hugo_w2
14.11.07, 09:26
Niemal codzienną wiadomością od paru już lat są informacje o
rosnących cenach benzyny - dziś krążące wokół stu dolarów za
baryłkę, podczas gdy jeszcze trzy-cztery lata temu jej cena wynosiła
około 30-40 dol.
Przyczyny tego stanu rzeczy są znane, skutki - jeszcze nie w pełni.
Jednym z rezultatów jest gwałtowne, wręcz niewiarygodne bogacenie
się państw-eksporterów ropy naftowej. A ponieważ akurat główni
producenci tego surowca są zlokalizowani w najbardziej niestabilnych
rejonach świata i zarazem do braku równowagi się mocno przyczyniają,
sytuacja międzynarodowa ostatnich lat poważnie się zmieniała.
Przede wszystkim doszło do nieformalnego sojuszu antydemokratycznych
sił, które swą potęgę opierają właśnie na gigantycznych dochodach;
konsumenci na świecie płacą dziś dziennie 4-5 miliardów dolarów
więcej niż pięć lat temu. Wenezuelę, Iran, Rosję łączy wspólny
interes polityczny - osłabienie pozycji międzynarodowej Stanów
Zjednoczonych, walka z demokratyczną ofensywą, jaką państwa
zachodnie rozpoczęły po upadku komunizmu, wspieranie wszelkich
reżimów, które nie godzą się na liberalny, wolnorynkowy kapitalizm.
Postępują przy tym rozmaicie. Iran czy Arabia Saudyjska (formalnie
sojusznik USA) finansują potajemne działania terrorystyczne,
wspierają fundamentalizm islamski, dążą do osłabienie sojuszy
zachodnich; prezydent Wenezueli dysponuje ogromnymi pieniędzmi na
popieranie populistycznych ruchów wśród biedoty
południowoamerykańskiej, niezmiernie podatnej na antyamerykańskie
wpływy, na idee lewackiej teologii wyzwolenia, na populistyczne
hasła równości i sprawiedliwości bez pracy. Rosja stara się odzyskać
mocarstwową pozycję przez odbudowanie potęgi militarnej oraz wpływów
światowych, co staje się łatwiejsze przy użyciu groźnego straszaka
paliwowego. Poważne ostrzeżenia jeszcze z przełomu lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przed uzależnieniem surowcowym
Zachodu od Związku Sowieckiego sprawdzają się dzisiaj w innej
konfiguracji politycznej. Poza tym Rosja stara się o odzyskanie
wpływu w dawnej strefie interesów ZSRR w drodze ekonomicznego
szantażu wobec dawnych republik.
Zagrożenia płynące ze strony tych państw, aczkolwiek poważne, są
jednak kruche. Pieniądze, które do nich spływają, mogą się szybko
skończyć, w miarę wzmocnionych wysiłków na rzecz poszukiwania
alternatywnych źródeł energii. Poza tym wszystkie prowadzą
krótkowzroczną politykę polegania na wpływach z ropy naftowej, miast
korzystać z obecnej koniunktury, aby zbudować przemysł w swoich
krajach, rozwinąć infrastrukturę. Innymi słowy, stworzyć podwaliny
pod nowoczesny w przyszłości kraj.
Przywódcy tych państw kupują stabilizację za pieniądze z surowców.
Kiedy się skończą albo zaczną płynąć cienką strużką - bieda,
nierówności społeczne, brak perspektyw dadzą o sobie znać z wielką
siłą.
Quelle PDN-NY(CK)