Dodaj do ulubionych

A więc klamka zapadła:

08.11.07, 19:31

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4655669.html?skad=rss

Arnold Rokita ma na barkach spory ciężar: godnie zastąpić w kabaretowych
popisach na Wiejskiej Wielkich Nieobecnych i Wielkie Nieobecne: Begerową,
Hojarską, Sandrę, Wierzejskiego, "Warkę" Strąka, a może nawet samego... no,
tego co podskakiwał, bo mu rzekomo komuchy szaleju zadały, jak mu tam...
zapomniałem.
Arnold Rokita może jednak liczyć na wsparcie licznych pozostałych gwiazd
kabaretowych: Perona Gosia, Szczypińskiej, Kuchcińskiego, Sobeckiej, Jurgiela
a i ekspremier chyba też nie będzie próżnował (tylko że on prezentuje akurat
ten rodzaj poczucia humoru zwany "humour noir" albo "humor negro", nie przez
każdego zrozumiały.
Obserwuj wątek
    • hasz0 Re: A więc klamka zapadła: 08.11.07, 19:57
      Gabriel Janowski

      szkoda chłopa

      Józef Gruszka

      zrobili z niego warzywo


      Piotr Bartoszcze 7 lutego 1984 r. został w tajemniczych
      okolicznościach zamordowany przez funkcjonariuszy Służby
      Bezpieczeństwa. Jego ciało znaleziono w studzience melioracyjnej.
      Miał 34 lata. Osierocił trzy córeczki i żonę w dziewiątym miesiącu
      ciąży.

      Bartoszcze był poddawany różnorakim naciskom. Wrogie nam w Polsce
      siły były przerażone, że, być może, rodzi się suwerenne PSL. Co
      niezgodne było z planami okrągłego stołu i niektórych sił
      zewnętrznych. Roman, dla dobra sprawy, nie ujawniał wszystkich
      nacisków
      Według pewnych informacji, jeszcze przed kongresem zjednoczeniowym,
      działał w Warszawie przedstawiciel władzy sowieckiej, któremu
      podlegało ZSL. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przestraszone było
      perspektywą powstania suwerennego PSL. Doszło nawet do nieoficjalnej
      rozmowy Bartoszcze – MSW. Ton rozmowy był ugrzeczniony. Wtedy sprawy
      programowe w Stronnictwie dopiero się kluły. MSW wyrażało
      nimi „zainteresowanie”. W ramach OKP powstał „mały klub” PSL:
      Stanisław Tomkiewicz ze Śląska, Jan Rożek, znana postać chłopskiego
      opozycjonisty, Tadeusz Kaszubski z północy i, oczywiście,
      Bartoszcze. To był 12 października 1989 roku. Wystosowali oni
      oświadczenie skierowane do Prezydium Obywatelskiego Klubu
      Parlamentarnego, w którym miedzy innymi czytamy: „Pan poseł Michnik
      utrzymuje, że utworzywszy Klub, otworzyliśmy drogę do destrukcji OKP
      i proponuje przyjąć w OKP zasadę jedności. Sądzimy, że zarówno ta
      ocena, jak i ta propozycja, utrzymane są w stylu minionej epoki. To
      przecież komuniści mówili, że cały naród ma być skupiony wokół
      partii i że kto postępuje inaczej, rozbija jedność narodu. Komuniści
      pod pojęciem jedności rozumieli niszczenie różnorodności.
      Powołanie Klubu PSL nie jest więc destrukcją a jest realizowaniem
      zasad pluralizmu. Jest to sprawa ważna. Kto tego nie rozumie, nie
      rozumie, że tu jest Europa, że tu jest Polska i że jest to prawie
      XXI wiek. Panowie, bądźmy szczerzy. Stosując zasadę – albo jesteś
      posłuszny i jesteś przyjacielem, albo odmawiasz posłuszeństwa i
      jesteś wrogiem. Pan Bronisław Geremek mówił, że w polityce jest
      bariera śmieszności. Barierę śmieszności przekraczają ci, którzy do
      nowej odradzającej się Polski chcą wnieść starą skompromitowaną
      zasadę dominacji. Śmieszne są, Panowie, zarówno wasze uproszczenia,
      jak i wasze złudzenia Podpisali: Roman Bartoszcze, Tadeusz
      Kaszubski, Jan Rożek, Stanisław Tomkiewicz”.
      -----------------
      Roman Bartoszcze stara się być aktywnym. Jako poseł zwraca się do
      Balcerowicza na przykład z pytaniem: jak rząd kontroluje odpływ
      pieniędzy z kraju? To było związane ze sprawą FOZZ-u. Później ma
      miejsce interpelacja naszego posła z Pomorza, Jana Warjana. W
      rezultacie w prasie rządowej pojawia się komunikat o jakiejś
      niewielkiej kwocie. Skutkiem tego jest jednak rezygnacja ze
      stanowiska wiceministra finansów pana Sawickiego, a pan Rossati
      jedzie do Genewy. Lecz cała wściekłość wymierzona jest przeciwko
      suwerennemu działaniu naszego Stronnictwa. Następnie Roman
      Bartoszcze wygłosił przemówienie w sejmie, w którym mówił o
      agenturach w Solidarności. W trakcie tego wystąpienia na salę wszedł
      Geremek. I, nie będąc świadomym w całości tego, co Roman Bartoszcze
      mówił, wystąpił z niesłychanym atakiem na Bartoszcze. Wystosował
      list do marszałka Kozakiewicza, w którym oskarżał Romana o różne
      niecne sprawy. Domagał się, by Bartoszcze stanął przed komisją etyki
      i tak dalej. Istnieje też list Bartoszcze do Kozakiewicza odnoszący
      się do jego przemówienia z 6 kwietnia 2000 roku, w którym tłumaczył,
      że Geremkowi nie chodziło o konfrontację merytoryczną a polityczną.
      No i że poseł Bartoszcze nie zarzuca posłom i działaczom
      Solidarności współpracy z SB. Pomylenie adresata. Ignotum per
      ignotum.
      No i następuje wreszcie to słynne wezwanie dekomunizacyjne.
      Bartoszcze powiadomił mnie o tym tylko telefonicznie. Zapytałem go,
      czy to już jest ogłoszone. Bo myślałem, że obejrzę tekst przed jego
      opublikowaniem. Odparł, że jest już na to za późno. Czynił to
      niewątpliwie w dobrej wierze. Mówił, że nie ma co czekać, trzeba
      oczyścić PSL. Konsekwencja tego, to wściekłość z tamtej strony.
      Dochodzi do zamachu. Roman dostaje telefon, że zajmują lokal na
      Grzybowskiej. Poprosił mnie żebym poszedł na wcześniej planowane
      spotkanie do biskupa Miziołka. Zastałem tam księdza Bijaka i
      poinformowałem ich o zajściu. Było oczywiście zdumienie, a ksiądz
      Bijak powtarzał: „Co oni zrobili!” Tymczasem Roman Bartoszcze
      pojechał na Grzybowską. Kazali mu zabrać rzeczy i tak dalej. W
      gabinecie prezesa i ja miałem swoje notatki. To wszystko zostało
      zagarnięte. I od tamtej pory nie miałem nic wspólnego z tą
      organizacją.
      • jaceq Re: A więc klamka zapadła: 08.11.07, 20:02
        O, właśnie. Miałem na czubku języka. Dzięki.

        Sądzisz, Haszu, że to SB zadała tego "czegoś" Gabrielowi? No, to ma dłuugie
        ręce. Dziwne, że nie zadała jeszcze czegoś np. temu szmalcownikowi, Kobylańskiemu.
      • hasz0 klamka zapadła: Kornasiewicz Sasch Kuroń i 35 % 08.11.07, 20:03
        Z drugiej strony łatwo wkradali się w jego zaufanie różni ludzie, z
        przyczyn, które trudno mi wyjaśnić. Między innymi znany nam pan
        Kornasiewicz. Problemy, wobec których stanął Roman Bartoszcze,
        szczególnie dotyczące spraw zagranicznych, w jakimś stopniu
        przerastały możliwości Romana. W owym czasie nie byliśmy
        przygotowani do działań na tym szczeblu, nie znaliśmy przykładowo
        kulis różnych zachodnich decyzji. Ja byłem tym, który orientował się
        nieco w sprawach oligarchii światowej i je tłumaczyłem. Ale z
        biegiem czasu Roman zainteresował się tymi sprawami. W każdym razie
        zorientował się, że w Polsce działa trockistowska międzynarodówka
        i że oni w imieniu oligarchii światowej dyrygują rozwojem wydarzeń
        w Polsce. Rozpoznał tych trzymających władzę, zobaczył dwulicowość
        pana Mazowieckiego, bo inaczej nazwać tego nie można, a działanie
        pana Geremka odczuł na własnej skórze podczas swego wystąpienia w
        parlamencie, kiedy mówił na temat agentów. Geremek nigdy nie był tak
        zdenerwowany jak wtedy, bo ta sprawa dotknęła bardzo bolesnego
        miejsca. Roman zrozumiał, że ta cała transformacja była przygotowana
        za granicami kraju. Podjęto odpowiednie ustalenia w Waszyngtonie
        dotyczące ustroju w Polsce. Przygotowano 11 ustaw i tym podobne
        rzeczy. Ja tekst tych ustaleń czytałem i Roman go też znał. Ich
        głównym autorem był Sachs. Osobą, która nam dostarczyła trochę
        materiałów był działacz Solidarności, profesor Rafał Krawczyk,
        przewodniczący Warszawskiego Towarzystwa Ekonomicznego, który
        wrócił z Ameryki, gdzie w ramach Fundacji Heritage przygotowywano
        dla Polski program.
        Obok Heritage Foundation działały oficjalne czynniki amerykańskie,
        to znaczy departament stanu, który to finansował. No i stąd mieliśmy
        te słynne 11 ustaw prawnych, na podstawie których od 1 listopada
        1990 roku funkcjonował rząd Mazowieckiego. Dokładnie Mazowieckiego i
        Geremka. Jak pamiętamy niejako w przeddzień, bo w grudniu 1989,
        przebywała w Warszawie delegacja amerykańska z ministrem rolnictwa
        na czele, której zadaniem była ocena przygotowań do wprowadzenia
        nowego porządku w Polsce. Po powrocie do USA odbyły się
        przesłuchania delegacji w komisjach amerykańskiego Kongresu. W
        czasie przebywania w Polsce prowadzono rozmowy z ludźmi okrągłego
        stołu, między innymi z Jackiem Kuroniem, który przewidywał stopę
        bezrobocia w Polsce na słynne 35 procent. Pomylił się nie tak wiele.
    • wikul Re: A więc klamka zapadła: 08.11.07, 20:01
      Nelly Arnold będzie teraz miała wiecej czasu na wystepy, musiała
      odejść z Kancelarii Prezydenta, by nie kolidować.
      • jaceq Re: A więc klamka zapadła: 08.11.07, 20:05
        Podobno prezydęt siem wściek. Łżemedia podały, że był "wzburzony". Autorzy tej
        zas.ranej ustawy o niełączeniu - przepraszać prezydęta! Ale już!
        • januszcz Re: A więc klamka zapadła: 08.11.07, 20:09
          Ja też byłem wściekły, że takie coś kaczory wprowadziły do Sejmu, ale emocje się
          skończyły i już jestem zadowolony. Przecież każda głupota, która wygłosi ta pani
          będzie obciążała konto PiS.
          I o to chodzismile)

          J.
          • jaceq No i powinno być wesoło! 08.11.07, 20:31
            Jeszcze się kadencja na dobre nie rozkręciła, a zobacz, ileż zdrowego śmiechu,
            ileż prawdziwej frajdy zdążyła nam już dostarczyć Pani Nelly.

            Mógł Caligula mianować konia konsulem? Mógł! Mógł prezydent mianować Nelly
            doradcą? Mógł! Miał prawo się "wzburzyć"? Miał!
      • hasz0 klamka zapadła: jest i Lewandowski i inni 08.11.07, 20:06
        Roman Bartoszcze, ja również, reprezentowaliśmy ten pogląd, że
        trzeba sobie czynić ziemię poddaną. Ze wszystkimi następstwami tego.
        Nasza wizja społeczno-gospodarcza była jednoznaczna, mianowicie
        opieraliśmy się na założeniu, że Polska jest biednym małym krajem,
        zapóźnionym w stosunku do Zachodu i stąd na przykład w rozmowach ze
        specjalistami amerykańskimi prezentowaliśmy pogląd, że muszą uznać,
        iż potrzeba nam czasu na nadrobienie opóźnień i nie możemy być
        konfrontowani z tymi co mają pieniądze, bo oni by nas zdominowali i
        stalibyśmy się niewolnikami. Oczywiście pojawiły się w rozmowach
        sprawy Klubu Rzymskiego, jego prognoz, że Polska ma mieć 15 milionów
        ludności i być skansenem europejskim. I o tym rozmawialiśmy także z
        profesorem Krawczykiem, który był wychowankiem szkoły amerykańskiej,
        był realistą. Nie był fantastą.

        Roman Bartoszcze zabierał głos w sprawie prywatyzacji…
        - Tak jest. Bartoszcze naciskał na wicepremiera Henryka
        Goryszewskiego, żeby w imieniu rządu złożył oświadczenie dotyczące
        zasad prywatyzacji i innych fundamentalnych spraw naszej gospodarki.
        Na posiedzeniu połączonych komisji sejmowych z Goryszewskim znalazł
        się także minister przekształceń, Janusz Lewandowski, który, jak
        wiemy, był sprężyną sił dążących do przejęcia majątku narodowego w
        Polsce.
    • pan.scan Ku chwale kaczej Partii! 08.11.07, 20:05
      nellyrokita.blox.pl/resource/nosek.jpg
      • hasz0 ___________tylko dla dobra Polski! 08.11.07, 20:08
        I na tym spotkaniu Roman Bartoszcze zadał dwa fundamentalne pytania:
        jedno – gdzie leży granica prywatyzacji? Jakie dziedziny mają
        pozostać nietknięte i pozostać w rękach państwa? Chodziło
        oczywiście o bezpieczeństwo energetyczne Polski. I drugie pytanie –
        jak rząd zamierza zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe kraju? I były
        jeszcze pytania z zakresu finansów. Na tym posiedzeniu było dużo
        ludzi z zewnątrz, prasa i tak dalej. Goryszewski zaklinał się, że o
        nic nie można go podejrzewać, że on działa tylko dla dobra Polski i
        tak dalej. Przemówienie było mętne i nie odpowiedział na pytania
        Bartoszcze.
        • hasz0 ________są i agenci a i owszem :-(( 08.11.07, 20:10
          Na horyzoncie pokazał się Jan Olszewski i powiedzieliśmy sobie –
          może by jednak wspólnymi siłami działać. Stąd znalazłem się w kręgu
          komisji społeczno-gospodarczej, w której pracował między innymi
          Dariusz Grabowski. Razem współpracowaliśmy zwłaszcza w sprawach
          rolniczych. I muszę pozytywnie powiedzieć o tej współpracy.

          Jak pan widzi zamach na Olszewskiego?
          - Moja widza na ten temat jest powierzchowna, mimo że z Janem
          Olszewskim mieliśmy kontakty bezpośrednie. Nie było tam zwartego
          grona ludzi. Był Antoni Macierewicz, Jan Łopuszański i tak dalej,
          ponadto, jak zawsze, mnóstwo agentów. Na przykład po oddaniu
          komunikatu o spotkaniu, zatrzymany zostałem przez policję i
          doprowadzony do komisariatu przy ulicy Wilczej. Tam usiłowano
          dokonać rewizji mojego samochodu, a po drugie, trzymano mnie tam
          wśród dziwnych ludzi. Przedstawiono mi kuriozalny zarzut, że jadąc
          samochodem rzuciłem ładunek wybuchowy na teren, który już obejmował
          Wałęsa w Al. Ujazdowskich. Dowodzi to, że w komitecie Olszewskiego
          mieliśmy agenta.
          Niekiedy, pod pozorem dochodzenia do jedności ruchu ludowego,
          czyniono gesty w intencjach wręcz odwrotnych. Czyż nie?

          • pan.scan Nie męcz siebie, oczu i komputera przepisywaniem 08.11.07, 20:12
            www.myslpolska.org/?article=264
          • hasz0 ________epilog z seksuologiem 08.11.07, 20:13
            Władysław Żabiński otrzymał na kongresie „Odrodzenia” niesłychanie
            rozległe pełnomocnictwa w sprawach dochodzenia do jedności. Ale on
            sam był niezdecydowany. Być może przerosło go to zadanie.
            Zdecydowanie tym zamierzeniom przeciwstawił się Kazimierz Olesiak,
            ówczesny prezes PSL „Odrodzenie”. Franciszek Kamiński, były
            komendant główny BCh, w tym momencie jeszcze stał na linii racji
            stanu. I odbyło się 14 marca 1989 roku spotkanie z
            ludźmi „Odrodzenia” i naszej strony u prałata Bogusława Bijaka, na
            którym przedstawiono sprawę sabotażu Olesiaka. Jest tam Władysław
            Babiński, Franciszek Kieć, Roman Bartoszcze, Wojciech Obernikowicz,
            Antoni Podraza, Janusz Dobrosz, Aleksander Bentkowski oczywiście,
            Józef Zych, Hanna Chorążyna, Edward Kaleta, Stanisław Laskowski i
            Mikołaj Kozakiewicz.

            Był też Wiesław Kornasiewicz…
            - Na razie pomówmy o co chodziło. Zebrani zwrócili się z listem do
            Kazimierza Olesiaka, aby ustąpił z funkcji prezesa PSL „Odrodzenie”
            i w ten sposób stworzył możliwość połączenia obu stronnictw. Oto
            treść tego listu: „Szanowny Kolego! Przepojeni głębokim przekonaniem
            o konieczności zjednoczenia ruchu ludowego, zwracamy się do
            Szanownego Kolegi o rezygnację ze stanowiska Prezesa PSL-
            Odrodzenie. W pełni uznajemy zasługi Kolegi dla Stronnictwa, uważamy
            jednak, że dobro wsi polskiej, dobro ludowców wymaga wzajemnych
            ustępstw przed racjami najwyższej wagi. Odwołując się do
            wielokrotnych deklaracji Kolegi składanych na Kongresie PSL-
            Odrodzenie i w innych okolicznościach, iż głównym celem działania
            jest zjednoczenie ludowców, mamy nadzieję, że Kolega zrozumie nasze
            intencje i w tej trudnej politycznej sytuacji podejmie właściwą
            decyzję”.
            Zych i Podraza, a więc przewodniczący i wiceprzewodniczący Rady
            Naczelnej PSL-Odrodzenie, zostali obarczeni misją dostarczenia listu
            Olesiakowi. I teraz dzieją się rzeczy wprawdzie nie sprawdzone, ale
            można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że po drodze gdzieś
            zatrzymano się i telefonicznie uprzedzono Olesiaka z czym do niego
            jadą. Zrobił to Zych albo Podraza. Olesiak odmówił ustąpienia. (W
            swojej książce „Kto kupczy polska wsią” Kazimierz Olesiak
            mówi: „Można jeszcze zrozumieć, że list napisali i tym samym
            sprzedali swojego prezesa, ale żeby spaść do roli posłańców? Rozmowa
            była bardzo nieprzyjemna i dla mnie, i dla nich. Odesłałem ich z
            listem z powrotem do Wilanowa i powiedziałem, żeby przedstawili go
            Naczelnemu Komitetowi Wykonawczemu. Niech NKW zadecyduje, co ma
            zrobić prezes. Kolejnym posłańcem był Aleksander Bentkowski –
            wysłałem go na NKW. Bentkowski odczytał tam list i w toku bardzo
            ostrej dyskusji wszyscy członkowie NKW wypowiedzieli się za tym,
            abym nadal pełnił funkcje. List wywołał powszechne oburzenie wśród
            władz naszego Stronnictwa. Nie zyskali też ci, których podpisy pod
            nim figurują.”wink
            Myślę, że nie uda się w tym miejscu uniknąć pewnych wątpliwości.
            Kazimierz Olesiak napisał, że „List wywołał powszechne oburzenie
            wśród władz naszego Stronnictwa”. Pomijając to, że list nie był
            powszechnie znany, gdyż go nie opublikowano, to przecież do
            władz „naszego Stronnictwa” należeli także: Józef Zych –
            przewodniczący Rady Naczelnej PSL Odrodzenie, Aleksander Bentkowski –
            zastępca przewodniczącego Rady, Antoni Podraza – także zastępca
            przewodniczącego i Janusz Dobrosz – sekretarz Rady Naczelnej PSL –
            Odrodzenie. Nie mówiąc już o Mikołaju Kozakiewiczu, marszałku sejmu,
            który jako jedyny wszedł z listy krajowej do sejmu i, jako
            prominentny działacz PSL Odrodzenie, został jego marszałkiem. Czyżby
            zatem, według K. Olesiaka, „władze naszego Stronnictwa” stanowili li
            tylko jego zwolennicy?

        • januszcz Haszu, lizałeś chińskie kulki? 08.11.07, 20:11
          Wątek jest o pani Nelly a nie o Bartoszcze.

          J.
          • hasz0 ________A to przepraszam bardzo!/n 08.11.07, 20:14
          • jaceq Re: Haszu, lizałeś chińskie kulki? 08.11.07, 20:15
            On je chyba sobie wszczepił jak jakiś esperal wink))
      • jaceq Re: Ku chwale kaczej Partii! 08.11.07, 20:17
        pan.scan napisał:

        > nellyrokita.blox.pl/resource/nosek.jpg

        Eee, Panie Scanie, specjalistą od "noska" to był (i jest?) chyba poseł Kur..ski.
        To mi wygląda na parlamentarną depilację górnych dróg oddechowych.
        • hasz0 jedno już prawie wychowane? 08.11.07, 20:22
          jeśli zdołamy wychować choć dwa pokolenia polskie
          • hasz0 pardonnez-moi znowuż nie na tenmat/n 08.11.07, 20:23

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka