Gość: S
IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl
16.03.02, 21:12
Widziałam wszystkie TRZY ekranizacje, na wszystkich TRZECH byłam w kinie,
wszystkie TRZY książki (albo raczej serie) czytałam, wszystkie TRZY po prostu
uwielbiam. No i doszłam do TRZECH wniosków:
1) W skali od 1-6:
Władca Pterścieni: 6+ (to jest FILM pisany dużymi literami)
Harry Potter: 4+ (ogólnie nieźle, choć pewne elementy ewidentnie schrzanili -
np Voldemort - w książce jego twarz opisana była jako "kredowobiała, z wąskimi
szparkami zamiast nosa, wąskimi, czerwonymi oczyma i prawie pozbawiona warg -
podczas gdy w filmie - no... kto widział ten wie; wycięcie ostatniej komnaty
sprzed Kamienia było dużym błędem; no a na domiar złego - polski dubbing;
słyszałam ten film bez dubbingu, różnica kosmiczna)
Wiedźmin: -6 (totalna klapa, gorzej niż źle)
2) Amerykanie (a właściwie nowozelandczyk) stanęli na wysokości zadania - będę
zaskoczona, jeśli nie dostaną przynajmniej 10 oskarów
Anglicy - średnio na jeża (aktorzy byli dobrani doskonale, ale ten Voldemort...
;))
Polacy - hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm..................
3) Jak się Polacy do czegoś wezmą, to... ale gdyby Wiedźmina zrobili
amerykanie, to na pewno byłoby co oglądać....
Ciekawa jestem, co wy na ten temat myślicie? Pozdrówka dla wszystkich!!!