benek231
31.03.07, 17:19
Nie zmuszajcie do rodzenia za wszelką cenę
Pomysł zmian w konstytucji to cyniczna gra życiem, sumieniem i nieszczęściem
setek tysięcy kobiet
Rozmawia Andrzej Dryszel
– Czy to, że Alicja Tysiąc wygrała w Europejskim Trybunale Praw Człowieka
sprawę o bezprawną odmowę przerwania ciąży ze względów zdrowotnych, może być
przełomem w sytuacji innych kobiet, którym nie zezwala się w takich
przypadkach na dokonanie aborcji, choć dopuszcza to obecna ustawa o planowaniu
rodziny?
– W tych paru sytuacjach, w których obecnie można byłoby legalnie w Polsce
przerwać ciążę, lekarze zwykle odmawiają kobietom tego prawa. Ścieżki
przetarte przez Alicję Tysiąc oraz Federację na rzecz Kobiet i Planowania
Rodziny mogą w pewnym stopniu nakłonić kobiety do korzystania z tej bardzo
żmudnej i trwającej wiele lat drogi, wiodącej do Trybunału Praw Człowieka, ale
nie zmienią niestety postawy polityków prawicy, nieprzemakalnych na żadne
racjonalne argumenty. Nie mam złudzeń. Obowiązująca dziś w Polsce ustawa jest
bardzo restrykcyjna. Tylko na Malcie i w Irlandii, gdzie jednak kobieta, która
chce dokonać aborcji, musi zostać dokładnie poinformowana, w jakim państwie
może legalnie dokonać zabiegu (na ogół Irlandki jeżdżą do liberalnej Wielkiej
Brytanii), przepisy są równie surowe jak u nas i uniemożliwiają przerywanie
ciąży także wtedy, gdy jest to z bardzo wielu względów uzasadnione.
Jaki kompromis?
– Mówi się, że nasza ustawa jest pewnym kompromisem...
– Jakim kompromisem? Kobiety nie uważają jej za kompromis. Została przyjęta
ponad ich głowami, przez polityków, którzy porozumieli się z klerem. Głosu
kobiet nikt nie słuchał. Ta ustawa, już ogromnie restrykcyjna w swej treści,
jest jeszcze bardziej restrykcyjna w codziennym stosowaniu, co przykład Alicji
Tysiąc wyraźnie pokazał. Podobnych przypadków jest przecież wiele.
– Czy lekarze i etycy są zgodni, kiedy właściwie zaczyna się życie człowieka?
– Do dziś nie ma co do tego zgody, a specjaliści na pewno nie uważają zabiegu
przerywania ciąży za „mordowanie dzieci nienarodzonych”. Już św. Tomasz z
Akwinu i inni teolodzy zastanawiali się, kiedy dusza wstępuje w zygotę.
Owszem, można mówić o „życiu poczętym”, ale na pewno nie o „dziecku poczętym”.
Kraje europejskie na ogół bezwarunkowo dopuszczają aborcję do 12. tygodnia
ciąży, wiadomo, że do tego momentu płód jest na pewno niezdolny do życia poza
organizmem matki.
– Lekarze, odmawiając dokonania aborcji ze względów zdrowotnych, powołują się
często na klauzulę sumienia.
– Klauzula sumienia nie może prowadzić do uchylania się od obowiązków
zawodowych. Lekarz ma obowiązek zbadać pacjentkę i jeśli stwierdzi, że
istnieje zagrożenie dla zdrowia i życia, a sumienie nie pozwala mu na
przeprowadzenie niezbędnego zabiegu, powinien wskazać innego lekarza, który
się nią zajmie. Nie może po prostu powiedzieć „nie”.
– Specjaliści badający Alicję Tysiąc stwierdzali, że ciąża nie wpłynie
negatywnie na jej wzrok – ale wpłynęła.
– Ona ma bardzo poważną wadę wzroku, jej stan zaczął się szybko pogarszać od
drugiego miesiąca ciąży. Jest bardzo dobrą matką, wiedziała, że musi pracować,
by utrzymać dwoje wcześniej urodzonych dzieci, tylko dlatego chciała dokonać
aborcji. Teraz ma I grupę inwalidzką. Polskie prawo zostało złamane, nikt nie
powiedział Alicji Tysiąc: musi pani urodzić, ale proszę się nie martwić,
zapewnimy byt trójce pani dzieci i pani. Chciano przesądzić o jej życiu, nie
oferując nic, a przecież mimo częściowej utraty wzroku ona musi wyżywić swoje
dzieci. Lekarze poddawani są ogromnej presji, zastraszani, że mogą zostać
okrzyknięci zwolennikami aborcji. Z drugiej strony, klauzula sumienia
niejednokrotnie obowiązuje tylko do godz. 16. Później, w prywatnych
gabinetach, nie ma już przeszkód przed „wywoływaniem miesiączki”.
– Takie praktyki niezwykle trudno jednak udowodnić.
– Liczne ogłoszenia reklamujące te usługi, także w prawicowych pismach,
pokazują, jak duże są popyt i podaż. W relacjach kobiet, zgłaszanych do
Federacji na rzecz Kobiet, ciągle powtarzają się te same słowa: „Tu, w
publicznym szpitalu nie, ale proszę przyjść do mnie do gabinetu o tej i o tej
godzinie”. Z powodu odmawiania kobietom prawa do aborcji wtedy, gdy jest ona
legalna i wskazana, dochodzi do wielu dramatów, które dotykają zwłaszcza
uboższe rodziny, gdzie brakuje pieniędzy, by kobieta mogła zgodnie z polskim
prawem wyjechać za granicę i np. w krajach skandynawskich, w bezpiecznych
warunkach, legalnie przerwać ciążę. Poznałam matkę dziewczyny, która zaszła w
ciążę, a gdy się okazało, że jest poważnie chora, lekarze bali się ją leczyć,
by nie uszkodzić płodu. Dziewczyna zmarła wraz z dzieckiem, które nosiła.
Zastraszane jest i środowisko medyczne, i policjanci oraz prokuratorzy, którzy
często nie chcą wystawiać zaświadczeń zgwałconym kobietom. Ale cóż, jak mówi
poseł Wierzejski z LPR, kobieta może pokochać nie tylko dziecko poczęte na
skutek gwałtu, ale i samego gwałciciela.
Konieczna edukacja seksualna
– Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach
dopuszczania przerywania ciąży jest dziś krytykowana, ale za zbytni
liberalizm, za to, że „jednak pozwala na mordowanie dzieci nienarodzonych”.
Podjęto działania polityczne, by jeszcze bardziej ograniczyć możliwości
dokonywania aborcji.
– W Polsce nikt nigdy nie uważał, że aborcja jest czymś dobrym, zawsze była to
ostateczność i niezwykle trudna decyzja. Język polskiej polityki jest brutalny
i fałszywy. Niezależnie od tego, że zapisy tej ustawy i skutki jej
obowiązywania oceniam niezwykle krytycznie, zarzut „zezwalania na mordowanie
dzieci nienarodzonych” to oczywisty absurd. Chcę podkreślić, że planowanie
rodziny, zapisane w tytule obecnej ustawy, powinno oznaczać dostęp do środków
antykoncepcyjnych, będących również w zasięgu ludzi niezamożnych, oraz do
wiedzy o życiu seksualnym człowieka, pozwalającej na zapobieganie niepożądanej
ciąży. Ta wiedza jest cenzurowana i eliminowana ze szkół, uznawana za coś
szkodliwego dla młodych umysłów, mogącego prowadzić do nieodpowiednich
zachowań. Zwalczanie prezerwatywy w obliczu rosnącego zagrożenia AIDS jest
wręcz szaleństwem. Co roku około 50 dziewczynek w wieku 12-16 lat rodzi
dzieci, a znacznie więcej nie rodzi, bo dokonuje aborcji. To właśnie ci
wszyscy, którzy od lat straszliwie boją się upowszechnienia wiedzy o życiu
seksualnym, są odpowiedzialni za „mordowanie dzieci nienarodzonych” i tak dużą
liczbę zabiegów przerywania ciąży.
– Czy nie wierzy pani oficjalnym statystykom, mówiącym, że w Polsce jest ich
niewiele?
– Oficjalnie – 150 zabiegów rocznie. W rzeczywistości – około 200 tys.
rocznie. Dokładną liczbę oczywiście trudno podać, bo i kobiety, i lekarze są
zainteresowani utrzymaniem tajemnicy. To przecież podziemie, niepodlegające
żadnej kontroli, funkcjonujące bez jakichkolwiek gwarancji bezpieczeństwa i
prawidłowości przeprowadzania zabiegów. Skutki obecnej ustawy o planowaniu
rodziny są makabryczne. Zapomnijmy o aborcji do 12. tygodnia, dozwolonej w
innych krajach Europy. U nas nielegalne zabiegi przeprowadza się w piątym,
szóstym miesiącu, to już nie przerywanie ciąży, ale przedwczesne porody.
Niedawno odwiedziła mnie francuska dziennikarka, która w pierwszym dniu pobytu
w Polsce umówiła się na sześć zabiegów aborcji. Gdy mówiła, że jest już w
bardzo zaawansowanej ciąży, słyszała po drugiej stronie: no, to cena będzie
podwójna. Prawdziwe rozmiary podziemia aborcyjnego poznajemy dzięki anonimowym
ankietom zbieranym przez Federację na rzecz Kobiet oraz porównując statystyki
z innych krajów. Niemożliwe, by w 38-milionowej Polsce dokonywano 150 zabiegów
rocznie. Gabinety reklamujące „nowoczesne metody wywoływania miesiączki”
prosperują bardzo dobr