Gość: maniekxxx IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.06.03, 01:27 newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=6550 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: polishAM Eurosceptycy mieli rację. Nieźle się zaczyna. IP: *.24.154.40.Dial1.Weehawken1.Level3.net 11.06.03, 09:14 Eurosceptycy w jednym mieli rację. Polskę czeka pięć bardzo trudnych lat. Nie spodziewajmy się natychmiastowych zmian i poprawy. Zanim będzie lepiej, musi być gorzej. W XI wieku Kościół, obawiając się konsekwencji nieustannych walk między feudałami, ogłosił Treuga Dei - pokój Boży, który miał trwać w każdym tygodniu od środy wieczorem aż po poniedziałek. Potem zasady Treuga Dei zostały rozszerzone na niektóre okresy liturgiczne. Nie wolno było się mordować podczas postu i adwentu. Przed paroma miesiącami polscy politycy uzgodnili między sobą również coś na kształt Treuga Dei. Pokój Boży trwał aż do referendum unijnego. W tym czasie nie brakowało ostrych sporów i nieczystych zagrań, ale sprawy związane z integracją z Unią Europejską były ze sporów wyłączone. Poza układem pozostały tylko skrajne ugrupowania. Od miesięcy więc karmieni jesteśmy sloganem: wejście do Unii to dla Polski wielka szansa. Szansa tymczasem oznacza prawdopodobieństwo, ale także ryzyko, którym wejście do Unii jest obciążone. Szansa i ryzyko to sprawy najważniejsze dla dzisiejszej Polski i najmniej chętnie podejmowane w publicznych dyskusjach. Eurosceptycy w ogóle szansy nie widzą, euroentuzjaści boją się dyskusji o konkretach, bo wiedzą, że w krótkim czasie Polska ma niewielką szansę na odniesienie sukcesu. Mało kto ma odwagę mówić prawdę: Polska wchodzi do Unii nieprzygotowana. Niewydajne i skorumpowane struktury państwa nie będą w stanie efektywnie skorzystać z funduszy pomocowych płynących z Unii. Obciążone kosztami socjalnymi przedsiębiorstwa - mniej wydajne niż europejskie - nie będą umiały konkurować na wspólnym rynku. Politycy, nawet jeśli zdają sobie sprawę z sytuacji i wiedzą, co robić, by Polska wykorzystała szansę, jaką jest członkostwo w Unii, nie chcą lub nie potrafią przebić się z tym do wyborców, którzy są nieświadomi sytuacji. Pokój to piękne słowo, ale w polityce ma zwykle smak obłudy. Zamiast dyskutować o możliwościach i zagrożeniach, jakie niesie wejście Polski do Wspólnoty, puszczaliśmy baloniki pomalowane w barwy europejskie, śpiewaliśmy hymn europejski i słuchaliśmy frazesów. Co gorsza, podczas zmasowanej propagandy prounijnej padały sformułowania jawnie nieprawdziwe. Prezydent Kwaśniewski wielokrotnie powtarzał, że integracja z Unią sprawi, iż Polska osiągnie pięcioprocentowy wzrost gospodarczy, dzięki czemu zniknie problem bezrobocia. Aż się prosiło, by politycy niechętni Kwaśniewskiemu wykpili słowa prezydenta. Ale to byłoby złamaniem zasad Treuga Dei. Odpowiedz Link Zgłoś