zimowe perypetie

18.12.09, 12:35
no wiec dała się zima wszystkim we znaki, wczoraj siarczysty mroz
sprawił, że nie zdązyłem na przetarg ... po drodze widziałem wiele
unieruchomionych aut, miałem nadzieje, ze mnie ta przygoda ominie, w
koncu leje najlepsze paliwko z shella, niestety, nawet wynalazki
najlepszych koncernów nie sa odporne na kaprysy pogody, w dniu
dzisiejszym autko odpalilo z lekkim trudem, odsniezone ruszyło w
trase, niestety po przejechaniu kilometra staneło, na szczescie
koledzy z firmy scholowali do magazyny i sie teraz grzeje, diagnoza
była oczywista - zapchany filtr paliwa, a mowil znajomy mechanik,
zeby wymienic filterek przed zima, bo w dieselku to dosc
newralgiczny element :)
    • wfe416n Re: zimowe perypetie 18.12.09, 14:26
      zibi-pruszkow napisał:

      > ze mnie ta przygoda ominie, w koncu leje najlepsze paliwko z
      > shella,

      Zbychu, jaja sobie robisz? Najlepsze paliwo z Shella i to w Pruszkowie, pojechałeś po bandzie.
      Ja leje te "gorsze" do z BP i odpukać nie mam problemów z paliwem.
      • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 18.12.09, 14:32
        mowisz ze nasz shell, ten od strony wawki juz stracil reputacje??
        • wfe416n Re: zimowe perypetie 18.12.09, 17:30
          zibi-pruszkow napisał:

          > mowisz ze nasz shell, ten od strony wawki juz stracil reputacje??

          Z dwóch, w ostateczności wole ten wymieniony przez Ciebie ale to ostateczność.
      • leo48 Re: zimowe perypetie 18.12.09, 14:51
        Zbychu, błagam, nie mów o jakiejś zaskakującej zimie i "siarczystym"
        mrozie. To co powiesz, kiedy przyjdzie -20 celsjuszków ? Opady też umiarkowane
        więc mimo iż mam potężny kawał chodnika, wszystko jest odgarnięte a na ogromnym
        podwórku można autem ósemki ćwiczyć.

        Ja w tej chwili jak tak sobie podliczam, to mam ósmy lub dziewiąty samochód.
        Tyle tylko, że ja uczę si ą na cudzych błędach i po doświadczeniu moich
        znajomych powiedziałem sobie : "nigdy w życiu diesla".W naszym pięknym
        kraju nie ma do niego na zimę odpowiedniego paliwa a ponadto użytkownik
        "wysokoprężny" jest cholernym szczęściarzem, jeśli zna kompetentny i uczciwy
        serwis.

        Szerokiej drogi.
        • swistak133 Re: zimowe perypetie 18.12.09, 18:25
          Zobaczymy jak się będą starzały nowe benzyniaki w rodzaju volkwagenowskich TSI. Być może, za parę lat okaże się, że wysilone i skomplikowane silniki benzynowe są równie wrażliwe jak nowoczesne diesle.
          • leo48 Re: zimowe perypetie 18.12.09, 18:50


            swistak133 napisał

            wysilone i skomplikowane silniki benzynowe są równie wrażliwe jak nowoczesne
            diesle.


            Nie sądzę. Obecnie benzyniaki na wtrysku niemal całkowicie wyeliminowały problem
            odpalania,jaki miał miejsce przy gaźnikowcach. Odpada też problem starych
            eksploatowanych do granic możliwości akumulatorów. Ty tego nie możesz pamiętać
            ale akumulator stanowił dobro wyższego rzędu i te nasze stare targaliśmy zimą na
            noc do domu na zmyślnych nosidełkach. Zimu zresztą były znacznie ostrzejsze i do
            auta stojącego pod zakładem wymykałem się 2-3 razy w ciągu dniówki by go odpalić
            i utzrzymać temoeraturę trochę wyższą od otoczenia.

            W domu zaś często zostawiało się na noc samochód z podpiętymi klemami z
            prostownika. A gdy biedny akumulator wydawał ostatnie tchnienia, robiło się
            cuda, specjalne sposoby ładowaia, odsiarczanianie, wymianę pojedynczych cel itp

            Powiem krótko. Eksploatacja współczesnego samochodu jest śmiertelnie nudna i
            pozbawiona wszelkich emocji. Nie zdajesz sobie sprawy, co to było smarowanie
            zwrotnic w "wozie" 126p albo ile zachodu było ze zdobyciem łożysk kół bo
            zwłaszcza przednie zużywały się w błyskawicznym tempie. A gdyby tu się odezwali
            dawni użytkownicy "królowej" 102-ki z drzwiami otwieranymi od przodu (tzw łapacz
            kur) albo byliwłaściciele legendarnej "mydelniczki" w której zamiast pompy
            paliwa zastosowano opadowe zasilanie paliwem a poziom paliwa mierzyło się mkrym
            śladem na takim gumowym jęzorze, dopiero stworzyłoby to wątek na kilkaset
            wpisów. Dużo straciliście.

            Pominąłem tu jeszcze kwestię cen oraz możliwości nabycia auta i przywracania do
            życia samochodów ćwierćwiekowych w czasie gdy świat już uznał, że samochód musi
            być znacznie tańszy a jego całkowita żywotność to 10 lat.

            A dziś ? Moją renówkę przyprowadziłem od dealera prawie 8 lat temu. Robię jej
            rutynowe przeglądy i okresowe wymiany klocków, oleju i filtrów. Przebieg 110 tys
            oznacza codzienne przejechanie ponad 40 km bez dawnych wrażeń i emocji. Nuda,
            nuda, nuda...
            • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 18.12.09, 19:23
              Seniorze, jezeli tak nuda Ci doskwiera, to zapraszam w czwartek
              wieczorem na cargo na okeciu, wraznia bywaja dosc mocne, a poziom
              adrenaliny, zwlaszcza u zawodnikow wysoki, sa to legalne wyscigi na
              wyzylowanych autkach, nie to co na targowku czy siekierkach, gdzie
              policja robi oblawy, zapewniam Cie, ze nie bedziesz sie nudzil ...
              wiesz, czasy sie troche zmienily, teraz nie podchodzi sie do auta ze
              srubokretem, lecz z laptopem, nie wymienia sie zuzytych czesci, gdyz
              te poprostu sie tak szybko jak kiedys nie zuzywaja, lecz wymienia
              sie je na mocniejsze, dajace wiecej konikow pod maska, takze nudy w
              tym temacie nie zaznasz :)
            • kecaj61 Re: zimowe perypetie 18.12.09, 19:30
              Ja mam dziewięcioletniego Esperalka 250 tyś przebiegu i strasznie bym zgrzeszył narzekając na niego. Dzisiaj rano tylko odrobinę zakręcił i odrazu zapalił. Jedyne co przy nim robię to tak jak Leo hamulce, filtry, oleje i sobie jeżdżę i to dużo jeżdżę. Ostatnio jakoś dziwnie zaczęło mi borygo znikać i nie widzę wycieku. W oleju też go nie ma. Dzisiaj rano jakaś Audica w rowie leżała na Helenówku i paskudny korek się zrobił ale chyba nic się nikomu nie stało?
            • wfe416n Re: zimowe perypetie 18.12.09, 19:54
              leo48 napisał:


              > Obecnie benzyniaki na wtrysku niemal całkowicie wyeliminowały
              > problem odpalania,jaki miał miejsce przy gaźnikowcach.

              To tak samo jak z silnikami wysokoprężnymi, obecnie nie ma z nimi problemów.
              • leo48 Re: zimowe perypetie 18.12.09, 20:24
                Dieslowskie doświadczenia moich kilkorga znajomych
                skutecznie mnie jednak od tego rodzaju napdu odstręczyły. Ponadto ropa cenowo
                jest coraz mniej konkurencyjna a ma być jeszcze gorzej. Jeśli zaś chodzi o
                jakość "zimowej" to lepiej przemilczmy. Dziś zresztą wysłuchałem wyjątkowo
                kretyńskiej reklamy, gdzi jedna z najbardziej renomowanych sieci paliwowych
                chwali się, że dopasowuje skład oleju napędowego do aktualnych minusowych
                temperatur. Dla mnie to przekaz od debila dla imbecyla. Oznacza to bowiem, że
                zatankujesz paliwo na mrozy a wnocy przyjdzie odwilż i co ? Opróżnić zbiornik i
                lać "dzisiejszą" ?

                Kecaj, jeśli wyciek jest tak niewielki, że nawet nie możesz go zlokalizować, to
                kup ten preparat do uszczelniania chłodnic i go wlej. To sprawdzone i skuteczne
                na zawsze bo tworzy trwałą emulsyjną powłokę wewnątrz chłodnicy i uszczelnia
                nawet paromilimetrowe szczeliny. Najtańszy kupisz już bodaj za 12 PLN ale jeśli
                jesteś rozrzutny to kup taki za ponad 20. Działa jak ręką odjął.
                • mwirek Re: zimowe perypetie 19.12.09, 01:45
                  O odwilż to ja bym się nie przejmował. Gorzej kiedy w baku jeszcze
                  olej letni, a tu nagle mróz. A zwykle tak jest. Między innymi
                  dlatego również zrezygnowałem z diesla. Kiedyś zrobiłem takie
                  doświadczenie (na oleju zimowym). Wyssałem trochę do słoika i
                  postawiłem koło garażu. Jak temperatura zaczęła spadać poniżej minus
                  10st. w oleju wytrącała się parafina w postaci białych intek. To
                  właśnie parafina zatyka filtry. Możliwe że teraz są lepsze oleje,
                  układy podgrzewania paliwa. Ale ja zraziłem się do diesla. Ani
                  dolewanie benzyny, ani denaturatu, ani nawet bardzo drogich
                  specjalnych preparatów nic nie pomagało. Zwykle co zimę byłem na
                  holu. Jeśli ktoś jest ciągle w ruchu, ma ogrzewany garaż, to możliwe
                  że zakup diesla ma sens. Mnie bardzo się podoba dźwięk pracy
                  silnika. Jednak to nie rekompensuje kłopotów.
            • swistak133 Re: zimowe perypetie 19.12.09, 10:43
              Ja nie piszę o odpalaniu, a wtrysk to miałem w fordzie z początku lat 90-tych. Chodziło mi o coraz bardziej skomplikowane konstrukcje w których z poj. 1.4 wyciska się (fabrycznie) 160KM przy pomocy kompresora i turbosprężarki. Moim zdaniem poziom skomplikowania takich silników sprawi, że mogą się pojawić problemy, które dotąd w zwykłych benzyniakach nie występowały.

              A diesle nie do zajechania to były w starych mercedesach.
              • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 19.12.09, 13:13
                co prawda, to prawda, aktualne diesle juz nie sa takie niezawodne,
                jednak na konstrukcje D4D made by toyota niewielu narzeka, wystarczy
                odpowiednie podejscie do tematu, a nie wystapia takie atrakcje jak
                kolo dwumasowe, smigam tym juz 1,5 roku, zrobiłem ponad 20 tys. km i
                zero serwisu, oczywiscie poza ostatnia atrakcja, ale wszystko
                wskazuje na to ze to przez moje zaniedbanie, ktore wlasnie
                naprawilem, filterek powietrza nowka sztuka i wszystko gra jak nowa
                gitara :)
                • leo48 Re: zimowe perypetie 21.12.09, 06:57
                  Zibi, jednak benzynka to benzynka. Moje autko, co mu się rzadko zdarza, cały
                  weekend (mroźny) odpoczywało bezczynnie w garażu, który ze względu na
                  przewiewność zasługuje raczej na miano wiaty.

                  Ponieważ "wóz" ma być użyty ok godz 9-tej wyszedłem o 6.30 z nastawieniem na
                  walkę przy odpalaniu. Wykonałem klasyczne "czary" czyli wlączyłem na moment
                  światła aby pobudzić akumulator, przekręciłem kluczyk a silnik... natychmiast
                  zagdakał. Dało się jedynie zauważyć chwilowe przyciemnienie lampek w tablicy
                  rozdzielczej.

                  Nie mam problemów typowo zimowych bo :
                  1. - Generalnie benzyniak ma zawsze łatwiejszy "odpał"
                  2. - W silniku od nowości stosuję olej Elf (syntetyczny)
                  3. - Rok temu wymieniłem bateryjkę (fabrycznana wytrwała 6,5 roku)

                  Życzę bezproblemowego odpalania oraz bezawaryjnej eksploatacji i bezpiecznej jazdy.
        • evra_only Re: zimowe perypetie 21.12.09, 07:50
          Mam podobne odczucia.
          Benzyna to jednak benzyna. No i dobry akumulator ;)
          Nie miałam żadnych problemów przez ostatnie dni - samochodzik odpala
          mi za pierwszym razem. Także dzisiaj.
          • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 21.12.09, 08:14
            moj dieselek pali na dotyk, gorzej jak juz zacznie jechac ...
            wczoraj droga na zakupy do janek skonczyla sie przy senatorium w
            komorowie, dzis do pracy, cale 3 kilometry, mialem 2 przystanki, ale
            wczorajsza wycieczke do milanowka zaliczylkem bez dodatkowych
            atrakcji ... wszystkiemu winne paliwo, niestety nasze stacje, nawet
            te firmowe nie byly przygotowane na atak zimy, gdy wczoraj
            podjechalem na shella, dystrybutory z paliwe Diesel Extra byly nie
            czynne, zatankowałem V-Power Diesel, do ktorego dodałem Depressera,
            ale jak dzisiaj widze te cuda nie za bardzo zdaja egzamin, gdyz
            poranna droga do pracy byla pelna atrakcji, na szczesacie idzie
            odwilz, albo raczej na nieszczescie, bo w swieta nie bedzie sniegu.
            • leo48 Re: zimowe perypetie 21.12.09, 08:18
              Zbychu, sam widzisz ETYLINA !
              • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 21.12.09, 10:29
                Leo, w zyciu trzeba wszystkiego sprubowac, to moj pierwszy dieselek,
                co prawda druga zima, ale paliwko w baku od poczatku grudnia jest,
                wiec jakby jesienne a nie zimowe.
            • wfe416n Re: zimowe perypetie 21.12.09, 14:40
              Zbychu, co Ty lejesz do zbiornika? Parkuję pod blokiem, tankuję na BP, odpalam
              bez problemów, jadę bez problemów i generalnie ( odpukać ) nie mam problemów.
              • kwika Re: zimowe perypetie 21.12.09, 15:30
                Mogę napisać prawie to samo to co wfe416n. Parkuję pod blokiem
                tankuję na schellu (podobno dziadostwo), rano przekręcam kluczyk i
                jadę. Fakt, że coraz słabiej odpala. Ale to tylko oznacza, że trzeba
                ponownie naładować akumulator i będzie bez problemów. Niestety takie
                przypadki jak Zbyszek ma sporo osób. Mogę tylko współczuć i cieszyć
                się, że jak na razie auto odpala bez zarzutów.
                • karambaaa Re: zimowe perypetie 21.12.09, 22:04
                  mój dieselek zapalał za pierwszym razem nawet w ostatnie mrozy. Zwykle jednak co 2 - 3 tankowania dolewam ulepszacza do baku.
                  • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 22.12.09, 07:19
                    meliduje poslusznie, ze dzis dojazd do pracy odbyl sie bez zimowych
                    atrakcji, co mnie troszke zasmucilo ...
                    • leo48 Re: zimowe perypetie 22.12.09, 07:54
                      Popatrz, nawet do takich atrakcji człowiek się przyzwyczaja. To tak jak dawniej
                      tyle emocji budziło "upolowanie" na święta karpia i cytrusów. Jaka z tego była
                      adrenalinka...

                      A teraz ? Bez żadnych emocji włazisz do sklepu i kupujesz. To mają być święta ?

                      Wszystkiego najlepszego.
                      • zibi-pruszkow Re: zimowe perypetie 22.12.09, 08:11
                        cala atrakcja polega na staniu w kolejce, akurat wczoraj mialem
                        wyjazdo do stolicy, wiec w drodze powrotnej zrobiłem zakupy,
                        naiwnoisc mowila mi, ze gdy wpadne do marketu o 13 to zrobie zakupy
                        migusiem ... jakiez bylo moje zdumienie, gdy wyszedlem z niego
                        dobrze po 15, a myslalem ze ludki pracuja tak srednio do 15-16 i
                        bedzie luzik.

                        teraz takie sa swiateczne atrakcje :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja