Dodaj do ulubionych

KOLEDZY POMOZCIE !!!

IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.02, 10:57
Od bardzo dawna szukam pewnej ksiazki SF, ktora przeczytalem przed ponad 20.
latmi. Pamietam niestety tylko tytul "Czlowiek w labiryncie". Nie wiem kto
byl autorem, ani jaki byl tytul oryginalny. Ale moze ktos z was fanow
fantastyki naukowej zna przypadkowo ta powiesc i moze mi pomoc. Ksiazka ta
bardzo mnie wtedy zafascynowala i do dzisiaj nie wychodz mi z pamieci -
chetnie przeczytalbym ja jeszcze raz.

Dziekuje za pomoc i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mikolaj7 a kolezanki to nie? ;-) n/t 23.10.02, 11:11
      Gość portalu: wj777 napisał(a):

      > Od bardzo dawna szukam pewnej ksiazki SF, ktora przeczytalem przed ponad 20.
      > latmi. Pamietam niestety tylko tytul "Czlowiek w labiryncie". Nie wiem kto
      > byl autorem, ani jaki byl tytul oryginalny. Ale moze ktos z was fanow
      > fantastyki naukowej zna przypadkowo ta powiesc i moze mi pomoc. Ksiazka ta
      > bardzo mnie wtedy zafascynowala i do dzisiaj nie wychodz mi z pamieci -
      > chetnie przeczytalbym ja jeszcze raz.
      >
      > Dziekuje za pomoc i pozdrawiam
    • okazja Robert Silverberg - Człowiek w labiryncie 23.10.02, 11:17
      Wkraczając do labiryntu, widział szczątki tych, którzy zabłądzili. W Strefach
      H, G i F leżało co najmniej dwadzieścia szkieletów ludzkich. Trzech ludzi
      doszło nawet do Strefy E, a jeden do Strefy D. Na takie odkrycie był
      przygotowany. Ale zdumiał się bardzo, gdy stwierdził, że dużo też jest kości
      niewiadomego pochodzenia. W Strefach H i G natrafiał na szkielety wielkich
      stworzeń, jak gdyby smoków, jeszcze w strzępach kombinezonów kosmicznych. Igrał
      nawet z myślą, że kiedyś ciekawość w nim może weźmie górę nad lękiem i gotów
      będzie wrócić tam, by je dokładnie obejrzeć. Bliżej środka labiryntu leżało
      sporo szczątków innych jakichś stworzeń, przeważnie człekokształtnych, chociaż
      o budowie niezupełnie typowej. Nie potrafił odgadnąć, jak dawno temu owe istoty
      tu przybyły. Czy szkielety, nawet w suchym klimacie przecież wystawione na
      działanie atmosferyczne, przetrwałyby dłużej niż kilka stuleci? Te śmieci
      galaktyczne były otrzeźwiającym przypomnieniem czegoś, co Muller już doskonale
      wiedział. A mianowicie: to że ludzkość przez pierwsze dwieście lat swoich
      podróży poza system słoneczny jeszcze żadnych żywych inteligentnych istot tam
      nie spotkała, nie znaczy, że wszechświat nie jest pełen różnych nieznanych form
      życia, które wcześniej czy później dadzą się poznać. Samo cmentarzysko kości na
      Lemnos świadczyło o istnieniu co najmniej dwunastu różnych ras. Pochlebiał
      Mullerowi fakt, że najwidoczniej tylko on jeden dotarł do serca labiryntu,
      zgoła jednak nie cieszyła go myśl o rozmaitości ras we wszechświecie. Dosyć
      miał ich w swojej galaktyce.


      czy o to chodzilo?
      pozdr
      /-/ okazja
      • Gość: wj777 Re: Robert Silverberg - Człowiek w labiryncie IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.02, 11:42
        Chyba tak - to juz tak dawno temu czytalem, ze wszystkiego sobie juz nie
        przypominam. Wiem, ze w toku powiesci jacys ludzie chca dostac sie do glownego
        bohatera, ktory znajduje sie w srodku tego "labiryntu" na obcej planecie. Musza
        jednak pokonac liczne smiertelne polapki, ktore ciagle zmieniaja swoja postac i
        traca przy tym wiele osob. W koncu im sie to udaje jak tez droga powrotna. Ale
        o co w tym calym szlo tez juz nie wiem. Czy to tak jest w tej powiesci Roberta
        Silverberg'a ?
        Jesli to rzeczywiscie ta ksiazka o ktora mi chodzilo to bardzo serdecznie
        dziekuje za pomoc.

        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka