wild
24.01.02, 13:34
Andrzej Mandalian ( poeta )
W pokoju, gdzie gołe kąty świeciły pustkami -
nie działa, nie granice, nie linie frontów,
tylko biurko ich rozdzielało.
W pokoju, gdzie dużo palili a mówili niechętnie i mało,
i każde pytanie paliło, i każda odpowiedź kłamała.
Serce krzyczało:"Patrz, patrz w oczy",
a majorowi chciało się spać,
tyle nocy...
niedospanych, mętnych, poplątanych
od dymu ciasnych,"wyprowadzić" rzekł konwojentom
i zasnął.
Śpij majorze, świt niedaleko
widzisz: księżyc zaciągnął wartę;
szósty rok już nie spi Bezpieka,
strzegąc ziemi panom wydartej.
Brnęła noc przez serce, przez rżyska
kolejami się snuła po torach,
i przyszedł towarzysz Dzieżyński
do towarzysza majora.
Z krzesła zrywając się, patrząc
(przecież twarz tę od dziecka znałeś)
major stanął na baczność i słów
nie potrafił znaleść.
Barki zdrętwiałe ból ciął, tętno waliło w skroniach
-Towarzyszu Dzierżyński pozwólcie
opowiem o nas
Chyba chcecie wiedzieć jak dzisiaj,
jakie sprawy i jakie troski?
Zwycięzyliśmy, towarzyszu
nową budujemy Polskę.
Z gruzów, ruin rośnie budowa,
robociarz rządzi, kolejarz, hutnik.
Towarzyszu, waqm tylko powiem,
jakże tu czasem bywa trudno.
Jeszcze wróg do końca nie uległ,
jeszcze w owczej chowa się skórze,
jeszcze siedzi na miedzach kułak,
w czarne grunty łapy zanurzył,
jeszcze gnieździ się różna swołocz
po zapadłych, ciemnych powiatach.
"Ale wy musicie podołać"
rewolucja nam powiada.
Podołamy, choć nie z żelaza,
przecież po to jesteśmy na ziemi;
naszej Partii, naszej klasy
nigdy w życiu nie zawiedziemy!
Dzierżyński patrzył: jakże ojczysta noc za oknem drzewa kołysze
-cóż jestem stary czekista, a zazdroszczę wam towarzyszu.
Zazdroszczę wam nocy łódzkiej, tej na Piotrkowskiej
i tej w oczach, znajomej, ludzkiej, niespokojnej bezpieczniackiej troski.
Zamilkł, opuścił ręce, uśmiechnął się, prosto, bez żalu
-Wiecie, gdy nawaliło serce, to właśnie widziałem.
Major pięści zaciska a pięści ma ciężkie, czerstwe
i idzie Feliks Dzierżyński z majorem przez gmach Bezpieczeństwa
"to właśnie widziałem"
echo na piętrach krzyczy,
prężąc zmęczone ciała, wyciągają się wartownicy
Oczy otwarte na oścież, ramię obok ramienia
ludzie z krwi i kości, ludzie z prawdziwego zdarzenia
Major obudził się, stanął, zadzwonił,kazał wywołać
i znów padły pytania
i znów kłamała odpowiedź
Słowa milczały, sztywne, i myśl urwała się raptem,
lecz nawet z tych negatywów major wywoła prawdę.
"To właśnie widziałem" - echo powtórzy,
i teraz biurko, co ich rozdzielało
najeży się kłami papierów.
Notuj majorze, notuj,
szukaj majorze nici,
żadna brunatna chołota nie powstrzyma naszego życia.
Stary przed tobą wróg, szpieg i kret,
ty go w garści masz,
myśl, myśl zakłamaną pruj
słowo każde w dłoni waż.
Za nim wojen wodorowy mit,
dolarami kieszeń mu dźwięczy,
a za tobą jesteśmy my, nas majorze o wiele więcej.
Cóz więc z tego, że jeszcze dość ich
do morderstwa szykujących atomy
my ojczyzny naszej młodości
nie oddamy nigdy nikomu
"Towarzyszom z Bezpieczeństwa"