Dodaj do ulubionych

Biochemia religii

IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 02:15
Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne wydzielanie
serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Biochemia religii 14.11.03, 02:17
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
      > zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne wydzielanie
      > serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
      > receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
      > ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
      > Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
      > tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
      > obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
      > religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.



      LSD nie uzależnia, poza tym nie wywołuje uczucia błogości. Musisz znaleźć inny
      narkotyk do którego porównasz religię. Szukaj wśród opiatów. Towarzysz Marks
      tam właśnie znalazł.
      • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 02:32
        opiaty tez sa w ten proces wlaczone i dopamina, ale ta praca byla akurat o
        serotoninie. Mysle, ze SLD uzaleznia, ale sprawdze w literaturze, podobie
        ludzie uzalezniaja sie od prozacu i jemu podobnych, ktore trudno odstawic. To
        uzaleznienie serotoninowe nie musi byc takie silne jak np. od cocainy, ale
        wystarczy ze tym ludziom blogo od religii.
        • kataryna.kataryna Re: Biochemia religii 14.11.03, 08:50
          Gość portalu: Emily napisał(a):

          > opiaty tez sa w ten proces wlaczone i dopamina, ale ta praca byla akurat o
          > serotoninie. Mysle, ze SLD uzaleznia, ale sprawdze w literaturze, podobie
          > ludzie uzalezniaja sie od prozacu i jemu podobnych, ktore trudno odstawic. To
          > uzaleznienie serotoninowe nie musi byc takie silne jak np. od cocainy, ale
          > wystarczy ze tym ludziom blogo od religii.



          LSD nie uzależnia fizycznie, bo się nie włącza w metabolizm, było nawet
          stosowane w terapiach uzależnień, leczono nim np. alkoholizm, kokainizm. Nie
          wiem skąd wzięłaś to uzależnienie serotoninowe w tym przypadku.
          • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 04:52
            Wystarczy, ze LSD zmienia metabolism niektorych neurotransmiterow w mozgu (np.
            dopaminy i serotoniny), jak wykazano w ponizszym abstrakcie, zeby mogl
            wywolywac uzaleznienia. Ale nie wiem, czy ludzie stosowali halucynogeny
            dostaecznie regularnie, zeby sie od nich uzalezniac. Mysle, ze halucynogenne
            efekty nie byly zbyt przyjemne, zeby mozna bylo czerpac z nich przyjemnosc na
            co dzien, bo one zbyt uposledzaja. One byly raczej uzywane rytualnie. Nie mniej
            wiadomo, ze ludzie bioracy przez dlugi okres czasu leki typu SSRI uzalezniaja
            sie od nich w tym sensie, ze ich odstawianie wywoluje i nich nedatywne efekty
            psychiczne - wzmozona depresje, niepokoj, leki, stany obsesysjne, itp.
            Niektorzy wprost nie moga ich odstawic, sama znam takich ludzi.

            =======
            Eur J Pharmacol. 1997 Jul 30;332(1):9-14. Related Articles, Links

            Ca2+ channel blockade prevents lysergic acid diethylamide-induced changes in
            dopamine and serotonin metabolism.
            Antkiewicz-Michaluk L, Romanska I, Vetulani J.
            Institute of Pharmacology, Polish Academy of Sciences, Krakow.

            To investigate the effect of a single and multiple administration of lysergic
            acid diethylamide (LSD) on cerebral metabolism of dopamine and serotonin, male
            Wistar rats were treated with low and high doses (0.1 and 2.0 mg/kg i.p.) of
            LSD and the levels of dopamine, 3,4-dihydroxyphenylacetic acid, homovanillic
            acid, 3-methoxytyramine, serotonin and 5-hydroxyindoleacetic acid were assayed
            by HPLC in the nucleus accumbens, striatum and frontal cortex. Some rats
            received nifedipine, 5 mg/kg i.p., before each injection of LSD to assess the
            effect of a Ca2+ channel blockade. High-dose LSD treatment (8 x 2 mg/kg per
            day) caused a strong stimulation of dopamine metabolism in the nucleus
            accumbens and striatum, and serotonin metabolism in the nucleus accumbens: the
            changes were observed 24 (but not 1 h) after the last dose. The changes induced
            by the low-dose treatment (8 x 0.1 mg/kg per day) had a different pattern,
            suggesting the release of dopamine from vesicles to cytoplasm. Co-
            administration of nifedipine completely prevented the LSD-induced biochemical
            changes. The results suggest that Ca2+ channel blocking agents may prevent
            development of some behavioral consequences of chronically used LSD.
        • Gość: Krzys52 Re: Biochemia religii IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 17:36
          Dosc popularna jest opinia, iz marihuana nie uzaleznia. Moze i nie. Z tego co
          zaobserwowalem ludzie jednak maja ogromna potrzebe popalenia sobie dosc
          regularnie. Bo sprawia im to przyjemnosc - dlatego to pala. Czuja sie
          szczesliwsi oraz usmiechnieci sa przy tym jakby wlasnie komunie swieta przyjeli.
          .
          Na marginesie, gdybym mial wyladowac na jakiejs bezludnej wyspie to najchetniej
          z jakims katolikiem (plci zenskiej moze smile, gdyz wtedy wiedzialbym jaki mamy
          dzien tygodnia. Katolik moze bowiem zyc bez kalendarza sciennego. Przychodzi
          niedziela i ten po prostu MUSI zasuwac do kosciola.
          .
          K.P.
          • Gość: Alamakota Re: Biochemia religii IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.11.03, 22:23
            Coś w tym jest, ja tez uważam, że facet na kolanach jest podniecający!
    • Gość: Palnick Re: Biochemia religii - autostymulacja IP: *.stenaline.com 14.11.03, 02:57
      bbc, kog 25-05-2003, ostatnia aktualizacja 25-05-2003 17:48

      Pracę mózgów grupy wyznawców buddyzmu zbadali amerykańscy naukowcy z
      Uniwersytetu Wisconsin.

      Dzięki nowym technikom skanowania wykryli, że lewy płat przedczołowy u tych
      osób jest ponadprzeciętnie i nieprzerwanie aktywny - pisze "New Scientist".
      Ten obszar mózgu jest wiązany z przeżywaniem pozytywnych emocji, samokontrolą
      i temperamentem. Zdaniem naukowców, oznacza to, że ludzie ci są spokojniejsi
      i częściej doświadczają dobrego nastroju, co może być skutkiem praktyk
      zwiazanych z medytacją.
      --------------
      Emily, miło Cię znów czytać!
      To co powyżej wskazuje, że istnieją systemy wierzeń (uparcie twierdzę, że
      buddyzm nie jest religią w rozumieniu euro-bliskowschodnim), które maja dodatni
      wpływ na człowieka wynikający wprost z pozytywnych, humanistycznych idei jakie
      z soba niosą. Praca nad sobą propagowana przez buddyzm rzeczywiście spełnia
      założenia tych praktyk.
      • Gość: Emily Re: Biochemia religii - autostymulacja IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 03:23
        Witaj Palnicku! mi rowniez milo. calkowicie sie zgadzam z Toba. mysle, ze
        rodzaj uprawianej religii zalezy od przypadku, czyli srodowiska w ktorym sie
        czlowiek wychowywal. A aktywacja lewych przedczolowych platow kory mozgu
        wywoluje uczucie przyjemnosci i satysfakcji nie tylko religijnej natury. mozna
        te platy pobudzic sztucznie np. przez TMS (transcranial magnetic stimulation)
        albo innymi sposobami, np. behavioralnie. U ludzi chorych na depresje na ogol
        obserwuje sie zmniejszona aktywnosc lewych platow przedczolowych, a zwiekszona
        aktywnosc prawych.
        pozdro
        • Gość: lesio Re: Biochemia religii - autostymulacja IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 14.11.03, 04:34
          Droga Emily,
          Postaraj sie prosze pisac prostszym jezykiem, i sprawdz najpierw o czym
          piszesz, bo czsem brzmi to dziwacznie. 5HT (5-hyroxy-tryptamine) to wlasnie
          serotonina. Receptory serotoninowe uznawane sa obecnie za te "dajace
          szczescie". Prozac hamuje wychwyt zwrotny serotoniny, nie zmienia jej
          dzialania. Niedobor ma byc odpowiedzialny za depresje. Srodkiem uwalniajacym
          pre-synaptyczna serotonine jest np. MDMA, znana tez jako "ekstasy" jesli chcesz
          sie dowiedziec jak dziala - w miare dokladnie i w przystepny sposob - wejdz na
          site "DANCE SAFE" (znajdziesz w wyszukiwarce i wierz mi - warto). Mieli tam
          dobra prezentacje na ten temat, rowniez dot. niebezpieczenstw stosowania tych
          srodkow. Kokaina jest stymulantem, nie narkotykiem; narkotyki sa depresantami.
          Dopamina jest w synapsach hamujacych, nie stymulujacych; niedobor powoduje
          m.in. chorobe Parkinsona. PET CT jest technika przyzyciowego badania tkanek;
          poki co z tych badan (popularnych, bo zabawka nowa i droga) niewiele wynika.
          Praktycznie probuje sie to stosowac do wczesnego wykrywania raka piersi i
          CNS. "Transcranial magnetic stimulation" jest "good for you", pod warunkiem, ze
          mocno w to wierzysz - nie ma potwierdzonych doswiadczalnie efektow
          biologicznych pola magnetycznego (stosowanego w duzym natezeniu w MRI). Uff,
          itd, itp.
          Disclaimer: Nie jestem neurologiem, radiologiem, toxykologiem, ale to co tu
          czytam rani tak czy inaczej. I nie chodzi mi o "medrkowanie".
          Pozdrowienia.
          • Gość: Emily Re: Biochemia religii - autostymulacja IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 04:48
            Lesiu,
            jutro Ci to wytlumacze, ale wiem co mowie. musze juz isc spac.
            pozdro
          • Gość: Piotr A kim jestes? Bardzo mnie to ciekawi, Lesiu.Cheers IP: *.we.client2.attbi.com 14.11.03, 05:00
            • Gość: obcy Re: A kim jestes? Bardzo mnie to ciekawi, Lesiu.C IP: *.dyn.optonline.net 14.11.03, 05:30

              Kim Ona jest?Ono kobieto,ktora lubi caganizm.
              Chcesz sie z nia zadawac?prosze bardzo.
              ale,wiedz,ze utopi cie w lyzce wody,z tymi swoimi
              nonsensami.ktore tyle maja wspolnego z zyciem
              za ja.
              powodzenia.
              w obopolnej dyskusji.

              smile)))))))))))0


          • Gość: Emily Do Lesia: IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 15:26
            To co napisalam, moze zbyt skrotowo, to prawda. Znaleziono korelacje relatywnie
            obnizonej zawartosci receptora 5HT1A z nasilona religijnoscia.
            Sa dwie mozliwe interpretacjentej obserwacji.
            1) 5HT1A jest receptorem presynaptycznym - takim ktory hamuje synaptyczne
            wydzielanie 5HT (serotoniny). Czyli mniejsza gestosc tego receptora
            (powiedzmy natury genetycznej) powinna sie wyrazac nasilona synaptyczna
            aktywnoscia 5HT. Z drugiej strony zmniejszona gestosc tego receptora moze byc
            skutkiem jego "downregulation", wynikajacego z nasilonej aktywnosci
            synaptycznej 5HT, co na jedno wychodzi. Czyli w tej interpretacji – niska
            gestosc receptora 5HT1A oznaczalaby nasilona aktywnosc 5HT, podobna do efektow
            prozacu i innych SSRIs, ktore hamuja zwrotne wchlanianie 5HT (uptake).
            2) Druga interpretacja, mniej prawdopodona. Zmniejszona gestosc
            presynaptycznego receptora 5HT1A moze oznaczac mniejsza gestosc neuronow 5HT.
            To prawdopodobnie wyrazaloby sie psychologicznie i behavioralnie depresja,
            niepokojem, nasilona agresja, stanami obsesyjnymi. Nie wykluczone, ze u
            religijnych zelotow-fanatykow mamy do czynienia z tym zjawiskiem, ale wiekszosc
            religijnych ludzi raportuje raczej uczucia blogosci, zrelaksowania I
            szczesliwosci zwiazane z praktykami religijnymi.
            3) Psychostymulanty - kokaina i amfetaminy dzialaja poprzez nasilanie
            aktywnosci synaptycznej DA, NE i 5HT (albo przez hamowanie uptake, albo przez
            zwiekszanie ich wydzielania), a ich efekt na neurotransmisje DA uwazany jest za
            glowny mechanizm uzalezniajacy. Wiemy, ze praktycznie wszystkie substancje
            uzalezniajace zwiekszaja wydzielanie DA w mozgu, zwlaszcza w nucleus accumbens
            (czyni to rowniez alkohol, nikotyna, heroina, itp). DA ma rozne dzialanie w
            mozgu, zalezne od typu receptora (jest ich wiele) albo neuronu, na ktory
            dziala. Np. w przedczolowych platach kory mozgowej DA wspomaga pamiec.
            4) W innych badaniach pokazano, ze praktyki religijne/modlitwy/medytacje
            rowniez nasilaja w mozgu aktywnosc DA oraz peptydow opioidalnych, przez co tez
            poprawiaja nastroj i moga w pewnym sensie dzialac uzalezniajaco.
            5) To co napisalam oryginalnie, moze zbyt skrotowo, to prawda
            (przynajmniej ja tak uwazam) i przykro mi, ze to zranilo Twoj umysl, ale nie
            mam na to wplywu.
            pozdrawiam


            • Gość: lesio Re: Do Emily IP: 207.157.122.* 14.11.03, 22:43
              Oto link strony , o ltorej pisalem: www.dancesafe.org/slideshow/

              Nie twierdzilem, ze wszystko co piszesz to bzdury, tylko ze Twoje skroty
              uczynily rzecz nieczytelna. Jesli bawi Cie biochemiczna strona neurologii,
              poddam Ci jeszcze jedna mysl: degradacja zwrotnie wychwyconej serotoniny
              prowadzi do uszkodzenia serotonicznych aksonow. Moze nadmierna "aktywnosc"
              religijna prowadzi przez to do "depresji, niepokoju, nasilonej agresji i
              stanow obsesyjnych". Proponuje tez studium: "Wplyw terapii 5HT na ilosc
              zamachow samobojczych u czlonkow oddzialow smierci Islamic Jihad w porownaniu
              z grupa kontrolna". To bylby hit! Opioidalne pozdrowienia.
              • Gość: Emily Re: Do Lesia IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 03:37
                OK, bede pamietac. A ogolnie dobre pomysly! faktem jest, ze niedobor serotoniny
                sprzyja agresywnosci jak i samobojstwom. Niewykluczone, ze Palestynczycy sa
                glodni (co wiemy) i spozywajac zbyt malo bialka (i tryptofanu) maja niedobory
                serotonimy w mozgu, co moze sprzyjac ich ideom samobojczym. Jednakze, nie
                sadze, ze jest to glowna przyczyna ich zachowan. Ogolnie piszac o serotoninie i
                religii, chcialam pokazac, ze ludzie o roznych konstytucjach genetyczno-
                biologicznych moga miec rozne wrodzone sklonnosci do religijnosci, co moze
                tlumaczyc, dlaczego z ludzi wychowanych religijnie jedni trzymaja sie
                tradycyjnych religii, a inni spokojnie od nich odchodza.
                pozdro
        • Gość: Emily a swoja droga Dalay Lama to geniusz duszy IP: *.dc.dc.cox.net 14.11.03, 04:46
    • Gość: X999 Re: Biochemia religii IP: 209.25.165.* 14.11.03, 03:32
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
      > zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne wydzielanie
      > serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
      > receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
      > ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
      > Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
      > tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
      > obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
      > religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.

      A,ja czytalem,zreszta tez niedawno prace na temat zawartosci w mozgu
      czlowieka receptora 5HT2AB i jego wplywu na tzw."marskosc mozgu",
      co jest posrednio zwiazane za poddatnoscia na uczuciowosc "religijna",
      a co wiecej,tzw. "ablakanie intelektuaalne",ktore jest typowe dla ludzi,
      ktorzy kiedys mieli cos wspolnego z nauka,a potem ze wzgledow zwykle
      emocjonalnych,(tzn.ze im cos tam nie wyszlo) przechodza w stanie swego
      libido do stamow metastabilnych,gdzie wlasciwie wszystko dla nich jest
      mozliwe.To bardzo ciezka choroba,i wydaje mi sie,ze padles jej udzialem.
      Zycze jak najszybszego powrotu do zdrowia,w krainie szczescie,razem z tym
      Palnickiem,czyli samym soba,bo to poczatek starej jak swiat schizofrenii.



    • rnaniekxxx to ty jestes ta co sie zadaje ze Zmudzkim!!!! 14.11.03, 04:17
      zadzwon do palanta prosze i zapytaj czemu nie odpowiada na e-maile.
      • Gość: X999 Re: to ty jestes ta co sie zadaje ze Zmudzkim!!!! IP: *.dyn.optonline.net 14.11.03, 04:34

        Kiss my ass!
        • rnaniekxxx I know you, X999!!! 14.11.03, 09:09
          Your mother was a whore who was doing blowjob in Chicago downtown to every one
          who paid five bucks. Her blowjobs were famous, because she had no teeth left,
          so she 'massaged' the guy's dick with bare gums, which was a nice experience
          to the client. She died of AIDS and she was buried in a mass grave for the
          poor. And your dad got syphilis when he was relatively young, never got any
          treatment, so the illness slowly ate away his brain and he got crazy. In
          addition to that he was an alcoholic. He died one night in a trash dumpster
          where he slept.

          This is the history of your family, X999!!!!
    • rnaniekxxx nieprawda ze kataryna to stara dewotka!!!!!!!!! 14.11.03, 04:23
      stara dewotka to Oksana a kataryna to jest mloda dewotka wlasnie. ze staro
      dewotko to czlowiek nie wygro a z mlodo dewotko to tym bardziej nie wygro bo
      mloda dewotka ma wincej energi od starej dewotki. to za miast dyskutolic ze z
      kataryno duskutujat z Oksano winksze szanse na zwycinstwo, na pognembienie
      babsztyla.kataryny babsztyla nie pognembisz.
      • Gość: Krzys52 Co za roznica!? Tak czy owak - dewotka! IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 17:24
        n/t
    • Gość: Krzys52 Re: Biochemia religii IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 17:22
      Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
      zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne wydzielanie
      serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
      receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
      ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
      Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
      tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
      obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
      religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.
      .
      ::
      Zwykle tak bywa, ze to osoby religijne, w odroznieniu od niereligijnych, biora
      udzial w roznego rodzaju religijnych praktykach, wiec moze dlatego, z powodu
      udzialu w nich, doznaja tych przyjemnych uczuc o ktorych wspominasz.
      .
      Oczywiscie jestesmy podatni na roznego rodzaju ualeznienia i w roznym stopniu.
      Osoby posiadajace te sklonnosci beda czesto wpadaly z jednego uzaleznienia w
      drugie, choc moga miec kilka na raz (np. nikotynizm, alkoholizm, i hazard).
      .
      Interesujacym wydaje sie pytanie dot zwiazkow przyczynowych pomiedzy biochemia
      a sklonnosciami. Czy owe receptory najpierw sa aktywne i dlatego dany czlowiek
      podatny jest na indoktrynacje? Czy tez to dzieki indoktrynacji (oprocz
      odpowiedniego krystalizowania struktur noetycznych) mozliwa jest wieksza
      (mniejsza) niz w innych przypadkach aktywnosc receptorow, i zwiazana z tym
      wieksza (mniejsza) potrzeba religijnosci(?)
      .
      K.P.




    • pit_b To samo mozna powiedziec... 14.11.03, 17:39
      o dowolnej (ludzkiej) aktywnosci, ze istnieje jakis mechanizm biochemiczny
      lub czysto funkcjonalny, ktory ja warunkuje. Np. posiadanie pluc i zeber
      znakomicie ulatwia oddychanie. Oddychanie jest przyjemne w porownaniu
      z nieoddychaniem i czlowiek sie latwo uzaleznia. Takie latanie np. tez nie
      jest samo w sobie i potrzebuje (w przypadku ptakow) czegos rownie
      prozaicznego jak skrzydla! Filozofowie greccy i teologowie chrescijanscy
      to byli bystrzy faceci, ktorzy zauwazyli juz dawno podwojna strukture
      rzeczywisosci: fizyczna i metafizyczna. W szczegolnosci, funkcje duszy
      sa odzwierciedlone w ciele.

      Czego wlasciwie chcialas dowiesc?
      • Gość: Krzys52 Re: To samo mozna powiedziec... IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 20:11
        Filozofowie greccy i teologowie chrescijanscy to byli bystrzy faceci, ktorzy
        zauwazyli juz dawno podwojna strukture rzeczywisosci: fizyczna i metafizyczna.
        .
        :::
        Cale szczescie, ze byli to bystrzy faceci, gdyz inaczej... kto wie. Ciekawe
        tylko jakich instrumentow uzywali do swych obserwacji.
        .
        .
        W szczegolnosci, funkcje duszy sa odzwierciedlone w ciele.
        .
        Najlepiej bylo to widac na przykladzie dzwonnika z Notre Dame. Czy o to Ci
        chodzilo?
        A swoja droga, jakie sa funkcje duszy?




        • Gość: Emily Re: To samo mozna powiedziec... IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 03:40
          ja mysle, ze dusza jest funkcja mozgu/umyslu. I mamy na to dowody, natomiast
          nie ma zadnych dowodow na istnienie duszy jako energii/istosty niezaleznej od
          materialnego mozgu-ciala.
          • Gość: Krzys52 Re: To samo mozna powiedziec... IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 03:47
            ja mysle, ze dusza jest funkcja mozgu/umyslu. I mamy na to dowody, natomiast
            nie ma zadnych dowodow na istnienie duszy jako energii/istosty niezaleznej od
            materialnego mozgu-ciala.
            .
            ::
            Funkcja mozgu/umyslu nie jest dusza (duszowanie) lecz myslenie. Rzeczywiscie
            dowody na to mozecie miec, choc pewnie nie pochodza one z waszych kregow.
            To po pierwsze primo wink

            Po drugie primo wink natomiast, ciekawe skad sie wziely dowody na funkcje czegos
            co nie istnieje.
            .
            K.P.



            • Gość: Emily Re: To samo mozna powiedziec... IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 03:56
              wszystko zalezy od definicji duszy. Moja definicja: dusza to wszystkie funkcje
              naszego osobistego mozgu/umyslu - myslenie, uczucia, odczucia, przeczucia,
              instynkty, osobowosc, temperament, chuci fizyczne i psychiczne - wszystko to
              nazywam dusza i jako takie uwazam za funkcje mozgu.
              • Gość: Krzys52 Re: To samo mozna powiedziec... IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 04:08
                O!
        • pit_b Dusza a biochemia 15.11.03, 21:22
          Moze niepotrzebnie przeprowadzilem te prowokacje z dusza przez co zaciemnilem
          troche istote sprawy. Moja intencja bylo przekazanie takich obserwacji:

          -nie cala rzeczywistosc w ktorej sie poruszamy ma charakter fizykalny. W
          szczegolnosci poza zakresem nauk przyrodniczych leza odpowiedzi o sens, o
          wartosciowanie itp. Sa tez liczne nierozstrzygniete pytania filozoficzne o
          poczatek bytu, zrodla bytu, poznania itp. Do sfery pozamaterialnej naleza tez
          takie dziedziny jak
          matematyka i modele rzeczywistosci. Zmierzam oczywiscie w kierunku swiata idei
          Platona.

          -z drugiej strony mamy rzeczywistosc fizykalna, empiryczna, w ktorej znajdujemy
          pewne realizacje wielkosci ze swiata idealnego. Np. jesli wezmiemy sznurek,
          przywiazemy do stolu z jednej strony, z drugiej strony doczepimy olowek to
          mozemy otrzymac pewna niedoskonala realizacje okregu, liczby pi i tak dalej.

          -wydaje mi sie, ze pytania o isntnienie duszy czy Istoty Transcendentnej nie sa
          rozstrzygalne na gruncie analizy przez nauki przyrodnicze poniewaz dusza czy IT
          zwyczajnie do tej sfery nie naleza i nie poddaja sie naukowej analizie. Z
          drugiej strony, dla wielu dusza i IT sa waznymi i potrzebnymi elementami
          rzeczywistosci subiektywnej. Tak wiec, dusza i IT moga nalezec do
          rzeczywistosci subiektywnej wierzacego rownie wyraziscie jak czlonkowie rodziny
          czy tez przyjaciele.

          -teraz religijnosc i jej biochemiczne podstawy: pokazano, ze akty religijne
          wiaza sie z pewna aktywnoscia mozgu. co to oznacza dla czlowieka wierzacego?
          Tylko tyle, ze w ten oto niedoskonaly sposob reaguje cialo czlowieka na probe
          nawiazania metafizycznego kontaktu z IT. Tak jak w przykladzie z liczba pi.
          Kontakt z IT to okrag, aktywnosc mozgu to slad olowka na kartce. Dla czlowieka
          niewierzacego (ewolucjonisty) problem jest troche wiekszy. Musi on uznac, ze
          wrodzona religijnosc jest albo przypadkowym ewolucyjnym efektem ubocznym (teza
          trudna do obrony) albo zdolnoscia przydatna ludziom w przeszlosci, ale obecnie
          juz zbedna (tu jakikolwiek dowod jest bardzo trudny). Moze ewentualnie uznac,
          ze jest to dobra i uzyteczna zdolnosc wyksztalcona w procesie ewolucji, zarowno
          w przeszlosci, jak i obecnie. Wtedy to juz jest duzy problem, bo nasz
          niewierzacy odmawia sobie dobrego!

          - Mozna tez zapytac, czy slepa ewolucja nie odzwierciedlila przez te religijnosc
          jakiejs waznej wlasciwosci swiata? Ptaki wedrowne nie wiedza nic o kulistosci
          Ziemi, biegunach i magnetyzmie, ale nawiguja uzywajac malenkich igielek
          magnetycznych, umieszczonych gdzies w ich uszach. Ot, ciekawostka.
          • Gość: Emily Re: Dusza a biochemia IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 21:42
            PB: -nie cala rzeczywistosc w ktorej sie poruszamy ma charakter fizykalny. W
            szczegolnosci poza zakresem nauk przyrodniczych leza odpowiedzi o sens, o
            wartosciowanie itp. Sa tez liczne nierozstrzygniete pytania filozoficzne o
            poczatek bytu, zrodla bytu, poznania itp. Do sfery pozamaterialnej naleza tez
            takie dziedziny jak
            ====
            nikt nie twierdzi chyba, ze cala rzeczywistosc ktora nas otacza ma
            charakter "fizykalny", tylko niektorzy z nas twierdza ( w tym ja), ze te
            wszystkie filozoficzne pytania/koncepcje/idee sa pochodna albo wytworem jak
            najbardziej fizykalnej natury naszego mozgu/umyslu. Gdybys nie mial
            materialnego mozgu, te filozoficzne koncepcje dla Ciebie by nie istnialy. Nauka
            pokazala, ze te koncepcje filozoficzne mozna modelowac w sposob jak najbardziej
            fizykalno-chemiczny. Wystarczy np. dokonac drobnej operacji twojej kory
            mozgowej albo dac ci jakies leki i calkowicie zmieni sie Twoja filozofia,
            etytka, pojmowanie dobra i zla, religijnosc, itp. Z drugiej strony ja uwazam,
            ze religie powstaly w jakiejs autentycznej potrzeby wysoce rozwinietego
            ludzkiego umyslu. one zarowno porzadkowaly jak i zburzaly zycie spoleczne, a
            jednostom przynosily komfort psychiczny. bagaz relogii jest mieszany.
            • pit_b Re: Dusza a biochemia 15.11.03, 22:04
              Gość portalu: Emily napisał(a):
              > ====
              > nikt nie twierdzi chyba, ze cala rzeczywistosc ktora nas otacza ma
              > charakter "fizykalny", tylko niektorzy z nas twierdza ( w tym ja), ze te
              > wszystkie filozoficzne pytania/koncepcje/idee sa pochodna albo wytworem jak
              > najbardziej fizykalnej natury naszego mozgu/umyslu.

              Czy liczba pi jest tylko wytworem naszego umyslu?

              > Gdybys nie mial materialnego mozgu, te filozoficzne koncepcje dla Ciebie by
              nie istnialy.

              Slusznie, ale idee zdaja sie wynikac z samej struktury rzeczywistosci - pytanie
              czy mozg ich tylko nie odkrywa? Czy okrag istnieje tylko w mozgu?


              > Nauka
              > pokazala, ze te koncepcje filozoficzne mozna modelowac w sposob jak
              najbardziej
              > fizykalno-chemiczny.

              Nie koncepcje filozoficzne, a indywidualne zachowania, prawda?

              > Wystarczy np. dokonac drobnej operacji twojej kory
              > mozgowej albo dac ci jakies leki i calkowicie zmieni sie Twoja
              > filozofia, etytka, pojmowanie dobra i zla, religijnosc, itp.

              Czy naprawde to bede ja?


              > Z drugiej strony ja uwazam, ze religie powstaly w jakiejs autentycznej
              > potrzeby wysoce rozwinietego ludzkiego umyslu.

              Powiedzailbym wiecej. Kazdy, kto pofilozofuje wystarczajaco dlugo dojdzie do
              pytan bez odpowiedzi. najuczciwsza jest odpowiedz "nie wiem", a jedynym
              uzasadnieniem jest zaufanie, ze to wszystko ma sens. Czym to jest, jak nie
              wyznaniem wiary w Dobre i Niepoznane?

              Mam takie jeszcze pytanie do Ciebie, ktora podchodzisz bardzo powaznie do
              biochemii mozgu. Czy sadzisz, ze jestes automatem czy masz wolna wole?

              Z pozdrowieniami
      • Gość: lesio Re: To samo mozna powiedziec... IP: 207.157.122.* 14.11.03, 22:28
        Bardzo trafne spostrzezenie.
        Mam nadzieje, ze nie chodzi o wywolanie farmakologicznej religijnosci.
        Fanatyzmu wystarczy, poki co...
        Oby serotoniczne wlokna wam nie wiedly! L.
    • miss_mag Re: Biochemia religii 14.11.03, 19:36
      Zapewne tym regijnym ludziom nie przecinano mozgow na pol, aby policzyc ich
      receptory, tylko skanowano aktywnosc receptorow podczas ... no wlasnie:
      ogladali mecz, pili, modlili sie? Jesli receptory serotoniny byly mniej
      aktywne podczas jakiejs czynnosci (co wcale nie znaczy, ze osobnik ma ich
      mniej), zalozmy, ze byla to powtarzana modlitwa, to jest to znane zjawisko -
      mechaniczne powtarzanie czynnosci wprowadza w stanu "transu". Zapewne blogosc
      odczuwana podczas "transu" moze byc spowodowana zmniejszeniem aktywnosci
      receptorow powodujacych "reuptake" - Lesio wczesniej wymienil polski termin
      naukowy na to zjawisko, wiec wiecej serotoniny bedzie sobie plywalo w mozgu
      czyli Prozac sie klania. ALe rownie dobrze mozna powtarzac "Wlazl kotek na
      plotek" i tez mozgowi bedzie dobrze, co wszyscy, ktorzy wychowywali male
      dzieci, wiedza, kiedy po raz setny musza powtorzyc znienawidzony wierszyk.
      P.S. Tez sie na biochemii mozgu nie znam, ale zawsze patrze podejrzliwie na
      artykuly propagujace pseudo-osiagniecia pseudo-science w popularnej prasie,
      bez tzw. "peer review". Jest to robione glownie po to, aby wyprzedzic inny
      osrodek, ktory robi to samo i przykleic metke ze swoim nazwiskiem do
      potencjalnego zrodla slawy.
      • Gość: mila Re: Biochemia religii IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.11.03, 22:35
        Emily, to wytłumacz mi, dlaczego Polacy są pozornie pobożni. Prawdziwa
        pobożność powinna być zaporą dla korupcji, nepotyzmu, bezideowości, czy
        prywaty. A tego w naszej KATOLICKIEJ OJCZYŹNIE bardzo dużo, nawet wśród księży.
        • Gość: lesio Re: Biochemia religii IP: 207.157.122.* 14.11.03, 22:47
          Nie tylko w naszej katolickiej ojczyznie. I nie tylko w katolicyzmie.
          Religijnosc nigdy nie byla zapora dla czegokolwiek, co najwyzej parawanem.
        • Gość: Krzys52 Re: Biochemia religii IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 22:52
          Tu, za LINKIEM, masz dla odmiany praktyke. Moze pomoze Ci to w znalezieniu
          odpowiedzi na Twoje pytania.
          .


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6736235
        • Gość: Emily Do milej IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 04:05
          Nie potrafie Ci tego wytlumaczyc, ale mysle, ze uczciwosc jest czyms nabytym w
          wychowaniu i ma niewiele wspolnego z religia. Polacy wychowywali sie w kulturze
          zlodziejstwa i cwaniactwa, i obecni nasladuja zlodziejskie rzady. nie mniej
          znam wielu uczciwych Polakow, niektorzy sa religijni, inni sa ateistami.
      • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 03:50
        a kto powiedzial ze to psedo-sciencie bez peer review? To byla praca
        opublikowana w prestizowym czaspismie naukowym "American J. of Psychiatry",
        doskonale udokumentwana. Ona tylko pokazuje, ze neurochemia ludzi, ktorzy maja
        wieksza sklonnosc do religijnosci, rozni sie od neurochemii osob
        niereligijnych. Podobne jak neurochemia i funkcje mozgu roznia sie miedzy
        ludzmi chorymi na depresje czy schozofrenie i zdrowymi, albo miedzy optymistami
        czy pesymistami, miedzy szczesliwymi i nieszczesliwymi. Trudno na tej podstawie
        powiedziec, czy sa to cechy wrodzone, czy tez efekty stosowania praktyk
        religijnych, ale przeciez wiemy, ze ludzie roznia sie genetycznie (a zatem i
        biochemicznie), wiec nie ma w tym nic dziwnego.
    • Gość: Nihil Nihil novi... IP: *.72.68.54.Dial1.Orlando1.Level3.net 14.11.03, 22:56
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
      > zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne
      wydzielanie
      > serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
      > receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
      > ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
      > Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
      > tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
      > obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
      > religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.


      > Juz Lenin byl przekonany ze religia to opium dla mas! A poza tym religia to
      prosty hogwash...
    • Gość: Palnick Biochemia religii - w kwestii religijnych wizji ;) IP: *.stenaline.com 15.11.03, 03:32

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=4399766&a=4399766
      • Gość: lesio Re: Biochemia religii - w kwestii religijnych wiz IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 15.11.03, 04:00
        PCP (best guess) albo mescalina
      • Gość: Emily Re: Biochemia religii - w kwestii religijnych wiz IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 04:12
        mescalina:
        www.mescaline.com/synth/index.htm
        halucynogeny sa rytualnie uzywane w wielu religiach. Indianie uzywaja peyote.
        • Gość: Palnick Re: Biochemia religii - w kwestii religijnych wiz IP: *.stenaline.com 15.11.03, 04:19
          Gość portalu: Emily napisał(a):

          > mescalina:
          > www.mescaline.com/synth/index.htm
          > halucynogeny sa rytualnie uzywane w wielu religiach. Indianie uzywaja peyote.
          ---------------
          Emily, Sw. Jan na Patmos mógł mieć chyba do dyspozycji tylko sporysz albo
          grzybki halucynogennewink. Czy to ma wystarczającą moc inspirującą takie wizje?
          • Gość: Emily Re: Biochemia religii - w kwestii religijnych wiz IP: *.dc.dc.cox.net 15.11.03, 04:57
            Mysle, ze wszystko co wywoluje halucynacje, moglo tak dzialac. czasem nawet
            dziala tak zatrzymanie oddechu i lekkie niedotlenienie mozgu, co podobno ma
            miejsce u niektorych podczas smierci klinicznej. A moze on mial atak padaczki?
            czy sa na to jakies dowody?
        • Gość: lesio Re: Biochemia religii - w kwestii religijnych wiz IP: *.hlcrs201.al.comcast.net 15.11.03, 05:02
          prawie to samo, inna nazwa
    • Gość: diabelek Re: Biochemia religii IP: *.sympatico.ca 15.11.03, 23:17

      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Wlasnie czylalam prace, gdzie pokazano korelacje religijnosci ludzi z
      > zawartoscia w mozgu receptora 5HT1A, ktory kontroluje synaptyczne wydzielanie
      > serotoniny (neurotransmitera blogosci). Im mniejsza byla zawartosc tego
      > receptora w mozgu, tym ludzie byli bardziej religijni, co mozna tlumaczyc w
      > ten sposob, ze u religijnych w mozgu serotonina jest bardziej aktywna.
      =====================================
      Jezeli serotonina ma wplyw na osrodkowy i obwodowy uklad nerwowy np.: dziala
      przeciwdepresyjnie to ludzie z jej niedoborem moga miec sklonnosc do stanow
      depresyjnych. Wniosek z tego powinien byc moim zdaniem troche inny.
      Ludzie o sklonnosciach do depresji (obnizony poziom serotoniny) sa wiecej od
      innych zainteresowani praktykami religijnymi.
      Nalezaloby zatem sprawdzic czy wszyscy lub chocby wiekszosc uczestnikow
      obrzedow religijnych, czyli siedzacych w koscielnych lawkach i sluchajacych
      brzmienia organow, spiewow koscielnego churu, czy popisow retorycznych
      kaznodzieji to ludzie cierpiacy na depresje.
      Wydaje mi sie, ze nic z tego nie wyjdzie, bo wielu uczestnikow nie bedzie mialo
      sklonnosci do depresji.
      Chyba, ze o inny rodzaj religijnosci chodzi.

      > Podobnie dzialaja antydepresanty typu prozac. To chyba mozna interpretowac
      > tak, ze osoby religijne doznaja wiekszego uczucia blogosci/szczesliwosci z
      > obrzadkow reigijnych niz osoby nireligijne i dlatego uzalezniaja sie od
      > religii, bo ona dziala na nich troche jak narkotyk typu LSD.
      ==============================
      Czy to co powyzej oznacza, ze osoby niereligijne nie maja problemow z obnizonym
      poziomem serotoniny, depresja itd.?
      Czy slyszac zdolnego organiste wykonujacego utwory np.J.S Bacha osoby
      niereligijne nie zauwaza zadnego wplywu na swoje emocje?
      Jezeli potraktowac krew jako zupe, to te wszystkie neurotransmitery mozna
      porownac do przypraw.
      Mozna zmieniac tych przypraw stezenie umieszczajac swoje cialo , czyli siebie w
      takich a nie innych warunkach zewnetrznych.
      Posiedziec w ciszy nad rzeka , pospacerowac po lesie gdy potrzebujemy spokoju.
      Gdy spokoj nam sie znudzi mozemy udac sie do swiatyni halasu, czyli np.
      na dyskoteke, gdzie szaman zwany didzejem wprowadzi nas w inny rodzaj transu.
      Ta mechanike emocji mozna opisac tez przy pomocy chemicznych wzorow
      5-hydroksytryptaminy C10H12ON2 tyle,ACTH czy CRH-kortykoliberyny tyle.
      Tylko, ze taki jezyk opisu tych "przypraw" bedzie zrozumialy tylko dla
      specjalisty.
      • Gość: obcy Re: Biochemia religii IP: *.dyn.optonline.net 16.11.03, 05:20

        masz racje "diabelku",wszytsko zalezy od punktu spojrzenia,
        wiedzy,i tudziez wreszcie dostatecznej inteligencji.
        Niestety,ale nie wszyscy ludzie ktorzy cos wiedza,wiedza
        naprawde co wiedza? Ot,i problem.
        Zawsze pytalem moich studentow fizyki,czy wiedza skad jej prawa
        pochodza?rzadko kto mi potrafil odpowiedziec na to pytanie,byc moze
        dlatego,ze na egzaminie czlowiek jest zdenerwowany.
        A Ty jak myslisz skad one pochodza,czyli dlaczego jest tak jak jest?

        pozdrawiam,

        obcy,smile
        • Gość: Emily no wiec skad pochodza prawa natury? IP: *.dc.dc.cox.net 16.11.03, 15:12
          panie Obcy? przyznam, ze domyslam sie odpowiedzi.
          pozdrawiam
        • Gość: diabelek Re: Biochemia religii IP: *.sympatico.ca 16.11.03, 16:35
          Nigdy nie bylem studentem fizyki tj.studentem na poziomie uniwersyteckim.
          Dla mnie takie na przyklad równania Maxwella jak:
          rot E = -a(dB/dt) , rot H = a(dD/dt)+abj , div B = 0 , div D = br
          przypominaja chinskie piktogramy. Nawet wyjasnienie, ze E to natezenie pola
          elektrycznego,
          H - natezenie pola magnetycznego, a r - gestosc objetosciowa ladunku
          elektrycznego niewiele tutaj zmienia.
          Zmarly juz dawno bo w 1879r Maxwell wiedzial o prawach fizyki wiecej ode mnie w
          2003, ale jestem przekonany, ze nawet on mialby problemy z odpowiedzia na
          pytanie "czy wie skad jej prawa pochodza?", czy tez "dlaczego jest tak jak
          jest?". Dlatego nie dziwie sie zdenerwowaniu Pana studentow, ze takie pytanie
          zadal Pan na egzaminie ( o ile jest Pan rzeczywiscie wykladowca wink
          Nie tylko moim zdaniem prawa fizyki istnieja i istnialy przed Maxwellem,
          Einstainem, Newtonem czy innymi tych praw badaczami.
          Skad sie wziely - nie wiem. Byc moze powstaly wraz z Wielkim Wybuchem ?
          Niektorzy naukowcy sugeruja, ze u podstaw fizyki lezy niewielki zbiór
          podstawowych zasad, mogacych byc wyrazonych prostym jezykiem, bez koniecznosci
          odwolywania sie do matematyki. I ze z tych zasad, wyrazonych juz w formie
          eleganckiego równania matematycznego (ewentualnie zestawu równan), bedzie mozna
          odtworzyc otaczajacy nas swiat z calym bogactwem zjawisk fizycznych oraz jego
          przeszloscia i przyszloscia.
          • Gość: obcy Re: Biochemia religii IP: *.dyn.optonline.net 17.11.03, 06:18
            Gość portalu: diabelek napisał(a):

            > Nigdy nie bylem studentem fizyki tj.studentem na poziomie uniwersyteckim.
            > Dla mnie takie na przyklad równania Maxwella jak:
            > rot E = -a(dB/dt) , rot H = a(dD/dt)+abj , div B = 0 , div D = br
            > przypominaja chinskie piktogramy. Nawet wyjasnienie, ze E to natezenie pola
            > elektrycznego,
            > H - natezenie pola magnetycznego, a r - gestosc objetosciowa ladunku
            > elektrycznego niewiele tutaj zmienia.
            > Zmarly juz dawno bo w 1879r Maxwell wiedzial o prawach fizyki wiecej ode mnie
            w
            >
            > 2003, ale jestem przekonany, ze nawet on mialby problemy z odpowiedzia na
            > pytanie "czy wie skad jej prawa pochodza?", czy tez "dlaczego jest tak jak
            > jest?". Dlatego nie dziwie sie zdenerwowaniu Pana studentow, ze takie pytanie
            > zadal Pan na egzaminie ( o ile jest Pan rzeczywiscie wykladowca wink
            > Nie tylko moim zdaniem prawa fizyki istnieja i istnialy przed Maxwellem,
            > Einstainem, Newtonem czy innymi tych praw badaczami.
            > Skad sie wziely - nie wiem. Byc moze powstaly wraz z Wielkim Wybuchem ?
            > Niektorzy naukowcy sugeruja, ze u podstaw fizyki lezy niewielki zbiór
            > podstawowych zasad, mogacych byc wyrazonych prostym jezykiem, bez
            koniecznosci
            > odwolywania sie do matematyki. I ze z tych zasad, wyrazonych juz w formie
            > eleganckiego równania matematycznego (ewentualnie zestawu równan), bedzie
            mozna
            >
            > odtworzyc otaczajacy nas swiat z calym bogactwem zjawisk fizycznych oraz jego
            > przeszloscia i przyszloscia.


            Jak na kogos,kto nie studiowal nawet fizyki,to wiesz o niej dosc duzo,
            tak zreszta jak i o innych dziedzinach;czyzby Twoj Ojciec, Pan Bog powiedzial
            Ci o tym wszystkim,a moze rowniez powiedzial Ci jaka jest odpowiedz na to
            moje pytanie?a moze nie zdazyl i uciekles od Niego i teraz jestes diabelkiem.
            Ja rownania Maxwella wypisywalem na dzwiach ubikacji mojego liceum,bo
            wtedy mialem swira na punkcie fizyki.Wtedy juz nikt nie odwazyl sie tam pisac
            innych wulgarnosci.
            A zatem wracajac do tego pytania,to masz racje,ze nie ma na nie odpowiedzi,
            a to dlatego,ze nasz Wszechwiat jest ukladem,ktorego oddzialywanie z jego
            otoczeniem jest nam nieznane;a zatem jest to pytanie z tzw.termodynamiki,
            ktorej podstawowe zasady mowia,ze nie istnieje we Wszechswiecie uklad fizyczny
            ktory,nie bylby w interakcji z jego otoczeniem.A zatem zgodnie z nimi,
            (i sa to jedne z mozliwych modeli kosmologicznych),nie mozemy wiedziec
            wszystkiego o ukladzie fizycznym,dopoty,dopoki nie znamy wlasnosci jego
            otoczenia(to niejakie prawo Gibbsa);przy czym w przypadku calego Wszechswiata,
            mamy tutaj pewien problem,gdyz,jego otoczenie rodzi nastepne itd..
            ciag tych otoczen,nawet kiedy bylby zbiezny;to wtedy nie wiadomo jak
            potraktowac jego granice? A wiec odpowiedz na pytanie "Dlaczego prawa
            fizyki sa takie a nie inne?" jest,bo tak jest,gdyz mozemy to tylko obserwowac
            lokalnie;To to samo co by zapytac dlaczego pogoda w jakims tam Ciciborze
            bedzie jutro taka a nie inna,;aby to wytlumaczyc trzeba wziasc pod uwage
            troche wiekszy obszar,czasami cala Europe,lub nawet swiat.
            Nie mowiac o tym ze istnieja pewne niezrozumiale zjawiska meteorologiczne
            jak np.nie tylko slawny Trojkat Bermudzki,ale takie zwykle miasteczko
            jakim jest San Francisco w Californii;w tym miescie pogoda poprzez caly
            rok ma temp.okolo 70st F,z bardzo malymi zmianami,podczas gdy juz 20 mil
            na polnoc nawet w Santa Rosa temp.latem siega nawet 90st F,nie mowiac
            o poludniu i nawet stanie Oregon,gdzie latem jest rzadko ponizej 80,
            podzczas gdy w San Franscisco zawsze okolo 70!Dlaczego?
            Naukowcy probuja to tlumaczyc slynnym uskokiem sejsmicznym,ktory z czasem
            ma doprowadzic do zniszczenia calej Californii,ale to tylko proposale
            pisane po to jak mi sie wydaje,aby dostac forse.

            a zatem wracajac w koncu do tematu tego watku,czyli zwiazku biochemii z
            religia,widac ze jest to problem podobny do tego jaki byl w sredniowieczu
            rozwazany poprzez swiatle umysly tamtejszej epoki,czyli ile diablow
            (przepraszam) zmiesci sie na glowce szpilki?
            Tutaj mozna powiedziec wszystko;wiem cos o tym bo jestem sam naukowcem
            i wiem jak "produkuje" sie roznego rodzaju proposale,czy nawet publikacje
            ktore,niestety az wstyd powiedziec zostaja drukowane w czasopismach naukowych
            i to tzw."powaznych",czyli znajdujacych sie na tzw."liscie Filadelfijskiej",
            a ktore poprostu sa zwyklym smietnikiem.

            Ja wszystko to napisalem dla tych,ktorzy nauka nie zajmuja sie nacodzien,
            aby im pokazac,ze ma ona tyle wspolnego z czlowiekiem i jego egzystencja
            co kot naplakal.
            A zatem problemy religii,moga byc tylko rozwazane z filozoficznego
            punktu widzenia,ale nigdy z punktu nauk przyrodniczych,do jakich zaliczana
            jest biochemia;ktora nawiasem mowiac we swej wspolczesnej wersji jest
            sprowadzana w obszarze teorii do tej nieszczesnej fizyki kwantowej,
            jako chemia kwantowa w sluzbie biologii.
            Niestety,moj diabelku niewiele wie dzisiejszy czlowiek o tym wszystkim,
            ale Ty jak juz powiedzialem powonienes wiedzec wiecej,ze wzgledu na Twoje
            pochodzenie;chyba ze jako tylko diabelkowi nie mowia Ci Tam o wszytskim?

            pozdrowienia,

            obcy,smile

            • Gość: diabelek Buszowanie w smietniku. IP: *.sympatico.ca 18.11.03, 00:26
              Gość portalu: obcy napisał(a):

              > Jak na kogos,kto nie studiowal nawet fizyki,to wiesz o niej dosc duzo,
              > tak zreszta jak i o innych dziedzinach;czyzby Twoj Ojciec, Pan Bog powiedzial
              > Ci o tym wszystkim,a moze rowniez powiedzial Ci jaka jest odpowiedz na to
              > moje pytanie?a moze nie zdazyl i uciekles od Niego i teraz jestes diabelkiem.
              ================================
              Wedlug katechizmu religii rzymskiej mamy 6 prawd wiary.
              Jezeli dwie pierwsze to: 1.Jest jeden Bóg. 2.Bóg jest Sedzia sprawiedliwym,
              który za dobre wynagradza a za zle karze, to jak sprawiedliwy Bog moglby mi o
              tym wszystkim opowiedziec , a inne swoje "dzieci" pominac.
              Dlatego Bog chcac sprawiedliwym pozostac nie moze niczego nikomu podpowiadac,
              a sam nie mogac niczego bezposrednio od Pana Boga wydobyc polegam zatem na
              zdaniu blizniego swego.
              Buszowanie nie jest aluzja do nazwiska obecnie administrujacego U.S. prezydenta,
              ale do mojego zwyczaju grzebania w internetowej sieci.

              > Ja rownania Maxwella wypisywalem na dzwiach ubikacji mojego liceum,bo
              > wtedy mialem swira na punkcie fizyki.Wtedy juz nikt nie odwazyl sie tam pisac
              > innych wulgarnosci.
              =====================
              Ja tez zauwazylem, ze po przepisaniu rownan Maxwella ciekawy zreszta watek Emily
              stracil dyskutantow wink
              Dlatego dziekuje, ze chociaz Pan sie jeszcze odezwal.

              > A zatem wracajac do tego pytania...
              =====================
              To co Pan dalej napisal bylo naprawde bardzo ciekawe.
              Przypomne jednak pytanie, ktore wczesniej Pan zadal:
              > "Zawsze pytalem moich studentow fizyki,czy wiedza skad jej prawa
              pochodza? "
              Nie wiem czy wypada amatorowi pouczac zawodowca, ale znalazlem na ten temat
              takie zdanie.
              ..."Kazdy z nas, bez wzgledu na obecna profesje i zakres wyksztalcenia,
              przypomina sobie zapewne ze szkolnych lekcji fizyki, ze w omawianych teoriach
              fizycznych wystepowaly tzw. podstawowe stale takie jak np. stala grawitacji,
              predkosc swiatla, stala Plancka, elementarny ladunek elektryczny i jeszcze
              kilkanascie innych. Zwykle zebrane byly razem gdzies na koncu podrecznika i
              mozna bylo odczytac tam ich wartosci liczbowe. Nie zwracalo sie natomiast
              szczególnej uwagi na fundamentalny fakt, ze te wartosci liczbowe stalych nie
              wynikaja z zadnej teorii fizycznej lecz sa rezultatem pomiarów. Zadna teoria
              nie przewiduje ile ma wynosic predkosc swiatla czy stala grawitacji i dlaczego
              wynosi akurat tyle ile wynosi. Na szczescie juz od kilku ostatnich
              dziesiecioleci zaczeto wsród fizyków stawiac sobie takie pytanie. Malo tego,
              zaczeto poszukiwac odpowiedzi na pytanie, a co by bylo, gdyby tak wartosci tych
              stalych troche pozmieniac. Rozwój technik komputerowych pozwalal stopniowo
              symulowac sytuacje, w których zaczeto badac jak tez by wygladal nasz swiat
              gdyby w równaniach opisujacych znane nam zjawiska pozmieniac wartosci stalych
              fizycznych..."
              Poniewaz Pana koledzy fizycy wczesniej obliczali predkosc swiatla (. Römer juz
              w 1673r. uzyskal wynik c = 215 000 km/s, J. Bradley- c = 303 000 km/s, a Fizeau
              podal c = 299 860 km/s, to trudno mi diabelkowi przeciwstawiac sie
              autorytetom naukowym, daje im zatem wiare i powtarzam za nimi:
              predkosc swiatla jest jednakowa w kazdym ukladzie odniesienia i wynosi
              299792458 ± 1,2 m/s.
              Problem jest nastepujacy ;
              Dlaczego c jest stala i wynosi tyle a nie inaczej, i co sprawilo, ze jest tak a
              nie inaczej???




              • Gość: Emily Re: Buszowanie w smietniku. IP: *.dc.dc.cox.net 18.11.03, 02:38
                diaelek: Problem jest nastepujacy ;
                Dlaczego c jest stala i wynosi tyle a nie inaczej, i co sprawilo, ze jest tak a
                nie inaczej???
                ======
                diabelku, z tym podstepnym pytaniem musisz udac sie do pana/pani Boga, bo nikt
                Ci na to ni odpowie. Nawet Mojrzesz nauki, wielki Albert, na nie by chyba nie
                odpowiedzial.
                pozdrawiam bez rozpaczy z powodu niemoznosci odpowiedzenia na to pytanie.
            • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 18.11.03, 02:24
              obcy: A zatem problemy religii,moga byc tylko rozwazane z filozoficznego
              punktu widzenia,ale nigdy z punktu nauk przyrodniczych,do jakich zaliczana
              jest biochemia;ktora nawiasem mowiac we swej wspolczesnej wersji jest
              sprowadzana w obszarze teorii do tej nieszczesnej fizyki kwantowej,
              jako chemia kwantowa w sluzbie biologii.
              ========
              Zapominasz panie obcy, ze filozofowanie nawet najstrytniejszych medrcow tez
              wynika wylacznie z biochemii. Bdyby nie reakcje kwantowo-chemiczne, nie byloby
              zycia, neuronow, mozgu, ani ich dzialania, czyli filozofowania. materia/energia
              i rzadzace nia prawa sa podstawa wszystkich zjawisk jakie znamy, rowniez odczuc
              religijnych, bo religie nie istnieja poza naszymi zywymi mozgami. one sa jedna
              z funkcji naszego mozgu/umyslu.
              pozdrowienia
      • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 16.11.03, 15:09
        tak tak diabelku, masz absolutna racje, ze obserwacje naukowe mozna
        interpretowac na wiele roznych sposobow. nie dosc znamy danych, zeby znac
        prawde. Napislam zreszta o dwoch mozliwych interpretacjach, i jedna z nich
        wlaczala wlasnie niedobor neuronow serotoninowych. dla mnie ciekawy byl sam
        fakt, ze pewne roznice w mozgu znaleziono miedzy relgijnymi i niereligijnymi.
        zycze milych spacerow po lasach, gorach i dolinach, przy szemrzacych
        strumykach, plonacych zachodach slonca i uwienczonych szamanskimi wstrzasami
        mozgu w disco, mam nadzieje bez chemicznej zaprawy czyms mocniejszym niz
        CH3CH2OHwink, choc podobno diabelki lubia siarke, tylko nie wiem w jakiej postaci.
        pozdro
        • Gość: diabelek Re: Biochemia religii IP: *.sympatico.ca 16.11.03, 16:46
          Podobno trudno juz dzisiaj dostac roztwor CH3CH2OHwink o smaku jablkowym
          konserwowany wspomniana "siarka".
          Moze to i lepiej, nie tylko dla zdrowia smile

          Rowniez pozdrawiam.
          • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 18.11.03, 02:29
            bo byl rarytas PRL!! czyzby niedostepny byl w IIIRP? a czy berbelucha dostepna
            po stronie pacyficznego stawu?
            • Gość: diabelek Re: Biochemia religii IP: *.sympatico.ca 18.11.03, 03:17
              Nie wiem, ale chyba przeszla do historii wraz z prl-em.
              Teraz podobno spirytus z przemytu "majony" ja zastapil.
              • Gość: Emily Re: Biochemia religii IP: *.dc.dc.cox.net 18.11.03, 03:44
                a co to "majony"? od maja?
                • Gość: diabelek Re: Biochemia religii IP: *.sympatico.ca 18.11.03, 03:51
                  Spirytus jest przemycany ze Wschodu.
                  "Rozmaic" to znaczy rozcienczyc czy jakos tak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka