Dodaj do ulubionych

Niezwykle, ze ktos lubi te okolice tak, jak ja

02.03.04, 18:07
Wiecie, jestem zachwycona. Nie spodziewalam sie, ze dla kogos Roztocze moze
byc tez tak magicznym i niezwyklym miejscem jak dla mnie. Choc mieszkam
kilkaset kilometrow od Roztocza (nad morzem), to znam tamte tereny, bo w
szkole sredniej co roku jezdzilam tam do dziadka NAWLEKAC TYTON. Ciekawe, kto
z Wa tez nawlekal tyton?
Obserwuj wątek
    • benia30 Re: Niezwykle, ze ktos lubi te okolice tak, jak j 02.03.04, 18:43
      Ja też nawlekałam agaugu! i to za pieniadze!
      Pozdrawiam, Benia
      • perla Re: Niezwykle, ze ktos lubi te okolice tak, jak j 02.03.04, 20:01
        a tak, coś mi chodzi po głowie z opowiadań. Płacili ponoć po 1 zł za wianek
        tytoniu. Kojarzą mi się z dzieciństwa noce w suszarni. Ale na Roztoczu nie mówi
        się: tytoń. Tam mówi się: bakon.
        • swiatlo Re: Niezwykle, ze ktos lubi te okolice tak, jak j 02.03.04, 22:55
          perla napisał:

          > Ale na Roztoczu nie mówi się: tytoń. Tam mówi się: bakon.

          O rany gościa rzeczywiście! Zupełnie to zapomniałem, a to przecież takie ważne!
          Dzięki Perło za to przypomnienie! smile
    • lalka_01 Re: Niezwykle, ze ktos lubi te okolice tak, jak j 02.03.04, 22:09
      ja tez nawlekalam. Raz, u kolezanki, ktora miala pole z tytoniem.
      Dla pieniedzy to zdarzalo mi sie zbierac jagody albo borowki - ale nie bylam w
      tym za dobra.
    • swiatlo Oczywiście! A potem się to suszyło! 02.03.04, 22:52
      agaugu napisała:

      > Wiecie, jestem zachwycona. Nie spodziewalam sie, ze dla kogos Roztocze moze
      > byc tez tak magicznym i niezwyklym miejscem jak dla mnie. Choc mieszkam
      > kilkaset kilometrow od Roztocza (nad morzem), to znam tamte tereny, bo w
      > szkole sredniej co roku jezdzilam tam do dziadka NAWLEKAC TYTON. Ciekawe, kto
      > z Wa tez nawlekal tyton?

      Ja nawlekałem. Zapłatą była złotówka za wianek. To było we wczesnych latach
      siedemdziesiątych.
      Nie miałem jednak szans z lokalnymi dziewczynami. One to robiły tak szybko, a
      na dodatek mogły to robić całymi godzinami. Ja już po paru wiankach miałem
      dosyć.
      Ciekawe jednak było jak potem się ten tytoń suszyło w suszarkach, czyli takich
      murowanych budach stojących w tytoniowym polu.
      Chłopaki robili to przez całą noc. Napitki były, czasami dziewczyny, i w ogóle
      zabawa.
      • benia30 Re: Oczywiście! A potem się to suszyło! 02.03.04, 23:01
        Światło, suszarki drewniane najczęściej były, chyba... Ależ to było dawno!
        • swiatlo Palenisko... 02.03.04, 23:11
          benia30 napisała:

          > Światło, suszarki drewniane najczęściej były, chyba... Ależ to było dawno!

          No ja je pamiętam z pustaków sylikatowych. Zresztą chyba nie mogły być z
          drewna, bo przecież palenisko było zaraz pod spodem.
          No może różnie było...
          • perla Re: Palenisko... 02.03.04, 23:13
            swiatlo napisał:

            > benia30 napisała:
            >
            > > Światło, suszarki drewniane najczęściej były, chyba... Ależ to było dawno!
            >
            > No ja je pamiętam z pustaków sylikatowych. Zresztą chyba nie mogły być z
            > drewna, bo przecież palenisko było zaraz pod spodem.
            > No może różnie było...
            >

            były i drewniane. Ale głównie z Józefowskiego kamienia...
            • swiatlo Re: Palenisko... 02.03.04, 23:17
              perla napisał:

              > swiatlo napisał:
              >
              > > benia30 napisała:
              > >
              > > > Światło, suszarki drewniane najczęściej były, chyba... Ależ to było d
              > awno!
              > >
              > > No ja je pamiętam z pustaków sylikatowych. Zresztą chyba nie mogły być z
              > > drewna, bo przecież palenisko było zaraz pod spodem.
              > > No może różnie było...
              > >
              >
              > były i drewniane. Ale głównie z Józefowskiego kamienia...

              Tak, dokładnie, z Józefowskiego kamienia. Sam się kiedyś bawiłem w rzeźbienie w
              tym kamieniu. Bardzo łatwo się w nim rzeźbiło.
              Czy pustak sylikatowy to coś innego? Chyba mi się wszystko myli...
              • perla Re: Palenisko... 02.03.04, 23:38
                swiatlo napisał:

                > Czy pustak sylikatowy to coś innego?

                to taki prostopadłościan smile wytwarzany w Długim Kącie.
                • mm-ka Re: Palenisko... 03.03.04, 00:34
                  Witam Wszystkich miłośników Roztocza.
                  O tytoń to i ja nawlekałam u cioci,a ile razy było nie w tytoń tylko w palecsmile
                  A jakie po tym nawlekaniu były dłonie-fajnie powspominać dawne czasysmile
                  Pzdr.M.
              • agaugu Re: Palenisko... 03.03.04, 09:10
                zdecydowanie suszarki byly i takie i takie (moj wujek mial i drewniana i
                murowana). Te drewniane nieraz niezle sie hajcowaly, nie bylo ratunku, bo
                drewno bylo wyschniete na wior.
                • benia30 Re: Palenisko... 03.03.04, 15:17
                  Oj, często się te suszarki paliły, potem kto żyw leciał gasić pożar... Same
                  atrakcje!
                  • czuk1 Re: Palenisko... 03.03.04, 16:35
                    benia30 napisała:

                    > Oj, często się te suszarki paliły, potem kto żyw leciał gasić pożar... Same
                    > atrakcje!


                    Zbiór tytoniu i suszenie to juz finał. Jakoś nie piszecie o
                    uprawie?.Tyton "lubi ziemie lekką". Najpierw było ręczne sadzenie - po całym
                    dniu plecy bolały. Nieraz trzeba było też pole tytoniowe plewić (wyrywac
                    chwast), podsypywac nawozem tez ręcznie), a w sierpniu w najwiekszy upał
                    zrywać liście, które maja w sobie już tę tytoniową smołę. Człowiek zrywajacy w
                    upale tyton musiał sie nachylać, wdychać opary tytoniowe, był cały oblepiony tą
                    smołą. Praca przy tytoniu nie byl pracą lekką. Ale w sumie uprawa tytoniu
                    dawała duże stosunkowo korzyści. To z mojeg
                    dzieciństwa i mojej przygody z tytoniej na polu rodzicow.
                    M
                    • stiah Re: Palenisko... 03.03.04, 17:01
                      No to ja jeszcze o nawlekaniu. Co prawda z innego krańca Roztocza i dlatego mam
                      pytanie> Jak nawlekaliście tytoń na drut czy na taką wielką igłę ze sznurkiem?
                      Bo u nas popularniejszy był drut. Złotówka i brudne palce były jak wszędzie...
                      • swiatlo Re: Palenisko... 03.03.04, 17:08
                        stiah napisał:

                        > No to ja jeszcze o nawlekaniu. Co prawda z innego krańca Roztocza i dlatego
                        > mam pytanie
                        > Jak nawlekaliście tytoń na drut czy na taką wielką igłę ze sznurkiem?
                        > Bo u nas popularniejszy był drut. Złotówka i brudne palce były jak wszędzie...

                        Na drut...
                        Lubiłem nawlekać bo miejscowe dziewki chichotały i w ogóle było wesoło..
                        Za dużo nie zarobiłem, ale na oranżadę starczyło.
                        Jeśli chodzi o oranżadę, to w Józefowie od Kościuszki w stronę rynku była
                        rozlewnia oranżady. Tam moja babka zaopatrywała się w całe skrzynki, które
                        potem po mszy w niedzielę pod kościołem sprzedawała.
                        • stiah Re: Palenisko... 03.03.04, 19:01
                          Moja Babcia w Zamościu też kupowała w sklepie na Nowym Rynku, tyle że nie
                          oranżadę, i sprzedawała u siebie w domu... Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem
                          milicjanta. Ale to nie temat tytoniowy, choć też dotyczy wyrobów akcyzowanych.
                      • czuk1 Re: Palenisko... 04.03.04, 10:27
                        stiah napisał:

                        > No to ja jeszcze o nawlekaniu. Co prawda z innego krańca Roztocza i dlatego
                        mam
                        >
                        > pytanie> Jak nawlekaliście tytoń na drut czy na taką wielką igłę ze sznurkie
                        > m?
                        > Bo u nas popularniejszy był drut. Złotówka i brudne palce były jak wszędzie...


                        W puławskim powiecie też nawlekało sie na drut. Drut byl w kręgach. Jako
                        dziecko zajmowałem sie dodatkowo przygotowywaniem drutów. Wymierzało sie druty
                        jednakowej długosci (wg szerokości suszarni) a odcineało na kowadle meselkiem tj
                        przecinakiem. Tytoń by - jasny Wirginia.M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka