terre1
25.01.08, 22:35
Podpisuje się „Antek Emigrant”. Wszystkich odwiedzających co rano
dyskusyjne fora internetowe wita słowami: „CZEŚĆ, KOMUSZKI!”. Nie
śpi, nie je, najpewniej nie pracuje, tylko pisze i pisze. O tym, że
Kaczyńscy i PiS są opatrznością dla Polski, a kto jest innego
zdania, to świnia albo nawet Żyd, a może – o Boże! – komunista i
gej!!!Zna go każdy. Antek jest niewątpliwą gwiazdą internetu.
Wszędzie go pełno, wie o wszystkim, zdanie ma na każdy temat.
Skrystalizowane. Wściekli internauci (Antek jest w sieci
znienawidzony i nazywany Trollem) podejrzewają nawet, że za tą ksywą
kryje się Kurski, Putra albo Cymański. Może Macierewicz? Otóż nie.
Spece od internetu z pewnej mało jawnej służby – zdumieni i
zaniepokojeni aktywnością owej persony – sprawdzili i ustalili, że
Antek to kobieta. Zwykła, za to... sowicie opłacana mieszkanka
Warszawy. Taką ma baba po prostu robotę – siedzieć w necie i pluć:
że Tusk to potomek hitlerowca, kłamca, germanofil, aferzysta i
oszust; że Pitera to niewyżyta seksualnie, brzydka lesba (sic!);
Sikorski – obcy agent; Ćwiąkalski – Fantomas; Komorowski – przygłup;
Bartoszewski – dziad, sklerotyk; LiD – organizacja przestępcza; a
Olejniczak to dewiant... A za to Rydzyk...Za to Rydzyk jest krynicą
prawdy, a Jarosław i Lech są prawie jak Piłsudski. Prawie, bo
marszałek nawet do pięt im nie dorasta. Ktoś w Onecie policzył, że
jeśli AE ma za jednego posta tylko złotówkę, to zarabia około 80
złotych dziennie. Ale ma więcej. Znacznie.
A skąd to wiem? A stąd, że jestem w kontakcie z grupą młodych ludzi,
którzy przypadkowo odpowiedzieli na ogłoszenie: „Jest praca od
zaraz. 10 zł za godzinę. Wymagania: biegła znajomość internetu,
łatwość formułowania wypowiedzi, dyspozycyjność”. Poszły tedy
małolaty na spotkanie rekrutacyjne i tam dowiedziały się, że cała
robota to siedzenie na internetowych forach i udział w dyskusjach.
Udział podług przesyłanych e-mailami i SMS-ami ściąg i instrukcji.
Proste? Otóż nie do końca... Zatrudniony ma obowiązek odwiedzać
różne kafejki internetowe i tylko stamtąd surfować po sieci. Chodzi
najpewniej o to, że prywatny komputer bardzo łatwo namierzyć, a jego
właściciela zidentyfikować. Kawiarenka zaś pozostaje w jakimś
stopniu anonimowa.No to co dokładnie mamy robić? – zapytał znajomy
małolat.
– Jest rano jakiś news w portalu. Na przykład że ma powstać komisja
śledcza, czego chce LiD. Włączacie się więc do dyskusji na ten
temat – objaśnił prelegent.– No i co piszemy?
– A to, to już my wam powiemy. Płacimy 5 złotych za jeden
opublikowany w portalu post. Można zarobić nawet 100 złotych
dziennie. Bez podatku. Z ręki do ręki. Każdy wybiera sobie własne
ksywy, czyli nicki. Najmniej kilka. Tak będziemy was rozpoznawać. I
tak rozliczać.Z opisywanej tu grupy pięciu studentów nikt się nie
zdecydował na tę robotę. Ale ilu w Pcimiu, w Kaczych Dołach, w
Rzeszowie, Kielcach, Bydgoszczy i Radomiu odpowiedziało: TAK? W to
nam graj. Kasa łatwa, lekka i przyjemna.
Ilu? To widać, wchodząc na Onet, na WP, na Interię i inne portale.
Tak zmasowanego ataku na Platformę i LiD jeszcze nie widziałem.
Przeliczając wpisy, można stwierdzić, iż cała rządząca obecnie
koalicja plus lewica mają poparcie góra 10-procentowe (w
rzeczywistości ok. 60 proc.). 90 natomiast procent populacji Polaków
kocha PiS (i rozpacza w imieniu ojczyzny po jego porażce), uwielbia
posłankę Sobecką i słucha Radia Maryja. Od rana do wieczora.
Przerywając to rozkoszne zajęcie tylko na wpisy w forach
dyskusyjnych.
No więc jest „Antek Emigrant”, jest „prawdziwypolak”,
jest „Aleksandra_IQ168”... I setki innych. Oni to robią dla forsy,
ale kto im płaci? Nietrudno się chyba domyślić. Cel? Też oczywisty:
hektolitry plwocin, tony wymiocin wlewających się co dzień do
internetu mają wywołać wrażenie, że tak myśli, że tak właśnie wierzy
lwia część „zdrowej substancji narodu”. A kto jest innego zdania,
ten siedzi w jakiejś antypolskiej komuszej niszy i jest
wyalienowany, godny pogardy. Wierzcie mi – to działa. Działa także i
na opluwanych, którzy dzień w dzień poddawani są dawce sporego
stresu. Znam pewną miłą posłankę, która takie obsobaczające ją posty
bardzo przeżywa. Traci zapał i ochotę do działania. Czasem
jest „tylko” wściekła, czasem „aż” smutna. A przy okazji –
operatorzy, tj. cenzorzy portali internetowych, którzy masowo
odrzucają e-maile antyklerykalne i o treści anty-Kaczej powinni
pamiętać, że dopuszczając na portal oszołomów, tracą o wiele, wiele
więcej. W oczach normalnych ludzi.
„Musimy przemawiać do młodzieży. Musimy odzyskać internet!” –
krzyczał Kaczyński. Jego watahy słusznie odebrały te słowa jako
rozkaz.
MAREK SZENBORN