oleg3
19.03.07, 20:06
Recenzując Rothbarda manny_ramirez napisał
Zacznijmy wiec od sprawy podstawowej ktora Rothbard porusza na samym
poczatku tego rozdzialu:
„Ale, jak już zauważyliśmy, prawdziwa „wolność słowa” jest niemożliwa, jeśli
nie zaliczy się jej do kategorii ogólnych praw własności przysługujących
jednostce (ze szczególnym uwzględnieniem prawa do samoposiadania).”
Otoz, ja odrzucam zalozenie ze wolność slowa , czy jakokolwiek inna wolność,
jest możliwa jedynie wtedy gdy się ja zaliczy do ogolnych praw własności.
Spojrz na moja sygnaturke:
“We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal,
that
they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among
these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness”
Tak jak Jefferson pisze, a miesci sie to w kanonie spuscizny filozoficznej od
czasow starożytności, „liberty” and „pursuit of happiness” ( czy „pursuit of
property” jak to nazywa Adam Smith) określają dwie rozne sfery wolności
wywodzące się z prawa naturalnego: wolności osobiste i prawo nabywania i
utrzymywania własności. Zamiatając je pod jedna rubryke Rothbard wskazuje na
głębokie powiazania skrajnych libertarianow ekonomicznych z Marxem, którzy
budując swoja „wolnosciowa” filozofie jednoczesnie akceptuja marksistowskie
zalozenia ze ekonomia to „baza” a wszystko inne to „nadbudowa” popadając wiec
w determinizm. Zauważ ze podobnie jak Marx postuluja oni koncowy zanik
panstwa
a efektem tego zaniku będzie społeczeństwo wedlug schematu podanego przez
Rothbarda... Nic tylko kolejna utopia w którym miejsce idealnego komunisty
zajamie idealny liberterianin. To samo w sobie wystarcza aby odrzucic jego
argumentacje, ale skomentuje jeszcze pare ustępów jego tekstu aby wykazac
pewne
niekonsekwencje i niespójności argumentu jako takiego.
Na przykład już zdanie nastepne:
„Ktoś wywołujący fałszywy alarm przeciwpożarowy w kinie pełnym ludzi nie ma
prawa tego robić, gdyż narusza w ten sposób umowne prawa własności
przysługujące właścicielowi kina i widzom.”
Na jakiej podstawie Rothbard doszedł do takiego wniosku? Nie wiem, ponieważ
nie
ma wytłumaczenia. Czytelnik wyraznie ma przyjąć to stwierdzenie za na pewno
sluszne tylko dlatego ze napisal go guru libertarianow. Ale czy jest sluszne?
Nie jestem pewien. Co bowiem oznacza stwierdzenie „narusza... umowne prawa
własności przysługujące właścicielowi kina i widzom” Jakie prawa własności?
Chyba nie chodzi o własność budynku bo nie pisal by wtedy Rothbard o widzach.
Wiec o co chodzi? Być może chodzi o prawo do spokojnego oglądania filmu, ale
w
jaki sposób możemy zaliczyc to do prawa własności? Być może chodzi o
bezpieczeństwo osobiste. Czy Rothbard sugeruje ze bezpieczeństwo to tez
własność? Bo to wlasnie z powodow bezpieczeństwa penalizuje się falszywe
alarmy
przeciwpożarowe. Ale czy bezpieczenstwo to własność? W jaki sposób? Przeciez
sam Mises w tekscie „Liberty and Property” pisze ze zgoda na przekazanie
instytucjom państwowym troski nad bezpieczeństwem publicznym jest
OGRANICZENIEM
wolności. Ograniczamy swoja wolność w pewnym zakresie abyśmy mogli
wykorzystywać ta wolność która wciąż posiadamy bez zagrozenia dla naszego
zycia
i zdrowia. Wiec mamy tu sprzeczność. Sprzeczność która wyplywa z nazbyt
dogmatycznej i deterministycznej proby wyjaśnienia wolności.
Kolejny przykład:
„Ponadto, z pragmatycznego punktu widzenia, zniesienie przepisów dotyczących
zniesławienia i pomówienia przyczyniłoby się do tego, że nie wnoszono by tak
chętnie pozwów w sprawach słabo udokumentowanych.”
Przeciez to absurd. To znieśmy przepisy o karalności jakiekolwiek
przestępstwa
bo w każdym przypadku- morderstwo, gwałt, kradzież- zdarzaja się przypadki
procesow opartych na mizernej bazie dowodowej.
Nie mam niestety czasu na dalsze wyliczanie (pisze na lunchu) wiec zblocze
jeszcze absolutny kwiatek:
„Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym,
czy
skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam
w
sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie.
Według
libertarianina prawo – stosowanie siły w celu wymierzenia kary – w ogóle nie
powinno tu mieć zastosowania, ponieważ nie można za jego pomocą zmuszać
kogokolwiek do wyznawania jakiejś koncepcji moralności. Celem prawa nie jest
czynienie ludzi dobrymi, szlachetnymi, moralnymi, czystymi czy
sprawiedliwymi.
Nawet jeśli egzekwowanie tak rozumianego prawa byłoby możliwe w praktyce – a
wydaje się to wątpliwe – to w sprawach moralności każdy musi decydować sam.
Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.”
Przeciez to:
„Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym,
czy
skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam
w
sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie”
Przeczy temu:
Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.
A dlaczego pan Rothbard uwaza ze prawo powinno chronic ludzi przed uzyciem
sily
i naruszeniem ich nietykalności i własności? Czy czasem nie dlatego ponieważ
uwaza ze naruszenie nietykalności i własności to akt zły?
Co do detali mógłbym jeszcze dlugo się uczepiac, ale nie ma niestety obecnie
czasu.
______________________________________________________________
Zakładam nowy wątek, bo macierzysty jest już strasznie przeładowany. Będę, w
miarę możliwości, kolejno odnosił się do poruszanych przez mannego kwestii.
--
Oleg