Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 9 (vol. 26)

    • grek.grek "Chopper" via Kult. 16.12.12, 13:00
      "Chopper", to ksywa, naprawdę facet nazywa się Mark Read i jest Australijczykiem. We więźniu przesiedział dominującą część swojego żywota, ale to nie przeszkodziło mu - ba, pomogło w tym - trafić do tabloidów, a także zostać autorem literackich bestsellerów. Przyznał się do 19 morderstw, udowodniono mu popełnienie... jednego.

      Film mieni się NIE być biograficznym. Na czym zatem oparta jest ta próba przedstawienia sylwetki ww. jegomościa ? BYć może na tym, co sam napisał, być może na opowieściach świadków, być może na jakichś dokumentach więziennych... TO czyni rzecz całą jeszcze ciekawszą, bo trudno tutaj oddzielić do końca fikcję od faktów.

      Mark Read jest duży, posiada liczne tatuaże, ma oszpecone uszy, śmieje się sardonicznie i skłonnośc do całkiem elokwentnych wywodów i puent dzieli z nagłymi atakami agresji, po których... nierzadko martwi się losem swoich ofiar albo i nawet oferuje im pierwszą pomoc.

      NIetrudno go uruchomić, zazwyczaj powody są błahe. W więzieniu wkurza go facet, który nie reaguje na jego zaczepki słowne... Read próbuje, próbuje, aż w końcu atakuje go nożem i zostawia na podłodze w kałuży krwi. Będąc na wolności - idzie ze swoją dziewczyną [prostytutką] do klubu nocnego : wystarczy że jakiś facet poprosi ją o ogień, ona papierosa mu zapali, żeby Mark dostał bzika z zazdrości; wyprowadza dziewczynę z klubu, w aucie ją przeprasza, ale kiedy rozstają się w kiepskiej atmosferze biegnie pod jej dom, żąda rozmowy, a kiedy ona odmawia włamuje się do środka i rozdziela ciosy równo : i jej i jej matce. Wprosić się do jego domu pod pozorem "biznesowej" wizyty i strzelić w wątrobę facetowi, któremu się kiedyś przestrzeliło kolano i skazało na utykanie do końca życia ? Cały Mark. Ale potem jedzie z nim, i jego kolegami, do szpitala. Nad pobitą dziewczyną się pochyla. Z troską chodzi obok współwięźnia potraktowanego kosą... Zupełne rozchwianie psychiczne.

      Łatwo zjednuje sobie wrogów, do tego stopnia, ze w więzieniu zostaje w zasadzie sam przeciw wszystkim, a wyrok na nim próbuje wykonać jego najlepszy przyjaciel. Za pieniądze, które grupa więźniów zebrała dla tego, kto wyeliminuje Choppera. Dźga Marka kilkukrotnie, a ten patrzy na niego z jakims takim dziecięcym zdziwieniem, wzruszającym niemalże rozczarowaniem, "jak możesz mi to robić ? dlaczego akurat ty ?". kumpel dźga, a Mark stoi i dziwi się, dopiero po dłuższej chwili orientuje się, że coś tu nie gra. Rozbiera się, ciało ma poranione, krew wszędzie, i wtedy dopiero przychodzi mu do głowy, żeby kolegę wziąć za ucho i walnąć o ścianę.

      A'propos ucha... a właściwie uszu - kiedy jego sytuacja w więzieniu staje się naprawdę trudna, i w każdej chwili grozi mu lincz, Mark prosi o przeniesienie do innego zakładu, ale nikt go nie słucha. Postanawia zatem sam się przenieść... Rękoma innego więźnia odcina sobie tylne części obu uszu. Żyletką :] Z głową obowiązaną, przesiąkniętym krwią, ręcznikiem jest wyprowadzany [zapewne, zaraz później istotnie zostaje przeniesiony] i triumfalnie oznajmia swój sukces naczelnikowi.

      Któregoś razu w klubie przysiada się do niego jeden Turek, ten sam który brał ogień od jego dziewczyny, facet wydaje się po prostu lubić Marka, chce mu postawić piwo itd., a potem wychodzą razem przed klub. Readowi włącza się czerwona kontrolka, że facet byc może chce go zabić [taka paranoja, ale oparta na plotkach, więc niekoniecznie deus ex machina powstała w głowie Choppera - Read wierzy, że za jego głowę kryminaliści wyznaczyli nagrodę i czai sie na niego wielu chętnych, by te kasę przytulić]. Strzela mu w oko i zabija go.

      Podczas rozmowy z policjantami Chop przedstawia wersję zupełnie inną - że to Turek wyrwał mu pistolet, ale nie wiedział, że trzeba odbezpieczyć kurek, żeby wystrzelić, a zanim się zorientował, to on, Mark, mógł go odstrzelić w ramach samoobrony. Na ile, i która, wersja jest prawdziwa ? Kto to wie... Może tak samo prawdziwa, jak to, że Mark uroił sobie, że policja dała mu licencję na zabijanie, zgodę na likwidację społecznych mętów, której to rozmawiający z nim policjanci zupełnie nie potwierdzają.

      Po wyjściu z więzienia Mark odwiedza tego kolegę, który w więzieniu go prawie zabił. Mieszka on w jakiejś czynszowej norze, z dzieckiem i cięzarną żoną. Tamten boi się, że Mark chce go zabić, zanim otworzy mu drzwi każe wyłożyć całą broń, którą Chop ma przy sobie. A potem rozmawiają, Mark gaworzy do jego córki, a później chce pieniędzy jakichś, tamten nie ma, bo jest goły, Mark chce się dowiedziec, jak to jest z tym polowaniem na jego głowę, więc przystawia koledze pistolet do głowy [oczywiście, nie pozbył się całego arsenału noszonego za pazuchą], ale nie strzela, a przeciwnie... odpuszcza mu, a na odchodne daje facetowi zwitek banknotów i każe za nie nakarmić dziecko. Taki z niego gość :]

      W ogole, ludzie nie kupują jego serca. Dziewczynie proponuje zebranie pieniędzy, wyjazd na Tasmanię i "nowe życie", na co ona : 'wiesz co... wolę do końca życia dawać d... w burdelu niż mieszkać z tobą na Tasmanii" - i jak tu można zachować spokój ? :]

      Ojciec Marka... stary dziadek siedzący w fotelu i gapiący się w telewizor, matka nie występuje w tej opowieści, rodzina żadna także nie.

      Światem Marka jest więc indywidualna ekspresja. Facet w więzieniu mówi mu "bijesz ludzi,żeby sobie nazwisko wyrobić", mówi to tonem zarzutu, a Mark najpewniej odbiera to jako komplement. Udaje mu się, trafia do telewizji nawet. Wywiad z nim przeprowadza dziennikarka, potem jest on emitowany w jakimś dzienniku, Mark ogląda go w swojej celi razem z klawiszami, rozmawiając z nimi jak z dobrymi sąsiadami, pytając jak wypada na ekranie, jak oceniają jego występ, i tak dalej. Całkowicie partnerska relacja. Kiedy klawisze wychodzą - młodszy przepraszająco rzuca "Mark, muszę zamknąć twoją celę, rozumiesz..." I Chopper zostaje sam, siedzi na pryczy, telewizor nie gra, cela nie jest duża... samotnośc człowieka.

      Nie da sie ukryć, że umie występować publicznie, ma swój styl, ma gadkę - np. podczas rozprawy przed sądem o to prawie-zabójstwo, które sam popełnił i drugie, którego padł ofiarą, rozbawia publicznośc [złożona z klawiszy] docinkami pod adresem tego swojego kumpla ["ciesz się, ze pożyczyłem ci marynarke, bo dostałbyś 20 lat za gwałt na dobrym guście i modzie"], pred kamerą czuję się jak ryba w wodzie, zupełnie inaczej niż w życiu, w którym bywa niezgrabny i ponad dowcip przedkłada pistolet albo pięść.

      Ciekawa historia.

      Świetna rola Erica Bany, którego na pierwszy rzutoka trudno rozpoznać. Zwykle jest szczupły, a tutaj paraduje cięższy o dobre 25 kg, jest szerszy niż wyższy, także na twarzu; oklejony jest tatuażami, na zębach ma jakieś błyszczace nakładki, przez dużą część filmu nosi wąsy a'la Lemmy z Motorhead, śmieje się gromko i prostacko... Aktor przeszedł całkowitą metamorfozę do tej roli. Znakomicie także oddaje te niekonwencjonalne, a może po prostu - zalatujące świrem - zachowania swojego bohatera.

      Estetyka, dekoracje [więzienne cele, pokój w domu ojca, klub, dom tego kuternogi i mieszkanie kumpla, niedoszłego zabójcy Chopa], ludzkie twarze są tutaj dalekie od tych z żurnala, ale to dodaje tylko całości autentyzmu, ta chropowatość otoczenia pasuje zresztą do osoby samego Reada, tworzy z nią spójną całość. Skąd wyrasta sam Mark ? Z własnej głowy ? ze środowiska, w którym przebywał od dziecka ? Z braku domowej troski ? Z własnych marzeń ?

      W finale powiada, ze swoim stylowym uśmieszkiem, do tej dziennikarki, co go wywiaduje "wie pani co ? profesorowie całego świata muszą mnie szczerze nienawidzić... sieszą z nosami w ksiązkach, smarują te swoje mądre, uczone, naukowe rozprawy i nikt tego nie chce czytać... a ja, niepiśmienny prostak, waląc bykam ortograficznymi piszę bestseller... Naprawdę... muszą mnie bardzo nienawidzić" :] No i fakt, to co napisał sprzedało się z miejsca w 300 tys egzemplarzy, a Mark Read dziś mieszka na Tasmanii i pisze kolejne historyje :]

      film w całości [po polsku] :
      <a href="
      • grek.grek "Chopper" via Kult. 16.12.12, 13:07
        o, link się nie załapał :]

        więc może tutaj coś, co pozwoli Wam się zorientować w stylistyce i estetyce całości, a i
        parę ciekawych scen podejrzeć :

        trailer
        www.youtube.com/watch?v=RysM6z256j8
        "naj sceny"
        www.youtube.com/watch?v=f-IEXwYaF1Y
        scena ataku na Chopa :
        www.youtube.com/watch?v=KG0jTw56iAQ
        może jeszcze to :
        www.youtube.com/watch?v=eSftS2XK_bM
        • grek.grek Re: "Chopper" via Kult. 16.12.12, 13:50
          zapomniałbym, link do pełnej wersji z polskim lektorem :
          www.youtube.com/watch?v=MVnINa-eBU0
          • barbasia1 Re: "Chopper" via Kult. 16.12.12, 14:29
            Ten film wideo jest niedostępny, mówi strona i przeprasza za usterki!
            U Ciebie działa ten link?

            :)
            • siostra.bronte Re: "Chopper" via Kult. 16.12.12, 14:40
              U mnie też niedostępny :)
            • grek.grek Re: "Chopper" via Kult. 16.12.12, 15:28
              ha, u mnie także nie chce odpalić.

              jak pech, to pech...
              • barbasia1 Re: "Chopper" via Kult. 18.12.12, 22:25
                To może ja spóbuję wkleić ten film w wersji polskiej :

                www.youtube.com/watch?v=MvnINa-eBU0
                W galerii antybohaterów Chopper ma zapewnione miejsce. :)


                :)




                • grek.grek Re: "Chopper" via Kult. 19.12.12, 15:01
                  działa ! :]
                  masz widać właściwe podejście do rzeczy, mnie sie nie chcą nijak słuchać ;]
    • barbasia1 Polowanie na muchy (1969) TVPKultura o 20:05 dziś 16.12.12, 18:17
      w reżyserii Andrzeja Wajdy z Małgorzatą Braunek (w wiekich muchach na nosie ;) i Danielem Olbrychskim , Zygmuntem Malanowiczem i innymi.

      Nie widziałam jeszcze tego filmu.
      Jak podaje na końcu opis na wiki, pod nieskomplikowaną fabułą kryje się satyra "na postępujące zmiany w społeczeństwie, w którym kobiety stają się coraz bardziej władcze i energiczne, a mężczyźni coraz bardziej przez nie tłamszeni, pozbawieni własnej woli i godności" :))

      Ho,ho! Już w tych latach dostrzegano coraz aktywniejszy udział kobiet w życiu społecznym! ;)

      Film jest adaptacją opowiadania Janusza Głowackiego.

      Must see! :)

      pl.wikipedia.org/wiki/Polowanie_na_muchy

      • siostra.bronte Re: Polowanie na muchy (1969) TVPKultura o 20:05 16.12.12, 19:26
        Widziałam dawno temu i nie zrobił na mnie wrażenia. Chyba Wajda nie ma drygu do komedii.
      • grek.grek Re: Polowanie na muchy (1969) TVPKultura o 20:05 17.12.12, 14:20
        Niestety, ominęło mnie, ale dzięki za zapowiedź, Barbasiu - powtórka wkrótce, mam nadzieję :]

        a Ty, oglądałaś ?
    • barbasia1 OT 17.12.12, 00:00
      do zobaczenia we wtorek.

      Jutro wybywam w daleki świat ... ;)



      • grek.grek Re: OT 17.12.12, 14:36
        O, no to fruwaj nam wysoko, Barbasiu :]

        do miłego :]
        • barbasia1 Re: OT 18.12.12, 21:27
          Cześć, Greku, już jestem :)

          z pieśnią świąteczną, a klimatyczną -

          www.youtube.com/watch?v=-YLe_OFXeKw
          :)
          • barbasia1 Re: OT / korekszyn/ 18.12.12, 22:37
            Pomyliłam linki ten ("Driving home for Christmas")miał być tu, a tamten w innym miejscu. Więc jeszcze raz:


            Cześć, Greku, już jestem :)

            z pieśnią świąteczną, a klimatyczną -

            www.youtube.com/watch?v=X305vgH6Mvw
            :)
            • grek.grek Re: OT / korekszyn/ 19.12.12, 15:03
              Dżem dobry, o Uskrzydlona :]

              o, to klasyk jest, Chris Rea, jakkolwiek bym do świąt podchodził, to
              sama muzyka już nasuwa właściwe skojarzenie; takie piosenki są
              długowieczne.

              • barbasia1 Re: OT / korekszyn/ 19.12.12, 23:36
                Sześć, Panie Dobrodzieju! ;)))

                Świetnie!

                W takim razie tą wieczorwą porą zaśpiewa dla Ciebie Tony Bennet

                www.youtube.com/watch?v=Wv0mmwn-UyA
                :)

                • barbasia1 Re: OT myzczny świąteczny 19.12.12, 23:38
                  Tony Bennett dla Wszytskich :)

                  www.youtube.com/watch?v=lOwm8_K1cRY
    • grek.grek Dexter sez 6 odc 11 17.12.12, 13:35
      A więc - Wormwood ma się wydarzyć, Travis znika, bezsilny Dexter zawiadamia policję...

      ... ale, jak się okazuje, nie sprzedaje całej swojej wiedzy - po prostu, anonimowo zawiadamia ich o tym jachcie, na którym zostaje już tylko ciało zabitego sługusa Travisa - nazwiskiem Dorsey oraz ciało Holly na kotwicy. Policja ofk przybywa tam, robi oględziny, a razem z nią Dexter, "prywatnie" policyjny specjalista od badania śladów krwi na miejscu przestępstwa. Dzięki jego telefonowi ruszają poszukiwania sierżanta Batisty, bo to on miał zbadać trop małżeństwa Dorseyów i od tamtego momentu nikt go nie widział. Trup Dorseya na jachcie daje sporo do myślenia... co z sierżantem ? Informację dostaje partner Batisty - sierżant Quinn, jak zwykle spóźniony i w drodze na miejsce zdarzenia... Chłopina szybko orientuje sie, że coś tu nie gra, i zamiast na jacht jedzie do domu Dorseyów, czyli tam gdzie musiał myszkować Batista, podejrzewając wszystko, co najgorsze i obwiniając siebie, że zapił i zaspał, zamiast pojechać tam z Batistą.

      TRavis w domu Doresyów przetrzymuje związanego dokładnie sierżanta Batistę. Ma kartę czipową z jego nazwiskiem, dzięki czemu postanawia, że Wormwood, czyli akcję rozpylenia trujących gazów bojowych przeprowadzi właśnie na komisaricie policji Miami. Przede wszystkim - zginąć ma Debra, siostra Dextera, w mediach występująca jako dowódca grupy zajmującej się morderstwami Travisa [policja uważa wciąz, że także Gellara]. Travis ofk sam nie wybiera się na akcję. Wysyła tam żonę Dorseya, kamikadze. Wykorzystując kartę Batisty ma wejść do środka, a potem zabić Debrę i jednocześnie zaatakować cały budynek gazem umieszczonym w plecaku. Travis błogosławi ją na okoliczność, sprzedając te same głupstwa, co zawsze :że "Bóg cię wybrał", "Boskie plany realizujemy" itp.

      No i pani Dorsey z plecakiem wypełnnionym butlami z gazem bojowym pojawia się na komisariacie. Wchodzi sobie do środka dzięki karcie Batisty, dzięki czemu omija bramkę, i pojawia się "na pokojach". Prosi o spotkanie z Debrą, bo ma informacje o śledztwie, jakie tamta prowadzi. Policjant każe jej zaczekać, aż Debra się zjawi. Pierwszy zjawia się Dexter, idąc sobie spokojnie do swojego laboratorium. Na miejscu odpala kompa i przegląda profil Dorseyów w portalu społecznościowym, licząc na jakieś informacje, które skierowałyby go na trop Travisa. Patrzy, patrzy i krucafaks - przecież ta kobita w poczekalni, to żona Dorseya... Dex wypada ze swojego pokoju i widzi jak Dorseyowa idzie z Debrą, i przy okazji odpala ten gazowy ładunek z plecaka, taką specjalną rurką na ramiączku... w ostatniej chwili tygrysim, hehe, skokiem Dexter wpycha Dorseyową do jakiegoś pustego pomieszczenia i zamyka drzwi. Ratuje życie siostrze, Dorseyowa ginie w krwawych okolicznościach, trochę śmiercionośnej substancji dostaje się Dexowi... Szybko ewakuowani zostają ludzie z całego budynku, a przybyły lekarz stwierdza, ze Dexter powinien poleżeć w szpitalu, bo zatrucie może skutkować, przez pewien czas, niespodziewanymi krwotokami z nosa i zawrotami głowy. Ale Dexter przecież nie może leżeć, więc jakoś się wymiguje. Debra przewdzięczna za uratowanie życie, pyta go "jak wpadłeś na to, że z jej strony może mi coś grozić ?", Dex na to trudne pytanie... "cóż, miałem szczęście" - niezłe, nie ? :] Siostra dalej nie drąży, bo i powodów nie ma żadnych, ot... brat czujny, jak pies podwójny.

      Tymczasem sierżant Quinn dopada domu Dorseyów. W czas. W środku właśnie Travis przymierza się do odstrzelenia głowy sierżantowi Batiście. Quinn wchodzi razem z drzwiami. Batista żyje. Travis go nie zastrzelił, a tylko podpalił pokój. Oswbodzenie i wyprowadzenie człowieka z płonącego budynku, to jednak już tylko formalność ;] [zawsze mnie dziwi, że przestępcy w momencie zagrożenia uciekają i jednak nie odpalają kulki w kierunku zakładnika; na zdrowy rozum... co bym im szkodziło ? mają czas na podpalenie albo zostawienie znaków, a na strzał, na który przed chwilą mieli wielką ochotę, nagle nie mają ? :)]. Przynajmniej częściowo Quinn odkupuje swoje winy. Wszelako, Batista, owszem - dziękuje mu za uratowanie tyłka, ale stwierdza, że to zaszło za daleko i nie chce dalej pracować z partnerem, któremu za grzyba nie może ufać, który w każdej chwili może nawalić.

      Dexter oblicza, ze Travis wykonał, albo spartolił, jak dotąd 6 akcji, a jesli znakow Apokalipsy ma być 7, to zostało mu jedno morderstwo, jeden "żywy obraz". Tylko jak znaleźć teraz Travisa, skoro może być wszędzie ? Na dokładkę, doznaje zapowiadanych przez lekarza krwotoków z nosa i traci równowagę.

      Travisa, który przez telewizor dowiaduje sie, że Dorseyowa nie wykonała zadania, ginąc przy okazji. W pierwszej chwili jest wkurzony, ale zaraz się opanowuje, tłumaczy sobie, ze "tak chciał Bóg". Zostało mu jedno zabójstwo, i zaczyna malować na ścianie mural zwiastujący to, czym ono będzie. Jest w nim dużo ognia... a ściana nalezy do pary sympatycznych staruszków, których zwłoki leżą na podłodze... Mieli pecha, że Travis postanowił zamelinować się akurat w ich chałupie.

      Dexter wie, że nie znajdzie Travisa, więc decyduje by... Travis znalazł jego. Nocą przeprowadza happening - biały posąg anioła [anielicy ?] stojący przed muzeum, w którym pracował Travis, poniewiera krwią, na czole wypisuje "666", a do ręki figury przytwierdza rękę...Gellara, tę wziętą z zamrażarki i już używaną. Oczywiście, policja od razu zleca badania i wychodzi na jaw, że to łapa profesora, a więc Dexter poświęcił tajemnicę, w zamian za message dla Travisa : hej, to ja, jestem tu, szukam cię, chcę konfrontacji.

      I istotnie, Travis, znów via TV, dowiaduje się, że zbeszczeszczono figurę przed muzem, w którym przez lata zarabiał na kieliszek chleba. A dodatkowo Dexter wysyła mu info na komórkę - zna jej numer, bo sam ją Travisowi kupił, wtedy kiedy przechowywał go w tajnym ukryciu, sadząc jeszcze, ze Gellar żyje i chce zabić chłopaka. Dexter, w wideofilmiku, wzywa go do pojedynku, "znajdę cię, jestem twoim szatanem" - i robi to bardzo sprytnie, nagrywa to dzieło kinematografii na przystani jachtów, tak żeby Travis mógł bez trudu odnaleźć to miejsce i tam go odszukać, bo przecież wiadomo, że nie będzie czekał, aż go Dex odnajdzie sam. Travis z miną nosorożca maluje na tym swoim muralu twarz szatana w otoczeniu ogni piekielnych - szatan dostaje twarz Dextera.

      I istotnie, nocną porą Travis pojawia się na przystani, uzbrojony w pistolet idzie po Dextera. A Dexter czai się, zeby go ucapić. Pech chce, że własnie w tym momencie atakuje go krwotok z nosa i świat zaczyna mu wirować jak na karuzeli. Ledwie trzymając się na nogach wyskauje na Travisa, przewraca go, wytrąca pistolet, ale jest za słaby, zeby wstrzyknąć mu środek usypiający. Travis zabiera mu strzykawkę i usypia Dextera.

      Dex budzi się na łódce, na wodzie. Jest noc, a on jest związany, a towarzyszą mu jakieś plastikowe butle. Travis stoi na jachcie i celuje do niego z pistoletu, dumnie deklamując, że "nie można powstrzymać boskiej woli". Strzela do jednej z tych butli plastikowych i szybko odpływa. Dexter wie, co zaraz nastąpi - eksplozja. I faktycznie - lódka wybucha, a w szerokim planie widać, ze Travis stworzył na wodzie cały "żywy obraz" - łódź jest w środku, dookoła pierścienio-trapezem pali się... woda [yes], a pomniejsze gorejące punkciki są umieszczone w poblizu tej głównej konstrukcji. Łódka wybucha, ale... sami wiecie - Dexter nie mógł zginąć, znajduje się pod wodą, w ostatniej chwili udało mu sie uwolnić. Wypływa na powierzchnię, i... cóż, za tydzień 12 runda :] Ostatnia.

      wątki poboczne - Debrę prosi o pomoc jej mentor policyjny, starszy facet, który balował z prostytutką [po śmierci żony],a później dziewczynę znaleziono martwą, z narkotykami we krwi, a jego odciski palców na miejscu. Prosi Debrę, zeby jakoś ukręciła sprawie łeb, bo dziewczyna przedawkowała, a on chciał jej pomóc, ale było za późno. Jeśli sprawa się rozleje, to koniec z nim, a dziewczynie życia to nie wróci. Debra się zgadza. Problem w tym, że...








      • grek.grek Dexter sez 6 odc 11 17.12.12, 13:49
        ... przełożona Debry, porucznik LaGUerta [w tej serii słabo obecna, ale to postać występująca od 1 serii] dowiaduje się o tym, co państwo koleżeństwo chcieli zrobić i teraz ma haka na nich oboje : starszego gościa zamierza cisnąć, zeby poszedł na emeryturę i ustąpił jej stołka szefa całego wydziału, a Debra ma być jej marionetką, słowem - cała władza w ręce pani LaGuerty :]

        Pojawia się jeszcze motyw kolejnej odciętej ręki :]
        Yup, makabreska.
        Tym razem ten dziwny specjalista policyjny od komputerów i lini papilarnych oraz miłosnik
        poodcinanych kończyn, taką właśnie odciętą rękę - prawdziwą czy też sztuczną [pieczołowiocie bowiem maluje na niej wzięte z akt policyjnych linie papilarne - czyje ? nie mam pojęcia] - wkłada do tekturowego pudełka, zakleja taśmą i wysyła je na nazwisko Dextera. O co mu chodzi ? Coś się musi z tego wykluć w ostatnim odcinku. Stay tuned :]

        ach, no i Debra podczas kolejnej wizyty u psychoanalityczki dowiaduje się od niej ciekawych rzeczy... Papla radośnie, jak to brat uratował jej życie i że próżno podejrzewała go o jakieś tajemnice, aż tu nagle... "może to jest tak, że odrzucasz wszystkich facetów, bo twoim idealnym facetm jest brat ?", pyta ją ta babka. Debra dostaje prawie nerwicy, no jak to możliwe, żeby takie sugestie formułować ! Ale oto zaczyna mieć całkiem zmysłowe sny/wizje ? z udziałem własnym i Dextera :] Jakieś muśnięcia dłoni, zbliżenia ust, 56 stopni w cieniu, jakieś pocałunki ni to w policzek ni w kącik ust, niby bratersko-siostrzane, a wygladają jak gra kochanków, aż się sama przeraża tych zmysłowych wyobrażeń :]

        www.youtube.com/watch?v=pY6DR1nzA9s
        • siostra.bronte Re: Dexter sez 6 odc 11 17.12.12, 14:03
          Przyznaję się bez bicia, że tylko przebiegłam wzrokiem, ale doceniam Twój kunszt :)
          No, prawdziwa sodoma i gomora :) Ciekawostka: Dextera i jego siostra byli prywatnie małżeństwem przez kilka lat.
          • grek.grek Re: Dexter sez 6 odc 11 17.12.12, 15:32
            hehe, dzięki ;]

            yup, ściele się gęsto trup.

            a tak, gdzieś mi mignęła ta informacja, może ten wątek siostry
            która boi się, że brat może ją pociągać jako mężczyzna, jest
            dowcipnym komentarzem tego faktu ?
    • siostra.bronte Program na święta 17.12.12, 14:31
      Właśnie zajrzałam. Jak można się było domyśleć, repertuar familijno-romantyczny. I oczywiście chyba same powtórki: Keviny, "Pretty Woman" itd. Nawet w Kulturze nic nowego. O czym będziemy pisać? :)
      • grek.grek Re: Program na święta 17.12.12, 15:35
        no jakże to... będziemy pomstować na marnotę telewizyjnej oferty ;]

        ale... może jednak coś się znajdzie, może na CTv coś puszczą, może
        gdzieś coś wyrośnie sensacyjnie, jak spod ziemi :]

      • barbasia1 Re: Program na święta 19.12.12, 23:47
        >O czym będziemy pisać? :)

        Najstarsi ludzie nie pamiętają sytuacji, by nie było tu o czym pisać!


        :)
    • pepsic "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 17.12.12, 16:54
      Wprawdzie ten kameralny dramat jest powtórką, ale w swoim czasie deczko mną tąpnął. A tak w ogóle wigilię uważam za smutny dzień.
      Dzisiaj :-)
      • grek.grek Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 18.12.12, 13:37
        Ha, a ja na chwilę spojrzałem na "Transportera" w POlsacie.
        Na chwilę, bo nie od początku, gdyż ponieważ jakbym od początku oglądał, to
        bym został do końca, jakiś taki mam dziki zwyczaj :]

        Niestety, żadna to wyrafinowana sensacja ani dreszczowiec, a proste łubudubu
        king brusli karate miszcz. Fabuła pretekstowa, żeby można było pokazać trochę
        tzw. akcji, rozumianej samobójczo dosłownie. Jedyny plus, to zdjęcia kręcone
        na południu Francji [Cannes, Marsylia, Nicea, St Tropez], chociaż nawet i te walory
        krajobrazowo-architektoniczne zostały potraktowane po łebkach, co by owej akcji
        zbytnio w paradę nie wchodzić.

        A wiesz, Pepsic, że i mnie Wigilia jakoś się kiepsko kojarzy, właśnie jako dzień
        dośc ponury...[w stosunku do innych dni]. MOżna ta podniosłośc nastroju, jaką
        wymusza, może fakt, że to jednak zimą się dzieje ?, a może jakieś tajemnicze
        "coś". Nie bardzo umiem to w słowa uzbroić, ale fak faktem, że mam podobne do
        Twojego odczucie.
        • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 18.12.12, 22:43
          Dla Was, nielubiący Wigilii ...

          www.youtube.com/watch?v=-YLe_OFXeKw

          :)


          • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 18.12.12, 23:40
            I dla lubiących Wigilię także! :)

          • pepsic Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 19.12.12, 00:41
            Ślicznie dziękuję za piosenkę i czarująca chrypkę pana Stewarta:)
            Ps. Czy gdzieś pisaliśmy, że nie lubimy? ;)

            • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 00:03
              > Ps. Czy gdzieś pisaliśmy, że nie lubimy? ;)

              forum.gazeta.pl/forum/w,14,140856065,141259354,Re_Wigilijna_opowiesc_w_teatrze_telewizji.html
          • grek.grek Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 19.12.12, 14:57
            dzięki :]
            • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 00:05
              Cieszę się, że Wam się podobało. :)
        • pepsic Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 19.12.12, 00:46
          No i dostało nam sie od B.
          Chlip, chlip:))

          • grek.grek Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 19.12.12, 14:59
            Barbasia próbuje nas zresocjalizować muzykoterapią :]
            • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 00:01
              grek.grek napisał:

              > Barbasia próbuje nas zresocjalizować muzykoterapią :]

              Tak, dokładnie tak.
              No może jednak nie dokładnie zresocjalizować, ale trochę odczarować smutek .


              Greku, jak Ty mnie już znasz!!! Troszkę! ;))
          • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 19.12.12, 23:54
            Pepsic pochlipuje! Ojej!

            Wybacz! Pepsic, Greku, łeb barani, zakręcony po całym dniu czyta jedno, a rozumie drugie...
            Przecież nigdzie nie napisaliście, że nie lubicie wigilii ...

            A może to były moje odczucia z podświadomosci wydobyte ?!


            :)
            • grek.grek Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 13:17
              Wyszło nam tak pół na pół, bo skoro pisaliśmy, że "smutno i ponuro", to
              miałaś pełne prawo zinterpretować to, jako "nielubienie" :]

              • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 13:30
                To byłaby nadinterpretacja! ;)

                A ja na moment tylko wpadam i już wypadam ...

                Kolejną klimatyczną piosnekę dołączam ,
                Ta pasuje do przedświatecznej gorączki przygotowań, prawda!?

                www.youtube.com/watch?v=WFHE0NxBJu4
                :)

                See you later! :)
                • grek.grek Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 16:09
                  Zalatana jesteś szalenie, Barbasiu :]
                  świąteczna atmosfera, hehe...
                  Nie lataj za wysoko :]

                  muzyka rozbrzmiewa, więc może jakaś rybka by się przydała... ;] "
                  seandavey.com/wp-content/uploads/CatFish_041510_020_.jpg
                  • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 22.12.12, 00:37
                    Zawsze tak przed świętami trzeba się nalatać, heh!
                    Dopiero przed ponad godzina usiadłam na tyłku ...


                    > muzyka rozbrzmiewa, więc może jakaś rybka by się przydała... ;] "
                    > rel="nofollow">seandavey.com/wp-content/uploads/CatFish_041510_020_.jpg

                    Hahahahahahaha :)

                    Cudne!
                    Patrzy kocio na tę rybkę , jak ten włamywacz na milion dolarów w sejfie, który właśnie otworzył...
            • pepsic Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 20.12.12, 17:53
              Od czasu do czasu miewa ludzkie uczucia, tym bardziej tuz przed wigilią;)

              Ps. Moje pytanie miało być lekko przewrotne:)
              • barbasia1 Re: "Wigilijna opowieśc" - w teatrze telewizji 22.12.12, 00:31
                pepsic napisała:

                > Od czasu do czasu miewa ludzkie uczucia, tym bardziej tuz przed wigilią;)

                O Pepsic piszesz? He,he! :)
    • grek.grek Mapa na dziś ? 18.12.12, 13:26
      TVP1 20:20 "Człowiek w żelaznej masce", czyli rzecz z powieściowymi
      Muszkieterami w tle; obsada solidna [Irons, Gepardieu, Malkovich, Di Caprio, Byrne].
      skoro kasy starczyło dla wszystkich tych aktorów, to pewnie i nie poskąpiono jej
      na stroje i dekoracje z epoki. Zapewne dużo "muszkieterowej" akcji. W sumie L
      chyba dośc przewidywalne danie, aczkolwiek - nie wiem, nie oglądałem [jeszcze].
      A Wy ?

      W Kulturze... "Karate po polsku" [21:40], jak słowo daję - to chyba 50 raz w tym
      sezonie któryś kanał publicznej wyświetla ten film :] Czy oni naprawdę postawili sobie
      za punkt honoru, żeby każdy Polak od lat 2 do 122 obejrzał to wiekopomne dzieło ?
      Film nie jest głupi, karate jest tam niekoniecznie w głównej roli, letnia fauna i flora mazurska
      oraz tamtejszy folklor - sentymentalne nastroje mogą wzbudzać [zwłaszcza zimą],
      Dorota Kowalska - laska nebeska, że aż szczęka do podłogi opada, intryga całkiem
      nienajgorsza i finał dramatyczny, tylko... ile razy tak mozna ? :]

      ale wcześniej, 17:05 - klasyk "BOhater roku", pamiętam że chyba w przepastnych
      archiwach go mamy, zresztą - nic to, rzecz do koniecznego obejrzenia, wtedy jeszcze
      w polskim kinie o coś chodziło [dobrze, teraz też chodzi, ale to taka wdzięczna formułka :);
      inna rzecz, że może dziś chodzi o coś rzadziej i mniej kunsztownie].

      wszędzie indziej same science-fiction z dość słabych lig :]

      Więc, dla mnie osobiście pociąg rusza o 0:10 wraz z Californication, a potem 0:55 POłanieccy.

      A jak u Was ? tylko nie piszcie, że zasadzacie się na 20-lecie Polsatu ;]

      • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 18.12.12, 23:37
        grek.grek napisał:

        > TVP1 20:20 "Człowiek w żelaznej masce", czyli rzecz z powieściowymi [...]

        Mnie się bardzo podobał, kiedyś ogladąłam ... / uwielbiam filmy kostiumowe w okresie przedświątecznym/

        Rzecz to na podstawie powieści Dumasa "Wicehrabia de Brangellone" , trzeciej, ostaniej części poświeconej przygodom dzielnych muszkieterów, tu już wiekowym acz nie mniej dzielnym ichmościom.

        Fascynujący wątek się pojawia -historia tajemniczego więzienia z twarzą zakutą w maskę. W powieści Dumasa to Filip, brat bliźniak Ludwika IV, który został ukryty, by zapobiec walce o tron.

        Z. Kałużyński pisze, że w rzeczywistości nie był to żaden brat bliźniak, "tylko lokaj ministra Fouqueta uwięzionego za nadużycia, obsługujący swojego pana w celi i zobowiązany do ukrywania twarzy. Dumas - pisze dalej Kałużynski - dokonał więc fałszerstwa , ale jak oświadczył - historię wolno zgwałcić pod warunkiem, że zrobi się jej dziecko. I dokonał tego fabuła jest zaiste sensacyjna - w dodatku scenarzysta i reżyser Randall Wallace [...] jeszcze dołożył co nieco od siebie!

        Muszkieterowie postanawiają wprowadzić zatajonego bliźniaka na tron w miejsce okrutnika , Ludwika IV, po tym jak ten odbiera narzeczoną swojemu oficerowi i posyła go nas śmierć. Oficerem tym jest syn jednego z muszkieterów - Aramisa.
        Ale D'Artagnan odmawia wzięcia udziału w intrydze, gdyż obiecał posłuszeństwo królowi.

        I tu zaczynają się akcje, komplikacje, pościgi, gonitwy,itd.

        W podwójnej roli okrutnika Ludwilka IV oraz dobrego brata bliźniaka króla (imo bardziej przekonującego), Filipa - Leonardo Di Caprio.

        Kałużyński pisze, że film wypadł nierówno ("film strara się mieć zacięcie komediowe, ale nie dostajemu nerwu)", "niemniej wart jest zobaczenia ze względu na popis aktorski oraz na fantazyjny jak rzadko obraz głównej monarchii europejskiej".
        Kałużyńsk,i Raczek: Leksykon filmowy na XXI wiek, t. 3.

        >A jak u Was ? tylko nie piszcie, że zasadzacie się na 20-lecie Polsatu ;]
        Nastawiłam się na Forum , ale dobiegają mnie dźwięki jubileuszowego koncertu w Polsacie , się przyznam... ;)
        • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 19.12.12, 14:56
          Witaj, Barbasiu :]

          świetna zapowiedź w Twoim wykonaniu, aż żałuję, że jednak nie obejrzałem
          tego filmu...

          I nawet nie nagrałem, chociaż mogłem...
          ech.

          Jak udał się wylot w ciepłe i dalekie krainy ? :]

          haha :]
          ja uciekłem czym prędzej, na szczęście nie wiem, co sie działo na tym koncercie,
          skutecznie odstraszył mnie zwiastun, tuż przed dziennikiem polsatowskim, z którego
          wychynął mocno wczorajszy pan śpiewający w Perfekt, któremu chyba wydaje się, że
          naśladuje Keitha Richardsa i Micka Jaggera ;]

          • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 00:37
            Często powtarzają "Człowieka w żelaznej masce", więc nie żałuj, na pewno jeszcze nie raz obejrzysz
            Polecam w ramach relaksu.

            > Jak udał się wylot w ciepłe i dalekie krainy ? :]

            :)))

            Było nad wyraz smutno,
            jak to bywa na pogrzebach ...
            No i zimno, jak wszędzie.
            Nie ma czego zazdrościć. ;)

            /Machałam Pepsic, przejeżdżając przez jej miasto. Ale chyba mnie nie widziała. ;) /


            Pan z Perfectu jest świetny, mnie odstraszył Misek K. śpiewający Białego Misia.

            Wszytsko przeczytane, Dex, Cali i Rodzina Połanieckich, ale już jutro odpowiem...

            Śpij dobrze! :)
            • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 13:22
              Skorzystam :]

              a to przestrzeliłem fatalnie...
              W takim układzie - Barbasiu, kondolencje składam.

              hehe, możliwe, że miała akurat zajęte oczy. I to oba ;]

              W porządku.
              Powoli dobiegają końca... już tylko po 1-2 odcinki zostały.
              Liczę po cichu na jakieś nowe.
              Ponoć 7 seria Dextera już zakończona, może Czesi pokażą
              ją już zaraz, po zakończeniu 6 ? Na razie nie czytam niczego
              o tej 7 serii, póki nie zobaczę wolę pozostawać w nieświadomości :]

              • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 13:38
                grek.grek napisał:

                > a to przestrzeliłem fatalnie...
                No co Ty. Humorystycznie wyszło. Czrarny humor. ;)))
                Nie chciłam pisać o smutnych rzeczach.
                Bbliska rodzina, ale ze względu na oddalenie w przestrzeni stad i oddalenie mentalne, jednak jakby daleka. Emocje nie są takie silne jednak.
                Dziękuje Ci za kondolencje.


                Też nic nie czytałam o serii 7. Dexa, może poszukaj, przeczytaj bo jutro, wiesz co się stanie ...

                21.12.2012

                www.youtube.com/watch?v=-7zC9-9BEck
                To może zatańczymy pierwszy i ostani raz ? Chlip , chlip, chlip!

                ;)

                • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 16:01
                  Always look on the bright side of... death ? ;]

                  haha, zupełnie zapomniałem, że w zasadzie to pora się powoli zbierać
                  do odlotu ;]
                  Podobno w Rosji konserwy i wódka idą jak woda w sklepach.
                  w Polsce też... ale chyba z innej okazji ;]

                  haha, nam to tej niedzieli nawet poskąpić chcą, na piątek ustalili
                  termin zbiórki. [niektórzy zarobią na ludzkiej naiwności, hehe]
                  • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 00:45
                    grek.grek napisał:

                    > Always look on the bright side of... death ? ;]

                    He, he :)))

                    Grek, nie chce ze mną zatańczyć! Chlip! Chlip! Chlip! Chlip! Chlip! Chlip! Chlip! Chlip!


                    Oficjalnie mogę już powiedzieć: koniec świata nie nastąpił
                    z przyczyn obiektywnych.

                    Dobrej, spokojnej nocy, Greku! Życzę ja i Majowie!

                    :)
                    • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 14:04
                      tak mnie ta wizja końca świata wystraszyła, że
                      aż dostałem pomroczności jasnej i nie zauważyłem...
                      no jasne, że tańczymy :]
                      img1.etsystatic.com/000/0/5695218/il_fullxfull.254914261.jpg(1000x742)

                      hehe, czekałem na jakieś grzmoty i błyskawice, a tam nic... :]

                      • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 14:11
                        ech no, link nie działa, może z tego pójdzie :
                        img3.etsystatic.com/000/0/5695218/il_fullxfull.149596371.jpg
                        • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 15:37
                          Ufff, kamień z serca!

                          Jaki piękny obrazek, Grek.Kocie! :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                          To chyba Pepsic, przyśpiewuje nam do tańca, nieprawdaż!? He,he! :)))
                          • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 15:55
                            haha ;] może pada ze śmiechu, bo te taniec jakiś taki nieudatny ? ;]

                            [ja już nie chcę zgadywać, kim są te dwie wdzięczne myszki u dołu, po lewej ;]

                            • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 23.12.12, 01:01
                              Ha, ha, ha! Tak też może być. :)))))

                              Chichichichi :)))
                              Są urocze, te myszki dwie. :]


                              PS
                              A u nas dziś istne rewolucje kuchenne, wymiana starej lodówki na nową, mnóstwo czasu pochłonęła ta operacja, w związku z tym piernik nie upieczony , tamto nie zrobione ...

                              • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 23.12.12, 13:52
                                o, z nową lodówką na pewno pójdzie Ci wszystko szybciej :]
                                grunt, to jakoś przebrnąć przez ten moment najbardziej nieznośny.

                                spójrz jaka symbioza.... koty z myszami... muzyka... ;]]
                                • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 24.12.12, 14:38
                                  Mamy przez ta lodówkę straszny poślizg.

                                  Wczoraj był istny maraton w kuchni, od 6.00 rano!

                                  > o, z nową lodówką na pewno pójdzie Ci wszystko szybciej :]
                                  Jak coś nie mieściło się do małej lodówki szło na balkon, nawet teraz wielki gar z ryba stał na balkonie. Nie ma strachu w naszym fachu.

                                  A tak, zauważyłam, obrazek z przesłaniem! :)

                                  • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 24.12.12, 15:26
                                    czyli... świątecznie ? :]

                                    sporty ekstremalne zaczęłaś, z tego co widzę, uprawiać, Barbasiu... ;]
                        • pepsic Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 23.12.12, 16:55
                          Szczerze podziawszy, całe towarzystwo wygląda na nieźle ubzdryngolone;), no może poza myszkami.
                          :)
                          • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 24.12.12, 14:32
                            Ha,ha,ha! :)))

                            No cóż, świętujemy radośnie! ;)

                            PS Myszy zaraz dołączą do towarzystwa!
                          • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 24.12.12, 15:27
                            myszki dopiero przed "zaprawą" ;]]
            • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 13:25
              PS : wielkie Ci dzięki i ukłony za wszystkie Twoje suplementy do Połanieckich,
              mam nadzieję, że jeszcze coś ciekawego uda Ci się magicznym sposobem znaleźć :]
              • siostra.bronte Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 13:29
                A ja przypadkiem napatoczyłam się na Połanieckich, to był odcinek z akcją w Wenecji. Trzeba przyznać, że było na co popatrzeć. Świetny Seweryn. Ale Marynia coś za bardzo anielska :)
                • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 16:03
                  yup, pamiętam :]

                  Marynia upozowana na kobietę przy której, jak mawiał klasyk "erekcja jest niestosownością" ;]
                  ale ma też momenty lepsze niż gorsze, zaś cała reszta, takie mam wrażenie, z nawiązką
                  rekompensuje jej "papierowość".
                • pepsic Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 18:09
                  Przypomnijcie mi, kto gra Marynię (Nehrebecka?) oraz gdzie i kiedy mozna rzucić okiem. Grek tak pasjonująco opowiada, że narobił mi apetytu.

                  • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 21.12.12, 13:16
                    miło mi słyszeć, hehe :]

                    ja oglądam w Dwójce, we wtorki, późno bo zaczyna się zwykle między
                    0:30-1:00 w nocy.
                  • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 21.12.12, 13:21
                    yup, Nehrebecka.
                    • siostra.bronte Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 21.12.12, 14:43
                      "Połanieccy" lecą też w kanale Kino Polska we wtorki o 20.15. Ale w święta ich nie będzie.
              • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 00:30
                grek.grek napisał:

                > PS : wielkie Ci dzięki i ukłony za wszystkie Twoje suplementy do Połanieckich,
                > mam nadzieję, że jeszcze coś ciekawego uda Ci się magicznym sposobem znaleźć :]

                Cała przyjemność po mojej stronie. :)
                Będę mieć w nowym roku (mam nadzieję) książkę Barbary Wachowicz "Marie jego życia" -
                o Henryku Sienkiewiczu i jego pięciu ... Mariach, z ktróych trzy były żonami. Postaram się podrzucić coś ciekawego . :)

                • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 14:14
                  jesteś nieoceniona :]
                  • barbasia1 Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 23.12.12, 00:54
                    A Ty inspirujący! :)
            • pepsic Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 20.12.12, 18:25
              Poprawie sie, obiecuje, jak zawitasz z pielgrzymka :)
              Ps. polskie znaki mi ucielo:((
              • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 21.12.12, 15:00
                w prawym dolnym rogu trzeba zmienić EN na PL :]


                • pepsic Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 21.12.12, 19:14
                  Greku dziękuję za dobre chęci, ale to nie słownik, a przypadkowe wbijanie klawiszami niechcianych funkcji. Czasem pomaga jednoczesny shif i alt, ale na ogół muszę się resetować.
                  • grek.grek Re: Mapa na dziś "Człowiek w żelaznej masce" 22.12.12, 15:59
                    aaaa, widzisz, chyba wiem o co chodzi.
                    mnie też zmuszało to do resetów, swego czasu.

                    spróbuj : 2 klawisze w lewym dolnym rogu : "shift" i "ctrl" - jednocześnie.
                    u mnie działa [mam nadzieję, że o tym samym rodzaju błędu
                    mówimy].
    • grek.grek ROdzina Połanieckich, 6 odc 19.12.12, 11:21
      Calfornication wczorajszy - nieco później, a na razie coś powiem o POłanieckich.

      Od czego by tu zacząć... może od tego : o jakże biednym człowiekiem jest pan Maszko ;]]
      Ledwie się ożenił, a już kłopoty ma, i to takie, że nimi rysuje sufit, jak chodzi po domu dumając, jak by tu parę rubelków wykombinować dla podreperowania swojej finansowej kondycji, jak zawsze mocno chybotliwej.

      Tytuł odcinka brzmi "Zdrada", no i rzeczywiście do zdrady dochodzi, a nawet... do dwóch zdrad równolegle. O tempora... ;] Ale coś się dzieje, zdecydowanie relacje między postaciami nabrały krwi i kości.

      Oto pan Maszko sprzedaje Połanieckiemu las na Krzemieniu - to się Marynia ucieszy, Maszko dostaje parę groszy, POłaniecki odzyskuje dla Maryni to, co dla niej ważne, a do tego pan Maszko może zapłacić ratę za dzierżawę majątku Pławickich. Przy okazji adwokat Maszko pracuje właśnie przy sprawie pewnego testamentu, i jesli wszystko pójdzie sprawnie, to prowizja ustawi go w znakomitej sytuacji finansowej.

      Świeżo poślubiona żona pana Maszki - Teresa Krasławska z zaskoczeniem przyjmuje informację, ze mąż cały czas hulał na kredytach i tworzył jedynie iluzję bycia zamożnym człowiekiem. W chwili próby staje jednak u jego boku i powiada, że jak trzeba, to niech swobodnie dysponuje jej majątkiem odłożonym na procent. Wzrusza go pana Maszkę, który pada przed nią na utrudzone kolana. Widzi tę scenę Połaniecki. Przez okno, bo właśnie przyjechał do Maszków z dobrą nowiną - mianowicie : że udzieli pożyczki panu Maszce, te samej pożyczki, której mu dzień wcześniej odmówił. Marynia wstawiła się za Maszką, no i mąż uległ.

      Jest jednak jeszcze inny powód ochoczego przyjazdu Stacha do Maszków - jest nim pani Maszkowa. Połaniecki oddala się nieco od żony, która nosi ciążę, niby jest grzeczny i troskliwy, ale kobiety szuka, a w domu tylko matka polka... I otóż Połaniecki zaczyna pałać uczuciem do pani Maszkowej. Rozmawia z nia, wodzi za nią wzrokiem, ona to czuje, a kiedy pan Maszko na moment ich opuszcza POłaniecki szybko do niej podchodzi i wyznaje namiętnie "czy pani nie widzi, co się ze mną dzieje ? ja panią kocham !" - mocne, nie ? ;]

      Kilka dni później ma się odbyć przyjęcie u Maszków. POłaniecki jednak tego dnia jest zajęty - wyjeżdza razem z malarzem Świrskim, aby obejrzeć posiadłość wiejską, którą chce kupić dla siebie i żony. Dworek jest piękny, dookoła łąka, trochę zaniedbany z zewnątrz, ale to tylko mu uroku dodaje. POłaniecki kupuje go, z zastrzeżeniem,ze gdyby jednak Marynia nie czuła się tam dobrze - będą mogli się wyprowadzić i odzyskać zaliczkę.

      ALE, zanim Stach spotyka się ze Świrskim - jedzie do Maszków. Niby przeprosić za to, ze go wieczorem nie będzie, lecz przede wszystkim po to, by spotkać się z panią Maszkową. Hipolita Apolinarego w domu nie ma, więc Połaniecki przystępuje do zdecydowanego natarcia. Pani Maszkowa cofa się przed nim, cofa, cofa... aż wreszcie oddaje mu się w namiętnym uścisku kanapowym :] Zdrada numer 1.

      Poeta Zawiłowski zaręcza się z panienką Castelii. Zrywa dla niej kwiatki na łące, biega na kolanach, całuje po rękach, ona sporządza jego portret i uczy go tańczyć... Idylla narzeczeństwa. W dodatku wuj Zawiłowskiego im błogosławi, a że gośc dysponuje sporym majątkiem, to można przypuszczać, że zadba o bratanka i żonę. Poeta jest dumnym młodzieńcem, więc niespecjalnie chce być wspierany cudzą kasą, ale stara ciotka panny Castelli prowokuje go, zeby zmienił zdanie, wyliczając : co i za ile powinien mieć, żeby pasować do jej wypasionej podopiecznej. Zawiłowski notuje to skrzętnie. Jego wuj kombinuje, jakby tu chłopakowi wcisnąć forsę... Młodziak ma pewną sumę, ale jest ona odłozona na procent, za który opłaca on pobyt swojego ojca w zakładzie psychiatrycznym [odwiedza go tam czasami], sam zaś dorabia w spółce Bigiela i Połanieckiego. Na koncept wpada żona wuja - trzeba założyć jeszcze specjalne konto na okoliczność ojca, a wtedy poeta będzie mógł korzystać z tego, które już ma. Wkrótce wuj Zawiłowski umiera, nie zostawia po sobie testamentu, wszystkie dyspozycje w sprawie majątku zostają przy żonie. Kręci się przy sprawie pan Maszko, ofk :], który już wcześniej [zapobiegliwy gość] prosił Połanieckiego, zeby go uczynił plenipotentem starego Zawiłowskiego, do czego nie doszło, ale... z czyjej pomocy skorzysta pani Zawiłowska, jak nie z zaufanego człowieka przyjaciela domu [Stacha] ... hehe.

      POeta Zawiłowski bywa w podwarszawskim majątku Osnowskich regularnie, zachwycając się swoją "Kastelką", Linetą, ona pozwala się adorować i wygląda na szczerą dziewczynę, nawet lekko zdziwioną, że taki poeta wybrał właśnie ją...

      Przygląda się temu Aneta Osnowska i, trudno powiedzieć z jakiej przyczyny, zaleca swojemu wzdychaczowi, niejakiemu Kopowskiemu, zeby mizdrzył się do Linety. No to Kopowski się mizdrzy. Idzie mu to tak świetnie, że pewnego dnia, kiedy Lineta maluje jego portret, zaczyna się do niej dobierać nie na żarty, a ona nie potrafi mu odmówić i kotłują się na szezlongu, ona w bieliźnie i z rozwianym włosem, on z wąsami, ktore mu się na czoło przesunęły, porozpinany. Pech chce, że w tę scenę wpada, jak śliwka w kompot, poeta Zawiłowski : patrzy, patrzy i doznaje szoku... Świadkiem sceny jest pierdołowaty mąz Anety. On też na chwilę zastyga w bezruchu, a potem nie może nigdzie znaleźć poety, który prysnął wzburzony. Taki był zaaferowany, taki zakochany, w pracy poprosił o tydzień wolnego na miesiąc miodowy, którego z radością mu udzielili Bigiel i Stach...Jak to mawiał malarz Świrski "ach, kobiety... chciałoby się każdej skrzydła przyprawić, ale niektóre mają tylko ogony" ;]

      Osnowski biega, lata i szuka Zawiłowskiego, który musowo wrócił do domu, do Warszawy. Angażuje w poszukiwania także Stacha. Dopiero wieczorem Połaniecki znajduje poetę... W swoim gabinecie, w firmie. Drzwi są zamknięte, a Zawiłowski, w stanie rozpaczy, wyjmuje z szuflady biurka rewolwer, który trzyma tam Stach [notabene, czyszczony w jednej z pierwszych scen odcinka, jak u Czechowa...]. POłaniecki próbuje mu przeszkodzić, ale zanim zorientuje się, ze drugie drzwi są otwarte... pada strzał. Efekt nie został pokazany, ale mina Stacha może świadczyć o tym, że poeta się zabił. Zdrada numer 2.

      Aż się zdziwiłem... malarz Świrski sporządzał portret greckiej bogini, w szatę której odziana była modelka... i oto modelka owa szatę swoją miała dalece prześwitującą ;] Śmieję się trochę, bo... co by Sienkiewicz powiedział na takie bezeceństwa, gdyby dożył ekranizacji, hehe. No i Świrski do zrozumienia daje, że z nią utrzymuje relacje nieco wykraczające poza stosunki malarz-pozująca :]

      A poza tym, to ma gębę pełną frazesów, głównie utyskuje na chwiejną naturę kobiet "Jedna na dziesięc umie kochać ! A co innego mają do roboty ? przecież to my, mężczyźni, pchamy ten świat do przodu" - hehe. Oczywiście, Świrski zmieniłby się dla odpowiedniej kobiety, najchętniej dla Maryni, którą tak komplementuje przy Połanieckim, że Stach podwójnie się czuje skrępowany wewnętrznie, że się rzucił z twarzą na panią Maszkową, która zresztą opierała się tylko chwilę, dla stworzenia pozorów :] Świrski zresztą poznaje interesującą panią Ratkowską, którą zabawia swoim towarzystwem, trudzi spacerami po parku i ogrodzie w domu Bigielów, i zamęcza opowieściami o tym, co malował, kogo malował, na szczęscie nie mówi o tym, czy próbował malować ;]

      W tej kołomyji, to rodzina wspólnika Połanieckiego - Bigiela, wydaje się być oazą spokoju i harmonii, on nie skacze na boki, żona przyjemna i wierna, w ogrodzie bawi się piątka ich dzieci, uwielbiających oczywiście Marynię i domagających się od niej opowiadania bajek, zaś podmiejski dom z werandą i ogrodem, a nawet małym parkiem, jest miejscem, gdzie przyjemność i równowagę znajdują wszyscy pozostali, zwłaszcza Marynia, będąca w ciązy, i nie mająca pojęcia, że mężulo dał susa w krzaczory z panią Maszkową. Pan Maszko też nie wie, że żona dała susa, więc na razie cicho sza, chyba, że ktoś się wygada. I o ile pan Maszko gotów by był na pokaz się rzucać...
      • grek.grek Re: ROdzina Połanieckich, 6 odc 19.12.12, 11:46
        ... ot, choćby na pokaz, a także dlatego, ze "łatwiej go wrzucić do wody niż utopić", to Marynia zapewne jakoś by ten cios zamortyzowała, bo jak mawia Stach "ona małżeństwo traktuje jak służbę" i sama powiada, do Bigielowej, że "kocha Stacha, ale żaluje, ze nie może go kochać jeszcze tysiąc razy mocniej" - no to Heniek nam po rajtach pojechał :]

        ale i Osnowska nie jest święta, jej intryga doprowadzająca do tragicznego finału, przypomina akcje urządzane przez markizę De Merteuil w "Niebezpiecznym związkach", ona sama - tę postać właśnie, a Kopowski jej towarzysza Valmonta. Zaś związek poety Zawiłowskiego z LInetą Castelli, zwłaszcza jego finał [scena in flagranti] zalatuje inspiracją "Lalką" i sceną w pociągu przed Skierniewicami.

        Do tego jest tradycyjna postać nieprzyjemnej ciotki, patrzącej tylko na to, żeby jej pannica wyszła za mąz bogato i z wizją zdobycia statusu, a nie z miłości. Stara posuwa się nawet do tego, że po śmierci starego Zawiłowskiego jedzie do nowego domu POłanieckich i pyta Stacha o to, jak wygląda sprawa testamentu zmarłego, i na ile może liczyć Lineta, jesli wyjdzie za poetę Ignacego. Koniec końców rzecz przestaje mieć znaczenie, bo poeta wybiera zgon, zamiast twórczego wykorzystania zawodu miłosnego, a rozwiązła Lineta zostanie co najwyżej z "durniem" Kopowskim, zamiast prawdziwie ją ubóstwiającego męża.

        Ha, kto wie, może Aneta Osnowska próbowała oszczędzić obojgu rozczarowań, które na własnej skórze doświadczyła i doświadcza ? Linecie - życia z facetem-bamboszem, z którym trudno wytrzymać na dłuższą metę, a Ignacemu - zdrady żony, jaką prędzej czy później musiałby przeżyć, z powodu swojego zaślepienia ?

        Miejsca dobrane są wybornie : dworki z ogrodami, parkami, werandy, wielkie urządzone z gustem pokoje, oranżerie, sceny spacerowe z Łazienkach... prawdziwa uczta estetyczna.

        wspomniana rodzina Bigielów :
        www.filmpolski.pl/z1/64z/2864_2.jpg
        Osnowska, Osnowski, LIneta Castelli :
        dystrybucja.tvp.pl/__data/assets/thumbnail/0003/18498/37520Rodzina20PoC582anieckich20003.jpg
        pechowego poetę Ignacego gra Andrzej Precigs :
        www.filmpolski.pl/z1/23o/4023_1.jpg
        • pepsic Re: ROdzina Połanieckich, 6 odc 20.12.12, 17:58
          A tak na marginesie, Heniek (he, he) w dzisiejszych czasach niezłą kasę by tłukł na pisaniu scenariuszy, Łepkowska co najwyżej mogłaby mu kawę parzyć;)
    • grek.grek Californication, sez 5 odc 10 19.12.12, 13:36
      orajt, co tam u Hanka Moody'ego i jego gładkgłowego kolegi, zapytacie powodowani nieposkromioną ciekawością ? ;]]
      Już bieżę Was objaśniać...

      Oto Hank zażywa rodzinnego niemalże komfortu - po tym, jak został zwolniony z funkcji scenarzysty gniota pod tytułem "Gliniarz z Santa Monica", a za sprawą Łysego funkcję piszącego dialogi przejął Tyler, chłopak córki Hanka, Moody spędza czas z Karen i córką właśnie, w domu Richarda Batesa, męża Karen, chwilowo przebywającego na odwyku. Czas ten wyraźnie mu służy, zdobywa się nawet na uwagę "patrzcie, że ja cały czas od takiego życia uciekałem...".

      Łysy,, któremu Hank w ostatniej scenie poprzedniego odcinka rzucił w twarz "kończę z tobą : jako agentem i jako przyjacielem", próbuje jednak Hanka przebłagać, przeprosić, pokajać się za to, że wsadził Tylera na miejsce Moody'ego przy filmie, od którego Hank strasznie chciał się wymigać ;] Charlie jest zdesperowany, namawia nawet Karen, żeby się erotycznie Hankiem zajęła, co by miał lepszy humor i może wtedy jemu przebaczył. Karen odmawia i nie chce wpuścić Charliego do środka, ale współczuje Łysemu, w końcu znają się od stu lat. MOody akurat pluska się w basenie, kiedy brawurowo Łysy przedziera się przez parkany, płoty i co tam jeszcze i domaga się ręki na zgodę :] Hank znów go odsyła w cholerę, aż Łysy wskakuje do basenu i udaje, że się topi, żeby wzruszyć Hanka. Nic z tego. Moody jest nieubłagany. Łysy przerywa próbę samobójczą i ociekając wodą wychodzi spicniały do reszty, żegnany piskliwie intonowanymi inwektywami Hanka :]

      Przyroda pustki nie znosi, więc Hank znajduje nowego agenta - też łysego, tyle że wysokiego :] Agent ów pyta, jakie Hank ma oczekiwania, na co Moody najpierw rzuca coś o seksie z wieloma kobietami naraz ;], a potem śmiało rzuca, że chciałby pracować z ambitnymi twórcami, dla których kino to nie tylko kasa i komercja. I kiedy tak sobie ustalają reguły współpracy pojawia się w barze Łysy. Nowy agent Hanka nie chce mu podać ręki, mówiąc "mam dla ciebie same serdeczne uczucia, ale z powodu tego, co zrobiłeś Hankowi, nie podam ci ręki". Łysy wzrokiem zbitego psa patrzy na Hanka, ale Moody demonstracyjnie i z fochem na twarzy odwraca od niego [świetny moment]. A potem Hank i jego nowy agent znikają, bo jadą do "Larsa", reżysera, z którym ma Hank współpracować. Na odchodnym Moody rzuca do Łysego "ma dla ciebie same serdecznie uczucia..." - Łysy z nadzieją na twarzy, ale Hank złośliwie odpala "Żartowałem !!" i dodaje sopranem : "... ty łajzo". Normalnie, jak dzieci ;]

      Lars [czyżby to aluzja jakaś do pewnego Larsa ? :)] ma gest. Przyjmuje Hanka z jego agentem w wypasionej chałupie. Mówi, że chciałby nakręcić film o "największe k.rwie wszechczasów... o Marii Magdalenie" [ach to obrazoburstwo z przedszkola, hehe]. Hank słucha z życzliwym zainteresowaniem. Za moment pojawiają się trzy... "marie magadelny", w tym jedna, którą Hank spotyka już 3 raz - Trixie [wcześniej, w 1 i 2 serii, co zostało uwiecznione w spojlerach, heh]. I już, jak para dobrych przyjaciół od seksu, lądują pod pierzyną [słowo daję, prawie pierzyna], kiedy Hank słyszy dziwne odgłosy z pokoju, w którym Lars zabawia się ze swoją nierządnicą ;] - Trixie mówi mu, żeby sie nie martwił, bo "Lars taki już jest, to nie groźnego", ale Hank nie może przejść do konkretów, zanim nie sprawdzi, czy kobiecie nie dzieje się krzywda. Zagląda więc "za kotarę", a tam Lars w gaciach ściga po wewnętrznym dziedzińcu [yes, taka to wypas-chata ;)] topless mulatkę. I miota najgorsze zarzuty - że on płaci, a ona mu nie jest w stanie postawić... sami wiecie czego. Przypomniał mi się ten dowcip : mąz do żony "znowu nie miałaś orgazmu ! co się mówi ?!", żona "przepraszam" ;]] Hank oczwywiście wkracza i uspokaja Larsa i sugeruje, że jego zachowania jest niedopuszczane, czym raczej wkurza go jeszcze bardziej, lecz prznajmniej ratuje prześladowaną dziewczynę przerywając jej szalony kłus dookoła leżaków i innych architektoniczynych naturalnych przeszkód. Impreza kończy się fiaskiem : seksu nie ma, dziewczyny get out, Hank zostaje wywalony przez Larsa i pożegnany najgorszymi wyzwiskami a'la "ty pisarzyno !", a nowy agent Hanka zostaje jego byłym agentem, bo wymawia mu wspołpracę, po tym jak "obraził reżysera, który dostał Oscara, Złotą Palmę, Złote Globy, z którym znam się od 30 lat, ty gnoju" :]

      Wszystkie drogi prowadzą do Runkle'a ?

      Łysy też nie ma lekko. Spotyka się ze Stu, mężem swojej eks-żony Marcy, producentem filmowym. I czego się dowiaduje... że jego nowa dziewczyna, opiekunka do dziecka Runkle'a i Marcy, które mieszka wraz z Marcy i Stu... że Lizzie załapała się na rolę w "Gliniarzu w Santa Monica", zaraz po tym, jak zrobiła przyjemność Stu :] Łysy jest załamany. "Moja dziewczyna, ona to zrobiła ?", bełkocze nieprzytomnie. Stu go otrzeźwia "jaka twoja dziewczyna, opamiętaj się... to dziwka, która dla roli filmowej zrobi wszytko".

      Łysy wraca do domu załamany, pyta Lizzie, czy to prawda, ona mu odpowiada swobodnie,ze i owszem, i żeby nie brał tego do siebie, dla niej to nic nie znaczyło, było to dobrym krokiem w jej filmowych planach, więc i on nie powinien sobie cała historyją zaprzątać glowy. Ale Charlie nie umie, nagle wzbudza się w nim moralnośc wysokich tonów "przecież to mąz Marcy ! Jak mogłaś to jej zrobić ? Jak mogłaś zrobić to MNIE ?! I co z wiernością ? Co z zasadami ?" :] Ale dziewczyna słucha jednym uchem, maluje się, bo zaraz wychodzi i jedzie na plan filmowy, żeby zagrać ten swój epizodzik ustnie wywalczony.

      Desperacja podpowiada Runkle'owi, żeby wszystko opowiedzieć Marcy. Kiedy jednak sie spotykają, i Łysy płacze, że go Lizzie zdradza, Marcy pyta "jak ?", na co on "oralnie", na co ona "ale z kim ?", i on już ma na końu przewodu pokarmowego, że z jej nowym mężem, ale... dopada go nagła szlachetność serca i nie mówi jej prawdy "... z jakimś aktorzystą", cedzi przez zęby. Stara miłośc nie rdzewieje, Łysy jakoś nie umie rozbić związku eks-żony, w którym ona chyba jest dośc szczęśliwa...

      Hank spędza wieczór z Karen. Następnego dnia wraca Bates, a więc to chwilowo koniec miłego wspólnego. Pojawia się Becca, rozżalona, bo Tyler coś zrobił nie tak. Karen rzuca się pocieszać ją. Hank wychodzi do Tylera i daje mu odprawę. Dowiaduje się, że Tyler próbował kręcić z... Kali, czarnoskórą piosenkarką, koleżanką Samuraja. I Becca się dowiedziała. Hank ostrzega Tylera, że wdzięczenie się do Kali może mieć fatalne skutki, bo Samuraj uważa ją za swoją dziewczynę [nawet jesli Kali nic o tym nie wie], do tego ma miecz samurajski ii w razie czego nie zawaha się sie go użyć powyżej albo poniżej pasa Tylera. A razem z nim Hanka, bo Kali romansowała także z Moodym,, co dotąd Hankowi udawało się ukrywać przed Samurajem.

      A potem Hank wraca do domu i dołącza do pocieszania córki :]

      zdjęcia tradycyjnie ze strony serialu w CTv :
      www.ceskatelevize.cz/porady/10438586159-californication-v/212381475460010-uchylaci-a-devky/


    • siostra.bronte "Dokąd, człowieku". 19.12.12, 17:51
      Nie wiem czy zauważyliście, że nie było mnie przez chwilę :) Miałam problemy z komputerem. Na szczęście udało mi się ściągnąć fachowca, rzutem na taśmę. Bo od świąt do Nowego Roku życie w kraju zamiera i załatwienie czegokolwiek w tym czasie graniczy z cudem. Co jest zresztą bardzo irytujące.

      Jutro w Kulturze o 17.10 telewizyjny film z 1984 r. Widziałam go bardzo dawno, ale pamiętam do tej pory. Niby kryminał, ale z psychologicznym zacięciem.

      Fabuła w skrócie. Prokurator Kaleta (Gustaw Lutkiewicz) prowadzi swoje ostatnie śledztwo przed przejściem na emeryturę. Inżynier Szymański zginął wypadając z pociągu. Prokurator próbuje wyjaśnić, czy był to wypadek, czy coś innego. Prowadzone śledztwo ma coraz większy wpływ na życie prokuratora...

      Mały, skromny film, ale pozostaje w pamięci. Jeżeli macie chwilę czasu (film trwa godzinę) to polecam.
      • siostra.bronte Re: "Dokąd, człowieku". 19.12.12, 18:49
        Zgubiłam znak zapytania: "Dokąd, człowieku?"
      • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku". 20.12.12, 00:45
        Ja zauważyłam wczoraj wieczorem. Pomyślałam sobie, pewnie Bronte w wir przygotowań przedświątecznych wpadła.
        Dobrze zrobiłaś, żeś ściagnęła zaraz fachmana.
        Mogłabyś zostać bez netu na święta. A my bez wieści od Ciebie.

        Pepsic przydażyła się w Święta Wielkanocne taka awaria, omal się na nią nie obraziliśmy za brak wieści. :)
        • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku". 20.12.12, 00:46
          Może się załapiemy! Dzięki za info.
        • siostra.bronte Re: "Dokąd, człowieku". 20.12.12, 13:17
          Miło mi :)
          Świąt, o zgrozo, nie obchodzę, więc omija mnie szał zakupów, porządków i pichcenia :)
          • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku". 20.12.12, 13:31
            siostra.bronte napisała:


            > Świąt, o zgrozo, nie obchodzę, więc omija mnie szał zakupów, porządków i pichcenia :)

            Zgroza! ;))
      • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku". 20.12.12, 13:12
        Brawo dla fachowca :]

        nie znam tego filmu, a zajawka brzmi interesująco, więc - jeśli tylko się uda, to
        nie omieszkam zonaczyć. Dzięki za propozyszyn.
      • pepsic Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 20.12.12, 18:39
        Ledwo na oczy patrzyłam, a zauważyłam, ale tak jak Barbasia na poczet świątecznego szaleństwa zaliczyłam.

        Ps. Siostro, melduje, ze oglądam Twojego "Sherlocka" w BBC i coraz bardziej sie wciągam, a co poniektórzy domagają sie codziennie nowego odcinka, mimo początkowego kręcenia nosem, ze nie ma czapeczki detektywistycznej tudzież brzydkiego posądzania, czy aby czasem nie sa para z Watsonem. Niestety pozna pora i reklamy nie pozwalają mi dotrwać do końca.

        :)
        • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 13:20
          opisy Sherlocka, sporządzane przez Siostrę, są tak dobre, że gdyby
          nagle przyszło mi móc oglądać ten serial, to chyba bym się nawet
          nie przyznał, żeby nadal móc je czytać ;]

          [btw, Czesi szykują coś dużego kalibru, tylko nie wiem - na święta, na
          nowy rok... w każdym razie chodzi plansza z glównymi bohaterami tego
          filmu, na razie bez zapowiedzi : gdzie, kiedy i o której, ale jesli chodzi, to
          znaczy, że film niebawem będzie. Tak to odczytuję. Nie zdradzę Wam
          o jaki tytuł chodzi, niech to będzie [mam nadzieję] niespodzianka].
          • siostra.bronte Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 15:04
            Haha, dzięki :)
            No to nas zaintrygowałeś! Nie możesz zdradzić chociaż rąbka tajemnicy? :)
            • siostra.bronte Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 15:14
              Oj, chyba powinnam napisać "Nie możesz uchylić chociaż rąbka tajemnicy?" :)
            • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 16:03
              hehe :]
              Zaraz byście zgadli, co to za film i nici z niespodzianki.
              Jesteście za dobrzy [za dobre] :]

              Poza tym... wiesz, latają te plansze i plakaty po ekranie, jestem przekonany
              że coś jest na rzeczy, bo przypadkiem by tego nie robili, niemniej - wolałbym
              nie rozsiewać plotek :], poczekam aż pojawi się oficjalnie w ramówce i wtedy Was
              zaskoczę.

              Głośny film. Bardzo :]
              • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 16:04
                Bardzo... młody :]
                • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 22.12.12, 00:00
                  Strzelam / nie zajrzawszy nigdzie/
                  ... "Dziewczyna z tatuażem" to może będzie ???
                  Pasowałby mi na święta!


                  :)
                  • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 22.12.12, 14:07
                    dobra próba, Barbasiu, podoba mi się ten typ bardzo... ale to jednak nie o ten film chodzi :]

                    • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 23.12.12, 01:04
                      O! Nie "Dziewczyna z tatuażem"?!?? Na pewno nie? Niemożliwe! Taka byłam pewna.

                      W takim razie już nie zgaduję czekam na niespodziankę.
                      Chyba, że ... / tu uśmiech szelmowski/ :}

                      :)
                      • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 23.12.12, 13:49
                        hehe, zgadniesz wcześniej niż ten film pokażą, na pewno :]
                        • barbasia1 Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 23.12.12, 15:08
                          Wprawdzie miałam nie zgadywać, ale przyszedł mi do glowy jeszcze "Wstyd " i "Spadkobiercy" z Clooney'em.


                          :)
                          • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 23.12.12, 15:14
                            też fajne typy :]
                            ale nadal nie padł jeszcze tytuł właściwy.
                            • pepsic Zagwozdka świąteczna 23.12.12, 16:35
                              To może "Artysta" jakoś tak wpisujący się stylem retro w atmosferę świąteczną, ale pewnie d..., bo skąd te 3 lata?
                              • siostra.bronte Re: Zagwozdka świąteczna 23.12.12, 17:03
                                O, też myślałam przez chwilę o tym filmie.
                                Ponieważ Grek nie uściślił, czy to kino ambitniejsze, czy komercja to strzelam na oślep: "Avatar"??
                              • barbasia1 Re: Zagwozdka świąteczna 24.12.12, 14:41
                                pepsic napisała:

                                > To może "Artysta" jakoś tak wpisujący się stylem retro w atmosferę świąteczn
                                > ą, ale pewnie d..., bo skąd te 3 lata?

                                O! Nie pomyślałam o tym, ale to dobry typ! :)
                              • grek.grek Re: Zagwozdka świąteczna 24.12.12, 15:30
                                jesteście dzielne i typy są interesujące, ale... nadal nie mamy rozstrzygnięcia :]

                                bardzo znany tytuł, BARDZO :]
                                • pepsic Re: Zagwozdka świąteczna 26.12.12, 09:54
                                  W takim razie ostatnie podejście, bez przekonania i z pewną nieśmiałością: "Jak zostać królem", bo polski repertuar to chyba nie?
              • pepsic Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 21.12.12, 19:16
                Tak po prawdzie nie dajesz nam szansy;)
                • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 22.12.12, 14:17
                  Jesteście tak dobre, że raczej Wam trzeba utrudniać zadanie niż ułatwiać :]

                  no dobrze, zawęźmy obszar poszukiwań do ostatnich 3 sezonów filmowych :]
                  • siostra.bronte Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 22.12.12, 14:30
                    Podaj jeszcze pierwszą literę tytułu :)
                    • grek.grek Re: "Dokąd, człowieku" / "Sherlock" 22.12.12, 15:52
                      ech, to by było już zbyt duże ułatwienie :]
                      ostatnie 3 sezony, głośny film...
        • siostra.bronte "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 21.12.12, 15:01
          Miło mi :)

          O, fajnie, że oglądałaś "Sherlocka"! Tak, to jest taki serial, który na początku może nie robić specjalnego wrażenia. Kiedyś jak leciał premierowo w BBC, to obejrzałam kawałek i przełączyłam się na inny kanał! Jak się przebrnie przez początkowe wątpliwości, to poźniej jest już tylko lepiej. Faktycznie oglądanie w BBC jest trudne, reklamy są wkurzające. Do tego anemiczny lektor i słabe tłumaczenie, co zauważy każdy z nawet przeciętną znajomością angielskiego. A dialogi są tu akurat bardzo ważne. I wyznam Ci w sekrecie, Pepsic, że jestem beznadziejnie zakochana w Benedikcie :((

          Przy okazji zbieram się cały czas do opisania dwóch ostatnich odcinków. Oba są znakomite, ale ostatni jest po prostu genialny! Aż nie wiem jak się do tego zabrać. Niestety, problemy komputerowo-zdrowotne spowodowały, że musicie jeszcze poczekać. Obudziłam się dzisiaj z okropnym bólem gardła i jeszcze dziś wieczorem idę do lekarza. Znowu rzut na taśmę przed świętami. Ja to mam szczęście :(

          Nie mogłam, niestety obejrzeć "Dokąd, człowieku". Może ktoś jednak obejrzał ten film?
          • pepsic Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 21.12.12, 19:03
            Ja miałam podobnie, o czym wspominałam, a że pierwszy raz trafiam na odcinek z gołą babą;), wiec tym bardziej poczułam nieco zdezorientowana.
            Ale, ale, nie przypadkowo zaczęłam o Sherlocku licząc po cichu na Twoja kontynuacją "Psa Baskerwilów" oraz ostatniego odcinka (tak?) z intrygą muzealną Moriartego.

            Ps. Obiecuję Siostro, nikomu nie powiem;).
            Rzeczywiście Benedict ma coś w sobie, a w świetle tego, co napisałaś wcześniej przy okazji zauroczenia ww. kobieta .zastanawiam się, czy aby nie jest prawiczkiem;)

            Siostro, zdrówka w takim razie. Ja niestety nic nie oglądam, tylko nic nie znaczące urywki.
          • barbasia1 Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 22.12.12, 00:24
            Po-Zdrówka, Bronte!
            • siostra.bronte Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 22.12.12, 14:12
              Dzięki :)
          • grek.grek Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 22.12.12, 14:12
            no to zaostrzyłaś sherlockowe tutejsze apetyty :]

            niestety, "Dokąd..." nie zobaczyłem [także].

          • grek.grek Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 22.12.12, 17:08
            Siostro, przeczytałem byłem jakąś recenzję dot. Sherlocka, którego nam tak
            zajmująco opisujesz; recenzję równie entuzjastycznie, jak Ty, oceniającą serial.

            I równie wysoką ocenę wystawiającą aktorowi grającemu Holmesa.

            Tyle, że tam nie jest napisane, na czym to polega, że Mr Cumberbath [napisałem
            bez zaglądania :)] nadał tej, jakby nie patrzeć wielokrotnie już odtwarzanej, postaci
            własny, niepowtarzalny, a jednoczesnie całkowicie nowy rys.

            Czy mogłabyś pokusić się o własną wersję - na czym polega ten szczególny
            charakter aktorstwa 'sherlockowego" w wykonaniu Twojego ulubieńca ?
            • siostra.bronte Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 22.12.12, 17:55
              Hehe, Greku, zgubiłeś jedną literkę w nazwisku: Cumberbatch :)
              Chętnie Ci odpowiem, ale muszę wydobrzeć. Na razie nie mam sił na głębsze analizy.
              • grek.grek Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 23.12.12, 13:54
                zapamiętam :]

                w porządku.
                wracaj do zdrowia, dużo dobrej energii Ci życzę :]
                • siostra.bronte Re: "Dokąd człowiekui?"/ "Sherlock" 23.12.12, 16:32
                  Dzięki :)
    • grek.grek KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 21.12.12, 13:36
      Oglądaliście przypadkiem ?

      chciałem sobie nagrać i tak ustawilem swojego grata, że nagrałem... całe 3 godziny z
      TVP Info zamiast z Dwójki :] O ja nieprzytomny.

      Dzisaj jest powtórka o 2:40.
      w TVN7 klasyka, od 20:00 : Żądło i 22:30 Bullitt, którego kiedyś zachwalałyście :]

      "OKrucieństwo", rosyjski, powtórka, jesli chcecie coś przeczytać, służę :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,131980886,133230382,_Sekret_jej_oczu_Okrucienstwo.html
      wczoraj także "Peryferie", jesli nie oglądaliście, służę ponownie, hehe :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,130276386,130663779,Re_festiwal_powtorek_i_najnowsza_nowosc.html
      i wreszcie, last but not least, w Polsacie, o stosownej Godzinie Duchów -
      "Rocky Horror Picture Show" - powiem tak, jesli nie musicie jutro nigdzie wstawać
      rankiem : koniecznie spróbujcie obejrzeć ten film [musical może raczej ?].
      Rewelacja.

      jeśli Wam nie przeszkadza...

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,124762419,rocky_horror_picture_show_via_polsat_z_wczoraj.html
      • siostra.bronte Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 21.12.12, 15:12
        No, "Bulitt" to absolutny klasyk!

        Jeżeli chodzi o "Żądło", to ten film pewnie się trochę zestarzał. Przyznam, że ani Newman, ani Redford jakoś nigdy na mnie nie działali. No, ale jeżeli chodzi o mężczyzn to mam bardzo wyrafinowany gust :) I w sumie szkoda mi było tego faceta, którego wkręcili.

        Widziałam kiedyś spory fragment "Rocky Horror..." i o dziwo, byłam trochę rozczarowana. Jakoś mnie ten film nie ruszył. Może ilość "campu" była jednak zbyt duża, aby potraktować go poważnie. Chociaż może nie byłam w odpowiednim nastroju?

        • grek.grek Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 21.12.12, 16:10
          a wiesz, że Żądła dawno nie oglądałem... kto wie, jak tak teraz napisałaś, to
          aż się zainteresowałem własnym jego postrzeganiem po takiej przerwie i
          iks filmach w międzyczasie, które jakoś tam musiałby mój gust i zapatrywania
          zdestabilizować [w porównaniu z czasami, kiedy oglądałem go ostatnimi razy].

          ja się zauroczyłem tym "RHPS" :]
          podchodziłem do niego, jak pies do jeża, ale szybko dałem się porwać tej zabawie.
          och, na pewno masz rację - tam wszystkiego jest za dużo :]
          Niemniej, ma to, wg mnie, jakiś niezwykły wdzięk i energię, która te przerysowania, kicze
          i nadrealizmy czyni więcej niż lekkostrawnymi :]
          • siostra.bronte Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 21.12.12, 18:29
            Też widziałam "Żądło" bardzo dawno i już wtedy mnie rozczarował. Ale fakt, że był robiony w okresie, kiedy modne było kino "retro". Szczerze mówiąc to nie wiem, jak bym go odebrała dzisiaj. Może rzucę okiem.

            Z "Rocky Horror..." to było tak dziwnie, że ten film zaskakująco mnie przygnębił. Nie mam pojęcia dlaczego. Niby komedia i to musical, ale jest w nim coś smutnego. Ech, nie czytajcie mnie, dzisiaj jestem w fatalnym nastroju.
        • pepsic Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 21.12.12, 19:33
          Na konto dzisiejszego "Bullita" (również totalnego zmęczenia), próbowałam uciąć drzemkę (bezskutecznie), a teraz idę wieszać na oknie szydełkowe gwiazdki.
          Trudno było mi się oprzeć niebieskim oczom Newmana [mało skomplikowana jestem;)] choć teraz wiem, że to zwykłe soczewki były, natomiast Redford nigdy mnie nie ruszał, "Żądło" oglądałam raz, bardzo dawno, oprócz znanego podkładu muzycznego i stylu retro, mało co kojarzę, ale w swoim czasie byłam pod sporym wrażeniem.

          Ps. Siostro, a ja wyczułam, że jesteś dziś jakaś nie swoja, zwłaszcza z pierwszych wpisów, nawet przegląd sumienia zrobiłam (żart!).

          • barbasia1 Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 22.12.12, 00:22
            pepsic napisała:
            > a teraz idę wieszać na oknie szydełkowe gwiazdki.

            O! Pięknie muszą być! Widziałam takie w jednym oknie u kogoś, pięknie zrobione, a każda inna, nakrochmalone, bardzo efektownie się prezentowały.

            A ja kupiłam dziś z pięknym świątecznym rabatem cudnego świetlistego anioła sporej wielkości z bialej porcelany, w ażurowej szacie.
            Pod szaty anioła włożyć można świeczkę, ktora rzuca nastrojowe światło przez ażurowe dziurki.

            I kupiłam dziś jeszcze, nie zgadniecie co ... świeże czereśnie!
            pochodzące z Chile!
            Postanowiłam skosztować. Czeresnie w grudniu! Rarytas!?
            Paczuszka 150 g kosztowała 1 zł! (jeden złoty)
            W smaku niestety nie tak dobre jak nasze. Ani tak soczyste, ani tak aromatyczne.

            :)





            • grek.grek Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 23.12.12, 13:58
              Chilijskie czereśnie ?
              czerwone ? :]
              • barbasia1 Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 24.12.12, 14:49
                Też się dziwiłam! :)

                Czerwone, czerwone! Wyglądem nie różnią się od naszych! :)

                Dziś w grudniu czereśniami możesz sie zajadać, co za czasy! ;)
                • barbasia1 Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 24.12.12, 14:50
                  PS
                  Dziś już ani śladu po czereśniach!
                  • grek.grek Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 24.12.12, 15:09
                    Bardzo prawidłowy efekt :]
            • pepsic Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 23.12.12, 16:50
              Niezgorsze, ale niekrochmalone, poprawię się za rok;)

              Mi trafił się aniołek płci żeńskiej wykonany z papieru, w białej sukience i z długimi włosami, czyta książkę, pewnie biblię. A ze swoim uważaj, aby się nie poparzyć.

              Łakomczuszek;)
              • barbasia1 Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 24.12.12, 14:45
                Też ładny!

                Będę uważać! :)

                :)
          • siostra.bronte Re: KK "Co słonko widziało" & kilka dobrych Bisów 22.12.12, 14:13
            Tak, chyba majaczyłam trochę w gorączce :) Ale dziś jest już ciut lepiej.
    • grek.grek Co na dziś ? "CRash" ? 22.12.12, 16:14
      trochę średnio dziś z ofertą :]
      może przed świętami i tak mało kto ma czas na filmy...

      TVP2 22:35 "Stay alive" - horror amerykański, powtórka.
      żeby nie pisać drugi raz :] :
      forum.gazeta.pl/w,14,128456927,130234621_Stay_alive_.jpg
      [poza niezłym kamerowaniem i scenografią - zalet niewiele]

      TVP Kult, 20:20 "OBywatel Milk" - nie wiem, jak Wy, ale jakoś nie
      czuję potrzeby powrotu do tego filmu. Obejrzałem raz, uwazam, ze jest
      to dobry film, ale jakoś nie ma w nic nic takiego, czego bym chciał
      znów doświadczyć oglądając ponownie... a Wy ?

      TVN komedia romantyczna, a po niej melodramat :]
      zatrzymali się w rozwoju, wg mnie, a tak dobrze zaczęli "Sherlock" i
      "Wyspa tajemnic"... a teraz pass, powtórki "Bourne'ów", jakieś
      ekranizacje komiksów zamiast kolejnych hitów z ostatnich lat.
      Szkoda.

      w Polonii "Zakochany anioł" [22:30], ciekawe czy platonicznie tylko ? ;]
      Chyba skończyli pasmo z filmami Zanussiego.
      Kto następny będzie ?..

      No nic, widzę 2 ciekawe pozycje i to, jak na złość, nakładające się na siebie :

      TV4, 0:10 "Crash" Cronenberga, thriller wedle którego istnieć może sekta
      ludzi czerpiących seksualną rozkosz z bycia ofiarami albo świadkami wypadków
      samochodowych. Głośne swego czasu, skandalizujące podówczas. Widzieliście już ?
      Ha, rzecz ma 16 lat, ale nie takie matrony tutaj opisywaliśmy ;]

      No i "3:10 Yuma" o 0:35 w CTv1.
      Niby widziałem, ale chętnie bym powtórkę sobie zaordynował.

      Tak czy owak, dzisiejszy wieczór kinomana zaczyna się po północy :]
      • grek.grek Re: Co na dziś ? "CRash" ? 22.12.12, 16:17
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,128456927,130234621,_Stay_alive_.html
      • grek.grek Re: Co na dziś ? "CRash" ? 22.12.12, 16:53
        Hawana na te zimowe krajobrazy ? :]

        premiertablelinens-blog-com/wp-content/uploads/2012/10/3-Old-Havana.jpg
        • grek.grek Re: Co na dziś ? "CRash" ? 22.12.12, 16:56
          ja to mam z tymi linkami haha ;}

          premiertablelinens-blog.com/wp-content/uploads/2012/10/3-Old-Havana.jpg
          • siostra.bronte Re: Co na dziś ? "CRash" ? 22.12.12, 17:41
            Widziałam "Crash" dawno temu. Dużo seksu z samochodami w tle. Dziwactwo, ale można obejrzeć :)
          • barbasia1 Re: Co na dziś ? "CRash" ? 23.12.12, 00:49
            Bożonarodzeniową salsę zalinkuję, w odpowiedzi na zdjęcie cudownej Havanę
            (ach! polecialoby się choć na tydzień do Havany w ten zimowy czas, gdziekowliek, byle ciepło było ... :)

            www.youtube.com/watch?v=SgLdV3d23Bs
            PS A naucz się kroków! ;}

            • grek.grek Re: Co na dziś ? "CRash" ? 23.12.12, 13:53
              ha, można się poczuć jakby się miało sześć nóg i wszystkie robiły coś
              odwrotnego niż pięć pozostałych ;]
              • barbasia1 Re: Co na dziś ? "CRash" ? 23.12.12, 15:10
                Ha, ha, ha! :)))
      • barbasia1 Re: Co na dziś ? "CRash" ? 23.12.12, 00:53
        > TV4, 0:10 "Crash" Cronenberga, thriller wedle którego istnieć może sekta
        > ludzi czerpiących seksualną rozkosz z bycia ofiarami albo świadkami wypadków
        > samochodowych. Głośne swego czasu, skandalizujące podówczas. Widzieliście już ?

        Nie widziałam, ale słyszłam o tym filmie. Mogę zamówić u Ciebie!? :)
      • pepsic Re: Co na dziś ? "CRash" ? 23.12.12, 16:39
        Z tym "Stay alive" miałeś rację, kicha. To już wolę Twoją recenzję.
        • grek.grek Re: Co na dziś ? "CRash" ? 24.12.12, 15:10
          krótsza tortura ;]]
    • grek.grek "CRash" [via TV4] story 23.12.12, 13:22
      Prosta fabuła. Ciekawe sensy.

      James Ballard i jego dziewczyna [żona ?] Catherine żyją w otwartym związku.
      Wygląda na to, że ich głównym celem jest osiąganie seksualnego spełnienia.
      Niespecjalnie dogadza im już seks tradycyjny, więc szukają nowych dróg realizacji -
      z innymi partnerami albo samodzielnie, poza domem, w miejscach publicznych etc.

      Któregoś dnia Jamesowi przydarza się wypadek samochodowy. Zderza się z autem
      jakiejś kobiety. Ląduje na szpitalnym łózku, noga ośrubowana, generalnie : musi
      na chwilę zastopować :] Na korytarzu spotyka współofiarę wypadku - Helen, która
      prowadziła to auto, z którym wpadł w kraksę. Towarzyszy jej tajemniczy facet,
      z bliznami na twarzy; podchodzi on do Jamesa, bardzo blisko, przygląda mu się
      uważnie, z lekka rozsiewając aurę niesamowitości ;] A potem Helen i ten facet znikają.

      Ponownie James spotyka Helen na szrocie, gdzie pojechał zobaczyć, czy jego auto
      po wypadku nadaje się jeszcze do użytku. Spotyka na tym złomowisku Helen, a potem...
      wdają się w gwałtowny romans, który wiedzie Ballarda do grupki ludzi mających
      szczególne hobby i oddających się szczególnym aktywnościom.

      Ludzie ci mają bzika na punkcie wypadków samochodowych...
      Wszystkiego, co z tym związane - wraków powypadkowych samochodów, stłuczek,
      wgnieceń w karoserii... ciał poznaczonych bliznami powypadkowymi... ciał jako takich...
      osób, które przeszły samochodowe kraksy... Zajmują się fotografowaniem takich
      rzeczy, inscenizacją vel odtwarzaniem znanych z historii samochodowych kolizji [np tej w której zginął James Dean], a nade wszystko szukają w wypadkach i ich skutkach - erotycznej
      podniety.

      Główną postacią tego "gangu" jest tajemniczy facet ze szpitala - Vaughn, psychopatolog, a zarazem pasjonat fotografii, nie przepuści żadnemu wypadkowi, kolekcjonuje zdjęcia, na torsie i twarzy ma rozległe blizny pooparzeniowe i po ranach ciętych, w oczach dzikośc pomieszaną z niepokojącą inteligencją i desperacją.

      "Wypadek samochodowy, to nie jest zdarzenie destrukcyjne, przeciwnie - to akt niezwykle twórczy, a nade wszystko katalizator potężnej energii seksualnej" - tak brzmi jego credo i
      podstawa całej aktywności jaką przejawia. James jest nim zahipnotyzowany, nim, Helen, całą tą sektą, włącznie z groteskową Gabrielle, która po kraksie ma obie nogi w szynach i róznych innych urządzeniach usztywniających, chodzi o lasce i przypomina obunożnie kulawego Herr Flicka z "Allo Allo". Szybko James wciąga w całą historyję Catherine.

      Aktywność tych ludzi polega na trzech rzeczach. Po pierwsze - prowokowaniu wypadków samochodowych, w których sami są ofiarami. Kiedy Vaughn wali autem w stojący biernie samochód z Jamesem w środku obaj mają orgazm, tak jak wtedy kiedy Helen strzeliła
      prosto w samochód Jamesa, i oboje to poczuli. Vaughn organizuje inscenizację wypadku Deana, sam w nim bierze udział, jest też kraska a'la Jane Mansfield, w której ginie jeden z członków
      grupy [grubszy facet, nie pamiętam imienia]. Nie oszczędzają siebie nawzajem, Vaugh nie ma żadnych oporów, zeby taranować samochód prowadzony przez Jamesa i Catherine, pchając go prosto na cięzarówkę jadacą przed nim, a oni przyjmują te zabiegi z ukontentowaniem.

      Po drugie - zbierają ciągle zdjęcia wypadkowe, powypadkowe,wszystkie związane z tematem. Niezwykła jest scena, kiedy James, Catherine i Vaughn przypadkiem napotykają pobojowisko kolizyjne. Właśnie zdarzył się wypadek. Jest noc, światła, policja, szkło, poprzewracane auta, demolka przez duże D. Zatrzymują się i odbywa się coś w rodzaju misterium. Kapitalnie, hipnotycznie prowadzona jest kamera, gliniarze i sanitariusze uwijają się, żeby pomagać ofiarom, wydostać ludzi ze środka jednego z samochodów, a naszej trójki nic to nie obchodzi... Krążą jak duchy wśród tej scenografii - Vaughn w natchnieniu robi zdjęcia czemu tylko się da, wydając prz tym ściszone stęknięcia; James chłonie oczami, ile zdoła, krew, ciała, rozbite auta... Catherine cicho siada przy kobiecie, która przezyła cały wypadek i siedzi dochodząc do siebie - przygląda się jej delikatnie, ale chciwie i drapieżnie. Niesamowita scena.

      Trzecia rzecz, to seks. Seks we wrakach aut, seks we wrakach aut na szrotach, seks na autach, seks w autach, seks w autach na parkingach, seks w autach podczas jazdy [Vaughn i James wynajmują prostytutke, która usługuje Vaughnowi na tylnym siedzeniu podczas gdy James prowadzi, ale cały czas ma ich na widoku w lusterku pod dachem, seks w autach w myjni, seks seks seks. W momentach uniesienia nie ma znaczenia płeć partnera, zacierają się więzy małżeńskie czy narzeczeńskie, a także orientacja - Vaughn namiętnie podryguje z Jamesem, Helen z Gabrielle, chwila i magia samochodowego fetyszu znosi wszelkie bariery, jest jak najlepszy i stosunkowo tani narkotyk. Zapewnia perfekcyjny odlot. Dodatkowym afrodyzjakiem są powypadkowe blizny - Catherine pożąda Vaughna od pierwszego momentu, kiedy widzi je na jego torsie, James rozrywa pończochy Gabrielle, żeby dostać się do spiętego szwami długiego cięcia na jej nodze.

      BYć może najlepszą sceną jest tutaj właśnie ta, w której kulawa na obie nogi Gabrielle ma seks z Jamesem - nogi ma usztywnione, cała akcja ma miejsce na przednim siedzeniu, z wielkim trudem te sztywne kołki Gabrielle dają sie dopasować do jakiejś względnie sensownej pozycji, w której mogą swoje seksualne apeyty zaspokoić. Wygląda to kuriozalnie.

      Zabawnie na tym tle prezentują się postronni. Na przykład ciapowaty okularnik w salonie samochodowym, gdzie Gabrielle przychodzi z Jamesem. CHodzi ona jak herr Flick, i to na obie nogi, ale ubrana jest seksownie, siatkowe rajstopy, kozaki do kolan, mini o długości paska od spodni, burza blond loków, więc facet lekko traci głowę. A ona świadomie go prowokuje - prosi, żeby jej pomógł wsiąść do auta i specjalnie rozchyla nogi tak, żeby go oślepić własnymi majtkami. Facetowi okulary zachodzą mgłą, a ręka Gabrielle wędruje do rozporka Jamesa, który siedzi po stronie pasażera. MOżna i tak... byle w samochodzie :]

      Samochód jest tu fetyszem, miejscem i obiektem, czymś na kształt ołtarza, bożkiem, partnerem seksualnym, złotym cielcem, inspiracją i kreatorem zachowań. Kupa złomu z wyraźnym pierwotnym przeznaczeniem - jest tutaj środkiem do spełnienia seksualnego,
      jest uczłowieczona, albo nawet lepiej - ubóstwiona. Mocna kontra wobec cywlizacji, która
      takie właśnie cechy kupie złomu nadaje. Status prestiżowy, wyraziciel materialnego statusu,
      dowód na zamożność albo odzwierciedlenie pozycji społecznej. Reklamy już śmiało czynia
      auto "najlepszym przyjacielem człowieka", nadają mu ludzkie cechy, czynią obiektem
      konsumpcyjnego pożądania, czymś co staje się dla niektórych ważniejsze od człowieka,
      dla czego sa gotowi zaryzykować życie, kłopoty finansowe, za co gotowi są zabić.
      Cronenberg nie ma dla nich litości.

      Z drugiej strony, są tu ludzie, którzy wyszli poza dostępne możliwości seksualnych
      nowalijek. Stale chcą nowości, stale szukają czegoś idealnego, prawdziwego,
      niosącego maksymalnie głębokie doznania. To też cecha współczesności, nieprawdaż ?
      wszystko na wyciągnęcie ręki, a więc trzeba kopać do dna, może tam coś jeszcze leży.
      BLizna, albo wrak auta, co rozkręcą leniwe śmigło w środku. Idą za tym bez wahania,
      oddają się instynktowi, odkładają myślenie i rozum do szuflady, bo tylko by
      przeszkadzały. Może wracają do korzeni człowieczeństwa ? A moze są tylko bękatami
      współczesności nie majacej już nic do zaoferowania zmysłom ?

      Vaugh ginie. Próbując zderzyć się z jamesem i Catherine wypada autem z trasy i spada w dół, prosto na inny samochód. Oni też dachują. Catherine jest poobijana, półprzytomna, leży na poboczu, sukienka zawinęła się jej do góry i odsłoniła pończochy rodem z pornokina... James doczołguje się do niej, upewnia się, ze ona żyje i wodzi ręką po jej biuście... Śmierć Vaughna nic nie zmieni, oni już w tym są całymi sobą. Ich koniec będzie taki sam ? a może wózek inwalidzki ? przykład Gabrielle pokazuje jednak, ze to żadna przeszkoda :




      • grek.grek Re: "CRash" [via TV4] story 23.12.12, 13:34
        może to prosta droga do śmierci, ale śmierci w ekstazie ? może tylko taka ma dla nich
        sens, jak i tylko życie prowadzącego do takiego końca ?

        Pomysł jest świetny, zdjęcia znakomicie poprowadzone, reżyseria tip top.
        David Cronenberg być może zrobił swoje opus magnum :]

        Seksu jest dużo, ale te sceny nie są wulgarne czy dosłowne, może były takie w 1996, ale
        dzisiaj prędzej by je można uznać za mistrzowskie, klasowe i klasyczne, jak te z "Nagiego
        instynktu".

        James Spader [James] jest kapitalnie powściągliiwy, a zarazem czuje się, ze ciągle nie może złapać tchu, Helen Hunter [Helen] zaskakująco seksowna, Deborah Unger [catherine] seksowna niezaskakująco, Rosanna Arquette [Gabrielle]... co ja Wam będę mówił ;]] Wszyscy grają świetnie, ale największe wrażenie pozostawia Elias Koteas, jako inteligentnie szurnięty Vaughn.

        www.youtube.com/watch?v=1XlDp3DLHxc
        • siostra.bronte Re: "CRash" [via TV4] story 23.12.12, 13:59
          Dzięki, Greku :) Wszystko sobie przypomniałam, a widziałam ten film dawno temu.
          Warto wspomnieć, że film powstał na podstawie powieści J.G. Ballarda.
          Moja opinia nie jest tak entuzjastyczna. Film o perwersyjnym seksie, który nijak nie wywołuje głębszych emocji, o podnieceniu nie mówiąc :) Chłodny i na dłuższą metę nużący. Ale obsada rzeczywiście znakomita.
          • grek.grek Re: "CRash" [via TV4] story 23.12.12, 15:12
            cała przyjemność po mojej stronie :]

            faktycznie, jest pewne przeładowanie scenami seksu we wszelkich
            konfiguracjach. Wydaje mi sie, że w celu spotęgowania efektów, o
            ktorych próbowałem pisać.

            wszelako, wg mnie parę ciekawych spostrzeżeń dotyczących
            współczesnego człowieka i jego kondycji udało się Cronenbergowi
            poupychać pod tą seksualną metaforyką.

    • maniaczytania Merry Christmas 23.12.12, 20:01
      Drodzy Moi, duzo prezentow pod choinka i nie objedzcie sie za mocno wigilijnymi pierogami :)))

      zyczenia dzis, bo nie wiem, jak bedzie jutro z czasem, zwlaszcza, ze jeszcze mnie chorobsko dopadlo i poleguje z goraczka, kaszlem i trzesawka ;)
      • pepsic Re: Merry Christmas 24.12.12, 13:40
        Dziękuję Maniu, wracaj do zdrowia!
        I wszystkim Wam życzę Wesołych Świat:)
        • siostra.bronte Re: Merry Christmas 24.12.12, 13:55
          Przyłączam się do życzeń. Zdrowych i Wesołych Świąt!! :)
          • barbasia1 Wesołych Świąt! 24.12.12, 14:26
            Greku, Miłe Panie, Pepsic, Maniu, Bronte!

            Na dzisiejszy i następne dni święteczne - dobrych myśli, serdecznych rozmów, dużo radości!
            I zdrowia!

            www.youtube.com/watch?v=7yujdpWDlAM

            PS 1. Grekuniu Złociutki, mam dla Ciebie śliczna bombę (zdjęcie, które przedwczoraj zdrobiłam specjalnie) ... ! Ale nie mogę jej Ci w tej chwili dać, bo jestem znów od kilku dni jestem na innym dysku, który nie jest kompatyblilny z aparatem! :/ Dostaniesz ją z opóźnieniem. Wybaczysz?!

            www.youtube.com/watch?v=z1rYmzQ8C9Q

            :)


            PS 2. Maniu, zdrowiej szybko!
            Zrób sobie Maniu koniecznie (Bronte też) mleko z czosnkiem, mnie bardzo pomogło!

            :)
            • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 24.12.12, 15:20
              Barbasiu, Świąt Stulecia Ci życzę, błogostanu totalnego :]

              img0.liveinternet.ru/images/attach/c/2//68/607/68607297_1293827793_0_49d8c_29553b21_XLjpg.gif
              czekam na bombę z ciekawością :]
              • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 24.12.12, 15:33
                Grek.Kocie, dziekuje pięknie!
                Popłakłam się ze śmiechu na widok Twego Podarunku!

                Fajnie, że jesteś! Dziś i w ogóle! :)

                Te koty takie są, w ubiegłym roku dostałam zdjęcie kota mojej koleżanki próbującego wspinać się na choinkę (oczywiście żywą), he, he! Czego on atam szukał to naprawde nie wiem. ;))

                Dobrego dnia!

                Pozdróweczka!

                PS A propos wspinania się na choinke, i ja jeszcze muszę wspiąć po drabinie (mam nadzieję, ze nie zawisnę na drzewku jak Ten Twój kot ;]] i zawieścić cztery księżyce u czubka choinki i popakować prezenty , wyjąć z pieca makowiec (opóźnienia!), przygotować stół, ufff ...

                Tyle z frontu świąteczno-wigilijnego! :)

                Miłego wieczoru!
                • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 13:52
                  hehe, ten z obrazka wygląda na konesera procentów ;]

                  o, wzajemnie, Barbasiu :]

                  koty lubią brnąć w nieznane, hehe.

                  no to miałaś rwetes prawdziwie świąteczny, ktory też
                  swój urok posiada, nieprawdaż ? [pytanie : czy taka refleksja przychodzi jeszcze w trakcie
                  czy dopiero po zakończeniu i w momencie wypoczynku ?]

                  dzięki :]




                  • pani_lovett Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 14:28
                    A wiesz, pomyślałam sobie w tym roku, właśnie w trakcie przygotowań, że smunto byłoby mi, gdyby nie było tego świątecznego rwetesu, przygotowań świętecznych, sprzątania, gotowania naszej pysznej kapusty z grochem ,pieczenia naszych popękanych sękatych makowców na drożdżowym cieście ( makiem z rodzynkami , wiśniami i płatkami przyprażonych migdałów) , absolutnie wyjątkowych, robionych raz w roku pierogów z kapustą i grzybami (z podgrzybków kupowanych i suszonych latem). Bez ubierania żywej choinki szklanymi bombkami i figurkami najróżniejszymi kupownanymi przez lata ("człowiek cieszy się raz jak ubiera choinkę i drugi jak ją rozbiera" - mówi moja mam :).

                    :)
                    • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 15:47
                      tak to działa właśnie :]
                      w dodatku, czujesz że są to święta, jest otoczka.
                      za rok znów będą.
                      Jak karnawał w Rio ;]
                      • pani_lovett Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 15:53
                        Jak świętować to zgodnie z tradycją i z rozmachem (z choinką, jak u nas pachnącym świerkiem do sufitu)! ;)

                        Tak! :)

                        Tak sobie właśnie pomyślałam, że przykro będzie, jak nie będzie komu szykować ...
                        • grek.grek Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 16:15
                          no pewnie, że tak, inaczej to nie ma po co zaczynać :]

                          ech tam, zawsze będzie dla kogo, nie martw się na zapas :]
                          • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 25.12.12, 19:24
                            Greku, specjalnie dla Ciebie:

                            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3319128,2,1,Bombka.html
                            :)



                            • grek.grek Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 26.12.12, 12:57
                              haha :] moja ulubiona, bezapelacyjnie.
                              • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 26.12.12, 13:19
                                Moja też! :)))

                                Od tego roku nosi ona zaszczytne (nieoficjalne) imię Grek.Kota.

                                To niech zagra nam Moody Blues "In The Quiet Of Christmas Morning""
                                www.youtube.com/watch?v=RLlHCUp0rXQ

                                Cieszę się, że Ci się podoba!

                                :)))
                                • grek.grek Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 26.12.12, 14:32
                                  Wzruszylem się...

                                  :]]
                                  To istotnie prawdziwa Bomba.
                                  Czuję się wyróżniony.
                                  Dzięki :}

                                  Gustowną muzyczną oprawę zapewniasz tym świętom, Barbasiu.
                                  Dzięki.
                                  • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 26.12.12, 19:44
                                    Ha! Świetnie! :)))


                                    > Gustowną muzyczną oprawę zapewniasz tym świętom, Barbasiu.
                                    > Dzięki.

                                    Cała przyjemność po mojej stronie, Greku.
                                    Jakoś mnie w tym roku wyjątkowo naszła chęć słuchania tej świątecznej muzyki (dzisiejsze kawałki też usłyszłam w Trójce, Marek Niedźwiecki przygrywał dziś tak pięknie ... :)

                                    Tu mam dopiero świateczny hicior, w wykonaniu samego Boba Dylana, poisenka -"It Must Be Santa"!!!

                                    www.youtube.com/watch?v=a8qE6WQmNus
                                    Świetna zabawa! :))



                                    • grek.grek Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 27.12.12, 15:30
                                      Świąteczny Bon :]
                                      dobry jest.

                                      i rzeczywiście, tekst w tym drugim kawałku - bardzo ciekawy.
                                      a i ilustracja zdjęciami zimowego Nowego Jorku - perfekcyjnie
                                      pasująca do nastroju piosenki.

                                  • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! Bomba! :))) 26.12.12, 19:56
                                    Odkryłam jeszcze taką piosenkę:
                                    www.tekstowo.pl/piosenka,the_pogues,fairytale_of_new_york__ft__krisy_maccoll_.html
                                    Lekko melancholijna, ale bardzo piękna z wyjątkowym, niebalnalnym i nieoklepanym teksem.

                                    :)



                          • barbasia1 Re: Wesołych Świąt! 25.12.12, 19:26
                            Masz rację!
                            Oby Twoje słowa się spełniły! :)
      • grek.grek Re: Merry Christmas 24.12.12, 15:12
        zdrowia Tobie i Wam wszystkim :]

        wprawdziwe niedowiarkowo, ale z sympatią dla tradycji, a co najważniejsze... z seeeerca :]
    • grek.grek Dexter sez 6 odc 12 24.12.12, 13:38
      Odcinek finałowy, odcinek z ostatnią sceną, która powoduje, że 7 sezon
      zapowiada się frapująco. I to w momencie, kiedy wydawało sie, że cała seria trochę zjada własny ogon.

      Ale po kolei... 11 odcinek kończy się w momencie, kiedy Travis,morderca przygotowujący apokalipsę, wypełnia 7 znak tworząc siódmy "żywy obraz" - tym razem "szatana utopionego w kręgu ognistym na środku oceanu" - szatanem jest związany i umieszczony na łódce z materiałami wybuchowymi Dexter ;] W ostatnim momencie Dexowi udaje się oswobodzić i spowodowany przez Travisa wybuch - przeżyć, za pomocą zanurkowania do wody.

      Wybuchu udało się Dexterowi uniknąć, ale... został sam, w oceanie, dryfując całą noc trzymawszy się jakiegoś odpadniętego kawałka drewna czy czegoś takiego. Nie wiadomo, jak daleko do brzegu... "Czy to nie zabawne, że umrę w tym samym miejscu, w którym pochowałem ciała moich ofiar ?", zadaje sobie refleksyjne pytanie, kiedy przychodzi świt. W ostatnim momencie : myśli o swoim synu, że nie zobaczy, jak dorasta. Kawałek czegośtam, czego Dex się trzyma, on sam już ma iść na dno, kiedy... przychodzi ratunek - kuter niczym ze "Szczęk". Na pokładzie... imigranci kubańscy płynący na Florydę. Wciagają wyczerpanego Dexa na pokład, a kobieta mówi "Miałeś szczęście, Bóg nad tobą czuwa", co nasz dzielny bohater przyjmuje ze zmieszaniem :]

      Dowiaduje się, że do brzegu jest 8 kilometrów. Niby blisko, ale tylko dla kogoś, kto wie, w którym kierunku płynąć i zna sytuację. Dla niego mogłoby to być równie dobrze 100 km. W którymś momencie na kutrze wybucha awantura - przewoźnik imigrantów wyciąga pistolet i grożąc jego użyciem zbiera od nich pieniądze, kosztowności, co tam kto ma. Dexter nie ma nic. Boi się, że zostanie od razu zastrzelony. Chwyta więc cichaczem krótki bosak i kiedy facet jest odwrócony - zachodzi go od tyłu, przebija i wrzuca do wody. Kubańczycy patrzą na niego wielkimi oczami, a on rusza do sterowni i dodaje gazu. Kiedy docierają do brzegu, Dexter ma tylko jedno w głowie : jak najszybciej dostać się do syna. TRavis może być gdziekolwiek. Wypełnił swoją misję, tak przynajmniej może mu się wydawać, więc niech sobie czeka na swój 'koniec świata". Kara ? Cóż, czasami trzeba odpuścić...

      Korzystając z uprzejmości przypadkowo napotkanych ludzi, Dexter dzwoni do opiekunki swojego syna, dowiaduje sie, że wszystko jest w porządku, i może dostać się do chałupy, bo w całym rwetesie zaginęły mu klucze. Najważniejsze, ze z synem dobrze, i Dexterowi przychodzi do głowy, że "jeśli zostałem ocalony, to nie ze względu na mnie, ale ze względu na niego".

      Tymczasem Travis ciągle siedzi w tym domu, którego właścicieli zabił i położył ciała w kuchni. Smród rozkładających się zwłok zaczyna go irytować "moglibyście cuchnąć trochę mniej", rzuca gniewnie do truposzów ;] Na ścianie odmalował swój kolejny mural - ilustrację tego morderstwa apokaliptytcznego # 7 : płonący krąg na oceanie, a w środku wielką postać "szatana" z twarzą Dextera. Na chwilę Travis opuszcza swoje schronienie...

      Ma szczęście - podczas jego nieobecności na miejscu pojawia się policja zaalarmowana przez sąsiada starszych państwa. Jegomośc nie widział ich od dawna, uznał, ze coś tu jest niehalo i wezwał gliny. A ci odkryli od razu u wejścia ich ciała. Nikt jednak nie wchodził do środka, żeby nie zatrzeć śladów. Pierwszy wchodzi technik od śladów krwi. Czyli... Dexter. Na szczęscie dla niego, bo co by było, gdyby weszli policjanci i zobaczyli mural z jego twarzą ? :]

      Dexter jest zaszokowany odkryciem kryjówki Travisa. Czym prędzej młotkiem rozbija twarz postaci na muralu, tak że policja orientuje się tylko, że zimował tutaj poszukiwany przez nią morderca, a Dexter pozostaje poza całą sprawą. Sierzant Batista i Debra ofk zastanawiają się, dlaczego twarz na muralu jest zniszczona, ale... kto zrozumie, dlaczego taki świr jak Travis robi to, co robi... ;]

      Debra, odkrywszy w sobie całkiem nie-siostrzane uczucia do Dextera, bije się z sobą. Kiedy się spotykają mówi mu, że "kocha go", ale Dexter pewnie uznaje to za siostrzane wyznanie, odpowiada "ja też cię kocham". Ona jednak odbiera to inaczej, bo "nigdy nie mówił per kocham cię, zawsze na moje 'kocham cię' mówił : ja ciebie też, a teraz wypowiedział to całym zdaniem..." Patrzy na brata, on na nią, ona : dlaczego tak dziwnie na mnie spoglądasz ? :] Dziewczyna ma problem ;]

      Dexter w tej kryjówce Travisa natrafia na rysunek wykonany przez Travisa na małej torebce po pączkach, czy po czymś - coś w rodzaju wieży ?.. Na wszelki wypadek zabiera ten rysunek ze sobą, mimo iż nie wie, co on może oznaczać.

      Travis tymczasem przejeżdza obok domku, widzi tam kręcącą sie policję, wie że już nie może tam wrócić. Dokąd pójśc ? Może do mieszkania... Dextera. TRavis ma klucze.

      Pojawia sie tam, zmienia koszulę - zakłada jedną z tych, które wiszą w dexterowej szafie. Nagle słyszy głosy. Ukrywa się. W mieszkaniu jest opiekunka do dziecka i syn Dextera. Travis obserwuje z zaczajki. Dziewczyna z synem Dexa wychodzą. Travis chodzi po mieszkaniu - widzi zdjęcia Dextera z synem, mówi do siebie "Szatana ma syna"... A na ścianie wisi mały plakat : informacja o inscenizacji "Arki Noego" w katolickim przedszkolu, do którego Dexter zapisał syna.

      Policja ciągle szuka Travisa. Nocą ktoś zrobił z samolotu zdjęcie niezwykłego zjawiska na oceanie : płonącego kręgu. Debra i spółka dochodzą do wniosku, łącząc to z muralem, że Travis właśnie wypełnił znak # 7. Jednak nie znaleziono żadnego ciała, a zawsze dotąd trup znaczył jego drogę. NO ale powiedzmy, że swoje zrobił. Teraz ma nadejśc koniec świata...

      POlicja łączy to z zaćmieniem słonca, które ma następić tego dnia. Trop znajdują w notatkach apokaliptycznych profesora Gellara [guru Travisa, zamordowanego przez swojego ucznia] Widać na nich rysunek dwóch ludzi stojących na wzniesieniu, w towarzystwie psa, i wyglądających owego końca. Jak może to wcielić w czyn Travis ? Na pewno będzie szukal możliwie wysokiego budynku, w Miami nie ma żadnych kopców, ale za to sporo drapaczy chmur. Debra od razu ucruchamia cały aparata policyjny - na dachu każdego budynku wyższego niż 30 m w Miami staje policjant. Wszyscy pod telefonami.

      Dexter tymczasem cichaczem zagląda do tego rysunku "wieży", który ukradł z kryjówki Travisa. Porownuje go ze zdjęciami wieżowców Miami. Znajduje ten właściwy. Budynek Transcorpu.

      Ale co robi pies na rysunku Gellara ? GŁówkują nad tym i dociera do nich, że to wcale nie pies... to owca, jagnię - baranek ofiarny. Zaglądają do szpargałów zwiąaanych z Gellarem i znajdują serię fotografii, które jeszcze na uczelni Gellar zrobił ze swoją asystentką [profesorka, przesuchiwana przez policje, z którą romans miał Quinn, bodaj 4 albo 5 odcinek] ilustrując swoje apokaliptyczne przepowiednie - na tych fotach profesorka symuluje podcinanie gardła jagnięciu.

      Debra od razu łapie za telefon i dzwoni do Dextera z informacją, ze mają nowy trop. Jest już po przedszkolnym przedstawieniu, na którym Dex i jego syn wystąpili razem z innymi rodzicami i ich dziećmi w przebraniach zwierząt, które Noe uratował na swojej Arce - Dexter zostawia syna na momencik, razem z innymi dziećmi i rodzicami, i wychodzi żeby złapać lepszy sygnał. Dowiaduje się, o tym jagnięciu i skojarzenie dopada go jak grom z jasnego nieba... Wraca - i nie ma już jego syna. Zakonnica mówi, że mały wyszedł z mężczyzną z maską lwa "myślałam, że to pan...", tłumaczy. A to był Travis.

      Dexter wypada na ulicę, ale ich już nie ma.

      Travis prowadzi syna Dexa i wesoło mu podśpiewuje. Wyłazi z nim na dach Transcorpu. Zabija strażnika policyjnego. Kiedy w telefonie rozlega się głos Debry kontrolującej sytuację - jest nadzieja, ze brak odzewu policjanta naprowadzi ich na ślad miejsca obecności Travisa. Ale to złudzenie... Travis czuwa nad sytuacją - mówi do słuchawki, ze "wszystko w porządku", a policja odbiera to jako sygnał od nieżyjącego kolegi. Travis ma wolną drogę.

      Zaćmienie słońca już za chwilę.Travis wznosi maczetę nad synem Dextera...




      • grek.grek Dexter sez 6 odc 12 [2] 24.12.12, 14:19
        tak - to dziecko ma być barankiem ofiarnym.

        Wznosi więc Travis maczetę szykując sie do zadania ciosu... Wtedy wpada na dach Dexter.
        Krzyczy, żeby Travis się wstrzymał. Ten patrzy na Dexa z niedowierzaniem. Dexter do niego : Szatan żyje ! Nie wypełniłeś 7 znaku, więc nie ma potrzeby zabijania chłopca.

        I składa mu propozycję : uwolnij malca, a w zamian weź mnie. Travis na to, czy Dexter ma przy sobie strzykawkę ze środkiem usypiającym. Dexter potwierdza. Travis każe mu wstrzyknąc ją sobie w szyję. PUszcza chłopca do windy. Dexter wstrzykuje sobie płyn. Pada nieprzytomny. Travis chce go zabić, ale... ofk Dexter naiwniaka okiwał i nic sobie nie wstrzyknął :] SŁOńce przysłania ciemna tarcza. Dexter nokautuje jednym ciosem Travisa. Wyciąga z windy syna i bierze go w ramiona.

        Policja znów sprawdza obecnośc strażnikow na pozycjach. Tym razem to nie Debra ich pyta o sytuację, tylko oni sami się meldują. Z dachu Transcorpu nie nadchodzi potwierdzenie... Policaje pędem gonią na dach - znajdują tylko ciało zamordowanego strażnika. Debra jest załamana. Pociesza się jej przełożona, LaGuerta. Wcześniej w stanie podjazdowej wojny z Debrą, teraz ją pociesza, mówi że nie oceni jej akcji źle,nie napisze na nią raportu, ale daje jej radę : miałam te same problemy, ale dałam sobie radę, bo postawiłam na pragmatyzm, pracę wysunęłam na pierwszy plan, ale najpierw odzyskałam pełnę kontrolę nad swoim życiem [:LaGuerta romansowała z sierżantem Batistą swego czasu]. Co moze zrobić Debra, jak może odzyskać kontrolę nad swoim życiem ? POPrzez wyjaśnienie uczuciowych spraw ze swoim bratem. Tak też radzi jej psychoanalityczka.

        Dexter własnie rozgrywa ostatni akt swojej potyczki z TRavisem. W kościele, w którym kiedyś Travis się ukrywał. Ma na to ostatni moment, bo kościół ma być zamknięty, po tym jak zostaną w nim przeprowadzone ostatnie zabiegi śledcze, o czym go wcześniej poinformowała Debra. Ale - zdązy jeszcze :]

        Rytuał dexterowski : ofiara na katafalku, przywiązana folią, całe miejsce zresztą w folię zawinięte, aby nie zostały najmniejsze ślady. Travis budzi się... widzi krzyż. "Witam cię, Jezu", rzuca z ulgą. Wtedy w jego polu widzenia krzyż zasłania Dexter "witam cię, Travis", rzuca :]

        Nie może sie obyć bez gadki przed-zabójczej.

        Travis stawia się, że to on stoi po stronie Boga, że to jego Bóg wybrał, na co Dexter odpowiada mu : widziałem wiele osób wierzacych w Boga, ale żadna nie zabijała innych ludzi, to ty wykorzystałeś Boga, a nie Bóg ciebie. Travis mu na to "jesteś najlepszym przykładem, jak zdeprawowana jest ludzkość !". Dexter na to, czyniąc wolno znak krzyża... "Jestem - ojcem... synem... i... mordercą seryjnym" :] TRavis zarzuca mu, że jest niewierzący, a on wprost przeciwnie. Dexter na to : "jestem tutaj potrzebny. Zrozumiałem, ze mam na tym świecie swoje miejsce. Miejsce dla siebie takiego, jakim jestem. Ja zapewniam niezbędną równowagę między jasnością, a ciemnością, aby świat mógł istnieć. MOja ciemnośc ma swoje znaczenie, a ty ?.. Zabijając ciebie sprawię, ze będzie na tym świecie odrobinę lepiej". A więc to jest to, czego się w tej serii Dexter dowiedział się o sobie i swoim miejscu pod słońcem.

        I szykuje się do egzekucji... Travis : Bóg ma swój plan, to ja go realizuję !, Dexter : jeśli w to wierzysz, to musisz przyjąc, że to, iż tu leżysz także jest częścią boskiego planu. Ale... to nie Bóg cię zabije. Ja to zrobię.

        Wznosi nóż...

        W tym momencie do kościoła, bocznymi drzwiami wchodzi... siostra Dextera... Słyszy głosy... Idzie dalej - i cięzko zszokowana widzi, jak jej "poczciwy i ukochany" brat wbija nóz w pierś Travisa. Dexter orientuje się, że ktoś jest w środku. Patrzy w jej kierunku i z ust wypuszcza tylko zdumione... "O Boże..." :]

        No i co powiecie ? :]

        Poszli na całość. Trochę dali do pieca, Dexter nie zamknął wszystkich drzwi, Debra pojawia się na miejscu, mimo że specjalnie powodów nie było, może poza tym, że jako szefowa policji chciała obejrzeć raz jeszcze miejsce, w którym ukrywal się zabójca, MOŻE liczyła na to, ze Travis się tam ponownie ukrywa, bo przecież oficjalnie im uciekł zabijając policjanta...
        Motywacje Dextera są zrozumiałe - zawsze, jesli tylko mógł, zabijał swoje ofiary w miejscach im znajomych, w których sami zabijali albo się melinowali.

        Niemniej... jest petarda na zakończenie, coś na co wszyscy czekali od początku. Kiedy Debra dowie sie, że Dexter, to killer... :]

        No to się dowiedziała. Siodmy sezon zapowiada się zawodowo.

        A już powoli odtrąbiono koniec serii, zarzucano - czytałem tak po 5 sezonie :] - że twórcy ciągną rzecz na siłę wykorzystując sentyment fanów, a nie mając już do zaoferowanie nic poza schematem. Zgadzałem się. 5 sezon nie był wybitny, zdawalo sie, ze to łabędzi śpiew.

        A w świat szła informacja, ze już 2 następne sezony są w planach. Jakieś duże momenty musiały w to wchodzić, coś musiało to usprawiedliwiać. Istotnie. Ten finał ma pokaźny
        kaliber :] A wobec zakończenia - sezon 7 zapowiada się pasjonująco. zwłaszcza pod względem psychologicznym.

        Morderca Dnia Ostatecznego - bardzo dobry, świetny pomysł z tymi zabójstwami rytualnymi na tle bibijnym, wartka akcja, jeden doskonały twist, kilka świetnych momentów, precyzja scenariusza, udało się nawet dorzucić nowe wątki psychologii Dextera, a i Debra zyskała głębię.

        7 sezon - oby jak najszybciej :]

        www.youtube.com/watch?v=iTNciTID6uE
        ostatnia scena :
        www.youtube.com/watch?v=tcQFp9jhjj0
        • barbasia1 Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 24.12.12, 14:46
          Dexa zostwaim na deser po kolacji!
          Nawet nie zaglądam , choć mnie kusi, by rzucić okiem na zakończenie ...
          • grek.grek Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 24.12.12, 15:07
            miło mi, że aż tak :]

            udanej kolacji, Barbasiu :]
            • pani_lovett Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 25.12.12, 14:09
              Dziekuję Greku! Kolacja była sympatyczna. :)

              "Po kolacji" nastąpiło wyjątkowo późno, przeczytałam Twój post na temat odatniego odcinka Dexa grubo po 1:00 w nocy,
              Więc dziś ciężko myślę, z góry uprzedzam ... ;)


              Coś na dziś na rozkręcenie ... ;)
              Pani Madeleine Peyroux - przed chwilą śpiewała w Trójce

              www.youtube.com/watch?v=YfJrwLJJp3A
              :)

              • pani_lovett Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 25.12.12, 15:45
                Dziekuję Greku! Kolacja była sympatyczna, w kameralnym gronie. :)
              • grek.grek Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 25.12.12, 15:52
                hehe, kolacja sympatyczna, "ciężkość myślenia"... ;]] wesoło było, jak sądzę, hah.
                od tego święta wszelakie przeca są, czyż nie ? :]

                co powiesz o zakończeniu tej serii Dextera ?
                już rozglądam się za 7, mam nadzieję, że Prima Cool nie będzie zwlekać
                z jej pokazaniem. MOże na wiosnę już ? a może jeszcze wcześniej...
                Program będę przeglądał co tydzień.

                ale świetny wideoklip do tej piosenki.
                dziewczyna wygląda całkiem folkowo, podśpiewuje lirycznie, czarno-białe zdjęcia -
                całość bardzo zachęcająca.
                • barbasia1 Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 01.01.13, 13:55
                  > hehe, kolacja sympatyczna, "ciężkość myślenia"... ;]] wesoło było, jak sądzę, h
                  > ah. od tego święta wszelakie przeca są, czyż nie ? :]

                  Nie no, aż tak wesoło to u nas się nie spędza Wigilii.
                  Ciężkość myślenia zawsze z niewyspani, zarwanych nocy albo ze zmęczenia umysłowego.


                  > co powiesz o zakończeniu tej serii Dextera ?

                  Przyznam, że niezbyt przypadł mi do gustu wątek niesiostrzanych uczuć Debry do swojego brata Dextera, które nagle odkryła w sobie.

                  Przez palce chyba trzeba patrzeć na nieliczenie się z realiami, ułatwianiu Dexterowi zadań, powaalaniu by wychodził gładko z ciężkich opresji, otwieraniu furtek i zamków i drzwi, rozwiązywaniu węzłów, w które był splątany, itd.

                  Szykuje się po odkryciu prawdy o Dexterze przez Debrę arcyciekawy wątek przewodni całego kolejnego sezonu 7 - wątek potężnych, jak sądzę, dylematów Debry jako siostry i jednocześnie jako strażniczki porządku i PRAWA w związku z drugą psychopatyczną twarzą Dextera i jego działaniami.



                  Mam nadzieję, że już wkrótce będziesz cieszył się sezonem7!



                  Po przemyśleniu stwierdzam, że jednak powinnam zmienić swój status oglądaczo-czytacza „Dextera", albowiem po prawdzie bardziej pasuję jednak do grupy zaintrygowanych postacią Dextera oraz zaciekawionych pomysłami twórców serialu niż do kategorii sympatyków serialu. Co oczywiście nie znaczy, ze nie czytam z sympatią i zainteresowaniem tekstów o Dexterze.

                  :)
                  • grek.grek Re: Dexter sez 6 odc 12 [2] 03.01.13, 13:30
                    Pod stołem nic się nie da przemycić ? ;]

                    i mnie ten wątek się nie spodobał.
                    za bardzo podejrzewam w nim celowy żart aluzję do faktu, że aktorzy grający
                    w serialu rodzeństwo, w życiu prywatnym są/byli parą.

                    to też racja, ale - jak wspominałem - niektóre banalne wyjścia z sytuacji naprawdę
                    zaskakują, właśnie swoją prostotą, tam gdzie można by oczekiwać spiętrzenia
                    problemów.

                    yesss :]
                    To punkt zwrotny w całej historii serialu.
                    Jestem szalenie ciekaw, jak scenarzyści to poprowadzą.

                    O, co i rusz sprawdzam program Prima Cool, bo to oni pokazują Dextera.
                    LIczę, że na wiosnę 7 seria już będzie.

                    O :] To też dobra pozycja i status. Stosunek do postaci, to błahostka :]
                    Może wlasnie najlepszą postawą jest zaciekawienie czysto psycho-techniczne,że
                    tak je nazwę.
    • siostra.bronte "To właśnie miłość" 24.12.12, 14:07
      Dzisiaj o 20.00 w tvn. Widzieliście może?
      Z reguły trzymam się z daleka od romantycznych komedii, na dokładkę ze świętami w tle. Może być za słodko. Ale obsada jest tak znakomita, m.in.: Alan Rickman, Colin Firth, Martin Freeman (pierwsza ważna rola), Bill Nighy, Laura Linney, że chyba się skuszę i rzucę okiem.
      • barbasia1 Re: "To właśnie miłość" 24.12.12, 15:05
        Tak, widziałam. Bardzo dobra komedia.
        Ty lubisz humor angielski, więc na pewno Ci się spodoba.

        :)
        • siostra.bronte Re: "To właśnie miłość" 24.12.12, 15:38
          Czuję się zachęcona :)
          Chociaż "angielski humor" jest teraz o wiele bardziej różnorodny niż kiedyś. Dawniej oznaczał absurdalny humor spod znaku Monty Pytona (którego akurat nie lubiłam).
      • grek.grek "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 14:24
        niestety, nie miałem okazji zobaczyć, za to zostałem zmuszony okolicznościami do
        obejrzenia/wysłuchania "Klanu" i "Barw szczęścia". Nie opiszę Wam, jaka to trauma,
        bo nie sposób słów znaleźć...;]

        Filmów rzeczywiście jak na lekarstwo.

        Ale, jako nocny marek "nightmare[k]" miałem okazję do dwóch dobrych bisów :
        "Psy" 2 dni temu, a wczoraj "Broken flowers" - nadal wydaje mi się, że był tutaj
        element metafizyczny : nadawą listu jest albo Bóg [Bóg kobietą ? czemu nie ;)]
        albo ta piąta z eks-dziewczyn Dona - ta, która zmarła i której grób odwiedza na
        samym końcu swojej podróży. Świetny jest ten motyw muzyczny, grany co i rusz.
        Ale najlepszy i tak pozostaje Bill Murray. Urodził się, chyba, do grania takich własnie
        postaci.

        a dziś...

        17:35 TVP Kult "Gangsterzy i filantropi" - może by klasyka polskiej komedii wypróbować ? :]
        22:00 & 2:35 "Na krawędzi nieba" - turecki, ojciec i syn w rywalizacji o uczucia prostytutki, którą przygarnął do domu ojciec. Brzmi nieźle.
        0:40 BLask - hah, jak by to powiedzieć... po raz kolejny, następny i ile razy jeszcze ?

        POlsat z Kevinem, Dwójka z Pretty Woman, czyli nie ma tematu.

        TVN, "Plan doskonały" Spike'a Lee - szkoda, ze dopiero o 2:30, ale jutro zdaje się będzie powtórka o 21:45. Pamiętam,że kiedyś omawialiśmy, i chyba nie do końca złapałem niektóre elementy intrygi, więc z tym większą ciekawością zasadzam się na tę powtórkę.

        TVN7, 22:05 "W słusznej sprawie" - o, to jest dobry film; nie najwyższa półka w historii, ale naprawdę solidny, mocny, precyzyjnie napisany i świetnie zagrany dreszczowiec w pięknych plenerach Luizjany czy Noweego Orleanu, czy czegoś w tym guście.

        Czarnoskóry chłopak zostaje skazany za gwałt na białej dziewczynie. Grozi mu czapa. Czy go popełnił ? Jego matka zalewając się łzami prosi o pomoc białego profesora z Harvardu [Sean Connery], elokwentnego, łebskiego i zaangażowanego przeciwnika kary śmierci, żeby przyjechał i zrobił, co w jego mocy, aby uratować jej syna, który z pewnością jest niewinny.
        Na miejscu profesora czeka żmudne śledztwo, konfrontacja z samym oskarżonym i rozgrywka z niesympatycznym czarnoskórym policjantem [Laurence Fishburne, jak zawsze świetny], który jest absolutnie przekonany o winie chłopaka.

        Nic Wam nie powiem, bedę milczał jak grób, aha i zapnijcie dobrze pasy, bo będzie trochę rzucało po drodze :] Warto spróbować, gwarantuję Wam, że parę razy podskoczycie w fotelach. MNie się zawsze podoba cała ta procedura, zbieranie dowodów i ich weryfikacja, odnajdywanie i gubienie tropów, pytania i wątpliwości, człowiek i zagadka, z drobiazgów utkana robota detektywistyczna. Jest tego co nieco, a do tego wchodzą elementy psychologiczne, a nawet wątek zahaczający o uprzedzenia rasistowskie, jakkolwiek potraktowany pobocznie.

        Plus klasyki :
        TV4, 22:00 Tańczący z wilkami
        TVN7 0:00 Angielski pacjent




        • pani_lovett Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 14:39
          grek.grek napisał:

          > niestety, nie miałem okazji zobaczyć, za to zostałem zmuszony okolicznościami do
          > obejrzenia/wysłuchania "Klanu" i "Barw szczęścia". Nie opiszę Wam, jaka to trau
          > ma, bo nie sposób słów znaleźć...;]

          Hehehe! :))))

          Coż, czasem trzeba się poświęcicć. :)
          • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 15:53
            czasami poświęcenie grozi paraliżem ucha i oka ;]]
            • pani_lovett Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 16:06
              :)))
              Ho, ho! Nie narzekaj, Grek.Kocie, nie z takich historii filmowych, serialowych wychodziłeś cało! ;)

              Ale powiem Ci, dzielny byłeś!
              • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 16:13
                dzięki, sprawiłaś, że trochę mi się polepszyło :]
                • barbasia1 Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 13:46
                  Hurra! :)))

                  Żeby Ci było jeszcze lepiej zaśpiewa dla Ciebie i dla Wszytskich aksamitnym głosem znana Barbra. :)

                  www.youtube.com/watch?v=E5jYbtUzZhY
                  • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 27.12.12, 15:34
                    Barbra ma głos :]
                    I te obrazki, zdjęcia, obrazy, ilustracje [chyba nawet do "OPowieści wigilijnej" niektóre]
                    kojarzące się świątecznie - też dobrane do klimatu muzycznego.

                    • barbasia1 Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 27.12.12, 22:56
                      Otóż. :)
        • siostra.bronte Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 14:50
          Obejrzałam "To właśnie miłość" i podobało mi się :) Zapomniałam na chwilę o paskudnym choróbsku, które wciąż mnie trzyma.

          Nie wszystkie wątki były równie ciekawe czy zabawne, ale film w sam raz na poprawę nastroju. No i obsada naprawdę znakomita. Fajnie było zobaczyć jeszcze młodego Martina Freemana (którego wielbię za rolę Watsona) w roli nieśmiałego aktora kina erotycznego, który "nigdy nie miał śmiałości do kobiet" :) Podobał mi się też Bill Nighy w roli upadłego gwiazdora rocka, który próbuje wrócić na rynek. No i fajna muzyka.

          Odtrutka na słodycz świątecznych hitów :)
          www.youtube.com/watch?v=Vl2vX229e1A
          Filmy, które opisałeś Greku już widziałam, niestety.
          Jeżeli ktoś jeszcze nie widział "Gangsterów i Filantropów" to oczywiście polecam!
          • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 16:00
            magia kina :]

            [nieustannie życzę Ci zdrowia]

            Martin Freeman, o ile dobrze kojarzę, gra też w najnowszym hicie
            kinowym "Hobbit" Jacksona według Tolkiena. MOże zainspiruje Cie to do
            szturmu na kino, kiedy już wejdzie na afisz ten film ?

            haha, dobre :]

            premier świątecznych nas pozbawiono, jak na razie :]
            w ogóle, ten okres między świętami, a Nowym Rokiem medialnie martwy jest,
            ruch informacyjno-wszelaki ustaje, powtórki i podsumoiwania... Nie powiem, żeby
            ten aspekt rzeczywistości mnie uszczęśliwiał, a Ciebie ?
            • siostra.bronte Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 20:03
              Dzięki za życzenia :)

              Tak, Martin Freeman gra główną rolę, Bilbo Bagginsa w "Hobbicie"! I bardzo się cieszę, bo jest wspaniałym aktorem i zasługuje na większą popularność.

              A żebyś wiedział, wybieram się na "Hobbita" i to właśnie dla Freemana :) Ale poczekam, aż przewalą się największe tłumy. Co prawda Tolkien to nie moja bajka. Obejrzałam "Trylogię Pierścienia" na video i dla mnie to był film zbyt długi i trochę męczący. Bohaterowie idą i idą. Spotykają kolejne dziwne plemiona, jakaś bitwa, idą dalej. I tak bez końca :) Pewnie lepsze wrażenie zrobiłby jednak w kinie.

              Tak, ta końcówka roku to kompletna plaża. Nic się nie dzieje.
              • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 13:02
                w nadchodzącym sezonie, także Twój główny ulubieniec będzie
                na kinowych ekranach :] :
                film.wp.pl/id,132649,title,Benedict-Cumberbatch-pojmany-i-niebezpieczny,wiadomosc.html
                [ciekawe, czy Ci przypadnie go gustu ten jego nowy wizerunek]

                ha, no to to znów możemy sobie przybić piątkę - i mnie nie wciągnęła trylogia
                tolkienowska. może i kiedyś lubiłem pasjami grać w "Magię i Miecz", ale jakoś mnie się
                to nie przełożyło na kinowe zainteresowanie światem przedstawionym.
                • siostra.bronte Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 15:04
                  Haha, widzę, że jesteś na bieżąco :)
                  Oczywiście, "Star Trek" to kompletnie nie moja bajka. Wolałabym, żeby Benedict grał wyłącznie w wybitnych filmach i u najlepszych reżyserów, ale czasem trzeba zagrać i w komercyjnym hicie. Wiesz, już same zdjęcia robią na mnie wrażenie, nie wiem jak przeżyję sens w kinie :)
                  24.media.tumblr.com/49453cf9abb927c96982af92d647c92a/tumblr_metyg0dWbl1qdyeteo1_500.jpg
                  • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 27.12.12, 15:25
                    hehe, ja wohl ! ;]
                    trzymam rękę na pulsie.

                    wiesz, jak już się komercyjnie realizować, to właśnie w takich
                    widowiskach z najwyższej półki; w dodatku, wydaje się, że
                    będzie tutaj grał postać interesującą.

                    hehe, poradzisz sobie :]
                    [i mam nadzieję, napiszesz nam o swoich wrażeniach...(?)]

                    [tak na zapas zasięgam języka, hehe]
          • barbasia1 Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 16:30
            Cieszę się, że Ci się podobało, Bronte. :)

            Odtrutka pyszna! :)))

            Po-zdrówka!

          • pepsic Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 09:50
            Mi kiedyś tak średnio z powodu nadmiernej ilości cukru w cukrze, ale zgodzę się, że wątek z podstarzałym rockmanem - bomba.
        • pani_lovett "Broken Flower" & mapa na dziś :] 25.12.12, 15:42
          >a wczoraj "Broken flowers" - nadal wydaje mi się, że był tutaj element metafizyczny : >nadawą listu jest albo Bóg [Bóg kobietą ? czemu nie ;)]

          Podoba mi się ten koncept. ;)

          > albo ta piąta z eks-dziewczyn Dona - >ta, która zmarła i której grób odwiedza na samym końcu swojej podróży. Świetny jest ten motyw muzyczny, grany co i rusz.

          Nie mam pomysłu (zwłaszcza dziś), kto mógł wysłać ten list. Chętnie bym obejrzała powtórkę.

          > Ale najlepszy i tak pozostaje Bill Murray. Urodził się, chyba, do grania takich
          > własnie postaci.

          Tak, tak! To samo myślę.

          Murray podobał mi się szczególnie w scenach, kiedy melancholijne spojrzenie jego bohatera, starego kawalera i zguśniałego piernika ożywało na chwilę, gdy w zasięgu jego wzroku pojawiała się zgrabna nóżka, czy ładna, młoda twarz dziewczęca, he,he. Fantastycznie grał to Murray, jak to się mówi w recezjach filmowych, oszczędnymi środkami. ;))

          Mina Murraya, w scenie, kiedy do pokoju wchodzi nagusieńka lolitka też fantastyczna.

          Greku, dobre to Twoje skojarzenie z "Pannami z Wilka" (mnie nie przyszło do głowy :/) z tym, że oczywiście brakowało tu iwaszkiewiczowej głębi, czaru. Ale też ten film chyba nie miał takich ambicji.

          TVN7, 22:05 "W słusznej sprawie" - widziałam, widzieliśmy ...

          > 22:00 & 2:35 "Na krawędzi nieba" - turecki, ojciec i syn w rywalizacji o uczuci
          > a prostytutki, którą przygarnął do domu ojciec. Brzmi nieźle.
          Tak, to brzmi ciekawie. :)

          Esperanza Spalding, ktorą mi kiedyś przedstawiłe,ś wydała niedawno płytę "Radio Music Society", na której śpiewa! Z tej płyty piosenka o drzewku ... cynamonowym .

          www.youtube.com/watch?v=Wltbm6Pe4BE
          :)
          • grek.grek Re: "Broken Flower" & mapa na dziś :] 25.12.12, 16:11
            to prawda.
            Jemu wystarczy ta szczera, psia twarz, sterana życiem, smętna, a jednoczesnie
            przesympatyczna.
            co ciekawe, donżuan może i z niego przeterminowany, ale wszystkie właścicielki
            tych nózek i dekoltów jakieś takie wobec niego zalotne były, a na pewno nieobojętne.
            a im młodsze [yes, Lolita], tym większe "połacie terenu", i z większą frywolnością, gotowe były prezentować :]

            zdecydowanie. "Panny", to w ogóle inna półka, jak mi sie wydaje.
            Ciekaw jestem, czy były inspracją [jedną z nich] dla Jarmuscha, bo to podobieństwo,
            tak wyraźne, ciągle chodzi mi po głowie, kiedy napotykam "Broken flowers".

            świetna jest, słychać tam jakieś etno motywy chyba, może nawet jakieś elementy
            soulowe, r'n'b, nie ? to nowe pokolenie odchodzi od ortodoksyjnych brzmień, szuka
            wszędzie nowych środków ekspresji, łączy to w jedno. Może prochu już nie da się
            wynaleźć, może naprawdę "wszystko zostało już zagrane", ale te kolaże i nowe formy
            eklektyzmu, to jest, wg mnie, fajna nowa jakość w jazzie. Co sądzisz ?
            wygląda też zawodowo, oryginalnie, ma własny styl.

        • maniaczytania Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 18:15
          wczoraj to jeszcze nie bylo tak zle, dzisiaj to dopiero jest 'bryndza' ...

          Ja wczoraj obejrzalam:
          - 'Swiety Mikolaj" o 15.25 w TVP1 - jesli bedziecie mieli kiedys jeszcze okazje, to zapamietajcie - film byl finski, taka jakby prawdziwa historia Mikolaja, bardziej zwyczajna i ludzka, a lzami to sie zalewalam co chwila ...
          - "Czekajac na cud" o 21.40 na tv4 byl - Susan Sarandon, Penelope Cruz, Robin Williams - nietypowy, troche slodko-gorzki film o swietach, o rodzinie, o problemach
          - "Swieta Last Minute" o 22.40 na Polsacie - oczywiscie niecaly, bo po tym cudzie, bylam kiedys na nim w kinie, taki bardziej do smiechu
          - potem byla perelka - o 0.45 na Polsacie - swiateczny show Michaela Bubble - znakomite to bylo!!!
          - jakos tak w miedzyczasie, sama nie wiem jak, jeszcze koncowke filmu "Bezprawie" z K. Costnerem (western jak sie patrzy) machnelam
          - i potem jeszcze prawie pol "Requiem dla mordercy" na TVP, ktory sie skonczyl ok. 3.00, ale to juz raczej klasa C lub D byla ;)

          A z dzisiejszych propozycji to tak:
          - tvp2 o 20.05 - tylko jesli ktos nie widzial, to wtedy nawet fajne i smieszne - "Zrobmy sobie wnuka" polska komedia na podst. sztuki teatralnej
          - tvp2 - 21.40 - klasyk "Pretty Woman" - moze popatrze, bo lubie :)))
          - Polsat - 23.55 - jedyna chyba cos warta dzis propozycja - "Rodzinny dom wariatow", tzw. gwiazdorska obsada - Diane Keaton, Sarah Jessica Parker, itp. w filmie dosc oryginalnym, choc swiatecznym, i w sumie ciekawa bardzo bym Waszych opinii byla, bo opinia ludzka podzielona w zaleznosci od chyba stopnia zwariowania wlasnej familii - czy bardziej byc po stronie rodziny czy bardziej po stronie narzeczonej;
          - tvn 20.00 - "Kod Merkury" - stary, ciekawe, czy jeszcze jary - Barbasiu - Alec Baldwin jeszcze mlody i piekny ;)
          - "tvn 22.10 - "Fred Claus: Brat Swietego Mikolaja" - troche zakrecona komedia z nieoczywistym 'amantem' Vincem Vaughnem
          - tvn7 20.00 "Appaloosa" - western z Viggo Mortensenem

          Uff, cos tam sie moze znajdzie ;)
          ----
          Maniaczytania - blog
          • pani_lovett Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 20:14
            O jaki ładny świąteczny przegląd!

            Ja wczoraj tylko kawałek pasterki z Watykanu obejrzałam. I ani kawałka filmu.

            A jak tam zdrówko, Maniu? Lepiej się czujesz?


            "Rodzinny dom wariatów" ,już podoba mi się ten film, ale pora niemożliwa. Czekam na powtórkę.

            > - tvn 20.00 - "Kod Merkury" - stary, ciekawe, czy jeszcze jary - Barbasiu - Ale
            > c Baldwin jeszcze mlody i piekny ;)

            O! Nie omieszkam rzucić okiem na Aleca, za chwil kilka. :)
            Młodego i szczupłego Aleca jeszcze bardziej ode mnie lubi chyba Pepsic?
            • maniaczytania Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 20:18
              pani_lovett napisał(a):

              > A jak tam zdrówko, Maniu? Lepiej się czujesz?

              Dziekuje za pytanie (choc musze przyznac, ze przy Tobie male rozdwojenie lapie ;) ) - lepiej, po jakims poltora opakowania Gr...x M.x ;), zdecydowanie lepiej, goraczka i takie ogolne 'polamanie' juz mnie nie trzyma, zostal katar co jakis czas i resztka kaszlu.
              • pani_lovett Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 25.12.12, 20:35
                >choc musze przyznac, ze przy Tobie male rozdwojenie lapie ;)

                Ożeż! ;))

                A mnie katar i resztka kaszlu trzymała jeszcze długo, dopiero po kilku kubkach mleka z czosnkiem przeszła. Polecam.
                :)
            • pepsic Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 10:38
              Wyznając zasadę, że facet ma być brzydszy od kobiety i choć trochę grubszy, te kilka kilogramów Aleca i kilka lat nie robi mi specjalnej różnicy;))
              • barbasia1 Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 28.12.12, 15:44
                pepsic napisała:

                > Wyznając zasadę, że facet ma być brzydszy od kobiety i choć trochę grubszy,
                > te kilka kilogramów Aleca i kilka lat nie robi mi specjalnej różnicy;))

                Ha, ha! To dobrze! :)

                A wiesz, i mnie ta Twoja zasada jest bardzo bliska. :)
          • grek.grek Re: "To właśnie miłość" & mapa na dziś :] 26.12.12, 12:56
            Z Mikołajów, to chętnie bym zobaczył powtórkę tego filmu z BB Thorntonem, to
            jedyny typ Mikołaja dający się polubić ;]]

            "Bezprawie" mamy w archiwuum [dżiz, znowu Costner, czy on we wszystkich
            filmach musi grać ? hehe]
          • barbasia1 "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 28.12.12, 15:53
            > - tvp2 - 21.40 - klasyk "Pretty Woman" - moze popatrze, bo lubie :)))

            Słuchajcie! Słuchajcie! Dowiedziłam się przez przypadek, że słynne, długie po samą szyję i rozpalające wyobraźnię mężczyzn na całym świecie nogi bohaterki filmu Vivian Ward na plakacie reklamującym film i zdaje się w filmie, w słynnej scenie kąpieli w wannie nie należały wcale do Julii Roberts, tylko do Shelley Michelle, dublerki.
            HA!
            I co teraz powiecie panowie. Ale was oszukano! ;)
            • siostra.bronte Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 28.12.12, 17:22
              No, to była wtedy głośna sprawa :) Zresztą wiele aktorek ma swoje dublerki w scenach rozbieranych.
              • barbasia1 Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 28.12.12, 18:03
                Daję słowo, że nie słyszłam o tym wcześniej! Nie miałam jeszcze internetu. ;)

                Wiem, wiem, że aktorki w scenac hrozbieranych nie raz mają dublerki, bo wstydzą się nagości, nie chcą sie pokazywac nago z różnych powodów, ale żeby nogi podmieniać!?
                Czego brakowało nogom szczupłej Julii Roberts!? ;)
                • siostra.bronte Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 28.12.12, 18:08
                  Ja to chyba wyczytałam w nieocenionym Filmie. O internecie jeszcze wtedy nikt nie słyszał :)
                  Licho wie, o co chodziło z tymi nogami. Takie rzeczy są możliwe chyba tylko w Ameryce :) Jakiś czas temu głośna była sprawa plakatu z Jennifer Lopez, na którym...powiększono jej biust.
              • pepsic Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 28.12.12, 23:13
                Przypuszczam, że mogło chodzić o długie stopy Julii Roberts.
                • barbasia1 Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 31.12.12, 17:07
                  Może, choć na plakacie reklamującym film "Pretty Woman" tylko głowa należy do Julii Roberts cała reszta, nie tylko nogi ze stopami do dublerki!?
                  • pepsic Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 31.12.12, 17:18
                    Myślałam, ze chodzi o ujęcie, kiedy z wanny pełnej piany wynurzają sie czyjeś zgrabne stópki, i z pewnością nie nr 40;)
                    • barbasia1 Re: "Pretty Woman" - nogi, nogi ... 31.12.12, 17:29
                      pepsic napisała:

                      > Myślałam, ze chodzi o ujęcie, kiedy z wanny pełnej piany wynurzają sie czyjeś z
                      > grabne stópki, i z pewnością nie nr 40;)

                      O to też! Też! :)))

                      To tu zdecydowanie o stopy chodzi, he,he. :)
    • pepsic "Listy do M." - z bożonarodzeniowej nocy 26.12.12, 10:31
      Wielowątkowa niby komedia z niekonwencjonalnym, mało sympatycznym św. Mikołajem, który mikołajowe trudy i życiową pustkę rekompensuje bzykaniem wszystkiego, co się rusza; powielanym wielokrotnie motywem znanym z komedii romantycznych, który ratuje urok i wdzięk Macieja Stuhra (w roli wdowca poszukującego miłości i zarazem matki dla syna), dramatem dysfunkcyjnej rodziny (świetny, ciekawie rozegrany wątek z Piotrem Adamczykiem i Agnieszką Dygant)),w której pojawia się szansa na posklejanie życai od nowa (na ile, trzeba by nakręcić osobny film); ckliwym wątkiem, z tym że w granicach przyzwoitości z dziewczynką z domu dziecka niespodziewanie pojawiającą się na wigilii u małżeństwa, które straciło dziecko (z lodowatą tu pięknością Agnieszką Wagner w koszmarnej wigilijnej kreacji) i przewidywalnym; drewnianym , najmniej udanym motywem gejowskim (kiepski Małaszyński, a tak brawurowo wystartował w "Oficerze").
      Mimo paru niedoróbek i o zgroza, postawienia akcentu głównie na kolędy zagraniczne film obejrzałam ku zaskoczeniu z przyjemnością.
      • pepsic Re: "Listy do M." - z bożonarodzeniowej nocy 26.12.12, 11:15
        I jeszcze jedno, trochę uwierał brak polskich polskich realiów, pocztówkowe obrazki wigilijne, czy nieprawdopodobna sytuacja, że dziecko spędza wigilię samotnie (gdzie babcia, gdzie dziadek?), a daniem głównym i jedynym są frytki z ketchupem, w każdym dniu, ale nie 24 grudnia.
      • grek.grek Re: "Listy do M." - z bożonarodzeniowej nocy 26.12.12, 14:23
        TAKI święty, i to w polskim kinie ? ;]
        aż się zaciekawiłem nie na żarty, mimo że, jak piszesz, pachnie cała
        rzecz komedią romantyczną.

        Wybrałaś dobry moment na takie kino.
        Ciekawe, czy w innych okresach roku też mogłoby ono liczyć na Twoją
        życzliwość ? :]

        yes, aktor Małaszyński najlepszą rolę zagrał na początku.
        w Oficerze faktycznie był dobry, a im dalej w las, tym większy malinowy chruśniak.
        Teraz to już chyba tylko totalna zmiana wizerunku mogłaby mu jakieś role
        zapewnić. To samo było z Robertem Gonerą, najpierw "Dług", "Samowolka",
        "Gry uliczne", a potem już tylko dobra rola w 1 sezonie "Gliny", poza tym - utonął
        w bigosie telewizyjno-telenowelowym. Za coś żyć trzeba, a nie każdy ma zacięcie
        aktorów teatralnych, którzy - wielu - woli swoją artystyczną małą wysepkę zamiast
        telewizyjnego babilonu. Gonera mógł być aktorem w dobrych filmach 2 razy na
        3 lata, ale widać postanowił konto podzerować. Małaszyński zdaje się tłumaczy
        swoje mierne rólki "czerpaniem z róznych źródeł w procesie rozwoju aktorskiego", ale
        to nędzne tłumaczenie. W sume, daleko od Mroczków Małaszyński nie pada ;]
        • pepsic Re: "Listy do M." - z bożonarodzeniowej nocy 28.12.12, 22:53
          Dwa wątki wydają się ponadczasowe: nadpobudliwego, chamowatego Mikołaja, któremu spotkanie z chłopcem z patologicznej rodziny uświadamia własną, nędzną egzystencje (nawet niezły Karolak) i budująca historia negocjatora policyjnego (dobry Adamczyk, Dygant też), który ratując niedoszłego samobójcę tak rozczula się nad nieudanym życiem (egzystencją rogacza i jednocześnie ojca nieudacznika), że skacze bez powodzenia z 11-piętrowego wieżowca, ale dzięki temu udaje mu się pozbierać rodzinę do kupy.
          Pozostałe wątki słabe, choć ten z z dziewczynką z domu dziecka dobrze wypada dzięki ciepłej grze Malajkata.
    • barbasia1 "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 26.12.12, 13:36
      Link do "Na krawędzi nieba" na youtube, z polskim lektorem dla wszytskich, którzy z jakiś powodów nie obejrzeli filmu:

      cz.1
      www.youtube.com/watch?v=e4o--C300Ao
      Greku, film nakręcił Fatih Akin,ten od filmu "Głową w mur".


      I ja nie obejrzałam jak ścięta chionka padłam wczoraj przed 22.00 , więc i ja będę dziś lub jutro oglądać.

      :)
      • barbasia1 Re: "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 26.12.12, 13:37
        Greku, film nakręcił Fatih Akin,ten od filmu "Głową w mur", jak pewnie dobrze pamiętasz. Woglądałeś wczoraj film?
        • barbasia1 OT Muzyczny "Leć kolędo" - Czerwone Gitary 26.12.12, 13:41
          "Leć kolędo" - Czerwone Gitary

          www.youtube.com/watch?v=hOAPJut7kJw
          Piękna!


          :)
      • grek.grek Re: "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 26.12.12, 14:28
        o kruca...
        dasz wiarę, Barbasiu, że absolutnie o tym filmie zapomniałem...

        Najpierw przypomniałem sobie "W słusznej sprawie", potem zawinąłem się
        w gustowne kimono i markowałem nocą przy "Doskonałym planie"... KOmpletnie
        wypadł mi ten film z głowy. Aż głupio, bo sam go pierwotnie wpisałem na mapę.

        Bardzo więc liczę na powtórkę.

        A może Pepsic, Siostra, Mania, lub Ktoś Jeszcze oglądali ?.

        Dzięki za link, na wszelki wypadek :]
        • barbasia1 Re: "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 26.12.12, 19:20
          Zatem albo czekanie powtórka albo film via youtube.
        • barbasia1 Re: "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 26.12.12, 19:24
          grek.grek napisał:

          > o kruca...
          > dasz wiarę, Barbasiu, że absolutnie o tym filmie zapomniałem...


          Jedyna premiara w zestawie! Zgroza! ;))

        • pepsic Re: "Na krawędzi nieba" (2007) reż Fatih Akin 28.12.12, 23:20
          Niestety nie oglądałam, również bedę upolować na powtórkę. W święta z telewizja jest u mnie słabo.
    • grek.grek 16:25, Polsat - "Parnassus" :] 26.12.12, 15:37
      Nietypowa pora jak na , bądź co bądź, dość znany kinowy tytuł.
      Terry Gilliam napędza szoł swoją wyobraźnią, Ledger w swojej ostatniej roli, niedokończonej zresztą,
      oraz zastępujący go wspólnymi siłami Depp, Farrell i Jude Law. Do tego
      stary dobry Christopher Plummer i nie kto inny, jak Tom Waits grający... yes - pana szatana :]
      • siostra.bronte Re: 16:25, Polsat - "Parnassus" :] 26.12.12, 15:52
        Z tego co pamiętam, to film średnio się udał. W ogóle Gilliam jest nierównym reżyserem.
      • barbasia1 Re: 16:25, Polsat - "Parnassus" :] 26.12.12, 19:17
        Nie widziałam! A tak chciałam zobaczyć! ://
        No nic, gdzie go zdobędę albo poczekam na powtórkę!
    • grek.grek MOralni wczoraj & "CHinatown' 27.12.12, 14:02
      Ojej-Asy na Nowy Rok sporządzam, stay tuned :]
      mnożą mi się jak króliki, żeby udało się to ogarnąć...

      Zauważyliście wczoraj w programie nowych MOralnych ?
      W Dwójce, wystartowali po 20:00...
      Mnie się udało... mniej więcej około 20:25 ;]
      Były dwie częsci, w sumie potrwało to do 22:00 z przerwą
      na reklamy i zwiastuny.
      Nie wiem, czy oglądaliście, więc wstępnie powiem : miewali lepsze
      występy, ale są już tyle lat na scenie, tyle historycznie świetnych
      skeczów zrobili, naprawdę nietaktem by było wymagać od nich jeszcze więcej
      i więcej. Oni są jak Woody Allen - nawet słabszy ich program, to i tak
      rzecz lepsza od 90 % innych kabareciarzy/satyryków.

      Były skecze znane : ojciec ze wsi przyjeżdza do syna mieszkającego w apartamentowcu albo
      jeden gośc wyświetla kolegom slajdy z podróży, ale też kilka nowych : sprzedawca i klientka [tym razem kobiecym wsparciem służyła Magdalena Stużyńska i wypadła, wg mnie, bardzo dobrze - bez nienaturalnych, sztucznych zachowań, a za to z dużym wdziękiem], premier kontra związkowcy w wolnych mediach, i - wg mnie najlepsza rzecz w tym programie - coś co nazwali "projekt : teatr" - cała piątka siedzi na krzesłach i dialoguje, wychodzą z tego monologi, dowcipy, krótkie rozmówki, puenty itd., wszystko w dobrym tempie i nierzadko błyskotliwe.

      Chłopaki w formie, Stużyńska dodala kobiecego szarmu i nie spaprała żadnego tekstu ;] - dobrze było. "Projekt : teatr" może przejść do, czy ja wiem... Setki Najlepszych Skeczów Moralnych ;] Yup, Setki, bo tyle tych dobrych i świetnych było, że na dziesiątki tego liczyć się już nie da.

      A nocną porą, klasyk "Chinatown" w TVn7.
      Czemu główny TVN nie pokazuje tych perełek z lamusa, tylko Siódemka... niech to
      będzie tajemnicą stacji; może nie mają zaufania do widza i wydaje się im, że karmiony
      Perfekcyjną Panią Domu, Master Chef i Top Model nie doceni klasyki czarnego kryminału ?

      Film znakomity, nawet dla amerykańskiej widowni Polański swoje wątki przemycił : samotnego
      bohatera wmontowanego w ponurą aferę, na którego zewsząd czyhają niebezpieczeństwa, który
      nikomu nie może zaufać, a rzeczywistość ma kolor czarnogranatowy. Wspaniale mu to zagrał Jack Nicholson.

      Jack gra tutaj prywatnego detektywa, Jake'a Gittesa, który dostaje od niejakiej pani Malwray zlecenie śledzenia jej męza podejrzewanego o romans. Jake zdobywa dowody świadczące o tym, ze Hollis Malwray rzeczywiście spotyka się z młodą kobietą. Sprawa trafia na pierwsze strony gazet w Los Angeles. Czyżby Malwray był taki ważny ? Jest pracownikiem miejskich wodociągów, od pewnego czasu jest aktywny na sesjach rady miejskiej, na których wnosi protesty przeciw tworzeniu nowych zbiorników wodnych, mimo że miasto i okoliczne tereny uprawne cierpią z powodu suszy. W biurze Gittesa zjawia się nieznajoma kobieta, twierdzi,że nazywa się... Malwray i jest żoną Hollisa. Oskarża Jake'a o zniszczenie dobrego imienia jej męzula i grozi oskarżeniem sądowym. Jake kapuje, że ktoś się nim posłużył, żeby skompromitować Malwraya. Atmosfera się dodatkowo zagęszcza, kiedy zostaje znalezione ciało martwego Malwraya. Policja podejrzewa samobója, facet spadł z wysokości do wody.

      Gittes decyduje się na prywatne śledztwo, żeby dojść prawdy. Najpierw włamuje się nocą [opt, przeskakuje płot] na teren wodociągów, aby obejrzeć miejsce, gdzie znaleziono ciało Malwraya; z ciekawością stwierdza, że zbiornik, w którym utopił się Malwray jest... pusty, a za to wypuszczane są z rur spore ilości wody, która jednak nie nawadnia okolicznych terenów. Przypadkiem spotkany chłopiec latynoski informuje go, ze woda "pojawia się i znika, wyrzucana jest falami". Jake dostaje się w łapy dwóch agentów bezpieczniaków, z których jeden rani go nożem w nos [od tej pory Jake paraduje z wielkim białym opatrunkiem na twarzy, dopiero w końcówce się go pozbywając], a obaj każą trzymac się z daleka od całej historii.

      W biurze wodociągów, u niejakiego Yeloburtona dowiaduje się, że w zasadzie łapę na wodzie trzyma miejscowy bogacz, Noah Cross. Malwray był kiedyś jego partnerem biznesowym i przyjacielem, ale poróżnili się ze sobą i od czasu kłótni nie odzywali się do siebie. Jake, zbierając informacje, dochodzi do wniosku, że część wody dla miasta była i jest sprytnie zagarniana "na lewo", także za pomocą stawiania zapór rozmaitych i manipulowania jej przepływem, przez co wielu terenom doskwiera susza, co z kolei ma skłonić radę miasta do budowy nowego zbiornika.

      Co ciekawe, dzwoni do Jake'a kobieta podająca się za Idę Sessions i przyznaje, ze to ona udawała panią Malwray, kiedy zlecała mu śledztwo w sprawie Hollisa Malwraya i że zrobiła to na czyjeś polecenie. Podaje mu zagadkową wskazówkę : niech pan przejrzy dzisiejsze nekrologi w gazecie, tam będzie coś ważnego. Jake idzie tym tropem, jeszcze nie wie, po co i dokąd,ale na wszelki wypadek kawałek gazety z nekrologami chowa do kieszeni.

      Ze swoimi wnioskami Jake idzie do Yeloburtona, oskarża wodociągi o to, ze maczały paluchy w śmierci Hollisa Malwraya, ale zostaje załatwiony odmownie, z sugestią, że woda jest odprowadzana do gajów pomarańczowych, już poza granicami LA, w San Fernando Valley. Jake od razu chce tam jechać, ale najpierw zostaje zaproszony na obiad przez Noaha Crossa, który oferuje mu wysoką gażę za znalezienie tej dziewczyny, z którą spotykał się Hollis Malwray. Przestrzega Jake'a przed żoną Hollisa, Evelyn. "Może być zdolna do wszystkiego, kiedy dostanie w swoje ręce tę dziewczynę". Evelyn jest jego córką, nie rozmawiają od dawna ze sobą, może nawet są w stanie konfliktu, ale ojciec ciągle się o nią troszczy. Evelyn zaś co i rusz nachodzi Gittesa z pytaniami o sprawę, aż w końcu sama go zatrudnia do znalezienia zabójcy jej męza.

      Jake jedzie do tych gajów pomarańczowych, zostaje tam napadnięty przez pachołków właściciela. Ucieka autem przez rzędy drzewek, ale w końcu zostaje wywleczony z samochodu, wdaje się w bójkę i skończyłby marnie, gdyby nie pojawiła się Evelyn i nie uratowała mu skóry.
      Agresja z jaką się spotkał powodowana była podejrzeniem, ze Jake jest jednym z facetów, którzy "agentem urzędasów, którzy zatruwają wodę w okolicy", aby zmusić ich do sprzedaży swoich gruntów i wyprowadzki. Konkluzja może być taka, że Cross i skorumpowani urzędnicy miejscy sami sprokurowali suszę i róznymi trikami zatkali dopływy wody dla rolników podmiejskich, żeby przejąć ich ziemię, i to po cenach wysoce korzystnych [ziemia kiepska - kto kupi drożej ?].
      Do Jake'a dociera, że do tego jest potrzebny nowy zbiornik, który miasto ma zbudować - do nawadniania działek zasuszonych, już po części sprzedanych. Dzisiaj są warte grosze, po nawodnieniu staną się żyłami złota.

      Kto je kupił ? Jake dociera do listy kupujących. nazwisko jednego z nich widnieje na... nekrologu, o którym mowiła mu pani Sessions. Idąc tym tropem odkrywa, wraz z Evelyn, że zakupu działek dokonują... pensjonariusze domu starców, a w rzeczywistości posługujący się ich nazwiskami członkowie Albacore Club skupiającego ludzi zamożnych, na czele którego stoi Noah Cross. Wykorzystują dziadków jako słupy, przejmują cichaczem działki, a kiedy dziadek kojfnie ziemia przechodzi dla nich, jako "darowizna". W ten sposob po prostu spekulują gruntami.
      Jake i Evelyn ledwie uchodzą z życiem z tego domu spokojnej starości, zaatakowani przy wyjścu przez tych samych dwóch, którzy pocięli Gittesowi nos.

      Cała sytuacja zbliża Jake'a i Evelyn do siebie. Spędzają razem noc, a rano Evelyn dostaje telefon i znika tajemniczo. Jake jedzie za nią. Odkrywa ze zdumieniem, że Evelyn... i jej służący przetrzymują w domku na przedmieściach tę dziewczynę, z którą spotykał się mąż Evelyn. Jake podjrzewa, ze Evelyn chce ją zabić. Evelyn, zdemaskowana przez Jake'a, zaprzecza temu. Wyznaje mu, że ta dziewczyna jest jej... siostrą, a romansowała z Hollisem, bo Evelyn chciał dla niego dobrze, a w małzeństwie kompletnie sie im nie układało. Dlaczego chciała je jednak utrzymać ? czyżby ze względu na ojca i jego relacje z Malwrayem ?

      cdn
      • grek.grek "CHinatown' [2] 27.12.12, 14:44
        Jake wie wszystko, chce wreszcie odpocząć. Ale nie jest mu to dane. Dostaje telefon.
        Męskli głos wyznacza mu spotkanie z panią Sessions. Jake odmawia. Telefon dzwoni
        ponownie... Wreszcie Jake jedzie, wiedziony chyba przede wszystkich ciekawością,
        na miejsce spotkania. Zastaje tam zwłoki pani Sessions, policjantów i swój numer telefonu
        na ścianie nad aparatem. Policaje sugerują, ze Jake jako kochanek Evelyn ukrywa dowody świadczące o tym, że to ona zabiła męża. Przy okazji Jake dowiaduje się, ze
        w organizmie Hollisa Malwraya sekcja zwłok wykazał obecnośc słonej wody, a ciało zostało
        na miejsce, w którym je znaleziono - przyniesione.

        Jake był już w domu Evelyn... na początku. Wtedy meksykański ogrodnik łamaną angielszyzczną narzekał na to, że "[coś] szkodzi trawie", Jake widział też jakiś błyszczący przedmiot w sadzawce w ogrodzie ale nie zdązył go wyłowić. Teraz chce naprawić błąd, tknięty przeczuciem

        Jake odwiedza więc ponownie dom Evelyn. W sadzawce na środku ogrodu stwierdza obecnośc słonej wody ["coś", co szkodziło trawie"], a przedmiotem który go zaintrygował były... okulary.
        Wyświetla mu się, ze to okulary Malwraya [istotnie nosił szkiełka], więc to Evelyn utopiła go w sadzawce, potem ciało podrzuciła [pewnie z pomocą ajaztyckiego służącego], ale zapomniała zabrać okulary.

        Jake zawiadamia policję i jedzie do tego domku, w ktorym Evelyn chowa siostrę. Jake pyta, o co naprawdę chodzi z nią i tą jej siostrą. Kim ona dla niej jest naprawdę. POliczkuje Evelyn, a ona wyjawia mu prawdę. Szokującą prawdę : ta dziewczyna jest naprawdę jej sioostrą, ale oprócz tego... córką. Yup, Evelyn Cross ma dziecko ze swoim ojcem, Noah Crossem. Evelyn sugeruje, ze jej ojciec zabił Hollisa, i ją chetnie też by zamordował, z powodu córki właśnie, Katherine, od której Evelyn swojego starego ojca odizolowała.

        Gittes pyta Evelyn o te okulary, a ona mu objaśnia, ze Hollis nie nosił szkieł dwuogniskowych. Okulary które znalazł Jake należały do Noah Crossa. Jake stara się ratować sytuację i jakoś
        pomóc Eveleyn i jej siostrze-córce uciec. Evelyn planowała wyjazd do Meksyku, ale Jake proponuje Chinatown, jego dawne miejsce pracy, jako policjanta. Sam bierze na siebie policjantów, których wezwał, czeka na nich na ulicy, zwodzi - wskazując inny dom, jako miejsce pobytu Evelyn. Dom nalezy do jego kolegi. Podczas gdy policjanci na zewnątrz czekają na wynik rekonensansu po domu Jake'a - on ucieka tylnym wyjściem, samochodem prowadzonym przez tego kolegę. Wysyła go potem wraz z kobietami własnie do CHinatown.

        Ostateczny akt ma miejsce właśnie tam.
        Jake wprawdzie chce spotkać się z Crossem w dawnym domu Evelyn, pokazać mu tę sadzawkę, dowody, wyłuszczyć swoje wnioski, ale goryl Crossa od razu bierze go na muszkę i
        razem z samym Crossem każe wieźć się śladem Evelyn i Katherine. Jest tam także policja goniąca Jake'a, który ich na chwilę tylko kiwnął, w dodatku uznająca wciąz Evelyn za morderczynię męża.

        Konfrontacja ma miejsce na ulicy. Cross natrafia na Katherine i Evelyn wsiadające do auta, próbuje przekonać Katherine, żeby z nim poszła, Evelyn broni córki-siostry, strzela do starego, rani go w ramię. Próbuje uciekać samochodem, strzelają za nią policjanci, wierzący ślepo, ze
        stzrelają do uciekającej zabójczyni. Evelyn ginie, auto się zatrzymuje. Katherine jest w szoku. Cross zabiera ją ze sobą. Jak również odebrane Jake'owi dowody swojej winy, z tego co wywnioskowałem. POlicja zaś zatrzymuje Jake'a, ktory znika w ciemności głównej ulicy Chinatown.

        wydaje się więc, że prawda nie zatriumfowała w pełnym blasku, jesli istotnie została wydedukowana prawidłowo, a Evelyn mówiła prawdę. Jesli tak, to byłby to finał naprawdę
        nietuzinkowy.

        www,youtube.com/watch?v=T37QkBc4IGY



        • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 27.12.12, 14:46
          www.youtube.com/watch?v=T37QkBc4IGY
          • siostra.bronte Re: "CHinatown' [2] 27.12.12, 15:33
            Fajnie, że opisałeś ten film :)

            Co tu dużo pisać, absolutny klasyk! O ile uważam Polańskiego za reżysera, uwaga...przereklamowanego, to zrobił dwa fantastyczne filmy: "Chinatown" i "Dziecko Rosemary".

            W pamięć zapada zakończenie filmu, kiedy wstrząśniętego Jake'a zabierają ze sobą koledzy (policjanci?) mówiąc : "Daj spokój, to Chinatown".

            Warto wspomnieć o świetnej Faye Dunaway, w idealnie skrojonej dla siebie roli kobiety z przeszłością.

            W sumie absolutny must see!!

            • barbasia1 Re: "CHinatown' [2] 27.12.12, 23:47
              >to zrobił dwa fantastyczne filmy: "Chinatown" i "Dziecko Rosemary".

              Bronte, a "Wstyd"? (któregojuz same opisy wywołują gesią skórkę), a "Lokator"? Nie cenisz tych filmów Polańskiego?
              • siostra.bronte Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 00:23
                "Wstręt" :) i "Nóż w wodzie" to dwa filmy które uważam za bardzo dobre w dorobku Polańskiego, ale stawiam je niżej niż oba amerykańskie tytuły.
                "Lokator" mimo ciekawego pomysłu mnie nie przekonał, może dlatego że w roli głównej wystąpił sam Polański, który przecież aktorem nie jest. Poza tymi tytułami już jest różnie. Raz lepiej, raz gorzej, ale bez rewelacji. Ostatnie lata to raczej dalekie echa dawnych dokonań.
                • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 14:00
                  jakiś czas temu złapałem się na tym, że w zasadzie z trudem mogę wskazać jakiś
                  słaby film pana Romana :]
                  Nawet "Frantic" nawet z Harrisonem Fordem staram się obejrzeć, kiedy powtarzają.
                  • siostra.bronte Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 14:08
                    Może nie widziałeś wszystkich? :) Tez lubię "Frantic".
                    • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 15:49
                      Od "NOża" licząc - 7 albo i nawet 8 nie miałem przyjemności zobaczyć :]
            • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 13:44
              Miło mi :]

              prawda, Faye Dunaway ma idealną mowę ciała, wyraz twarzy, nieustannie czujne,
              badawcze spojrzenie, coś z powściągliwości szachowego gracza; świetnie gra postać z tajemnicą.
              A potem całą tę kreację wysadza w powietrze jedną sceną z potężnym ładunkiem emocjonalnym.

              dziś powtórka, 21:40 :]

              • barbasia1 Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 14:50
                grek.grek napisał:

                > Faye Dunaway [...] ; świetnie gra postać z tajemnicą.

                I chyba femme fatal? Postać charakterystyczną dla kina noir.

                • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 15:50
                  celna uwaga, Barbasiu.
            • pepsic Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 14:52
              A ja mam niebywałą słabość do "Nieustraszonych pogromców wampirów". A co!
              • barbasia1 Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 15:29
                pepsic napisała:

                > A ja mam niebywałą słabość do "Nieustraszonych pogromców wampirów". A co!

                Dawno nigdzie nie pokazywano "Nieustraszonych pogromców wampirów"!?
            • pepsic Re: "CHinatown' [2] 28.12.12, 23:01
              Również z wielka przyjemnością przypomniałam sobie Chinatown, tyle że dałabym sobie głowę uciąć, że słynna scena: matka, córka rozgrywa się w samochodzie, a nie we wnętrzach.

              Ps. Ilekroć mowa o naszym rodaku, tyle razy zastanawiam sie, na ile i czy w ogóle świat artystyczny stracił na jego banicji z USA.

              Ps. 2. A tak chciałam zdążyć na powtórkę:(

              Ps.3. Grek, zgłosiłam nową propozycję do zagwozdki świątecznej. Czy brak odpowiedzi mam poczytywać za kolejne pudło?
              • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 29.12.12, 13:00
                Scena, w której Evelyn przyznaje się Jake'owi do tego, że jest matką swojej siostry ?

                tak, trafiłaś; przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale moje odkrycie Twojego
                trafienia zbiegło się w czasie z odnalezieniem w ramówce samego filmu, więc wstrzymałem się
                z potwierdzeniem do oficjalnej zapowiedzi :]
                • pepsic Re: "CHinatown' [2] 29.12.12, 16:09
                  Miało być rzecz jasna: córka, siostra. Czułam, ze coś pokręcę:(

                  Ps. Sama tego nie mogę znaleźć;)
                  • grek.grek Re: "CHinatown' [2] 30.12.12, 14:26
                    postawiłbym jednak na to, że te scena odbywa się w domu, w którym
                    Evelyn ukrywa swoją córko-siostrę.
        • barbasia1 Re: "CHinatown' [2] 27.12.12, 23:45
          Dzięki! Od dawna chciałam obejrzeć "Chinatown". Nie udawało się...

          >Szokującą prawdę : ta dziewczyna jest naprawdę jej sioostrą, ale oprócz tego... córką. Yup, >Evelyn Cross ma dziecko ze swoim ojcem, Noah Crossem.

          Ożeż!


          > wydaje się więc, że prawda nie zatriumfowała w pełnym blasku, [...] Jesli tak, to byłby to f
          > inał naprawdę nietuzinkowy.

          Nie zaitrumfowało też dobro w finale, zło nie zostało ukarane, jak to było w klasycznym schemacie czarnego kryminału, któru na warsztat bierze i twórczo przekształca Polański.
          Finał zaiste nietuzinkowy i bardzo pesymistyczny.


          :)
          • grek.grek "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 13:40
            to też typowe dla Polańskiego, nie ?
            jakaś psychopatologia dotykająca bohaterów : we Wstręcie androginia ze schizofrenią, to
            samo w Lokatorze, w Dziecku Rosemary - w ogóle rzecz wyglądająca na paranoję
            albo opętanie, podobnie "ciemne moce" są w Dziewiątych wrotach, a tutaj motyw
            seksualnego związku ojca i córki.

            jak wyżej zaznaczyłem : dziś TVN7 wyświetla powtórkę.
            Jesli znajdziesz czas... i jeśli nie zniechęciła Cię moja koślawa storyline... :]

            Swoją drogą, gdybym wiedział, że będzie powtórka, o tak dogodnej porze, to bym raczej wstrzymał sie z pisaniem, żeby Wam nie psuć przyjemności oglądania... Ale pojęcia nie
            miałem, program gazetowy miałem do środy, wczoraj kupiłem na kolejne dni, no i się
            dowiedziałem... :]
            • grek.grek Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 14:02
              PS : już nie wspominając o "GOrzkich godach", gdzie psychologiczne, a i nie tylko, sado-maso, aż fruwa po ekranie :]
              • barbasia1 Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 14:15
                grek.grek napisał:

                > PS : już nie wspominając o "GOrzkich godach", gdzie psychologiczne, a i nie tyl
                > ko, sado-maso, aż fruwa po ekranie :]

                >jakaś psychopatologia dotykająca bohaterów

                O tak.
                I wszechoragarniające zło, wobec którego człowiek jest zupełnie bezsilny.

            • barbasia1 Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 14:03
              Właśnie wypatrzyłam powtórkę "Chinatown"" w gazecie i pedzę o niej poinformować...
              A tu już zapowiedź wisi. I dobrze.
              Zamierzam dziś obejrzeć film na gorąco po lekturze Twego postu.
              I nie przeszkadza mi wcale, że znam już fabułę ze szczegółami, Greku!

              :)

              • barbasia1 "Chinatown" - muzyka maestro Jerry Goldsmith 28.12.12, 14:26
                www.youtube.com/watch?v=f7th0sBFpg0
                www.youtube.com/watch?v=qYondMo40nA
                Cudo!

              • grek.grek Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 15:54
                muzyka jest pierwszorzędna, faktycznie.
                taka jaka ma być : dyskretna, akcentująca klimat i momenty, jest dodatkowym
                bohaterem.

                no to cieszę się, że Twój zapał nie ucierpiał od mojej pisaniny.
                Ale teraz to się nie wyplączesz... koniecznie napisz o swoich wrażeniach po filmie :]
                • barbasia1 Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 28.12.12, 17:58
                  grek.grek napisał:

                  > muzyka jest pierwszorzędna, faktycznie.
                  > taka jaka ma być : dyskretna, akcentująca klimat i momenty, jest dodatkowym
                  > bohaterem.

                  Tak.

                  > Ale teraz to się nie wyplączesz... koniecznie napisz o swoich wrażeniach po fil
                  > mie :]
                  :)
                  Kiedy Ty juz wszytsko napisałeś!
                  Zaległości muszę nadrobić!
                  • grek.grek Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 29.12.12, 13:02
                    może jednak coś Ci przyjdzie na myśl, czego mnie sie nie udało nadziobać ? :]

                    na Twoje nadrobienia czekam[y] z pełną wyrozumiałością.
                    • barbasia1 Re: "CHinatown" dziś powtórka, 21:40 TVN7 30.12.12, 16:13
                      To może przytoczę dialog z filmu, który mnie uderzył, a który w kontekście biografii twórcy filmu, czyli Polańskiego brzmi nad wyraz znacząco:

                      J.J. Gittes i Evelyn Cross udają się do miejscowego domu spokojnej strarości, by przyjrzeć się nowym (fikcyjnym) właścielom setek hektarów gruntów w dolinie. Oczywiście nie zdradzają właściwego celu wizyty. Udają małżeństwo, które szuka dla ojca mężczyzny odpowiedniego miejsca w tego rodzaju placówce. Jake pyta kierownika domu, czy akceptują tu osoby pochodzenia żydowskiego. Ten odpowiada odrazu zdecydowanie, że absolutnie nie akceptuje się tu osób pochodzenia żydowskiego, na co Jake, uśmiechem chyba nie do końca szczerym, że właśnie na taką odpowiedź liczył (akcję Polański umieścił w Ameryce, w Los Angeles w roku 1937) ...
                      :)
      • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 27.12.12, 23:35
        grek.grek napisał:

        > Ojej-Asy na Nowy Rok sporządzam, stay tuned :]
        > mnożą mi się jak króliki, żeby udało się to ogarnąć...
        :)))

        nie mogę sie doczekac. Choć zastanawiam się czy ja na nie zasłużyłam!? "Mad Man" sezon 1, ledwo co zaczęłam, a dziś już ostatni odcinek pokazano ( z bardzo przejmującą sceną ... Peggy rodzi dziecko, o którym nie miała pojęcia przez całą ciążę, że je w brzuchu nosi (Peggy to młode dziewcze, ma tu, w 1. serii ok 20 lat, jak widać zupełnie nieuświadomione w tych sprawach). To efekt nocy spędzonej z Petem (w jednym z pierwszych odcinków). Pięlęgniarka przynosi Peggy niemowlę do karmenia, ale Peggy, nie przygotowana zupełnie na to co zaszło, nie chce nawet oglądać dziecka, odwraca tylko głowę ...
        Tymczasem teść sprawcy ciąży,Pete'a młodego żonkosia, wżenionego w bogatą rodzinę, coraz częściej w sposób nachalny dopomina się o wnuka), o "Pokłosua" niewiele opowiedziałam, tyle z biezacych rzeczy o innych zaległościaciach nawet nie wspominam...

        > Zauważyliście wczoraj w programie nowych MOralnych ?
        > W Dwójce, wystartowali po 20:00...
        > Mnie się udało... mniej więcej około 20:25 ;]

        Też oglądałam, podobnie jak Ty zaczęłam oglądać po 20.00 (wyjatkowo obejrzałam do końca bez przeskakiwania na inne kanałay, jak to bywa, kiedy różne kabarety występują razem).

        A mnie wciąż brakuje Kasi Pakosińskiej, Magda Stużyńska wciąż nie przekonała mnie do siebie całkowicie... Choć z dwojga złego wolę ją niż tę pierwszą zastępczynię. Bardziej do chłopaków pasuje.

        Mnie też się najbardziej podobał "proyekt teatr" i jeszcze skecz z czytaniem w radiu powieści w oprawie dźwiękowej, w którym popisywał się Robert, a przede wszytskim Mikołaj. :)


        Oni są jak Woody Allen - nawet słabszy ich program, to i tak
        > rzecz lepsza od 90 % innych kabareciarzy/satyryków.

        Podpiszę się pod tymi słowami ...
        • grek.grek Re: MOralni wczoraj & 28.12.12, 13:57
          we wtorek wszystko się okaże :]

          o, wiesz, żadne "zaległości" nie miały żadnego wpływu na żadną z kategorii :]
          wszystko na pewno jakoś uda Ci się nadrobić, najważniejsze, że pamiętasz.
          Stay cool :]

          o, zdecydowanie, Pakosińska pasowała perfekt, no i była na tyle wyrazista, że
          wrosła w obraz całej grupy. Żadne zastępstwo nie wypełni jej nieobecności.

          o innych niż Stużyńska "substytutach", w ogole wolałbym zapomnieć, hehe,
          były nie do przetrawienia, za dużo min robiły i wdzięczyły się nadmiernie, a
          ona akurat wypadała w miarę naturalnie, co mnie jakoś tam ujęło, a mając w
          pamięci nieporadność jej poprzedniczek, tak nastawiłem radar na nawet najmniejsze
          przejawy mizdrzenia się i sztuczności, że miałem wrażenie, iż każde jej zachwianie
          się na scenie powodowane jest wywieraną przeze mnie osobiście presją nad-uwagi
          jej poświęcanej ;]

          o tak, oglądanie Kabaretonów jest aktywnością dramatyczną :]
          Podziwiam, że czassami się tego podejmujesz. Ja zwykle nie mam dośc odwagi.
          Za to autorskie programy Hrabich, MOralnych czy Grupy Rafała KMity - oglądam
          zawsze z satysfakcją.

          Ten "ProYekt Teatr" ma fajną formułę, prawda ? Otwartą taką, więc będą mogli
          dopisywać, zmieniać, dowolnie przekombinowywać i tworzyć liczne wariacje. Idealna
          opcja na... kabaretony własnie, coś jak "Radio" GRK, nieprawdaż ?

          :]

          • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 28.12.12, 15:23
            > Stay cool :]
            Nie mam wyjścia. ;)
            Choć, powiadam Ci, nie mogę się już doczekać!!! Ciekawam okrutnie , co Ty tam wymyśliłeś.

            > Ten "ProYekt Teatr" ma fajną formułę, prawda ? Otwartą taką, [...]

            Racja. :)

            Właśnie raziły/ raziła (ja jedną pamiętam) sztucznością ,wiesz, miałam wrażenie, jakby grała rolę, a nie wcielała się w daną postać w skeczu z właściwym tu dystansem i przmrużeniem oka.

            > ona akurat wypadała w miarę naturalnie, co mnie jakoś tam ujęło, a mając w
            > pamięci nieporadność jej poprzedniczek, tak nastawiłem radar na nawet najmniejs
            > ze przejawy mizdrzenia się i sztuczności, że miałem wrażenie, iż każde jej zachwia
            > nie się na scenie powodowane jest wywieraną przeze mnie osobiście presją nad-uwagi
            > jej poświęcanej ;]
            He,he! :)

            Wciąż nie może mi to pomieścić się w głowie, że, wydawałoby się, tacy fajni faceci, humaniści!, tak wykolegowali swoją starą koleżankę, współzałozycielkę kabaretu!,współtwórczynię sukcesu, z którą znali się od czasów studiów, z którą beczkę soli zjedli i niejedno przeżyli.
            Absolutnie nic ich nie tłumaczy i nic nie usprawiedliwia w moich oczach. Świństwo to było wielkie i tyle.
            Nawet przyjaciołom ufać nie można, heh.
            • grek.grek Re: MOralni wczoraj & 28.12.12, 16:01
              na razie muszę milczeć w trzynastu językach ;]
              suspens.

              o to to, robiły takie sztucznie egzaltowane teatralne miny do publiczności,
              i oczekiwały reakcji "o rety, o zaraz umrę ze śmiechu, jakie to zabawne", hehe.

              wiesz, konflikt interesów...
              mnie dziwi jeszcze/także, że po tylu latach razem nie potrafili znaleźć kompromisu,
              jakoś się dogadać, pójść sobie nawzajem na rękę.
              zdaje się... spora kasa musiała wchodzić w rachubę..? ;]
              • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 28.12.12, 17:11
                Wystawiasz moją nie-cierpliwość na wielka próbę, heh.
                A nie możesz mi uchylić choć rąbeczka suspensu?

                > o to to, robiły takie sztucznie egzaltowane teatralne miny do publiczności,
                > i oczekiwały reakcji "o rety, o zaraz umrę ze śmiechu, jakie to zabawne", hehe.
                Tak własnie, brrr.

                No tak, tam gdzie pojawia się kasa, korzyśc rozmaitei, nie ma sentymentów, nie ma przyjaźni. Wiem coś o tym.
                • grek.grek Re: MOralni wczoraj & 29.12.12, 13:04
                  Będę się dzielnie trzymał i opierał Twojemu kuszeniu ;]]

                  [byle do wtorku... byle do wtorku...]
                  • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 29.12.12, 16:11
                    > [byle do wtorku... byle do wtorku...]

                    Może wytrzymam. :/


                    Grekuniuuuuu, ale jak tu Cię skusić skutecznie? :)
                    • grek.grek Re: MOralni wczoraj & 30.12.12, 14:27
                      jakoś zleci :]

                      haha, sam nie wiem... ;]
                      • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 30.12.12, 16:45
                        :)
                        ;/

                        A nie może by tak zacząć przyznawanie nagród jutro, czyli w poniedziałek,w ostani dzień roku??? :}
                        • siostra.bronte Re: MOralni wczoraj & 30.12.12, 17:34
                          Haha, ale jesteś niecierpliwa :))
                          • barbasia1 Re: MOralni wczoraj & 31.12.12, 13:48
                            siostra.bronte napisała:

                            > Haha, ale jesteś niecierpliwa :))\
                            Jeśli w grę wchodzą niespodzianki, prezenty i tego rodzaju sprawy to bardzo. :)
                        • grek.grek Re: MOralni wczoraj & 31.12.12, 13:27
                          haha ;]
                          może by i można, ale pomyślałem, że nie ma jak
                          dobrze otworzyć Nowy Rok za pomocą nagród za
                          stary ;]
                          • barbasia1 OT / Szczęśliwego Nowego Roku, Greku! 31.12.12, 13:59
                            Ty to masz, Greku, dar przekonywania!
                            Dobrze! Tyle czekałam, to poczekam jeszcze jeden dzień, do pierwszego dnia Nowego Roku.
                            Będzie to bardzo miłe rozpoczęcie Nowego Roku!

                            Greku, zdrowia i pomyślności w Nowym Roku, wielu wspaniałych, ciekawych premier filmowych, niemiennej radości z pisania i opowiadania na tuna Forum kilejnych filmów; dużo, dużo dobrego!

                            A i życzę, by przytrafiła się w Nowym Roku Tobie, Greku, Wam Wszytskim tu niepodziewana wygrana w loterii, tak jak jak mnie w ostanich dniach tego roku! :)

                            :)
                            • siostra.bronte Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.12, 14:13
                              To ja się podłączę i złożę życzenia Wam wszystkim!
                              Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!! Wielu wspaniałych filmów!!
                              Przy okazji, to kompletnie nie rozumiem tej ogólnej radości w Sylwestra. Z czego tu się cieszyć?? Że jesteśmy nagle o rok starsi? :)
                              • barbasia1 Re: Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.12, 14:52
                                > Przy okazji, to kompletnie nie rozumiem tej ogólnej radości w Sylwestra. Z czeg
                                > o tu się cieszyć??
                                Że jesteśmy nagle o rok starsi? :)

                                Wracałam niedawno, w grudniu, do domu autobuem, dzieląc podwóje miejsce z bardzo sympatyczną malutką kobietkę z wielkim poczuciem humoru , która zmnienła o sto osiemdziesiąt stopni moje spojrzenie na tę kwestię. Rzekła była ona takie oto słowa: "Wkrótce Nowy Rok, znów będziemy ... o rok młodsi". Tak mi się to spodobało, że postanowiłam trzymać się tej wersji i Tobie też radzę, Bronte. ;))

                                Dzięki, Bronte! Wszytskiego Najlepszego! :)
                                • siostra.bronte Re: Szczęśliwego Nowego Roku! 31.12.12, 14:59
                                  Dzięki, Barbasiu :))
      • pepsic Re: MOralni wczoraj & "CHinatown' 28.12.12, 23:04
        Ojej-Asy na Nowy Rok sporządzam,
        Zaczynam się bać;))
        • grek.grek Re: MOralni wczoraj & "CHinatown' 29.12.12, 13:05
          ... będzie strasznie,whoaaaaa, Piła przy tym, co przygotowuję, to dobranocka dla dzieci ;]]
    • grek.grek Mapa na dziś :] 28.12.12, 16:23
      "Chinatown" chyba dzisiaj dzierży palmę pierwszeństwa :]

      ale, może takie krótkie tournee po innych propozycjach ?

      TVP2 21:45 "Na krawędzi" - zdruzgotany tragicznym wypadkiem [początek filmu] alpinista, który odsunął się na margines świata, zostaje sterroryzowany przez bandytów szukających w górach zrzuconych z samolotu walizek z wieloma milionami martwych prezydentów. Sensacyja w klimatach ośnieżonych gór Jakichśtam. W roli dzielnego alpinisty Sylvester Stallone. Scena, w której nurkuje w samym tiszercie w lodowatej wodzie - pobudza wyobraźnię, zwłaszcza w grudniu po południu ;]
      Schematyczna rzecz, spodziewany finał, Sylvester jest sobą, a Janine Turner w wersji "Przystanek Alaska", czyli mniej uwypuklającej jej kobiecy urok.

      o:40 Uprowadzenie Agaty - a to klasyk jest, skromne kino opisujące historyje niegdyś medialnie głośno : romans córki prawicowego senatora Kerna z jakimś "przybłędą", któremu wielce szanowny pańcio chciał położyć kres z pomocą organów państwa i szpitali psychiatrycznych.

      Fajny kawałek "Taka Ameryka", zapadająca w pamięc sugestywna twarz aktora Fedorowicza, szkic miłosny dość poczciwy, ale kilka kapitalnych scen wynagradza te niedoggodności, zwłaszcza w wątku policjantów przeciwstawiających się senatorom RP - scena ze Stuhrem i Rewińskim zamkiętymi w celi i polewanymi wodą ze szlaucha, drącymi się histerycznie "to jest równoznaczne z zamachem stanu !" - naprawdę przekomiczna, jak również późniejsza paniczna ucieczka policjantów, którzy zabierają auto Cyganowi sądząc, że jest on niemieckim turystą, co jest mu bardzo na rękę, bo prowadzi akurat samochód kradziony. Scena finałowa... no cóż, bez happy endu, ale w rzeczywistości cała historia też chyba radosnego końca się nie doczekała.

      TVP KUltura
      20:20 & 2:25 Prorok
      zdaje się, i ten film trafi na listę wielokrotnie powtarzanych przez tę stację ;]

      TVN daje od 20 :00 "Quest" z Van Dammem... fabuła - no cóż... ;] Łubudubu i to bynajmniej nie dla prezesa klubu.
      21:55 "Hulk", ekranizacja komiksu, facet jak się wkurzy, to się robi zielony, taki duży, że Pudzian to przy nim mrówka cierpiąca na anoreksję oraz wściekły i gotów poukręcać trąby wszystkich słoniom świata. Wmieszane w to jest wojsko i laboratoryjne ekspermenty.
      jest tu potencjał psychologiczny, bo : jak z tym "darem losu" żyć ? jak być odpowiedzialnym
      mając takie zdolności ? jak kontrolować swoje stany uczuciowe ? Pomóc może bohaterowi
      oczywiście oddana kobieta :]

      Wasze propozycje ?

      • siostra.bronte Re: Mapa na dziś :] 28.12.12, 17:28
        Oj, kiepsko dzisiaj. Nie ma na czym oka zawiesić.
        Nawet "Na krawędzi" kiedyś widziałam :)
        "Hulk" to niby dobra obsada i reżyser (Ang Lee), ale amerykańskie komiksy nijak mnie nie pociągają.
      • barbasia1 Re: Mapa na dziś :] 28.12.12, 17:55
        Zdecydowanie dziś "Chinatown" dzierży palmę pierwszeństwa i miano jedynej pozycji wartej uwagi.

        Scena, w której nurkuje w samym tiszercie
        > w lodowatej wodzie - pobudza wyobraźnię, zwłaszcza w grudniu po południu ;]
        Hehehe! :)

        Ależ Janine Turner jako Maggie w PA była przeurocza!

        > o:40 Uprowadzenie Agaty [...]
        . Scena finałowa... no cóż, bez
        > happy endu, ale w rzeczywistości cała historia też chyba radosnego końca się ni
        > e doczekała.
        Zależy co rozumieć tu pod pojęciem happy end.

        A historia jest taka:
        Prawdziwa Agata czyli Monika Kern niedługo po osiągnięciu pełnoletności wzięła ślub ze swym lubym - Maciejem Malisiewiczem (któremu, inaczej niż w filmie, włos z głowy nie spadł). Na wystawnym weselichu wyprawionym w Łodzi przez matkę pana młodego, ubrana w suknię będącą, jak mówiła w wywiadzie Monika, wierną kopią tej z „November Rain” Guns N’ Roses tańczyła m.in. z samym Jerzym Urbanem.

        www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1530681,8,sensacyjne-ciche-tradycyjne---polityczne-sluby-ostatnich-lat.read
        Małżenstwo Moniki i Macieja zakończyło się po roku.

        Dziś Monika Kern mówi tak: "[...] jedyną miłością, która w tej historii jest prawdziwa to bezgraniczna, absolutna miłość Ojca do niedoświadczonej i zdezorientowanej szesnastolatki.
        spoleczenstwo.newsweek.pl/monika-kern--ucieklismy-bialym-maluchem,93446,1,1.html
        W tym roku mija 20 lat od tych zdarzeń!

        W Newsweeku znalazłam artykuł w związku z tą rocznicą,i rozmowę z Moniką Kern, która ujawia niektóre fakty związane z tymi wydarzeniami i prostuje przekłamania filmowe.

        spoleczenstwo.newsweek.pl/monika-kern--ucieklismy-bialym-maluchem,93446,1,1.html
        Matka Malisiewicz próbowała jeszcze jako teściowa Moniki Kern, na fali tych wydarzeń startować w wyborach do Senatu w 1993 roku.

        Maciej Malisiewicz podobno zmienił nazwisko i wyprowadził się z Łodzi.

        Wicemarszałek Andrzej Kern ojciec Moniki już nie żyje, zmarł w 2007 roku.



        Guns N' Roses - November Rain
        www.youtube.com/watch?v=8SbUC-UaAxE


        • grek.grek "Uprowadzenie Agaty" 29.12.12, 13:37
          Przystankowa Maggie bezdyskusyjnie miała wdzięk, ale... mnie pani aktorka bardziej
          ujmuje jednak w wersji, o np. takiej :
          www.dmagazine.com/Media/PublishingTitles/turner.jpg
          [taka retro ciut, nie ?]

          dzięki, Barbasiu, za cały ten suplement do filmu.

          Teraz trudno, chyba jednak - wg mnie, powiedzieć, jak było naprawdę, po latach
          ludzie wypowiadają się przyczynach takich, a nie innych zachowań i decyzji już z perspektywy doznanych konsekwencji zdarzeń, trochę próbują siebie wybielać, odwracać sensy i
          motywacje... Pani Monika też zapewne, wskutek nieudanego pożycia, inaczej spogląda
          na swoje ówczesne porywy serca :]

          Wiesz, ciekawe że film zachowuje świeżość, głównie dzięki w jakiś sposób uniwersalnej historii
          melodramatycznej, wspieranej seriami przekomicznych scen, pokazujących absurdy życia
          i zakłamanie polityków w początkach Niepodległej.

          www.youtube.com/watch?v=GGRawIR7qv4
          [hehe]

          senatorstwo i poselstwo RP zostało pokazane w zasadzie... 1 do 1.
          Dialog :
          - W piątek zmarł poseł Kowalski...
          - No i słusznie, a co innego do roboty jest w Sejmie w piątek.

          Albo scena w psychiatryku, gdzie zbuntowaną córkę przywozi senator, żeby
          ją zamknąć, lekarz na to, ze "lepiej nie, bo może popełnić samobójstwo" i
          zaraz spieszy z ciekawszym pomysłem : zamknijmy tego jej chłopaka.
          Na co poseł : a to tak można ? Lekarz : no pewnie,że można, każdy przecież
          moze być wariatem. Senator z radości bije się piętami w tyłek i wybucha tak
          histerycznym śmiechem, aż wszyscy pensjonariusze tego psychiatryka patrzą na
          niego jak na czuba :]

          poseł dzwoni do komendanta posterunku policji, który zatrzymał jego syna za
          awanturę na Centralnym - wydaje mu rozkazy, żeby syna "wypuścić i zawieźć
          tam gdzie powie", a do tego niedwuznacznie sugeruje, zeby dowalić tym
          policajom z patrolu, którzy zatrzymali łebka za jego wybryki.

          Czy coś się zmieniło do dzisiaj ? :]
          Ponoć prawicowa polityczna stronica była rozeźlona tym filmem, ale chyba cała klasa
          polityczna dostała mocnego kopa, bo nic tak nie boli jak ostra, trafna satyra. Oni sobie
          nic nie robią z zaciśniętych pięści. Mają od pacyfkowania gniewu społecznego odpowiednie
          służby. Oni nic nie mogą poradzić na ludzki śmiech. I dlatego najbardziej się boją właśnie
          tej broni masowego rażenia.

          Dzięki za wszystkie linki :]
          [NOvember Rain nie słyszałem całe wieki...]
          • maniaczytania Re: "Uprowadzenie Agaty" - Greku, 29.12.12, 16:33
            mylisz sie, niestety dokladnie wiadomo, jaka jest prawda o tym obrazie.

            Chociaz mam do filmu, a zwlaszcza do piosenek S. Krajewskiego, ogromny sentyment, ogladalam go niezliczona ilosc razy, mam nawet chyba nagrany gdzies na VHSie jeszcze, tlumaczyc mnie moze jedynie to, ze wtedy, gdy film powstawal, bylam mlodsza od glownej bohaterki i niewiele rozumialam.
            Dzis tez uwazam, ze cala historia z filmem jest po prostu obrzydliwa. Zniszczyla zycie Kernowi, pokazujac, jak nawet juz w 'nowszych' czasach, byla wladza potrafila dalej manipulowac opinia publiczna wykorzystujac do tego wszelkie media, potrafiac nawet w bardzo krotkim czasie odpowiedni film nakrecic (i tak, jak napisala Pepsic - jak sie ma takich ludzi w zanadrzu, jak M. Piwowski - latwo poszlo, pewne rzeczy zniszczylo nieodwracalnie, a dzis nawet malo kto o tym wie, czy pamieta, juz sie o to postarano).
        • pepsic "Uprowadzenie Agaty" 29.12.12, 16:01
          B.konfident SB kręci nędzną prowokacją przeciwko prawicowemu środowisku, przekręcając fakty, ile wlezie, i jak się okazało skuteczną. Ja jestem zniesmaczona.
      • barbasia1 "Uprowadzenie Agaty" i "Prorok" 28.12.12, 18:31
        PS
        "Taka Ameryka"
        www.dailymotion.com/video/xh68u6_taka-ameryka-seweryn-krajewski_music

        > TVP KUltura
        > 20:20 & 2:25 Prorok
        > zdaje się, i ten film trafi na listę wielokrotnie powtarzanych przez tę stację ;]

        Właśnie. :))

        Nie ma tego złego ..., korzystając z okazji dodam w końcu uwagę do Twego komentarza na temat sceny z podrzuceniem pieniędzyod Malika imamowi. Ale o tym już jutro ...



        Chciłabym, żeby TVPKultura powtórzyła " dwa filmy Allena , bo mi się źle nagrały ( drugi tylko do polowy) "Celebrity" i "Koniec z Hollywood"
        • grek.grek Re: "Uprowadzenie Agaty" i "Prorok" 30.12.12, 14:30
          kawałek chyba ciągle aktualny... miała być "Ameryka" jak z "Dynastii", a co jest, to
          widać... prawdziwa Ameryka z domieszką nadwiślańskiego kołtuństwa :]

          orajt :]

          o, na pewno powtórzą, we wtorek o 12:15 w Kulturze powtarzają "Wszyscy mówią : kocham cię", więc pewnie i te filmy, na które czekasz też się pojawią powtórkowo.

    • grek.grek "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 12:57
      Hah, to jest ten film, o którym Wam wspominałem, a który "tajemniczo" Czesi "zapowiadali" róznymi planszówkami.

      Pepsic, gratulacje, rzutem na taśmę trafiłaś :]

      Dziś 21:15 w czeskiej Jedynce [dają to pod tytułem "Kralova rec" - to dlatego nie mogłem znaleźć w ramówce, bo szukałem w tłumaczeniu 1 do 1].
      .
      [przy okazji, nasza najświętsza TVP w tym czasie pokazuje film pt. "Agent XXL 2". W zasadzie, nie wiem jak to skomentować... a może w ogóle komentarz byłby tutaj przysłowiowym kopaniem leżącego ?]

      Zatem - premierowo, oscarowo, whateverjakowo :]
      Oczywiście, w te pędy przybiegnę Wam opowiedzieć, com widział i jakem to przyjął.

      [widzieliście już może ten film ?]
      • siostra.bronte Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 13:38
        O, więc Pepsic zgadła!
        Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii.
        No niestety, nasza telewizja się nie popisała :)
        • grek.grek Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 14:03
          Kruca, źle to napisałem :]
          wiesz, to że Czesi pokazują hicior, a TVP niekoniecznie, to nie problem, bo i Czechom
          zdarzają się pozycje mniej aspirujące.

          Nieudolnie starałem się powiedzieć to, czego ostatecznie powiedzieć nie zdołałem ;]].
          mianowicie, że przez okrągły rok, albo i ostatnie lata, TVP nie udało się zrobić choć
          raz tego, co Czechom udaje się niejednokrotnie : wyświetlić w miarę ambitny, głośny
          i świeżej daty film w porze dogodnej dla gros widowni.

          Sobotni prime time to idealna pora, zdawałoby się, na takie zabiegi, ale TVP uznaje, że
          może ramówkę zakitować byle czym, bo widz nie świnia i wszystko zeżre, a w dodatku
          Dwójka pokaże jakieś "jaja nie do wytrzymania" w wykonaniu Kabaretu Młodszych Panów,
          albo talent szoł podrzuci i ujdzie. Polak, zamroczony alkoholem i marihuaną ;]], i tak nie wie, co ogląda, a że znajduje się w stanie podwyższonego rozweselenia, to bawi go dosłownie
          wszystko, można by pogrzeb na żywo puszczać i też będzie rechot.

          A potem czytam prezesa TVP, który rytualnie biada, że abonamentu niewdzięcznicy płacić
          nie chcą. Troche to brzmi, jak narzekanie złodzieja na to, ze ktoś kogo okradł nie chce go wpuścić drugi raz do mieszkania :]/

          TVP KUltura miała być nadzieją, ale skupia się glównie na powtórkach.
          Dzisiaj daje "Samotnego mężczyznę", który już 2 razy zdązył polecieć na Dwójce.
          Film na pewno dobry, ale mniemam, że gros widowni, która w publicznej poszukuje
          ciągle filmów lepszych niż "Agent XXL 2" [to "2" rozłozyło mnie na łopatki] - już
          zdązyła gop obejrzeć, albo bezpośrednio, albo nagrywając.

          Pytanie, czemu czeska CTv nie narzeka na budżet, a emituje bardzo mało reklam,
          mimo że utrzymuje kilka programów i abonament, nawet jeśli pobierany jest skuteczniej niżw Polsce, to pochodzi od znacznie mniejszej ilości podatników, więc sumy powinny oscylować wokół
          podobnych wartości ? :]

          TVP niestety zatrudnia za dużo krewnych i znajomych partii politycznych, które ją
          biorą w jasyr; przepłaca za wszystko; obsadzona jest nieudacznikami; skupia się
          na ofercie telenowelowo-propagandowo-otumaniającej. Wiesz, czasami mam wrażenie, ze
          w tej biednej Polsce wszystko staje się jedną wielką polityką i nie ma już niczego publicznego, co
          byłoby własnością państwa, bo wszędzie siedzi i wiecznie żre i przeżuwa ta stonka.
          • siostra.bronte Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 14:15
            Podpisuję się.
            Niestety, nieszczęsny "Agent" dziś wieczorem to symbol tego co się dzieje w telewizji publicznej. Tak, każdy film który odniósł jakiś sukces kasowy w Stanach, musi mieć ciąg dalszy. Dobrze, że nie było następnych części :)
      • pepsic Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 16:20
        Teraz rozumiem, dlaczego nie podsunąłeś żadnej wskazówki, jako że i film i aktorzy sa zbyt charakterystyczni.
        Widuję w canae+ o dziwnych porannych porach, więc jakaś tam szansa jest.

        Dziękuję:)
        • grek.grek Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 30.12.12, 14:25
          dzięki za wyrozumiałość :]

          polecam "Jak zostać królem", z pełną odpowiedzialnością.
      • barbasia1 Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 29.12.12, 16:42
        Pięknie!
        Cudowny film na okres między-świąteczny! Ach, szkoda, że nasza telewizja nie przgotowała takiej niespodzianki. (słusznie dajesz w nos naszej tvp)

        Greku, zatem przyjemności wielkiej oglądania tej wyjątkowej premiery!

        I czekam z niecierpliwością jutro od rana (no dobra od południa) na świąteczną opowieść o królu, który przestał się jąkać ...
        Król Jerzy VI zawsze budził moją sympatię bohaterską postawą w podczas II wojny, kiedy postanowił nie opuszczać wraz z rodziną królewską kraju, do czego go usilnie namawiano, tylko pozostał wraz ze swym narodem.

        Nie była to trudna zagadka, ale trudno było wpaść na jej rozwiązanie, mnie, bo
        Pepsic trafiła w dziesiątkę!
        Jak wszytskie posty czytam, tak nie zauważyłam wcześniej, w tym świątecznym zawirowaniu, jej postu z typowaniem, bo bym się podłączyła pod jej typ.

        Pepsic należy się dodatkowy Ojej-As w nagrodę, prawda Greku!? Aż jej zazdroszczę! ;))

        :)
        • grek.grek Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 30.12.12, 14:34
          Dzięki, Barbasiu, premiera zawsze jest czymś fajnym, zwłaszcza takiego hiciora.
          aż się ukłoniłem do telewizora, przy napisach początkowych, jak królewski temat, to
          i maniery postanowiłem uskuteczniać ;]]

          ja też bym nie zauważył, ale Pepsic poinformowała o swojej próbie i dotarłem tam
          wiedziony ciekawością i instynktem, że a nuż... No i odkryłem trafienie :]

          Kto wie, możliwe, że tak ;]
          • barbasia1 Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 30.12.12, 15:16
            Hahahaha! :)))

            O! To teraz musisz udać się na Forum, gdzie pisują wyłącznie przedstawicie wyższych sfer,wysoko urodzeni, a nie jak tu zwykli śmiertelnicy, np. krewni rewolucjonisty z klasy robotniczej. ;))

            Ale Pepsic, trafiła!

            Cudny film i to w takim dobrym, świątecznym czasie.


            • grek.grek Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 31.12.12, 13:29
              o, nie wiedziałem, pozdrawiam krewnych rewolucjonisty :]

              • barbasia1 Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 31.12.12, 16:18
                Tak się składa, że to jestem ja. ;)}

                Dziękuję za pozdrowienia.

                • grek.grek Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 31.12.12, 16:46
                  i dopiero terraz o tym mówisz ?! :]

                  a ja tutaj tak nieraz dworowałem sobie z opozycji antykomunistycznej...
                  • barbasia1 Re: "Jak zostać królem", dziś w CT1 31.12.12, 17:00
                    Nienie. O rewolucjonistach przedwojennych pisałam i myślałam.
                    Już kiedyś o tym wspominałam.
    • siostra.bronte "Kobieta pod presją" 29.12.12, 13:42
      Kolejna szansa na odrobienie zaległości :)
      Niestety, pora bardzo późna, o 0.40 w Kulturze.
      • barbasia1 Re: "Kobieta pod presją" 29.12.12, 16:46
        Bronte, musimy wrócić koniecznie do Cassavetesa,do "Kobieta pod presją", ale chyba przy innej okazji.

        :)

        • siostra.bronte Re: "Kobieta pod presją" 29.12.12, 17:11
          Na szczęście Kultura często daje powtórki , może kiedyś puszczą ten film o ludzkiej porze :)
          • barbasia1 Re: "Kobieta pod presją" 30.12.12, 15:17
            Liczę na to. :)
      • grek.grek Re: "Kobieta pod presją" 30.12.12, 14:36
        Niestety, i ja sie zapisuję na powtórkę.
        w ogole, co to za pomysł, żeby ripleje z KOcham Kino puszczać o
        20:"20, a premiery o 1 w nocy ?
        miało być inaczej niż w Dwójce, a jest tak samo.
    • maniaczytania Propozycje na dzis 29.12.12, 18:49
      marne, oj marne ;)

      TVP1 - 20.15 - "Agent XXL2 - mnie jakos te komedie przerysowane nie bardzo smiesza ...

      TVP2 - 22.05 - "Szklanka po lapkach" tez komedia, smieszna bardziej, ale ile razy mozna?

      Polsat - 20.00 - "Prawdziwe klamstwa" - komedia, a jakze, z Arnoldem, choc ta akurat byla jedna z fajniejszych,
      23.00 - "Hannibal" - ja sie na noc bac nie chce, ale moze ktos? :)

      TVN = 20.00 - "Bardzo Dziki Zachod" - ze co? komedia? no widac stacje uznaly, ze trzeba nas w tym starym roku jeszcze rozbawic, bo Nowy moze bedzie gorszy ;)
      22.05 - "Egzamin dojrzalosci" - i to jest chyba jeszcze niewyeksploatowany powtorkami film, z Wasza ulubienica Scarlett :)

      kanaly bardziej niszowe maja tez stare, ale jednak ciekawsze propozycje:
      Tele 5- 20.00 - "Purpurowe rzeki" z Jeanem Reno;
      TV4 - 20.00 - "Dom dusz" - piekny, klimatyczny, metafizyczny czasem, brytalny chwilami, niezwykly film z Glenn Close, Meryl Streep i Jeremym Ironsem - polecam, jak ktos jeszcze nie widzial;
      TVP Kultura - "Samotny mezczyzna" - omawiany u nas w ramach KK;
      a ja obejrze pewnie:
      TVN7 - 21.20 - "Totalna magia" - romantic movie ;) z Nicole Kidman i moja ulubiona Sandra Bullock w rolach czarownic ;) - cudny film!
      • barbasia1 Re: Propozycje na dzis 29.12.12, 19:59
        maniaczytania napisała:

        O jaki śliczny przegląd! Jak dobrze, że tu zajrzałam. Bo właśnie zastanawiałam się, co dziś obejrzeć ...

        Grek ma premierę w czeskiej telewizji, do na programa w naszej telewizji nawet nie spojrzał, wytycznych nie zostawił. ;)

        Gdybym nie widziała, wybrałabym zdecydowanie "Dom dusz", (podzielam Twe zachwyty, Maniu, nad tym filmem). A tak zastanawiam się czy wybrać "Totalną magię" z Nicole Kidman i Twoją ulubioną Sandrą Bullock czy "Egzamin dojrzalości" z nasza ulubioną Scarlett Johansson. Może jednak na ten "cudny film" się zdecyduję ...

        :)
      • grek.grek "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 13:52
        "Hannibal" nie jest straszny :] nie ma się czego bać.
        Jest raczej smutny.

        Znakomite "Milczenie owiec" powinno bowiem pozostać filmem bez
        kontynuacji. Kończyło się w sposób idealny - sugerujący najbliższe
        zdarzenie, ale przyszłośc pozostawiającą całkowicie otwartym spekulacjom.
        Tak jak "Lalka", tylko ktoś nierozsądny mógłby chcieć dopisywać ciąg
        dalszy niwecząc tak pięknie zawieszone w powietrzu spekuacje nt dalszych
        losów Wokulskiego - pojechał do Paryża, do prof. Geista, czy wysadził się
        w ruinach zamku w Zasławiu ? a może wyjechał do Rosji, aby tam wdać
        się w politykę ? Nikt nie wie i chwała Prusowi,że tak to zostawił. Miał nosa.

        A tutaj powstaje "Hannibal" i knoci cała wymowę "Milczenia owiec".
        Pomijając idiotyzm scenariusza i ledwie uzasadnione makabreski rodem z Szamanki... Lecter nie jest już groźny i niewytłumaczalny, a przeciwnie - powszednieje i trywializuje się. Starling to już nie młoda, naiwna agentka FBI, a herod baba, z miejscem w Księdze Rekordów Guinessa popd hasłem "agentka FBI< która zabiła najwięcej ludzi". Kompletnie to nie wypaliło.

        REżyserię wziął Ridley Scott, Hopkins zgodził się zagrać Lectera, Starling przydzielono JUlianne Moore i... i klapa nad klapami, chociaż pewnie w kinach zarobił krocie, żerując na ludzkiej ciekawości. Hopkins jest cieniem siebie, tak jak Lecter w "Hannibalu" jest marną, poczciwą karykaturą niewytłumaczalnego w swoich sprzecznościach, zamkniętego w celi, a jednocześnie rozrzucającego zza niej przemożny wpływ na otoczenie doktora-kanibala cedzącego słowa, hipnotyzująćego wzrokiem, a jednocześnie przerażąjąco uprzejmego i pełnego salonowych manier. Kompletny klops. Mimo takiej obsady, reżyserii i środków ten film robi "MIlczeniu owiec" większą krzywdę niż "Szczęki 67" zrobią oryginalnym "Szczękom" Spielberga.

        Jedyną dobrą rolę gra tutaj miasto Florencja.

        Spektakularna porażka Scotta, w ogole klęska całego pomysłu, dowód na to, ze ludzka chciwość nie ma granic i wszystko umie wziąść na kopyto.

        Film niepotrzebny, szkodliwy i po prostu słaby. Nie wiem, może kiedyś mi się podobał, ale
        im częściej go widzę, tym głębiej przekonuję się o jego faktycznej wartości, czy raczej bezwartościowości.
        • siostra.bronte Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 14:08
          Widziałam "Hannibala" jakiś czas temu. Podpisuję się pod Twoją opinią.
          Przyznam, że już "Milczenie owiec" budziło we mnie sprzeczne uczucia. Jakoś nie podzielałam ogólnego zachwytu nad elegancją i urokiem Lectera :) Ale film był świetnie zrobiony.
          Tak, to był pomysł tylko na jeden film. W "Hannibalu" Lecter już nie robi wrażenia, staje się monotonny i przewidywalny.
          Z przykrością odnotowałam udział Gary'ego Oldmana w tym chybionym przedsięwzięciu. Niestety zbyt często grał takie role. Może po "Szpiegu" wróci do dobrych filmów.

          • grek.grek Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 15:50
            Hannibal pokazał,że można, potem pojawiły się jeszcze "Czerwony Smok", ktory
            w chronologii zdarzeń sytuowałby się przed "Milczeniem", a później "Hannbial, po
            drugiej stronie maski", opisujący - to już kompletna pomyłka - młodość Lectera.

            Niestety, rozmaici filmowi szarlatani postanowili postać Lectera wyjaśnić doglębnie,
            czym, zburzyli, przynajmniej w jakiejś części, to co decydowało o tym, że była
            ona tak interesująca - enigmatyczność.

            hah, wiesz, Gary Oldman wiedział, co sie święci - twarzy nie pokazał ;]
            wziął kasę i chodu, hehe.
            • maniaczytania Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 16:36
              jakos do tego "Hannibala" mnie nigdy nie ciagnelo, ale ...!

              "Czerwony smok" jest swietny, ta wersja z R. Fiennesem (bo byla tez inna i to chyba nawet przed "Milczeniem..." ). Dla mnie to idealna ekranizacja ksiazki - i jedno i drugie o takie dreszcze mnie przyprawia, ze nawet w upalny dzien robi mi sie chlodno ;)
        • barbasia1 Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 15:49
          Tomasz Raczek miał mieszne uczucia po obejrzeniu tego filmu. Tak powiedział o "Hannibalu" w Leksykonie filmowym na XXI wiek, t. 1, "w trakcie projekcji niewątpliwie odczuwałem przyjemność estetyczną, ale po wyjściu z kina miałem wrażenie pustki. Czyli stało się dokladnie odwrotnie niż wprzypadku "Milczenia owiec".

          Zygmuntowi Kałuzyńskiemu natomiast film bardzo przypadł do gustu. "Ten film opuszcza realizm czarnego kryminału i przenosi go w sferę mitu. Kiedy tak się podchodzi do Hannibala, to wtedy jednak uderza on swoją fantasmagoryczną nowością" - tako rzekł pan Zygmunt na końcu.

          A propos Kałużyńskiego, właśnie ukazała się biografia Zygmunta Kałużyńskiego pt. "Pół życia w ciemności" pióra Wojtka Kałużyńskiego, ponoć dalekiego krewnego bohatera biografii. O o Kałużyńskim pisał niedawno w piątkowej Wyborczej Tadeusz Sobolewski.
          Tu znalazłam fragment tego tekstu.

          wyborcza.pl/piatekekstra/1,129976,12950724,Zygmunt_Kaluzynski__wolnosc_na_wariackich_papierach.html

          :)



          • grek.grek Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 16:03
            to ta Florencja :]

            o, jakby pan Zygmunt żył i prowadził aktywną korespodencję mailową, to bym się
            z nim starł na tym polu :]
            a może ma rację... gdyyby "Hannibala" potraktować jako osobny film..?

            Tyle,że ja tak nie umiem, bo gdzieś mi ten film zachodzi na "Milczenie owiec", no
            i jednak otwarcie traktowany jest jako kontynuacja.

            ale wiesz co, jest jeszcze coś, "Hannibal" jest oparty na książce autora oryginału, z którego
            zrobiono "Milczenie owiec" - Thomasa Harrisa. Żeby było zabawniej, Harris napisał "Hannibala" już po ekranizacji "MIlczenia", w 99 roku. Film "Hannibal" powstał w 2001. To wygląda, Barbasiu, na zorganizowany, przemyślany i dokładnie zaplanowany grupowy skok na kasę :]]

            dzięki Ci za jak zawsze ciekawe rzeczy, i tym razem i ja coś mam :] :
            krótka notka o Kałużyńskim z "Alfabetu Urbana", naprawdę zabawna, 6 notka
            w kolejności od góry :
            www.niniwa2.cba.pl/alfabet_urbana.htm
            na pełny tekst tej notki z Wyborczej poczekamy zapewne do "odtajnienia"
            artykułów z piano; fragment, który linkujesz pokazuje, że warto.
            • barbasia1 Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 16:17
              > a może ma rację... gdyyby "Hannibala" potraktować jako osobny film..?

              To właściwie chyba sugerują obaj panowie krytycy filmowi.

              Film "Hannibal" omawiany jest jeszcze w tomie 2. "Leksykonu filmowego" - "Ekranizacje literatury" , tu panowie krytycy, jak sądzę, odnoszą się szerzej do książki Thomasa Harrisa, o której wspominasz, niestety nie mam tego jednego tomu.

              Tak czy owak, coś czuję, że masz rację. :)))

              />To wygląda, Barbasiu, na zorganizowany, przemyślany i dokładnie zaplanowany
              > grupowy skok na kasę :]]
              Ha, ha, ha! :)))

              Dzięki, zaraz zajrzę.
              • maniaczytania Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 16:42
                barbasia1 napisała:

                > Film "Hannibal" omawiany jest jeszcze w tomie 2. "Leksykonu filmowego" - "Ekranizacje literatury" , tu panowie krytycy, jak sądzę, odnoszą się szerzej do książki Thomasa Harrisa, o której wspominasz, niestety nie mam tego jednego tomu.

                O, ja marze o tym tomie! Jak wiesz, mam na razie tylko jeden, ale nie bede ustawac w poszukiwaniach :)
                • barbasia1 Re: "Hanniba" -film szkodliwy i kiepskil 31.12.12, 16:49
                  Wiem, pamiętam, masz tom III "Komedie, przygody i animacje".
                  Ten II tom jest namniej dostępny w sklepach, takie odniosłam wrażenie,
                  ale na Allegro na pewno będzie/ jest, widziałam kiedyś.

                  :)
    • grek.grek "Jak zostać królem" [1] 30.12.12, 12:08
      Jak tu pisać o filmie, o którym napisano pewnie już wszystko, hehe ? Może zapomnieć o tym ?

      Orajt, fabuła jest banalnie prosta : umiera panujacy król i jego miejsce na tronie ma zająć jego syn. Najpierw jest to starszy Edward VIII, ale ten rychło abdykuje wybierając "nieakceptowalny moralnie" związek małżeński i porzucając koronę. Obowiązek spada na Jerzego VI, czyli księcia Alberta. Problem w tym, że nowy król ma problemy z dykcją podczas publicznych wystąpień - okropnie się jąka. Tymczasem idzie wojna, Niemcy już napadły na Polskę, wszyscy patrzą na Brytyjczyków, którzy w końcu będą musieli zacząć działać. Potrzebują więc króla, nie do prowadzenia wojny i żeby strzelał z karabinu, ale po prostu przemówił do nich, nastroił, wyzwolił w nich odwagę i dumę narodową w obliczu wojny. Jak ma to zrobić Jerzy VI, który może co najwyżej rozbawić albo wnerwić albo zawstydzić swoich rodaków własną nieudolnością ? Odpowiedzialność jest więc potęzna, skala wyzwania niebotyczna, a możliwe konsekwencje - nie do przewidzenia. Jerzy zna swój problem, pracuje nad sobą od dawna, bez większych sukcesów, ale na pewno nie bez swoistej determinacji, poprzez kryzysy i nawrócenia, wzloty i upadki. POmaga mu specyficzny nauczyciel, Australijczyk, nieudany aktor, bez dyplomu lekarskiego, ale zazwyczaj skuteczny bardzo, Lionel Lounge. Jak się kończy ta historia ? Wiecie sami :] Ale przewidywalność, iście hollywoodzka, zakończenia nie jest tutaj ważna. Istotne są inne sprawy, o których spróbuję słów parę namazać.

      Przede wszystkim, ja ten film odebrałem, co nie jest trudne, a wręcz narzuca się, jako opowieśc o prawdziwym charakterze człowieka. Nie ten bowiem, co jak ten heros albo Chuck Norris pokonuje przeszkody z łatwością, jest godzien podziwu. Podziwu godzien ten, który bierze je z najwyższą trudnością, ledwie łapiąc oddech, docierając do celu zmaltretowany i wypluty. Walka rodzi bohatera, a nie łatwy triumf. Taki truizm :]

      I Albert, Jerzy VI... ech tam - Bertie, tak po prostu, jest taką właśnie postacią. Ma cięzki kompleks. Ma za sobą cięzkie chwile. Życie książęcia nigdy nie było dla niego proste i łatwe.
      Wychowany konserwatywnie. Surowy ojciec, "lepszy" gładki i brylujący w towarzystwie starszy brat, ich docinki, ich przewaga nad nim, którą zawsze podświadomie czuł, a naweet jak nie czuł, to mu o niej przypominali oni sami. Bertie to, tak po prostu, człowiek stłamszony. Jego jąkanie się, to tylko efekt i symbol przez lata wypracowywanej w nim przez otoczenie słabości.
      To piętno jakie na kilkuletnim chłopcu odcisnęli najbliżsi, nie rozumiejący, jak jest on wrażliwy i jak łatwo go zranić. Dorosły Bertie, w przeddzień objęcia zaszczytów królewskich, ma oddaną, mądrą żonę, ma dwie córki, ale jest człowiekiem, który nie umie się uśmiechać, jest nerwowy, histeryczny, spina się ogromnie w towarzystwie, a kiedy widzi tłum, do którego ma przemawiać - gotów uciec, gdzie pieprz rośnie.

      Lionel jest inny. Otwarty, komunikatywny, z wdziękiem i gigantyczną dawką męskiej, albo po prostu - ludzkiej, gracji. Ma żonę, ma kilkoro dzieci, z którymi cały czas zabawia się cytatami z Szekspira. Żyje skromnie, w schludnym czynszowym mieszkaniu, a swoją praktykę logopedyczną prowadzi w wynajętym wielkim pokoju, który pachnie dickensowską starzyzną. Nie spełnił swojego marzenia, nie został aktorem teatralnym, w jednej ze scen odgrywa Ryszarda III na jakimś castingu i zostaje odrzucony. Nigdy też nie został lekarzem dyplomowanym. Cała jego wiedza, to praktyka wzięta z pomagania żołnierzom wracającym z wojny i mającym kłopoty z artykulacją, skutkiem traumy frontowej.

      Na tym zasadza się cała rzecz - na psychice głównego bohatera i na relacji dwóch róznych od siebie całkowicie osobowości.

      Lionel nie zezwala Albertowi na relacje : książę/król versus poddany. Nie : ja jestem lekarzem, a ty jesteś pacjentem, i mówimy sobie na "ty", a nie per "pan", równośc ma być podstawą naszych stosunków, ja nie to żegnam. Grzecznie, ale stanowczo. Poznają się, potem ich drogi będą się rozchodzić, ale potrzeba chwili i poczucie bliskości znów ich ze sobą połączy na dobre i na amen [przyjaźnili się do śmierci].

      Yes, w prosty sposób jest to film o wielkiej przyjaźni, która często rodzi się w bólach. Tutaj bóle są bardzo szlachetne : Albert odchodzi od Lionela nie dlatego, ze tak sobie chce, ale dlatego, że albo w siebie samego nie umie uwierzyć i potrafi się śmiertelnie obrazić, kiedy Lionel sugeruje mu, że on, Bertie, byłby lepszym królem niż jego brat, któremu wyraźnie na koronie nie zalezy, a i z odpowiedzialnością i poczuciem zaszczytu u niego marnie. "To ty masz królewski potencjał, ty byłbys lepszym królem", mówi mu wprost Lionel, podczas spaceru, i Albert wścieka się, że Lionel mógł mu w ogole zasugerować taką możliwośc, że mógl pomyslec, iż może on chciałby swego brata obalić albo wygryźć. Zrywają ze sobą. Ale to nie takie proste, Bertie nie jest w stanie sobie poradzić bez Lionela - zarówno w kwestiach dykcji, jak i... w czysto ludzkim wymiarze.

      Dostrzega bowiem, że ten człowiek daje mu wiarę w siebie, której tak bardzo mu trzeba.To jest bowiem kłopot naszego świeżo upieczonego króla - brak zaufania do siebie. A jesli ty w siebie nie wierzysz, to musisz znaleźć kogoś, kto zrobi to za ciebie, czym cię wyrwie z butów własnej niezdolności i wleje w ciebie tę swoją wiarę, czyniąc ją twoją własną.

      Lionel oczywiście ma swoje metody : pracuje z Bertiem nad jego przepona, wprowadza ćwiczenia wymowy, każe mu trzymać dźwięki, turlać się po dywanie, sprzedaje mu różne triki pomagające się rozluźnić i skoncentrować. Odkrywa np. że Albert przestaje się jąkać kiedy się gniewa, pracuje nad nim, by to w nim tę złośc pobudzać. To też efekt zdołowania. Albert nigdy nie umiał uzewnętrzniać uczuć, trzymal je w sobie, dławiły go. Dlatego erupcje gniewu przynosiły mu potrzebny spokój i luz.

      Albo wyrażanie myśli śpiewem... "jeśli się zacinasz i nie umiesz ruszyć z miejsca pomóz sobie śpiewem, wtedy się nie jąkasz, przebrnij trudny moment śpiewając" - tak go uczy Lionel, i to działa.

      Podobnie jak rzucanie mięsem. Rzecz sprzyjająca rozluźnieniu. Przezabawna jest scena, kiedy Albert, ten dystyngowany, sztywny, komiczny momentami w swojej "brytyjskości" panicz - z radością i zapamiętaniem rzuca wszystkimi możliwymi przekleństwami świata : na g, na "k", na "p", a nawet tymi popularnie tytułującymi pewną męską część ciała [ na "k']. Przekomiczne.

      To są triki techniczne :] Podstawa jednak tkwi w psychologii. W przełamaniu mentalnym przyszłego króla. On musi w sobie odnaleźć swoje "królewskie berło", tę pewnośc siebie i zaufanie dla własnych zdolności, które mu odebrano już w dzieciństwie. Lionel podejmuje się więc czegoś w rodzaju psychoanalizy. A nie sposób dotrzeć do wnętrza człowieka, nie stając się kimś dla niego bliskim. O tej więzi, najpierw "zawodowej", a potem przyjacielskiej, jest ta historyja. Rodzi się ona dośc szybko, czego zwiastunem jest fakt, że kiedy umiera ojciec Bertiego, przychodzi od właśnie do Lionela. ma wspaniałą żonę, ale to z nim chce być. Już wtedy wie, że tylko Lionel jest w stanie zrozumieć jego rozterki. Zwierza mu się, opowiada o sobie, popijają koniaczek... BYć może wtedy Lionel znajduje klucz do problemow swojego pacjenta, a wkrótce przyjaciela.

      Bertiego do Lionela przyciągneła niemal za uszy żona. Sam by nie poszedł. Chciał coś z sobą zrobić, ale zniechęćali go kolejni terapeuci, z których jeden kazał mu nabrać w usta szklanych paciorków i ćwiczyć wymowę, bo jak przekonywał "taką metodą wyrobił się sam Demostenes". Albert miotał się tylko między zwymiotowaniem, a uduszeniem. Kiedy pierwszy raz zerwał z Lionelem, ale potem wiedział, że będzie królem, a był zbyt dumny, zeby wrócić do niego - dostał mu się specjalista-motywator : ostrym tonem każacy mu "wziąść się w garść", bo jak nie to będzie wstyd, wszyscy patrza, wszyscy oczekują, wszyscy...

      Własnie - "wszyscy oczekują"...
      • grek.grek "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 12:54
        ta presja niszczyła od środka Bertiego. Patrzył na te portrety swoiuch znamienitych poprzedników, na ogromne sale tronowe, na te tłumy - albo tylko grupki, ale za to ważniaków - ludzi w milczeniu czekających aż ciszę wypełni jego głos... to było nie do zniesienia, to był ten cięzar, w którego uniesienie nie wierzył, uznając siebie za zbyt słabego, by mu podołać.

        Po to mu Lionel. Rozstają się, schodzą, aż wreszcie Bertie odkrywa sekret swego życia... tylko przy Lionelu umie mówić, tylko Lionel pozwala mu być sobą, być swobodnym, być prawdziwym i nie bać się. Tylko ten skromny facet z twarzą spaniela ufa mu i nigdy w niego nie zwątpił, kiedy wszyscy - poza żoną, która pozostaje lekko w tle, ale jej wpływ jest niebagatelny - położyli na nim kreskę, albo co najmniej mieli wielkie wątpliwości, co do jego zdolności. Nawet arcybiskup, nawet Churchill, nawet cała dworska ekipa, nawet własny brat, który jednym iroinicznym "B-B-B_B-B..Bertie" umie cofnąć wszystkie postępy, które Albert uczynił i znów zrobić z niego 5-letniego zahukanego chłopca.

        Albert ciągnie więc za sobą Lionela :] wszędzie gdzie czeka go występ. Miejsce w loży królewskiej, proszę bardzo. Wszystko ma być tak,jak Lionel chce. I pada nawet ostatni bastion... to, ze Lionel nie ma dyplomu, o czym donoszą królowi służbiści - zdenerwowany
        zbliżającą się uroczystością zaprzysiężenia Albert nagle nabiera wątpliwości... Scena ich rozmowy w ogromnej sali tronowej, filmowanej w pewnym momencie z sufitu, co podkreśliło jej wielkośc, dodatkową mogącą zestresować krola - jest znakomita. Lionel widzi, że Albert się chwieje, aby więc go pobudzić siada na krześle królewskim, na którym Albert usiądzie podczas całego jubla. Krol dostaje nerwicy, wścieka się, "złaź z tego krzesła, złaź, to krzeslo na którym siedzieli królowie brytyjscy !", Lionel na to beztrosko : "dlaczego mam złazić ?", na co Bertie wybucha "Bo ja ci tak każę, bo jestem królem !!" - i cel zostaje osiągnięty, Lionel się uśmiecha. I sam król to wie. I obaj to wiedzą. Jesli chcesz zostać królem, musisz sobie samemu zaufać i nauczyć się nie tylko mówić, ale mówić z przekonaniem, aby, jak mawiał Lionel "Umysł królewski wiedział, co mówią jego usta". Musisz mieć królewskie "szlify".

        Jerzy VI je ma, w ostatniej scenie, kiedy po raz pierwszy widać w nim spokój człowieka pełnego wiary w siebie, i uśmiech, pierwszy uśmiech który robi wielkie wrażenie, tak cięzko ten kamień nie łupnął nawet wtedy, gdy wychodził z małej sali, w której wygłaszał swoje przemówienie do milionów, a mikrofon wyglądał jak zabójca... Na szczęście, zza niego, wyglądała twarz przyjaciela. Nie chodziło o ten pełen zabawnej desperacji moment, kiedy coraz lepszy w publicznych oracjach [póki co, na małą skalę] Bertie traci cały malutki kapitał i miota się to śpiewając, to klnąc, próbując złapać nastrój przed przemową swojego życia. W sali tronowej to było łatwe, przećwiczyli 4 krótkie odpowiedzi, dali mu berło, wcisnęli na arbuz koronę i gotowe. Tutaj do przeczytania są całe stronice, przed radiowymi odbiornikami cały naród...

        I oto w tej kulminacyjnej scenie, kiedy pomocnicy z radia odliczają ile zostało do rozpoczęcia, kiedy zostaje 20 sekund Lionel mówi do niego te wspaniałe słowa "Mów... DO MNIE. Mów do mnie, tylko do mnie, jak do... PRZYJACIELA". Nie myśl o tych milionach, bo "najważniejsze, by wśród słuchających był jeden przyjaciel". I Albert mówi... A Lionel go prowadzi, jak wirtuozerski dyrygent... Rewelacyjna scena. Rzadko kiedy są takie sceny udane, a filmach amerykańskich zwykle są najsłabsze, ot bohater triumfuje, idzie mu jak z płatka, albo upada, ale zaraz się podnosi na sam finał. Tutaj jest to płynne, niebanalne, bez ckliwości, bez tanich wzruszeń, a łapie za serce, albo za tyłek, w zależności co tam, u kogo wrażliwsze jest ;]

        I kiedy wychodzą Bertie mówi "dziekuję, panie Lounge... dziekuję Ci... przyjacielu", a Lionel z pełną kurtuazją odpowiada "Dziękuję... Wasza Królewska Mość" - nie musiał przekonywać o swej przyjaźni, ale musiał wyrazić swoją radość z tego,ze jego podpieczny i przyjaciel ZOSTAŁ królem. Został nim, bo nauczył się ufać sobie i wierzyć w siebie. Z "małą pomocą przyjaciół" :]

        Cóz, film jest znakomity. Chłodne zdjęcia, kolory stonowane, brytyjska pogoda, wnętrza doskonale dobrane i wyeksponowane... I brytyjskie wspaniałe, nadzwyczajne aktorstwo.

        Colin Firth i Geoffrey Rush robią swoje w sposób mistrzowski. Opisywanie nic nie pomoże, trzeba to jednak zobaczyć. Firth miesza różne uczucia, neurotyzm z charakterystycznymi dla niego nagłymi napadami gniewu i wewnętrznym nieustannym niepokojem, oczy wiecznie przestraszone, mowa ciała dyskretnie rozdygotana, kryje to jak może, ale jednocześnie gra tym na pięknie subtelnej nucie. A w finale powstaje z kolan. Rush mniej się rzuca :], ale jako pedagog i przyjaciel, a także człowiek, który w pewnym momencie uświadamia sobie, ze ma do odegrania rolę także dla dobra narodu, bo Jerzy VI może być bardzo dobrym królem, jako że ma w sobie tę właściwą odpowiedzialnośc, cechy męża stanu i prawdziwa troską o państwo i ludzi, co sprawia, że i na nim spoczywa wielka presja - jest prześwietny. Dowcipny, pełen uroku i wdzięku, a jednocześnie życzliwie podstepny, by swoimi sztuczkami podnosić morale i pewność siebie przyjaciela.

        Sa to role niezapomniane, do których można, jak sądzę, wracać bez przerwy.

        W tle Helena Bonham-Carter, jako oddana żona Elżbieta, też królowa. W jednej z zabawnych scen, Bertie i Elizabeth odwiedzają Lionela w jego prywatnym mieszkaniu. Eliza zostaje w kuchni, a panowie idą popracować do pokoju. W pewnym momencie wraca żona Lionela, a on ma stracha, bo nic jej nie powiedział, ze będzie "pacjentów do domu sprowadzał". Boi się i kryje za drzwiami licząc na to, ze "sprawa sama sie wyjaśni", na co Albert wstaje i popycha go do wyjścia "nie chowaj się, bądź mężczyzną" :] Wychodzą obaj, twarz żony Lionela juz wydłużona faktem obecności w jej własnej kuchni królowej - dodatkowo zyskuje pionowego wyrazu, kiedy jej oczom ukazuje się pan król. Królewska para w jej kuchni... To za dużo dla prostej mieszczki ;]

        Na pewno, korona brytyjska mogła się oburzyć, kiedy Jerzy VI na ekranie wali seriami przeklnięć, ale przecież nie tak sobie, tylko celem terapii, na końcu której jest interes narodu. W sumie jednak, nie muszą się martwić - król w tym filmie ma twarz człowieka, ma krew i kości, a nie jest postacią na cokole, która robi za toaletę dla gołębi. Z tego powodu, zakładam, że odgłosy z Pałacu Buckingham, czy gdzie oni tam siedzą, nie były zbyt dolegliwe :]

        świetna muzyka dopełnia całości.

        Film przypomina w wymowie hollywoodzkie produkcje o bohaterach przełamujących siebie, ale jest szalenie bardziej wyrafinowany, lepszy aktorsko i pod każdym innym względem, brytyjski w każdym calu i w najlepszym tego słowa znaczeniu.

        Zaraz dorzucę jakieś multimedia :]



        • grek.grek "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 13:02
          może trailer najpierw :
          www.youtube.com/watch?v=OAm7gRXFiRo
          jest i cały film :
          www.youtube.com/watch?v=IYlHubp2b-Q
          ostatnia scena :
          www.youtube.com/watch?v=AHY2UzOonig
          kilka momentów :
          www.youtube.com/watch?v=VjH9nXgEjMc
          • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 13:27
            Greku, cudna opowiesc ...

            Slow mi brak!

            :)
            • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 14:36
              dzięki, Barbasiu :]
          • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 13:59
            Greku, a czy jest mowa w filmie, jak rodzina królewska znalazla tego oryginalnego terapeute bez dyplomu, Leonarda Logue a?
            • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 14:39
              chyba nie było szczegółów.
              znajduje go Elżbieta, podejrzewam, ze po prostu 'zasięgając języka na mieście".
              to ona pierwsza odwiedza Lionela. sama. ustalają warunki współpracy, a potem
              przyprowadza ona Alberta, oczywiście na początku pełnego niewiary w sukces
              całego przedsięwzięcia, zniechęconego róznymi szarlatanami, z którymi wcześniej
              miał do czynienia.
              • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [3] 30.12.12, 15:07
                grek.grek napisał:

                > chyba nie było szczegółów.
                > znajduje go Elżbieta, podejrzewam, ze po prostu 'zasięgając języka na mieście".

                He, he! No tak.

                Królowej Elżbiecie bardzo przypadł do gustu film "Jak zostać królem", o czym donosi Wprost i scenarzysta filmu David Seidler.

                www.wprost.pl/ar/301916/Krolowa-chwali-Jak-zostac-krolem/
                :)
                • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [3] 31.12.12, 13:54
                  chyba im bardzo ulżyło :]

                  chociaż... gdyby Korona Brytyjska film ten potępiła,w atmosferze skandalu mógłby
                  zarobić ogromnie więcej, nieprawdaż ? ;]

                  ale, miejsca na kontrowersje tutaj nie było i chyba dobrze...[ ? ]
                  • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [3] 31.12.12, 15:58
                    Hahaha! :)

                    Praważ, skandal się dobrze sprzedaje. Ale, w tej historii ani grama skandalu czy kontrowersji nie było (Królowa Elżbieta już dawno dała zielone światlo twórcom tego filmu), prawdaż po raz drugi, a wręcz przewinie, dużo w tym filmie , podobnie jak i w nieco wcześniejszej "Kólowej" ze wspaniałą Hellen Mirren w roli królowej Elżbiety II, atencji, szacunki i sympatii dla Monarchii Brytyjskiej.

                    :)

                    :)
                    • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [3] 31.12.12, 16:00
                      Pewnie, że dobrze. Historia jest tak ciekawa, że nie potrzebuje żadnych kontrowersji.

                      :)
        • er.pa Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 13:22
          Pozwolę sobie dodać dwa smaczki obsadowe tego filmu: arcybiskupa zagrał Derek Jacobi, czyli Klaudiusz z serialu "Ja, Kladiusz", gdzie grał wszak jąkałę - do czasu "Króla" chyba najbardziej znanego. Natomiast żonę Lionela gra Jennifer Ehle, czyli Elisabeth Bennet z "Dumy i uprzedzenia" z Colinem Firthem jako Darcym. I w "Królu" musi przed Firthem pokornie dygać :)
          Za takie zagrania też kocham Brytyjczyków :)
          • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 13:28
            er.pa napisała:

            Pyszne smaczki.

            :)
          • er.pa Re: "Jak zostać królem" [2] - jeszcze ciekawostka 30.12.12, 13:29
            Przypadkowo znalazłam się rok temu w katedrze w miasteczku Ely - otóz ta katedra własnie udawała w filmie Wesminster Abbey. I bardzo się tym szczyci, zaraz po wejściu do katedry napotyka się informację o tym, plakat filmu i tron królewski, który grał w filmie, i mozna sobie w nim usiąść i zrobic zdjęcie, a potem co łaska na tacę w podzięce mozna złożyć. :)
            • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [2] - jeszcze ciekawostka 30.12.12, 13:39
              Alez ciekawa informacja! Trzeba zapamietac na wszelki wypadek nazwe tego miasteczka! :)

              Dobry pomysl na promocje misteczka, swoja droga.

              Wlasnie mialam napisac, ze widzialam ów stary drewniany tron koronacyjny krolow Anglii w Westminster Abbey!
              Oczywiscie tego trodnu nawet dotknac nie mozna.
              • er.pa Re: "Jak zostać królem" [2] - jeszcze ciekawostka 30.12.12, 17:53
                Mnie szalenie rozbawił fakt wykorzystania filmów - chwalą się jeszcze "Kochanicami króla" i eksponują jakąs kiece która w filmie "grała" - do promocji monumentalnej gotyckiej katedry, która jest główną atrakcją tego miasteczka. A najbardziej śmiać mi się chce z siebie, poniewaz trafiłam tam w niedzielę w czasie mszy, i nie mogłam w związku z tym zwiedzic całości wnętrza. A co za tym idzie, zostało mi wspomnienie zewnętrza katedry, no i królewskiego tronu w towarzystwie kiecy na manekinie :) Mialo być kulturalnie, a zrobiło się pop-kulturalnie :) Ale zdjęcia na tronie nie zrobiłam sobie, mimo, że czaił się tam uczynny pan, chętny do pomocy.
                • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [2] - jeszcze ciekawostka 31.12.12, 16:41
                  >Mialo być kulturalnie, a zrobiło się pop-kulturalnie :)

                  Na to wygląda. :)


                  >Ale zdjęcia na tronie nie zrobiłam sobie, mimo, że czaił się tam uczynny pan, chętny do pomocy.
                  :)))
          • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 14:41
            znakomite uwagi, Er.pa, wiesz że nie rozpoznałem Jacobiego... hah :]
            a o Elhy, to już kompletnie pojęcia nie miałem. Rzeczywiście, mają one
            swoją wymowę i swoistą ironiczną pikanterię.
            • er.pa Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 18:03
              Miło mi, że się mogłam do czegoś przydać. Zwykle to ja "żeruję" na Waszej wiedzy i spostrzeżeniach :)
              "J, Klaudiusz" to bardzo silne wspomnienie z dzieciństwa, jeden z pierwszych świadomie oglądanych seriali. Ja się jąkałam jako dziecko, i może też dlatego ten Jacobi tak mi się utrwalił. I dlatego też "Jak zostać królem" ma dla mnie pewien wymiar osobisty :)
              • siostra.bronte Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 18:10
                O tak, "Ja, Klaudiusz" to był wspaniały serial!!
              • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [2] 31.12.12, 13:59
                cała przyjemnośc z naszej strony :]

                o, osobista identyfikcja z bohaterem ma zawsze
                wyjątkowy wymiar.
                • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [2] 31.12.12, 14:12
                  grek.grek napisał:

                  > o, osobista identyfikcja z bohaterem ma zawsze wyjątkowy wymiar.

                  O! O! Właśnie, to miałam napisać.

                  PS Aż mnie korci, by spytać Er.pa czy spotkała na swej drodze takiego "Lionela Logue'a"!? :)

                  • er.pa Re: "Jak zostać królem" [2] - w temacie terapii :) 31.12.12, 14:56
                    Barbasiu, obyło się jakoś bez Lionela :) Tzn. był logopeda, ale jakoś z marnym skutkiem, a z wiekiem jakoś nauczyłam się kontrolować to "zacinanie" się, jak to określała moja mama. Natomiast jąkam się jeszcze, jeśli jestem niewyspana. I co ciekawe - "dorośli" znajomi tego nie zauważają, tylko ci z dzieciństwa pamiętają.
                    A, i jeszcze jedno - w języku obcym sie nie jąkam :)
                    A przy okazji - również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku, i oby było tutaj o czym rozmawiać.
                    • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [2] - w temacie terapii : 31.12.12, 16:38
                      er.pa napisała:

                      > Barbasiu, obyło się jakoś bez Lionela :) Tzn. był logopeda, ale jakoś z marnym
                      > skutkiem,
                      Ha,ha! :)

                      Sama sobie poradziłaś - to naprawdę osiagnięcie! Gratuluję!

                      Słyszłam, że podobno teraz terapie prowadzone w specjalistycznych ośrodkach (np. terapie wyjazdowe) są bardzo skuteczne.

                      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

                      Do zobaczenia!
                    • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [2] - w temacie terapii : 31.12.12, 16:50
                      szczęścia, Er.pa, i dużo wrażeń i nowych doświadczeń, z czego 99 % przyjemnych, a
                      ten 1 % CIUT mniej fajnych, to tylko po to, żeby te 99 % nie smakowało mdło :]

                      o, tutaj zawsze jest o czym rozmawiać, The City That Never Sleeps.
                      To własnie tutaj :]
        • siostra.bronte Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 13:27
          Dzięki, Greku! Piękna historia.
          • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [2] 30.12.12, 14:39
            dzieki ! :]
      • barbasia1 Re: "Jak zostać królem" [1] 30.12.12, 12:57
        Juz dawno zapomnialam, co czytalam na temat tego filmu, Panie Dobrodzieju! :)))

        Aaaa, nie mam polskich znaków, w zamian wyßwietlajá sié jakieß dziwne znaki, co ja ci zrobiøam klawiaturo!??? Nic przeciez nie zrobiøam!
        Jak mam odzyska© poskie znaki, wiesz Greku, moæe, ktoß wie?
        • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [1] 30.12.12, 13:04
          świetnie, Barbasiu :]

          nie mam pojęcia...

          spróbuj : albo w prawym dolnym rogu "EN" zmienić na "PL",
          albo - jeśli masz już "PL"... w lewym dolnym rogu nacisnąć jednocześnie
          "shift" i "ctrl".

          trzeciej opcji nie znam ;]
          zwykle pomaga mi któraś z ww. dwóch.
          • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [1] 30.12.12, 13:05
            prawy dolny róg - na monitorze.
            lewy dolny - na klawiaturze
            :]
            • barbasia1 OT 30.12.12, 13:34
              Dziéki za info., Greku!

              Qurcze, nie widzé w prawym dolnym rogu PL""?!

              Na Ctrl i Shift komp nie reaguje, moze sié wyøáczé na moment!?


              :)
              • grek.grek Re: OT 30.12.12, 14:45
                dziwne te znaki, które ci się włączyły.
                może rzeczywiście reset pomoże.

                w prawym dolnym rogu na monitorze powinien być znaczek :
                przy złączonych monitorach, ikonce drukarki, zegarze...
                jesli jest "PL" to znaczy, że masz polskie znaki, jesli "EN", to
                znaczy, że są one wyłączone i trzeba kliknąc "EN" i na pokazujaćej się
                tabelce dokonać przekliknięcia na "PL".

                ale wydaje mi sie, ze tu nie chodzi o polskie znaki, kiedy one znikają, to
                nie wyskakują w zamian "e" z kreską albo przekreślone "o".

                • barbasia1 Re: OT 30.12.12, 14:55
                  Dzięki, Greku.
                  Własnie, jakieś dziwne znaki pojawiły się w miejsce polskich znaków, może nacisnęłam niechcący jakiś klawisz i przestawiłam klawiaturę?

                  Ale zresetowałam właśnie komputer i jak widać pomogło.

                  Dzięki raz jeszcze za pomoc! :)

                  Teraz pamiętam, że był w prawym dolnym rogu znaczek PL, ja go nie widze teraz, bo mam tu jakąś bardziej zaawansowaną wersję Windowsa zainstalowaną!? Być może ta ikonka jest w innym miejscu. Później poszukam.
                  • grek.grek Re: OT 31.12.12, 14:03
                    mam nadzieję, ze jeśli nie teraz, to może kiedyś Ci się przydadzą te moje "patenty" :]

                    • barbasia1 Re: OT 31.12.12, 14:08
                      O! Na pewno! Twoje patenty mam już w głowie. Jeszcze raz dzięki Ci serdeczne za pomoc! :))
              • barbasia1 Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 14:06
                Drodzy Maniu, Pepsic, Bronte , Greku, Er.pa, Wszyscy Czytający Nas!

                Wszytskiego Najlepszego! Zdrowia i pomyślności! Radości z Forumowania tu.
                Dużo, Dużo dobrego!

                życzę Wam z całego serca na cały Nowy Rok
                BASIA

                • siostra.bronte Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 14:16
                  O, złożyłam życzenie wyżej, ale mogę powtórzyć :)
                  Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!
                • grek.grek Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:16
                  Dzięki, Barbasiu, za wszystkie życzenia, czytałem także te na poprzedniej stronie :]

                  I ja Tobie i Wam wszystkim - życzę szczęścia, żebyście się zawsze dobrze czuli we własnej
                  skórze, we własnym życiu i jak ten Bertie : ufali sobie i wierzyli w siebie, grajcie wielkie role
                  w swoich filmach.

                  a nam wszystkim, forumowo :filmowo-recenzjo-gadańco-rozdyskutowanego 2013.
                  2012 był świetny, ale przecież dopiero się rozkręcamy i łapiemy prawdziwie mocny wiatr w żagle.
                  Nie zapominajcie o tym :}

                  Ster na burtę, cała naprzód, 2013 - nadchodzimy :]
                  • barbasia1 Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:45
                    Dzięki!

                    :)
                • pepsic Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:47
                  Ślicznie dziękuje i wzajemnie życzę Wam Drogie Forumowe Koleżanki i Kolego wszystkiego naj w zbliżającym sie szybkimi krokami Nowym Roku:)
                  • barbasia1 Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:54
                    Wszytskiego Najlepszego, Pepsic! :)))
                • maniaczytania Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:51
                  i ja bardzo dziekuje za zyczenia i Wam wszystkim zycze duzo zdrowia, szczescia i wszystkiego, co sobie na ten Nowy Rok wymarzycie :)

                  A forumowo - to, zeby nam nie zabraklo filmow do opisywania, no i zeby nowych filmow w przyszlym roku ojejkowym bylo wiecej niz odgrzewanych ;)
                  • barbasia1 Re: Wszytskiego Najlepszego w Nowym Roku! 31.12.12, 16:57
                    I Tobie Maniusiu-Madziusiu, życzę jeszcze, by wpadło Ci do bloga dużo dobrych nowości książkowych!

                    Dużo dobrego dla Ciebie, Syneczka i całej rodziny!

                    :)
      • pepsic Re: "Jak zostać królem" [1] 31.12.12, 16:54
        jak tu pisać o filmie, o którym napisano pewnie już wszystko,
        A jednak sie udało, na dodatek niezmiernie skutecznie. THX Grek:))
        Swoją droga zastanawiam sie, czy jest gdzież choć jedna jedyna opinia negatywna, poza pretensjami, jak się ma tematyka filmu do okropieństw wojny i cierpień milionów ?
        • grek.grek Re: "Jak zostać królem" [1] 01.01.13, 16:01
          Dzięki, Pepsic :]

          i ja spotykam same pozytywne opinie.

          ha, to istotnie jest pytanie...
          jest w tym filmie scena, w której książę Albert ogląda puszczany z projektora film, na
          którym Hitler produkuje się werbalnie na jakimś wiecu partyjnym... Córka pyta : tato, kto
          to jest, na co Albert odpowiada [z nutą podziwu] : nie wiem, kochanie, ale... świetnie mu idzie.

          wiesz, myślę, że jest to przede wszystkim ciekawy paradoks, że tutaj wojna się zbliża, a facet sie jąka i to jest problem, a jednocześnie pokazuje - poza tym że krzepi serce i dodaje ducha tym którzy zmagają się w życiu z jakimiś kompleksami i chcą je pokonać - jak istotne dla przywódcy narodu może być coś tak pozornie drobnego jak dykcja, jak wiele może zależeć od takiej rzeczy, o czym czasami można zapomnieć.

          Rzeczywiście, gdzieś umyka fakt, że w tle mamy początek wojny, która pochłonęła miliony istnień, ale... szczerze mówiąc, trochę nie widzę sposobu w jaki można by przemycić ten fakt zachowując konwencję całości ?
          • pepsic Re: "Jak zostać królem" [1] 01.01.13, 16:24
            Chciałam tylko zaznaczyć, że takie zarzuty wysuwano pod adresem filmu, ale ich nie podzielam, bo trudno cały okres wojenny traktować li tylko z punktu widzenia martyrologii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka