiałem je właśnie tak,
              > jak piszesz: jako "sympatyk Michnika, w pewnych cechach podobny do niego".


              Dokladnie tak. Pomiedzy "w pewnych cechach podobny" a "nedzna kopia" jest
              przepasc, mur, sciana i znowu przepasc. Spieszylam sie z naprawianiem
              niedopowiedzenia bo co prawda troche liczylam na to, ze ty sam pojmiesz
              wlasciwie, ale nie mozna juz tego wymagac od innych ewentualnych czytelnikow,
              szczegolnie kiedy nie znaja ani tamtej rozmowy, ani kontekstu, w jakim to
              okreslenie padlo.

              > Owszem - nigdy jakoś nie mogliśmy się w tych sprawach dogadać, ale to już
              > zupełnie inna historia.

              Eee tam. Lubie sie z toba klocic, chociaz nie zawsze wygrywam.

              >
              > Pozdrawiam!
              >
              > Marcq


              Ja rowniez, serdecznie
              P.
              • marcq Re: Uff:) 27.07.06, 16:33
                patience napisała...

                Hmmm, miło mi.

                I zakończyła tak:

                > Eee tam. Lubie sie z toba klocic, chociaz nie zawsze wygrywam.

                No to jest kolejna okazja: post do p. Pożarskiego o "czytaniu"... wink

                > > Pozdrawiam!
                > >
                > > Marcq
                >
                > Ja rowniez, serdecznie
                > P.

                No to i ja jeszcze raz (choć dziś dopiero pierwszy smile)

                M.
        • euromir Att: Serdeczni znajomi i przyjaciele 26.07.06, 18:15
          Drodzy moi,

          lunchu nie zjadlem jak należy, zapewne dlatego, że w południe przeczytawszy
          wasze posty wpadłem w rodzaj oszołomienia.
          Utrata apetytu nie świadczy wszakże, iż Wasze wpisy mnie zdegustowały! Wprost
          przeciwnie - wywołały (najczęściej) miłe wspomnienia, napełniły mnie radosnym
          optymizmem i ochotą do odnowienia, przecie kiedyś bardzo zażyłej naszej
          znajomości.

          Widzę, iż dużo się u Was zmieniło. Przede wszystkim zauważam brak bardzo wielu
          znanych mnie nicków. Cieszy mnie jednak, iż odnajduję Was [niedobitkówsmile], choć
          często - jak widzę - pod nowymi pseudonimami.

          FA opuściłem, gdy poziom zakumulowanego w nim ładunku złości i nienawiści
          spowodował, iż uczestniczyć w przedsięwzięciu już nie daöem rady. Zmiany
          regulaminu tylko utwierdziły mnie w podjętej decyzji. Przez jakiś czas z
          odległości (może raz w miesiącu) z bólem śledziłem jak FA traci na
          atrakcyjności i znaczeniu, jak umiera...
          Po pewnym czasie zawstydzony dałem sobie i z tym spokój.
          Od kilku miesięcy - w miarę możliwości - przebywam na Forum Kraj. Powodem
          zapewne wartki tok rewolucyjnych wydarzeń w naszym kraju. Nie jestem jednak
          poziomem tego forum specjalnie zaimponowany. Dla mnie już chyba zbyt szybkie,
          zbyt czarno-białe, odintelektualizowane, wyprane z refleksji...
      • euromir Error czyli horror 26.07.06, 19:56
        Droga Pani,

        linki, które Pani podała - niestety - nie działają jak należy, gdyż nie łączą
        ze wskazaną stroną, lecz unieruchomiają komputer.
        Ledwo się wygrzebałem z pułapki...

        Euromir
        • pozarski Re: Error czyli horror 26.07.06, 20:02
          Droga Pani Pacience zrobila mim taki numer, kiedy chcialem wejsc na Hatikve.
          Madre, ale i glupie dziecie.
        • patience To jest serwis Furl 26.07.06, 20:44
          Znany dosyc dobrze tu na forum, bo go kiedys podawalam, ludzie sie tym troche
          bawili i niektorzy sobie tez pozakladali konta. Bardzo pozyteczny dla
          zapisywania stron ktore sa widoczne w internecie tylko czasowo. Zapomnialam ze
          pana wtedy nie bylo i nic nie wie. Podane linki sa bezposrednimi na "My copy"
          sfurlowanej strony, jak sie na to kliknie to sciaga kopie html na komputer. Przy
          sciaganiu z bezposredniego linka trzeba powiedziec swojemu firwewallowi zeby
          pozwolil na sciaganie plikow z danego adresu, inaczej faktycznie blokuje. Ma pan
          inny sposob, trzeba wejsc na publiczna strone archiwum
          www.furl.net/members/patience i do okienka wyszukiwarki wpisac tytul
          poszukiwanego tekstu. Wyskoczy ich kilka. POd spodem kazdego tytulu jest link do
          strony z ktorej zostal dany plik zapisany, a z boku pisze "My Copy". Skoro pod
          oryginalnym adresem nie ma, to trzeba korzystac z kopii. Ona sie nie otwiera w
          sieci tylko sciaga na komputer, ale jesli to pan kliknie na My Copy, to panski
          firewall powinien skapowac, ze ma na sciaganie pozwolic. POlecam ten serwis jest
          bezbledny i nigdy sie nie psuje. Moze pan zapisywac do publicznego katalogu lub
          zbiorow prywatnych. Czekam czy teraz sie panu uda. Acha, autora prosze nie
          wpisywac, tylko tytul, bo system jest czuly na abbrewiacje a nie pamietam czy
          zapisalam jako Adam michnik czy Michnik, Adam. Tytul wystarczy. Milego czytania.
          • euromir Rzecz marcowa 26.07.06, 22:01
            Droga Pani,

            dziękuję za wyjaśnienia. Proszę się nie dziwić, że wpadłem w panikę, ale jestem
            technicznym idiotą i każde niezrozumiałe dla mnie zachowanie się maszyn
            wywołuje we mnie obawę przed końcem świata lub jeszcze inną, być może nawet
            gorszą katastrofą.
            Instrukcje Pani przeczytałem i zamierzam wieczorem - z drżeniem serca - je
            wykonać.

            A teraz do marcowej rzeczy.
            Od lat dziwi mnie, iż doskonała znajomość kulisów i uczestnictwo w
            przygotowaniu marcowej prowokacji nie przeszkadzały nigdy Michnikowi przyjmować
            pozy totalnie nieuwikłanego w wydarzenia obserwatora. Wynikiem tej postawy jest
            publicznie podtrzymywana przezeń od prawie czterdziestu lat mistyfikacja:

            “Pamiętam (…wink liczne dyskusje toczone wokół wypadków marcowych z 1968r. jedni
            upatrywali w buncie młodzieży i intelektualistów efektu prowokacji policyjnej,
            narzędzie w ręku frakcji moczarowskiej, drudzy skłonni byli w ogóle ignorować
            oczywisty fakt brutalnej walki o władzę w aparacie. (“Takie czasy…”wink

            A przecie uwikłania Michnika dowodzi wiele świadectw. Najcięższym gatunkowo
            jest zapewne relacja Jacka Kuronia:

            „W czasach Października Staszewski postawił na jedną kartę i przegrał.
            Przeniesiono go do PAP-u, a potem z niego wyleciał i na tym jego kariera
            polityczna się skończyła. On, jedyny spośród tych starych komunistów, tak
            zdecydowanie jednoznacznie uznał, że trzeba walczyć z systemem. Jakoś zaraz po
            moim i Karola wyjściu z więzienia Staszewski nas odszukał i rozmawiał z nami.
            Udzielał rad.( …wink Staszewski siadywał zwykle w kawiarni PIW-u na Foksal, którą
            po Marcu zamknięto… (…wink Otóż chyba w tym PIW-ie (bezpośrednio przed marcem 1968
            roku – przyp.Euromir) spotkałem Stefana Staszewskiego i on powiedział mi, że
            przedstawił Adasiowi projekt wyjścia do robotników, pytał, co my o nim sądzimy.
            Jak mówię, nie miałem zaufania do Stefana i fakt, że Adam przekazał nam jego
            pomysł nie powołując sie na niego - kompletnie mnie poraził. Pobiegłem prosto
            do Adama, który się strasznie speszył, zawstydził. Długo mnie potem za to
            przepraszał.” ("Wiara i wina")

            Pzdr:

            Euromir
            • patience Re: Rzecz marcowa -- aaa czystka w PWN 26.07.06, 23:10
              najpierw sprawy techniczne - Niech sie pan nie boi Furla. Wrecz przeciwnie,
              wszyscy pracujacy na tekstach w nim sie blyskawicznie zakochuja, szczegolnie jak
              korzystaja i z takich tekstow, ktore gina w pomrokach platnych archiwow. To
              dziala jak Google, robi cache strony. Niewielkie utrudnienie, ze trzeba sciagac
              na komputer, to nic w porownaniu z uciecha, ze sie ma. Zauwazylam ze niektorzy
              furluja sobie nawet watki zagrozone Mieczem Damoklesa. Nie chwalac sie, moje
              archiwum jest juz dosyc duze i odwiedzane, a niektore pliki maja spora lizbe
              sciagniec. Ma tez feler, bo te pliki mozna ustawiac rowniez wedlug keywords, a
              ja mam tam kompletny balagan, zapisywany plik czesto nie ma zadnego zwiazku z
              slowem kluczowym. Tam dzialaja prawa statystyki. Niemniej po tytulach wszystko
              sie znajdzie. Prosze korzystac do woli, ale mam prosbe, zeby w wypadku pisania
              jakiegos wiekszego tekstu podac laskawie ze przy pisaniu wykorzystywane byly
              zasoby archiwum spod takiego a takiego adresu. Jesli chodzi o korzystanie na
              stale, to powiem jak ja to robie. Piszac w Wordzie czy OneNote Zapisuje sobie
              gdzies w kupie linki bezposrednie do MyCopy na pliki z jakich chce korzystac z
              archiwum mojego lub cudzych, a w firewallu, na pewno takze i panskim, jest cos
              co sie nazywa 'sfera stron bezpiecznych'. Ja sobie wpisalam tam od razu caly
              serwis wiec firewall nie wariuje jak cos sciagam z dowolnego archiwum. Trzeba
              tam wpisac adres www.furl.net
              jesli chce pan zeby firewall pozwalal na sciaganie tylko z konkretnych archiwow,
              to adres kazdego trzeba osobno pisac, np. moje jest
              www.furl.net/members/patience albo inni userzy jakich sie wpisuje zamiast
              wyrazu patience. No i w trakcie pisania jak cos potrzebne to sie klika, tekst
              html otwiera sie od razu w wordzie, nie ma milionow programow i nie musi sie
              duzo klikac. Dlatego z przyzwyczajenia podalam adres od razu na my copy. Dobre
              dla leniow.

              Teraz powrot do tematu. O ile tak na sucho pamietam to bylo jeszcze przed wojna
              6dniowa, w 65r. Glownym oskarzycielem PWN byl wiceminister oswiaty Michajlow,
              zaczelo sie od jakiejs mapy produkowanej wspolnie z Brytyjczykami i problemu czy
              panstwa niemieckie maja byc zaznaczane roznymi kolorami czy tym samym, tylko z
              granica oddzielona linia. Za jedna linie zamiast 2 kolorow polecial dyrektor
              Bromberg, ale faktycznie juz wtedy funkcjonowaly jakies koncepcje co do
              nielojalnych syjonistow i wykorzystania tego do rozprawiania sie z
              pazdziernikiem, a Staszewski tam wlasnie pracowal u Bromberga. W 68 Staszewski
              sie pojawia w charakterze "bankruta politycznego' jak to ich nazywali, razem z
              Romanem Zambrowskim sa umieszczeni na liscie do stalej inwigilacji od 15 marca
              do 20 kwietnia. Pozniej Trybuna Ludu wymienia 'owych bankrutow politycznych'
              jako inspiratorow mlodziezy studenckiej i to samo robi w przemowieniu 'Do aktywu
              partyjnego" I sekretarz KW PZPR Kepa, potem wymieniaja ich w bardzo duzej ilosci
              "spontanicznych rezolucji" ludu pracujacego calej Polski. No wiec nie wiem jakie
              mial kontakty Michnik, wcale mnie nie dziwi ze do Staszewskiego tez latal,
              pewnie latal wszedzie gdzie sie tylko dalo. Nie dalabym sobie nawet reki uciac,
              czy dobrze rozroznial ktorzy to Natolin a ktorzy Pulawy, grunt ze elita.
              Napisalam przeciez, ze z niego polityk jak z koziej dupy traba. Ale w tym
              tekscie Kuronia jest jeszcze cos. Widac, jak system rzucania fatwy stosowany
              przez aparat (bo nawet przyjmujac koncepcje prowokacji, trudno sobie wyobrazic,
              zeby objeci calodobowa inwigilacja dwaj faceci jezdzili rownoczesnie po kraju
              wzniecajac strajki na wszystkich uczalniach w Polsce) - jak ten system rzucania
              fatwy potem zaczela stosowac opozycja. Jacek Kuron niestety tez. Zaplacil za to
              Antoni Zambrowski, syn Romana, ktory mial bardzo zadziwiajaca fatwe rzucona na
              siebie, byl rownoczesnie pokazywany palcem jako Zyd oraz jako antysemita i ta
              podwojna fatwa miala byc argumentem, zeby sie z nim nie kontaktowac. Jak kto byl
              antysemita, to sie nie kontaktowal, bo po co z Zydem. Jak antysemitow nie lubil,
              to po co z antysemita. Dla kazdego jakis argument przekonywujacy. I ta fatwa
              grubo przezyla 89 rok, tylko po 89 bezpieki juz nie bylo, wiec i nie ma
              argumentu, ze to bezpieka robila w ramach walki Natolina z Pulawami.
              • pozarski Re: Rzecz marcowa -- aaa czystka w PWN 26.07.06, 23:36
                Goooood God.
                • patience Co zapchalo cie pozarski? 27.07.06, 01:32
                  to ci do tej pory do glowy nie przyszlo, ze chodzi nie tylko o odpowiedz na
                  pytanie kto byl ubek, kto nie. Nie wykluczam, ze jestes obecnie najwiekszy
                  bananowy znawca komuchow nie tylko na tym forum, ale w ogole na portalu, i ze
                  piles osobiscie z polowa z nich, i z natolina, i pulaw. Tylko te twoje rewelacje
                  w moim pokoleniu juz nikogo nie obchodza, poza lowcami anegdotek
                  przyczynkarskich bez zadnego znaczenia. Mamy swoje pytania, na ktore nie tylko
                  nie umiesz odpowiedziec, ale w ogole nie przyszlo ci do glowy, ze mozna postawic.

                  Opowiem ci taka historyjke o malolatach stanu wojennego, ale musze to poprzedzic
                  informacja emigrantom niekoniecznie znana, a mianowicie ze komuna rozwinela
                  system szykanowania opozycji za pomoca kolegiow za 'uchylanie sie od obowiazku
                  pracy'. Trafialo sie na 3 miesiace do wiezienia lub trzeba bylo wplacic
                  ekwiwalent pieniezny, zreszta niezbyt wielki. Pieniadze byly, ze zbiorek i
                  skladek, zbieranych zreszta wlasnie na ten cel, ale - szczegolnie w 2 pol. stanu
                  wojennego - pojawilo sie i takie zjawisko w szeregach opozycji, ze jej niektorzy
                  dzialacze ograniczyli swa dzialalnosc i istnienie polityczne do 3miesiecznych
                  odsiadek, a inni w tym czasie funkcjonowali dzieki naglasnianiu tychze jako
                  'aktualnie wiezionych przywodcow i znanych dzialaczy opozycji'.

                  Owczesne malolaty uwazaly, ze jak ktos dobrowolnie wybiera wiezienie zamiast
                  wolnosci, to jest chory na umysle. Siedzi sie kiedy nie ma innego wyjscia, a nie
                  'dla idei'. No i jak sie na to patrzysz z pewnej peerspektywy, to widzisz, ze
                  jedni by chetnie wsadzili te malolaty jako Wrogow Ludu, drudzy jako Znanych
                  Bohaterow Opozycji... ale skutek jest ten sam. Tymczasem lepiej sie szkodzilo
                  komunie produkujac ksiazki niz robiac za Pomnik Bohatera Zapuszkowanego. Dlugo
                  by wymieniac takie sytuacje. Byloby niesprawiedliwoscia powiedziec, ze i komuna
                  i opozycja byly jednakowo stukniete, poza tym tego rodzaju 'dzialalnosc' byla w
                  opozycji jednak marginesem. Ale juz nie bylo marginesem w okresie przelomu,
                  kiedy to i bezpieka, i opozycja z jednakowa energia spuszczala lomot malolatom
                  za to, ze mialy wlasna koncepcje na przyszlosc, ktora ich zdaniem powinna sie
                  zaczac od zgromadzenia narodowego i konstytucji a nie picia wodki z kiszczakiem.
                  I komuna i opozycja nazywaly ich 'opozycja niekonstruktywna', tylko jedni w
                  prasie rezimowej, a w drudzy w teoretycznie wrecz przeciwnej.

                  A po latach, co jest ciekawe? Nie to, ktory aparatczyk z ktorym aparatczykiem
                  knul przeciwko innym aparatczykom. Nawet nie to, ktory dzialacz opozycji z
                  ktorym aparatczykiem konspiracyjnie ukladal Wielkie Polityczne Plany
                  Strategiczne. Historia fatwy na Zambrowskiego mnie interesuje duzo bardziej niz
                  kontakty Michnika z Staszewskim i co o tym myslal Kuron. Chyba nie tylko mnie.
                  To jest poszukiwanie zrodel demokracji. Po ciemnej stronie mocy masz historie,
                  jak jedni sie uczyli od drugich operowania tymi samymi metodami, a po jasnej
                  stronie mocy masz koncepcje, ze jak jeden powtarza po drugim, to podejrzane.
                  Taki byl start. Co mnie obchodzi z kim sie Michnik kontaktowal z kim nie. Mnie
                  obchodzi fenomen, ze w 68 roku istnialy ROZNE grupy opozycyjne ktore mialy ROZNE
                  poglady na te same tematy. Wymienilam 3 ale bylo ich wiecej. I ciekawi mnie, jak
                  to jedno zdanie weszlo tak gleboko w swiadomosc polskiego spoleczenstwa, ze
                  potem powstala Solidarnosc a potem wolna Polska. Odwrotnoscia Wodza Rewolucji
                  Komunistycznej nie jest Wodz Rewolucji Antykomunistycznej tylko ZROZNICOWANIE.

                  Pytales czego szukam w IPN. no to masz odpowiedz. Nie tylko szukam. Znalazlam.



                  Apel do Giertycha orezygnacje z funkcji ministra MEN
                  PLaNETa_tERRa
                  • pozarski Re: Co zapchalo cie pozarski? 27.07.06, 09:48
                    Czy myslisz, ze czytam te banialuki? Przeciez musialbym sie znizyc do twojego
                    obsesyjnego poziomu. Walczysz z trupami, z ktorymi zyjesz. Z nekrofilami
                    komunikacja z mojej strony, jak wiesz, jest niemozliwa.
                    • pozarski Re: Co zapchalo cie pozarski? 27.07.06, 10:08
                      PS Z reguly w nocy spie. Czasami, ale to bardzo rzadko, nie moge zasnac i wtedy
                      machne jakis prztyczek np tobie. Wy, tzn ty i zupa grzybowa pracujecie w nocy.
                      To przyzwyczajenie musieliscie "z mlekiem matki" wyssac z piersi towarzysza Stalina.
                • euromir Zafrasowane pytanie 27.07.06, 07:21
                  Szanowny Panie Pożarski,

                  czy my się znamy?


                  Pozdrawiam:

                  Euromir
                  • pozarski Re: Zafrasowane pytanie 27.07.06, 09:56
                    Jesli zafrasowane pytanie, to znaczy, ze nie powinninismy chyba sie znac. I
                    rzeczywiscie. Przeczytalem panskie zafrasowanie o Zydow, ktorzy jakos nie chca
                    (czy wrecz nie moga)byc Polakami. Skomentowalem nawet te panska wypowiedz z
                    czerwca tego roku, ale na innym forum. Piekniescie sie tu panstwo dobrali.
                    Kompletnie niezafrasowany: Pozarski (a nawiasem mowiac: Na frasunek, dobry trunek.)
                    • patience A to info dla forumowego nowicjusza 27.07.06, 12:30
                      Tu jest taki consensus miedzy uzytkownikami forum, ze nie prowadza wojny
                      totalnej i w zwiazku z tym wojuja w zaleznosci od tematu watku, a cos w rodzaju
                      druzyn wojennych przeciwnikow powstaje na potrzeby danego watku i jak sie watek
                      konczy, to obumiera. To m.in. na skutek doswiadczen na temat jak wygladaja i
                      czym sie koncza wojny totalne. Wszyscy wiedza kto jakie ma poglady wiec i
                      wiadomo z grubsza, jak takie konfiguracje moga w zaleznosci od tematu wygladac.
                      To akurat nie jest watek ani o Zydach ani o antysemitach, pan szanowny nie
                      jest wiarygodny w zadnym z nich, ale jesli koniecznie musi, to why not. Trzasnij
                      pan najblizszego napotkanego antysemite w twarz. W tym celu idz pan do lustra
                      lub do swoich kumpli, krewnych i znajomych kroliczka, co to apelowal do Moczara,
                      aby potepil Zydow na rocznicy getta.
                      • pozarski Re: A to info dla forumowego nowicjusza 27.07.06, 12:42
                        "...trzasnij napotkanego antysemite w twarz", pisze patience.Trzasnij tez
                        "filosemite", bo to na jedno wychodzi. Pani Patience chetnie da swoj adres.
                    • euromir Re: Zafrasowane pytanie 27.07.06, 15:37
                      Drogi Panie Pożarski,

                      czy mógłbym dostać linkę do pańskiego komentarza? Otóż ciekaw jestem, co
                      wzbudziło, w którymś z moich postów (opublikowanym na FK?) tak duże pańskie
                      zainteresowanie, że postanowił Pan do rzeczy się odnieść?

                      Pozdrawiam:

                      Euromir
                      • pozarski Re: Zafrasowane pytanie 27.07.06, 17:11
                        Wybaczy mi pan, ze nie bede uzywal barokowego stylu, ale moja polszczyzna nie
                        przeszla tego etapu. Po prostu wystukalem w wyszukiwarce EROMIR, tam znalazlem
                        kilka linkow, jeden z nich traktowal m.in o Pawle Spiewaku i na ten
                        zareagowalem. Proste jak strzala.Pozdrawiam.Pozarski
                        • pozarski Re: Zafrasowane pytanie 27.07.06, 17:12
                          Sorry, EUROMIR.
              • euromir Frakcyjne rozgrywki 27.07.06, 07:15
                Droga Pani Patience,

                napisała Pani:

                "O ile tak na sucho pamietam to bylo jeszcze przed wojna 6dniowa, w 65r.
                Glownym oskarzycielem PWN byl wiceminister oswiaty Michajlow,zaczelo sie od
                jakiejs mapy produkowanej wspolnie z Brytyjczykami i problemu czy panstwa
                niemieckie maja byc zaznaczane roznymi kolorami czy tym samym, tylko z granica
                oddzielona linia. Za jedna linie zamiast 2 kolorow polecial dyrektor Bromberg,
                ale faktycznie juz wtedy funkcjonowaly jakies koncepcje co do nielojalnych
                syjonistow i wykorzystania tego do rozprawiania sie z pazdziernikiem, a
                Staszewski tam wlasnie pracowal u Bromberga."

                Rozgrywki między puławianami, a frakcją natolińską trwały już od 1955 roku.
                Dojście Gomułki do władzy jedynie na kilka lat wrogości uśmierzyły. Pierwszą
                dużą prowokacją (1961) wymierzoną w grupę puławską była śmierć Hollanda.
                Najprawdopodobnie zabójstwo. Drobiazgowo opisuje sprawę Witold Jedlicki:

                „Szczegóły sprawy Henryka Hollanda nie zostaną już zapewne wyjaśnione nigdy.
                Jest faktem, że Holland powtarzał korespondentowi „Monde'u”, Jean Wetzowi,
                plotki o wynurzeniach pijanego Chruszczowa na temat śmierci Stalina i Berii i
                że został przez kogoś z otoczenia Wetza zadenuncjowany. Ale plotki te krążyły
                po całej Warszawie i były w gruncie rzeczy zupełnie bezwartościowe. Być może,
                że Gomułka, dla którego sama treść plotek musiała być rzeczą najzupełniej
                obojętną i który by zapewne nie miał nic przeciwko temu, żeby te same
                wiadomości przeciekały na Zachód via Helsinki czy Belgrad, chciał w ten sposób
                położyć kres praktyce przeciekania takich wiadomości via Warszawa. Być może
                zagrał tu moment osobisty: Holland był tym, który ze szczególną furią atakował
                Gomułkę w prasie w okresie "odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego" i skąd
                inąd wiadomo, że Gomułka go nie znosił.(...) Wcale nie wykluczam ewentualności
                morderstwa. Cała rzecz miała wyraźnie cechy dintojry i trudno wykluczyć, że
                mord był jej aktem ostatnim. Osobiście skłaniam się jednak raczej do hipotezy
                samobójstwa. Sytuacja życiowa Hollanda, zarówno osobista jak i zawodowa była
                pod każdym względem fatalna. Jest prawdopodobne, że o samobójstwie myślał już
                wcześniej. Ale wybór sposobu, miejsca i czasu zdaje się świadczyć o tym, że
                Holland chciał nadać temu aktowi charakter protestu.
                Sens tego protestu wydaje się jasny. Stary i doświadczony agent Puławski,
                cyniczny i koniunkturalny do ostatnich granic, ale lubujący się w gestach i
                osobiście odważny, przekonał się na własnej skórze, że wbrew wszystkim wysiłkom
                jednak policja jest nad partią a nie partia nad policją, że jego przyjaciele w
                K.C. nie potrafią go ochronić przed mającym wszelkie cechy zemsty osobistej
                bezprawiem. Na przykładzie swojej sprawy zobaczył, że Puławska większość w K.C.
                nie panuje już nad tym, co robią zupełnie mali funkcjonariusze policyjni. Poza
                poczuciem klęski osobistej i zawodowej musiał mieć w tym momencie poczucie
                strasznej klęski politycznej. Widział daremność walki o podporządkowanie
                policji K.C. w którą sam się w swoim czasie zaangażował i widział niemoc grupy,
                z którą się od lat związał. Zapewne go upokarzano. Zapewne jego duma członka
                partii o bardzo długim stażu, cierpiała z powodu tego, że upokarzali go ludzie,
                których staż partyjny był znacznie krótszy. Cóż dziwnego, że szukał za to
                wszystko jakiejś rekompensaty. Musiał sobie zdawać sprawę z tego, że ten skok z
                piątego piętra będzie jednak wstrząsem potężnym. Mógł liczyć na to, że
                zmobilizuje jego przyjaciół do walki, w której on sam już nie odegra żadnej
                roli, ale za to tym większą rolę odegra jego imię. I jeżeli tak myślał, to się
                nie omylił."

                Sprawa "niemieckiej mapy", o której Pani pisze to zapewne "rozróba o Wielką
                Encyklopedię", która była wówczas w przygotowaniu. Nie pamiętam, czy
                przygotowywał ją PWN, czy też jakieś inne, specjalnie w tym celu powołane
                wydawnictwo. Podobnie jak dziś, poszło wówczas o "politykę historyczną". W grę
                wchodziły zarówno "źle pomalowane" mapy, błędy w hasłach dotyczących
                niemieckich obozów koncentracyjnych itp. Część zarzutów była uzasadniona, część
                nie. W kazdym razie pamiętam, że do WE wydano wówczas specjalny bezpłatny
                suplement. O ile się nie mylę, sprawę tę poruszał również Władysław Gomułka w
                słynnym przemówieniu na Kongresie Zwięzków Zawodowych (1966 albo 67). Nie
                zgadzam się natomiast z Pani tezą, iż sprawy te miały na celu "rozprawienie się
                z Październikiem". W tym czasie po Październiku istniało już tylko
                wspomnienie...

                Euromir

                • v_2 Re: Frakcyjne rozgrywki 27.07.06, 09:17
                  bardzo to wszystko ciekawe... bardzo!
                  • abprall Re: Frakcyjne rozgrywki 27.07.06, 09:27
                    tow. kazimierza mijala poznałem , gdym w tiranie bywał, a on z radia tirana
                    nadawał...
                    ------

                    I love Mossad
                    • pozarski Re: Frakcyjne rozgrywki 27.07.06, 10:26
                      Myslalem, zes mlodszy. Znam jego syna.
                • pozarski Re: Frakcyjne rozgrywki 27.07.06, 10:02
                  Przeciez to smieszne, co piszecie. Co bylo powodem rozpieprzenia PWN wiedza
                  wszyscy i to, ze za dobra monete przyjmuje pan belkot tej niedouczonej
                  (przynajmniej w tych sprawach) osobki, nie swiadczy dobrze o panskim powstajacym
                  eseju.
                • rycho7 notoryczna niechec do wiedzy 27.07.06, 10:52
                  euromir napisał:

                  > „Szczegóły sprawy Henryka Hollanda nie zostaną już zapewne wyjaśnione nig
                  > dy.

                  Zawsze mnie drodzy wpedzacie w oslupienie. Mialem kiedys okazje slyszec
                  opowiesc bezposredniego uczestnika tej tragedii. Nie mam najmniejszego powodu
                  aby powatpiewac w prawdziwosc jego slow. Tacy jak Wy od kolyski stajecie na
                  rzesach aby to zakneblowac i nigdy nie zrobic zapiskow dla potomnosci. Podrygi
                  Patience sa wyjatkowo w tej rzeczywistosci odrazajace.

                  Co do rozumienia rol to najlepszy ostatnio w Polszcze byl cyrk z kwitami
                  kontrwywiadu wojskowego na Radusia z piaskownicy w Kabulu. Holland byl tez z
                  tego miotu zadufancow.

                  > W tym czasie po Październiku istniało już tylko wspomnienie...

                  Tu sie Euromirze mylisz. Cecha Patience jest to, ze ona rozprawia sie z
                  usilowaniami dojscia do tego, ze kiedys istnialy wspomnienia o tym, ze nasi
                  przodkowie mieli wspomnienia.

                  Patience najwyrazniej zachlysnela sie dostepem do materialow IPN. Bidula nie
                  wie, ze jakis tam obraz moglaby osiagnac po przeczytaniu pierwszych (dla niej)
                  50 km biezacych polek akt. Ustne realcje umozliwiajace marsz na skroty
                  zablokowali ostatnio styropianowcy przepisem o "falszowaniu" akt. Ale Wy macie
                  porabane w glowkach.
                  • abprall Re: notoryczna niechec do wiedzy 27.07.06, 10:58
                    qrwa, rycho...ty na prawdę jesteś rychu , a nie żaden rysio...
                    qwa, podoba mi się twój peryskop...

                    ------------------
                    pieprzone cywile
                    rok 2008 jest międzynarodowym rokiem kartofla
                    niech żyją długo redakty Tageszeitung...
                  • pozarski Re: notoryczna niechec do wiedzy 27.07.06, 13:34
                    Wiesz co, Rychu7, normalnie bym sie z toba nie zgodzil, ale teraz nie mam
                    wyjscia (kosztuje mnie ten wysilek!), musze sie zgodzic. Tak, tak, biedna
                    nekrofilka patience. Dla niej nie ma juz ratunku.
                  • patience Do Rycha o pamieci 27.07.06, 14:35
                    Niedawno mialam okazje uslyszec co o pamieci mial do powiedzenia Karol
                    Modzelewski. Na jakiejs sesji dotyczacej tamtego okresu rozgorzal spor miedzy
                    historykami bioracymi udzial w panelu o jakies wydarzenie, i w koncu zworcili
                    sie do Modzelewskiego (tez byl panelista) o rozstrzygniecie. A on na to
                    odpowiedzial, ze nie jest w stanie. Wprawdzie bezposrednio w tym uczestniczyl,
                    ale ma swiadomosc, wlasnie jako historyk, jaka jest pamiec bezposrednich
                    uczestnikow i swiadkow. Dlatego jest w stanie dac wywiad jakiemus innemu
                    historykowi i powiedziec co pamieta, ale ow historyk by to nastepnie musial
                    skonfrontowac z pamiecia pozostalych uczestnikow oraz dostepnymi materialami
                    zrodlowymi. I dostal za to brawa. A ty bys dostal brawa ode mnie, gdybys - skoro
                    podajesz, ze cos pamietasz - zrobil to samo co Modzelewski i komus po prostu
                    opowiedzial. Jest pelno historykow chetnych do zbierania kazdego najmniejszego
                    strzepu informacji. Jak masz cos istotnego, moge ci nawet podac namiar na prof.
                    Eislera. Ale za puszenie ze wiesz i nie powiesz, to raczej braw nie dostaniesz.
                    To wiedz sobie dalej.
                    • rycho7 szukanie naiwniaka, nawet nie po czesku 27.07.06, 15:49
                      patience napisała:

                      > A ty bys dostal brawa ode mnie

                      Avtoritetko moralna, dawno temu wyrobilem sobie zdanie na temat wartosci Twych
                      oklaskow.

                      > gdybys - skoro
                      > podajesz, ze cos pamietasz - zrobil to samo co Modzelewski i komus po prostu
                      > opowiedzial.

                      Szanowna Pani, napisalem juz o kneblu w postaci nowego prawka o "falszowaniu"
                      dokumentow. Czy Ty wszystkich uwazasz za idiotow?
                      • patience Toz nie ze mna bys rozmawial;))) 27.07.06, 15:57
                        A co do tego fragmentu ustawy o falszowaniu to sie poniekad zgadzam, ze to moze
                        byc knebel. Rozumiem tez intencje ustawodawcy i jednak bym nie poszla tak
                        daleko, ze to MUSI byc knebel. To tylko jedna ustawa, a polskie prawo przewiduje
                        rowniez mozliwosc odstepowania od wymierzania kary jak tez w ogole rezygnacje z
                        wszyczynania postepowania. Takie sprawy beda raczej traktowane indywidualnie.
                        • rycho7 bezmiar naiwnosci 27.07.06, 16:05
                          patience napisała:

                          > Takie sprawy beda raczej traktowane indywidualnie.

                          Oczywiscie, Jarus w Hiacynicie to falsz. Jak chcesz wiedziec to zejdz z
                          piedestalu aberacyjnego prawka. No i zacznij kojarzyc to co podaja przekaziory.
                          Zbadaj wzrost knebla. Systematyczny.
                          • patience Przekaziory sa przerazone 27.07.06, 16:23
                            Troche to obserwowalam, ale osobiscie nie mam az takiej ambicji zeby rozumiec co
                            ci wszyscy aktorzy wyprawiaja. A ty tez uwzglednij, ze ja mam wlasny punkt
                            widzenie ktory niekoniecznie sie pokrywa z opiniami nawet opozycji jako calosci.
                            Np. cala ta dyskusja o lojalkach kto podpisal kto nie wydawala mi sie od samego
                            poczatku jakims szalenstwem. A co one w ogole maja za znaczenie? Jakies
                            komunistyczne rytualy autopotepienia i autowyrzeczenia sie bez zadnych
                            konsekwencji i zadnych mocy sprawczych. Jak ktos mial wybor podpisac albo
                            siedziec, to bardzo dobrze ze podpisal, bo zeby dzialac w opozycji trzeba bylo
                            byc na wolnosci a nie w wiezieniu. Chodzilo o to zeby nie sypac, wyjsc, i w piec
                            minut po wyjsciu szkodzic Ojczyznie Ludowej dalej. A ci tu afery robia ktore sie
                            ciagna od paru lat. Ja nie kapuje dlaczego jedni rozdzieraja szaty z tego
                            powodu, a nie rozumiem tez, dlaczego ci drudzy uwazali to za takie wazne, ze az
                            chcialo im sie wymuszac czy falszowac. Przyjmuje do wiadomosci ze to uwazali za
                            wazne, ale nie jestem w stanie pojac dlaczego. Dlatego tez mam swoje
                            ograniczenia, jesli chodzi o zrozumienie, dlaczego te przekaziory sa az tak
                            przerazone. Czeski film.
                            • rycho7 Re: Przekaziory sa przerazone 27.07.06, 17:10
                              patience napisała:

                              > Np. cala ta dyskusja o lojalkach kto podpisal kto nie wydawala mi sie od
                              > samego poczatku jakims szalenstwem.

                              To jest wlasnie istota tego cyrku. Bledow nie popelnia ten kto nic nie robi.
                              Aby wygrac z aktywnymi trzeba wykazac swoja jedynosc w bezblednosci
                              (=bezczynnosci). Dziwne, ze ludek sie na to nabiera.

                              > a nie rozumiem tez, dlaczego ci drudzy uwazali to za takie wazne, ze az
                              > chcialo im sie wymuszac czy falszowac.

                              Czysta czynnosc administracyjna. Wygodniej jest miec sprawe "odfajkowana".
                              Podpisal to znaczy sie nie "demonstracyjny" wrog. Sily skupi sie
                              na "demonstracyjnych". Jak sil starczy to nastapi powrot do podstaw "dowieriaj
                              no prowieriaj". Falszowanie nastapilo gdy rozpoznano "rytual" "czystosci"
                              rasowo-klasowej. Warto bylo fedrowac w nieskonczonych pokladach aberacji.

                              W zasadzie to cale przekaziorstwo to czerpanie z aberacji. Przerazenie udawane.
                              Strojenie pod falszywe tony publiczki.
                              • patience Re: Przekaziory sa przerazone 27.07.06, 17:20
                                Rzadki przypadek. Nie tylko, ze cie zrozumialam, ale po zrozumieniu sie zgodzilam.
                                • rycho7 proscizna 27.07.06, 17:28
                                  patience napisała:

                                  > Rzadki przypadek.

                                  Ja Ciebie nigdy nie uwazalem za przypadek beznadziejny. Nie brakowalo mi wiary
                                  w to, ze proscizna Cie nie przerosnie. Natomiast mam wieczny problem z
                                  narodkiem "przypadkowym". Nie zajmuje sie proscizna peczka drutu. Owijanie
                                  wokol palca to domena pedalow.
                                  • pozarski Re: proscizna 27.07.06, 17:48
                                    Rychu, uwazaj, bo pedaly to domena patience.
                                    • rycho7 przeciez ona nie kryje swego zauroczenia Jarkiem 27.07.06, 18:00
                                      pozarski napisał:

                                      > Rychu, uwazaj, bo pedaly to domena patience.

                                      Wiele pan deklarujacych sie jako samotne miewa takie epizody.
                                      • pozarski Re: przeciez ona nie kryje swego zauroczenia Jark 27.07.06, 18:09
                                        Fakt, tym nie mniej znasz patience.Od IPN przejdzie natychmiast do wolnosci
                                        slowa i zgromadzen, a tu za rogiem juz marsz rownosci. Nie chcialbym byc w
                                        twojej skorze!
                            • marcq Marginalnie ale w miarę merytorycznie 28.07.06, 14:41
                              Patience napisała:

                              > Np. cala ta dyskusja o lojalkach kto podpisal kto nie wydawala mi sie od
                              > samego poczatku jakims szalenstwem. ...

                              Mnie też. Dlatego w poprzednim wpisie napisałem, właśnie w tym duchu,
                              o "zabawie w teczki".
                              A obserwując te "zabawy" nawet nie to jest dla mnie ważne, czy - powiedzmy -
                              lojalka J. Kaczyńskiego była sfałszowana, czy nie, tylko to, że z takich bzdur
                              robi się "haki" na ludzi. I że człowiek, który o włos nie stał się ofiarą
                              czyjegoś fałszerstwa, sam bez zmrużenia oka godzi się, a nawet zachęca, by
                              podobnie traktować innych, by wyrokować z przesłanek, nieważne na ile
                              wątpliwych.
                              Owszem, nie byłoby bzdurą prześledzenie drogi danego kogoś i określenie jego
                              PRAWDZIWYCH intencji, PRAWDZIWYCH zasług lub win i PRAWDZIWYCH okoliczności, w
                              jakich podpisał coś lub nie - choć technicznie byłoby to zazwyczaj trudne. Ale
                              niszczyć kogoś na podstawie jakiegoś papierka, z którego, na dobrą sprawę, nie
                              wynika nic poza tym, że chciał mieć święty spokój??

                              Myślę, że był (czas przeszły?) okres, gdy i Patience wekslowała ku podobnemu
                              myśleniu.

                              Trochę gorzej jest też z tym, co Patience opisuje słowami:

                              > Chodzilo o to zeby nie sypac, wyjsc, i w piec
                              > minut po wyjsciu szkodzic Ojczyznie Ludowej dalej.

                              Zasadę rozumiem i popieram, ale - szkodzić, czy "szkodzić"? To różnica
                              zasadnicza. Rozumiem, że był to skrót myślowy, co rozwinę.

                              Wspomnienie relacji paru kolegów z okresu zima-wiosna 1981: byli "proszeni" na
                              rozmowę, po której dostawali papier, że "nie będą KONTYNUOWALI antypolskiej
                              działalności". Nie podpisywali i - bywało - wracali do domu po iluś dniach.
                              Później ktoś widać zreflektował się, w czym rzecz i słowo "kontynuować"
                              zamieniono na "prowadzić".
                              TAKI papier sam podpisałbym - bez oporu, bez poczucia, że cokolwiek potem
                              złamię i bez względu na różnice poglądów z rozmówcami, jakiejkolwiek opcji nie
                              reprezentowaliby. Bo przecież de facto TO JA decydowałbym, jaką działalność
                              uważam za antypolską...

                              Pozdrawiam i wracam na miejsce dla czytelników.

                              Marcq
                              • patience Re: Marginalnie ale w miarę merytorycznie 28.07.06, 16:50
                                Mmmm sporo tematow na raz, wiec sie skupie na tym, na ktorym sie nie zgadzam
                                najbardziej. Zarzuty jakie Jarkowi stawiasz, sa niesluszne i w kogo innego
                                powinienes strzelac. On byl jedna z pierwszych osob tak zaatakowanych. Malo
                                czyje zycie prywatne znalazlo sie pod takim obstrzalem. Przy okazji ujawniania
                                swojej teczki odpowiadal tez na rozmaite pytania dziennikarzy, w tym byly o
                                szykowana ustawe lustracyjna. Powiedzial to samo co mowil wczesniej, ze
                                osobiscie opowiada sie za jawnoscia zycia publicznego ale ochrona prywatnego, i
                                ze nie widzi powodu aby lustracja obejmowala osoby prywatne. I pamietam tez jak
                                panstwo przywodcy z PO natychmiast zrobili konferencje prasowa, gdzie z
                                szyderczym, znaczacym usmieszkiem powiedzieli "a my chcemy jawnosci
                                WSZYSTKIEEEGO". Do archiwum nie spadly jeszcze teksty klonow o aktualnej
                                ustawie, gdzie jakas siedlecka desperuje: "koniec z elitami, styropianem
                                wszystkim." Przez PIS ludzie powyzej 35 roku zycia beda sie bali brac udzial w
                                zyciui publicznym bo wywloka wszystko o zyciu prywatnym" etc.etc. Tylko tego
                                samego dnia Kaczynski w Rzepie omawia ta sama ustawe i podaje 'dzieki tym
                                radykalnym poprawkom PO..." A sprawa Jaruckej? Zyty Gilowskiej? A jak GW sobie
                                'lustrowala' Szlajfera, to bylo dobrze? Np. posuneli sie do tego zeby pisac w
                                tekstach ze Szlajfer jest podejrzany ze 'mogl w latach 70tych donosic na
                                Michnika..." tylko ze w tej samej redakcji pracuja ludzie ktorzy znali jednego i
                                drugiego w tamtym okresie i nawet nie musieli Michnika o nic pytac, sami
                                wiedzieli ze obaj panowie w ogole sie w tamtych latach nie widzieli na oczy wiec
                                chocby Szlajfer nawet bardzo chcial donosic - co nie jest prawda - to nie mial o
                                czym? A jak Bugaj lata podniecony po redakcjach i opowiada dziennikarzom jak to
                                uslyszal ze Szlajfer ma zostac ambasadorem, to od razu sie poczul patriota
                                ratujacym narod przed nieszczesciem, zadzwonil do Cimoszki, a potem razem
                                pobiegli do Kwacha apelowac zeby nominacje wstrzymal. Dziennikarz sie pyta a
                                dlaczego on to robil, a na to Bugaj: "Podejrzewalem go od zawsze." "A czemu"
                                pyta dziennikarz. "Bo zawsze byl bucem".

                                I takie rzeczy nie rozwalaly styropianu i elit!???

                                Aktualna ustawa nikogo nikomu nie zabiera i nie ujmuje, poza jednym: zabiera z
                                bardzo paskudnych lap mozliwosc niszczenia ludzi w dokladnie taki sam sposob,
                                jak to onegdaj robila bezpieka. I wedlug ich uznania. A jesli chcesz podziekowac
                                za radykalizm, to podziekuj Rokicie i Tuskowi.


                                Druga sprawa, teczki to nie tylko to szalenstwo lojalkowe, i nie starocie, ale,
                                jak widac z powyzszego chocby, potezne narzedzie gry politycznej tu i teraz.
                                Same lojalki to owszem twoje uwagi sa celne, ja nawet nie znam za dokladne tego
                                tekstu podsuwanego do podpisywania, ale sadze ze posiadajac wybor pudlo czy
                                podpis bym podpisala w trybie natychmiastowym i bez najmniejszego namyslu.
                                Szkoda by mi bylo czasu na analizowanie czy moja dzialalnosc jest antypolska czy
                                nie, i czy ja kontynuuje czy zaczynam. Komuchy mialy takie obyczaje. Malowali
                                trawe na zielono, wieszali transparenty, ze traktor najlepszym przyjacielem
                                rolnika, to byl po prostu jeden z kolejnych idiotyzmow z tego cyklu. Gdyby
                                zaproponowali zamontowanie mikrofonu pod ubraniem i pojscie tak na jakies
                                zebranie solidarnosci czy gdziekolwiek, to bym nie miala wyjscia i bym musiala
                                siedziec. Ale taki kwit? Przeciez to bylo takie nic, zadnego sypania, ani
                                konsekwencji, ani rygorow prawnych. Wychodziles i 5 min. pozniej konspirowales
                                dalej. Ale to szalenstwo to nie Kaczory zaczely i nie Kaczory nawet kontynuuja.
                                Kto i kiedy zaczal, to wszyscy wiedza. Kto ostatnio sie poslugiwal, tez wiedomo.
                                To nie byl PIS, tylko ich przeciwnicy. OStatnio PO. Wlasnie dlatego Kaczor
                                zrobil konferencje, ze rechotali na ten temat panowie z PO, miedzy innymi na
                                lamach Gazety Wyborczej.
                                • marcq I znów - nie o to szło... :( 30.07.06, 14:18
                                  patience napisała:

                                  > ...Zarzuty jakie Jarkowi stawiasz, sa niesluszne i w kogo innego
                                  > powinienes strzelac. On byl jedna z pierwszych osob tak zaatakowanych.

                                  TYM BARDZIEJ więc był w stanie zahamować rozkręcaną spiralę. Tym bardziej, ze
                                  wiedział Z AUTOPSJI, jak bardzo fałszywe wiadectwo moze zaszkodzić niwinnemu,
                                  a zatem - jak bardzo niebezpieczna jest "gra teczkami".

                                  Reszta jest konsekwencją w/w słów. Rokita i Tusk, cokolwiek bym o nich nie
                                  myślał, nie mają z tym nic wspólnego.


                                  > Szkoda by mi bylo czasu na analizowanie czy moja dzialalnosc jest antypolska
                                  > czy nie, i czy ja kontynuuje czy zaczynam.

                                  A dla mnie i dla nich - nie.
                                  1. Nie chciałbym, by to, co robię, szkodziło mojemu krajowi. Rządowi, który
                                  zwalczam, czy złemu ustrojowi - owszem, ale nie krajowi, jako całości.

                                  2. Podpisać, że się "nie będzie kontynuowało" byłoby przyznaniem się do winy!
                                  - być może nie popełnionej - że WCZEŚNIEJ się ją jednak prowadziło. Czymś
                                  zupełnie innym jest neutralny tekst o "nieprowadzeniu".

                                  Dlatego nie mogę się zgodzić z Twoim podejściem.

                                  M.
                  • euromir Re: notoryczna niechec do wiedzy 27.07.06, 14:53
                    Drogi Panie Ryszardzie,

                    napisał Pan:

                    "Zawsze mnie drodzy wpedzacie w oslupienie. Mialem kiedys okazje slyszec
                    opowiesc bezposredniego uczestnika tej tragedii. Nie mam najmniejszego powodu
                    aby powatpiewac w prawdziwosc jego slow. Tacy jak Wy od kolyski stajecie na
                    rzesach aby to zakneblowac i nigdy nie zrobic zapiskow dla potomnosci. Podrygi
                    Patience sa wyjatkowo w tej rzeczywistosci odrazajace."

                    Ciekaw jestem relacji, którą Pan wspomina. Czy przeczy temu co pisze Jedlicki?
                    Wiem oczywiście, iż hipotez dotyczących okoliczności i powodów śmierci Hollanda
                    było mnóstwo. Uważam wszakże, iż teza podana przez Jedlickiego jest najbardziej
                    prawdopodobna.

                    Cieszył bym się również, gdyby zechciał Pan napisać, na jakiej podstawie uważa
                    Pan, iż Październik, zmiany nim wywołane, był jeszcze w przededniu Marca ideą
                    (ruchem), która decydowała, lub choćby wpływała w jakiś sposób na polską
                    rzeczywistość polityczną drugiej dekady lat sześćdziesiątych. Moim zdaniem
                    Październik, jako ruch odnowy wyzionął ducha w dniu zamknięcia Po Prostu.

                    Pozdrawiam Pana:

                    Euromir

                    PS
                    W połowie sierpnia będę w Frankfurcie. Może jakieś piwo?
                    • rycho7 bede nieobecny 27.07.06, 16:00
                      euromir napisał:

                      > Ciekaw jestem relacji, którą Pan wspomina. Czy przeczy temu co pisze Jedlicki?

                      Relacje roznia sie w sposob zasadniczy. Poniewaz jedna z nich dotyczy czystych
                      faktow (naocznika) a druga domyslow. W warstwie "merytorycznej" nie roznia sie
                      nadzwyczajnie. No bo zawsze istnieje taka ewentualnosc, ze sie czlowiek sam na
                      siebie zamacha jak to juz zauwazono w "Czlowieku nie z g.wna".

                      > Cieszył bym się również, gdyby zechciał Pan napisać, na jakiej podstawie
                      uważa
                      > Pan, iż Październik

                      Na zadnej, o czym swiadczy moj wczesniejszy tekst. Dotyczy on opisu procesu
                      urojeniowego u Patience a nie "zywosci" Pazdziernika w Marcu. W tamtych czasach
                      byly jeszcze dostatecznie zywe wspomnienia przedwojennych bezrobotnych. Tak
                      zywe jak jeszcze na wspolczesnej Kubie. Wspomnienia sa silniejsze od bomb
                      atomowych. I wie o tym Sztab Generalny Armii USA. Pacynki i ich herszt Helga o
                      tym nie wiedza.

                      > W połowie sierpnia będę w Frankfurcie. Może jakieś piwo?

                      Z przyjemnoscia ale bede nieobecny.
                • patience Az sprawdzilam u Eislera co to bylo 27.07.06, 13:17
                  chodzi o 'jakas mapa'. Cos mgliscie pamietalam ze za encyklopedie sie potem
                  wzieli a zaczelo od czegos innego. I rzeczywiscie. Najpierw byla gruntowna
                  kontrola NIK, ktora zaczela sie w 64 a skonczyla w 65. Pierwszym zarzutem
                  przeciw Brombergowi byl ten, ze podjal wspolprace z brytyjskim wydawnictwem
                  Pergamon Press, nalezacym do Roberta Maxwella, i podjal z nim umowe dla Polski
                  nieoplacalna. A w rzeczywistosci chodzilo o przedmiot tej umowy. i tu eisler:
                  "Wojskowy Instytut Kartograficzny przygotowal bardzo dobry Atlas Swiata i
                  zaoferowal jego wydanie Brombergowi. Ten pomyslal takze o wersji anglojezycznej,
                  ktora mial zamiar przygotowac wspolnie z Maxwellem. Pewnym problemem w tym
                  wypadku się okazało zaznaczenia na mapie granicy miedzy NRD a RFN. Postanowiono,
                  ze w edycji brytyjskiej granica ta bedzie zaznaczona jedynie jako linia
                  rozdzielajaca dwa panstwa niemieckie. Bromberg uzyskal na to zgode MSZ, ktorej
                  jednak potem pracownicy ministewrstwa sie wyparli. Ostatecznie w 1965 Bromberg
                  zostal odwolany ze stanowiska dyrektora naczeklnego PWN, na ktorym zastapil go
                  Karol Kuryluk - byly minister kultury i sztuki oraz ambasador PRL w Austrii.

                  Prawdziwa kampanie przeciwko PWN rozpoczeto na dobre jednak dopiero po wojnie
                  szesciodniowej. Do nagonki przylaczyly sie tez srodowiska kombatanckie.
                  Twierdzono, ze Zydzi opanowali PWN, narazili panstwo na duze straty finansowe i
                  wypaczali historie Polski. Rownoczesnie gloszono, ze dawni stalinowcy stworzyli
                  w wydawnictwie silny osrodek tendencji syjonistycznych i rewizjonistycznych.
                  Znacznie jednak wazniejsze bylo to, ze sprawa ta zajal sie dyrektor Gabinetu
                  Ministra w MSW plk Stanislaw Koncewicz, ktory do 17 lipca wystosowal do KC
                  Informacje w sprawie bledow w Wielkiej informacji Powszechnej."... i dalej jest
                  to co Pan juz podal.

                  Z tym koncem pazdziernika to troche sie z panem zgadzam, troche nie. W sensie
                  opanowania kluczowych punktow, tak, oczywiscie tu sie calkowicie zgadzam. Ale
                  mysle ze Gomulka dazyl do rewolucji etatowej, a ta nastapila dopiero po 68.
                  Wydaje mi sie tez ze sie rozprawial z przeciwnikami sektorowo, tj. na pierwszy
                  ogien poszly zaklady pracy, a uniwersytety byly ostatnie. Sprawa PWN jest
                  interesujaca, bo tam mial wszystko w jednym, syjonistow, bankrutow politycznych,
                  i dowod rzeczowy na miedzynarodowy spisek syjonistyczno- niemiecki w postaci
                  narysowanych map swiata. Dla paranoika, ktory siedzial przy biurku i ten dowod
                  rzeczowy przegladal, to mogl byc tytul i do rozjuszenia, i do msciwosci.
                  Ewidentnie Encyklopedia to byl ciag dalszy ataku na Bromberga, mimo ze go juz
                  tam dawno nie bylo. To mi troche przypomina klimaty w ZSRR wokol masowych
                  aresztowan ktore sie zaczely po sprawie lekarzy. Aresztowano kogos z jakiejs
                  instytucji, to cala instytucja trafiala na liste podejrzanych i bylo wiadomo, ze
                  pewnego dnia pojawi sie NKWD i rozpocznie przesluchania i tropienie odchylen.
                  Nie wiadomo bylo kiedy, ale sama pewnosc byla jak w banku. A poza tym, jesli
                  chodzi o samego zatrudnionego tam 'bankruta politycznego' to tez widac jak
                  daleko siegala msciwosc. Nie wierze, zeby aktyw partyjny Zakladow Ogrodowo
                  Warzywnych w Kwidzyniu wlacznie z tamtejszym i sekretarzem byli w stanie
                  wymienic z imienia i nazwiska caly aktualny sklad KC, a co dopiero znajomosc po
                  nazwisku 'bankrutow politycznych'. By nie byli w stanie samodzielnie wpasc na
                  taki pomysl. To byl moim zdaniem caly taki system rzucania fatwy jak u
                  ayatollahow, ze najpierw najwazniejszy ayatollach spuszcza klatwe na glowy
                  'infidels' ktorzy mu podpadli, a potem pomniejsze ayatollachy musza dokonac
                  obrzedu zeby sie klatwa spelnila, tj. uroczyscie odczytac jej tresc na kazdym
                  glownym placu kazdej wioski, na terenie calego panstwa. Bardzo msciwy to byl
                  sekretarz, ten Gomulka, a obrzedowosc imponujacawink

                  Jesli natomiast chodzi o sprawe przeciekow, to troszke slyszalam, ale nie mam w
                  tej sprawie zadnych wlasnych przemyslen i chetnie slucham.
                  • pozarski Re: Az sprawdzilam u Eislera co to bylo 27.07.06, 14:32
                    Czlowiek, to styl (kto to powiedzial, nekrofilko?).
                    • patience Wy zyjecie pozarski 27.07.06, 14:48
                      I tak na wyglad, macie sie calkiem dobrze. I wcale was nie lubie. Wrecz przeciwniewink
                      • pozarski Re: Wy zyjecie pozarski 27.07.06, 17:16
                        Wracaj dziecko do swoich trupow, bo tu cie chyba nikt nie lubi.
                      • pozarski Re: Wy zyjecie pozarski 27.07.06, 23:44
                        Oj, nieladnie patience. Piszesz w swoim blogu, do mnie sie zwracajac, jakis
                        majstersztyk erudycji, na ktory nawet nie mam prawa odpowiedziec, bo
                        zablokowalas mi tam wejscie, chwalac sie zreszta tym faktem publicznie tu, na
                        tym forum. Czy tak robi prawdziwy moralista, za jakiego niewatpliwie sie
                        uwazasz, czy po prostu zwykla swinie, ktora sie zdajesz byc?
                        • patience Juszszsz objasniam uprzejmie. 28.07.06, 01:10
                          pozarski napisał:

                          > Oj, nieladnie patience. Piszesz w swoim blogu, do mnie sie zwracajac, jakis
                          > majstersztyk erudycji, na ktory nawet nie mam prawa odpowiedziec, bo
                          > zablokowalas mi tam wejscie, chwalac sie zreszta tym faktem publicznie tu, na
                          > tym forum. Czy tak robi prawdziwy moralista, za jakiego niewatpliwie sie
                          > uwazasz, czy po prostu zwykla swinie, ktora sie zdajesz byc?

                          Bo:

                          1. Zalozyliscie watek ze sas jest ciota podejrzanego pochodzenia bo smieci.

                          2. W tymze watku napisaliscie oswiadczenie, ze jedynym waszym celem pobytu na
                          tym forum jest zostawianie smieci:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=45658680&a=45960471
                          3. Doszlam do wniosku, ze macie racje. Po co mi w blogu komentarze cioty
                          podejrzanego pochodzenia komunistyczno teczkowego? To zablokowalam i dziekuje za
                          dobra radewink)
                      • terran Re: Wy zyjecie pozarski 28.07.06, 00:25
                        mylisz sie pozarski, patience jest tu od 5 lat a ty od miesiaca
                        i zachowujesz sie jak damski bokser...
                        niskie czolo i kupa hipopotama
                        wink
                        • pozarski Re: Wy zyjecie pozarski 28.07.06, 00:47
                          Czas to nie moja domena, panie zupcia grzybniczna. Moglbym byc tutaj 1 minute, a
                          twoja sekretarka powinna sie zachowywac jak czlowiek, nie swinia. Poniewaz
                          zachowujecie sie oboje jak swinie, wiec tez trzeba was tak traktowac. Do chlewu,
                          panie ildefons-zgryz.bieruta!
                          • terran pozarski to chyba nowy Jozio Zawadzki 28.07.06, 00:51
                            ....zupelnie jak Jozio Zawadzki wink))

                            niskie czolko i kupa i kupa hipopotama
                            • pozarski Re: pozarski to chyba nowy Jozio Zawadzki 28.07.06, 00:58
                              Biedaku, nic juz nie potrafisz wymyslec, zeby sie trzymalo kupy? Zawadzki? Czy
                              to ten, co pracowal jako krawiec w wiezieniu? W takim razie jakis twoj bliski
                              krewny. Moze jakis wujek? Na pewno brat taty. Zabralbys sie do czegos
                              konstruktywnego, zamiast myszkowac w cudzych teczkach.
                            • terran Re: pozarski to chyba nowy Jozio Zawadzki 28.07.06, 01:15
                              nic nie rozumie...wink))

                              Niskie Czolko i Kupa Hipopotama wink
                              • pozarski Re: pozarski to chyba nowy Jozio Zawadzki 28.07.06, 01:29
                                Nie rozumiesz?Jak mozesz zrozumiec, utrzymujac zywe kontakty z nekrofilami i
                                bawiac sie w komandosa? Jestescie, towarzyszu terran, coraz glupszy, to chyba
                                dlatego. Hatikva umarla; wasz (twoj i patience) blog czytam od czasu do czasu
                                chyba tylko ja; twoj blog (InFormacja - podaje dla chetnych) to, poza ladnymi
                                (chetnie przyznaje) zdjeciami, jeden wielki, wyprany z jakichkolwiek tresci,
                                smietnik. I coz dalej, szary czlowieku? Myslisz, ze IPN bedzie twoim zbawieniem?
                                Pomarz sobie.
                                • patience Zycie nie polega na pisaniu stron www ;)) /nt 28.07.06, 01:38

                              • terran Zycie nie polega na pisaniu stron www. 28.07.06, 01:40
                                dobranoc Kupo Hipopotama wink

                                • pozarski Re: Zycie nie polega na pisaniu stron www. 28.07.06, 01:45
                                  Zycie polega na grzebaniu sie w cudzym gownie, jak to wy czynicie? Nie zycze wam
                                  dobrej nocy.
                                  • patience Pszszynajmniej o higiene dbajcie.... 28.07.06, 02:01
                                    pozarski powiedzial:

                                    > Zycie polega na grzebaniu sie w cudzym gownie ...

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=45851230&a=45975554
                                    Dobranoc
                                    wink)
                                    • pozarski Re: Pszszynajmniej o higiene dbajcie.... 28.07.06, 02:04
                                      Linki? To tylko potrafisz? Myszka sie bawic. Ach, dziecino, wiedzialem, ze na
                                      nic innego cie nie stac. Cieplo ci tak z reka w nocniku?
                                  • euromir Prośba 28.07.06, 02:22
                                    Drodzy Państwo,

                                    czytając Wasze ostatnie wypowiedzi stwierdzam z przykrością, iż na byłym forum
                                    Aktualności niewiele się zmieniło. Królują stare, wypróbowane tradycje. Poziom
                                    obecny podobnie ordynarny jak kilka lat temu, w czasach najgłębszego upadku
                                    tego forum. Lecz tak pewnie już być tu musi...

                                    Mam wszakże prośbę do Państwa - nie ubliżajcie sobie przynajmniej wewnątrz
                                    niniejszego wątku. Chciałbym spokojnie dokończyć rozpoczętą tu rozmowę. Nie
                                    chcę uczestniczyć w obrzucaniu się mięsem i obelgami.

                                    Czy mógłbym tu pobyć z Wami choć kilka dni? Bez chamstwa i nienawiści?

                                    Pozdrawiam wszystkich:

                                    Euromir
                                    • zupagrzybowa Re: Prośba 28.07.06, 02:31
                                      Masz racje Euromirze...zachowanie pana Pozarskiego jest ponizej wszelkiej krytyki
                                      nie potrafi sie zachowac w cywilizowany sposob, nie rozdziela pogladow od
                                      osob,przejawia chamstwo w stosunku do kobiet i jak nakrecona katarynka powtarza
                                      te same teksty okraszajac je analnymi elementami...jemu chodzi tylko zeby nie
                                      otwierac jego teczki w IPNie wink

                                      Pozdrawiam
                                      • pozarski Re: Prośba 28.07.06, 02:47
                                        Biedny (powtarzam to po raz dziesiaty) dr f. Mojej teczki? Twoj tata ja ma, ty
                                        ja masz, ale ja sie waszymi klockami nie bawilem i teczki miec nawet nie moge.
                                        Insynuacje to, jak wiadomo, istota policyjnej gry agentow prowokatorow. Juz
                                        kiedys ci powiedzialem, ze za takiego cie mam i ty mi to tu teraz tylko
                                        potwierdzasz. Myslalem, ze chcesz sobie pogadac z interesujacym panem Euromirem
                                        i zglaszasz jeno swoj akces. A tu takie sklamanie.
                                        • a.wojtecka Re: Prośba 28.07.06, 12:46
                                          Co wy ludzie wyprawiacie...Znacie sie sie dobrze (pozarski, patience, euromir i
                                          t.d.), dlaczego nie piszecie prywatnie? Rozumiem, ze ksywa - nawet ta juz
                                          wszystkim znana - daje pozory intymnosci, wiec mozna pisac to, czego normalnie
                                          nie napisaloby sie. Nie rozumiem ciebie, Pozarski. Masz jakis problem, z
                                          pewnoscia jest to problem bycia kims waznym, kims docenionym. Konkurujesz ze
                                          wszystkimi i w kazdym watku. Nie znam twojej przeszlosci, ale wyglada na to, ze
                                          jestes przeciwnikiem otwarcia teczek. Sprawa jest prosta: za trzy miesiace
                                          wszystkie teczki beda do wgladu. Kazdy z ulicy bedzie je mogl zobaczyc.
                                          Tak bedzie. Tak trzeba.
                                          Anka

                                          pozarski napisał:

                                          > Biedny (powtarzam to po raz dziesiaty) dr f. Mojej teczki? Twoj tata ja ma, ty
                                          > ja masz, ale ja sie waszymi klockami nie bawilem i teczki miec nawet nie moge.
                                          > Insynuacje to, jak wiadomo, istota policyjnej gry agentow prowokatorow. Juz
                                          > kiedys ci powiedzialem, ze za takiego cie mam i ty mi to tu teraz tylko
                                          > potwierdzasz. Myslalem, ze chcesz sobie pogadac z interesujacym panem
                                          Euromirem
                                          > i zglaszasz jeno swoj akces. A tu takie sklamanie.
                                          • patience Znakomity pomysl 28.07.06, 13:37
                                            Korespondencja prywatna. Ale ja nie zglaszam swojej kandydatury bo jestem
                                            egoistka i nie widze powodu dla ktorego akurat ja mialabym cierpiec za miliony.
                                            A przy okazji, on jest nowicjuszem i jeszcze nawet nie zrozumial, ze sie nie
                                            oplaca jednego dnia mowic cos, a drugiego wrecz przeciwnie, bo nie bardzo
                                            kojarzy co to archiwum. Moze i z niego taka zdolna bestia, ze sie w jeden dzien
                                            nauczyl, ale na wszelki wypadek prosze by sie nikt nim nie zabawial, nie
                                            wykorzystywal nadpobudliwosci i nie podrzucal linkow z Kraju czy
                                            skadkolwiek w jakimkolwiek celu. Jemu zylka pekla NAPRAWDE i nie wypada.
                                            • pozarski Re: Znakomity pomysl 28.07.06, 18:31
                                              heheh
                                          • pozarski Re: Prośba 28.07.06, 16:54
                                            Obawiam sie, ze myli sie pani, ale to nie ma zadnego znaczenia. Ja sie nie mam
                                            czego obawiac, poniewaz, jak pisalem, z Polski wyjechalem prawie 40 lat temu, a
                                            zabawy w kosynierow i porucznikow AD68 nie byly w planach dni moich w tym kraju.
                                            Znalem sie kiedys prywatnie z J.Dajczgewandem, ale to przeszlosc; B.Tyszkiewicz
                                            poznalem, ale znac jej nie chce, wiec kontakty prywatne odpadaja. Aqua jest
                                            jedyna platforma, na ktorej sie spotykamy.Pani nie chce mnie czytac?Po co wiec
                                            otwiera pani moje posty? Ja, kiedy kogos nie chce czytac, po prostu przechodze
                                            obok, co doradzam i pani.
                                            • a.wojtecka Re: Prośba 28.07.06, 18:49
                                              Uzywa pan prywatnych nazwisk (Dajczgewand, Tyszkiewicz) na liscie, ktora
                                              przeciez nie jest forum przyjaciol czy znajomych. Po co pan to robi? Czy ludzie
                                              ci podpisuja sie swoimi nazwiskami na tej liscie? Jesli nie, to lamie pan i
                                              dobre obyczaje i etykiete.
                                              Czytam to, co czytam i jesli nawet powiem, ze bede ignorowala panskie posty -
                                              to przeciez sklamie. Nikt tego nie robi i pan rowniez nie "przechodzi obok"
                                              zadnego mailu. Zadnego, panie "Pozarski". Bo mamy to podstawione "pod nos" i
                                              nikt nie sprawdza, co czytamy. A zzera nas wszystkich ciekawosc, co napisal o
                                              nas nawet najwiekszy ignorant, czy prymitywny gbur.
                                              Niewazne, kiedy wyjechal pan z Polski. Teczki moga interesowac pana na sto
                                              roznych sposobow, co najwidoczniej czynia, bo duzo pan o nich pisze.
                                              Ale nic mi do tego; jest to panska prywatna sprawa.
                                              Anka


                                              pozarski napisał:

                                              > Obawiam sie, ze myli sie pani, ale to nie ma zadnego znaczenia. Ja sie nie mam
                                              > czego obawiac, poniewaz, jak pisalem, z Polski wyjechalem prawie 40 lat temu,
                                              a
                                              > zabawy w kosynierow i porucznikow AD68 nie byly w planach dni moich w tym
                                              kraju
                                              > .
                                              > Znalem sie kiedys prywatnie z J.Dajczgewandem, ale to przeszlosc;
                                              B.Tyszkiewicz
                                              > poznalem, ale znac jej nie chce, wiec kontakty prywatne odpadaja. Aqua jest
                                              > jedyna platforma, na ktorej sie spotykamy.Pani nie chce mnie czytac?Po co wiec
                                              > otwiera pani moje posty? Ja, kiedy kogos nie chce czytac, po prostu przechodze
                                              > obok, co doradzam i pani.
                                              • pozarski Re: Prośba 28.07.06, 19:02
                                                Droga pani.Myslalem, ze sie umowilismy. Uzywam nazwisk, poniewaz mysmy juz dawno
                                                na tym forum uzyli tych, a takze mojego, nazwisk. Prosze bardzo sie nie wtrac
                                                albo czynic to tak, bym akurat pani nie musial sie z niczego tlumaczyc. Powtorze
                                                jedynie: Chce pani czytac moje posty? Prosze to robic na wlasna odpowiedzialnosc
                                                i przestac mi zadawac pytania, na ktore na pewno juz nie bede odpowiadal.
                                                • a.wojtecka Re: Prośba 28.07.06, 19:33
                                                  Niewazne, jak dawno uzywa pan prawdziwych nazwisk dyskutujacych. Nie jest to
                                                  zadnym argumentem i nawoluje pana do rozwagi. Bo brzydki to zwyczaj i bardzo
                                                  zle o panu swiadczy.
                                                  So, whoever you are: no names, please.
                                                  I zgodnie z obietnica prosze nie odpowiadac na moje maile.
                                                  Anka

                                                  pozarski napisał:

                                                  > Droga pani.Myslalem, ze sie umowilismy. Uzywam nazwisk, poniewaz mysmy juz
                                                  dawn
                                                  > o
                                                  > na tym forum uzyli tych, a takze mojego, nazwisk. Prosze bardzo sie nie wtrac
                                                  > albo czynic to tak, bym akurat pani nie musial sie z niczego tlumaczyc.
                                                  Powtorz
                                                  > e
                                                  > jedynie: Chce pani czytac moje posty? Prosze to robic na wlasna
                                                  odpowiedzialnos
                                                  > c
                                                  > i przestac mi zadawac pytania, na ktore na pewno juz nie bede odpowiadal.
                                                  • pozarski Re: Prośba 28.07.06, 19:36
                                                    heheh (copyright:patience)
                                              • patience Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 20:03
                                                Czytalam pewien tekst w GW jakie wrazenie odniesli znajomi ks. Czajkowskiego z
                                                lektury jego teczki. Powiedzieli ze maja bardzo silny dysonans poznawczy i
                                                trudnosci z polaczeniem w 1 osobe wizerunku milego, lagodnego czlowieka, jaki
                                                maja w pamieci, z zlosliwym donosicielem entuzjastycznie piszacym detaliczne
                                                raporty. I ze nie wiedza jak to w ogole jest mozliwe. No wiec gdyby tu byl jakis
                                                psycholog to by pewnie powiedzial jak i co robic z czlowiekiem zaliczajacym
                                                kompletny rozklad osobowosci. Ja tylko wiem ze on absolutnie niczego nie rozumie
                                                co sie do niego mowi wiec to raczej strata czasu. Ma fazy i tyle.
                                                • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 20:04
                                                  hehehehehehe
                                                • a.wojtecka Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 21:03
                                                  Blad, patience! On wszystko rozumie i jest swietnym dyskutantem. Ale swietnym
                                                  dyskutantem jest na forum, bo w zywej dyskusji szybko sie zalamie. Dlaczego?
                                                  Bo celem jego nie jest dyskusja sama w sobie, ale pokazanie (i to przy
                                                  swiadkach!), ze jest silny, madry i przewidujacy. Kiedy w dyskusji na forum
                                                  koncza mu sie argumenty, kiedy czuje sie przyparty do muru - wystrzeli petarde
                                                  w postaci ujawnienia nazwiska przeciwnika, szczegolow z jego zycia - nawet tego
                                                  intymnego.
                                                  Dlatego popelnia Pani blad, wdajac sie w dyskusje. Nie ma Pani bowiem
                                                  najmniejszych szans na wygranie z nim.
                                                  Mam nadzieje, ze nie obrazi sie Pani na mnie i potraktuje ten post jako wyraz
                                                  sympatii i uznania za rzeczowe, przekonywujace argumenty.
                                                  Anka

                                                  patience napisała:

                                                  > Czytalam pewien tekst w GW jakie wrazenie odniesli znajomi ks. Czajkowskiego z
                                                  > lektury jego teczki. Powiedzieli ze maja bardzo silny dysonans poznawczy i
                                                  > trudnosci z polaczeniem w 1 osobe wizerunku milego, lagodnego czlowieka, jaki
                                                  > maja w pamieci, z zlosliwym donosicielem entuzjastycznie piszacym detaliczne
                                                  > raporty. I ze nie wiedza jak to w ogole jest mozliwe. No wiec gdyby tu byl
                                                  jaki
                                                  > s
                                                  > psycholog to by pewnie powiedzial jak i co robic z czlowiekiem zaliczajacym
                                                  > kompletny rozklad osobowosci. Ja tylko wiem ze on absolutnie niczego nie
                                                  rozumi
                                                  > e
                                                  > co sie do niego mowi wiec to raczej strata czasu. Ma fazy i tyle.
                                                  >
                                                  >
                                                  • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 21:08
                                                    Kobietki, ciasto w piekarniku sie przypala. Dosyc tego gadania o niczym i do roboty!
                                                  • pozarski A tu same fikusne propozycje: 28.07.06, 23:32
                                                    heheh
                                                  • patience Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 22:21
                                                    Alez oczywiscie sie nie urazam, wdzieczna jestem za rady. Z tym brakiem reakcji
                                                    to nie jest takie proste. Wlasnie tak zrobilam jak po raz pierwszy tu na forum
                                                    wymienil moje nazwisko, ale chyba to go wlasnie rozjuszylo bo 'zdjal rekawiczki'
                                                    i zaczal pisac w co drugim poscie. Zdaje sie ze on poczytuje uprzejmosc lub brak
                                                    reakcji za slabosc i wtedy eskaluje. A poza tym forum to tylko fragment jego
                                                    dzialalnosci on wie jakie mamy niektore znajomosci w warszawie i chodzi tropem.
                                                    Nazwiskami tych osob tez zaczal sypac na forum, a niektore z tych osob to osoby
                                                    publiczne, ciagnie wszystkich za jezyk a te informacje wykorzystuje do dalszego
                                                    sledzenia, lub tez probuje sklocac ze soba. A to potem znosi tu na forum albo
                                                    probuje puszczac w gazetach gdzie go jeszcze nie skasowali. Chyba ze ma poczucie
                                                    zwyciestwa, ze sie dalam wciagnac w pyskowke, wtedy sie z lekka uspokaja. Ale
                                                    opis dala pani jakby go znala, rzeczywiscie w spotkaniu bezposrednim to juz nie
                                                    jest taki bohatersmile)) No i teraz pytanie, on sie stara doprowadzic zebym
                                                    zmienila obyczaje, izolowala sie od ludzi etc. Mysle ze to jest glowny powod
                                                    jego pobytu na forum, a tez i glowny powod dlaczego sie rozjusza. Gdybym znikla
                                                    z forum to on pewnie tez, ale postanowilam sobie nie zmienic zadnych obyczajow.
                                                    Skoro zrobil donos jak sie nazywa, to zwyczajnie podpisalam swojego bloga
                                                    wlasnym nazwiskiem i tyle. I to pytanie wlasnie, czy stawianie oporu i trzymanie
                                                    sie stalych nawykow to dobry pomysl czy nie. Numer tel. zmienilam, tak ze tedy
                                                    juz nie dociera, wycielam go z www gdzie mi spamowal, uprzedzilam znajomych, kto
                                                    byl akurat osiagalny, ale to jakby koniec planowanych zmian. Czy to dobra
                                                    taktyka? To znaczy, co by pani zrobila? Moze dac sobie spokoj z forum?
                                                  • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 22:27
                                                    Pralka sie zepsula? Mozesz majteczki wyprac w reku.
                                                  • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 28.07.06, 22:27
                                                    PS. Heheh
                                                  • drf wlasnie sie zastanawiam jak ci strzelic w pysk/nt 28.07.06, 23:12

                                                  • pozarski Obawiam sie zupko grzybowa, ze nie dalbys rady. B 28.07.06, 23:16
                                                    ic nauczyles sie tylko teoretycznie.
                                                  • pozarski Re: Obawiam sie zupko grzybowa, ze nie dalbys rad 28.07.06, 23:21
                                                    PS.heheh
                                                  • pozarski Re: wlasnie sie zastanawiam jak ci strzelic w pys 28.07.06, 23:48
                                                    Mysl, mysl jak to zrobic, a poki co walnij glowa w mur.
                                                  • a.wojtecka Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 29.07.06, 09:57
                                                    Mysle, ze jest on pani potrzebny w ten sam sposob, jak pani jemu.
                                                    Jego maile pania bola, ale i niesamowicie ekscytuja. Dopoki pani nie zrozumie,
                                                    dlaczego tak jest, dopoty ten beznadziejny pojedynek (dotyczy to tez jego)
                                                    bedzie trwal.
                                                    Anka

                                                    patience napisała:

                                                    > Alez oczywiscie sie nie urazam, wdzieczna jestem za rady. Z tym brakiem
                                                    reakcji
                                                    > to nie jest takie proste. Wlasnie tak zrobilam jak po raz pierwszy tu na
                                                    forum
                                                    > wymienil moje nazwisko, ale chyba to go wlasnie rozjuszylo bo 'zdjal
                                                    rekawiczki
                                                    > '
                                                    > i zaczal pisac w co drugim poscie. Zdaje sie ze on poczytuje uprzejmosc lub
                                                    bra
                                                    > k
                                                    > reakcji za slabosc i wtedy eskaluje. A poza tym forum to tylko fragment jego
                                                    > dzialalnosci on wie jakie mamy niektore znajomosci w warszawie i chodzi
                                                    tropem.
                                                    > Nazwiskami tych osob tez zaczal sypac na forum, a niektore z tych osob to
                                                    osoby
                                                    > publiczne, ciagnie wszystkich za jezyk a te informacje wykorzystuje do
                                                    dalszego
                                                    > sledzenia, lub tez probuje sklocac ze soba. A to potem znosi tu na forum
                                                    albo
                                                    > probuje puszczac w gazetach gdzie go jeszcze nie skasowali. Chyba ze ma
                                                    poczuci
                                                    > e
                                                    > zwyciestwa, ze sie dalam wciagnac w pyskowke, wtedy sie z lekka uspokaja. Ale
                                                    > opis dala pani jakby go znala, rzeczywiscie w spotkaniu bezposrednim to juz
                                                    nie
                                                    > jest taki bohatersmile)) No i teraz pytanie, on sie stara doprowadzic zebym
                                                    > zmienila obyczaje, izolowala sie od ludzi etc. Mysle ze to jest glowny powod
                                                    > jego pobytu na forum, a tez i glowny powod dlaczego sie rozjusza. Gdybym
                                                    znikla
                                                    > z forum to on pewnie tez, ale postanowilam sobie nie zmienic zadnych
                                                    obyczajow.
                                                    > Skoro zrobil donos jak sie nazywa, to zwyczajnie podpisalam swojego bloga
                                                    > wlasnym nazwiskiem i tyle. I to pytanie wlasnie, czy stawianie oporu i
                                                    trzymani
                                                    > e
                                                    > sie stalych nawykow to dobry pomysl czy nie. Numer tel. zmienilam, tak ze tedy
                                                    > juz nie dociera, wycielam go z www gdzie mi spamowal, uprzedzilam znajomych,
                                                    kt
                                                    > o
                                                    > byl akurat osiagalny, ale to jakby koniec planowanych zmian. Czy to dobra
                                                    > taktyka? To znaczy, co by pani zrobila? Moze dac sobie spokoj z forum?
                                                    >
                                                  • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 29.07.06, 10:04
                                                    Nareszcie Prawdziwa Kobieta. Wie pani, ze to dziecko (dla mnie), kiedysmy sie
                                                    mieli nieszczescie spotkac, nic tylko atakowalo mnie za moj wyglad? To mu sie
                                                    nie podobala broda, a to, ze szybko pije piwo, jedno po drugim, a to ze lysieje.
                                                    Po prostu dziecko, jak to dziecko, chce byc w centrum zainteresowania, i to boli
                                                    ja najbardziej: ze nie jest.
                                                  • patience Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 29.07.06, 10:24
                                                    hehehe nope. Ale jak na probe wymigania sie od odpowiedzi, niezlesmile) Pzdr.
                                                  • pozarski Re: Nie ma sensu z nim dyskutowac, on nie rozumie 29.07.06, 10:42
                                                    I w dodatku pamiec krotka, ale to ja widze po twoich dyskusjach nie tylko tutaj.
                                                  • patience PS. Update;) 29.07.06, 12:45
                                                    patience napisała:
                                                    > hehehe nope. Ale jak na probe wymigania sie od odpowiedzi, niezlesmile) Pzdr.

                                                    Przepraszam za wybuch smiechu bez zadnych wyjasnien, zalacze je jednak, na
                                                    przykladzie ks. Czajkowskiego. Wczesniej rozmawialismy o tym artykule w GW,
                                                    gdzie ludzie mowia, ze maja trudnosc w polaczeniu w 1 osobe kogos milego i
                                                    sympatycznego z ich wlasnej pamieci z agentem gorliwym i zlosliwym. Sadze ze
                                                    oskarzenie Czajkowskiego ze zlosliwoscia sublimowal swoj poped seksualny, a jego
                                                    ofiary o ukryte sklonnosci masochistyczne, to jednak troche za smiala hopotezawink
                                                    Jedna z tych ofiar byl ks. Popieluszko i nie sadze ze nia zostal dlatego ze
                                                    kochal cierpiec, a Czajkowski mial na jego tle jakies seksualne wyobrazenia. Ten
                                                    tu podobnie, aktualnie ma 2 wrogow, wczesniej kogos innego, uwzgledniajac
                                                    stosunki liczbowe by musial byc w 2/3 homo, w 1/3 hetero i poped sexualny o
                                                    nieslychanym natezeniu. O az takie zboczenie to go jednak nie podejrzewam, jak
                                                    rowniez nie podejrzewalabym polskiego spoleczenstwa o wyprodukowanie az takiej
                                                    liczby sadystow i masochistow i to o niejasnych sklonnosciach co do plci.
                                                    Poniewaz masochisci hetero wola cierpiec z rak plci przeciwnej, a zarowno w
                                                    bezpiece jak i opozycji jest bardzo duza przewaga mezczyzn, to by wyszlo, ze w
                                                    Polsce jest bardzo duzo, za przeproszeniem, pedalow. I dlatego sie rozesmialam.
                                                    smile) W archiwach trafilam na interesujacy przypadek z tego samego cyklu. Agent
                                                    donoszacy zlosliwie, ale nawet na samego siebie. Nazwijmy go Jan kowalski, agent
                                                    o pseudo "Brzoza".

                                                    "Ja, agent Brzoza" - czytamy w raporcie - "melduje o wykonaniu zadania
                                                    pozyskiwania pani X.na osobowe zrodlo informacji o panu Y. Niejaki Jan Kowalski
                                                    udal sie do pani X. dnia... o godz... z zamiarem poderwania jej..." I dalej
                                                    detaliczny, acz zlosliwy opis jak to Jan Kowalski mial na nia ochote, i jak to
                                                    Kowalski choc napalony, to nie uzyskal nic procz wspolnej wizyty w teatrze i
                                                    niezobowiazujacej obietnicy na przyszlosc. W tekscie sa wtrety agenta Brzozy
                                                    pisane znow w os. 1. "Wtedy pozyskalem informacje, ze..." a potem znow
                                                    przechodzi do opisywania swojej osoby w os.3. Zlosliwego, zaznaczam. Zmienilam
                                                    nazwisko i pseudonim, ale to jest autentyk, z ktorego sobie nawet kopie zrobilam
                                                    i mam w domu, tak sie zdumialam. Niewatpliwie jakis czubizm
                                                    'subiektywne-obiektywne' ale nie Froyda. Moze cos ci ksieza zauwazyli, kiedy
                                                    mowia o ujawnionych przez siebie agentach, ze oni teraz potrzebuja opieki
                                                    duchowej. Troche szkoda ze sa az tak dyskretni, bo to jednak problem nie tylko
                                                    hierarchii katolickiej.
                                                  • pozarski Re: PS. Update;) 29.07.06, 12:51
                                                    Moze bys przestala juz bredzic?
                                                  • rycho7 iluminacje dzieweczki 29.07.06, 13:04
                                                    patience napisała:

                                                    > Niewatpliwie jakis czubizm 'subiektywne-obiektywne' ale nie Froyda.

                                                    Alez Patience. Cale spoleczenstwo sklada sie z osobnikow ROZNIACYCH sie od
                                                    siebie. KAZDY jest jakims tam "dewiantem". "Problem" zaczyna sie gdy dewiacja
                                                    statystycznie przekracza tak zwane odchylenie standardowe. To znaczy w
                                                    zasadzie "problemu" nie ma az odchylenie nie szkodzi innym. Jak ktos ma ochote
                                                    na kobitke ale jej nie gwalci to raczej nie jest zachowanie dewiacyjne.
                                                    Dewiacja jest raczej jak czytasz listy nie przeznaczone dla Ciebie i je
                                                    upubliczniasz. Szkodzi nie autor lecz czytelnik. Czyli Ty. Nie sadze abys to
                                                    zrozumiala. Jestes zabetonowana w micie "Prawda nas wyzwoli". WAS nie wyzwoli
                                                    nic.
                                                  • pozarski Re: iluminacje dzieweczki 29.07.06, 13:13
                                                    No, Rychu7. Tu taki racjonalny, ale dlaczego odplywasz tak irracjonalnie w
                                                    naszych rozmowach? Kompletna zagadka istnienia.
                                                  • rycho7 masz urojenia rozmow 29.07.06, 13:41
                                                    pozarski napisał:

                                                    > ale dlaczego odplywasz tak irracjonalnie w naszych rozmowach?

                                                    Ja dotychczas nie mialem zludzen, ze to nie byly rozmowy. Widzialem Twoj
                                                    znaczny wysilek aby nimi nie byly.
                                                  • pozarski Re: masz urojenia rozmow 29.07.06, 13:43
                                                    No, moze ciut przesadzilem. Z toba nie musze sie wysilac, bo takie wlasnie
                                                    "rozmowy" zainicjowaly moja ucieczke z Polski.
                                                  • rycho7 Re: masz urojenia rozmow 29.07.06, 14:02
                                                    pozarski napisał:

                                                    > No, moze ciut przesadzilem. Z toba nie musze sie wysilac, bo takie wlasnie
                                                    > "rozmowy" zainicjowaly moja ucieczke z Polski.

                                                    Nie watpie, ze takie sobie ulozyles "wytlumaczenie". Tak sie sklada, ze mialem
                                                    ochote spotkac sie ze swoimi przyjaciolmi po latach (prawie 40tu). Po
                                                    przeczytaniu Twoich i innych "wyjasnien" jakos mi przeszlo. Nie sadze abys byl
                                                    w stanie wyobrazic sobie, ze nie jestem wielbladem. Oni chyba tez nie maja
                                                    ochoty na konkurs plucia w towarzystwie wielblada. Bo to, ze bedzie to konkurs
                                                    plucia a nie rozmowa juz wiem.
                                                  • pozarski Re: masz urojenia rozmow 29.07.06, 14:57
                                                    Wiesz, przyjacielu, mnie to lata kolo ..., co tam sobie gotujesz w swoim
                                                    mozdzku. Moga byc na twardo albo na miekko, ale ja przeciez ich jadl nie bede.
                                                  • patience Trzymam scisle sie tematu rychu ;) 29.07.06, 15:07
                                                    Na starcie byl cytat z mojego dosyc dawno napisanego komentarza do rownie dawno
                                                    napisanego artykulu, i w tym cytacie jest ze uwazam ze wszyscy wyszli
                                                    poharatani. Autor watku mnie nie bynajmniej nie zapytal Jak Swiat Wyglada
                                                    Naprawde, i na cale szczescie bo przed takim pytaniem bym wiala gdzie pieprz
                                                    rosnie, tylko dlaczego tak to napisalam. Swoja droga Euromir bystry obserwator,
                                                    bo zauwazyl cos napisane juz dosyc dawno i to na innym forum. A tobie bym
                                                    powiedziala to samo co Michnikowi, nie przeszkadzaja mi opinie chocbym je
                                                    uznawala za dowolnie dziwne, ani tez ich wypowiadanie, ale jak ktos swoje silowo
                                                    narzuca innym. Czyli nie bedziesz mi wpieral ze wiesz lepiej co myslalam piszac
                                                    jaks komentarz i tez nie bedziesz na mnie wymuszal dyskusji o Ogolnej Teorii
                                                    Wszystkiego, bo jak ci juz raz powiedzialam, mam swoje ograniczenia i nie
                                                    posiadam ambicji objasniania swiata wszystkim jak leci i za wszystkich. W
                                                    zupelnosci mi wystarczy jak sobie bede objasniac na wlasny rachunek i na swoje
                                                    konto, a reszta swiata niech sobie objasnia na wlasne konto i jak chce. W tamtym
                                                    czasie oceny ludzi faktycznie zaczely mi lagodniec, i to bardzo roznych ludzi,
                                                    nie tylko tych najbardziej bohaterskich. Co wcale nie oznacza ze mam mniej
                                                    surowa ocene komunizmu niz kiedys, wrecz przeciwnie. Im wiecej sie dowiaduje,
                                                    tym surowiej oceniam, to samo zreszta z III RP. A ty nie malpuj michnika i nie
                                                    zaczynaj sporow z ludzmi od wpierania ludziom ze Masz 'obiektywna' pozycje do
                                                    wytykania im ich 'subiektywnych' bledow i prostowania w kierunku jedynie
                                                    slusdznych czyli 'obiektywnych', bo przez ciebie wytyczonych. Bo dla mnie opinie
                                                    sie nie dziela na subiektywne i obiektywne. Acha! Przylapany zostales na
                                                    mysleniu Karolem Marksem wink
                                                  • pozarski Biedny Rychu7! 29.07.06, 15:13
                                                    Mam dobre serce (zydowskie) i zal mi, ze musisz czytac te plody chorej pacjecej
                                                    wyobrazni. I jeszcze do tego ta polsczyzna prosto z ulotek.
                                                  • rycho7 Re: Trzymam scisle sie tematu rychu ;) 30.07.06, 18:24
                                                    patience napisała:

                                                    > tez nie bedziesz na mnie wymuszal dyskusji o Ogolnej Teorii
                                                    > Wszystkiego

                                                    > A ty nie malpuj michnika i nie
                                                    > zaczynaj sporow z ludzmi od wpierania ludziom ze Masz 'obiektywna' pozycje do
                                                    > wytykania im ich 'subiektywnych' bledow i prostowania w kierunku jedynie
                                                    > slusdznych czyli 'obiektywnych', bo przez ciebie wytyczonych.

                                                    Pieknie to jakos sie naklada na moja odpowiedz Pozarskiemu, ze syjonistyczni
                                                    prowokatorzy wiedza lepiej ode mnie co ja mysle. Chcesz Patience ustawic mnie
                                                    do bicia abym sie tlumaczyl, ze nie to mysle co Ty wiesz lepiej. Macie
                                                    przecudnej urody aberacje w urojeniu myslenia.

                                                    Tobie Patience i reszcie pisuaru najbardziej przeszkadza prawda. Ta co to Was
                                                    niby ma wyzwolic. Bo Prawde znacie jedynie Wy w akcie jej tworzenia. Ja jedynie
                                                    z pewnym takim rozbawieniem pobrzdekuje sobie, ze wartoby bylo abyscie starali
                                                    sie prawde poznac a nie tworzyc. Ja jedynie oceniam Wasze cholubce na podstawie
                                                    drobnego wycinka prawdy, ktora znam. Nie mam ambicj narzucania Wam checi
                                                    szukania prawdy. Nie chce bo mam o Was takie zdanie jakie mam.

                                                    > Acha! Przylapany zostales na mysleniu Karolem Marksem wink

                                                    To wedlug Ciebie obelga? Wiesz, pewne konstrukty filozofoczne sluza do opisu
                                                    rzeczywistosci. Dosc dobrego opisu. Pisuarowymi aberacjami tego nie zastapisz.
                                                    A Twoich fochow sie nie boje. Nie jestem Twoja pacynka herszcie.

                                                    Wapory odgrywasz jako ciotka rewolucji czy jako ciotka rezydentka?
                                                  • pozarski Re: Trzymam scisle sie tematu rychu ;) 30.07.06, 18:28
                                                    Syjonistyczni prowokatorzy do Syjamu!
                                                  • rycho7 Wielki Syjam Ci sie klici 30.07.06, 19:08
                                                    pozarski napisał:

                                                    > Syjonistyczni prowokatorzy do Syjamu!

                                                    Pustynia Negev to i tak za duzo dla Was.
                                                  • pozarski Re: Wielki Syjam Ci sie klici 30.07.06, 19:13
                                                    Dla nas? Znaczy dla mnie i jeszcze kogos? Ladna?
                                    • pozarski Re: Prośba 28.07.06, 02:32
                                      Tak, naturalnie.Ja sie juz wylaczam.
                                    • patience Ooo dziekuje Euromir. 28.07.06, 02:45
                                      Myslalam juz ze nikt tego nie powie. Mezczyzni sie przydaja, nawet jak posiada
                                      sie wlasna maczugewink Dziekuje drf.
                                      Dobranoc.
                                      • pozarski Re: Ooo dziekuje Euromir. 28.07.06, 02:50
                                        Dzieciaku, czytac nie umiesz? Dziekujesz drf, a przeciez mowe wyglosiala zupa
                                        grzybowa.
                                        • euromir Mój donos do Boga na rzeczywistość 28.07.06, 03:05
                                          O Bożżeee!

                                          ...elementów... ...analnych?


                                          Dobranoc:

                                          Niewątpliwie interesujący Pan Euromir
                                          • pozarski Re: Mój donos do Boga na rzeczywistość 28.07.06, 09:34
                                            Widzi pan? Mozna krotko, bez linkow, bez mieszania ludzi z blotem, Zydow,
                                            inwektyw, insynuacji, martyrologii, pedalow etc.Mam nadzieje, ze drf (zupa
                                            grzybowa) i patience sie naucza od pana lekcji na cale zycie.
                                            • euromir No, cóż, pewnie starość. Coraz mniej rozumiem. 28.07.06, 13:26
                                              Drogi Panie Pożarski,

                                              napisał Pan:

                                              "Widzi pan? Mozna krotko, bez linkow, bez mieszania ludzi z blotem, Zydow,
                                              inwektyw, insynuacji, martyrologii, pedalow etc"

                                              Rozglądam się i niewiele widzę z tego co mnie Pan wskazuje. Nie mieszam ludzi z
                                              błotem, nie używam inwektyw i insynuacji. Nie napadam na pedałów. Poruszyłem
                                              jedynie - i to nie w tym wątku - problem pewnej części polskich Zydów.

                                              Nie rozumiem o co do mnie skierowane pańskie pretensje.

                                              Pozdrawiam:

                                              Euromir

                                              • pozarski Re: No, cóż, pewnie starość. Coraz mniej rozumiem 28.07.06, 18:58
                                                Drogi panie Euromirze. Nie, pisalem ogolnie. Pan pisal o paru Zydach, a i to na
                                                jakichs forumowych antypodach. Insynuacje, intrygi i inwektywy nie dotyczyly
                                                panskiej, pieknie wychowanej dzialalnosci. Ja tam moge sobie miec do pana jakies
                                                pretensje, bo wydawalo mi sie, ze nie jest pan zdolny do tego, do czego jednak
                                                jest pan zdolny. Ale odlozmy te sprawy na bok. Wszystkie moje pretensje sa
                                                skierowane do patience i drf(zupa grzybowa etc). Zycze panu milych, zawsze
                                                pogodnych dni, az do ukonczenia 120 lat.Pozarski
                                        • pozarski Re: Ooo dziekuje Euromir. 28.07.06, 21:47
                                          PS. heheh
                                      • pozarski Re: Ooo dziekuje Euromir. 28.07.06, 11:54
                                        heheh
                                      • pozarski ooooooooo dziekuje drf 29.07.06, 01:38
                                        heheh
    • rycho7 wspolczuje Cie Euromirze 29.07.06, 12:17
      euromir napisał:

      > Miła Pani Patience,

      Ostatnie akty pyskowki na Twoim watku sa calkem fascynujace, aczkolwiek trudno
      sie mieszac do cudzej dintojry. Patience-Helga-Zsypek okazala sie w aktualnej
      wersji zacierania sladow osoba inna niz ja podejrzewalem i dyskutowalismy. To
      jak dla mnie niewiele lub nic nie zmienia.

      Ukaszenie judaizmem okazuje sie byc smiertelna choroba. Ja tu jedynie moge
      wykazac sie ciekawoscia zajec prosektoryjnych. Jak widac Izraelowi stale
      jeszcze rosna wlosy i pazury.
      • pozarski Re: wspolczuje Cie Euromirze 29.07.06, 12:19
        Zanim zaczniesz o judaizmie, naucz sie pisac po polsku.
        • rycho7 Re: wspolczuje Cie Euromirze 29.07.06, 12:34
          pozarski napisał:

          > Zanim zaczniesz o judaizmie, naucz sie pisac po polsku.

          Przejdz do nastepnego punktu listy zagrywek erystycznych. Ja nie jestem czuly
          na sugestie o mojej niedoskonalosci. Jestem w odroznieniu od Zydow jedynie
          czlowiekiem, z natury ulomnym i omylnym. Ale przynajmniej JESTEM czlowiekiem.
          Mam swiadomosc swej niedoskonalosci poslugiwania sie kilkoma jezykami. Bledy
          nie przeszkadzaja w zrozumieniu moim rozmowcom gdy CHCA. Jak nie rozumieja to
          prosza o powtorzenie. Tak to wyglada miedzy ludzmi normalnymi.

          Ja nie aspiruje do zwiazkow z ludzmi wybranymi (nienormalnymi). Ja nie cierpie
          z powodu dotkniecia przez nienazwanego.

          O judaizmie moge zaczynac tak jak zaczynam o ukaszeniu przez weze lub
          wsciekliznie. Zaczynam mimo, braku doswiadczenia, co mnie cieszy. U ciebie
          widac objawy ukaszenia.
          • pozarski Re: wspolczuje Cie Euromirze 29.07.06, 12:41
            Jestem ateista, wiec nie poczuwam sie wybranym. Erysta tez nie jestem, bowiem
            zwrocilem ci uwage na faktyczny blad, a wiec uwaga nie byla retoryczna. Co by tu
            jeszcze. Wydaje mi sie, ze gdybys zaczal racjonalnie myslec o tym ,co piszesz,
            od razu zauwazylbys, ze poslugujesz sie jezykiem irracjonalistow i skonczylbys z
            tym raz na zawsze. Bylaby to dla ciebie, ale moze i dla paru innych osob tutaj,
            prawdziwa iluminacja.
            • rycho7 wspolczuje Ci Euromirze 29.07.06, 12:53
              pozarski napisał:

              > Jestem ateista, wiec nie poczuwam sie wybranym.

              Wykazales sie juz duma z wybrania Cie na celowniczego przecyzyjnych rakiet na
              posterunek ONZ.

              Trudno byc ateista bedac obywatelem panstwa majacego zamiast konstytucji Tore.

              > Erysta tez nie jestem, bowiem
              > zwrocilem ci uwage na faktyczny blad

              Przyznam sie, ze zwrociles uwage na literowke. Zwrociles tak nieprecyzyjnie, ze
              dopiero za drugim razem zauwazylem, ze cokolwiek bylo na rzeczy. Musisz byc
              szalenie niewyzyty zwracajac uwage na takie drobiazgi. Szczerze Ci wspolczuje.

              > Wydaje mi sie, ze gdybys zaczal racjonalnie myslec o tym ,co piszesz,
              > od razu zauwazylbys, ze poslugujesz sie jezykiem irracjonalistow i
              skonczylbys
              > z
              > tym raz na zawsze. Bylaby to dla ciebie, ale moze i dla paru innych osob
              tutaj,
              > prawdziwa iluminacja.

              Jezeli terapeuta zaleca Ci takie wygibasy to nie mam nic przeciwko temu. Ze mna
              nie ma to nic wspolnego. Mysle az nazbyt racjonalnie. Intencjonalnie nie pisze
              wszystkiego. Nie pisze, bo wcale mi nie zalezy na tym abys sie domyslil. To
              jest jedynie Twoj i Wasz problem.
              • pozarski Re: wspolczuje Ci Euromirze 29.07.06, 13:10
                Tobie sie tylko wydaje, ze cos o mnie wiesz. Najpierw sie dowiedz, obywatelem
                jakiego panstwa jestem, a dopiero potem zmawiaj swoje zdrowaski. Na frasunek,
                dobry trunek, jak mowi dobre polskie powiedzonko. (Mam pod reka pare zydowskich,
                ale - nie dla psa kielbasa.)
                • rycho7 nic mi sie nie wydaje 29.07.06, 13:39
                  pozarski napisał:

                  > Tobie sie tylko wydaje, ze cos o mnie wiesz.

                  Nie wydaje mi cie nic, bo mnie niewiele obchodzisz.

                  > Najpierw sie dowiedz

                  Mnie wystarczy, ze Ty mnie poinformujesz albo nie poinformujesz. To, ze nie
                  chcesz informaowac tez jest informacja. Gdzie jest Twoje serce widac z Twoich
                  tekstow. Tego nie potrafisz ukryc.

                  pozarski napisał:

                  > (Mam pod reka pare zydowskich, ale - nie dla psa kielbasa.)

                  Nie znasz moich gustow wiec sie niepotrzebnie naprezasz. Twoj tors mnie nie
                  podnieci.
                  • pozarski Re: nic mi sie nie wydaje 29.07.06, 13:41
                    Bredni patience nie lubie czytac, ale twoje - bardzo smakowite. Pokazuje je na
                    prawo i lewo. Wszyscy cmokaja z zadowolenia.
    • ada08 Aleście Panu Euromirowi 29.07.06, 13:36
      rozwalili wątek, Pozarski et consortes.
      Et consortes nie dotyczy Patience chociaz trochę też, ale przynajmniej się
      starała trzymać poziom, niestety dała sie sprowokować tym "et consortes", słabe
      nerwy ma? smile
      Przypuszczam, że wiecej tu Pan Euromir nie zajrzy. I dobrze Wam tak!!!
      a.
      • pozarski Re: Aleście Panu Euromirowi 29.07.06, 13:39
        Heheh
      • patience Jakiz tam rozwalony, wrecz przeciwnie;) 29.07.06, 16:01
        No fakt, troche mi sie czasy maczugi przypomnialy, ele sadze ze liczy sie
        staranie. Najbardziej mnie w tym watku zaskoczyl Euromir, bo nie sadzilam ze z
        niego az taki obserwator. Ale skoro Euromir wycisnal ze mnie wyznanie dlaczego
        przestalam byc pila tarczowa, to niech moze marcq teraz powie dlaczego przestal
        byc mieczem ognistym. Bo z dotychczasowej wymiany wyraznie wynika ze jakas
        ewolucja bynajmniej nie tylko moim jest udzialem. Wypadaloby tez zeby sam
        gospodarz o swoich ewolucjach cos baknal.
        • pozarski Re: Jakiz tam rozwalony, wrecz przeciwnie;) 29.07.06, 16:52
          Moze roznica miedzy toba a marqiem jest taka, ze u niego to moze byc ewolucja, a
          u ciebie z cala pewnoscia jest dewolucja. Niby jedna literka, a jakie znaczenie
          dla postepu ludzkiego rodu!
    • jenisiej Cześć, mileńki 29.07.06, 21:11
      Co Ci pomogło? Elektrowstrząsy czy farmakoterapia? Kiedy ostatnio próbowaliśmy
      rozmawiać, rokowania były marne. Cieszę się, że choć przez chwilę maskę
      potrafisz dzielnie dzierżyć.

      Ad rem: Michnik tam był. Nie było go 8 marca na Uniwerku, zgarnęli go
      wcześniej - stąd prawdopodobnie nieuważna młodzież uważa, że do teatru nie
      chadzał.

      A jak było, opisał m. in. (z punktu widzenia antropologa kultury) prof. Andrzej
      Mencw... Możesz mu wierzyć lub nie, ale świadectwo dał.

      Całuski dla Dam. Kłaniam się Panom.
      • pozarski Re: Cześć, mileńki 29.07.06, 21:14
        A z kim to takie gruchanie, Jeni? Dziecko szczescia cie przywiodlo w nasze strony?
        • jenisiej Re: Cześć, mileńki 29.07.06, 21:31
          pozarski napisał:

          > A z kim to takie gruchanie, Jeni? Dziecko szczescia cie przywiodlo w nasze
          > strony?

          He? Czyje to "dziecko szczęścia"? Ja tu do Euromira Pana piszę, nie pierwszy
          raz:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14564496&a=14577352
      • jenisiej O, psiakrew! Jest zapis cenzury na pewne nazwiska! 29.07.06, 21:16
        jenisiej napisał:

        > prof. Andrzej Mencw...

        Wraca nowe?
        • pozarski Re: O, psiakrew! Jest zapis cenzury na pewne nazw 29.07.06, 22:09
          Eee, chyba przesadzasz. Euromir nie taki zly, jak go maluja. Troche mnie
          sklamal, ale nie tak jak zupa grzybowa.
          • jenisiej Re: O, psiakrew! Jest zapis cenzury na pewne nazw 29.07.06, 22:17
            pozarski napisał:

            > Eee, chyba przesadzasz. Euromir nie taki zly, jak go maluja. Troche mnie
            > sklamal, ale nie tak jak zupa grzybowa.

            Jaki zły? Zawsze mnie bawił. Nie tak, jak niejaki Hiacynt, ale też nieźle.
            • pozarski Re: O, psiakrew! Jest zapis cenzury na pewne nazw 29.07.06, 22:21
              No, zerknalem na link i myslalem, ze ciut cie denerwowal. To do zobaczyska.
      • jenisiej Link, a pod nim cytata. Szufladkowa konstrukcja. 29.07.06, 22:21
        jenisiej napisał:

        > Ad rem: Michnik tam był. Nie było go 8 marca na Uniwerku, zgarnęli go
        > wcześniej - stąd prawdopodobnie nieuważna młodzież uważa, że do teatru nie
        > chadzał.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=31475024&a=31490609
        • pozarski Re: Link, a pod nim cytata. Szufladkowa konstrukc 29.07.06, 22:26
          To przez te upaly. Teraz rozumiem, Ok. Jozek musial wszystko pochrzanic, bo
          patience przeciez pisze, co on jej powie. Chyba, ze ktos ja tak zdenerwuje, ze
          ona cala w szlochach i wtedy Jozek bierze sie za klawiature i macha jakis
          gleboki post. Pozdro. Pozar.
      • patience Re: Cześć, mileńki 30.07.06, 00:14
        1. Dzien dobry Jenisiej. To zalezy co masz na mysli mowiac "tam". Jesli
        uczestnictwo w demonstracji, to chodzenie po chodniku uczestnictwem rownolegle
        do demonstracji nie jest uczestnictwem. Sama tak robilam w zyciu pare razy,
        kiedy musialam skladac jakas relacje i chodzilo o to, zeby nawet SB cie za
        demonstranta nie uwazala. Oprocz Michnika rownolegle do demonstracji chodzilo
        mnostwo gapiow. Nastepnego dnia ta relacje zrobil i zdaje sie ze to wlasnie
        napisalam. Jesli wszyscy naokolo mysla ze byles Wielkim Wodzem Wszystkiego, a ty
        zamiast prostowac puszczasz opisy rozgrzanej do czerwonosci sali teatralnej i
        demonstracji, to moze poprzez to przemilczenie powstac mylne wrazenie. Taki byl
        mniej wiecej kontekst tego komentarza. Mialam wrazenie ze zaczal sobie
        przypominac i tym komentarzem wyrazilam nadzieje, ze cos napisze o
        organizatorach. Ale w ciagu dalszym zdaje sie cofnal od wspominek.
        2. Mencw.. jest wielce kontrowersyjnym zrodlem wiedzy na temat tamtych wydarzen,
        z urozmaiconych wzgledow. Z rownie urozmaiconych wzgledow wole rowniez
        pomilczec, niz rozmawiac o Mencwlu i jego relacjach.
    • aurora.una wyrazy najwyzszergo uznania za niezwykla zdolnosc 30.07.06, 00:39
      absolutnej i totalnej izolacji od zjawisk swiata realnego dla wszystkich
      autorow tego watku. niech na swiecie ogień, wojna, byle aquaneka cicha,
      nieistotna i spokojna.
      1968? Who cares NOW?
      • patience A kto w USA dba o tworcow amerykanskiej demokracji 30.07.06, 01:00
        68 bedzie interesowal massse ludzi i za 50 lat, bo to byl moment zalozycielski.
        W USA do dzisiaj znane sa nazwiska Ojcow Zalozycieli. Tutaj momentem pojawienia
        sie opozycji i zroznicowania byl 68. Znam malolatow studenckich ktorzy rzuciaja
        sie na wszystko co tylko moga o tamtych czasach przeczytac z takim samym
        zapalem, jak Jenisiej. A moze nawet i wiekszymwink)
        • pozarski Re: A kto w USA dba o tworcow amerykanskiej demok 30.07.06, 07:17
          Kompletnie zwariowalas. 68 interesuje tylko 2 (slownie:dwie) osoby. Ciebie i
          zupe grzybowa. Zbudowaliscie dla siebie internetowy zamek, ktory dzis, po roku,
          lezy w gruzach. Jak sie stamtad wyprowadzicie, 68 po prostu zdechnie.
          • a.wojtecka Re: A kto w USA dba o tworcow amerykanskiej demok 30.07.06, 14:48
            pozarski napisał:

            > Kompletnie zwariowalas. 68 interesuje tylko 2 (slownie:dwie) osoby. Ciebie i
            > zupe grzybowa. Zbudowaliscie dla siebie internetowy zamek, ktory dzis, po
            roku,
            > lezy w gruzach. Jak sie stamtad wyprowadzicie, 68 po prostu zdechnie.

            To nie prawda,pożarski. Daleko nie prawda. Marzec interesuje dziesiątki tysięcy
            osób rozsianych po całym świecie. Interesuje chociażby dlatego, że zaważył na
            ich losie. Marzec 68 nie został jeszcze rozliczony i nadal czeka na właściwe
            osoby, które podejmą właściwe kroki w tym celu. Rozumiem, że wśród tych osób
            nie będzie ciebie. To nie jest nieszczęście. Odczuwam też, że wbrew pozorom
            Marzec interesuje cię. Bądź więc bierny i licz na to, że ktoś zrobi tą robotę
            za ciebie.
            Anka




            • pozarski Re: A kto w USA dba o tworcow amerykanskiej demok 30.07.06, 18:20
              68 rok byl w ogole ciekawym rokiem. Mnie chodzi nie o mlodziez, a o to czym
              marzec byl. Osobiscie zgadzam sie z Euromirem: byl na wpol udanym puczem
              narodowo-komunistycznym. Myslisz, ze to interesuje mlodziez? Watpie. Caly 68 to
              mlodziezowy ruch kontestacyjny i mlodziez sie bedzie tym zawsze interesowala.Ale
              to juz nie jest moj problem. Ani patience, ani zupa grzybowa, choc udaja ze sa,
              mlodzieza nie sa.
        • aurora.una o jakej demokracji mowa? 31.07.06, 18:10
          • aurora.una o jakej demokracji mowa? ?? Nie ma jej 31.07.06, 18:23
            ani w USA, ani w Polsce. w obu przypadkach mamy totalitarym mafii, ktore
            niszcza biologicznie narod polski i amerykanski, depcza kulture i calkowicie
            burza przyjete normy moralnosci i etyki. Dzieki nim masowe mordowanie
            niewinnych dzieci nazywa sie obrona, kradziez i przekrety na wielka skale
            nazywaja sie biznesem, falsz i klamstwo - prawda.

            Celebrowanie zydowskiej rozroby 1968, ktorej celem bylo sciagniecie do Izraela
            zydowskiej mlodziezy z calego swiata teraz, kiedy zydowskie bomby i rakiety
            dokonuja zbrodni ludobojstwa w Libanie i Palestynie, i zamieniaja libanskie
            miasta w cmentarzyska jest szczytem antyhumanizmu. Bawcie sie, to rownie
            zabawne, jak zydowskie festiwale wsrod swiezych trupow libanskich dzieci przy
            akompaniamencie jekow ofiar mordowanyvch przez waszych .
            • pozarski Re: o jakej demokracji mowa? ?? Nie ma jej 31.07.06, 18:27
              Piekne dzieki. Wlasnie ide spuscic troche libanskiej krwi nn mace. Troche co
              prawda wczesnie, ale trzeba byc przygotowanym na wszystko.
              • rycho7 szmonces pozarski 31.07.06, 19:10
                pozarski napisał:

                > Wlasnie ide spuscic troche libanskiej krwi nn mace. Troche co
                > prawda wczesnie, ale trzeba byc przygotowanym na wszystko.

                1. Nie rozumiem na co za wczesnie.
                2. Na spuszczanie krwi gojow chyba nigdy nie bylo za wczesnie ani za pozno.
                3. Na mace tez chyba nie jest za wczesnie. Chleb codzienny.
                4. Twoja reakcja Pozarski pokazuje kim jestes. Nie zaskakujesz.
                • pozarski Re: szmonces pozarski 31.07.06, 19:23
                  Akurat ciebie nie bede uczyl tego kiedy sie je mace, bo i po co? G...wiesz i
                  g... zostawiasz. Tylko smrod po tobie tu zostaje.
                  • rycho7 kotlet pozarski 31.07.06, 20:19
                    pozarski napisał:

                    > g... zostawiasz.

                    A czy on jest koszerny?
                    • pozarski Re: kotlet pozarski 31.07.06, 21:13
                      Biedaczku, zamow kolejke do psychuszki.
                • kazimierz30 Hamuj sie, pozarski 31.07.06, 23:08


                  > pozarski napisał:
                  >
                  > > Wlasnie ide spuscic troche libanskiej krwi nn mace. Troche co
                  > > prawda wczesnie, ale trzeba byc przygotowanym na wszystko.
                  • pozarski Re: Hamuj sie, pozarski 31.07.06, 23:12
                    Ani mi w glowie. Z niektorymi ludzmi musisz rozmawiac, chodzac po ich wawozach.
                    Poza tym nie lubie moralistow. Ty jestes katolikiem, ja Zydem. Ty uwazasz, ze to
                    straszne, ja uwazam, ze to dowcip, ktory niektorym ludziom sie nalezy.
                    • kazimierz30 Re: Hamuj sie, pozarski 31.07.06, 23:20
                      Pomijajac fakt, ze dowcip z najnizszej polki, to dajesz pozywke tym, ktorzy
                      tragedie w Libanie wykorzystuja dla swoich prymitywnych celow. Jesli wiec
                      uwazasz, ze niektorym ludziom, jak piszesz, dowcip sie nalezy, to dawaj
                      dowcipy, a nie szmire.

                      pozarski napisał:


                      > Ani mi w glowie. Z niektorymi ludzmi musisz rozmawiac, chodzac po ich
                      wawozach.
                      > Poza tym nie lubie moralistow. Ty jestes katolikiem, ja Zydem. Ty uwazasz, ze
                      t
                      > o
                      > straszne, ja uwazam, ze to dowcip, ktory niektorym ludziom sie nalezy.
                      • pozarski Re: Hamuj sie, pozarski 31.07.06, 23:24
                        Dla ciebie szmira, dla mnie odpowiedz. Dobre wychowanie musi czasami na niska polke.
                        • rycho7 wyzsza koniecznosc 01.08.06, 07:15
                          pozarski napisał:

                          > Dobre wychowanie musi czasami na niska polke.

                          Niektorzy to nawet pamietaja, ze III Rzesza musiala sie bronic i kto byl jej
                          najwiekszym wrogiem. Ci to nawet pamietaja do czego sluzy propaganda i do czego
                          potrafi doprowadzic.
                          • pozarski Re: wyzsza koniecznosc 01.08.06, 11:49
                            Badz ciepliwy, stoj w kolejce, pan doktor zaraz przyjdzie.
                            • rycho7 doktor przyszedl 01.08.06, 13:04
                              pozarski napisał:

                              > Badz ciepliwy, stoj w kolejce, pan doktor zaraz przyjdzie.

                              Niestety nie ma jeszcze w medycynie psychiatrii plastycznej i leczenia
                              dyzgustu. W takich przypadkach zaleca sie aby do lekarza zglaszala sie
                              przyczyna a nie skutek. Lekarz woli obejrzec Cie osobiscie aczkolwiek typowym
                              leczeniem jest cysterna rycyny, drzazgi pod paznokcie i rozdrapywanie ran w
                              Morzu Martwym. USAnska agencja lekow testuje ta procedure na pensjonariuszach w
                              Guantanamo. Wczesniejsze badania w osrodkach Mossadu nie byly pod federalnym
                              nadzorem.
                              • pozarski Re: doktor przyszedl 01.08.06, 20:56
                                Za duzo gadasz. Riposty powinny byc krotkie, bo i wtedy ich sila wieksza. I znow
                                Zydzi, wiec rozumiem, ze doktor nie zdazyl.
                                • rycho7 jednobodzcowosc 01.08.06, 21:10
                                  pozarski napisał:

                                  > I znow
                                  > Zydzi, wiec rozumiem, ze doktor nie zdazyl.

                                  Jedynie na to reagujesz.
                                  • pozarski Re: jednobodzcowosc 01.08.06, 21:40
                                    Tak, oczywiscie. Gdybym ja cos brzydkiego zaczal pisac o Polakach, tez bys na to
                                    reagowal. Co jednak duzo ciekawsze to to, ze dzis jest rocznica Powstania
                                    Warszawskiego, a wam, ktorzy sie rozpisujecie o "zydowskich zbrodniach" nawet do
                                    glowy nie przyszlo, zeby dyskutowac te wazna dla polskiej kultury i historii
                                    date. Wstyd.
                                    • rycho7 nie jestes tu starym bywalcem 02.08.06, 07:10
                                      pozarski napisał:

                                      > nawet do
                                      > glowy nie przyszlo, zeby dyskutowac te wazna dla polskiej kultury i historii
                                      > date. Wstyd.

                                      Bylo to walkowane do znudzenia w poprzednich latach. W tym temacje sa
                                      takze "pulawianie" i "natolinczycy". Stanowisk uzgodnic sie nie da. Wystarczy,
                                      ze musze rzygac ogladajac polskie przekaziory w rocznice. Przydalby sie Anders
                                      na bialym koniu aby popedzic drob. On mial takie zdanie jak ja przed, w trakcie
                                      i po.

                                      > Gdybym ja cos brzydkiego zaczal pisac o Polakach

                                      Jak pisalem o Pozarskich i Mossadzie. Do nich sprowadza sie CALY narod
                                      (wybrany)?

                                      Twoim i Twoich problemem jest to, ze zaczniesz nawet pisac nic zlego o Polakach
                                      z pejsami. Bo mimo wspolnego zycia przez ponad 700 lat to nie Polacy lecz narod
                                      wybrany do tworzenia Judeopolonii.
                                      • pozarski Re: nie jestes tu starym bywalcem 02.08.06, 08:15
                                        O Judeopolonii mow z patience i zupa grzybowa. Napisali wspolnie traktat, troche
                                        niezrozumialy, ale ty sie na takich rzeczach znasz.Jest rocznica, nie musi sie
                                        "walkowac", ale temat wg mnie interesujacy i bez rocznicy. Wam jednak w glowie
                                        tylko Izrael, Zydzi, natolinczycy i pulawianie.Ach, no i marzec68.Niebezpieczne
                                        dla zdrowia.
                                        • rycho7 polaczki to stado kretynow 02.08.06, 12:31
                                          pozarski napisał:

                                          > temat wg mnie interesujacy

                                          Jak temat Cie interesuje to zacznij watek na ten temat. Poniewaz jestes
                                          delikutasik to w zastepstwie napisalem juz moja wersje tytulu dla tego watku.

                                          Podoba mi sie ostatnie porownanie w prasie: w Bitwie pod Monte Cassino zginal 1
                                          tysiac Polakow, w Powstaniu Warszawskim 200 tysiecy. Zastaw sie a postaw sie.
                                          • pozarski Re: polaczki to stado kretynow 02.08.06, 12:45
                                            W powstaniu zginelo 200 000 cywili, ktorzy zostali, dla politycznej zagrywki,
                                            poswieceni przez politykierow z Londynu. Jestes totalny debil, z ktorym juz nie
                                            bede wymienial zdan.
                                            • rycho7 muchi w nosie 02.08.06, 12:53
                                              pozarski napisał:

                                              > W powstaniu zginelo 200 000 cywili, ktorzy zostali, dla politycznej zagrywki,
                                              > poswieceni przez politykierow z Londynu. Jestes totalny debil, z ktorym juz
                                              nie
                                              > bede wymienial zdan.

                                              G.wno sie obchodzi z daleka. Po co wiec z namaszczeniem babrales w nim swa
                                              batuta?
            • kazimierz30 Aurora, daj pokoj! 31.07.06, 23:32
              Pisalem o tym wczesniej, powtorze jeszcze raz: dopoki nie protestujesz przeciwko
              smierci niewinnych ludzi w Izraelu - w tym dzieci - posty twoje sa
              jednokierunkowe i dla inteligentnych i wrazliwych ludzi niepowazne.
              Kto mial za cel w 1968 roku "sciagniecie do Izraela zydowskiej mlodziezy" (i to
              z calego swiata(!))? Moczar? Levi Eshkol (jesli w ogole wiesz, kto to byl)?
              Daj pokoj, Aurora - whoever you are.



              aurora.una napisała:

              > Celebrowanie zydowskiej rozroby 1968, ktorej celem bylo sciagniecie do
              Izraela
              > zydowskiej mlodziezy z calego swiata teraz, kiedy zydowskie bomby i rakiety
              > dokonuja zbrodni ludobojstwa w Libanie i Palestynie, i zamieniaja libanskie
              > miasta w cmentarzyska jest szczytem antyhumanizmu. Bawcie sie, to rownie
              > zabawne, jak zydowskie festiwale wsrod swiezych trupow libanskich dzieci przy
              > akompaniamencie jekow ofiar mordowanyvch przez waszych .
              • pozarski Re: Aurora, daj pokoj! 31.07.06, 23:36
                Ewa8 na pewno chetnie panu powie, kto to jest Aurora Una.
                • kazimierz30 Re: Aurora, daj pokoj! 31.07.06, 23:56
                  pozarski napisał:

                  > Ewa8 na pewno chetnie panu powie, kto to jest Aurora Una.

                  Nie interesuje mnie to. Nie przemawia do mnie pisanina Aurory Uny. I tyle.
      • jenisiej A co, ustawa zabrania? 30.07.06, 03:11
        aurora.una napisała:

        > 1968? Who cares NOW?

        I do, honey smile
        • pozarski Re: A co, ustawa zabrania? 30.07.06, 07:18
          Wlasnie napisalem pacience, ze 68 interesuje 2 osoby. Poprawiam 3 osoby.
        • aurora.una nie ustawa, ale niektorzy maja cos takiego jak 31.07.06, 18:27
          sumienie.
          honey with beesmile
          • pozarski Re: nie ustawa, ale niektorzy maja cos takiego ja 31.07.06, 18:31
            Chyba powinnas przejsc na forum Wysokie Obcasy.A jak takiego forum nie ma, to zaloz.
      • pozarski Re: wyrazy najwyzszergo uznania za niezwykla zdol 30.07.06, 07:14
        Ty piszesz swoje posty dla picu. W ogole nie czytasz o czym rzecz, a odzywasz
        sie tylko po to, zeby cie zauwazono. At(a z kolkiem)helvete med dig.
    • patience Do jeniego (i pozostalych) 30.07.06, 03:17
      No wiec Jeni, moze zle zrozumialam twoje posty, jesli tak to przepraszam. Pisze
      teraz bo na troche wybywam z forum. Juz dluzej nie moge czekac bo reality wzywa,
      ale po powrocie przeczytam co odpisales. Odczytalam mianowicie ze chcesz
      wszczac dyskusje o tym czy Michnik byl wodzem w 68 czy nie, a dla mnie to by juz
      bylo butowanie. Nie byl. Nie byl ani przywodca tego protestu w teatrze, ani
      studenckich wiecow. Nie byl nawet uczestnikiem. Ale co z tego, mial swoje
      zadanie i sie spisal, byl dzielnym malolatem. Te dyskusje o wodzach i
      sztandarach sa w tej chwili potrzebne wylacznie klonom Michnika, bo Armia
      Proroka nie moze istniec bez proroka. Jesli chodzi o Michnika, to polecam jego
      ostatni tekst:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3514282.html
      On tez przeszedl spora ewolucje. Nie tylko dlatego, ze juz od dluzszego czasu
      zatrzaskuje swoim klonom drzwi przed nosem. Popatrz na tekst. Nie zaczyna od "Ja
      sztandar" tylko od "My wszyscy z Giedroycia". Nie butuje wszystkich naokolo co
      uwazaja ze sztandarem nie jest, nie wyzywa od rynsztoka i motlochu, tylko
      przypominajac rozmaite fragmenty z zyciorysu Giedroycia broni swego prawa do
      posiadania i wypowiadania swoicvh pogladow. Nie uprawia cytatologii stosowanej,
      tylko stara sie pisac od siebie, cytaty uzywajac tylko jako ilustracje tego co
      mysli, a nie zamiast tego co mysli. Tekst krotki, pewnie jest niepewny, bo dawno
      tego nie robil. Ale nie widze powodu zeby atakowac kogos kto sie stara i kto nie
      probuje nikomu niczego narzucac. ma swoje prawo do swojego terytorium
      swiatopogladowego, jakie by ono nie bylo. I mu zycze zeby sie rozkrecal i pisal
      coraz swobodniej. Chyba w jakims sensie stara sie wrocic do swoich korzeni i do
      tego co umie.

      Jesli natomiast chodzi o gospodarza watku, to oczywiscie swietnie pamietam jak
      mnie przed nim broniles i bede wdzieczna do grobowej deski, bo bylo ciezkowink)
      Ale to nie zmienia faktu ze ktos nieobecny przez dluzszy czas zauwazyl jakies
      ewolucje ktore w nas pozachodzily. Np. mi sie od jakiegos czasu jakos latwiej
      rozmawia z marcq i nie sadze ze to wylacznie moja zasluga. Chodzi mi o to ze w
      calej Polsce jest nowa sytuacja to moze sie do niej dostosujmy i zobaczmy gdzie
      kto dzisiaj jest, nie ograniczajmy sie do tego gdzie kto byl wczoraj.
      Temperatury na zewnatrz fatalne, na Dolnym Slasku plona lasy i takiego niskiego
      poziomu Odry to jeszcze nie widzialam, ale to nie powod zeby podgrzewac forum.
      Istnieja lodowki, mozna sobie zrobic drinka z lodem bezalkoholowego, bo w takie
      upaly to alkoholu raczej nie polecam. Kazdy ma prawo do czerpania przyjemnosci z
      zycia. najlepiej to potrafia koty. Michnik tez ma takie prawo. Armie prorokow
      niech sie pukna w glowy. Miales jednego takiego futrzaka w polu widzenia.
      Wiedzial co w zyciu dobre, no nie?

      Dziekuje gospodarzowi watku ze naklonil do jakiejs refleksji nad podsumowaniem
      etapu, na jakim jestesmy, faktycznie przez 5 lat bardzo wiele w czlowieku moze
      sie zmienic. Pozostalym uczestnikom tez dziekuje i licze ze bede miala co czytac
      po powrocie. Zycze sobie i wam, zeby te modly o deszcz i schlodzenie byly jednak
      bardziej skuteczne, bo my jestesmy jednak wodni ludzie, a nie ludzie pozarowwink))

      Pozdrawiamwink
      • jenisiej Your famous blue raincoat is torn at the shoulder 30.07.06, 03:57
        patience napisała:

        > No wiec Jeni, moze zle zrozumialam twoje posty, jesli tak to przepraszam.

        O rany, przecież wiesz, że ja się tu nie mieszam do polityki. Ale o faktach
        mogę pogadać, co nie? wink

        > Popatrz na tekst. Nie zaczyna od "Ja sztandar" tylko od "My wszyscy z
        > Giedroycia".

        Hehe, Michnik spadkobiercą myśli Księcia Pana? Nie bawi Cię ten pomysł?

        > Jesli natomiast chodzi o gospodarza watku, to oczywiscie swietnie pamietam jak
        > mnie przed nim broniles i bede wdzieczna do grobowej deski, bo bylo ciezkowink)
        > Ale to nie zmienia faktu ze ktos nieobecny przez dluzszy czas zauwazyl jakies
        > ewolucje ktore w nas pozachodzily. Np. mi sie od jakiegos czasu jakos latwiej
        > rozmawia z marcq i nie sadze ze to wylacznie moja zasluga. Chodzi mi o to ze w
        > calej Polsce jest nowa sytuacja to moze sie do niej dostosujmy i zobaczmy
        > gdzie kto dzisiaj jest, nie ograniczajmy sie do tego gdzie kto byl wczoraj.

        A ja tęsknię za tamtym forum wink

        Całuję Cię gorrrrącosmile

        Aha, płaszcz jest cały.
        • euromir Re: Your famous blue raincoat is torn at the shou 30.07.06, 07:12


          Zapewne każdemu z nas ciężko się przyznać przed samym sobą , że był kiedyś
          bezwolną kartą w czyimś ręku. I mnie przez wiele lat trudno było uwierzyć, iż
          byłem naiwnym obiektem zbiorowej manipulacji. Tym bardziej, iż nieunikniona
          rewizja moich pogladów wcześniej, czy później musiała dotyczyć jednego z
          najdonioślejszych i najwspanialszych wydarzeń mojej młodości - Marca ’68, walki
          o poszerzenie ram wolności w komunistycznym państwie.

          Jestem jednym z uczestników tego - patrząc z perspektywy historycznej - nieco
          przereklamowanego i... (to jeszcze bardziej boli!) nieistotnego buntu.

          W moim pokoleniu jest nas – podstarzałych dziś Koleżanek i Kolegów -
          kilkadziesiąt siwych tysięcy. W Marcu wystąpiliśmy przeciw komunistycznej
          władzy. Młodzi wówczas, szlachetni, naiwni, szliśmy na demonstracje, pochody i
          strajki przepełnieni gorącą wiarą w ciężar racji naszych bardzo skromnych w
          sumie postulatów. Domagaliśmy się wolności słowa,
          kultury,
          ...
          itp.

          To były oczywiście bardzo zasadne żądania. Posiadaliśmy wewnętrzną świadomość
          ich sprawiedliwości. Tę swiadomość miał w sobie każdy z nas zapewne od
          urodzenia… Wypiliśmy je z mlekiem matki... żaden prowokator nie musiał nam ich
          podpowiadać.

          Nasz protest wziął początek z wewnętrznego poczucia osobistej niewoli każdego z
          nas, z obserwacji zniewolenia otaczających nas środowisk, z wiedzy o
          gospodarczym i politycznym uzależnieniu naszej Ojczyzny przez wschodniego
          sąsiada. Wiedzieliśmy,iż w naszym kraju stacjonują obce wojska. Widzieliśmy, że
          nasi rodacy, którzy z sowieckiego nadania dzierżą w Polsce władzę, skwapliwie
          gną karki i korzą się przed okupantem, od nas wymagając tego samego.
          Ciekawe, iż w tej sytuacji dla wielu z nas szczególnie poniżającym wydawał się
          nie tyle fakt ciągłego bicia czołem w ziemię, ile azjatyckie przymuszanie nas
          do udawania, iż ta trwająca permanentnie ceremonia, nie hołdem lennym, a
          dozgonnym okazywaniem przyjaźni się nazywa.
          Mieliśmy przeciw czemu protestować...

          Nasza niewola była jak sieć, która oplata złapaną w nią rybę. Sieć, która nie
          pozwalała nam zgodnie z naszą fantazją poruszać się po świecie, zabraniała
          czytać pewne gazety i książki, zamykała nam teatry, cenzurowała nasze
          wypowiedzi i myśli, decydowała o naszym wykształceniu, miejscu osiedlenia,
          mieszkaniu, zarobkach, cenach, zawartości garnka, naszej przyszłości i naszym
          niezbywalnym prawie do według własnego widzimisię jej uformowania.

          W trakcie marcowych, kilkudniowych demonstracji na Uniwersytecie i
          Politechnice Warszawskiej, Krakowskim Przedmiesciu, Nowym Świecie i w Alejach
          skandowaliśmy hasła żądające od władz zniesienia cenzury, przywrócenia wolności
          słowa, demokracji. Nasze pochody atakowała milicja, ORMO i barczysty „aktyw
          robotniczy”. Pałowali nas i kopali. Za włosy ciągneli do suk. Bili, gnoili.
          Wywozili do aresztów w Pałacu Mostowskich...

          Po kilku dniach władze z nami zwyciężyły. Demonstracje spacyfikowano. Protesty
          wyciszono. Znaleziono winnych. Okazało się - choć wówczas w to nie wierzyliśmy -
          iż byli nimi „syjoniści”.

          Dziś wiem niestety - i wiedza to bardzo niesmaczna, gorzka - że protest
          marcowy, poprzedzony kilkoma wcześniejszymi demonstracjami studenckimi
          przeciwko zdjęciu ze sceny Teatru Narodowego “Dziadów” Mickiewicza, odbywał się
          według szczegółowego scenariusza napisanego kilka miesiecy wcześniej, że był
          ordynarną prowokacją mającą na celu odsunąć od władzy Władysława Gomułkę i
          rozstrzygnąć walkę o władzę wewnątrz PZPR. Zostaliśmy oszukani.
          • pozarski Re: Your famous blue raincoat is torn at the shou 30.07.06, 09:22
            Trudno sie nie zgodzic z tym, co pan pisze. Prawde powiedziawszy dobrze by bylo,
            gdyby panski tekst zostal umieszczony jako wstep do kazdej ksiazki traktujacej o
            marcu.
          • rycho7 hamulec dla naiwniaczkow 30.07.06, 18:41
            euromir napisał:

            > Wypiliśmy je z mlekiem matki... żaden prowokator nie musiał nam ich
            > podpowiadać.

            Klasyczna sytuacja gdy czlowiek rozsadny i zyciowo dojrzaly puka sie dziesiec
            razy w glowe zanim zacznie robic za pacynke. Nie masz Euromirze wytlumaczenia,
            w 1966 mogles sie nauczyc jak ten numer rozegral Mao po Okresie Stu Kwiatow.
            Nie chciales sie uczyc to wyszlo jak wyszlo.

            > gną karki i korzą się przed okupantem

            Celowo pominales kto nas sprzedal w Jalcie?

            > według szczegółowego scenariusza napisanego kilka miesiecy wcześniej, że był
            > ordynarną prowokacją mającą na celu odsunąć od władzy Władysława Gomułkę i
            > rozstrzygnąć walkę o władzę wewnątrz PZPR. Zostaliśmy oszukani.

            Scie Towarzyszu? Ja nie czulem sie oszukany. Znalem ten scenariusz od 1966
            roku. Po pilnym czytaniu "czerwonej ksiazeczki" i tekstow o otoczeniu. Teraz
            jeszcze Pozarskie nie watpie beda sobie kazaly placic "rachunki" za nagrode we
            wspoludziale w prowokacji. Bo w nagrode pozwolono im wyjechac z "raju".
            • euromir Mao a Pytia 30.07.06, 19:17
              Drogi Rychu,

              mogę tylko pozazdrościć twych ówczesnych lektur i niezaprzeczalnych uzdolnień
              wróżbiarskich smile

              ***
              Przy pomocy trzech ściśle współdziałających ze sobą ugrupowań studenckich
              zwanych potocznie „komandosami” - grupy Józefa Dajczgewanda skupiającej
              studentów z akademików na Kickiego, tzw.bananowców („walterowców”wink Adama
              Michnika i „wietnamczyków” Henryka Szlajfera - puławianie przygotowali,
              sprowokowali, a później sterowali demonstracjami. Natolińczycy, kierowani przez
              ministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, w początkowej fazie
              ograniczali się do obserwacji i przewidywania zamierzeń przeciwnika. Do
              kontrofensywy przeszli dopiero po wywołaniu przez puławian serii manifestacji,
              brutalnie atakując (przy pomocy “akywu robotniczego”wink wielki wiec studentów
              Uniwersytetu Warszawskiego i aresztując grupę komandosów kierujących
              demonstracjami.
              Pierwszy wiec na UW zwołany był w obronie relegowanych 4 marca kolegów - Adama
              Michnika i Henryka Szlajfera.Gdy nadarzyła się szansa, aby w sposób
              zorganizowany, w grupie wykrzyczeć władzy w twarz, że jest ciemna, że cenzurą
              zamyka społeczeństwu usta, że nie przestrzega nawet przez siebie uchwalonej
              Konstytucji - nie trzeba było długo czekać na studencki respons. Latentna wśród
              Polaków niechęć do komuny ożywiała się natychmiast, gdy tylko były ku temu
              warunki. Stworzono je w Marcu. Zauważmy jednakowoż, iż zbiór haseł studenckiego
              protestu był zdyscyplinowanie ograniczony wyłącznie do sloganów, które choć
              krytykowały władze za brak gwarantowanych swobód obywatelskich, to jednak pod
              żadnym pozorem nie poddawały w wątpliwość kierowniczej roli Partii i sojuszu z
              ZSRR. Nic dziwnego skoro hasła zawczasu napisali puławianie. To oni przecież -
              jako pezetpeerowska opozycja wewnątrzpartyjna - wiedzieli najlepiej, gdzie w
              państwie totalitarnym idzie dopuszczalna granica krytyki. Gdy idzie zaś o
              niedoświadczone, niezorganizowane tłumy studenckie... te, w ogniu kilkudniowej
              walki, bez własnego, politycznego zaplecza pozbawione były jakiejkolwiek szansy
              na sformułowanie radykalnych, antysystemowych
              postulatów.

              Natolinianie przewidując i częściowo reżyserując rozwój wydarzeń, zawczesu
              drobiazgowo przygotowali się do nich propagandowo i operacyjnie, chcąc
              wykorzystać wzniecenie rozruchów w celu ostatecznego politycznego rozgromienia
              puławian. Byli przy tym wyraźnie od nich sprytniejsi. Poparcie Władysława
              Gomułki, zaskoczonego i przestraszonego raptownym wybuchem studenckiego
              protestu, zdobyli przedstawiając mu dowody przygotowania zajść marcowych przez
              związanych z puławianami komandosów. W tej sytuacji „towarzysz Wiesław” z dużą
              dozą racji uznał, iż prowokacja marcowa była wymierzona osobiście w niego.

              Pozdrawiam Cię:

              E
              • rycho7 Re: Mao a Pytia 30.07.06, 20:29
                euromir napisał:

                > mogę tylko pozazdrościć twych ówczesnych lektur i niezaprzeczalnych uzdolnień
                > wróżbiarskich smile

                Premia dla aktywnych. Moj kolega mial drobniutenkie klopoty za kontakty z
                Ambasada Chin. Wiedza nie zawsze chce sama przychodzic na kaczych lapach.

                > Natolinianie przewidując i częściowo reżyserując rozwój wydarzeń, zawczesu
                > drobiazgowo przygotowali się do nich propagandowo i operacyjnie, chcąc
                > wykorzystać wzniecenie rozruchów w celu ostatecznego politycznego
                > rozgromienia puławian.

                Nauki nie plynely z okadzonego trojnoga. Wszedzie mialy swe zrodlo w wiekowych
                doswiadczeniach Ochrany. Takze Mao korzystal z tych nauk. A kosmopolici to sie
                calym blokiem w Riazaniu szkolili. Gdybys chcial to mogles toto rozpoznac bez
                odsiadki w areszcie. Ilu komandosow urodzilo sie jeszcze w Riazaniu? Nie
                wiedziales? A wlasnie wtedy trzeba bylo wiedziec a nie okadzac sie pre-
                styropianem belkocac na trojnogu.

                Przyznam Ci sie Euromirze, ze z perspektywy wiem jak bylem wtedy jeszcze
                glupiutki. Ale komandosow rozgryzlem wyjatkowo szybko. To byla intuicja
                wynikajaca z wiedzy a nie ze zdolnosci proroczych.

                Dzis juz wiem, ze natolinianie nie byli bierni od poczatku. Zbierali dowody dla
                Tow, Wieslawa zanim sie cokolwiek zaczelo.
              • dachs Re: Mao a Pytia 31.07.06, 23:15
                Drogi Panie Euromirze,
                nie zabierałem głosu w tym wątku, gdyż świadkiem wydarzeń nie byłem, a nie mam
                zwyczaju sięgać do Wikipedii by na podstawie cudzych, niezweryfikowanych
                opracowań, udawać eksperta.
                Nie mam powodu kwestionować niczyjego zdania odnoszącego sie do faktów, a trud
                weryfikowania ich, w obliczu wysiłków róznych stron do pokazywania siebie w
                lepszym świetle, niż dawnych kolegów, wydaje mi się daremny.
                Odzywam się, gdyż mój sprzeciw wzbudziła następujaca Pańska ocena:

                "Zauważmy jednakowoż, iż zbiór haseł studenckiego
                protestu był zdyscyplinowanie ograniczony wyłącznie do sloganów, które choć
                krytykowały władze za brak gwarantowanych swobód obywatelskich, to jednak pod
                żadnym pozorem nie poddawały w wątpliwość kierowniczej roli Partii i sojuszu z
                ZSRR. Nic dziwnego skoro hasła zawczasu napisali puławianie. To oni przecież -
                jako pezetpeerowska opozycja wewnątrzpartyjna - wiedzieli najlepiej, gdzie w
                państwie totalitarnym idzie dopuszczalna granica krytyki. Gdy idzie zaś o
                niedoświadczone, niezorganizowane tłumy studenckie... te, w ogniu kilkudniowej
                walki, bez własnego, politycznego zaplecza pozbawione były jakiejkolwiek szansy
                na sformułowanie radykalnych, antysystemowych
                postulatów. "

                Sugeruje ona, że w tym czasie możliwe i sensowne było sformułowanie postulatów,
                godzących w podstawy ustroju.
                Otóż wg. mojej oceny, w 1968 r. przeważała opinia iż co prawda system jest
                nieludzki, wrogi i najlepiej by było aby szczezł, ale mało kto wierzył w
                realność takiej możliwości. System miał się dobrze i nic nie zapowiadało, że nie
                przetrwa następnych 20 lat. Stąd hasła zawierające się zawsze w granicach
                "socjalizm tak - wypaczenia nie", będące wyrazem rozsądnej "realpolitik".
                Także wśród studentów panowała świadomość, że "formułowanie radykalnych,
                antysystemowych postulatów" jak by Pan chciał, spowodowało by reakcję władzy,
                przy której marcowa zawierucha byłaby tylko lekkim zefirkiem.
                Nie kwestionując Pańskiej tezy, że hasła dla studentów pisali puławianie, chcę
                zwrócic uwagę, że sami studenci też nie byli by bardziej radykalni. Naród ma w
                sobie większe zasoby instynktu samozachowawczego, niż się wydaje.

                Z poważaniem

                borsuk

                P.S.

                Katem oka przeczytałem iż udaje się Pan do Frankfurtu. Czy używa Pan w tym celu
                tego okropnego aeroplanu, czy też podróżuje Pan zaprzęgiem. ?
                • euromir Re: Mao a Pytia 01.08.06, 01:23
                  Drogi Panie Borsuku,

                  pisze Pan:

                  "nie zabierałem głosu w tym wątku, gdyż świadkiem wydarzeń nie byłem, a nie mam
                  zwyczaju sięgać do Wikipedii by na podstawie cudzych, niezweryfikowanych
                  opracowań, udawać eksperta."

                  Gdy jednak decyzję zabrania głosu wreszcie Pan podjął, jak zwykle pańskie uwagi
                  zabrzmiały rozsądnie, trafiły celnie - choć niezbyt precyzyjnie mym zdaniem
                  zostały wyważone.
                  Przywołując wpierw cytat z mego postu:

                  "(...) hasła zawczasu napisali puławianie. To oni przecież - jako
                  pezetpeerowska opozycja wewnątrzpartyjna - wiedzieli najlepiej, gdzie w
                  państwie totalitarnym idzie dopuszczalna granica krytyki. Gdy idzie zaś o
                  niedoświadczone, niezorganizowane tłumy studenckie... te, w ogniu kilkudniowej
                  walki, bez własnego, politycznego zaplecza pozbawione były jakiejkolwiek szansy
                  na sformułowanie radykalnych, antysystemowych postulatów. "

                  powiada Pan:

                  "Sugeruje ona (ocena - przyp. E), że w tym czasie możliwe i sensowne było
                  sformułowanie postulatów, godzących w podstawy ustroju.
                  Otóż wg. mojej oceny, w 1968 r. przeważała opinia iż co prawda system jest
                  nieludzki, wrogi i najlepiej by było aby szczezł, ale mało kto wierzył w
                  realność takiej możliwości. System miał się dobrze i nic nie zapowiadało, że nie
                  przetrwa następnych 20 lat. Stąd hasła zawierające się zawsze w granicach
                  "socjalizm tak - wypaczenia nie", będące wyrazem rozsądnej "realpolitik".

                  Bardzo trafnie odczytał Pan Borsuku moje intencje. Faktycznie sugruję, iż w
                  owym czasie możliwe było sformułowanie postulatów "godzących w podstawy
                  ustroju". Nie twierdzę wszakże nigdzie, iż formułowanie takich dezyderatów było
                  jak Pan pisze "sensowne". To naturalnie dwie rózne kwestie, które - zapewne
                  przez roztargnienie - dość nieszczęśliwie pomieścił Pan w jednym zdaniu.

                  Prawdą przecie powszechnie znaną jest, iż to co możliwe nie zawsze musi być
                  sensowne. Dlatego zrozumiałe, iż i ja podzielam pański pogląd - jako nie
                  kłócący się, ani z rozumem, ani z moim doświadczeniem, ani z relacjami
                  przeważającej większości współczesnych historyków - iż:

                  " (...) w 1968 r. przeważała opinia iż co prawda system jest nieludzki, wrogi i
                  najlepiej by było aby szczezł, ale mało kto wierzył w realność takiej
                  możliwości."

                  Pisząc o "niedoświadczonych, niezorganizowanych tłumach studenckich które, w
                  ogniu kilkudniowej walki, bez własnego, politycznego zaplecza pozbawione były
                  jakiejkolwiek szansy na sformułowanie radykalnych, antysystemowych postulatów."
                  spekulatywnie wskazuję jedynie na hipotetyczną możliwość innego rozwoju
                  studenckiego protestu.

                  Pozdrawiam serdecznie:

                  Euromir

                  PS
                  Piwa ostatnio prawie w ogóle nie piję. A to dlatego, iż pokłóciłem się prawie
                  ze wszystkimi przyjaciółmi i nie mam teraz z kim iść do pubu. Wczoraj odmówił
                  mi Rycho. A to była moja ostatnia szansa. Tylko z nim pijąc nigdy się jeszcze
                  ze szczętem nie skompromitowałem....
                  Do Niemiec idę na piechotę. Pan wie ... teraz czas pielgrzymek smile
                  • rycho7 staly element gry 01.08.06, 07:30
                    euromir napisał:

                    > spekulatywnie wskazuję jedynie na hipotetyczną możliwość innego rozwoju
                    > studenckiego protestu.

                    Dzis wywoluje to zdanie roznorakie skojarzenia.

                    1. Dzis (1 sierpnia 2006) prezydent i rzad nawoluja lud Warszawy aby o
                    godzinie "W" rozpoczal obalnie wrazego rezimu. Moze cos zle rozumiem z ich
                    nawolywania ale trabia strasznie.

                    2. Sluzby specjalne od wiekow zajmowaly sie "kanalizowaniem" emocji
                    spolecznych. Gdy pojawiala sie grozba wybuchu to zawsze lepiej bylo przejac
                    kontrole nad wybuchem. Tego "przejmowania kontroli" dotyczy wlasnie tak
                    zwana "lustracja". Jedna z jej definicji najlepiej oddaje emocjonalny sens.
                    Ilustruje ja bardzo otyly osobnik, ktoremu brzuch uniemozliwia ogladanie
                    wlasnych klejnotow. Musi on wziasc zwierciadlo aby dokonac lustracji.
                    Polskie spoleczenstwo ciagle nie jest swiadome zakresu swej "sterowalnosci".
                    Takze w 1968. A jak wiadomo horrory w kinach ciesza sie duza popularnoscia.
                  • dachs Re: Mao a Pytia 01.08.06, 15:32
                    euromir napisał:

                    > Pisząc o "niedoświadczonych, niezorganizowanych tłumach studenckich które, w
                    > ogniu kilkudniowej walki, bez własnego, politycznego zaplecza pozbawione były
                    > jakiejkolwiek szansy na sformułowanie radykalnych, antysystemowych
                    > postulatów."
                    > spekulatywnie wskazuję jedynie na hipotetyczną możliwość innego rozwoju
                    > studenckiego protestu.

                    Ach no tak. Wszystko jasne. Gdybyż jeszcze nie było tego zdania:

                    "Przy pomocy trzech ściśle współdziałających ze sobą ugrupowań studenckich
                    (... skrót mój) - puławianie przygotowali, sprowokowali, a później sterowali
                    demonstracjami.

                    To znaczy, jeśli dobrze oddaję sens Pana rozumowania, hipotetyczna możliwość
                    istniała by, gdyby puławianie nie przygotowali i nie sterowali.
                    No ale wtedy by także nie sprowokowali i całego marca by nie było.
                    Naturalnie, jeżeli rozciągniemy rozważania dotyczące ruchu studenckiego na
                    nastepne dziesięciolecia, hipotetyczna możliwość innego przebiegu demonstracji
                    jest kolosalna.

                    borsuk

                    > Piwa ostatnio prawie w ogóle nie piję.

                    Słusznie połączył Pan pytanie o środki podróży z tym szlachetnym napojem.
                    > A to dlatego, iż pokłóciłem się prawie
                    > ze wszystkimi przyjaciółmi i nie mam teraz z kim iść do pubu.

                    Nie dziwota. Przy pańskim trudnym charakterze. smile

                    > Wczoraj odmówił mi Rycho. A to była moja ostatnia szansa. Tylko z nim pijąc
                    > nigdy się jeszcze ze szczętem nie skompromitowałem....

                    Tak z Rychem pije sie nieźle. I nie zadaje pytań w rodzaju: czy wiesz jaka
                    głupia historia mi sie przydarzyła?
                    A zapytany do końca usiłuje wierzyć, że to nie chodzi o te historię z
                    zostawionym w domu portfelem.

                    > Do Niemiec idę na piechotę. Pan wie ... teraz czas pielgrzymek smile

                    Rozumiem. Piwo dla pielgrzyma, czym woda dla żaby. Czy podnieaa sie Pan, jeżeli
                    wystawię Panu gdzieś na trasę lekko schodzone buty?

                    Owocnej pielgrzymki
                    borsuk
                    • euromir Logika jako narzędzie badawcze 01.08.06, 22:17
                      Panie Borsuku,

                      któryś już raz z rzędu widzę, iż próbując zanalizować dogłębnie me teksty ma
                      Pan kłopoty z narządziem absolutnie niezbędnym w tym celu - logicznym myśleniem.

                      Napisałem:
                      "(...)wskazuję jedynie na hipotetyczną możliwość innego rozwoju studenckiego
                      protestu.)

                      Stąd wyciąga Pan wniosek:
                      "To znaczy, jeśli dobrze oddaję sens Pana rozumowania, hipotetyczna możliwość
                      istniała by, gdyby puławianie nie przygotowali i nie sterowali.
                      No ale wtedy by także nie sprowokowali i całego marca by nie było."

                      Tak to prawda. Idąc tropem pańskiego rozumowania, bez prowokacji Marca wówczas
                      zapewne by nie było.

                      A jednak Marzec był. I nie jest hipotetycznym lecz historycznym wydarzeniem!
                      Hipotetyczność, o której wspominałem odnosi się do haseł. Protest studencki
                      zrealizowany został zgodnie z puławskim planem. Bez większych problemów, skoro
                      naiwna młodzież, którą sterowali, tak jak to zawczasu sprytnie
                      przewidzieli "kupiła" ich, na tę właśnie okazję sformułowane postulaty.
                      Nieprzygotowana - nie artykułowała własnych. Te zaś - powiadam - hipotetycznie
                      mogły być również antysystemowe.

                      Pozdrawiam Pana serdecznie:

                      Euromir

                      PS

                      Za buty dziękuję. Chętnie przyjmę nawet dwie, albo i ze trzy pary.
                      • dachs Re: Logika jako narzędzie badawcze 01.08.06, 23:14
                        euromir napisał:

                        > któryś już raz z rzędu widzę, iż próbując zanalizować dogłębnie me teksty ma
                        > Pan kłopoty z narządziem absolutnie niezbędnym w tym celu - logicznym
                        > myśleniem

                        To prawda drogi Panie Euromirze.
                        To narzędzie absolutnie nie daje się przykładać do Pańskich tekstów.
                        Ot i kłopot. sad(


                        > Tak to prawda. Idąc tropem pańskiego rozumowania, bez prowokacji Marca wówczas
                        > zapewne by nie było.

                        To nie moje rozumowanie, panie Euromirze. To wynika z pańskiego tekstu. Nie
                        polemizuję z tym, Pan sie na tym zna przecież lepiej.
                        Zatem dobrze przygotowana prowokacja. Naiwna młodzież wykorzystana przez
                        cynicznych polityków nie miała nawet hipotetycznej szansy działać samodzielnie,
                        tylko hasła mogła sobie hipotetycznie wybrać takie, które przekreslały możliwośc
                        jakiegokolwiek dialogu.

                        > Nieprzygotowana - nie artykułowała własnych. Te zaś - powiadam - hipotetycznie
                        > mogły być również antysystemowe.

                        Mogły. Tylko po co? Tylko hipotetycznie młodzież mogła być jeszcze naiwniejsza
                        niż myśleli puławianie.

                        > Za buty dziękuję. Chętnie przyjmę nawet dwie, albo i ze trzy pary.

                        Czy nalać do nich piwa, czy woli Pan suche?

                        serdeczne ukłony

                        borsuk
                        • euromir Re: Logika jako narzędzie badawcze 02.08.06, 00:56
                          Euromir: Za buty dziękuję. Chętnie przyjmę nawet dwie, albo i ze trzy pary.

                          Złośliwiec: Czy nalać do nich piwa, czy woli Pan suche?

                      • rycho7 wyobcowanie poznawcze 02.08.06, 07:20
                        euromir napisał:

                        > Te zaś - powiadam - hipotetycznie
                        > mogły być również antysystemowe.

                        Sprytne sformulowanie "antysystemowe". Tak, oczywiscie w calym swiecie rok 1968
                        byl "antysystemowy". Tyle, ze byl jednoczesnie do bolu LEWICOWY. Swiat jeszcze
                        wierzyl w hasla "socjalizm tak, wypaczenia nie". Wierzyl w naprawialnosc tego
                        systemu, nie wierzac w naprawialnosc tamtego. W praktyce jak zwykle wyszlo na
                        odwrot.

                        Wybor "cenzurowania Dziadow" to jawny wybor celow zastepczych - nie godzacych
                        w "podstawy". Ciekaw jestem Euromirze, czy potrafisz na 40lecie Marca
                        wymyslic "hipotetyczne" hasla dla studentow. Nawet z doswiadczeniami tych 40
                        lat.
                • hasz0 Tylko Pytia bez Mao 01.08.06, 11:32
                  Nie uwierzysz ale przekonywałem kolegów na II roku, w akademickich dyskusjach,
                  że ZSRR musi się zawalić jak kolos na glinianych nogach i to za naszego życia.
                  I tak się też stało.
                  Z prostego powodu; radzieckie technologie wojskowe, w miarę postepu, nigdy nie
                  trafiały do "cywila" i nie napędzały gospodarki, jak w USA.
                  • rycho7 otumanienie haszo Pytii 01.08.06, 12:57
                    hasz0 napisał:

                    > Z prostego powodu; radzieckie technologie wojskowe

                    Prawidlowo sie juz pare razy przyznales, ze chodziles na wagary na wykladach i
                    cwiczeniach, ktore "demonstrowales" politycznie. Zostala Ci demonstracja
                    zamiast wiedzy. Socjalizm (komunizm) zawalil sie bo jego kryterium
                    optymalizacyjnym nie byl zysk. Tylko tyle i az tyle.

                    Nie wiesz tego i wspolczesnie milo jest sie z Ciebie posmiac gdy podrygujesz
                    wobec liberalizmu.

                    Zaliczenie Twoich umiejetnosci proroczych do poziomu Pytii idealnie oddaje
                    sprawe. Aby Cie rozumiec niezbedny jest korczag wina z zywica. Bardzo greckie.

                    Wyglada na to, ze w czasie urlopu mozg Ci zjelczal. Trzeba bylo go trzymac w
                    wiaderku z lodem. Mogl tez byc nocnik gdyby nie zajmowala go reka.
                  • dachs Re: Tylko Pytia bez Mao 01.08.06, 15:14
                    Ja tej wiary nie miałem, to znaczy nie wierzyłem, że za mojego życia.
                    Kiedyś tam... naturalnie, musiało to paść.
                    • rycho7 Re: Tylko Pytia bez Mao 01.08.06, 15:40
                      dachs napisał:

                      > Kiedyś tam... naturalnie, musiało to paść.

                      Ja mialem okres gdy sadzilem, ze towarzysze zdecyduja sie na wprowadzenie
                      bezrobocia w socjalizmie. Oceniam jednak, ze rozsadniejsze bylo wprowadzanie
                      bezrobocia cudzymi rekami. Wspolczesnie "sol tej ziemi" mozna sypac bydlu do
                      koryt. Co jest ekonomicznie calkiem racjonalne.

                      Cala operacja okazala sie nieszkodliwa dla towarzyszy.
                      • hasz0 __________Tylko Pytia bez czerwonej książeczki Mao 02.08.06, 11:05
                        Rychu7:

                        "Socjalizm (komunizm) zawalil sie bo jego kryterium
                        optymalizacyjnym nie byl zysk. Tylko tyle i az tyle."

                        HASZCZ#################:

                        Drogi mój Rychu – Ty, jak to zwykle zakompleksiony impertynent ma w zwyczaju -
                        zamiast na zrozumieniu, koncentrujesz się na antyhaszowatych rekompensacjach
                        psychicznych!

                        Niemiłosiernie przy tym się kompromitesz, bo zamiast prób
                        rozumienia i pojmowania złożoności spraw tego świata - stosujesz zabobonnie bo
                        bezrefleksyjnie wyuczone ekonomiczne regułki liberalne nawet do praw
                        historycznych upadków imperiów i mocarstw światowych.

                        Owszem masz cząstkową rację ale jednak nie utrafiłeś tak jak ja w samo sedno
                        sprawy i to nawet już nie jako student a wiele lat pozniej post faktum i po 20
                        latach lektur analiz upadku ZSRR. Nie napomknąłeś o żadnych „wojnach
                        gwiezdnych” Reagana- które obnażyły słabość wyścigu technologii, polegajacą
                        nie na rozwoju a kradzieży i kopiowaniu technologii krajów zachodnich i
                        degrengolady po awanturze afgańskiej.

                        To co ja przewidziałem 30 lat wczesniej "kolos na glinianych nogach" jako
                        nieopierzony student, mogłem sprawdzić osobiście na Malcie w 1989 roku...jakby
                        Opatrzność chciała mi to wynagrodzić.... masz tu przynetę - wysil się na
                        inteligentną kpinę
                        - riposta czeka!
                        ........
                        JPII w sferze idei a Reagan w sferze politycznej byli tylko egzekutorami nowego
                        ładu. A przyczyną nie jak mylnie sadzisz zysk lub jego brak ale sposób
                        złodziejskiego pozyskiwania technologii wojskowych bez sprzeżenia zwrotnego do
                        cywila i wynikajaego stąd efektu wzmacniania. Bariera taka jak u Ciebie
                        w psychice brak otwartości, podejrzliwość, nieuzasadnione poczucie wyższości,
                        tajność buta i lekceważenie!

                        Przypominasz mi tym szyderstwem w stosunku do mnie Twoją, zawoalowaną choć
                        perfidną w stosunku do Euromira - chęć usprawiedliwiania swoich
                        oportunistycznych postaw politycznych i obywatelskich...
                        przenikliwością dla naiwnych zrozumienia lektury książeczki Mao Tse Tunga.

                        Takie "chytre" postawy nie przyspieszały jednak upadku imperium zła.

                        Starozytne imperia jak Babilon, Persja, Egipt, Grecja i Rzym upadły z różnych
                        przyczyn by mogły powstać państwa Europy, która znów wyprzedziła w rozwoju inne
                        regiony i wykorzystała to do skolonizowania odległych narodów i ludów swiata
                        tak jak w Azji Rosja i Chiny do skolonizowania swoich sasiadów. Sa to złożone
                        procesy polityczno-ekonomiczne i społeczne - i w żadnym wypadku nie można
                        stosować do nich teorii liberalnych. Przykładowo gdyby pod Waterloo nie padał
                        deszcz, Napoleon mógłby dokonać manewru armatami i zwyciężyłby przeciwników.
                        Stany Zjednoczone Kanada, Ameryka Łacińska po II WŚ państwa afrykańskie
                        wyzwoliły się z kolonializmu a upadek imperium Osmańskiego po I WŚ to powstanie
                        państw arabskich. Procesy historyczne następują niezależnie od woli
                        poszczególnych przywódców. ZSSR i Chiny powstały wyniku podbojów dokonywanych
                        po sąsiedzku wiele narodów i grup etnicznych. Utrzymanie jedności było możliwe
                        tylko przez ustrój autorytarny. Jego upadek uruchomił proces powstawania
                        suwerennych państw. Teraz twierdzę, że Federacja Rosji i Putin nie będzie w
                        stanie odtworzyć imperium, na wzór carstwa lub ZSSR.
                        To samo czeka tez Chiny. Jak i Unię Europejską w kształcie super państwa...



                        • dachs A toś mnie uradował Haszu :)) 02.08.06, 11:17
                          hasz0 napisał:

                          > Sa to złożone
                          > procesy polityczno-ekonomiczne i społeczne - i w żadnym wypadku nie można
                          > stosować do nich teorii liberalnych. Przykładowo gdyby pod Waterloo nie padał
                          > deszcz, Napoleon mógłby dokonać manewru armatami i zwyciężyłby przeciwników.
                          > Stany Zjednoczone Kanada, Ameryka Łacińska po II WŚ państwa afrykańskie
                          > wyzwoliły się z kolonializmu a upadek imperium Osmańskiego po I WŚ to
                          > powstanie państw arabskich. Procesy historyczne następują niezależnie od woli
                          > poszczególnych przywódców.

                          Otóż to. Mogą je tylko przyspieszyć lub opóźnić w skali znaczącej dla jednego
                          ludzkiego życia, ale nie znikomej dla historii.
                          Tak dzieje sie w skali świata, tak dzieje sie w skali państwa. Bo świat nie
                          poddaje się kaprysom małych dyktatorków rojących sobie moc jego uzdrawiania.
                          Świat dopuszcza wszystkie możliwości, a szansę przetrwania ma ta, która jest
                          efektywniejsza.
                          Świat jest - drogi Haszu - największym liberałem.

                          smile)
                          • hasz0 Re: A toś mnie uradował Haszu :)) 02.08.06, 11:37
                            Swiat liberałem?
                            Równie dobrze moglbym zmieniając i zaweżajac kryterium
                            nazwać go
                            - Wypełnieniem Bożych Zamiarów.
                            A tragedie, hekatomby ludobójstwa w dziejach - wynikiem
                            grzechu chęci panowania nad innymi i swistym bozym ostrzeżeniem
                            przed korzystaniem z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego
                            wedle wolnej woli na skróty z pominieciem Dekalogu.

                            Upraszczasz darwinizmem historycznym!
                            • dachs Re: A toś mnie uradował Haszu :)) 02.08.06, 14:08
                              hasz0 napisał:

                              > Swiat liberałem?
                              > Równie dobrze moglbym zmieniając i zaweżajac kryterium
                              > nazwać go
                              > - Wypełnieniem Bożych Zamiarów.

                              Mógłbyś. Wielu go tak nazywa.

                              > A tragedie, hekatomby ludobójstwa w dziejach - wynikiem
                              > grzechu chęci panowania nad innymi i swistym bozym ostrzeżeniem
                              > przed korzystaniem z Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego
                              > wedle wolnej woli na skróty z pominieciem Dekalogu.

                              Zastanów się jednak dlaczego Bóg nie ingeruje, Dlaczego dał nam wolna wolę?
                              Dlaczego pozwala nam działać źle i dobrze, podle i szlachetnie. Dlaczego zezwala
                              nam na hekatomby, a nawet na komunizm?
                              Z jakichś powodów ograniczył sie do stworzenia nam ram postępowania, dał nam
                              dużo swobody i pozwala nam działać nie ingerując osobiście.

                              Czy nie tego właśnie chcą liberałowie?
                              • hasz0 Re: A toś mnie uradował Haszu :)) 02.08.06, 14:14
                                Z jakichś powodów ograniczył sie do stworzenia nam ram postępowania, dał nam
                                dużo swobody i pozwala nam działać nie ingerując osobiście.

                                Czy nie tego właśnie chcą liberałowie?

                                HASZCZ######################:

                                Nie! Pseudoliberałowie w Polsce nie chcą Dekalogu.
                                Nie chcą 1, 2, ani 3-go przykazania (handel w niedzielę i służba mamonie)
                                a 7 i 8 relatywizują.

                                • dachs Re: A toś mnie uradował Haszu :)) 02.08.06, 14:57
                                  hasz0 napisał:

                                  > Nie! Pseudoliberałowie w Polsce nie chcą Dekalogu.
                                  > Nie chcą 1, 2, ani 3-go przykazania (handel w niedzielę i służba mamonie)
                                  > a 7 i 8 relatywizują.

                                  Haszu, skoro już wprowadziłeś do dyskusji Dekalog, to powiedz mi, czy ateiści
                                  chodzą po ulicach obłożeni wrzodami, czy każdego blużniercę spada zasłuzona
                                  dżuma, czy domy handlowe otwarte w niedziele niszczone sa gromem?

                                  Nie. A przecież leżało by to w mocy Boga.
                                  Bóg nam zostawił decyzje, czy będziemy się do jego przykazań stosować czy nie.
                                  Owszem, są ludzie, którzy chcą byc bardziej boscy od samego Boga i przypisują
                                  sobie misję wymuszania na innych przestrzegania Dekalogu.
                                  Moim zdaniem to uzurpatorzy, pyszałki i grzesznicy.
                                  To Ci sami którzy np. relatywizują 8 przykazanie, oskarżając biednego Leppera o
                                  agenturalność.
                                  A może je relatywizują właśnie teraz, mówiąc, że żadnej agenturalności nie było.

                                  W kazdym wypadku relatywizują bez wątpienia. smile)
                        • rycho7 podziwiam Cie Borsuku 02.08.06, 12:23
                          hasz0 napisał:

                          > Rychu7:
                          >
                          > "Socjalizm (komunizm) zawalil sie bo jego kryterium
                          > optymalizacyjnym nie byl zysk. Tylko tyle i az tyle."
                          >
                          > HASZCZ#################:
                          >
                          > Drogi mój Rychu – Ty, jak to zwykle zakompleksiony impertynent ma w zwy
                          > czaju -
                          > zamiast na zrozumieniu, koncentrujesz się na antyhaszowatych rekompensacjach
                          > psychicznych!

                          dachs napisał:

                          > Świat jest - drogi Haszu - największym liberałem.

                          Podziwiam Cie, ze rozumiesz w ogole co pisze Hasz. Ja nie rozumiem nawet czy w
                          powyzszym cytacie obraza dla Hasza jest nazwanie go "Socjalizm (komunizm)" oraz
                          kto go tak nazwal. Ogolnie wyczuwam, ze obraza sie Hasza gdy sie ma poglady nie
                          w 100 procentach zgodne z Hasza pogladami.

                          Ja Haszowi od lat pisuje, ze mam poglady w 99 procentach z jego. Pozostaly 1
                          procent wzbudza jego furie.

                          Ty przynajmniej potrafisz udawac, ze zrozumiales cos z jego wynurzen o
                          liberalizmie. Ja jakos sprawe czesci zamiennych do traktorow widze w aspekcie
                          cywilnym a nie w aspekcie ciagnikow artyleryjskich. Przejscie frontu orek to
                          nie moja poetyka.
                          • hasz0 podziwiam i rozumiem poetykę"komplementów" Rycha7 02.08.06, 12:53
                            Przykładowo jakże to niebalny i nietrywialny żart-komplement:

                            "Wyglada na to, ze w czasie urlopu mozg Ci zjelczal. Trzeba bylo go trzymac w
                            wiaderku z lodem. Mogl tez byc nocnik gdyby nie zajmowala go reka."

                            --->
                            Otóż byłem 2 tygodnie na kampingu niemieckim w jeszcze częściowo polskim
                            Swinoujsciu i przekonałem się iż polski kartofel jest wiele sympatyczniejszy
                            niż najlepszy niemiecki burak.
                            • rycho7 swojskosc latryn 02.08.06, 12:58
                              hasz0 napisał:

                              > przekonałem się iż polski kartofel jest wiele sympatyczniejszy

                              Jestem przekonany, ze zawsze bedziesz sie zachwycal SWOJOSCIA. Tym mnie nie
                              zaskoczysz. Natomiast nie oczekuje od Ciebie i takich jak Ty: "Uczyc sie chocby
                              od diabla". W ten sposob mamy wyjasnione stanowiska. Polacy odlejcie kartofelki.
                            • hasz0 ____W Swinoujsciu na kampingu był komfortowy chłód 02.08.06, 13:01
                              w cieniu starych drzew. Zefirek od morza, cień,
                              miłe sąsiedztwo niemieckich turystów, woda w morzu prawie 27*C
                              - niczym w Turcji albo Grecji a jednak u siebie!

                              Uzmosłowiłem sobie po 35 latach nieobecności nad Bałtykiem
                              co to znaczy (prawie po niemiecku) Polin...
                              • hasz0 _______________________zachwycony SwOjOsCiA # 02.08.06, 13:05
                                co przeszkadza uczyć się od diabła i zachwycać się rónoczesnie SWOJOSCIA
                                koniunkturalisto-oportunisto?

                                • hasz0 Aha... i impertyncie na dokładkę.../n 02.08.06, 13:07
                                  • hasz0 Tego się też nauczyłeś?/n 02.08.06, 13:08
                                    • rycho7 Hasz mi nauczycielem oglady haszystowskiej n/t 02.08.06, 14:53
                                • rycho7 bardzo Cie Haszu przepraszam za odpowiedz 02.08.06, 14:52
                                  hasz0 napisał:

                                  > co przeszkadza uczyć się od diabła i zachwycać się rónoczesnie SWOJOSCIA ...?

                                  Otoz ja obserwujac objawy postawilem diagnoze, ze jelczenie mozgu. Bardzo Cie
                                  przepraszam, ze usilnie obserwuje objawy. Ciekaw bym byl Twojej odpowiedzi ale
                                  w tym obszarze moge spodziewac sie jedynie unikow i pytan na pytanie. Moje
                                  oczekiwania znowu wynikaja z ordynarnosci obserwacji. Mam swiadomosc swojej
                                  komunistycznej niereformowalnosci - nie potrafie nauczyc sie jak prawidlowy
                                  Polak-katolik obserwowac na kolanach i z zamknietymi oczami.
                              • pozarski Re: ____W Swinoujsciu na kampingu był komfortowy 02.08.06, 15:49
                                Prawie po niemiecku? Toz to po hebrajsku.
                                • hasz0 iiii tam..zara po hebrajsku :-( po "swojowemu"/n 02.08.06, 15:58
            • pozarski Re: hamulec dla naiwniaczkow 30.07.06, 19:30
              Pozarskie.Ladnie powiedziane.Zupelnie jakbym czytal Zolnierza Wolnosci ad1968.
              Bede cie tytulowal obywatelu pulkowniku redaktorze.
              • moczar3 byłem ukrainskim Żydem po 7 klasach, szefem UB 31.07.06, 18:07
                w Łodzi i zasiałem antypolskie ziarno w 68 tak samo jak towarzysz Humer
                w Kielcach w 46:

                www.forum-znak.org.pl/index.php?t=wydarzenia&id=65
                a to nasz wspólny plon:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24536&w=45518103&v=2&s=0
                • pozarski Re: byłem ukrainskim Żydem po 7 klasach, szefem U 31.07.06, 23:48
                  Nie jestes Zydem, tylko Kalmukiem. Wielka roznica.
                  • moczar3 Re: byłem ukrainskim Żydem po 7 klasach, szefem U 01.08.06, 09:30
                    64.233.183.104/search?
                    q=cache:7dhrJG_utV8J:www.dws.xip.pl/PW/pw20p.html+moczar&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=
                    3
                    www.pfls.friko.pl/tradycj2.htm
                    Co ciekawe, do kryptonacjonalistycznych haseł odwoływali się
                    również przeciwnicy Gomułki z dawnej frakcji "natolińskiej", tworzący wówczas
                    prochińską Komunistyczną Partię Polski. Kolportowana w Hucie Warszawa w 1964 r.
                    odezwa KPP mówiła o spisku żydowskiej, syjonistycznej burżuazji, której
                    sprzedawczyk Gomułka (...) po kawałku oddaje nasz kraj... Organ KPP "Czerwony
                    Sztandar" pisał w 1968 r.: Gomułka i Zambrowski to przywódcy jednej bandy
                    nacjonalistów polskich i żydowskich. (...) Gomułka doszedł do władzy dzięki
                    zawarciu politycznego sojuszu z Zambrowskim. Na Saskiej Kępie polscy i żydowscy
                    nacjonaliści uścisnęli sobie ręce jak bracia i postanowili razem kroczyć do
                    kapitalizmu...

                    W latach 60. w PZPR ukształtowała się silna frakcja
                    tzw. "partyzantów", której przywódcą był gen. Mieczysław Moczar. Pod względem
                    ideowo-programowym moczarowców można zaklasyfikować jako skrajną
                    formę "narodowego komunizmu" Gomułki. Jacek Kuroń tak charakteryzował ideologię
                    tej formacji: Była ona po pierwsze narodowo-polska, wojskowa, kombatancka i
                    oficjalnie zwrócona przeciw tak zwanemu nihilizmowi narodowemu (...). Była to
                    po drugie ideologia nieco po plebejsku egalitarna, atakująca różne przywileje
                    majątku, stanowiska, urodzenia. W tej właśnie płaszczyźnie umieściłbym głoszony
                    przez jej heroldów kult pracy fizycznej, dyscypliny i porządku oraz pewien
                    obyczajowy purytanizm.

                    Przygotowując się do walki o władzę ze swymi konkurentami z dawnej
                    grupy "puławian" Moczar szukał sojuszników w środowiskach narodowych w
                    ugrupowaniach katolików świeckich, ale też wśród opozycjonistów, a nawet
                    emigrantów. Czasem znajdowało to oddźwięk (zwłaszcza w środowiskach
                    kombatanckich). Sojusznikiem "partyzantów" był PAX (przez Piaseckiego
                    traktowany jako zalążek "formacji patriotyczno-socjalistycznej"), w którym
                    wciąż żywy pozostawał antysemityzm i kompleks masoński. To właśnie prasa PAX-
                    owska znalazła się w awangardzie marcowej kampanii "antysyjonistycznej". W swym
                    wystąpieniu sejmowym 11 kwietnia 1968 r. Piasecki powiedział: (...) obecność
                    syjonistów w aparacie jakiejkolwiek władzy w naszym kraju jest (...)
                    niezmiernie szkodliwa dla interesów państwa i narodu. Ale też w innych grupach
                    katolickich istniały skłonności do porozumienia z Moczarem w ruchu "znakowskim"
                    takie stanowisko reprezentował np. Janusz Zabłocki, który w kwietniu 1967 r.
                    zorganizował swoją grupę w Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych. Ze
                    wspomnień zarówno Micewskiego jak i Kisielewskiego wynika, że do Marca 1968 r.
                    traktowali Moczara jako pozytywną alternatywę Gomułki. W gronie tym znalazł się
                    też Bernard Tejkowski (dotąd związany z "lewicą październikową"), który jak
                    wspomina Kuroń jesienią 1967 r. zaczął głosić, że Żydzi stanowią potężną mafię,
                    która działa z premedytacją na zgubę Polski i że jedynym ratunkiem dla nas jest
                    generał Moczar. Warto też wspomnieć, że przeciwnicy polityczni także Leszkowi
                    Moczulskiemu zarzucają niewłaściwe zachowanie w 1968 r., a ściślej pisywanie w
                    moczarowskiej "Stolicy".

                    Swą kulminację polski nacjonalkomunizm znalazł w Marcu 1968 r.,
                    kiedy to w opinii Jerzego Jedlickiego - już prawie nie można było w niektórych
                    przypadkach rozróżnić: kto jest nacjonalistą ONR-owskiego typu, który ze
                    względów koniunkturalnych podaje się za komunistę, kto zaś jest komunistą,
                    który ze względów koniunkturalnych gra szczerego narodowca i antysemitę.
                    Pierwszy sygnał kampanii "antysyjonistycznej" dał sam Gomułka, który na VI
                    Kongresie Związków Zawodowych w czerwcu 1967 r. powiedział o Polakach
                    żydowskiego pochodzenia: Nie potrzebujemy piątej kolumny w naszym kraju. Ale to
                    moczarowska opozycja wykorzystała hasła antyżydowskie do rozprawy z
                    protestującymi studentami i konkurencyjnymi "puławianami". Maria Borowska
                    wspominała w "Gazecie Wyborczej" klimat tych dni: W marcu 1968 r. na stoliku w
                    innej już instytucji znalazłam broszurkę wyliczającą, kto jest u nas Żydem
                    (...) i jakie krzywdy Żydzi wyrządzili Polakom. Poszłam do sekretarza partii
                    (...). Zapytałam, kto to napisał i czy są tu faszyści. Uspokajał mnie, że to
                    piszą członkowie partii, swoi, a nie faszyści. Zamiarem Moczara było
                    prawdopodobnie odsunięcie samego "Wiesława". Gomułka dystansuje się więc od
                    jaskrawego antysemityzmu. Wprawdzie zauważa, że Na 11 ludzi, którzy
                    przygotowywali awantury na 8 marca był tylko 1 Polak, reszta to żydowskie
                    dzieci, (...), ale równocześnie przestrzega: Ponieważ wymieniono wiele osób o
                    nazwiskach żydowskich, wśród klasy robotniczej mogą się pojawić nastroje, żeby
                    rozprawić się w ogóle z Żydami. Trzeba widzieć to niebezpieczeństwo i
                    przeciwstawić się. Nic więc dziwnego, że "Biuletyn Wewnętrzny" MSW z 20 marca
                    ubolewał: klasa robotnicza oczekiwała, że tow. Wiesław (...) zajmie bardziej
                    zdecydowane stanowisko wobec postulatów społeczeństwa żądającego oczyszczenia
                    szeregów partii i władz państwowych z elementów syjonistycznych. Zapis cenzury
                    24 czerwca 1968 r. nakazuje wyciszyć propagandę "antysyjonistyczną".

                • abstrakt2003 to pewnie znasz jidisz 01.08.06, 10:07
                  no i ukraiński.
                  Czymamy ciebie tu przetestować na znajomość tych języków?
                  • hasz0 _________________________________ _Ino do Dachsza 02.08.06, 11:28
                    dachs:

                    "Tak z Rychem pije sie nieźle. I nie zadaje pytań w rodzaju: czy wiesz jaka
                    głupia historia mi sie przydarzyła?
                    A zapytany do końca usiłuje wierzyć, że to nie chodzi o te historię z
                    zostawionym w domu portfelem."

                    HASZCZ#########:

                    Z Euromirem pije się jeszcze lepiej!
                    Nie tylko nie chowa portfela ale nawet najmniejszej urazy po najmocniejszym
                    drinku, najpikantniejszym żarcie i żarciu...
                    • dachs Re: _________________________________ _Ino do Dac 02.08.06, 13:59
                      hasz0 napisał:

                      > Z Euromirem pije się jeszcze lepiej!

                      Wiem jak się pije z Euromirem. Dlatego usiłuję go zwabić na piwo.
                      • hasz0 Rozpirzyliśmy Mu za to watek!/n 02.08.06, 14:08

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka