Dodaj do ulubionych

Doradzanie bardzo dochodowe

IP: *.acn.waw.pl 25.08.03, 23:15
W Radzie Rolników można zarobić do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie .

Utrzymanie działającej przy KRUS 50-osobowej rady, składającej się z
przedstawicieli organizacji rolniczych, kosztuje rocznie 2 miliony złotych.
Niektórzy członkowie rady, w tym prominentni posłowie Samoobrony, zarabiają
w niej w ciągu roku nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sami rolnicy
przyznają, że trzeba zrobić porządek w radzie.

Do Rady Ubezpieczenia Społecznego Rolników minister rolnictwa powołuje
przedstawicieli kilku największych związków zawodowych i organizacji
rolników. Rada ma dziesięcioosobowe prezydium, siedem komisji problemowych.
Z jej składu wybierana jest też rada nadzorcza samego Funduszu Składkowego.

Wśród członków rady znajduje się spora grupa posłów
Samoobrony. "Rzeczpospolita" sprawdziła ich najnowsze oświadczenia majątkowe.
Deklaracje dochodów z tytułu zasiadania w radzie rolników mocno się różnią.

Rekordzistką jest Genowefa Wiśniowska, wiceprzewodnicząca prezydium, która
zarobiła prawie 38 tysięcy złotych. Ponad 25 tysięcy złotych "z tytułu
pełnienia obowiązków społecznych" otrzymał poseł Krzysztof Filipek, zaufany
współpracownik Andrzeja Leppera. Filipek szefuje dwóm komisjom - Ubezpieczeń
Zdrowotnych oraz Ubezpieczeń Wzajemnych i Dobrowolnych. Tyle samo otrzymał
inny parlamentarzysta Samoobrony Jan Łączny - członek prezydium rady.

Z kolei Maria Zbyrowska (sekretarz jednej z komisji rady) zadeklarowała, że w
2002 roku otrzymała 250 zł, Danuta Hojarska (była wiceprzewodniczącą) - 2800
zł, Renata Beger (również wiceszefowa komisji) - 3400 zł.

Nie tylko posłowie Samoobrony "dorabiają" w radzie rolników - wiceszefem rady
jest poseł PSL Wiesław Woda. W jego oświadczeniu majątkowym próżno jednak
szukać informacji, że miał z tego tytułu jakiś dochód.

Związek Zawodowy Rolników "Ojczyzna" zawiadomił prokuraturę, że w Funduszu
Składkowym Ubezpieczenia Społecznego Rolników marnują się co roku miliony
złotych. Związkowcy oszacowali, że na utrzymanie rady, pełniącej funkcje
konsultacyjne przy prezesie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Zdrowotnego,
przeznacza się z obowiązkowych składek płaconych przez rolników około 6
milionów złotych - na diety, ryczałty, koszty dojazdów i telefonów.

Według KRUS te szacunki są przesadzone, w ubiegłym roku na utrzymanie rady
fundusz przeznaczył bowiem około 2 milionów złotych. Związkowcy uważają
jednak, że rząd i Sejm powinny się zastanowić nad radykalną zmianą nadzoru
nad KRUS. - Rada powinna liczyć szesnastu członków, po jednym z każdego
województwa. Powinni oni dostawać wyłącznie zwrot kosztów podróży - uważa
Leszek Zwierz, przewodniczący związku.

Z postulatami "Ojczyzny" nie zgadzają się szefowie innych organizacji
rolniczych. - Apele o zmniejszenie liczebności rady wynikają z nieznajomości
tematu albo z czystej zazdrości. "Ojczyzna" ma w radzie tylko dwóch
przedstawicieli - argumentuje prezes kółek rolniczych Władysław Serafin. Jego
organizacja ma w radzie jedenastu ludzi. Serafin przyznaje jednak, że wydatki
na radę były do tej pory zbyt wysokie. - Będziemy postulować, by członkowie
otrzymywali wyłącznie zwrot kosztów podróży i diety za posiedzenie. Zmiany
zasad wynagradzania są konieczne - mówi.

Również "Solidarność" Rolników Indywidualnych uważa, że rada nie jest za
duża. - Dzięki temu, że członkowie rady są przedstawicielami terenowymi,
rolnicy mają z nimi bezpośredni kontakt - mówi przewodniczący związku Roman
Wierzbicki. - Jeśli wydatki na radę są zbyt duże, powinno się je ograniczać.
Nie należy jednak zmniejszać jej liczebności.

Rada rolników nie zbiera się zbyt często - w ubiegłym roku odbyło się siedem
posiedzeń plenarnych, a komisje problemowe miały w sumie w ciągu całego roku
dwadzieścia posiedzeń.

W dodatku kontrola przeprowadzona w ostatnim roku przez Najwyższą Izbę
Kontroli wykazała, że w nadzorowanym przez radę rolników Funduszu Składkowym
dochodzi do licznych nieprawidłowości. "Rzeczpospolita" jedną z nich ujawniła
już w 2001 roku: Fundusz Składkowy wyłożył 3,2 miliona złotych na powołanie
spółki Centrum Rozwoju Systemów Medycznych. Projekt budowy alternatywnego
wobec publicznej służby zdrowia systemu ochrony zdrowia dla rolników eksperci
oceniali jako wyjątkowo nietrafiony. NIK podzieliła tę opinię. Choć spółka
nie podjęła praktycznie żadnej działalności, jej funkcjonowanie pochłonęło
przez rok około 1,3 miliona złotych - głównie na wynagrodzenia dla zarządu,
rady nadzorczej i pracowników biura.

NIK miała również zastrzeżenia do finansowego zaangażowania Funduszu
Składkowego w Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych "TUW" oraz wspierania
organizacji społecznych rolników. Związki mogą np. wnioskować o dotacje na
zorganizowanie kolonii dla dzieci. W tym roku dwa z nich, NSZZ "Solidarność"
RI oraz Samoobrona otrzymały po ponad milion złotych na ten cel.

Eksperci już od dawna podkreślają, że instytucja finansowa, dysponująca
publicznymi pieniędzmi, powinna mieć radę nadzorczą, w której zasiadaliby nie
tylko przedstawiciele związków zawodowych, ale przede wszystkim ekonomiści i
prawnicy. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nad zmianami zasad
nadzoru nad KRUS zastanawiają się dwa ministerstwa: Rolnictwa oraz Gospodarki
i Pracy.

Małgorzata Solecka
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka