szach0
20.04.08, 12:18
filozof i historyk - Krzysztof Pomian
walczył z "reakcją", "bandami", "agentami wywiadu amerykańskiego",
wreszcie z "odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym".
W swej nienawiści do prawicy narodowej rozmówca "Trybuny" posuwa się
do absurdu: "Polska prawica "narodowa" w niewielkim zakresie, ale
jednak rządziła tym krajem na bardzo podporządkowanej pozycji
sowieckiej agentury od czasu, gdy Bolesław Piasecki wyszedł wolny z
rozmowy z generałem Sierowem". Zarzuca Piaseckiemu napisanie kilku
artykułów w 1956, które "pod pozorem polskiej racji stanu broniły
interesów sowieckich w Polsce" oraz "haniebną rolę" w czasie
wydarzeń marcowych. Pomian bowiem nie tylko aparatowi partyjnemu
zarzuca tzw. antysemityzm, lecz równą winą obciąża prawicę narodową.
W swojej ślepej nienawiści do Ruchu Narodowego posuwa się do
stwierdzeń kuriozalnych, wręcz kompromitujących: "Dmowski z lat 30
był jedną z najczarniejszych postaci ówczesnej historii Polski. Był
współtwórcą klimatu, w którym dojrzewało Jedwabne. I inne pogromy.
Klimatu, który pozostał po wojnie i przeżarł PZPR". Poucza nas także
co to znaczy być Polakiem - to znaczy "poczuwać się do współwiny za
różne czarne strony naszej historii ..., gdzie Polacy występowali w
roli oprawców, morderców i gnębicieli". To już ziejąca nienawiść do
Polaków, nie tylko do narodowców, również ugrupowania Antoniego
Macierewicza, którego obdarza epitetem "patologicznego antysemity".
Gość "Trybuny" nie tylko roztacza przed czytelnikami panoramę
potwornego polskiego "antysemityzmu". Wysuwa też postulaty,
jak "złu" zaradzić, raz w sposób bezpośredni, innym razem pośredni.
Jeden już omówiliśmy - przeprowadzić nagonkę na wskazanych przez
niego "winowajców". Skoro nie ma do dyspozycji chłopców Różańskiego,
którzy wiedzieli jak rozprawiać się z "antysemitami", to do
podobnych skutków można doprowadzić nagonką prasową. Można przecież
zaszczuć na śmierć. Można też stworzyć atmosferę, w której możliwe
by było popełnienie bezkarnej zbrodni, takiej jak zamordowanie syna
B. Piaseckiego - Bohdana.
Pomian domaga się ponadto zmiany nazwy Ronda Romana Dmowskiego.
Łaskawie dodaje, że ewentualnie zgodziłby się, by jakąś "mała,
dyskretną ulicę" nazwano jego imieniem, zastrzegając, czym wystawia
sobie smutne świadectwo niewiedzy, "jeśli ... istotnie odegrał
pozytywną rolę w okresie odbudowy państwa polskiego".
Postuluje poza tym przebudowę systemu wychowawczego, by nie tylko
zwalczał antysemityzm, lecz również ksenofobię, nienawiść i przyjęto
do wiadomości, że nie tylko Polaków gnębiono, "również Polacy
gnębili". Nie sądzę, by z tym ostatnim żądaniem były kłopoty,
wystarczy przywrócić do szkół podręczniki historii z okresu
stalinowskiego - pełno tam o gnębieniu przez Polaków innych narodów.
Pomian ostro krytykuje sądy, które produkcję i rozpowszechnianie
druków, uznanych przez niego za antysemickie umarzają z powodu
nikłej szkodliwości społecznej. Zaleca więc min. Kaczyńskiemu, by
wydał "odpowiednią" instrukcję dla sądów.
Żądania pośrednie zawarte są w oskarżeniach o bezkarność i
zaniechania oraz zgłaszanych "niepokojach". Np. w Radiu Maryja
Pomian nie może się doszukać "najłagodniejszego choćby potępienia
antysemityzmu", co gorsza "w Polsce istnieją siły polityczne, które
nie wstydzą się antysemityzmu, ani nie boją się z antysemitami
sprzymierzać". Z kolei Kościół "nie uruchomił ani mechanizmów, które
by go oczyściły od wewnątrz, ani tych, które pozwoliłyby mu stać się
instytucją wychowującą ..." Gość "Trybuny" ze zgorszeniem
stwierdza: "Nie znam przypadku, sankcji wobec duchownego, który
zajmuje stanowisko antysemickie..." Czyli Kościołowi potrzebna jest
czystka!
Zdumienie budzi fakt, że ludzie szczycący się tytułami naukowymi
wykazują absolutną pogardę dla faktów, zarówno dotyczących historii,
jak i współczesności, narażając się wręcz na śmieszność. Mówienie
czy pisanie np. o prześladowaniu Żydów przez komunistów w Polsce czy
w stalinowskim Związku Sowieckim jest czystą kpiną. To samo dotyczy
wybielania kolaboracji Żydów z sowieckimi okupantami na Kresach
Wschodnich czy przemożnym udziale tej nacji w UB lub w NKWD. Są to
po prostu bijące w oczy kłamstwa. (Nawet uczciwi żydowscy badacze
nie zaprzeczają tym faktom.)