perli
23.10.06, 13:10
-Nos-
Zmrok zrasza stolki. Stoją wszędzie. Gładka. Gdzieś we Wszechświecie.
Ścianka. Z głazów. Gosiewskiego gadka? Ją wyrzucę. Będzie krócej. Dębowy
dziuplacz. Domknięty. Wyżej Badacz. Błędooczniak. Raz, dwa, trzy. Schody.
33-y stoliki. A każdy kaj książka. Kamienna. Otwarta. Lektury. Monterka
modrzewiowa. I Noga. Wstęp się wydłuży. Jednak. Sakwy soku. Dzika róża. O,
jak się wydłuża. Katar Lema się koleba. Kostka drzewa docieplona apaszką.
Altanka ma gołą górę. Prawie. Lato. Późne. Przenieść. Ostatni wiersz. Belki.
Brzozowe i jarzębinowe. Bez znieczulenia, w winorośli więzieniach. Trzy
ścianki winne są. Widać stąd, że jedna z nich napakowana. Palisada gęstsza.
Przytulniejsza. Pośrodku podwórca -Nos. Iście Imphotecki. Nozdrza nagrzane.
Świetlówkami. Światło wpełza w wyżłobienie. Wyłożone śniegiem morza.
Muszlami. 23 sześć. Punktówki przebudziły się. Oświetlony Osioł i Biały Kruk.
Uff...Lato. Późne, przeniesione tu:
-Wstęp wydłużył się? Jak cholera. I co tera? Maznąć musi. Musi to na Putusi.
A wstępów nikt nie czyta. A nas? Niczki dwa. Kto? Ten i ta. Aha. Obliczyłeś?
Mam tylko cztery kopyta. I co z tego wynika? Wszechświat wybadali. Nobla
zabrali, a ja mam liczyć? Ekspansja, sam powiedziałeś. Kiedy koniec?
Uciekające Niebo. Zapytaj Jego. Nosa? Nos nieczynny. Dlaczego? Nieczysty.
Żartujesz? Nie, skarga przyszła. Kto ją wysłał? Ichnia Skargówka. Ichnia?
Iceczkowa. I co? Trza nos wętylować. Njo, popatrz. A gdzie Konopielka?
Kapitan Korekt kombinuje z Nią. Jak to? Przyćpany początek przycina.
Przysłali -Jak Krajem kierować, żeby nie dachować- Leppera. Harnaś. Wojak.
Harnaś. Zimny. Czyści? Czyści. Leć po szkło. Njo! Darwinowi dopiero dowalili.
Doprawdy? Galapagos gryzie. Małpeczkami zapijając. Nie będzie ewolucji w
szkole. Ja Cię pitole! Podobno Czechow czyściec dostał. Obciach! Poetę pedała
przeglądał. Śliniąc się. Njo wiesz...Wydzieliną gębową pokrywał palce. I
przewracał. Co? Kartki. W Licealiście spalony. Lokal nowego ma Arbuzowego?
Tak, tamten był Tekilistą. I co z tego? Badacz Browarczyka namierzył. Oczy
ocenzurował, a głowa nie stała się arbuzowa. Arbuzem nie dostał? Nie.
Obciach! Tylko butelką. Pełną? Tak. O, wsza. Twa ta wsza? To Obiekt. Owadzik.
Poważnie? Skąd On? Njo więc Pan Owad i Pani Owadowa odnajdują się. Gadka,
szmatka o znaczkach, zamachania odnóżami, piosenki Pink i cyk, Owadzik.
Owszem, tak mogło być! Popiły się i pospadały. Kto? Obiekty większe. Został
mały. Podgardle przystrzyże. Pozamiata. A Ten Obiekt? Na Ekwadorze.
Ekstradycja? Edukacja. Skąd ta informacja? Z pierwszego kopyta. A od kogo ma
ją Rokita? Od wieszaka Lesiaka. Model z tego mebla! Analiza jeszcze niepełna.
Naturalnie. Wróć do Ekwadorczyka, bo wątek umyka. Utyka. Że co? Świta
śniadanie w szkole zjadła. Chodzą. Oglądają. Nektar nietrzeźwiewki...Nie
kruczę! Popijają. Ichnie irysy. Nauczycielka niesie naręcza. Nagle
zaniemówił. Księga...Kto? Elementarz ekwadorski, wypadła...Wolniej! Wyczuł
wyuzdanie. Gdzie? Miała czerwony stanik. Njee...Nos prawie połamał się.
Obliczyłeś? Miliony, miliony, miliony. Przy przecinku chłód. Tu. A my gdzie?
Akslop. Gwiazda. Cząstek całun. Lato. Co? Jesteśmy nią-