Dodaj do ulubionych

W imieniu wszystkich Polaków przepraszam.

IP: *.nas16.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 10:07
wszystkich Żydów za przestępstwa jakich dopuściła się Żydowska Służba
Porządkowa zwana potocznie policją żydowską. Pełniący w niej ochotniczą
służbę funkcjonariusze odznaczali się niezwykłym sadyzmem. Działali w gettach
wszystkich miast okupowanego kraju, wyręczając niejednokrotnie Niemców w
dokonywaniu aktów zbrodni i fizycznej przemocy. W okresie od 22 lipca do 21
września 1942 r. przeprowadzono masową deportację Żydów z warszawskiego getta
do komór gazowych Treblinki. Zadanie wyciągania mieszkańców z domów i pędzenia
ich na Umschlagplatz wykonała w bestialski sposób policja żydowska, licząca
2500 funkcjonariuszy, pod kierunkiem jej komendanta Jakuba Lejkina. Natomiast
główni inspiratorzy niemieccy okupanci trzymali się na uboczu,ograniczając
swoją rolę do obserwacji i fotografowana przebiegu akcji.
Obserwuj wątek
    • Gość: Baruch Re: IP: *.vline.pl 17.07.03, 12:06
      Tych renegatow z Judenpolizei tez zabito razem z 3 milionami polskich Zydow,tak
      koncza renegaci,ktorzy mordowali wlasny narod.
      A przepraszac to sobie mozesz za 3,5 miliona polskich volksdeutschow i
      dziesiatki tysiecy Polakow w Wehrmachcie i polskich szmalcownikow oraz
      donosicieli.
      ps. jak np. jakis AK-owiec wpadal w kociol Gestapo,to zazwyczaj byl to donos od
      jakiegos Polaka...w np. Warszawie Polacy tak na siebie donosili,ze Niemcy ukuli
      powiedzonko iz : " najwiekszym wrogiem Polaka jest drugi Polak ".
      • Gość: polishAM Re: IP: *.nas15.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 17.07.03, 18:43
        Wielu policjantów granatowych było na usługach AK. Ci którzy byli zbyt aktywni
        zostali natychmiast namierzeni przez Państwo Podziemne. Tylko sądy Państwa
        Podziemnego skazały 300 szantażystów, wykonano wyroki na 80. A ile było
        wypadków, gdzie wykonywano wyroki bez sądów. Goniono ich przez całą Polskę
        kiedy wojna się zakończyła. Szmalcownikami nie byli w większości Polacy - lecz
        Ukraińcy, Białorusini i sami Żydzi, a volksdeutschami zostawali ludzie bez
        charakteru. W Poznaniu przy odrobinie wysiłku każdy mógł podpisąć listę, a
        zrobili to nieliczni. A czy Żydzi rozliczyli sie ze swojej przeszłości, jak
        org. Żagiew na usługach gestapo, czy Weichest w Krakowie za przejmowanie darów.
        AK również podpisywało na takich wyroki i w przypadku Żagwi wykonywała je.
        • Gość: abc Wobec szynki mieli sie rozliczyc?: IP: *.rdu.bellsouth.net 17.07.03, 19:00
          Musisz byc psychicznie niestabilny i spolecznie odizolowany, sadzac po twojej
          biologicznej ( acz nielogicznej) nienawisci. Wracaj do Polski, gdzie cie
          obiora z forsy szybko , ale to twoi i bedziesz mogl ich iusprawiedliwiac. Nie
          licz na to ze ktos na ciebie ( w odroznieniu od kasy) czeka tam. Jests zalosny
          i tepawy frajer, szynka. Zal mi cie, ale to twoje, nie moje zycie.
          Gość portalu: polishAM napisał(a):

          > Wielu policjantów granatowych było na usługach AK. Ci którzy byli zbyt
          aktywni
          > zostali natychmiast namierzeni przez Państwo Podziemne. Tylko sądy Państwa
          > Podziemnego skazały 300 szantażystów, wykonano wyroki na 80. A ile było
          > wypadków, gdzie wykonywano wyroki bez sądów. Goniono ich przez całą Polskę
          > kiedy wojna się zakończyła. Szmalcownikami nie byli w większości Polacy -
          lecz
          > Ukraińcy, Białorusini i sami Żydzi, a volksdeutschami zostawali ludzie bez
          > charakteru. W Poznaniu przy odrobinie wysiłku każdy mógł podpisąć listę, a
          > zrobili to nieliczni. A czy Żydzi rozliczyli sie ze swojej przeszłości, jak
          > org. Żagiew na usługach gestapo, czy Weichest w Krakowie za przejmowanie
          darów.
          >
          > AK również podpisywało na takich wyroki i w przypadku Żagwi wykonywała je.
          • Gość: polishAM Re: Wobec szynki mieli sie rozliczyc?: IP: *.nas17.philadelphia1.pa.us.da.qwest.net 18.07.03, 05:30
            Kolaboracja i zdrada wśród Żydów, przybrała większe rozmiary z chwilą
            zamknięcia getta i powołania do życia żydowskiej policji porządkowej. Na o
            wiele wyższym szczeblu zdrady własnego narodu, stali żydowscy agenci gestapo,
            jedna ich siedziba znajdowała się przy Leszno 14, gdzie szefami byli Kohn i
            Heller (zausznicy Karla Brandta) a druga przy ul. Leszno 13. Tą drugą placówką
            dowodził Gancweich i kpt. Dawid Sternfeld. Leszno 14 zakamuflowane było jako
            przedsiębiorstwo przemysłowe m.in. ich były tramwaje konne zwane konhellerkami,
            zaś Leszno 13 jako placówka policji przemysłowej występującej pod różnymi
            nazwami np. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, albo Urząd Kontroli Miar i
            Wag, Oddział Rzemiosła i Handlu, Biuro Kontroli Plakatów, Oddział Pracy
            Przymusowej a nawet Pogotowie Ratunkowe i inne. Według naszej obserwacji,
            specjalnie ożywioną szeroką i szkodliwą działalność prowadziła ta ostatnia,
            zwana popularnie „trzynastką". Spośród specjalnie dobranego elementu
            z „trzynastki", i osobistych agentów Brandta, powstała w końcu 1940 r.
            organizacja pn. „Żagiew". Organizacja ta dostała zadanie penetrowania
            wszystkich przejawów życia w getcie, z agendami gminy włącznie. Miała
            obserwować szczególnie akcję zorganizowanego szmuglu, by w ten sposób rozpoznać
            źródła polskiej pomocy dla getta i tą drogą dojść do organizacji
            konspiracyjnych, wspierających getto. Autor był bodajże pierwszym. który
            zwrócił uwagę na działalność Sternfelda i „Żagwi". W wyniku wstępnych
            obserwacji, zapadła decyzja rozbudowania sieci wywiadowczej ŻZW, ze szczególnym
            uwzględnieniem okolic ul. Leszno 13. Tak się szczęśliwie złożyło, że był to
            wtedy zarazem teren referatu wymiarowego Urzędu Skarbowego. w którym pracował
            piszący te słowa. Fakt ten ułatwiał ogromnie obserwację całej okolicy, a stale
            kontakty z kupcami i restauratorami żydowskimi, pomogły autorowi w założeniu
            sieci wywiadowczej. ŻZW obstawił wtedy swoimi agentami (wprowadzonymi przeze
            mnie w charakterze pracowników) wszystkie okoliczne kawiarnie i restauracje,
            leżące w pobliżu dróg przerzutowych szmuglu przy murze. I tak informatorzy ŻZW
            pracowali między innymi w Palaise de Dance (dawniej braci Frontów na
            Rymarskiej), w kawiarni Fuchsa na Elektoralnej 13 i w sklepie spożywczym ul.
            Elektoralna 6, w restauracji Formy — Leszno 18, w sławnej restauracji Szulca na
            Karmelickiej róg Nowolipek. w kawiarni na Grzybowskiej 30, w restauracjach na
            Grzybowskiej 23 i 31, w Hotelu Brytania na Nowolipiu, następnie w bardzo
            wytwornej restauracji ..Sztuka" — Leszno 2 i zaraz obok u Sary Trefler w
            składzie aptecznym, oraz w wielu innych lokalach. Po stronie aryjskiej założono
            punkt obserwacyjny na Bielańskiej przy Tlomackiem u fotografki p. Haliny
            Macherskiej i na Elektoralnej 2/4 w Urzędzie Miar i Wag, gdzie znajdowała się
            równocześnie wytwórnia granatów i broni, kierowana przez dr. Waldemara Leega.
            który pracował dla OW-KB i następnie dla AL. (Granaty produkowano w warsztatach
            mechanicznych prowadzonych przez prof. inż. Pełczyńskiego, zaś materiały
            wybuchowe i chemiczne w filii urzędu w galerii Luxemburga — tym kierował dr
            Leeg. Pracę tę popierał dyr. Gł. urzędu dr inż. Rauszer. kolega k-nta gł.
            Orzechowskiego i też członek OW).
            Zauważyliśmy, że „Żagiew" prowadzi również przemyt żywności, a właściwie tylko
            go udaje, przy przerzucaniu bowiem ich transportów, zawsze widziało się w
            pobliżu policję granatową lub nawet patrol żandarmerii dla asekuracji, chcieli
            zatem wobec Żydów grać rolę grupy o charakterze przemytniczo-konspiracyjnym.
            Pozyskawszy tą drogą zaufanie niektórych naiwnych ludzi, usiłowali montować
            jakąś organizację rzekomo wojskową. Zdradziły ich jednak kontakty ze
            Sternfeldem i z jednym z jego oficerów w stopniu podporucznika. Zdołali
            początkowo wciągnąć do tej organizacji kilkudziesięciu młodych ludzi. Tych nowo
            zwerbowanych ŻZW uprzedzał o prawdziwych celach ..Żagwi'' i dużo uczciwych —
            zdołało się z niej wycofać. Ci co pozostali na służbie — pomimo ostrzeżeń —
            ponieśli zasłużoną karę. A „Żagiew" ilościowo rosła, dawała korzyści materialne.
            Pierwsze uderzenie w „Żagiew" odbyło się na przełomie 1940/41 roku. Po
            zastrzeleniu, bądź zabiciu nożem kilku jej członków, organizacja rozleciała się
            i przestała przejawiać swą działalność. Drugi rzut „Żagwi", przystąpił jednak
            do pracy wiosną 1941 r., bowiem Niemcy zbadali istnienia tej organizacji. Po
            rozpoznaniu ich działalności ŻZW i kilku oficerów OW-KB przystąpiło w drugiej
            połowie 1941 roku do ponownego uderzenia, częściowo tylko skutecznego.
            Pojedynczych gorliwych żagwistów zlikwidowano w międzyczasie. W maju 1942 r.
            autor otrzymał rozkaz K-ndy Gł. włączenia się do końcowego etapu akcji
            likwidacyjnej „Żagwi", do pracy wywiadowczej wewnątrz getta. Praca „Żagwi"
            przybrała wtedy bowiem dość niebezpieczne rozmiary. Wpadło wówczas i zostało
            aresztowanych kilku szeregowych członków ŻZW. Widać było, że żagwiści węszą
            coraz skuteczniej. Wpadł w końcu — późną wiosną 1942r. — Kosieradzki, a z nim
            podręczny magazyn broni.
            Ażeby nie demaskować się w oczach getta kontaktami z „trzynastką" lub
            Befehlstelle Karla Brandta (Żelazna 103), „Żagiew" udoskonaliła metody swej
            pracy. Agenci „Żagwi" zaczęli przekazywać meldunki i donosy swym mocodawcom nie
            w getcie, a w kilku punktach rozrzuconych w Warszawie. Znajdowały się one
            między innymi na Poczcie Głównej, w kawiarni Rival (Pl. na Rozdrożu, w pobliżu
            Al. Szucha). oraz w sklepie z tekstyliami. mieszczącym się przy ul.
            Mazowieckiej 7, na I-szym piętrze od frontu. Żydowscy agenci gestapo chodzili
            do pracy na tzw. placówki i w drodze powrotnej do getta składali tam swoje
            meldunki. Wielu z nich miało nawet specjalne przepustki, uprawniające do
            swobodnego poruszania się po terenie całej Generalnej Guberni. gdyż jako
            fachowcy byli używani do prac także w innych miastach, np. niejaki Meryn z
            Sosnowca czy Grajer były fryzjer i restaurator z Lublina, znany zausznik
            Hoflego. ściągnięty przez niego do Warszawy w lipcu 1942 roku. Mieli oni wydane
            przez gestapo pozwolenia na broń, w okładkach koloru pąsowego oraz pistolety
            służbowe, co zostało stwierdzone już w końcu 1940 roku, przy likwidacji
            pierwszego rzutu „Żagwi". Likwidacja drugiego rzutu trwala cały rok i chociaż
            przynosiła raz większe, raz mniejsze efekty, to jednak me została zakończona.
            Likwidację trzeciego rzutu przerwała latem 1942r. wielka akcja likwidacyjna
            Hoflego (22.07. do 13.09.1942 r.).
            Za okres likwidacji czwartego rzutu „Żagwi" należy przyjąć czas od września
            1942 r. do kwietnia 1943r. Niedobitki „Żagwi" trudniące się szmalcownictwem
            były likwidowane przez OW-KB nawet w czasie Powstania Warszawskiego. jak np.
            Bursztyn-Wiśniewski. dyrektor szopu Hoffmana. Wypada dodać, że w tym okresie
            około 300 Żagwistów i agentów gestapo mieszkało stale na terenie budynku
            Gestapo w al. Szucha , skąd wychodzili „do pracy" w Warszawie, bądź na wyjazdy
            terenowe, gdzie pod szyldem prześladowanych Żydów wślizgiwali się do oddziałów
            partyzanckich dla ich rozpoznawania i wydawania; specjalizowali się oni w
            tropieniu Żydów w aryjskiej części Warszawy. Dostęp do nich i ich likwidacja
            były bardzo trudne. Spośród dzielnych wykonawców wyroków na żagwistach,
            wymienić należy: Zelwańskiego. który wraz z „Garbatym" brali udział w wykonaniu
            wyroku na Lejkinie, Ignacego Szmajerowica ps. „Plomba", Stanisława Różewicza,
            Tadeusza Makowera, "Rudego" — Blum-Binsztoka, „Garbatego", "Jadźkę", Rotblita i
            Akermana. Wszyscy ci ludzie pracowali w wywiadzie ŻZW.
            Wykonywanie wyroków odbywało się na podstawie materiału dowodowego. zebranego
            przez sekcję śledczą i dostarczanego sądów i ŻZW. Sąd ŻZW składał się z
            wybitnych prawników. był całkowicie niezawisły i samodzielny w
            • Gość: abc Boy, You're Positively Mental ! IP: *.rdu.bellsouth.net 18.07.03, 06:24
              That's on top of being a moron.


              Gość portalu: polishAM napisał(a):

              ) Kolaboracja i zdrada wśród Żydów, przybrała większe rozmiary z chwilą
              ) zamknięcia getta i powołania do życia żydowskiej policji porządkowej. Na o
              ) wiele wyższym szczeblu zdrady własnego narodu, stali żydowscy agenci
              gestapo,
              ) jedna ich siedziba znajdowała się przy Leszno 14, gdzie szefami byli Kohn i
              ) Heller (zausznicy Karla Brandta) a druga przy ul. Leszno 13. Tą drugą
              placówką
              ) dowodził Gancweich i kpt. Dawid Sternfeld. Leszno 14 zakamuflowane było jako
              ) przedsiębiorstwo przemysłowe m.in. ich były tramwaje konne zwane
              konhellerkami,
              )
              ) zaś Leszno 13 jako placówka policji przemysłowej występującej pod różnymi
              ) nazwami np. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, albo Urząd Kontroli Miar i
              ) Wag, Oddział Rzemiosła i Handlu, Biuro Kontroli Plakatów, Oddział Pracy
              ) Przymusowej a nawet Pogotowie Ratunkowe i inne. Według naszej obserwacji,
              ) specjalnie ożywioną szeroką i szkodliwą działalność prowadziła ta ostatnia,
              ) zwana popularnie „trzynastką". Spośród specjalnie dobranego elementu
              ) z „trzynastki", i osobistych agentów Brandta, powstała w końcu 1940 r.
              ) organizacja pn. „Żagiew". Organizacja ta dostała zadanie penetrowania
              ) wszystkich przejawów życia w getcie, z agendami gminy włącznie. Miała
              ) obserwować szczególnie akcję zorganizowanego szmuglu, by w ten sposób
              rozpoznać
              )
              ) źródła polskiej pomocy dla getta i tą drogą dojść do organizacji
              ) konspiracyjnych, wspierających getto. Autor był bodajże pierwszym. który
              ) zwrócił uwagę na działalność Sternfelda i „Żagwi". W wyniku wstępnych
              ) obserwacji, zapadła decyzja rozbudowania sieci wywiadowczej ŻZW, ze
              szczególnym
              )
              ) uwzględnieniem okolic ul. Leszno 13. Tak się szczęśliwie złożyło, że był to
              ) wtedy zarazem teren referatu wymiarowego Urzędu Skarbowego. w którym
              pracował
              ) piszący te słowa. Fakt ten ułatwiał ogromnie obserwację całej okolicy, a
              stale
              ) kontakty z kupcami i restauratorami żydowskimi, pomogły autorowi w założeniu
              ) sieci wywiadowczej. ŻZW obstawił wtedy swoimi agentami (wprowadzonymi przeze
              ) mnie w charakterze pracowników) wszystkie okoliczne kawiarnie i restauracje,
              ) leżące w pobliżu dróg przerzutowych szmuglu przy murze. I tak informatorzy
              ŻZW
              ) pracowali między innymi w Palaise de Dance (dawniej braci Frontów na
              ) Rymarskiej), w kawiarni Fuchsa na Elektoralnej 13 i w sklepie spożywczym ul.
              ) Elektoralna 6, w restauracji Formy — Leszno 18, w sławnej restauracji Szu
              ) lca na
              ) Karmelickiej róg Nowolipek. w kawiarni na Grzybowskiej 30, w restauracjach
              na
              ) Grzybowskiej 23 i 31, w Hotelu Brytania na Nowolipiu, następnie w bardzo
              ) wytwornej restauracji ..Sztuka" — Leszno 2 i zaraz obok u Sary Trefler w
              ) składzie aptecznym, oraz w wielu innych lokalach. Po stronie aryjskiej
              założono
              )
              ) punkt obserwacyjny na Bielańskiej przy Tlomackiem u fotografki p. Haliny
              ) Macherskiej i na Elektoralnej 2/4 w Urzędzie Miar i Wag, gdzie znajdowała
              się
              ) równocześnie wytwórnia granatów i broni, kierowana przez dr. Waldemara
              Leega.
              ) który pracował dla OW-KB i następnie dla AL. (Granaty produkowano w
              warsztatach
              )
              ) mechanicznych prowadzonych przez prof. inż. Pełczyńskiego, zaś materiały
              ) wybuchowe i chemiczne w filii urzędu w galerii Luxemburga — tym kierował
              ) dr
              ) Leeg. Pracę tę popierał dyr. Gł. urzędu dr inż. Rauszer. kolega k-nta gł.
              ) Orzechowskiego i też członek OW).
              ) Zauważyliśmy, że „Żagiew" prowadzi również przemyt żywności, a właściwie
              ) tylko
              ) go udaje, przy przerzucaniu bowiem ich transportów, zawsze widziało się w
              ) pobliżu policję granatową lub nawet patrol żandarmerii dla asekuracji,
              chcieli
              ) zatem wobec Żydów grać rolę grupy o charakterze przemytniczo-konspiracyjnym.
              ) Pozyskawszy tą drogą zaufanie niektórych naiwnych ludzi, usiłowali montować
              ) jakąś organizację rzekomo wojskową. Zdradziły ich jednak kontakty ze
              ) Sternfeldem i z jednym z jego oficerów w stopniu podporucznika. Zdołali
              ) początkowo wciągnąć do tej organizacji kilkudziesięciu młodych ludzi. Tych
              nowo
              )
              ) zwerbowanych ŻZW uprzedzał o prawdziwych celach ..Żagwi'' i dużo uczciwych R
              ) 12;
              ) zdołało się z niej wycofać. Ci co pozostali na służbie — pomimo ostrzeżeń
              ) —
              ) ponieśli zasłużoną karę. A „Żagiew" ilościowo rosła, dawała korzyści mate
              ) rialne.
              ) Pierwsze uderzenie w „Żagiew" odbyło się na przełomie 1940/41 roku. Po
              ) zastrzeleniu, bądź zabiciu nożem kilku jej członków, organizacja rozleciała
              się
              )
              ) i przestała przejawiać swą działalność. Drugi rzut „Żagwi", przystąpił je
              ) dnak
              ) do pracy wiosną 1941 r., bowiem Niemcy zbadali istnienia tej organizacji. Po
              ) rozpoznaniu ich działalności ŻZW i kilku oficerów OW-KB przystąpiło w
              drugiej
              ) połowie 1941 roku do ponownego uderzenia, częściowo tylko skutecznego.
              ) Pojedynczych gorliwych żagwistów zlikwidowano w międzyczasie. W maju 1942 r.
              ) autor otrzymał rozkaz K-ndy Gł. włączenia się do końcowego etapu akcji
              ) likwidacyjnej „Żagwi", do pracy wywiadowczej wewnątrz getta. Praca „
              ) ;Żagwi"
              ) przybrała wtedy bowiem dość niebezpieczne rozmiary. Wpadło wówczas i zostało
              ) aresztowanych kilku szeregowych członków ŻZW. Widać było, że żagwiści węszą
              ) coraz skuteczniej. Wpadł w końcu — późną wiosną 1942r. — Kosieradzk
              ) i, a z nim
              ) podręczny magazyn broni.
              ) Ażeby nie demaskować się w oczach getta kontaktami z „trzynastką" lub
              ) Befehlstelle Karla Brandta (Żelazna 103), „Żagiew" udoskonaliła metody sw
              ) ej
              ) pracy. Agenci „Żagwi" zaczęli przekazywać meldunki i donosy swym mocodawc
              ) om nie
              ) w getcie, a w kilku punktach rozrzuconych w Warszawie. Znajdowały się one
              ) między innymi na Poczcie Głównej, w kawiarni Rival (Pl. na Rozdrożu, w
              pobliżu
              ) Al. Szucha). oraz w sklepie z tekstyliami. mieszczącym się przy ul.
              ) Mazowieckiej 7, na I-szym piętrze od frontu. Żydowscy agenci gestapo
              chodzili
              ) do pracy na tzw. placówki i w drodze powrotnej do getta składali tam swoje
              ) meldunki. Wielu z nich miało nawet specjalne przepustki, uprawniające do
              ) swobodnego poruszania się po terenie całej Generalnej Guberni. gdyż jako
              ) fachowcy byli używani do prac także w innych miastach, np. niejaki Meryn z
              ) Sosnowca czy Grajer były fryzjer i restaurator z Lublina, znany zausznik
              ) Hoflego. ściągnięty przez niego do Warszawy w lipcu 1942 roku. Mieli oni
              wydane
              )
              ) przez gestapo pozwolenia na broń, w okładkach koloru pąsowego oraz pistolety
              ) służbowe, co zostało stwierdzone już w końcu 1940 roku, przy likwidacji
              ) pierwszego rzutu „Żagwi". Likwidacja drugiego rzutu trwala cały rok i cho
              ) ciaż
              ) przynosiła raz większe, raz mniejsze efekty, to jednak me została
              zakończona.
              ) Likwidację trzeciego rzutu przerwała latem 1942r. wielka akcja likwidacyjna
              ) Hoflego (22.07. do 13.09.1942 r.).
              ) Za okres likwidacji czwartego rzutu „Żagwi" należy przyjąć czas od wrześn
              ) ia
              ) 1942 r. do kwietnia 1943r. Niedobitki „Żagwi" trudniące się szmalcownictw
              ) em
              ) były likwidowane przez OW-KB nawet w czasie Powstania Warszawskiego. jak np.
              ) Bursztyn-Wiśniewski. dyrektor szopu Hoffmana. Wypada dodać, że w tym okresie
              ) około 300 Żagwistów i agentów gestapo mieszkało stale na terenie budynku
              ) Gestapo w al. Szucha , skąd wychodzili „do pracy" w Warszawie, bądź na wy
              ) jazdy
              ) terenowe, gdzie pod szyldem prześladowanych Żydów wślizgiwali się do
              oddziałów
              ) partyzanckich dla ich rozpoznawania i wydawania; specjalizowali się oni w
              ) tropieniu Żydów w aryjskiej części Warszawy. Dostęp do nich i ich likwidacja
              ) były bardzo trudne. Spośród dzielnych wykonawców wyroków na żagwistach,
              ) wymienić należy: Zelwańskiego. który wraz z „Garbatym" brali udział w wyk
              ) onaniu
              ) wyroku na Lejkinie, Ignacego Szmajerowica
              • Gość: Fląder pierdu pierdu babo ze rdu IP: *.acn.pl 18.07.03, 06:51
                Gość portalu: abc napisał(a):

                > That's on top of being a moron.
                >



    • Gość: poczytaj Przestań się wygłupiać! IP: *.Red-81-34-18.pooles.rima-tde.net 17.07.03, 12:12
      Jakbyś nie wiedział, że żydzi zawsze rżnęli żydów: Stalin z
      Berią..Schickelgruber/Hitler/z Goebelsem i Himmlerem i tysiące innych
      przykładów, choćby ŻydoWatykan walczący z pobratymcami. Poprostu zawsze chodzi
      o władzę-kasę pomiędzy nimi.
      • Gość: Baruch Re: IP: *.vline.pl 17.07.03, 12:23
        Gość portalu: poczytaj napisał(a):

        > Jakbyś nie wiedział, że żydzi zawsze rżnęli żydów: Stalin z
        > Berią..Schickelgruber/Hitler/z Goebelsem i Himmlerem i tysiące innych
        > przykładów, choćby ŻydoWatykan walczący z pobratymcami. Poprostu zawsze
        chodzi
        > o władzę-kasę pomiędzy nimi.


        Podobnie jak wsrod innych nacji np. Polakow.
        Jak to Polacy sie zniewalali feudalizmem w I RP,albo zabijali nawzajem w II RP
        i PRL-u...
        ps. sa konflikty miedzy narodami i wsrod spoleczenstwa tego samego narodu,bo :
        czlowiek czlowiekowi wilkiem jest...jak to slusznie zauwazyl Hobbes.
    • Gość: Mlekota Re: W imieniu wszystkich Polaków przepraszam. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 18.07.03, 08:53
      Kto dał ci prawo wypowiadania się w imieniu wszystkich Polaków?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka