Dodaj do ulubionych

Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie do...

10.01.07, 14:15
Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie do winy?
Bo byl agentem doskonalym. Pozostal nim do konca. Najprawdopodobniej uwazal,
ze dziala dla dobra Kosciola. Agent spowiednikiem i Pasterzem. Tego by bawet
Graham Green nie wymyslil.
Obserwuj wątek
    • parcienastolec Re: Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie 10.01.07, 18:04
      mikael13 napisał:
      agent spowiednikiem i Pasterzem. Tego by bawet
      > Graham Green nie wymyslil.
      ---------------
      • drf Polonium? 11.01.07, 02:22
        parcienastolec napisał:

        > mikael13 napisał:
        > agent spowiednikiem i Pasterzem. Tego by bawet
        > > Graham Green nie wymyslil.
        > ---------------
        • pozarski Re: Polonium, czy nie polonium? 11.01.07, 02:34
          drf napisał:

          > ..................................................

          • mowicie, ze on tak dobrysmile) - shamaness 21.09.05, 02:56
          • Ja nie mowie. - patience 21.09.05, 03:08
          • zalujesz patience, ze nie sprobowalas z komando#1? - shamaness 21.09.05,
          03:19
          • drogie siostry wchodzimy na sliskie tematywink)) - drf 21.09.05, 15:36
          • Re: drogie siostry wchodzimy na sliskie tematywink) - patience 21.09.05,
          15:38
          • Re: zalujesz patience, ze nie sprobowalas z koman - patience 21.09.05,
          15:37
          • Re: zalujesz patience, ze nie sprobowalas z koman - aquaneta 21.09.05,
          19:09
          • seweryn blumsztajn komandosem juz nie chce byc? - zupagrzybowa 21.09.05,
          21:13
        • drf a przy okazji... 11.01.07, 02:42
          Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
          krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
          działalności.

          forum.gazeta.pl/forum/1904849,62605,1617503.html
          • pozarski Re: a przy okazji... 11.01.07, 02:44
            drf napisał:

            > Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
            > krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
            > działalności.
            >

            Jak Michnik i jego druzyna nakladali Fatwe ??? - drf 21.09.05, 01:50
            • mikael13 Re: a przy okazji... 11.01.07, 12:38
              pozarski napisał:

              > drf napisał:
              >
              > > Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
              > > krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
              > > działalności.
              > >
              >
              > Jak Michnik i jego druzyna nakladali Fatwe ??? - drf 21.09.05, 01:50
      • mikael13 Re: Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie 11.01.07, 12:47
        Biskup Wielgus bawil sie w Boga. Mial w reku duchownych. Nie bawila go
        zabawa w Agenta, ale wladza. To niesamowite, donosic na wlasnych kolegow i
        kierowac ich losem. Tym bardziej cudowne, ze kazdy z nich jest tak blsko
        swietosci. Nie wierze, zeby jakikolwiek ksiadz byl po prostu zlamany przez UB.
        Oni mieli przeciez poparcie tak potezniej instytucji jak Kosciol. Agenturalnosc
        dawala im podniety, jakiej juz nie dawaly spowiedzi i Swieta Komunia. Dla mnie,
        agnostyka, ostatnie odkrycia tajemnicy Kosciola sa po prostu fascynujace.
        Wyobrazic sobie wiernego spowiadajacego sie Agentowi. Tego sie nie da wyobrazic.
        • taras10 Re: Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie 11.01.07, 17:01
          Wedlug mnie sa dwie teorie.

          Pierwsza: Wielgus - to karierowicz. Nie po to donosil wtedy, by teraz
          zrezygnowac z urzedu metropolity. Jest bowiem blisko konklawe i moze byc
          wybieralny. Bo gdyby zostal metropolita warszawskim, to za kilka miesiecy
          nominacje kardynalska mialby w kieszeni.

          Druga: Zmusili go do tego Glemp i inni hierarchowie. - "Stasiu, musisz to dla
          nas zrobic! Kosciol znajduje sie w przededniu wykrywania nowych agentow - i to
          na szczeblu biskupow. Jesli twoja kandydatura przejdzie i wszystko sie uspokoi,
          to wygramy. Nikt juz nie bedzie nas lustrowal".

    • wyksztalciuch55 Re: Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie 13.01.07, 00:08
      nie chciał się przyznać gdyż myślał że gen.Kiszczak zniszczył papiery

      ----------------
      Biskupi zaufali gen. Kiszczakowi
      Gen. Kiszczak zapewnił, że dokumenty dotyczące księży zostały zniszczone/fot.
      P. Bławicki
      Gen. Kiszczak zapewnił, że dokumenty dotyczące księży zostały zniszczone/fot.
      P. Bławicki /Agencja SE/East News

      Wtorek, 9 stycznia (06:12)

      Słyszałem, że generał Czesław Kiszczak przekazał w 1990 r. informację
      prymasowi, że wszystkie materiały dotyczące duchownych zostały zniszczone. Z
      tego może wynikać postawa niektórych księży, którzy zaprzeczają haniebnej
      współpracy z SB, brnąc w tę straszną dla nich i dla Kościoła matnię ­
      powiedział "Życiu Warszawy" emerytowany biskup.

      Według informacji gazety, większość hierarchów jeszcze w ubiegłym roku była
      pewna, że w archiwach IPN nie ma poważnych materiałów obciążających księży.
      Panowało przekonanie, że kompromitujące materiały poszły na przemiał.

      Dlatego w wielu diecezjach wydano nieformalne zalecenie, aby księża, którzy
      byli tajnymi współpracownikami, nie przyznawali się do tego. W ostateczności
      agenci w sutannach mieli mówić, że prowadzili z SB grę, bądź ich współpraca
      nie wyrządziła nikomu krzywdy. Tak właśnie tłumaczyli się o. Hejmo (TW Hejnał,
      Dominik), ks. Czajkowski (TW Jankowski), a ostatnio abp Wielgus (TW Grey).

      - Chyba nikt w Kościele nie zdawał sobie sprawy, że zostało tyle tak ciężkich
      dokumentów. Okazało się jednak, ku zaskoczeniu wielu dostojników, że dużo
      najtrudniejszych akt zostało w postaci mikrofilmów w archiwach Departamentu I,
      czyli wywiadu. Żaden TW nie może być pewny, że nie ma jego teczki. Natrafiałem
      na przypadki, że akta zniszczone w jednym województwie odnajdują się na
      mikrofilmach wywiadu, powiedział "Życiu Warszawy" ks. Isakowicz- Zaleski.

      Źródło informacji: PAP
      • aufprall Re: Dlaczego abp Wielgus nie chcial przyznac sie 13.01.07, 00:11
        moje zniszczyli...miałem poważnych partnerów....
        • zupagrzybowa Biskup Jerzy Dąbrowski..... 13.01.07, 03:47
          www.wprost.pl/G/wprost_gfx/1255/index3a.jpg



          Agent Ignacy
          Tygodnik "Wprost", Nr 1255 (07 stycznia 2007)

          www.wprost.pl/ar/?O=98746
          Biskup Jerzy Dąbrowski był świadomym, wynagradzanym za współpracę agentem bezpieki

          Tadeusz Witkowski
          Doktor nauk humanistycznych, badacz aktInstytutu Pamięci Narodowej, autor
          publikacji ujawniających związki ks. Michała Czajkowskiego ze Służbą Bezpieczeństwa

          Ujawniona przeze mnie agenturalna współpraca księdza Michała Czajkowskiego
          początkowo doprowadziła do polaryzacji postaw wśród polskich katolików. Potem
          jednak zmieniła atmosferę, w jakiej mówi się o lustracji. Lipcowy raport
          zaprzyjaźnionych z księdzem profesorem redaktorów "Więzi" potwierdził moją
          wiarygodność, ale też zobowiązał mnie do dalszych poszukiwań i wyjaśnienia
          spraw, które zdaniem zespołu analizującego teczkę pracy TW Jankowski,
          pozostawały co najmniej wątpliwe. Rezultaty owych poszukiwań przerosły moje
          oczekiwania. Obawiam się jednak, że dla osób wierzących, a zarazem związanych
          przed laty z opozycją antykomunistyczną, mogą być bardziej szokujące niż mój
          artykuł opublikowany w "Życiu Warszawy" 17 maja 2006 r.

          Klucz od Jankowskiego
          Wśród materiałów wywiadu, które włączono do teczki agenta Jankowskiego, znalazły
          się między innymi notatki z obrad biskupów polskich w Rzymie 24 i 31
          października oraz 7 i 14 listopada 1961 r., na których brak było adnotacji
          dotyczących źródła pochodzenia. "Z pewnością nie były to zapiski własne
          Jankowskiego, gdyż nie miał on takiej pozycji, by uczestniczyć w posiedzeniach
          biskupów - napisali autorzy raportu w »Więzi«. - Nie można jednak wykluczyć, że
          maszynopis powstał z notatek sporządzonych przez inną osobę na potrzeby
          Episkopatu i dostał się do rąk wywiadu PRL. Jaką drogą, trudno dociec" .
          Ze stanowczym zaprzeczeniem spotkało się również kilka informacji z raportów
          Adama Pietruszki. W związku z wizytą delegacji Konferencji Episkopatu Niemiec
          (3-5 czerwca 1982 r.), której program miał dostarczyć Pietruszce TW Jankowski,
          autorzy raportu powołali się na biskupa Orszulika, według którego "ks.
          Czajkowski nie miał żadnego tytułu do uczestnictwa w tej wizycie. Tym bardziej
          zatem nie mógł na bieżąco znać treści rozmów. Sądzimy zatem - piszą redaktorzy
          miesięcznika - że w tym wypadku Pietruszka włożył do teczki Jankowskiego
          informacje uzyskane od innego duchownego - tajnego współpracownika".
          Ponieważ możliwości takiej nie dało się z góry wykluczyć, sięgnąłem po dostępne
          teczki kilkunastu duchownych, których nazwiska pojawiały się w różnym czasie w
          materiałach dotyczących ks. Czajkowskiego, nie wyłączając późniejszego prymasa
          Polski, arcybiskupa Józefa Glempa. To, co w nich znalazłem, pozwoliło mi z całą
          pewnością lepiej zrozumieć nie tylko konkretny przykład współpracy duchownego z
          organami bezpieczeństwa, lecz także kulisy kilku istotnych wydarzeń z najnowszej
          historii Polski.

          Kandydat
          Gdyby przyszło mi wskazać zbiór dokumentów obrazujący wzorcową (trudno
          powiedzieć na ile typową) postawę duchownego wobec SB, bez wahania sięgnąłbym po
          materiały zgromadzone w latach 70. właśnie w teczce księdza Józefa Glempa.
          Nazwisko księdza prymasa znalazło się w aktach osobowych (nazywanych niesłusznie
          listą Wildsteina) tylko dlatego, że służby wytypowały go jako kandydata na
          tajnego współpracownika. Nie ma w nich nic, co przypominałoby historię
          heroicznych zmagań niektórych księży z aparatem ucisku, a mimo to pozostają
          świadectwem mądrej, a zarazem zdecydowanej odmowy współpracy z organami
          bezpieczeństwa. Z jednej z notatek funkcjonariusza SB, majora Cz[esława]
          Wiejaka, wynika, iż w 1972 r. próbował spotkać się z ks. Glempem w swoim "domu"
          (czyt. w lokalu konspiracyjnym). Ksiądz doktor "na rozmowę wyraził zgodę,
          warunkując jednak[,] by odbyła się u niego w miejscu pracy (Sekretariat
          Prymasa[,] ul. Miodowa 17)". "Próbowałem go przekonać - napisał funkcjonariusz -
          że jest to miejsce oficjalne, urzędowe, a zatem nieco dla mnie i dla niego
          krępujące. Ponieważ argumenty te nie skutkowały[,] wyraziłem gotowość
          skorzystania ze złożenia mu wizyty prywatnie, u niego w mieszkaniu. Ks. Glemp
          oświadczył, że u siebie zasadniczo nikogo nie przyjmuje".
          Major Wiejak nie dawał przez jakiś czas za wygraną i rozważał możliwość "rzekomo
          przypadkowego spotkania" na mieście, ale widocznie nie przyniosło to
          oczekiwanego rezultatu, skoro pod cytowaną "Notatką dot. ks. dra J. Glempa" z 30
          sierpnia 1972 r. dopisał odręcznie: "Dwukrotnie kontaktowałem się telefonicznie
          z wym.[ienionym]. Nie chciał się zgodzić na rozmowę. Gotów jest rozmawiać, ale
          tylko u siebie w miejscu pracy, oficjalnie. [...]". Nic dziwnego, że 30 marca
          1979 r., przekazując teczkę ks. Glempa naczelnikowi Wydziału I Biura C MSW,
          naczelnik Wydziału I Departamentu IV płk mgr Zenon Płatek podsumował sprawę
          jednym krótkim zdaniem: "Z dalszego opracowania ww. zrezygnowano z uwagi na
          zdecydowaną odmowę utrzymywania kontaktów z pracownikiem SB".
          Gdyby wszyscy duchowni trzymali się w tamtych czasach linii postępowania, którą
          przyjął ks. Glemp, nie byłoby dziś zapewne obaw przed lustracją w Kościele.

          Muzyka sfer tajemnych
          Bulwersujące wydało mi się z kolei to, co znalazłem wśród materiałów dotyczących
          agenta działającego w Rzymie w latach 1963-1970. W zmikrofilmowanej teczce
          księdza Czajkowskiego wspomniany jest on mimochodem tylko raz - w raporcie
          rezydenta wywiadu, noszącym datę 27 grudnia 1963 r., i pojawia się tam wyłącznie
          pod pseudonimem Ignacy, jako osoba omawiająca jakiś konfliktowy temat z prymasem
          Stefanem Wyszyńskim. Pod właściwym nazwiskiem występuje za to kilka razy w IV
          tomie teczki pracy Jankowskiego. Miałem przez jakiś czas wątpliwości, o kogo w
          istocie chodziło. Dane personalne zawarte w materiałach przechowywanych pod
          sygnaturą IPN BU 01940/74 zgadzały się prawie w stu procentach z danymi
          późniejszego biskupa pomocniczego diecezji gnieźnieńskiej, ks. Jerzego
          Dąbrowskiego. "Prawie", gdyż jako miejsce urodzenia agenta podano Liszkowice
          zamiast Liszkowo, a w zapisanej odręcznie dacie urodzenia - 26 III 1931 r. -
          pomylono miesiąc, wpisując rzymską trójkę zamiast czwórki (26 IV 1931 r.). O
          pomyłkę w przepisywaniu cyfr z niewyraźnego manuskryptu jednak bardzo łatwo
          (obie cyfry rzymskie składają się z trzech kresek), podobnie jak o przeinaczenia
          w nazwach miejscowości (Liszkowice to wieś w parafii Liszkowo w archidiecezji
          gnieźnieńskiej). Pewne wątpliwości budziły również inne dane biograficzne osoby,
          której poświęcono zaledwie 24 klatki mikrofilmu, ale za to tylko takie, które
          nie mogły pozostawiać żadnych złudzeń co do roli, jaką odegrała w historii.
          Dokumenty mówiły o urodzonym w roku 1931 ks. Jerzym Dąbrowskim, pozyskanym do
          współpracy przez Wydział IV KW MO w Warszawie (wojewódzki odpowiednik
          Departamentu IV) 9 września 1962 r. "na zasadzie lojalności" i "przejętym na
          kontakt Dep. I MSW" 10 grudnia 1962 r. w związku z wyjazdem na studia
          muzykologiczne w Papieskim Uniwersytecie Gregorianum w Rzymie. Problem w tym, że
          żaden z ekspertów, z którymi sprawę konsultowałem, nie kojarzył późniejszego
          biskupa sufragana z muzykologią, a informacje dostępne w Internecie były
          niezwykle skąpe. Problem rozwiązały nekrologi i notatki prasowe wydrukowane po
          śmierci biskupa 14 lutego 1991 r. (zginął w wypadku samochodowym w drodze z
          Gniezna do Warszawy). W 5. numerze "Więzi" z 1991 r. w rubryce "Zmarli" można
          znaleźć krótki biogram biskupa, a w nim takie zdania: "Święcenia kapłańskie
          otrzymał w Gnieźnie 25 maja 1956 r. Pracował jako wikariusz i prefekt szkół
          podstawowych w kilku parafiach diecezji. W 1963 r. został skierowany na studia
          muzykologiczne do Rzymu, gdzie w Instytucie Muzyki Sakralnej przy Papieskim
          Uniwersytecie Gregorianum doktoryzował się w 1970 r. Po powrocie do kraju
          pracował jako duszpasterz akademicki w kościele św. Anny
          • zupagrzybowa 2: Biskup Jerzy Dąbrowski..... 13.01.07, 03:50
            w kościele św. Anny w Warszawie i prowadził zajęcia z muzykologii w ATK. Od 1977
            r. pracował w Sekretariacie Prymasa Polski".
            Wszystko się zgadzało. To późniejszy zastępca sekretarza Konferencji Episkopatu
            Polski był osobą dostarczającą wywiadowi cywilnemu PRL materiały z posiedzeń
            Episkopatu Polski podczas Soboru Watykańskiego II i najwidoczniej to właśnie je
            sfotografowano i dołączono do teczki ks. Czajkowskiego.
            "Byliśmy mile zaskoczeni, gdy podczas pobytu na soborze polskich biskupów Ignacy
            [pseudonim ks. Dąbrowskiego] z własnej woli przyniósł i zadeklarował dostarczać
            kolejno następne protokóły z posiedzeń episkopatu polskiego, odbywanych w Rzymie
            - napisał w jednym z raportów oficer wywiadu Wilski. - Dostarczył materiały
            prawie ze wszystkich posiedzeń. Były to dokumenty o dużej wartości operacyjnej.
            W tym okresie Ignacy dostarczył też szereg informacji o tematyce watykańskiej".
            I dalej: "[...] Ignacy wraca z szansą awansu w kraju. Nie jest zdekonspirowany.
            Jest dojrzalszy i mający większe doświadczenie życiowe. To wszystko wymaga
            odpowiednich form postępowania z nim. Moim zdaniem, należy w dalszej współpracy
            z nim w kraju jeszcze silniej zaakcentować płaszczyznę równego partnerstwa,
            dialogu. Zaniechać żądania spraw małostkowych, a skoncentrować się na sprawach
            zasadniczych". ("Charakterystyka TW Ignacy" datowana 21.07.1970 r.).

            Pytania bez odpowiedzi
            Ignacy był ponad wszelką wątpliwość świadomym, wynagradzanym za współpracę
            agentem. Zachowała się fotokopia odręcznie sporządzonego i podpisanego jego
            prawdziwym imieniem i nazwiskiem pokwitowania na 80 tys. lirów z datą 9
            listopada 1965 r. Co więcej, był to agent, który zgodził się na kontynuowanie
            współpracy w kraju. Wygląda jednak na to, że prawie wszystkie dokumenty mówiące
            o jego późniejszych kontaktach z organami bezpieczeństwa zostały zniszczone. Być
            może więc nigdy nie dowiemy się, na ile pozostał lojalny wobec swoich świeckich
            mocodawców, na ile zaś prowadził własną grę. A może jeszcze ktoś inny brał w tej
            grze udział? To, co się zachowało, świadczy, iż rezydentura wywiadu w Rzymie nie
            była w stu procentach przekonana o jego lojalności. Niektórych zadań nie
            wykonał. Polecono mu zainstalować podsłuch w pomieszczeniach Papieskiego
            Instytutu Polskiego. Kilka raportów opowiada o perypetiach towarzyszących
            instalacji nadajnika, która w rezultacie nie przyniosła pożądanych wyników.
            "Były podejrzenia, nie potwierdzone jednak, że przy zakładaniu mikrofonu do
            podsłuchu rozmów kard. Wyszyńskiego nie postąpił świadomie według otrzymanych
            poleceń" (dok. cytowany).
            Z zachowanych materiałów wynika, że ks. Dąbrowski cieszył się wielkim zaufaniem
            Prymasa Tysiąclecia i z całą pewnością miał dostęp do ważnych dokumentów. Jakież
            korzyści mogłyby jednak płynąć dla Kościoła z działalności podwójnego agenta,
            który zapewne wiele wiedział o politycznych planach Stolicy Apostolskiej i znał
            niejedną tajemnicę polskich hierarchów, ale bez aktywnej pomocy funkcjonariusza
            służb specjalnych nie byłby w stanie zdobyć informacji o planowanych
            przedsięwzięciach organów bezpieczeństwa wobec władz kościelnych?
            Zastanawiające są dalsze losy księdza Jerzego Dąbrowskiego. Był referentem w
            Sekretariacie Episkopatu Polski (od roku 1977) i w Sekretariacie Prymasa Polski
            (od roku 1979). Mianowany sufraganem gnieźnieńskim i tytularnym biskupem
            Tomascani (1982) awansował na stanowisko zastępcy sekretarza Konferencji
            Episkopatu Polski. To on interweniował u generała Kiszczaka (w lipcu 1985 r.) w
            sprawie zwolnienia z aresztu Adama Michnika i 31 sierpnia 1988 r. wraz ze
            Stanisławem Cioskiem uczestniczył w spotkaniu ówczesnego szefa MSW z Lechem
            Wałęsą. Pod jego opieką od połowy lat 80. działał nieformalnie w siedzibie
            Instytutu Prymasowskiego Ślubów Narodu Klub Myśli Politycznej Dziekania,
            założony przez Stanisława Stommę. W ciągu kilku lat przez klub przewinęli się
            członkowie wielu środowisk ówczesnej opozycji, z której wyłoniły się późniejsze
            elity polityczne. Od grudnia 1989 r. biskup Dąbrowski był przewodniczącym
            Zespołu Pomocy Kościelnej dla Katolików w ZSRR, a przecież służby sowieckie
            musiały wiedzieć o jego agenturalnej przeszłości. Nie są mi znane okoliczności
            jego śmierci, sądzę jednak, iż należałoby je zbadać raz jeszcze, mimo że od
            wypadku, w którym zginął, upłynie w lutym szesnaście lat.

            Tekst powstał w ramach projektu badawczego opartego na materiałach archiwalnych IPN.
            • mikael13 Re: 2: Biskup Jerzy Dąbrowski..... 13.01.07, 22:19
              Agenci duchowni UB wyrzadzili straszliwa szkode Kosciolowi, a przrede
              wszystkik wszystkim wierzacym. Podwazyli tajemnice spowiedzi, podwazyli
              nieomylnosc Papieza, sprofanowali imie Duchownego. Niebywala rzecz. Nie wiem
              jak Kosciol w Polsce bedzie mogl podniesc sie z tej kleski. To co jest
              niepodwazalne, moralna uczciwosc wewnetrzna Kaplana zostalo zrelatywizowane.
              Gdybym nyl Chrzescianinem i do tego Japonczykiem, natychmiast popelnil bym
              Harakiri. Caly ten watek "agenturalno-kaplanski" nadaje sie na swietna powiesc
              wspolczesna. Powiesc rzeke. Przy ktorej "Trylogia" bylaby malutka.
              • drf Czy nie był Pan miesiąc temu na wycieczce w Rzymie 13.01.07, 22:51
                mikael13 napisał:

                > Agenci duchowni UB wyrzadzili straszliwa szkode Kosciolowi, a przrede
                > wszystkik wszystkim wierzacym. Podwazyli tajemnice spowiedzi, podwazyli
                > nieomylnosc Papieza, sprofanowali imie Duchownego. Niebywala rzecz. Nie wiem
                > jak Kosciol w Polsce bedzie mogl podniesc sie z tej kleski. To co jest
                > niepodwazalne, moralna uczciwosc wewnetrzna Kaplana zostalo zrelatywizowane.
                > Gdybym nyl Chrzescianinem i do tego Japonczykiem, natychmiast popelnil bym
                > Harakiri. Caly ten watek "agenturalno-kaplanski" nadaje sie na swietna powiesc
                > wspolczesna. Powiesc rzeke. Przy ktorej "Trylogia" bylaby malutka.

                Tak ...to dobry temat na refleksje i akcje...

                Lublin, dnia 24 czerwca 1977 TAJNE. SPEC. ZNACZ.

                Egz. poj.

                1. W związku z Pana wyjazdem prywatnym do Szwecji na okres 4 tygodni - Służba
                Wywiadowcza prosi Pana o zwrócenie uwagi na następujące problemy:

                2. - wroga działalność środowisk emigracji polskiej w odniesieniu do kraju
                /ulotki, broszury, wywiady w prasie, TV, publikacje/;

                3. - powiązania osób czy grup prowadzących wrogą działalność z elementami
                antysocjalistycznemi w Polsce /przesyłanie materiałów KOR, ROPCZiO, Nież. Grupa
                Chrze. Demokratyczna, Studencki Komitet Solidarnościowy itp. z Polski, kanały
                przerzutu, nadawcy, odbiorcy/;

                4. - o ile możliwe nawiązywać trwałe kontakty z osobami wpływowymi w kołach
                naukowych /środowisko polskie/ a prowadzącymi działalność publicystyczną
                krytyczną wobec władz i ustroju w Polsce;

                5. - w Uppsali starać się dotrzeć do osób zajmujących się sprawami "Anexu"
                /Uniwersytet w Uppsali/. W orbicie swojego zainteresowania mieć również Stefana
                Szechtera - Michnika zam. w Uppsali.

                Gdyby zaszła pilna potrzeba nawiązania kontaktu - przedstawiciel nasz zwróci się
                za hasłem:

                " Czy nie był Pan miesiąc temu na wycieczce w Rzymie?"

                Odpowiedz: " Nie, wybieram się do wiecznego miasta dopiero w

                przyszłym roku".

                Znak rozpoznawczy /spinka/ nie obowiązuje. Kontakt może być nawiązany w każdym
                miejscu, czasie i okolicznościach.
                • pozarski Re: Czy nie był Pan miesiąc temu na wycieczce w R 13.01.07, 22:56
                  Nie zapomnij zabrac z soba watku aquanet2996,razem ze wszystkimi tam
                  uwiezionymi zlotemy zgloskamy wlasnego autorstwa.
            • jaceq Jaki projekt 13.01.07, 22:28
              takie teksty.


              zupagrzybowa napisała:
              > Tekst powstał w ramach projektu badawczego opartego na materiałach archiwalnych
              > IPN.
            • pozarski Biskup 13.01.07, 22:38
              Kazdy moze kliknac w link(wy klikacie w kosz,to potraficie,ale napisac dwa
              zdania,to juz powyzej waszych mozliwosci komandoski towarzyszu)i nie potrzebuje
              tego mega tekstu,tow sanatorium_psychiatryczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka