Jarek dobrze wie, co robi, pozostając w stanie bezżennym. Wszak
obserwował z bliska kłopoty brata z żoną: a to matką chrzestną
jachtu oligarchy została, a to Ojcu Dyrektorowi się naraziła,
podpisując bezbożne, feministyczne apele. Obecne wybryki małżonki
premiera z Krakowa też bez wątpienia umocnią premiera z Warszawy w
jego celibacie.
Z tymi garami to może trochę upraszczam - znam też głupich facetów.