Gość: Palnick Oto jak człowiek łaknie towarzystwa innej istoty;) IP: *.stenaline.com 29.02.04, 23:40 TO AUTENTYK Z FORUM: Dziki zwierz w domu? Autor: dagg Data: 28.02.2004 10:38 Jakoś na początku grudnia kupiłam sałatę, w której była żywa dżdżownica. Szkoda mi się zrobiło zwierzątka, którego gatunek był mi szczególnie bliski od pamiętnej Magdy z filmu "Pszczółka Maja"... Na zewnętrzu mróz, kosz na śmieci taki nieprzyjazny, no więc wpuściłam ją do największej z doniczek. Teraz się zastanawiam co z nią dalej zrobić? Wiosną przesadzić kwiatek (i tak mu się należy) i uwolnić dżdżowniczkę, czy pozwolić jej mieszkać w kwiatku? Wydaje się, że jemu to nie przeszkadza, nie traci liści, nie schnie, nie rośnie (ale wcześniej też miał z tym problemy). Dżdżownica chyba się nie rozmnoży, bo choć obojnak potrzebuje partnera do prokreacji, chyba że miała spotkanie przed wpadką w sałatę. Uciążliwa nie jest, zachowuje sie cicho, nie brudzi, nie opuszcza doniczki, a z drugiej strony zawsze mam świadomość, że ktoś jest w domu... Co mam z nią zrobic? Doradźcie proszę. Pozdrawiam Dagmara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily To mi życie daje, to zabija....... IP: *.dc.dc.cox.net 04.03.04, 02:48 Ze złości Kochałbym cię (psiakrew, cholera!), gdyby nie ta niepewność, gdyby nie to, że serce zżera złość, tęsknota i rzewność. Byłbym wierny jak ten pies Burek, chętnie sypiałbym na słomiance, ale ty masz taką naturę, że nie życzę żadnej kochance. Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów), kochałbym (niech nagła krew zaleje!), ale na mnie coś takiego spadło, że już nie wiem, co się ze mną dzieje: z fotografią, jak kto głupi, się witam, z fotografią (psiakrew!) się liczę, pójdę spać i nie zasnę przed świtem, póki z grzechów się jej nie wyliczę, a te grzechy (psiakrew!) malutkie, więc (cholera) złości się grzesznik: że na przykład, wczoraj piłem wódkę lub że pani Iks - niekoniecznie. Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny, taki, co to "ślady po stopach"?... Moja miła, minął październik, moja miła (psiakrew!), mija listopad. Moja miła, całe życie mija... Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem... To mi życie daje, to zabija, że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham. /Władysław Broniewski/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Odszedl Jeremi Przybora... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 20:52 Mistrz zabawy polszczyzną, inteligentny i pogodny twórca. Jeden z tych "nie do zastąpienia". Jego teksty piosenek mają niepowtarzalny klimat, pelen melancholii ale równocześnie pogody. Wraz z jego odejściem, kończy się epoka znaczona w tekstach poetyckich kulturą, wyważeniem i perfekcją w poslugiwaniu się językiem... "Bez Ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu pod wiatr Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań Bez Ciebie jestem bezradny jak piesek co wypadł z sań Bez Ciebie jestem za krotki na długą drogę przez świat Bez Ciebie jestem malutki i wytłuc może mnie grad Bez Ciebie jestem tak nudny jak akademie "na cześć" Bez Ciebie jestem tak trudny że trudno siebie mnie znieść Bez Ciebie jestem niepełny jak czegoś ćwierć albo pół Bez Ciebie jestem zupełny chomąt, łachudra i wół" Odpowiedz Link Zgłoś
camrut Re: zimny zal....... 05.03.04, 00:33 Zimy żal Wiosna, wiosna już w powietrzu Człowiek, kwiat i ptak ją przeczuł Ile do niej jeszcze dób Liczą usta, pąk i dziób. A ja wcale nie w zapale I zachwytem się nie palę, Bo im starszy jestem czym, Tym bardziej szkoda zim. Zima trudna, Zima brudna, Zima nudna, Żaden bal. Zima ziębi, Zima gnębi, Ale zimy, zimy żal. Zima mrozi, Zima grozi, Nie dowozi, W zaspach tkwi. Ale mimo Zmartwień z zimą Żal tej zimy, zimy mi. Mało co mnie bawi w zimie Ani zamieć, ani wymieć, A w zakresie łyżew, nart Mi nie dopisuje hart. Kiedy mróz na rtęć napiera I wypiera niżej zera Już cholera trzęsie mnie, A jednak myślę, że: Zima trudna... Skąd po zimie moje żale? Nie szaleję w karnawale. Czemu żegnam w mol nie w dur Nie najlepszą w roku pór? Może to mnie właśnie smuci, Że ta sama już nie wróci, Że z szelestem zdartych dat Upłynął życia szmat. Życie trudne, Życie żmudne, Życie nudne, Żaden bal. Życie ziębi, Życie gnębi, Ale życia, życia żal. Życie mrozi, Życie grozi, Nie dowozi, W zaspach tkwi. Lecz choć tycia Radość z życia Żal jest życia, życia mi. .... Widzisz Kafarze, ja polowe dzieciństwa przespiewalam z 'Kabaretem Starych Panow' i nucaca ich piosenki moja babcia...Cos przepadlo, Kafarze, nieodwracalnie... Wyjatkowo smutnie tym razem, choc rownie serdecznie pozdrawiam (! Kamila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilu Re: Odszedl Jeremi Przybora... IP: *.dc.dc.cox.net 05.03.04, 00:59 O tak, Przybora potrafil zabawic kulturalnie, inteligentnie, poetycko, melancholijnie, przyjaznie. ON byl niepowtarzalny, pozostanie zywy w swoich utworach. A ta pionenka w wykonaniu Michnikowskiego jest po prostu genialna. ['] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Chris Rea... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 17:34 Tell Me There's A Heaven. (Chris Rea) The little girl she said to me What are these things that I can see Each night when I come home from school When mama calls me in for tea On every night a baby dies And every night a mama cries What makes those men do what they do To make that person black and blue Grandpa says they're happy now They sit with God in paradise With angels wings and still somehow It makes me feel Like ice Tell me there's a heaven Tell that it's true Tell me that there's a reason Why I'm seeing what I do Tell me there's a heaven Where all those people go Tell me that they're happy now Papa tell me that it's so So do I tell her that it's true That there's a place for me and you Where hungry children smile and say We wouldn't have no other way That every painful crack of bone Is a step along the way That every wrong done is a game plan To that great and joyful day And I'm looking at the father and the son And I'm looking at the mother and the daughter And I'm watching them in tears in pain And I'm watching them suffer Don't tell that little girl Tell me... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily GOING to heaven! IP: *.dc.dc.cox.net 13.03.04, 02:28 GOING to heaven! I don’t know when, Pray do not ask me how,— Indeed, I ’m too astonished To think of answering you! 5 Going to heaven!— How dim it sounds! And yet it will be done As sure as flocks go home at night Unto the shepherd’s arm! 10 Perhaps you ’re going too! Who knows? If you should get there first, Save just a little place for me Close to the two I lost! 15 The smallest “robe” will fit me, And just a bit of “crown”; For you know we do not mind our dress When we are going home. I ’m glad I don’t believe it, 20 For it would stop my breath, And I ’d like to look a little more At such a curious earth! I am glad they did believe it Whom I have never found 25 Since the mighty autumn afternoon I left them in the ground. /Emily Dickinson (1830–86)/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Może to wszystko... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.04, 17:08 Może to wszystko dzieje się w labolatorium? Pod jedną lampą w dzień i miliardami w nocy? Może jesteśmy pokolenia próbne? Przesypywani z naczynia w naczynie, potrząsani w retortach, obserwowani czymś więcej niż okiem, każdy z osobna brany na koniec w szczypczyki? Może inaczej: żadnych interwencji? Zmiany zachodzą same zgodnie z planem? Igła wykresu rysuje pomału przewidziane zygzaki? Może jak dotąd nic w nas ciekawego? Monitory kontrolne włączane są rzadko? Tylko gdy wojna i to raczej duża. niektóre wzloty ponad grudkę Ziemi. czy pokaźne wędróki z punktu A do B? Może przeciwnie: gustują tam wyłącznie w epizodach? Oto mała dziewczynka na wielkim ekranie przyszywa sobie guzik do rękawa. Czujniki pogwizdują, personel się zbiega. Ach cóż to za istotka z bijącym w środku serduszkiem! Jaka wdzięczna powaga w przewlekaniu nitki! Ktoś woła w uniesieniu: Zawiadomić Szefa, niech przyjdzie i sam popatrzy! Wisława Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily W mikroskopie Ananke IP: *.dc.dc.cox.net 17.03.04, 01:29 W mikroskopie Ananke Tacy maleńcy Nienasyceni Obłąkani Szukamy - Sensu Celu Wartości Istnienia. Zrakowaciały naskórek Gai Odejdziemy na pewno Pozostawiwszy za sobą memy zniszczenia. Homo sapiens - Wzór i podobieństwo Boga Zabójca życia To brzmi dumnie? E. Odpowiedz Link Zgłoś
kdesw Re: W mikroskopie Ananke 17.03.04, 01:35 Gość portalu: Emily napisał(a): > W mikroskopie Ananke > Tacy maleńcy > Nienasyceni > Obłąkani > Szukamy - > Sensu > Celu > Wartości > Istnienia. > Zrakowaciały naskórek Gai > Odejdziemy na pewno > Pozostawiwszy za sobą memy zniszczenia. > Homo sapiens - > Wzór i podobieństwo Boga > Zabójca życia > To brzmi dumnie? > > E. o'key,O'key ,nic nie wiem,nic nie wiem. Świetne do poduszki!Pa Emily,jutro do gnoju,a nie do boju.To do mnie ,nie do ciebie,Pa!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Piosenka o końcu Świata. IP: *.stenaline.com 18.03.04, 10:30 W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Po to właśnie IP: *.dc.dc.cox.net 19.03.04, 03:12 - Po to właśnie Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej Wokoło lecą szmaty zapalone Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny Czy to co Twoje będzie zatracone Czy popiół tylko zostanie i zamęt Co idzie w przepaść z burzą.Czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie? Wiary dziś życzę Tobie, że zostanie Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie By z ognia zgliszcza Mógł powstać dyjament Wiekuistego zwycięstwa zaranie Czy wiesz, że jesteś po to właśnie! Połóż rękę na sercu Otwórz oczy szeroko i skacz! Powiedz: Teraz lub nigdy Zamiast: Będzie co ma być I nie czekaj aż głód spełni Twoje cierpienie! Tak! /Cyprian K. Norwid/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Dobre wyjście... IP: *.stenaline.com 21.03.04, 22:08 Jest dobre wyjście spać Jest dobre wyjście jeść Jest dobre wyjście pić wódkę pić papierosy palić kochać żyć tak to wszystko jest dobre wyjście ... Rafał Wojaczek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Rozmowa liryczna. IP: *.stenaline.com 26.03.04, 01:12 Rozmowa liryczna. - Powiedz mi, jak mnie kochasz. - Powiem. - Więc? - Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec. Kocham cię w kapeluszu i w berecie. W wielkim wietrze na szosie i na koncercie. W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach. I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona. I gdy jajko roztłukujesz ładnie - nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie. W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku. I na końcu ulicy. I na początku. I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz. W niebezpieczeństwie. I na karuzeli. W morzu. W górach. W kaloszach. I boso. Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą. I wiosną, kiedy jaskółka przylata. - A latem jak mnie kochasz? - Jak treść lata. - A jesienią, gdy chmurki i humorki? - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki. - A gdy zima posrebrzy ramy okien? - Zimą kocham cię jak wesoły ogień. Blisko przy twoim sercu. Koło niego. A za oknami śnieg. I wrony na śniegu. K.I. Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
camrut and now.... *poezja opatrznosciowa* :O)) 26.03.04, 06:30 Jozef Glemp "Chocby zloty, lecz z milosci, Na Swiatynie Opatrznosci, Chocby zlotowka od Polaka, Swiatynia stanie nie byle jaka. Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila, By sie Polska odrodzila. Twa cegielke zloz co predzej, By Bog darzyl laska wiecej." ..... buziaki )! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: and now.... *poezja opatrznosciowa* :O)) IP: *.stenaline.com 26.03.04, 22:02 Spójrz w przestrzeń w blaskach zorzy: Gra życiem, skrzy srebrzyście; A w drzewach wietrzyk Boży Splątane czesze liście. Z otchłani tchła mgła obła, Trzchnął trznadel, pstrąg w głąb pruje, Wybrnęła wydra w brodła, Dżdżownica źdźbło żuje. Chrząszcz pszczołę wstrząsł w szczelinę, Zaś pchła pchłę pchnęła w popiół, Trwożliwie zabrzmiał trzmiel w trzcinie, Póki swego nie dopiął. I ty też dopnij, chociaż Słów kształty krztuszą krtanie; Co jednak umiesz, pokaż, Ułóż to w płynne zdanie. www.kuria.gliwice.pl/lso/go.php?numer=3&art=5 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Analiza opatrznościowej poezji Glempa ;))) IP: *.stenaline.com 26.03.04, 23:09 Ex Prymas Józek od Glempów wydoił z pieniędzy budżetowych Olka Wszystkich Polaków na świety, niezbędny narodowi cel jakim jest budowa Świątyni Opatrzności. Pieniedzy zdaje się brakować i aby nie odejmować sobie od złotych ust homarów i zacnych napitków, Józek rozpoczął swego czasu nawiedzanie USA i Kanady. Nie odniósł tam widać oszałamiających sukcesów żebraczych, bo po powrocie ostrze swojej działalności marketingowej skierował ku rodakom. Ponieważ Glemp jest znanym twórcą aforyzmów i bon motów, nie dziwi że bywa również poetą. Poezja to stricte użytkowa, choć nie pozbawiona głębi: "Chocby zloty, lecz z milosci, Na Swiatynie Opatrznosci, Chocby zlotowka od Polaka, Swiatynia stanie nie byle jaka. Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila, By sie Polska odrodzila. Twa cegielke zloz co predzej, By Bog darzyl laska wiecej." -------------------- Przeanalizujmy tę kolejną intelektualną perełkę zrodzona w czaszce Józia: "Chocby zloty, lecz z milosci, ----------- P.Autor skromnie werbalizuje swoje oczekiwania finansowe. Nie mogą byc one jednak zaspokojone z chłodem donacyjnym - autor łaknie miłosci! Miłuj i płać, to skromne kredo roztopić może najbardziej zatwardziałe i skąpe serce. > Na Swiatynie Opatrznosci, ------------ P.Autor ujawnia śmiało cel jakiemu słuzyc ma "chocby złoty". Cel to wzniosły, słuszny i swięty. Zatwardziałe serce skąpca topi sie jeszcze bardziej. > Chocby zlotowka od Polaka, ----------- P.Autor ryzykownie ogranicza krąg donatorów do przedstawicieli narodu wybranego, do POLAKÓW. Może to swiadczyc o dbałosci o czystość kapitału jaki zamierza zgromadzić. Moze to też byc zachęta do wykonania prostego mnożenia (39 mln x 1 zł) po wykonaniu którego prawdziwy Polak zwróci baczniejszą uwagę na: "choćby". Po zwróceniu (tym razem uwagi) wysupła większą ilość złotówek! > Swiatynia stanie nie byle jaka. ------------ P.Tu autor zdaje sie potwierdzać słuszność wariantu z mnożeniem. Aby świątynia nie była "byle jaka" Polacy powinni zanucić: "albośmy to jacy tacy?" pchając sie z naręczami banknotów do Glempowej tacy. > Czuwa cierpliwie Opatrznosc mila, ------------ P.Autor wskazuje na swoją nadzwyczajna wiedzę o czynnosciach wykonywanych przez opatrzność(czuwa)oraz o sposobie w jaki wykonuje czynność (cierpliwie). Zwraca uwagę pozycja autora (druh opatrznosci lub mąż opatrznosciowy). Nieco niepokoi dynamika opisu działania opatrznosci - ona czuwa, robi to cierpliwie ale może tylko do czasu? Moze straci cierpliwosć? Lepiej pomykać w kierunku tacy dopóki opatrznosć jest jeszcze "miła"! > By sie Polska odrodzila. ------------ P.Autor sugeruje, że Polska jest nieodrodzona czyli martwa, struchlała, zatracona. Opatrzność jednak paradoksalnie nie robi absolutnie nic żeby Polska ożyła jeno "czuwa cierpliwie" i jest "miła" czy to wystarczy aby Polska z martwych powstała? Moze nie wystarczyć?! Prosta recepta poniżej: > Twa cegielke zloz co predzej, ----------- P.Autor ujawnia rzeczywisty napęd opatrzności!Czy to symbol? Nie do końca. Cegiełką jest oczywiście garść banknotów, które prawdziwy Polak złozy w ofierze koleżance Glempa - Opatrznosci miłej. > By Bog darzyl laska wiecej." ------------- P.Poeta ujawnia prawdziwą nature boga. Jest to osobnik, który za opłatą udziela swej łaski. Im więcej zapłacisz Glempowi, tym wiecej łaski uzyskasz od tego pazernego osobnika (boga). Czy nic nie płacąc nie uzyskasz łaski? Odpowiedz sobie sam. Autor wskazuje na bliską komitywę swoją z bogiem, który nie kryje przed nim motywów swojego działania badź zaniechania - kto smaruje ten jedzie. Dalej jazda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek#jw Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 27.03.04, 00:02 Słońce, słońce w ramionach czy twego ciała kryształ pełen owoców białych, gdzie zdrój zielony tryska, gdzie oczy miękkie w mroku tak pół mnie, a pół Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 21:42 Gość portalu: jacek#jw napisał(a): > Słońce, słońce w ramionach > czy twego ciała kryształ > pełen owoców białych, > gdzie zdrój zielony tryska, > gdzie oczy miękkie w mroku > tak pół mnie, a pół Bogu. ---------------- Jacku, czy znasz autora ? A dalszy ciąg ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek#jw Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 28.03.04, 22:03 Miłość O nieba płynnych pogód, o ptaki, o natchnienia. Nie wydeptana ziemia, nie wyśpiewane Bogu te drzewa, te kaskady iskier, ten oddech nieba, w ramionach jak w kolebach zamknięty. Jak cokoły drzewa z szumem na poły; serca jak dzbany łaski, takie serca jak gwiazdki, takie oczu obłoki, taki lot - za wysoki. Słońce, słońce w ramionach czy twego ciała kryształ pełen owoców białych, gdzie zdrój zielony tryska, gdzie oczy miękkie w mroku tak pół mnie, a pół Bogu. Twych kroków korowody w urojonych alejach, twe odbicia u wody jak w pragnieniach, w nadziejach. Twoje usta u źródeł to syte, to znów głodne, i twój śmiech, i płakanie nie odpłynie, zostanie. Uniosę je, przeniosę jak ramionami - głosem, w czas daleki, wysoko, w obcowanie obłokom. Krzysztof Kamil Baczyński Pozdr / Jacek Ps Są miejsca Palnicku, w których człowieczeństwo polega na powstrzymaniu się od komentarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 22:12 Gość portalu: jacek#jw napisał(a): > > Ps > Są miejsca Palnicku, w których człowieczeństwo polega na powstrzymaniu się od > komentarzy. ------------ Dzięki Jacku za cały, piękny wiersz Baczyńskiego. Co masz na myśli w Ps ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek#jw Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.toya.net.pl 28.03.04, 22:21 Nic Palnicku, pospieramy się przy innej okazji. Pozdr / Jacek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Są tacy, którzy się dzielą z Bogiem. fragment IP: *.stenaline.com 28.03.04, 23:04 Gość portalu: jacek#jw napisał(a): > Nic Palnicku, pospieramy się przy innej okazji. > > Pozdr / Jacek --------------- To była zwykła ciekawość, nic więcej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Shake-hand za długi nieco IP: *.dc.dc.cox.net 28.03.04, 17:19 Nagła myśl i możliwość buchająca pieśnią, o której sen ostrzegał radosnym półgłosem... Zamiast ust, które jeszcze całować się nie śmią, - papieros zapalony drugim papierosem. Zetknięcie ramion w loży lub w głębi karety, koncentrujące życie w płonącym rękawie! Słodkie ognie bengalskie, rozkosze rakiety, i oczy roześmiane w śmiertelnej zabawie. Shake-hand za długi nieco, a chcący trwać wiecznie, i odpychanie ludzi: nie mówcie! nie radźcie! i słowa drżące, wdzięczne, niepotrzebne, śmieszne, jak koronki i wstążki na przecudnym akcie. /Maria Pawlikowska Jasnorzewska/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Ballada bezludna. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 15:03 Niedostępna ludzkim oczom,że nikt po niej się nie błąka, W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka, Stumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą A gwożdziki spoza trawy wykrapiały się wiśniato. Swierszcz od rosy napęczniały,ciemnił pysk nadmiarem śliny, I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny, A dech łąki wrzał od wrzawy,wrzał i żywcem w słońce dyszał, I nie było tu nikogo,kto by widział kto by słyszał. Gdzież me piersi czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące? Rwać mi kwiaty rękami obiema! Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma? Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu, A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu, I czuć było,jak boleśnie chce się stworzyć,chce się wcielić, Raz warkoczem się zazłocić,raz piersiami się zabielić- I czuć było jak się zmaga zdyszanego męką łona, Az na wieki sił jej zbrakło-i spoczęła niezjawiona! Jeno miejsce,gdzie być mogła,jeszcze trwało i szumiało, Próżne miejsce na tę duszę,Wonne miejsce na to ciało. Gdzież me piersi,Czerwcami gorące? Czemuż nie ma ust moich na łące?....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Człowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:22 Jestem człowiek De domo homo Jaki ja właściwie jestem Nie wiadomo Najpierw mały Potem duży Potem siwy Albo łysy Bo przyroda Także swoje ma kaprysy Jeden problem mamy z głowy I ad acta go odłóżmy Wniosek z tego prawidłowy: Jestem różny Jestem człowiek De domo homo Co najbardziej sobie cenię Nie wiadomo Urodzenie Powodzenie Czy też czyjeś Zawodzenie Czy najbardziej sobie cenię Przyrodzenie Może ranię czyjąś duszę Po co jasny obraz mazać Jestem przecież i jako taki Muszę się rozmnażać Jestem człowiek De domo homo Czego mi do szczęścia trzeba Nie wiadomo? Wiadomo Nie opuszcza mnie marzenie Płynie czas, mijają lata Chciałbym powyrywać nóżki Wszystkim muszkom świata Obraz sprawy nieco krzywy Ale po co bić na alarm Bardzo chciałbym być szczęśliwy! I się staram... Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blekot Alternatywny dekalog. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 14:56 Dekalog Liberala (w/g B. Russell'a) DEKALOG LIBERALA BERTRANDA RUSSELLA 1. Nie badz niczego w stu procentach pewien. 2. Nie wyobrazaj sobie; ze oplaca sie ukrywac fakty. Pewnego dnia z pewnoscia wyjda one na jaw. 3. Nigdy nie probuj zniechecac bliznich do myslenia, bo z pewnoscia ci sie to powiedzie. 4. Kiedy napotykasz sprzeciw, chocby ze strony malzonka lub dzieci, staraj sie przekonac do wlasnych racji za pomoca argumentow, a nie autorytetu, bo zwyciestwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i zludne. 5. Nie przejrnuj sie autorytetami. Zawsze znajda sie autorytety gloszace cos przeciwnego. 6. Nie staraj sie tlumic sila szkodliwych w twoim mniemaniu pogladow, bo jesli to zrobisz, poglady te przytlocza ciebie. 7. Nie obawiaj sie wyglaszac ekscentrycznych opinii. Kazda uznana dzisiaj opinia byla kiedys ekscentryczna. 8. Znajduj wieksze upodobanie w inteligentnym sporze niz biernej zgodzie, jezeli bowiem cenisz inteligencje tak jak nalezy, spor moze zakladac glebsze porozumienie niz bierne przytakiwanie. 9. Badz zawsze wiemy prawdzie, nawet kiedy jest dla ciebie niewygodna, bo stanie sie jeszcze bardziej niewygodna, gdy sprobujesz ja ukryc. 10. Niezazdrosc szczescia mieszkanicom raju glupcow, bo tylko glupiec moze cos takiego uwazac za szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blekot Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 04:14 Milość Nikt jej nie umknie, choć niewielu by chciało. Dla jednych jest karą, dla większości najcenniejszym darem. Niektórzy choć jej szukali nigdy nie znaleźli, inni nie musieli sama ich znalazła. Miłość jeśli ktoś jej nie przeżył, cały czas o tym marzy. Jest jak świt - rozjaśnia cały świat, i jak kobra błyskawiczna. Miłość choć pierwszych ludzi pamięta, także gniew pamięta. Jest jak głębiny morskie, piękne choć niezbadane. Miłość choć już zmęczona, trwać będzie na wieki. Choć prawdziwą miłość raz w życiu się spotyka, jest to koniec życia. Koniec życia w samotności, koniec dla ciebie, początek dla was. Każdy z was spotyka miłość, nikt tego nie zapomni. Jeśli się komuś to uda to znaczy że nie żyje... Marcin Grog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Więc nas zabierz bez uśmiechów [*]... IP: *.dc.dc.cox.net 11.04.04, 20:32 Jacek Kaczmarski: "Dokąd nas zaprowadzisz Panie" Więc nas zabierz bez tych uśmiechów Co dzień rano zostawianych na lustrze I bez śniadań, w pośpiechu by zdążyć Na kolejny autobus do jutra Bo my tu tak do jutra, do zaraz Do pierwszego i do wakacji Rozliczając geniuszy z geniuszu A zjadaczy chleba z kolacji Więc już jutro zaprowadź nas, Panie Bez bagażu i bólu głowy I gdy nic nam na drodze nie stanie Spróbujemy zacząć na nowo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Kaczmarski Jankowskiemu..... IP: *.stenaline.com 13.04.04, 02:59 Wiersz Jacka Kaczmarskiego - niestety aktualny również dzisiaj "Księdzu Jankowskiemu po jego kazaniu w kościele św. Brygidy w Gdańsku 11.06.95 Ja - jestem z Moskwy, proszę księdza; Ja, proszę księdza - z Izraela. To mnie z kościoła ksiądz wypędza, Mnie - od Kościóła ksiądz oddziela. Mnie ksiądz obraża i poniża; W ludzkie popioły plując słowem Podważa sens - jedyny - Krzyża W który wciąż może wierzyć - Człowiek. Niech księdzu Bóg, Święta Brygida Odpuszczą winę w swej dobroci. Ja - Polak - Rosjanina, Żyda Przepraszam za to, co ksiądz głosi. 14.06.95" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Odszedl IP: *.dc.dc.cox.net 18.04.04, 03:02 Odszedł... Cicho, potajemnie, niewinnie Ten, co dał ci geny i miłość. Za mało miłości – wiem Jej przecież nigdy nie dość. Ten, co dał ci Twoje spojrzenie, myślenie, chcenie I przekorę, i zadumę wieczorem Przyjaźń do węża Empatię dla żuczka Sny o Langwedocji Tęsknoty do zaświatów Nie wiem gdzie to jest. Odszedł… Więc posadziłam drzewo - duże, silne, Zawsze sadzę drzewa, gdy ktoś umrze. Arboralne i ludzkie dusze łączą się W unisonym tańcu molekul Gaja na harfie im gra Słyszysz tę odwieczna muzykę życia? E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: przemijanie IP: *.stenaline.com 24.04.04, 00:58 I wszystko było czyste jak bywa czysty ranek a droga wiodła prosto wrześniowym cichym gajem deszczowe łzy po liściach nawet nie chciały kapać odbite w błocie stopy odchodzącego lata czerwona jarzębina jak słońca pożegnanie szepczące stare drzewa wiedzą, że coś się stanie i w oczach twych zmartwienie i w oczach twych niepokój nie chcemy nic już wiedzieć! nie chcemy iść do przodu ! i jedno mam pragnienie niech zegar z nami zaśnie bo wiem , że cos ucieknie tak smutne przemijanie Andrzej Hutniczak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily zrzuć ze skały te zegary... IP: *.dc.dc.cox.net 05.05.04, 03:35 Nie rozpaczaj, proszę, że odejść trzeba że nie ma wyjścia że taki los przeklęty! Tam gdzie pójdziemy (lepiej później niż wcześniej!) też jest życie... może ciekawsze może lepsze może czystsze może więcej tam miłości, czułości, mądrości? Może tam się staniesz dębem niebosiężnym pytonem mężnym (lubisz węże, prawda?) motylem prężnym? I schwyta cię dziecko ściśnie w brudnej rączce i dumne zaniesie do mamy - znów odejdziesz cicho... Potem zakwitniesz jabłonią będziesz owocem rumianym skruszejesz w czyichś zębach i wnikniesz w duszę człowieka - nie wiem jak mu na imię lecz to nie ważne. Zatem... póki jesteśmy jeszcze jako ty i ja wychylmy kielichy wina... spójrz - pływa w nim dusza pszczoły I zrzuć ze skały te zegary, deliciae, życie jest przecież wieczne... E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick o kobiecie... IP: *.stenaline.com 15.05.04, 19:53 Istotną wadą kobiety jest to, że tracimy przez nie zbyt wiele czasu. Ale jest to najpiękniej stracony czas (Józef Bester) Kobieta jest przyszłością mężczyzny (Louis Aragon) Kobieta powinna wiedzieć, jak dalece może iść za daleko (Jean Cocteau) Mężczyzna bez kobiety jest jak parowóz bez pary (Antoni Czechow) W walce o serce kobiety nie można się spóźnić (Romain Hereux) Mężczyzna nabywa delikatności, kobieta rodzi się z nią (Sanial Dubay) Dla mężczyzny świat jest sercem, dla kobiety serce światem (Christian Dietrich Grabbe) Kiedy mężczyzna zdobywa kobietę, wtedy już jest zdobyty (Ante Dukić) Kobiecie wolno kochać, kogo zechce, i ile razy zechce (Claude Farrere) Kiedy kobieta jest w błędzie, pierwsze co należy zrobić - to przeprosić ją za to (Pierre Fresnej) Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny, a miłość przestałaby istnieć (Kazimierz Bukowski) Jeśli kobieta czegoś chce, Bóg tak chce (Romain Gary) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily o zasadach IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.05.04, 23:56 1. Kobieta zawsze ustanawia zasady. 2. Zasady moga byc zmienione w kazdej chwili i bez uprzedzenia. 3. Zaden mezczyzna nie moze znac wszystkich zasad. 4. Jesli kobieta podejrzewa, ze mezczyzna poznal zasady, ona musi natychmiast zmienic je wszystkie lub ich czesc. 5. Kobieta zawsze ma racje. 6. Jesli kobieta nie ma racji, to tylko z powodu niezrozumienia czegos, co bezposrednio wynikalo z tego, co mezczyzna zawinil. 7. Jesli zasada 6 ma zastosowanie, wowczas mezczyna musi natychmiast ja przeprosic. 8. Kobieta moze zmienic zdanie w kazdej chwili. 9. Mezczyzna nigdy nie moze zmieniac zdania bez uprzedniego pisemnego podania i jej zgody. 10. Kobieta ma pelne prawo byc zla i rozdrazniona w kazdej chwili. 11. Meczyzna ma zachowywac stoicki spokoj caly czas, chyba ze ona pozwala mu sie zloscic i byc rozdraznionym. 12. Jesli kobieta ma PMS, wtedy wszystkie zasady sa uniewazniane. Tym konczymy dzisiejszy wyklad o ustanawianiu zasad w zyciu damsko-meskim)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: o technice IP: *.stenaline.com 16.05.04, 07:54 10 Powodów świadczących o tym, że komputer jest kobietą. 1. Gdy tylko go masz, widzisz zaraz 100 lepszych, szybszych i łatwiejszych w obsłudze. 2. Od chwili gdy go wniesiesz do domu jest przestarzały; cecha ta pogłębia się w postępie geometrycznym. 3. Cały czas wydajesz na niego pieniądze, a co za to masz? Czasem trochę przyjemności i same problemy. 4. Często kiedy chcesz użyć ulubionego programu otrzymujesz komunikat : „brak dostępu”. 5. Czasem gdy dotykasz niektórych jego klawiszy – piszczy. 6. Niby cię słucha, ale tylko wtedy gdy postępujesz ściśle według sztywno narzuconych Ci reguł. 7. Nikt nie pojmuje do końca logiki,według której postępuje. Może poza innymi komputerami. 8. Ma genialny talent komplikowania rzeczy prostych do rangi nierozwiązywalnego problemu a wtedy wzywa cię na pomoc lub poddaje się. 9. Gdy jest obok Ciebie noc nie służy do spania. 10. Jak go nie trzaśniesz to się nie wyłączy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick o dziewczynie IP: *.stenaline.com 16.05.04, 12:11 Dziewczyna na noc Autor: Gość: piecyk gazowy IP: *.internetdsl.tpnet.pl Żona w zeszłą sobotę wyjechała na wczasy, a mnie dzisiaj na całą noc potrzebna była… dziewczyna. Obtelefonowałem wszystkie moje znajome, ale żadna z nich nie zdradzała ochoty. Co robić? Wybrałem się do najpopularniejszej kawiarni w mieście, gdzie wieczorami przesiadywały ładne dziewczyny. „Bajka” o tej porze była prawie pełna. Gwar młodzieńczych głosów zagłuszał nawet potężne decybele grającej szafy. Na parkiecie rockandrollowało kilka rozbawionych par. Rozejrzałem się, zaraz wpadła mi w oko samotnie siedząca dziewczyna, której wielkie, marzące oczy wzbudzały zaufanie, a krucze włosy wspaniale kontrastowały z czerwoną, gustownie skrojoną sukienką. – Czy mogę się dosiąść? Popatrzyła na mnie niechętnie, ale skinęła głową. Zgarnęła też zaraz parę drobiazgów do torebki, jakby dalszy jej pobyt w kawiarni nie miał większego sensu. Oj, chyba trudno z nią będzie! – pomyślałem nieco zdeprymowany, jako że pora była dość późna. Jeżeli mi z ta dziewczyna nie wyjdzie… to klops! Postanowiłem tedy bez zwłoki przystąpić do akcji: – Umówiłem się tutaj z kimś, ale nie przyszedł. A pani? – Co ja? – obrzuciła mnie niedbałym spojrzeniem. – Pani też czeka na kogoś? – Tylko na kelnerkę – odparła ironicznie. – Zaraz zapłacę i będzie miał pan cały stolik do dyspozycji. Zrobiło mi się nieprzyjemnie, tak nieprzyjemnie, że nawet ryk grającej szafy nie był w stanie zagłuszyć mego zmieszania. Nie od razu też zauważyłem, że od któregoś z sąsiednich stolików oderwał się nabuzowany wińskiem typ i bezceremonialnie zawisł nad naszym stolikiem. – Zatańczymy? Dostrzegłem w jej oczach najpierw zdumienie, a potem strach. – Pani jest ze mną – uniosłem się z krzesła – właśnie idziemy na parkiet. Ująłem ją delikatnie w łokciu i poprowadziłem w roztańczony tłumek. Nie protestowała, a nawet jakby się bardzo śpieszyła. Ogarnęła nas melodia cha- cha… – Proszę wybaczyć, że postąpiłem tak bezceremonialnie, ale nie było innego wyjścia. Spojrzała na mnie z wdzięcznością i dopiero teraz, w tańcu, zaczęła mi się bacznie przyglądać. Nie odsunęła się też, gdy zdobywając się na odwagę, objąłem ją mocniej ramieniem. – Pan jest bardzo miły – powiedziała. – To ja zachowałam się wobec pana opryskliwie, ale, istotnie, czekałam tu na kogoś, kto uczynił mi duży zawód. Teraz już mi przeszło… – uśmiechnęła się rozkosznie. W chwilę później, przy lampkach czerwonego wina, gwarzyliśmy jak para zakochanych. – Wiesz – powiedziała w pewnej chwili – ten podpity typ znowu nas obserwuje. Wyjdźmy stąd bez awantury… Udaliśmy się do szatni. – Mam myśl – zacząłem nieśmiało – ale, błagam, nie pomyśl sobie coś złego. Chciałbym cię zabrać do siebie na kolację… Dziewczyna jakby zesztywniała, a nawet odsunęła się ode mnie. – Oczywiście – ciągnąłem beztrosko – zrozumiem jeśli odmówisz. – Żadna sprawa. Gdybyś jednak znała moja płytotekę, to ho, ho! Mam całego Beethovena, Bacha, Pendereckiego, a nawet trio jazzowe Wallina… – Masz Wallina? – Mam! Nawet ostatnie nagrania: „Strange Brews”, „Easy Money”, „Strike Up The Band”… – Ale moi rodzice… – Masz tu telefon. Uprzedź, że wrócisz później. Zadzwoniła z szatni do domu, że uczy się z jakąś Jolką i wróci późno. – Wolisz, mamo, żebym zanocowała u Jolki? W porządku, jeśli, oczywiście, nie przerobimy całego materiału… Teraz ja zesztywniałem. Kłamała jak z nut. Popędziliśmy do mnie. Byłem szczęśliwy. I ręce mi drżały, kiedy przez dobrą chwilę mocowałem się z zamkiem u drzwi. Ledwie je otworzyłem i już na szyję rzucił mi się mój mały syn. – Tatusiu, tatusiu, dobrze, że jesteś, bo pani Genowefa musiała dzisiaj wyjść wcześniej… Dziewczyna stała jak wryta, rozchylając usta w bezmiernym zdumieniu. – Józiu – powiedziałem czule do syna – ta śliczna pani zgodziła się pozostać na całą noc w naszym mieszkaniu i już nie będziesz się niczego bał. Mały brzdąc obejrzał dziewczynę od stóp do głów, uśmiechnął się z aprobatą i pociągnął do swojego pokoju. Dała się prowadzić, raczej machinalnie, rzucając w moją stronę bardziej przerażone, aniżeli wściekłe spojrzenia. – W lodówce jest kolacja, a w moim pokoju cała płytoteka do dyspozycji – zawołałem już z klatki schodowej, po czym zaryglowałem drzwi na dwa spusty i zadowolony, że znalazłem na dzisiejszą noc opiekunkę do dziecka, poleciałem jak na skrzydłach do kumpla, gdzie urządzaliśmy kawalerskie spotkanie z udziałem mrożonych buteleczek wyborowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: o technice IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.05.04, 14:57 Czy to, ze komputer jest kobieta znaczy rowniez, ze kobieta jest komputerem? Nie mniej, widze widoczna ewolucje w meskim mysleniu o kobitach w kierunku raczej pozytywnym. Wystarczy poczytac niejakiego Arystotela, aby sie przekonac do czego niektorzy "medrcy" porownywali kobiety, te sie naturalnie rewanzowaly, bo w babskim swiecie krazy tyle samo kawalow o "machos", co w meskim o kobietach, zwlaszcza o "blondynkach". pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: o technice :)) IP: *.stenaline.com 22.05.04, 07:47 Gość portalu: Emily napisał(a): > Wystarczy poczytac niejakiego Arystotela, aby sie przekonac do czego > niektorzy "medrcy" porownywali kobiety, te sie naturalnie rewanzowaly, bo w > babskim swiecie krazy tyle samo kawalow o "machos", co w meskim o kobietach, > zwlaszcza o "blondynkach". ------------- Here you are Co mówi kobieta po wyjsciu z lazienki - Ladnie wygladam? Co mówi mezczyzna po wyjsciu z lazienki? - Na razie tam nie wchodz. Co powiedzial Bóg po stworzeniu mezczyzny? - Stac mnie na wiecej! Jak mezczyzni sortuja pranie? - Na "brudne" oraz "brudne, ale jeszcze mozna zalozyc". Maz: A moze dla odmiany szybki numerek? - Zona: Odmiany od czego ? Po czym poznac, ze twój facet cie zdradza? - Zaczyna sie myc dwa razy w tygodniu. Jaki jest najszybszy sposób na pozbycie sie 90 kilogramów wstretnego, niepotrzebnego tluszczu? - Rozwód. Jak nazwanoby kobiete pracujaca tyle, co mezczyzna? -Leniwa suka. Dlaczego mezczyzna w lózku jest jak mikrofalówka? -30 sekund i po wszystkim. Jezeli 1 mezczyzna moze umyc 1 zlew naczyn w 1 godzine, to ile zlewów; naczyn umyje 4 mezczyzn w 4 godziny? Zadnego. Usiada przed telewizorem i beda ogladac mecz. Które ze zdan skuteczniej odstraszy mezczyzne? - Wynos sie albo zawolam policje! - czy -Kocham cie, chce za ciebie wyjsc i miec z toba dzieci? Jaka najinteligentniejsza rzecz moze powiedziec mezczyzna? - Tak, kochanie. Co zrobic, zeby mezczyzna byl zawsze zadowolony w lózku? - Przeniesc telewizor do sypialni. Co dla mezczyzny jest przyjemniejsze od najlepszego seksu? - Opowiadanie o tym kumplom. Kiedy kobiety beda naprawde równe mezczyznom? - Dopiero wtedy, gdy idac ulica, grube i kompletnie lyse, beda myslec sobie: "Uch... Wygladam tak super, ze kazdy facet chcialby mnie przeleciec." Czy trudno bylo wyprodukowac mówiaca Barbie? - Nie, duzo trudniej jest zrobic sluchajacego Kena. Dlaczego mezczyzna jest najbardziej inteligentny kiedy uprawia seks? - Bo jest podlaczony do kobiety! Maz: Moze wypróbujemy dzis wieczorem inna pozycje? - Zona: Z przyjemnoscia... ty stan przy zlewie, a ja usiade w fotelu i bede pierdziec. Maz: Chcialbym w te wakacje spedzic tam, gdzie jeszcze nigdy nie bylem.... - Zona: Swietnie...Co powiesz na kuchnie? Wlasnie rozwiodlam sie z mezem. - Czemu? - Mielismy nieporozumienia na tle religijnym... uwazal, ze jest Bogiem. Co to jest, kiedy mezczyzna mówi kobiecie sprosne rzeczy? - Molestowanie seksualne. - A kiedy kobieta mówi sprosnosci mezczyznie? - 7,20 za minute. Dlaczego macho jest jak litera Q? - Bo to duze zero z malym ogonkiem. Skad wiadomo, ze facet powie zaraz cos interesujacego? -Zaczyna od: "Moja zona mówi..." Dlaczego mezczyzna jest jak dyplom magisterski? - Tracisz mnóstwo czasu zeby go zdobyc, a potem okazuje sie, ze do niczego nie jest ci potrzebny. Co Bóg powiedzial po stworzeniu mezczyzny? -Pierwsze sliwki robaczywki. Co Bóg powiedzial po stworzeniu kobiety? - Practice makes perfect Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: o technice :)) super :)))))))))) 22.05.04, 08:14 Palnick takiego zestawu jeszcze nie miałam przyjemnosci poznać ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick striptizerki IP: *.stenaline.com 22.05.04, 09:59 Syberyjskie striptizerki słyszą sardoniczne szmerki sarkającej szpetnie sali (sala - sami swoi, stali smakoszowie strip-spelunek, super-samczy swój stosunek sygnalizujący spazmem śmiechu, sykiem ,,Sssss!'', sarkazmem Sybiraka-sybaryty): ,,Ściągać szuby, seniority!''; ,,Seniority? Skąd! Seniorki!''; ,,Starzejemy się, sikorki- -sześćdziesięciosześciolatki? Sklęsły słynne super-zadki?''; ,,Skandal! Szwindel! Szmalu strata! Striptizerka - szpakowata!''; ,,Szokuj, sławo seks-salonów, Szarmem swoich salcesonów!'' Satyrycznym szpilkom spekta- torów stępia szpice sekta starowierów; starowierzy sądzą: ,,Skoro Seks się szerzy - Seks stanowi sedno Sensu, stąd slogany: SEKS-SZALEŃSTWU SERCEM SPRZYJAJ, STAROWIERZE; STRIPTIZERKI SZANUJ SZCZERZE!'' Solidarne stanowisko siurpryzuje środowisko, satysfakcjonując szereg syberyjskich striptizerek. Stanisław Barańczak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Niechaj inni młode wino... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.05.04, 22:35 W sztuce kochania uczeńsze bywają dojrzalsze damy. Jak wiadomo przez ćwiczenia talent udoskonalamy. Wiadome im są tajniki miłości innym nie znane... Przykuwają nas do siebie zwłaszcza przez pieszczot odmianę. Żadne malowidło nie zna tak bezmiernej lubieżności jaka w sercach, jaka w ciałach tych namiętnych istot gości. Najsłodsza jest rozkosz, jeśli równe jej słodycze poją. równe jej powaby nęcą i mnie, i kochankę moją. Nienawidzę wszelkich uczuć niewzajemnych... Nigdy przeto nie pragnę pieścić się z chłopcem ani z przekupną kobietą. Nie jest mi rozkoszą – rozkosz, co ją z obowiązku dano. Raz na zawsze z obowiązków Zwalniam moja ukochaną. Słodko mi słyszeć głos jej, drżący szczęściem, półomdlały, gdy mię prosi, żebym zwolnił namiętności mej zapały. Wzrok oślepły od szaleństwa, oczy od miłości mrące zwraca ku mnie rozkochana, pieszczot dając mi tysiące... Ale najpierwszej młodości obce są owe zalety. Mają je – jedynie tylko dojrzalsze nieco kobiety... Niechaj inni młode wino zapijają - do stu katów. Ja pić pragnę stare trunki z czasu dawnych konsulatów... Ovid Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: o technice :)) bis dla panidanki :) IP: *.stenaline.com 22.05.04, 18:51 Penis jest jak pies: plącze się miedzy nogami, lubi, jak się go głaszcze,cieszy się razem z panem. Jak nazywa się mężczyzna, który utracił 90% swej inteligencji? Wdowiec. Dlaczego mężczyźni pragną ożenić się z dziewicami? Aby uniknąć krytyki. Po czym można poznać, ze facet jest podniecony? Oddycha. Jak wyglądałby świat bez mężczyzn? Byłby pełen szczęśliwych, grubych kobiet. Co wspólnego mają chmury i mężczyźni? Jak znikają za horyzontem, to nastaje piękny dzień. Co to jest: ma 4 nogi, IQ równe 90 i śmierdzi piwem? Mąż i teść oglądający mecz piłki nożnej. W czym jedzenie jest lepsze od seksu? Godzinami nie trzeba czekać na kilka sekund przyjemności. Po co na końcu członka znajduje się dziurka? Aby mózg właściciela nie zginął z braku tlenu. Kiedy mężczyzna jest wart 5 zł.? Gdy w "Makro" pcha wózek na zakupy. Dlaczego faceci mówią o swoich członkach "mój przyjaciel"? Bo pragną wierzyć, że ten, kto kieruje ich życiem, jest ich przyjacielem. Jaką wspólną cechę mają kafelki i mężczyźni? Jak raz dobrze położysz, to potem możesz deptać całe życie. Dlaczego tak mało jest kawałów o mężczyznach? Bo to nieładnie wyśmiewać się ze stworzeń "inteligentnych inaczej". W jaki sposób mężczyźni przygotowują sobie kąpiel z bąbelkami? Jedzą wcześniej dużo fasolki.... Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a E.T.? E.T. dzwonił do domu... Co dla mężczyzny oznacza posiłek z 7 dań? Hot-dog i sześciopak... Co dla mężczyzny oznacza pomoc przy sprzątaniu? Podniesienie nogi, żeby kobieta mogła poodkurzać... Jak należy rozumieć zachowanie mężczyzny, który każe kobiecie przestać odkurzać i trochę odpocząć? Prawdopodobnie przez odkurzacz nie słyszy telewizora... Czym różni się mężczyzna od kota? Koty zawsze trafiają do kuwetki... Po czym poznać, ze mężczyzna jest dobrze wychowany? Wychodzi z basenu gdy musi się załatwić... Nagi mężczyzna stoi przed lustrem i podziwia swoją męskość: - dwa centymetry więcej i byłbym królem! Na to jego żona zwraca mu uwagę: - dwa centymetry mniej i byłbyś królowa... Dlaczego mężczyźni tak lubią kawały o blondynkach? Bo mogą je zrozumieć... Czym różni się mężczyzna od komputera? W komputerze wystarczy wydać JEDNO polecenie.... Dlaczego psychoanaliza mężczyzn zabiera mniej czasu niż psychoanaliza kobiet? Kiedy trzeba się cofnąć do dzieciństwa oni już tam są... Co ma wspólnego mężczyzna w łóżku i jedzenie z mikrofalówki? 30 sekund i gotowe... Ilu mężczyzn potrzeba do wkręcenia żarówki? Dowiemy się jak tylko któryś wstanie z kanapy... Jaka jest różnica pomiędzy barem a punktem G? Większość mężczyzn nie ma problemu ze znalezieniem baru.... Dlaczego mężczyźni nigdy nie pokazują prawdziwych uczuć? Nie można pokazać czegoś, czego się nie ma... Kobieta: - czy kochasz mnie tylko dlatego, ze mój ojciec zostawił mi fortunę? Mężczyzna: - ależ skąd, skarbie, kochałbym cię tak samo, bez względu na to, kto zostawiłby ci fortunę... Dlaczego kobiety nie mrugają podczas gry wstępnej? Nie mają na to czasu... Żona: - co to ma znaczyć, wracasz do domu na wpółpijany!? Mąż: - to nie moja wina, kochanie, zabrakło mi pieniędzy... Jak sprawić, żeby mężczyzna był szczęśliwy w sypialni? Przenieść tam telewizor... Po czym poznać, że mężczyzna ma orgazm? Przewraca się i zaczyna chrapać... Jaka jest różnica miedzy mężczyzną a lekarzem? Lekarz jest uprzejmy gdy prosi kobietę, by się rozebrała, słucha, gdy narzeka i myje ręce zanim jej dotknie. Dlaczego puszki z piwem tak łatwo się otwiera? Przyjrzyj się, KTO je otwiera... Co to oznacza, gdy kobieta jest w domu, a mężczyzna okazuje jej nagle zainteresowanie i sympatię? Pomyliła domy... Jaka jest różnica pomiędzy mężczyzną a wielbłądem? Wielbłąd może pracować 8 dni bez picia, podczas gdy mężczyzna może pić 8 dni nie pracując... Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: o technice :)) specjalnie dla Palnicka :)) 22.05.04, 20:06 ale przepraszam za.... po czym poznać inteligentnego mężczyznę? wie, kto kopie go w jaja i sprawia mu to prawdziwą przyjemność Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: o technice :)) specjalnie dla Palnicka :)) 22.05.04, 20:16 panidanka napisała: > ale przepraszam za.... > > po czym poznać inteligentnego mężczyznę? > wie, kto kopie go w jaja i sprawia mu to prawdziwą przyjemność nie od razu, miły nie od razu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Panick super feminista!! re o technice;)) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.05.04, 22:46 Brawo, Palnicku, ja tez nie czylalam nidzie takich pysznosci i przyznam, ze moja babska proznosc sie nimi wielce delektuje. No i niech teraz ktos zaprzeczy, ze Bog jest KOBIETA! Czy Bog-mezczyzna moglby kumplom wyrzadzic tyle moralnych krzywd?)) Pozdrowienia dla milych gosci tego sympatycznego stoliczka forumowego. E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Zielony walc IP: *.stenaline.com 10.06.04, 14:48 Sny się prześniły, tańce wytańczyły, oczy wypłakały, serca wykochały, ognie już nie płoną, byłam tobie żoną jedną noc szaloną, kiedy śpiewał nam ten alc natchniony, kiedy szumiał walc, walc zielony, młody walc!Ach młody: tak się bardzo śpieszył, tak uparcie grzeszył, taki był magiczny, taki był muzyczny, i liryczny, tak mu było żal, że odpłynie tamten bal...że minie... Gdybym ci wierzyła, gdybym nie marzyła, gdybym nie goniła, nocą nie błądziła, wody nie mąciła, tu na ziemi żyła, to ty byś mnie kochał jeszcze dziś - i -: Chmury za oknami gwiazdy za chmurami, góry z dolinami, owce z barankami, wszystko by tańczyło, wszystko by mówiło że to miłość,miłość trwa.Gdybym nie płakała, gdybym nie szalała, w oczy się nie śmiała, róż nie wyrzucała, tylko się starała, płomień osłaniała, to ty byś mnie kochał jeszcze dziś... Damy z waletami, Króle z królikami, noce z porankami, czyny ze słowami, wszystko by tańczyło, wszystko by mówiło, że to miłość,miłość trwa! A.Osiecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Panick super feminista!! re o technice;)) IP: *.stenaline.com 21.08.04, 08:38 Ideał mężczyzny Mężczyzna szyty na miarę Przez krawca perfekcjonistę Podkreśli me wdzięki i w siebie da wiarę Zaskoczy każdego stylistę Mężczyzna na wiele sezonów W fasonie ponadczasowym Przed deszczem i smutkiem najlepsza ochrona Mężczyzna na każdą pogodę Choć w talii się marszczy fatalnie Stracił urok nowego okrycia Leży na mnie jak skóra, wprost idealnie Mężczyzna na resztę życia Pebbels Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Oczy tej małej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.04, 13:31 Posłuchaj pan,panie podróżny, co się zdarzyło na Próżnej: Zyła tam Jagna ,dobra i czysta, i chodził do niej Jan kancelista, akurat to była niedziela, kręciła się karuzela. Zabrał tam Jagnę kochanek czuły i całkiem zmącił jej miły umysł. Oczy tej małej jak dwa błękity myśli tej małej-białe zeszyty. A on był dla niej jak młody bóg, Zebyż on jeszcze kochać mógł. A lato, jak bywa w Warszawie, młodym służyło łaskawie. On ją zabierał na łódki, a ona jego leczyła smutki. Posłuchaj pan,panie wędrowny: nastał ten dzień niewymowny, odszedł bez słowa kochanek podły, na nic się zdały płacz jej i modły. Oczy tej małej jak dwa błękity, myśli tej małej-białe zeszyty. A on był dla niej jak młody bóg, żebyż on jeszcze kochać mógł. Pociągi odchodzą i statki, ona nie wróci do matki. Kto by uwierzył w całym Makowie, że dla niej światem był jeden człowiek. Przez niego więc siebie zabiła ta,co z miłości tańczyła. Bóg jej wybaczył czyny sercowe i lody podał jej malinowe. Oczy tej małej jak dwa błękity, myśli tej małej-białe zeszyty A on był dla niej więcej niż Bóg, żebyż on jeszcze kochać mógł. Posłuchaj niewierny kochanku, co nienawidzisz poranków: wróci do ciebie jeszcze ta trumna, gdzie leży twoja kochanka dumna. Bo taki,co kochać nie umie, przegra-choć wszystko rozumie. Bóg cię pokarze swą nieczułością zato,żeś gardził ludzką miłością. Oczy tej małej jak dwa błękity, myśli tej małej-białe zeszyty. A tyś był dla niej więcej niż Bóg, pokłoń się do jej martwych nóg. A.Osiecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób. IP: *.stenaline.com 23.05.04, 07:38 Autor: Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl Muzyka i slowa Leonard Cohen. Genialne tlumaczenie - Maciej Zembaty Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób Kochałem cię dziś rano Ust naszych ciepła słodycz Jak senna złota burza Nade mną twoje włosy Przed nami na tym świecie Już inni się kochali I w mieście albo w lesie Też tak się uśmiechali A teraz trzeba zacząć Rozłączać się po trochu Twe oczy posmutniały Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób Na pewno cię nie zdradzę Odprowadź mnie do rogu Ty wiesz że nasze kroki Zrymują się ze sobą Twa miłość pójdzie ze mną A moja tu zostanie I tak się będą zmieniać Jak brzeg i morskie fale Czy miłość to kajdany ? Nie mówmy lepiej o tym Twe oczy posmutniały Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób Kochałem cię dziś rano Ust naszych ciepła słodycz Jak senna złota burza Nade mną twoje włosy Przed nami na tym świecie Już inni się kochali I w mieście albo w lesie Też tak się uśmiechali Czy miłość to kajdany ? Nie mówmy lepiej o tym Twe oczy posmutniały Maleńka nie wolno się żegnać w ten sposób Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Fatamorgana istnienia IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 23.05.04, 11:14 Co znaczy żegnać? Czy to rozłąka fizyczna odpływ myśli a może ich przypływ? na chwilę, na dłużej a co to chwila? czy to pozdrowienie jak dwa na słońcach swych... (pamiętasz słowa wieszcza?) przestrzeni szerzenie zaciekawienie, znudzenie światem zaurocznie dreszcz poznawania euforia odkrywania radość witania energia tworzenia fatamorgana istnienia być albo nie być? zagubiona, nie pytam... A czy istnieją, Miły, wirtualne spotkania rozstania, pojednania wirtualne kasztany konwalie, platany wirtualne strumienie, koty, węże, krokodyle, jelenie wirtualne nocne rozmowy wirtualne marzenia spojrzenia, uwodzenia wirtualne całuski - niewinne (czy pocałunki mogą być winne?) wirtualne łzy, zazdrości refleksje, słabości? Czy istnieje wirtualne życie? Czy jest ono tylko tangiem atomów może salsą? energii muśnięciem włosów smoknięciem anarchią molekuł buntem antyentropii? Atomy koniugują rozdzielają się znów się schodzą w tantrycznych figurach rozkołysane w kosmicznym rocku a może boskim czy warto się spierać o szczegóły? A może pożegnanie to też powitanie? Witaj Miły! nie potrafię cię poznać choć się staram lecz to dobrze bo ciągle jestem zajęta Czy tańczysz tango? Orkiestra księżyzowa już gra... Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Fatamorgana istnienia 23.05.04, 11:45 kiedy zabrane ci kiedyś zebro do ciebie powróci, to wtedy zrozumiesz rozumem, który ci dałem, że nie musisz mi ciągle udowadniać, ze spartaczyłem swoją robotę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Fatamorgana istnienia... IP: *.stenaline.com 09.06.04, 10:45 Mój ostatni raz. Halina (59) opisuje swoje ostatnie przeżycie.To było późnym latem, a może wczesną jesienią. Ale od początku. Od kilku lat byłam wdową, jednak prawie trzy lata temu poznałam Lucjana, który był ode mnie starszy i bardziej dojrzały. Wtedy też od razu zrobił na mnie świetne wrażenie. Jego bokobrody à la cesarz Franciszek Józef, przyprószone nieśmiałą siwizną, nienagannie zawiązana seledynowa muszka, zegarek na pozłacanym łańcuszku, prawdziwe binokle na nosie... Pachniał fajką i tabaką. Do końca życia nie zapomnę tego zapachu. Podobał się wszystkim moim koleżankom. Pragnęłam go od samego początku, on również zwrócił na mnie uwagę. Od tamtego czasu byliśmy nierozłączną parą. Nasze pożycie również układało się wspaniale, mimo okresowych problemów Lucjana z erekcją (miał w końcu 67 lat) i sporadycznej suchości w mojej pochwie, nie licząc drobnych problemów związanych z wieńcówką u obojga. Po dwóch latach naszego związku zaczęliśmy rozmawiać o rozpoczęciu zakończenia współżycia. Chcieliśmy się do tego dobrze przygotować. Byłam szczęśliwa, że TO stanie się właśnie z nim, on również pragnął tego właśnie ze mną. Imponował mi, był bowiem ode mnie bardziej doświadczony. Powiedział mi, że kilka dziewczyn miało już z nim swój ostatni raz. On jednak wciąż czekał na tę jedną jedyną. Powiedział mi, że właśnie ja jestem tą jedyną.. Przytulił mnie wtedy mocno. Ostatniego razu byłam bardzo ciekawa. Prawdę mówiąc trochę się tego bałam. Wszystkie moje koleżanki miały to już za sobą. Były z tego powodu bardzo dumne. Ja byłam tą „ostatnią w kolejce”. Czułam się, w porównaniu z nimi, zwykłą niedojrzałą szczeniarą. Co prawda, dawno już przestałam miesiączkować, jednak do pełni brakowało mi właśnie TEGO. Z Lucjanem postanowiliśmy, że nasz ostatni raz stanie się na wspólnych wakacjach, na obozie pracowniczym w sanatorium w Ciechocinku. Wszystko wkoło było bardzo nastrojowe, wyśnione, wręcz wymarzone, jakby stworzone do tego cudownego doświadczenia. Tężnie, łaźnie, kuracjusze, ciche parki zasnute poranną mgiełką, zakochani emeryci, kawiarenki, studenci uniwersytetu trzeciego wieku... Cieszyliśmy się oboje, że nasz ostatni raz stanie się w tak czarownym miejscu. Pewnego wieczoru, po serii zabiegów sanatoryjnych (wycinanie wrośniętych paznokci u nóg, wymiana protez zębowych, transfuzje, ćwiczenia na koordynację ruchów, na pamięć – postępujący Alzheimer...) poszliśmy na wieczorek taneczny. Z racji diety (zioła, witaminy, glukoza, produkty niskotłuszczowe, bez konserwantów, dużo białka), byliśmy w znakomitej kondycji i obojgu nam dopisywał humor. Cały wieczór upłynął nam na dowcipkowaniu ze znajomymi, dominował przedwojenny żydowski humor. Lucjan patrzył na mnie jednak zupełnie inaczej niż zwykle. Wyglądał tak uroczo i pociągająco, na klapie marynarki błyszczał mu virtuti militari drugiej kategorii, pamiątka z powstania 44-go. Mój bohater. Zagrano naszą melodię. Mieczysław Fogg, „Ta ostatnia niedziela”. Poprosił mnie do tańca. W tym momencie zrozumiałam, że TO stanie się dziś. Zza swoich binokli wpatrywał się we mnie czule swymi zmętniałymi rogówkami. Powiedział mi na ucho: „Nie czekajmy”. Nie czekaliśmy. Poszliśmy do pokoju. Lucjan przewidział wszystko wcześniej, dopiero teraz zauważyłam, że wziął ostatnią viagrę. Nalegał, by spróbować bez prezerwatywy. Ponieważ moje miesiączki zatrzymały się już kilka lat temu, zgodziłam się. Nie zapomnę tego. Własnoręcznie odłączył mi cewnik. Był dla mnie taki czuły. Rozebrał i zaczął całować. Z radia gdzieś za ścianą cicho szemrały słowa „Miłość ci wszystko wybaczy”... Było bosko, bosko, chociaż żadne z nas nie zdołało dojść. Ani wyjść z łóżka o własnych siłach (tu podziękowania dla pielęgniarzy z obsługi pawilonu sanatoryjnego „Senior”. Kocham Cię. Kocham Cię. Kocham Cię. Lucjanku, dziękuję Ci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Eurowybory limerykiem-zatrzymać ulotność chwili;) IP: *.stenaline.com 16.06.04, 01:21 Eurowybory 13.06.2004 Donald jeden z przystojnych tenorów ma pękaty dziś wór elektorów Już Europa jest nasza Triumfalnie ogłasza Tylko jak tam dojechać bez torów? Giertych Polak, choć pono pejsaty, tak zawołał wieczorem do taty: Ja Europę ocalę Swoje piętno wypalę A wypalić to może z armaty. Jeden Kaczor z Warszawy ratusza bratu miłą dziś kwestię porusza: Silne my - kacze plemię Wdepczem SLD w ziemię Tak elekcja nam ptactwo rozjusza A od wczoraj Andrzeja Leppera straszna bierze i nagła cholera Tak nas mało w Bruseli Szmalu nie będziem mieli Elektorat to wredny przechera! Pewien staruch a wciąż demokrata co to w Leszku Millerze miał brata Dostał tortu kawałek Łzy uronił kryształek Może boleć większości utrata. Pewna Mumia co wyszła z mogiły Która znana jest wszystkim z bezsiły Bo siódemka szczęśliwa Tadzio znów głową kiwa Tak wybory Łazarza wskrzesiły. Pewna Partia Stronniczych Fornali utrzymała się cudem na fali Kto nas kupi dumają Taki już zwyczaj mają To z rozpaczy, bo grunt się już pali Lepsza część naszej Polskiej Lewicy wczoraj przeszła recenzję swej chcicy Długo bardzo się chwiała Ale w końcu przetrwała Trudno żyć nim cię ktoś rozprawiczy. ***O tych poniżej progu 5% Pewien poseł z przedmieścia Pakości Szalał wczoraj i ryczał ze złości Do Brukseli nie idę Będę tu klepał bidę Bo wyborcy olali tych gości Jeden poseł z rogatek Poznania Bardzo pragnął w Brukseli śniadania Tłuszcza go nie wybrała, Żona co miała - dała, Trzy kwartały ma do rozwiązania. *** Prezydencka recenzja: Pan prezydent Wam znany z imienia Dziś na drobne swa "sławę" rozmienia Mówi: naród głupawy, Niedojrzały, niemrawy Tak objawia sie uraz golenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Takie tam sentymenty... IP: *.stenaline.com 21.07.04, 01:55 For auld lang syne. Should auld acquaintance be forgot and never brought to mind? Should auld acquaintance be forgot and days of auld lang syne? For auld lang syne, my dear, For auld lang syne, We’ll take a cup o’kindness yet For auld lang syne. We twa hae run aboot the braes And pou’d the gowans fine; we’ve wander’d mony a weary foot Sin’ auld lang syne. We two hae paidled i’the burn Frae mornin’ sun till dine; But seas between us braid hae roar’d Sin’auld lang syne. And here’s hand, my trusty friend, And gie’s a hand o’thine; We’ll take a cup o’kindness yet For auld lang syne. Should auld acquaintance be forgot and never brought to mind? Should auld acquaintance be forgot and days of auld lang syne? For auld lang syne, my dear, For auld lang syne, We’ll take a cup o’kindness yet For auld lang syne. For auld lang syne, my dear, For auld lang syne, We’ll take a cup o’kindness yet For auld lang syne. Odpowiedz Link Zgłoś
blekitna_rapsodia Re: Takie tam sentymenty... 21.07.04, 03:41 Stay my charmer, can you leave me? Cruel, cruel to deceive me; Well you know how much you grieve me; Cruel charmer, can you go? Cruel charmer, can you go? Then catch the moments as they fly, And use them as ye ought, man: Believe me, happiness is shy, And comes not aye when sought, man. ------ rownie sentymentalnie )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Tydzień słomianego wdowca :) IP: *.stenaline.com 21.07.04, 10:34 Zostalem sam. Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana. Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni. Poniedzialek DOKLADNIE zaplanowalem rozklad zajec. Wiem, o której bede wstawal, ile czasu poswiece na poranna toalete i sniadanie. Policzylem, ile zajmie mi zmywanie, sprzatanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie. Jestem milo zaskoczony,ze mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro mozna tak szybko sie z tym uporac.Wystarczy odpowiednio zorganizowac sobie prace. Na kolacje zafundowalem sobie i psu po steku. Zeby stworzyc mily nastroj, ladnie nakrylem do stolu. Ustawilem wazon z rózami i zapalilem swiece. Pies na przystawke dostal pasztet z kaczki, potem glówne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i pale dobre cygaro. Dawno nie czulem sie tak dobrze. Wtorek MUSZE jeszcze raz przemyslec rozklad dnia. Zdaje sie, ze wymaga kilku drobnych poprawek. Wyjasnilem psu, ze nie codziennie jest swieto, dlatego nie moze sie spodziewac, ze zawsze bedzie jadl przystawki i inne dania z trzech róznych misek, które ja musze myc. Przy sniadaniu zauwazylem, ze picie soku ze swiezych pomaranczy ma jedna zasadnicza wade. Za kazdym razem trzeba potem myc wyciskarke. Jak rozwiazac ten problem? Trzeba przygotowac sok na dwa dni - wtedy wyciskarke myje sie dwa razy rzadziej. Odkrycie dnia: parówki mozna odgrzewac w zupie. W ten sposób ma sie jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno nie bede codziennie biegal z odkurzaczem tak jak chciala zona. Raz na dwa dni to az nad to. Musze tylko pamietac, zeby zdejmowac buty, a psu wycierac lapy. Poza tym czuje sie swietnie. Sroda MAM wrazenie, ze prowadzenie domu zajmuje jednak wiecej czasu, niz przypuszczalem. Bede musial zrewidowac swoja strategie. I tak: przynioslem z baru kilka gotowych dan - w ten sposób nie strace w kuchni az tyle czasu. Przygotowanie posilku nigdy nie powinno trwac dluzej niz jedzenie. Kolejny problem to slanie lózka. Najpierw trzeba sie z niego wygrzebac, potem wywietrzyc sypialnie, a na koncu jeszcze równo ulozyc posciel - zawracanie glowy. Nie uwazam, zeby codzienne slanie lózka bylo konieczne, zwlaszcza ze i tak wieczorem czlowiek musi sie do niego polozyc. W sumie wydaje sie, ze jest to czynnosc zupelnie pozbawiona sensu. Zrezygnowalem tez z przygotowywania osobnych posilków dla psa i kupilem gotowe jedzenie w puszkach. Pies troche sie krzywil, ale cóz... skoro ja moge sie obyc bez domowych obiadków, on tez nie powinien grymasic. Czwartek KONIEC z wyciskaniem soku z pomaranczy! To nie do wiary, ze z tym niewinnie wygladajacym owocem jest az tyle zachodu. Kupie sobie gotowy sok w butelkach. Odkrycie dnia: udalo mi sie przespac noc i wysunac sie z lózka prawie nie naruszajac poscieli. Rano musialem tylko wygladzic narzute. Oczywiscie jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie mozna sie za czesto przewracac z boku na bok. Troche bola mnie plecy, ale goracy prysznic powinien pomóc. Zrezygnowalem z codziennego golenia, bo to zwykla strata czasu. Zyskalem przez to cenne minuty, których moja zona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu. Kolejne odkrycie: nie ma sensu za kazdym razem jesc z czystego talerza. Ciagle zmywanie zaczyna mi dzialac na nerwy. Pies tez moze jesc z jednej miski - w koncu to tylko zwierze. UWAGA: doszedlem do wniosku, ze odkurzac trzeba najwyzej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolacje. Piatek KONIEC z sokiem pomaranczowym! Za duzo dzwigania.Odkrylem nastepujaca rzecz: rano parowki smakuja calkiem niezle, po poludniu gorzej a wieczorem w ogóle. Poza tym jesli zywic sie nimi dluzej niz przez dwa dni z rzedu, moga wywolywac lekkie mdlosci. Pies dostal sucha karme. Jest równie pozywna, a miska nie jest popackana. Z kolei ja zaczalem jesc zupe prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzic talerza ani chochli. Teraz juz nie czuje sie tak, jakbym byl automatyczna zmywarka do naczyn. Przestalem wycierac podloge w kuchni. Ta czynnosc irytowala mnie tak samo jak slanie lozka. UWAGA: zegnajcie puszki!!! Nie bede brudzil sobie otwieracza. Sobota PO CO wieczorem zdejmowac ubranie, skoro rano znow trzeba je wlozyc? Zamiast marnowac czas, lepiej troche dluzej polezec. Przy okazji mozna zrezygnowac z koldry i odpadnie klopot z jej porannym ukladaniem. Pies nakruszyl na podloge. Zbesztalem go. Powiedzialem, ze nie jestem jego sluzacym. Dziwne - nagle zdalem sobie sprawe, ze moja zona tez tak czasem do mnie mówi. Powinienem dzis sie ogolic, ale jakos nie mam ochoty. Nerwy mam napiete jak postronki. Na sniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynnosci doprowadzaja mnie do rozpaczy. Plan na dzis: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Zadnych talerzy, sztucców, obrusów i innych glupot. Troche bola mnie dziasla. Pewnie jem za malo owoców, ale nie chce mi sie ich taszczyc ze sklepu. Moze to poczatek szkorbutu? Po poludniu zadzwonila zona i spytala, czy umylem okna i zrobilem pranie. Wybuchnalem histerycznym smiechem. Powiedzialem jej, ze nie mam czasu na takie rzeczy. Jest pewien problem z wanna. Odplyw zatkal sie makaronem. Ale niespecjalnie sie martwie. I tak przestalem sie kapac. UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy sie spieszyc, zeby zbyt dlugo nie trzymac jej otwartej. Niedziela OGLADALISMY z psem telewizje z lózka. Na ekranie rózni ludzie zajadali przerózne smakolyki, a my tylko z zazdroscia przelykalismy slinke. Obaj jestesmy oslabieni i drazliwi. Rano zjedlismy cos z psiej miski, ale zadnemu z nas to nie smakowalo. Naprawde powinienem sie umyc, ogolic, uczesac, zrobic psu jesc, wyjsc z nim na spacer, pozmywac, posprzatac, pojsc po zakupy, ale po prostu nie moge wykrzesac z siebie dosc sil. Mam problemy z utrzymaniem rownowagi, zaczyna szwankowac wzrok. Pies zupelnie przestal merdac ogonem. Pchani resztka instynktu samozachowawczego, wyczolgujemy sie z lózka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzine jemy rozne pysznosci. Korzystamy z wielu talerzy, bo przeciez nie musimy ich myc. Ladujemy w hotelu. Pokój jest wysprzatany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazlem sposob na zmore tych okropnych domowych obowiazkow. Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie? Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Tydzień słomianego wdowca :) 21.07.04, 10:54 Gość portalu: Palnick napisał(a): > > Zostalem sam. > Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana. > Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni. > > Wreszcie znalazlem sposob na zmore tych > okropnych domowych obowiazkow. > Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszlo to do glowy mojej zonie? > > Zona wyjechala na tydzien, przyjemna odmiana. > Mysle, ze razem z psem milo spedzimy te dni. > no i jak myslisz Palnicku? co żona robi przez tydzień? chyba nie spaceruje z psem, bo z nim to ty masz miło spedzić czas na szczęście tydzień szybko mija a przez resztę czasu i tak ty masz zysk pozdrawiam danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia Re: Tydzień słomianego wdowca :) IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:35 A bylo psa nauczyc gotowac! wtedy zastapilny manzelkie, przynajmniej w tej gestii) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Żelazko IP: *.stenaline.com 24.07.04, 19:05 Gdyby Telekomunikacja Polska produkowała żelazka, to w sklepach nigdy byś ich nie mógł znaleźć. Żeby dostać jedno żelazko musiałbyś złożyć podanie, zapłacić i czekać przeciętnie 5 lat (rekordziści - 30 lat). Po otrzymaniu zaoferowaliby Ci super specjalna ofertę promocyjna na prąd. Oferta byłaby przymusowa i polegała na tym, ze przy każdym prasowaniu powyżej 12 godzin masz 10% zniżki, ale za to każde krótsze kosztuje Ciebie 20% więcej. Rząd oczywiście dla Twojego dobra utrzymywałby monopol na sprzedaż żelazek z wyjątkiem 3 wybranych gmin na terenie kraju. Gdyby ZUS produkował żelazka, to przez całe życie oddawałbyś 50% swojego dochodu co miesiąc, po to żeby na starość otrzymać stare, używane urządzenie, które oni dostali z darów. Za to serwisowanie żelazek odbywałoby sie w marmurowym pałacu, gdzie na jednego klienta przypadałoby 3,65 pracownika. Gdyby PKN Orlen produkował żelazka mógłbyś je kupić w każdym sklepie, przy czym ich cena rosłaby średnio 30% powyżej inflacji rocznie. Każda kolejna podwyżka byłaby tłumaczona wzrostem cen metalu na świecie (zwłaszcza wtedy, gdy drożałyby metale, które nie są używane w produkcji żelazek), natomiast obniżki byłyby tylko promocyjne. W zasadzie obniżka polegałaby na tym, ze żelazko przez pewien czas jeszcze nie zdrożeje. Gdyby PZU-Zelazko produkowało żelazka to wkrótce po rozpoczęciu działalności parlament kazałby Ci kupować co najmniej 1 żelazko rocznie z możliwością dokupienia następnych. Policja mogłaby Ciebie nachodzić w domu, zadąć okazania dowodu opłaty za ostatni kupiony przyrząd i wlepiać Ci mandaty za nieostrożne prasowanie. W przypadku gdybys nie miał wykupionego ważnego żelazka zostałbyś wyrzucony z mieszkania, a wszystkie pokoje zaplombowane. Oczywiście dla Twojego dobra. Gdyby Kopalnie produkowały żelazka, to dzięki rządowym dotacjom byłyby trzecim co do wielkości producentem na świecie. Co prawda ich żelazka byłyby znacznie droższe niż inne, a sama firma wykazywałaby ogromne straty. Każda próba zamknięcia dowolnej fabryki kończyłaby sie strajkami i zamieszkami ulicznymi, dzięki czemu powstałby specjalny program restrukturyzacji przewidujący 10.000 złotych odprawy dla każdego pracownika, który dobrowolnie odejdzie z firmy i zysk w wysokości 10 zł na każde 350 wyprodukowanych żelazek w 2013 roku. Gdyby Microsoft produkował żelazka, to 95% desek do prasowania i 99% prądu nie obsługiwałoby żelazek innych firm. Każda zmiana żelazka wymagałaby nowej deski do prasowania lub przynajmniej upgrade`u do nowszej wersji, na co oczywiście przez pewien czas byłaby promocja. Oczywiście czasem występowałby wyjątek krytyczny 00FF2546502 w module IRON XC3656121 co wymagałoby rozpoczynania całego prasowania na nowo. Po pewnym czasie firma wypuściłaby na rynek Żelazko Milenijne, które różniłoby sie od poprzedniego Żelazka `98 tym, ze byłoby bardziej niestabilne, ale za to miałoby ładniejsze przyciski. Gdyby Telewizja Polska produkowała żelazka, to niezależnie od tego jakiej firmy żelazko posiadasz (i czy w ogóle je używasz), musiałbyś płacić abonament. Abonament byłby mniejszy, gdybys nie posiadał żelazka, ale jedynie deskę do prasowania. Od czasu do czasu konkurencyjna firma prywatna sprowadzałaby super żelazka (np. z Japonii i Korei) na rynek za dodatkowa oplata. TVP zamiast zaoferować lepsze żelazka domagałaby sie od urzędników zamknięcia wszystkich innych firm stosujących w jej mniemaniu "nieuczciwe praktyki". Szczytem technologicznej myśli TVP S.A. byłyby nieciekawe i często psujące sie wyroby reklamowane często jako "Zlotepolskie" żelazka. Gdyby Zarząd Dróg i Mostów produkował żelazka, to nowy model powstawałby średnio co 15 lat, natomiast stare byłyby remontowane tylko w przypadku spowodowania bardzo dużej ilości katastrof. W pewnym momencie rząd przedstawiłby program budowy super autożelazek z następującymi założeniami: 1. powołuje sie nowa firmę "Autożelazka Polskie". 2. zabrania sie wszystkim innym produkowania jakichkolwiek żelazek. 3. głównym udziałowcem Autozelazek Polskich jest rząd i wybrana przez urzędników firma prywatna. 4. Za państwowe pieniądze produkuje sie żelazka, natomiast prywatna firma otrzymuje zyski ze sprzedaży. Po 5 latach program zakończyłby sie potężna afera, po której nowy rząd ogłosiłby kolejny pomysł na "Autożelazka", w wyniku którego do 2010 roku ma w Polsce być 100 nowych autozelazek dla 300 osób. Gdyby Sejm produkował żelazka, to każde (już na etapie projektowania) miałoby znana producentowi wadę, która planowałby usunąć w toku produkcji lub poprzez wprowadzenie modyfikacji w kolejnym modelu. Cześć żelazek byłaby jednak produkowana po przegłosowaniu licznych poprawek do projektu, dzięki czemu niektóre modele zyskiwałyby nieoczekiwanie kolka, zasilanie strumieniem wody lub reaktorem atomowym, mrożoną lub pokryta materiałem ściernym stopę. W rezultacie żadne z ogromnej ilości wyprodukowanych żelazek nie pełniłoby roli do której jest przeznaczone. Można by natomiast z powodzeniem używać ich jako przyciski do papieru, zabawki dla dzieci, narzędzia stolarskie czy nawet broń. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Żelazko 25.07.04, 09:05 gdyby Ojciec miał sam wyprasować wszystkie sukienki balowe swoich dzieci, to mogę się założyć o jeden szew na ornacie, że już przy pierwszych 12 szatkach stracił by swoją przyrodzoną świętą cierpliwość. ale On, świadom tego,nawet nie podejmuje się takiego zadania, ale wydaje encyklikę o dopuszczalności używania żelazek "z duszą" (takie ponoć można jeszcze napotkać na wysypiskach rzeczy kiedyś użytecznych)do czasu wyczerpania się zapasu tych, co potrafią jeszcze takimi żelazkami się posługiwać. a po sprasowaniu wszystkich fałd i plis zostanie ogłoszona cykliczna moda na szatki nieprasowalne i problem żelazka mamy z głowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Czy to prawda o mężczyznach ?! :) IP: *.stenaline.com 29.08.04, 08:21 Autor: Gość: Mosze IP: 5.5R* / 212.25.109.* Data: 28.08.2004 09:15 Kilka slow z meskiego slownika: 1. Czy my się przypadkiem nie znamy? = Niezła dupa 2. Jestem romantykiem = Jestem biedny 3. Potrzebuję cię = Ręka mnie już boli 4. Nie jestem taki jak inni faceci = Jestem obrzezany 5. Poważnie myślę o trwałym związku = Mam dość onanizmu 6. Tylko na tobie mi zależy = Jesteś jedyną dziewczyną, która może na mnie patrzeć 7. Chciałbym cię lepiej poznać = Żebym miał o czym opowiadać kumplom 8. To tylko sok pomarańczowy, spróbuj = Jeszcze dwa takie drinki i zgodzi się na wszystko 9. Nie wiem czemu, ale jej nie lubię = Nie chciała iść ze mną do łóżka 10. I jak było? = Naprawdę mam takiego małego? 11. Wspaniale się wczoraj bawiłem = Kim ty do cholery jesteś? 12. Kochasz mnie? = Zrobiłem coś głupiego i pewnie się o tym dowiesz 13. Naprawdę mnie kochasz? = Zrobiłem coś głupiego i na pewno się o tym dowiesz 14. Zadzwonię = Mam nadzieję, że więcej cię nie zobaczę 15. Dużo o nas myślałem = Na trzeźwo nie jesteś tak ładna, jak mi się wydawało 16. Zostańmy przyjaciółmi = Prawdę mówiąc jesteś bardzo brzydka... 17. Wiele się od ciebie nauczyłem = Następna proszę! Jak zaimponować kobiecie, a jak mężczyźnie kobiecie: prawić komplementy, szanować, zaszczycać, tulić, całować, piescić, kochać, glaskać, draznić, zapewnić wygode, chronić, przytulać, podtrzymać, wydawać na nia pieniadze, poić i karmić, kupować jej rzeczy, sluchać jej, dbać o nia, zostać z nia, popierać ja, trzymać sie jej, iść na koniec ziemi dla niej. mężczyźnie: Pokazać nagość Dać mu co zechce (hmmm) Przynieść jedzenie i piwo! Odpowiedz Link Zgłoś
danutabis Re: Czy to prawda o mężczyznach ?! :) 29.08.04, 09:39 Gość portalu: Palnick napisał(a): > > Autor: Gość: Mosze IP: 5.5R* / 212.25.109.* > Data: 28.08.2004 09:15 > > > Kilka slow z meskiego slownika: > > 1. Czy my się przypadkiem nie znamy? = Niezła dupa z takim nastawieniem niektórzy "podrywają" > 2. Jestem romantykiem = Jestem biedny prawda ))))) > 3. Potrzebuję cię = Ręka mnie już boli przygotowywać te śniadania i obiady i...ten cały dom na głowie a pralka sama nie chce wyprasować mi koszul > 4. Nie jestem taki jak inni faceci = Jestem obrzezany tego "gatunku" nie znam > 5. Poważnie myślę o trwałym związku = Mam dość onanizmu jak punkt 3 > 6. Tylko na tobie mi zależy = Jesteś jedyną dziewczyną, która może na mnie > patrzeć to chyba jakiś brzydszy od Belfegora )) > 7. Chciałbym cię lepiej poznać = Żebym miał o czym opowiadać kumplom aktualne w wieku do lat...niektórzy nie "wyrastają z tego nigdy > 8. To tylko sok pomarańczowy, spróbuj = Jeszcze dwa takie drinki i zgodzi się > na wszystko )))))) dla nie abstynentej > 9. Nie wiem czemu, ale jej nie lubię = Nie chciała iść ze mną do łóżka ))) zdecydowanie tak!!! > 10. I jak było? = Naprawdę mam takiego małego? niestety, ale....wiedział, że ma taki feler na widoku > 11. Wspaniale się wczoraj bawiłem = Kim ty do cholery jesteś? z balangi na balangę > 12. Kochasz mnie? = Zrobiłem coś głupiego i pewnie się o tym dowiesz ))))))) > 13. Naprawdę mnie kochasz? = Zrobiłem coś głupiego i na pewno się o tym dowiesz )))))))))) > > 14. Zadzwonię = Mam nadzieję, że więcej cię nie zobaczę oj tak > 15. Dużo o nas myślałem = Na trzeźwo nie jesteś tak ładna, jak mi się wydawało oj! tak > 16. Zostańmy przyjaciółmi = Prawdę mówiąc jesteś bardzo brzydka... oj! może nie taka brzydka, ale po pijaku to każda jest piękna jak się rusza > 17. Wiele się od ciebie nauczyłem = Następna proszę! oj! tak! > > > Jak zaimponować kobiecie, a jak mężczyźnie > > kobiecie: > prawić komplementy, > szanować, > zaszczycać, > tulić, > całować, > piescić, > kochać, > glaskać, > draznić, > zapewnić wygode, > chronić, > przytulać, > podtrzymać, > wydawać na nia pieniadze, > poić i karmić, > kupować jej rzeczy, > sluchać jej, > dbać o nia, > zostać z nia, > popierać ja, > trzymać sie jej, > iść na koniec ziemi dla niej. OJ!!! TAK!!!!!!!!!!!!!! > > mężczyźnie: > Pokazać nagość > Dać mu co zechce (hmmm) > Przynieść jedzenie i piwo! > > > tylko to ostatnie )))))))) poza tym facet potrafi poradzić sobie sam )))))))) jak nie jest ...romantykiem )) > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Czy to prawda o mężczyznach ?! :) IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 02:13 Hmm, mysle ze jest w tym ziarno prawdy, a moze i ich caly garniec. Tyle, ze z mojego skromnego zyciowego doswiadczenia wynika, ze mezczyzni sa rozni i maja rozne potrzeby, choc niektore sa na pewno wspolne. Z kobietami podobnie. Nie mniej jest w tym teksciku niewatpliwa naukowa prawda. Kobiety maja bardziej pofaldowana kore mozgowa (stad wieksze potrzeby), a zatem i wieksza powierzchnie kory, ktora koreluje ze stopnien rozwoju ewolucyjnego). Wszystko da sie wytlumaczyc struktura materii pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia I'm Nobody! Who are you? IP: *.dc.dc.cox.net 21.07.04, 04:35 I'm Nobody! Who are you? Are you--Nobody--too? Then there's a pair of us? Don't tell! they'd advertise--you know! How dreary--to be--Somebody! How public--like a Frog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Nobody is perfect. IP: *.stenaline.com 21.07.04, 07:19 My name is nobody )))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Pan Tadeusz, Telimena i prawo jazdy :) IP: *.stenaline.com 21.07.04, 16:16 A oto nieznany fragment Pana Tadeusza: Natenczas na dziedziniec "Polonez" sie wtoczyl. Stanal. Prychnal. Zafukal. Pod dwor sie potoczyl. Wysiadl z niego pan mlody. Kazda polska dusza Domysla sie, ze chodzi tu o Tadeusza. Teraz zamknal swe cudo, poklepal dwa razy, Juz do domu mial ruszac, gdy nadszedl Gerwazy Wraz z piekna Telimena, Hrabia, Podkomorzym, Ktory spojrzal, woz zoczyl i jak gdyby ozyl. - Duze toto! Wymaga w prowadzeniu wprawy - Rzekl i spytal niezrecznie: - Grat prosto z naprawy? - Ehe! jeknal Tadeusz nieco rozezlony. - Skrzynie biegow zmienilem, dwie felgi, opony I podloge co nieco zniszczona przez deszcze... Spojrzal w niebo i dodal: - A Bog wie, co jeszcze... - I ja wiem!- Telimena baknela zmieszana. - Zaloze sie, ze nowe: przeguby, membrana...- Urwala, bo Protazy zblizyl sie w uklonach I rzekl z lekkim podziwem:- O, pani szkolona! - Tak!- na to Telimena.- Kiedys w Petersburgu Dostalam "Prawo Jazdy". Mam je gdzies.. tam ... w biurku... To prawda. Miala takiez (z malenka notatka, Ze jeździc jej nie wolno, jesli juz to taczką). - To przejedz - ze sie ascka! poprosil Gerwazy. Nie trzeba bylo damie powtarzac dwa razy; Zblizyla sie do wozu nieznacznie pobladla, Otworzyla drzwi smialo i z rozmachem siadla. Juz myslano, ze bedzie zapuszczac motory, Lecz rozlegl sie dzwiek inny - trzeszczaly resory, - Popchnijcie!- zawolala.- Znow nici z silnika! Popchneli z calej sily; Hrabia sie potykal, Glosno jeknal: "O Jezu!". Podkomorzy stary Zostawil jeden trzewik na dnie jakiejs szpary, Gerwazy, bol w korzonkach czujacy od roku, Tez nie zostal sie z tylu - dotrzymywal kroku. Minely dwie minuty, potem piec minelo, Pchali jeszcze przez chwile. Nagle cos rabnelo; Rozsypaly sie szyby, odpadly dwa kola I rozlegl sie krzyk dziki:- Panowie! Stodola! Za pozno. Hrabia zmeczony przycupnal na kole I rzekl z gorzka ironia:- Jestesmy w stodole! Po czym dodal szmelc kopiac elegancka noga: - I coz z tego zostalo? Siedzenia z podloga? Gerwazy, ktory zemdlal z silnego wrazenia, Teraz usiadl i spytal: - Gdzie jest Telimena? - Tu-m ja, moj Gerwazenku! - zawolala dama. - Tu, na tylnym fotelu. Nie wyjde stad sama! Pozniej nawet i sluzba dlugo rozprawiala Ze gdyby Telimena za kolkiem siedziala, To moze by sie sprawa inaczej skonczyla. "Polonez" bylby caly, stodola by byla... Ale chyba widocznie tak sie stac musialo. Tadeusz, jak grzecznemu czlekowi przystalo, Nie zglosil do urzedu o zniszczeniu mienia, Dlatego nikt do dzisiaj nie wszczal dochodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia Re: Pan Tadeusz, Telimena i prawo jazdy :) IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:33 Nobody is pluscuamperfectus!!!!!!))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia One perfect rose..... IP: *.dc.dc.cox.net 22.07.04, 01:59 Why is it no one ever sent me yet One perfect limousine, do you suppose? Ah no, it's always just my luck to get One perfect rose. )) some things can be perfect!), sometimes. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Feromony IP: *.stenaline.com 23.07.04, 09:33 Od lat, - szmat czasu nie mały Jestem zakochany cały Wczoraj od mej słodkiej damy Dowiedziałem sie zdumiony Co takiego “feromony” “To nie miłość” mówi miła Tak ciebie otumaniła Fakt że mnie tak bardzo łakniesz Obsesją zwyczajną pachnie A obsesję masz w wyniku Wpływu chemicznych czynników. To, że jesteś mną olśniony Powodują…... feromony" Aż zadrżałem ogłuszony: Toż ja w tobie zadurzony Od lat jestem jak szalony A ty mówisz FEROMONY? Ja myślałem ze uroda Zniewoliła mnie, czy młoda dusza, tak pełna radości. I te oczy, co śliczności same w sobie. Ale gdzie! Nie! Takie wielkie zaskoczenie To nie oczy jak migdały W których sie zatapiam cały, Ni głos przepaścisty słodki, Ani ruchy jak u kotki, To nie szyja wydłużona Ani krągłe jej ramiona Nie to, że jest urodziwa Ani to że mnie ogrywa w szachy w bilard i krzyżówki Ani pochylenie główki Ani miłych warg dotyki Ni prezenty z Ameryki To nie strasznie długie nogi ani, ze mi mówi “drogi” Nie figura wąska w pasie Nie całusy kiedy da się Ani zręczne ręce złote Co zrobią każdą robotę Ani jej anielska dusza Ani pupka którą rusza Nie piersiątka jak jabłuszka Ani nawet krągłość brzuszka Ani plecy ani głowa Ni strzelista jej budowa Wszystko to jest bez znaczenia bo jak mówi moja Ksenia powodem żem urzeczony są li tylko FEROMONY! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia Re: Feromony IP: *.dc.dc.cox.net 25.07.04, 01:36 Palnicku, jesli to Twoj feromonski wyrob to kapelusz z glowy - letni slomkowy, wprawdzie, but very, very real! Wierszyk naprawde uroczy i z boza iskra, ktora tez jest zreszta tylko fizyko-chemia)) Nawet Bog jest tylko kwantowa organizacja. Gratulacje!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Feromony IP: *.stenaline.com 25.07.04, 07:12 Gość portalu: rapsodia napisał(a): > Palnicku, > jesli to Twoj feromonski wyrob to kapelusz z glowy - letni slomkowy, wprawdzie, > > but very, very real! Wierszyk naprawde uroczy i z boza iskra, ktora tez jest > zreszta tylko fizyko-chemia)) Nawet Bog jest tylko kwantowa organizacja. > Gratulacje!!! -------------- Emily, Niestety to nie mój wytwór, nie wiem też czyj - ale bardzo mi się podoba. Cieszę się, że Tobie też Pozdrowienia, P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rapsodia na powazniej... IP: *.dc.dc.cox.net 25.07.04, 01:39 By WH Auden I sit in one of the dives Of Fifty-Second Street Uncertain and afraid As the clever hopes expire Of a low, dishonest decade: Waves of anger and fear Circulate over the bright And darkened lands of the earth, Obsessing our private lives; The unmentionable odour of death Offends the September night. Accurate scholarship can Unearth the whole offence From Luther until now That has driven a culture mad, Find what occurred at Linz, What huge imago made A psychopathic god: I and the public know What all schoolchildren learn, Those to whom evil is done Do evil in return. Exiled Thucydides knew All that a speech can say About Democracy, And what dictators do, The elderly rubbish they talk, To an apathetic grave; Analysed all in his book, The enlightenment driven away, The habit-forming pain, Mismanagement and grief: We must suffer them all again. Into this neutral air Where blind skyscrapers use Their full height to proclaim The strength of Collective Man, Each language pours its vain Competitive excuse: But who can live for long In an euphoric dream; Out of the mirror they stare, Imperialism's face And the international wrong. Faces along the bar Cling to their average day: The lights must never go out, The music must always play, All the conventions conspire& To make this fort assume The furniture of home; Lest we should see where we are, Lost in a haunted wood, Children afraid of the night Who have never been happy or good. The windiest militant trash; Important Persons shout Is not so crude as our wish: What mad Nijinsky wrote About Diaghilev Is true of the normal heart; For the error bred in the bone Of each woman and each man Craves what it cannot have, Not universal love But to be loved alone. From the conservative dark Into the ethical life The dense commuters come, Repeating their morning vow, "I will be true to the wife, I'll concentrate more on my work,'' And helpless governors wake To resume their compulsory game: Who can release them now, Who can reach the deaf, Who can speak for the dumb? All I have is a voice To undo the folded lie, The romantic lie in the brain Of the sensual man-in-the-street And the lie of Authority Whose buildings grope the sky: There is no such thing as the State And no one exists alone; Hunger allows no choice To the citizen or the police; We must love one another or die. Defenceless under the night Our world in stupor lies; Yet, dotted everywhere, Ironic points of light Flash out wherever the Just Exchange their messages: May I, composed like them Of Eros and of dust, Beleaguered by the same Negation and despair, Show an affirming flame. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Kuszenie IP: *.stenaline.com 27.07.04, 01:47 Moje zwykłe marzenie Śnię często - przejmująco, dziwnie - o nieznanej Kobiecie. Ja ją kocham i kocha mnie ona. Nigdy całkiem ta sama, ni całkiem zmieniona, Kocha mnie i pojmuje, i goi me rany. Bo ona mnie pojmuje! Serca mego ściany Dla niej jednej przezrocze, zagadki zasłona Dla niej jednej opada! Gdy skroń ma spocona, Ona jedna ją chłodzi rosą łzy wylanej. Jakie? Lniane czy złote są jej włosy wiotkie? Nie wiem. Imię? Pamiętam, że dźwięczne i słodkie, Jak imiona najdroższych wygnańców żywota. Spojrzenie jej podobne posągów spojrzeniu, A głosu dalekiego, cichego pieszczota Ma dźwięk głosów kochanych, zmilkłych w grobów cieniu. Paul Verlaine Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja:) Trzeba mi wielkiej wody IP: *.dc.dc.cox.net 28.07.04, 03:15 Wielka woda Trzeba mi wielkiej wody Tej dobrej i tej złej Na wszystkie moje pogody Niepogody duszy mej Trzeba mi wielkiej drogi Wśród wiecznie młodych bzów Na wszystkie moje złe bogi Niebogi z moich snów Oceanów ruchliwych I strumieni życzliwych Czarnych gołębi niepewnych I opowieści rzewnych Drogi białosrebrzystej Dróżki nie uroczystej Dachów siebie niepewnych I ptasich rozmów śpiewnych I tylko taką mnie drogą poprowadź Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności I gdzie muzyka gra, muzyka gra Nie daj mi Boże, broń boże skosztować Tak zwanej, życiowej mądrości Do póki życie trwa, póki życie trwa Trzeba mi wielkiej wody Tej dobrej i tej złej Na wszystkie moje pogody Niepogody duszy mej Trzeba mi wielkiej psoty Trzeba mi psoty tej Na wszystkie moje tęsknoty Ochoty duszy mej Wielkich wypraw pod Kraków Nocnych rozmów rodaków Wysokonogich lasów I bardzo dużo czasu I tylko taką mnie ścieżką poprowadź... ======= Agnieszka Osiecka Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Trzeba mi wielkiej wody 28.07.04, 05:38 plaża, dzika plaża woody do okoła... to chyba o jakiejś wyspie? a może ja nie tak zapamiętałam? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Re: Trzeba mi wielkiej wody IP: *.dc.dc.cox.net 28.07.04, 05:58 tak, wyspa nazywala sie Aiaia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick To Ziemia IP: *.stenaline.com 01.08.04, 12:09 TO ZIEMIA Uśmiechów wiele ma Godzina szarego dnia Nie zginiesz w tłumie Póki jeszcze umiesz Przystanąć Gdy zaśpiewa ptak Daleka droga twa Za dalą jest inna dal Choć nie ma kresu dobrze wiesz Że droga ta prowadzi gdzieś Niewyśpiewany jeszcze świat Nie zapalone jeszcze światła Co ludzką twarz Jak dobry sen rozjaśnią Obłoków zamyślona biel Owoce, drzewa, barwy dnia To wszystko dzięki tobie trwa To wszystko w tobie trwa Wśród swoich ludzkich spraw Pamiętaj nie jesteś sam Ptak przelatuje Kwitnie kwiat To ONA To Ziemia Ziemia ojczyzna ludzi Jonasz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja To Słońce IP: *.dc.dc.cox.net 03.08.04, 04:52 Barwy ze słońca są. Bo ono nie ma Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie. I caŁa ziemia jest niby poemat, A słońce nad nią przedstawia artystę. Kto chce malować świat w barwnej postaci, Niechaj nie patrzy nigdy prosto w słońce. Bo pamieć rzeczy, ktore widział, straci, Łzy tylko w oczach zostaną piekące. Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli I patrzy w promień od ziemi odbity. Tam znajdzie wszystko, cośmy porzucili Gwiazdy i roże, i zmierzchy, i świty Miłosz Czesław Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Spotkanie IP: *.stenaline.com 28.07.04, 22:06 "Spotkanie" Lechonia: Dzisiaj nocą samotną, spędzoną bezsennie, Po promieniach księżyca, jakimś dziwnym tchnieniem, Sam nie wiem, jak się nagle ocknąłem w Rawennie I z dawno utęsknionym spotkałem zwidzeniem. Przez otwarte ktoś okno grał cicho na flecie, I wiatr lekki woń przyniósł duszącą, upojną - Jak w mistycznym w nią szedłem wplątany bukiecie, Pod nieba wyiskrzoną kopułą dostojną. "Będziecie wysłuchani tęskniący, więc proście!" Jak przez Boga zaklęty przymknąłem powieki - I tylkom jakiś dziwny posłyszał szum rzeki, A później, później Danta ujrzałem na moście. "Tyżeś to, ty mój mistrzu! Dlaczego tak blady I czemu taki dziwny niepokój cię żarzy? Przychodzę cię ubłagać o sekret twej twarzy. Nic nie wiem. Zabłądziłem. I proszę twej rady". On to rzekł, czy rzekł księżyc, czy woda to rzekła, Padłem, głowę ukrywszy rękami obiema: "Nie ma nieba i ziemi, otchłani, ni piekła, Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja:) Re: Spotkanie - Przy winie IP: *.dc.dc.cox.net 29.07.04, 03:01 Przy winie Spojrzał, dodał mi urody, a ja wzięłam ją jak swoją. Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę. Pozwoliłam się wymyślić na podobieństwo odbicia w jego oczach. Tańczę, tańczę w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł. Stół jest stołem, wino winem w kieliszku, co jest kieliszkiem i stoi stojąc na stole. A ja jestem urojona, urojona nie do wiary, urojona aż do krwi. Mówię mu, co chce: o mrówkach umierających z miłości pod gwiazdozbiorem dmuchawca. Przysięgam, że biała róża pokropiona winem, śpiewa. Śmieję się, przechylam głowę ostrożnie, jakbym sprawdzała wynalazek. Tańczę, tańczę w zdumionej skórze, w objęciu, które mnie stwarza. Ewa z żebra, Wenus z piany, Minerwa z głowy Jowisza były bardziej rzeczywiste. W. Szymborska -------- still very real)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Wspomnienie Lechonia IP: *.dc.dc.cox.net 30.07.04, 01:38 Pytasz, co w moim życiu...) Lechoń Jan Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzecz główną, Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno. Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję. Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje. Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej, To one pędzą wicher międzyplanetarny, Ten wicher, co dął w ziemię, aą ludzkość wydała, Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała. Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci, By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia - I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia. Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Wspomnienie Lechonia IP: *.stenaline.com 30.07.04, 22:28 Piękne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Re: Wspomnienie Lechonia IP: *.dc.dc.cox.net 31.07.04, 04:12 Prawda! Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 A mój ulubiony wiersz Lechonia to ten, z którego.. 31.07.04, 04:49 ...pochodzi cytat: "Konnica ma rabaty pełne galanterii Lansjery-bohatery! Czołem kawalerii! Hej, kwiaty na armaty! Żołnierzom do dłoni..." i dalej. A propos cytatów z poezji narodowej: miesiąc temu pojechałem sobie do Wilna i tam, koło grobu matki Piłsudskiego (i serca Marszałka) tak z ciekawości pytałem napotkanych Polaków, czy wiedza, skąd pochodzi cytat wyryty na płycie grobowca: "Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu Gniazdo na skałach orle Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: A mój ulubiony wiersz Lechonia to ten, z któr 31.07.04, 07:14 cs137 napisał: > > "Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu > Gniazdo na skałach orle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Rozmowa IP: *.stenaline.com 22.08.04, 00:14 Zbigniew Bieńkowski Rozmowa Ty jesteś częścią, a ja stroną świata, ty wiesz o Ziemi, a o mnie wie przestrzeń. Jesteśmy wzajem tak jak zysk i strata, gdy ty westchnieniem, ja jestem powietrzem. Ja mam kształt własny, ty nie masz go wcale, ja jestem świateł i cieni przyczyną. Kiedy krajobraz w mych oczach zapalę, to tylko wtedy możesz go ominąć. Ty tworzysz światło, a ja formę światła, która z ciemności postać blasku weźmie i każdą gwiazdę, co z przeczuć twych spadła, wyśni na jawie, by świeciła we śnie. Ja jestem z Ziemi i na jej obszarze mogę ci niebo zbliżyć lub oddalić. Krwią swoją twoje pragnienia zagaszę, nim gmach przestrzeni od nich się zapali. Tyś jest budowlą, ja jestem jej stylem. Kiedy natchnione wzrokiem do dotyku kamienne nieba legną w ziemskim pyle, ja będę jeszcze pojęciem gotyku. Gdy wieczność stawać się zacznie na Ziemi i obowiązki serca kamień przejmie, ty będziesz trwaniem, które się nie zmieni. Ja pragnę więcej: aby żyć śmiertelnie. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Wspomnienie Lechonia 31.07.04, 07:08 Gość portalu: Palnick napisał(a): > Piękne! Piękne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Lato wszędzie... IP: *.stenaline.com 31.07.04, 14:09 W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałas na oślep skrwawione ich sokiem. Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty, Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory, Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory, I szedł tyłem na grzbiecie jakis żuk kosmaty. Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała, A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni, Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni Owoce, przepojone wonią twego ciała. I stały się maliny narzędziem pieszczoty Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie, I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty. I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu, Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła, Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła. Bolesław Leśmian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Lato wszędzie... IP: *.stenaline.com 01.08.04, 07:34 DESZCZ Mówiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy, żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz, to przecie śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy, to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz; żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział? żeby pod deszczem taki niemy film bez słów, żeby tak rękę w ręku trzymać: kto to słyszał? a przecież jutro tutaj się spotkamy znów - i tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać, no, nawet jeśli trochę pada, to niech pada - i tak się trudno rozstać, i tak się trudno rozstać, nas chyba tutaj zaczarować musiał deszcz. K.I.Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Lato wszędzie...Piękne !....w ciszy.... 01.08.04, 08:32 słów poety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Były znaki, sygnały... IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 17:33 Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe. Piękna jest taka pewność, ale niepewność jest piękniejsza. Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, nic miedy nimi nigdy się nie działo. A co na to ulice, schody, korytarze, na których mogli się od dawna mijać? Chciałabym ich zapytać, czy nie pamietają - może w drzwiach obrotowych kiedyś twarzą w twarz? jakieś ,,przepraszam\'\' w ścisku? głos ,,pomyłka\'\' w słuchawce? - ale znam ich odpowiedź. Nie, nie pamietają. Bardzo by ich zdziwiło, że od dłuższego już czasu bawił się nimi przypadek. Jeszcze nie całkiem gotów zamienić się dla nich w los, zbliżał ich i oddalał, zabiegał im droge i tłumiąc chichot odskakiwał w bok. Były znaki, sygnały, cóż z tego, że nieczytelne. Może trzy lata temu albo w zeszły wtorek pewien listek przefrunął z ramienia na ramię? Było coś zgubionego i podniesionego. Kto wie, czy już nie piłka w zaroślach dzieciństwa? Były klamki i dzwonki, na których zawczasu dotyk kladł się na dotyk. Walizki obok siebie w przechowalni. Był może pewnej nocy jednakowy sen, natychmiast po zbudzeniu zamazany. Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie. Wislawa Szymborska Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Nobel dla Szymborskiej :) 01.08.04, 18:16 już był? a nie można dać drugi raz? Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 01.08.04, 18:21 przerwę na refleksje i szczyptę człowieczeństwa dla autorów tego wątku? też nie można? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 22:33 Witaj Daniusiu, prawda ze przyjemnie czasem oderwac sie od chamstwa, ktore dominuje na tym forum? Mnie tez milo tu zagladac, by chwile podumac nad meandrami ludzkich losow - naszych wlasnych oraz tych, ktorzy byli na tym padole przed nami. Mnie najbardziej zadziwia, ze ludzkie uczucia nie zmieniaja sie, choc stale zmienia sie ludzkie tlo historyczne. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 03.08.04, 07:29 no to przyjmijcie ode mnie taki tyci, tyci nobelek od tyciej, tyciej d_nutki podobno Szwedzi mówią, że 'małe jest piękne' ale może nie tylko Szwedzi tak myślą? a może to nie oni pierwsi to wymyslili? d_nutka najmniejsza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... IP: *.dc.dc.cox.net 06.08.04, 01:55 Daniusiu, ja go nie moge przyjac, bo ten nobelek nalezy sie Palnickowi, jako tworcy tegoz watku. Mysle, ze gdy sie zniw pojawi, przyjmie go godnie. Ja tylko czasem relaksuje sie w tym kaciku (no moze nie tylko, ale niewatpliwie milo mi tu zagladac. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie, jeszcze letnio, ale juz mimozowo. niedlugo zaczyna sie mimozowy festiwal w Sopocie, szkoda ze nie moge uczesniczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: nobel, ale taki tyci, tyci za.... 06.08.04, 02:08 jako twórcy tego wątku to Palnick zamiast nobla nawet tyciego otrzymuje mój ))))))) mam nadzieję, ze mMU wystarczy, bo więcej nie mogę mu dać... no bo jak? przez internet ale za to przyszedł mi do głowy jedno śmieszne pytanko, ale to już nie na tym forum pozdrawiam danka ps a Sopot taki piękny tego lata.... zwaszcza dziś młodzi tak slicznie śpiewali i grali aż szłam sobie piechotą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Klamka IP: *.stenaline.com 25.08.04, 02:03 * * * Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne: Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć, Winna zgasnąć w tej szybie, a w tamtej zapłonąć. Na znak ten oddech tracę. Już schody są ciemne. Czekasz z dłonią na klamce i, gdy drzwi otwiera, Tulę tę dłoń, co jeszcze ma chłód klamki w sobie, A ty w zamian przyciskasz moje ręce obie Do serca, które zawsze u drzwi obumiera. Wchodzę ciszkiem, jak gdyby krok każdy knuł zbrodnię, Między sprzęty, co dla mnie są sprzętami czarów. Sama ścielesz swe łóżko według swych zamiarów, By szczęściu i pieszczotom było w nim wygodnie. I zazwyczaj dopóty milczymy oboje, Dopóki nie dopełnisz podjętego trudu. Ile w dłoniach twych pieczy, miłości i cudu ! Kocham je, kocham za to, że piękne, że twoje. Boleslaw Lesmian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily The opening of a door IP: *.dc.dc.cox.net 25.08.04, 03:46 ELYSIUM is as far as to The very nearest room, If in that room a friend await Felicity or doom. What fortitude the soul contains, 5 That it can so endure The accent of a coming foot, The opening of a door! ------- E. Dickinson Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Jedna chwila IP: *.stenaline.com 27.08.04, 19:20 Adam Asnyk - Jedna chwila Zobaczyłem ją tylko na chwilę I już pewnie nie ujrzę jej więcej: Dziwny los W moich piersiach wstało pragnień tyle, Moje serce zabiło goręcej Na jej głos. A jednakże zostanę nieznany, Nie wywołam żadnego wspomnienia, Ani łzy, I nie wiedząc, czy byłbym kochany, Nieziszczone uniosę pragnienia, Próżne sny. Gdym ją ujrzał, myślałem, że ona Przyjdzie do mnie, z anielskim spojrzeniem Zwróci twarz I wyciągnie ku mnie swe ramiona Mówiąc: "Jestem twoim przeznaczeniem - Wszak mnie znasz?" I myślałem, że przed nią uklęknę, I zawołam w nadziemskiej ekstazy Słodkim snie: "Jestem wszystkim, co dobre i piękne, Ja cię kocham nad wszystkie wyrazy, Kochaj mnie!" Lecz złudzenie moje krótko trwało, Poszła dalej, zimno, obojętnie: Próżnom drżał. Nie widziała, co się ze mną działo, Nie przeczuła, żebym dla niej chętnie Życie dał. I zniknęła, jak w sennym marzeniu, A jam jeszcze w naszych uczuć wierzył Cichy ślub, Bom w tym krótkim przelotnym widzeniu Długie lata słodkich wzruszeń przeżył U jej stóp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Jedna chwila IP: *.dc.dc.cox.net 28.08.04, 07:04 Teraz tajemnicza zjawa jest baaaaardzo zajeta. Nie znika, nie kryje sie po katach, nie chowa sie jak switezianka w jeziornych otchlaniach, nie zaklada maski karnawalowej (bo i nie ta pora), tylko konczy wazna prace ku pokrzepieniu ludzkich serc. Pojawi sie ponownie w niedziele, wieczorna pora, na zachodnim brzegu wielkiego stawu w akompaniamencie lesnych puchaczy)). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Jedna chwila IP: *.stenaline.com 28.08.04, 07:12 Gość portalu: Emily napisał(a): > Teraz tajemnicza zjawa jest baaaaardzo zajeta. Nie znika, nie kryje sie po > katach, nie chowa sie jak switezianka w jeziornych otchlaniach, nie zaklada > maski karnawalowej (bo i nie ta pora), tylko konczy wazna prace ku pokrzepieniu > > ludzkich serc. Pojawi sie ponownie w niedziele, wieczorna pora, na zachodnim > brzegu wielkiego stawu w akompaniamencie lesnych puchaczy)). --------------- Trzeba będzie zaczaić się na ambonie - takiej dla myśliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Jedna chwila IP: *.dc.dc.cox.net 28.08.04, 20:38 ha,haha) a od kiedy to z ambon strzelaja do ptaszkow? i jaki to ptak jest w symbolice chrzescijanskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Klamka 25.08.04, 06:36 w/g drzewka.... to taki piękny wiersz na deszczowy poranek jeszcze krople deszczu lśnią na szybie w promieniach wschodzącego słońca... a klamka? powinna już zapaść danka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Ona IP: *.stenaline.com 27.08.04, 01:03 ONA Kiełkował w duszy dziwny niepokój. (Przeczucia). Ktoś grał (z moderatorem) fantazję Szopena. - Drgnęła nagle, jak gdyby od szpilki ukłucia. Przyszła zła zmora dziewczyn: trapiąca migrena. I przyłożyła ręce do tłukącej skroni, I przymrużyła oczy. I cała pobladła. A w uszach monotonnie, natrętnie coś dzwoni. I podeszła powoli (śmierć... śmierć...) do zwierciadła. Obejrzała się. Potem na chwilę stanęła. Spojrzenie. Uśmiech nikły. (A głowę coś toczy). Pięknym kobiecym ruchem stanik swój opięła. (Uwypuklone piersi drażniły mi oczy). Potem - podeszła do mnie. Blisko. Strasznie blisko. (Słuchałem...) Szła woń słodka od włosów kasztanu; Za rękę mnie ujęła... (zawrót!... pada wszystko!...) I rzekła wolno: "Chciałam--coś--powiedzieć--panu--" Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: Ona 27.08.04, 19:45 i...poeta Palnicku piękne i nostalgiczne te "twoje" wiersze ona i ... słowa nie nie słowa to pomiędzy nimi jest Ona Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 W istocie 27.08.04, 19:58 W istocie byl to piekny pan: slusznej urody, Twarz mial pociagla, blade, lecz swieze jagody, Oczy modre, lagodne, wlos dlugi, bialawy; Na wlosach listki ziela i kosmyki trawy, Ktore Hrabia oberwal pelznac przez zagony, Zielenily sie jako wieniec rozpleciony..... Oj Palnick, Palnick Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona jeśli można... 27.08.04, 22:13 Prawdziwe ja Park ma dobrze gdy jest ciemno, nie zasypia Jest wreszcie cisza Nikt o nic nie pyta Ciemnem się otula, okrywa I ja tez bym się czuła szczęśliwa Mgłą, czy rosą pisałabym wiersze Właśnie te byłyby najpiękniejsze Zapisałyby się gdzieś w niebytach Nikt by nigdy ich nie przeczytał Ciemność widzę, dotykam pochłaniam Bardziej jest niż materia realna Chce się schować i rozbić w atomy Płynąć, mijać samochody i domy Być refleksją, przenośnią, nieetyką Być pejzażem, impresją lub muzyką Może wtedy ktoś by mnie zobaczył I swą weną me istnienie zaznaczył Pojął moja naturę, rozproszenie To by mógł być tylko artysta, lub szaleniec... Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka24 ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 27.08.04, 22:28 nawet namacalna. A cisza piekna, ale szaleniec? artysta? czlowiek ma nic i wszystko a jesli cos zapisane genetycznie to potencjal wrazliwosci. Potencjal. Bo trzeba sie jej uczyc. Wrazliwosci. Bo nie zachowania czy charakteru. Tak mysle. Idziesz? Jestes? Wiernie czekam. To moja poezja. Dobranoc i milego odpoczynku zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona muszę się z wami podzielić... 27.08.04, 22:44 muszę się z wami czymś podzielić... dzisiaj dostałam maila z listem Marqueza, odpłynęłam na chwilę wewnątrz siebie, jedno zdanie zostało mi w głowie i pukało do świadomości cały dzień... postanowiłam aby pobyło ze mną jakiś czas, i zrobiłam z niego sygnaturkę. Na czym jednak polega dziwnośc tego wydarzenia? Mianowicie odwiedziłam niniejszy wątek i spodobało mi się co tu piszecie, jednak mam ustawione forum od najnowszego postu i dopiero po wpisaniu sygnaturki i wierszydła weszłam z ciekawości na post od którego wątek sie rozpoczął. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ujrzałam ten list... Odpowiedz Link Zgłoś
panidanka Re: ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 28.08.04, 07:43 biedronka24 napisała: > nawet namacalna. A cisza piekna, ale szaleniec? artysta? > czlowiek ma nic i wszystko a jesli cos zapisane genetycznie to potencjal > wrazliwosci. Potencjal. Bo trzeba sie jej uczyc. Wrazliwosci. Bo nie zachowania > czy charakteru. > Tak mysle. > > Idziesz? > Jestes? > Wiernie czekam. > > To moja poezja. > Dobranoc i milego odpoczynku zycze. Biedronko jak pięknie i...MĄDRZE ujęłaś "szaleństwo" wrażliwości Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona wrażliwość... 28.08.04, 13:32 A ja myslę, że wrażliwości nie mozna się nauczyć... Albo sie ją ma albo nie, a występuje w róznych postaciach, moja jest chyba nieco szalona. Można ja jedynie stłumic, lub pielęgnować, nawet jeśli to w obecnej dobie trudne zadanie. Tak Palniku, to mój wiersz... pewnie jeszcze was uraczę jakimś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest zła:) IP: *.stenaline.com 28.08.04, 14:22 Adam Asnyk, "Legenda pierwszej miłości" (1868) Ja ją kochałem, tak mi się zdaje, Bo cudną była w szesnastej wiośnie: Umiała patrzeć na mnie mołośnie I rwać mi serce w nadziemskie kraje. A więc w jej oczach pełnych tęsknoty Tonąłem wzrokiem i tak na jawie Śniłem o różach, które ciekawie Ponad jej włosów wybiegły sploty, Tak że je zrywać ustami chciałem, I byłbym przysiągł, że ją kochałem! Ja ją kochałem, ach! jestem pewny! Bom często błądził w noc księżycową, Przypominając mojej królewny Każde spojrzenie i każde słowo. A w gwiazdy patrząc w pół nieprzytomnie, Widziałem usta zwrócone do nie, Że aż mnie brała wielka pokusa, W wonne powietrze rzucić całusa. Lecz się obrazić skromnej lękałem, I dość mi było, że ją kochałem... Miłość to była, lecz taka cicha, Że sam przed sobą bałem się zdradzić, I tylko kwiatków szedłem się radzić, czemu dziś smutna i czemu wzdycha? Ale o serca jej tajemicę Nie chciałem nawet lilii zapytać. A gdy w ogrodu weszła ulicę Stałem, nie śmiejąc wzrokiem jej witać, I tylko do nóg upaść jej chciałem, Kiedy w jej oczach łezki dojrzałem... Bo przypuszczałem, że smutek rzewny, Rozlany na jej anielskiej twarzy, Wypłynął z serca i siadł na straży... Tak przeczuwałem, nie będąc pewny, I sam już nie wiem, jak to się stało, Że zapytałem drżący, nieśmiało. Co jest jej smutku dziwną przyczyną? I czemu łezki po twarzy płyną? Na to odszekła smutnymi słowy: Że nie ma świeżej sukni balowej... Chociaż wyrazy te obojętne, Upadły szronem, co serce ziębi, Ale jej oczy mówiły smętne, Że się myśl inna kryje gdzieś głębiej. Więc pomyślałem, żem był za śmiały, I chcąc złagodzić moją zuchwałość, Balowej sukni chwaliłem białość, W którą się stroi krzak róży białej; Chwaliłem ciernie, które jej bronią Przed zbyt ciekawych natrętną dłonią. Jednak już potek częściej myśl płocha Trącała skrzydłem w błękit mych marzeń I z różnych rozmów, sprzeczek i zdarzeń, Stawiałem wnioski: kocha? nie kocha? I z tym pytaniem, jak Hamlet nowy, Chodziłem długo w ranek majowy. A kwiaty wonią, drzewa szelestem, Odpowiadały: kocham i jestem! Nim powtórzyłem setne pytanie, Wybiegła wołać mnie na śniadanie. Różowa ze snu, w słońcu przejrzysta, Stała przede mną jasna i czysta. Zamiast brylantów na złote włosy Jaśminy kładły kropelki rosy, I tak oblana światła otokiem Jeszcze mnie swoim paliła wzrokiem. A ja zmieszany mówiłem do iej O drzew szeleście i kwiatów woni, Lecz ją znudziła moja rozprawa, Bo rzekła: "Chodź pan, wystygnie kawa". Oj, oj, figlarko! - myślałem z cicha, Nie chcesz mnie słuchać na głos i w oczy, Za to twój uśmiech mówi uroczy, I pierś, co mocniej teraz oddycha. Nie chcesz mnie słuchać, bo w serca drżeniu Czujesz, że staniesz cała w płomieniu, Gdy ci wypowiem z schyloną twarzą Słowa, co w ustach moich się ważą... Wtem ona, widząc, żem zadumany, Rzecze: "Pan jesteś dziś niewyspany". I tak mię nieraz mała psotnica Zbijała z toru krótkimi słowy. Jam się w anielskie wpatrywał lica I w usta pełne niemej wymowy, I myśl czytałem, co z oczu strzela. A serca mego tamując bicie, Czułem, że nic nas już nie przedziela, Że toniem razem w marzeń błekicie, Lecz gdy się tylko spojrzałem tkliwiej, Pytała: "Czemu pan się tak krzywi? "Raz, ach! - powziąłem myśl dosyć śmiałą: Ukraść jej z albumu karteczkę białą I na niej wszystko wypisać szczerze, Co mnie ochota powiedzeć bierze. A więc ubrałem w urocze farby Całą jej postać czystą powiewną, I wysypałęm końcóewek skarbt, Bymiłość moją uczynić śpiewną: Słowem, jak młody poeta liryk, Wpisałem wierszem jej panegiryk. Gdy to odkryła, chciałem uciekać, Ale przemogła trwogę ciekawość, I już wolałem przy niej zaczekać, Śledząc na twarzy wrażeń jaskrawość. Ona czytała uważnie, zwolna, Głębokich wzruszeń ukryć nie zdolna, A gdy zdumienie minęło pierwsze, Rzekła: "Pan także pisuje wiersze? Szkoda, że kartkę odjąć wypadnie, Bo pan tak pisze krzywo, nieładnie! "Zrazu to nieco mnie zabolało, Że mnie tak zbyła lekko, złośliwie. Ale myślałem: ja się nie dziwię, Że moje wiersze ceni tak mało. Ona - to jeden poemat cały! A moje wiersze pełne wyrazów Pustych i ciemnychm mglistych obrazów, Które w jej oczów blasku stopniały... Nie umiem oddać tego, co roję... Ona piękniejsza niż wiersze moje! I coraz bardziej i coraz więcej, O jej prostocie myśląc dziecięcej, Pytałem siebie, czy jestem godny Takiej miłości czystej, łagodnej? Lecz czułem tylko, że byłbym dla niej Gotów me życie poświęcić w dani I byłbym rzucił wszystko, gdy trzeba, I poszedł za nią prosto do nieba, I byłbym poszedł za nią do piekła... Gdyby nie... była z drugim uciekła... Odpowiedz Link Zgłoś
danutabis Re: wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest 28.08.04, 14:52 piękna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: wrażliwość w miłości bez krzty realizmu jest IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 02:47 Jak mozesz przewrotny Palnicku tak kpic z pieknych umyskow mezczyzn! (czy to raczej Mosze?). Przeciez Asnyk przeczy tym niecnym paszkwilom! Ale naturalnie, zdarzaja sie wyjatki)) Wczoraj sowy zaprosily mnie na lesny bal w blasku spadajacych meteorow i bylam zmuszona do konczenia kosmicznego projektu do poznych godzin nocnych. Graly na skrzypcach krykiety, spiewaly zaby, czasem zaharczal samotny lis (moze wsciekly), to lamp tulily sie wielkie kosmate cmy, powietrze przesycone bylo molekularna tejemnica wiecznosci (ograniczonej w czasie ma sie rozumic). Mam nadzieje Palnicku, ze nie ustrzeliles wczoraj z ambony zadnej mojej przyjaciolki sowy ani puchacza. Bo wiesz, ja jestem z rodu zielonych, i nie znosze rozlewu krwi. Zaraz podstepnie mdleje. Ale ten Asnyk pieknie przemawiac potrafil... nie da sie ukryc. Ilez to cudow i tajemnic kryje w sobie te 1350 gramow materii pod czaszka! pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona Re: ciemnosc jest rzeczywiscie gesta 28.08.04, 13:36 biedronko, ci, których szufladkujemy jako szaleńców, często rozumieją więcej niz nam się wydaje, tylko my ich nie rozumiemy, a artyści to chyba najwrażliwsi z ludzi, rozumieją wszystko po swojemu ale ich najciężej zrozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: jeśli można... IP: *.stenaline.com 27.08.04, 23:34 zupko, czy to Twój własny wiersz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Wspomnienie IP: *.stenaline.com 17.08.04, 01:02 Gość portalu: Lucja napisał(a): > Daniusiu, > ja go nie moge przyjac, bo ten nobelek nalezy sie Palnickowi, jako tworcy > tegoz watku. Mysle, ze gdy sie zniw pojawi, przyjmie go godnie. Ja tylko > czasem relaksuje sie w tym kaciku (no moze nie tylko, ale niewatpliwie milo > mi tu zagladac. Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie, jeszcze letnio, ale juz > mimozowo. niedlugo zaczyna sie mimozowy festiwal w Sopocie, szkoda ze nie moge > uczesniczyc. ------------ Emily, nie tak szybko do jesieni....dzieki za miłe słowa ale bez Was ten wątek by zamarł... Wspomnienie Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła, To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, gdym wracał zdyszany ze szkoły, a po ulicach w lekkiej jesieni fruwały za mną jasne anioły. Mimozami zwiędłość przypomina nieśmiertelnik żółty - październik. To ty, to ty, moja jedyna, przychodziłaś wieczorem do cukierni. Z przemodlenia, z przemodlenia senny, w parku płakałem szeptanymi słowy. Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny, od mimozy złotej majowy. Ach czułymi, przemiłymi snami zasypiałem z nim gasnącym o poranku, w snach dawnymi bawiąc się wiosnami, jak ta złota, jak ta wonna wiązanka. Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Re: Wspomnienie IP: *.dc.dc.cox.net 17.08.04, 03:08 No nie, mi sie wcale nie spieszy do jesieni. Wlasnie wyszlam z basenu, za oknem przytulna ciepla coc, spiewaja swierszcze i zaby nadrzewne, pucha puchacz, do siatki okiennej przyczepiaja sie kudlate cmy wielkosci dloni, jasnobrazowe, szczeka lis, piora sie szopy pracze, w wyobrazni szczekaja kojoty). Lato jest boskie i mozna dzis powiedziec - wieczne - bo jego oznaka mialo byc pozegnanie pomidorow (adios pomidory)), ktore faktycznie teraz nie nastepuje nigdy, bo one sa dostepone przez caly rok. Moze w listopadzie temperatura otoczenia nie ta, i drzewa jakies lyse, ale przy odrobinie wyobrazni i inwencji te przeszkode da sie pokonac) A wiec, summer forever! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Wspomnienie IP: *.stenaline.com 23.08.04, 08:08 * * * Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze Żaden szelest, co chętnie taje w niej i ginie. Czerwieniata wiewiórka skacze po sośninie, Żółty motyl się chwieje na złotawym koprze. Z własnej woli, ze śpiewnym u celu łoskotem Z jabłoni na murawę spada jabłko białe, Łamiąc w drodze kolejno gałęzie spróchniałe, Co w ślad za nim - spóźnione - opadają potem. Chwytasz owoc, zanurzasz w nim zęby na zwiady I podajesz mym ustom z miłosnym pośpiechem, A ja gryzę i chłonę twoich zębów ślady, Zębów, które niezwłocznie odsłaniasz ze śmiechem Boleslaw Lesmian Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lucja Czy to przypadek? IP: *.dc.dc.cox.net 01.08.04, 23:04 Chiński wiersz Zagajewski Adam Czytałem chiński wiersz napisany przed tysiącem lat. Autor opowiada o deszczu padającym przez całą noc na bambusowy dach łodzi i o spokoju, który nareszcie zagościł w jego sercu. Czy to zbieg okoliczności, że znowu jest listopad i mgła i ołowiany zmierzch? Czy to przypadek, że znowu ktoś żyje? Poeci przywiązują wielką wagę do sukcesów i nagród, ale jesień po jesieni odziera z liści dumne drzewa i jeśli coś zostaje to delikatny szmer deszczu w wierszach, które nie są ani radosne, ani smutne. Tylko czystość jest niewidoczna i wieczór, kiedy cień i światło zapominają o nas na moment zajęte tasowaniem tajemnic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Czy to przypadek? IP: *.stenaline.com 19.08.04, 00:18 Hymn do miłości Sł. Bronisław Maj, Muz. Edith Piaf Nocą mnie obudził płacz Czyjś samotny cichy płacz Kto tak płakał? czy to ja? Miałam sen, czarny jak śmierć Że ty już nie kochasz mnie Błagam powiedz, że to sen Nie daj mi utonąć w pustce złej Niemiłością nigdy nie karz mnie Przecież po to byś mnie kochał Tylko po to jest ten świat Coraz głośniej woła krew Dotknij mnie, obejmij mnie Niech się stanie co ma być Proś mnie o co tylko chcesz Zrobię wszystko, przecież wiesz Nawet więcej niż byś chciał Nie dai mi utonąć w czarnym śnie Niemiłością nie zabijaj mnie Przecież po to byś mnie kochał Tylko po to jest ten świat Noc i dzień byś w nich odnalazł mnie Światła cud bym mogła widzieć cię Po to jestem, po to jesteś Dla nas stworzył Bóg ten świat Nie daj mi utonąć w pustce złej Niemiłością nigdy nie karz mnie Przecież po to by się kochać Tylko po to jest ten świat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Miłosz IP: *.stenaline.com 21.08.04, 10:51 -------------------------------------------------------------------------------- W dzień końca świata Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji, Rybak naprawia błyszczącą sieć. Skaczą w morzu wesołe delfiny, Młode wróble czepiają się rynny I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć. W dzień końca świata Kobiety idą polem pod parasolkami, Pijak zasypia na brzegu trawnika, Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa, Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa I noc gwiaździstą odmyka. A którzy czekali błyskawic i gromów, Są zawiedzeni. A którzy czekali znaków i archanielskich trąb, Nie wierzą, że staje się już. Dopóki słońce i księżyc są w górze, Dopóki trzmiel nawiedza różę, Dopóki dzieci różowe się rodzą, Nikt nie wierzy, że staje się już. Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem, Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie, Powiada przewiązując pomidory: Innego końca świata nie będzie, Innego końca świata nie będzie. Czesław Miłosz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily:)) Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy, IP: *.dc.dc.cox.net 22.08.04, 01:17 Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy, I każda twa pociecha - to widmo przeszłości. Ach! czegóż się spodziewa i na cóż to liczy Każdy z nas, co na tyle patrzał nikczemności? I tylkoś jest zdziwiony, że jeszcze cię wzrusza To drzewo całe w kwiatach, różowy wschód słońca, I żyjesz aby twoja nieśmiertelna dusza Co dane jej przecierpieć, cierpiała do końca. Cóż z tego, że coś kochał - przemija jak dymy, Ze po tych, co odchodzą, żal serce ci tłoczy. My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy Na ten widok, na który chciałbyś zamknąć oczy. ------- Lechoń Jan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Druga przestrzeń.... IP: *.dc.dc.cox.net 23.08.04, 04:26 Druga przestrzeń Miłosz Czesław Jakie przestronne niebiańskie pokoje! Wstępowanie do nich po stopniach z powietrza. Nad obłokami rajskie wiszące ogrody. Dusza odrywa się od ciała i szybuje, Pamięta, że jest wysokość I jest niskość. Czy naprawdę zgubiliśmy wiarę w drugą przestrzeń? I znikło, przepadło i Niebo, i Piekło? Bez łąk pozaziemskich jak spotkać Zbawienie? Gdzie znajdzie sobie siedzibę związek potępionych? Płaczmy, lamentujmy po wielkiej utracie. Porysujmy węglem twarze, rozpuszczajmy włosy. Błagajmy, niech nam będzie wrócona Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Fijołki IP: *.stenaline.com 28.08.04, 22:04 Adam Asnyk "Fijołki" Te fijołki, co mnie nęcą, Te nie siedzą skryte w trawie - Lecz spod długiej, ciemnej rzęsy Patrzą na mnie tak ciekawie. Spod tej rzęsy, co ocienia Piękniej niźli traw zieloność, W niebieskiego mgle spojrzenia Patrzy na mnie nieskończoność. Niezmierzona, dziwna głębia! W niej się wszystko, wszystko mieści: Wymarzone senne skarby, Czarodziejskich raj powieści. Ale na tych skarbach wróżka Położyła swe pieczęcie, Strzeże ocząt i serduszka Sen cudowny i zaklęcie. I te oczy drzemią jeszcze Otoczone tajemnicą, Choć z nich czasem błyśnie płomień Jedną, wielką błyskawicą. Spod spuszczonych skromnie powiek Widać jakby jutrznię nową... O, szczęśliwy stokroć człowiek, Kto odgadnie zaklęć słowo! Szczęsny, komu się otworzą Pełne blasku i pieszczoty! - Wędrowałbym na kraj świata, Byle znaleźć ów klucz złoty. O fijołki! lube, zdradne! Troska dręczy mnie surowa - Bo ja zginę i przepadnę, Nie znalazłszy zaklęć słowa. [21 październik 1871] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emily Kto potrafi IP: *.dc.dc.cox.net 31.08.04, 01:27 Kto potrafi pomiędzy miłość i śmierć wpleść anegdotę o istnieniu zgarniam brunatne plastry książek Nasłuchuję brzęczenia słów pomiędzy miłość i śmierć wpleść nikt nie potrafi i tylko czasem naprzeciw słońca w zmrużonych oczach błysk chwila roztrącona na tęczę twarzą w twarz naprzeciw słońca w oślepłych oczach treść niknąca... na krańcach miłość śmierć /Halina Poswiatowska/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny piosenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 00:17 zespolu Wilki "Baśka miala fajny biust" - poniżej wersja przyjazna, wstępna. Napiszcie swoje wersje! Zapraszam serdecznie. Dominik miał fajny tors Marek styl A Zbyszek coś co lubię Mikołaj całował cudnie Nawet tuż po swoim ślubie Z Darkiem można było konie kraść Chociaż wiem, że chciałby przeżyć ze mną swój pierwszy raz Michał zło Jarek mnie To zagłaskałby na śmierć A Antoni Wciąż zdradzał mnie Piękni jak okręt Pod pełnymi żaglami Jak konie w galopie Jak niebo nad nami... Ireneusz w Hollywood Z Arkiem nigdy nie było tak samo Anastazy zimny jak lód Więc na noc umówiłam się z Janem Wszystko Kubie mogłam dać, jak Piotrowi Ali oni wcale nie chcieli brać Aleksander jeden grzech Ten aż onieśmielał mnie A Maurycy to był OK Piękni jak okręt Pod pełnymi żaglami Jak konie w galopie Jak niebo nad nami... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 08.09.04, 07:59 Gość portalu: Kafar napisał(a): > > Piękni jak okręt > Pod pełnymi żaglami > Jak konie w galopie > Jak niebo nad nami... chyba jednak nie jestem feministką, bo ten refren.... gdy by tak z niego uczynić zamiennik na "ojcze nasz...." czyż ten refren nie jest piękniejszy? i taki...realniejszy ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:05 anek4 napisała: > Gość portalu: Kafar napisał(a): > > Piękni jak okręt > > Pod pełnymi żaglami > > Jak konie w galopie > > Jak niebo nad nami... > > chyba jednak nie jestem feministką, bo ten refren.... > gdy by tak z niego uczynić zamiennik na "ojcze nasz...." > czyż ten refren nie jest piękniejszy? > i taki...realniejszy > ))) ---------- A może taki refren: Piękni jak pijak Z obszczanymi gaciami Jak baba w galopie Jak chleb z otrębami... )) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamaia Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 17:53 Piękni jak traktor pod skierniewicami. Jak portki na chłopie, Jak śledź z rodzynkami Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 08.09.04, 17:54 Gość portalu: Kafar napisał(a): > ---------- > A może taki refren: > > Piękni jak pijak > Z obszczanymi gaciami > Jak baba w galopie > Jak chleb z otrębami... )) Kafar jak mogłeś mi tak uczynić ja już zmieniałam swoj wieczorną mantrę na "Piękni jak okręt z załogą w stroju galowym" a ty o jakiś babach w galopie za tym okrętem to nie tak miało być Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: never feminist;)) Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.dc.dc.cox.net 09.09.04, 02:22 a moze ten refren?: Piekni jak szczurek w piwnicy, jak sznurek na szubienicy, jak zebro Adama jak utytlana pizama, jak rozmaslone jagody jak krysztal metnej wody)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kafar Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:04 Piękni jak rolnik tylko z dwoma zębami Jak seks posla z lochą Jak ks.Rydzyk z pejsami Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... 09.09.04, 19:20 był chwilą na refleksję i szczyptę człowieczeństwa szkoda zniszczyli i ten ostatni ludzki wątek ni co- jakby powiedział Pan Wołodyjowski kto ma szczyptę człowieczeństwa to chwilę na refleksję i tak znajdzie nawet pośrod forumowego ścieku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: never feminist:) Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... IP: *.dc.dc.cox.net 10.09.04, 01:58 nie zniszczyli! Humor jest esencja czlowieczenstwa i jest potrzebny w powodzi terroru, wojen, afer zlodziejskich, inwektyw itd, zeby nie zwariowac. Posmiej sie razem z nami danku. Podczas smiechu wydzielaja sie endorfiny i ludzie lagodnieja - nie walcza ale razem sie bawia. I to jest wlasnie czlowieczenstwo! Lepiej dolacz swoj refren sie do wspolnej zabawy. Nie zauwazylam, zeby tutaj ktos rzucal inwektywami. Mysle, ze Palnik ma poczucie humoru. szerokiego usmiechu)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: && Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... IP: *.dip.t-dialin.net 10.09.04, 21:02 §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ §§§§§§ Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: a wątek do tej pory rzeczywiście... 10.09.04, 21:22 Gość portalu: never feminist napisał(a): > nie zniszczyli! Humor jest esencja czlowieczenstwa i jest potrzebny w powodzi > terroru, wojen, afer zlodziejskich, inwektyw itd, zeby nie zwariowac. > Posmiej sie razem z nami danku. Podczas smiechu wydzielaja sie endorfiny i > ludzie lagodnieja - nie walcza ale razem sie bawia. I to jest wlasnie > czlowieczenstwo! Lepiej dolacz swoj refren sie do wspolnej zabawy. Nie > zauwazylam, zeby tutaj ktos rzucal inwektywami. Mysle, ze Palnik ma poczucie > humoru. szerokiego usmiechu)))))))) ależ sam pomysł Kafara na pomysł na chwilę z uśmiechem bardzo mi się spodobał!!! przecież moja reakcja o tym świadczyła tylko że... nie można jednak dopuścić aby w takim wątku wybuchał śmiech z ludycznego powiedzenia słowa "dupa" i wszelkich jej odmian. ja już kombinowałam swój pomysł na refren w konkursie Kafara, ale te obniżone loty twórczości amatorskiej zdecydowanie mnie zniechęciły czemu dałam wyraz. i nic więcej szkoda aby tak wspaniały wątek, który RZECZYWIŚCIE dostarczał chwile na refleksję i szczyptę człowieczeństwa zszedł na...chichioty przy kuflu z piwem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emc2 W splecionych liniach papilarnych IP: *.dc.dc.cox.net 11.09.04, 02:46 W splecionych liniach papilarnych Ewy i Adama – spoczywa… rumiane, wonne, ponętne, jeszcze niewinne jeszcze ukrywa tajemnicę poznania, tworzenia, zachwytu iskrę buntu, łzę bólu lecz nie na długo. Zakazany kradziony owoc pali dłonie. Już jego słodką soczystość miażdżą młode zęby jej, jego, ich…nieważne chciwe, podniecone, żądne wiedzy, rozkoszy, wieczności, euforia nasyca ich komórki barwami tęczy elizejskiej. Lecz z wnętrza wypełza robak (szczęście nigdy nie trwa zbyt długo) jeszcze nieśmiały, maleńki już staje się wężowiskiem, kalekie jabłko – puszką Pandory. Patrzy ona na niego: - Jakiś in dziwny, obcy, niepojęty. On podpiera podbródek: - Zupełnie jej nie rozumiem. Odtąd błąkają się po świecie samotni wspolnie szukają tajemnicy życia jak narkomani próbują odnaleźć smak pierwszego jabłka. E Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio IP: *.stenaline.com 15.09.04, 02:27 Piękni jak Księżyc nad siedmioma górami Jak Słońce nad morzem Jak rosół z okami Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Kto potrafikonkurs na tekst feministyczny pio 15.09.04, 08:21 Piękni jak Alfa Romeo w młodości Jak Puszka Pandory jękami w starości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Re: Kto potrafi IP: *.stenaline.com 15.09.04, 15:50 MIŁOŚĆ O nieba płynnych pogód, o ptaki, o natchnienia. Nie wydeptana ziemia, nie wyśpiewane Bogu te drzewa, te kaskady iskier, ten oddech nieba, w ramionach jak w kolebach zamknięty. Jak cokoły drzewa z szumem na poły; serca jak dzbany łaski, takie serca jak gwiazdki, takie oczu obłoki, taki lot - za wysoki. Słońce, słońce w ramionach czy twego ciała kryształ pełen owoców białych, gdzie zdrój zielony tryska, gdzie oczy miękkie w mroku tak pół mnie, a pół Bogu. Twych kroków korowody w urojonych alejach, twe odbicia u wody jak w pragnieniach, w nadziejach. Twoje usta u źródeł to syte, to znów głodne, i twój śmiech, i płakanie nie odpłynie, zostanie. Uniosę je, przeniosę jak ramionami - głosem, w czas daleki, wysoko, w obcowanie obłokom. Krzysztof Kamil Baczyński 8 IX 42 r. Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Kto potrafi 15.09.04, 16:41 tak kochać czy tak pisać? tylko umarli poeci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E:) Picolides villous IP: *.dc.dc.cox.net 16.09.04, 03:20 Picolides villous – ptak uroczy kradzione śpiewa serenady z sowami idzie w zawody bez wstydu i żenady? A słowik milczy skromnie pewien własnego powabu lampa zapłonęła na oknie zwabiła ćmy z jedwabiu. Idź spać miły dzięciole a gdy wstaną ranne zorze wystukaj morsem sekret ukryty za wielkim morzem) Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Picolides villous 16.09.04, 08:32 ale uroczy wierszyk )) a autor/a ? też taki uroczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E:) do dnutki IP: *.dc.dc.cox.net 17.09.04, 20:29 Autorka owszem jest rownie urocza)- tak przynajmniej sadza ci, ktorzy ja uwielbiaja, ale ona ma rownie duzo wrogow, ktorzy jej nienawidza za to, ze jest wolnomyslicielka i nie poddaje sie oficjalnej propagandzie w zadnym systemie. No coz, nie ma rozy bez z kolcow) pozdrowienia serdeczne dla milej d-nutki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick A'propos ptaszka :) IP: *.stenaline.com 17.09.04, 18:25 Zdarzyło mi się to pierwszy raz. Zdarzyło mi się to pierwszy raz - Na palcach chodzić po ogrodzie. Z tętniącym sercem, z latarką z gwiazd, Skradałem się jak złodziej. Godzinę dobrą, a może i dwie, Siedziałem przedtem zdumiony, Że taki w nim upór! I kogo on zwie? I czemu tak kwili? I kto on, i gdzie, Ten głupi ptak uprzykrzony? Godzinę, półtorej, zanudzał na śmierć Upartym, króciutkim wyćwierkiem, Bez przerwy, co chwila, co pół i co ćwierć. Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: E:) Re: A'propos ptaszka :) IP: *.dc.dc.cox.net 17.09.04, 20:35 tak, prawie wszystkie ptaszki (oprocz scierwnikow, choc one pozyteczne) sa cudne i doskonale, bo posiadly niebiosa). I one maja fenomenalne mitochondria. pozdrowienia dla niegasnacego plomienia E Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona refleksja jesienna 21.09.04, 11:50 Lato w krótkich spodenkach sie skończyło i teraz poważna jesień skłoniła mnie do refleksji... czy ktos wie, jak w tych czasach mozna się uwolnić od zależności? Chodzi mi o zależność od pieniędzy i ludzi. Wszyscy jestesmy uzależnieni od pieniędzy, lub osób. Co mozna zrobic aby całkowicie się od nich uwolnić? Jest taki sposób? Czy jesteśmy zamknięci w ogromnej klatce i zależni od tego co mamy w kieszeni i tego kto nad nami stoi? Każdy z nas eksploatuje się dla pracy nie zostawiając prawie nic dla życia, czy już będzie tylko gorzej? Skradzione chwile między obowiązkami a dźwiękiem porannego budzika... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: refleksja jesienna 21.09.04, 12:54 zupa_zaslona napisała: > > Lato w krótkich spodenkach sie skończyło i teraz poważna jesień skłoniła mnie > do refleksji... > czy ktos wie, jak w tych czasach mozna się uwolnić od zależności? Chodzi mi o > zależność od pieniędzy i ludzi. popatrz sobie zupo co pochowałas po kieszeniach kiedy tak sobie latem w krótkich spodenkach biegałaś za słońcem i motylkiem może teraz uda ci się z tego ugotować jesienną zupkę a wtedy... może kogoś zaprosisz by jej posmakował? zaprosisz bez zależności )) wszak to tylko zupa Odpowiedz Link Zgłoś
salomonna Re: refleksja jesienna 22.09.04, 03:28 Ciezka sprawa, ale trzeba nad tym pracowac. Niektorzy mowia, ze mozna pojsc do zakonu buddyjskiego i tam mozna osiagnac calkowite uwolnienie od potrzeb cielesnych, ostatecznie nirwane. Mozna tez wstapic do Siostr Karmelitanek, albo do Braci Dominikanow (zaleznie opd plci). Na zaslonosc zupy dobre jest jej rozcienczenie) pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: refleksja jesienna 22.09.04, 08:08 salomonna napisała: > Ciezka sprawa, ale trzeba nad tym pracowac. Niektorzy mowia, ze mozna pojsc do > > zakonu buddyjskiego może wystarczy taką zupkę gotować z uszkami na smak Coena? po co od razu za nim do zakonu się udawać )) Odpowiedz Link Zgłoś
zupa_zaslona Re: refleksja jesienna 22.09.04, 10:54 miałam na myśli potrzeby i zależności materialne, o cielesnych nie wspominałam... he he. No ale jesli jedynym wyjściem jest jakiś zakon, to kurde nie mam wyjścia. Jestem w klatce. Rozcieńczam sie i przestaję byc słona... ale szkoda, że teraz nawet szczęście zależne jest od pieniędzy... Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: refleksja jesienna 22.09.04, 11:04 zupa_zaslona napisała: > Rozcieńczam sie i przestaję byc słona... > ale szkoda, że teraz nawet szczęście zależne jest od pieniędzy... )) to nie tak smak jednej zupy nie jest zależny od pieniędzy przecież wspominałam już ciut wyżej, że tą pierwszą jesienną można ugotować z letnich zapasów a następne chyba też byle do wiosny )) i nie zapominać o gromadzeniu soli byleby nie z łez Odpowiedz Link Zgłoś
salomonna Re: refleksja jesienna 23.09.04, 02:40 przeciez to cialo ma potrzeby materialne, dusza zreszta tez, bo w koncu ksiazki, teatry, a nawet koscioly kosztuja) Nie uciekniesz of materii, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
sen.dzia.li Kolęda: sen - we własnej osobie 14.09.04, 13:37 > Jesliby Bog zapomnial przez chwile, ze jestem marionetka, zwykłą lalką i > podarowal mi odrobine zycia, wykorzystalbym ten czas najlepiej jak potrafie. > Prawdopodobnie nie powiedzialbym wszystkiego, o czym mysle, ale na pewno > przemyslalbym wszystko, co powiedzialem. > Spalbym malo, snilbym wiecej > jutro bedzie takie samo jak wczoraj > I jesli tego nie zrobisz nigdy, nic sie nie stanie w wyjątkowych okolicznościach!!!! we własnej osobie w witrynach odbicia sen: www.heyah.pl/index.php?pageid=158 Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Witaj 17.09.04, 08:29 "Spalbym malo, snilbym wiecej" Cześc, Hej, Sie masz Dzień dobry Miłego dnia Panie i Panowie Sieg Heil Towarzysze Niech będzie pochwalony Słuchaj Izraelu cisza... ktoś się odzywa nie mam czasu a zresztą to nie do mnie idę śnić dalej a wieczorem śnij nadal kolorowych snów dziecino Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Bądź pozdrowiony 17.09.04, 11:45 przyjacielu? wrogu? czasie obecny? a może nieobecny? bądź pochwalony jeślisz dobry miń szybko jeślisz zły a jutro? Bądź pozdrowiony tak jak dziś Odpowiedz Link Zgłoś
vacek.dyrektor.zoo Mecz ogladając ?? 17.09.04, 13:29 albo raczej nagraną powtórkę... A ja również Panią pozdrawiam, Pani d_nutko Waco Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 14:09 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 14:16 Cóż za piękne słowa (marzenia idealisty) Niestety rzeczywistość ma inne oblicze. Z reguły przyjaciele zdradzają, terroryści ucinają głowy, politycy mamią i kradną, duchowni się pedalą i uwodzą dzieci, rak toczy nasze ciała, z czasem marszczymy się i garbimy itp. itd. A jeszcze jedno któż nam zgotował ten los (może Pan Bóg ?) Odpowiedz Link Zgłoś
danek4 Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 22.09.04, 16:31 Gość portalu: X napisał(a): > Cóż za piękne słowa (marzenia idealisty) > Niestety rzeczywistość ma inne oblicze. Z reguły przyjaciele zdradzają, > terroryści ucinają głowy, politycy mamią i kradną, duchowni się pedalą i uwodzą > > dzieci, rak toczy nasze ciała, z czasem marszczymy się i garbimy itp. itd. > A jeszcze jedno któż nam zgotował ten los (może Pan Bóg ?) to jedna strona życia, którą też trzeba znać i widzieć aby... widziec też tę drugą, tę z czasem na refleksję i szczyptę optymizmu...przy smakowaniu poezji życia niełatwo umieć jednocześnie patrzeć na te dwie strony i jedynie łagodne przecgodzenie z jednej strony na drugą.... ale do tego łagodnego przechodzenia nie można obejść się bez tego co łagodnośc obrotu powoduje )) zagadka? może ale kazdy też może ją odgadnąć )) Odpowiedz Link Zgłoś
salomonna Re: Przerwa na refleksję i szczyptę człowieczeńst 23.09.04, 02:36 Bog czy Matka natura, niewazne - tak wlasnie jest. Wlasnie dlatego potrzebna nam przerwa na chwile refleksji i szczypte czlowieczenstwa. Bez tego bysmy powariowali od egzystencjalnego leku. Odpowiedz Link Zgłoś
nick.kertiz Ballada o przyjaźni prawdziwej 03.01.05, 14:48 Kota schwytaliśmy w kącie śmietnika Łeb mu wcisnąłem w mokrą grudę żwiru Dziesięcioletni mój przyjaciel Świrus Wstrzymując oddech użył scyzoryka Zwierzak się szarpał krew wsiąkała w żwir! Fruwała w kłakach wystraszona sierść Rozwarła się pod ostrzem kocia pierś Odpowiedz Link Zgłoś
nick.kertiz Re: Ballada o 11.01.05, 12:36 "Dzieło" to, gwoli ścisłości, nie jest mojego autorstwa, trafiłem na nie anonimowo w internecie, ale tytuł (w temacie), ktory wyjaśnia obecność tych treści w tym właśnie miejscu, jest naturalnie mój. Odpowiedz Link Zgłoś