watto
06.11.03, 21:59
Na co może sobie pozwolić Izrael?
Izrael może nie stosować sie do rezolucji ONZ, szydzić
z samego ONZ i nie liczyć sie zupełnie ze światową
opinią publiczną.
Izrael może też oficjalnie wyrażać oburzenie na wyniki
badań opinii publicznej w UE (sic!).
A UE musi sie przed Izraelem tłumaczyć, że jej
obywatele mają czelnosc mieć opinie, która Izraelowi
sie nie podoba.
Co więcej. Komisarze UE twierdzą bezczelnie, że opinia
publiczna obywateli UE nie będzie miała wpływu na ich
politykę wobec Izraela (sic!)...
Więc jawnie przyznają, że demokracji w UE nie ma. Czyli
każdy Europejczyk głosuje jak chce, ale wybierają kogo
i co trzeba.
Tak było z każdym referendum w sprawie wstąpienia
danego kraju do UE. Głosowano dopóty, dopóki wyniki nie
usatysfakcjonowały bandy Prodiego.