Ciekawy portret psychologiczny mieszkańców rządowej willi,
zamieszkiwanej przez premierów, sporządzony przez lokatorów
sąsiadującej z willą kamienicy.
,,Władysław Gomułka mieszkał we własnym domu na Frascati, ale Edward
Gierek jako pierwszy wprowadził się do willi na Parkowej.(-)
Kamienica życiu pierwszego sekretarza przyglądała się z ciekawością.
Porównywano osoby wysiadające z czarnych Wołg, podjeżdżających na
Parkową, ze zdjęciami z „Trybuny Ludu”. Zastanawiano się, czy
spacerująca po ogrodzie żona Gierka, Stanisława, tym razem czesała
się w Warszawie, czy może – jak plotkowano – w Paryżu. Nie najgorzej
też układały się sąsiedzkie stosunki z obstawą pierwszego
sekretarza.’

-)
Pierwszy premier wolnej Polski na Parkową przychodził piechotą,
nawet bez borowca. W willi przyjmował oficjalnych gości, nigdy się
do niej jednak nie wprowadził.
Pierwszą lokatorką została Hanna Suchocka, bardzo otwarta na
sąsiadów. Po obu stronach ulicy Sulkiewicza robiło się wesoło, gdy
pani premier przyjmowała gości. Latem – zawsze w ogrodzie, więc
nawet menu nie było tajemnicą.(-) Jej stałymi gośćmi byli Jan Maria
Rokita oraz Tadeusz Syryjczyk. (-)
To wtedy mieszkańcom Sulkiewicza przychodziło do głowy, że w
zasadzie to mogliby tej premier nawet dotknąć, jak tak biesiaduje z
Rokitą i Syryjczykiem za płotem w ogrodzie. Nic się ich nie bała.
Innych ludzi chyba też nie, bo do pracy chodziła piechotą przez
Łazienki. W towarzystwie tylko jednego borowca. (-)
Włodzimierz Cimoszewicz też chodził sam. I to nie tylko do pracy w
Aleje Ujazdowskie, ale także na Belwederską do rodziców. Nieraz
szedł za nim facet w cywilu, ale każdy wiedział, że to ochroniarz.
Natomiast z Józefem Oleksym porozmawiać się nie dało, choć psa
posiadał. Nie uśmiechał się do nikogo, w ogrodzie też nie
biesiadował. Sąsiedzi z Sulkiewicza nie posiadali się z oburzenia.
Za premiera Jerzego Buzka stosunki z psiarzami z Sulkiewicza ożywiły
się za sprawą bezdomnych kotów. Pełno ich się kręciło po rządowym
terenie, zwłaszcza że premier osobiście często je dokarmiał. (-)
Agata często odwiedzała ojca. Wszyscy wiedzieli, kiedy jest na
Parkowej, bo w willi aż huczało. Zresztą premier – podobnie jak
poprzednicy – żył przy otwartych okiennicach, więc sąsiedzi
widzieli, kiedy odwiedza go żona, a kiedy minister Teresa Kamińska,
odpowiedzialna za reformę zdrowia i emerytalną.(-)
Kazimierz Marcinkiewicz sąsiadom w pamięć nie zapadł, ale ‘’
ciąg dalszy nastąpi