Dodaj do ulubionych

Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa...

    • Gość: Palnick Oto jak człowiek łaknie towarzystwa innej istoty;) IP: *.stenaline.com 29.02.04, 23:40
      TO AUTENTYK Z FORUM:

      Dziki zwierz w domu?
      Autor: dagg
      Data: 28.02.2004 10:38

      Jakoś na początku grudnia kupiłam sałatę, w której była żywa dżdżownica.
      Szkoda mi się zrobiło zwierzątka, którego gatunek był mi szczególnie bliski
      od pamiętnej Magdy z filmu "Pszczółka Maja"... Na zewnętrzu mróz, kosz na
      śmieci taki nieprzyjazny, no więc wpuściłam ją do największej z doniczek.
      Teraz się zastanawiam co z nią dalej zrobić? Wiosną przesadzić kwiatek (i tak
      mu się należy) i uwolnić dżdżowniczkę, czy pozwolić jej mieszkać w kwiatku?
      Wydaje się, że jemu to nie przeszkadza, nie traci liści, nie schnie, nie
      rośnie (ale wcześniej też miał z tym problemy). Dżdżownica chyba się nie
      rozmnoży, bo choć obojnak potrzebuje partnera do prokreacji, chyba że miała
      spotkanie przed wpadką w sałatę.
      Uciążliwa nie jest, zachowuje sie cicho, nie brudzi, nie opuszcza doniczki, a
      z drugiej strony zawsze mam świadomość, że ktoś jest w domu... Co mam z nią
      zrobic?
      Doradźcie proszę.
      Pozdrawiam
      Dagmara


    • Gość: Emily To mi życie daje, to zabija....... IP: *.dc.dc.cox.net 04.03.04, 02:48
      Ze złości

      Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
      gdyby nie ta niepewność,
      gdyby nie to, że serce zżera
      złość, tęsknota i rzewność.
      Byłbym wierny jak ten pies Burek,
      chętnie sypiałbym na słomiance,
      ale ty masz taką naturę,
      że nie życzę żadnej kochance.

      Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
      kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
      ale na mnie coś takiego spadło,
      że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

      z fotografią, jak kto głupi, się witam,
      z fotografią (psiakrew!) się liczę,
      pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
      póki z grzechów się jej nie wyliczę,

      a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
      więc (cholera) złości się grzesznik:
      że na przykład, wczoraj piłem wódkę
      lub że pani Iks - niekoniecznie.

      Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
      taki, co to "ślady po stopach"?...
      Moja miła, minął październik,
      moja miła (psiakrew!), mija listopad.

      Moja miła, całe życie mija...
      Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem...
      To mi życie daje, to zabija,
      że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.

      /Władysław Broniewski/



    • Gość: Kafar Odszedl Jeremi Przybora... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 20:52
      Mistrz zabawy polszczyzną, inteligentny i pogodny twórca. Jeden z tych "nie do
      zastąpienia". Jego teksty piosenek mają niepowtarzalny klimat, pelen
      melancholii ale równocześnie pogody.
      Wraz z jego odejściem, kończy się epoka znaczona w tekstach poetyckich kulturą,
      wyważeniem i perfekcją w poslugiwaniu się językiem...

      "Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr
      Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
      Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
      Bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań
      Bez Ciebie jestem za krotki na długą drogę przez świat
      Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad
      Bez Ciebie jestem tak nudny jak akademie "na cześć"
      Bez Ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mnie znieść
      Bez Ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół
      Bez Ciebie jestem zupełny chomąt, łachudra i wół"
      • camrut Re: zimny zal....... 05.03.04, 00:33
        Zimy żal

        Wiosna, wiosna już w powietrzu
        Człowiek, kwiat i ptak ją przeczuł
        Ile do niej jeszcze dób
        Liczą usta, pąk i dziób.
        A ja wcale nie w zapale
        I zachwytem się nie palę,
        Bo im starszy jestem czym,
        Tym bardziej szkoda zim.



        Zima trudna,
        Zima brudna,
        Zima nudna,
        Żaden bal.
        Zima ziębi,
        Zima gnębi,
        Ale zimy, zimy żal.
        Zima mrozi,
        Zima grozi,
        Nie dowozi,
        W zaspach tkwi.
        Ale mimo
        Zmartwień z zimą
        Żal tej zimy, zimy mi.



        Mało co mnie bawi w zimie
        Ani zamieć, ani wymieć,
        A w zakresie łyżew, nart
        Mi nie dopisuje hart.
        Kiedy mróz na rtęć napiera
        I wypiera niżej zera
        Już cholera trzęsie mnie,
        A jednak myślę, że:



        Zima trudna...



        Skąd po zimie moje żale?
        Nie szaleję w karnawale.
        Czemu żegnam w mol nie w dur
        Nie najlepszą w roku pór?
        Może to mnie właśnie smuci,
        Że ta sama już nie wróci,
        Że z szelestem zdartych dat
        Upłynął życia szmat.



        Życie trudne,
        Życie żmudne,
        Życie nudne,
        Żaden bal.
        Życie ziębi,
        Życie gnębi,
        Ale życia, życia żal.
        Życie mrozi,
        Życie grozi,
        Nie dowozi,
        W zaspach tkwi.
        Lecz choć tycia
        Radość z życia
        Żal jest życia, życia mi.

        ....
        Widzisz Kafarze, ja polowe dzieciństwa przespiewalam z 'Kabaretem Starych
        Panow' i nucaca ich piosenki moja babcia...Cos przepadlo, Kafarze,
        nieodwracalnie...

        Wyjatkowo smutnie tym razem, choc rownie serdecznie
        pozdrawiam sad(!
        Kamila
      • Gość: Emilu Re: Odszedl Jeremi Przybora... IP: *.dc.dc.cox.net 05.03.04, 00:59
        O tak, Przybora potrafil zabawic kulturalnie, inteligentnie, poetycko,
        melancholijnie, przyjaznie. ON byl niepowtarzalny, pozostanie zywy w swoich
        utworach. A ta pionenka w wykonaniu Michnikowskiego jest po prostu genialna.
        [']
    • Gość: Kafar Chris Rea... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 17:34
      Tell Me There's A Heaven.

      (Chris Rea)


      The little girl she said to me
      What are these things that I can see
      Each night when I come home from school
      When mama calls me in for tea
      On every night a baby dies
      And every night a mama cries
      What makes those men do what they do
      To make that person black and blue

      Grandpa says they're happy now
      They sit with God in paradise
      With angels wings and still somehow
      It makes me feel
      Like ice

      Tell me there's a heaven
      Tell that it's true
      Tell me that there's a reason
      Why I'm seeing what I do
      Tell me there's a heaven
      Where all those people go
      Tell me that they're happy now
      Papa tell me that it's so

      So do I tell her that it's true
      That there's a place for me and you
      Where hungry children smile and say
      We wouldn't have no other way
      That every painful crack of bone
      Is a step along the way
      That every wrong done is a game plan
      To that great and joyful day

      And I'm looking at the father and the son
      And I'm looking at the mother and the daughter
      And I'm watching them in tears in pain
      And I'm watching them suffer
      Don't tell that little girl

      Tell me...
    • Gość: Emily GOING to heaven! IP: *.dc.dc.cox.net 13.03.04, 02:28
      GOING to heaven!
      I don’t know when,
      Pray do not ask me how,—
      Indeed, I ’m too astonished
      To think of answering you! 5
      Going to heaven!—
      How dim it sounds!
      And yet it will be done
      As sure as flocks go home at night
      Unto the shepherd’s arm! 10

      Perhaps you ’re going too!
      Who knows?
      If you should get there first,
      Save just a little place for me
      Close to the two I lost! 15
      The smallest “robe” will fit me,
      And just a bit of “crown”;
      For you know we do not mind our dress
      When we are going home.

      I ’m glad I don’t believe it, 20
      For it would stop my breath,
      And I ’d like to look a little more
      At such a curious earth!
      I am glad they did believe it
      Whom I have never found 25
      Since the mighty autumn afternoon
      I left them in the ground.

      /Emily Dickinson (1830–86)/

      • Gość: Kafar Może to wszystko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 17:08
        Może to wszystko
        dzieje się w labolatorium?
        Pod jedną lampą w dzień
        i miliardami w nocy?

        Może jesteśmy pokolenia próbne?
        Przesypywani z naczynia w naczynie,
        potrząsani w retortach,
        obserwowani czymś więcej niż okiem,
        każdy z osobna
        brany na koniec w szczypczyki?

        Może inaczej:
        żadnych interwencji?
        Zmiany zachodzą same
        zgodnie z planem?
        Igła wykresu rysuje pomału
        przewidziane zygzaki?

        Może jak dotąd nic w nas ciekawego?
        Monitory kontrolne włączane są rzadko?
        Tylko gdy wojna i to raczej duża.
        niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi.
        czy pokaźne wędróki z punktu A do B?

        Może przeciwnie:
        gustują tam wyłącznie w epizodach?
        Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie
        przyszywa sobie guzik do rękawa.

        Czujniki pogwizdują,
        personel się zbiega.

        Ach cóż to za istotka
        z bijącym w środku serduszkiem!
        Jaka wdzięczna powaga
        w przewlekaniu nitki!
        Ktoś woła w uniesieniu:
        Zawiadomić Szefa,
        niech przyjdzie i sam popatrzy!


        Wisława Szymborska
    • Gość: Emily W mikroskopie Ananke IP: *.dc.dc.cox.net 17.03.04, 01:29
      W mikroskopie Ananke
      Tacy maleńcy
      Nienasyceni
      Obłąkani
      Szukamy -
      Sensu
      Celu
      Wartości
      Istnienia.
      Zrakowaciały naskórek Gai
      Odejdziemy na pewno
      Pozostawiwszy za sobą memy zniszczenia.
      Homo sapiens -
      Wzór i podobieństwo Boga
      Zabójca życia
      To brzmi dumnie?

      E.
      • kdesw Re: W mikroskopie Ananke 17.03.04, 01:35
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        > W mikroskopie Ananke
        > Tacy maleńcy
        > Nienasyceni
        > Obłąkani
        > Szukamy -
        > Sensu
        > Celu
        > Wartości
        > Istnienia.
        > Zrakowaciały naskórek Gai
        > Odejdziemy na pewno
        > Pozostawiwszy za sobą memy zniszczenia.
        > Homo sapiens -
        > Wzór i podobieństwo Boga
        > Zabójca życia
        > To brzmi dumnie?
        >
        > E.

        o'key,O'key ,nic nie wiem,nic nie wiem.
        Świetne do poduszki!Pa Emily,jutro do gnoju,a nie do boju.To do mnie ,nie do
        ciebie,Pa!.
        • Gość: Palnick Piosenka o końcu Świata. IP: *.stenaline.com 18.03.04, 10:30
          W dzień końca świata
          Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
          Rybak naprawia błyszczącą sieć.
          Skaczą w morzu wesołe delfiny,
          Młode wróble czepiają się rynny
          I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
          W dzień końca świata
          Kobiety idą polem pod parasolkami,
          Pijak zasypia na brzegu trawnika,
          Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
          I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
          Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
          I noc gwiaździstą odmyka.
          A którzy czekali błyskawic i gromów,
          Są zawiedzeni.
          A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
          Nie wierzą, że staje się już.
          Dopóki słońce i księżyc są w górze,
          Dopóki trzmiel nawiedza różę,
          Dopóki dzieci różowe się rodzą,
          Nikt nie wierzy, że staje się już.
          Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
          Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
          Powiada przewiązując pomidory:
          Innego końca świata nie będzie,
          Innego końca świata nie będzie.

          Czesław Miłosz
    • Gość: Emily Po to właśnie IP: *.dc.dc.cox.net 19.03.04, 03:12
      - Po to właśnie

      Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
      Wokoło lecą szmaty zapalone
      Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
      Czy to co Twoje będzie zatracone
      Czy popiół tylko zostanie i zamęt
      Co idzie w przepaść z burzą.Czy zostanie
      Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
      Wiekuistego zwycięstwa zaranie?
      Wiary dziś życzę Tobie, że zostanie
      Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie
      By z ognia zgliszcza
      Mógł powstać dyjament
      Wiekuistego zwycięstwa zaranie
      Czy wiesz, że jesteś po to właśnie!
      Połóż rękę na sercu
      Otwórz oczy szeroko i skacz!
      Powiedz: Teraz lub nigdy
      Zamiast: Będzie co ma być
      I nie czekaj aż głód spełni
      Twoje cierpienie! Tak!

      /Cyprian K. Norwid/
      • Gość: Palnick Dobre wyjście... IP: *.stenaline.com 21.03.04, 22:08

        Jest dobre wyjście spać
        Jest dobre wyjście jeść
        Jest dobre wyjście pić
        wódkę pić
        papierosy palić
        kochać

        żyć

        tak
        to wszystko jest dobre wyjście
        ...

        Rafał Wojaczek


    • Gość: Palnick Rozmowa liryczna. IP: *.stenaline.com 26.03.04, 01:12
      Rozmowa liryczna.

      - Powiedz mi, jak mnie kochasz.
      - Powiem.
      - Więc?
      - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
      Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
      W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
      W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
      I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
      I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
      nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
      W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
      I na końcu ulicy. I na początku.
      I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
      W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
      W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
      Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
      I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
      - A latem jak mnie kochasz?
      - Jak treść lata.
      - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
      - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
      - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
      - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
      Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
      A za oknami śnieg. I wrony na śniegu.

      K.I. Gałczyński
      • camrut and now.... *poezja opatrznosciowa* :O)) 26.03.04, 06:30

        Jozef Glemp

        "Chocby zloty, lecz z milosci,
        Na Swiatynie Opatrznosci,
        Chocby zlotowka od Polaka,
        Swiatynia stanie nie byle jaka.
        Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila,
        By sie Polska odrodzila.
        Twa cegielke zloz co predzej,
        By Bog darzyl laska wiecej."

        .....
        buziaki smile)!
        • Gość: Palnick Re: and now.... *poezja opatrznosciowa* :O)) IP: *.stenaline.com 26.03.04, 22:02
          Spójrz w przestrzeń w blaskach zorzy:
          Gra życiem, skrzy srebrzyście;
          A w drzewach wietrzyk Boży
          Splątane czesze liście.

          Z otchłani tchła mgła obła,
          Trzchnął trznadel, pstrąg w głąb pruje,
          Wybrnęła wydra w brodła,
          Dżdżownica źdźbło żuje.

          Chrząszcz pszczołę wstrząsł w szczelinę,
          Zaś pchła pchłę pchnęła w popiół,
          Trwożliwie zabrzmiał trzmiel w trzcinie,
          Póki swego nie dopiął.

          I ty też dopnij, chociaż
          Słów kształty krztuszą krtanie;
          Co jednak umiesz, pokaż,
          Ułóż to w płynne zdanie.

          www.kuria.gliwice.pl/lso/go.php?numer=3&art=5
        • Gość: Palnick Analiza opatrznościowej poezji Glempa ;))) IP: *.stenaline.com 26.03.04, 23:09

          Ex Prymas Józek od Glempów wydoił z pieniędzy budżetowych Olka Wszystkich
          Polaków na świety, niezbędny narodowi cel jakim jest budowa Świątyni
          Opatrzności. Pieniedzy zdaje się brakować i aby nie odejmować sobie od złotych
          ust homarów i zacnych napitków, Józek rozpoczął swego czasu nawiedzanie USA i
          Kanady. Nie odniósł tam widać oszałamiających sukcesów żebraczych, bo po
          powrocie ostrze swojej działalności marketingowej skierował ku rodakom.
          Ponieważ Glemp jest znanym twórcą aforyzmów i bon motów, nie dziwi że bywa
          również poetą.
          Poezja to stricte użytkowa, choć nie pozbawiona głębi:

          "Chocby zloty, lecz z milosci,
          Na Swiatynie Opatrznosci,
          Chocby zlotowka od Polaka,
          Swiatynia stanie nie byle jaka.
          Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila,
          By sie Polska odrodzila.
          Twa cegielke zloz co predzej,
          By Bog darzyl laska wiecej."
          --------------------
          Przeanalizujmy tę kolejną intelektualną perełkę zrodzona w czaszce Józia:

          "Chocby zloty, lecz z milosci,
          -----------
          P.Autor skromnie werbalizuje swoje oczekiwania finansowe. Nie mogą byc one
          jednak zaspokojone z chłodem donacyjnym - autor łaknie miłosci! Miłuj i płać,
          to skromne kredo roztopić może najbardziej zatwardziałe i skąpe serce.

          > Na Swiatynie Opatrznosci,
          ------------
          P.Autor ujawnia śmiało cel jakiemu słuzyc ma "chocby złoty". Cel to wzniosły,
          słuszny i swięty. Zatwardziałe serce skąpca topi sie jeszcze bardziej.

          > Chocby zlotowka od Polaka,
          -----------
          P.Autor ryzykownie ogranicza krąg donatorów do przedstawicieli narodu
          wybranego, do POLAKÓW. Może to swiadczyc o dbałosci o czystość kapitału jaki
          zamierza zgromadzić. Moze to też byc zachęta do wykonania prostego mnożenia
          (39 mln x 1 zł) po wykonaniu którego prawdziwy Polak zwróci baczniejszą uwagę
          na: "choćby". Po zwróceniu (tym razem uwagi) wysupła większą ilość złotówek!

          > Swiatynia stanie nie byle jaka.
          ------------
          P.Tu autor zdaje sie potwierdzać słuszność wariantu z mnożeniem. Aby
          świątynia nie była "byle jaka" Polacy powinni zanucić: "albośmy to jacy
          tacy?" pchając sie z naręczami banknotów do Glempowej tacy.

          > Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila,
          ------------
          P.Autor wskazuje na swoją nadzwyczajna wiedzę o czynnosciach wykonywanych
          przez opatrzność(czuwa)oraz o sposobie w jaki wykonuje czynność (cierpliwie).
          Zwraca uwagę pozycja autora (druh opatrznosci lub mąż opatrznosciowy). Nieco
          niepokoi dynamika opisu działania opatrznosci - ona czuwa, robi to cierpliwie
          ale może tylko do czasu? Moze straci cierpliwosć? Lepiej pomykać w kierunku
          tacy dopóki opatrznosć jest jeszcze "miła"!

          > By sie Polska odrodzila.
          ------------
          P.Autor sugeruje, że Polska jest nieodrodzona czyli martwa, struchlała,
          zatracona. Opatrzność jednak paradoksalnie nie robi absolutnie nic żeby
          Polska ożyła jeno "czuwa cierpliwie" i jest "miła" czy to wystarczy aby
          Polska z martwych powstała? Moze nie wystarczyć?! Prosta recepta poniżej:

          > Twa cegielke zloz co predzej,
          -----------
          P.Autor ujawnia rzeczywisty napęd opatrzności!Czy to symbol? Nie do końca.
          Cegiełką jest oczywiście garść banknotów, które prawdziwy Polak złozy w
          ofierze koleżance Glempa - Opatrznosci miłej.

          > By Bog darzyl laska wiecej."
          -------------
          P.Poeta ujawnia prawdziwą nature boga. Jest to osobnik, który za opłatą
          udziela swej łaski. Im więcej zapłacisz Glempowi, tym wiecej łaski uzyskasz
          od tego pazernego osobnika (boga). Czy nic nie płacąc nie uzyskasz łaski?
          Odpowiedz sobie sam.
          Autor wskazuje na bliską komitywę swoją z bogiem, który nie kryje przed nim
          motywów swojego działania badź zaniechania - kto smaruje ten jedzie. Dalej
          jazda!

      • Gość: jacek#jw Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 27.03.04, 00:02
        Słońce, słońce w ramionach
        czy twego ciała kryształ
        pełen owoców białych,
        gdzie zdrój zielony tryska,
        gdzie oczy miękkie w mroku
        tak pół mnie, a pół Bogu.


        • Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 21:42
          Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

          > Słońce, słońce w ramionach
          > czy twego ciała kryształ
          > pełen owoców białych,
          > gdzie zdrój zielony tryska,
          > gdzie oczy miękkie w mroku
          > tak pół mnie, a pół Bogu.
          ----------------
          Jacku, czy znasz autora ? A dalszy ciąg ?
          • Gość: jacek#jw Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 28.03.04, 22:03
            Miłość

            O nieba płynnych pogód,
            o ptaki, o natchnienia.
            Nie wydeptana ziemia,
            nie wyśpiewane Bogu
            te drzewa, te kaskady
            iskier, ten oddech nieba,
            w ramionach jak w kolebach
            zamknięty. Jak cokoły
            drzewa z szumem na poły;
            serca jak dzbany łaski,
            takie serca jak gwiazdki,
            takie oczu obłoki,
            taki lot - za wysoki.

            Słońce, słońce w ramionach
            czy twego ciała kryształ
            pełen owoców białych,
            gdzie zdrój zielony tryska,
            gdzie oczy miękkie w mroku
            tak pół mnie, a pół Bogu.


            Twych kroków korowody
            w urojonych alejach,
            twe odbicia u wody
            jak w pragnieniach, w nadziejach.
            Twoje usta u źródeł
            to syte, to znów głodne,
            i twój śmiech, i płakanie
            nie odpłynie, zostanie.
            Uniosę je, przeniosę
            jak ramionami - głosem,
            w czas daleki, wysoko,
            w obcowanie obłokom.


            Krzysztof Kamil Baczyński


            Pozdr / Jacek

            Ps
            Są miejsca Palnicku, w których człowieczeństwo polega na powstrzymaniu się od
            komentarzy.
            • Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 22:12
              Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

              >
              > Ps
              > Są miejsca Palnicku, w których człowieczeństwo polega na powstrzymaniu się od
              > komentarzy.
              ------------
              Dzięki Jacku za cały, piękny wiersz Baczyńskiego.
              Co masz na myśli w Ps ?
              • Gość: jacek#jw Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 28.03.04, 22:21
                Nic Palnicku, pospieramy się przy innej okazji.

                Pozdr / Jacek
                • Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 23:04
                  Gość portalu: jacek#jw napisał(a):

                  > Nic Palnicku, pospieramy się przy innej okazji.
                  >
                  > Pozdr / Jacek
                  ---------------
                  To była zwykła ciekawość, nic więcej wink
    • Gość: Emily Shake-hand za długi nieco IP: *.dc.dc.cox.net 28.03.04, 17:19
      Nagła myśl i możliwość buchająca pieśnią,
      o której sen ostrzegał radosnym półgłosem...
      Zamiast ust, które jeszcze całować się nie śmią,
      - papieros zapalony drugim papierosem.

      Zetknięcie ramion w loży lub w głębi karety,
      koncentrujące życie w płonącym rękawie!
      Słodkie ognie bengalskie, rozkosze rakiety,
      i oczy roześmiane w śmiertelnej zabawie.

      Shake-hand za długi nieco, a chcący trwać wiecznie,
      i odpychanie ludzi: nie mówcie! nie radźcie!
      i słowa drżące, wdzięczne, niepotrzebne, śmieszne,
      jak koronki i wstążki na przecudnym akcie.

      /Maria Pawlikowska Jasnorzewska/
      • Gość: Kafar Ballada bezludna. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 15:03

        Niedostępna ludzkim oczom,że nikt po niej się nie błąka,
        W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,
        Stumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą
        A gwożdziki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.
        Swierszcz od rosy napęczniały,ciemnił pysk nadmiarem śliny,
        I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,
        A dech łąki wrzał od wrzawy,wrzał i żywcem w słońce dyszał,
        I nie było tu nikogo,kto by widział kto by słyszał.

        Gdzież me piersi czerwcami gorące?
        Czemuż nie ma ust moich na łące?
        Rwać mi kwiaty rękami obiema!
        Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

        Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,
        A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,
        I czuć było,jak boleśnie chce się stworzyć,chce się wcielić,
        Raz warkoczem się zazłocić,raz piersiami się zabielić-
        I czuć było jak się zmaga zdyszanego męką łona,
        Az na wieki sił jej zbrakło-i spoczęła niezjawiona!
        Jeno miejsce,gdzie być mogła,jeszcze trwało i szumiało,
        Próżne miejsce na tę duszę,Wonne miejsce na to ciało.

        Gdzież me piersi,Czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące?.......

    • aniela 200 n/t 28.03.04, 22:06
      • Gość: Kafar Człowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:22
        Jestem człowiek
        De domo homo
        Jaki ja właściwie jestem
        Nie wiadomo
        Najpierw mały
        Potem duży
        Potem siwy
        Albo łysy
        Bo przyroda
        Także swoje ma kaprysy

        Jeden problem mamy z głowy
        I ad acta go odłóżmy
        Wniosek z tego prawidłowy:
        Jestem różny

        Jestem człowiek
        De domo homo
        Co najbardziej sobie cenię
        Nie wiadomo
        Urodzenie
        Powodzenie
        Czy też czyjeś
        Zawodzenie
        Czy najbardziej sobie cenię
        Przyrodzenie

        Może ranię czyjąś duszę
        Po co jasny obraz mazać
        Jestem przecież i jako taki
        Muszę się rozmnażać

        Jestem człowiek
        De domo homo
        Czego mi do szczęścia trzeba
        Nie wiadomo?
        Wiadomo

        Nie opuszcza mnie marzenie
        Płynie czas, mijają lata
        Chciałbym powyrywać nóżki
        Wszystkim muszkom świata

        Obraz sprawy nieco krzywy
        Ale po co bić na alarm
        Bardzo chciałbym być szczęśliwy!
        I się staram...


        Jonasz Kofta
    • Gość: blekot Alternatywny dekalog. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:56
      Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a)

      DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA

      1. Nie badz niczego w stu procentach pewien.
      2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia
      wyjda one na jaw.
      3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to
      powiedzie.
      4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie
      przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo
      zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne.
      5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos
      przeciwnego.
      6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli
      to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie.
      7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj
      opinia byla kiedys ekscentryczna.
      8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie,
      jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze
      porozumienie niz bierne przytakiwanie.
      9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo
      stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc.
      10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos
      takiego uwazac za szczescie.


    • Gość: blekot Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 04:14
      Milość

      Nikt jej nie umknie, choć niewielu by chciało.
      Dla jednych jest karą, dla większości najcenniejszym darem.
      Niektórzy choć jej szukali nigdy nie znaleźli, inni nie musieli sama ich
      znalazła.
      Miłość jeśli ktoś jej nie przeżył, cały czas o tym marzy.
      Jest jak świt - rozjaśnia cały świat, i jak kobra błyskawiczna.
      Miłość choć pierwszych ludzi pamięta, także gniew pamięta.
      Jest jak głębiny morskie, piękne choć niezbadane.
      Miłość choć już zmęczona, trwać będzie na wieki.
      Choć prawdziwą miłość raz w życiu się spotyka, jest to koniec życia.
      Koniec życia w samotności, koniec dla ciebie, początek dla was.
      Każdy z was spotyka miłość, nikt tego nie zapomni.
      Jeśli się komuś to uda to znaczy że nie żyje...


      Marcin Grog
    • Gość: Emily Więc nas zabierz bez uśmiechów [*]... IP: *.dc.dc.cox.net 11.04.04, 20:32
      Jacek Kaczmarski:
      "Dokąd nas zaprowadzisz Panie"

      Więc nas zabierz bez tych uśmiechów
      Co dzień rano zostawianych na lustrze
      I bez śniadań, w pośpiechu by zdążyć
      Na kolejny autobus do jutra

      Bo my tu tak do jutra, do zaraz
      Do pierwszego i do wakacji
      Rozliczając geniuszy z geniuszu
      A zjadaczy chleba z kolacji

      Więc już jutro zaprowadź nas, Panie
      Bez bagażu i bólu głowy
      I gdy nic nam na drodze nie stanie
      Spróbujemy zacząć na nowo
      • Gość: Palnick Kaczmarski Jankowskiemu..... IP: *.stenaline.com 13.04.04, 02:59
        Wiersz Jacka Kaczmarskiego - niestety aktualny również dzisiajsad

        "Księdzu Jankowskiemu po jego kazaniu w kościele św. Brygidy w Gdańsku 11.06.95

        Ja - jestem z Moskwy, proszę księdza;
        Ja, proszę księdza - z Izraela.
        To mnie z kościoła ksiądz wypędza,
        Mnie - od Kościóła ksiądz oddziela.

        Mnie ksiądz obraża i poniża;
        W ludzkie popioły plując słowem
        Podważa sens - jedyny - Krzyża
        W który wciąż może wierzyć - Człowiek.

        Niech księdzu Bóg, Święta Brygida
        Odpuszczą winę w swej dobroci.
        Ja - Polak - Rosjanina, Żyda
        Przepraszam za to, co ksiądz głosi.

        14.06.95"
        • Gość: Emily Odszedl IP: *.dc.dc.cox.net 18.04.04, 03:02
          Odszedł...
          Cicho, potajemnie, niewinnie
          Ten, co dał ci geny i miłość.
          Za mało miłości – wiem
          Jej przecież nigdy nie dość.
          Ten, co dał ci
          Twoje spojrzenie, myślenie, chcenie
          I przekorę, i zadumę wieczorem
          Przyjaźń do węża
          Empatię dla żuczka
          Sny o Langwedocji
          Tęsknoty do zaświatów
          Nie wiem gdzie to jest.
          Odszedł…
          Więc posadziłam drzewo - duże, silne,
          Zawsze sadzę drzewa, gdy ktoś umrze.
          Arboralne i ludzkie dusze łączą się
          W unisonym tańcu molekul
          Gaja na harfie im gra
          Słyszysz tę odwieczna muzykę życia?

          E
          • Gość: Palnick Re: przemijanie IP: *.stenaline.com 24.04.04, 00:58
            I wszystko było czyste
            jak bywa czysty ranek
            a droga wiodła prosto
            wrześniowym cichym gajem
            deszczowe łzy po liściach
            nawet nie chciały kapać
            odbite w błocie stopy
            odchodzącego lata
            czerwona jarzębina
            jak słońca pożegnanie
            szepczące stare drzewa
            wiedzą, że coś się stanie
            i w oczach twych zmartwienie
            i w oczach twych niepokój
            nie chcemy nic już wiedzieć!
            nie chcemy iść do przodu !
            i jedno mam pragnienie
            niech zegar z nami zaśnie
            bo wiem , że cos ucieknie
            tak smutne przemijanie


            Andrzej Hutniczak
            • Gość: Emily zrzuć ze skały te zegary... IP: *.dc.dc.cox.net 05.05.04, 03:35
              Nie rozpaczaj, proszę,
              że odejść trzeba
              że nie ma wyjścia
              że taki los
              przeklęty!

              Tam gdzie pójdziemy
              (lepiej później niż wcześniej!)
              też jest życie...
              może ciekawsze
              może lepsze
              może czystsze
              może więcej tam
              miłości, czułości, mądrości?

              Może tam się staniesz
              dębem niebosiężnym
              pytonem mężnym
              (lubisz węże, prawda?)
              motylem prężnym?
              I schwyta cię dziecko
              ściśnie w brudnej rączce
              i dumne zaniesie do mamy
              - znów odejdziesz cicho...
              Potem zakwitniesz jabłonią
              będziesz owocem rumianym
              skruszejesz w czyichś zębach
              i wnikniesz w duszę człowieka
              - nie wiem jak mu na imię
              lecz to nie ważne.

              Zatem...
              póki jesteśmy jeszcze jako
              ty i ja
              wychylmy kielichy wina...
              spójrz - pływa w nim dusza pszczoły
              I zrzuć ze skały te zegary, deliciae,
              życie jest przecież wieczne...

              E




              • Gość: Palnick o kobiecie... IP: *.stenaline.com 15.05.04, 19:53
                Istotną wadą kobiety jest to, że tracimy przez nie zbyt wiele czasu. Ale jest
                to najpiękniej stracony czas (Józef Bester)

                Kobieta jest przyszłością mężczyzny (Louis Aragon)

                Kobieta powinna wiedzieć, jak dalece może iść za daleko (Jean Cocteau)

                Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary (Antoni Czechow)

                W walce o serce kobiety nie można się spóźnić (Romain Hereux)

                Mężczyzna nabywa delikatności, kobieta rodzi się z nią (Sanial Dubay)

                Dla mężczyzny świat jest sercem, dla kobiety serce światem (Christian Dietrich
                Grabbe)

                Kiedy mężczyzna zdobywa kobietę, wtedy już jest zdobyty (Ante Dukić)

                Kobiecie wolno kochać, kogo zechce, i ile razy zechce (Claude Farrere)

                Kiedy kobieta jest w błędzie, pierwsze co należy zrobić - to przeprosić ją za
                to (Pierre Fresnej)

                Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny, a miłość
                przestałaby istnieć (Kazimierz Bukowski)

                Jeśli kobieta czegoś chce, Bóg tak chce (Romain Gary)
                • Gość: Emily o zasadach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.05.04, 23:56
                  1. Kobieta zawsze ustanawia zasady.
                  2. Zasady moga byc zmienione w kazdej chwili i bez uprzedzenia.
                  3. Zaden mezczyzna nie moze znac wszystkich zasad.
                  4. Jesli kobieta podejrzewa, ze mezczyzna poznal zasady, ona musi natychmiast
                  zmienic je wszystkie lub ich czesc.
                  5. Kobieta zawsze ma racje.
                  6. Jesli kobieta nie ma racji, to tylko z powodu niezrozumienia czegos, co
                  bezposrednio wynikalo z tego, co mezczyzna zawinil.
                  7. Jesli zasada 6 ma zastosowanie, wowczas mezczyna musi natychmiast ja
                  przeprosic.
                  8. Kobieta moze zmienic zdanie w kazdej chwili.
                  9. Mezczyzna nigdy nie moze zmieniac zdania bez uprzedniego pisemnego podania i
                  jej zgody.
                  10. Kobieta ma pelne prawo byc zla i rozdrazniona w kazdej chwili.
                  11. Meczyzna ma zachowywac stoicki spokoj caly czas, chyba ze ona pozwala mu
                  sie zloscic i byc rozdraznionym.
                  12. Jesli kobieta ma PMS, wtedy wszystkie zasady sa uniewazniane.
                  Tym konczymy dzisiejszy wyklad o ustanawianiu zasad w zyciu damsko-meskimwink))))

                  • Gość: Palnick Re: o technice IP: *.stenaline.com 16.05.04, 07:54
                    10 Powodów świadczących o tym, że komputer jest kobietą.

                    1. Gdy tylko go masz, widzisz zaraz 100 lepszych, szybszych i łatwiejszych w
                    obsłudze.

                    2. Od chwili gdy go wniesiesz do domu jest przestarzały; cecha ta pogłębia się
                    w postępie geometrycznym.

                    3. Cały czas wydajesz na niego pieniądze, a co za to masz? Czasem trochę
                    przyjemności i same problemy.

                    4. Często kiedy chcesz użyć ulubionego programu otrzymujesz komunikat : „brak
                    dostępu”.

                    5. Czasem gdy dotykasz niektórych jego klawiszy – piszczy.

                    6. Niby cię słucha, ale tylko wtedy gdy postępujesz ściśle według sztywno
                    narzuconych Ci reguł.

                    7. Nikt nie pojmuje do końca logiki,według której postępuje. Może poza innymi
                    komputerami.

                    8. Ma genialny talent komplikowania rzeczy prostych do rangi nierozwiązywalnego
                    problemu a wtedy wzywa cię na pomoc lub poddaje się.

                    9. Gdy jest obok Ciebie noc nie służy do spania.

                    10. Jak go nie trzaśniesz to się nie wyłączy.
                    • Gość: Palnick o dziewczynie IP: *.stenaline.com 16.05.04, 12:11
                      Dziewczyna na noc

                      Autor: Gość: piecyk gazowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl

                      Żona w zeszłą sobotę wyjechała na wczasy, a mnie dzisiaj na całą noc
                      potrzebna była… dziewczyna. Obtelefonowałem wszystkie moje znajome, ale żadna
                      z nich nie zdradzała ochoty. Co robić? Wybrałem się do najpopularniejszej
                      kawiarni w mieście, gdzie wieczorami przesiadywały ładne dziewczyny.

                      „Bajka” o tej porze była prawie pełna. Gwar młodzieńczych głosów zagłuszał
                      nawet potężne decybele grającej szafy. Na parkiecie rockandrollowało kilka
                      rozbawionych par. Rozejrzałem się, zaraz wpadła mi w oko samotnie siedząca
                      dziewczyna, której wielkie, marzące oczy wzbudzały zaufanie, a krucze włosy
                      wspaniale kontrastowały z czerwoną, gustownie skrojoną sukienką.

                      – Czy mogę się dosiąść?

                      Popatrzyła na mnie niechętnie, ale skinęła głową. Zgarnęła też zaraz parę
                      drobiazgów do torebki, jakby dalszy jej pobyt w kawiarni nie miał większego
                      sensu. Oj, chyba trudno z nią będzie! – pomyślałem nieco zdeprymowany, jako
                      że pora była dość późna. Jeżeli mi z ta dziewczyna nie wyjdzie… to klops!
                      Postanowiłem tedy bez zwłoki przystąpić do akcji:

                      – Umówiłem się tutaj z kimś, ale nie przyszedł. A pani?

                      – Co ja? – obrzuciła mnie niedbałym spojrzeniem.

                      – Pani też czeka na kogoś?

                      – Tylko na kelnerkę – odparła ironicznie. – Zaraz zapłacę i będzie miał pan
                      cały stolik do dyspozycji.

                      Zrobiło mi się nieprzyjemnie, tak nieprzyjemnie, że nawet ryk grającej szafy
                      nie był w stanie zagłuszyć mego zmieszania. Nie od razu też zauważyłem, że od
                      któregoś z sąsiednich stolików oderwał się nabuzowany wińskiem typ i
                      bezceremonialnie zawisł nad naszym stolikiem.

                      – Zatańczymy?

                      Dostrzegłem w jej oczach najpierw zdumienie, a potem strach.

                      – Pani jest ze mną – uniosłem się z krzesła – właśnie idziemy na parkiet.

                      Ująłem ją delikatnie w łokciu i poprowadziłem w roztańczony tłumek. Nie
                      protestowała, a nawet jakby się bardzo śpieszyła. Ogarnęła nas melodia cha-
                      cha…

                      – Proszę wybaczyć, że postąpiłem tak bezceremonialnie, ale nie było innego
                      wyjścia.

                      Spojrzała na mnie z wdzięcznością i dopiero teraz, w tańcu, zaczęła mi się
                      bacznie przyglądać. Nie odsunęła się też, gdy zdobywając się na odwagę,
                      objąłem ją mocniej ramieniem.

                      – Pan jest bardzo miły – powiedziała. – To ja zachowałam się wobec pana
                      opryskliwie, ale, istotnie, czekałam tu na kogoś, kto uczynił mi duży zawód.
                      Teraz już mi przeszło… – uśmiechnęła się rozkosznie.

                      W chwilę później, przy lampkach czerwonego wina, gwarzyliśmy jak para
                      zakochanych.

                      – Wiesz – powiedziała w pewnej chwili – ten podpity typ znowu nas obserwuje.
                      Wyjdźmy stąd bez awantury…

                      Udaliśmy się do szatni.

                      – Mam myśl – zacząłem nieśmiało – ale, błagam, nie pomyśl sobie coś złego.
                      Chciałbym cię zabrać do siebie na kolację…

                      Dziewczyna jakby zesztywniała, a nawet odsunęła się ode mnie.

                      – Oczywiście – ciągnąłem beztrosko – zrozumiem jeśli odmówisz. – Żadna
                      sprawa. Gdybyś jednak znała moja płytotekę, to ho, ho! Mam całego Beethovena,
                      Bacha, Pendereckiego, a nawet trio jazzowe Wallina…

                      – Masz Wallina?

                      – Mam! Nawet ostatnie nagrania: „Strange Brews”, „Easy Money”, „Strike Up The
                      Band”…

                      – Ale moi rodzice…

                      – Masz tu telefon. Uprzedź, że wrócisz później.

                      Zadzwoniła z szatni do domu, że uczy się z jakąś Jolką i wróci późno.

                      – Wolisz, mamo, żebym zanocowała u Jolki? W porządku, jeśli, oczywiście, nie
                      przerobimy całego materiału…

                      Teraz ja zesztywniałem. Kłamała jak z nut.

                      Popędziliśmy do mnie. Byłem szczęśliwy. I ręce mi drżały, kiedy przez dobrą
                      chwilę mocowałem się z zamkiem u drzwi. Ledwie je otworzyłem i już na szyję
                      rzucił mi się mój mały syn.

                      – Tatusiu, tatusiu, dobrze, że jesteś, bo pani Genowefa musiała dzisiaj wyjść
                      wcześniej…

                      Dziewczyna stała jak wryta, rozchylając usta w bezmiernym zdumieniu.

                      – Józiu – powiedziałem czule do syna – ta śliczna pani zgodziła się pozostać
                      na całą noc w naszym mieszkaniu i już nie będziesz się niczego bał.

                      Mały brzdąc obejrzał dziewczynę od stóp do głów, uśmiechnął się z aprobatą i
                      pociągnął do swojego pokoju. Dała się prowadzić, raczej machinalnie, rzucając
                      w moją stronę bardziej przerażone, aniżeli wściekłe spojrzenia.

                      – W lodówce jest kolacja, a w moim pokoju cała płytoteka do dyspozycji –
                      zawołałem już z klatki schodowej, po czym zaryglowałem drzwi na dwa spusty i
                      zadowolony, że znalazłem na dzisiejszą noc opiekunkę do dziecka, poleciałem
                      jak na skrzydłach do kumpla, gdzie urządzaliśmy kawalerskie spotkanie z
                      udziałem mrożonych buteleczek wyborowej.


                    • Gość: Emily Re: o technice IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.05.04, 14:57
                      Czy to, ze komputer jest kobieta znaczy rowniez, ze kobieta jest komputerem?
                      Nie mniej, widze widoczna ewolucje w meskim mysleniu o kobitach w kierunku
                      raczej pozytywnym. Wystarczy poczytac niejakiego Arystotela, aby sie przekonac
                      do czego niektorzy "medrcy" porownywali kobiety, te sie naturalnie rewanzowaly,
                      bo w babskim swiecie krazy tyle samo kawalow o "machos", co w meskim o
                      kobietach, zwlaszcza o "blondynkach".
                      pozdro
                      • Gość: Palnick Re: o technice :)) IP: *.stenaline.com 22.05.04, 07:47
                        Gość portalu: Emily napisał(a):

                        > Wystarczy poczytac niejakiego Arystotela, aby sie przekonac do czego
                        > niektorzy "medrcy" porownywali kobiety, te sie naturalnie rewanzowaly, bo w
                        > babskim swiecie krazy tyle samo kawalow o "machos", co w meskim o kobietach,
                        > zwlaszcza o "blondynkach".
                        -------------
                        Here you aresmile

                        Co mówi kobieta po wyjsciu z lazienki
                        - Ladnie wygladam?
                        Co mówi mezczyzna po wyjsciu z lazienki?
                        - Na razie tam nie wchodz.

                        Co powiedzial Bóg po stworzeniu mezczyzny?
                        - Stac mnie na wiecej!

                        Jak mezczyzni sortuja pranie?
                        - Na "brudne" oraz "brudne, ale jeszcze mozna zalozyc".

                        Maz: A moze dla odmiany szybki numerek?
                        - Zona: Odmiany od czego ?

                        Po czym poznac, ze twój facet cie zdradza?
                        - Zaczyna sie myc dwa razy w tygodniu.

                        Jaki jest najszybszy sposób na pozbycie sie 90 kilogramów wstretnego,
                        niepotrzebnego tluszczu?
                        - Rozwód.

                        Jak nazwanoby kobiete pracujaca tyle, co mezczyzna?
                        -Leniwa suka.

                        Dlaczego mezczyzna w lózku jest jak mikrofalówka?
                        -30 sekund i po wszystkim.

                        Jezeli 1 mezczyzna moze umyc 1 zlew naczyn w 1 godzine, to ile zlewów; naczyn
                        umyje 4 mezczyzn w 4 godziny? Zadnego. Usiada przed telewizorem i beda ogladac
                        mecz.

                        Które ze zdan skuteczniej odstraszy mezczyzne?
                        - Wynos sie albo zawolam policje! - czy -Kocham cie, chce za ciebie wyjsc i
                        miec z toba dzieci?

                        Jaka najinteligentniejsza rzecz moze powiedziec mezczyzna?
                        - Tak, kochanie.

                        Co zrobic, zeby mezczyzna byl zawsze zadowolony w lózku?
                        - Przeniesc telewizor do sypialni.

                        Co dla mezczyzny jest przyjemniejsze od najlepszego seksu?
                        - Opowiadanie o tym kumplom.

                        Kiedy kobiety beda naprawde równe mezczyznom?
                        - Dopiero wtedy, gdy idac ulica, grube i kompletnie lyse, beda myslec
                        sobie: "Uch... Wygladam tak super, ze kazdy facet chcialby mnie przeleciec."

                        Czy trudno bylo wyprodukowac mówiaca Barbie?
                        - Nie, duzo trudniej jest zrobic sluchajacego Kena.

                        Dlaczego mezczyzna jest najbardziej inteligentny kiedy uprawia seks?
                        - Bo jest podlaczony do kobiety!

                        Maz: Moze wypróbujemy dzis wieczorem inna pozycje?
                        - Zona: Z przyjemnoscia... ty stan przy zlewie, a ja usiade w fotelu i bede
                        pierdziec.

                        Maz: Chcialbym w te wakacje spedzic tam, gdzie jeszcze nigdy nie
                        bylem....
                        - Zona: Swietnie...Co powiesz na kuchnie?

                        Wlasnie rozwiodlam sie z mezem.
                        - Czemu?
                        - Mielismy nieporozumienia na tle religijnym... uwazal, ze jest Bogiem.

                        Co to jest, kiedy mezczyzna mówi kobiecie sprosne rzeczy?
                        - Molestowanie seksualne.
                        - A kiedy kobieta mówi sprosnosci mezczyznie?
                        - 7,20 za minute.

                        Dlaczego macho jest jak litera Q?
                        - Bo to duze zero z malym ogonkiem.

                        Skad wiadomo, ze facet powie zaraz cos interesujacego?
                        -Zaczyna od: "Moja zona mówi..."

                        Dlaczego mezczyzna jest jak dyplom magisterski?
                        - Tracisz mnóstwo czasu zeby go zdobyc, a potem okazuje sie, ze do niczego nie
                        jest ci potrzebny.

                        Co Bóg powiedzial po stworzeniu mezczyzny?
                        -Pierwsze sliwki robaczywki.

                        Co Bóg powiedzial po stworzeniu kobiety?
                        - Practice makes perfect
                        • panidanka Re: o technice :)) super :)))))))))) 22.05.04, 08:14
                          Palnick

                          takiego zestawu jeszcze nie miałam przyjemnosci poznać smile)))))
                          • Gość: Palnick striptizerki IP: *.stenaline.com 22.05.04, 09:59
                            Syberyjskie striptizerki
                            słyszą sardoniczne szmerki
                            sarkającej szpetnie sali
                            (sala - sami swoi, stali
                            smakoszowie strip-spelunek,
                            super-samczy swój stosunek
                            sygnalizujący spazmem
                            śmiechu, sykiem ,,Sssss!'', sarkazmem
                            Sybiraka-sybaryty):
                            ,,Ściągać szuby, seniority!'';
                            ,,Seniority? Skąd! Seniorki!'';
                            ,,Starzejemy się, sikorki-
                            -sześćdziesięciosześciolatki?
                            Sklęsły słynne super-zadki?'';
                            ,,Skandal! Szwindel! Szmalu strata!
                            Striptizerka - szpakowata!'';
                            ,,Szokuj, sławo seks-salonów,
                            Szarmem swoich salcesonów!''
                            Satyrycznym szpilkom spekta-
                            torów stępia szpice sekta
                            starowierów; starowierzy
                            sądzą: ,,Skoro Seks się szerzy -
                            Seks stanowi sedno Sensu,
                            stąd slogany: SEKS-SZALEŃSTWU
                            SERCEM SPRZYJAJ, STAROWIERZE;
                            STRIPTIZERKI SZANUJ SZCZERZE!''
                            Solidarne stanowisko
                            siurpryzuje środowisko,
                            satysfakcjonując szereg
                            syberyjskich striptizerek.

                            Stanisław Barańczak
                            • Gość: Emily Niechaj inni młode wino... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.05.04, 22:35
                              W sztuce kochania uczeńsze
                              bywają dojrzalsze damy.
                              Jak wiadomo przez ćwiczenia
                              talent udoskonalamy.

                              Wiadome im są tajniki
                              miłości innym nie znane...
                              Przykuwają nas do siebie
                              zwłaszcza przez pieszczot odmianę.

                              Żadne malowidło nie zna
                              tak bezmiernej lubieżności
                              jaka w sercach, jaka w ciałach
                              tych namiętnych istot gości.

                              Najsłodsza jest rozkosz, jeśli
                              równe jej słodycze poją.
                              równe jej powaby nęcą
                              i mnie, i kochankę moją.

                              Nienawidzę wszelkich uczuć
                              niewzajemnych... Nigdy przeto
                              nie pragnę pieścić się z chłopcem
                              ani z przekupną kobietą.

                              Nie jest mi rozkoszą – rozkosz,
                              co ją z obowiązku dano.
                              Raz na zawsze z obowiązków
                              Zwalniam moja ukochaną.

                              Słodko mi słyszeć głos jej,
                              drżący szczęściem, półomdlały,
                              gdy mię prosi, żebym zwolnił
                              namiętności mej zapały.

                              Wzrok oślepły od szaleństwa,
                              oczy od miłości mrące
                              zwraca ku mnie rozkochana,
                              pieszczot dając mi tysiące...

                              Ale najpierwszej młodości
                              obce są owe zalety.
                              Mają je – jedynie tylko
                              dojrzalsze nieco kobiety...

                              Niechaj inni młode wino
                              zapijają - do stu katów.
                              Ja pić pragnę stare trunki
                              z czasu dawnych konsulatów...

                              Ovid
                          • Gość: Palnick Re: o technice :)) bis dla panidanki :) IP: *.stenaline.com 22.05.04, 18:51
                            Penis jest jak pies: plącze się miedzy nogami, lubi, jak się go głaszcze,cieszy
                            się razem z panem.

                            Jak nazywa się mężczyzna, który utracił 90% swej inteligencji?
                            Wdowiec.

                            Dlaczego mężczyźni pragną ożenić się z dziewicami?
                            Aby uniknąć krytyki.


                            Po czym można poznać, ze facet jest podniecony?
                            Oddycha.


                            Jak wyglądałby świat bez mężczyzn?
                            Byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet.


                            Co wspólnego mają chmury i mężczyźni?
                            Jak znikają za horyzontem, to nastaje piękny dzień.


                            Co to jest: ma 4 nogi, IQ równe 90 i śmierdzi piwem?
                            Mąż i teść oglądający mecz piłki nożnej.


                            W czym jedzenie jest lepsze od seksu?
                            Godzinami nie trzeba czekać na kilka sekund przyjemności.


                            Po co na końcu członka znajduje się dziurka?
                            Aby mózg właściciela nie zginął z braku tlenu.


                            Kiedy mężczyzna jest wart 5 zł.?
                            Gdy w "Makro" pcha wózek na zakupy.


                            Dlaczego faceci mówią o swoich członkach "mój przyjaciel"?
                            Bo pragną wierzyć, że ten, kto kieruje ich życiem, jest ich przyjacielem.


                            Jaką wspólną cechę mają kafelki i mężczyźni?
                            Jak raz dobrze położysz, to potem możesz deptać całe życie.


                            Dlaczego tak mało jest kawałów o mężczyznach?
                            Bo to nieładnie wyśmiewać się ze stworzeń "inteligentnych inaczej".


                            W jaki sposób mężczyźni przygotowują sobie kąpiel z bąbelkami?
                            Jedzą wcześniej dużo fasolki....


                            Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a E.T.?
                            E.T. dzwonił do domu...


                            Co dla mężczyzny oznacza posiłek z 7 dań?
                            Hot-dog i sześciopak...


                            Co dla mężczyzny oznacza pomoc przy sprzątaniu?
                            Podniesienie nogi, żeby kobieta mogła poodkurzać...


                            Jak należy rozumieć zachowanie mężczyzny, który każe kobiecie przestać odkurzać
                            i trochę odpocząć?
                            Prawdopodobnie przez odkurzacz nie słyszy telewizora...


                            Czym różni się mężczyzna od kota?
                            Koty zawsze trafiają do kuwetki...


                            Po czym poznać, ze mężczyzna jest dobrze wychowany?
                            Wychodzi z basenu gdy musi się załatwić...


                            Nagi mężczyzna stoi przed lustrem i podziwia swoją męskość: - dwa centymetry
                            więcej i byłbym królem!
                            Na to jego żona zwraca mu uwagę: - dwa centymetry mniej i byłbyś królowa...

                            Dlaczego mężczyźni tak lubią kawały o blondynkach?
                            Bo mogą je zrozumieć...

                            Czym różni się mężczyzna od komputera?
                            W komputerze wystarczy wydać JEDNO polecenie....


                            Dlaczego psychoanaliza mężczyzn zabiera mniej czasu niż psychoanaliza kobiet?
                            Kiedy trzeba się cofnąć do dzieciństwa oni już tam są...


                            Co ma wspólnego mężczyzna w łóżku i jedzenie z mikrofalówki?
                            30 sekund i gotowe...


                            Ilu mężczyzn potrzeba do wkręcenia żarówki?
                            Dowiemy się jak tylko któryś wstanie z kanapy...


                            Jaka jest różnica pomiędzy barem a punktem G?
                            Większość mężczyzn nie ma problemu ze znalezieniem baru....


                            Dlaczego mężczyźni nigdy nie pokazują prawdziwych uczuć?
                            Nie można pokazać czegoś, czego się nie ma...


                            Kobieta: - czy kochasz mnie tylko dlatego, ze mój ojciec zostawił mi fortunę?
                            Mężczyzna: - ależ skąd, skarbie, kochałbym cię tak samo, bez względu na to, kto
                            zostawiłby ci fortunę...


                            Dlaczego kobiety nie mrugają podczas gry wstępnej?
                            Nie mają na to czasu...

                            Żona: - co to ma znaczyć, wracasz do domu na wpółpijany!?
                            Mąż: - to nie moja wina, kochanie, zabrakło mi pieniędzy...


                            Jak sprawić, żeby mężczyzna był szczęśliwy w sypialni?
                            Przenieść tam telewizor...


                            Po czym poznać, że mężczyzna ma orgazm?
                            Przewraca się i zaczyna chrapać...


                            Jaka jest różnica miedzy mężczyzną a lekarzem?
                            Lekarz jest uprzejmy gdy prosi kobietę, by się rozebrała, słucha, gdy narzeka i
                            myje ręce zanim jej dotknie.


                            Dlaczego puszki z piwem tak łatwo się otwiera?
                            Przyjrzyj się, KTO je otwiera...


                            Co to oznacza, gdy kobieta jest w domu, a mężczyzna okazuje jej nagle
                            zainteresowanie i sympatię?
                            Pomyliła domy...


                            Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a wielbłądem?
                            Wielbłąd może pracować 8 dni bez picia, podczas gdy mężczyzna może pić 8 dni
                            nie pracując...
                            • panidanka Re: o technice :)) specjalnie dla Palnicka :)) 22.05.04, 20:06
                              ale przepraszam za....

                              po czym poznać inteligentnego mężczyznę?
                              wie, kto kopie go w jaja i sprawia mu to prawdziwą przyjemność
                              • panidanka Re: o technice :)) specjalnie dla Palnicka :)) 22.05.04, 20:16
                                panidanka napisała:

                                > ale przepraszam za....
                                >
                                > po czym poznać inteligentnego mężczyznę?
                                > wie, kto kopie go w jaja i sprawia mu to prawdziwą przyjemność

                                nie od razu, miły nie od razu....
                        • Gość: Emily Panick super feminista!! re o technice;)) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.05.04, 22:46
                          Brawo, Palnicku, ja tez nie czylalam nidzie takich pysznosci i przyznam, ze
                          moja babska proznosc sie nimi wielce delektuje. No i niech teraz ktos
                          zaprzeczy, ze Bog jest KOBIETA! Czy Bog-mezczyzna moglby kumplom wyrzadzic
                          tyle moralnych krzywd?wink))
                          Pozdrowienia dla milych gosci tego sympatycznego stoliczka forumowego.
                          E
                          • Gość: Palnick Zielony walc IP: *.stenaline.com 10.06.04, 14:48

                            Sny się prześniły,
                            tańce wytańczyły,
                            oczy wypłakały,
                            serca wykochały,
                            ognie już nie płoną,
                            byłam tobie żoną
                            jedną noc szaloną,
                            kiedy śpiewał nam ten
                            alc natchniony,
                            kiedy szumiał walc,
                            walc zielony,
                            młody walc!Ach młody:
                            tak się bardzo śpieszył,
                            tak uparcie grzeszył,
                            taki był magiczny,
                            taki był muzyczny,
                            i liryczny,
                            tak mu było żal,
                            że odpłynie
                            tamten bal...że minie...
                            Gdybym ci wierzyła,
                            gdybym nie marzyła,
                            gdybym nie goniła,
                            nocą nie błądziła,
                            wody nie mąciła,
                            tu na ziemi żyła,
                            to ty byś mnie kochał
                            jeszcze dziś - i -:
                            Chmury za oknami
                            gwiazdy za chmurami,
                            góry z dolinami,
                            owce z barankami,
                            wszystko by tańczyło,
                            wszystko by mówiło
                            że to miłość,miłość
                            trwa.Gdybym nie płakała,
                            gdybym nie szalała,
                            w oczy się nie śmiała,
                            róż nie wyrzucała,
                            tylko się starała,
                            płomień osłaniała,
                            to ty byś mnie kochał
                            jeszcze dziś...
                            Damy z waletami,
                            Króle z królikami,
                            noce z porankami,
                            czyny ze słowami,
                            wszystko by tańczyło,
                            wszystko by mówiło,
                            że to miłość,miłość
                            trwa!

                            A.Osiecka.


                          • Gość: Palnick Re: Panick super feminista!! re o technice;)) IP: *.stenaline.com 21.08.04, 08:38
                            Ideał mężczyzny

                            Mężczyzna szyty na miarę
                            Przez krawca perfekcjonistę
                            Podkreśli me wdzięki i w siebie da wiarę
                            Zaskoczy każdego stylistę

                            Mężczyzna na wiele sezonów
                            W fasonie ponadczasowym
                            Przed deszczem i smutkiem najlepsza ochrona
                            Mężczyzna na każdą pogodę

                            Choć w talii się marszczy fatalnie
                            Stracił urok nowego okrycia
                            Leży na mnie jak skóra, wprost idealnie
                            Mężczyzna na resztę życia


                            Pebbels
    • Gość: Kafar Oczy tej małej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.04, 13:31
      Posłuchaj pan,panie podróżny,
      co się zdarzyło na Próżnej:
      Zyła tam Jagna ,dobra i czysta,
      i chodził do niej Jan kancelista,
      akurat to była niedziela,
      kręciła się karuzela.
      Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
      i całkiem zmącił jej miły umysł.

      Oczy tej małej jak dwa błękity
      myśli tej małej-białe zeszyty.
      A on był dla niej jak młody bóg,
      Zebyż on jeszcze kochać mógł.

      A lato, jak bywa w Warszawie,
      młodym służyło łaskawie.
      On ją zabierał na łódki,
      a ona jego leczyła smutki.
      Posłuchaj pan,panie wędrowny:
      nastał ten dzień niewymowny,
      odszedł bez słowa kochanek podły,
      na nic się zdały płacz jej i modły.

      Oczy tej małej jak dwa błękity,
      myśli tej małej-białe zeszyty.
      A on był dla niej jak młody bóg,
      żebyż on jeszcze kochać mógł.

      Pociągi odchodzą i statki,
      ona nie wróci do matki.
      Kto by uwierzył w całym Makowie,
      że dla niej światem był jeden człowiek.
      Przez niego więc siebie zabiła
      ta,co z miłości tańczyła.
      Bóg jej wybaczył czyny sercowe
      i lody podał jej malinowe.

      Oczy tej małej jak dwa błękity,
      myśli tej małej-białe zeszyty
      A on był dla niej więcej niż Bóg,
      żebyż on jeszcze kochać mógł.

      Posłuchaj niewierny kochanku,
      co nienawidzisz poranków:
      wróci do ciebie jeszcze ta trumna,
      gdzie leży twoja kochanka dumna.
      Bo taki,co kochać nie umie,
      przegra-choć wszystko rozumie.
      Bóg cię pokarze swą nieczułością
      zato,żeś gardził ludzką miłością.

      Oczy tej małej jak dwa błękity,
      myśli tej małej-białe zeszyty.
      A tyś był dla niej więcej niż Bóg,
      pokłoń się do jej martwych nóg.

      A.Osiecka.

      • Gość: Palnick Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób. IP: *.stenaline.com 23.05.04, 07:38
        Autor: Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl

        Muzyka i slowa Leonard Cohen.
        Genialne tlumaczenie - Maciej Zembaty

        Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób

        Kochałem cię dziś rano
        Ust naszych ciepła słodycz
        Jak senna złota burza
        Nade mną twoje włosy
        Przed nami na tym świecie
        Już inni się kochali
        I w mieście albo w lesie
        Też tak się uśmiechali
        A teraz trzeba zacząć
        Rozłączać się po trochu
        Twe oczy posmutniały
        Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób

        Na pewno cię nie zdradzę
        Odprowadź mnie do rogu
        Ty wiesz że nasze kroki
        Zrymują się ze sobą
        Twa miłość pójdzie ze mną
        A moja tu zostanie
        I tak się będą zmieniać
        Jak brzeg i morskie fale
        Czy miłość to kajdany ?
        Nie mówmy lepiej o tym
        Twe oczy posmutniały
        Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób

        Kochałem cię dziś rano
        Ust naszych ciepła słodycz
        Jak senna złota burza
        Nade mną twoje włosy
        Przed nami na tym świecie
        Już inni się kochali
        I w mieście albo w lesie
        Też tak się uśmiechali
        Czy miłość to kajdany ?
        Nie mówmy lepiej o tym
        Twe oczy posmutniały
        Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób

        • Gość: Emily Fatamorgana istnienia IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.05.04, 11:14
          Co znaczy żegnać?
          Czy to rozłąka fizyczna
          odpływ myśli
          a może ich przypływ?
          na chwilę, na dłużej
          a co to chwila?
          czy to pozdrowienie
          jak dwa na słońcach swych...
          (pamiętasz słowa wieszcza?)
          przestrzeni szerzenie
          zaciekawienie, znudzenie
          światem zaurocznie
          dreszcz poznawania
          euforia odkrywania
          radość witania
          energia tworzenia
          fatamorgana istnienia
          być albo nie być?
          zagubiona, nie pytam...

          A czy istnieją, Miły,
          wirtualne spotkania
          rozstania, pojednania
          wirtualne kasztany
          konwalie, platany
          wirtualne strumienie,
          koty, węże, krokodyle, jelenie
          wirtualne nocne rozmowy
          wirtualne marzenia
          spojrzenia, uwodzenia
          wirtualne całuski - niewinne
          (czy pocałunki mogą być winne?)
          wirtualne łzy,
          zazdrości
          refleksje, słabości?

          Czy istnieje
          wirtualne życie?
          Czy jest ono tylko
          tangiem atomów
          może salsą?
          energii muśnięciem
          włosów smoknięciem
          anarchią molekuł
          buntem antyentropii?
          Atomy koniugują
          rozdzielają się
          znów się schodzą
          w tantrycznych figurach
          rozkołysane w kosmicznym rocku
          a może boskim
          czy warto się spierać o szczegóły?

          A może pożegnanie
          to też powitanie?
          Witaj Miły!
          nie potrafię cię poznać
          choć się staram
          lecz to dobrze
          bo ciągle jestem zajęta
          Czy tańczysz tango?
          Orkiestra księżyzowa
          już gra...

          • panidanka Re: Fatamorgana istnienia 23.05.04, 11:45
            kiedy zabrane ci kiedyś zebro do ciebie powróci, to wtedy zrozumiesz rozumem,
            który ci dałem, że nie musisz mi ciągle udowadniać, ze spartaczyłem swoją robotę
            • Gość: Palnick Re: Fatamorgana istnienia... IP: *.stenaline.com 09.06.04, 10:45
              Mój ostatni raz. Halina (59) opisuje swoje ostatnie przeżycie.To było późnym
              latem, a może wczesną jesienią. Ale od początku. Od kilku lat byłam wdową,
              jednak prawie trzy lata temu poznałam Lucjana, który był ode mnie starszy i
              bardziej dojrzały. Wtedy też od razu zrobił na mnie świetne wrażenie. Jego
              bokobrody à la cesarz Franciszek Józef, przyprószone nieśmiałą siwizną,
              nienagannie zawiązana seledynowa muszka, zegarek na pozłacanym łańcuszku,
              prawdziwe binokle na nosie... Pachniał fajką i tabaką. Do końca życia nie
              zapomnę tego zapachu. Podobał się wszystkim moim koleżankom. Pragnęłam go od
              samego początku, on również zwrócił na mnie uwagę. Od tamtego czasu byliśmy
              nierozłączną parą. Nasze pożycie również układało się wspaniale, mimo
              okresowych problemów Lucjana z erekcją (miał w końcu 67 lat) i sporadycznej
              suchości w mojej pochwie, nie licząc drobnych problemów związanych z
              wieńcówką u obojga.
              Po dwóch latach naszego związku zaczęliśmy rozmawiać o rozpoczęciu
              zakończenia współżycia. Chcieliśmy się do tego dobrze przygotować. Byłam
              szczęśliwa, że TO stanie się właśnie z nim, on również pragnął tego właśnie
              ze mną. Imponował mi, był bowiem ode mnie bardziej doświadczony. Powiedział
              mi, że kilka dziewczyn miało już z nim swój ostatni raz. On jednak wciąż
              czekał na tę jedną jedyną. Powiedział mi, że właśnie ja jestem tą jedyną..
              Przytulił mnie wtedy mocno.
              Ostatniego razu byłam bardzo ciekawa. Prawdę mówiąc trochę się tego bałam.
              Wszystkie moje koleżanki miały to już za sobą. Były z tego powodu bardzo
              dumne. Ja byłam tą „ostatnią w kolejce”. Czułam się, w porównaniu z nimi,
              zwykłą niedojrzałą szczeniarą. Co prawda, dawno już przestałam miesiączkować,
              jednak do pełni brakowało mi właśnie TEGO.
              Z Lucjanem postanowiliśmy, że nasz ostatni raz stanie się na wspólnych
              wakacjach, na obozie pracowniczym w sanatorium w Ciechocinku. Wszystko wkoło
              było bardzo nastrojowe, wyśnione, wręcz wymarzone, jakby stworzone do tego
              cudownego doświadczenia. Tężnie, łaźnie, kuracjusze, ciche parki zasnute
              poranną mgiełką, zakochani emeryci, kawiarenki, studenci uniwersytetu
              trzeciego wieku... Cieszyliśmy się oboje, że nasz ostatni raz stanie się w
              tak czarownym miejscu.
              Pewnego wieczoru, po serii zabiegów sanatoryjnych (wycinanie wrośniętych
              paznokci u nóg, wymiana protez zębowych, transfuzje, ćwiczenia na koordynację
              ruchów, na pamięć – postępujący Alzheimer...) poszliśmy na wieczorek
              taneczny. Z racji diety (zioła, witaminy, glukoza, produkty niskotłuszczowe,
              bez konserwantów, dużo białka), byliśmy w znakomitej kondycji i obojgu nam
              dopisywał humor. Cały wieczór upłynął nam na dowcipkowaniu ze znajomymi,
              dominował przedwojenny żydowski humor. Lucjan patrzył na mnie jednak zupełnie
              inaczej niż zwykle. Wyglądał tak uroczo i pociągająco, na klapie marynarki
              błyszczał mu virtuti militari drugiej kategorii, pamiątka z powstania 44-go.
              Mój bohater. Zagrano naszą melodię. Mieczysław Fogg, „Ta ostatnia niedziela”.
              Poprosił mnie do tańca. W tym momencie zrozumiałam, że TO stanie się dziś.
              Zza swoich binokli wpatrywał się we mnie czule swymi zmętniałymi rogówkami.
              Powiedział mi na ucho: „Nie czekajmy”.
              Nie czekaliśmy. Poszliśmy do pokoju. Lucjan przewidział wszystko wcześniej,
              dopiero teraz zauważyłam, że wziął ostatnią viagrę. Nalegał, by spróbować bez
              prezerwatywy. Ponieważ moje miesiączki zatrzymały się już kilka lat temu,
              zgodziłam się. Nie zapomnę tego. Własnoręcznie odłączył mi cewnik. Był dla
              mnie taki czuły. Rozebrał i zaczął całować. Z radia gdzieś za ścianą cicho
              szemrały słowa „Miłość ci wszystko wybaczy”... Było bosko, bosko, chociaż
              żadne z nas nie zdołało dojść. Ani wyjść z łóżka o własnych siłach (tu
              podziękowania dla pielęgniarzy z obsługi pawilonu sanatoryjnego „Senior”wink.

              Kocham Cię. Kocham Cię. Kocham Cię. Lucjanku, dziękuję Ci.
      • Gość: Palnick Eurowybory limerykiem-zatrzymać ulotność chwili;) IP: *.stenaline.com 16.06.04, 01:21
        Eurowybory 13.06.2004

        Donald jeden z przystojnych tenorów
        ma pękaty dziś wór elektorów
        Już Europa jest nasza
        Triumfalnie ogłasza
        Tylko jak tam dojechać bez torów?

        Giertych Polak, choć pono pejsaty,
        tak zawołał wieczorem do taty:
        Ja Europę ocalę
        Swoje piętno wypalę
        A wypalić to może z armaty.

        Jeden Kaczor z Warszawy ratusza
        bratu miłą dziś kwestię porusza:
        Silne my - kacze plemię
        Wdepczem SLD w ziemię
        Tak elekcja nam ptactwo rozjusza

        A od wczoraj Andrzeja Leppera
        straszna bierze i nagła cholera
        Tak nas mało w Bruseli
        Szmalu nie będziem mieli
        Elektorat to wredny przechera!

        Pewien staruch a wciąż demokrata
        co to w Leszku Millerze miał brata
        Dostał tortu kawałek
        Łzy uronił kryształek
        Może boleć większości utrata.

        Pewna Mumia co wyszła z mogiły
        Która znana jest wszystkim z bezsiły
        Bo siódemka szczęśliwa
        Tadzio znów głową kiwa
        Tak wybory Łazarza wskrzesiły.

        Pewna Partia Stronniczych Fornali
        utrzymała się cudem na fali
        Kto nas kupi dumają
        Taki już zwyczaj mają
        To z rozpaczy, bo grunt się już pali

        Lepsza część naszej Polskiej Lewicy
        wczoraj przeszła recenzję swej chcicy
        Długo bardzo się chwiała
        Ale w końcu przetrwała
        Trudno żyć nim cię ktoś rozprawiczy.

        ***O tych poniżej progu 5%

        Pewien poseł z przedmieścia Pakości
        Szalał wczoraj i ryczał ze złości
        Do Brukseli nie idę
        Będę tu klepał bidę
        Bo wyborcy olali tych gości

        Jeden poseł z rogatek Poznania
        Bardzo pragnął w Brukseli śniadania
        Tłuszcza go nie wybrała,
        Żona co miała - dała,
        Trzy kwartały ma do rozwiązania.

        *** Prezydencka recenzja:

        Pan prezydent Wam znany z imienia
        Dziś na drobne swa "sławę" rozmienia
        Mówi: naród głupawy,
        Niedojrzały, niemrawy
        Tak objawia sie uraz golenia.
    • Gość: Palnick Takie tam sentymenty... IP: *.stenaline.com 21.07.04, 01:55
      For auld lang syne.

      Should auld acquaintance be forgot
      and never brought to mind?
      Should auld acquaintance be forgot
      and days of auld lang syne?

      For auld lang syne, my dear,
      For auld lang syne,
      We’ll take a cup o’kindness yet
      For auld lang syne.

      We twa hae run aboot the braes
      And pou’d the gowans fine;
      we’ve wander’d mony a weary foot
      Sin’ auld lang syne.

      We two hae paidled i’the burn
      Frae mornin’ sun till dine;
      But seas between us braid hae roar’d
      Sin’auld lang syne.

      And here’s hand, my trusty friend,
      And gie’s a hand o’thine;
      We’ll take a cup o’kindness yet
      For auld lang syne.

      Should auld acquaintance be forgot
      and never brought to mind?
      Should auld acquaintance be forgot
      and days of auld lang syne?

      For auld lang syne, my dear,
      For auld lang syne,
      We’ll take a cup o’kindness yet
      For auld lang syne.

      For auld lang syne, my dear,
      For auld lang syne,
      We’ll take a cup o’kindness yet
      For auld lang syne.


      • blekitna_rapsodia Re: Takie tam sentymenty... 21.07.04, 03:41
        Stay my charmer, can you leave me?
        Cruel, cruel to deceive me;
        Well you know how much you grieve me;
        Cruel charmer, can you go?
        Cruel charmer, can you go?

        Then catch the moments as they fly,
        And use them as ye ought, man:
        Believe me, happiness is shy,
        And comes not aye when sought, man.
        ------
        rownie sentymentalnie wink))


        • Gość: Palnick Tydzień słomianego wdowca :) IP: *.stenaline.com 21.07.04, 10:34

          Zostalem sam.
          Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana.
          Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni.

          Poniedzialek
          DOKLADNIE zaplanowalem rozklad zajec. Wiem, o której bede wstawal, ile
          czasu poswiece na poranna toalete i sniadanie. Policzylem, ile zajmie mi
          zmywanie, sprzatanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie. Jestem milo
          zaskoczony,ze mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem,
          dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro mozna tak
          szybko sie z tym uporac.Wystarczy odpowiednio zorganizowac sobie prace. Na
          kolacje zafundowalem sobie i psu po steku. Zeby stworzyc mily nastroj, ladnie
          nakrylem do stolu.
          Ustawilem wazon z rózami i zapalilem swiece. Pies na przystawke dostal pasztet
          z kaczki, potem glówne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja
          popijam wino i pale dobre cygaro. Dawno nie czulem sie tak dobrze.

          Wtorek
          MUSZE jeszcze raz przemyslec rozklad dnia. Zdaje sie, ze wymaga kilku drobnych
          poprawek. Wyjasnilem psu, ze nie codziennie jest swieto, dlatego nie moze sie
          spodziewac, ze zawsze bedzie jadl przystawki i inne dania z trzech róznych
          misek, które ja musze myc. Przy sniadaniu zauwazylem, ze picie soku ze swiezych
          pomaranczy ma jedna zasadnicza wade. Za kazdym razem trzeba potem myc
          wyciskarke. Jak rozwiazac ten problem? Trzeba przygotowac sok na dwa dni -
          wtedy wyciskarke myje sie dwa razy rzadziej. Odkrycie dnia: parówki mozna
          odgrzewac w zupie. W ten sposób ma sie jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno
          nie bede codziennie biegal z odkurzaczem tak jak chciala zona. Raz na dwa dni
          to az nad to. Musze tylko pamietac, zeby zdejmowac buty, a psu wycierac lapy.
          Poza tym czuje sie swietnie.

          Sroda
          MAM wrazenie, ze prowadzenie domu zajmuje jednak wiecej czasu, niz
          przypuszczalem. Bede musial zrewidowac swoja strategie. I tak: przynioslem z
          baru kilka gotowych dan - w ten sposób nie strace w kuchni az tyle czasu.
          Przygotowanie posilku nigdy nie powinno trwac dluzej niz jedzenie. Kolejny
          problem to slanie lózka. Najpierw trzeba sie z niego wygrzebac, potem
          wywietrzyc sypialnie, a na koncu jeszcze równo ulozyc posciel - zawracanie
          glowy. Nie uwazam, zeby codzienne slanie lózka bylo konieczne, zwlaszcza ze i
          tak wieczorem czlowiek musi sie do niego polozyc. W sumie wydaje sie, ze jest
          to czynnosc zupelnie pozbawiona sensu. Zrezygnowalem tez z przygotowywania
          osobnych posilków dla psa i kupilem gotowe jedzenie w puszkach. Pies troche sie
          krzywil, ale cóz... skoro ja moge sie obyc bez domowych obiadków, on tez nie
          powinien grymasic.

          Czwartek
          KONIEC z wyciskaniem soku z pomaranczy! To nie do wiary, ze z tym niewinnie
          wygladajacym owocem jest az tyle zachodu. Kupie sobie gotowy sok w butelkach.
          Odkrycie dnia: udalo mi sie przespac noc i wysunac sie z lózka prawie nie
          naruszajac poscieli. Rano musialem tylko wygladzic narzute. Oczywiscie jest to
          kwestia wprawy i w czasie snu nie mozna sie za czesto przewracac z boku na bok.
          Troche bola mnie plecy, ale goracy prysznic powinien pomóc. Zrezygnowalem z
          codziennego golenia, bo to zwykla strata czasu. Zyskalem przez to cenne minuty,
          których moja zona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu. Kolejne odkrycie: nie ma
          sensu za kazdym razem jesc z czystego talerza. Ciagle zmywanie zaczyna mi
          dzialac na nerwy. Pies tez moze jesc z jednej miski - w koncu to tylko zwierze.
          UWAGA: doszedlem do wniosku, ze odkurzac trzeba najwyzej raz w tygodniu.
          Parówki na obiad i na kolacje.

          Piatek
          KONIEC z sokiem pomaranczowym! Za duzo dzwigania.Odkrylem nastepujaca rzecz:
          rano parowki smakuja calkiem niezle, po poludniu gorzej a wieczorem w ogóle.
          Poza tym jesli zywic sie nimi dluzej niz przez dwa dni z rzedu, moga wywolywac
          lekkie mdlosci. Pies dostal sucha karme. Jest równie pozywna, a miska nie jest
          popackana. Z kolei ja zaczalem jesc zupe prosto z garnka. Smakuje tak samo, a
          nie trzeba brudzic talerza ani chochli. Teraz juz nie czuje sie tak, jakbym byl
          automatyczna zmywarka do naczyn. Przestalem wycierac podloge w kuchni. Ta
          czynnosc irytowala mnie tak samo jak slanie lozka. UWAGA: zegnajcie puszki!!!
          Nie bede brudzil sobie otwieracza.

          Sobota
          PO CO wieczorem zdejmowac ubranie, skoro rano znow trzeba je wlozyc? Zamiast
          marnowac czas, lepiej troche dluzej polezec. Przy okazji mozna zrezygnowac z
          koldry i odpadnie klopot z jej porannym ukladaniem. Pies nakruszyl na podloge.
          Zbesztalem go. Powiedzialem, ze nie jestem jego sluzacym. Dziwne - nagle zdalem
          sobie sprawe, ze moja zona tez tak czasem do mnie mówi. Powinienem dzis sie
          ogolic, ale jakos nie mam ochoty. Nerwy mam napiete jak postronki. Na sniadanie
          zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania,
          gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynnosci doprowadzaja mnie do rozpaczy.
          Plan na dzis: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Zadnych
          talerzy, sztucców, obrusów i innych glupot. Troche bola mnie dziasla. Pewnie
          jem za malo owoców, ale nie chce mi sie ich taszczyc ze sklepu. Moze to
          poczatek szkorbutu? Po poludniu zadzwonila zona i spytala, czy umylem okna i
          zrobilem pranie. Wybuchnalem histerycznym smiechem. Powiedzialem jej, ze nie
          mam czasu na takie rzeczy. Jest pewien problem z wanna. Odplyw zatkal sie
          makaronem. Ale niespecjalnie sie martwie. I tak przestalem sie kapac. UWAGA:
          jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy sie spieszyc, zeby zbyt dlugo
          nie trzymac jej otwartej.

          Niedziela
          OGLADALISMY z psem telewizje z lózka. Na ekranie rózni ludzie zajadali
          przerózne smakolyki, a my tylko z zazdroscia przelykalismy slinke. Obaj
          jestesmy oslabieni i drazliwi. Rano zjedlismy cos z psiej miski, ale zadnemu z
          nas to nie smakowalo. Naprawde powinienem sie umyc, ogolic, uczesac, zrobic psu
          jesc, wyjsc z nim na spacer, pozmywac, posprzatac, pojsc po zakupy, ale po
          prostu nie moge wykrzesac z siebie dosc sil. Mam problemy z utrzymaniem
          rownowagi, zaczyna szwankowac wzrok. Pies zupelnie przestal merdac ogonem.
          Pchani resztka instynktu samozachowawczego, wyczolgujemy sie z lózka i idziemy
          do restauracji, gdzie przez ponad godzine jemy rozne pysznosci. Korzystamy z
          wielu talerzy, bo przeciez nie musimy ich myc. Ladujemy w hotelu. Pokój jest
          wysprzatany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazlem sposob na zmore tych
          okropnych domowych obowiazkow.
          Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie?

          • panidanka Re: Tydzień słomianego wdowca :) 21.07.04, 10:54
            Gość portalu: Palnick napisał(a):

            >
            > Zostalem sam.
            > Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana.
            > Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni.
            >
            > Wreszcie znalazlem sposob na zmore tych
            > okropnych domowych obowiazkow.
            > Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie?
            >
            > Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana.
            > Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni.
            >

            no i jak myslisz Palnicku?
            co żona robi przez tydzień?
            chyba nie spaceruje z psem, bo z nim to ty masz miło spedzić czas smile

            na szczęście tydzień szybko mija
            a przez resztę czasu i tak ty masz zysk smile

            pozdrawiam
            danka
          • Gość: rapsodia Re: Tydzień słomianego wdowca :) IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:35
            A bylo psa nauczyc gotowac! wtedy zastapilny manzelkie, przynajmniej w tej
            gestiiwink)
            • Gość: Palnick Żelazko IP: *.stenaline.com 24.07.04, 19:05
              Gdyby Telekomunikacja Polska produkowała żelazka, to w sklepach nigdy byś ich
              nie mógł znaleźć. Żeby dostać jedno żelazko musiałbyś złożyć podanie, zapłacić
              i czekać przeciętnie 5 lat (rekordziści - 30 lat). Po otrzymaniu zaoferowaliby
              Ci super specjalna ofertę promocyjna na prąd. Oferta byłaby przymusowa i
              polegała na tym, ze przy każdym prasowaniu powyżej 12 godzin masz 10% zniżki,
              ale za to każde krótsze kosztuje Ciebie 20% więcej. Rząd oczywiście dla Twojego
              dobra utrzymywałby monopol na sprzedaż żelazek z wyjątkiem 3 wybranych gmin na
              terenie kraju.
              Gdyby ZUS produkował żelazka, to przez całe życie oddawałbyś 50% swojego
              dochodu co miesiąc, po to żeby na starość otrzymać stare, używane urządzenie,
              które oni dostali z darów. Za to serwisowanie żelazek odbywałoby sie w
              marmurowym pałacu, gdzie na jednego klienta przypadałoby 3,65 pracownika.
              Gdyby PKN Orlen produkował żelazka mógłbyś je kupić w każdym sklepie, przy czym
              ich cena rosłaby średnio 30% powyżej inflacji rocznie. Każda kolejna podwyżka
              byłaby tłumaczona wzrostem cen metalu na świecie (zwłaszcza wtedy, gdy
              drożałyby metale, które nie są używane w produkcji żelazek), natomiast obniżki
              byłyby tylko promocyjne. W zasadzie obniżka polegałaby na tym, ze żelazko przez
              pewien czas jeszcze nie zdrożeje.

              Gdyby PZU-Zelazko produkowało żelazka to wkrótce po rozpoczęciu działalności
              parlament kazałby Ci kupować co najmniej 1 żelazko rocznie z możliwością
              dokupienia następnych. Policja mogłaby Ciebie nachodzić w domu, zadąć okazania
              dowodu opłaty za ostatni kupiony przyrząd i wlepiać Ci mandaty za nieostrożne
              prasowanie. W przypadku gdybys nie miał wykupionego ważnego żelazka zostałbyś
              wyrzucony z mieszkania, a wszystkie pokoje zaplombowane. Oczywiście dla Twojego
              dobra.

              Gdyby Kopalnie produkowały żelazka, to dzięki rządowym dotacjom byłyby trzecim
              co do wielkości producentem na świecie. Co prawda ich żelazka byłyby znacznie
              droższe niż inne, a sama firma wykazywałaby ogromne straty. Każda próba
              zamknięcia dowolnej fabryki kończyłaby sie strajkami i zamieszkami ulicznymi,
              dzięki czemu powstałby specjalny program restrukturyzacji przewidujący 10.000
              złotych odprawy dla każdego pracownika, który dobrowolnie odejdzie z firmy i
              zysk w wysokości 10 zł na każde 350 wyprodukowanych żelazek w 2013 roku.

              Gdyby Microsoft produkował żelazka, to 95% desek do prasowania i 99% prądu nie
              obsługiwałoby żelazek innych firm. Każda zmiana żelazka wymagałaby nowej deski
              do prasowania lub przynajmniej upgrade`u do nowszej wersji, na co oczywiście
              przez pewien czas byłaby promocja. Oczywiście czasem występowałby wyjątek
              krytyczny 00FF2546502 w module IRON XC3656121 co wymagałoby rozpoczynania
              całego prasowania na nowo. Po pewnym czasie firma wypuściłaby na rynek Żelazko
              Milenijne, które różniłoby sie od poprzedniego Żelazka `98 tym, ze byłoby
              bardziej niestabilne, ale za to miałoby ładniejsze przyciski.

              Gdyby Telewizja Polska produkowała żelazka, to niezależnie od tego jakiej firmy
              żelazko posiadasz (i czy w ogóle je używasz), musiałbyś płacić abonament.
              Abonament byłby mniejszy, gdybys nie posiadał żelazka, ale jedynie deskę do
              prasowania. Od czasu do czasu konkurencyjna firma prywatna sprowadzałaby super
              żelazka (np. z Japonii i Korei) na rynek za dodatkowa oplata. TVP zamiast
              zaoferować lepsze żelazka domagałaby sie od urzędników zamknięcia wszystkich
              innych firm stosujących w jej mniemaniu "nieuczciwe praktyki". Szczytem
              technologicznej myśli TVP S.A. byłyby nieciekawe i często psujące sie wyroby
              reklamowane często jako "Zlotepolskie" żelazka.


              Gdyby Zarząd Dróg i Mostów produkował żelazka, to nowy model powstawałby
              średnio co 15 lat, natomiast stare byłyby remontowane tylko w przypadku
              spowodowania bardzo dużej ilości katastrof. W pewnym momencie rząd
              przedstawiłby program budowy super autożelazek z następującymi założeniami:
              1. powołuje sie nowa firmę "Autożelazka Polskie".
              2. zabrania sie wszystkim innym produkowania jakichkolwiek żelazek.
              3. głównym udziałowcem Autozelazek Polskich jest rząd i wybrana przez
              urzędników firma prywatna.
              4. Za państwowe pieniądze produkuje sie żelazka, natomiast prywatna firma
              otrzymuje zyski ze sprzedaży.
              Po 5 latach program zakończyłby sie potężna afera, po której nowy rząd
              ogłosiłby kolejny pomysł na "Autożelazka", w wyniku którego do 2010 roku ma w
              Polsce być 100 nowych autozelazek dla 300 osób.
              Gdyby Sejm produkował żelazka, to każde (już na etapie projektowania) miałoby
              znana producentowi wadę, która planowałby usunąć w toku produkcji lub poprzez
              wprowadzenie modyfikacji w kolejnym modelu. Cześć żelazek byłaby jednak
              produkowana po przegłosowaniu licznych poprawek do projektu, dzięki czemu
              niektóre modele zyskiwałyby nieoczekiwanie kolka, zasilanie strumieniem wody
              lub reaktorem atomowym, mrożoną lub pokryta materiałem ściernym stopę. W
              rezultacie żadne z ogromnej ilości wyprodukowanych żelazek nie pełniłoby roli
              do której jest przeznaczone. Można by natomiast z powodzeniem używać ich jako
              przyciski do papieru, zabawki dla dzieci, narzędzia stolarskie czy nawet broń.
              • panidanka Re: Żelazko 25.07.04, 09:05
                gdyby Ojciec miał sam wyprasować wszystkie sukienki balowe swoich dzieci, to
                mogę się założyć o jeden szew na ornacie, że już przy pierwszych 12 szatkach
                stracił by swoją przyrodzoną świętą cierpliwość.
                ale On, świadom tego,nawet nie podejmuje się takiego zadania, ale wydaje
                encyklikę o dopuszczalności używania żelazek "z duszą" (takie ponoć można
                jeszcze napotkać na wysypiskach rzeczy kiedyś użytecznych)do czasu wyczerpania
                się zapasu tych, co potrafią jeszcze takimi żelazkami się posługiwać.
                a po sprasowaniu wszystkich fałd i plis zostanie ogłoszona cykliczna moda na
                szatki nieprasowalne i problem żelazka mamy z głowy
            • Gość: Palnick Czy to prawda o mężczyznach ?! :) IP: *.stenaline.com 29.08.04, 08:21

              Autor: Gość: Mosze IP: 5.5R* / 212.25.109.*
              Data: 28.08.2004 09:15


              Kilka slow z meskiego slownika:

              1. Czy my się przypadkiem nie znamy? = Niezła dupa
              2. Jestem romantykiem = Jestem biedny
              3. Potrzebuję cię = Ręka mnie już boli
              4. Nie jestem taki jak inni faceci = Jestem obrzezany
              5. Poważnie myślę o trwałym związku = Mam dość onanizmu
              6. Tylko na tobie mi zależy = Jesteś jedyną dziewczyną, która może na mnie
              patrzeć
              7. Chciałbym cię lepiej poznać = Żebym miał o czym opowiadać kumplom
              8. To tylko sok pomarańczowy, spróbuj = Jeszcze dwa takie drinki i zgodzi się
              na wszystko
              9. Nie wiem czemu, ale jej nie lubię = Nie chciała iść ze mną do łóżka
              10. I jak było? = Naprawdę mam takiego małego?
              11. Wspaniale się wczoraj bawiłem = Kim ty do cholery jesteś?
              12. Kochasz mnie? = Zrobiłem coś głupiego i pewnie się o tym dowiesz
              13. Naprawdę mnie kochasz? = Zrobiłem coś głupiego i na pewno się o tym dowiesz
              14. Zadzwonię = Mam nadzieję, że więcej cię nie zobaczę
              15. Dużo o nas myślałem = Na trzeźwo nie jesteś tak ładna, jak mi się wydawało
              16. Zostańmy przyjaciółmi = Prawdę mówiąc jesteś bardzo brzydka...
              17. Wiele się od ciebie nauczyłem = Następna proszę!


              Jak zaimponować kobiecie, a jak mężczyźnie

              kobiecie:
              prawić komplementy,
              szanować,
              zaszczycać,
              tulić,
              całować,
              piescić,
              kochać,
              glaskać,
              draznić,
              zapewnić wygode,
              chronić,
              przytulać,
              podtrzymać,
              wydawać na nia pieniadze,
              poić i karmić,
              kupować jej rzeczy,
              sluchać jej,
              dbać o nia,
              zostać z nia,
              popierać ja,
              trzymać sie jej,
              iść na koniec ziemi dla niej.

              mężczyźnie:
              Pokazać nagość
              Dać mu co zechce (hmmm)
              Przynieść jedzenie i piwo!




              • danutabis Re: Czy to prawda o mężczyznach ?! :) 29.08.04, 09:39
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                >
                > Autor: Gość: Mosze IP: 5.5R* / 212.25.109.*
                > Data: 28.08.2004 09:15
                >
                >
                > Kilka slow z meskiego slownika:
                >
                > 1. Czy my się przypadkiem nie znamy? = Niezła dupa

                z takim nastawieniem niektórzy "podrywają"

                > 2. Jestem romantykiem = Jestem biedny

                prawda smile)))))

                > 3. Potrzebuję cię = Ręka mnie już boli

                przygotowywać te śniadania i obiady i...ten cały dom na głowie
                a pralka sama nie chce wyprasować mi koszul

                > 4. Nie jestem taki jak inni faceci = Jestem obrzezany

                tego "gatunku" nie znam


                > 5. Poważnie myślę o trwałym związku = Mam dość onanizmu

                jak punkt 3

                > 6. Tylko na tobie mi zależy = Jesteś jedyną dziewczyną, która może na mnie
                > patrzeć

                to chyba jakiś brzydszy od Belfegora smile))

                > 7. Chciałbym cię lepiej poznać = Żebym miał o czym opowiadać kumplom

                aktualne w wieku do lat...niektórzy nie "wyrastają z tego nigdy sad

                > 8. To tylko sok pomarańczowy, spróbuj = Jeszcze dwa takie drinki i zgodzi się
                > na wszystko

                smile))))))
                dla nie abstynentej

                > 9. Nie wiem czemu, ale jej nie lubię = Nie chciała iść ze mną do łóżka

                smile)))
                zdecydowanie tak!!!

                > 10. I jak było? = Naprawdę mam takiego małego?

                niestety, ale....wiedział, że ma taki feler na widoku

                > 11. Wspaniale się wczoraj bawiłem = Kim ty do cholery jesteś?

                z balangi na balangę


                > 12. Kochasz mnie? = Zrobiłem coś głupiego i pewnie się o tym dowiesz

                smile)))))))

                > 13. Naprawdę mnie kochasz? = Zrobiłem coś głupiego i na pewno się o tym
                dowiesz

                smile))))))))))

                >
                > 14. Zadzwonię = Mam nadzieję, że więcej cię nie zobaczę

                oj tak sad

                > 15. Dużo o nas myślałem = Na trzeźwo nie jesteś tak ładna, jak mi się
                wydawało

                oj!
                tak

                > 16. Zostańmy przyjaciółmi = Prawdę mówiąc jesteś bardzo brzydka...

                oj!
                może nie taka brzydka, ale po pijaku to każda jest piękna jak się rusza

                > 17. Wiele się od ciebie nauczyłem = Następna proszę!

                oj!
                tak!

                >
                >
                > Jak zaimponować kobiecie, a jak mężczyźnie
                >
                > kobiecie:
                > prawić komplementy,
                > szanować,
                > zaszczycać,
                > tulić,
                > całować,
                > piescić,
                > kochać,
                > glaskać,
                > draznić,
                > zapewnić wygode,
                > chronić,
                > przytulać,
                > podtrzymać,
                > wydawać na nia pieniadze,
                > poić i karmić,
                > kupować jej rzeczy,
                > sluchać jej,
                > dbać o nia,
                > zostać z nia,
                > popierać ja,
                > trzymać sie jej,
                > iść na koniec ziemi dla niej.

                OJ!!! TAK!!!!!!!!!!!!!!

                >
                > mężczyźnie:
                > Pokazać nagość
                > Dać mu co zechce (hmmm)
                > Przynieść jedzenie i piwo!
                >
                >
                >

                tylko to ostatnie smile))))))))
                poza tym facet potrafi poradzić sobie sam smile))))))))
                jak nie jest ...romantykiem smile))
                >
              • Gość: Emily Re: Czy to prawda o mężczyznach ?! :) IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 02:13
                Hmm, mysle ze jest w tym ziarno prawdy, a moze i ich caly garniec. Tyle, ze z
                mojego skromnego zyciowego doswiadczenia wynika, ze mezczyzni sa rozni i maja
                rozne potrzeby, choc niektore sa na pewno wspolne. Z kobietami podobnie. Nie
                mniej jest w tym teksciku niewatpliwa naukowa prawda. Kobiety maja bardziej
                pofaldowana kore mozgowa (stad wieksze potrzeby), a zatem i wieksza
                powierzchnie kory, ktora koreluje ze stopnien rozwoju ewolucyjnegowink). Wszystko
                da sie wytlumaczyc struktura materiiwink
                pozdro

    • Gość: rapsodia I'm Nobody! Who are you? IP: *.dc.dc.cox.net 21.07.04, 04:35
      I'm Nobody! Who are you?
      Are you--Nobody--too?
      Then there's a pair of us?
      Don't tell! they'd advertise--you know!

      How dreary--to be--Somebody!
      How public--like a Frog
      • Gość: Palnick Nobody is perfect. IP: *.stenaline.com 21.07.04, 07:19
        My name is nobody smile))))
      • Gość: Palnick Pan Tadeusz, Telimena i prawo jazdy :) IP: *.stenaline.com 21.07.04, 16:16
        A oto nieznany fragment Pana Tadeusza:

        Natenczas na dziedziniec "Polonez" sie wtoczyl.
        Stanal. Prychnal. Zafukal. Pod dwor sie potoczyl.
        Wysiadl z niego pan mlody. Kazda polska dusza
        Domysla sie, ze chodzi tu o Tadeusza.
        Teraz zamknal swe cudo, poklepal dwa razy,
        Juz do domu mial ruszac, gdy nadszedl Gerwazy
        Wraz z piekna Telimena, Hrabia, Podkomorzym,
        Ktory spojrzal, woz zoczyl i jak gdyby ozyl.
        - Duze toto! Wymaga w prowadzeniu wprawy -
        Rzekl i spytal niezrecznie: - Grat prosto z naprawy?
        - Ehe! jeknal Tadeusz nieco rozezlony.
        - Skrzynie biegow zmienilem, dwie felgi, opony
        I podloge co nieco zniszczona przez deszcze...
        Spojrzal w niebo i dodal: - A Bog wie, co jeszcze...
        - I ja wiem!- Telimena baknela zmieszana.
        - Zaloze sie, ze nowe: przeguby, membrana...-
        Urwala, bo Protazy zblizyl sie w uklonach
        I rzekl z lekkim podziwem:- O, pani szkolona!
        - Tak!- na to Telimena.- Kiedys w Petersburgu
        Dostalam "Prawo Jazdy". Mam je gdzies.. tam ... w biurku...
        To prawda. Miala takiez (z malenka notatka,
        Ze jeździc jej nie wolno, jesli juz to taczką).
        - To przejedz - ze sie ascka! poprosil Gerwazy.
        Nie trzeba bylo damie powtarzac dwa razy;
        Zblizyla sie do wozu nieznacznie pobladla,
        Otworzyla drzwi smialo i z rozmachem siadla.
        Juz myslano, ze bedzie zapuszczac motory,
        Lecz rozlegl sie dzwiek inny - trzeszczaly resory,
        - Popchnijcie!- zawolala.- Znow nici z silnika!
        Popchneli z calej sily; Hrabia sie potykal,
        Glosno jeknal: "O Jezu!". Podkomorzy stary
        Zostawil jeden trzewik na dnie jakiejs szpary,
        Gerwazy, bol w korzonkach czujacy od roku,
        Tez nie zostal sie z tylu - dotrzymywal kroku.
        Minely dwie minuty, potem piec minelo,
        Pchali jeszcze przez chwile. Nagle cos rabnelo;
        Rozsypaly sie szyby, odpadly dwa kola
        I rozlegl sie krzyk dziki:-
        Panowie! Stodola!
        Za pozno.
        Hrabia zmeczony przycupnal na kole
        I rzekl z gorzka ironia:- Jestesmy w stodole!
        Po czym dodal szmelc kopiac elegancka noga:
        - I coz z tego zostalo? Siedzenia z podloga?
        Gerwazy, ktory zemdlal z silnego wrazenia,
        Teraz usiadl i spytal: - Gdzie jest Telimena?
        - Tu-m ja, moj Gerwazenku! - zawolala dama.
        - Tu, na tylnym fotelu. Nie wyjde stad sama!
        Pozniej nawet i sluzba dlugo rozprawiala
        Ze gdyby Telimena za kolkiem siedziala,
        To moze by sie sprawa inaczej skonczyla.
        "Polonez" bylby caly, stodola by byla...
        Ale chyba widocznie tak sie stac musialo.
        Tadeusz, jak grzecznemu czlekowi przystalo,
        Nie zglosil do urzedu o zniszczeniu mienia,
        Dlatego nikt do dzisiaj nie wszczal dochodzenia
        • Gość: rapsodia Re: Pan Tadeusz, Telimena i prawo jazdy :) IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:33
          Nobody is pluscuamperfectus!!!!!!wink)))))
    • Gość: rapsodia One perfect rose..... IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:59
      Why is it no one ever sent me yet
      One perfect limousine, do you suppose?
      Ah no, it's always just my luck to get
      One perfect rose.
      wink))
      some things can be perfect!wink), sometimes.
      • Gość: Palnick Feromony IP: *.stenaline.com 23.07.04, 09:33
        Od lat, - szmat czasu nie mały
        Jestem zakochany cały
        Wczoraj od mej słodkiej damy
        Dowiedziałem sie zdumiony
        Co takiego “feromony”

        “To nie miłość” mówi miła
        Tak ciebie otumaniła
        Fakt że mnie tak bardzo łakniesz
        Obsesją zwyczajną pachnie
        A obsesję masz w wyniku
        Wpływu chemicznych czynników.
        To, że jesteś mną olśniony
        Powodują…... feromony"

        Aż zadrżałem ogłuszony:
        Toż ja w tobie zadurzony
        Od lat jestem jak szalony
        A ty mówisz FEROMONY?

        Ja myślałem ze uroda
        Zniewoliła mnie, czy młoda
        dusza, tak pełna radości.
        I te oczy, co śliczności
        same w sobie. Ale gdzie! Nie!
        Takie wielkie zaskoczenie

        To nie oczy jak migdały
        W których sie zatapiam cały,
        Ni głos przepaścisty słodki,
        Ani ruchy jak u kotki,
        To nie szyja wydłużona
        Ani krągłe jej ramiona
        Nie to, że jest urodziwa
        Ani to że mnie ogrywa
        w szachy w bilard i krzyżówki
        Ani pochylenie główki
        Ani miłych warg dotyki
        Ni prezenty z Ameryki

        To nie strasznie długie nogi
        ani, ze mi mówi “drogi”
        Nie figura wąska w pasie
        Nie całusy kiedy da się
        Ani zręczne ręce złote
        Co zrobią każdą robotę
        Ani jej anielska dusza
        Ani pupka którą rusza
        Nie piersiątka jak jabłuszka
        Ani nawet krągłość brzuszka
        Ani plecy ani głowa
        Ni strzelista jej budowa

        Wszystko to jest bez znaczenia
        bo jak mówi moja Ksenia
        powodem żem urzeczony
        są li tylko FEROMONY!
        • Gość: rapsodia Re: Feromony IP: *.dc.dc.cox.net 25.07.04, 01:36
          Palnicku,
          jesli to Twoj feromonski wyrob to kapelusz z glowy - letni slomkowy, wprawdzie,
          but very, very real! Wierszyk naprawde uroczy i z boza iskra, ktora tez jest
          zreszta tylko fizyko-chemiawink)) Nawet Bog jest tylko kwantowa organizacja.
          Gratulacje!!!
          • Gość: Palnick Re: Feromony IP: *.stenaline.com 25.07.04, 07:12
            Gość portalu: rapsodia napisał(a):

            > Palnicku,
            > jesli to Twoj feromonski wyrob to kapelusz z glowy - letni slomkowy,
            wprawdzie,
            >
            > but very, very real! Wierszyk naprawde uroczy i z boza iskra, ktora tez jest
            > zreszta tylko fizyko-chemiawink)) Nawet Bog jest tylko kwantowa organizacja.
            > Gratulacje!!!
            --------------
            Emily,
            Niestety to nie mój wytwór, nie wiem też czyj - ale bardzo mi się podoba.
            Cieszę się, że Tobie też smile
            Pozdrowienia,
            P.
    • Gość: rapsodia na powazniej... IP: *.dc.dc.cox.net 25.07.04, 01:39
      By WH Auden
      I sit in one of the dives
      Of Fifty-Second Street
      Uncertain and afraid
      As the clever hopes expire
      Of a low, dishonest decade:
      Waves of anger and fear
      Circulate over the bright
      And darkened lands of the earth,
      Obsessing our private lives;
      The unmentionable odour of death
      Offends the September night.

      Accurate scholarship can
      Unearth the whole offence
      From Luther until now
      That has driven a culture mad,
      Find what occurred at Linz,
      What huge imago made
      A psychopathic god:
      I and the public know
      What all schoolchildren learn,
      Those to whom evil is done
      Do evil in return.

      Exiled Thucydides knew
      All that a speech can say
      About Democracy,
      And what dictators do,
      The elderly rubbish they talk,
      To an apathetic grave;
      Analysed all in his book,
      The enlightenment driven away,
      The habit-forming pain,
      Mismanagement and grief:
      We must suffer them all again.

      Into this neutral air
      Where blind skyscrapers use
      Their full height to proclaim
      The strength of Collective Man,
      Each language pours its vain
      Competitive excuse:
      But who can live for long
      In an euphoric dream;
      Out of the mirror they stare,
      Imperialism's face
      And the international wrong.

      Faces along the bar
      Cling to their average day:
      The lights must never go out,
      The music must always play,
      All the conventions conspire&
      To make this fort assume
      The furniture of home;
      Lest we should see where we are,
      Lost in a haunted wood,
      Children afraid of the night
      Who have never been happy or good.

      The windiest militant trash;
      Important Persons shout
      Is not so crude as our wish:
      What mad Nijinsky wrote
      About Diaghilev
      Is true of the normal heart;
      For the error bred in the bone
      Of each woman and each man
      Craves what it cannot have,
      Not universal love
      But to be loved alone.

      From the conservative dark
      Into the ethical life
      The dense commuters come,
      Repeating their morning vow,
      "I will be true to the wife,
      I'll concentrate more on my work,''
      And helpless governors wake
      To resume their compulsory game:
      Who can release them now,
      Who can reach the deaf,
      Who can speak for the dumb?

      All I have is a voice
      To undo the folded lie,
      The romantic lie in the brain
      Of the sensual man-in-the-street
      And the lie of Authority
      Whose buildings grope the sky:
      There is no such thing as the State
      And no one exists alone;
      Hunger allows no choice
      To the citizen or the police;
      We must love one another or die.

      Defenceless under the night
      Our world in stupor lies;
      Yet, dotted everywhere,
      Ironic points of light
      Flash out wherever the Just
      Exchange their messages:
      May I, composed like them
      Of Eros and of dust,
      Beleaguered by the same
      Negation and despair,
      Show an affirming flame.
      • Gość: Palnick Kuszenie IP: *.stenaline.com 27.07.04, 01:47
        Moje zwykłe marzenie
        Śnię często - przejmująco, dziwnie - o nieznanej
        Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona.
        Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona,
        Kocha mnie i pojmuje, i goi me rany.

        Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany
        Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona
        Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona,
        Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej.

        Jakie? Lniane czy złote są jej włosy wiotkie?
        Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie,
        Jak imiona najdroższych wygnańców żywota.

        Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu,
        A głosu dalekiego, cichego pieszczota
        Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu.



        Paul Verlaine


        • Gość: Lucja:) Trzeba mi wielkiej wody IP: *.dc.dc.cox.net 28.07.04, 03:15
          Wielka woda

          Trzeba mi wielkiej wody
          Tej dobrej i tej złej
          Na wszystkie moje pogody
          Niepogody duszy mej

          Trzeba mi wielkiej drogi
          Wśród wiecznie młodych bzów
          Na wszystkie moje złe bogi
          Niebogi z moich snów

          Oceanów ruchliwych
          I strumieni życzliwych
          Czarnych gołębi niepewnych
          I opowieści rzewnych

          Drogi białosrebrzystej
          Dróżki nie uroczystej
          Dachów siebie niepewnych
          I ptasich rozmów śpiewnych

          I tylko taką mnie drogą poprowadź
          Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
          I gdzie muzyka gra, muzyka gra

          Nie daj mi Boże, broń boże skosztować
          Tak zwanej, życiowej mądrości
          Do póki życie trwa, póki życie trwa

          Trzeba mi wielkiej wody
          Tej dobrej i tej złej
          Na wszystkie moje pogody
          Niepogody duszy mej

          Trzeba mi wielkiej psoty
          Trzeba mi psoty tej
          Na wszystkie moje tęsknoty
          Ochoty duszy mej

          Wielkich wypraw pod Kraków
          Nocnych rozmów rodaków
          Wysokonogich lasów
          I bardzo dużo czasu

          I tylko taką mnie ścieżką poprowadź...
          =======
          Agnieszka Osiecka
          • panidanka Re: Trzeba mi wielkiej wody 28.07.04, 05:38
            plaża, dzika plaża
            woody do okoła...

            to chyba o jakiejś wyspie?
            a może ja nie tak zapamiętałam?
            • Gość: Lucja Re: Trzeba mi wielkiej wody IP: *.dc.dc.cox.net 28.07.04, 05:58
              tak, wyspa nazywala sie Aiaiawink)
              • Gość: Palnick To Ziemia IP: *.stenaline.com 01.08.04, 12:09
                TO ZIEMIA


                Uśmiechów wiele ma
                Godzina szarego dnia
                Nie zginiesz w tłumie
                Póki jeszcze umiesz
                Przystanąć
                Gdy zaśpiewa ptak

                Daleka droga twa
                Za dalą jest inna dal
                Choć nie ma kresu dobrze wiesz
                Że droga ta prowadzi gdzieś

                Niewyśpiewany jeszcze świat
                Nie zapalone jeszcze światła
                Co ludzką twarz
                Jak dobry sen rozjaśnią

                Obłoków zamyślona biel
                Owoce, drzewa, barwy dnia
                To wszystko dzięki tobie trwa
                To wszystko w tobie trwa

                Wśród swoich ludzkich spraw
                Pamiętaj nie jesteś sam
                Ptak przelatuje
                Kwitnie kwiat
                To ONA
                To Ziemia
                Ziemia ojczyzna ludzi

                Jonasz Kofta

                • Gość: Lucja To Słońce IP: *.dc.dc.cox.net 03.08.04, 04:52
                  Barwy ze słońca są. Bo ono nie ma
                  Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie.
                  I caŁa ziemia jest niby poemat,
                  A słońce nad nią przedstawia artystę.

                  Kto chce malować świat w barwnej postaci,
                  Niechaj nie patrzy nigdy prosto w słońce.
                  Bo pamieć rzeczy, ktore widział, straci,
                  Łzy tylko w oczach zostaną piekące.

                  Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli
                  I patrzy w promień od ziemi odbity.
                  Tam znajdzie wszystko, cośmy porzucili
                  Gwiazdy i roże, i zmierzchy, i świty

                  Miłosz Czesław
        • Gość: Palnick Spotkanie IP: *.stenaline.com 28.07.04, 22:06
          "Spotkanie" Lechonia:

          Dzisiaj nocą samotną, spędzoną bezsennie,
          Po promieniach księżyca, jakimś dziwnym tchnieniem,
          Sam nie wiem, jak się nagle ocknąłem w Rawennie
          I z dawno utęsknionym spotkałem zwidzeniem.

          Przez otwarte ktoś okno grał cicho na flecie,
          I wiatr lekki woń przyniósł duszącą, upojną -
          Jak w mistycznym w nią szedłem wplątany bukiecie,
          Pod nieba wyiskrzoną kopułą dostojną.

          "Będziecie wysłuchani tęskniący, więc proście!"
          Jak przez Boga zaklęty przymknąłem powieki -
          I tylkom jakiś dziwny posłyszał szum rzeki,
          A później, później Danta ujrzałem na moście.

          "Tyżeś to, ty mój mistrzu! Dlaczego tak blady
          I czemu taki dziwny niepokój cię żarzy?
          Przychodzę cię ubłagać o sekret twej twarzy.
          Nic nie wiem. Zabłądziłem. I proszę twej rady".

          On to rzekł, czy rzekł księżyc, czy woda to rzekła,
          Padłem, głowę ukrywszy rękami obiema:
          "Nie ma nieba i ziemi, otchłani, ni piekła,
          Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma".
          • Gość: Lucja:) Re: Spotkanie - Przy winie IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.04, 03:01
            Przy winie

            Spojrzał, dodał mi urody,
            a ja wzięłam ją jak swoją.
            Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

            Pozwoliłam się wymyślić
            na podobieństwo odbicia
            w jego oczach. Tańczę, tańczę
            w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

            Stół jest stołem, wino winem
            w kieliszku, co jest kieliszkiem
            i stoi stojąc na stole.
            A ja jestem urojona,
            urojona nie do wiary,
            urojona aż do krwi.

            Mówię mu, co chce: o mrówkach
            umierających z miłości
            pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
            Przysięgam, że biała róża
            pokropiona winem, śpiewa.

            Śmieję się, przechylam głowę
            ostrożnie, jakbym sprawdzała
            wynalazek. Tańczę, tańczę
            w zdumionej skórze, w objęciu,
            które mnie stwarza.

            Ewa z żebra, Wenus z piany,
            Minerwa z głowy Jowisza
            były bardziej rzeczywiste.

            W. Szymborska
            --------
            still very realwink))))
          • Gość: Lucja Wspomnienie Lechonia IP: *.dc.dc.cox.net 30.07.04, 01:38
            Pytasz, co w moim życiu...)
            Lechoń Jan

            Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzecz główną,
            Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
            Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
            Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.

            Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
            To one pędzą wicher międzyplanetarny,
            Ten wicher, co dął w ziemię, aą ludzkość wydała,
            Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.

            Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
            By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -
            I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
            Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.
            • Gość: Palnick Re: Wspomnienie Lechonia IP: *.stenaline.com 30.07.04, 22:28
              Piękne!
              • Gość: Lucja Re: Wspomnienie Lechonia IP: *.dc.dc.cox.net 31.07.04, 04:12
                Prawda!smile
                • cs137 A mój ulubiony wiersz Lechonia to ten, z którego.. 31.07.04, 04:49
                  ...pochodzi cytat:

                  "Konnica ma rabaty pełne galanterii
                  Lansjery-bohatery! Czołem kawalerii!
                  Hej, kwiaty na armaty! Żołnierzom do dłoni..." i dalej.

                  A propos cytatów z poezji narodowej: miesiąc temu pojechałem sobie do Wilna i
                  tam, koło grobu matki Piłsudskiego (i serca Marszałka) tak z ciekawości pytałem
                  napotkanych Polaków, czy wiedza, skąd pochodzi cytat wyryty na płycie grobowca:

                  "Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
                  Gniazdo na skałach orle
                  • panidanka Re: A mój ulubiony wiersz Lechonia to ten, z któr 31.07.04, 07:14
                    cs137 napisał:

                    >
                    > "Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
                    > Gniazdo na skałach orle
                    • Gość: Palnick Rozmowa IP: *.stenaline.com 22.08.04, 00:14
                      Zbigniew Bieńkowski

                      Rozmowa

                      Ty jesteś częścią, a ja stroną świata,
                      ty wiesz o Ziemi, a o mnie wie przestrzeń.
                      Jesteśmy wzajem tak jak zysk i strata,
                      gdy ty westchnieniem, ja jestem powietrzem.

                      Ja mam kształt własny, ty nie masz go wcale,
                      ja jestem świateł i cieni przyczyną.
                      Kiedy krajobraz w mych oczach zapalę,
                      to tylko wtedy możesz go ominąć.

                      Ty tworzysz światło, a ja formę światła,
                      która z ciemności postać blasku weźmie
                      i każdą gwiazdę, co z przeczuć twych spadła,
                      wyśni na jawie, by świeciła we śnie.

                      Ja jestem z Ziemi i na jej obszarze
                      mogę ci niebo zbliżyć lub oddalić.
                      Krwią swoją twoje pragnienia zagaszę,
                      nim gmach przestrzeni od nich się zapali.

                      Tyś jest budowlą, ja jestem jej stylem.
                      Kiedy natchnione wzrokiem do dotyku
                      kamienne nieba legną w ziemskim pyle,
                      ja będę jeszcze pojęciem gotyku.

                      Gdy wieczność stawać się zacznie na Ziemi
                      i obowiązki serca kamień przejmie,
                      ty będziesz trwaniem, które się nie zmieni.
                      Ja pragnę więcej: aby żyć śmiertelnie.
                      • Gość: E Re: Rozmowa IP: *.dc.dc.cox.net 22.08.04, 22:31
                        piekny wierszsmile
              • panidanka Re: Wspomnienie Lechonia 31.07.04, 07:08
                Gość portalu: Palnick napisał(a):

                > Piękne!

                Piękne!
                • Gość: Palnick Lato wszędzie... IP: *.stenaline.com 31.07.04, 14:09
                  W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
                  Zapodziani po głowy, przez długie godziny
                  Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
                  Palce miałas na oślep skrwawione ich sokiem.

                  Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
                  Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
                  Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
                  I szedł tyłem na grzbiecie jakis żuk kosmaty.

                  Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
                  A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
                  Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
                  Owoce, przepojone wonią twego ciała.

                  I stały się maliny narzędziem pieszczoty
                  Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
                  Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
                  I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

                  I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
                  Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
                  Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu
                  A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

                  Bolesław Leśmian
                  • Gość: Palnick Re: Lato wszędzie... IP: *.stenaline.com 01.08.04, 07:34
                    DESZCZ


                    Mówiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy,
                    żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz,
                    to przecie śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy,
                    to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz;
                    żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział?
                    żeby pod deszczem taki niemy film bez słów,
                    żeby tak rękę w ręku trzymać: kto to słyszał?
                    a przecież jutro tutaj się spotkamy znów -
                    i tak się trudno rozstać,
                    i tak się trudno rozstać,
                    no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada -
                    i tak się trudno rozstać,
                    i tak się trudno rozstać,
                    nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz.

                    K.I.Gałczyński
                  • panidanka Re: Lato wszędzie...Piękne !....w ciszy.... 01.08.04, 08:29
                    • panidanka Re: Lato wszędzie...Piękne !....w ciszy.... 01.08.04, 08:32
                      słów poety
                  • Gość: Lucja Były znaki, sygnały... IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 17:33
                    Oboje są przekonani,
                    że połączyło ich uczucie nagłe.
                    Piękna jest taka pewność,
                    ale niepewność jest piękniejsza.

                    Sądzą, że skoro nie
                    znali się wcześniej,
                    nic miedy nimi nigdy się nie działo.
                    A co na to ulice, schody, korytarze,
                    na których mogli się od dawna mijać?

                    Chciałabym ich zapytać,
                    czy nie pamietają -
                    może w drzwiach obrotowych
                    kiedyś twarzą w twarz?
                    jakieś ,,przepraszam\'\' w ścisku?
                    głos ,,pomyłka\'\' w słuchawce?
                    - ale znam ich odpowiedź.
                    Nie, nie pamietają.

                    Bardzo by ich zdziwiło,
                    że od dłuższego już czasu
                    bawił się nimi przypadek.

                    Jeszcze nie całkiem gotów
                    zamienić się dla nich w los,
                    zbliżał ich i oddalał,
                    zabiegał im droge
                    i tłumiąc chichot
                    odskakiwał w bok.

                    Były znaki, sygnały,
                    cóż z tego, że nieczytelne.
                    Może trzy lata temu
                    albo w zeszły wtorek
                    pewien listek przefrunął
                    z ramienia na ramię?
                    Było coś zgubionego i podniesionego.
                    Kto wie, czy już nie piłka
                    w zaroślach dzieciństwa?

                    Były klamki i dzwonki,
                    na których zawczasu
                    dotyk kladł się na dotyk.
                    Walizki obok siebie w przechowalni.
                    Był może pewnej nocy jednakowy sen,
                    natychmiast po zbudzeniu zamazany.

                    Każdy przecież początek
                    to tylko ciąg dalszy,
                    a księga zdarzeń
                    zawsze otwarta w połowie.

                    Wislawa Szymborska
                    • panidanka Re: Nobel dla Szymborskiej :) 01.08.04, 18:16
                      już był?
                      a nie można dać drugi raz?
                      • panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 01.08.04, 18:21
                        przerwę na refleksje i szczyptę człowieczeństwa dla autorów tego wątku?
                        też nie można?
                        • Gość: Lucja Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 22:33
                          Witaj Daniusiu,
                          prawda ze przyjemnie czasem oderwac sie od chamstwa, ktore dominuje na tym
                          forum? Mnie tez milo tu zagladac, by chwile podumac nad meandrami ludzkich
                          losow - naszych wlasnych oraz tych, ktorzy byli na tym padole przed nami. Mnie
                          najbardziej zadziwia, ze ludzkie uczucia nie zmieniaja sie, choc stale zmienia
                          sie ludzkie tlo historyczne.
                          pzdr.
                          • panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 03.08.04, 07:29
                            no to przyjmijcie ode mnie taki tyci, tyci nobelek od tyciej, tyciej d_nutki smile

                            podobno Szwedzi mówią, że 'małe jest piękne'
                            ale może nie tylko Szwedzi tak myślą?
                            a może to nie oni pierwsi to wymyslili?

                            d_nutka najmniejsza
                            • Gość: Lucja Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... IP: *.dc.dc.cox.net 06.08.04, 01:55
                              Daniusiu,
                              ja go nie moge przyjac, bo ten nobelek nalezy sie Palnickowi, jako tworcy
                              tegoz watku. Mysle, ze gdy sie zniw pojawi, przyjmie go godnie. Ja tylko
                              czasem relaksuje sie w tym kaciku (no moze nie tylkowink, ale niewatpliwie milo
                              mi tu zagladac. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie, jeszcze letnio, ale juz
                              mimozowo. niedlugo zaczyna sie mimozowy festiwal w Sopocie, szkoda ze nie moge
                              uczesniczyc.
                              • panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 06.08.04, 02:08
                                jako twórcy tego wątku to Palnick zamiast nobla nawet tyciego otrzymuje mój
                                smile)))))))

                                mam nadzieję, ze mMU wystarczy, bo więcej nie mogę mu dać...
                                no bo jak?
                                przez internet
                                smile
                                ale za to przyszedł mi do głowy jedno śmieszne pytanko, ale to już nie na tym
                                forum

                                pozdrawiam
                                danka

                                ps
                                a Sopot taki piękny tego lata....
                                zwaszcza dziś
                                młodzi tak slicznie śpiewali i grali
                                aż szłam sobie piechotą
                                • Gość: Palnick Klamka IP: *.stenaline.com 25.08.04, 02:03
                                  * * *
                                  Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne:
                                  Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,
                                  Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć.
                                  Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne.
                                  Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera,
                                  Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie,
                                  A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie
                                  Do serca, które zawsze u drzwi obumiera.

                                  Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię,
                                  Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów.
                                  Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów,
                                  By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie.

                                  I zazwyczaj dopóty milczymy oboje,
                                  Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu.
                                  Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu !
                                  Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje.

                                  Boleslaw Lesmian
                                  • Gość: Emily The opening of a door IP: *.dc.dc.cox.net 25.08.04, 03:46
                                    ELYSIUM is as far as to
                                    The very nearest room,
                                    If in that room a friend await
                                    Felicity or doom.

                                    What fortitude the soul contains, 5
                                    That it can so endure
                                    The accent of a coming foot,
                                    The opening of a door!
                                    -------
                                    E. Dickinson
                                    • Gość: Palnick Jedna chwila IP: *.stenaline.com 27.08.04, 19:20
                                      Adam Asnyk - Jedna chwila

                                      Zobaczyłem ją tylko na chwilę
                                      I już pewnie nie ujrzę jej więcej:
                                      Dziwny los
                                      W moich piersiach wstało pragnień tyle,
                                      Moje serce zabiło goręcej
                                      Na jej głos.
                                      A jednakże zostanę nieznany,
                                      Nie wywołam żadnego wspomnienia,
                                      Ani łzy,
                                      I nie wiedząc, czy byłbym kochany,
                                      Nieziszczone uniosę pragnienia,
                                      Próżne sny.
                                      Gdym ją ujrzał, myślałem, że ona
                                      Przyjdzie do mnie, z anielskim spojrzeniem
                                      Zwróci twarz
                                      I wyciągnie ku mnie swe ramiona
                                      Mówiąc: "Jestem twoim przeznaczeniem -
                                      Wszak mnie znasz?"
                                      I myślałem, że przed nią uklęknę,
                                      I zawołam w nadziemskiej ekstazy
                                      Słodkim snie:
                                      "Jestem wszystkim, co dobre i piękne,
                                      Ja cię kocham nad wszystkie wyrazy,
                                      Kochaj mnie!"
                                      Lecz złudzenie moje krótko trwało,
                                      Poszła dalej, zimno, obojętnie:
                                      Próżnom drżał.
                                      Nie widziała, co się ze mną działo,
                                      Nie przeczuła, żebym dla niej chętnie
                                      Życie dał.
                                      I zniknęła, jak w sennym marzeniu,
                                      A jam jeszcze w naszych uczuć wierzył
                                      Cichy ślub,
                                      Bom w tym krótkim przelotnym widzeniu
                                      Długie lata słodkich wzruszeń przeżył
                                      U jej stóp
                                      • Gość: Emily Re: Jedna chwila IP: *.dc.dc.cox.net 28.08.04, 07:04
                                        Teraz tajemnicza zjawa jest baaaaardzo zajeta. Nie znika, nie kryje sie po
                                        katach, nie chowa sie jak switezianka w jeziornych otchlaniach, nie zaklada
                                        maski karnawalowej (bo i nie ta pora), tylko konczy wazna prace ku pokrzepieniu
                                        ludzkich serc. Pojawi sie ponownie w niedziele, wieczorna pora, na zachodnim
                                        brzegu wielkiego stawu w akompaniamencie lesnych puchaczywink)).
                                        • Gość: Palnick Re: Jedna chwila IP: *.stenaline.com 28.08.04, 07:12
                                          Gość portalu: Emily napisał(a):

                                          > Teraz tajemnicza zjawa jest baaaaardzo zajeta. Nie znika, nie kryje sie po
                                          > katach, nie chowa sie jak switezianka w jeziornych otchlaniach, nie zaklada
                                          > maski karnawalowej (bo i nie ta pora), tylko konczy wazna prace ku
                                          pokrzepieniu
                                          >
                                          > ludzkich serc. Pojawi sie ponownie w niedziele, wieczorna pora, na zachodnim
                                          > brzegu wielkiego stawu w akompaniamencie lesnych puchaczywink)).
                                          ---------------
                                          Trzeba będzie zaczaić się na ambonie smile - takiej dla myśliwych.
                                          • Gość: Emily Re: Jedna chwila IP: *.dc.dc.cox.net 28.08.04, 20:38
                                            ha,hahawink) a od kiedy to z ambon strzelaja do ptaszkow? i jaki to ptak jest w
                                            symbolice chrzescijanskiej?
                                  • panidanka Re: Klamka 25.08.04, 06:36
                                    w/g drzewka....
                                    to taki piękny wiersz na deszczowy poranek
                                    jeszcze krople deszczu lśnią na szybie w promieniach wschodzącego słońca...
                                    a klamka?
                                    powinna już zapaść

                                    danka
                                    • Gość: Palnick Ona IP: *.stenaline.com 27.08.04, 01:03
                                      ONA

                                      Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia).
                                      Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena.
                                      - Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia.
                                      Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena.

                                      I przyłożyła ręce do tłukącej skroni,
                                      I przymrużyła oczy. I cała pobladła.
                                      A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni.
                                      I podeszła powoli (śmierć... śmierć...) do zwierciadła.

                                      Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła.
                                      Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy).
                                      Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła.
                                      (Uwypuklone piersi drażniły mi oczy).

                                      Potem - podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko.
                                      (Słuchałem...) Szła woń słodka od włosów kasztanu;
                                      Za rękę mnie ujęła... (zawrót!... pada wszystko!...)
                                      I rzekła wolno: "Chciałam--coś--powiedzieć--panu--"

                                      Julian Tuwim
                                      • panidanka Re: Ona 27.08.04, 19:45
                                        i...poeta

                                        Palnicku
                                        piękne i nostalgiczne te "twoje" wiersze

                                        ona i ...
                                        słowa
                                        nie nie słowa
                                        to pomiędzy nimi jest Ona
                                        • biedronka24 W istocie 27.08.04, 19:58
                                          W istocie byl to piekny pan: slusznej urody, Twarz mial pociagla, blade, lecz
                                          swieze jagody, Oczy modre, lagodne, wlos dlugi, bialawy; Na wlosach listki ziela
                                          i kosmyki trawy, Ktore Hrabia oberwal pelznac przez zagony, Zielenily sie jako
                                          wieniec rozpleciony.....

                                          Oj Palnick, Palnick
                                          • zupa_zaslona jeśli można... 27.08.04, 22:13
                                            Prawdziwe ja

                                            Park ma dobrze gdy jest ciemno, nie zasypia
                                            Jest wreszcie cisza
                                            Nikt o nic nie pyta
                                            Ciemnem się otula, okrywa
                                            I ja tez bym się czuła szczęśliwa
                                            Mgłą, czy rosą pisałabym wiersze
                                            Właśnie te byłyby najpiękniejsze
                                            Zapisałyby się gdzieś w niebytach
                                            Nikt by nigdy ich nie przeczytał
                                            Ciemność widzę, dotykam pochłaniam
                                            Bardziej jest niż materia realna
                                            Chce się schować i rozbić w atomy
                                            Płynąć, mijać samochody i domy
                                            Być refleksją, przenośnią, nieetyką
                                            Być pejzażem, impresją lub muzyką
                                            Może wtedy ktoś by mnie zobaczył
                                            I swą weną me istnienie zaznaczył
                                            Pojął moja naturę, rozproszenie
                                            To by mógł być tylko artysta, lub szaleniec...
                                            • biedronka24 ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 27.08.04, 22:28
                                              nawet namacalna. A cisza piekna, ale szaleniec? artysta?
                                              czlowiek ma nic i wszystko a jesli cos zapisane genetycznie to potencjal
                                              wrazliwosci. Potencjal. Bo trzeba sie jej uczyc. Wrazliwosci. Bo nie zachowania
                                              czy charakteru.
                                              Tak mysle.

                                              Idziesz?
                                              Jestes?
                                              Wiernie czekam.

                                              To moja poezja.
                                              Dobranoc i milego odpoczynku zycze.
                                              • zupa_zaslona muszę się z wami podzielić... 27.08.04, 22:44
                                                muszę się z wami czymś podzielić...
                                                dzisiaj dostałam maila z listem Marqueza, odpłynęłam na chwilę wewnątrz siebie,
                                                jedno zdanie zostało mi w głowie i pukało do świadomości cały dzień...
                                                postanowiłam aby pobyło ze mną jakiś czas, i zrobiłam z niego sygnaturkę. Na
                                                czym jednak polega dziwnośc tego wydarzenia? Mianowicie odwiedziłam niniejszy
                                                wątek i spodobało mi się co tu piszecie, jednak mam ustawione forum od
                                                najnowszego postu i dopiero po wpisaniu sygnaturki i wierszydła weszłam z
                                                ciekawości na post od którego wątek sie rozpoczął. Jakie było moje zdziwienie,
                                                kiedy ujrzałam ten list...
                                              • panidanka Re: ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 28.08.04, 07:43
                                                biedronka24 napisała:

                                                > nawet namacalna. A cisza piekna, ale szaleniec? artysta?
                                                > czlowiek ma nic i wszystko a jesli cos zapisane genetycznie to potencjal
                                                > wrazliwosci. Potencjal. Bo trzeba sie jej uczyc. Wrazliwosci. Bo nie
                                                zachowania
                                                > czy charakteru.
                                                > Tak mysle.
                                                >
                                                > Idziesz?
                                                > Jestes?
                                                > Wiernie czekam.
                                                >
                                                > To moja poezja.
                                                > Dobranoc i milego odpoczynku zycze.

                                                Biedronko
                                                jak pięknie i...MĄDRZE ujęłaś "szaleństwo" wrażliwości
                                                • zupa_zaslona wrażliwość... 28.08.04, 13:32
                                                  A ja myslę, że wrażliwości nie mozna się nauczyć... Albo sie ją ma albo nie, a
                                                  występuje w róznych postaciach, moja jest chyba nieco szalona. Można ja jedynie
                                                  stłumic, lub pielęgnować, nawet jeśli to w obecnej dobie trudne zadanie.
                                                  Tak Palniku, to mój wiersz... pewnie jeszcze was uraczę jakimśsmile
                                                  • Gość: Palnick wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest zła:) IP: *.stenaline.com 28.08.04, 14:22

                                                    Adam Asnyk, "Legenda pierwszej miłości" (1868)

                                                    Ja ją kochałem, tak mi się zdaje,
                                                    Bo cudną była w szesnastej wiośnie:
                                                    Umiała patrzeć na mnie mołośnie
                                                    I rwać mi serce w nadziemskie kraje.
                                                    A więc w jej oczach pełnych tęsknoty
                                                    Tonąłem wzrokiem i tak na jawie
                                                    Śniłem o różach, które ciekawie
                                                    Ponad jej włosów wybiegły sploty,
                                                    Tak że je zrywać ustami chciałem,
                                                    I byłbym przysiągł, że ją kochałem!
                                                    Ja ją kochałem, ach! jestem pewny!
                                                    Bom często błądził w noc księżycową,
                                                    Przypominając mojej królewny
                                                    Każde spojrzenie i każde słowo.
                                                    A w gwiazdy patrząc w pół nieprzytomnie,
                                                    Widziałem usta zwrócone do nie,
                                                    Że aż mnie brała wielka pokusa,
                                                    W wonne powietrze rzucić całusa.
                                                    Lecz się obrazić skromnej lękałem,
                                                    I dość mi było, że ją kochałem...
                                                    Miłość to była, lecz taka cicha,
                                                    Że sam przed sobą bałem się zdradzić,
                                                    I tylko kwiatków szedłem się radzić,
                                                    czemu dziś smutna i czemu wzdycha?
                                                    Ale o serca jej tajemicę
                                                    Nie chciałem nawet lilii zapytać.
                                                    A gdy w ogrodu weszła ulicę
                                                    Stałem, nie śmiejąc wzrokiem jej witać,
                                                    I tylko do nóg upaść jej chciałem,
                                                    Kiedy w jej oczach łezki dojrzałem...
                                                    Bo przypuszczałem, że smutek rzewny,
                                                    Rozlany na jej anielskiej twarzy,
                                                    Wypłynął z serca i siadł na straży...
                                                    Tak przeczuwałem, nie będąc pewny,
                                                    I sam już nie wiem, jak to się stało,
                                                    Że zapytałem drżący, nieśmiało.
                                                    Co jest jej smutku dziwną przyczyną?
                                                    I czemu łezki po twarzy płyną?
                                                    Na to odszekła smutnymi słowy:
                                                    Że nie ma świeżej sukni balowej...
                                                    Chociaż wyrazy te obojętne,
                                                    Upadły szronem, co serce ziębi,
                                                    Ale jej oczy mówiły smętne,
                                                    Że się myśl inna kryje gdzieś głębiej.
                                                    Więc pomyślałem, żem był za śmiały,
                                                    I chcąc złagodzić moją zuchwałość,
                                                    Balowej sukni chwaliłem białość,
                                                    W którą się stroi krzak róży białej;
                                                    Chwaliłem ciernie, które jej bronią
                                                    Przed zbyt ciekawych natrętną dłonią.
                                                    Jednak już potek częściej myśl płocha
                                                    Trącała skrzydłem w błękit mych marzeń
                                                    I z różnych rozmów, sprzeczek i zdarzeń,
                                                    Stawiałem wnioski: kocha? nie kocha?
                                                    I z tym pytaniem, jak Hamlet nowy,
                                                    Chodziłem długo w ranek majowy.
                                                    A kwiaty wonią, drzewa szelestem,
                                                    Odpowiadały: kocham i jestem!
                                                    Nim powtórzyłem setne pytanie,
                                                    Wybiegła wołać mnie na śniadanie.
                                                    Różowa ze snu, w słońcu przejrzysta,
                                                    Stała przede mną jasna i czysta.
                                                    Zamiast brylantów na złote włosy
                                                    Jaśminy kładły kropelki rosy,
                                                    I tak oblana światła otokiem
                                                    Jeszcze mnie swoim paliła wzrokiem.
                                                    A ja zmieszany mówiłem do iej
                                                    O drzew szeleście i kwiatów woni,
                                                    Lecz ją znudziła moja rozprawa,
                                                    Bo rzekła: "Chodź pan, wystygnie kawa".
                                                    Oj, oj, figlarko! - myślałem z cicha,
                                                    Nie chcesz mnie słuchać na głos i w oczy,
                                                    Za to twój uśmiech mówi uroczy,
                                                    I pierś, co mocniej teraz oddycha.
                                                    Nie chcesz mnie słuchać, bo w serca drżeniu
                                                    Czujesz, że staniesz cała w płomieniu,
                                                    Gdy ci wypowiem z schyloną twarzą
                                                    Słowa, co w ustach moich się ważą...
                                                    Wtem ona, widząc, żem zadumany,
                                                    Rzecze: "Pan jesteś dziś niewyspany".
                                                    I tak mię nieraz mała psotnica
                                                    Zbijała z toru krótkimi słowy.
                                                    Jam się w anielskie wpatrywał lica
                                                    I w usta pełne niemej wymowy,
                                                    I myśl czytałem, co z oczu strzela.
                                                    A serca mego tamując bicie,
                                                    Czułem, że nic nas już nie przedziela,
                                                    Że toniem razem w marzeń błekicie,
                                                    Lecz gdy się tylko spojrzałem tkliwiej,
                                                    Pytała: "Czemu pan się tak krzywi?
                                                    "Raz, ach! - powziąłem myśl dosyć śmiałą:
                                                    Ukraść jej z albumu karteczkę białą
                                                    I na niej wszystko wypisać szczerze,
                                                    Co mnie ochota powiedzeć bierze.
                                                    A więc ubrałem w urocze farby
                                                    Całą jej postać czystą powiewną,
                                                    I wysypałęm końcóewek skarbt,
                                                    Bymiłość moją uczynić śpiewną:
                                                    Słowem, jak młody poeta liryk,
                                                    Wpisałem wierszem jej panegiryk.
                                                    Gdy to odkryła, chciałem uciekać,
                                                    Ale przemogła trwogę ciekawość,
                                                    I już wolałem przy niej zaczekać,
                                                    Śledząc na twarzy wrażeń jaskrawość.
                                                    Ona czytała uważnie, zwolna,
                                                    Głębokich wzruszeń ukryć nie zdolna,
                                                    A gdy zdumienie minęło pierwsze,
                                                    Rzekła: "Pan także pisuje wiersze?
                                                    Szkoda, że kartkę odjąć wypadnie,
                                                    Bo pan tak pisze krzywo, nieładnie!
                                                    "Zrazu to nieco mnie zabolało,
                                                    Że mnie tak zbyła lekko, złośliwie.
                                                    Ale myślałem: ja się nie dziwię,
                                                    Że moje wiersze ceni tak mało.
                                                    Ona - to jeden poemat cały!
                                                    A moje wiersze pełne wyrazów
                                                    Pustych i ciemnychm mglistych obrazów,
                                                    Które w jej oczów blasku stopniały...
                                                    Nie umiem oddać tego, co roję...
                                                    Ona piękniejsza niż wiersze moje!
                                                    I coraz bardziej i coraz więcej,
                                                    O jej prostocie myśląc dziecięcej,
                                                    Pytałem siebie, czy jestem godny
                                                    Takiej miłości czystej, łagodnej?
                                                    Lecz czułem tylko, że byłbym dla niej
                                                    Gotów me życie poświęcić w dani
                                                    I byłbym rzucił wszystko, gdy trzeba,
                                                    I poszedł za nią prosto do nieba,
                                                    I byłbym poszedł za nią do piekła...
                                                    Gdyby nie... była z drugim uciekła...
                                                  • danutabis Re: wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest 28.08.04, 14:52
                                                    piękna smile
                                                  • Gość: Emily Re: wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 02:47
                                                    Jak mozesz przewrotny Palnicku tak kpic z pieknych umyskow mezczyzn! (czy to
                                                    raczej Mosze?). Przeciez Asnyk przeczy tym niecnym paszkwilom! Ale naturalnie,
                                                    zdarzaja sie wyjatkiwink)) Wczoraj sowy zaprosily mnie na lesny bal w blasku
                                                    spadajacych meteorow i bylam zmuszona do konczenia kosmicznego projektu do
                                                    poznych godzin nocnych. Graly na skrzypcach krykiety, spiewaly zaby, czasem
                                                    zaharczal samotny lis (moze wsciekly), to lamp tulily sie wielkie kosmate cmy,
                                                    powietrze przesycone bylo molekularna tejemnica wiecznosci (ograniczonej w
                                                    czasie ma sie rozumic). Mam nadzieje Palnicku, ze nie ustrzeliles wczoraj z
                                                    ambony zadnej mojej przyjaciolki sowy ani puchacza. Bo wiesz, ja jestem z rodu
                                                    zielonych, i nie znosze rozlewu krwi. Zaraz podstepnie mdleje. Ale ten Asnyk
                                                    pieknie przemawiac potrafil... nie da sie ukryc. Ilez to cudow i tajemnic
                                                    kryje w sobie te 1350 gramow materii pod czaszka!
                                                    pozdrawiam serdecznie
                                              • zupa_zaslona Re: ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 28.08.04, 13:36
                                                biedronko, ci, których szufladkujemy jako szaleńców, często rozumieją więcej
                                                niz nam się wydaje, tylko my ich nie rozumiemy, a artyści to chyba najwrażliwsi
                                                z ludzi, rozumieją wszystko po swojemu ale ich najciężej zrozumieć...
                                            • Gość: Palnick Re: jeśli można... IP: *.stenaline.com 27.08.04, 23:34
                                              zupko, czy to Twój własny wiersz?
                              • Gość: Palnick Wspomnienie IP: *.stenaline.com 17.08.04, 01:02
                                Gość portalu: Lucja napisał(a):

                                > Daniusiu,
                                > ja go nie moge przyjac, bo ten nobelek nalezy sie Palnickowi, jako tworcy
                                > tegoz watku. Mysle, ze gdy sie zniw pojawi, przyjmie go godnie. Ja tylko
                                > czasem relaksuje sie w tym kaciku (no moze nie tylkowink, ale niewatpliwie milo
                                > mi tu zagladac. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie, jeszcze letnio, ale juz
                                > mimozowo. niedlugo zaczyna sie mimozowy festiwal w Sopocie, szkoda ze nie
                                moge
                                > uczesniczyc.
                                ------------
                                Emily, nie tak szybko do jesieni....dzieki za miłe słowa ale bez Was ten wątek
                                by zamarł...

                                Wspomnienie

                                Mimozami jesień się zaczyna,
                                złotawa, krucha i miła,
                                To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
                                która do mnie na ulicę wychodziła.

                                Od twoich listów pachniało w sieni,
                                gdym wracał zdyszany ze szkoły,
                                a po ulicach w lekkiej jesieni
                                fruwały za mną jasne anioły.

                                Mimozami zwiędłość przypomina
                                nieśmiertelnik żółty - październik.
                                To ty, to ty, moja jedyna,
                                przychodziłaś wieczorem do cukierni.

                                Z przemodlenia, z przemodlenia senny,
                                w parku płakałem szeptanymi słowy.
                                Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
                                od mimozy złotej majowy.

                                Ach czułymi, przemiłymi snami
                                zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
                                w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
                                jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.

                                Julian Tuwim
                                • Gość: Emily Re: Wspomnienie IP: *.dc.dc.cox.net 17.08.04, 03:08
                                  No nie, mi sie wcale nie spieszy do jesieni. Wlasnie wyszlam z basenu, za oknem
                                  przytulna ciepla coc, spiewaja swierszcze i zaby nadrzewne, pucha puchacz, do
                                  siatki okiennej przyczepiaja sie kudlate cmy wielkosci dloni, jasnobrazowe,
                                  szczeka lis, piora sie szopy pracze, w wyobrazni szczekaja kojotywink). Lato jest
                                  boskie i mozna dzis powiedziec - wieczne - bo jego oznaka mialo byc pozegnanie
                                  pomidorow (adios pomidorywink)), ktore faktycznie teraz nie nastepuje nigdy, bo
                                  one sa dostepone przez caly rok. Moze w listopadzie temperatura otoczenia nie
                                  ta, i drzewa jakies lyse, ale przy odrobinie wyobrazni i inwencji te przeszkode
                                  da sie pokonacwink)
                                  A wiec, summer forever!
                                  • Gość: Palnick Re: Wspomnienie IP: *.stenaline.com 23.08.04, 08:08
                                    * * *
                                    Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze
                                    Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie.
                                    Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie,
                                    Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze.
                                    Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem
                                    Z jabłoni na murawę spada jabłko białe,
                                    Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe,
                                    Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem.

                                    Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady
                                    I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem,
                                    A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady,
                                    Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem

                                    Boleslaw Lesmian
    • Gość: Lucja Czy to przypadek? IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 23:04
      Chiński wiersz
      Zagajewski Adam

      Czytałem chiński wiersz
      napisany przed tysiącem lat.
      Autor opowiada o deszczu
      padającym przez całą noc
      na bambusowy dach łodzi
      i o spokoju, który nareszcie
      zagościł w jego sercu.
      Czy to zbieg okoliczności,
      że znowu jest listopad i mgła
      i ołowiany zmierzch?
      Czy to przypadek,
      że znowu ktoś żyje?
      Poeci przywiązują wielką wagę
      do sukcesów i nagród,
      ale jesień po jesieni
      odziera z liści dumne drzewa
      i jeśli coś zostaje
      to delikatny szmer deszczu
      w wierszach, które nie są
      ani radosne, ani smutne.
      Tylko czystość jest niewidoczna
      i wieczór, kiedy cień i światło
      zapominają o nas na moment
      zajęte tasowaniem tajemnic.
      • Gość: Palnick Re: Czy to przypadek? IP: *.stenaline.com 19.08.04, 00:18
        Hymn do miłości

        Sł. Bronisław Maj, Muz. Edith Piaf

        Nocą mnie obudził płacz
        Czyjś samotny cichy płacz
        Kto tak płakał? czy to ja?
        Miałam sen, czarny jak śmierć
        Że ty już nie kochasz mnie
        Błagam powiedz, że to sen

        Nie daj mi utonąć w pustce złej
        Niemiłością nigdy nie karz mnie
        Przecież po to byś mnie kochał
        Tylko po to jest ten świat

        Coraz głośniej woła krew
        Dotknij mnie, obejmij mnie
        Niech się stanie co ma być
        Proś mnie o co tylko chcesz
        Zrobię wszystko, przecież wiesz
        Nawet więcej niż byś chciał

        Nie dai mi utonąć w czarnym śnie
        Niemiłością nie zabijaj mnie
        Przecież po to byś mnie kochał
        Tylko po to jest ten świat
        Noc i dzień byś w nich odnalazł mnie
        Światła cud bym mogła widzieć cię
        Po to jestem, po to jesteś
        Dla nas stworzył Bóg ten świat

        Nie daj mi utonąć w pustce złej
        Niemiłością nigdy nie karz mnie
        Przecież po to by się kochać
        Tylko po to jest ten świat

    • Gość: Palnick Miłosz IP: *.stenaline.com 21.08.04, 10:51
      --------------------------------------------------------------------------------
      W dzień końca świata
      Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
      Rybak naprawia błyszczącą sieć.
      Skaczą w morzu wesołe delfiny,
      Młode wróble czepiają się rynny
      I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
      W dzień końca świata
      Kobiety idą polem pod parasolkami,
      Pijak zasypia na brzegu trawnika,
      Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
      I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
      Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
      I noc gwiaździstą odmyka.
      A którzy czekali błyskawic i gromów,
      Są zawiedzeni.
      A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
      Nie wierzą, że staje się już.
      Dopóki słońce i księżyc są w górze,
      Dopóki trzmiel nawiedza różę,
      Dopóki dzieci różowe się rodzą,
      Nikt nie wierzy, że staje się już.
      Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
      Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
      Powiada przewiązując pomidory:
      Innego końca świata nie będzie,
      Innego końca świata nie będzie.

      Czesław Miłosz
      • Gość: Emily:)) Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy, IP: *.dc.dc.cox.net 22.08.04, 01:17
        Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy,
        I każda twa pociecha - to widmo przeszłości.
        Ach! czegóż się spodziewa i na cóż to liczy
        Każdy z nas, co na tyle patrzał nikczemności?

        I tylkoś jest zdziwiony, że jeszcze cię wzrusza
        To drzewo całe w kwiatach, różowy wschód słońca,
        I żyjesz aby twoja nieśmiertelna dusza
        Co dane jej przecierpieć, cierpiała do końca.

        Cóż z tego, że coś kochał - przemija jak dymy,
        Ze po tych, co odchodzą, żal serce ci tłoczy.
        My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy
        Na ten widok, na który chciałbyś zamknąć oczy.
        -------
        Lechoń Jan



    • Gość: Emily Druga przestrzeń.... IP: *.dc.dc.cox.net 23.08.04, 04:26
      Druga przestrzeń
      Miłosz Czesław

      Jakie przestronne niebiańskie pokoje!
      Wstępowanie do nich po stopniach z powietrza.
      Nad obłokami rajskie wiszące ogrody.
      Dusza odrywa się od ciała i szybuje,
      Pamięta, że jest wysokość
      I jest niskość.
      Czy naprawdę zgubiliśmy wiarę w drugą przestrzeń?
      I znikło, przepadło i Niebo, i Piekło?
      Bez łąk pozaziemskich jak spotkać Zbawienie?
      Gdzie znajdzie sobie siedzibę związek potępionych?
      Płaczmy, lamentujmy po wielkiej utracie.
      Porysujmy węglem twarze, rozpuszczajmy włosy.
      Błagajmy, niech nam będzie wrócona




      • Gość: Palnick Fijołki IP: *.stenaline.com 28.08.04, 22:04
        Adam Asnyk

        "Fijołki"

        Te fijołki, co mnie nęcą,
        Te nie siedzą skryte w trawie -
        Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy
        Patrzą na mnie tak ciekawie.

        Spod tej rzęsy, co ocienia
        Piękniej niźli traw zieloność,
        W niebieskiego mgle spojrzenia
        Patrzy na mnie nieskończoność.

        Niezmierzona, dziwna głębia!
        W niej się wszystko, wszystko mieści:
        Wymarzone senne skarby,
        Czarodziejskich raj powieści.

        Ale na tych skarbach wróżka
        Położyła swe pieczęcie,
        Strzeże ocząt i serduszka
        Sen cudowny i zaklęcie.

        I te oczy drzemią jeszcze
        Otoczone tajemnicą,
        Choć z nich czasem błyśnie płomień
        Jedną, wielką błyskawicą.

        Spod spuszczonych skromnie powiek
        Widać jakby jutrznię nową...
        O, szczęśliwy stokroć człowiek,
        Kto odgadnie zaklęć słowo!

        Szczęsny, komu się otworzą
        Pełne blasku i pieszczoty! -
        Wędrowałbym na kraj świata,
        Byle znaleźć ów klucz złoty.

        O fijołki! lube, zdradne!
        Troska dręczy mnie surowa -
        Bo ja zginę i przepadnę,
        Nie znalazłszy zaklęć słowa.

        [21 październik 1871]
        • Gość: Emily Kto potrafi IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 01:27
          Kto potrafi
          pomiędzy miłość i śmierć
          wpleść anegdotę o istnieniu
          zgarniam brunatne plastry książek
          Nasłuchuję brzęczenia słów
          pomiędzy miłość i śmierć
          wpleść
          nikt nie potrafi

          i tylko czasem
          naprzeciw słońca
          w zmrużonych oczach błysk
          chwila roztrącona na tęczę
          twarzą w twarz
          naprzeciw słońca
          w oślepłych oczach
          treść niknąca...
          na krańcach
          miłość śmierć

          /Halina Poswiatowska/







          • Gość: Kafar Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny piosenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 00:17
            zespolu Wilki "Baśka miala fajny biust" - poniżej wersja przyjazna, wstępna.
            Napiszcie swoje wersje! Zapraszam serdecznie.

            Dominik miał fajny tors
            Marek styl
            A Zbyszek coś co lubię
            Mikołaj całował cudnie
            Nawet tuż po swoim ślubie
            Z Darkiem można było konie kraść
            Chociaż wiem, że chciałby przeżyć ze mną swój pierwszy raz
            Michał zło
            Jarek mnie
            To zagłaskałby na śmierć
            A Antoni
            Wciąż zdradzał mnie

            Piękni jak okręt
            Pod pełnymi żaglami
            Jak konie w galopie
            Jak niebo nad nami...

            Ireneusz w Hollywood
            Z Arkiem nigdy nie było tak samo
            Anastazy zimny jak lód
            Więc na noc umówiłam się z Janem
            Wszystko Kubie mogłam dać, jak Piotrowi
            Ali oni wcale nie chcieli brać
            Aleksander jeden grzech
            Ten aż onieśmielał mnie
            A Maurycy to był OK

            Piękni jak okręt
            Pod pełnymi żaglami
            Jak konie w galopie
            Jak niebo nad nami...
            • danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 08.09.04, 07:59
              Gość portalu: Kafar napisał(a):

              >
              > Piękni jak okręt
              > Pod pełnymi żaglami
              > Jak konie w galopie
              > Jak niebo nad nami...

              chyba jednak nie jestem feministką, bo ten refren....
              gdy by tak z niego uczynić zamiennik na "ojcze nasz...."
              czyż ten refren nie jest piękniejszy?
              i taki...realniejszy
              smile)))
              • Gość: Kafar Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:05
                anek4 napisała:

                > Gość portalu: Kafar napisał(a):

                > > Piękni jak okręt
                > > Pod pełnymi żaglami
                > > Jak konie w galopie
                > > Jak niebo nad nami...
                >
                > chyba jednak nie jestem feministką, bo ten refren....
                > gdy by tak z niego uczynić zamiennik na "ojcze nasz...."
                > czyż ten refren nie jest piękniejszy?
                > i taki...realniejszy
                > smile)))
                ----------
                A może taki refren:

                Piękni jak pijak
                Z obszczanymi gaciami
                Jak baba w galopie
                Jak chleb z otrębami... smile))
                • Gość: mamaia Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:53
                  Piękni jak traktor
                  pod skierniewicami.
                  Jak portki na chłopie,
                  Jak śledź z rodzynkami
                • danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 08.09.04, 17:54
                  Gość portalu: Kafar napisał(a):

                  > ----------
                  > A może taki refren:
                  >
                  > Piękni jak pijak
                  > Z obszczanymi gaciami
                  > Jak baba w galopie
                  > Jak chleb z otrębami... smile))


                  Kafar
                  jak mogłeś mi tak uczynić sad
                  ja już zmieniałam swoj wieczorną mantrę na "Piękni jak okręt z załogą w stroju
                  galowym" a ty o jakiś babach w galopie za tym okrętem
                  to nie tak miało być sad
                • Gość: never feminist;)) Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.dc.dc.cox.net 09.09.04, 02:22
                  a moze ten refren?:

                  Piekni jak szczurek
                  w piwnicy,
                  jak sznurek
                  na szubienicy,
                  jak zebro Adama
                  jak utytlana pizama,
                  jak rozmaslone jagody
                  jak krysztal metnej wodywink))

                • Gość: Kafar Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:04
                  Piękni jak rolnik
                  tylko z dwoma zębami
                  Jak seks posla z lochą
                  Jak ks.Rydzyk z pejsami
                  • danek4 Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... 09.09.04, 19:20
                    był chwilą na refleksję i szczyptę człowieczeństwa

                    szkoda
                    zniszczyli i ten ostatni ludzki wątek
                    ni co- jakby powiedział Pan Wołodyjowski
                    kto ma szczyptę człowieczeństwa to chwilę na refleksję i tak znajdzie nawet
                    pośrod forumowego ścieku
                    • Gość: never feminist:) Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... IP: *.dc.dc.cox.net 10.09.04, 01:58
                      nie zniszczyli! Humor jest esencja czlowieczenstwa i jest potrzebny w powodzi
                      terroru, wojen, afer zlodziejskich, inwektyw itd, zeby nie zwariowac.
                      Posmiej sie razem z nami danku. Podczas smiechu wydzielaja sie endorfiny i
                      ludzie lagodnieja - nie walcza ale razem sie bawia. I to jest wlasnie
                      czlowieczenstwo! Lepiej dolacz swoj refren sie do wspolnej zabawy. Nie
                      zauwazylam, zeby tutaj ktos rzucal inwektywami. Mysle, ze Palnik ma poczucie
                      humoru. szerokiego usmiechusmile))))))))
                      • Gość: && Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... IP: *.dip.t-dialin.net 10.09.04, 21:02
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§
                        §§§§§§
                      • danek4 Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... 10.09.04, 21:22
                        Gość portalu: never feministsmile napisał(a):

                        > nie zniszczyli! Humor jest esencja czlowieczenstwa i jest potrzebny w powodzi
                        > terroru, wojen, afer zlodziejskich, inwektyw itd, zeby nie zwariowac.
                        > Posmiej sie razem z nami danku. Podczas smiechu wydzielaja sie endorfiny i
                        > ludzie lagodnieja - nie walcza ale razem sie bawia. I to jest wlasnie
                        > czlowieczenstwo! Lepiej dolacz swoj refren sie do wspolnej zabawy. Nie
                        > zauwazylam, zeby tutaj ktos rzucal inwektywami. Mysle, ze Palnik ma poczucie
                        > humoru. szerokiego usmiechusmile))))))))

                        ależ sam pomysł Kafara na pomysł na chwilę z uśmiechem bardzo mi się spodobał!!!
                        przecież moja reakcja o tym świadczyła
                        tylko że...
                        nie można jednak dopuścić aby w takim wątku wybuchał śmiech z ludycznego
                        powiedzenia słowa "dupa" i wszelkich jej odmian.
                        ja już kombinowałam swój pomysł na refren w konkursie Kafara, ale te obniżone
                        loty twórczości amatorskiej zdecydowanie mnie zniechęciły czemu dałam wyraz.
                        i nic więcej
                        szkoda aby tak wspaniały wątek, który RZECZYWIŚCIE dostarczał chwile na
                        refleksję i szczyptę człowieczeństwa zszedł na...chichioty przy kuflu z piwem
                        • Gość: Emc2 W splecionych liniach papilarnych IP: *.dc.dc.cox.net 11.09.04, 02:46
                          W splecionych liniach papilarnych
                          Ewy i Adama – spoczywa…
                          rumiane, wonne, ponętne,
                          jeszcze niewinne
                          jeszcze ukrywa tajemnicę
                          poznania, tworzenia, zachwytu
                          iskrę buntu, łzę bólu
                          lecz nie na długo.
                          Zakazany kradziony owoc
                          pali dłonie.

                          Już jego słodką soczystość
                          miażdżą młode zęby
                          jej, jego, ich…nieważne
                          chciwe, podniecone, żądne
                          wiedzy, rozkoszy, wieczności,
                          euforia nasyca ich komórki
                          barwami tęczy elizejskiej.

                          Lecz z wnętrza wypełza robak
                          (szczęście nigdy nie trwa zbyt długowink)
                          jeszcze nieśmiały, maleńki
                          już staje się wężowiskiem,
                          kalekie jabłko – puszką Pandory.

                          Patrzy ona na niego:
                          - Jakiś in dziwny, obcy, niepojęty.
                          On podpiera podbródek:
                          - Zupełnie jej nie rozumiem.

                          Odtąd błąkają się po świecie
                          samotni wspolnie
                          szukają tajemnicy życia
                          jak narkomani
                          próbują odnaleźć smak
                          pierwszego jabłka.

                          E



                  • Gość: Palnick Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.stenaline.com 15.09.04, 02:27
                    Piękni jak Księżyc
                    nad siedmioma górami
                    Jak Słońce nad morzem
                    Jak rosół z okami smile
                    • danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 15.09.04, 08:21
                      Piękni jak Alfa
                      Romeo w młodości
                      Jak Puszka Pandory
                      jękami w starości
          • Gość: Palnick Re: Kto potrafi IP: *.stenaline.com 15.09.04, 15:50
            MIŁOŚĆ

            O nieba płynnych pogód,
            o ptaki, o natchnienia.
            Nie wydeptana ziemia,
            nie wyśpiewane Bogu
            te drzewa, te kaskady
            iskier, ten oddech nieba,
            w ramionach jak w kolebach
            zamknięty. Jak cokoły
            drzewa z szumem na poły;
            serca jak dzbany łaski,
            takie serca jak gwiazdki,
            takie oczu obłoki,
            taki lot - za wysoki.

            Słońce, słońce w ramionach
            czy twego ciała kryształ
            pełen owoców białych,
            gdzie zdrój zielony tryska,
            gdzie oczy miękkie w mroku
            tak pół mnie, a pół Bogu.


            Twych kroków korowody
            w urojonych alejach,
            twe odbicia u wody
            jak w pragnieniach, w nadziejach.
            Twoje usta u źródeł
            to syte, to znów głodne,
            i twój śmiech, i płakanie
            nie odpłynie, zostanie.
            Uniosę je, przeniosę
            jak ramionami - głosem,
            w czas daleki, wysoko,
            w obcowanie obłokom.


            Krzysztof Kamil Baczyński 8 IX 42 r.
            • danek4 Re: Kto potrafi 15.09.04, 16:41
              tak kochać
              czy tak pisać?
              tylko umarli poeci?
            • Gość: E:) Picolides villous IP: *.dc.dc.cox.net 16.09.04, 03:20
              Picolides villous – ptak uroczy
              kradzione śpiewa serenady
              z sowami idzie w zawody
              bez wstydu i żenady?

              A słowik milczy skromnie
              pewien własnego powabu
              lampa zapłonęła na oknie
              zwabiła ćmy z jedwabiu.

              Idź spać miły dzięciole
              a gdy wstaną ranne zorze
              wystukaj morsem sekret
              ukryty za wielkim morzemwink)


              • danek4 Re: Picolides villous 16.09.04, 08:32
                ale uroczy wierszyk smile))
                a autor/a ?
                też taki uroczy?
                • Gość: E:) do dnutki IP: *.dc.dc.cox.net 17.09.04, 20:29
                  Autorka owszem jest rownie uroczawink)- tak przynajmniej sadza ci, ktorzy ja
                  uwielbiaja, ale ona ma rownie duzo wrogow, ktorzy jej nienawidza za to, ze jest
                  wolnomyslicielka i nie poddaje sie oficjalnej propagandzie w zadnym systemie.
                  No coz, nie ma rozy bez z kolcowwink)
                  pozdrowienia serdeczne dla milej d-nutki
              • Gość: Palnick A'propos ptaszka :) IP: *.stenaline.com 17.09.04, 18:25
                Zdarzyło mi się to pierwszy raz.

                Zdarzyło mi się to pierwszy raz -
                Na palcach chodzić po ogrodzie.
                Z tętniącym sercem, z latarką z gwiazd,
                Skradałem się jak złodziej.

                Godzinę dobrą, a może i dwie,
                Siedziałem przedtem zdumiony,
                Że taki w nim upór! I kogo on zwie?
                I czemu tak kwili? I kto on, i gdzie,
                Ten głupi ptak uprzykrzony?

                Godzinę, półtorej, zanudzał na śmierć
                Upartym, króciutkim wyćwierkiem,
                Bez przerwy, co chwila, co pół i co ćwierć.

                Julian Tuwim
                • Gość: E:) Re: A'propos ptaszka :) IP: *.dc.dc.cox.net 17.09.04, 20:35
                  tak, prawie wszystkie ptaszki (oprocz scierwnikow, choc one pozyteczne) sa
                  cudne i doskonale, bo posiadly niebiosawink). I one maja fenomenalne mitochondria.
                  pozdrowienia dla niegasnacego plomienia
                  E
                  • zupa_zaslona refleksja jesienna 21.09.04, 11:50

                    Lato w krótkich spodenkach sie skończyło i teraz poważna jesień skłoniła mnie
                    do refleksji...
                    czy ktos wie, jak w tych czasach mozna się uwolnić od zależności? Chodzi mi o
                    zależność od pieniędzy i ludzi.
                    Wszyscy jestesmy uzależnieni od pieniędzy, lub osób. Co mozna zrobic aby
                    całkowicie się od nich uwolnić? Jest taki sposób?
                    Czy jesteśmy zamknięci w ogromnej klatce i zależni od tego co mamy w kieszeni i
                    tego kto nad nami stoi?
                    Każdy z nas eksploatuje się dla pracy nie zostawiając prawie nic dla życia, czy
                    już będzie tylko gorzej? Skradzione chwile między obowiązkami a dźwiękiem
                    porannego budzika...
                    • danek4 Re: refleksja jesienna 21.09.04, 12:54
                      zupa_zaslona napisała:

                      >
                      > Lato w krótkich spodenkach sie skończyło i teraz poważna jesień skłoniła mnie
                      > do refleksji...
                      > czy ktos wie, jak w tych czasach mozna się uwolnić od zależności? Chodzi mi o
                      > zależność od pieniędzy i ludzi.

                      popatrz sobie zupo co pochowałas po kieszeniach kiedy tak sobie latem w
                      krótkich spodenkach biegałaś za słońcem i motylkiem
                      może teraz uda ci się z tego ugotować jesienną zupkę a wtedy...
                      może kogoś zaprosisz by jej posmakował?
                      zaprosisz bez zależności smile))
                      wszak to tylko zupa
                    • salomonna Re: refleksja jesienna 22.09.04, 03:28
                      Ciezka sprawa, ale trzeba nad tym pracowac. Niektorzy mowia, ze mozna pojsc do
                      zakonu buddyjskiego i tam mozna osiagnac calkowite uwolnienie od potrzeb
                      cielesnych, ostatecznie nirwane. Mozna tez wstapic do Siostr Karmelitanek, albo
                      do Braci Dominikanow (zaleznie opd plci). Na zaslonosc zupy dobre jest jej
                      rozcienczeniewink)
                      pozdro
                      • danek4 Re: refleksja jesienna 22.09.04, 08:08
                        salomonna napisała:

                        > Ciezka sprawa, ale trzeba nad tym pracowac. Niektorzy mowia, ze mozna pojsc
                        do
                        >
                        > zakonu buddyjskiego

                        może wystarczy taką zupkę gotować z uszkami na smak Coena?
                        po co od razu za nim do zakonu się udawać smile))
                        • zupa_zaslona Re: refleksja jesienna 22.09.04, 10:54
                          miałam na myśli potrzeby i zależności materialne, o cielesnych nie
                          wspominałam... he he. No ale jesli jedynym wyjściem jest jakiś zakon, to kurde
                          nie mam wyjścia. Jestem w klatce. Rozcieńczam sie i przestaję byc słona...
                          ale szkoda, że teraz nawet szczęście zależne jest od pieniędzy...
                          • danek4 Re: refleksja jesienna 22.09.04, 11:04
                            zupa_zaslona napisała:

                            > Rozcieńczam sie i przestaję byc słona...
                            > ale szkoda, że teraz nawet szczęście zależne jest od pieniędzy...

                            smile))
                            to nie tak
                            smak jednej zupy nie jest zależny od pieniędzy
                            przecież wspominałam już ciut wyżej, że tą pierwszą jesienną można ugotować z
                            letnich zapasów
                            a następne chyba też
                            byle do wiosny smile))
                            i nie zapominać o gromadzeniu soli
                            byleby nie z łez
                          • salomonna Re: refleksja jesienna 23.09.04, 02:40
                            przeciez to cialo ma potrzeby materialne, dusza zreszta tez, bo w koncu
                            ksiazki, teatry, a nawet koscioly kosztujawink) Nie uciekniesz of materii,
                            niestety.
    • sen.dzia.li Kolęda: sen - we własnej osobie 14.09.04, 13:37
      > Jesliby Bog zapomnial przez chwile, ze jestem marionetka, zwykłą lalką i
      > podarowal mi odrobine zycia, wykorzystalbym ten czas najlepiej jak potrafie.
      > Prawdopodobnie nie powiedzialbym wszystkiego, o czym mysle, ale na pewno
      > przemyslalbym wszystko, co powiedzialem.

      > Spalbym malo, snilbym wiecej

      > jutro bedzie takie samo jak wczoraj
      > I jesli tego nie zrobisz nigdy, nic sie nie stanie





      w wyjątkowych okolicznościach!!!!

      we własnej osobie

      w witrynach odbicia

      sen:


      www.heyah.pl/index.php?pageid=158
      • danek4 Re: Witaj 17.09.04, 08:29
        "Spalbym malo, snilbym wiecej"

        Cześc, Hej, Sie masz
        Dzień dobry
        Miłego dnia
        Panie i Panowie
        Sieg Heil
        Towarzysze
        Niech będzie pochwalony

        Słuchaj Izraelu

        cisza...

        ktoś się odzywa

        nie mam czasu
        a zresztą to nie do mnie
        idę śnić dalej

        a wieczorem
        śnij nadal
        kolorowych snów dziecino
        • danek4 Re: Bądź pozdrowiony 17.09.04, 11:45
          przyjacielu?
          wrogu?
          czasie obecny?
          a może nieobecny?
          bądź pochwalony jeślisz dobry
          miń szybko jeślisz zły
          a jutro?
          Bądź pozdrowiony tak jak dziś
          • vacek.dyrektor.zoo Mecz ogladając ?? 17.09.04, 13:29
            albo raczej nagraną powtórkę...

            A ja również Panią pozdrawiam, Pani d_nutko

            Waco
    • Gość: X Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 14:09
    • Gość: X Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 14:16
      Cóż za piękne słowa (marzenia idealisty)
      Niestety rzeczywistość ma inne oblicze. Z reguły przyjaciele zdradzają,
      terroryści ucinają głowy, politycy mamią i kradną, duchowni się pedalą i uwodzą
      dzieci, rak toczy nasze ciała, z czasem marszczymy się i garbimy itp. itd.
      A jeszcze jedno któż nam zgotował ten los (może Pan Bóg ?)
      • danek4 Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 22.09.04, 16:31
        Gość portalu: X napisał(a):

        > Cóż za piękne słowa (marzenia idealisty)
        > Niestety rzeczywistość ma inne oblicze. Z reguły przyjaciele zdradzają,
        > terroryści ucinają głowy, politycy mamią i kradną, duchowni się pedalą i
        uwodzą
        >
        > dzieci, rak toczy nasze ciała, z czasem marszczymy się i garbimy itp. itd.
        > A jeszcze jedno któż nam zgotował ten los (może Pan Bóg ?)

        to jedna strona życia, którą też trzeba znać i widzieć
        aby...
        widziec też tę drugą, tę z czasem na refleksję i szczyptę optymizmu...przy
        smakowaniu poezji życia
        niełatwo umieć jednocześnie patrzeć na te dwie strony i jedynie łagodne
        przecgodzenie z jednej strony na drugą....
        ale do tego łagodnego przechodzenia nie można obejść się bez tego co łagodnośc
        obrotu powoduje smile))
        zagadka?
        może
        ale kazdy też może ją odgadnąć smile))
      • salomonna Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 23.09.04, 02:36
        Bog czy Matka natura, niewazne - tak wlasnie jest. Wlasnie dlatego potrzebna
        nam przerwa na chwile refleksji i szczypte czlowieczenstwa. Bez tego bysmy
        powariowali od egzystencjalnego leku.
      • nick.kertiz Ballada o przyjaźni prawdziwej 03.01.05, 14:48
        Kota schwytaliśmy w kącie śmietnika

        Łeb mu wcisnąłem w mokrą grudę żwiru

        Dziesięcioletni mój przyjaciel Świrus

        Wstrzymując oddech użył scyzoryka

        Zwierzak się szarpał

        krew wsiąkała w żwir!

        Fruwała w kłakach wystraszona sierść

        Rozwarła się

        pod ostrzem kocia pierś
        • nick.kertiz Re: Ballada o 11.01.05, 12:36
          "Dzieło" to, gwoli ścisłości, nie jest mojego autorstwa, trafiłem na nie
          anonimowo w internecie, ale tytuł (w temacie), ktory wyjaśnia obecność tych
          treści w tym właśnie miejscu, jest naturalnie mój.
    • polish.ham ładne, ładne 22.09.04, 16:42
      ależ człowiek jest kruchy, prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka