gdytyjeszczenamucheptapta
15.10.11, 11:35
Tej nocy trafiłem przypadkowo na powtórkę wczorajszego Szkła kontaktowego. Redaktor Miecugow - dość sympatyczny przecież, umiarkowany i niegłupi człowiek - porównuje Palikota do Żyrinywskiego. Przypomnę, że Władimir Wolfowicz Żyrinowski i jego Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji to jest naprawdę wyjątkowa swołocz, znana z ultranacjonalistycznego programu i szeregu obrzydliwych akcji o mniej lub bardziej faszystowskim charakterze. Palikot ideologicznie jest nieomalże na przeciwległym biegunie. W ogóle mam wrażenie, że od wyborów powoli narasta w głównych mediach antypalikotowa histeria. Facet najwyraźniej naruszył poczucie bezpieczeństwa określonych koterii i trwałości pewnych mitów (a zwłaszcza tego, że "tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem"), jak też sensowności przedsięwzięć biznesowych typu Religia TV). A przecież Palikot nie namawia do palenia kościołów, tylko domaga się przestrzegania prawa, respektowania konstytucji (w istocie to ci, którzy go atakują - przynajmniej w sprawie krzyża w Sejmie i świeckości państwa - sytuują się poza prawem). Co więcej - nie mówi niczego odkrywczego czy rewolucyjnego. To nie gdzie indziej, tylko w TVN-ie, 25 kwietnia tego roku (tak, zapisałem sobie) wystąpił pewien ksiądz, którego nazwiska nie pomnę, i stwierdził, że w Polsce praktykujących katolików jest obecnie zaledwie 23%. Projekt Palikota odzwierciedla zmiany, jakie zaszły w społeczeństwie co najmniej od czasów śmierci JP2, a przede wszystkim od zeszłorocznej afery z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. To w ubiegłym roku dokonał się prawdziwy przełom mentalny, a nie tydzień temu. Osobiście nie głosowałem na Palikota i nie rozumiem, dlaczego otacza się takimi personami, jak Tymochowicz (może nie zna znakomitego, demaskatorskiego dokumentu Jak to się robi? Marcela Łozińskiego) czy Urban - jak by nie wiedział, że w polityce najważniejsza jest wiarygodność, bo ludzie zawsze, wcześniej czy później, odróżnią szczerość i czyste intencje od kostiumu i marketingu, jak też od pazerności i ordynarnej żądzy władzy. SLD poległ m.in. dlatego, że nigdy nie był w pełni wiarygodny, nie odciął się wyraźnie od przeszłości (jakieś 3 lata temu pisałem na tym forum, że nie można z jednej strony bronić esbeckich emerytur, z drugiej wskazywać na JP2 jako najwybitniejszego Polaka, którego wizerunek powinien znaleźć się na polskim €, i przy tym aspirować do roli nowoczesnej lewicy - to się musiało skończyć katastrofą). Wbrew temu, co sądzi Tymochowicz - wyborcy nie łykną każdego kitu, byleby tylko był atrakcyjnie opakowany. Są skłonni przyjąć, że Palikot z upływem czasu dojrzał światopoglądowo i ze sponsora obskuranckiego pisemka stał się autentycznym lewicowcem (choć, jak słusznie podnosi Krytyka Polityczna, na razie tylko "jednonożnym", bo nie w sferze ekonomii, a jedynie kulturowo-obyczajowej), ale sytuacji ewidentnie dwuznacznych etycznie w dłuższej perspektywie nie zaakceptują (patrz: los SLD po aferze Rywina i PiS-u po sojuszu z Lepperem i Giertychem), bo sami by się z tym źle czuli. Palikotowi trzeba życzyć powodzenia (a biorąc pod uwagę skalę emocji, jakie budzi - także czujnych ochroniarzy), może zdziałać wiele dobrego w sferze wolności obywatelskich i wolności w ogóle, o ile zwycięży w nim humanista i ideowiec, a nie biznesmen.