Dodaj do ulubionych

coś w typie Pratchetta

IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 16.03.04, 15:45
czy moglibyście polecić mi jakichś autorów fantasy? tyle, że nie każdy autor
mi podchodzi. np. bardzo podoba mi się "Świat dysku" Pratchetta albo "Harry
Potter" ;) Sapkowski, ale np. Tolkien już nie bardzo. nie wiem, z czego to
wynika. przeglądałam książki Andre Norton, jeszcze nie zaczęłam czytać, ale
mam wrażenie, że to będzie bardziej w kierunku Tolkiena niż Pratchetta, mam
rację? możecie mi polecić coś, co przypomina Pratchetta i Sapkowskiego? a
czego powinnam unikać?
Obserwuj wątek
    • Gość: sim.on Re: coś w typie Pratchetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:20
      Polecam Artura Baniewicza "Smoczy pazur" i "Pogrzeb czarownicy",
      ponadto "Jednym zaklęciem" gostka, który nazywa się Wyatt-Evans lub jakos tak.
      • kocibrzuch Re: coś w typie Pratchetta 18.04.04, 14:24
        bodajże Lawrcence Watt-Ewans

        =========================
        nie tylko gadanie: Słonie i Żyrafy
    • Gość: BlueBerry Re: coś w typie Pratchetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 16:22
      jesli chodzi o Pratchetta, to niektorzy uwazaja ze podobny typ pisania
      prezentuje J.Morressy ze swoim cyklem o Kedrigernie (chyba 5 tomow). ja
      osobiście kiedyś zaczełam czytać pierwszy tom - rzeczywiście jest to fantasy z
      tz. humorem ale do Pratchetta jeszcze mu kawałek.
      a jako ze Prachett napisal razem z Gaimanem "Dobry Omen" (swoja droga polecam)
      to moze i jego pisanie bedzie ci pasowac np. Nigdziebadz czy Giwezdny pył.
      co do rzeczy porownywalnych z saga Sapkowskiego...hmmm.... kiedys juz sie nad
      tym zastanawialam (bo ktos tez tak szukał ja Ty) i wyszlo mi na to ze
      C.S.Friedman i jej Trylogia Zimnego Ognia. nie ma w tym wprawdzie podobnej
      dawki ironii i humoru co u ASa ale mozna znalezc sladowe podobienstwo miedzy
      glownym bohateram. oraz to ze zarowno tu i tam nic nie jest ani biale ani
      czarne.
      to tyle na chwile obecna.
    • Gość: Uszczypnij_muzo hmm.. IP: *.toya.net.pl 16.03.04, 20:27
      W kierunku Pratchetta - "Na tropach jednorożca"(tudzież na tropie) M. Resnicka -
      bardzo zabawna urban fantasy. W stronę Tolkiena - Zelazny.
      • navia Re: hmm.. 16.03.04, 21:54
        Gość portalu: Uszczypnij_muzo napisał(a):

        W stronę Tolkiena - Zelazny.
        eeee...czy ja wiem...dla mnie to dwa całkowicie rózne typy. Nie widzę ani
        jednego wspólnego elementu ;P ale mniejsza o to.
        Z humorous fantasy polecam szczegolnie cykl Gordona Dicksona o smoku i jerzym.
        Kedrigerna Moressy'ego też mozna poczytac, ale przy Pratchetcie raczej blado
        wypada. Natomiast Baniewicza bym odpuściła - moim skromnym zdaniem to najgorsze
        dno, jakie w polskiej fantasy popełniono. Z dwojga złego juz wolę Achaję.
        • Gość: sim.on Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 09:36
          nigdy. będe bronił Baniewicza do ostatniego klawisza. według mnie jego
          opowiadania są genialne.
        • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 17.03.04, 19:52
          > W stronę Tolkiena - Zelazny.
          > eeee...czy ja wiem...dla mnie to dwa całkowicie rózne typy. Nie widzę ani
          > jednego wspólnego elementu ;P ale mniejsza o to.

          Widocznie potrzebujesz lepszych okularów. Nie chodziło mi o podobieństwa w
          świecie przedstawionym, czy narracji. Przyrównując owych autorów miałem na
          myśli fakt, iż ich dzieła są klasyką gatunku, a ich styl niewątpliwie wyróżnia
          się pośród szmiry jaką jest Dragonlance, twórczość pana Goodkinda, czy też pani
          Brzezińskiej, oraz wielu innych.
          • Gość: sim.on Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 09:33
            a mnie się Zelazny nie podoba. sam nie wiem dlaczego, bo pisze naprawdę
            przyzwoicie. Tolkien gwoli scisłości tez mi sie nie podoba
            (chociaz "Silmarillion" był całkiem całkiem). nic ta to, niestety, nie porzdzę.
            natomiast Brzezińska jest dla mnie w porzadku. czytało mi sie jej powieści
            lepiej niz Zelaznego.
            • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 18.03.04, 19:42
              Ja brzy brzeińskiej zasnąłem. Denerwuje mnie tendencja wśród polskicc autorów
              fantasy do osadzania akcji w wyimaginowanym średniowieczu. Nie twierdzę, iż ów
              zabieg jest zły - ale niezachowane są zazwyczaj proporcje między historycyzmem,
              a fantasy - za mało fantasy, za dużo "mrocznych wieków" (patrz
              Dębski "Królewska roszada", Brzezińska).
              • Gość: sim.on Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 10:19
                mnie brzezińską czytało sie wyśmienicie. :))))
          • navia Re: hmm.. 18.03.04, 21:59
            Gość portalu: Uszczypnij_muzo napisał(a):

            > > W stronę Tolkiena - Zelazny.
            > > eeee...czy ja wiem...dla mnie to dwa całkowicie rózne typy. Nie widzę ani
            > > jednego wspólnego elementu ;P ale mniejsza o to.
            >
            > Widocznie potrzebujesz lepszych okularów. Nie chodziło mi o podobieństwa w
            > świecie przedstawionym, czy narracji. Przyrównując owych autorów miałem na
            > myśli fakt, iż ich dzieła są klasyką gatunku
            No tak, ta złożona konkluzja była po prostu na pierwszy rzut oka widoczna w
            Twojej zdawkowej wypowiedzi - cytuję - "w stronę Tolkiena - Zelazny" - koniec
            cytatu. O głupia ja ;P

            a ich styl niewątpliwie wyróżnia
            > się pośród szmiry jaką jest Dragonlance, twórczość pana Goodkinda, czy też
            pani
            >
            > Brzezińskiej, oraz wielu innych.
            Niewątpliwie. Tyle ze mnie sie akurat twórczosć pani Brzezińskiej podoba,
            chociaż to oczywiście całkiem inny poziom niz Zelazny czy Tolkien
            Pozdr
            • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 19.03.04, 19:01
              > No tak, ta złożona konkluzja była po prostu na pierwszy rzut oka widoczna w
              > Twojej zdawkowej wypowiedzi - cytuję - "w stronę Tolkiena - Zelazny" - koniec
              > cytatu. O głupia ja ;P

              Czujesz ten smród? To zepsuł się ser o nazwie "sarkazm"

              > Niewątpliwie. Tyle ze mnie sie akurat twórczosć pani Brzezińskiej podoba

              W każdym razie współczuję.

              > chociaż to oczywiście całkiem inny poziom niz Zelazny czy Tolkien

              Nie lubię przyznawać racji, ale w tym miejscu będę zmuszony Ci ją przyznać.
              • Gość: navia Re: hmm.. IP: 212.33.92.* 22.03.04, 08:46
                Gość portalu: Uszczypnij_muzo napisał(a):
                > Nie lubię przyznawać racji

                Widzę ;))) A ja nie lubię się spierać o upodobania. Rzecz gustu, co się komu
                podoba. Pozdrawiam
                • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 22.03.04, 13:22
                  Tak szybko się poddajesz? Liczyłem na coś więcej - może małą kłótnię?:)

                  >Rzecz gustu, co się komu podoba.

                  Mimo wszystko myślę, że czasem należy o gustach podyskutować. W tym celu
                  założone zostało owo forum.
                  • Gość: navia Re: hmm.. IP: 212.33.92.* 22.03.04, 21:53
                    To na czym stanęliśmy? Po powsadzaniu sobie szpileczek? ;P
                    Owszem mozna o gustach podyskutować, ale jeżeli komuś sie podoba klimat
                    średniowieczny, a kogoś to akurat zraża, to chyba do porozumienia nie dojdą. Bo
                    z tego, co widzę, nie lubisz nawiązywania do sredniowiecza. Mnie to akurat nie
                    przeszkadza, tym bardziej, ze u Brzezińskiej nie jest to nachalne nawiązywanie
                    do historii średniowiecznej Europy. Czemu uważasz, ze za mało w tym fantasy? A
                    co dla Ciebie jest fantasy? Magia? w takim razie pewnie i Siedem Królestw
                    Martina niezbyt Ci pasuje, bo to jest powieść rycerska osadzona w fantastycznym
                    świecie, z którego magia odeszła wraz ze smokami i dopiero teraz (być może) powróci.
                    Mnie na początku odrzuciło od Brzezińskiej, dopiero za drugim podejściem
                    przecztałam, i przyznaję, ze czasem miałam dość - nie mediewizmu, tylko
                    zagmatwania akcji, dialogów ciągnących się przez kilka stron, tak ze łatwo było
                    się zgubic, kto z kim i o czym.
                    A Baniewicza nie trawię po prostu dlatego, ze nie lubie fantasy utaplanego w
                    gównie. Nie jest łatwo mnie zniesmaczyc ale to juz lekka przesada - epatowanie
                    paskudztwami, które niczemu według mnie nie słuzy.
                    Na razie
                    • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 22.03.04, 22:28
                      Chwila, chwila. Ja napisałem, że stosunek średniowiecza do elementów fantastyki
                      u brzezińskiej jest zaburzony. w efekcie otrzymujemy książkę osadzoną w
                      średniowieczu z pewnymi elementami fantasy. Natomiast, zauważ, że większość
                      światów w dziełach z gatunku fantastyki wzorowana jest na średniowieczu, jak
                      chćby Amber, czy Śródziemie. Widzisz, trudno powiedzieć, czym jest dla mnie
                      fantasy - wszak to gatunek zróżnicowany. Taka mała dygresja - przypomniała mi
                      się książka, którą czytałem kilka lat temu - "Las ożywionego mitu", perełka
                      posród stosu nic nie wartej miernoty.

                      >Owszem mozna o gustach podyskutować, ale jeżeli komuś sie podoba klimat
                      > średniowieczny, a kogoś to akurat zraża, to chyba do porozumienia nie dojdą.

                      Mi wcale o porozumienie nie chodzi.. :>

                      Czekam na dalszy ciąg "dyskusji"
                      • Gość: navia Re: hmm.. IP: 212.33.92.* 23.03.04, 09:23
                        Rozumiem. No, ja oprócz "czystego" fantasy lubię też historię alternatywną,
                        lubię dzieła z gatunku urban fantasy, osadzone w rzeczywistym świecie, w którym
                        nagle pojawia sie element fantastyczny. Zresztą Las Ozywionego Mitu to też cos w
                        tym stylu. A fantasy jest gatunkiem trudnym do zdefiniowania. Za fantasy uchodzi
                        np. Wilcze Gniazdo Komudy - dla mnie to pomyłka. Nie mowię, ze ksiązka jest zła,
                        chociaz dla mnie jej głowną zaletą jest sienkiewiczowski klimat - czyta się to,
                        jakby sie oglądało obraz, akcja jest za to mizerna, praktycznie niewiele sie tam
                        dzieje. A fantasy nie ma tam za grosz. Z kolei swiat Brzezinskiej ma dla mnie
                        wystarczająco duzo niezwykłości, elementów fantastycznych, zeby uznać go za
                        świat fantasy. Podobnie Narrenturm - zaczyna się jak powieść osadzona w
                        sredniowieczu i dopiero pod koniec nabiera klimatu fantasy. Gdzie więc zaczyna
                        sie definicja gatunku? Dla każdego chyba gdzie indziej.
                        Pzdr
                        • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 23.03.04, 12:44
                          >Gdzie więc zaczyna się definicja gatunku?

                          A gdzie kończy? Przyznam się szczerze, że od dwóch lat czytam coraz mniej
                          literatury fantasy - moze dlatego, że wszystko, co mnie z tego gatunku
                          interesowało przeczytałem - nie trawię całej "nowej" fantastyki - dragonlance,
                          fogotten realms, Goodkind i inne. Wydaje mi się, że szufladkowanie też nie jest
                          dobre - do fantasy można zaliczyć nawet Bułhakowa, ale dla wielu krytyków
                          literackich byłoby to zniewagą.
                          • Gość: BlueBerry Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 13:14
                            problem polega na tym, ze ostatnie lata zostaly zdominowane przez fantasy
                            przeznaczone dla osob "maloczytajacych" lub "czytajacychztrudem" za to mocno
                            osadzonych w grach rpg (szczegolnie tych komputerowych). takie jest cale FG czy
                            chocby ostatnie objawienie "Suma wszystkich ludzi" Davida Farlanda okrzyknieta
                            jako pozycja wybitna. odstawilam ja na polke po 100 stronach gratulujac sobie
                            ze nabylam ja na taniej ksiazce za 7 zl. nachalnosc wprowadzania zasad gier
                            byla tu nie do zniesienia. poza tym nie jest to po prostu dobra literatura. z
                            FG zmoglam cykl o Drizzie Salavatore - z ciekawosci czym tez zachwyca sie
                            dzisiejsza mlodziez. zmoglam to odpowiednie slowo, i przyznam ze pod koniec
                            bylo naprawde ciezko.
                            byc moze jest to wlasnie odpowiedz dlaczego nie jest najlepiej z cala "nowa
                            fantastyka".
                            dodam ze juz od dawna nie zaliczam sie do mlodziez, fantastyke (od ciezkiego
                            sf, przez cyber, urban po bajkowe fantasy i historie alternatywne) czytam od 20
                            lat. aha i w gry rowniez pogrywam (zeby nie wyszlo ze jestem zramolalym
                            przeciwnikiem)

                            • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 23.03.04, 15:22
                              > problem polega na tym, ze ostatnie lata zostaly zdominowane przez fantasy
                              > przeznaczone dla osob "maloczytajacych" lub "czytajacychztrudem" za to mocno
                              > osadzonych w grach rpg (szczegolnie tych komputerowych).

                              Zauważ, że nasuwa się pytanie - gdzie, do cholery, podziali się porządni
                              autorzy, umiejący podtrzymać tradycję starego, dobrego, ambitnego fantasy, w
                              którym chodzi nie tylko o to, ile smoków, orków i całego świństwa zabił główny
                              bohater. Dlatego wielbię Amber - ze względu na odniesienia do nas - ludzi.
                              • Gość: gorthak Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 23:09
                                Amber był jeden i już nie wróci. ja tam się cieszę że ludzie próbują pisać coś
                                nowego, a nie kopiować "autorów umiejących podtrzymać tradycję starego,
                                dobrego, ambitnego fantasy". chociaż robienia z gierek książek również nie
                                lubię (mimo że chętnie grywam :). nie wszyscy nowi autorzy koncenrują się na
                                opisywaniu bezwzględnej eksterminacji nieludzi przez jakiegoś klona sławnego
                                cymmeryjczyka - zupełnie inną literaturę uprawia przecież n. gaiman, t.
                                prachett czy g.r.r. martin...
                              • agrafek Re: hmm.. 24.03.04, 10:47
                                Gość portalu: Uszczypnij_muzo napisał(a):

                                >
                                > Zauważ, że nasuwa się pytanie - gdzie, do cholery, podziali się porządni
                                > autorzy, umiejący podtrzymać tradycję starego, dobrego, ambitnego fantasy, w
                                > którym chodzi nie tylko o to, ile smoków, orków i całego świństwa zabił
                                główny
                                > bohater. Dlatego wielbię Amber - ze względu na odniesienia do nas - ludzi.
                                Ależ są, są. Tylko ciężej się sprzedają niż kolejni piewcy mistrzów w machaniu
                                mieczami i strzelania kulami ognistymi. To jedno z tych błednych kół:
                                publikujemy chłam bo ludzie go kupują - ale oni go kupują, bo wy go
                                publikujecie.... etc. W efekcie na tle tych wszystkich kolorowych okładek z
                                koniecznie jak najmniej mającymi na sobie heroinami nawet drobiazg z odrobiną
                                orginalności (i ubrania na bohaterce) może urosnąć do rangi arcydzieła.
                                Przykładami tego są - moim zdaniem - Ericsson (przepraszam jeśli pomyliłem się
                                w pisowni) i Gailman.
                                pozdrawiam
                                • Gość: Uszczypnij_muzo Re: hmm.. IP: *.toya.net.pl 24.03.04, 15:32
                                  Kropla w morzu. Owszem - publikowany jest chłam, takie czasy. Ostatnio jakieś
                                  wydawnictwo wznowiło nakład "Nekroskopu" B.Lumley'a - ciekawe kiedy zrezygnuje.
                                  Zastanawia mnie też, co się stało z planem wyd. "Kameleon", które 3 lata temu
                                  prężnie wzięło się za wydawanie niepublikowanych ponoć opowiadań lovecrafta w
                                  Polsce (co nie było prawdą). Zapewne był za mały popyt, tym bardziej, że jedno
                                  wydawnictwo "S.R" przejechało się na drukowaniu prac "cienia z Providence".
                                  • Gość: BlueBerry Re: hmm.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.04, 19:50
                                    mysle ze zaliczenie Prachetta czy Martina do nowych autorow jest sporym
                                    naduzyciem. Kolor magii czyli pierwsza czesc Swiata Dysku zostal napisany w
                                    1983 roku czyli 21 lat temu. to ze zostal u nas wydany 9 lat pozniej nie
                                    oznacza ze Prachett jest autorem ktorego mozna zaliczac do autorow nowych.
                                    wrecz przeciwnie - zdecydowanie stal sie juz klasyka gatunku. podobnie rzecz
                                    sie ma z G.R.R. Martinem - najwczesniejsze jego rzeczy pochodza z przelomu lat
                                    70 i 80tych. nie utozsamiajmy go tylko i wylacznie z Gra o tron ktora
                                    rzeczywiscie jest dosc swieza (96).
                                    jesli milabym wskazac na autora w miare nowego a dobrego to byla by to pani
                                    Friedman ze swoja Trylogia Zimnego Ognia 1991-95 (fantasy) oraz Obcym brzegiem
                                    1998 (sf). jest to przyklad autora nowego ktory nie pisze chlamu tylko cos na
                                    poziomie. przynajmniej wg mojej opinii (i paru moich znajomych ktorych
                                    namowilam na lekture).
                                    i to tyle.

                                    • Gość: gorthak Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 11:02
                                      wszystko się zgadza, tyle że zarówno cykl świata dysku jak i siedmiu królestw
                                      nie zostały jeszcze ukończone (mimo że faktycznie weszły już w sumie do
                                      kanonu). ja takie rzeczy zaliczam sobie do nowych bez względu na to ile lat
                                      autor jest aktywny na rynku.
                                • Gość: gorthak Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 11:06
                                  hm... jeśli chodzi o gaimana to nie przypominam sobie żadnych roznegliżowanych
                                  heroin na okładkach. ani w treści książek. nie było też żadnych superherosów.
                                  chyba że wymieniając go miałeś na myśli tę "odrobinę orginalności".
                      • Gość: sim.on Re: hmm.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 09:39
                        "Las ozywionego mitu" faktycznie fajne było, chociaz czytałem to jako szczeniak
                        i niewiele pamiętam.
    • Gość: justa Re: coś w typie Pratchetta IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 09:32
      wow, dzięki za odzew, już spisałam, całkiem niezła lista z tego wyszła :)
      • aniapakero Re: coś w typie Pratchetta 17.03.04, 22:17
        To ja mam jeszcze takie przyziemne pytanie- które z tych książek
        mogę "statystycznie" dostać w bibliotece bo ja biedny człek jestem:)
        Albo ktoś mi powie jak je zdobyć...;-)
        • Gość: sim.on Re: coś w typie Pratchetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 09:25
          Starsze powieści Pratchetta dostaniesz na 100% a i jakiś AS by się znalazł.
          musisz tylko dobrze poszukać, bo spotkałem sie kulkakrotnie z przypadkiem, gdy
          ksiązki T. Pratchetta stawiano na połkach "literatura dziecięca".
        • Gość: justa Re: coś w typie Pratchetta IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 09:25
          u mnie w niewielkim mieście jest jeden cały regał z fantastyką, wymienione tu
          nazwiska rzuciły mi się na nim w oczy, na pewno jest cały Sapkowski i
          Pratchett, reszty też sporo. myślę, że nie powinnaś mieć większych problemów.
          • aniapakero Re: coś w typie Pratchetta 18.03.04, 20:23
            No cóz w mojej biblitece ( a mieszkam w Łodzi) jest bodajże 1 ksiażka
            Pratchetta , której upolować nie sposób:(
            A Sapkowski jest bo bardzo popularny...
            • Gość: sim.on Re: coś w typie Pratchetta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 10:20
              poszukaj innej biblioteki. łódź to duże miasto ... ;)))))
            • slotna Re: coś w typie Pratchetta 24.03.04, 14:18

              No nie, co za podejście!
              Ja jestem 'spod Łodzi' i w bibliotece w moim miasteczku chyba rzeczywiście nie
              ma Pratchetta, ale nie moge być pewna, bo nie sprawdzałam. Na pewno jest
              Sapkowski, Zelazny i mnóstwo Kinga.
              A w Łodzi bibliotek jest skolko ugodno, czy to naprawdę taki problem zapisać
              się do kilku? Od października studiuję w Lublinie i oczywiscie od razu poszłam
              do biblioteki osiedlowej, gdzie (choć sama biblioteka nie grzeszy obfitością
              zbiorów) przywitały mnie dwa wielkie regały z charakterystycznym
              logo 'NowaFantastyka'.
              Pozdrawiam
    • elanor5 Re: coś w typie Pratchetta 24.03.04, 20:56
      jesli lubisz Pratchetta, to powinny Ci się też spodobać ksiażki Neila Gaimana.
      Zreszta napisał tez tedna do spółki z Pratchettem (Dobry Omen). Inna swietna
      jego ksiażka to Amerykańscy bogowie. Polecam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka