Dodaj do ulubionych

______125 rocznica smierci Cypriana Kamila Norwida

23.05.08, 18:27
- Spytam się tedy wiecznego-człowieka,
Spytam się dziejów o spowiedź piękności:

Wiecznego człeka, bo ten nie zazdrości,
Wiecznego człeka, bo bez żądzy czeka,

Spytam się tego bez namiejętności:
"Cóż wiesz o pięknem?..."

..."Kształtem jest Miłości" -
On mi przez Indy - Persy - Egipt - Greków -

Stoma języki i wiekami wieków,
I granitami rudymi, i złotem,

Marmurem - kością słoniów - człeka potem,
To mi powiada on Prometej z młotem.

Kształtem miłości piękno jest - i tyle,
Ile ją człowiek oglądał na świecie,

W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle,
Na tego Boga wystrojonym dziecię;

Tyle o pięknem człowiek wie i głosi -
Choć każdy w sobie cień pięknego nosi

I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem.
Gdyby go czysto uchował w sumieniu,

A granitowi rzekł: "Żyj, jako żyłem" -
To by się granit poczuł na wyjrzeniu,

I może palcem przecierał powieki,
Jak przebudzony mąż z ziemi dalekiéj...

Lecz to z granitu bryłą ten by zrobił,
A inny z tęczy kolorem na ścianie,

A inny drzewa by tak usposobił,
Żeby się dłońmi splotły w rusztowanie;

A jeszcze inny głosu by kolumnę,
Rzucając w psalmy akordów rozumne,

Porozpowijał jak rzecz zmartwychwstałą,
Co się zachwyca w niebo: szłaby dusza

Tam - tam - a płótno na dół by spadało,
Jako jesienny liść, gdy dojrzy grusza.
(C.K. Norwid, fragment "Promethidiona")
Obserwuj wątek
    • vicky17 Re: ______125 rocznica smierci Cypriana Kamila No 23.05.08, 18:42
      podesle mistrzowi pare kwiatow,bo byl wszak wspanialym poeta i naszym wieszczem.

      R.I.P

      i157.photobucket.com/albums/t53/sloneczko1/protea1.jpg
      i157.photobucket.com/albums/t53/sloneczko1/kamelia1.jpg
      i157.photobucket.com/albums/t53/sloneczko1/roza1.jpg
    • aaki Re: ______125 rocznica smierci Cypriana Kamila No 23.05.08, 19:33
      Nad Kapuletich i Montekich domem,
      Spłukane deszczem, poruszone gromem,
      Łagodne oko błękitu.

      II
      Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,
      Na rozwalone bramy do ogrodów ?
      I gwiazdę zrzuca ze szczytu;

      III
      Cyprysy mówią, że to dla Julietty,
      Że dla Romea ? ta łza znad planety
      Spada? i groby przecieka;

      IV
      A ludzie mówią, i mówią uczenie,
      Że to nie łzy są, ale że kamienie,
      I ? że nikt na nie? nie czeka!
      ===========================================================
      domin189.wrzuta.pl/audio/b651aDNEWL/bema_pamieci_zalobny_rapsod
      • absztyfikant :-) 23.05.08, 19:35
        farm1.static.flickr.com/178/434646963_bccbe473d1.jpg?v=0
    • vicky17 angel of grief 23.05.08, 19:50
      en.wikipedia.org/wiki/Angel_of_Grief
      • absztyfikant Re: angel of grief 23.05.08, 19:53
        www.mnh.si.edu/exhibits/images/ruby/carmen_lucia_ruby_side.jpg
      • vicky17 e mr.bored and predictable 23.05.08, 19:58
        to raczej byla paralela do czegos/kogos innego,ktory rowniez cierpial,ale na
        szczescie swe cierpienia skierowal w tworcza strone i chwala mu za to Panie. nie
        sil sie absztyf bo az pot z ciebie splywa z nudow,przewidywalnych wklejanek i
        ..wspomnien po pustej butelce ginu...

        i157.photobucket.com/albums/t53/sloneczko1/stanford2.jpg
    • vicky17 moj ostatni sonet i pozegnanie 23.05.08, 19:54

      Bądź zdrowa! - tak ponury Byron żegnał żonę,

      Tak i niejeden luby lubą swą niestałą,

      Lecz mych pożegnań chwila będzie oniemiałą,

      Chociaż zawsze wymowne oczy wspłomienione.



      Teraz więc, póki jeszcze Niebo jest łaskawsze,

      Póki jasność Twych spojrzeń jeszcze dla mnie świeci,

      A zasłona przyszłości czarnych chmur nie wznieci,

      Żegnam Ciebie, o luba, żegnam Cię na zawsze.



      Na zawsze?... - może z żalem Twe usta powtórzą,

      Może nawet Twe oko w rozstania godzinie

      Uroni łezkę, kiedy wspomnienia się wzburzą.



      Lecz żal ten, jak ślad łodzi płynącej, przeminie

      I łza oschnie, gdy losy radość Ci wywróżą,

      I w pierzchliwej pamięci pamięć o mnie zginie.


      univ.gda.pl/~literat/cnwybor/006.htm
      • absztyfikant Re: moj ostatni sonet i pozegnanie 23.05.08, 19:58
        Casablanca,Casablanca Tam sie koniak pija w szklankach
        Smak kawioru ma kaszanka
        Casablanca,Casablanca
        w Jeruzalem sucha maca
        pod jarmulka lysa glaca
        Ruski Zyd rezim wywraca
        sucha maca,sucha maca
        Iranczycy kreca kurkiem
        Zydy kula sie pod murkiem...
        Casablanca,Casablanca

        Świat jest okrągły autor: krystian71 2007-09-28 11:59:43
        • vicky17 zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew wwwwwwwwwwwwwwww 23.05.08, 20:02
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=79939036
          a jednak chyba tamte szczecinskie czasy byly zdziebko lepszesmile

          i157.photobucket.com/albums/t53/sloneczko1/goldengate7.jpg
          milego wklejania i owocnego,dlugiego weekendu zycze dla naszego KO..wca.
          • absztyfikant Re: zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew wwwwwwwwww 23.05.08, 20:06
            Autor: i-love-2-bike
            Data: 30.05.07, 16:40 + dodaj do ulubionych wątków

            skasujcie post

            + odpowiedz cytując + odpowiedz

            --------------------------------------------------------------------------------
            polski_francuz napisał:

            > Kropka robi co moze.
            >
            > I pewnie sie w koncu uda. I bede musial juz sam moje knigi chwalicsmile
            >
            > PF

            na to wychodzi,bo ostatnio powstaja bardzo fajne fora w roznych portalach,a te
            pozwalaja na rozmowy ,ktore tutaj sa wywalana za cos rzekomo lamiacego te ich
            idee fix,czyli netykiete,ktorej sami nie znaja,bo sie sami do niej nie stosuja.
            dziecinada i tyle,a jesli chodzi o spamera,ktory ich za nos wodzi od paru
            miesiecy to sa bezradni. ano wyglada na to,ze zostaniesz sam na sam z nim i
            bezradna kropka,oraz nowym forem dany,ktore jak sie znudzi to klika w resztki
            FSsmile) oj wej ale kino dla ubogich absztyfikantow z pejsami
            • vicky17 Re: zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew wwwwwwwww 23.05.08, 20:15
              no mowie,ze zieeeeeeewwwwwww. szkoda,ze nie rozumiesz sam swoich sentencji,ale w
              koncu jak sie ciagle w archiwach siedzi i szpicluje to trudno zablysnac wlasnymi
              pomyslami.jakis melancholiczny sie zrobiles po tym wypadziku,chyba te tropiki
              cie znowu z nog powalily. lapiesz te ryby w swe sieci i co..i nic.. jak powiada
              nasz cepek. widac albo sieci masz dziurawe albo jestes popapranym rybakiem,i
              jedno co ci wychodzi to bekanie nieswieza juz rybka.
              milego wklejania i samotnego pociagania ginu..
              podeslij fotke jak skonczysz flaszke,moze choc cos jednego bedzie w twych
              wypowiedziach ORYGINALNE.
              • absztyfikant Re: zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew wwwwwwww 23.05.08, 20:17
                farm1.static.flickr.com/39/101685699_6bf120c291.jpg?v=0
                • hasz0 Norwid jak nikt znał Polską Duszę 23.05.08, 21:39
                  Lecz my, żywi ludzie, czym mamy być w tym wszystkim? Hamletem,
                  cieniem, niczym? - pytał Norwid. Dla żywej duszy niema tu wyboru.
                  Lecz aby ujrzeć tę swoją jedyną rzeczywistość, musi myśl wyzwolić
                  się od tego wszystkiego, co ją przesłania, musi zwątpić o wszystkim,
                  co tą rzeczywistością nie jest, a w mękach osamotnienia zachować
                  tyle siły, by z własnej, osierociałej istoty tę rzeczywistość na
                  tyle przynajmniej stworzyć, by stała się ona dla nas psychicznie
                  widzialna.Świadoma myśl polska ma przed sobą dzisiaj tę jedyną
                  drogę: stać się organem stwarzającej samą siebie i utrzymującej się
                  nieustannym wysiłkiem woli polskiej mocy, i budować na tym nie
                  podlegającym żadnym wywłaszczaniem fundamencie: kiedy polskość
                  stanie się synonimem spotęgowanej, czynnej i twórczej energii, kiedy
                  atmosfera polska przesycona będzie pierwiastkami, zapewniającymi
                  techniczną, ekonomiczną, życiową wyższość każdemu polskiemu
                  robotnikowi - i to od najniższych aż do najwyższych dziedzin-pracy, -
                  wtedy Polska będzie ugruntowana na wieki w pierwiastku, urągającym
                  wszelkiej przemocy, wszelkim przewrotom, wszelkim burzom. Mowa
                  polska niech się stanie tajemniczym zaklęciem i talizmanem,
                  zapewniającym nieprzerwane krążenie energii, męstwa, mądrości i
                  wytrwania, niechaj się stanie nie tylko wyrazem tęsknoty, ale
                  przywilejem w walce życiowej dla całej, rozprószonej po świecie
                  pracy polskiej:- a wtedy ta moc, która istnieje już w ciemnych
                  procesach życia, pozna samą siebie w słońcu i będzie Polska tak
                  wieczna i trwała, jak zwycięstwo wspartego na własnej pracy
                  człowieka. Niechże się stanie to polskie słowo istotnie mocą, której
                  słuchają żywioły, niech zawrze w sobie świat tajemnych źródlisk,
                  ożywiających codziennie borykającą się z losem, powstająca po każdej
                  klęsce- krwawą, straszliwie pragnącą żyć wolę. O rzeczach
                  najmożliwszych do spełnienia mówimy tu, o rzeczach, które nie
                  przekraczają miary ludzkiej woli. Wola polska miała już takie nagłe
                  zwroty: bywało już jej na imię: Konarski, Śniadeccy, Staszyc,
                  Świętochowski. Tu idzie o wielki akt samozachowania duchowego, o
                  stworzenie żywego zakonu pracy - i akt ten w tych i przez tych przed
                  wszystkim powinien być dokonany, którzy pragną być narodu myślą.
                  Inne narody żyć mogą z rozdwojoną, rozszczepioną świadomością: - my
                  potrzebujemy jednolitej: - stworzyć trzeba myśl polską, organ samych
                  sobie tylko ufających, na samych sobie tylko wobec wszechświata
                  wspartych Polaków.
                  ----------------------

                  Kurt Lewin dokonał swojej psychoterapii sam, w 1946 roku, na statku
                  płynącym do Palestyny, spisując po polsku, w języku, którego miał
                  już nigdy nie używać, swoją opowieść o czasie Holocaustu. Sceny z
                  książki utrwalają się w pamięci niczym filmowy zapis. Jak ta z
                  wkroczenia 22 września 1939 roku armii sowieckiej do Lwowa: „Ranny w
                  nogę polski żołnierz kuśtykał przez ulicę. W pewnej chwili zrzucił z
                  siebie płaszcz, bluzę i chlebak. Mimo wszystko jednak dalej nie mógł
                  się już wlec. Upadł, a nikt nie zwracał na niego najmniejszej uwagi.
                  Ludność witała radośnie Sowietów, motłoch powyłaził na czołgi
                  sowieckie, wyjąc wniebogłosy. Bardziej agresywni zdzierali polskim
                  oficerom i żołnierzom naramienniki i orzełki z czapek. (...)
                  Widziałem, jak wali się pewien ustrój społeczny podobnie do domku z
                  kart. Znaleźliśmy się w Azji”. I dalej z pogromu, który miał wtedy
                  miejsce: „Na ulicy ludność ukraińska i polska witała każdego Żyda
                  dzikimi wrzaskami. Początkowo były to tylko okrzyki,
                  później »chrześcijanie « przeszli do rękoczynów. Bito laskami,
                  parasolkami, kopano i drapano. Robili to nie tylko mężczyźni, ale
                  też rozwydrzone kobiety. Ulica prowadząca do Brygidek spłynęła
                  krwią”.

                  Wspomnienia Lewina są szczególnie interesujące w świetle gorących
                  dyskusji lat ostatnich na temat entuzjastycznego poparcia okupacji
                  sowieckiej przez ludność żydowską. Lewin pisze o tym, jak wielka
                  była niechęć (poza komunistami) do Sowietów, którzy "swą polityką
                  ekonomiczną uderzyli najboleśniej i najdotkliwiej właśnie w Żydów",
                  odbierając im sklepy i warsztaty, a też wrogo odnosili się do
                  religii. Jego ojca przesłuchiwało regularnie NKWD ("Strach o niego
                  był przyczyną, że znienawidziłem Sowietów całą moją duszą"). On sam
                  był w nielegalnej młodzieżowej organizację syjonistycznej ("Celem
                  było przeciwstawienie się propagandzie sowieckiej"). Lewin pisze o
                  swoich wyrzutach sumienia, że był tak wrogo nastawiony do tych,
                  którzy go potem wyzwolili od piekła hitlerowskiego. Stara się
                  dostrzec jakieś ustrojowe pozytywy, nie za bardzo mu to wychodzi, aż
                  stwierdza: "Po tych dwu latach przebywania w Związku Radzieckim mogę
                  z całą pewnością twierdzić, że w tym ustroju nie potrafiłbym żyć".

                  Z całej książki najmocniej wbija się w pamięć scena, gdy dzięki
                  staraniom metropolity greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego
                  trafia do klasztoru ojców studytów we Lwowie: "Przeor o. Nikanor
                  zwołał kapitułę i postawił sprawę zupełnie niedwuznacznie.
                  Oświadczył, że w klasztorze będą się odtąd ukrywali dwaj Żydzi.
                  Klasztorowi grozi przez to olbrzymie niebezpieczeństwo, a zakonnikom
                  śmierć. Poprosił, by jeden z ojców lub braci wziął na siebie
                  odpowiedzialność za to i w razie odkrycia poniósł wszelkie
                  konsekwencje. Po prostu miał umrzeć tak jak my. Chodziło o to, żeby
                  Niemcy nie zniszczyli całego klasztoru w razie katastrofy. W
                  odpowiedzi na to wstali wszyscy, bez wyjątku".
                  wyborcza.pl/1,75517,3357914.html
        • krystian71 ooo!!! 23.05.08, 21:54
          jestem zaskoczony, zapomnialem o tej perelce swojego talentu
          Dzieki takim pracowitym mrowkom jak ty, abszyt, nie calkiem umre smile))
          • vicky17 Re: ooo!!! 23.05.08, 23:15
            krystian71 napisała:

            > jestem zaskoczony, zapomnialem o tej perelce swojego talentu
            > Dzieki takim pracowitym mrowkom jak ty, abszyt, nie calkiem umre smile))

            ktos ma ciekawe zycie,nie zaprzeczysz chybasmile
            • krystian71 he.he 23.05.08, 23:22
              Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
              Wokoło lecą szmaty zapalone
              Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
              Czy to co Twoje będzie zatracone
              Czy popiół tylko zostanie i zamęt
              Co idzie w przepaść z burzą.
              Czy zostanie
              Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
              Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
              • vicky17 Re: he.he 23.05.08, 23:24
                krystian71 napisała:

                > Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
                > Wokoło lecą szmaty zapalone
                > Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
                > Czy to co Twoje będzie zatracone
                > Czy popiół tylko zostanie i zamęt
                > Co idzie w przepaść z burzą.
                > Czy zostanie
                > Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
                > Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
                >

                chyba by sie jakies piosenki Wertynskiego przydaly,ale co sie bedziemy rozklejac
                w tak piekny dziensmile
                • krystian71 Re: he.he 23.05.08, 23:46
                  a pamietasz ten wiersz odspiewany przez Niemena, rzeczywiscie
                  powalal na kolana.
                  To musi byc prawda,ze prawdziwa polskosc to jednak byly kresy i na
                  szczescie nie calkiem umarla,tylko z ludzmi stamtad wygnanymi
                  zaszczepiona mloda galaska wychowywala cale nastepne pokolenia w
                  centralnej Polscw
                  Niemen byl tego przykladem przez cale swoje zycie,wbrew nagonce,
                  wysmiewaniu,caly czas robil swoje i pisal swoje a przy okazji ,wsrod
                  panujacych glupwaych big-bitowych textow przemycal takie perelki
                  • vicky17 Re: he.he 23.05.08, 23:49
                    krystian71 napisała:

                    >
                    > Niemen byl tego przykladem przez cale swoje zycie,wbrew nagonce,
                    > wysmiewaniu,caly czas robil swoje i pisal swoje a przy okazji ,wsrod
                    > panujacych glupwaych big-bitowych textow przemycal takie perelki

                    musze powiedziec,ze w czasach mej bujnej mlodosci niezbyt fascynowalam sie
                    Niemenem,bo w modzie byly co innego,a poza tym ja zawsze uwielbialam muzyke
                    klasyczna,tez wbrew mlodziezowym trendomsmile
                    teraz co rok zapalam mu znicz na Powazkach..bo doceniam to co chcial przekazac
                    w swoich utworach,a jak siedze w warszawie i patrze na Wisle to zawsze sobie
                    nudze jego "Warszawski dzien".
                    • hasz0 znałem Go osobiście z Pałacyku 24.05.08, 11:15
                      gdzie Jurek Taczalski był dyrektorem...

                      zazdroscił Olbrychskiemu domku
                      zaproszony mawiał

                      jak by to było pięknie:

                      - "Niemen nad Bugiem"
    • marouder.eu Re: ______125 rocznica smierci Cypriana Kamila No 24.05.08, 11:20
      Zapytam tedy Hasza, ktoremu wlos byl wypadl,
      Spytam sie o spowiedz, ktorej nie chce konczyc:
      Moze tak zamiast niej wyszedl bys, pobzykal
      Lubo do trojkata zechcial sie podlaczyc?
      • absztyfikant oooooooooooo 24.05.08, 11:33
        Co slychac Marouder?smile
        • marouder.eu Nudno, Okraglactwo trzepie kapucyna.. 24.05.08, 11:44
          ...pod obrazek tego, czy innego Zydasad(

          Okraglactwu powinno sie zakazac (pod sankcja kopa w dupe) powolywania na uznane
          autorytety, w tym wypadku Norwida, bo zniechecaja nieswiadoma istoty rzeczy
          mlodziez do zapoznania sie z ich tworczoscia.
          • absztyfikant Re: Nudno, Okraglactwo trzepie kapucyna.. 24.05.08, 11:52
            Occraglaq trzepie kapucyna i zadna to nowinasmile A na pocieszenie Ci powiem, ze
            wedlug mojego rozeznania nawet gdyby sie sklonowali, to Norwidowi nie zaszkodzasmile
            • hasz0 Co to znaczy w języku Jana Wolskiego na polski? 24.05.08, 13:43
              Kompetnie nic nie zrozumiałem o co chodzi kosmo-pocie?

              "Zapytam tedy Hasza, ktoremu wlos byl wypadl,
              Spytam sie o spowiedz, ktorej nie chce konczyc:
              Moze tak zamiast niej wyszedl bys, pobzykal
              Lubo do trojkata zechcial sie podlaczyc?"



              • hasz0 Emilcin 24.05.08, 13:51
                www.roztocze.net/newsroom.php/23115_To_nie_diab%C5%82y,_to_kosmici_.html
              • hasz0 i jeszcze 24.05.08, 14:01
                www.ufoinfo.pl/index.php?id=53
            • vicky17 Re: Nudno, Okraglactwo trzepie kapucyna.. 24.05.08, 17:47
              absztyfikant napisał:

              > Occraglaq trzepie kapucyna i zadna to nowinasmile A na pocieszenie Ci powiem, ze
              > wedlug mojego rozeznania nawet gdyby sie sklonowali, to Norwidowi nie zaszkodza
              > smile
              >

              ty z marsruderem faktycznie. dumb and dumber to zadna konkurencja dla
              mistrza,poza tym on pejsow rowniez nie nosil i pisywal takie pro katolickie
              wiersze. brrrr na sam widok spieprzysz pod skrzydelka koncertowej damysmile
              nie moge nareszcie masz wyjscie,ktorym sie chwalisz na forum. nie pogub kapci ze
              szczescia amancie i podeslij fotke ze slowikiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka