Dodaj do ulubionych

WOLNY KURDYSTAN

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.02.03, 03:45
Kurdach z profesorem Leszkiem Dzięglem rozmawia Andrzej Rybicki
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20030217&id=my11.txt
Kurdowie znów powracają na pierwsze strony gazet. Kto dziś, po 11 września i
ataku na Afganistan pamięta o losie narodu uciskanego przez swoich islamskich
sąsiadów?
- Po wojnie w Zatoce Perskiej i tragicznym exodusie Kurdów z północnego
Iraku, pod wojskową opieką sprzymierzonych państw powstała i od dziesięciu
lat funkcjonuje kurdyjska enklawa o powierzchni zbliżonej do Szwajcarii, coś
na wzór protopaństwa zamieszkałego przez 3,6 mln Kurdów. Przypomniano sobie o
nich teraz, przy okazji narastającego konfliktu z Irakiem.

Czy to prawda, że Kurdom przygotowywano nową rolę w układzie sił po
ewentualnych zmianach wokół i w samym Iraku?
- Słyszy się takie opinie, nie są one obce na Zachodzie, a nawet w samym
Kurdystanie od czasu do czasu ta myśl jest artykułowana, ale jest to dość
ambiwalentne. W każdym razie zdecydowana większość Kurdów zarzeka się, że tym
razem nie dadzą się wykorzystać przez walczące strony. Nie dopuszczą do tego,
żeby robić jakąś dywersję bez wyciągnięcia dla siebie korzyści. Zapewne będą
współpracować z siłami sprzymierzonymi, ale na zasadzie wzajemności. Nie
słyszy się głosów mówiących o niepodległości, raczej mówi się o szerokiej
autonomii Kurdystanu w obrębie demokratycznego Iraku. Autonomia ma polegać na
wyważonym układzie sił w irackim rządzie, odpowiednim statusie w siłach
zbrojnych, a także - najważniejsze - musi zostać powtórnie przyłączony,
sztucznie wydzielony przez Bagdad z Kurdystanu irackiego, bogaty w naftę
obszar Kirkuku i Chanakinu. Kirkuk jest dla części Kurdów tak ważny, jak dla
Arabów Jerozolima.

O Kurdach mówi się, że jest to największy bliskowschodni naród bez własnego
państwa.
- Nie jest to bardzo liczebna nacja Bliskiego Wschodu, jak np. Arabowie. We
wschodniej Turcji mieszka około 8,5 mln Kurdów. Żyją też w Iranie (3,7 mln),
w Syrii (0,7 mln) i na Zakaukaziu (prawie ćwierć miliona). O Kurdach w Iraku
wspomniałem wcześniej. Choć różni politycy z tamtego rejonu świata mieliby
ochotę zapomnieć o istnieniu Kurdów, naród ten liczy ok. 20 milionów osób. To
znacznie więcej niż niejedno europejskie państwo. Tymczasem np. w Turcji od
lat 20. XX wieku obowiązuje doktryna Mustafy Kemal Atatürka, mówiąca, że nie
ma narodu kurdyjskiego, a jedynie górale tureccy, których język jest
zniekształconym, lokalnym tureckim dialektem.

Poprzez język nacjonalizm turecki chciał zmienić Kurdom narodowość?
- Język kurdyjski należy do rodziny języków irańskich, podczas gdy turecki -
do języków ałtajskich. Różnią się one od siebie jak np. język polski od
węgierskiego. Rodzina języków irańskich obejmuje język Persów: Pasztunów z
Afganistanu, Baludżów, Tadżyków i jeszcze kilku innych nacji. W
przeciwieństwie do Arabów Kurdowie jeszcze nie zakończyli tworzenia własnego,
jednolitego języka literackiego, choć mają własną literaturę. Posługują się
alfabetem arabskim, a od ubiegłego wieku w Turcji też łacińskim. Tu jako
ciekawostkę warto dodać, że na Zakaukaziu zmuszono ich do używania cyrylicy.
Kurdyjski dzieli się na trzy główne grupy: kurmandżi, sorani i gurani.

Kurdowie są narodem o starożytnej genezie...
- Podobnie jak wiele narodów bliskowschodnich. Znana jest hipoteza mówiąca,
że wycofujące się wojska najemników greckich pod wodzą Ksenofonta (V/IV w.
przed Chr.) walczyły z jakimiś góralami w Anatolii, zwanymi "Karduchoi",
których można by uznać za Proto-Kurdów. Tak naprawdę nazwa Kurdowie pojawia
się dopiero w średniowiecznych kronikach arabskich. Najstarsze nazwy plemion
pochodzą z okolic jeziora Wan we wschodniej Turcji i są zanotowane jako
Bhotii i Badżnawi.

Czy historia Kurdów zawsze była tak dramatyczna i krwawa, jak w wieku XX?
- W porównaniu z sąsiednimi narodami, jak np. dawni Ormianie czy wschodni
Syryjczycy, Kurdowie przez wiele wieków żyli w spokoju. Mieszkali w wysokich
górach, byli ubodzy, nie posiadali żadnego cennego dobytku. Nikomu nie
opłacało się prowadzić kosztownych, krwawych wojen z kryjącymi się po
wąwozach góralami o ich stada owiec, kóz i bardzo prymitywną schedę. Wielkie
bliskowschodnie wyprawy wojenne najczęściej omijały Kurdystan. Szły dolinami,
morskimi wybrzeżami. Jedynie niekiedy brano Kurdów na żołnierzy najemnych,
podobnie jak indyjskich Ghurków, europejskich Szkotów czy Szwajcarów.
Kurdowie żyli pomiędzy dwoma lokalnymi mocarstwami: Persją Safawidów i Turcją
Osmanów, egzystując w delikatnej symbiozie z tureckimi sułtanami i perskimi
szachami. Podstawą tego pokojowego współistnienia była zgoda Wielkiej Porty i
Persji, aby wzdłuż granicy powstawały kurdyjskie księstewka, częściowo
zależne od obu krajów, które miały lojalnie pilnować granicy. Oczywiście w
historii Kurdystanu nie brakło wzajemnych intryg: jedne księstewka padały,
inne wzrastały w siłę, często na chwilę, ale zasadniczo panował tam spokój.

Nadszedł jednak XIX i XX w., czas tragicznych zmian.
- Wtedy to na Bliskim Wschodzie stał się widoczny wzrost nacjonalizmu i
centralizmu, który dotarł z Europy. Pod jego presją znaleźli się również
Kurdowie. Ich nacjonalizm był reakcją na turecki i arabski szowinizm. W XIX
w. oba wielkie państwa tego regionu, Turcja i Persja, postawiły na centralizm
państwowy i zrezygnowały z usług państewek plemiennych, kurdyjscy książęta
prowadzili swoją grę i ich lojalność była wątpliwa. To była typowa
bliskowschodnia gra szantażu politycznego.
Po I wojnie światowej kurdyjski nacjonalizm rozwinął się w Turcji pod wpływem
rozczarowania do polityki młodej republiki. Nie osiągnął niczego sensownego z
Persją, a w przypadku Iraku, będącego pod dominacją brytyjską, Kurdowie byli
głęboko ze sobą skłóceni i ewentualne państwo przegrali z własnej winy.
Anglicy mieli nadzieję, że uda im się tam stworzyć marionetkowe państwo
kurdyjskie, by sami mogli kontrolować złoża nafty. Jednak Kurdowie byli
partnerami mało spolegliwymi, skłóconymi wewnętrznie, toteż Wielka Brytania
zaczęła stawiać na Arabów z Bagdadu. Idea dwóch narodów: Arabów i Kurdów,
mających ze sobą współpracować, choć bardzo kulawa, żyje do dzisiaj.
Oficjalnie powstanie Meli Mustafy Barzaniego w końcu lat 50. było walką o
autonomię Kurdów w Iraku. Rozbiło się o oczekiwania, ile autonomii Bagdad
chciał dać Kurdom, a ile autonomii Barzani oczekiwał od Bagdadu. Rzecz szła o
udział w zyskach z nafty wydobywanej w północnym Iraku.

Tymczasem w północnym Kurdystanie, w Turcji trwała już inna kurdyjska wojna.
- Od okresu międzywojennego w Turcji wybuchły kolejne trzy powstania
kurdyjskie, pierwotnie o podłożu religijnym, a czwarte tli się do dzisiaj.
Kurdom nie odpowiadała świecka, ateistyczna ideologia Republiki Tureckiej.
Wszystkie powstania Kurdowie przegrali. Kończyły się one represjami,
morderstwami, deportacjami ludności do tureckich wielkich miast. Stan wojny,
który wtedy został wprowadzony, właściwie trwa do dzisiaj. W latach 70.
odżyła partyzantka kurdyjska i to o bardzo lewicowym, by nie powiedzieć
lewackim, zabarwieniu. Ideę walki głosiła przede wszystkim Kurdyjska Partia
Pracy, posługująca się retoryką marksistowską, i to dość ordynarną. Temu
ruchowi przewodził "Apo" Ocalan, niedawno ujęty i skazany na karę śmierci,
która pod wpływem nacisków opinii międzynarodowej została zamieniona na
dożywocie.

Czym różni się wizja własnej niezależności Kurdów tureckich od dążeń ich
ziomków irackich czy irańskich?
- Ruch partyzancki w Turcji hołduje idei wywalczenia pełnej niepodległości:
nie autonomii czy federacji z Turcją, lecz całkowicie niezależnego i wolnego
Kurdystanu. Nie udało się wciągnąć do tej walki Kurdów irackich. Oni,
podobnie jak Kurdowie irańscy, w czasie swoich powstań walczyli tylko o
autonomię w obrębie już istniejących państw. Tragiczne było to, że kurdyjska
partyzantka nie współpracowała ze sobą, a nawet nawzajem si
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka