Dodaj do ulubionych

A moze nad Baltyk ?

IP: 130.94.107.* 05.07.03, 12:47
Z morza do piachu

Brakuje ci rtęci w organizmie? Chcesz dostać raka?
Zapraszamy nad Bałtyk.

Bałtyk to najbardziej zanieczyszczone morze świata –
daje się słyszeć tu i ówdzie. Ciągle podawany jest w
wątpliwość stan sanitarny naszych plaż i kąpielisk. W
zeszłym roku w połowie sierpnia z Mierzei Wiślanej i z
Półwyspu Helskiego uciekło trochę turystów w obawie
przed zakwitem glonów i lekkim smrodkiem. Ba. Byli
podobno też tacy, którzy uważali, że ryby złowione w
Bałtyku nie nadają się do jedzenia.

Delikatni niech siedzą w domu. Strachliwi niech idą do
sanepidu (bada kąpieliska dwa razy w miesiącu) albo
wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Gdańsku
(dopuszcza plaże do użytku), albo Urzędu Morskiego
(monitoruje czystość wód powierzchniowych), albo do
Zakładu Ochrony Środowiska i Higieny Transportu przy
Instytucie Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni
(wykonuje badania bakteriologiczne i
ekotoksykologiczne wody w morzu). Zaśmieją wam się tam
w twarz. Nad Bałtyk, na polskie plaże można
przyjeżdżać, warto przyjeżdżać i trzeba przyjeżdżać –
usłyszycie. To samo powiedzą urzędnicy gminni miast i
wsi całego liczącego 550 km długości Wybrzeża.

O katastrofie ekologicznej na Bałtyku można by mówić
dopiero wtedy, gdyby u naszych brzegów rozbił się
jakiś chemikaliowiec albo tankowiec. I co? Rozbił się?
Nie. Chodzą co prawda pogłoski, że na wysokości Gdyni
leży na dnie stary niemiecki statek szpitalny
napędzany substancją olejową i że to paliwo może
przedostawać się do wody. Ale kto to wie na pewno...
Dużo się też plotkuje o zatopionych w Bałtyku gazach
bojowych. Zamknięte w pociskach czasami wyławiane są
przez rybaków. Bryły iperytu są niebezpieczne, bo nie
ulegają rozkładowi i nie wiadomo, jak długo jeszcze
pozostaną na dnie, ale dla waszej wygody i dobrego
samopoczucia nikt tego nie zbadał.

Ciężka woda

Kąpiel w Bałtyku może mieć rewelacyjne znaczenie
lecznicze, szczególnie jeśli nasz organizm cierpi na
brak metali ciężkich. Wody Wisły są szczególnie bogate
w rtęć – spływa jej do Zatoki Gdańskiej ok. 40 ton
rocznie. Również inne bogactwa Polski podnoszą walory
kąpielisk na wschodnim Wybrzeżu. Wisła dostarcza ok.
16 ton ołowiu, 14 ton niklu i 560 ton cynku. Odra
odprowadzająca swe wody do morza w okolicach
Świnoujścia, Międzyzdrojów bogata jest w miedź i
nikiel (po 30 ton). Nawet niektóre małe rzeki
uzupełniają mineralny skład Bałtyku. Pasłęka dostarcza
11 ton ołowiu, a Słupia 11 ton cynku.

Ilość substancji organicznych i biogennych liczy się w
tysiącach ton. Na przykład azotu spływa rzekami 190
tys. ton. A są jeszcze chlorki, siarczany...

Zachodnie Wybrzeże ma wciąż problemy z
nieoczyszczonymi ściekami. Szczecin wylewa 30, a
Świnoujście 7 hektometrów sześciennych nieczystości.
Ponieważ wzdłuż polskiego brzegu płynie prąd morski z
zachodu na wschód, a Bałtyk jest płytki, większość
tych skarbów zostaje w domu. Związki te nie podlegają
biodegradacji i przemianom fizykochemicznym, długo
więc pozostają w naszym morzu.

Badania wody przy plażach nieczęsto pokazują pierwszą
klasę czystości. Próbki poza wszelką klasą (a są trzy
klasy) pobiera się m.in. w Gdańsku Jelitkowie, w
Gdyni, Świnoujściu, Łebie i Darłówku.

Dane, które publikuje na ten temat Instytut Morski,
budzą pewne wątpliwości. Na przykład pomiary po obu
stronach ujścia rzek robi tylko Wojewódzka Stacja
Sanitarno-Epidemiologiczna w Szczecinie. W
województwie pomorskim nie stosuje się takiej metody,
co zapewne poprawia średnie dane np. dla Ustki i Łeby.
Poza tym dziwi, że sąsiadujące ze sobą plaże położone
przy ogólnie brudnej masie wody mają różne wyniki. Na
terenie Gdańska woda w Brzeźnie jest dwa razy czystsza
od wody w Jelitkowie, a na Stogach nawet trzy razy!
Gdynia Orłowo prezentuje się tragicznie
(najbrudniejsza kąpiel morska w RP!), natomiast w
Sopocie leżącym między Orłowem i Jelitkowem jest
zupełnie nieźle! Ba, Sopot ma miano uzdrowiska. Brak
turystów byłby ekonomiczną katastrofą.

Małż ma raka, bo głupi

Choć naukowcy z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu
Gdańskiego odkryli, że małże w Zatoce Gdańskiej
cierpią na nowotwory (chorują dwa spośród czterech
gatunków występujących w zatoce), wszak rakiem od
małża się nie zarazimy.

Małże chorują, bo są głupie. Okazało się, że chorują
osobniki starsze, ponieważ dłużej się trują. U młodych
nowotworów nie stwierdzono. Taki małż leży na dnie
morza i filtruje przez skrzela wodę. A najgorzej jest
właśnie zanieczyszczona ta warstwa wody przy dnie, tam
się cały ten syf zbiera. Zupełnie przejebane mają te
małże, które leżą na dnie niedaleko ujścia Wisły,
którą spływają wspomniane: rtęć, ołów, nikiel i cynk.

Wniosek prosty, że to z tego leżenia i filtrowania
choroba powstaje. Gdyby taki małż pomyślał i się
wyniósł gdzie indziej, to i nowotworu skrzeli, zwanego
neoplazją, by nie miał. My jesteśmy mądrzejsi od małża
i na dnie kłaść się nie będziemy. Szybka kąpiel i na
kocyk, aby słońce nas osuszyło.

Gonić glony

Mocno przesadzone wydają się twierdzenia o tym, że
trują kwitnące latem w morzu glony, zwłaszcza sinice.
To prymitywne organizmy jednokomórkowe przypominające
wodorosty. Wypicie wody zawierającej sinice grozi
zaburzeniami w układzie pokarmowym i może prowadzić do
uszkodzenia wątroby. Są szczególnie niebezpieczne dla
alergików i małych dzieci. Jednak jaki alergik będzie
łykał wodę z morza? A bachorowi się powie, żeby się w
wodzie nie krztusił. Najwyżej należy się liczyć z
podraż-nieniami skóry, jakimiś tam wypryskami, ropą
czy innymi objawami uczuleniowymi. Nie ma co
histeryzować.

Sinice pojawiają się w morzu wówczas, gdy przez trzy
kolejne doby temperatura wody utrzymuje się (nawet w
nocy) powyżej 17 stopni. I wtedy gdy nie ma wiatru.
Tak było w zeszłym roku w sierpniu nad Zatoką Gdańską.
Gorące i spokojne dni, a w lokalnej prasie alarm:
inwazja sinic, atak glonów, plaże zamknięte, czerwone
flagi zakazujące kąpieli, niebezpieczeństwo. I co?
Nikt nie umarł. Owszem, były przypadki, że zdychały
psy po kąpieli w takiej wodzie. Ale psów – jak wiemy –
do akwenu wprowadzać nie wolno.

Z Kątów Rybackich i Sztutowa na Mierzei Wiślanej po
ubiegłorocznym ataku sinic zaczęli uciekać
wczasowicze. Że niby te sinice zaczęły gnić w wodzie i
śmierdziało. Jak śmierdzi, znaczy nieżywe, jak
nieżywe, to krzywdy nie zrobi.

Mamy więc do wyboru. Czy wolimy kąpiel z sinicami, czy
wolimy, jak jest zimno i piździ wiatr.

Co można, a czego nie można nad morzem w czasie
wakacji:

Nie możesz się zdenerwować, zanim dojedziesz, bo może
to rzutować na cały pobyt. Na drodze krajowej nr 7 z
Warszawy do Gdańska trwa remont mostu na Wiśle w
okolicach Kiezmarka. Przejazd tymczasowym mostem może
ci zabrać godzinę. Na trasie nr 1 z Łodzi w kierunku
Trójmiasta możesz napotkać korki pod Tczewem, gdzie
trwają prace drogowe. To i tak pikuś. Jedyna wąska
ulica wjazdowa do Władysławowa, a stamtąd w kierunku
Helu, została właśnie rozryta przez służby drogowe.

Nie możesz się dziwić z powodu wysokich cen. Bałtyk
przegrywa z wybrzeżem Chorwacji, Włoch i Hiszpanii. W
nadmorskim regionie upadły już inne możliwości
zarobkowania (rybołówstwo). Krótki sezon turystyczny
jest więc dla miejscowej ludności jedyną szansą na
jako taki byt przez resztę roku. Musi być drogo! W
Juracie, Jastarni, Jastrzębiej Górze, Łebie, Ustce
będziesz musiał bulić szczególnie dużo. Ryba na
papierowej tacce jest przeważnie ważona przed
wrzuceniem na patelnię. Nie postawisz też za darmo
samochodu. Każdy trawnik to w sezonie prywatny parking
po 5 zł za godzinę.

Nie możesz wypożyczyć żaglówki i swobodnie żeglować. W
Polsce obowiązują anachroniczne wobec reszty świata
przepisy uzależniające możliwość pływania na
określonych akwenach od posiadania rozbudowanych
stopni żeglarskich. An
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka