Dodaj do ulubionych

Czy mi sie zdaje,czy zginal

05.03.09, 11:09
watek, w ktorym Ewa twierdzila,ze sie dalem podpuscic irmtraudowej? Ciekawe
kto wyklikal te niewinne tresci?
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:14
      A kto wyfakał niewinne belgijskie frytki? Paranoja, panie pozarski, pa ra no ja!
      • pozarski Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:22
        Juz myslalem,ze sie pan,panie ou ou sri jaka,a pan skanduje! Czysta paranoja
        panuje w szambie. No a w szambie, nawet logika Olusia nie starcza.wink
    • ewa8a Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:25
      Rzeczywiście, wątek wcięło. Nie wiem nawet, czy się dalej rozwinął
      i czy załapaleś o co chodzi z ,,tą'' irmtraud. Przypuszczam, że
      jakiś gorliwy acz naiwny obrońca Abpralla w dobrej wierze wątek
      wyklikał, czym wyświadczył mu końską przysługę.
      • pozarski Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:27
        Nie zalapalem,ale domyslam sie,ze "ta" irmtraud to nasz drogi, nieoceniony, abi.
        Zle sie domyslam?
        • ewa8a Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:31
          No, nie mogę przecież tak otwarcie go demaskować, ale to nie
          pierwszy tego typu numer. Przyjemnie poczytać te pełne wzburzenia
          głosy obrońców. Wyobrażam sobie, jaki ma ubaw.
          • pozarski Re: Czy mi sie zdaje,czy zginal 05.03.09, 11:32
            Teraz to i ja mam ubaw. Czapka z glowy!wink)
    • g-48 Re:ups 05.03.09, 11:50
      Przepraszam czy przeszkadzam ERECowi?
      • szach0 ________€ podpucha bo Czesi sie nie spieszą 05.03.09, 12:00
        Sąsiedzi z południa nie spieszą się do euro



        "Niezależność myślenia", "wolność", "brak poprawności politycznej" -
        tak określili eurodeputowani grupy Niepodległość/Demokracja
        atmosferę towarzyszącą spotkaniu z prezydentem Republiki Czech
        Vaclavem Klausem. Jak się okazuje, wbrew dotychczasowym doniesieniom
        medialnym aż 80 proc. czeskiego społeczeństwa popiera stanowisko
        prezydenta w kwestii ratyfikacji traktatu lizbońskiego, przeciwko
        opowiada się jedynie 20 procent - wynika z najnowszych badań opinii
        publicznej przeprowadzonych na zlecenie kancelarii prezydenta.
        Również rezultaty sondy internetowej dowodzą, że liczba przeciwników
        traktatu jest zdecydowanie większa niż podawana w mediach. Poparcie
        dla poglądów Vaclava Klausa zadeklarowało 26 tys. internautów,
        przeciwko było 5 tysięcy.

        Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy (spotkanie objęte było bowiem
        klauzulą tajności), zebrani na praskim zamku politycy zwrócili uwagę
        przede wszystkim na obrany przez Unię Europejską "kierunek
        zmierzający do likwidacji Europy Narodów". Prezydent Vaclav Klaus
        podkreślał istnienie przepaści między stojącymi na czele Unii
        politykami a obywatelami, upatrując w tym podstawowej przyczyny
        rosnącej niechęci społeczeństw poszczególnych państw członkowskich
        do unijnych instytucji, a także rosnącego dystansu między
        społeczeństwem a politykami. Zwrócił przy tym uwagę na dominację,
        jaką w Parlamencie Europejskim cieszą się niemieccy deputowani.
        Zapytany o ewentualne dołączenie przez Czechy do unii walutowej
        Klaus odpowiedział, że "jeszcze na horyzoncie nie ma terminu wejścia
        Czech do strefy euro". Stwierdził przy tym, że jedną z przyczyn
        trwającego obecnie kryzysu jest właśnie unia walutowa, natomiast
        obecna trudna sytuacja ekonomiczna w Europie pogłębia wątpliwości co
        do zasadności wejścia jego kraju do strefy euro. - Unia walutowa
        byłaby możliwa do przyjęcia w grupie może pięciu państw o podobnym
        poziomie gospodarczym - ocenił Klaus. Zauważył, że wprawdzie Czechy
        spełniają wymagane warunki, jednak decyzja taka byłaby z
        politycznego punktu widzenia poważnym błędem, gdyż oznaczałaby
        rezygnację z niezależnej polityki monetarnej. Czeski prezydent
        ocenił wprawdzie, iż najwcześniej Czechy mogłyby przyjąć euro w 2017
        roku, "jeżeli do tego czasu unia walutowa będzie istniała". Zauważył
        jednak przy tym, iż zbiegnie się to z "setną rocznicą rewolucji
        październikowej i powstania ZSRS".
        Prezydent Vaclav Klaus na spotkaniu z eurodeputowanymi z grupy
        Niepodległość/Demokracja położył również nacisk na konieczność
        wypracowywania wspólnej płaszczyzny porozumienia między
        poszczególnymi państwami, a także na stworzenie silnej opozycji
        względem zwolenników traktatu lizbońskiego i reformowania Unii
        Europejskiej w sposób łamiący wszelkie prawa narodów. - To, co się w
        tej chwili dzieje, jest odwróceniem od praw narodów - stwierdził
        czeski prezydent, sceptycznie odnosząc się jednak do pojawiających
        się pomysłów wznowienia debaty na temat przyszłego kształtu UE.
        Zdaniem Klausa, na jakiekolwiek rozmowy jest już bowiem za późno. -
        Dzisiaj już mówi się o "Europie regionów", nie zaś o "Europie
        ojczyzn" - skonstatował.
        Niepokojąco, zdaniem Vaclava Klausa, wygląda sytuacja w przypadku
        krajów byłego bloku sowieckiego (m.in. Węgier), które wstąpiły do
        Unii Europejskiej, a działaniom czołowych unijnych polityków
        przyglądają się z entuzjazmem i w sposób bezkrytyczny. - Nadal
        walczą z Breżniewem - ironizował Klaus, zwracając uwagę na to, że
        rządy tych państw zupełnie nie dostrzegają nadchodzącego
        niebezpieczeństwa w postaci traktatu lizbońskiego. Jednakże zapytany
        przez europosła Vladimira Żeleznego o to, jakie działania podejmie w
        przypadku udzielenia poparcia traktatowi reformującemu przez czeski
        senat, prezydent uniknął odpowiedzi.
        Indagowani po zakończeniu spotkania eurodeputowani odmówili
        udzielenia szczegółowych informacji na temat wyników dyskusji z
        Klausem. - To był dla nas wielki zaszczyt - powiedział w rozmowie
        z "Naszym Dziennikiem" Witold Tomczak, oceniając rozmowy
        jako "bardzo cenne". - Jest to człowiek wielkiego formatu i
        intelektu, wiodący głos opozycji - komplementował czeskiego
        prezydenta przewodniczący grupy Niepodległość/Demokracja Nigel
        Farage. "Niezależność myślenia", "wolność", "brak poprawności
        politycznej" - charakteryzowali towarzyszącą spotkaniu atmosferę.
        Wizyta miała mieć wprawdzie charakter czysto kurtuazyjny, objęta też
        została klauzulą tajności, jednak przerodziła się w poważną, szczerą
        dyskusję - trwała 40 minut, mimo że protokół przewidywał jedynie 20
        minut. Wszystko wskazuje na to, że tworzy się obecnie jednolity,
        coraz silniejszy krąg przeciwników ewolucji, a raczej - jak twierdzą
        niektórzy prawnicy - rewolucji, mającej na celu stworzenie
        supermocarstwa z silnie scentralizowaną władzą. Notabene, fatalne
        wrażenie, jakie wywarli podczas ostatniej wizyty na zamku na
        Hradczanach przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert
        Poettering, deputowany Daniel Cohn-Bendit, Brian Crowley, Irena
        Belohorska, Martin Schulz, Graham Watson, Francis Wurtz i Hanna
        Dahl, nadal pozostaje niezatarte i jest wizytówką intencji i
        politycznej kultury unijnych oligarchów oraz ich szacunku względem
        oponentów.
        Anna Wiejak, Praga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka