d_nutka
05.07.03, 07:45
po raz kolejny mam tu dowód, że przekonać "przekonanych" nie ma możliwości.
każdy buduje sobie swój obraz świata według własnych wartości, które uważa za
"jedynie słuszne". można by powiedzieć, że ze mną jest tak samo, bo jak
"wszyscy" to wszyscy i ja też.
poglądy ludzi jednak można sklasyfikować dość nieraz prosto
na TAK i na NIE oraz nie mam zdania, czyli może być tak lub nie w zależności
od okoliczności lub zainteresowania tematem (nie wspominam tu o takich co
wogóle nad niczym się nie zastanawiają oprócz jak największej własnej
konsumcji i własnej wygody, a którzy potrafią najgłośniej nieraz krzyczeć na
NIE)
są zwolennicy wojen i przemocy, a na drugim biegunie przeciwnicy tychże wojen
i przemocy
są zwolennicy globalizacji jak i przeciwnicy tejże globalizacji
są wyznawcy danej religii jak i ich przeciwnicy, czyli wyznawcy innej religii.
napisałam
"niechby się teraz Amerykanie wycofali z Iraku (przeciwnicy okupacji) a wtedy
Irakijczycy sami załatwią swoje sprawy (zwolennicy nie wtrącania się w
wewnętrzne sprawy innych państw). Tylko, że w przypadku Iraku to nie taka
prosta sprawa owo "nie wtrącanie się".
pomijając wszystkie prawdziwe okoliczności ekonomiczne (iracka ropa) istnieje
jednak punkt zapalny konfliktu bliskowschodniego i różnic religijnych narodów
zainteresowanych tym dobrem jakim jest ta właśnie ropa, która "daje" ogromne
pieniądze do dyspozycji.
Co się robi z ropą i do czego ona jest potrzebna wiemy wszyscy, nawet ci, co
tak głośno krzyczą PRECZ Z WĄJNĄ w Iraku czyli w domyśle:zostawcie tamten
rejon ich własnemu losowi. Uważam, ze tak krzyczą tylko ci co wątpliwą swoją
moralność stawiają PONAD myślenie perspektywiczne dla dobra nieuchronnej
globalizacji świata.
nie jestem człowiekiem wojny prawdziwej. wolę "ćwiczyć" wojny słowne bo one
właśnie pomagają w krystalizacji własnych poglądów.
to nieprawda, że mam "zamknięte" uszy na argumenty opcji myślowej innej niż
moja.
wysłuchałam(wyczytałam0 argumenty za i przeciw zwolenników i przeciwników
ingerencji zbrojnej USA w Iraku. Nałożyłam te argumenty na moją dotychczasową
wiedzę o świecie i historii oraz wiedzę o tym czym kieruje się człowiek w
swoich wyborach "jak żyć".
Trzeba umieć sobie powiedzieć, iż nie każdy (może jakieś 10% ludzkości)
zadaje sobie każdego ranka pytanie : "a po co ja to robię co dzisiaj robię".
Ci co sobie tego typu pytań nie zadają i "robią co robią" każdego dnia chyba
jednak trudno nazwać homo sapiens. Bo człowiek myślący to jednak powinien być
MYŚLĄCY w każdej chwili SWOJEGO DZIAŁANIA. A jak nie jest "myślący" w danej
chwili, to lepiej by nic nie robił, bo bez pozycji "myślący" cokolwiek uczyni
powierza przypadkowi czy to dobre czy złe. Szkoda wielka, że w naszej
kulturze ukształtowała się bardziej pozycja "człowiek klęczący" niż pozycja
"człowiek myślący".
I proszę tych, którzy tu i poprzednio wypowiadali się PRZECIW interwencji
wojskowej w Iraku zamiast "pozycji klęczącej" wobec swoich moralnych
stereotypów postarali się przyjąć pozycję "człowiek myślący" myślący
SAMODZIELNIE na bazie swojej wiedzy, doświadczenia i tego do czego zmierza
każdego dnia.
I jeszcze jedno.
Czy wybierać życie za każdą cenę?
Czy Chrystusowe nauki w świecie naszej cywilizacji uleciały?
A może właśnie "myślenie na klęczkach" przysłoniło prawdziwy obraz nauki
Jezusa?
d_