Dodaj do ulubionych

:::::::::::::::::Bez „Strachu”::::::::::: !!! :)))

17.02.08, 14:41
Bez „Strachu”

„Strachu” Grossa jeszcze nie czytałem, pomimo to nie boję się o tej książce pisać. Prace Jana Grossa należą do tego gatunku książek, których lektura nie wywiera żadnego wpływu na opinie publicznie o nich głoszone. Z góry bowiem wiadomo, którego dyskutanta dzieło zachwyci, którego oburzy, a który będzie lawirował. Ocena zależy bowiem od ideowo-politycznej przynależności oceniacza, nie zaś od wymowy faktów, trafności analiz, bogactwa źródeł, czyli od zawartości książki i autorskiej siły przekonywania.

Każdy postendecki nacjonalista radiomaryjny da się porąbać np. za trafność wywodów Jerzego Roberta Nowaka czy Krzysztofa Kąkolewskiego, że w Kielcach w 1946 r. Żydzi sami się wymordowali ku wielkiemu zmartwieniu biskupa Kaczmarka. Ktokolwiek zaś inaczej ocenia zdarzenia, szkaluje wspaniały polski naród, który umęczony w przeszłości znosi oto nowe razy przydające mu nowych cierpień.

Równie dobrze wiadomo z góry, że kosmopolityczni liberałowie, ateiści, filosemici, post-Żydzi – słowem przyjaciele i redaktorzy „Gazety Wyborczej” – zachwycą się Grossem i będą mu obciągać. Ja więc jako Polak niearyjski, czosnkowy, a też zajadły postkomunista, wróg Boga i co gorsze papieża Polaka, z natury rzeczy jestem grossistą. Cokolwiek Jan Gross napisał, muszę być „Strachem” zachwycony.

Wniosek z tego prosty: w naszej ukochanej Polsce, kiedy się ma wyrazistą tożsamość genealogiczno-polityczną, to już nie trzeba czytać książek. (Dla porządku myślowego dodam, że ktokolwiek uczył się logiki, ten wie, że twierdzenia tego nie wolno odwracać. Nieczytająca większość ludzi jest pozbawiona poglądów i interesującego pochodzenia, nie czyta zaś z innych motywów).

Będąc grossistą mam jednak wiele zrozumienia dla antysemityzmu, którego wykwity prof. Jan Gross opisuje – jak przypuszczam – pięknie, ciekawie i prawdziwie. Co popatrzę w lustro, to antysemitów usprawiedliwiam. Rozgrzeszam ich także wówczas, gdy patrzę w przeszłość.

Miałem 9 lat, kiedy z galicyjskiej mieścinki Budzanów, gdzie mieszkałem na aryjskich papierach, wywieziono furmankami żydowską połówkę ludności do getta w pobliskiej Trembowli. Razem z rówieśnikami szukałem potem skarbów w gruzowisku, w które ludność polska i ukraińska natychmiast zamieniła żydowskie centrum Budzanowa. (Po wypatroszeniu mieszkań pozyskiwano materiały budowlane). Tak się też złożyło, że byłem z rodzicami w Trembowli akurat tego dnia, kiedy trwała tam „akcja”. Żydów nie wywożono, lecz zabijano na miejscu. Na ile mogę odtworzyć swoje uczucia, gdy słuchałem strzałów, to nie miałem żadnych. Owszem wiedziałem, że jestem Żydem – cóż z tego, skoro nie należałem do nich, to znaczy do ich społeczności, języka, wiary, strachu i losu, czyli należnej śmierci.

W dzisiejszym świecie są bogaci i są też biedni, marny ich los. Godzimy się z tym, bo taki jest porządek świata, w którym żyjemy. Godzimy się tym bardziej, że ci, którzy się z tym porządkiem świata zgodzić nie chcieli, zostali skreśleni przez bieg historii i potępieni moralnie jako mordercy lub nieudolni naiwniacy. Otóż na ziemiach rządzonych przez hitlerowców pozbawianie Żydów wpierw domów, a potem życia wpisane było w porządek tamtego świata. Buntowników przeciw niemu traktowano z podziwem pomieszanym z niechęcią zawsze należną czynnikom destabilizacyjnym.

Nie wiem, jak o tym pisze Gross, ale owszem – po wojnie Żydzi i Polako-Żydzi byli w strachu. Przede wszystkim był to strach, który zalągł się w czasie okupacji. Dlaczego trwał? Z przyzwyczajenia do strachu. Z trwania wojennego systemu moralnego, który – jak to już pisałem – dokumentowały listy budzanowian nadchodzące po wojnie do mojego ojca: „Gdzie wdzięczność przecież was przechowywaliśmy to znaczy były podejrzenia, że możecie być Żydami a nie wydałem was ani ja ani sąsiedzi”. Każdy powojenny pogrom czy pogromik przydawał strachowi żywotności.

Większość ocalałych Żydów nie brała udziału w tworzeniu tej nareszcie względnie przychylnej im władzy „ludowej”, tylko ze strachu wyjechała z Polski. Ci, co utożsamili się z nową Polską, zwiali po 1968 r. – znów ze strachu. Przed tą właśnie władzą, z którą utożsamili się, a potem ona się unarodowiła na endecki sposób.

W czasie okupacji część spolonizowanych Żydów próbowała się schować. Tak samo i po wojnie nadal usiłowała się chować. Zmieniała nazwiska, nosiła krzyże na szyi, chadzała do kościoła dla mimikry i chrzciła dzieci, gdyż to mogło je kiedyś w przyszłości uratować. Bo może Anders przygalopuje, może nastanie endekokomuna albo wytrysną czysto ludowe pogromy?

Zima 1946/1947. Jechałem, pamiętam, z rodzicami autem z Jeleniej Góry. (Tam furmanki wywoziły Niemców z gratami na dworzec. Taki sam widok jak w Budzanowie, obojętność też ta sama). Z Jeleniej Góry jechaliśmy do Łodzi. Noc. Partyzanci zatrzymują samochód. Łyskają orzełki z koroną. Korona na ich czapkach równa się strach w aucie. Proszą o dokumenty. Salutują: „O przepraszamy, w porządku. Szukamy komunistów i Żydów”. Iluż z tych post-Żydów w bezpieczniackich mundurach znęcających się nad wyłapanymi nieustraszonymi bohaterami podziemia zabijało swój własny strach?
Autor : Urban

Pozdrawiam
JD
Obserwuj wątek
    • zupagrzybowa Odwaga? 17.02.08, 15:13
      odwaga
      Wikisłownik - wolny i wielojęzyczny słownik
      Courage, also known as bravery, will and fortitude, is the ability to confront fear, pain, risk/danger, uncertainty, or intimidation. 'Physical courage' is courage in the face of physical pain, hardship, or threat of death, while 'moral courage' is the courage to act rightly in the face of popular opposition, shame, scandal, or discouragement.


      [edytuj] odwaga (język polski)


      wymowa:
      znaczenia:
      rzeczownik, rodzaj żeński

      (1.1) umiejętność zrobienia czegoś, podjęcia ryzyka, mimo silnych obaw lub strachu czy niebezpieczeństwa

      odmiana: (1.1) lpliczba pojedyncza odwag|a, ~i, odwadze, ~ę, ~ą, odwadze, ~o; bez lm
      przykłady:

      (1.1) Żołnierz został odznaczony za odwagę na polu bitwy.

      składnia:
      kolokacje: (1.1) mieć odwagę do zrobienia czegoś, mieć odwagę na zrobienie czegoś; wielka odwaga; stracić odwagę; nabrać odwagi, zdobyć się/zebrać się na odwagę
      synonimy: (1.1) dzielność, śmiałość
      antonimy: (1.1) strach
      wyrazy pokrewne: (1.1) przym.przymiotnik odważny
      związki frazeologiczne: (1.1) odwaga cywilna
      etymologia:
      uwagi:
      tłumaczenia:

      * angielski: (1.1) courage, bravery
      * białoruski (1.1) адвага f
      * duński: (1.1) mod n
      * interlingua: (1.1) braveria, corage
      * łaciński: (1.1) fortitudo, virtus
      * niemiecki: (1.1) Mut m
    • andrew2008 Zyd=Strach Odwieczny 17.02.08, 17:16
      Wy zydzi za duzo od swiata oczekujecie.
      Bo historia waszego strachu ma 6 tysiecy lat.
      Ten strach byl z wami w niezliczonych holocoustach i pogromach
      mniejszych i wiekszych:summeryjskim,egipskim,assyryjskim,babilonskim,
      rzymskim,hiszpanskim,ukrainskim chmielnickiego,rosyjskim,
      nazistowskim..........(arabskim?)etc.
      Dlaczego was ludzie tak powszechnie i uniwersalnie nienawidza?
      Dopoki szczerze nam na to pytanie nie dacie odpowiedzi to nie wazcie
      sie pieprzyc o jakichs urojonych krzywdach ,ktorych doznaliscie
      od Polakow.
      Na jednego Zyda zabitego przez Polakow przypada 800 Polakow zabitych
      przez zydow. No i co Urban?
      Mamy byc Chrzescijanami i wam wybaczyc?
      Czy mamy byc ludzmi starego Testamentu i zadac oko na oko?
      Wiec Urban , wiecej Zydow takich jak Ty, Gross i Michnik to Strach
      zostanie z wami takze i w Polscie. Na zawsze. I bedzie to tylko
      wasza wina.
      • ku_ba2 Re: Zyd=Strach Odwieczny 18.02.08, 01:31
        strach przed kims trzyma te zgraje w kupie.Ciagle wiec sie im wpaja ze maja sie
        czegos bac,mierzy sie poziom antysemityzmu,jak za maly to ida aktywisci i maluja
        swastyki na drzwiaach akademickich pokojow,na cmentarzach i synagogach.Musi byc
        odpowiedni strach aby ta plemienna
        czelusc trzymala sie kupy.Z ich strachu parudziesieciu sobie niezle zyje.Gross
        ma nadzieje ze mu ksiazka przyniesie niezly dochod,ale z Michnikiem sie tez
        trzeba podzielic i jeszcze jest po drodze paru tez.
    • benek231 Ale mnie ubawiles... :O) 17.02.08, 17:27
      drf napisał:

      "Każdy postendecki nacjonalista radiomaryjny da się porąbać np. za trafność
      wywodów..."

      ===

      Zdecydowanie zawyzasz ich gotowosc do poswiecen. Narodowo-katolicka koltuneria
      to smierdzace tchorze.
      • andrew2008 A jak dawno byles flekowany ben-benek? 17.02.08, 18:12
        Ben-Benek , oslabiony terminalny Adidasie. My chorych na Adidasa nie
        flekujemy , bo od twojej krwi mozna sie zarazic. Zdychaj w spokoju
      • drf Re: Ale mnie ubawiles... :O) 17.02.08, 18:13




        "Co popatrzę w lustro, to antysemitów usprawiedliwiam."
    • qwardian Re: :::::::::::::::::Bez „Strachu”::: 17.02.08, 18:54
      >Większość ocalałych Żydów nie brała udziału w tworzeniu tej
      >nareszcie względnie przychylnej im władzy „ludowej”, tylko ze
      >strachu wyjechała z Polski.

      Zawsze małe oszustewko wkradnie się w taki artykuł, dlatego byłbym
      bardziej niż ostrożny dać wiarę reszcie tego nędznego wywodu.
      Co to znaczy większość? Oczywiście, że większość z tych którzy brali
      aktywny udział w Żydokomunie uciekła właśnie w 1968 roku, włącznie z
      Baumanem, który biegał z kałaszem po ulicach Moskwy, jak i bratem
      redaktora Wyborczej Stefanem Michnikiem. Oczywiście, że wiali ze
      strachu, bo mieli wiele na sumieniu, włącznie z Morelem, Wolińską,
      czy z tym bezczelnym mordercą Inki, Józefem Bikiem, który miał
      czelność domagać się podwyżki emerytury.
      • hasz0 ______W_________ UB-ojniach patriotów 17.02.08, 22:46
        najbardziej bano sie Polaków

        i ze STRACHU wywrywano im paznokcie,
        przytrzaskiwano jądra szufladą,
        sadzano na na nodze odwróconego taboretu w kiszkę stolcową,
        po czym strzelano w potylicę

        i ze strachu nie informują do dziś gdzie ich pochowano i kto
        nie o tym ne informował tyle lat
        • drf "NIE" a Союз Сове 17.02.08, 23:05

          • drf Narody, które tracą pamięć, tracą sumienie... 17.02.08, 23:25
            (((((( Tortury w śledztwie )))))))


            Kazimierz Moczarski z BIPu AK (autor znanej książki Rozmowy z katem, który,
            mając wypisane na czole chemicznym ołówkiem "Gestapo," siedział w jednej celi z
            generałem SS Jurgenem Stroopem, katem Powstania w Gettcie Warszawskim), wyliczył
            później 49 rodzajów tortur stosowanych wobec niego przez śledczych z MBP/UB.
            ......

            Procesy

            Procesy polityczne, poza pokazowymi, odbywały się zwykle w celi więziennej.
            Wstawiano do celi mały stolik dla sędziów i prokuratora, a oskarżony musiał
            siedzieć dosłownie na kiblu. Stąd ich nazwa: "procesy kiblowe."

            Sędzia mjr Mieczysław Widaj, jeden ze specjalistów od procesów kiblowych, był
            odpowiedzialny za liczne wyroki śmierci. (np. "za usiłowanie zmienienia ustroju
            na terenie miasta stołecznego Warszawy i okolicy") i za jeszcze liczniejsze
            wyroki długoletniego wiezienia. Nieliczni tylko skazani przez Widaja uniknęli
            egzekucji. Jeden ze skazanych przez Widaja na śmierć, płk Stanisław Skalski,
            odczytał po latach w swoich aktach notatkę Widaja: "Nie udowodniono mu winy, ale
            nie należy go ułaskawić." Ile podobnych rekomendacji napisał Widaj? Inne
            nazwiska zbrodniczych sędziów to np. Jan Hryckowian, Jerzy Drohomirecki i Leon
            Hochberg.

            Sędzia Najwyższego Sądu Wojskowego, ppłk Teofil Karczmarz powiedział w roku 1954
            w sprawie płk. Adama Uziembły: "No cóż prokuratorze, dowodów nie ma, ale my
            sędziowie nie od Boga i bez dowodów zasuniemy kaesa [karę śmierci] jak trzeba."

            Obrońcami byli zwykle przedwojenni prawnicy. Z oskarżonymi rozmawiali przeważnie
            jeden tylko raz, przez kilka minut, tuż przed procesem. Typową ich radą było:
            "przyznajcie się, to dostaniecie tylko 5, najwyżej 10 lat." Częstymi obrońcami
            byli np. adwokaci Mieczysław Maślanko i Jerzy Mehring. Mehring powiedział córce
            gen. Fieldorfa, Marii: "lepiej, że ojciec pani otrzymał wyrok śmierci, bo nie
            będzie się męczyć do końca życia w więzieniu."

            Oprócz "typowego" bicia i kopania, do często stosowanych tortur należało
            zmuszanie do stu lub więcej przysiadów; sadzanie na nodze od stołka, która
            wbijała się w odbytnicę, albo na stalowym drucie; ściskanie szufladą jąder;
            bicie kobiet w krocze i piersi; "konwejer," tj. przesłuchanie przez
            kilkadziesiąt godzin bez przerwy, bez snu, ze zmieniającymi się śledczymi;
            budzenie w nocy co godzinę lub częściej i przyprowadzanie z celi tam i z
            powrotem na krótkie przesłuchania; zmuszanie do wielogodzinnego stania na jednej
            nodze z wyciągniętymi rękami; zamykanie w karcerach, tzw. "psich budach," nago
            na czworakach wśród ekskrementów; stójki, tzn. nieruchome stanie przez całą noc
            przy wyjętych w zimie oknach i polewanie przy tym wodą. Po 30 lub więcej
            kolejnych stójkach co noc, więźniowie mieli nogi spuchnięte jak konwie.
            • drf .....Narody, które tracą pamięć, tracą sumienie... 18.02.08, 01:02
              Referat N: Central Intelligence Office

              The Central Command Office of the Gestapo, formed in 1941. Before 1939 the
              Gestapo command was under the authority of the office of the Sicherheitspolizei
              und Sicherheitsdienst (SD), to which the commanding general of the Gestapo
              answered. Between 1939 and 1941 the Gestapo was run directly through the overall
              command of the RSHA.

              Department A (Enemies)

              * Communists (A1)
              * Countersabotage (A2)
              * Reactionaries and Liberals (A3)
              * Assassinations (A4)

              Department B (Sects and Churches)

              * Catholics (B1)
              * Protestants (B2)
              * Freemasons (B3)
              * Jews (B4)

              Department C (Administration and Party Affairs)

              The central administrative office of the Gestapo, responsible for card files of
              all personnel.

              Department D (Occupied Territories)

              * Opponents of the Regime (D1)
              * Churches and Sects (D2)
              * Records and Party Matters (D3)
              * Western Territories (D4)
              * Counter-espionage (D5)

              Department E (Counterintelligence)

              * In the Reich (E1)
              * Policy Formation (E2)
              * In the West (E3)
              * In Scandinavia (E4)
              * In the East (E5)
              * In the South (E6)

              SS-ABCDE
              • drf Historia Strachu.... 18.02.08, 01:46
                drf napisał:

                > Referat N: Central Intelligence Office
                >
                > The Central Command Office of the Gestapo, formed in 1941.
                >
                > SS-ABCDE
                ..........
                "Nie wiem, jak o tym pisze Gross, ale owszem – po wojnie Żydzi i Polako-Żydzi
                byli w strachu. Przede wszystkim był to strach, który zalągł się w czasie
                okupacji. Dlaczego trwał? Z przyzwyczajenia do strachu. Z trwania wojennego
                systemu moralnego...." JU
                • benek231 Re: Historia Strachu.... 18.02.08, 05:31

                  • andrew2008 benek-ben, z przyjaciolmu jak ty... 18.02.08, 12:00
                    .......to wrogow nie trzeba. Zarowno zydom i gojom.
    • pamarko ubawiłeś mnie i jednocześnie obraziłeś 18.02.08, 12:56
      Czytałem strach i się z nim nie zgadzam – katoendekiem nie jestem i
      nigdy nie byłem, po prostu przeczytałem coś więcej niż jedną
      książeczkę. Twoja teza o ideowo – politycznym determinancie odbioru
      Grossa jest nieprawdziwa, a co ważniejsze usprawiedliwia brak
      dyskusji. Trudno nazwać Pawła Szapiro z ŻIH endekiem, a przecież ten
      Żyd „zniszczył” tą książkę. Podobnie ciężko przypisać antysemityzm
      Szaynok – pierwsza pisała o pogromie kieleckim – a przecież nazwała
      Grossa fałszerzem. Prawda jest bolesna dla Grossa i jego
      zwolenników, książka fałszuje źródła. Najlepszym przykładem jest tu
      przytaczany meldunek Grota. Rowecki pisze, że nie ma akceptacji dla
      metod niemieckich, że wśród Polaków było współczucie dla Żydów,
      które zniknęło po zaznajomieniu się ogółu społeczeństwa z
      zachowaniem Żydów na wschodzie. Z tego meldunku Gross zostawił jedno
      zdanie, że `przygniatająca większość kraju jest nastawiona
      antysemicko'. To jest manipulacja, fałszowanie i wykorzystywanie
      materiałów historycznych w taki sposób, aby udowodnić zakładaną
      tezę. Jednym słowem Gross z meldunku, który w niekorzystnym świetle
      stawia Żydów zrobił meldunek stawiający w niekorzystnym świetle
      Polaków. Podobnych kwiatków jest więcej (choćby pamiętniki ognia –
      większość historyków twierdzi, że zostały one spreparowane przez
      UBP, a u Grossa nie ma o tym wzmianki). Można tak wymieniać do
      jutra, ale nie w tym sens. Po prostu tak wykorzystując źródła mogę
      udowodnić, że Żydzi się sami wymordowali, będzie to prawda? Co do
      Nowaka i tego drugiego, nie czytałem ich (Nowaka uważam za takiego
      Grossa tylko po drugiej stronie), ale oni pewnie też podają jakąś
      bibliografie, którą każdy może sprawdzić i ocenić. Na zakończenie
      chciałbym ci zadać pytanie i mam nadzieje, że na nie odpowiesz.
      Książka Grossa tak przeczy książce Krystyny Kersten (ten sam temat)
      że obie nie mogą być prawdziwe, wiec, która kłamie. Innymi slow, i
      tu trochę polskiego antysemityzmu, który Żyd łże
      • haszszachmat Proszę wykazać, ze Nowak to taka Grozza z 2 strony 18.02.08, 13:20
        A Krystyna Kersten "obiektywnie i naukowo" przedstawia
        prawdę o PKWN PKWN, w której wychwala "mądrą politykę obozu
        demokratycznego" i piętnuje niepodległościowe podziemie
        za "podsycanie dezorientacji i nieufności", "zastraszanie ludności"
        oraz "kompleks antyrosyjski"?

        Naukowa metoda to "Ręka Polaka" w "Polityce" odpowiednio
        spreparowana przez Kersten fotografia (wycięto nazbyt wyrazistego SS-
        mana w mundurze) rzekomego Polaka, która była już publikowana 15 lat
        wcześniej w USA a przedstawiała mordowanie Żydów na ulicach Kowna
        przez Niemców i ich litewskich popleczników.
        Prof. Kersten nie zdobyła się nawet na przeproszenie czytelników
        za swe metody.
        • pamarko Wykazać, ze Nowak to taki Gross, proszę bardzo 18.02.08, 16:59
          Co do Kersten to nie neguję, że (jak większość Polskich Żydów) do
          68r. mogła wierzyć w komunizm (cytaty, które podałeś są z 65r).
          Przeciwstawiając ją Grossowi miałem na myśli jej najważniejszą (moja
          subiektywna opinia) książkę Polacy, Żydzi, Komunizm. Anatomia
          półprawd. Różni się ona zasadniczo od Strachu. Autorka nie neguje w
          niej zjawiska antysemityzmu występującego po wojnie, ale tłumaczy
          go „deklarowane poparcie dla rządu lubelskiego, a później dla Bloku
          demokratycznego, oraz duży udział Żydów, we władzach partyjnych,
          rządzie czy służbie bezpieczeństwa miał wpływ na umocnienie
          stereotypu żydokomuny. Społeczeństwo przypisywało Żydom istotną rolę
          we wprowadzeniu w kraju nowego ustroju i widziało w nich
          popleczników komunistów” (s.76). Jest to tłumaczenie, którego Gross
          nie uznaje. Jak z tezami Strachu pogodzić stwierdzenie autorki,
          że „niemała część żydowskiej społeczności tak bezrefleksyjnie, rzec
          można by opowiedziała się za władzą komunistów, jakby jej własny
          dramat uczynił ją ślepą na to, że nowy porządek jest wprowadzany
          przy użyciu przemocy z pogwałceniem wolności i suwerenności Polski,
          wbrew polskiemu społeczeństwu.” – Kersten twierdzi, że bez uznania
          tego faktu, niemożna uczciwie mówić o holokauście i roli Żydów w
          powojennej Polsce. Co do tego zdjęcia to przyznać muszę, że o tym
          wcześniej nie wiedziałem. Może Polityka umieściła je wbrew autorce,
          inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć? Nie zmienia to jednak faktu
          wymowy jej książki. Co do podobieństw między Nowakiem i Grossem. Jak
          wspomniałem nie czytałem Nowaka, więc są to uwagi na gorąco, na
          podstawie tego, co znalazłem w Internecie? Gross i Nowak identycznie
          traktują swoich przeciwników. Gross nazywa ich katoendekami i
          antysemitami, Nowak żydokomuną i ludźmi którzy „judzą”. Jednakowo
          traktują źródła, wybierając z nich to co ma udowodnić ich tezy,
          natomiast pomijają to co im przeczy(często z tego samego cytowanego
          źródła). Obaj za to są krytykowani jednakowymi argumentami
          (Żbikowski skrytykował ich obu - i w obu przypadkach użył tych
          samych argumentów, podobnie Paczkowski). Mało, to jeszcze trochę.
          Metodologia historyczna u obu jest identyczna, obaj uważają że
          relacje żydowskie (u Grossa) i polskie (u Nowaka) stoją przed innymi
          i są na pewno prawdziwe (inne są brane pod uwagę tylko wtedy gdy
          potwierdzają te pierwsze). Ta metodologia u obu jest błędna. Obaj w
          swoich książkach wykorzystują zdarzenia nieweryfikowalne, słyszało
          się, mówiło się, uważano, ktoś coś powiedział itp. To na gorąco.
          Muszę też z przykrością zauważyć że nie odniósł się Pan do meritum
          mojego postu, całkowicie je ignorując
          • rycho7 to urok "dyskutowania" z Haszolskim 18.02.08, 18:10
            pamarko napisał:

            > Muszę też z przykrością zauważyć że nie odniósł się Pan do meritum
            > mojego postu, całkowicie je ignorując.

            Ten typ tak ma. Cechuje sie kultura kulturysty.

            Sprawa jest prosta jak peczek drutu. Statystycznie w kazdym spoleczenstwie jest
            2 procent geniuszy i 2 procent wariatow. W kazdym to znaczy takze w polskim i
            zydowskim. Mozna do znudzenia podawac przyklady dewiantow. Zydokomuny,
            katonacjonalistow, masonow, ... Ilosc przykladow nie zmieni rzeczywistosci.
            Statystyka ani drgnie.

            Kazda sluzba specjalna potrafi wykorzystywac tzw. tryndy. Sluzby zydowskiego
            patrycjatu tez potrafily i robily to od tysiecy lat. Sluzby niezydowskie nie
            byly od macochy. Stawanie na glowie sluzb nie zmianialo jednak statystyki. Co
            najwyzej ja uwidacznialo. 2 procent bylo ta sama zaba lecz nadmuchana przez
            slomke. Gross dyma, Nowak dyma. Karawana dyrda jak wskazowki zegara. Kazdego
            dnia w poludnie jest dwunasta.
            • zupagrzybowa Marzec 2008.. AMic wprowadza na forum Aqua 19.02.08, 19:00

              .....kaganiec
              wolnosci slowa ?
              • orwella Re: Marzec 2008.. AMic wprowadza na forum Aqua 19.02.08, 23:29
                Alisci to ma miejsce na FA, ale chyba nie podejrzewacie nadredaktora
                o chuci totalitarne.smile)
    • patience Urban jest genialny 19.02.08, 21:04
      Jak to sie czasy zmieniaja. Kiedys go serdecznie nienawidzilam.
      Dzisiaj mysle ze jest jednym z nielicznych intelektualistow, ktorzy
      sie Polsce zostali. Do bolu uczciwy.
      • zupagrzybowa NIE ma Odważnych? 19.02.08, 22:20
        Faktycznie, jako wrog NIE do pobicia...
        Zadziwiajace jak posiadanie Pierscienia Wladzy
        nie zamienilo go w Niewolnika Mordoru ...

        (co jest
        zrozumiale ...z takim killerskim humorem...)
        • patience Poczucie humoru ratuje przed wariactwem 19.02.08, 22:34
          Czyni czlowieka ciekawym. Nawet jak sie nie zgadzasz, masz ochote
          rozmawiac, bo to ciebie samego ozywia. Szkoda doprawdy ze tutejsi
          aktualni forumowicze zamiast rozwijania poczucia humoru rozwijaja
          talenta w pisaniu donosow na siebie nawzajem.


          zupagrzybowa napisała:

          > Faktycznie, jako wrog NIE do pobicia...
          > Zadziwiajace jak posiadanie Pierscienia Wladzy
          > nie zamienilo go w Niewolnika Mordoru ...
          >
          > (co jest
          > zrozumiale ...z takim killerskim humorem...)
          >
          • orwella Re: Poczucie humoru ratuje przed wariactwem 19.02.08, 23:31
            sadze, ze niektorzy czynia to zawodowo lub nawykowo (o donosy biega)
            • terran .......... Poczucie humoru ratuje przed wariactwem 20.02.08, 19:22
              Przedstawiamy najnowszy "Pomocnik Historyczny"
              Do 8. numeru "Polityki" dołączony jest bezpłatnie najnowszy 10. numer "Pomocnika
              Historycznego".

              OD REDAKCJI:

              Pokolenie 1968

              Zbliżają się obchody 40 rocznicy wydarzeń Marca 1968 r. W publicznej dyskusji
              zetrą się różne wizje tego momentu w historii PRL, którego najczarniejszym
              wyrazem była kampania antysemicka. Jedni widzą tam początek drogi, która od
              protestów studenckich, przez późniejszą opozycję demokratyczną (głównie KOR) i
              Solidarność, prowadzi wprost do III RP. Inni uznają taką wykładnię za uzurpację,
              zawężającą wysiłek niepodległościowo-demokratyczny do jednej grupy
              ideowo-towarzyskiej.

              Niezbitym faktem historycznym jest jednak istnienie środowiska tzw. komandosów,
              najbardziej znanych uczestników Marca 1968 r., liderów studenckich protestów,
              potem represjonowanych, często wygnanych na emigrację. Kim byli i skąd się
              wzięli? Pierwszym zaskoczeniem przy lekturze obszernych fragmentów naukowego
              studium prof. Andrzeja Friszke jest podważenie obiegowego przekonania o
              jednorodności środowiskowej, ideowej i towarzyskiej tej grupy.

              Jak pisze cytowany przez prof. Friszke prof. Jerzy Eisler w swej książce „Marzec
              1968": „Nazwa [komandosi] wzięła się stąd, że ci inteligentni i oczytani młodzi
              ludzie pojawiali się regularnie na zebraniach partyjnych i ZMS-owskich i jak
              prawdziwi komandosi działający na zapleczu nieprzyjaciela dezorganizują jego
              szyki, tak oni swoimi kontrowersyjnymi i nonkonformistycznymi wystąpieniami (a
              byli na ogół dobrymi mówcami) zakłócali z góry ustalony porządek obrad. W kołach
              partyjnych było to niekiedy nazywane działalnością rozbijacką lub dywersyjną
              (...). Jeżeli w latach sześćdziesiątych ktokolwiek publicznie, otwarcie
              występował przeciwko istniejącej rzeczywistości, musiał być zdecydowany, jeśli
              nie na wszystko, to przynajmniej na wiele - jak »komandosi«".

              Studia zaczęli w połowie lat 60., głównie na wydziałach filozofii, socjologii,
              historii, ekonomii, matematyki i fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Adam Michnik
              z gronem przyjaciół mieli za sobą doświadczenie Klubu Poszukiwania Sprzeczności,
              który założyli w 1963 r. jeszcze jako licealiści. Przyciągnął on młodzież z kół
              Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS) liceów Stefana Batorego, Mikołaja Reja,
              Juliusza Słowackiego, Klementa Gottwalda i Narcyzy Żmichowskiej, niektórzy mieli
              za sobą przynależność do czerwonego harcerstwa, tzw. walterowców Jacka Kuronia.
              Na spotkania przychodziło do 150 uczniów. Słuchali wykładu zaproszonego gościa,
              a następnie z nim dyskutowali. Wśród prelegentów byli wykładowcy uniwersyteccy:
              Zygmunt Bauman, Bronisław Baczko, Andrzej Walicki, Włodzimierz Brus. Tu
              wypróbowano formy późniejszej aktywności. Ważne były kontakty nawiązane z
              naukowcami i publicystami, w tym wcześniejsze kontakty Adama Michnika z Klubem
              Krzywego Koła (zlikwidowanym w 1962 r., pielęgnującym odwilżowe tradycje
              Października 1956 r.).

              W okresie studenckim dwa wydarzenia wpłynęły na kierunek dalszego formowania się
              środowiska. Po pierwsze, był to zawierający krytyczną analizę rzeczywistości PRL
              „List otwarty" Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego z 1965 r. oraz sądowy wyrok
              na obu autorów. Po drugie, represje za organizowanie zbiórki pieniężnej dla
              rodzin uwięzionych i manifestowanie solidarności z oskarżonymi na sądowym
              korytarzu podczas ich procesu (komisja dyscyplinarna UW na jesieni 1965 r.).

              Oddajmy głos historykowi.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka