Dodaj do ulubionych

Weterynarz -proszę o pomoc

04.02.10, 23:07
Proszę o namiary dobrego weterynarza dla mojego psiny wiernego,byłam
dzisiaj u Burbelki ,jest na urlopie.Może ktoś mi pomoże w wyborze
dobrego lekarza ,ktory pomoże mojemu staruszkowi (14 lat) w sprawie
zębów.Dzięki wielkie.
Obserwuj wątek
    • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 04.02.10, 23:25
      Kiedy jeszcze był z nami Kapsel (do 14 lat), jego "przychodnia rodzinna" była na
      Gordziałkowskiego, ta spółka lekarzy w gabinecie po lewej (patrząc z podwórka).

      Kapsel bardzo sobie to chwalił in hasło "do pana doktora" usiłował wejść do auta
      przez zamknięte drzwi. Jeśli zakres pomocy lub diagnozy przekraczał ich
      możliwości, dawali odpoeirdni namiar np na usg do Podkowy. Sądzę, że kontakt do
      psiego dentysty też dadzą.

      Ryzykujesz najwyżej opłatę podstawową za tę pierwszą wizytę ale czego się nie
      robi dla Przyjaciela ?
    • malutka156 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 04.02.10, 23:37
      zdecydowanie weterynarz na Działkowej - Janusz Kopacki. Wiele zawdzieczam temu
      Panu, tylko pamietaj, idz do niego, nie do tych dwoch pozostałych Pan :) daje
      strone www.wet.net.pl/

      A Gordziałkowskiego omijaj z daleka.

      • doska26 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 04.02.10, 23:57
        Bardzo wam dziękuje,chyba zdecyduj się na Kopackiego ,ale też wiele
        dobrego słyszałam o Burbelce.
      • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 05.02.10, 07:30
        malutka156 napisała:
        A Gordziałkowskiego omijaj z daleka.

        Szkoda, że tak bez konkretów. Ja mam o nich jak najlepsze zdanie bo mi Kapsla
        wyciągali z poważnych stanów i dopasowali kurację antybiotykową a potem
        sterydową, dzięki czemu był z nami dłużej, jak oceniam, o jakieś dwa lata w
        znacznej sprawności.

        Być może masz inne doświadczenia, o których nie piszesz.

        Q pieskowi życzę dużo zdrowia na jeszcze długie lata.
        • biomona Gordziałkowskiego 05.02.10, 08:44
          Nam na Gordziałkowskiego mało nie wykończyli 2,5-letniego kocura. Zaszyli
          cewnik, następnego dnia gdy byliśmy lekarz nie chciał go wyjąć, choć o to
          prosiliśmy. Pojechaliśmy z kotem na CHopina bo kot sie strasznie męczył i
          okazało się, że cewnik jest zatkany. Po wyjęciu cewnika kot jak nowy. Kilka dni
          na antybiotyku i nospie wystarczyło. Nie twierdzę, że pierwsza decyzja o
          cewnikowaniu była zła, ale trzeba było cewnik wyjąć. (konsultowaliśmy to potem z
          kilkoma lekarzami weterynarii). Poza tym na Gordziałkowskiego nie byłam w stanie
          dopytać się jakie leki podali kotu, a pan doktor zmieniał co chwilę zdanie (raz
          mówił, że tylko antybiotyk - ale jaki to juz tajemnica lekarska - a potem, że
          jeszcze coś na zakwaszenie moczu - a zastrzyk jeden). Kot miała zabieg wszycia
          cewnika pod narkozą, a w książeczce zdrowia na ten temat ani słowa. Generalnie
          moja noga i łapy moich kotów juz na Gordziałkowskiego nie postanie. (dla
          wyjaśnienia, chodzi o tą większą przychodnię na Gordziałkowskiego, po lewej
          stronie). Gabinetu obok nie znam, nie będę się wypowiadać.
          • madee1 Re: Gordziałkowskiego 05.02.10, 09:25
            Od czasu jak na emeryturę odszedł nieodżałowany dr Czarnecki (niestety już
            nieżyjący) lecznica na Gordziałkowskiego nie jest ta sama. Byłam tam parę razy z
            Franciszkiem, ale pani doktór była bardzo niedelikatna, naruszyła mu błędnik
            podczas czyszczenia uszu (potem kot chodził w kółko, przewracał się przez całą
            dobę, a ja chodziłam za nim i płakałam), więc już tam nie wracałam. Chodzę do
            Burbelki, a moja koleżanka na Działkową (bardzo sobie chwali). Natomiast jeśli
            jest jakiś poważniejszy problem, to radzę nie czekać tylko jechać do Warszawy na
            Białobrzeską, kompleksowe badania, diagnoza, USG, postawili kota na nogi po
            poważnym zapaleniu trzustki. (Podczas gdy pruszkowscy weterynarze przez tydzień
            zgadywali co mu jest).
            • malutka156 Re: Gordziałkowskiego 05.02.10, 10:37
              Wiec sprawa wygladała tak że piesek zaczynał z dnia na dzien co raz bardziej
              kulec na jedna łapke. Pojechalismy na Gordziałgowskiego i dostał serie nie
              wiadomo jakich i na co zastrzyków. Było ich co najmniej 6. Drugiego dnia, pies
              nie chodził wcale. Nie powiedzieli co psu moze być, co mu może dolegać. I
              oczywiscie zapałcilismy do tego mnostwo pieniedzy. Trafilismy na Pana Kopackiego
              i pies jak nie chodził wcale, nie miał czucia w tylnych łapach, jest z nami juz
              ponad rok, biega, skacze i cieszy sie życiem :) A co do kwestii finansowych,
              nawet terapia laserami nie nalezała do jakiś specjalnych drogich.
              • cinosan Re: Gordziałkowskiego 05.02.10, 12:52
                Tylko P.Kopacki! On kocha zwierzęta!
                • rene26 tylko doktor Kopacki 05.02.10, 13:14
                  potwierdzam, że jest na prawdę dobrym fachowcem, poza tym pamięta
                  swoich pacjentów i ich opiekunów nawet z nazwiska
                • algaria Re: Gordziałkowskiego 05.02.10, 13:27
                  Na Gordziałkowskiego były (przy najmniej kiedyś) 2 przychodnie - po
                  prawo i po lewo. Ja myślałam że to jest jedna i ta sama klinika.
                  Zresztą tak było na początku lecz z czasem dawniejsi wspólnicy
                  rozdzielili się w niezgodzie. Przyjechałam do lecznicy z psem (moja
                  sunią) która w "walce" z drugą straciła oko. W szoku wbiegłam z psem
                  na rękach do przychodni po lewo - była tam jakaś pani sama chyba
                  rejestratorka rozłożyła ręce i powiedziała że chirurg będzie za
                  godzinę. Odesłała mnie do Podkowy Leśnej do Morawskich - wszystko
                  skończyło się dobrze tzn suni amputowano oko bez komplikacji szybko
                  i serdecznie zajęli się nami w Podkowie. Ale po co nas w szoku i z
                  cierpiącym psem wysyłać było aż do Podkowy kiedy obok (10m albo
                  mniej)była druga przychodnia z dwoma dyżurującymi chirurgami
                  (później się to okazało) - wystarczyło powiedzieć niech państwo
                  przejdą obok, ale obok to wróg najgorszy i nieważne że pies cierpi a
                  właścicele są zdenerwowani - lepiej ich wysłać do innego miasta.
                  Gordziałkowskiego nigdy więcej.
        • giez2 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 05.02.10, 14:24
          leo48 napisał:

          > malutka156 napisała:
          > A Gordziałkowskiego omijaj z daleka.
          >
          > Szkoda, że tak bez konkretów. Ja mam o nich jak najlepsze zdanie
          bo mi Kapsla
          > wyciągali z poważnych stanów i dopasowali kurację antybiotykową a
          potem
          > sterydową, dzięki czemu był z nami dłużej, jak oceniam, o jakieś
          dwa lata w
          > znacznej sprawności.
          >
          > Być może masz inne doświadczenia, o których nie piszesz.
          >
          > Q pieskowi życzę dużo zdrowia na jeszcze długie lata.


          LEO MA RACJĘ. w TEJ PRZYCHODNI PO LEWEJ PRACUJE DR ANNA MANN ( LO
          KOŚCIUSZKI). FANTASTYCZNY LEKARZ - PRZEKONAJCIE SIĘ SAMI. NIESTETY,
          TYLKO ONA. NATOMAST JEJ KOLEGA, GRZEGORZ PRUSKI, PRAWIE WYKOŃCZYŁ
          MI SUKĘ. TYLKO DZIĘKI DR CZARNECKIEMU ( NIESTETY, ŚW PAMIĘCI...)
          UDAŁO SIĘ JĄ URATOWAC.
          CHCIAŁEŚ KONKRETY..
          • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 05.02.10, 15:40
            Dziwię się, że algaria ma pretensje o odesłanie do Podkowy, do dobrego chirurga.
            Dobrze się skończyło ? A skąd wiesz, jak skończyłoby się w tej przychodni obok ?
            Może mieli powody, by zaproponować Ci inny gabinet ?

            Mój pies żył 14 lat a nie żyje już od trzech. Przez cały czas był pod ich opieką
            i miał już wiele lat temu prowadzoną książeczkę ze wszystkimi wpisami a ich
            system komputerowy był tak rzetelnie prowadzony, że nie było ważne, który lekarz
            był na dyżurze bo z komputera bez mojej relacji miał pełny obraz leczenia zwierzaka.

            Nie będę opisywał tu rodzaju jego schorzeń ale były na tyle paskudne i poważne,
            że tamtym lekarzom winienem wdzięczność.

            Nie wykluczam też, że Kapsel może precyzyjniej niż inne psy i koty potrafił
            podać, co mu dolega.

            PS - wybaczcie sarkazm ale skąd u ludzi tyle bezinteresownej zajadłości ? A co
            powiecie na temat lekarzy, którzy Was leczą z bardzo różnymi efektami ? To nie
            są cudotwórcy.

            PS2 - obecnie nie mam żadnego zwierzęcia i nikomu się w związku z tym nie podlizuję.
            • algaria Re: Weterynarz -proszę o pomoc 05.02.10, 16:30
              Leo ja się nikomu nie podlizuje.
              Moja przyjaciółka - sasiasdka chodzi z całą swoją menażerią do
              lecznicy na Gordziałkowskiego tej po prawej stronie i jej zwierzęta
              ( różne: i królik i psy kot żółw i świnek morski)zawsze wychodziły
              na tych wizytach ( i operacji) dobrze i wiem że tylko zawziętość w
              swojej kłótni niepozwoliła odesłać nas do lecznicy obok.
              (wyjaśnialiśmy potem tę sprawę)
              Wybraliśmy Gordziałkowskiego bo było nam najbliżej jechać z
              okaleczonym psem i nie zdawałam sobie sprawy że tam są 2 przychodnie
              w których pracują ludzie skłóceni - byliśmy tam pierwszy i ostatni
              raz, jako potencjalni pacjenci a gdybyśmy wiedzieli że zostaniemy
              odesłani do Podkowy to od razu byśmy tam pojechali bo już raz tam
              nasza sunia była tam operowana jako bardzo trudny przypadek.
              Moja Tina nie żyje już 2 lata - bez oka żyła też 2 Mam nadzieje że
              od tamtej pory czyli od 4 lat dużo się zmieniło w przychodni na
              Gordziałkowskiego ale czytając posty wydaje mi się że wcale nie na
              lepsze.
              • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 05.02.10, 16:57
                Ja tu stanowię taki dziwaczny wyjątek, który pisze będąc zadowolony. Z reguły piszą ci, którzy czują się pokrzywdzeni i muszą wylać swój żal, czasem słuszny. Tylko za chwilę może tu napisać ktoś, komu akurat nie udało się uratować zwierzęcia przez tych, których Wy tu chwalicie a znam taki jeden bardzo spektakularny przypadek. Czy to wystarczający powód, by im zarzucać brak kompetencji lub złą wolę ? Bardzo łatwo komuś w ten sposób wyrządzić szkodę.

                A jeśli chodzi o rozstanie z Przyjacielem, to nawet sobie nie zdajesz sprawy jaką ulgę może przynieść mały wierszyk. Pani Barbara Borzymowska, autorka całego szeregu "psich" wierszy napisała na ten temat coś pięknego
                leo48.flog.pl/wpis/506282/powrot/
    • kachad Re: Weterynarz -proszę o pomoc 08.02.10, 09:36
      Z Kopackim z Działkowej byłabym ostrożna, kilka razy słyszałam o
      nierozpoznanym ropomaciczu u suczki ale to nie były moje osobiste
      doświadcznia więc mogę być ostrożna w ocenie.
      Ale STANOWCZO odradzam wizyty u niego z fretkami, zdiagnozował
      znaczne powiększenie serca i nacisk na płuca tegoż serca.
      Po wizycie u kardiologa w Warszawie, który stweirdział, że "jaja ma
      chyba facet powiększone nie fretka serce" okazało się, że serducho
      zwierzaka ma jak najbardzej prawidłową budowę, bo fretki mają, w
      odróżnieniu od psów i kotów, serca bardzeij kuliste. Więc
      przepraszam, jak się nie zna podstawowej anatomii zwięrząt to nie
      należy się zabierać za wykonywanie badań byle tylko wyciągnąć kasę!
      • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 08.02.10, 18:28
        Jasne. Teraz i ten weterynarz jest nie trendy. Oplujmy wszystkich miejscowych.
        Wiedzcie jedno, że każdy z nich na jeden opisany przypadek nieudany ma setki
        zabiegów, za które będą mu wdzięczni właściciele psów, kotów, kanarków i
        chomików. Ale my lubimy dokopać.

        Mój pies już jako 10-miesięczny szczeniak miał kolizję z "Żukiem". To było
        paręnaście lat temu.Byłem realistą i wtedy nie szukałem pomocy w Pruszkowie
        tylko taksówką zawiozłem go do Warszawy na Książęcą do tej kliniki w podziemiu
        po dawnych szaletach. Pięknie mu zoperowali połamany staw biodrowy. Kosztowaó od
        cholery i trochę bo oprócz terapii płaciło się każdą "dobę hotelową".

        Ta klinika ma już niezłą renomę. Po co tu narzekać ? Bierzcie zwierzaka w
        samochód, jedźcie na Książęcą i macie z głowy tutejszych dyletantów.

        To kosztuje, ale macie wybór : zapłacić więcej za wyższy stopień pewności lub
        iść do "partacza" i potemwylewać krokodyle łzy na forum.
        • mwirek Re: Weterynarz -proszę o pomoc 09.02.10, 01:07
          Ja powiedział bym, że dr Kopacki z Działkowej przebija wiedzą
          warszawskich lekarzy. Wczoraj tłukłem się po Warszawie
          niepotrzebnie. Np. na ul. Niepodległości cena wysoka i nic się nie
          dowiedziałem. Chciałem u suni pilnie zrobić USG. Musiał bym czekać
          na lekarza który się w tym specjalizuje od godz. 13 do 18. Okazuje
          się że w każdej przychodni są dyżury. Bo mało jest takich
          specjalistów. Przy uczelni na Nowoursynowskiej w niedziele wogóle
          nie robi się badań. Natomiast dr Kopacki ma wszystko co potrzeba, i
          USG i rentgen i bada krew i jest chirurgiem. A co najważniejsze robi
          to dobrze. Już 14 lat ciągnie moją, ciągle chorą sunię. Na początku,
          kiedy eksperymentowałem z innymi lekarzami musiał po swojemu ją
          wyciągać ze złych diagnoz. Raz uratował przed niepotrzebną operacją.
          Również młode kobiety, lekarze weterynarii które u niego pracują
          niesamowicie się starają. Ostatnio mogłem się przekonać, że mają
          dużą wiedzę. Wogóle teraz lekarze po studiach mniejszą praktykę
          nadrabiają wiedzą i pozytywnym stosunkiem do zwierząt.
          Zaobserwowałem że tak jest również w przypadku lekarzy dla ludzi.
          Lepiej iść do lekarza młodego niż takiego któremu wydaje się że już
          wszystko wie i niczego nie musi się uczyć.
          • agnieszka1311 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 09.02.10, 09:52
            Nie do mnie należy opinia , który lekarz jest dobry , a
            który niezbyt godny polecenia ... bo zdaję sobie sprawę , że
            każdemu trafiaja się udane i mniej udane lub zupełnie
            nietrafne diagnozy , ale ...
            jeśli mogę , to ... jeśli dzieje się coś niepokojącego,albo
            ma byc wykonany nawet rutynowy zabieg ( tak jak w naszym
            przypadku ), to wybierajcie te poradnie / kliniki gdzie Waszym
            pupilom zapewnią opiekę na wysokim jeśli nie najwyższym
            poziomie ...
            My zaufaliśmy Panu Doktorowi z Działkowej ... i nie ma już
            z nami tego , którego tak kochaliśmy i który dawał nam tyle
            szczęścia ...
            • cinosan Re: Weterynarz -proszę o pomoc 09.02.10, 16:17
              A gdy idziecie do lekarza ze sobą to też mu tak wierzycie do końca?
              Od razu rozpozna co Wam jest? No niestety nie zawsze! Różnica jest
              taka ,że człowiek może przekazać lekarzowi co i gdzie go boli,jakie
              ma objawy a zwierzę nie dość, że zestresowane chorobą,zmianą
              środowiska-otoczenia jest nieufne,lękliwe i raczej się schowa czy
              ucieknie niż wystawi na publiczne oględziny to co go boli! To od
              fachowości lekarza,obserwacji objawów choroby przez nas i możliwie
              szybkim przekazaniu -jak najlepiej i najdokładniej temu lekarzowi
              zależy to czy udamu się rozpoznac chorobę czy nie! Latanie po
              róznych weterynariach też mija się z celem-ilu lekarzy tyle diagnoz!
              A po drugie: gdzie będę się szwendać (jeszcze w taką pogodę po
              Warszawach,Pokowach czy innych zakamarkach jak p.Kopackiego i Jego
              zespól mam na wyciągnięcie ręki! Szkoda czasu, pieniędzy i
              cierpienia zwierzaka ,któremu trzeba pomóc jak najszybciej.P.Kopacki
              opiekuje się juz moim trzecim zwierzakiem i napewno pozostanie tak
              dłużej.Zresztą przejdźcie sie sami w sobote czy niedzielę :od samego
              rana kolejki do gabinetu są olbrzymie.A kto myśli inaczej - jego
              sprawa i prawo wyboru .Polecić można a czy skorzystasz-twoja sprawa
              tak jak w każdym innym przypadku!
              • etzel Re: Weterynarz -proszę o pomoc 09.02.10, 17:53
                > To od fachowości lekarza,obserwacji objawów choroby przez nas i możliwie
                > szybkim przekazaniu -jak najlepiej i najdokładniej temu lekarzowi
                > zależy to czy udamu się rozpoznac chorobę czy nie!

                Mylisz się. Nie wystarczy lekarzowi powiedzieć, co organizmowi dolega, by ten postawił diagnozę. To, co profan myśli na temat wszystko jedno jakiej choroby, jest połączeniem bzdur i komercyjnych faktów. Owszem wywiad z pacjentem jest przydatny, ale potrzebne są również badania, ale nie pozorne.
                Poza tym należy uważać na tych lekarzy, którzy leczą wyniki badań, a nie pacjenta. Zdarzają się tacy. Nawet powstał o nich film. :)
                • cat_s Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 01:50
                  Witam,
                  Jednak napiszę, chociaż sprawa może jest już nieaktualna, bo już znalazłas właściwego weta. Czego życzę gorąco.

                  Ja jestem użytkownikiem kota i nigdy nie zawiodłem się na lecznicy... no właśnie - studiuję dokładnie pieczątki z kociej książeczki zdrowia i wynika z tego, że byc może wetem, którego potrzebujesz jest pani Katarzyna Sobieraj (jeśli jeszcze tam pracuje), urzędująca onegdaj w lecznicy przy ul. 3 Maja, za Boga nie pamiętam numerków...
                  Ale generalnie - jest to tzw. "druga strona".
                  Jeśli odpalisz na kompie w google map hasło: "Pruszków 3 Maja" - to np. w skali [50 m / 200 stóp] ukaże Ci się nazwa:
                  "Gabinet weterynaryjny DocVet lek. wet. Katarzyna Sobieraj"
                  I to jest własnie to miejsce w którym serwisuję u tej pani kota.

                  Szczepionki, odkleszczanie, szycie po bójkach z innymi kotami, sterylizacja - wszystkie te zabiegi kot mój przeszedł bez szwanku i bardzo sobie Panią Kasię chwali.

                  Toteż, jesli jeszcze szukasz - to być może już znalazłaś. Jeśli zbyt daleko nie jest.

                  Pozdrawiam
                  cat_s
                  • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 08:39
                    Z niejakim przerażeniem czytam te posty, w których pobrzmiewają silne echa "ziobryzmu". Bo jak inaczej odczytać wypowiedzi w stylu ten pan nigdy i nikomu już zwierszęcia nie zamorduje..

                    Doradzić komuś można podając pozytywne przykłady, niekoniecznie psując przy tym reno,ę pozostałych
                    • agnieszka1311 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 12:34
                      Nie chcę wdawać się w bezproduktywną dyskusję , ale ... czując
                      sie z lekka wywołana ...
                      doradzanie nie polega tylko na podawaniu pozytywnych
                      przykładów - bo to fałszywy obraz, co nie oznacza ,że
                      podawanie negatywnych ma na celu " psucie renomy " ...
                      • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 12:46
                        agnieszka1311 napisała:
                        podawanie negatywnych ma na celu " psucie renomy "


                        Mam rozumieć, że nie psuje ? Zatem mamy trochę odmienną społeczną wrażliwość.

                        Nie wiem, gdzie pracujesz ale wyobraź sobie że jest to Twoja prywatna firma i
                        ktoś niezadowolony (słusznie lub mniej słusznie) na publicznym forum tak Cię
                        opisze z imieniem, nazwiskiem i adresem.

                        Czasem może to być penalizowane jako zniesławienie (vide casus Garlicki)
                        • madee1 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 12:53
                          Po prostu opisujemy swoje doświadczenia z weterynarzami. Nie rozumiem skąd te
                          emocje, to nie pierwszy tego rodzaju wątek, było o lekarzach, dentystach,
                          restauracjach,fachowcach od tego czy owego, jest i o weterynarzach. Niby
                          dlaczego nie wolno mi napisać jeśli faktycznie miałam złe doświadczenia? To nie
                          my psujemy im renomę, sami to robią.
                          • leo48 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 13:01
                            madee1 napisała
                            To nie my psujemy im renomę, sami to ro

                            Zwłaszcza w świetlt dyletanckich ocen ich pracy. Sam siebie uważam za profana w
                            tej dziedzinie więc na ten temat nie ośmieliłbym się wyrokować jako
                            niepodważalny autorytet.

                            A tak poza weterynarią to perfekcyjnie znam się na wszystkim.bią.
    • kachad Re: Weterynarz -proszę o pomoc 10.02.10, 11:01
      Ja też polecam panią Kasię Sobieraj z 3-go maja. I jako chirurga dr
      Marię Kremky, która współpracuje z dr Sobieraj. Dr Kremky kastrowała
      wszystkie moje zwierzaki (psa i dwie fretki) piękne, zupełnie
      niewidoczne szwy, bez najmniejszej komplikacji, zwiarzaki dochodziły
      do siebie błyskawicznie.
      • carly30 Re: Weterynarz -proszę o pomoc 26.07.10, 23:26
        Dokładnie! Żadne Burbelki, Gordziałkowskie i Działkowe, tylko Kasia
        Sobieraj!
    • kabineta Re: Gordziałkowskiego 19.07.10, 17:34
      Witajcie
      Piszę ten tekst sprowokowana słowami "Chabros" i "renomowane kliniki".
      Doktor Chabros prowadził naszego psa od szczeniaka. Rok temu nasza ulubienica
      zaczęła kuleć. Dr Chabros prześwietlił łapkę, rzucił okiem na rentgen i
      powiedział, że to wczesne stadium raka kości (brzmiało to bardziej uczenie ale
      sens był taki). Najpierw byliśmy zrozpaczeni a póżniej nie uwieżyliśmy doktorowi
      i pojechaliśmy do renomowanej kliniki (nie piszę której ale jest ona
      rekomendowana na tym forum w samych superlatywach). Obejrzeli tam rentgeny dra
      Chabrosa, zrobili swoje cyfrowym aparatem chyba już z XXII wieku i orzekli, że
      to nie rak tylko zapalenie kości i że trzeba leczyć 4 tygodnie i będzie dobrze.
      Dostaliśmy leki i płytę CD ze zdjęciami rentgenowskimi. Nasza radość była wielka
      ale poprawa jakoś nie nadchodziła. Po miesiącu byliśmy na kontroli... dalej były
      konsultacje u słynnego onkologa, biopsje, powtórne rtg, cuda wianki, które
      kosztowały majątek. Na końcu słynny pan onkolog zaczął podejrzewać... nie
      zgadniecie co? NOWOTWÓR KOŚĆI. Okazało się że na amputację jest za póżno, bo guz
      jest większy od piłki tenisowej i łapka bardzo spuchła. Sunia bardzo cierpiała.
      Z dużymi oporami pojechaliśmy do dra Chabrosa. Baliśmy się, że będzie obrażony,
      że go "zdradziliśmy" szukając lepszej diagnozy w Warszawie. Wzięliśmy wszystkie
      wyniki z "renomowanej kliniki" i pojechaliśmy. Raz kozie śmierć. Byliśmy
      zszokowani. Doktor Marcin był wstrząśnięty fatalnym stanem naszego psa. Wyraził
      głębokie ubolewanie, że przytrafiło się mu takie schorzenie i obiecał zrobić co
      w jego mocy aby ulżyć jego cierpieniom w ostatnich tygodniach życia. Robił co
      mógł ale przyszedł moment, że wspólnie podjęliśmy decyzję o skróceniu jej
      męczarni. Dzisiaj mamy już tylko płytę CD z cyfrowym zdjęciem rentgenowskim
      członka naszej rodziny.
      Kochani. Piszę ten długi tekst tylko dla tego, abyście nie wpadali w pułapkę
      ślepego zachwytu nad "RENOMOWANOŚCIĄ".
      Przede wszystkim, gdy idziecie ze swoim zwierzęciem do weta, zwracajcie uwagę na
      to, z jakim CZŁOWIEKIEM macie do czynienia. I nie mówcie, że "to nigdy nie
      wiadomo", bo to bzdura. To się czuje od pierwszego uśmiechu.
    • ups1982 wet Tworki i też NIE dla gordziałkowskiego 19.07.10, 22:38
      vis a vis myjni Karcher w kierunku Tworek przy sklepie z deskami
      snowbordowymi.. lekarze mili, przyjaźni i nie zdzierają kasy

      za Gordziałkowskiego dziękuję po 3 akcjach ale najbardziej po tym jak
      małemu pieskowi mojej siostry zaaplikowali końską dawkę szczepionki na
      nosówkę przez co pies o włos nie zdechł i wiele wycierpiał (ok rok
      cięzkiego leczenia)


      Mogę tez polecić lekarza na Bolesława Prusa przy wodzie oligoceńskiej -
      niedaleko Manhattanu
      • zwierz.alpuhary Re: wet Tworki i też NIE dla gordziałkowskiego 19.07.10, 23:33
        te wszystkie peany o doktorze Chabrosie, jakie tu się ukazały w ciągu
        minionych trzech dni, są pisane z wielu nicków i jednego IP :)
      • mantra1 Re: wet Tworki i też NIE dla gordziałkowskiego 27.07.10, 17:04
        ups1982 napisała:

        > vis a vis myjni Karcher w kierunku Tworek przy sklepie z deskami
        > snowbordowymi.. lekarze mili, przyjaźni i nie zdzierają kasy
        ****
        Też polecam, zwłaszcza doktora Pawła Dusia, do którego zawsze można wpaść bez
        umawiania się po bezpłatną poradę, gdy cokolwiek nas u zwierzaka niepokoi.
        Nawet, gdy są to obawy nieuzasadnione zawsze sprawdzi, uspokoi, doradzi. I tak
        fajnie zwraca się do człowieka z psim pacjentem per "wy" :D - "posmarujcie
        sobie", "wpuśćcie sobie do oka kropelki", "przyjdźcie za tydzień" itp. :)
    • miroslaw.szczepanski Re: Weterynarz -proszę o pomoc 20.07.10, 02:28
      Hodowla zwierząt dla przyjemności to wyrafinowane tortury.
      Degeneracja i niewolnictwo XXI wieku.
      Można rzec buractwo.

      • michart Re: Weterynarz -proszę o pomoc 20.07.10, 07:41
        >te wszystkie peany o doktorze Chabrosie, jakie tu się ukazały w ciągu
        >minionych trzech dni, są pisane z wielu nicków i jednego IP :)

        Buractwo?
    • maciek_pruszkow Re: Weterynarz -proszę o pomoc 28.07.10, 15:55
      Polecam nową lecznicę na Ołówkowej 35. Prowadzą dwie panie doktor (Sylwia i Kasia), które wcześniej pracowały przy "sklepie z deskami" na Partyzantów.

      Mają stronę: pruszkow.weterynarz.com.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka