Gość: vincent vega
IP: 193.19.164.*
04.02.04, 17:26
Boraks ! Mószę Ci powiedzieć rze Tfoje dwa utfory, kture wczoraj
i przedwczoraj na foróm ujawniłeś znakomicie sieł prezentóją. Dajemy je
koniecznie na naszą pierfszą płytę. Skoro są jusz dwa, to nastempny nómer
czeba zrobić i właśnie ja się wreszcie odwarzyłem i sfuj kawałek chciałem
pszedstawić aktualnie. To może zrobimy tak, że na płytę Tfuj utfur pujdzie
najpierf, potem mój i znowu Tfuj. Czeci i czfarty utfur mam nadzieję, że
es_el i Kulidż napiszą. A dezerter zrobi na koniec pierfszej strony
instrómentalny nómer, klimatyczny bardzo. Ja piosęłkę w nocy napisałem, ale
ze fstydu się nie mogłem zdecydować rzeby ją od razu pszedtawić, ale teraz
myślę- pal liho - pszeciesz artysta prafdziwy dószę odsłania. Tylko oszcec
chciałem czytelnikuf ewentóalnych, rze moja piosęłka jes bardzo uczóciowa
i opowiada historję o wielkiej miłości, ktura jest tak mocna, rze pokona
nawet smierć i to zaruwno ukohanej jak i ukohanego. Wienc muj utfur leciałby
tak : najpierf jest cisza zópełna i nic wogule nie słychać, bo jes pszerwa
po wcześniejszej posience, potem ałtomat perkusyjny wyskakuje i chodzi
ruwno dup - dup, dup - dup, dup - dup, a potem klawisz się podłoncza
z basem i gdzieś tak za dwadzieścia sekund gitarka nadlatuje i robi
przeszczenie takie, czyli tło takie muzyczne jak Di Edż z JU TU. Te
przeszczenie zostają i wchodzi wokal w tym momęcie bardzo męski i romatyczny
zarazem, trochę jak skrzyżowanie Marylina Mansona i Roja Orbisona.
I pierwsza zwrotka jes taka :
Aj ken si bjutiful red skaj ołwer hospital fasilitis
Aj noł – łerld is emejzing, bat aj fil pejn, oł je, je, je, je
Lysyn men – maj bejbe is ełej from mi end aj nid her soł macz, jeeeeeee
(rozpaczliwie tak pod koniec)
Bat sory – szis parents ar ded, aj did it men, aj did it, oł jeeeeaaa
( z rezygnacją)
I w tym momęcie reszta instrómełtów robi się cicho i seksofon wchodzi
znienacka z motywem podobnym do tego jaki jes w Karles Łispers Dżordża
Majkela. I jak jusz seksofonista wszysko zagra co miał do zagrania to znowu
przeszczenie jak u Di Edża się pojawiają i refren wchodzi taki :
Fajt łyf jor dizis. Kil big, łet kriczer in jor hed
Kil jor ejking brejn. Łejt for beter dej
I tutaj strasznie rozbudowana solufka na kibordzie się zacznie – moglibyśmy
ją zagrać z Boraksem na spółkę, rzeby nie paść na scenie – i po czynastu
minutach od rozpoczencia tej solufki znuw uspokojenie przychodzi i wiadomo
już że pszeszczenie jak u Di Edża znuw wracają. I druga zwrotka idzie taka :
Jesterdej aj łos łejting for maj sajkajetrist
Bat dys dżerk łos weri bisi
It tuk tu long for mi
End aj kild sewen jang nersys from lokal imerdżensi
Tu mózyka cała staje – znaczy intsrumełty nie grają. I słychać tylko klawisz
jak robi cienko pi, pi, pi, pi i naśladóje dzwięłk respiratora w szpitalu.
To w zamyśle ma być dramatyczny momęłt i tu przewidziane jest, rze fanki
mdleją. A my na scenie mamy tfarze w tym momełcie niepszeniknione, rzeby
nikt nie myślał, rze na efekt nastawjeni byliśmy. I teraz przeszczenie Di
Edża się zamieniają w takie granie nerwowe na zwykłej, pódłowej gitaże jak
Dżon Porter z Anitoł, swojoł nażeczoną robią . I po chwili znuf jest refren :
Fajt łyf jor dizis. Fajt łyf jor sajko krajzis.
Kil jor ejking brejn. Łeit for beter dej.
Po refrenie powoli instrumęłty znuf pszestają chodzić, tylko bas sam
zostaje taki wibrujoncy i złowrogi jak u Endrju Eldricza z Sisters of
Mersi. I ten bas chodzi non-stop i ja wtedy zespuł pszedstawiam i muwię :
Gud iwning maderfakers ! Aj kant hir ju ( i tu jest ryk szaleństwa stu
tysiency lódzi na stadjonie). I ja dalej zabawiam póbliczność : Hałs it
goin, panks ? Let mi introdusju ałer bend, no i tu fszystkich wymieniam
i tak dalej... A potem od razu ściana mózyki i fszystkie reflektory szaleją
po niebie i dymy idą nad stadjonem i czecia zwrotka idzie - taka :
Aj noł – ju dont low mi słithart, komoł (tak energicznie, zaczepnie)
Bat it dazynt meter bejbe, oł noł, noł ,noł , noł
Bikos ju ar ded end jor badi is łejting for mi in maj fridż, maj low, maj
krejzi low (bardzo czule)
Aj łil kis jor nejked badi ol najt long, oł raaaaaatj
Tu bembny tylko zostają i my dajemy znać póblice rzeby klaskała. I klaszczom
fszyscy na stadjonie, a ftedy my schodzimy nirzej pod scenę i zabespieczani
pszes ohroniaży dajemy sieł dotykać szalejoncej tłuszczy. Czy minuty ten
epizod trfa i wracamy na stejdż. I leci zwrotka :
Aj kis jor lips, aj tel ju ebałt maj low
Bat ju dont tok enyfing, aj dont noł łaj
Łots rong łyf ju, maj ajs kłin, hah ?
Łaj ju dont tok tu mi, ju FAKIN BICZ !!!! (bardzo wysoko tu czeba zaśpiewać)
Ostatni okszyk na pogłosie zostaje i tak trwa pszes chwilę, aż echo ucichnie
i wtedy wybócha straszna solufka na gitaże, coś jak Edi Wan Hejlen w Bit It
Dżeksona albo Slesz z Ganzenrołzes w Słit czajld of majn. I zaraz idzie
ostatnia zwrotka :
Tudej is de dej. Aj em siting on de big ilektrik czer
Dej łont kil mi bat dej kent, oł jeeeeeeeeeeaaaaa ( przeraźliwie)
Bikos dej hew hewi trabels łyf ilektrisiti
Ist blekałt, dżast fakin blekałt
Blekałt bejbe, blekałt reskju mi – oł raaaajt, komoł, łan more tajm
(ochoczo, radośnie)
Aha - i jeszcze bardzo warzna żecz. W tym utforze – przez cały czas - sięł
jak Fred Derst w sfoim najnofszym klipje zachowujemy. W tym klipje co on
sajkajetristem jest i w bjałym kitló odwiedza tą Holi Beri co jest
ówięziona, ale on ją koha i by się za nią dał ówięzić w zamian - z tej
miłości wjelkiej. No i my to samo robimy. To znaczy strasznie twarzami
miłość wyrażamy i rozpacz s powodu straty ukochanej.
Boraks ! Dróhu ! es_el, Kulidż i dezerter ! Napiszcie czy tak mugłby
wyglądać jeden z naszych pszebojuf w wersji lajw. Może inni czytelnicy tesz
coś zaproponóją. To na razie. Idęł ćficzyć przeszczenie na gitarce, takie
jak Di Edż z JU TU robi. Wiłcęty.