Dodaj do ulubionych

Sakralny Chopin?

30.07.07, 00:16
Kościół, do którego chodzę (kościół parafii St. Mary, jedyny rzymskokatolicki
w naszym miasteczku) jest bardzo "umuzyczniony" i w czasie każdej miedzielnej
mszy stronę muzyczną zabezpiecza tak ze 20-osobowy chór, który jego
kierowniczka, niejaka Stephany, ustawiła na rzeczywiście bardzo wysokim
poziomie artystycznym - a ponadto występuja rózni solyści ("...jęczę jak ten
Niemen - taki solysta..." - stara piosenka Wojciacha Młynarskiego mi sie
przypomniała).

No wiec dziś w czasie Komunii (a komunia to w amerykańskim kosciele jest
bardzo duża operacja, w dwóch postaciach się przyjmuje, nie w jednaej, jak u
nas, i tak na oko to z 98% wiernych zawsze przystepuje) do fortepianu podeszła
własnie jedna taka solystka (zaraz poznałem, ze to Amy, była koleżanka mojej
Juli ze szkoły sredniej, i Chinka, jesli chodzi o etniczność) i zaczeła
grać... nokturn Chopina nr 2 z opusu 9!

Ten nokturn to kazdy Polak zna na pamiec, a jeśli nawet nie pamieta numerka i
opusu, to sam nokturn też doskonale pamięta - proszę się przekonać:

groszek.741.com/Muzyka/chopin_noct2op9.mp3
Ale musze powiedzieć, ze w pierwszej chwili byłem ogromnie zaskoczony, bo
nigdy w zyciu jeszcze nie słyszałem, zeby Chopina uzywano w charakterze muzyki
sakralnej w kosciele!

Po chwili zaskoczenie mi przeszło, bo jednak sobie uswiadomiłem, ze utór
doskonale wręcz pasował do atmosfery w danym momencie. Zacząłem sie z kolei
wtedy zastanawiać, CZEMU jakos nigdy do tej pory nie usłyszałem Chopina w
czasie nabożeństwa w polskim kosciele?

Jedna podstawowa przyczyna moze być taka, ze w Polsce w kosciołach niezmiernie
rzadko mają fortepian, głównym instrumentem sa tradycyjnie organy...

Jeszcze cos na temat muzyki w kosciele. Ja zasadniczo nie lubie chodzic do
koscioła w Polsce, ze względu na niesłychanie ponurą atmosferę w czasie
nabożeństw (moze nie jest to absolutna prawda, ale w sensie statystycznym jest
to prawda na pewno!). Jedna rzecz mnie tylko przyciąga - mianowicie, że moge
śpiewać bez ksiązki! W amerykańskim kosciele nie mogę, bo po prostu nie znam
słów nawet najbardziej popularnych pieśni. A czytac z kasiazki w czasie
śpiewania nienawidzę!

Wiec teraz byłem w Polsce, w Warszawie i we Lwowie, i mogłem sobie pospiewać
do woli!

A propos śpiewania bez książki. Kiedy Bill Clinton został prezydentem, to
wybrał sobie jedner kościół w District Columbia, do którego chodził (z licznym
"entourage", oczywiście) na niedzielne nabożeństwa. Wybrał kosciół w
niebogatej dzielnicy, w którym przytłaczająca większośc wiernych to byli
Murzyni. Ten fakt został ogromnie przez murzyńska społecznośc w USA doceniony
i był w czasie całej przezydentury Clintona co rusz to podkreślany przy
najrozmaitszych okazjach - i również podkreślano w takich momentach to, ze
Clinton w tym kościele "spiewa bez
ksiązki". Co uwiarygodnaiło chyba całą impreze i wskazywało na to, ze Bill nie
traktuje tego chodzenia li tylko jako przedsiewzięcie PR-owskie.


Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: Sakralny Chopin? 31.07.07, 00:12
      nie wiem czy Chopin tradycyjnie kojarzy się z mszą,a jest tyle pięknej muzyki
      sakralnej instrumentalnej,a także chóry,chorały, a śpiew kantora w synagodze
      jest też niesamowity.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka