cs137
11.12.07, 02:21
Dla mnie, że w kosciele można śpiewać bez książki. Kolędy w szczególności.
Poza tym, to mi dużo bardziej odpowiada amerykańska wersja rzymskiego
katolicyzmu. Bo nie ma tej atmosfery "Wy grzeszniki pieprzone!!!" którą bardzo
wielu naszych ksiezy stara sie wywoływac w kosciele. Po amerykański u sie mówi
"to send someone to a guilt trip", co oznacza "wywoływac w kims poczucie
winy". Tym sie własnie księża w Polsce głownie zajmują. Wiec nie za bardzo
lubie w Polsce chodzić do kościoła, zdecydowanie wolę amerykański. Tylko w
amerykańskim nie moge śpiewać bez książki i to jest problem. A spiewania z
ksiązki nie lubie po prostu, wiec nie spiewam ani w kosciele, ani na róznych
przedświatecznych imprezkach, gdzie sie spiewa "Christmas Carols".