To Whom It May Concern

23.05.09, 09:11

Gunnar Steven Paulsson [autor książki Secret City: The Hidden Jews
of Warsaw,
1940-1945] w artykule 'Polish Complicity In The
Shoah Is A Myth'
(2007) o współudziale Polski w Holokauście.

Warte przeczytania. Fakty w miejsce przekonań opartych na
zasłyszeniach, projekcjach i fantazjach.


www.totallyjewish.com/news/special_reports/?content_id=5962

[Steve Paulsson is quondam Senior Historian of the Holocaust
Exhibition Project Office at the Imperial War Museum, Toronto,
lecturer in Holocaust Studies at the Oxford Centre for Hebrew and
Jewish Studies, and author of Secret City: The Hidden Jews of Warsaw,
1940-1945 - Yale University Press, 2002]

Z Tekst linka:

[Gunnar S. (Steve) Paulsson holds a D.Phil in Modern History from
Oxford University. A Commonwealth Scholar, he has been the Senior
Historian of the Holocaust Exhibition Project Office at the Imperial
War Museum in London, Koerner visiting fellow and lecturer at the
Oxford Centre for Hebrew and Jewish Studies, and Pearl Resnick fellow
at the Center for Advanced Holocaust Studies at the US Holocaust
Memorial Museum. He is the son of a Holocaust survivor.]
    • thunder-mug Re: To Whom It May Concern 23.05.09, 09:28

      I jak to się ma do niedawnego artykułu ze Spiegla?

      Oprócz udziału Polaków, wszystkie inne tezy powtarza...
      • cepekolodziej Re: To Whom It May Concern 23.05.09, 09:53

        Nie, on nie zaprzecza udziałowi Polaków. Natomiast wyraża sprzeciw
        wobec (popularnego w niektórych kręgach) wskazywania palcem Polski
        jako głównego aktora na scenie Holocaustu.

        A fakt, że tak wiele państw europejskich uczestniczyło w hitlerowskim
        projekcie etnicznego porządkowania Europy, skłania do - że tak powiem
        - refleksji.

        Państw.

        I dlatego w oskarżeniach wysuwanych wobec Polski pojawia się często
        motyw aktywnego udziału agend państwa polskiego w Holokauście, także
        oskarżenia państwa polskiego o niewyrażenie sprzeciwu wobec władz
        niemieckich re ich projekty budowy obozów zagłady, przesiedlenia
        ludności żydowskiej do gett - itp.

        Wygląda na to, że w świadomości ludzi, którzy otrzymali w szkołach
        taką a nie inną wersję historii, fakt, że Polska była krajem
        okupowanym, nie ma najmniejszego znaczenia.

        Trochę z boku: jeden z moich niemieckich przyjaciół, dziś profesor-
        germanista, nie rozstaje się ze starą teczką. Tę teczkę kupił w
        Krakowie jego ojciec, jako żołnierz Wehrmachtu. Kupił - nie zrabował.
        Ojciec - jakby - przebywał w Krakowie. Nie wysłał - twierdzi
        przyjaciel - paczką do domu nic więcej poza tą teczką; w paczce
        zabrakło miejsca na cokolwiek innego poza poświadczeniem przyzwoitej
        relacji pomiędzy okupantem i okupowanym.
    • polski_francuz Z takimi przyjaciolmi/pusta szklana 23.05.09, 09:49
      "I would attribute roughly 10-20,000 Jewish deaths before, during and after the
      Holocaust to Polish anti-semites, less than 1% of the total number of Polish
      Jews who died."

      Ciekaw jestem na jakiej podstawie "he would attribute"? Wewnetrznego przekonania?

      A co do pomocy/braku pomocy Zydowm podczas okupacji przez Polakow problem ma
      natury szklanki na pol pelnej.

      Polacy podkreslaja pelna czesc. A Zydzi pusta czesc.

      Ja tez moze bym napietnowal akcje rasistow antypolskich na tym i na innych
      forach. Wielu z nich jest jest niestety starozakonnych.

      Moze jakis polski historyk by sie tym zajal. I "single out" to zachowanie
      doprawdy pozalowania godne.

      PF
      • cepekolodziej Re: Z takimi przyjaciolmi/pusta szklana 23.05.09, 10:07
        polski_francuz napisał:


        > Ciekaw jestem na jakiej podstawie "he would attribute"?
        Wewnetrznego przekonani
        > a?

        Nie. Na podstawie dochowanych dokumentów. W tym ocen agend polskiego
        Państwa Podziemnego, dotyczących tzw. szmalcownictwa. I - ze
        zrozumiałych względów - to mogą być tylko szacunki.

        Nie jestem specjalistą, nie znam się na technikach statystycznych.
        Ale ze zdroworozsądkowego punktu widzenia odrzucam na przykład
        propagowaną przez Grossa liczbę 1600 ofiar pogromu w Jedwabnem. Można
        było zabić nawet więcej, rzecz jasna. Ale liczba 1600 przez swoją
        wielkość angażuje po stronie morderców całe miasteczko, liczba 300-
        400 ofiar każe myśleć o zdeterminowanej kilkudziesięcioosobowej
        grupie morderców, zdolnych do sterroryzowania nie tylko Żydów ale i
        przeważającej części mieszkańców miasteczka. I paru jeszcze innych
        miasteczek w okolicy, poczynając od Prostek, przez Grajewo, Szczuczyn
        - a kończąc na Piątnicy pod Łomżą.
        • polski_francuz Re: Z takimi przyjaciolmi/pusta szklana 23.05.09, 10:49
          Chodzi pewnie i o metody statystyczne (albo ich brak) i o sianie zlego
          samopoczucia u Polakow.

          A wcale zlego samopoczucia miec nie musza.

          PF

          • cepekolodziej Re: Z takimi przyjaciolmi/pusta szklana 23.05.09, 11:03

            Nie zasiano we mnie złego samopoczucia. Wiem, co wiem. I, bynajmniej,
            nie jestem zaskoczony.

            Szmalcownicy bynajmniej nie umniejszają w moich oczach ogromnego
            narodowego zbrojnego wysiłku w powstrzymywaniu niemieckiej machiny
            wojennej i - tym samym - w hamowaniu postępów ludobójczych planów
            III-j Rzeszy.
            • polski_francuz tabu 23.05.09, 11:10
              W tobie nie bo i wiesz i czytasz i (Jezus, Maria, Jozef) myslisz. Ale w wielu tak.

              Mnie ciut brakuje inicjatywy od strony historykow polskich. Moze zreszta i ta
              inicjatywa jest ale jakos sie przez media do mnie nie przebija.

              Ja np dowiedzialem sie dopiero kilka tygodni temu o przedwczesnej smierci
              polskiego historyka, ktory serio rozwazal alians z Hitlerem.

              Moze tu chodzi wlasnie o odwaga intelektualna i o atakowanie problemow, ktore
              wydaje sie tabu?

              A jak sie odwagi nie ma albo ja ma za pozno, to sie przyjmuje prawdy skadinad.

              I to jest najgorsza rzecz. I niegodna inteligencji naszego narodu.

              PF
    • cepekolodziej Świadek 23.05.09, 12:03
      Fragment z przekładu artykułu z "Der Spiegla" w GW:

      <<Oto jeden tylko przykład: 27 czerwca 1941 r. pułkownik z grupy
      wojsk "Północ" przejeżdżał obok stacji paliwowej w litewskim Kownie,
      którą otaczał gęsty tłum. Usłyszał oklaski, okrzyki "brawo!". Matki
      podnosiły swoje dzieci, aby też mogły zobaczyć. Oficer podszedł
      bliżej. Później opisał to, co zobaczył:

      "Na betonowym podjeździe stał jasnowłosy 25-letni mężczyzna średniego
      wzrostu, wsparty na sięgającym mu do piersi grubym kiju grubości
      ramienia. U jego stóp leżało 15-20 martwych lub umierających ludzi. Z
      gumowego węża ciekła woda i spłukiwała krew do kratki ściekowej".

      Dalej oficer relacjonuje: "Parę kroków za nim stało około 20
      mężczyzn, którzy - pod strażą kilku uzbrojonych cywilów - czekali w
      milczącej pokorze na swą okrutną egzekucję. Na skinienie podszedł w
      milczeniu następny i został zakatowany kijem, przy czym każdemu
      ciosowi towarzyszyły entuzjastyczne okrzyki gapiów".

      Gdy wszyscy leżeli martwi na ziemi, jasnowłosy morderca stanął na
      stosie ciał i zagrał na harmonii. Widzowie zaśpiewali hymn litewski,
      jak gdyby mordercza orgia stała się wydarzeniem narodowym.>>

      Pierwsze wrażenie: literatura, wysokiego lotu. Autor, pułkownik wojsk
      niemieckich, wykształcony, wrażliwy obserwator. Narzuca się porównanie z Curzio Malapartem, kontrapunkt: zabijanie drągiem
      bezwolnych ofiar i odegranie narodowego hymnu, matki podnoszące
      dzieci do góry, żeby i one mogły zobaczyć - i uczestniczyć.

      Potworności wojny. W tle Goya.

      A potem myśl: co zrobił wrażliwy oficer - poza odnotowaniem przebiegu
      egzekucji?

      Czy przyszło mu na myśl, że to jego bierna obecność w tym własnie
      miejscy umożliwiała i usprawiedliwiała aktywne powiązanie drąga i
      gumowego węża do spłukiwania krwi z nie-niemieckim hymnem?

      Byłem w Kownie, ale nikt mi tego miejsca nie wskazał.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja