Dodaj do ulubionych

Recenzja recenzji - Rothbard i Hoppe

19.03.07, 20:06
Recenzując Rothbarda manny_ramirez napisał


Zacznijmy wiec od sprawy podstawowej ktora Rothbard porusza na samym
poczatku tego rozdzialu:

„Ale, jak już zauważyliśmy, prawdziwa „wolność słowa” jest niemożliwa, jeśli
nie zaliczy się jej do kategorii ogólnych praw własności przysługujących
jednostce (ze szczególnym uwzględnieniem prawa do samoposiadania).”

Otoz, ja odrzucam zalozenie ze wolność slowa , czy jakokolwiek inna wolność,
jest możliwa jedynie wtedy gdy się ja zaliczy do ogolnych praw własności.
Spojrz na moja sygnaturke:

“We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal,
that
they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among
these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness”

Tak jak Jefferson pisze, a miesci sie to w kanonie spuscizny filozoficznej od
czasow starożytności, „liberty” and „pursuit of happiness” ( czy „pursuit of
property” jak to nazywa Adam Smith) określają dwie rozne sfery wolności
wywodzące się z prawa naturalnego: wolności osobiste i prawo nabywania i
utrzymywania własności. Zamiatając je pod jedna rubryke Rothbard wskazuje na
głębokie powiazania skrajnych libertarianow ekonomicznych z Marxem, którzy
budując swoja „wolnosciowa” filozofie jednoczesnie akceptuja marksistowskie
zalozenia ze ekonomia to „baza” a wszystko inne to „nadbudowa” popadając wiec
w determinizm. Zauważ ze podobnie jak Marx postuluja oni koncowy zanik
panstwa
a efektem tego zaniku będzie społeczeństwo wedlug schematu podanego przez
Rothbarda... Nic tylko kolejna utopia w którym miejsce idealnego komunisty
zajamie idealny liberterianin. To samo w sobie wystarcza aby odrzucic jego
argumentacje, ale skomentuje jeszcze pare ustępów jego tekstu aby wykazac
pewne
niekonsekwencje i niespójności argumentu jako takiego.


Na przykład już zdanie nastepne:

„Ktoś wywołujący fałszywy alarm przeciwpożarowy w kinie pełnym ludzi nie ma
prawa tego robić, gdyż narusza w ten sposób umowne prawa własności
przysługujące właścicielowi kina i widzom.”

Na jakiej podstawie Rothbard doszedł do takiego wniosku? Nie wiem, ponieważ
nie
ma wytłumaczenia. Czytelnik wyraznie ma przyjąć to stwierdzenie za na pewno
sluszne tylko dlatego ze napisal go guru libertarianow. Ale czy jest sluszne?
Nie jestem pewien. Co bowiem oznacza stwierdzenie „narusza... umowne prawa
własności przysługujące właścicielowi kina i widzom” Jakie prawa własności?
Chyba nie chodzi o własność budynku bo nie pisal by wtedy Rothbard o widzach.
Wiec o co chodzi? Być może chodzi o prawo do spokojnego oglądania filmu, ale
w
jaki sposób możemy zaliczyc to do prawa własności? Być może chodzi o
bezpieczeństwo osobiste. Czy Rothbard sugeruje ze bezpieczeństwo to tez
własność? Bo to wlasnie z powodow bezpieczeństwa penalizuje się falszywe
alarmy
przeciwpożarowe. Ale czy bezpieczenstwo to własność? W jaki sposób? Przeciez
sam Mises w tekscie „Liberty and Property” pisze ze zgoda na przekazanie
instytucjom państwowym troski nad bezpieczeństwem publicznym jest
OGRANICZENIEM
wolności. Ograniczamy swoja wolność w pewnym zakresie abyśmy mogli
wykorzystywać ta wolność która wciąż posiadamy bez zagrozenia dla naszego
zycia
i zdrowia. Wiec mamy tu sprzeczność. Sprzeczność która wyplywa z nazbyt
dogmatycznej i deterministycznej proby wyjaśnienia wolności.

Kolejny przykład:

„Ponadto, z pragmatycznego punktu widzenia, zniesienie przepisów dotyczących
zniesławienia i pomówienia przyczyniłoby się do tego, że nie wnoszono by tak
chętnie pozwów w sprawach słabo udokumentowanych.”

Przeciez to absurd. To znieśmy przepisy o karalności jakiekolwiek
przestępstwa
bo w każdym przypadku- morderstwo, gwałt, kradzież- zdarzaja się przypadki
procesow opartych na mizernej bazie dowodowej.

Nie mam niestety czasu na dalsze wyliczanie (pisze na lunchu) wiec zblocze
jeszcze absolutny kwiatek:

„Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym,
czy
skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam
w
sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie.
Według
libertarianina prawo – stosowanie siły w celu wymierzenia kary – w ogóle nie
powinno tu mieć zastosowania, ponieważ nie można za jego pomocą zmuszać
kogokolwiek do wyznawania jakiejś koncepcji moralności. Celem prawa nie jest
czynienie ludzi dobrymi, szlachetnymi, moralnymi, czystymi czy
sprawiedliwymi.
Nawet jeśli egzekwowanie tak rozumianego prawa byłoby możliwe w praktyce – a
wydaje się to wątpliwe – to w sprawach moralności każdy musi decydować sam.
Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.”

Przeciez to:

„Żadna ze stron tego sporu nie dostrzega, że zagadnienie nie polega na tym,
czy
skutki pornografii są dobre, złe czy obojętne – choć ten problem może być sam
w
sobie interesujący – lecz na tym, czy powinna być zakazana czy też nie”

Przeczy temu:

Celem prawa jest jedynie umożliwienie legalnego stosowania siły dla ochrony
ludzi przed użyciem siły i naruszeniem ich nietykalności i własności.

A dlaczego pan Rothbard uwaza ze prawo powinno chronic ludzi przed uzyciem
sily
i naruszeniem ich nietykalności i własności? Czy czasem nie dlatego ponieważ
uwaza ze naruszenie nietykalności i własności to akt zły?

Co do detali mógłbym jeszcze dlugo się uczepiac, ale nie ma niestety obecnie
czasu.
______________________________________________________________

Zakładam nowy wątek, bo macierzysty jest już strasznie przeładowany. Będę, w
miarę możliwości, kolejno odnosił się do poruszanych przez mannego kwestii.

--
Oleg
Obserwuj wątek
    • oleg3 Marksizm jako inspiracja 19.03.07, 20:18
      > Zamiatając je pod jedna rubryke Rothbard wskazuje na
      > głębokie powiazania skrajnych libertarianow ekonomicznych z Marxem, którzy
      > budując swoja „wolnosciowa” filozofie jednoczesnie akceptuja marksi
      > stowskie zalozenia ze ekonomia to „baza” a wszystko inne to „nadbudowa

      Nie znam tekstu Rothbarda, który by potwierdzał Jego inspirację marksizmem, ale
      Hoppe - uczeń Rothbarda - wcale tego nie ukrywa.

      Znasz ten tekst?
      www.mises.pl/108
      Tyle na rozgrzewkę. Mój wkład intelektualny nie jest imponujący, ale spodziewam
      się, że będzie lepiej.

      Mam nadzieję, że dyskusja pomoże mi w sprecyzowaniu mojego stanowiska wobec
      Rothbarda i Hoppe'go, a może i D. Friedmana.

      Na razie
    • oleg3 Sygnaturka 20.03.07, 06:08
      "We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal, that
      they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among
      these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness" (Thomas Jefferson)

      Co w tłumaczeniu:
      "Zachowujemy te prawdy, aby wiedzieć, że wszyscy ludzie są równi, że zostali
      obdarzeni przez swego Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami, wśród których jest
      prawo do życia, wolności i szczęścia".

      Nie widzę róznicy pomiędzy stanowiskiem Jeffersona a Rothbanda:
      "Zaczynamy teraz rozumieć, jak libertarianin definiuje pojęcia „swobody”
      („freedom”wink czy „wolności” („liberty”wink. Wolność to stan, w którym prawa
      jednostki do posiadania własnego ciała i uczciwie nabytej własności materialnej
      nie są naruszane, nie spotykają się z agresją."
      • manny_ramirez Re: Sygnaturka 20.03.07, 21:36
        Przypuszczam ze Rothabrd napisalbym to tak:


        "We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal, that
        nature endowed them with one fundamental unalienable Right: Economic Freedom"
        • oleg3 Re: Sygnaturka 21.03.07, 08:04
          Być może -wink
          O nieporozumieniu i jego przyczynach w odpowiedzi na post : fałszywy alarm w
          kinie.
    • oleg3 Fałszywy alarm w kinie 20.03.07, 06:33
      > Na jakiej podstawie Rothbard doszedł do takiego wniosku? Nie wiem, ponieważ
      > nie ma wytłumaczenia. Czytelnik wyraznie ma przyjąć to stwierdzenie za na
      > pewno sluszne tylko dlatego ze napisal go guru libertarianow. Ale czy jest
      > sluszne?

      Argumenty typu "guru powiedział" zostawmy na boku. Sytuację z fałszywym alarmem
      w kinie Rothband opisał wcześniej.
      www.mises.org.pl/o-nowa-wolnosc-manifest-libertarianski/rozdzial-2/
      Rozpatrzmy klasyczny przypadek, w którym liberałowie uznają zwykle konieczność
      ograniczenia „prawa do wolności słowa” ze względu na „interes społeczny”.
      Chodzi o sytuację, którą streszcza słynna maksyma sędziego Holmesa: nikt nie ma
      prawa krzyknąć w zatłoczonym kinie „pali się”, jeśli nie ma po temu
      rzeczywistych powodów. Holmes i jego zwolennicy wykorzystywali ten przykład do
      znudzenia, żeby udowodnić, że wszystkie prawa są względne i tymczasowe, a nie
      precyzyjne i absolutne.

      Ale problem nie polega w tym przypadku na tym, że pewne prawa nie mogą być
      nadużywane, lecz na tym, że całe zagadnienie ujmuje się w kategoriach
      niejasnego, mętnego pojęcia „praw człowieka” zamiast w kategoriach praw
      własności. Załóżmy, że analizujemy ten problem w aspekcie prawa własności.
      Człowiek, który wywołał panikę bezzasadnym alarmem „pali się”, musi być albo
      właścicielem kina (lub jego przedstawicielem), albo kimś z widowni. Jeśli jest
      właścicielem, to dopuścił się oszustwa wobec swoich klientów. Przyjął od nich
      pieniądze w zamian za obietnicę, że obejrzą film, a tymczasem przerywa seans
      swoim nieuzasadnionym okrzykiem. Złamał w ten sposób zobowiązanie kontraktu i,
      tym samym, ukradł własność – pieniądze – swoich klientów, naruszając ich prawa
      własności.

      Załóżmy teraz, że krzyknął ktoś z widowni, a nie właściciel. W tym przypadku
      osoba ta narusza prawo własności właściciela, a także wszystkich pozostałych
      osób z widowni, które zapłaciły za spektakl. Jako gość uzyskał prawo wstępu na
      teren czyjejś własności na konkretnych zasadach, m.in. zobowiązując się do
      nienaruszania dóbr należących do właściciela i niezakłócania seansu
      zaplanowanego przez właściciela. Jego złośliwe zachowanie narusza zatem prawa
      własności wszystkich widzów i samego właściciela.

      Nie ma zatem żadnej potrzeby ograniczania praw jednostki w takich przypadkach
      jak fałszywy alarm przeciwpożarowy. Prawa jednostki pozostają absolutne; ale są
      to prawa własności. Człowiek, który złośliwie krzyknął w kinie „pali się”, jest
      niewątpliwie przestępcą, ale nie dlatego, że ze względów pragmatycznych,
      dla „dobra społecznego”, należy ograniczyć jego „prawo do wolności słowa”; jest
      przestępcą, ponieważ w sposób oczywisty i bezsporny naruszył czyjeś prawo
      własności.
      • manny_ramirez Re: Fałszywy alarm w kinie 20.03.07, 21:40
        Argument ktorego logice wlasciwie nic nie mozna zarzucic. Oprocz tego ze
        podstawowa zasada jest falszywa.

        Prawa jednostki pozostają absolutne; ale są
        >
        > to prawa własności.>
        >

        To determinizm ekonomiczny podobnie jak u Marxa. Rothbard wyprowadza wszystkie
        wolnosci z prawa wlasnosci--wolnosci ekonomicznej. Czyli gospodarka to baza a
        reszta nadbudowa. Otoz nie zgadzam sie z tym stanowiskiem. Ekonomia, Kultura,
        Polityka to sfery autonomiczne i wspolzalezne.
        >
        • oleg3 Re: Fałszywy alarm w kinie 21.03.07, 08:46
          manny_ramirez napisał:
          > To determinizm ekonomiczny podobnie jak u Marxa

          Musimy zacząć od jądra austriackiej szkoły ekonomicznej. Austriacy pojmują
          ekonomię jako naukę o ludzkim działaniu, inaczej niż klasycy, neoklasycy czy
          marksiści - jako badanie zjawiska wymiany. Odrzucają Homo oeconomicus
          przeciwstawiając mu Homo agents. Dla austriaków decyzja podejmowana przez X czy
          podpisać roczny kontrakt na 10 mln USD czy spędzić ten rok w klasztorze
          kontemplacyjnym należy do sfery ekonomii. Deterministami są klasycy, neoklasycy
          i marksiści, austriacy NIE. Rozpatrują działanie pojedynczego człowieka i
          skutki dokonanych przez niego wyborów (nie tylko ekonomicznych w sensie
          klasycznym). Ten działający człowiek może zmieniać zdanie dowolną ilość razy w
          najmniejszej jednostce czasu. Austriacy są wręcz przeciwnikami sporządzania
          jakichkolwiek prognoz ekonomicznych, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć jaką
          decyzję podejmie w przyszłości X, nawet sam X.
    • oleg3 Wolność a własność 20.03.07, 07:04
      > Otoz, ja odrzucam zalozenie ze wolność slowa , czy jakokolwiek inna wolność,
      > jest możliwa jedynie wtedy gdy się ja zaliczy do ogolnych praw własności.

      Rothband tak Ci odpowie.
      www.mises.org.pl/o-nowa-wolnosc-manifest-libertarianski/rozdzial-2/
      Na ogół liberałowie uznają prawo każdego człowieka do „wolności osobistej”,
      wolności myślenia, wypowiedzi, pisania i wchodzenia w takie osobiste „relacje”
      jak aktywność seksualna pomiędzy „wyrażającymi przyzwolenie dorosłymi”. Liberał
      utrzymuje, że jednostka ma prawo do posiadania swojego ciała, ale odmawia jej
      prawa do „własności”, tj. do posiadania przedmiotów materialnych. Tu ma swoje
      źródło charakterystyczny liberalny rozdźwięk pomiędzy uznawanymi „prawami
      człowieka” i odrzucanymi „prawami własności”. Tymczasem, według libertarianina,
      te dwa rodzaje praw są ze sobą nierozerwalnie związane: albo są zarazem ważne,
      albo muszą być razem odrzucone.

      Weźmy na przykład liberalnego socjalistę, który postuluje państwową
      własność „środków produkcji”, a jednocześnie uznaje „prawo człowieka” do
      wolności wypowiedzi i prasy. Jak ma być realizowane owo „prawo człowieka”,
      jeśli jednostkom tworzącym społeczeństwo odmawia się prawa do posiadania
      prywatnej własności? Jeśli, na przykład, rząd jest właścicielem całego papieru
      gazetowego i wszystkich drukarni, to jak będzie realizowane prawo wolności
      prasy? Skoro rząd dysponuje całym papierem, to może go przydzielać według
      swojego uznania. Wówczas „prawo do wolnej prasy” zamienia się w kpinę, a
      ponieważ rząd musi jakoś rozdysponować ograniczone zasoby tego papieru, to
      możliwość korzystania z wolności prasy, dajmy na to przez mniejszości czy
      antysocjalistycznych „wywrotowców”, będzie czysto iluzoryczna. Z taką samą
      sytuacją mamy do czynienia w przypadku „prawa do wolności słowa”. Jeśli rząd
      jest właścicielem wszystkich sal konferencyjnych, to będzie nimi dysponował
      według własnego upodobania. Albo jeśli ateistyczny rząd Rosji Sowieckiej nie
      przydzieli surowców do produkcji macy, to „wolność wyznania” staje się dla
      ortodoksyjnych żydów czystą kpiną; rząd może oczywiście argumentować, że
      ortodoksyjni żydzi nie są wystarczająco dużą grupą, żeby przeznaczać państwowe
      środki na produkcję macy.

      Podstawowy błąd liberalnego oddzielenia „praw człowieka” od „praw własności”
      polega na traktowaniu człowieka jako eterycznej abstrakcji. Jeśli przyznajemy
      człowiekowi prawo do samoposiadania, do kontroli nad własnym życiem, to, w
      realnym świecie, musimy również respektować jego prawo do utrzymania się przy
      życiu, a więc do zmagania się z przeciwnościami, do przekształcania surowców,
      do własności ziemi i niezbędnych do produkcji surowców. Krótko mówiąc, jeśli
      jednostka ma korzystać ze swoich „praw człowieka” – albo z prawa własności
      swojej osoby – to musi mieć również prawo własności w świecie materialnym,
      czyli prawo do posiadania swoich wytworów. Prawa własności są prawami człowieka
      i stanowią niezbędny warunek realizacji praw człowieka, które postulują
      liberałowie. Prawo człowieka do wolnej prasy zależy od prawa człowieka do
      posiadania własnego papieru gazetowego.

      W rzeczywistości nie istnieją prawa człowieka, które można by oddzielić od praw
      własności. Prawo człowieka do wolności zgromadzeń jest niczym innym niż prawem
      własności polegającym na możliwości wynajęcia lub kupienia sali konferencyjnej;
      prawo człowieka do wolności prasy to nic innego niż prawo do zakupienia
      materiałów i wydrukowania ulotek albo książek, a następnie sprzedania ich
      każdemu chętnemu do ich nabycia. Nie istnieje żadne „prawo do wolności słowa”
      ani wolność prasy poza odpowiadającymi im prawami własności, które w każdym
      przypadku można wskazać. Co więcej, określenie, jakie prawa własności wiążą się
      z danym „prawem człowieka”, pozwoli na rozwiązanie każdego konfliktu powstałego
      na ich tle.
      • manny_ramirez Re: Wolność a własność 21.03.07, 02:22
        Oleg, ja polemizuje z Toba czy z panem Rothbardem?smile
        • oleg3 Re: Wolność a własność 21.03.07, 07:55
          manny_ramirez napisał:

          > Oleg, ja polemizuje z Toba czy z panem Rothbardem?smile
          Starałem się baaardzo wyraźnie oddzielić część "cytatową" od moich własnych
          wypowiedzi. Posty "cytatowe" olej albo nie - według własnego uznania.
    • oleg3 Sprawa podstawowa 20.03.07, 08:13
      > Otoz, ja odrzucam zalozenie ze wolność slowa , czy jakokolwiek inna wolność,
      > jest możliwa jedynie wtedy gdy się ja zaliczy do ogolnych praw własności.

      Oczywiście masz rację w odniesieniu do "wolności wewnętrznej". Każdy - bez
      wzgędu na warunki zewnętrzne - może być wolny w pewnym sensie. Ale jeżeli
      określimy wolność jako "zdolność człowieka do świadomego wyboru" to tak
      rozumiana wolność jest niemożliwa bez własności rozumianej jako "zdolność
      człowieka do wytwarzania bogactwa i dysponowania bogactwem". Nie mogę być wolny
      jeżeli jestem pozbawiony prawa do własności owoców mojej pracy czy prawa do
      swobodnego dysponowania własnym majątkiem.

      Możesz podać jakiś przykład na potwierdzenie Twojej tezy? Ja nie będę powtarzał
      cytowanych już przykładów Rothbarda.

      > dwie rozne sfery wolności
      > wywodzące się z prawa naturalnego: wolności osobiste i prawo nabywania i
      > utrzymywania własności.

      Czy te sfery są wobec siebie autonomiczne? Moim zdaniem: nie.
      Nie zgadzam się z Twoim przeciwstawianiem Rothbarda klasykom w rodzaju
      Jeffersona.
    • oleg3 Libertarianizm a marksizm 20.03.07, 08:38
      > Zamiatając je pod jedna rubryke Rothbard wskazuje na
      > głębokie powiazania skrajnych libertarianow ekonomicznych z Marxem, którzy
      > budując swoja „wolnosciowa” filozofie jednoczesnie akceptuja marksi
      > stowskie zalozenia ze ekonomia to „baza” a wszystko inne to „nadbudowa"
      > popadając wiec w determinizm. Zauważ ze podobnie jak Marx postuluja oni
      > koncowy zanik panstwa a efektem tego zaniku będzie społeczeństwo wedlug
      > schematu podanego przez Rothbarda... Nic tylko kolejna utopia w którym
      > miejsce idealnego komunisty zajamie idealny liberterianin. To samo w sobie
      > wystarcza aby odrzucic jego argumentacje

      Wytoczyłeś ciężką armatę. Nie bardzo rozumiem co wspólnego z marksizmem ma
      powiązanie praw osobistych z prawem własności. To rozdzielenie tych praw
      otwiera drogę marksizmowi i wszelkim innym odmianim socjalizmu.

      O pewnych wspólnych dla marksistów i austriaków (brak mi wiedzy by napisać to o
      libertarianach) metodach analizy historii nie będę się spierał. Sam cytowałem
      HHH. Jest wszelako zasadnicza różnica: w kapitaliźmie - zdaniem austriaków -
      nie ma wyzysku. Konsekwencją jest zasadniczo inny postulowany porządek
      postpaństwowy: własność indywidualna a nie kolektywna.

      Osią historii jest według marksistów walka klasowa, zaś według austriaków walka
      wytwórców z biurokratami. Być może młodość spędzona (częściowo pod przymusem -
      smile ) na poznawaniu tajników marksizmu powoduje, że przemawiają do mnie wizje
      Rothbarda, a zwłaszcza HHH. Urzeka mnie nienaganna logika wywodów.
    • oleg3 Absurdy 20.03.07, 09:02
      „Ponadto, z pragmatycznego punktu widzenia, zniesienie przepisów dotycząc
      > ych
      > zniesławienia i pomówienia przyczyniłoby się do tego, że nie wnoszono by tak
      > chętnie pozwów w sprawach słabo udokumentowanych.”
      >
      > Przeciez to absurd. To znieśmy przepisy o karalności jakiekolwiek
      > przestępstwa bo w każdym przypadku- morderstwo, gwałt, kradzież- zdarzaja
      > się przypadki procesow opartych na mizernej bazie dowodowej.

      Trochę manipulujesz -smile. To jest uwaga poza głównym tokiem wywodu i pewnie
      umknęło Twojej uwadze, że Rothband uważa, że pomówienie (itp) nie jest
      przestępstwem. O kradzieży (itp) sądzi pewnie odwrotnie.

      > A dlaczego pan Rothbard uwaza ze prawo powinno chronic ludzi przed uzyciem
      > sily i naruszeniem ich nietykalności i własności? Czy czasem nie dlatego
      > ponieważ uwaza ze naruszenie nietykalności i własności to akt zły?

      Nie ma znaczenia co o tym sądzi pan Rothbard. Naruszenie czyjejś nietykalności
      i własności jest w oczywisty sposób przestępstwem. To jądro libertarianizmu.
      Natomiast - przykładowo - oglądanie pornografii, branie narkoryków jest
      przestępstwem bo tak chce ustawodawca "wychowujący" społeczeństwo.
      • hasz0 Kto dysponuje wolnością? 20.03.07, 14:36
        > "Naruszenie czyjejś nietykalności i własności jest w oczywisty sposób
        > przestępstwem. To jądro libertarianizmu."

        Mostostal Zabrze sprowadzi z Chin 350 spawaczy, za 2-krotnie niższe stawki
        bo śląscy robotnicy wyjeżdżają na budowy kontraktowe Mostostalu do Norwegii.

        Czy zatem nietykalność prawa do godnego zarobkowania w swojej ojczyźnie
        polskiego i chińskiego spawacza nie została naruszona?

        Czy przestępcze metody wyrywania z rodziny, ojczyzny, języka i kultury
        dla osiągania większego zysku - nie naruszają praw własności pewnej grupy
        społecznej do wykorzystywania ich kwalifikacji, zw interesie tych, którzy nie
        poniesli kosztów społecznych kształcenia zawodowego spawaczy?

        • oleg3 A co za prawo? 20.03.07, 14:44
          hasz0 napisał:
          > Czy zatem nietykalność prawa do godnego zarobkowania w swojej ojczyźnie
          > polskiego i chińskiego spawacza nie została naruszona?

          Nie znam takiego prawa. Niewykluczone, że istnieje bo świat zwariował.
    • manny_ramirez Re: Recenzja recenzji - Rothbard i Hoppe 20.03.07, 21:27
      Olegu, kazdy z kwestii poruszona Twoimi postami wymaga osobnej, rzeczowej
      dyskusji na ktora mam obecnie niestety niewiele czasu. Wiec pozwol ze bede
      odpowiadal powoli i wybiorczo niekoniecznie w kolejnosci ktora Ty ustanowiles.
      Choc zarazem widze ze w znacznej mierze odpowiadaja one wlasciwie ramom
      mojej "recenzji".

      Wiec prosze o cierpliwoscsmile
      • oleg3 Re: Recenzja recenzji - Rothbard i Hoppe 21.03.07, 08:05
        manny_ramirez napisał:

        > Wiec prosze o cierpliwoscsmile

        Nie ma powodu do pośpiechu. Jeden post tygodniowo zupełnie wystarczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka