Dodaj do ulubionych

Czytaliście "Wysokie Obcasy"?

26.03.05, 18:52
a konkretnie artykuł o tym jak dziennikarze z Nowej Zelandii wytropili w
szpitalu w Tworkach panią "psychiatrę" Lindę Hoffman, bohaterkę skandalu z
antypodów. Tam wypuściła psychopatę na wolność i przyczyniła się do
makabrycznej tragedii a u nas pełniła obowiązki ordynatora...
Porażające że nikt nie sprawdzał jej kwalifikacji, dokumentów ktore
przedstawiała - praktycznie przyjmowano na wiarę to, co o sobie mówiła

kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53581,2614650.html
Obserwuj wątek
    • bbastek13 Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 07.07.05, 07:58
      stary.prochazka napisał:

      > a konkretnie artykuł o tym jak dziennikarze z Nowej Zelandii wytropili w
      > szpitalu w Tworkach panią "psychiatrę" Lindę Hoffman, bohaterkę skandalu z
      > antypodów. Tam wypuściła psychopatę na wolność i przyczyniła się do
      > makabrycznej tragedii a u nas pełniła obowiązki ordynatora...
      > Porażające że nikt nie sprawdzał jej kwalifikacji, dokumentów ktore
      > przedstawiała - praktycznie przyjmowano na wiarę to, co o sobie mówiła
      >
      > kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53581,2614650.html


      a czytaliście to ? :
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2807560.html
      • stary.prochazka Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 07.07.05, 09:00
        Reportaż o tej pani był w marcu, policja potrzebowała aż 4 miesięcy żeby ją
        zatrzymać?
        • zerozeroseven Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 07.07.05, 09:25
          Fascynująca historia.
          W sam raz na książkę albo film.
          • to_ja11 Mniej fascynująca historia 07.07.05, 11:12
            I jeszcze jedna informacja, która może świadczyć o tym, że zarządzanie szpitalem psychiatrycznym w Tworkach pozostawiało wiele do życzenia:

            www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20050616/WYSZKOW/50616010
            Artykuł dotyczy m.in. działalności dwóch, obecnie byłych pracowników szpitala:
            „... Pozostałych dwanaścioro oskarżonych zostało wyłączonych do osobnego postępowania. Chcą oni bowiem dobrowolnie poddać się karze. Na rozprawie 6 czerwca złożyli oni sądowi propozycje, jakie kary chcą ponieść za współpracę z mafią. Decyzję sąd podejmie 22 lipca.

            … Byłe pracownice szpitala psychiatrycznego w Pruszkowie: Elżbieta P. - rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz Ewa M. - rok i osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata.”

            Dyrektor szpitala w czasie, gdy miały miejsce te przypadki, pan Andrzej Kacprzak, po odwołaniu go przez marszałka Struzika (oficjalnie z powodu przejścia na emeryturę) dostał na początku tego roku ciepłą posadkę: Dyrektora Szpitala Powiatowego W Pruszkowie.

            O powołanie go przez zarząd powiatu wnioskowała ulubienica starego prochazki, pani starosta Elzbieta Smolińska.


            • erleusortok Szpital Powiatowy... 07.07.05, 12:16
              Widać, że p. Smolińska dba o Szpital. Przecież jeszcze przed formalnym rozstrygnięciem konkursu już wiedziała, że to własnie Szpital Powiatowy będzie prowadził pogotowie ratunkowe które, jak z kolei można wyczytać w lokalnej gazetce wykładanej w sklepach (nie pamiętam tytułu), ma podreperować budżet tegoż szpitala.
              • vglodz Re: Szpital Powiatowy... 07.07.05, 18:08
                Pomysł z pogotowiem jest jednym z lepszych pomysłów.
                A że dochodowym? Tego chyba nie mozna mieć pani staroście za złe.
                A swoja drogą - przejęcie pogotowia może być pierwszym sukcesem - po niespełna 3 latach rządzenia - ekipy PO.
                Na razie jednak, mimo zmiany dyrektora, szpital niezmiennie przynosi straty.
                • erleusortok Re: Szpital Powiatowy... 08.07.05, 09:16
                  vglodz napisał:

                  > Pomysł z pogotowiem jest jednym z lepszych pomysłów.
                  > A że dochodowym? Tego chyba nie mozna mieć pani staroście za złe.
                  Ależ oczywiście że nie, i ja za złe nie mam.
                  • stary.prochazka Re: Szpital Powiatowy... 09.07.05, 22:39
                    www.powiat.pruszkow.pl/index.php?cmd=aktualnosci&opt=pokaz&id=22
                    "Aktualność
                    Pogotowie ma nową siedzibę
                    (Zam: 04.07.2005 r., godz. 15.49)

                    Od 1 lipca stacja Pogotowia Ratunkowego w Pruszkowie mieści się przy Szpitalu
                    Powiatowym przy ul. Armii Krajowej.

                    Od piątku do około 100 wezawń wyjeżdzały karetki należące do firmy Falck, z
                    którą szpital podpisał umowę. Według informacji przekazanej przez dyrektora
                    szpitala powiatowego Andrzeja Kacprzaka kilku pacjentów trafiło na oddział
                    szpitalny. Takie usytuowanie pogotowia ratunkowego jest optymalne dla pacjentów."

                    no tak, jeśli na 100 wezwań pogotowia kilku pacjentów trafiło na oddział
                    szpitala to rzeczywiście można tu mówić o optymalnym usytuowaniu.
                    A mnie ciekawi ile właściwie ten Falck bierze za swoje usługi? Bo znając renomę
                    tej firmy to na pewno nie są to tanie usługi. Ile proponowała konkurencja i
                    jakie były warunki wszystkich uczestników przetargu? Tego na stronie powiatu
                    jakoś nie znalazłem:/
                    • to_ja11 Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 00:51
                      > Od 1 lipca stacja Pogotowia Ratunkowego w Pruszkowie mieści się przy Szpitalu
                      > Powiatowym przy ul. Armii Krajowej.

                      A co z budynkiem na ul. Andrzeja? Czy już jest chętny do kupna (bardziej dla działki niz dla samego budynku) i jak został skonsstruowany operat rzeczoznawcy majatkowego - z troską o sprzedającego czy kupującego? Niepokoję się nieco umiejętnościami kadry zarzadzającej starostwa, które kilka miesięcy temu opisał na tym forum zanowski (pisząc o planowanej wtedy likwidacji LO Zana).

                      > do około 100 wezawń wyjeżdzały karetki należące do firmy Falck,
                      > kilku pacjentów trafiło na oddział szpitalny. Takie usytuowanie pogotowia ratunkowego jest optymalne dla pacjentów

                      Przy takim stosunku wyjazdów i hospitalizacji właściwsze, moim zdaniem, byłoby zlokalizowanie pogotowia przy aptece, a nie szpitalu. Tym bardziej, że znany dyrektorowi przynajmniej z widzenia niejaki Z.P. vel L.A. (obecnie pozbawiony/pozbawiona możliwości udzielania konsultacji) jest rów2nież farmakologiem - patrz:
                      www.springerlink.com/index/H6577455M805L110.pdf

                      > ile właściwie ten Falck bierze za swoje usługi? Bo znając renomę
                      > tej firmy to na pewno nie są to tanie usługi. Ile proponowała konkurencja i
                      > jakie były warunki wszystkich uczestników przetargu? Tego na stronie powiatu
                      > jakoś nie znalazłem:/

                      I nie znajdziesz. To pytanie nalezy zadać dyrektorowi ZOZ-u. Telefonicznie lub e-mailem, bo podstrona szpitala w internecie jest więcej niż uboga. Odpowiedź zapewne uzyskasz w ten sam sposób, bo nie przewiduję okazjonalnego bicia w tam-tamy.
                      Co do kosztów. Jakie to ma znaczenie dla dyrekcji? Czy ZOZ bedzie miał 3, 5, 8 czy dziesięć milionów strat?
                      Za wszystko i tak zapłacimy my wszyscy. W wyższej składce.
                      • to_ja11 Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 00:57
                        Z linkiem wyszło coś nie tak, więc powtarzam go raz jeszcze:

                        www.springerlink.com/index/H6577455M805L110.pdf
                        • stary.prochazka Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 01:18
                          www.springerlink.com/index/H6577455M805L110.pdf
                          moze by zadac pytanie pani staroście na stronie powiatu, ile ten Falck nas
                          będzie kosztował?
                          • vglodz Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 12:21
                            > moze by zadac pytanie pani staroście na stronie powiatu, ile ten Falck nas
                            > będzie kosztował?

                            Na razie wiemy, ile powiat może dostać za pogotowie.

                            I potwierdza się zasada, że tam gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.

                            W tym przypadku tym trzecim nie są pacjenci, ale biurokraci z oddziału warszawskiego Narodowego Funduszu Zdrowia.

                            Pani starosta Smolińska i pan dyrektor Kasprzak odnieśli sukces (???), ale za jaką cenę?
                            Za cenę obniżenia stawek za świadczenia.

                            Można o tym przeczytać na stonie
                            aplikacje.nfz.gov.pl/umowy/ListaSwiadczeniodawcow.aspx?ROK=2005&OW=07&RW=09
                            Szpital wynegocjował stawki o 30 tysięcy zlotych niższe niż jego poprzednik – ZOZ niepubliczny. Zwiększona została (nieznacznie, ale fakt jest faktem) liczba dobokaretek (tzn. liczba karetek dyżurujących razy liczba dni, w które dyżurują na koszt NFZ).

                            Spadły stawki za karetkę wypadkową o 80 zł za dobę, a reanimacyjną o 100 zł na dobę (starczyłoby na więcej niż na witaminy i bandaże?).

                            Ile z tego miliona złotych weźmie Falck?

                            • to_ja11 Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 15:30
                              Ciąg dalszy porównań.
                              Zajrzałem jeszcze raz na stronę warszawskiego oddziału NFZ. I włosy zjeżyły mi się na głowie, bo wiem, że jest źle, ale że aż tak, to nie.
                              Karmiony byłem do tej pory uspokajającymi opowieściami pani starosty i kierownictwa szpitala, nie weryfikowałem ich i stąd może moje zaskoczenie.
                              Od początku roku Szpital Powiatowy dysponuje kontraktem 5 727 917 zł, Szpital Kolejowy - 10 527 300 zł.
                              Źródło: aplikacje.nfz.gov.pl/umowy/ListaSwiadczeniodawcow.aspx?ROK=2005&OW=07&CITY=Pruszk%c3%b3w&RW=03
                              Na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych kontrakty obu szpitali były wyrównane.
                              Oznacza to, ze szpital kolejowy rozwija się, a powiatowy – zwija.
                              I nic nie wskazuje na to, że coś się zmieni (na korzyść powiatowego), co widać choćby w środkach, jakie uzyskują szpitale za tzw. punkt.
                              Kolejowemu NFZ daje 10 zł, powiatowemu 9.5 zł. Pozornie róźnica niewielka, ale jeśli pomnożymy przez kilkaset tysięcy punktów wychodzą całkiem wymierne środki.
                              Przy posiadanych przez szpital powiatowy budynkach – starych, nie remontowanych (z wyjątkiem położnictwa, ale jak widać zainwestowane pieniądze nic nie dały, skoro kasa płaci tyle samo, a nawet mniej, np. w Warszawie na połoznictwie 10-11 zł za punkt).
                              Powstał zapewne pomysł na wydzielenie części nieruchomości i ich sprzedaż. Tylko czy po to, aby je znowu przejeść?
                              Powszechnie znane są „talenta” (do tej pory skutecznie hamowane) rządzącej ekipy w wydzielaniu zbędnych (rzeczywiście lub rzekomo) nieruchomości.
                              Jaki będzie nowy, po Zanie i ZSE w Brwinowie pomysł?
                              Czas kampanii wyborczej (związanej z chęcią „pokazania się” każdej rządzącej ekipy) zbliża się szybkimi krokami.
                              Byleby szybciej nie przyszło bankructwo.
                              Obecna ekipa powiatowa przedstawiała się na początku kadencji jako zespół „debeściaków”, którzy potrafią wszystko zrobić (zorganizować) lepiej niż poprzednicy - przede wszystkim w szpitalu.
                              Przez pewien czas były wspólnik pani starosty intensywnie doradzał (społecznie?) pani dyrektor jak obniżyć straty szpitala (a może co jeszcze sprzedać lub wydzierżawić?).
                              Jak wyszło?
                              • erleusortok Re: Szpital Powiatowy... 10.07.05, 19:49
                                Kolejowy dostaje 50gr więcej za punkt za to, że wysilili się na akredytację krakowskiego Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Niektóre ośrodki miewają nawet po 11zł za punkt, dotyczy to np. Szaserów - ale to duży renomowany szpital z wieloma oddziałami, nowoczesnym sprzętem itp.

                                A stare pogotowie na Andrzeja - zarzutem wobec nich był niejasny stan prawny budynku. I właśnie dlatego pogotowie wydzierżawiło jakiś budynek na Lipowej i przystosowało go do potrzeb pogotowia (za ciężkie pieniądze), przygotowano nawet zaplecze chirurgiczne. No, ale oferta przepadła - a dyrektorowi zostały kredyty do spłacenia...
                                • vglodz Re: Szpital Powiatowy... 11.07.05, 09:27
                                  > Kolejowy dostaje 50gr więcej za punkt za to, że wysilili się na akredytację kra
                                  > kowskiego Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

                                  A Szpital Powiatowy i nadzorcy ze starostwa (tzw. organ założycu\ielski) nie mogli też postarać sie o taka akredytację? Co najmniej jeden oddział (położnictwo) ma całkiem dobry standard, porównywalny ze szpitalami warszawskimi.

                                  > pogotowie na Andrzeja - zarzutem wobec nich był niejasny stan prawny bu
                                  > dynku.

                                  Stan prawny budynku Pogotowia Ratunkowego na Andrzeja jest jak najbardzej jasny. Jest własnością SPZZOZ w Pruszkowie, a działka na której stoją budynki jest częścią działki, a której stoi m.in. stary budynek szpitala. Możesz to sprawdzić albo w księgach wieczystych, albo na stronie powiatu. Informacja o stanie mienia jest załacznikiem do każdego budżetu.

                                  Problem jest inny. Czy spółka Pogotowie Ratunkowe mogła dysponować budynkiem, tzn. czy obowiązuje umowa dzierżawy, zawarta jeszcze przez poprzednika Piotrowskiej i Kacprzaka dra Łazęckiegoi (bliskiego współpracownika starosty Sipiery).

                                  Chodziło m.in. o to, czy dyrektor ZOZ podpisał z Pogotowiem umowę zgodną z bardzo jasnymi wytycznymi, jakie dał mu zarząd powiatu (jeszcze w poprzedniej kadencji). No i o brak woli kontynuowania wspólpracy przez nowy zarząd.
                                  • erleusortok Re: Szpital Powiatowy... 11.07.05, 09:43
                                    vglodz napisał:

                                    > A Szpital Powiatowy i nadzorcy ze starostwa (tzw. organ założycu\ielski) nie
                                    > mogli też postarać sie o taka akredytację?
                                    Mogliby, nie ma przeciwskazań. Trzeba zapoznać się z wymaganiami, dostosować się do nich i zaprosić komisję. Wymaga to pewnego nakładu pracy i pieniędzy, Szpital Kolejowy (Dyrekcja, Samorząd Województwa, nie mam pojęcia kto konkretnie) uznał że się opłaca.

                                    > Stan prawny budynku Pogotowia Ratunkowego na Andrzeja jest jak najbardzej jasny
                                    > Problem jest inny. Czy spółka Pogotowie Ratunkowe mogła dysponować budynkiem
                                    Przepraszam, nie przyjrzałem się i przeinaczyłem. W swojej wypowiedzi chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, że dyrektor Pogotowia Ratunkowego dość energicznie zabrał się do rozwiązania problemu (jakikolwiek by on nie był...)
                                    • vglodz Re: Szpital Powiatowy... 11.07.05, 10:00
                                      > dyrektor Pogotowia Ratunkowego dość energicznie
                                      > zabrał się do rozwiązania problemu (jakikolwiek by on nie był...)

                                      Ale jeśli wierzyć prasie, do rozwiązania tego problemu zabrał sie również dyrektor szpitala kolejowego dr Rymuza i lekarz pochodzący z tego szpitala dr Biskupski (podobno lokalizujący pogotowie przy zakładzie pogrzebowym), którzy również wystąpili z ofertami przejęcia tej usługi.

                                      Każdy z nich działał na własne ryzyko. Można mieć żal, że nakłady spółki Pogotowie na to, zeby lepiej obsługiwać pacjentów poszły na marne, ale myślę, że nową siedzibę da się wykorzystać na inne, również medyczne usługi.

                                      • erleusortok Re: Szpital Powiatowy... 11.07.05, 10:13
                                        Rzeczywiście, Pogotowie Ratunkowe dostało kontrakt na nocną pomoc lekarską.
          • vglodz Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 08.07.05, 15:44
            Rzeczywiście może to być materiał na scenariusz.

            Tym bardziej, że o psychiatrze z Polski Lindzie Astor można znaleźć kilkadziesiąt publikacji w Internecie.

            Przeważnie pochodzą one sprzed kilku lat, np.
            tvnz.co.nz/view/news_national_story_skin/453730%3Fformat=html
            Na tej stronie znajduje się zdjęcie Lindy przed i po zmianie płci oraz film video

            I jeszcze kilka informacji:
            www.scoop.co.nz/stories/PA0205/S00693.htm
            www.cchr.org/feature/fraud/eng/page39a.htm
            www.transhelp.net.nz/astor.html
            www.nzfirst.org.nz/content/display_item.php?t=0&i=1396
            Na stronie
            www.streettalk.co.nz/modules/newbb/viewtopic.php?viewmode=flat&topic_id=66&forum=5
            na forum dyskusyjnym o przypadku p..Astor wypowiada się forumowicz „It_wasn't_me”.

            Ale to wszystko już było.
            Dziwi mnie tylko, że nasi lekarze, przynajmniej tej specjalności, nie zaglądali w swoim czasie do Internetu i nic nie wiedzieli o zagranicznych osiągnięciach naszej rodaczki (rodaka?)
            • zerozeroseven [OT] small village Prushkow 08.07.05, 15:56
              Sofanes ma rację Amerykanie nie mają o niczym pojęcia. Nie dość, że 40
              tysięczne miasto nazywają small village to jeszcze mylą nazwę ;-)

              "Sunday found Astor - now known as Dr Linda Hoffman - in a small village called
              Prushkow."
              • stary.prochazka Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:07
                poza tym Prushkow ma 53 a nie 40 tys inhabitantów
                • zerozeroseven Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:14
                  stary.prochazka napisał:

                  > poza tym Prushkow ma 53 a nie 40 tys inhabitantów

                  Konkretnie 53.803 (więcej niż sądziłem swoją drogą)
                  • stary.prochazka Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:21
                    > Konkretnie 53.803 (więcej niż sądziłem swoją drogą)

                    przyrost naturalny nadrabiamy imigrantami z Warszawy:-)
              • zerozeroseven Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:09
                Przepraszam wszystkich Amerykanów to Nowozelandczycy nieuki jedne nie wiedzą
                jak się Pruszków pisze. :-)
                • sqh Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:13
                  Bo i czego można się spodziewać po ludziach chodzących do góry nogami...

                  A poza tym to antypody nie istnieją. Kto wierzy w antypody, winien być
                  przeklęty ;-)
                  • stary.prochazka Re: [OT] small village Prushkow 08.07.05, 16:18
                    > A poza tym to antypody nie istnieją. Kto wierzy w antypody, winien być
                    > przeklęty ;-)

                    no właśnie. Na dowód tego załączam fragment z literatury fachowej:

                    "Wieczorem przyszedł z wizytą do feldkurata nabożny kapelan, który rano również
                    pragnął odprawić mszę świętą dla saperów. Był to fanatyk, który chciał każdego
                    zbliżyć do Boga. Kiedy był jeszcze prefektem, krzewił wśród dzieci kult religii
                    przy pomocy bicia po głowie, tak że od czasu do czasu ukazywały się w pismach
                    notatki: Brutalny katecheta, Prefekt, który bije dzieci po głowach, i tym
                    podobne. Był przekonany, że dzieci najlepiej nauczą się katechizmu systemem
                    rózeczkowym.

                    Utykał trochę na jedną nogę, co było następstwem spotkania z ojcem pewnego
                    ucznia, którego wytłukł po głowie za to, że śmiał powątpiewać w istnienie Trójcy
                    Świętej. Dostał więc od księdza trzykroć po łbie: raz za Boga Ojca, raz za Syna
                    Bożego i raz za Ducha Świętego.

                    Dzisiaj prefekt przyszedł sprowadzić na drogę cnoty swego kolegę Katza i
                    przemówić mu do sumienia. Zaczął od uwagi:

                    - Jestem zdziwiony, że nie widzę u was krzyża! Gdzie odmawiacie brewiarz? Ani
                    jednego obrazu świętego nie widać na ścianach waszego pokoju! A co wisi u was
                    nad łóżkiem?

                    Katz uśmiechnął się.

                    - To Zuzanna w kąpieli, a ta naga kobieta poniżej to moja dawna znajoma. Na
                    prawo widzicie prawdziwą japońszczyznę; obrazek przedstawia akt płciowy gejszy i
                    starego samuraja. Coś niezwykle oryginalnego, prawda? Brewiarz mam w kuchni.
                    Szwejku, przynieście mi brewiarz i otwórzcie na trzeciej stronicy.

                    Szwejk wyszedł i z kuchni słychać było odkorkowywanie trzech butelek. Pobożny
                    kapelan był przerażony, gdy na stole rzeczywiście pojawiły się trzy butelki wina.

                    - Proszę, panie kolego, to jest lekkie wino mszalne - mówił Katz - wysokiego
                    gatunku riesling. Przypomina w smaku mozelskie.

                    - Nie będę pił - zapowiedział ,z uporem nabożny kapelan.-Przyszedłem tutaj, żeby
                    wam przemówić do sumienia.

                    - Ale bez tego wyschnie wam w gardle, panie kolego - powiedział Katz. - Napijcie
                    się, a ja będę słuchał tego, co mi chcecie powiedzieć. Jestem zgodny i chętnie
                    wysłucham waszych przekonywań.

                    Nabożny kapelan napił się trochę i wytrzeszczył oczy.

                    - Diabelnie dobre wino, nieprawda, panie kolego?

                    Fanatyk powiedział twardo: - Stwierdzam, że klniecie!

                    - To tylko przyzwyczajenie - odpowiedział Katz - nieraz się przyłapuję na tym,
                    że nawet bluźnię. Nalejcie, Szwejku, księdzu kapelanowi. Mogę was też zapewnić,
                    że mówię również: "Himmelherrgott, Krucyfix, sacra." Myślę, że gdy posłużycie w
                    wojsku tak długo jak ja, to się także wprawicie. To nic trudnego, nic
                    uciążliwego, a nam, duchownym, bardzo bliskie: niebo, Bóg, krzyż, święty
                    sakrament. Czyż nie brzmi to pięknie i zawodowo? Pijcie, panie kolego!

                    Były katecheta napił się odruchowo. Widać było, że chce coś powiedzieć, ale nie
                    może. Zbierał myśli.

                    - Panie kolego - mówił dalej Katz - głowa do góry. Jesteście tacy smutni, jakby
                    was mieli wieszać za pięć minut. Słyszałem, że kiedyś zjedliście w restauracji w
                    piątek kotlet wieprzowy, sądząc, że to jest czwartek. Potem poszliście do
                    ustępu, włożyliście palec do gardła, żeby wszystko zwrócić, boście myśleli, że
                    Bóg was zgładzi. Ja tam się nie boję jeść w poście mięsa, nawet piekła się nie
                    boję. Przepraszam, napijcie się! Czy już wam lepiej? Czy macie postępowy pogląd
                    na piekło i czy w ogóle idziecie z duchem czasu, z reformistami? Jest to miejsce
                    dla ubogich grzeszników; kotły z siarką, kotły Papina, kotły wysokiego
                    ciśnienia, grzesznicy wysmażają się w nich na margarynę, rożny elektryczne,
                    wielkie walce drogowe walcują przez miliony lat grzeszników, zgrzytanie zębów
                    naśladują dentyści za pomocą specjalnych narzędzi, biadania i narzekania nagrywa
                    się na płyty, które się potem odsyła na górę do nieba, ku rozweseleniu
                    sprawiedliwych. Zaś w raju są czynne rozpylacze z wodą kolońską, a filharmonia
                    niebieska tak długo gra Brahmsa, że na pewno dacie pierwszeństwo piekłu i
                    czyśćcowi. Aniołki mają w zadeczkach śmigła samolotowe, żeby nie musiały się tak
                    namachać skrzydełkami. Pijcie, panie kolego! Szwejku, nalejcie mu trochę
                    koniaku, bo mam wrażenie, że się źle czuje.

                    Nabożny kapelan opamiętawszy się szepnął:

                    - Religia jest to pojęcie oderwane. Kto nie wierzy w istnienie Trójcy Świętej...

                    - Szwejku, nalejcie panu kapelanowi jeszcze trochę koniaku, żeby się mógł
                    opamiętać. Szwejku, opowiedzcie mu coś.

                    - Pod Vlaszimiem, posłusznie melduję, panie feldkurat - zaczął Szwejk - był
                    dziekan, który miał tylko posługaczkę, od czasu gdy mu stara gospodyni uciekła z
                    jakimś młodym chłopcem i pieniędzmi. Ten dziekan na stare lata zabrał się do
                    studiowania pism świętego Augustyna, o którym się mówi, że należy do ojców
                    Kościoła, i wyczytał tam, że kto wierzy w antypody, winien być przeklęty. Więc
                    przywołał posługaczkę do siebie i powiada:

                    "Słuchajcie, mówiliście mi kiedyś, że syn wasz jest mechanikiem i że wyjechał do
                    Australii. To byłby wśród antypodów, a święty Augustyn pisze, że każdy, kto
                    wierzy w antypody, jest przeklęty."

                    "Ależ, dobrodzieju - odpowiada kobieta - przecież mój syn pisuje do mnie i
                    przysyła mi pieniądze z Australii."

                    "To jest złuda diabelska - odpowiada jej dziekan - żadna Australia nie istnieje,
                    to antychryst was zwodzi."

                    A w niedzielę wyklął ją publicznie i krzyczał, że Australia nie istnieje. Więc
                    go wprost z kościoła odwieźli do domu obłąkanych. Należałoby ich tam odwieźć
                    więcej. W klasztorze urszulanek mają buteleczkę z mlekiem Panny Marii, którym
                    karmiła małego Jezuska, a jak do sierocińca pod Beneszovem przywieźli wodę z
                    Lourdes, to się po niej sierotki pochorowały na taką biegunkę, jakiej świat nie
                    widział."
                    • cat_s Re: [OT of OT] small village Prushkow ;-) 08.07.05, 16:24
                      Prochazko, Prochazko...
                      A cytaty powyższe pracowicie klawiaturką wstukałeś, czy może w necie gdzieś
                      znalazłeś? Bo ja bym sobie chętnie poczytał ale wersje papierowe po znajomych
                      krążą:-(
                      • stary.prochazka Re: [OT of OT] small village Prushkow ;-) 08.07.05, 16:41
                        na szczęście ten fragment akurat jest w necie:
                        www.jubi.buum.pl/polski.html
                        i jeszcze jeden, "Sen kadeta Bieglera"
                        www.jubi.buum.pl/biegler.html
                        • sofanes Re: [OT of OT] small village Prushkow ;-) 08.07.05, 17:42
                          A jest calosc gdzies ? Tez mam utrudniony dostep do Szwejka, a bym sobie
                          poczytal...czytalem go z chyba 6 razy albo i wiecej, i to chyba w dwoch
                          tlumaczeniach...? Ty prochazko bedziesz wiedzial, bo byly chyba dwa tlumaczenia
                          na naszym rynku, co ? Nowszy "Szwejk" to byly takie dwa tomy w zoltych
                          okladkach, i chyba bardzo popularne, ale cos mi sie tlucze, ze bylo takie
                          starsze wydanie z jeszcze lepszym tlumaczeniem...no nie pomne, jak to bylo
                          dokladnie, ale moze Ty pamietasz...?
                          • stary.prochazka Re: [OT of OT] small village Prushkow ;-) 08.07.05, 17:50
                            kawałki są w różnych miejscach ale całej książki w necie to chyba nie ma
                            ja miałem to żółte wydanie, kartki są już w większej części osobno chociaż
                            przyznaję że już od dawna nie zaglądałem do Szwejka;-) Wiem że było wcześniejsze
                            wydanie, kiedyś nawet miałem je w rękach ale nie znam żadnych szczegółów:(
                            proponuję spytać na forum Czechy:
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12607
                      • to_ja11 A czytaliście Wikipedię po czesku? 08.07.05, 16:49
                        Coś o Starym Prochazce, ale nie tym powyżej. W tym języku mozna znależć w internecie sporo anegdot o FJ I. Brzmia lepiej niz po polsku.

                        František Josef I. (18. srpna 1830 Laxenburg - 21. listopadu 1916 Vídeň) byl 68 let císařem rakouským (v letech 1848 - 1916), králem českým (ovšem nekorunovaným) a uherským.

                        Císařem byl korunován 2. prosince 1848 v Olomouci. Roku 1854 se oženil s Alžbětou Bavorskou. Snažil se o upevnění centralistické císařské moci, ale nebyl schopen se přizpůsobit měnícímu se světu. Byl jedním z nejdéle vládnoucích panovníků na světě. Vedl několik válek a během poslední z nich - 1. světové války – zemřel.

                        Perlička

                        Přezdívku "Starý Procházka", kterou mu posměšně říkali někteří Češi, získal podle rozšířené legendy při své návštěvě Prahy v roce 1901 díky popisku na novinové fotografii "Procházka na mostě" (František Josef otevíral slavnostně most, dnes nazývaný most Legií). Podle historika Otto Urbana je ale tato přezdívka mnohem starší: Získal ji už v sedmdesátých letech 19. století, kdy příjezd císařského průvodu ohlašoval jezdec na koni. Jmenoval se Procházka a lidé volali "starý Procházka už jede!".

                        Rodinný život

                        Oženil se s bavorskou princeznou Alžbětou Amalii Evženií,zvanou Sissi v jejích 15 letech. Měli spolu tři dcery a jednoho syna :
                        Žofie - zemřela ve dvou letech na černý kašel při cestě po Uherském království.
                        Gisela
                        Rudolf - oženil se s Stephanií Belgickou, s níž měl pouze jednu dceru Alžbětu, Stephanie už potom nemohla mít děti. Rudolf v ranném mládí spáchal sebevraždu spolu se svou milenkou na jednom malém loveckém zámečku.
                        Marie Valerie - byla o devět let mladší než Rudolf, vdala se za arcivévodu Františka Salvatora, měli spolu devět dětí.

                        Podívejte se též na
                        Seznam hlav českého státu
                        Rakousko-Uhersko
                        Dějiny Česka
                        • stary.prochazka Re: A czytaliście Wikipedię po czesku? 08.07.05, 17:53
                          > Přezdívku "Starý Procházka", kterou mu posměšně říkali někteří Češi, získal pod
                          > le rozšířené legendy při své návštěvě Prahy v roce 1901 díky popisku na novinov
                          > é fotografii "Procházka na mostě" (František Josef otevíral slavnostně most, dn
                          > es nazývaný most Legií). Podle historika Otto Urbana je ale tato přezdívka mnoh
                          > em starší: Získal ji už v sedmdesátých letech 19. století, kdy příjezd císařské
                          > ho průvodu ohlašoval jezdec na koni. Jmenoval se Procházka a lidé volali "starý
                          > Procházka už jede!".

                          to ja jeszcze dodamm że przy tym wszystkim Prochazka to bardzo popularne czeskie
                          nazwisko, jak u nas Nowak albo Kowalski;) Jeden Prochazka (ale nie stary) stał
                          się nawet bohaterem piosenki, którą bardzo lubię:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25011&w=20636702
                          • stary.prochazka Re: A czytaliście Wikipedię po czesku? 08.07.05, 17:55
                            a tu można jej posłuchać:
                            www.indiesrec.cz/DataFiles/Album/00000263/Download/Tesinska.mp3
        • vglodz Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 10.07.05, 14:27
          Znany jest mi przypadek z jednej podpruszkowskich gmin..
          Sprzed 4 lat, ale pouczający.

          Okazało się wtedy, że geodetą w urzędzie był człowiek, który sfałszował świadectwo średniej szkoły geodezyjnej.
          W rzeczywistości miał tylko wykształcenie podstawowe.
          Załatwiał on przez wiele miesięcy sprawy obywateli, przygotowywał decyzje administracyjne itp.

          Wpadł dopiero wtedy, gdy (podobno) pokłócił się ze swoim dobrym znajomym - prawdziwym geodetą (a być może poróżnili się z córką tego znajomego - swoją bezpośrednią szefową?).

          Efekt doniesienia do prokuratury pruszkowskiej nie był imponujący.
          Fałszywy geodeta odszedł z pracy, ale nic nie słychać o tym, żeby odpowiedział za sprokurowanie (kupienie?) fałszywego swiadectwa.
          Odeszli również prawdziwi geodeci (ojciec i córka).
          Ich zwierzchnicy z gminy po wyborach awansowali, choć to oni przyjęli "farbowanego" geodetę (wieść gminna niesie, że po to, aby powiększyć grono przyjaznych radnych, którzy udzielą im absolutorium).

          Nie ma się więc czemu dziwić, że lady/sir Astor wpadła/dł tak poźno.
    • derekpl Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 10.07.05, 21:51
      Allmost like "american dream"
      :P
    • vglodz cdn. 17.07.05, 19:31
      serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,2823456.html
      • vglodz Re: cdn. 17.07.05, 19:41
        Cyt:

        "Najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy lekarz ma określoną specjalizację, to kliknąć w internecie na jego kod identyfikacyjny. Przy nazwisku Lindy pojawia się wtedy słowo - internista.

        To właśnie kliknięcie wykonali jej koledzy. Donieśli o tym dr Janiszewskiej

        - Po kilku dniach odbyło się zebranie z udziałem Andrzeja Kacprzaka, ówczesnego dyrektora szpitala. Dyrektor oświadczył, że wiarygodność dr H. została sprawdzona, i kazał nawet jednej z koleżanek przeprosić panią H. za - jak to nazwał - "szkalowanie doskonałego psychiatry" - mówi dr Katarzyna Lipiec.

        Wkrótce Linda H. została ordynatorem oddziału psychogeriatrii."

        • pro.popis Folwark "Small village Prushkow" cdn.? 18.07.05, 12:59
          Jestem rozbawiony wątkami o lokalnej polityce, które pojawiają się ostatnio na FP.
          Ich autorom wydaje się chyba, że zmienią rzeczywistość informując o być może wydumanych, ale i być może występujących w realu zdarzeniach.
          Obawiam się, że interesują one głównie autorów, a szanse na wyciągniecie wniosków (i konsekwencji) wobec ludzi ośmieszających miasto wciąż są żadne. I co najważniejsze sami „obwinieni” niewiele sobie robią z krytyki.
          Przykładów z tego forum jest dość. W tym wątku zasługuje na zacytowanie, za „Dużym Formatem”, jeden:

          „Nie będę sprawdzał dokumentów

          - Owszem, były plotki, że pani H. nie jest psychiatrą. Poprosiłem więc panią Janiszewską, żeby to sprawdziła. I ona powiedziała, że sprawdziła - Andrzej Kacprzak traktuje całą sprawę z lekkim znudzeniem. - Nie poczuwam się do żadnej odpowiedzialności. Ja podpisuję angaż, a resztę załatwiają kadry. Nie daję poleceń, żeby sprawdzać wszystko. Poza tym ja już nie pracuję w Tworkach. To już nie moja sprawa.

          Andrzej Kacprzak przeniósł się kilka przecznic dalej, jest teraz dyrektorem szpitala powiatowego w Pruszkowie.

          - I w tym szpitalu nadal pan nie wymaga sprawdzania wiarygodności dokumentów swoich lekarzy? - pytam.

          - Nie, i nie zamierzam. Ja wierzę ludziom i dokumentom.

          - I nadal będzie pan wierzył?

          - No pewnie.”
          • stary.prochazka Re: Folwark "Small village Prushkow" cdn.? 19.07.05, 09:25
            Obawiam się, że interesują one głównie autorów, a szanse na wyciągniecie wniosk
            > ów (i konsekwencji) wobec ludzi ośmieszających miasto wciąż są żadne. I co najw
            > ażniejsze sami „obwinieni” niewiele sobie robią z krytyki.

            myślę, że twoje obawy są niesłuszne, już kilka razy mieliśmy dowód na to że
            forum jest czytane w różnych gabinetach a opinie, jakie wyrażają jego uczestnicy
            może nie mają natychmiastowego skutku ale też nie pozostają bez echa. A
            konsekwencje mamy wyciągać przede wszystkim my sami wrzucając kartkę do urny w
            wyborach samorządowych i nikt inny za nas tego nie zrobi.
            • vglodz Re: Folwark "Small village Prushkow" cdn.? 19.07.05, 10:40
              Zgoda.
              Trzeba przełamać niechęć do polityki, bo:
              po pierwsze obecna polityka (a zwłaszcza politycy - i z lewa i z prawa, krajowi i lokalni) to horror, a
              po drugie nie da się tylko narzekać.
              Aby coś zmienić, najlepiej zrobić to samemu.
              A inni pomogą.
    • bbastek13 Re: Czytaliście "Wysokie Obcasy"? 19.07.05, 00:02
      i ciąg dalszy :

      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2823456.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka