Dodaj do ulubionych

serce mi pęka...

25.10.04, 22:26
dziś pierwszy dzień w pracy!
KOSZMAR!!! Tak bardzo tęskniłam za Dominiką....
Przed wyjsciem ją nakarmiłam później się poryczałam (spała od 21 z przerwą na
jedzonko 0k 22.30 do 5.30 i tyle-chyba wyczuła że coś się świeci...)! Nie
mogłam sie pozbierać ale musiałam wyjść...
W pracy czekała na mnie niespodzianka-nowe juz trzecie w przeciągu niespełna
3
lat stanowisko pracy i na dodatek "w zastepstwie" więc teraz nie wiem gdzie
pracuję.... moje stanowisko zajete przez nową osobe która miała mnie TYLKO
zastępować.... do tego tu na nowym stanowisku musze pracować w każda sobote
od 11 do 14!!!! załamałam się i nie mogę dojść do siebie... cały czas chce mi
się ryczeć... musze chyba zacząć szukac innej pracy bo na myśl o jutrzejszym
wstawaniu robi mi sie niedobrze!!!
Chyba się podłamuję....
Nie wiem co robić...
To wszystko mnie dobiło...
Dominika chyba tęskniła...
cały dzień nic nie zjadła choć bawiła się z tata i babcią... płakała przed
południem bo chciała mmmmaaammmmuuuu....
nie było mnie przy niej.....
serce mi peka.................................
dobranoc................................................................
Obserwuj wątek
    • emilkaq Re: serce mi pęka... 26.10.04, 09:02
      Oj straszne sa te początki, straszne, wiem... To ogromne poczucie winy i
      wyrzutów sumienia i ta złość na cały świat , że nie pozwoli nam być z dziećmi
      jak najdłużej, nie martwiac się o aspekty finansowe. Ale pomyśl o dobrych
      stronach tej sytuacji: z córeczka był tata i babcia, osoby które ją bardzo
      kochają, nie musiałaś zostawiać jej z nianią, ani oddawać do żłobka, czym na
      pewno zwiekrzyłabyś jej strach i tęsknotę. Ja tez na początku zostawiałam z
      Babcią, wiedziałam że Synek jest wytulony i czuje się kochany, to
      najważniejsze. A do pracy i Twojej nieobecności w domku tez się przyzwyczaisz i
      z kazdym dniem będzie lepiej, uwierz mi. Pozdrawiam i trzymam kciuki...Aga mama
      Mikołaja
    • bekad Re: serce mi pęka... 26.10.04, 09:23
      Cięzko jest, a na początku najbardziej. Ale już pisałam Ci, ze będzie lepiej z
      czasem. Wiem, że takie pociesznie moze Cię denerwować. Pamiętam ,że niezbyt
      pozytywnie reagowałam na argumenty koleżanek, ze będzie lepiej. Mówiłam sobie,
      ze co one tam wiedzą, przecież ja cierpię i moje dziecko cierpi a nikt tego nie
      rozumie.Z czasem jednak jakoś wszystko sie układa, dziecko sie przyzwyczaja i
      Ty wejdziesz w wir pracy. Będzie lepiej !!
      Mam nadzieję, ze jak się z tym przespałaś to dziś patrzysz na to wszystko z
      większym optymizmem.
      A nie myślałaś o tym, zeby pracowac na część etatu, tak na początek, zeby sie
      przyzwyczaić? Pewnie jestem nudna z tym pisaniem o tej części etatu (radzę tak
      prawie każdej dziewczynie wracającej do pracy). Ale skoro jest taka możliwość,
      to czemu z niej nie korzystać? No chyba ze względy finansowe wykluczają takie
      wyjście. Jestem gorącą orędowniczką tej metody.Sama tak zrobiłam, ze przez 4
      miesiące pracowałam na 3/4 etatu. To było idealne rozwiązanie. Bo po pierwsze
      lepiej się czułam rano wiedząc, ze niedługo będę znów w domu, czasem jak było
      dużo pracy to nawet nie wiedziałam kiedy te 5 i pół (bo przerwa na karmienie)
      godziny minęło. I nie miałam problemów z laktacją, nie musiałam odciągać
      pokarmu.A dziecko tez nie zdąrzyło sie za mną stęsknić. Pomyśl o tym. A na
      razie życze Ci siły na dzisiejszy dzień.Głowa do góry! Pomysl, ze Twoja
      córeczka zostaje z tatą i babcią. Nie moze być lepiej. Moja Mała została z
      opiekunką. I chociaż to świetna dziewczyna to zawsze obca.
    • beata32 Re: serce mi pęka... 26.10.04, 09:33
      Beatko,
      Pierwsze dni są najtrudniejsze ... nie myśli się zawsze logicznie.
      Tylko spokojnie, taka spanikowana i rozchisteryzowana nie robisz w pracy
      dobrego wrażenia. Spróbuj się znaleźć i pokazać tu gdzie teraz jesteś. Jeśli
      rzeczywiście na stałę zmienili Ci stanowisko i rzeczywiście jest ono dla Ciebie
      nieciekawe - to być może zastanowisz się nad zmianą pracy
      ... ALE NIE TERAZ ...
      poczekaj, minie parę dni (tygodni) i spojrzysz na całość spokojniej i wtedy
      będzie pora na takie decyzje.

      A teraz - wstawaj, i do pracy. Dominisi nic nie będzie, jest świetnie
      zaopiekowana, przez kochające ją osoby. A TY - mamusia - i tak jesteś dla niej
      najważniejsza.
      A pomyśl sobie, że mogłaby np wogóle nie tęsknić ... nie czułabyś się dziwnie?
      To właśnie to rozdwojenie które ja zawsze miałam. Z jednej strony chciałam,
      żeby dziecko nie odczuło a z drugiej - kiedy było świetnie gdzieś tam w środku
      zastanawiałam się, czy jestem im jeszcze potrzebna.

      Dobrze będzie ... naprawdę ...

      Trzymaj się.
    • duda.aga Re: serce mi pęka... 26.10.04, 09:58
      ja też Ci już odpisywałam, ale też Cię pocieszę... moja córcia też sypia do
      5:30 ale ja nawet się cieszę - tłuamczę sobie to, że mogę więcej czasu z nią
      spędzić.. MA tylko 4 miesiączki i jest jeszcze malutka - ja wracam z pracy
      zazwyczaj koło 18:00 a wychodzę do pracy po 7:00 rano.. Na zwolnienia z pracy
      na karmienie mój szef się godzi ale tylko 3 x w tygodniu.. (wiem, że to
      bezprawie ale cóż..) Co drugi tydzień w weekendy mam zajęcia w szkole.. Więc
      tak naprawdę mogę z córcią spędzić całe dni co drugi tydzień.. A tu jeszcze
      teściowa chce przyjechać.. Albo my gdzieś jedziemy... Ale ktoś mnie tu
      pocieszał mądrymi słowami, które ja Ci przekazuję - nie liczy się ilość ale
      jakość czasu spędzonego z dzieckiem..

      Pozdrawiam pracujące mamy
      Aga
    • beata32 Re: serce mi pęka...Beatko, jak tam? 27.10.04, 08:57
      Napisz koniecznie co słychać i jak minął koleny dzień.
    • beciaw77 ciągle tęsknie... 27.10.04, 09:33
      bardzo WAM dziękuje za dodanie otuchy! Tak dobrze że mogę na WAS liczyć...
      chyba nikt inny mnie nie rozumie... staram sie nie okazywać żalu, strachu, nie
      płakac przy małej... nadal za nią tęsknię...
      W poniedziałek i wtorek kiepsko było z jedzeniem- prawie nic nie jadła podczas
      mojej nieobecności i płakała przez godzine... wczoraj zasnęła sama w łóżeczku
      wtulona w żabke ode mnie... może to przypadek ale tak się rozczuliłam jak mi
      maz powiedział...
      dziś było ciut lepiej-poinstruowałam męża jka ma z nia postępować i zanęła
      prawie bez płaczu ale nadal nie chce jeść ... jak wracam nadrabia i wisi na
      mnie - zreszta to samo w nocy!
      A w pracy...
      nadal nie moge sie pogodzić ze zmiana stanowiska-do tego jestem tu tylko na
      zastępstow za chora koleżankę i nie wiem co będzie ze mną dalej!
      Podjęłam decyzję-daję sobie i im (czy. szefowi) czas do końca roku później kawe
      na ławe (wczoraj juz rozmawiałam ale narazie wiem tyle co nic!)- chyba zaczne
      szukac innej pracy...
      Jak można żyć wstajac codziennie rano ze ściśnietym żołądkiem i siedzieć tu
      tyle godzin mając mdłości na sam zapach tej roboty!
      Zawiodłam się też na koleżankach które mnie nie uprzedziły...
      ale to już inna historia
      Jeszcze raz dzuękuje Wam Wszystkim!
      do miłego....
      steskniona i zniechęcona
      Beata
      • yezyk Re: ciągle tęsknie... 27.10.04, 09:49
        ja po powrocie do pracy chciałam ją zmieniać i to szybko. w zasadzie po
        miesiącu musiałam pracować po 8 godzin (+ dwie godziny na dojazd), mimo, że
        karmiłam. dodatkowo co jakiś czas słyszałam teksty, że mam dziecko, więc się do
        czegoś nie nadaję, albo czy aby na pewno nie chcę wrócić do domu. no, koszmar.
        ale po około miesiącu się zmieniło. mój szef jakoś zauważył, że pracuję tak
        samo dobrze jak przed porodem, że nie ma żadnych problemów z terminowością itp.
        itd i się ułożyło dobrze. naprawdę dobrze.
        oczywiscie, nadal tęsknię.
        i u ciebie też się ułoży dobrze.
      • kazusek Re: ciągle tęsknie... 27.10.04, 10:35
        Rany, ta żabka to i mnie rozczuliła....
        Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka