Dodaj do ulubionych

________Pomian warto pamiętać kim był

20.04.08, 12:18
filozof i historyk - Krzysztof Pomian
walczył z "reakcją", "bandami", "agentami wywiadu amerykańskiego",
wreszcie z "odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym".

W swej nienawiści do prawicy narodowej rozmówca "Trybuny" posuwa się
do absurdu: "Polska prawica "narodowa" w niewielkim zakresie, ale
jednak rządziła tym krajem na bardzo podporządkowanej pozycji
sowieckiej agentury od czasu, gdy Bolesław Piasecki wyszedł wolny z
rozmowy z generałem Sierowem". Zarzuca Piaseckiemu napisanie kilku
artykułów w 1956, które "pod pozorem polskiej racji stanu broniły
interesów sowieckich w Polsce" oraz "haniebną rolę" w czasie
wydarzeń marcowych. Pomian bowiem nie tylko aparatowi partyjnemu
zarzuca tzw. antysemityzm, lecz równą winą obciąża prawicę narodową.

W swojej ślepej nienawiści do Ruchu Narodowego posuwa się do
stwierdzeń kuriozalnych, wręcz kompromitujących: "Dmowski z lat 30
był jedną z najczarniejszych postaci ówczesnej historii Polski. Był
współtwórcą klimatu, w którym dojrzewało Jedwabne. I inne pogromy.
Klimatu, który pozostał po wojnie i przeżarł PZPR". Poucza nas także
co to znaczy być Polakiem - to znaczy "poczuwać się do współwiny za
różne czarne strony naszej historii ..., gdzie Polacy występowali w
roli oprawców, morderców i gnębicieli". To już ziejąca nienawiść do
Polaków, nie tylko do narodowców, również ugrupowania Antoniego
Macierewicza, którego obdarza epitetem "patologicznego antysemity".

Gość "Trybuny" nie tylko roztacza przed czytelnikami panoramę
potwornego polskiego "antysemityzmu". Wysuwa też postulaty,
jak "złu" zaradzić, raz w sposób bezpośredni, innym razem pośredni.

Jeden już omówiliśmy - przeprowadzić nagonkę na wskazanych przez
niego "winowajców". Skoro nie ma do dyspozycji chłopców Różańskiego,
którzy wiedzieli jak rozprawiać się z "antysemitami", to do
podobnych skutków można doprowadzić nagonką prasową. Można przecież
zaszczuć na śmierć. Można też stworzyć atmosferę, w której możliwe
by było popełnienie bezkarnej zbrodni, takiej jak zamordowanie syna
B. Piaseckiego - Bohdana.

Pomian domaga się ponadto zmiany nazwy Ronda Romana Dmowskiego.
Łaskawie dodaje, że ewentualnie zgodziłby się, by jakąś "mała,
dyskretną ulicę" nazwano jego imieniem, zastrzegając, czym wystawia
sobie smutne świadectwo niewiedzy, "jeśli ... istotnie odegrał
pozytywną rolę w okresie odbudowy państwa polskiego".

Postuluje poza tym przebudowę systemu wychowawczego, by nie tylko
zwalczał antysemityzm, lecz również ksenofobię, nienawiść i przyjęto
do wiadomości, że nie tylko Polaków gnębiono, "również Polacy
gnębili". Nie sądzę, by z tym ostatnim żądaniem były kłopoty,
wystarczy przywrócić do szkół podręczniki historii z okresu
stalinowskiego - pełno tam o gnębieniu przez Polaków innych narodów.
Pomian ostro krytykuje sądy, które produkcję i rozpowszechnianie
druków, uznanych przez niego za antysemickie umarzają z powodu
nikłej szkodliwości społecznej. Zaleca więc min. Kaczyńskiemu, by
wydał "odpowiednią" instrukcję dla sądów.

Żądania pośrednie zawarte są w oskarżeniach o bezkarność i
zaniechania oraz zgłaszanych "niepokojach". Np. w Radiu Maryja
Pomian nie może się doszukać "najłagodniejszego choćby potępienia
antysemityzmu", co gorsza "w Polsce istnieją siły polityczne, które
nie wstydzą się antysemityzmu, ani nie boją się z antysemitami
sprzymierzać". Z kolei Kościół "nie uruchomił ani mechanizmów, które
by go oczyściły od wewnątrz, ani tych, które pozwoliłyby mu stać się
instytucją wychowującą ..." Gość "Trybuny" ze zgorszeniem
stwierdza: "Nie znam przypadku, sankcji wobec duchownego, który
zajmuje stanowisko antysemickie..." Czyli Kościołowi potrzebna jest
czystka!

Zdumienie budzi fakt, że ludzie szczycący się tytułami naukowymi
wykazują absolutną pogardę dla faktów, zarówno dotyczących historii,
jak i współczesności, narażając się wręcz na śmieszność. Mówienie
czy pisanie np. o prześladowaniu Żydów przez komunistów w Polsce czy
w stalinowskim Związku Sowieckim jest czystą kpiną. To samo dotyczy
wybielania kolaboracji Żydów z sowieckimi okupantami na Kresach
Wschodnich czy przemożnym udziale tej nacji w UB lub w NKWD. Są to
po prostu bijące w oczy kłamstwa. (Nawet uczciwi żydowscy badacze
nie zaprzeczają tym faktom.)
Obserwuj wątek
    • szach0 ________wróćmy jednak do faktów a nie bajek 20.04.08, 12:35
      Polskie roszczenia wobec Niemiec z tytułu II wojny światowej

      Setki miliardów dolarów

      Uprzedzając zamianę roli kata i ofiary, Polska i Polacy powinni
      wystawić rachunek, o którym Niemcy (i Rosja) powinni wiedzieć, że
      może zostać im przedstawiony do uregulowania. Z rachunkiem tym
      należy zapoznać także inne nacje, aby osłabić oddziaływanie
      niemieckiej propagandy, oddziaływanie, którego nasilenie zaczyna być
      zauważalne.

      Oto mamy efekty 16-letniej polityki posypywania popiołem głów
      Polaków przez okrągłostołowych polityków. Erika Steinbach, zachęcona
      ich postawą, organizuje wystawę, która ma przygotować Niemców do
      zmiany sądów i postawy wobec tego, co zdarzyło się w czasie i po
      zakończeniu II wojny światowej. W możliwym do przewidzenia czasie,
      Niemcy zapewne zażądają od swych ofiar odszkodowań (a i o Rosji
      można by tu napisać niemal dosłownie to samo).

      Wystawić rachunek

      Należy wystawić Niemcom i państwu niemieckiemu (oraz Rosjanom i
      państwu rosyjskiemu) rachunek za II wojnę światową, za zbombardowane
      miasta i wsie, za zniszczone fabryki, ograbione muzea i banki, za
      narzucony nam komunizm, za utracone 60 lat i przepadłe szanse
      rozwoju (w makroekonomii nosi to nazwę kosztu alternatywnego).

      Powyższy rachunek obejmuje straty materialne, które oszacowane
      zostały na ok. 50 ówczesnych miliardów USD, a według ekonomistów i
      cen dzisiejszych, wynoszą ok. 750 miliardów USD (nie zawierają one
      wzmiankowanego kosztu alternatywnego, utraconych możliwości innego
      rozwoju niż w ustroju komunistycznym).

      Czy kwota w/w ujmuje wszelkie straty? Zdecydowanie NIE. Nie zawiera
      bowiem strat niematerialnych, jakie z rąk niemieckich poniósł nasz
      naród. Nie ujmuje losu ponad 6 milionów obywateli polskich
      zamordowanych w obozach koncentracyjnych, w pacyfikacjach,
      skrytobójczych i publicznych egzekucjach, bombardowanych miastach,
      palonych wsiach, strat moralnych , jakie ponieśli wysiedlani z
      Wielkopolski, Śląska i Pomorza (oraz z miast i wsi na wschód od
      linii Ribbentrop-Mołotow).

      Oszacować straty

      Tu pojawia się problem, jak oszacować (policzyć) te straty. Pojawia
      się trudność, jak wycenić życie ludzkie?
      Czy życie Polaka warte jest tyle samo, mniej czy więcej, od życia
      Niemca, Francuza, Anglika lub Amerykanina?
      Przyjmując, że życie Polaka warte jest tyle samo, ile warte jest
      życie przedstawiciela jednego z wymienionych narodów, można tę
      wartość określić np. przy pomocy precedensów, które w praktyce
      międzynarodowej miały już miejsce.
      Libia zgodziła się wypłacić 33.000.000 USD rodzinom 170 ofiar, które
      zginęły w samolocie linii UTA nad Nigrem, w zamachu zorganizowanym
      przez agentów libijskich w 1989 r. Daje to kwotę 194.000 dolarów
      odszkodowania za 1 życie ludzkie.
      Za zamach na berlińską dyskotekę La Belle ? 1986 r., ten sam rząd
      zapłacił 35.000.000 USD. Trzeba jednak pamiętać, że rannych w nim
      zostało 229 osób, a zginęły zaledwie 3 osoby.
      Rekordowe zobowiązanie rządu Kadafiego dotyczyło zamachu w 1988 r.
      na samolot PanAm, w którym zginęło 270 pasażerów samolotu i
      mieszkańców szkockiego miasteczka Lockerbie. Wyniosło ono ni mniej,
      ni więcej tylko 2,7 mld USD, to jest 10 mln dolarów za jedno
      odebrane ludzkie życie.
      Takie odszkodowania wypłaca rząd kraju, który pozbawiał życia
      niewinnych cywilów.

      Jakiej jednak wysokości są odszkodowania dla rodzin, które utraciły
      bliską osobę w wypadku lotniczym? Umowy międzynarodowe przewidują
      minimalną kwotę 75.000 USD, ale tylko w razie stwierdzenia, że linie
      lotnicze nie ponoszą odpowiedzialności za katastrofę. W przeciwnym
      wypadku nie ma górnej granicy roszczeń.

      Ile się należy?

      Gdyby posłużyć się precedensowymi odszkodowaniami za zabójstwo
      pasażerów samolotów, trzeba by stwierdzić, że Polsce i rodzinom
      ofiar przysługiwałyby odpowiednio kwoty:

      1164 miliardy dolarów = 6 mln ofiar x 194.000 USD
      60.000 miliardów dolarów = 6 mln ofiar x 10.000.000 USD
      Gdyby zaś posłużyć się zwykłymi wypadkami:
      450 miliardów dolarów = 6 mln ofiar x 75.000 USD

      Pamiętać należy, że w czasie II wojny światowej Polacy nie ginęli w
      niezawinionych wypadkach lotniczych (kwota 450 miliardów USD), a
      byli zabijani z premedytacją, z matematyczną systematyką, z
      bezwzględnością bestii (odpowiednio kwoty 1.164 miliardów USD lub
      60.000 miliardów (czyli 60 bln)USD).
      Wyliczenie odszkodowania na poziomie 450 mld USD, oznaczałoby
      niezwykle łagodne, chrześcijańskie potraktowanie sprawców i ich
      niemieckich spadkobierców, niemal Chrystusowe przebaczenie,
      odpuszczenie win bez pełnego zadośćuczynienia.

      A ile od Rosji?

      Nie do pominięcia jest też współudział Niemiec w zagładzie niemal 2
      milionów Polaków, zagładzie dokonanej przez Rosję sowiecką zarówno
      na Syberii, jak i na terenach zaburzańskich (oraz od 22 lipca 1944
      r. co najmniej do 1956 r. w Polsce centralnej).
      Współudział mający charakter spółki zawiązanej na papierze w Pakcie
      Ribbentrop - Mołotow.
      Czy nie należałoby np. zażądać zapłaty także za zbrodnie rosyjskie?
      I czy wobec ewentualnej niewypłacalności (?) tego wspólnika
      dokonywanych od 1939 roku zbrodni nie należałoby po nią wystąpić do
      drugiego współudziałowca zadłużonej spółki? Niemcom oczywiście
      przysługiwałoby prawo regresji wobec Rosji, ale to już byłaby
      wewnętrzna sprawa wspólników tych niewyobrażalnych zbrodni. Jakby ją
      między sobą rozwiązali, to nie powinno interesować Polski.

      Wobec roszczeń

      Skoro można było dokonać wyceny życia obywateli Francji, Wielkiej
      Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Turcji (jedną z ofiar dyskoteki w
      Berlinie, była Turczynka), to można, a nawet należy dokonać wyceny
      życia ofiar polskich.
      Można i należy przedstawić ten weksel rządowi, państwu i narodowi
      niemieckiemu (i rosyjskiemu) ku przestrodze. Z rachunkiem krzywd
      należy też zapoznać inne narody i społeczeństwa, aby kłamstwa
      niemieckie (i rosyjskie) nie znajdowały wdzięcznych słuchaczy.

      Gdyby Niemcy (a może i Rosjanie) wysunęli roszczenia wobec Polski,
      można skorzystać z rozwiązania stosowanego w inwentaryzacji, gdzie
      rachunkowość zaleca stosowanie kompensaty nadwyżek i niedoborów.
      W tym wypadku nastąpiłaby kompensata wzajemnych roszczeń, a strona,
      którą obciążałyby roszczenia nieskompensowane, zobowiązana byłaby do
      pokrycia różnicy wynikającej z roszczeń. Stroną tą na pewno nie
      byłaby Polska, lecz Niemcy (i Rosja). Wysokość nieskompensowanej
      kwoty na pewno powalałaby na kolana. Zwłaszcza gospodarnych i
      oszczędnych Niemców.

      Na rozkaz Hitlera

      Zimą 1944/45 roku Niemców z Polski wygnali nie Polacy, lecz
      Hitler.Wygnał ich strach przed odpowiedzialnością za barbarzyństwa,
      których się tu dopuścili. Potem zaś większość wysiedlili alianci, w
      tym dawny sojusznik III Rzeszy - Rosja sowiecka. Polska i Polacy nie
      mieli tu nic do powiedzenia.
      Zimą 1944/45 roku, kolumny niemieckich cywilów dziesiątkował mróz i
      sowieckie samoloty szturmowe, nie Polacy. Ubermensche zaznali
      wówczas tego, co spotkało kolumny polskich uciekinierów podczas
      kampanii wrześniowej 1939 r., czy Polaków deportowanych na Syberię.
      Tyle, że nie z polskich rąk tego zaznali, a z sowieckich
      (rosyjskich) i po rozkazie wydanym im przez ich własnego,
      niemieckiego kanclerza, którego sami sobie wybrali.

      P.S. Autor dziękuje redakcji Gazety Wyborczej za pomoc w napisaniu
      powyższego tekstu. Pomoc znaczącą, choć niezamierzoną.
      Ostatnio Kadafi zażądał - od Bułgarii, po 10 mln Euro odszkodowania
      za każde rzekomo zarażone AIDS-em - przez bułgarskie pielęgniarki,
      libijskie dziecko. Kwota ta koresponduje z wysokością odszkodowania,
      które Libia musiała zapłacić za zamach na pasażerów samolotu, który
      spadł w Lockerbee, jak i z ewentualnymi naszymi pretensjami wobec
      Niemiec i Rosji.
      Pamiętajmy, że w czasie, w którym ziemie polskie były objęte
      działaniami wojennymi i okupacją 2 najeźdźców, to jest przez ok.
      2040 dni, zginęło 8 milionów obywateli polskich. Pamiętajmy, że c
      • szach0 Cz.2_______wróćmy jednak do faktów a nie bajek 20.04.08, 12:36
        Pamiętajmy, że w czasie, w którym ziemie polskie były objęte
        działaniami wojennymi i okupacją 2 najeźdźców, to jest przez ok.
        2040 dni, zginęło 8 milionów obywateli polskich. Pamiętajmy, że co
        22 sekundy mordowano Polaka, co 22 sekundy mordowano obywatela
        państwa polskiego (ściślej co 30 kilka sek. zabijano Polaka, a co 50
        kilka sek. obywatela polskiego innej narodowości, co daje średnią 1
        obywatel co 22 sek.).
        Na marginesie -
        czy pakt Ribbentrop-Mołotow został - w sposób przyjęty w dyplomacji
        i stosunkach międzynarodowych - unieważniony? Czy też może w
        stosunkach wzajemnych Niemiec i Rosji, ma moc nadal obowiązującą -
        ten IV/V już rozbiór Polski?

        mirella sierpień 21, 2007 18:17

    • ziutek-kowalski Po co pomianowski zyje? 20.04.08, 14:35
      Pomianowski twierdzi, ze glownym celem zycia dla gojow jest
      robienie tego swiata latwym, milym przyjemnym dla Zydow.
      Kazda inna zyciowa aktywnosc gojska to antysemityzm.
      A ja dziwne nie mam ochoty zeby dla Pomianowskiego i jego
      pobratymcow robic cokolwiek. Walcie sie zydki z tym waszym
      antysemityzmem. Jedyne co mozecie oczekiwac to kopa w dupe w
      samoobronie przed wasza nachalnoscia
      • hasz0 _____Ze mną polemizują zaczytani w Komarze Michale 20.04.08, 15:04
        „Tygodnik Powszechny” - pisują tam na przykład

        Michał Brystygier (syn osławionej płk. „Krwawej Luny” z MBP)

        Michał Komar (syn osławionego generała stalinowskiej bezpieki).

        Uznawani jako "autorytety" i "wiarygodni" misternie fałszują Polakom
        sztuzne antypolskie pseudoautorytety.
        Osobnicy dbają dlatego o kształtowanie rodzinnej legendy,
        przerabiając czarne na białe.

        Tak postąpił Michał Komar (przy pomocy swej siostry Maryli),
        publikując buńczuczne wspomnienia swego ojca na łamach „TP” (w
        numerze 44/2006), nadając im tytuł: „Polski Maléter”, zapowiadając
        je bardzo tajemniczo, jako „Niepublikowane wspomnienia generała,
        który stanął naprzeciw armii sowieckiej”.

        Można byłoby powiedzieć, że według takiej rekomendacji był on prawie
        antykomunistą.
        generał Komar pełnił bardzo wysokie funkcje w strukturach
        komunistycznych władz.
        Urodził się w 1909 roku w Warszawie jako Mendel Kossoj. Wcześnie
        związał się z syjonistycznym skautingiem Haszomer Hacair, ale po
        kilku latach przeniósł się do Związku Młodzieży Komunistycznej –
        nielegalnej przybudówki KPP.

        Była to zresztą typowa droga wielu „zawodowych rewolucjonistów”
        pochodzenia żydowskiego.

        Młody Mendel wyróżniał się odwagą – brał udział w atakach,
        przeprowadzanych na pochody organizowane przez PPS. W bójkach został
        nawet dwukrotnie ranny, co zwróciło uwagę jego przełożonych.
        Dostąpił szczególnego „zaszczytu” – funkcjonariusze partyjni
        powierzyli mu zadanie mordowania wskazanych osób, jako „wrogów
        partii”. Po latach Mendel (już jako Wacław Komar) rzewnie wspominał,
        że w latach 1926-1927 zamordował człowieka o nazwisku Bednarz,
        innego, którego znał tylko z pseudonimu („Kostek Dziobaty”wink i
        Zdzisława Niewiaromskiego. Kilka podobnych napadów mu nie wyszło i
        jego ofiary uszły z życiem: w Zagłębiu Dąbrowskim i w Radomiu.
        Ponadto wielokrotnie uczestniczył w napadach rabunkowych, aby
        wspomóc finansowo ukochaną partię.
        • ziutek-kowalski Zydolubni biskupi i ksieza 20.04.08, 16:17
          Co jest zdumiewajace to te pseudokatolickie dzienniczki i pisemka:
          Tygodnik Powszechny,Gosc Niedzielny etc. Jakie to rozowe, jakie to
          zazydzone i antypolskie. Szkody dokonane w postaci rozowej erozji
          czesci biskopow i ksiezy sa nie do odrobienia. W PRL nie mozna bylo
          mianowac zadnego biskupa do zgody zydo-partii. Dlatego mamy takie
          dziwologi jak arcybiskup Zydzinski czy arcybislup Goclowski,
          ksiadz Zalewski czy setki innych rozowo-lubnych. Podle pacholki
          szatana
    • qwardian Re: ________Pomian warto pamiętać kim był 20.04.08, 17:13
      Właśnie z takich wypowiedzi, dodajmy do tego ostatniego szui, wynika
      co boli najwięcej Żydów. Bo Żydzi nie wierzą w żadną ideologię,
      partię i politykę. Ten segnent został podstawiony gojom, żeby nas
      podzielić i skłócić. Dla nich dobre jest to co jest dobre dla nich.
      Koniec. Kropka. Gdyby nie Gomułkowszyzna i sprawne działanie
      ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, nie było by dzisiaj kościoła
      katolickiego, Radia Maryja, a Kulczyk nie sponsorowałby remontu
      fragmentu jasnogórkiego klasztoru. Bo element, który by tutaj
      dominował zniewoliłby Polaków doszczętnie.

      Nie wiem w zasadzie, dlaczego Trybuna drukuje taki potok bluzg wobec
      naszego narodu, myślałem, że to zostało zarezerwowane dla GW-a, to
      może jedyne co mnie w tym dziwi, bo do lewicy jedyny szacunek jaki
      zachowałem to z uwagi, że ona w głebi jest polska, a nie
      międzynarodowa i raczej manipuluje Żydami niż jest przez nią
      manipulowana. Taka jest rzeczywistość i Pomian starannie ją
      zaobserwował.
      • szach0 Młodzi Polacy krzyczą: "Heil Hitler" - wierzycie w 20.04.08, 18:40
        taką bzdurę?

        "Widać na nim płonącą swastykę, dwie flagi: nazistowską i polską,
        oraz młodzież wznoszącą ręce w hitlerowskim pozdrowieniu i
        wrzeszczącą Heil Hitler. Organizatorem pikniku był niejaki Paweł
        Schmidt, który w tegorocznych wyborach samorządowych startował z
        listy PiS, a w wyborach do Sejmu znajdował się na listach LPR. Ilu
        na tej imprezie było Wszechpolaków, a ile nazi-skinów pokaże
        śledztwo. Jedno nazwisko jednak nie budzi wątpliwości: Leokadii
        Więcek, członkini Młodzieży Wszechpolskiej, a później asystentki
        eurodeputowanego Macieja Giertycha.

        Dzisiaj pani Więcek nie jest już ani członkinią MW, ani asystentką
        pana Giertycha: za dużą afera, żeby ją ukryć pod suknem. Ale ani to
        pierwszy taki przypadek, ani przypadkowa kariera. Od lat w prasie
        pojawiają się informacje i zdjęcia z podejrzanych imprez z udziałem
        członków tej organizacji. Swego czasu warszawski dziennik zamieścił
        zdjęcie grupy Młodzieży Wszechpolskiej z rękami podniesionymi w
        hitlerowskim pozdrowieniu. Byli wśród nich obecni posłowie Ligi
        Polskich Rodzin. Na innym zdjęciu widać obecnego
        wiceprzewodniczącego LPR i posła, Wojciecha Wierzejskiego,
        zbratanego ze skinheadami na koncercie neonazistowskiego zespołu
        muzycznego Twierdza.
        Wierzejski to czołowa postać Młodzieży Wszechpolskiej, bo były szef
        tej organizacji. O jego poglądach znakomicie zaświadcza cytat z
        dokumentu szkoleniowego Młodzieży Wszechpolskiej: „Jesteśmy po to,
        by walczyć. Musimy jednak wiedzieć kto jest naszym wrogiem, czyli
        wrogiem Ojczyzny i Kościoła. Zawsze był nim Niemiec... masoneria,
        sprzysiężone z nim niemal zawsze niewdzięczne żydostwo i rodzimi
        sprzedawczycy”.

        Eksponenci takich poglądów są dzisiaj ministrami, posłami, członkami
        zarządów mediów publicznych. Wystarczy wspomnieć choćby Piotra
        Forfała, dziś wiceprezesa TVP, a kiedyś autora antysemickich
        publikacji w neonazistowskim pisemku „Front” i członku
        neonazistowskiego Narodowego Odrodzenia Polski, skąd - jak pisze
        prasa - trafił do Ligi Polskich Rodzin. Historia tej kariery, tak
        jak kariery pani Więcek czy pana Wierzejskiego nie pozostawiają
        wątpliwości skąd ci ludzie przychodzą i dokąd zmierzają. I jakiej
        odnowy moralnej w Polsce można się po nich spodziewać.
        • szach0 ______________________Ilu z Was na Aquie ją czyta? 20.04.08, 18:42
          www.gazetazydowska.pl/
          Kto to jest Andrzej Krajewski z Gazety Wrocławskiej?
          Ktos go zna? Mam pytanko do niego...
          • szach0 nikt nie zna 21.04.08, 09:28
            pytam bo choc pisał w gazecie Wrocławskiej
            dość obiektywnie o Powstaniu w Getcie

            choć napisał o polskiej pomocy powstańcom
            o raporcie Karskiego

            o propozycji członkom ŻOB-u i komkurencyjnej ZzW - ewakuacji z
            Warszawy i włączenie ich w skąłd leśnej partyzantki na co się nie
            zgodzili,

            o apelu gen. Sikorskiego w radiu BBC i przekazaniu informacji o
            likwidacji Getta z Bundu bez ŻADNEGO ODZEWU Zachodu!!!
            Ani MSZ Eden ani Światowy Kongres Żydów
            pisał o pomocy Żydom przez 3 oddziały Arrmii Krajowej d-cy Józefa
            Pszennego i "Montera" d-cy płk. Antoniego Chruściela i próbie
            wysadzenia murów Getta i zastrzeleniu dwóch AK-owskich saperów

            o dwu flagach w Getycie polskiej i zydowskiej
            o pomocy mjr Henryka Iwańskiego Bystrego

            wewnątrz Getta - gdzie zginęło jego dwóch synów
            sam major został cieżko ranny uratowano jego transportując w
            nieludzkich warunkach tunelami i zabrano z sobą
            34 uratowanych Zydów na aryjską stronę

            Haniebną rolę spełniala Policja Żydowska podchodząć i nawołując w
            nocy tak żeby głosy z piwnic, bukrów, podkopów tuneli i kanałów
            lokalizowały powstańców
            by nastę pnie spalić ich wlaną beznyną

            SŁONĘŁO ZYWCEM 7.000 BOHATERSKICH ŻYDÓW
            jednak mimo to redaktor Gzaety Wrocławskiej
            biadolił jacy to Polacy źli i zbyt mało pomagali

            a w TVP pokazano wywiad z Polka, która przechowując
            kilkunastu Zydów czy wiecej z Getta musiała w końcu wydać starego
            Zyda wychylającego się wciąż z okna i nawołującego do przechodniów...
            że tus ą Zydzi!

            Scan pewnie ją zaliczy do antsyemtów jak Kossak-Szczucką
            i prezesów Młodzieży Wszechpolskiej, którzy oddali życie ratując
            Żydów al z hasłąmi nacjonalizmu polskiego

            BO NACJONALIZM POLSKI TROSZECZKĘ Mi Mili różni sie od
            europejskiego...

            Taka mam paranoję maniakalną a Wy?




            do

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka