abprall
04.09.06, 11:46
płaszczka zabiła "Crocodile Hunter" Steve’a Irvin’a...
znany za sprawą swego swobodnego obchodzenia się z niebezpiecznymi
zwierzętami , film-dokumentalista Steve Irwin umiera podczas „kręcenia”
filmu.
Znany z licznych tv-występów australijski „łowca krokodyli” Steve Irwin nie
żyje. Tak podały dziś w poniedziałek australijskie media.
44-letni Steve umarł podczas kręcenia morskiej dokumentacji , z powodu
ukłucia w serce przez płaszczkę ogończą. Podczas wypadku na północnym
wybrzeżu australii nie miał żadnych szans przeżycia i umarł przez ustanie
pracy serca .
TV-Seria "Crocodile Hunter", w której pokazywał sie hyperaktywny Irvin
osiagnęła w świecie liczbę 500 milionów widzów. W 1991 przejął Zoo swoich
rodziców na Sunshine Coast w stanie Queensland i uczynił z niego atrakcję
turystyczną , parę lat pózniej znany został z swojej pełnej sukcesu tv-serii.
Podczas krecenia filmu zblizył się zbyt blisko do płaszczki , przez co
naraził się na najwyższe niebezpieczeństwo. Płaszczki te mają na ogonie jeden
lub dwa kolce , które nie tylko są osłonięte trucizną ale działają jak
bagnety. Jeżeli jakikolwiek żywy organizm zostanie trafiony , kolec jest
śmietelny jak bagnet.
Swiat znał scenę gdy przed pracującą kamerą karmił 4 metrowego krokodyla
trzymając na ramieniu wtedy 1-miesięcznego syna Bob’a. Nawet przyjaciele
dziwili się wtedy , czy jest przy zdrowych zmysłach.
Steve Irwin pozostawił żonę i dwoje dzieci w wieku dwa i osiem lat.
ps – smutno mi Boże , był super !!!
www.kurier.at/mmedia/2006.09.04/1157358595_4.jpg