Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29)

01.03.13, 18:22
O rany - wiecie, ze dopiero zauwazylam, ze obydwa watki tegoroczne maja w tytule 2012?! I znowu nikt mi nie zwrocil uwagi ;)))

Nowy miesiac, nowy watek, bo kolejny miesiac byl obfity we wpisy. Teraz troche juz nam chyba emocje pooskarowe opadaja, sezon w tv nowy sie rozpoczal wlasnie, wiec pozostaje mi zyczyc Wam i sobie wielu ciekawych seansow w marcu :)

A, i skoro pojawily sie u nas wpisy serialowe - to przypomniec musze, ze w poniedzialek rusza na TVP1 o 21.50 "Downton Abbey" - ja bede ogladac na pewno :)
Obserwuj wątek
    • maniaczytania KK - marzec 01.03.13, 18:33
      i tradycyjnie zaczynam rozkladem jazdy Kocham Kino (czy tylko mnie wielce smuci to, ze jednak beda dwa odcinki House'a na raz, przez co KK sie opozni o godzine? pewnie sporo filmow przez to bede musiala odpuscic niestety, jesienna ramowka bardzo mi pod tym wzgledem odpowiadala!).

      A teraz tytuly:

      07.03. - "Pachnidlo" - chyba za duzo pisac nie trzeba, wiekszosc pewnie o nim slyszala, jesli nawet nie widziala (jak np. ja, ale czytalam ksiazke, ktora bardzo, ale to bardzo mi sie podobala i mam z nia zwiazana pewna historyjke zreszta, jak beda chetni, to blizej projekcji opisze ;) );
      14.03. - "Para na zycie" (Away We Go) - film Sama Mendesa o parze spodziewajacej sie dziecka, ktora podrozuje po Ameryce szukajac dla siebie odpowiedniego miejsca na zalozenie gniazda, podobno bezpretensjonalny, zaskakujacy, zbierajacy dosc pozytywne recenzje - nie wiem, moze sie skusze, aczkolwiek odstrecza mnie troche swojskoprzasna twarz odtworcy glownej roli Johna Krasinskiego;
      21.03. - "Powazny czlowiek" - a to ponoc komedia (?) wyrezyserowana przez braci Coen, coz po "Tajne przez poufne" chyba ja z bracmi Coen inaczej rozumiemy komedie ... ;
      28.03. - "Jestem Twoj" - i to moze byc interesujaca pozycja - bo to film polski, z 2009r., z nagrodzona za niego Zlotym Lwem Dorota Kolak w roli drugoplanowej.
      • er.pa Re: KK - marzec 02.03.13, 08:10
        Mam jakieś mętne wspomnienie programu, który zachęcił mnie do obejrzenia "Pary na życie" (nie wiem, czy nie był to oglądany niegdyś Kinomaniak). Nigdy nie obejrzałam, ale to, co było pokazane/mówione, było pozytywne.
        "Poważny człowiek" też był zachęcająco reklamowany, ale podobnie do Mani, nie do końca odnajduję się poetyce braci Cohen... Ale jesli czas pozwoli, do dam im kolejną szansę :)
        Natomiast o "Jestem Twój" pamiętam rozmowy w Trójce, bardzo pozytywnego Jaźwińskiego, a potem gdzieś chyba czytałam czy słyszałam jakąś zupełnie odwrotną opinię. I tak tez widzę w opiniach na filmwebie - albo bardzo na tak, albo bardzo na nie.
      • pepsic Re: KK - marzec 02.03.13, 19:46
        Do "Pachnidła drugi raz nie podejdę, nie przekonał mnie ani film, ani książka, pomimo licznych superlatywów. Osobliwy temat, mało apetyczny, jak dla mnie. Ale... proszę się mną nie sugerować.
        Co do pozostałych propozycji, widzę ciemność:))
    • maniaczytania Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 01.03.13, 18:51
      czyli krotko o tym, co w tym tygodniu bedzie mozna zobaczyc w tv. Zapraszam do wymieniania swoich pozycji, zwlaszcza kolezanki majace dostep do innych kanalow oraz kolege majacego dostep do czeskiej tv - nawet, jesli nie obejrzymy, to chetnie sie pewnie dowiemy, co tam w innych kanalach piszczy ;)

      Piatek (1.03.) glownie pod haslem filmow dla dzieci ;) :
      tvp1 21.35 - "Zaczarowana" - pora mnie zadziwila, ale to naprawde urocza komedia romantyczna, a wlasciwie bajka, ktora rozpoczyna sie animowana slodka sekwencja, by pozniej przeniesc sie juz do naszego swiata, pelna muzyki (piosenek tez), humoru, fajnych tekstow, no i swietnych aktorow - Amy Adams w roli ksiezniczki, Patrick Dempsey (hmm, jakby ksiaze?) czy genialnie ucharakteryzowana Susan Sarandon jako Zla Krolowa. Nawet, jesli dawno wyrosliscie z bajek, zachecam do obejrzenia :) (ja go widzialam juz ze 4 razy i pewnie dzis, moze nie caly, tez obejrze :) )
      tvn7 20.00 - "Charlie i fabryka czekolady" - kolejny swietny klasyk juz filmow dla dzieci, demonicznie wygladajacy Johnny Depp, Helena Bonham Carter - czyli Burton w zniewalajacej i madrej opowiesci z przeslaniem
      tvp kultura 20.20 - powtorka z KK - "Prorok"

      Sobota - laskawie pomine milczeniem ;) (sama pewnie ogladac bede druga edycje The Voice of Poland)

      Niedziela:
      tvp2 20.05!!! Kino na maksa - panie i panowie - "Bekarty wojny" :)))

      Poniedzialek (malo filmowy):
      tvp1 21.50 - wspominane juz "Downton Abbey"
      tvp2 18.55 i 22.50 - relacja z wreczenia naszych lokalnych Oscarow - czyli gala Orly 2013
      polsat 20.00 - to chyba rzeczywiscie mega hit - "Avatar"
      tvp kultura 20.00 - "Sierociniec"

      Wtorek - ja nie znalazlam nic dla siebie :(

      Sroda:
      ogolnie lipa ;), ale jesli tos nie ogladal, to n TVN7 o 20.00 "Szeregowiec Ryan"

      Czwartek:
      nowy House i "Pachnidlo", czyli rzadzi tvp2 :)

      A Wy? Co wypatrzyliscie?
      • siostra.bronte Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 01.03.13, 19:08
        Chyba niczego nie pominęłaś :)
        Niestety, nie wypatrzyłam żadnych ciekawych filmów w ale kino i europie.
      • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 13:51
        wczoraj była "UCieczka z Alcatraz" w TVN7 i "Księga ocalenia" w Polsacie :]
        '"Księga' 2010 rok, świeża rzecz, z Denzelem, o którym niedawno tak dobrze pisaliśmy :]
        ja też zorientowałem się po czasie.

        W nocy obejrzałem powtórkowo "Zabić Sekala", jeden z lepszych polskich [ w koprodukcji z Czechami, czy Słowakami] filmów. I odcinek "Pitbulla", dokładnie - 2, z tej najlepszej 1 serii - rewelacyjny serial, sceny ocierające się o surrealizm [np. kiedy Benek/Gajos "przesłuchuje" w zaciszu "pokoju zwierzeń" ruskiego gangstera, kładzie mu na genitalia tranzysator i kręci korbką, faceta pieści prąd, ale tylko przez moment, bo za chwilę urządzenie pamiętające pewnie wojnę szlga trafia, ale najlepsze jest w tym wszystkim, że kiedy Benek kręci korbką, to melodia jaką wygrywa tranzystor przyspiesza obroty, robi się z tego kociowik okropny, a potem "bumm" trzaski i iskry; albo scena, kiedy Gebels/Grabowski z Metylem/Stroiński przywożą na komisariat matkę, która zabiła swojego syna, wrzucając coś elektrycznego do wanny kiedy ten się kąpał - potem siedzi cała nabrzmiała,rozdygotana, spocona w ciemnym pokoju i patrzy nieruchomo w śnieżący telewizor; przywożą ją, w szlafroku i kapciach,ale nie mogą wjechać na dziedziniec, bo akurat odbywa się tam jakiś uroczysty koncert : śpiewa dziecięcy chór a policyjne "leśne dziadki" w mundurach galowych siedzą i słuchają. Prowadzą więc tę kobietę [Stenka gra kapitalny epizod] obok tego jubla, dzieciobójczynię - a chór dzieci śpiewa coś o "santa maria" - niesamowite skojarzenie, paradoks. To jest serial, w tych pierwszych kilkunastu odcinkach, naprawde w najwyższej półki, a takie jw. i podobne sceny dowodzą mistrzostwa scenarzystów. No i obsada, Grabowski, Gajos, Stroiński, Grabowski, Dorociński - są rewelacyjni w każdej scenie, dają popis, którego w pełnometrażowych filmach zwykle ze świecą szukać.]

        "Avatar", "Bękarty" - hity, bez dwóch zdań, ale wierzę, że da się jeszcze parę rózności wyczesac, dzień po dniu :]

        u mnie seriale się panoszą "Forbrydelsen","Lalka","Borgiowie", nowy sezon "House'a" [oglądamyh, mam nadzieję ?], plus zawsze coś na CTv jest ciekawego [dzisiaj oscarowy "KOla", 21:45, który mnie zawsze pozytywnie nakręca, klasyka czeskiego kina] plus dobre rzeczy pojawiają się nierzadko w TVN7.

        o, we wtorek np. "POra umierać" w KUlturze, must-see, wg mnie :]
        o 21:55.
        • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 13:54
          plusów dla nas - nie żałujmu/żałujcie ;]]
          kciuk złoty.
          • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 15:35
            Tak jest, Szefie!

            :)
            • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 16:09
              ;]
              hehe.
              plusujemy dzielnie.
              a co ! ;]
              • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 16:51
                O! Cześć, Greku! :)))
                Plusujemy!

                :)
              • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 17:27
                Wiosna Panie Sierżancie!
                Generale! ;)))

                Żubry w Puszczy Białowieskiej zrzucają zimową sierść, czochrając się o gałęzie, ptaki wesoło ćwierkają, mówił dziś rano w Adam Wajrak. U nas w ogródku pięć kępek przebiśniegów zawkitło. Znaczy wiosna idzie nieodwołalnie!
                • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 03.03.13, 14:15
                  haha:]
                  tak jest, Pani Marszałkini :]

                  wiosna, cieplejszy wieje wiatr, wios... a nie, dzisiaj akurat wieje mało sprzyjająco.
                  mam nadzieję, że żubry i ptactwo noszą ciepłe majtki, bo zimno dziś cokolwiek, hehe.

                  • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 03.03.13, 14:53
                    Hahaha!
                    O! na pewno żubry i ptactwo noszą jeszcze ciepłe majtki, zrzucają je na końcu.

                    U nas też mało wiosennie dziś.

                    :)
                    • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 04.03.13, 14:38
                      hyhyhy ;]

                      słońce niby jest, ale jako że zima ciągle trwa - ciepła nie ma, heh.
                      a u Ciebie ?
                      u Was ?
                      • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 05.03.13, 14:21
                        Jaki pięęękny dzień dziś! Wczoraj, nie zdażyłam napisać, też u nas było ładnie, słońce już grzało, zrobiłam małą rundę po mieście, ale dziś jest naprawdę ciepło.

                        Trzeba szykować rowerek...
          • pepsic Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 19:56
            Kliknęłam, ale nadal nie wiem why?
            :)
            • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 03.03.13, 13:56
              lans, Pepsic, lans :]]
        • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 15:34
          > "Avatar", "Bękarty" - hity, bez dwóch zdań.

          Hiciory bez dwóch zdań! :))

          Nie dotarło do to mnie, jak pierwszy raz wspominałeś o "Avatarze", Bronte o "Bękartach" .
          "Bękarty" mają lecieć o bardzo późnej porze, pisała Bronte, prawda to? Kiedy właściwie i gdzie?

          > nowy sezon "House'a" [oglądamy, mam nadzieję ?]

          Ja na razie zostaję przy "Mad Men", jeszcze 4 odcinki do końca . Mam cichą nadzieję nadzieję, że na sezonie 2. się nie skończy, że TVPKultura pokaże kolejne sezony MM.

          Poza tym, muszę Ci się przyznać Greku, że mój entuzjazm do oglądania 8. sezonu "Housa" jakoś opadł, moze to przez dystans czasowy (od ostaniego odninka, który oglądałam) , a może dlatego, że nie przepadam za ostatnimi sezonami, ostanimi odcinkami, zakończeniami, rozstaniami , a to będzie motywem przewodnim sezonu.
          Ale bardzo jestem ciekawa finałowego odcinka, o którym co nieco wiemy.

          "Pitbull" pewnie późno w nocy jest powtarzany?

          :)
          • maniaczytania reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 15:53
            barbasia napisała:

            > Nie dotarło do to mnie, jak pierwszy raz wspominałeś o "Avatarze", Bronte o "Bękartach" .
            > "Bękarty" mają lecieć o bardzo późnej porze, pisała Bronte, prawda to? Kiedy właściwie i gdzie?

            Oj, kochana, przeciez wszystko wypisalam ciut wyzej ;)
            • barbasia1 Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 15:57
              Czytałam, nie widzę!?!?!?!??!?
              Albo mam coś ze wzrokiem!?
              • barbasia1 Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 15:59
                Znalazłam!!!
                Szukajcie a znajdziecie!!!! :)))

                Niedziela:
                tvp2 20.05!!! Kino na maksa - panie i panowie - "Bekarty wojny" :)))
                • maniaczytania Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 16:04
                  barbasia1 napisała:

                  > Znalazłam!!!
                  > Szukajcie a znajdziecie!!!! :)))

                  Masz szczescie ;)))
                • barbasia1 Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 16:06
                  Skoncenrtowałam się na popozycjach KK i jakoś mi to umknęło w czytaniu.
                  • siostra.bronte Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 16:32
                    Za dużo informacji naraz :)
                    • barbasia1 Re: reprymenda dla Barbasi ;) 02.03.13, 17:08
                      Nienie, nie za dużo, tylko ja jestem zakręcona od kilku dni.

                      Lubię te zapowiedzi filmów w KK i nie tylko, które robi Mania zrobi zawsze na początku miesiąca (tak się do nich przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam teraz sobie, żeby ich nie było /w tym miejscu, czyli na początku wątku;/), nie trzeba potem grzebać w gazetach , programach TV, żeby się dowiedzieć, co ciekawego zobaczymy; A że post jest na poczatku wątku, co tydzień zawsze zaglądam tam, żeby upewnić się, który film będziemy oglądać w dany czwartek.

                      :)
          • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 16:23
            Mania już napisała, a ja tylko przyklasnę - wszystko o 20:00 :]
            Bękarty powtórkowo w poniedziałek o 23:45, taka TVP wielkohahaduszna.

            Niebawem w tym niedzielnym pasmie Dwojka ma pokazać "Melancholię" Von Triera, czyli...
            idą szeroko. Od razu więc pojawia się pytanie, na jak długo starczy im zapału ? Stacja, której
            prezes twierdzi, że "M jak Miłość", "Barwy szczęścia" i gala "VIna Najpiękniejsi", to "programy misyjne" - sama prosi się o nieufność wobec jej poczynań.

            No właśnie, MM też dotyczy powyższe :]]

            Wiesz, ja sobie myślę, że scenarzyści HOuse'a będą trzymać się klimatu tworzonego przez
            samego głównego bohatera i na ckliwość, melodramatyzm i egzaltacje nie pozwolą sobie w tym pożegnalnym sezonie.

            Poza tym, wiesz... wszystko kiedyś dobiega końca, ofk poza naszym "Ojejem", on będzie trwał do końca świata, a nawet dłużej :] Zawsze warto wypalić cygaro do końca, kto wie może najlepsza i najsmaczniejsza częśc kryje się w zakończeniu ? Nie przekonamy się o tym bez sięgania po nie. No i... wiesz - lepiej przeżyć w pełni koniec i mieć piękne wspomnienia niż go opuścić i tak czy inaczej mieć poczucie straty, tylko że większe.

            House się skończy, będą nowe rzeczy, a poza tym, właśnie - finał ponoć jest interesujący i nie pozostawia miejsca na żal, a raczej na dociekania :]

            yup, niestety o 1:30.
            naprawdę kawał świetnej polskiej produkcji.
            Właściwie wszystkie odcinki są tylko bardzo dobre lub co najmniej dobre, ale ten pierwszy, oryginalny sezon jest zjawiskiem.
          • siostra.bronte Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 16:45
            Ja też jakoś straciłam entuzjazm dla House'a. Masz rację, że to także kwestia długiej przerwy.
            Ostatnie sezony były już słabsze, formuła serialu się wyczerpała, co jest zresztą naturalne.

            Ten "Pitbull" jest ciągle powtarzany, a i tak go nie widziałam :)
            • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 17:22
              > Ostatnie sezony były już słabsze, formuła serialu się wyczerpała, co jest zresz
              > tą naturalne.

              Tak, to też.

              > Ten "Pitbull" jest ciągle powtarzany, a i tak go nie widziałam :)

              Też nie widziałam "Pitbulla". Grek chwali, inni chwalą, może kiedyś uda mi się go obejrzeć.
            • pepsic Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 20:06
              Koniec Hous'a zaczął się z chwilą, gdy się zakochał.

              Ps. Grek ma rację, Pitbull to świetny serial o unikatowej, naturalistycznej formie fantastycznie zagrany.
            • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 03.03.13, 14:11
              jakoś dopełzniemy do końca ? :]

              późno wyświetleją ten serial, szkoda, trudno się tu bawić w skróty bo w zasadzie całe
              50 minut każdego odcinka jest do obejrzenia od deski do deski, dialogi, odzywki, muzyka,
              realizm zdjęciowy i kapitalne aktorstwo, krytyka leśnych dziadków policyjnych i świetne
              portrety policjantów, świetnych policjantów ale z pokancerowanym życiem osobistym, problemami z kasą, nałogami czy rodziną, mimo to jakoś tam próbującymi związać koniec z końcem za marną "psią' pensję, żadnego koloryzowania, sam, jak to Pepsic ujęła - naturalizm. plus niemało humoru, bynajmniej nie podlizującego się widzowi.

              w jutubie wiele tego nie widać z początków, ale może to:
              www.youtube.com/watch?v=HHbax1v73xU
              www.youtube.com/watch?v=mAXrgimdGTM
              www.youtube.com/watch?v=8btpkNmVuSU
              ale to naprawdę nie są jakieś reprezentacyjne kawalki, jednak trzeba obejrzec w całości
              chociażby jeden odcinek, wtedy dopiero można złapać klimat.




        • pepsic Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 02.03.13, 20:11
          Tą kobietą w szlafroku nie była czasem Foremniak?
          • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' nadchodzacego tygodnia, 03.03.13, 14:13
            Foremniak też była w szlafroku, ale grała zaciążoną kochankę Metyla :]
      • pepsic Maniu, 02.03.13, 20:41
        niniejszym informuję, że "Zaczarowaną" wcięło. Szkoda, bo się nastawiłam ze względu na Amy Adams, a także pilną potrzebę odrealnienia. Za to udało mi się obejrzeć poleconą "Fabrykę czekolady", co uczyniłam z prawdziwą przyjemnością. Świetny Johny Deep w ekscentrycznym wydaniu, czyli w swoim życiowym emploi i ciekawe oryginalne pomysły.
        • siostra.bronte Re: Maniu, 02.03.13, 20:48
          No właśnie, nie miałam zamiaru oglądać "Zaczarowanej", ale byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam Kowalewskiego :) Czy w ogóle była jakaś informacja na ten temat? Pewnie nie, jak znam naszą tvp.
        • maniaczytania Re: Maniu, 02.03.13, 21:11
          no rzeczywiscie, tez mi cos mignal Kowalewski, jak pstrykalam (ja ogladalam wczoraj nowy program kabaretowy).
          Ale fajnie, ze obejrzalas "...czekolade" - ja mam za soba juz kilka seansow - szalenie mi sie podobal :)
    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 02.03.13, 00:09
      maniaczytania napisała:

      > O rany - wiecie, ze dopiero zauwazylam, ze obydwa watki tegoroczne maja w tytul
      > e 2012?! I znowu nikt mi nie zwrocil uwagi ;)))

      Bom/śmy na to nie zwrócili uwagi!??!!?!?! Słowo!

      Zresztą, kto by się tam drobiazgami przejmował! ;)

      I ja będę oglądać "Downton Abbey" .

      "Para na życie" (Away We Go) Sama Mendesa - zapowiedź brzmi bardzo interesująco.
    • angazetka Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 02.03.13, 10:35
      Dlaczego jak leżę w łożu boleści złożona chorobą, to w sobotni wieczór nie ma nic do oglądania? ;) Lubię "Tożsamość Bourne'a", ale ile można...
      A na serio to się cieszę na DA. I "Pachnidło" może w końcu zobaczę.
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 02.03.13, 15:47
        "Pachnidło" - warte polecenia.

        Po-zdróweczka!

        :)
        • siostra.bronte Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 02.03.13, 16:32
          Też życzę zdrówka :)
    • pepsic "W imię ojca" - dziś! 02.03.13, 18:11
      Jeden z najlepszych filmów, jakie znam z rewelacyjnym Danielem Day-Luisem. Niestety, tylko dla posiadaczy kanału Ale Kino+ , godz.22:00, koniecznie:)
      • siostra.bronte Re: "W imię ojca" - dziś! 02.03.13, 18:41
        Tak, świetny film. I Daniel Day-Lewis był wtedy chyba w życiowej formie.
        • pepsic Re: "W imię ojca" - dziś! 02.03.13, 19:48
          W "Mojej lewej stopie" też był niezły.
      • pepsic Re: "W imię ojca" - dziś! 02.03.13, 19:52
        *Daniel Day-Lewis
        Ups:(
        • siostra.bronte Re: "W imię ojca" - dziś! 02.03.13, 20:06
          Hehe, nie miałam śmiałości Cię poprawić :)
    • grek.grek "Bekarty wojny","Jutro będzie niebo","Spartakus"10 03.03.13, 13:54
      "Bękarty..."<wiadomo, hicior 20:05

      ale poza tym, nie jest tak strasznie.

      nocą, bo nocą, ale Dwójka daje :
      1:15 "Jutro będzie niebo" - widzieliście ? Kręcona w małomiasteczkowo-zielonodrogowych krajobrazach okolic Dzierżoniowa niemal poetycka opowieść o spotkaniu dorosłego męzczyzny [świetny jak zawsze KRzysztof Pieczyński], na oko trudniącego się jakimiś nielegalnymi drobnymi intersikami, zadłużonego u prowincjonalnych paragangsterów, z rezolutną małą dziewczynką,która dała w długą z domu [jesli mnie pamięć nie myli]. On jest szorstki i oschły, nosi bagaż życiowych doświadczeń, ona urocza i z czasem ich wspólna podróż jego dostawczym samochodem zielonymi bedrożami zaczyna się przeradzać w przyjaźń. Znajomy schemat ? Byc może :] Ale tutaj, dzięki Pieczyńskiemu, pejzażom, doskonałym zdjęciom i wykreowanymi klimatowi naprawdę świeżo wygląda i brzmi.
      Jeśli nie doczekacie nocneej emisji...
      www.youtube.com/watch?v=9AoJL7Bi59E
      3:25 [hehe] też w Dwójce "Zmowa", ponoć na faktach. w 76 roku cztery osoby dokonują zabójstwa z zimną krwią [potrącenie, dobicie, a potem umyślne przejechanie autem trzyosobowej rodziny], na oczach kilkudziesięciu świadków. I nikt z nich nie zdecydował się w tej sprawie zeznawać. O tajnikach całej sprawy jest ten film. Godzina fatalna, ale jutub i tutaj nie zawodzi :
      www.youtube.com/watch?v=MgHGTVGJj1Q
      i na dokładkę w TV Puls - yes, w Puls, "Spartakus, krew i piach", głośny serial z 2010 roku - od 21:55, od razu 2 odcinki.TV PUls,kto by ich podejrzewał, hehe.

      dodawszy do tego tradycyjną duńszyznę na CT2... móglbym rzec, że sypnęło ofertami, jak z rogu obfitości :]
      • barbasia1 Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie niebo","Spartak 03.03.13, 14:09
        Kiedy my to wszystko obejrzymy, heh!??

        U mnie dziś tylko o 20:05 "Bękarty wojny" Tarantino.
        (nie wiem zatem, skąd wzięłam informację, że Bronte napisała, że "Bękarty" pokażą późna nocą!?? Chyba pomyliłam filmy)
        • siostra.bronte Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie niebo","Spartak 03.03.13, 14:22
          Nie, Barbasiu nie pomyliłaś. Najpierw zobaczyłam w programie powtórkę w poniedziałek po nocy. Do głowy mi nie przyszło, że ten film będzie leciał w prime-timie :)
          • barbasia1 Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie niebo","Spartak 03.03.13, 14:42
            Ufff! Nie pomyliłam.
            Mnie też to dziwiło, że taka premiara miałaby być schowana późno w nocy.
      • maniaczytania Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie niebo","Spartak 03.03.13, 14:17
        Motyw z "Jutro bedzie niebo" - rzeczywiscie znany i ograny, najpiekniej chyba w, hehe, "Doskonalym swiecie" z Kevinem Costnerem :)))

        "Spartakus" rzeczywiscie niezle, ale w tym samym czasie osma seria "Bones" na Polsacie, a ja jestem im wierna, bo niestety nie ma powtorek :( A wierna im jestem od lat, zanim bowiem puscili go na glowna Polsatowa antene, to testowali kilka serii na TV4 - juz wtedy pokochalam Boothe'a :) i cala zreszta swietna zakrecona ekipe :)
        • barbasia1 Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie..."/o Larssonie 03.03.13, 16:56
          forum.gazeta.pl/forum/w,14,142254766,142934890,Re_Larsson.html
          :)

          • maniaczytania Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie..."/o Larssonie 03.03.13, 19:03
            juz widzialam i znowu pozwolilam sobie sie nie zgodzic ;)))
            • barbasia1 Re: "Bekarty wojny","Jutro będzie..."/o Larssonie 05.03.13, 13:09
              Przeczytałam i za chwil kilka odpowiem.
      • barbasia1 "Spartakus krew i piach" odc. 1 05.03.13, 14:54
        Zawsze mnie wzrusza wielki, silny facet tęskniący i rozpaczający za swą utraconą żoną.

        ;)
        • grek.grek Re: "Spartakus krew i piach" odc. 1 05.03.13, 16:11
          jak w "Gladiatorze" ?
          • barbasia1 Re: "Spartakus krew i piach" odc. 1 05.03.13, 16:36
            Jak w "Gadiatorze"!
            / o tym filmie właśnie pomyślałam wczoraj/

            W "Gladiatorze" dodatkowo niesamowita muzyka Zimmera chwytała za serce i wyciskała łzy.

            :)
    • grek.grek "FOrbrydelsen" odc 9 [1] 04.03.13, 11:02
      Link cyk :
      htp://www.youtube.com/watch?v=RbsdIZvM8CI

      i wersja bez obrazków ;]
      Stanęło na tym, że Raman Kemal właściwie został oczyszczony z zarzutów. Larsenowie nie mogli tego zdzierżyć, tak pragnęli, by w końcu znalazł się winny śmierci ich córki... Larsen porwał Ramana i w jakimś opuszczonym budynku, wraz z przyjacielem uzbrojonym w kij bejsbolowy, postanowił się z nim rozprawić. Raman zaczał się tłumaczyć, że feralnego piątkowego wieczora pomagał muzułmańskiej dziewczynie, która uciekał z domu przed niechcianym zamążpójściem, Nannę widział przez moment, przyszła oddać mu książki [swoją drogą, to może oznaczać, że chciała gdzieś wyjechać może, i to na dobre ?], wyszła, nic jej nie zrobił. Larsen każe mu dzwonić do tej arabskiej dziewczynki, niech potwierdzi wersję Ramana. POlicja zaś szuka Larsena i Ramana, którzy obaj zniknęli im z radarów, zaraz potym, jak Raman został wypuszczony na wolność. Raman dzwoni, a w telefonie ciągły sygnał...

      No i policaje ruszają całą gromadę ludzkości do szukania tych dwóch. Gdzie Larsen go zabrał ? Nie ma też tego przyjaciela Larsena, Vagna, znikł. Spływają jakieś informacje o telefonie, który wykonał Raman niedawno [policaje mają jego numer pod kontrolą, zapewne chodzi o telefon do tej dziewczyny na polecenie Larsena]. I jest informacja o starym, opuszczonym magazynie firmy Larsena, dawno temu się go sprzedał/przestał użytkować. Sara jadąc autem,i rozmawiając przez telefon z prowadzącym akcję z komendy Meyerem, wiąże miejsce/okolicę, z której wykonano telefon z lokalizacją tego magazynu i postanawia tam własnie zajrzeć.

      W międzyczasie Meyer magluje wezwaną Pernille, gdzie Theis może być ?, ale niczego od niej nie może wyciągnąć, co więcej słyszy pretensje, że to, co się dzieje, jest winą policji i ciągle zmienianej przez nią wersji wydarzeń [tak jakby jedna wersja i utrzymane w mocy oskarżenie jakiegoś gościa upoważniało do samosądu]. Meyer pokazuje jej fotografie zamordowanego przed 20 laty faceta, który był w poważnym konflikcie z Theisem. Nie udowodniono Larsenowi niczego, ale pozostał głównym podejrzanym o to zabójstwo. Pernille nie wierzy, że jej mąz byłby do tego zdolny. Chwilę jednak duma, a potem wskazuje ten stary magazyn, do którego już jedzie Sara.

      W środku Raman gęsto i lekko rozpaczliwie tłumaczy milczącego jak grób, za to z miną zimnego killera, Larsenowi, i temu pomagierowi, co się działo tamtej nocy i dlaczego nie mógł wcześniej tego powiedzieć, w trosce o losy dziewczyny której pomagał. Larsen słucha, Vagn pozwala sobie uderzyć Ramana - czekają na SMS od tej dziewczyny, do której dzwonił Raman. Wreszcie jest. Odzywa się. Larsen przekazuje telefon Ramanowi,a ten ustawia na głośne mówienie. Rozmawia z dziewczyną, prosi ją o to,żeby opowiedziała wszystko... Nagle dziewczyna zaczyna mówić po arabsku, Raman też, Vagn krzyczy "Osamo, mów po duńsku!", aż dziewczyna [Leyla] się rozłącza... Raman w akcie desperacji znienacka atakuje, powala Vagna, jest szybszy od Larsena, ale przewraca się przy próbie zerwania się do biegu i lezący Vagn łapie go za nogę. Larsen zaś łapie za kij i zaczyna Ramana okładać potęznymi ciosami. Nawet ten Vagn w którymś momencie zaczyna go prosić,zeby przestał, bo człowieka wyśle do krainy wiecznych łowów. Słyszą Sarę wołającą Larsena, Vagn próbuje Theisa nakłonić do ucieczki, ale na próźno. Sam ucieka, Larsen dalej bije Kemala.

      Sara dociera na miejsce [ciemny późny wieczór, puste magazyny, latarka, muzyka - znacie te klimaty] w momencie, kiedy Raman ledwie żyje. Zaraz za nią Meyer. Ani jej słowna perswazja, że Raman jest niewinny, że jak go zabije to nie wyjdzie z więzienia, ani Meyera strzał z pistoletu w powietrze nie hamują Larsena. Nawet oddział policjantów z wymierzoną w niego bronią. Larsen ustawił sobie Ramana tak, żeby jednym strzałem rozwalić mu czaszkę i przymierza się do uderzenia. Dopiero żona, Pernille [wszyscy się zjechali,hehe] wyprasza u niego porzucenie zamiarów. Od razu gliniarze do kują, dla Kemala wzywają karetkę, a Sara nie jest szczęśliwa, raczej przejęta ich rodzinnym dramatem.

      Troels Hartmann,który w finale 8 odcinka podjął decyzję o rezygnacji z kandydowania na burmistrza, szykuje się do spotkania ze Radą [zwał jak zwał] swojej partii/sztabu. Rie jeszcze próbuje go odwodzić od zamiaru, ale Hartmann mamrocze "chroniłem morderce, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie". Oznajmia, że odchodzi, głosowanie nie jest potrzebne, chciałby może i coś powiedzieć, ale przywódca puczystów, Bigum, nie pozwala mu zabrać głosu, zaś Knud [śliska menda] dodaje, że skoro Hartmann sam odchodzi, to reszta procedury odwołania jest tylko formalnością.

      Wtedy Rie, współpracowniczka i kochanka Hartmanna, pojawia się z sensacyjnymi informacjami. Za moment wszyscy je oglądają via TV - Raman zostaje oficjalnie i absolutnie oczyszczony z zarzutów przez policję. Nawet sprawa korzystania kiedyś przez niego z auta sztabu Hartmanna, którą tgak się Troels martwił - nie ma znaczenia, człowiek jest niewinny. Tak Bigum jak i Knud są zbici z tropu, przepraszają, przez moment panuje niezręczna atmosfera. TEraz grzecznie Knud prosi Hartmanna o zabranie głosu, ale ten rzuca tylko "prześpijmy się z tym, tylko tyle". Napięcie spada ze wszystkich. Hartmann decyduje, że najpierw będzie oświadczenie dla mediów, a konferencja dopiero wieczorem następnego dnia, wychodzi razem z Rie, mają wspolnie coś "postanowić". Mogą wrócić do gry "kartą imigrancką", w TV pokazują jak nielojalna w trakcie całej histori, szefowa centrystów, Kirsten, nagle truje, że zawsze wierzyła w uczciwość Hartmanna. Przeciwnik, BRehmer,który przed chwilą chciał Hartmanna wziąc pod swoje skrzydła, gdyby ten zrezygnował, na szybko mówi tylko,że Hartmann okazał się politykiem "zagubionym". generalnie, niewinnośc Ramana oznacza że Troels zostaje bohaterem - dla świata : jest gościem, który lojalnie wierzył Ramanowi, wstrzymywał się uznając domniemaną niewinność podejrzanego. Słowem : wzór.
      Telefony się urywają, same gratulacje, wyrazy uznania. GOśc jest na fali. Karta odwrócona o 180 stopni. Troels poleca Mortenowi "wezwać ich [całą te Radę] na rano, na zebranie".

      Policjanci tymczasem potwierdzają u Leyli alibi Ramana raz na zawsze i ostatecznie facet jest niewinny. Teraz zajmują się nim lekarze, twierdząc,ze"wyjdzie z tego". Larsen siedzi w policyjnym areszcie, a Lady Makbet bardzo jest przejęta jego sytuacją. Meyer ma do Sarty pretensje, że sami też mają za kołnierzem, ze względu na sposób prowadzenia śledztwa. szkoda tylko,że sam paplał najwięcej Larsenom, ustalił tym zasadę informowania ich o postępach śledztwa, a dodatkowo ofiarował się naiwnie, że "na pewno znajdzie zabójcę". Nie znalazł, więc sami postanowili ustrzelić pierwszego lepszego podejrzanego, żeby zrzucić z klaty cięzar. Szef policji zdaje się dochodzi również do mało wesołych wniosków, bo wzywa ich na rano, na dywanik.

      Sara odwiedza w szpitalu tego swojego Szweda, który dobrzeje po wypadku i zbiera się do odlotu, do Sztkoholmu, gdzie przecież ciągle fachowcy sprawiają saunę w ich wkrótce-wspólnym domu. Pyta Sarę, jak śledztwo. Ta, że słabo, nic nie mają, klaruje mu od punktu A... Czy sprawdzili niewyjaśnione sprawy zaginięć kobiet z ostatnich lat ? Zabójca musiał już kiedyś zamordować, to nie był pierwszy raz, może tylko ciała nie znaleziono. Sara na to, że wszystkie zarejstrowane zaginienia zostały wyjaśnionie. Szwed przerywa jej nagle, kiedy Sara opowiada o tym, że zgubionych przez kierowcę auta, które posłużyło mordercy, kluczykach i znalezieniu ich przez zabójcę - Szwed, wszak psycholog, mówi, że nie wierzy, iż to przypadek, to nie pasuje do profilu zabójcy, który wszystko ściśle planuje i nie dopuszcza "przypadków". "wiesz tylko tyle,że ona była w tym aucie. Skup się na samochodzie", podpowiada Sarze.

      I Sara tak robi. Jeszcze raz ogląda auto, w którym znaleziono ciało Nanny. I wpada na nowy trop. Wg papierów, jakie dostali, auto powinno mieć pusty bak, tymczasem kiedy je znaleziono brakowało tylko 5-6 litrów do pełnego stanu.
      • grek.grek "FOrbrydelsen" odc 9 [2] 04.03.13, 11:58
        Link raz jeszcze :
        www.youtube.com/watch?v=RbsdIZvM8CI
        zatem, wniosek jest prosty : po tym jak auto zakończyło kurs, i zostało zaparkowane pod szkołą, ktoś je tankował tamtej nocy - w domyśle : ten kto je zabrał, ergo : moderca.

        Larsen dostaje adwokatkę. Dowiaduje się, że Raman nie wniesie oskarżenia, ale że to za mało, żeby mógł wyjśc z aresztu. Ma zarzuty próby zabójstwa, pozbawienia wolności i coś tam jeszcze, tak czy owak - prokurator może z nim ostro zatańczyć. Theis jest zgaszony, chciałby wyjśc, spotkać się z żoną. Adwokatka powiada mu, że na razie zostanie w areszcie, z żoną wiedziec się nie może, bo jest ona świadkiem w całej sprawie. Ha, w sumie sama ona i ten kumpel podpuszczali go do "działania", policja co i rusz ustala podejrzanego, to znów go puszczała - facet w żałobie i bezsilności dostał kręćka.

        W dodatku na Pernille spada cały zestaw zadań : prowadzenie firmy, papierkowe pierdólki, zamówienia, koordynacja, do tego bank przysyła swojego człowieka, który ją informuje, że krucho z ich finansami, muszą wreszcie sprzedać drugi dom, hipoteka obciązona, spłaty kredytów, w sumie - mętlik, czas nagli, a ona może tylko powiedzieć,że "Theis jak wróci, załatwi wszystko". Ale Theis dzwoni z aresztu i Pernille dowiaduje się, że został zamknięty na tydzień. Na razie. Larsen pyta, jak synowie itd, ale szybko urywa rozmowę.

        Sara i Meyer dostają solidny ochrzan od szefa. Namieszali w polityce, media są przeciw nim, słowem - wygłupili się. Góra się irytuje, Meyer dorzuca swoje 3 grosze, że od początku on i Sara do siebie nie pasują,w sumie szef pyta ich z hamowaną złością : "znajdźcie mi jeden powód, dla którego mam wam tej sprawy nie odebrać ?", Sara na to "wiemy więcej niż jeszcze wczoraj". Generalnie, staje na tym, że mają szukać tropów w szkole, obok szkoły, gdzie pracowali jacyś robotnicy w tamtych dniach, szukać i kopać, ale "trzymać się z daleka od magistatu i Hartmanna".

        Meyer karnie robi swoje, ale Sara idzie tropem tego nocnego tankowania. Wyklada Meyerowi swoje odkrycie. Meyer jest sceptyczny "czy tankowałabyś auto mając takie zamiary jak zabójca ?", a kiedy dowiaduje się,że trzeba jeszce raz sprawdzić w magistracie, zwanym magistralą ;], w ogole nie chce się w to mieszać. Sara "obiecałeś Larsenom, że go znajdziesz", na co Meyer "a żonie obiecałem, że nie wylecę z pracy". Tak czy siak, Sara zostaje sama z tym pasztetem.

        Idzie do magistratu i rozmawia ze starszym panem, kierownikiem tej całej sieci kierowców,aut i innych rzeczy. Chce potwierdzić, czy było tankowanie czy nie. Dowiaduje się, że kierowcy spisują tankowania, które wykonali, ale na miejscu, po powrocie - kierowca TAMTEGO auta nie wrócil wówczas [jak pamiętamy zasłabł i zostawił samochód pod szkołą koncząc kurs], a więc w papierach nie ma danych o tankowaniach, nie są wypełnione. Sara już ma wyjśc, starszy pan dziwnie się spieszy, bo i dookoła ruch się odbywa, wiadomo - kampania wyborcza, ale zatrzymuje się i wraca, niczym porucznik Columbo. Pyta dziadka o to, jak płacą za benzynę kierowcy. On na to, że specjalną kartą. Sara prosi o nazwe kompanii paliwowej, z którą sztab Hartmanna ma umowę o tankowanie.

        Potem dzwoni do Meyera - karty płatniczej nie znaleźli w aucie podczas przeszukania, ale jest w papierach jej numer, i korzystając z tego ustalają, że ktoś płacił tą kartą na jednej ze stacji benzynowych, o godzinie 19:21 tamtego piątkowego wieczora, a więc w strefie czasowej możliwej do zakwalifikowania jako moment, kiedy już morderca tego auta używał.

        Czując wiatr w żaglach Hartmann rozprawia się ze swoimi puczystami. Na zebraniu, kiedy wszyscy są szczęśliwi jak dzieci, nagle stawia Bigumowi ultimatum : zgłaszam wniosek o twoje odwołanie, albo sam sobie pójdziesz. Hartmann wie, że teraz ma pałer, jest medialnym bohaterem, ma passę, nikt mu nie podskoczy we własnym obozie. Bigum opuszcza pokój. Następny jest Knud, ta sama propozycja. Knud coś truje o tym,,ze "był i będzie lojalny", ale Hartmann nie słucha. Zatem, Knud też odchodzi.Rie przygląda się tej egzekucji z nieskrywaną satysfakcją. A Hartmann przedstawia wszystkim dwójkę nowych współpracowników, parę młodych Arabów. Morten delikatnie sugeruje, że to pochopne może działanie, w gorącym okresie kampanii, ale Hartmann wie swoje.

        Na wieczornym spotkaniu odcinka trzecią głowę. Tym razem szefowej centrystów, Kirsten, która zachowywała się w trakcie całej sprawy Ramana Kemala jak wiatr zawiał. Zero lojalności. I kiedy radosna Kirsten wstawia mu gadke, jak to w niego wierzyła, jakie ma super plany i ile mają razem do zrobienia, Hartmann składa jej propozycje : możesz ustapić z funkcji szefowej sama, a twoje zadania przejmie nr 2 w twojej partii, albo pójdę do mediów i opowiem wszystko [puczyści w grupie Trolesa musieli mieć wsparcie koalicjantki centrowej Kirsten, skoro tak ostro grali na jego odwołanie], a ty wyjdziesz na zdrajczynię i prowokatorkę. Kirsten, po złapaniu oddechu po takim ciosie, ofk woli sama odejśc i zostać grillowaną przez media. Morten znów ma obiekcje, ale Hartmann wie, że teraz może sprzątać i ustalać zasady gry. Każe mu zaaranżować spotkanie z jakimiś grubymi rybami z góry tej politycznej układanki. Morten na to, że oni "trzymają z Brehmerem"[rywalem], ale Hartmann na to "już nie"

        u Pernille pojawia się Vagn.Ofiaruje się,że jej pomoże, z firmą, z dziećmi... dostaje w pysk. "Jak mogliście ?!", Lady Makbet się oburza. I pyta Vagna, czy wtedy, 20 lat temu, Theis zabił tamtego faceta, o co był podejrzany. Vagn na to "nie, to nie on...". Co sugeruje,że możlwe,iż to właśnie Vagn "pomógŁ" wtedy Theisowi.

        Sara i Meyer przeglądają kasety z monitoringu tej stacji benzynowej, na której tankowało TAMTO "piątkowe" auto. Istotnie, o 19:21 zatrzymało się, wysiadł człowiek - morderca ?! - i tankował. GOśc jest w kapturze, nie widać twarzy. Ale Sara oglądając dwukrotnie identyfikuje gościa. Poznaje go po charakterystycznym ruchu poprawiania okularów na nosie. To ten starszy jegomośc z magistratu.

        No to pędem do dziadka. Facio przyznaje, że to on zatankował auto. Miało pusty bak, stało pod szkołą, starszy pan wiedział gdzie kończyło kurs, a że miało niewypełnione dane o tankowaniu, to przyjechał rowerkiem i... chciał tylko pomóc, zatanlkować na konto kierowcy, który tego nie zrobił i mógł mieć kłopoty. Meyer od razu go straszy dożywociem, ale starszy człowiek nie wygląda na killera. Zapłacił kartą, włożył ją w rozrtargnieniu w kieszeń, kluczyki były - co ciekawe : w aucie, nie mógł zatarabnić do biura kampani wyborczej i dać info, bo odpowiedzialny za to czlowiek wyjechał do Oslo [yes,w 1 albo 2 odc pada taka informacja].

        jeszcze ciekawsze - starszy pan przyprowadził auto na parking pod magistratem, co by znaczyło, że pada pierwotna wersja, że zabójca zwinął samochód spod szkoły [i że to może było "przypadkiem"].

        Starszy pan zajarzył dopiero póxniej, kiedy sprawa Nanny trafiła do mediów, ale nic nie powiedział, najpierw koniecznie chciał się dowiedzieć, kto zabrał kluczyki do auta. Jak rozumiem z takiej dużej tablicy z kluczykami na tej "rozdzielni". Problem w tym, że znikła kaseta nagrywająca w tamtym momencie obraz. zatem, ktokolwiek wziął wtedy kluczyki, i zabrał samochód, zabrał też ową kasetę video, zacierając ślady.

        Zatem, kręci się :]
        co za muzyka...
        co za scenariusz...
        co za klimat...
        A to nawet nie połowa.
        • siostra.bronte Re: "FOrbrydelsen" odc 9 [2] 04.03.13, 14:37
          Dzięki, Greku :)
          Już chyba nie masz żadnych wątpliwości, dlaczego tak wychwalałam ten serial.
          • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" odc 9 [2] 04.03.13, 14:42
            maj pleżer :]

            nie ma żadnych, świetna rzecz.
        • pepsic Re: "FOrbrydelsen" odc 9 [2] 04.03.13, 21:38
          Czy dobrze mi sie wydaje, że nie darzysz sympatią Rie? Używasz w stosunku do niej słowa o zabarwieniu negatywnym "kochanka", podczas gdy Lisę Cuddy podobnie skonfigurowaną zawsze nazywałeś dziewczyną Hous'a ?
          THX za nr 9 :)
          • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" odc 9 [2] 05.03.13, 13:36
            z panią z "House'a" miałem ten problem, że notorycznie zapominałem jej imienia i
            "dziewczyna House'a" jakoś tak mi pasowało, bo chyba nawet byli w związku ?

            co do pani Rie, to trudno orzec, czy są oni "ze sobą", wygląda to bardziej na układ
            dużo mniej "formalny" niż w przypadku Cuddy [uczę się] i doktora. Dlatego termin "kochanka"
            wydaje mi się na miejscu. [ ? ] Przy uznaniu, że to jednak Troels jest tutaj, ofk wyłącznie z powodów wyznaczanych przez scenariusz, postacią nadrzędną.

            proszę bardzo :]
            z jednej strony, dobrze że jeszcze 11 odcinków, każdy jest na wagę złota.
            z drugiej - aż 11, bo rozwiązanie takie odległe...
            a tak naprawdę, spełnienie jest fajne, ale ciekawa jest tylko droga doń prowadząca :]

        • grek.grek Re: "FOrbrydelsen" odc 9 [2] PS. 05.03.13, 13:40
          PS.
          chciałbym tylko [zapewne zupełnie zbytecznie, gwoli uspokojenia sumienia] dodać, że
          w ostatnim akapicie chodzi o "tasmę"z nagraniem z videosystemu MONITORINGU w magistracie.
    • grek.grek "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 04.03.13, 14:46
      Jak sie Wam podobał ?

      [nie obejrzałem jeszcze, ale mam na taśmie, spróbuję jak najwcześniej, żeby się jeszcze załapać na klimat emisyjny i do Waszej wymiany zdań, mam nadzieję]

      • siostra.bronte Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 04.03.13, 15:07
        Słyszałam różne opinie na temat tego filmu i byłam nastawiona sceptycznie. Ale, o dziwo, bardzo mi się podobał. Oczywiście to nie jest poważne kino, ale raczej zwariowana zabawa. Ogląda się świetnie. Sporo zabawnych scen, znakomite aktorstwo, zwłaszcza Waltza-poligloty i Melanie Laurent. Nawet Brad Pitt mi nie przeszkadzał. Odjechana muzyka, od Morricone ze spagetti westernów do Bowiego. Kawałek dobrego kina.
        • siostra.bronte Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 04.03.13, 15:34
          Tutaj efektowny fragment:
          www.youtube.com/watch?v=CdItU5jCCM0
          • barbasia1 Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 05.03.13, 13:12
            Świetną scenę wybrałaś! :)
            • siostra.bronte Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 05.03.13, 14:44
              Prawda? Długo jej szukałam :)
        • grek.grek Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 05.03.13, 13:43
          dzięki :]

          u mnie się obejrzenie odwleka, wczoraj Avatar, dzisiaj mecz i Lalka...

          chyba że zaraz po tym, jak Łęcka przyprawi Wokulskiego o sambójczą próbę :]
          na odtrutkę.
      • pepsic Re: "Bękarty wojny", jak Wasze wrażenia ? 05.03.13, 15:10
        Wrażenia bardzo pozytywne. Oryginalne, nowatorskie spojrzenie na II wojnę światową (podkład muzyczny!) wraz ze świadomą megamanipulacją historyczną. Jak zwykle u Tarantino nie mogło zabraknąć krwawych jatek tym razem w zaskakującym wykonaniu i sporej ilości doskonale rozegranych scen trzymających w solidnym napięciu. Wymienię trzy: inauguracyjna w domu farmera, rozmowy nad strudlem i absolutnie rewelacyjna w barze). Doskonały Christof Waltz to bezapelacyjny nr 1 z zasłużonym Oskarem. Niestety maniera Brada Pitta zapożyczona z "Przekrętu" nie zdała egzaminu i to było jedyne słabsze ogniwo, choć sam finał tez nie powalił. Zabrakło konceptu, jak przyznał sam reżyser. Polecam z czystym sumieniem tym bardziej, że nadaje się do wielokrotnego użytku.
        Sceptycy powiadają, że Tarantino od lat kręci jeden i ten sam film. Coś jest na rzeczy:)

        Ps. 2. Zawsze chciałam wierzyć, że to była próba samobójcza, ale rozsadek podpowiadał mi co innego.
        • pepsic Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlerem 05.03.13, 15:34
          Christoph Waltz jest z pochodzenia Austriakiem. Grał w swoim czasie w filmach Zanussiego. Na ekranie, jako gestapowiec Hans Landa włada 4 językami, prywatnie zna 3 z nich.

          Ps. Poznałyście w przystojnym oficerze w niemieckim mundurze, który zdradził się zamawiając trzy whisky Michaela Fassbendera? Bo ja nie. Istny kameleon.
          • siostra.bronte Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlere 05.03.13, 15:37
            Dlatego napisałam "poliglota" :) Jak ja podziwiam takich ludzi.

            Tym razem poznałam Fassbendera bez problemu :)
            • siostra.bronte Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlere 05.03.13, 16:55
              W ogóle w tym filmie Fassbender był wyjątkowo podobny do siebie :)
          • barbasia1 Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlere 05.03.13, 15:40
            O! Nie wiedziałam, że Waltz grał u Zanussiego. Świetny był jego Landa, to prawda.


            > Ps. Poznałyście w przystojnym oficerze w niemieckim mundurze, który zdradził
            > się zamawiając trzy whisky Michaela Fassbendera? Bo ja nie. Istny kameleon.

            Nie od razu. I tylko dlatego, że przeczytałam przed filmem, że wystepuje w tym filmie.
          • gryfny Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlere 05.03.13, 15:51
            Quentin Tarantino uwielbia filmowe masakry , fani naliczyli mu w 8 filmach 560 nieboszczykow z czego Inglourious Basterds dostarcza 376 do "kolekcji "
            • barbasia1 Re: "Bękarty wojny" mini uzupełnienie ze spojlere 05.03.13, 16:27
              >z czego Inglourious Basterds dostarcza 376 do "kolekcji "


              Właśnie, trzystu szkopów pada podczas zamachu kinie.

              "Do kolekcji" ładnie powiedziane. :)
    • grek.grek "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 14:49
      normalnie, hit za hitem ;]
      Polsat 20:00
      widzieliście już ?
      ja nie, i powiem Wam, żem ciekaw, o co było tyle szumu, kiedy "Avatar"
      ów w kinach się pojawił i rozpanoszył, heh.
      oglądamy ?
      • gryfny Re: "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 15:05
        nie przegapcie w tym nawale hitow bo warto :
        www.filmywjedynce.tvp.pl/?id=filmy&action=film&filmid=2375
        • siostra.bronte Re: "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 15:09
          Tak, pisaliśmy już o "Downton Abbey" od jakiegoś czasu.
        • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 04.03.13, 20:00
          Dzięki! Tak, tak, pamiętamy o Downton Abbey!

          Gryfny, zapraszamy Cię do naszego wątku , do kometowania, dzielenia się wrażeniami, jak tylko będziesz miał czas i ochotę!

          Gryfnych chłopaków nigdy za mało! Dobrze mówię Drogie Koleżanki , Greku? :)

          Ale gdzie się podziała "Dynastia Tudorów"?
          • maniaczytania Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 04.03.13, 21:20
            barbasia1 napisała:

            > Gryfnych chłopaków nigdy za mało! Dobrze mówię Drogie Koleżanki , Greku? :)

            Alez oczywiscie :)


            Nie wiem tylko, jak Grek zniesie ewentualna konkurencje ;)))
            • pepsic Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 04.03.13, 21:42
              Bardzie obawiam się, że spłoszycie sympatycznego pana:)
              • siostra.bronte Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 04.03.13, 23:41
                Miałam fatalne zakłócenia w trakcie emisji. Na innych kanałach było ok. Wina kablówki? Co za licho?
                Na szczęście widziałam pierwszy sezon, ale i tak jestem wkurzona :(
                • siostra.bronte "Downton Abbey" 04.03.13, 23:42
                  Oczywiście chodzi o DA.
                  • barbasia1 Re: "Downton Abbey" odc. 1 05.03.13, 14:50
                    Zapowiadająca się szalenie ciekawie historia, interesujące typy bohaterów,
                    cudne, kostiumy, scenografia, aktorstwo ;
                    Piękna rzecz. Z wielką przyjemnością obejrzałam pierwszy odcinek.

                    taka oto rozmowa z pierwszego odcinka utkwiła mi w głowie. Mówi pan hrabia Robert Crawley do żony Cory po tym , jak książe ( bankrut, a w dodatku kryptogej, który, jak sie okaząło, miał romans z bardzo przystojnym pokojowym, który teraz pracuje we dworze Downton Abbey ) wykręcił się od oświadczyn ich córce Lady Marii (jednej z 3. córek) , z "Łowcą posagów pewnie nie byłaby szcześliwa" , na co hrabina wypaliła: "Niekoniecznie, ja byłam szczęśliwa z łowcą posagów przez 30 (?) lat". "Od momentu kiedy, po roku, zakochałeś się we mnie". Na co hrabia, nie wstrząsnięty acz lekko zmieszny, ucałowawszy raczkę harbiny odrzekł, iż był się zakochał w niej znacznie wcześniej niż po roku"!
                    • siostra.bronte Re: "Downton Abbey" odc. 1 05.03.13, 15:36
                      Tak, jest na co popatrzeć. Choćby scena początkowa, kiedy posiadłość budzi się do życia i służba krąży po pokojach, a kamera im towarzyszy. Świetne zdjęcia. Dodam jeszcze piękną muzykę.

                      Wiele postaci, ale każda jest ma swój charakter. To zasługa scenariusza, ale i znakomitych aktorów.

                      Doczytałam, że autor scenariusza Julian Fellowes napisał też scenariusz do "Godsford Park".
                      • barbasia1 Re: "Downton Abbey" odc. 1 05.03.13, 15:44
                        siostra.bronte napisała:

                        > Tak, jest na co popatrzeć. Choćby scena początkowa, kiedy posiadłość budzi się
                        > do życia i służba krąży po pokojach, a kamera im towarzyszy. Świetne zdjęcia. D
                        > odam jeszcze piękną muzykę.

                        Nie widziałam tej sceny, jeszcze byłam w Pandorze. ;)


                        Muzykę do "Downton Abbey" skomponował John Lunn -

                        www.youtube.com/watch?v=SRJ3_vEJE6g

              • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 12:59
                pepsic napisała:

                > Bardzie obawiam się, że spłoszycie sympatycznego pana:)

                :))
                Gryfny nie nowicjusz, od dawna bywa na FT, nie powinien się nas wcale bać. ;))
            • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 12:55
              maniaczytania napisała:

              > barbasia1 napisała:
              >
              > > Gryfnych chłopaków nigdy za mało! Dobrze mówię Drogie Koleżanki , Greku?
              > :)
              >
              > Alez oczywiscie :)
              >
              >
              > Nie wiem tylko, jak Grek zniesie ewentualna konkurencje ;)))

              Ale przecież powtarzam Grekowi, niemal codziennie, że on jest najgryfniejszy chłopak. ;))
              • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 13:53
                antranik.org/wp-content/uploads/2012/11/cool-cat.jpg
                :]

                • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 14:08
                  Hahahahahahahahahahahahahahahahahahaha :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                  BOSKI!!!
                  • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 16:10
                    obrazek po kolizji ;]
                    • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 16:30
                      Dlaczego, Greku, "obrazek po kolizji"???

                      Ja bym dała mu tytuł kot_kosmiczny_podróżnik. Kosmiczny krajobraz odbija się w tych okularach!? ;)
            • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 13:27
              hehe...

              cloudfront3.bostinno.com/wp-content/uploads/2012/10/cat-glasses.jpeg
              • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 14:16
                Hahahaha! :)))

                "Że co? " - mówi wzrok kot.


                Świetny! :)))
                • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 16:14
                  "what ?"
                  said
                  kot

                  heh.
                  • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 / "Downton Abbey" 05.03.13, 16:33
                    O! Jak ładnie! :)

                    :)))
      • siostra.bronte Re: "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 15:15
        Będę oglądać do "Downton Abbey" :)
        Wydaje mi się, że "Avatar" został stworzony dla dużego ekranu i 3D. Na ekranie telewizora nie zrobi wrażenia. Widziałam trailer, wygląda to na film dla nastolatków, jak nie przymierzając ,"Star Trek" :)
        • pepsic Re: "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 21:31
          "Avatar" został stworzony dla dużego ekranu i 3D. Na ekranie telewizora nie zrobi wrażenia.
          Identyczny komentarz dzisiaj usłyszałam. Zatem może kiedyś, ... jak będę dużym chłopcem:))
        • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 13:22
          słusznie ostrzegałaś, Siostro :]
          tytuł : hiciorowy - prezentacja telewizyjna... sympatyczna, co najwyżej.
          bez tego całego 3D wyglądał trochę jak zwykły sobie film s-f adventure z dość
          oklepanymi specjalnymi efektami.
      • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 04.03.13, 20:06
        grek.grek napisał:

        > normalnie, hit za hitem ;]
        Doczekaliśmy się czasów! :)

        Oczywiście, że oglądamy Avatara. Choć pewnie bez trzeciego wymiaru film straci nieco na artakcyjności.
        Zamierzam obejrzeć też pierwszy odcinek "Downton Abbey".
        Mam pewien plan , żeby wszytsko pogodzić. ;)
        • mia72 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 07:50
          A ja wybrałam wczoraj starego, dobrego Clinta (jeszcze nie amanta;) w "Za kilka dolarów więcej". Na Ale kino lubią powtarzać, więc kto nie oglądał, to niech poszuka na ich stronie kolejnego terminu emisji. A Clint jest bossssski... teraz to już takich nie ma...:(((
          • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 13:02
            mia72 napisała:

            > A ja wybrałam wczoraj starego, dobrego Clinta (jeszcze nie amanta;) w "Za kilka
            > dolarów więcej".

            Też świetnie.

            >A Clint jest bossssski...

            Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.
            • siostra.bronte Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 14:43
              A na mnie urok Clinta nie działa :)
              • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 14:51
                Nie może być!? ;)
              • pepsic Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 15:12
                Na mnie też.
                • maniaczytania Re: "Avatar", POLsat 20:00 07.03.13, 18:29
                  nie rozumiem, jak mozna nie byc pod urokiem Clinta ;)
                  ja go kocham od ... hmm, jak mialam, jakies 7-8 lat, to go pokochalam :)
                  i nie mija! :)
                  • pepsic Re: "Avatar", POLsat 20:00 07.03.13, 19:43
                    Moja pierwszą ekranową miłością był... Olgierd z "Czterech pancernych", bardzo długo nie zdawałam sobie sprawy, że to sam Roman Wilhelmi:)
                    • mia72 Re: "Avatar", POLsat 20:00 08.03.13, 17:33
                      No tak, Olgierd to trochę inna bajka. Ja tam zawsze wolałam mrukowatych drągali (Clint 193 cm;)
                    • pani_lovett Re: "Avatar", POLsat 20:00 08.03.13, 19:21
                      pepsic napisała:

                      >Olgierd z "Czterech pancernych";

                      Był czarujący i taki męski... :)
        • er.pa Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 11:52
          No, ja podjęłam próbę zmierzenia się z Avatarem, ale odpadłam. Tzn. wierzę, że na dużym ekranie w 3D da się ten produkt odbierać w kategoriach estetycznego osłupienia, ale w telewizorze zostaje tylko komiksowa opowiastka dla młodego widza (z całym szacunkiem dla komiksu, tudzież dla młodego widza). Poza tym mój odbior Polsatu nie tylko nie przypomina 3D, ale nawet nie przypomina odbioru na miarę XXI wieku :).
        • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 13:18
          no i ? :]
          Udało Ci się obejrzeć [wszystko?] ?

          nie byłem w kinie, ale w telewiozorze tych "amazing" efektów niespecjalnie wiele było.
          tak jak pisałaś [i Siostra też] - bez 3D stracił główny walor, może nawet decydujący
          [w zamierzeniu twórców ?].

          Fabuła też jakoś nie powala, choć oczywiście przesłanie szlachetne, wspieraj potrzebujących, opowiadaj się po stronie atakowanych i wydziedziczanych, parę razy już to widzieliśmy chyba ?:]
          Całość miała chyba nawiązywać do tego, jak zdobywano Dziki Zachód & jak zdobywa się Bliski Wschód. Manichejski podział świata. Krytyka wyzysku, inwazji, chciwości w imię korzyści, imperalizmu, pochwała zakorzenienia, pierwotności, walki obronnej, własności i prawa do ziemi. Wizja dylematu pod tytułem "czy można ukraść/gwałtem odebrać, jeśli ma to służyć przetrwaniu własnej rodziny/gatunku ?" - raczej nie była chyba brana pod uwagę. Ładne, słuszne, ale jednak nie w 3D ;]
          • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 14:04
            Więc obejrzałam pół "Avatara" i jak Bronte skoczyłam do "Downton Abbey". Dziś zamierzam wypożyczyć DVD, żeby dokończyć oglądanie Avatara.

            Wielkiego wrażenia na mnie nie wywarł.

            Jednka "Avatar" stracił sporo bez efektów specjanych w trójwymiarze, to prawda. Z całą pewnością efekt 3 D na główny walor filmu, w niego przecież władowano najwięcej pieniędzy, ale film został wydany także w wersji 2D, pewnie zmyslą o widzach małego ekranu, o wydaniu na DVD.

            Całość miała chyba nawiązywać do tego, jak zdobywano Dziki Zachód & jak zdobywa
            > się Bliski Wschód

            i jeszcze chyba nawiązanie do podboju Ameryki?
            Zwyczaje Na'vi, żyjących w pełnej harmonii z przyrodą skojarzyły mi się z pierwotnymi mieszkańcami Ameryki, z Indianami, zwłaszcza motyw, czytałam gdzieś o tym, przepraszania upolowanej zwierzyny za to, że została zabita i zostanie zjedzona.

            A właśnie, fabuła składa się ze znanych, ogranych schematów.

            Do listy aspektów pozytywnego przesłania dodałabym pochwałę życia w ścisłym związku, po-łączeniu z naturą, z szacunkiem dla przyrody.


            Jak się Greku kończy "Avatar", powiedz mi pliz!

            :)
            • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 15:35
              > Jak się Greku kończy "Avatar", powiedz mi pliz!

              Już się dowiedziałam.
              • siostra.bronte Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 15:39
                Happy endem? :)
                • pani_lovett Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 15:47
                  Oczywiście .
                  (patrz: wiki)

                  :)
            • grek.grek Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 16:09
              yes, Indianie, właśnie w tę stronę patrzyłem a'propos tego "DzikiegoZachodu zdobywania" :]

              jeśli dobrze pamiętam, Avatar kończy się zwycięską dla zepchniętych do ostatniego bastionu, ale za to już zjednoczonych Na'vi bitwą z kolonizatorami, wypędzeniem ich z Pandory [kontratak jak z Matriksa, hehe]. zwycięsko dowodzący nimi Jake stacza pojedynek z tym białogłowym Jenerałem, zwycięza w nim tylko dzięki swojej pandorańskiej dziewczynie, która traktuje jenerała strzałą z kuszy. Po takiej akcji,to już wiadomo,że muszą zostać razem na wyzwolonej Pandorze, a Jack przyjmuje na stałe postać avatorową, czyli zostaje Na'vi z wyboru.

              yes, Indianie całe modły odprawiali, nigdy nie zabijali ponad potrzebę, tak jak biała hołota, która przylazła podbijać Zachód, szukać zlota i budować miasta. w realu Indianie nie mieli szans, nie przeciw technologiom militarnym jankesów i ich desperacji, a może przeciw duchowi dziejów, bezlitosnej logice postępu i wypierania cywilizacji i kultur prymitywnych [choć szlachetnych] przez te bardziej zdeterminowane i zaawansowane technicznie ?

              • barbasia1 Re: "Avatar", POLsat 20:00 05.03.13, 16:38
                grek.grek napisał:

                > yes, Indianie, właśnie w tę stronę patrzyłem a'propos tego "DzikiegoZachodu zdo
                > bywania" :]
                A tak! :))

                Dzięki!!!

                Tak, prawda.
    • barbasia1 Polskie Nagrody Filmowe ORŁY 2013 05.03.13, 15:17
      LAUREACI ORŁÓW 2013,
      m.in.

      www.polskieradio.pl/9/202/Artykul/788003,Orly-2013-spotkanie-z-laureatami-w-Trojce
      Nagrodę w kategorii Najlepszy Filmu otrzymała "Obława" Marcina Krzyształowicza.

      Nagrodę w kategorii Najlepsza Główna Rola Kobieca otrzymała Agnieszka Grochowska za film "Bez wstydu".

      Nagrodę w kategorii Najlepsza Główna Rola Męska otrzymał Maciej Stuhr za film "Pokłosie".

      Nagrodę w kategorii Najlepsza Drugoplanowa Rola Kobieca zdobyła Joanna Kulig za film "Sponsoring".

      Nagrodę w kategorii Najlepsza Drugoplanowa Rola Męska otrzymał Arkadiusz Jakubik za film "Drogówka".


      Nagrodę w kategorii Najlepszy Scenariusz otrzymał Wojciech Smarzowski za film "Drogówka".

      Nagrodę w kategorii Najlepsza Reżyseria otrzymał Roman Polański za film "Rzeź".

      Nagrodę w kategorii Odkrycie Roku otrzymał Michał Urbaniak za rolę w filmie "Mój Rower".

      Nagrodę Publiczności otrzymał film "Jesteś Bogiem".


      Orła za Osiągnięcia Życia - otrzymała go Danuta Szaflarska, która jest pierwszą aktorką i pierwszą kobietą wyróżnioną przez Polską Akademię Filmową w tej kategorii.


      Obstawiałam, że to "Pokłosie" wygra w kategorii najlepszy film roku, a tu niespodzinaka wygrał film "Obława".

      A właśnie o "Pokłosiu" miałam Wam dawno temu opowiedzieć, bo to ważny film. Wstyd! WSTYD!

      I o "Drogówce" (Arkadiusz Jakubik dostał nagrodę za drugoplanową rolę męską - brawo!) jeszcze co nieco opowiedzieć!

      • barbasia1 ORŁY 2013 Arkadiusz Janiczek 05.03.13, 15:30
        W brawurowym stylu poprowadził galę wręczenia Orłów 2013; z pomysłem na prowadzenie, z dowcipem, z humorem i dystansem do samego siebie -( żartując sobie ze swoich ról, a raczej rólek , epiodzków, jakie zagrał w ostatnich latach w głośnych produkcjach np. w "Róży" Smarzowskiego zagrał, jak sie okazało, postać na zdjęciu ;), wypadł nie gorzej niż mój ulubiony (zaraz po Greku) , jeden z najbardziej dowcipnych i najinteligentniejszych prowadzących Maciej Stuhr.


        Z przyjemnością oglądało się tę wczorajszą galę, bez poczucia nudy, i bez tęsknoty za Maćkiem Stuhrem, który był obecny na gali i odbierał nagrodę za rolę męską w "Pokłosiu".
        Świetny aktor.
        • pppaaappp Re: ORŁY 2013 Arkadiusz Janiczek 06.03.13, 00:55
          Janiczek.... Dowcipny... Skad wy jestescie, ludzie?! Pytacie o znane klasyczne filmy bo ich nie ogladaliscie...poziom komentarzy - egzaltowana gimnazjalistka chcaca zaimponowac wszystkim w klasie... Dziwie sie ze moderator utrzymuje te komentarze kilku osob gaworzących miedzy soba na FORUM TELEWIZYJNYM! Przejrzalem wpisy i nikt poza Barbasią , Manią i jeszcze kims o rownie pretensjonalnym przezwisku nie włacza sie do tych opowiastek. Moze wymieńcie sie telefonami i wysylajcie sobie sms-y? MODERATORZE! to jest forum Gazety, litosci!
          • barbasia1 OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 13:37
            pppaaappp napisała:

            > [...] Skad wy jestescie, ludzie?! Pytacie o znane klasyczne
            > filmy bo ich nie ogladaliscie...poziom komentarzy

            pppaaappp - Kto to jest ? Jakiś samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel?

            Czy Wy rozumiecie, Moi Drodzy, co on pierrrddddoooli? Jakie klasyczne filmy? Kto pyta? Gdzie pyta? O co mu w ogóle chodzi?

            pppaaappp , nie uczyli cię w szkole jasno wyrażać myśli?

            pppaaappp, za malutki jesteś z tymi swoimi 16 kiepskimi wy-po(ś)ci(k)-n-ami, by dyrygować moderatorem (-ami) tego i wszystkich forów , by NAS tu ustawiać, mówić, co mamy robić, co i jak mamy pisać.

            Pozakładaj najpierw na FT inteligentne i pasjonujące wątki przyciągające wielu forumowiczów do dyskusji, napisz ze 100 inteligentnych, emocjonalnie wyważonych postów i wnikliwych komentarzy na różne tematy, zrecenzuj błyskotliwie ze 20 filmów i programów pokazywanych w TV, udowodnij w dyskusji, że masz coś w głowie, pokaż, co potrafisz, a dopiero potem tu wróć i zwracaj nam uwagę (tylko niebełkotliwi i rzeczowo, a nie ad personam i ad nicum).

            A teraz przeproś za to, że nas obraziłeś, podziękuj ładnie za radę, za poświecenie czasu na odpowiedź dla ciebie
            i fora z Ojej-dwora , jak się nie podoba ...

            PS W necie mówi się o nicku nie o „przezwisku”.

            Przy okazji, jak już jesteśmy przy komentowaniu nicków, twój nieegzaltowany nick, pppaaappp, kojarzy mi się nieodparcie, sorry, z … pierdnięciem . Hmmmm, oddaje to nawet istotę tego, cożeś w tym poście wyżej spłodził.

            EOT  
            • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 13:43
              PS Korekta!

              > pppaaappp napisała:

              Czy Wy rozumiecie, Moi Drodzy, co onA pierrrddddoooli? Jakie klasyczne filmy?
              > Kto pyta? Gdzie pyta?
              O co jej w ogóle chodzi?
              • grek.grek Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 13:51
                haha, ja mam to samo, słuchaj :]
                czytam 5 raz ten post Parampampa czy jak mu tam i, dalibóg, nie rozumiem o co
                chodzi :]

                awaria rozrusznika ?
                hormony na wiosnę jak pąki wystrzeliwują ?
                woda ognista w ilościach przesadnych ? :]

                moim zdaniem, najlepiej będzie przejśc nad tym czymś po porządku dziennego.

                29 vols, kilka lat pisania, a to moderatora woła, haha :]
                • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 14:25
                  > awaria rozrusznika ?
                  Dobre! :)))
                  > hormony na wiosnę jak pąki wystrzeliwują ?
                  > woda ognista w ilościach przesadnych ? :]

                  Hehehe!

                  Już od tak dawna, Greku, nie gościliśmy durnia w naszym wątku, to się zjawił.
                  Pamiętasz stare dobre czasy? Heh! :)))

                  Spadam na razie, muszę b. waże rzeczy załatwić! Pogoda dziś cudna!

                  > 29 vols, kilka lat pisania, a to moderatora woła, haha :]

                  I on / ona to wszytsko przeczytała! Miszcz jednym słowem.

                  > moim zdaniem, najlepiej będzie przejśc nad tym czymś po porządku dziennego.
                  Oczywiście. Ja tylko z dobrego serca rady małej postanowiłam udzielić.Więcej komentować postów tej osoby nie zmaierzam. ;)
                  • grek.grek Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 15:13
                    pamiętam, pamiętam :]
                    brakowało nam egzotyki, to dostaliśmy za swoje, hehe.

                    powodzenia, zatem, w załatwianiu wszelakim, Barbasiu.
                    jak tam jednoślad Twój ? przygotowany ? dzwony biły na trwogę ostrzegając nieostrożny lud przed
                    rozpoczęciem sezonu przez Ciebie na rowerze-dexterze, który lekkomyślnym przechodniom nie przepuszcza ? ;]]

                    o właśnie, widzisz, może od tego czytania i nadmiaru informacji zapalenia mózgu się
                    koleżanka nabawiła ?

                    mamy dobre serca, nie sądzisz ?
                    przyjemni jesteśmy.
                    jak Bonnie i Clyde.
                    ty masz karabin i strzelasz oczami ;]]
                    a ja mam rewolwer i celuję z biodra ;]
            • grek.grek Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 14:03
              hehe, "Czyściciel"...
              może "Czyścioszek" ?
              tylko dlaczego jego post stopami zalatuje ? :]

              w ostatnim akapicie rozsmarowałaś go na ścianie, jak postać z kreskówki :]
            • pppaaappp Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 22:07
              Co za źenada... Lekcje odrobione? Nie mowila mamusia zeby nie uzywac brzydkich wyrazow? Nie martw sie chlopcze juz nie bede pisać bo trafilem namowiony przez rozbawionych znajomych. /"kiedys mlodziez byla inteligentniejsza" napisal po przeczytaniu tych waszych refleksji/ bawcie sie dobrze!
              • siostra.bronte Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 06.03.13, 22:14
                Jaka młodzież? Młodzież to nawet nie słyszała o większości filmów, o jakich tu pisaliśmy. Niestety.
                • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 00:15
                  siostra.bronte napisała:

                  > Jaka młodzież? Młodzież to nawet nie słyszała o większości filmów, o jakich tu
                  > pisaliśmy. Niestety.

                  A Ty się, Bronte, tak nie postarzaj znowu! Bo zgodnie z teorią Andrzeja Poniedzielskiego, jesteś, o ile dobrze rachuję w "smsie". W stanie młodości stabilnej. ;)
                  • siostra.bronte Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 00:41
                    Hehe :)
              • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 00:11
                pppaaappp napisała:

                > Co za źenada... Lekcje odrobione? Nie mowila mamusia zeby nie uzywac brzydkich
                > wyrazow?

                To ja napisałam te brzydkie słowa w irytacji nie on. Przepraszam.

                Nie martw sie chlopcze juz nie bede pisać bo trafilem
                >namowiony przez
                > rozbawionych znajomych.

                Twoi znajomi widać cudowni ludzie z poczuciem humoru i dystansem do świata, do innych, życzliwi i wyrozumiali. Kochamy takich ludzi! Miło wiedzieć , że się dobrze bawią tylko czytając nas. Pozdrów ich od nas najgoręcej.

                Ale dziwne, że Ty, ich znajomy taki nadęty jesteś, złośliwy? Tyle ciekawych podwątków, tyle najróżniejszych tematów jest w Ojejku, można było swoje pojawienie się tu zainaugurować śiwetnym komentarzem na temat, któregoś z licznych filmów (ostanie "Havana miasto utracone", "Bękarty wojny"),znakomitych seriali pokazywanych ostanio w TV w kinie, albo na temat spraw biezących (ustąpienia Benedykta XVI), albo apropsem literackim nas zaskoczyć zainteresować, tymczasem Ty wyskakujesz nie wiedzieć dlaczego z krytyką ad personam, ad nickum, ustawiasz nas po kątach, do moderatórw gotów jesteś na skargę lecieć, w dodatku przeczytawszy zaledwie parę ostatnich postów, gdzie" spuszczamy nieco z tonu". I co, spodziewasz się miłego powitania, miłych słów i miłej zabawy?

                >"kiedys mlodziez byla inteligentniejsza"

                Ho, ho, ho! Stary wytarty frazes.

                Spróbuj się zmierzyć z nami, a zobaczysz jaka jest dzisiejsza młodzież (ta trochę starsza, gwoli ścisłości)! ;)

                >Bawcie sie dobrze!

                Masz wspaniałych znajomych, może też jesteś fajnym człowiekiem...
                Zapraszamy więc do pisania.


                • grek.grek Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 11:29
                  nie wiem, jak Ty/Wy, ale ja pasjami uwielbiam takich, którzy samemu nie wykazując żadnego zaangażowania i dowodów własnej kreatywności stoją z boku, z łapami w kieszeniach i krytykują :]

                  to frustrat.
                  i nie ma żadnych "znajomych"
                  frustraci nie mają znajomych.
                  sam tu przylazł i wiedząc, że nic rozsądnego i ciekawego nie ma do powiedzenia
                  uznał, że zaistnieje przynajmniej jako hater.
                  takich jak on w necie są setki tysięcy, jesli nie parę milionów, słowem : przedstawiciel
                  planktonu sieciowego :]

                  moim zdaniem, zaszczycanie go naszą uwagą jest zbędną nobilitacją tego
                  nieszczęśliwego, smutnego człowieka. szkoda życia i szkoda cennego czasu :]
                  • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 16:35
                    Może masz rację, heh.
                    • maniaczytania Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 18:25
                      zadne "moze" Barbasiu - trolle sie ignoruje ;)
                      • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 18:57
                        Tak jest!

                        :))

              • grek.grek Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 11:20
                zatem,z młodzieżowym pozdrowieniem :
                noshit.pl/DIR-2009.09.10/fnp23.jpg
                • barbasia1 Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 16:36
                  Hyhyhy!

                • siostra.bronte Re: OT Samozwańczy forumowy Wiktor Czyściciel? 07.03.13, 19:30
                  :)))
          • grek.grek Re: ORŁY 2013 Arkadiusz Janiczek 06.03.13, 13:47
            ktoś tu mówił o egzaltacji ? ;]

    • grek.grek [tradycyjnie] słabsza środa 06.03.13, 16:40
      zauważyliście, że w środy oferta zwykle jest najmniej zachęcająca ?

      dzisiaj nie inaczej.
      TVP Kul;tura "Francuski numer" - ta polska komedyja pewnie doczekała by się Wężów [nagrody ad 2013 już niebawem],gdyby je przyznaawano w roku, w ktorym powstała. A jednak tem, rzekomo ambitny kanał - gra ją regularnie i z wyraźną satysfakcją.

      Chaos w TVP 2 dopiero o 1:35, a szkoda, bo ciekaw jestem Waszego zdania; film trudny do oceny, wg mnie, mający pokazywać postawy życiowe młodej ludzkości u progu nowego millenium, w kapitalistycznym światku dopiero co po "komunie" wziętym... punkowa para odbywa podróż życia, chłopak z korporacji wikła się w kolejne układy, jest jeszcze chyba młody anarchista czy rodzaj trampa, który wraca do Polski bodaj z Niemiec, tytulowy chaos miałby się chyba oraz po prostu odnosić do ich życia, w którym brak jest jasno określonych priorytetów, jakiegoś punktu zaczepienia, jasnego określenia wartości i stosunku do otaczającego świata, który zresztą też wygląda jak mgławica rozmemłana. Generalnie : ostro, szybko, kolorowo, i z ambicjami powiedzenia czegoś ważnego o swoim pokoleniu [reżyseiro Xawery Żuławski rocznik 71] i jego zagubieniu.

      "Nie ma mocnych" - TVP2, 21:45
      przyznajcie się, ile razy widzieliście ten film ?;]
      [można pomylić się o 150 razy, heh]

      TVN daje Stiwenasegala, Polsat kusi "Ciachem" i to nawet amerykańskim, TVN7 o 20:00 puszcza fyfnasty raz "Szeregowca Ryana"...TV4 od 20:00 "Zabójcze polowanie","Zabójcze wody", aż dziw, że nie ma dalej "Zabójczej zabójczości"...

      TV Puls powtarza pierwsze 2 odcinki "Spartakusa" [23:00 & 0:05]

      uff, szału nie ma, że tak zauważę :]


      • angazetka Re: [tradycyjnie] słabsza środa 06.03.13, 17:14
        I nawet mecz dziś cienki ;)
        • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 06.03.13, 17:43
          Hehe, fakt :)
        • grek.grek Re: [tradycyjnie] słabsza środa 06.03.13, 17:47
          wczoraj był dobry, oglądałem via Prima Cool.
          Manchester potknął się o rękę sędziego.
          pokazującą czerwoną kartką dla zawodnika United :]
      • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 06.03.13, 17:53
        Tak, tvp kultura czuje się chyba w obowiązku pokazywać polskie filmy, niezależnie od ich poziomu.
        Ostatnio ciągle dają powtórki, niestety.
      • barbasia1 Re: [tradycyjnie] słabsza środa 07.03.13, 17:09
        > TV Puls powtarza pierwsze 2 odcinki "Spartakusa" [23:00 & 0:05]

        Teraz dopiero zauważyłam, że TV Puls nadaje po dwa odcinki "Spratakusa" . Zatem w niedzielę oglądałam odcinek 2. nie pierwszy.
        Dlaczego TV Puls tak się spieszy z emitowaniem odcinków?

        Red. Krzyżaniak tak zachęcał w ostaniej GT (1-7 marca 2013) do oglądania "Spartakusa"
        "Pełna przemocy seksu i krwawych scen bitewnych serial został zrealizowny z rozmachem. Taki opis może kojarzyć się z popcornową rozrywką, ale "Spartakus" wykracza poza ramy zabawy. Tak naprawdę to obleczona w rzymski kostium opowieść o nas tu i teraz".

        :)
        • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 07.03.13, 17:43
          To jakaś obsesja z pokazywaniem dwóch odcinków naraz danego serialu. Pamiętam, że zdarzało mi się przysnąć na drugim odcinku House'a z wyczerpania :)
          Zwykle chodzi o to, żeby zmieścić się w sezonie, np. przed wakacjami, a "Sparktakus" ma tylko 10 odcinków.
          A, zdziwiło mnie, że są pokazywane dwie wersje: z cenzurą i bez.
          Nie oglądam tego serialu, ale chciałam się wypowiedzieć :)
          • pani_lovett Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 19:43
            siostra.bronte napisała:
            Otóż!

            Pamiętam,
            > że zdarzało mi się przysnąć na drugim odcinku House'a z wyczerpania :)

            W Housie nie ma reklam, oprócz pakietu pomiędzy odcinkami, ale w takiej w telewizji niepublicznej nie dość, że pomiędzy odcinkami są reklamy, to jeszcze w każdy odcinek jest przerywany co najmniej raz reklamami. To dopiero jest męczące. Dlatego właśnie swego czasu przestałam oglądać w Polsacie serial "Gotowe na wszytsko", kiedy zaczęli emitować po dwa odcinki i wpychać góry reklam.


            Wczoraj po Mad Men spałam podczas końcówki drugiego odcinka House'a. :/


            > A, zdziwiło mnie, że są pokazywane dwie wersje: z cenzurą i bez.

            W Pulsie obie wersje są pokazywane?
            :)
            • maniaczytania Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 20:04

              > W Pulsie obie wersje są pokazywane?
              > :)

              Barbasiu - jesli trafilas w niedziele wieczorem, jako i ja, to na Pulsie, na Pulsie,
              zreszta na pewno to byla ta wersja bez cenzury - mozna bylo sobie popatrzec na przystojnych dobrze zbudowanych gladiatorow, ze tak powiem, saute ;)))
              • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 20:14
                Maniu, pełny front? :)
                • maniaczytania Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 20:48
                  siostra.bronte napisała:

                  > Maniu, pełny front? :)

                  A zebys wiedziala, pelniutki ;)
                  • pani_lovett Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 21:27
                    A ja nic nie widziałam poza kaloryferami, To niesprawiedliwe! ://
                    • maniaczytania Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 23:11
                      hmm, ja ogladalam w niedziele ten drugi odcinek od mniej wiecej 23.00
                      (i nie wytrzymalam do konca ;) )
                      • pani_lovett Re: [tradycyjnie] słabsza środa 09.03.13, 16:49
                        A ja oglądałam ostatnie 15, 20 minut tego drugiego odcinka.
                  • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 09.03.13, 12:59
                    Czuję się zachęcona do oglądania :)
            • siostra.bronte Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 20:12
              Tak, w publicznej nie ma na szczęście reklam w trakcie filmów. A jednak House wymagał pewnego skupienia, te wszystkie choroby i badania. Dwa odcinki naraz to było dla mnie za dużo.

              Hehe. Drugi odcinek zakończył się tym, że House dostał swój gabinet i rzeczy z powrotem.

              No właśnie, zobaczyłam w gazecie reklamę "Spartakusa" właśnie z taką informacją i aż się zdziwiłam. Sprawdziłam na stronie Pulsu: w niedzielę dwa odcinki, w tym drugi o 23.00 bez cenzury. A w środę od 23.00 powtórka obu odcinków bez cenzury. Trudno się połapać :)
              Zdaje się, że obejrzałaś jakiś odcinek, ciekawe w jakiej wersji.
              • pani_lovett Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 22:18
                siostra.bronte napisała:


                Sprawy medyczne w Housie to u mnie zazwyczaj jednym uchem wpadały, a drugim wypadały. ;)

                Świetnie.

                > Zdaje się, że obejrzałaś jakiś odcinek, ciekawe w jakiej wersji.

                W jakiejś strasznie ocenzurowanej, bo żadnych momentów, żadnych frontów, tylko kaloryfery. ://
                Jak pech, to na wszytskich frontach. ://
        • grek.grek Re: [tradycyjnie] słabsza środa 08.03.13, 15:51
          dobra zajawka, Barbasiu.
          jedyny minus, to - jak dla mnie - pora emisji.
          niebawem w niedzielę o 22:00 na każdym kanale będzie coś ciekawego :]
          zmówili się, czyco ?
          powtórki pozostają, będę polował, żeby chociaż uświaczyć klimatu i estetyki.
          a Ty ?
          nastawiasz się na oglądanie ?
    • grek.grek HOuse, KOcham Kino, doc.Korea, doc.Warlikowski 07.03.13, 14:06
      kto wraca ? Doktor na "H". Pierwsze 2 odcinki ostatniej serii [20:40 Dwójka].
      będzie kolidował z "Mad menem" [21:10,Kult.].
      no i z... Ojcem Kosmateuszem ;]

      w KOcham Kino "Pachnidło" i to też jest riplej, bo był w Kulturze, a nawet nie dam głowy
      sobie uciąć, że był też w Jedynce lub Dwójce, tyle że nie w ramach KK.
      22:35 & 2:40
      Ksiązka jest świetna [tę akurat przeczytałem, hehe], opisy przyrządzania perfum -
      kapitalne, portret psychologiczny postaci, życia, estetyki i obyczajów francuskich miast
      XVII-wiecznych. film nie może dorównać opisom literackim, ale jakiś tam własny język i
      formę przekazania całej historii tworzy, tak mi się wydaje.

      "Borgiowie" w CT2, 22:05.

      powtórka "Fish tank" w KUlturze, 1:05

      Wczoraj ciekawy dokument pt "Elektroniczy przedmiot pożądania". Brytyjski dziennikarz przyjeżdza do KOrei Płd., kraju ludzi zbzikowanych na poziomie technologicznych nowości, przede
      wszystkim gadżetów typu : telefony komórkowe z miliardami nowych funkcji, komputerów, a w nich - gier, które w tym kraju są traktowane jak pełnoprawna dyscyplina sportowa, mają nawet ligę pokazywaną przez telewizję, a także IPodów, smartfonów, tabletów... [nazwy mi się skończyły], wszelkiego rodzaju urządzeń domowych kierowanych elektroniką, choćby nawet sypialni z czymś w rodzaju ekranów, na których przesuwają się zaprogramowane widoki przyrodnicze albo futurystyczne.

      Dziennikarz dostaje kartę wstępu do pomieszczeń Samsunga i oprowadzają go po nich pracownice, prezentując najnowsze osiągnięcia firmowych magików od elektroniki. Mają tam zespoły kreatywnych wymyślających corocznie kilkanaście nowych modeli komórek, zawsze z jaką dodaną funkcją, a jesli nawet nie, to w całkowicie oryginalnym kształcie, kolorze czy diabli wiedzą czym innym - "nowym" :] Jak mówi jeden z dyrektorów : mamy nowe czasy, minęła epoka kupowania jednego egzemplarza "na całe życie", a przynajmniej "do momentu aż się zepsuje i trzeba kupić nowy". Nope. Teraz wręcz wypada co roku mieć nową komórę, co 2 lata nowy komputer, a co dwa i pół - telewizor. Moda. Wymóg podążania za trendami. Zwłaszcza że, jak skromnie powiada pan dyrektor, wyroby m.in jego firmy daleko wykraczają poza walor funkcjonalności, coraz bliżej im bowiem do bycia gałęzią sztuki,artyzmu. PIękna opowieść, poprzez którą facet mówi po prostu : ludzie mają kasę, muszą ja na coś wydać, więc za pomocą reklamy i trendsettingu wmawiamy im, że to normalne, że się wymienia corocznie sprzęt, wmawiamy że bez nowej komóry - wypada się z obiegu, bez nowego IPoda czy IPada - spada się na dno hierarchii towarzyskiej, z czasem nasze zabiegi przynoszą efekt wdrukowania tych komunikatów w świadomość ludzi i zaczynają one żyć własnym życiem wśród nich. Sprzedaż. Konsumpcja. Zysk. zadowolenie klienta, ktory ma wytyczony układ odniesienia, w którym może istnieć w świecie. Wszyscy coś osiągają ;]

      Na ulicach, w metrze, w poczekalniach,wreszcie w salonach gier - wszędzie koreańska młodzież obcuje z elektroniką :wszędzie kciuki piszące SMSy, głowy pochylone nad tarczami tabletów i oglądające na nich filmy, grzebiące w internecie, uszy z wciśniętą na nie muzyką z najnowszych odtwarzaczy, wreszcie całe korpusy szalejące przy konsolach do gier. Tak wygląda społeczeństwo zwariowane na punkcie technicznych gadżetów bardziej od amerykańskiego czy japońskiego. Społecznośc przyszłości ? Odizolowana, nie potrafiąca już ze sobą rozmawiać, niezdolna do głębszej refleksji ?. "pomyślcie, co by było, gdyby im wyłączyć prąd", żartuje Brytyjczyk i wspomina, że owszem, on też miał i ma komputer, telefon komórkowy, ale traktował i traktuje je czysto użytkowo, nie jak sens życia, najlepszych przyjaciół, zapychacze wolnego czasu.

      [i pomysleć, że przez ścianę tak supernowoczesna Korea Płd sąsiaduje z zacofaną Koreą Północną... Seul naprawdę wygląda jak miasto z opowieści science fiction]

      A potem druga strona medalu, dziennikarz spotyka się z babką, która od lat samotnie mieszka w leśnej głuszy. Odrzuciła cywilizację techno-postępu, wyścigu szczurów, żyje w szałasie/lepiance, bez bieżącej wody, prądu i twierdzi,że jest jej dobrze i nie ma zamiaru wracać do świata, który jej niczego pozytywnego nie oferuje, ani szczerości międzyludzkich kontaktów, ani rozwoju duchowego ani poczucia wspólnoty z innymi ludźmi. wszędzie tylko kasa, biznes i... jakieś Koreańce z komórkami ;] Wg niej, taki świat jest pusty i smutny.

      Dwie rózne postawy wobec ekspansji technnologii i powolnego akceptowania jej dominującej roli w życiu społecznym. A może nawet dwie postawy przyszłości ? Totalne zaangazowanie w świat elektroniki oraz równie bezkompromisowe buntownicze zakwestionowanie jego prymatu. A może będzie jakaś droga pomiędzy tymi dwiema skrajnościami ?

      Jakiś czas temu, w TVP2, dokument o, ogólnie rzecz biorąc, teatrze Krzysztofa Warlikowskiego, reżysera, dla niektorych "wyzyzjonera" polskiego teatru, dla innych "produktu współczesnego bezguścia i bezmyślności" w tymże.

      rzecz kręci się wokół osoby KW i jego spektakli - mówią jego aktorzy [Maciej Stuhr, Celińska, Stenka, Poniedziałek, Cielecka], pokazywane są fragmenty jego spektakli ["Krum", "Apollonia", Hamlet], uwagi o tym,że eksploatuje tematy odrzucenia, inności, braku zakorzenienia; że jako reżyser wymaga od aktorów wchodzenia w role aż po szyję, a niekiedy tworzy role i spektakl z nimi, wykluwa go z ich rozmów, tworzy postaci w oparciu o osobiste traumy i kompleksy swoje i swoich aktorów, wzorem Krystiana Lupy każe rozdrpaywać im własne rany, angażuje w 200 %, zyje kolejnymi projektami i niczym innym [Stuhr opowiada, że gośc napada ich po nocach ze swoimi pomysłami na nawet najdrobniejszą zmianę w najmniej,zdawałoby się, ważnej scenie, Stenka - wspomina jakiś piekielnie trudny monolog, którego uczyła się bardzo długo, bo wymagał dużego zaangażowania emocjonalnego, a potem Warlikowski poprosił ją o genralną próbę, ale sam na sam, w jakimś zaciszu teatralnych korytarzy, Celińska - że w wieku słusznym, zaczeła odkrywać calkowicie nowe ścieżki aktorskie, Poniedziałek - o Warlikowskiego poczuciu braku swojego miejsca pod słońcem, niechęci i niemożności powrotu do rodzinnego miasta etc.], wyłania się z tego portret faceta spalającego się na ołtarzu sztuki, szczerego, a pozytywnym ADHD w genotypie. Są też głosy osób związanych z teatrem z całej Europy. Są obrazki z prób, są zdjęcia z tych momentów kilka godzin przed rozpczęciem spektaklu, kiedy obsługa ustawia scenografię, aktorzy krązą dookoła i koncentrują się, powtarzają gesty i tekst, są ujęcia zza kulis, jest i wreszcie sam Warlikowski mówiący o swojej wizji teatru wgłębiającego się az po rękojeśc w człowieka, w jego sterany, obciązony niespełnieniami, tajemnicami, krzywdami i pasjami umysł, bardzo uniwersalnego a zarazem intymnego, osobistego.

      dośc jednostronna laurka dla pana reżysera, ale jednocześnie rzecz mająca być, tak się wydaje, raczej opowieścią o inspiracji, twórczej energii i odwadze, a nie sądem nad wartością intelektualną teatru, jaki robi Warlikowski. z tego punktu widzenia, bardzo udane przedsięwzięcie.

      • siostra.bronte Re: HOuse, KOcham Kino, doc.Korea, doc.Warlikowsk 07.03.13, 14:22
        To nie był dobry pomysł z tak długą przerwą. Już o Housie trochę zapomnieliśmy. Chyba? Spróbuję obejrzeć chociaż pierwszy odcinek. Bo ostatnio natknęłam się po przerwie na MM i nawet mi się podobało, chociaż bez jakiegoś zachwytu.

        "Pachnidło" było już parę razy, ale jakoś nie mogę się do niego zabrać. Też udało mi się przeczytać książkę :)

        U nas też widać wszędzie, na ulicy, w autobusach, ludzi zapatrzonych w komórki, tablety, czytniki książek i Bóg wie co jeszcze. Niektórych urządzeń nawet nie rozpoznaję :)

        Teatr to akurat nie moja dziedzina, chociaż ogólnie się orientuję i o Warlikowskim coś tam słyszałam :)
        • grek.grek Re: HOuse, KOcham Kino, doc.Korea, doc.Warlikowsk 07.03.13, 15:13
          a może, dzięki tej przerwie, uzyska on całkiem niespodziewanie pewien efekt świeżości ? :]

          może dziś się zmobilizujesz ?..
          scena orgii, jaka wybucha, kiedy Grenouille wypachniony pojawia się na szafocie -
          tego żadna literatura tak nie odda, jak filmowe obrazy :] bez przesady, ale z
          dostatecznym wyeksponowaniem skali zjawiska, zarazem z pewną klasą i nawet elegancją, bo
          ludzie rzucają się na siebie erotycznie, zmysłowo, a nie pornograficznie.

          yes, idzie bieda ulicą, pisze esesmana, czy jak to się nazywa, ledwie patrzy przed siebie... zaraz się wywali albo pod rower albo samochód wpadnie na czerwonym... siedzi - klepie w komórę, wyświetla coś, ja też tego nie ogarniam, hah.

          IPod,IPad, Smartfon... konia z rzędem temu, kto wie, czym się róznią :]

          myślę, że zaciekawiłby Cię ten dokument, dużo widoczków z backstage'u, ciekawych wypowiedzi o indywidualnym i zespołowym traktowaniu teatru, a i sama postać reżysera inspirująca na swój sposób.
    • angazetka Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 00:10
      ... i jestem pod ogromnym wrażeniem Bena Whishawa, który gra niemal... jakby to ująć... zwierzę. Jest niesamowity w tej roli, bardzo fizyczny (i kombinuję, jakby tu go zobaczyć za tydzień na scenie).
      Tylko boję się, że to "Pachnidło" jest trochę za ciężkie na nocną porę. Jeszcze godzina, a jutro do pracy. I co z jakością snu po zobaczeniu czegoś takiego?
      • siostra.bronte Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 00:59
        Obejrzałam tylko początek i odpadłam. Ciężki film i jakoś sztuczny, chociaż może nie dało się tej prozy inaczej przełożyć na ekran. Może jeszcze kiedyś spróbuję, ale na razie jestem zniechęcona.
        Ożeż, jaką scenę masz na myśli? :)
        • angazetka Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 09:58
          Mnie początek trochę odstraszył, ale dałam szansę ;)
          A bo za tydzień lecę na kilka dni do Londynu. A tak będą grać sztukę 'Peter and Alice" z Whishawem i Judi Dench. Wejściówki po 10 funtów. Może, może, może się uda...
          • barbasia1 Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 15:13
            > A bo za tydzień lecę na kilka dni do Londynu. A tak będą grać sztukę 'Peter and
            > Alice" z Whishawem i Judi Dench. Wejściówki po 10 funtów. Może, może, może się
            > uda...

            Cudownie!!!

            Musi się udać! Będę trzymać kciuki. Liczymy na obszerną relację z londyńskiego przedstawienia po powrocie, Angazetka!


            W jakich pięknych czasach my żyjemy!

            :)










            • angazetka Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 19:25
              > W jakich pięknych czasach my żyjemy!

              Weź :) Kiedy wczoraj w połowie seansu zrozumiałam, że ja przecież za tydzień będę walczyć, by tego człowieka z ekranu zobaczyć na żywo, że to jest w zasięgu ręki, to mi się trochę słabo zrobiło.
              • pani_lovett Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 22:38
                Wyobrażam sobie. :)
                Musisz wywalczyć wejściówkę albo bilet! Czekamy na relację.

                A "Pachnidło" i mnie się bardzo podobało, książka zresztą też,
                niestety wczoraj nie dałam rady obejrzeć ponownie ...

          • siostra.bronte Re: Cudowne to "Pachnidło"... 08.03.13, 17:36
            Tak, początek był raczej obrzydliwy, a ja akurat jadłam kolację :)
            Ale fajnie! Życzę powodzenia!
    • grek.grek "BOrgiowie" sez 2 odc 4 [1] 08.03.13, 11:19
      www.twoje-seriale.tv/borgias/sezon_2/odcinek_1.html
      [odcinki do wyboru po prawej stronie].

      a wersja graficzna wygląda tak :

      Stanęło na kapitalnym fortelu Rodrigo, który za pomocą spreparowanych naprędce atrat armat zmusił armię francuską do odwrotu spod Rzymu.

      Radość i duma samego papieża, jak i jego pomocnicy [ w przebraniu męskim] Vittori, reszty kardynalstwa, jak i prostego ludu - nie zna granic. Gratulują sobie nawzajem i napawają się swoim sprytem.

      Mina rzednie tylko Cesare, ktory odkrywa, że Francuzi zaatakowali klasztor żeński położony na obrzeżach miasta. Wymordowali wszystkie kobiety, w tym jego ukoochaną, Ursulę. Wstrząsnięty nazywa Boga "głuchym okrutnikiem", a potem poleca Micheletto stworzenie specjalnego oddziału bojowego, złożonego z "psów bezpańskich", czyli pętających się po Rzymie zadymiarzy, którzy lubią walczyć, ale nie są [już] żołnierzami, a niekiedy nawet są przestępcami. Mordercy klasztorni zgubili na miejscu swój proporzec, wynika z niego, że była to grupa Gaskończyków, zwiadowców. Cesare chce zemsty. Micheletto prowadzi werbunek i szybko znajduje kilkunastu chętnych chłopa.

      Do Rzymu tymczasem zjeżdzają Ludovic Sforza, władający Mediolanem, książę Mantui - Gonzaga i żona Gonzagi - Bianka. Mają dla Rodrigo propozycję, chcą wydać francuskiej armii, która idąc na południe pustoszy Italię, walną bitwę. I chcą dla swojego przedsięwzięcia wsparcia Rzymu i papieża, opromienionego zwycięstwem bez jednego wystrzału, jakie odniósł nad Francuzami. Nie chodzi o wojsko, tego mają oni pod dostatkiem, raczej o prestiż papieskiego błogosławieństwa. Cesare ma pewne wątpliowści, w końcu Katarzyna i Giovanni Sforza byli sojusznikami Francuzów. Kardynał Sforza [Sforzów jak widać sporo tam było wówczas] zapewnia jednak Rodrigo, że wycofali się oni ze wspierania Francji. A zemstę za ich nielojalnośc zawsze przecież można odłożyć na później. Kieruje sprzymierzonymi chęć zmazania plamy na honorze, jaką było niewątpliwie przepuszczenie, w tamtą stronę, Francuzów bez walki i umożliwienie im zajęcia Neapolu i podbicia niemal całej ITalii.Rodrigo trochę dziwi się tej motywacji, wszak dotknięci neapolitańską zarazą Francuzi idą sobie do domu, ale może tutaj odnieśc pewną korzyść, w jego głowie kiełkuje zatem pewien plan.

      W Biance, żonie GOnzagi, Rodrigo sensacyjnie rozpoznaje tę dziewczynę, którą kąpał swego czasu [w 2 odcinku] - pamiętasz, Barbasiu ? Teraz jest inaczej ubrana... cóz, teraz w ogole jest ubrana :], inaczej uczesana i w stroju galowym, ale Rodrigo ją poznaje, a ona oczywiście też pamięta, co tam się działo między nimi. Papcio wyraźnie poruszony jest. Wszyscy przybysze przypełzają kolejno w ukłonach do jego tronu, całują w pierścień wyciągniętą łapę, a Rodrigo, oprócz momentu, kiedy podchodzi Bianka, przejawia sporą nonszalancję i rozleniewienie, jak to zwycięzca, tuż po tym, jak ledwie uszedł z życiem z pola bitwy ;]

      Rodrigo zgadza się na przystąpić do całej awantury. Stary chytrus ma plan. Według jego rozeznania, zarówno sojusznicy włoscy są za słabi na Francuzów, ale i Francuzi nie sa w stanie, dotknięci pomorem i zmotywowani by z przeklętej Italii wrócić do domu, wygrać czegokolwiek na tym starciu. Jaki więc interes może mieć w tym Rzym ? Obniżenie potencjału militarnego i politycznego Mediolanu, Mantui i całej reszty księstw - "Francuzi sobie pójdą, a oni tu zostaną, w naszym interesie jest by dotkliwie zostali osłabieni", wykłada Cesaremu swoją filozofię Rodrigo.

      Wyjeżdza zatem z Rzymu, aby towarzyszyć włoskim wojskom przy bitwie, razem z nim jedzie Cesare. Na swojego zastępcę Rodrigo wyznacza... Lukrecję. Jakiez jest zdziwienie kardynałów, kiedy schodzą się do sali tronowej, a tam dziewczyna siedzi sobie i robi za papieża :] Są w szoku. Rodrigo zbywa ich oburzone uwagi. A LUkrecja na pierwszym spotkaniu każe służbie wnieść sprzęty AGD,przepasuje się fartuszkiem i poucza purpuratów... jak się robi tort :] Najpierw przesiewa się mąkę, aby odsiać kawalki niezjadliwe, a tylko te czyste i ładne przeznaczyć na ciasto. Metafora dotyczy kardynałów, którzy wszystko, co lepsze zagarniają dla siebie, a wszelkie plewy rzucają rzymskiej biedocie. Lukreca ma zamiar ukrócić te praktyki, przede wszystkim położyć kres korupcji, sobiepaństwu chciwych kardynałów, a biedakom dać więcej społecznej pomocy i doprowadzić im wodę, którą również kardynałowie skierowali do swoich posiadałości. Do pomocy zaprasza Giulię Farnese i swoją matkę, Vanozzę. Wkrótce rzymskie fontanny w dzielnicach biedoty znów są pełne wody,a dzieciarnia pluska się w nich szczęśliwa.

      Dyliżans Rodrigo w drodze na pole zamierzonej bitwy zostaje zatrzymany przez francuskich posłów. Proszą go, w imieniu ich króla, aby udzielił Karolowi audiencji. Spotykają się w jakimś opuszczonym kościółku, przy świeczce i rozmawiają. Karol prosi Rodrigo, aby zapobiegł walce, przekonuje, że nie ma ona sensu w tym momencie. Rodrigo stawia mu jeden warunek : wszystko, co Francuzi zrabowali, wszystkie łupy wojenne, Karol ma przeznaczyć na Kościół. Król się wścieka, odmawia i grozi unicestwieniem każdego kto stanie na drodze jego wojsk.

      Cesare prowadzi w tym czasie swój oddział "psów". Zasadzają się oni na tych Gaskończyków, którzy wycięli w pień zakonnice. Atakują ich znienacka, podczas gdy tamci jedzą i piją na postoju. Część zabijjają, część zabierają ze sobą, aby ich "przesłuchać". W rzeczywistości poddają ich torturom, w których specjalizuje się Micheletto ["Szybko nie umrzecie, mój człowiek będzie potrafił utrzymywać was przy życiu tygodniami" - zapowiada im Cesare]. Cesare żąda od nich informacji na temat francuskich wojsk. Uzyskuje od jednego z jeńców interesującą wiadomość : proch strzelniczy do swoich armat Francuzi wiozą w specjalnych beczkach, w których oficjalnie ma być jedzenie. Tacy spryciarze. Cesare poleca Micheletto "uwolnić" tego, który się wygadał. Uwolnienie polega na zabiciu go i skróceniu cierpienia. Micheletto robi to z miną, jakby się zamyślał, jakby nad czymś dumał, zbliża się do gostka i - widać ich obu w kadrze do ramion - jakby chciał go objąc i słychać tylko delikatny dźwięk stali. Świetna scena.

      Wojska obu stron już są blisko siebie, bitwa niebawem się rozegra. Książę Gonzaga przychodzi do Rodrigo wyspowiadać się, w końcu dzisiaj żyjesz - jutro gnijesz. Prosi Rodrigo o to, żeby pobłogosławił jego samego i całe jego wojsko. Rodrgio stawia warunek : sowita ofiara pieniężna na KOściół, "błogosłaławieństwo kosztuje", mówi filozoficznie. POczątkowo zdziwiony Gonzaga szybko i skwapliwie się zgadza. To samo powiedział wcześniej Ludovicowi Sforzy, wspominając o swojej dzielnej odmowie jakiej udzielił Karolowi - także i Sforza w zamian za papieską przychylnośc zgadza się wszystkie łupy zdobyte na Francuzach dać na tacę, czyli do kościelnego skarbca. Rodrigo wychodzi więc w uroczystych szatach i błogosławi zołnierzom, specjalnie w tym celu uformowanym w szeregi.

      A w noc przed bitwą Rodrigo modli się o deszcz. Deszcz, który móglby francuskie armaty uczynić niezdolnymi do strzelania. Wtedy dojdzie do bitwy wręcz, i OBIE strony mocno sobie dopieką :] Kto wie, zwycięstwo Karola i jego wściekłośc napędzana postepującą chorobą [prosi nawet swojego lekarza o coś, co pozwoli mu zejśc z tego padołu]mogłaby raz jeszcze się obróbić przeciw Rzymowi, lepiej więc, żeby siły były wyrównane.

      Tej nocy Cesare przeprowadza ze swoimi ludźmi atak na Francuzów. Zabijają żołnierzy chroniących beczki, w których jest proch do armat, a potem rozsypują go i podpalają. Wybuchy wstrząsają powietrzem nocnym [grafomania, to moje drugie imię ;)]...

      Słyszy je Rodrigo, który... ma nocną wizytę Bianki, żony Gonazagi, a swojej kochanki przecież. POczątkowo próbuje się opierać, sugeruje że to nieładnie zabawiać się z żoną faceta, który następnego dnia idzie wojować. Ale Bianka prędko jego wątpliwości odsuwa w kąt i spędzają razem upojną noc [Rodrigo siedzi w jakimś pałacyku,
      • grek.grek "BOrgiowie" sez 2 odc 4 [2] 08.03.13, 11:30
        Pałacyku, pewnie należacym do GOnzagów, albo Sforzów.

        Rodrigo słyszy nocą te wybuchy. Sądzi jednak, że to pioruny biją, że idzie burza, deszcz...

        Rano budzi się, nasłuchuje, a tutaj nie grzmią francuskie armaty. Rodrigo zasuwa w koszuli nocnej do okna, otwiera je, wychodzi [takie okno od ziemi do sufitu,hehe] na balkon i widzi, że pada. Ulewa. Dziękuje więc Bogu za wyświadczoną łaskę...

        ... a po bitwie jest przekonany, że to Bóg zesłał zwycięstwo Italianom, przecież "proch zamókł" Francuzom za sprawą modlitwy papieskiej :]

        POle bitwy jest zasłane zabitymi, książę Gonzaga lekko ranny, Rodrigo chodzi i błogłosławi poległym. Dowiaduje się od Gnozagi, że to nie deszcz unieruchomił armaty francuskie, a dobrze przeprowadzona nocna akcja sabotażowa. Czyja ? oczywiście, "tajnej grupy dzielnych rzymskich żołnierzy". Teraz GOnzaga zasili papieski skarbiec odebranym Francuzom kosztownościami - z czystą radochą i jeszcze czystszym sumieniem :]

        Rodrigo podpytuje Cesare o to, czy miał on coś wspólnego z nocną akcją, ale Cesare nie przyznaje niczego wprost, mówi tylko, że "mam nadzieje, że miałeś równie dobra noc, jak ja". heh, aż trudno orzec, który miał lepszą ;]
        • pani_lovett Re: "BOrgiowie" sez 2 odc 4 [2] 08.03.13, 23:05
          >Na swojego zastępcę Rodrigo wyznacza... Lukrecję. [...]
          > LUkrecja na pierwszym spotkaniu każe służbie wnieść

          >sprzęty AGD, [...]

          Hahahaha :)))


          > W Biance, żonie GOnzagi, Rodrigo sensacyjnie rozpoznaje tę dziewczynę, którą ką
          > pał swego czasu [w 2 odcinku] - pamiętasz, Barbasiu ? Teraz jest inaczej ubrana
          > ... cóz, teraz w ogole jest ubrana :]

          Pamiętam, Greku. Panna zrobiła karierę. ;)

          • grek.grek Re: "BOrgiowie" sez 2 odc 4 [2] 10.03.13, 15:13
            autentyk ;]
            Lukrecja coraz ciekawszą się staje.

            yup, frywolna dama, co wcale jej uroku nie odbiera ;]
            • pani_lovett Re: "BOrgiowie" sez 2 odc 4 [2] 10.03.13, 20:26
              W sumie to naturalne, Lukrecja była najbardziej znana wszem ze wszytskich dzieci papieża Aleksandra II.

              Jeszcze nie widziałam tego odcinka, i połowy poprzedniego, co usiłuję włączyć po południu, to zaraz się wyłącza przez limity.

              A kiedy to frywolność w oczach panów odbierała urok damom? ;))
    • grek.grek Dzień Kobiet 08.03.13, 13:58
      drogie Panie, przyjmijcie ode mnie, niegodnego, życzenia nieustającej radości życia,
      powodzenia we wszelkich planach i projektach, zdrowia ciała i urody ducha oraz urody ciała i ducha zdrowia.

      pieśń okolicznościowa, z dedykacją :
      www.tekstowo.pl/piosenka,maryla_rodowicz,dama_byc.html
      i taniec równie okolicznościowy, znany Wam już zapewne, ale ciągle
      będący hitem sezonu :
      i145.photobucker.com/albums/r218/Lee71/Dancing%20cats/dancing20cat.gif
      • barbasia1 Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 14:36
        O!!! :)))) Dziękuję pięknie, Drogi Panie, w imieniu swoim za miłe życzenia! :)}

        Niestety wykonawca owego efektownego tańca nie pojawił się na ekranie ,
        ale za to pieśnią okolicznościową uradowałam me damskie uszko,

        :)))
        • grek.grek Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 14:57
          Barbasiu, cała przyjemnośc po mojej stronie :]

          spróbujmy jeszcze raz, Kot Pląsający musi się pojawić, w dniu tak wyjątkowym, aby
          go uświetnić ;]:
          www.amberhouse.co.nz/cat-dancing.gif
          • barbasia1 Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 15:17
            Ref.
            "Ja uwielbiam go, On tu jest
            i tańczy dla mnie,
            bo dobrze to wie, że porwę go,
            i w sercu schowam na dnieeeeeee". x2

            :)
            • barbasia1 Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 15:23
              Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko, że w odpowiedzi poleciałam wyżej hiciorem zespołu disco polo Weekend pt. "On(a) tańczy dla mnie" z roku 2013.

              ;)
              • barbasia1 Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 15:25
                Korekta:

                z roku 2012/2013!
            • grek.grek Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 15:53
              haha ;]
              świetne, Barbasiu, kot czarny aż się zaczerwienił cały.
              nie widac tego na załączonym obrazku... z oczywistych powodów ;]
              • barbasia1 Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 16:39
                Oooo! Nie chciałam Cię zawstydzić! :))

                On tańczy dla NAS! :)))))



                • grek.grek Re: Dzień Kobiet 09.03.13, 15:20
                  ;]

                  yes, z opcją tańca osobiście-indywidualnego do wyboru ;]

                  • pani_lovett Re: Dzień Kobiet 09.03.13, 16:00
                    Yes! Yes! Yes! :)))
      • siostra.bronte Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 17:37
        Dzięki :)))
        • er.pa Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 18:24
          Ja również bardzo dziękuję :)
      • maniaczytania Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 18:35
        sekjuwerymaczdankeszynmersibuku ;)
      • pepsic Re: Dzień Kobiet 08.03.13, 19:15
        Przyłączam się. THX :))
    • grek.grek "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 08.03.13, 14:14
      TVN świętował już wczoraj.
      dając film wybitnie pod tezę, a przy okazji... no co tu kryć wiele... seksistowski ;]

      Oto wymodelowana i wymakijażowana, wypedicurzona,wymanicurzona, prosto od
      najdroższego fryzjera w mieście, Kim Basinger udaje się na zakupy. Normalka.
      Ale nie tyym razem. Kim irytuje fatalnie zaparkowane auto. Zostawia jego właścicielowi
      karteczkę z paroma ciepłymi słowami. Właścicielami auta okazuje się gang nastolatków.
      I teraz ten gang chce Kim zrobić krzywdę. W jej obronie staje ochroniarz supermarketowy.
      Ma broń. Pech, że tamci też ją mają, i w przeciwieństwie do niego nie wahają się jej
      użyć. Ochroniarz pada martwy. Kim do auta i ucieka. Gang za nią.

      Ucieczka Kim kończy się na wystającym spośród sterty sobie podobnych palu drewna.
      Trafia w niego, ale na szczęście przebija on szybę po stronie pasażera. Auto jest jednak
      unieruchomione, a za mało jest czasu na zapalenie go "na styk". Kim musi wiać na pobliski plac budowy. Gang przyjeżdza tuż za nią i rusza na poszukiwania. Ona ucieka, a oni ją tropią, jest noc, klimat przepisowy :]

      Podczas tropienia jeden z małolatów przewraca się, spada z wysokości i ginie. Reszta dysząca żądzą zemsty na Kim ściga ją dalej. Akcja przenosi się do pobliskiego lasu. KIm, pląsając niczym rusłka i sygnalizując ciągle miejsce swojego pobytu blond grzywą, zamienia się w Johna Rambo. Biega szybciej od nich, skazce im z zaczajki na plecy, i do każdej akcji używa innego urządzenia z czerwonej skrzynki na narzędzia, którą ze sobą taszczy. Klucz francuski, klucz nasadowy, śrubokręt-gigant, każda rzecz jest dobra by prześladowców wysłać do krainy wiecznych łowów, i wprawić ich w przerażenie, jakby mieli do czynienia nie z prosta kobieciną,a z jakimś Obcym z kosmosu. Pełen trwogi okrzyk jednego z nich "Zginiemy tu wszyscy ! Ona nas wszystkich zabije !", przyprawić mógł przeponę o gęsią skórkę.

      Ostatniego [piątego] z bandy, przywódcę Kim wykańcza za pomocą najstarszej kobiecej sztuczki. Pozorowania gotowości do seksu :] Najpierw on jej grozi, coś o jej dzieciach mówi, ona siedzi w ukryyciu, ale kiedy słyszy, że on o dzieciach - mimowolnie się ujawnia. On jej prawi komplementy, że go kręci, że jest niesamowita, że z niej ostra laska. I ma pistolet. Ona udaje napaloną na niego, całują się, zaczątki gry wstepnej się pojawiają, aż wreszcie ona atakuje go trzymaną w ukryciu racą, oślepia, a potem dobija z odebranego mu pistoletu. Game over.

      I to nie jest seksizm ? ;]
      zdrowe małolaty nie umieją złapać [2razy mają ją w rękach już, ale im ucieka] i skutecznie unieszkodliwić przestraszonej kobiety. A przestraszona kobieta zabija jak zawodowiec :}

      Potem uruchamia swoje auto i wraca do domu na strzeżonym osiedlu.Niesie zakupy, w domu w ubłoconych gumowcach wędruje do pokoju dzieci, patrzy na nie, ignroując wrzaski męża-sprzed-telewizora, żeby zdjęła te brudne buciory. I kiedy ten wałkoń i pyskacz znów coś do niej nawija - Kim podchodzi do niego z pistoletem, celuje weń i... film się kończy.

      Seksizm, jak słowo daję ;]]
      • barbasia1 Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 08.03.13, 14:57
        > Seksizm, jak słowo daję ;]]

        Właśnie, biedne kobiety wiecznie obiektem agresji męskiej, jak nie na mieście to we własnym domu, heh. ;)

        Znakomity film! Muszę koniecznie to obejrzeć!

        :)


        • grek.grek Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 08.03.13, 15:02
          a potem prześladowcy trafiają na Rambo w spódnicy, hehe.

          zapomniałem, widzisz, trailer :
          www.youtube.com/watch?v=1WhLbBO_0GY
          [jak widać, przegapiłem sam początek i widać, że Kim na problemy małzeńskie, z
          agresywnym męzulkiem, więc to zakończenie ma swoją wymowę]
          • pani_lovett Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 08.03.13, 19:11
            grek.grek napisał:

            > a potem prześladowcy trafiają na Rambo w spódnicy, hehe.

            Więc właśnie, słaba płeć niejest taka słaba, jak by się wydawało. ;)


            Świetny tralier.
            • grek.grek Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 09.03.13, 15:19
              o, Barbasiu... jak to śpiewał niezapomniany Eugeniusz Bodo w niezapomnianym "Piętro wyżej" : słaba płeć, a jednak najsilniejsza :]
              takie jesteście Wy, takie Wy jesteście, heh.

              yes.
              trochę niewyraźny, ale cały film tak ma.

              • pani_lovett Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 09.03.13, 15:51
                Ha, ha! :)))

                A propos, kabartet Hrabi skecz "Słaba płeć" (powtórkowo) ...

                www.youtube.com/watch?v=YCZ4Ai627_A

                Za to opis zawodowy! :)

      • pepsic Re: "Zaraz wracam" [seksistowski film via TVN] 08.03.13, 19:16
        Już lubię ten film, a jeszcze bardziej Kim Basinger;)
    • er.pa twórca Downton Abbey 08.03.13, 18:47
      Dzisiejsza Wyborcza zawiera duży artykuł na temat serialu Downton Abbey i jego popularności (nawet z pewnym spoilerem - oj, nieładnie, nieładnie). Rozbawiło mnie natomiast to, że jego twórcą jest Julian Fellowes, współscenarzysta Gosford Park - Siostro, nie przypadkowe były nasze skojarzenia :) Tylko ciekawości filmoznawczej nam nie starczyło, by dojść do tej informacji. Więc informacja sama przyszła.
      • siostra.bronte Re: twórca Downton Abbey 08.03.13, 19:05
        O, to fajnie, chociaż akurat Wyborczej nie czytam. Może "Film", któremu jestem wierna od lat, coś napisze?
        Tak, podobieństwo z "Godsford Park" jest uderzające. Czyli skojarzenia miałyśmy prawidłowe :)
        Nie chcę się chwalić, ale pisałam już o tym :)
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,142900311,142978946,Re_Downton_Abbey_odc_1.html

        • er.pa Re: twórca Downton Abbey 08.03.13, 19:13
          Bardzo słusznie się chwalisz, bo ja widać ja tę informację, i Twój post, przegapiłam mea culpa. I tym bardziej mea culpa, ze to tylko ja nie zgłębiłam tematu - odwołuje liczbą mnogą (domniemaną) w poprzednim wpisie :)
          Artykuł traktuje m.in o wielkiej popularności tego serialu na świecie, i o trendach w szeroko pojętej modzie - w tym na kamerdynera - które wywołał.
      • angazetka Re: twórca Downton Abbey 08.03.13, 19:23
        Informacja o wspólnym z "Gosford Park" scenarzyście cenna.
        Aczkolwiek mam wrażenie, że to po prostu kontynuacja tego silnego trendu filmów "z epoki", o czym pisaliśmy przy okazji "Brideshead". Że oni to lubią, ci Angole :)
        • er.pa Re: twórca Downton Abbey 08.03.13, 19:33
          Tak w ogóle , to jak najbardziej serial jest osadzony w tradycji. Główne podobieństwo z Gosford park polega na pokazaniu wielopoziomowości takiego "gospodarstwa", Gosford Park przypominał mi taki dom dla lalek w przekroju, albo takie domy z książek dla dzieci - na przekroju widac jak jednoczesnie życie tyczy się na kilku poziomach.
          Poza tym ten serial wyrasta w innej produkcji ITV + Upstairs, Downstair z lat 70-tych, właśnie o domu, tylko w Londynie, i o zyciu państwa, oraz służby. Tego oryginalnego nie widzialam, ale powstała nowa seria - co ciekawe, przejęta przez BBC, w latach 2010-11. Załaczam link do filmwebu -zwrócie uwagę na to, jak Downstairs jest wyróżnione :) Jako zywo, ani przedrostek Down(ton), ani to wyróżnienie w tym serialu obecnie BBC, Down(stairs) nie sa przypadkowe :)
          www.filmweb.pl/serial/Upstairs+Downstairs-2010-608854
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 08.03.13, 19:31
      To co dziewczyny? Walczyk dla nas?
      www.youtube.com/watch?v=LX1fiE0U1qA
      • pani_lovett Dzień Kobiet walczyk i brylancik :))) 08.03.13, 19:58
        Ach! Śliczny prezent muzyczny, Pepsic!

        A ja dla Was Drogie Panie, Pepsic, Maniu, Bronte, Er.pa, Angazetka, Mia i Wszytskie Sympatyczne Panie Wpadające do nas od czasu do czasu, albo tylko czytające mam po brylantowo-szmaragdowej broszce cudownie rozmnożonej , która należała kiedyś do Elizabeth Taylor (była prezentem od jej ukochanego Richarda Burtona).

        Dla wasz Drogie Pepsic, Maniu, Bronte, Er.pa, Angazetka, Mia
        szczególnie za to, że jesteście
        za to że jesteście takie wspaniałe
        i za wszystkie Wasze cenne komentarze!

        :)

        • maniaczytania i ode mnie prezent :) a co ;) 08.03.13, 20:08
          w podziekowaniu za Wasze dla Was piosenka - hit niesamowitej kobiety Janis Joplin
          w wykonaniu dziewczyny, ktora bierze udzial w TVoP (to wykonanie z sobotniego programu - etap eliminacji w ciemno):

          www.youtube.com/watch?v=lA016Tv-HwQ
          Mnie ciarki 'chodzily' po plecach!
          • er.pa Re: i ode mnie prezent - walcujący :) 08.03.13, 20:23
            Zastanawiałam się, czym by się odwdzięczyć, i w takim razie ja tez walczykiem :)
            www.youtube.com/watch?v=2iY6XB6oqP8
            • pani_lovett Re: i ode mnie prezent - walcujący :) 08.03.13, 21:54
              Admirable walczyk! Merciboku! :)
              • er.pa Re: i ode mnie prezent - walcujący :) 08.03.13, 21:58
                Nie jestem tylko pewna, czy pasuje do ofiarowanej biżuterii ... :)
                • pani_lovett Re: i ode mnie prezent - walcujący :) 08.03.13, 22:14
                  Jak najbardziej pasuje, moim zdaniem ! :)
          • pani_lovett Re: i ode mnie prezent :) a co ;) 08.03.13, 21:29

            maniaczytania napisała:

            Mocne! Podoba mi się! Dzięki!
            :)
          • pepsic Re: i ode mnie prezent :) a co ;) 10.03.13, 14:27
            Faktycznie, ta pełna emocji, ale i ... niedoskonałości przeróbka budzi spore emocje:)
      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 3 (vol. 29) 08.03.13, 19:59
        Pepsic - to moj naj, naj, najukochanszy walc na swiecie !!! I jedno z lepszych wykonan :)
        Dzieki!
    • maniaczytania Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 08.03.13, 19:58
      skoro wprowadzilam ostatnio nowa tradycje, sprobuje ja podtrzymac ;)

      Piatek 08.:
      Polsat - cos dla Greka - 21.40 - Underworld: Bunt Lykanow, a potem o 23.45 Upadek
      TVN 20.00 - Kac Vegas - jakby ktos jeszcze nie widzial najslawniejszej ostatnimi czasy komedii swiata (niedlugo w kinach czesc 3 :) ) - niech obejrzy. Mimo, ze nie jest najwyzszych lotow, to warto, oj, jak warto ;) popatrzec na Bradleya Coopera - czysta przyjemnosc :D
      TVP Kultura - 20.20 - Miasto gniewu (czyli chyba Oscarowy "Crash" o ile dobrze kojarze) - swietny film!

      Sobota 09.:
      TVP1 - 21.20 - Wrogowie publiczni - J. Depp, Ch. Bale - moze popatrze, jeszcze nie widzialam tego filmu;
      TVN7 - 19.30 - jedna z najlepszych brit-komedii romantycznych - Notting Hil - genialne !!!
      TVP Kultura - 20.20 - Irina Palm; a potem koncert Coldplay :)

      Niedziela - pominmy ... laskawie ;)

      Poniedzialek 11.:
      TVP1 - 20.20 - Teatr Telewizji - Inka 1946 - warto bez dwoch zdan; potem DA (2)
      Polsat - 20.00 - megahit - X-Men Geneza: Wolverine - czyli Hugh Jackman oszpeca sie jak moze, a i tak niewiele to pomaga - dalej pozostaje megaprzystojniakiem ;)
      TVP Kultura - 20.20 - horror - Kregoslup diabla - meksykansko-hiszpanski

      Wtorek 12.:
      TVP1 - 22.35 - pozno, ale ciekawie sie zapowiada - Obiecaj mi! - komedia serbsko-francuska w rez. Emila Kusturicy
      Polsat - 22.30 - Godziny strachu - cos mi sie kolacze, ze widzialam, film przewrotny, Pierce Brosnan jako psychopata (?!), Gerard Butler i Maria Bello

      Sroda 13.:
      Polsat - 20.35 - Wszystko o Stevenie - komedia z Sandra Bullock i Bradleyem Cooperem ;)
      TVN7 - 20.00 - Pokuta - a tu Keira Knightley i James McAvoy

      Czwartek 14.:
      TVP2 - House, a potem KK - Para na zycie - wstepnie sie szykuje ;)
      Polsat - 23.00 - wiem, ze pozno, ale to taki piekny film i taki poruszajacy - "Ksiaze przyplywow"

      No, szalu nie ma, ale moze cos uda sie obejrzec.

      A Wy? Co wypatrzyliscie dla siebie???
      • siostra.bronte Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 08.03.13, 20:28
        Zdecydowanie to świetny pomysł :) I znowu niczego chyba nie pominęłaś.

        Dla mnie hitem tygodnia jest "Pokuta". Polowałam na ten film od dawna. Głównie dla obsady. James McAvoy, Romana Garai, dwie zdolne dziewczynki: Saoirse Ronan i Juno Temple, no i oczywiście Benedict Cumberbatch jako szwarccharakter. Niestety, jest też Keira Knightley, ale podobno ma piękne sukienki :) Film miał różne opinie, ale na pewno warto zobaczyć.
        • er.pa Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 08.03.13, 21:35
          Pokuta jest warta zobaczenia, choć nie jest moim zdaniem film wybitny. Ma dobrą pierwszą część - i wizualnie, i dramatycznie, i aktorsko, i "muzycznie" - doskonała jest ta dziewczynka grająca młodą Briony, nominowana z resztą do Oskara. No i jest nasz ulubiony klimat wielkopańsko-kostiumowy :) Potem trochę się ta historia rozciąga - co wynika z tekstu którego jest bardzo wierna adaptacją. A na koniec wisienka na aktorskim torcie - w roli starej Briony Vanessa Redgrave.
          • pani_lovett Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 08.03.13, 21:59
            Muzyka oscarowa. Dario Marianelli otrzymał w 2008 roku Oscara za muzykę do "Pokuty".

            www.youtube.com/watch?v=EVuRWdu_Ifg

            :)
        • angazetka Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 09.03.13, 10:54
          "Pokuta" jest filmem niezwykłym! Może nie wybitnym, ale zostającym w człowieku. Pięknym wizualnie, fabularnie ciekawie pękniętym, ze znakomitą obsadą. No i ta "stara Anglia"... Zdecydowanie warto nadrobić zaległość.
          • er.pa Filmowa 'zajawka' - Pokuta, Dunkierka i steadicam 09.03.13, 13:33
            Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz a'propos Pokuty. Nie oglądałam jej w kinie, mam na DVD, i tam jest wersja z komentarzem Wright'a. Dzięki niej troche uwazniej popatrzyłam na scenę pokazująca wojska brytyjskie przed ewakuacją z plaży po bitwie pod Dunkierką. Robione jest to przy użyciu steadicam, bardzo płynnym, długi ujęciem, takim chyba z obrotem o 360 stopni, w głębokim planem. W kinie to musiało fajnie wyglądać.
            I jeszcze jedna aktorska perełka w epizodzie - Brenda Blethyn w roli matki Robbiego.
            Dzięki tym komentarzom Wrighta wiem tez, że dom Tallisów był autentykiem, wszystko mieli na miejscu, nie musieli juz niczego szukać, tylko rozbudowac fontannę, bo pierwotna była za mała. A czemu jest potrzebna większa, to się wyjaśni :)
            • pani_lovett Re: Filmowa 'zajawka' - Pokuta, Dunkierka i stead 09.03.13, 16:16
              er.pa napisała:

              "steadicam"!?

              Poproszę o przypis!
              Bo nie jest to pewnie zwykła kamera na statywie? Taka, nie mogłaby wykonać obrotu o 360 stopni, prawda?



              • er.pa Re: Filmowa 'zajawka' - Pokuta, Dunkierka i stead 09.03.13, 17:24
                Moge się tylko posiłkować ciocia wikipedią :)
                pl.wikipedia.org/wiki/Steadicam
                • barbasia1 Re: Filmowa 'zajawka' - Pokuta, Dunkierka i stead 10.03.13, 14:31
                  He, he! :) Dzięki! Poczytam, dokształcę się.
        • siostra.bronte Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 10.03.13, 19:54
          Oczywiście: Romola Garai :)
      • grek.grek Re: Filmowa 'zajawka' tygodnia (8-14 marca) 09.03.13, 15:03
        "Upadek" i "Miasto gniewu" bardzo dokładnie opisywaliśmy swego czasu, kiedy leciały
        premierowo.

        "Kac Vegas" widziałem kiedyś, zapominając wspomnieć o tym tutaj - jakoś były lepsze tematy ;].
        ale sam film nie jest taki kiepski; nie pamiętam już szczegłów, poza perypetiami z tygrysem i Mike'em Tysonem, ale za to pamiętam, że kończyłem projekszyn z myślą, iż spodziewałem się jakiegoś obrazu nędzy i rozpaczy, a tutaj mile się rozczarowałem, może ten tytuł "Kac Vegas" sprzęgnięty z "Kac Wawa" wpływał na mnie negatywnmie ? Oryginalny "The Hangover" brzmi jednak znacznie sympatyczniej i mniej narzucająco [się].

        "Wrogów publicznych" też nie widziałem, ale swego czasu była to dość głośna premiera, więc wstępnie jestem zaciekawiony, lata prohibicji, kapelusze, prązkowane garnitury, auta-krowy i pierwsze automatyczne karabiny. yeah ;]

        reszta dni - na pewno coś się dorzucić uda, CTv też próznować nie będzie :]
    • grek.grek "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 słowa 09.03.13, 13:09
      Oglądaliście start HOuse'a ?
      bo coś nic nie piszecie ? :]

      Wg mnie, bardzo obiecujący początek, zgrabnie i z kopytem House odzyskał choć część swojej
      straconej na skutek odsiadki pozycji. Głupszy niż był - nie jest, adidasy ma te same, no i ciągle z niego spryciarz pierwszej wody [kojarzycie, jak puszczając na cały regulator piosenkę z TItanica zasugerował Wilsonowi, że powinien pacjentce przyprowadzić lubego, co by nakłonił ją do dalszego leczenia ?], więc tylko piguła od Wilsona, trochę czołgania przez Foremana, teraz dyra, a kiedyś czołganego regularnie przez House'a - i już ma stary gabinet, bez fotela wprawdzie, ale zwinąć go innemu lekarzowi się nie udało. I ma nową asystentkę, jaka fajna ;] Małe, skośne, zahukane, a bije lekarzy jak Mike Tyson, hehe. Ale tylko tych nieprzyzwoitych. Płucka do przeszczepu leżą na stole, HOuse "czyżbyście przygotowali tort powitalny ?" - hehe, weny mu nie ubyło. Odcinek więzienny też niezły, zwłaszcza rolowanie i napuszczanie na siebie przez doktora nastających na jego zdrowie i mienie współgarowników.

      Wreszcie dane mi było "Bękarty" dziabnąć.
      Quentin is The Quentin.

      Pamiętam, jak dziś, premierę PUlp Fiction. Sąsiad mi przynosi tasmę "koniecznie obejrzyj, te dialogi wystrzelą cię w komos". Kopia taka sobie, ale po 10 minutach wiedziałem, że oglądam coś rzadko spotykanego. Mistrzowską jazdę bez pedału hamulca, drzwi bocznych i ze Stevie Wonderem w roli kierowcy, czyli pełny ubaw. Miałem szczęście, że trafiła mi się bodaj najlepsza wersja tłumaczenia tych tarantinowskich wygibasów, lektor się naprawdę wczuwał w sytuację, miał vis comica w głowie i dobrze wypowiadał wszystkie przekleństwa. Żadnych nie pomijał. PUlp bez przekleństw, czyli taki wariant z jakim mamy do czynienia podczas telewizyjnych emisji, to niestety rzecz zubażająca ten film. Nie po to człowiek się poci i męczy pisząc scenariusz i specjalnie ładując tam wulgaryzmy dla zwiększenia doznań widza, żeby jakieś głąby to cenzurowały ! To nie są przekleństwa jak w niektórych polskich filmach, przecinki zgrzytające w uszach, nope - u Quentina one są częścią muzyki dialogów, dodają im niezbędnego pieprzu i papryki też, sa jak akuratna szczypta soli dla dobrej zupy. Kiedy JUles polewany chłodnym porankiem wodą ze szlaucha w ogrodzie Jimmiego mówi "kuuuur...!! jaka zimna !", to TO brzmi, a jak mówi "o motyla noga, jaka zimna !", to to w ogóle nie brzmi. Na szczęście obejrzałem PUlp w tej doskonałej wersji lektorskiej tyle razy, że wracałem koledze taśmę w strzępach, a potem przezornie nie odbierałem od niego telefonów ;] - dzięki temu jak leci Pulp w tiwi, a ja czasem oglądać, to zawsze w łepetynie leci mi ta zapamiętana dobrze wersja.

      "Bękarty" nie są PUlp Fiction, a może to ja nie mam już tej świeżości odbioru kina Quentina.
      Ale są wciąz lepsze niż gros produkcji innych reżyserów. gośc ma styl tak niepodrabialny, jak trąbka Milesa albo solówki Slasha albo nawijka [tak się jeszcze mówi, czy to paździerz już ?] Snoop Dogga. Niepowtarzalne, rozpoznawalne na pierwszy rzut ucha, przynajmniej w większości przypadkow ;]

      Te dialogi są kapitalne. To mnie zawsze ujmowało, że Quentin nie plecie ich z nowoczesnych zwrotów, nowomowy, jakichś współczesnych stylów mówienia, slangów. On je kroi z wapniackich zupełnie słów. Kiedy Jules mówi do typa, którego ma rozwalić "pozwól mi na replikę", to powstaje pytanie : kto używa dziś słowa "replika" ? albo "jesień z d,py średniowiecza" - kto wie, kiedy było średniowiecze i z czym to się jadło w ogóle ? Albo rozmowa Julesa z Ringo w barze w ostatniej odsłonie Pulp - gdzie tam jest choć jedno słowo "luzackie" ? nie ma takowych. Quentin nie ma ulicznego słuchu - ma swój własny język, używa słów poprawnych i "normalnych", ale w świetnych kontekstach, zbitkach, sytuacjach i wkłada je w usta kapitalnie czujących te frazy aktorów, a nade wszystko
      • grek.grek "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 13:34
        kapitalnie zaanrażowana scena, kiedy w ostatnim akcie "Dumy narodu" pojawia się na wielkim ekranie wielka warz Shosany zapowiadającej Niemcom zemstę. I za ekranem wybucha wznieciony przez jej kolegę pożar. i ta twarz, upiornie rechocąca, zaczyna być podmywana przez języki ognia. Może i proste, ale jeszcze na taki koncept trzeba wpaść :] A potem to już siekanina, hitlerowska elita w płonącym budynku, zamkniętym od zewnątrz na cztery spusty, w totalnej panice, tratująca siebie nawzajem, a Żydzi ustawieni na balkonach strzelają do nich z karabinów. Tak się wygrywa wojnę 70 lat po jej zakończeniu, zanim wcielony z życie pomysł obozów koncentracyjnych zaczął przynosić najobfitszy plon. I nie posądzając wciąz Tarantinio o jakieś zaangażowanie w rewizję historii, można się zastanowić,czy w ten sposób nie pokazuje on także, że zamach był możliwy, że można to było skończyć wcześniej, nie czekając az do Stalingradu, a po drodze przechodząc przez dość nieudolne próby straceńców a'la Von Stauffenberg.ale to przeszłość, tutaj miała być dobra zabawa, dobre rozrywkowe kino nie roszczące sobie pretensji do służenia komukolwiek jako oręż polityczno-historyczny i wyszło najlepiej jak to tylko możliwe.

        Sceny przemocy zawsze są u Quentina wyeksponowane, tym razem, takie mamwrażenie, poszedł jednak w innym nieco kierunku. Zwykle latające w powietrzu urwane nogi czy ręce,fontanny sikającej krwi są jak z komiksów - wzbudzają śmiech, są parodią, są tak nienaturalne, przesadne, że nie sposób kwalifikować je jako okrucieństwo czy sadyzm. W "Bekartach" jest nieco bardziej serio. "Bejsbolista" rozwalający głowę oficerską - bardzo serio, palec Aldo w ranie pani aktorki [wg mnie, bardzo dobra rola Diane Kruger] - bardzo serio, swastyka wyrzynana na czole wrzeszczącego Landy - bardzo bardzo serio.

        Zabawa jest tu już mniejsza, to już JEST przemoc, a nie puszczanie oka, nawet jeśli uzsadniona i skierowana wobec tych niedobrych, chociaż dzielny,lojalny i odważnie nie zamykaący oczu i nie opuszczający głowy niemiecki oficer - wzbudza uznanie swoją postawą. Ha, wbrew jednej stronie medalu - która głosi, że Quentin się bawi, powstaje oto druga - dlaczego niemiecki oficer jest taki dzielny ? Żeby Niemcy też byli ludźmi ? Niekoniecznie, nie tylko. On jest dzielny, żeby jego oprawca mógł być na jego tle jeszcze bardziej okrutny, a to prowadzić musi do obserwacji, że lud wybrany wcale nie był [musiał być] taki bez charakteru i jałowo poddający się eksterminacji, że mógł mieć instynkt walki, ciąg na bramkę; a zarazem - że zauważając dzielnośc Niemca, i ją doceniając, można inaczej spojrzeć na ograną niemiłosirnie i zbanalizowaną przez kino dzielność ofiar żydowskich, polskich i innych, które padły pod ciosami terroru nazistowskiego. Przewrotne, jak to u Tarantino.

        uff, dzięki jesli doczytaliście chociaż do połowy.
        trochę to niezborne, jak zawsze, ot płynąłem z falą skojarzeń :]

        film znakomity.
        zgadzam się z Waszymi opiniami.
        Z Siostrą, że muzyka świetna, zabawa przednia, a Pitt jakoś daje się przetrwać ;] [po prawdzie, u mnie Brad ma trochę chyba lepsze notowania niż u Ciebie].
        Pepsic, całkowita zbieżnośc poglądów i opinii, to nam się chyba jeszcze nie zdarzyło ;]
        No dobra - prawie, ja myślę, że jakiś koncept jednak był.

        • siostra.bronte Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 13:40
          Nie przepadam za filmami pełnymi przemocy, ale tutaj to wszystko było wzięte w nawias. Dlatego nie miałam wyrzutów sumienia i dobrze się bawiłam.

          O właśnie, Diane Kruger była bardzo dobra. Przyznam, że mnie zaskoczyła.
        • pepsic Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 10.03.13, 14:48
          Nie? A mi sie zdawało, że w gdzieś tak w 70% filmach osiągamy konsensus.
          Czułam, że Ci się spodoba, w tym Christoph Waltz, który brawurowo zawładnął ekranem, kradnąc pozostałe role.

          Ps. Jak to amerykańscy terroryści? Alianci! ;)

          Ps. "Pulp Fiction" to już klasyka, tez uwielbiam:)
          • grek.grek Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 10.03.13, 15:12
            chciałem zarysować efektowny kontekst ;]]

            a tak, hehe :]

            teraz pozostaje czekać na "Django", może gdzieś się uda wcelować, jakieś
            dvd nienajdroższe..?

            niedawno do jakiejś "Gali" czy "Vivy"dołączali płytę z "OBławą".
            • pani_lovett Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 10.03.13, 20:20
              grek.grek napisał:


              > niedawno do jakiejś "Gali" czy "Vivy"dołączali płytę z "OBławą

              Do "Vivy", cena 29,99 zł
              • grek.grek Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 11.03.13, 15:09
                o krucafaks... drogo :]
                • pani_lovett Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 11.03.13, 21:33
                  Niestety, tyle kosztują dołączane do gazet nowości filmowe .
      • siostra.bronte Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 13:35
        Oglądałam "House'a" i podobało mi się. Ta długa przerwa chyba jednak dobrze zrobiła, zdążyliśmy trochę od niego odpocząć :)

        Podpisuję się pod recenzją "Bękartów". Napisałeś chyba o wszystkim.

        Podobało mi się, że w filmie wystąpiło wielu europejskich aktorów i że mówiono w oryginalnych językach. Jak na kino amerykańskie to ewenement.

        A, ten cytat z "Pulp Fiction" brzmiał odwrotnie :" z d...y jesień średniowiecza" :)
        • er.pa Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 13:42
          House fajny. Podoba mi się nawet na nowa dziewczyneczka. A najbardziej, gdy House zwrócił sie do niej per "Kato". (uwielbiam Inspektora Clouseau :)
          • pani_lovett Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 15:29
            Też mi się podoba nowa skośnioka, asystentka Housa .
            Jak ona właściwie się nazywa?

            er.pa napisała:
            >A najbardziej, gdy House zwrócił sie do niej per "Kato". (uwielbiam Inspektora Clouseau :)
            Haha! Śliczna aluzja.

            Fajny jednak jest House, gdyby tylko nie nakładał się na Mad Men (piątkowe powtórki MM są za późno).
        • grek.grek Re: "HOuse" - start, "Bękarty wojny" - jeszcze 3 09.03.13, 15:16
          yes, to interesujące było, ta ilość języków przewidzianych przez scenariusz.

          a tak, prawda.
          "jesień z d,y średniowiecza", to przeróbka dokonana przez "Kiepskich", których, jak tylko
          mam okazję, oglądam z lubością, podziwiając mistrzostwo dialogów, nowatorstwo i odwagę języka, aktorską ułańską fantazję i inteligentne scenariusze - czyli, coś jak u Quentina, tylko na nieco inną nutę :]

          TVP probówała House'a odkurzyć trochę przed tym ostatnim sezonem, za pomocą powtórki przedostatniego. Trzeba im przyznać, że zrobili, co mogli, poza tym Doktor leci na TVN7 cały czas.

          Warto, tak mi się wydaje, nadmienić, że Hugh Laurie jest w świetnej formie. Trzyma się na nim cała koncepcja tego serialu, a on nadal nie zawodzi. To ciekawe, że "HOuse" wykreował postać większą niż serial jako taki, takie mam wrażenie. Teraz House mógłby naprawdę zostać wykładowcą fizyki na uniwerku, ja wiem... w Pendżabie ?, i można by było to rozkręcic, gdyby tylko Laurie chciał grać. Szpital, Wilson, chorobowe sherlockowanie... pal licho, gdyby tylko House istniał - konwencja i przedmiot akcji zeszłyby na plan dalszy.
    • siostra.bronte "Irina Palm" 09.03.13, 14:44
      Dzisiaj o 20.20 w Kulturze.

      Historia statecznej wdowy, Maggie (Marianne Faithfull), która chce zdobyć pieniądze na leczenie chorego wnuka. Nie udaje się jej dostać kredytu w banku. Próbuje znaleźć jakąś pracę, ale bez efektu, bo nie jest już młoda i nigdy wcześniej nie pracowała.

      Maggie przypadkiem widzi ogłoszenie o pracę na drzwiach nocnego klubu i postanawia wejść. Okazuje się, że praca hostessy polega na czymś innym, niż sobie wyobrażała. Szef klubu, jest nią wyraźnie zaintrygowany. I przyjmuje ją do pracy. Maggie przyjmuje pseudonim Irina Palm...

      Interesująca historia, ale przedstawiona trochę nieprzekonująco. Jakoś zbyt łatwo przychodzi Maggie przejście od spokojnego życia na przedmieściach do pracy w seksbiznesie w londyńskim klubie.

      Nie pomaga też Marianne Faithfull, skądinąd chwalona za tę rolę. Faithfull czasem gra w filmach, ale nie jest profesjonalną aktorką i to widać. Gra monotonnie, na jednej nucie. Przyjmuje wszystko ze stoickim spokojem. Brak tu większych emocji, życia.

      Jak zwykle w kinie brytyjskim ciekawe jest tło obyczajowe. Dobra rola Miki Manojlovica, znanego z filmów Kusturicy, jako szefa klubu. Ciekawa muzyka zespołu Ghinzu. Podoba mi się też przemycony wątek, że Maggie dzięki swojej pracy nabiera pewności siebie. Nie czuje się już za stara i niepotrzebna.






      • grek.grek Re: "Irina Palm" 09.03.13, 15:08
        nie znam tego filmu.
        Dzięki za info i entree, Siostro.
        może być wesoły ;]
        praca dla seniora, to i w Polandzie wkrótce [albo i już] pewien problem, więc
        bohaterka filmu ma szansę wytyczyć pewne nowe trendy ;]

        aktorstwa Marianne Faithfull nie uświadczyłem dotychczas, ale głos rockowy jest to
        zjawiskowy.
        • siostra.bronte Re: "Irina Palm" 09.03.13, 15:22
          Cała przyjemność po mojej stronie :)

          Tak, film dotyka przy okazji problemu ludzi starszych szukających pracy. U nas to jest dramat. Już ludzie po 40-tce są traktowani jako "za starzy". Był taki film sci-fi "Ucieczka Logana". Przedstawiał świat przyszłości, w którym osobnicy po 30-tce byli likwidowani, jako niepotrzebni dla społeczeństwa. Chyba powoli się do tego zbliżamy :)
          • grek.grek Re: "Irina Palm" 10.03.13, 14:58
            albo do rewolty społecznej :]

            wyzwaniem będzie stworzenie systemu socjalnego, który zapewni coraz młodszym
            emerytom jakieś pieniądze, dzięki którym przeżyją. dla tych, którzy będą na nich
            pracować przywilejem będzie sam fakt posiadania etatu i odpowiednio wysokich
            zarobkow. Niestety, pracy dla człowieka będzie coraz mniej, informatyzacja, przeprofilowanie
            rynku, robotyzacja coraz bardziej ogranicza ilość etatów. co kiedyś robiło 20 osób, dziisaj
            robi jedna albo dwie.
            • pepsic Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:09
              Grek, emeryci będą coraz starsi, nie coraz młodsi.
              • grek.grek Re: "Irina Palm" 11.03.13, 15:15
                słusznie, wg zasady 67 - tak.

                trochę byłem nieprecyzyjny.
                wydaje mi się, że w przyszłości ta bariera będzie nierealna do osiągnięcia i trzeba
                bedzie zmienić zasady : wcześniejsze emerytury,z powodu braku realnej mozliwości
                godnego zatrudnienia; socjal choćby tylko za to, że ktoś
                starszy odchodzi z rynku pracy, żeby zwolnić miejsce; etc.

                mało pracy, coraz mniej, a ludzi coraz więcej.
        • siostra.bronte Re: "Irina Palm" 09.03.13, 15:29
          Faithfull zagrała małą rolę w "Intymności". Była chyba koleżanką bohaterki z jakichś zajęć/warsztatów.
        • barbasia1 Re: "Irina Palm" 10.03.13, 14:30
          grek.grek napisał:

          > praca dla seniora, to i w Polandzie wkrótce [albo i już] pewien problem, więc
          > bohaterka filmu ma szansę wytyczyć pewne nowe trendy ;]

          Nie strasz! ;)

          /Wczoraj to ja spałam przed komputerem. Umysł mi się wyłączył. ;)/
          • grek.grek Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:04
            haha ;]

            o kurdesz... mam nadzieję, że przynajmniej sen miałaś dobry ? :]
            mnie się śniło jakoś tak przyjemnie, bez powodu, ale był dobry klimat,
            nawet nie pamiętam dokładnie co, ale pamiętam za to, że przygrywała
            ciągle znajoma muzyczka...
            www.tekstowo.pl/piosenka,zbigniew_wodecki,zacznij_od_bacha.html
            nie wiem, skąd ten kawałek w moim śnie, ale skądś wyskoczył, heh.
            • pepsic Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:34
              Wychodzi, że jednak sie bardziej zgadzamy, niż nie, bo i ja lubię tę pogodną piosenkę;).
              Co do Jana S. Bacha, wczoraj tez miałam do czynienia, ale to całkiem inna bajka:

              www.youtube.com/watch?v=XklyT6YVGjY
              • grek.grek Re: "Irina Palm" 11.03.13, 15:26
                o proszę, jak trafiłem, a raczej we śnie mi się trafiło ;]

                nie znałem, dzięki za link. z Purpli klasyka "Smoke on tha water" najczęściej słuchałem.
                • pepsic Re: "Irina Palm" 11.03.13, 17:31
                  nie znałem
                  ?!! :)
                  • grek.grek Re: "Irina Palm" 12.03.13, 13:21
                    :]
            • pani_lovett Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:50
              Co Ty, nie spałam (w dzień)! Siedziłam przy kompie, przeczytałam Twoje i innych posty, usiłowałam coś napisać, ale nic mi się nie podobało, tylko myslaam o tym jak strasznie mi się chce spać, więc szłam zrobić a to kawę, a to mocną herbatkę, znów wracałam, znów siedziłam chwilę, ale w końcu dałam sobie spokój, wyłączyłam kompa i stwierdziłam, że lepiej odpocząć, a w niedziele usiąść z werwą i jasnym umysłem.

              >mnie się śniło jakoś tak przyjemnie, bez powodu, ale był dobry klimat,

              Świetnie. :)

              A wiesz, że ja wczoraj wieczorem przełączyłam na TVPKulturę, i przez dobrą chwilę oglądałam fragmenty starego programu muzycznego (pokazywany w cyklu "Po trochu wyciągane z lochu, czyli Archiwizja" ), w którym śpiewał Zbigniew Wodecki. A potem i jeszcze Bogusław Mec.

              Uwielbiam głos i piosenki Zbigniewa Wodeckiego.

              :)
              • grek.grek Re: "Irina Palm" 11.03.13, 15:17
                no to Cię Morfeo uwiódł :]

                o proszę, wszędzie Wodecki, hehe.
                zaśpiewał sporo ciekawego, a po latach i tak zostaną Chałupy i Pszczółka Maja,
                co ta popkultura robi z artystą ;]]
                • barbasia1 Re: "Irina Palm" 12.03.13, 16:41
                  > no to Cię Morfeo uwiódł :]

                  No nie do końca.


                  > zaśpiewał sporo ciekawego, a po latach i tak zostaną Chałupy i Pszczółka Maja,
                  > co ta popkultura robi z artystą ;]]

                  Racja, heh.

                  Akurat za piosenką "Chałupy" nie przepadam.

                  Coś muzycznego na wieczór:

                  www.youtube.com/watch?v=Z4hxZbsPsug
                  :)


                  • grek.grek Re: "Irina Palm" 13.03.13, 13:41
                    próbował ;] ?

                    Chałupy wstrzeliły się w lato roku pamiętnego, hehe.
                    taki luzacki kawałek, ciekawe czy Wodecki drugi raz go nagrał, gdyby
                    wiedział, że tak się on do niego przylepi ?
                    ja też nie go nie lubię... kojarzy mi się z gołym Wodeckim ;]

                    dzięki za linki :]
                    • barbasia1 Re: "Irina Palm" 13.03.13, 23:27
                      Próbował i to bardzo. ;)


                      > ja też nie go nie lubię... kojarzy mi się z gołym Wodeckim ;]
                      hihihihi :)))

                      Przegapiłam "Pokutę",
                      świętując imieniny soleniznatki z 13 marca ... :/

                      Good Night and Good Luck ;)
                      • grek.grek Re: "Irina Palm" 14.03.13, 13:41
                        ja też nie oglądałem, chociaż Mania zapowiadała...
                        mialem do wyboru : oglądać od 55 minuty, albo wcale.
                        wybrałem tę drugą możliwość, jak przeważnie w takich wypadkach.
                        Lepsza powtórka w całości niż takie... nie-wiadomo-co.

                        Good Morning and Good... Afternoon :]
                        • pepsic Re: "Irina Palm" 14.03.13, 18:37
                          "Pokutę" Siostra anonsowała:)
                          • barbasia1 Re: "Irina Palm" 14.03.13, 22:59
                            Mania też zapowiadała.

                            :)
                • barbasia1 Re: "Irina Palm" 12.03.13, 16:54
                  A propos Chałup ...

                  www.tekstowo.pl/piosenka,zbigniew_wodecki,na_nasze_cienie_pada_deszcz.html
                  :)
      • pani_lovett Re: "Irina Palm" 09.03.13, 16:12
        Zapowiedź brzmi naprawdę ciekawie, Bronte.
        Postaram się oglądać.
        • er.pa Re: "Irina Palm" 10.03.13, 07:57
          Melduję, że obejrzałam, z zainteresowaniem :) Rozczulił mnie łokieć penisisty (jako osobę wrażliwą na kwestię chorób zawodowych :) Podobała mi się też scena dekorowania gabinetu.
          Duzo myślałam na temat Marianne Faithfull. Wydaje mi się, że ten film zyskal by znacznie, gdyby postać Maggie/Iriny zagrała aktorka zawodowa. Marianne jest bez wątpienia piękna, ale ta jednostajność środków wyrazu gubi część filmu. Sprawdza sie chyba tylko w scenie, w której informuje koleżanki o swoich sukcesach zawodowych. Po tych zastanowieniach doszłam do wniosku, że chyba ktoś dał jej tę rolę dla celów marketingowych. Słyszałam o tym filmie zawsze w kontekście tego, że to ona gra główną rolę.
          Przypadkiem doczekałam do napisów końcowych, i tam sie okazało, że zdjęcia robiono także w Luksemburgu i Niemczech ... Z udziałem statystów ... Ciekawe, czy to Londyn był udawany, czy te przedmieścia.
          I jeszcze jedna ciekawostka - za kostiumy odpowiadała pani o nazwisku Anushia Nieradzik :)
          • barbasia1 Re: "Irina Palm" 10.03.13, 14:19
            A mnie się podobała kreacja Marianne Faithfull. Uprzedzona uwagą Bronte , przypatrywałam się jej uważnie. I dostrzegłam środki wyrazu, bardzo subtelne, owszem, ale jednak, np. w scenie spotkania ze znajomą w drodze do pracy, kiedy opędza się ze zniecierpliwieniem i przestrachem od niej jak od uprzykrzonej muchy, i w scenie ponownego spotkania z tą samą znajomą, kiedy pełna, chcrakterystycznego dla siebie spokoju ale już z pewnością siebie odpowiada na jej zaczepkę i z delikatnym ironicznym uśmiechem, informuje ją, że wie wszytsko o jej romansie ze swoimi mężem.

            Wreszcie w scenie, właśnie, w której informuje swej koleżanki, czym się zajmuje. Kiedy chwali się swoimi sukcesami na jej twarzy po raz pierwszy maluje się ta pewność siebie, wewnętrzne zadowolenie, duma, że potrafi jeszcze coś zrobić i być w tym dobra (nigdy przecież nie pracowała zawodowo)!?

            To świetny wątek, wątek spełnienia się kobiety, która wydawałoby się z racji wieku, braku wykształcenia i szczególnych zdolności, jest na przegranej pozycji i nie ma na to żadnych szans.

            Przykre, że tylko, wypada powiedzieć, że to spełnienie nie miało związku z inną profesją.


            Troche mniej przypadła mi do gustu fabuła, a ponieważ podobał mi się ten film, pomimo budzącego lekkie obrzydzenie wątku profesji bohaterki, nie powiem naiwna, lecz bajkowa. Obraz świata seksulanych przybytków nieco widealizowany, bez ciemnych, mrocznych stron. W roli księcia właściel seksualnego przybytku w Soho, zaskakąująco szlachetny i przywoity, jak na tego rodzaju profesję i środowisko, w dodatku zakochujący się w bohaterce, starzejącym się i nieatrakcyjnym fizycznie kopciuszu, choć pod bokiem ma mnóstwo młodych i ładnych, seksownych i pewnie chętnych kandydatek. Choć nie powiem, miała swój urok bohaterka grana przez Marianne.

            :)
            • siostra.bronte Re: "Irina Palm" 10.03.13, 14:39
              Rola Faithfull wzbudza różne opinie. Moim zdaniem, można było wycisnąć z tej roli więcej. W końcu Maggie przechodzi ogromne zmiany w swoim życiu. Brakuje mi tu większych emocji.

              Tak, wątek dowartościowania się Maggie przez pracę jest chyba najciekawszy. I do tego, ta praca z reguły zarezerwowana jest dla młodych i atrakcyjnych kobiet. Wymowa filmu jest optymistyczna: nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie kariery zawodowej i odniesienie sukcesu :) Chociaż brzmi to mało realistycznie.

              Takie mamy czasy, tak działa kapitalizm, liczy się tylko zysk. Jest popyt, więc jest podaż. Żadna praca nie hańbi. Wręcz przeciwnie, bez pracy jest się nikim. A rachunki trzeba płacić. I tak to się kręci.
              • pepsic Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:01
                Przychylam się do opinii Siostry. Faithfull jest statyczna i nie porywa. Natomiast zgadzam się z Barbasią, wątek miłości do muminkowej kobiety w dodatku pozbawionej seksapilu jest nieprawdopodobny.
                • er.pa Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:30
                  Ale przynajmniej zatrzymali fabułę w takim miejscu, że nie koniecznie potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie :)
                  Ten wątek miłosny jakoś w obie strony dla mnie słabo. Tzn. to, że ona go w jakims sensie zainteresowuje, to widz widzi, ale mnie np. zaskoczyło jej oburzenie po rozmowie mającej miejsce po wyrzuceniu tej drugiej penisistki, w której Maggi oburza się, że on uważa ją tylko za dobry interes. Na tym etapie nic ze strony żadnego z nich nie sugerowało, że jest to coś więcej niz interes. Dla mnie to jej oburzenie było bezpodstawne, nie uzasadnione fabularnie.
                  A co do atrakcyjności Maggie - ona ma (moim zdaniem) piękną twarz, trochę gorzej z resztą (muminkowa sylwetka - brawo pepsic :). A że pan właściciel ja woli od tych smukłych lachonów - oczywiście wpisuje się to w tę przewrotną bajkę, w której Maggie nie tylko odnosi zawodowy sukces, ale i zdobywa księcia - ale może też świadczyć o perwersyjnym guście tego księcia - w końcu lachonów ma na pęczki, a Maggie jest tylko jedna :)
                  Natomiast podobał mi się sposób zakończenia wątku Luizy, to, że z tej wczesnej przyjaźni po wyrzuceniu wini Maggie za odebranie klientów, i to, jak Maggie nie potrai tego ani zrozumieć, ani wytłumaczyć tej zacietrzewionej młodej dziewczynie po przejściach, że jej pretensje są bez sensu. To akurat dla mnie było życiowe.
                  • pepsic Re: "Irina Palm" 10.03.13, 16:03
                    A właśnie, wątki z przyjaciółkami i pseudoprzyjaciółkami, z których jedna przyprawia jej poroże, (jeśli dobrze pamiętam), wydają się najmocniejszą stroną filmu.
                  • pani_lovett Re: "Irina Palm" 10.03.13, 16:40

                    >ale mnie np. zaskoczyło jej oburzenie
                    > po rozmowie mającej miejsce po wyrzuceniu tej drugiej penisistki, w której Magg
                    > i oburza się, że on uważa ją tylko za dobry interes. Na tym etapie nic ze stron
                    > y żadnego z nich nie sugerowało, że jest to coś więcej niz interes. Dla mnie to
                    > jej oburzenie było bezpodstawne, nie uzasadnione fabularnie.

                    Więc ja to sformułowanie zrozumiałam, jako (naiwną) pretensję, o przedmiotowe traktowanie w pracy, że nie jest ona w pracy dla niego człowiekiem, a maszynką do zarabiania pięniedzy.

                    > Natomiast podobał mi się sposób zakończenia wątku Luizy, to, że z tej wczesnej
                    > przyjaźni po wyrzuceniu wini Maggie za odebranie klientów, i to, jak Maggie nie
                    > potrai tego ani zrozumieć, ani wytłumaczyć tej zacietrzewionej młodej dziewczy
                    > nie po przejściach, że jej pretensje są bez sensu. To akurat dla mnie było życi
                    > owe.

                    Tak.
              • pani_lovett Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:27
                siostra.bronte napisała:

                > Rola Faithfull wzbudza różne opinie.

                O na pewno.

                > [...] Maggie przechodzi ogromne zmiany w swoim życiu. Brakuje mi t
                > u większych emocji.

                Pasowała mi niepofesjonalna aktorka ,do tej roli pasowoała mi do Mariann jako prosta niewykształcona, kobiecia z klasy robotniczej. Zakakująco prawdziwie wypadała, według mnie.

                Ale rozumiem Twoje, Wasze (Pepsic, Er.pa) odczucia.

                > Takie mamy czasy, tak działa kapitalizm, liczy się tylko zysk. Jest popyt, więc
                > jest podaż. Żadna praca nie hańbi. Wręcz przeciwnie, bez pracy jest się nikim.
                > A rachunki trzeba płacić. I tak to się kręci.

                Więc właśnie, czy dziś żadna praca nie hanbi? Czy praca, którą wykonuje Maggie nie hańbi? Syn jest przecież zaszokowany, przerazony, każe jej natychmiast rzucić pracę.
                • siostra.bronte Re: "Irina Palm" 10.03.13, 19:58
                  No, oczywiście, syn i przyjaciółki są zszokowani. Ale, generalnie, teraz jest większe przyzwolenie na moralnie podejrzane zajęcia, bo i czasy są ciężkie.
        • grek.grek Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:05
          wygląda na to, że mnie jednemu się nie udało obejrzeć :]
          czekam na powtórkę, uzbrojony w Wasze recenzje i uwagi.
          Dzięki :]
          • pani_lovett Re: "Irina Palm" 10.03.13, 15:52
            grek.grek napisał:

            > wygląda na to, że mnie jednemu się nie udało obejrzeć :]
            > czekam na powtórkę, uzbrojony w Wasze recenzje i uwagi.
            > Dzięki :]

            Lektura obowiązkowa!

            I dziekujęmy tym razem Bronte za zapowiedź i zachętę.
            • siostra.bronte Re: "Irina Palm" 10.03.13, 17:51
              Miło mi. Chociaż moja zapowiedź nie była entuzjastyczna :)
              • pani_lovett Marianne Faithfull - ale była z niej laska! 10.03.13, 20:14
                Zapowiedź, nie była entuzjastyczna, fakt, mimo to zabrzmiała interesująco, bo i temat filmu ciekawy.

                Znalazłam zdjęcia Marianne Faithfull z czasów młodości - ależ była z niej laska ...


                mariannefaithfull.tumblr.com/


                :)

                :)




                • siostra.bronte Re: Marianne Faithfull - ale była z niej laska! 10.03.13, 20:38
                  Tak myślałam, że temat filmu będzie zachęcający :)

                  Dzięki za linka, fajne fotki z epoki. Owszem, była ładna, chociaż nie w moim typie :)
                  • pani_lovett Re: Marianne Faithfull - ale była z niej laska! 11.03.13, 21:12
                    :)
    • grek.grek "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądaliście? 10.03.13, 13:43
      Obejrzeliście ?
      [jakby co, to dzisiaj powtórka, o 23:10 w Jedynce]

      Nie doczekałem się, niestety, rozwinięcia osobowości Dillingera : dlaczego na banki
      napada, czy było coś w dzieciństwie, młodości co go ukształtowało w kierunku
      wyboru drogi przestępczej, po co mu te pieniądze...? Nie wiem, może czegoś nie
      zarejestrowałem, nie załapałem, ale zakończyłem oglądactwo z poczuciem niedosytu.
      trudno było zająć stanowisko wobec bohatera - niby przedstawiany jest całkiem pozytywnie,
      nie rabuje biednych, wobec przyjaciół lojalny, dla swojej dziewczyny ryzykuje wolnośc albo
      i życie nawet, gra na nosie policajom... Szkoda jednak, że cała historia jest opowieścią o
      drodze życiowej Dillingera, a nie o nim samym. Michael Mann lubi akcję, ale np. w "Gorączce"
      bardzo dobrze przedstawił portrety złodzieja i policjanta, tak od siebie oddzielonych wzdłuż
      stosunku do praworządności, a tak podobnych sytuacją życiową, definicją siebie samego i
      podejściem do świata, tak bardzo, że aż sympatyzującym ze sobą. We "Wrogach..." Mann nie ma Pacino i de Niro, ale ma Deppa i Bale'a, nie tworzy ani ciekawej relacji między nimi [poza jedną słabo rozwiniętą rozmową, kiedy Dillinger zostaje złapany (na krótko), nic się na tej linii nie dzieje, agent FBI nie jest w ogole rozbudowaną postacią, jest ograniczony do roli tropiciela; bliżej mu tutaj do Tommy Lee JOnesa w "Ściganym" ]. Próbuje kreować wątek miłosny, ale jakby nie wyraziści Depp i Marion Cottilard, to i ta próba okazałaby się niewypałem, brakowało w tym jakiegoś akcentu, który by całą relację uwiarygodnił, był punktem odniesienia w myśleniu o niej.

      Dillnger - romantyk gangsterskiego rzemiosła ? poszukiwacz przygód ? dorobkiewicz ? wygodniś, który nie chciał pracować, ale chciał luksusowo mieszkać ? Co to za postać ? Tego sie nie dowiedziałem ? a Wy ?

      Świetna jest scena otwierająca, ucieczki z więzienia.

      Potem scena napadu na bank, szybka, treściwa, dobra inscenizacja strzelaniny.
      mocna scena przesłuchania Billie przez agenta FBi, który nie miarkuje się w metodach
      przymuszania jej do szczerości.

      Bardzo udany moment, kiedy w kinie przed filmem leci ichnia "kronika filmowa' i pokazywane jest na wielkim ekranie zdjęcie poszukiwanego Dillingera, lektor mówi "on może być wśród was, rozejrzyjcie się na boki, w prawo... w lewo... może tam gdzieś siedzi" - cała sala, jak podczas wymiany tenisowej, rozgląda się synchronicznie na boki, tylko jedna głowa w tym morzu pozostaje nieruchoma, to sam John Dillinger :]

      Bardzo dobrze rozegrany finał, z akcją pod kinem, dobrze zbudowany nastrój, sam strzał, moment smierci, bez pantomimy żadnej, surowo, krótko. W dodatku, nie wiem, jak Wy, ale do końca myślałem, że on wie, iz jest kablowany przez tę kobiecinę [nie pamiętam, kim ona była dla niego] i rozgrywa z policajami jakąs partię szachów, nie pójdzie do tego kina ostatecznie, a jak nawet pójdzie,to wymknie się jakoś tak, żeby ich zrobić w bambuko, a samemu przeprowadzić jakiś numer [nie bardzo domyślałem się jakiego typu i w jakim celu, ale liczyłem na inwencję scenarzystów, hehe]

      świetnie też Johnny Depp zagrał scenę, kiedy Billie zostaje aresztowana, on to widzi siedząc w aucie, nawet wychodzi, żeby ją odbić, ale zaraz wraca, bo agentów FBI jest zbyt wielu, a on ma tylko pistolet i co najwyżej mógłby zginąć. Wraca więc do auta i płacze po stracie. To mu wyszło. Tutaj Dillinger coś powiedział o sobie.

      Zatem, były dobre sceny, ciekawe momenty, punkty jasne na mapie, ale całości zabrakło
      głębi, wg mnie. Akcja, on ucieka, oni go tropią, on kolejno traci towarzyszy, oparcie i schronienie w półświatku, a potem i dziewczynę, wreszcie...bang ! Koleje losu, ale nie koleje charakteru i ducha. Nie wiadomo tutaj tego kim naprawdę był, jaki był i po co był.

      Scena,kiedy Dillinger wchodzi na komisariat policji, spaceruje, przygląda się ścianom na których rozwieszone są mateeriały dowodowe, zdjęcia i notatki z prowadzonego przeciw niemu dochodzenia, dookoła pracują policjanci, niektórzy siedzą i oglądają mecz, on się ich nawet pyta "jaki wynik ?",a oni mu odpowiadają - i on całkowoicie nietknięty wychodzi stamtąd, efektowna, oniryczna niemal, ocierająca się o absurd [nikt go nie rozpoznaje, nawet ten agent FBI, który go o wyniku informuje]... identyczna scena jest w 4 sezonie "Dextera", kiedy poszukiwany przez policje Trinity odwiedza jej siedzibe. Tyle, że w tym przypadku policja nie miała rysopisu poszukiwanego.

      sprawdziłem, premiera "Wrogów"miała miejsce 18 czerwca 2009, 10 odcinek 4 sezonu Dextera [czyli, ten właśnie opisywany] 6 grudnia 2009.
      a więc albo wpadli na to scenarzyści niezależnie od siebie, albo jednak 'dexterzyści' zacytowali "publicenemistów" :]
      • siostra.bronte Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 13:52
        Dzięki :)
        Nie oglądałam. Nie przepadam za filmami o gangsterach, choćby i legendarnych. Do tego Depp działa na mnie zniechęcająco :)
        • grek.grek Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 15:08
          moja przyjemnośc :]

          o, nawet w rolach fikuśnych Johnny nie wzbudza Twojej sympatii ? :]
      • pepsic Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 15:17
        Mi też sie nie udało. Trafił mi sie prywatny koncert Deep Purple ;), a wcześniej spektakl muzyczny teatru Buffo "I love you":)
        • pani_lovett Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 15:32
          pepsic napisała:

          > Mi też sie nie udało. Trafił mi sie prywatny koncert Deep Purple ;),
          8-O
          O! Deep Purple przyjechali do świętego miasta??? ;))

          > a wcześniej spektakl muzyczny teatru Buffo "I love you":)

          W takim razie. Piękny wieczór!
          • pepsic Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 15:46
            Owszem zawitali, ale tylko na odkurzonym nośniku z super koncertem na żywo z 1994 roku [nie żebym się chwaliła;)]

            A dziękuje. Przyjemny:)
            • pani_lovett Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 16:31
              pepsic napisała:

              > Owszem zawitali, ale tylko na odkurzonym nośniku z super koncertem na żywo z 19
              > 94 roku [nie żebym się chwaliła;)]

              Też świetnie! :)

              Ale spektakl Buffo już na żywo? Jakieś znane twarze zawitały?

              studiobuffo.com.pl/?p=1341
              Z opisu wynika, że spektakl bardzo fajny!?

              :)
              • pepsic Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 10.03.13, 20:57
                Rafał Królikowski, jak podejrzewałam wątłej postury i Magdalena Smolara, którą kojarzę z telenoweli "Samo życie". Jednak największą furorę wzbudzając salwy śmiechu zrobił nie znany mi Mariusz Kiljan, Aż sie prosi, aby go ktoś odkrył dla filmu, aby zastąpił niezbywalnych Szyców i Karolków.

                Temat zawsze na czasie: relacje i związki damsko-męskie na różnych etapach życia w kilkunastu scenkach rodzajowych satyrycznie i trafnie pokazane. Z tym, że nie zabrakło bardziej smutnych akcentów.

                Ps. Barbasiu, Mania ma racje, aby nie karmić trolla.
                pzdr. :)
                • pani_lovett Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 11.03.13, 21:31
                  Mariusz Kiljan gra w filamch (znam Mariusza Kiliana) , ale fakt faktem jeszcze nie niedoczekał się dobrej, ciekawej roli, dzięki , której zapisałby się mocno w pamięci widzów .

                  Dzięki, Pepsic, za zaspokojenie mej ciekawości i wzbogacenie wątku o wieści z TEATRU.

                  > Ps. Barbasiu, Mania ma racje, aby nie karmić trolla.
                  > pzdr. :)
                  Niech mi się komputer zawiesi, niech klawiatura zablokuje, jak jeszcze raz odpowiem trollowi.
                • grek.grek Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 13:34
                  Mariusz Kiljan, krajan :]
                  fakt, teatralny aktor i chyba mu się do kina nie pali.

                  pamiętam go także z PPA sprzed paru lat, śpiewającego
                  tekst inspirowany "Moskwa,Pietuszki"; wspaniały tekst, wspaniałe
                  wykonanie, wspaniały chórek, w ogole wspaniały koncert, bardzo
                  polecam, Marysia Peszek śpiewała do Nietzschego, tekst do "Pachnidła" w
                  wykonaniu p. POrczyka - też znakomity, Magda Kumorek - do Becketta,
                  kapitalna Kinga Preis z monologiem Mefista, cudowna Bogna Woźniak z
                  monologiem Ofelii, uff - mnóstwo tego, a całość doskonale przygotowana
                  scenograficznie i inscenizacyjnie.

                  widzę, że Kiljan jest dostępny, zatem :
                  www.youtube.com/watch?v=lQSnTNZ_s4w
                  nie wiem, czy całośc jest w sieci, spróbuję poszukać.
                  to była bodaj 30 gala PPA.
                  • barbasia1 Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 16:09
                    grek.grek napisał:

                    > Mariusz Kiljan, krajan :]

                    Karajan?
                    T w ó j?
                    8-O

                    /A ja byłam święcie przekonana (mój nos detektywa podpowiadał mi), że piszesz z przeciwnego końca naszego kraju!?/


                    Zawodowy występ Kiliana.

                    :)


                    • grek.grek Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 16:31
                      hehe, napisałem trochę przewrotnie, bo jest on związany z Wrocławiem zawodowo i
                      zdaje się także lokalizacyjnie :]
                      • barbasia1 Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 16:49
                        Aaaa, to teraz wszytsko rozumiem. :)
                        Czyli jednak dobrze myślałam.
                        W takim razie krajan.

                        Cześć, Greku! Miło Cię widzieć! :)
                        • grek.grek Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 13.03.13, 13:18
                          cześć, Barbasiu :]
                          tak to sobie wykoncypowałem, hehe - krajan, jak najbardziej.

                          • barbasia1 Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 14.03.13, 23:07
                            Cze! ;)

                            Byłam we Wrocławiu trzy albo cztery razy. Bardzo miło wspominam wszytskie pobyty.
                            Piękne miasto.

                            :)
                            • siostra.bronte Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 14.03.13, 23:13
                              Napiszę herezję, ale Wrocław podoba mi się bardziej niż Kraków :) Szkoda, że byłam tam tylko raz i to krótko.
                              • barbasia1 Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 17.03.13, 11:49
                                Kraków znamo wiele lepiej niż Wrocław, poza tym z Krakowem wiąże się mnóstwo różnych sympatycznych wspomnień (np. jedenie pizzy w towarzystwie najparwdziwszego nowojorskiego ochroniarza Henrry'ego Kisingera, ha!) A poza tym to naprawdę pięken miasto. Nieodmiennie za każdym razem robie na mnie potężne wrażenie Wzgórze Wawelskie, o każdej porzee dnia i nocy. Albo konstrastująca z nim przycupnięta w pobliżu Wzgórza malutka sypiąca się Kossakówka ...

                                :)
                  • pepsic Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 18:57
                    Świetne wykonanie! Słucham po raz trzeci:)
                    Szkoda, że telewizja misyjna nie pokazuje choć w skrócie PPA, zamiast plastikowej tandety.
                    Może w takim razie lepiej, żebym nie pchała Kiljana do filmu, Kumorek tak średnio wyszło.
                    • maniaczytania Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 12.03.13, 19:32
                      Kilian znakomicie zagral w "Czasie honoru", jego postac - szuja nieziemska szczegolnie wyszla na czolo w ostatniej serii - pan Mariusz sprawil, ze zdecydowanie w tej serii wlasnie dal sie zapamietac, jako jedna z lepszych kreacji (tuz po rewelacyjnej roli Karola Ryszkowskiego w wykonaniu Lukasza Konopki).
                    • grek.grek Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 13.03.13, 13:39
                      o, znaczy się - przypadło Ci do gustu :]

                      koncert galowy 30 PPA był w Trójce publicznej, to pamiętam.
                      chyba nawet dwa razy.
                      w tym roku - trudno powiedzieć, może z jakimś poślizgiem też
                      pokażą ?
                      jakby co, to dam znać.

                      ot, proza życia...
                      czasami wysokopłatna rola w serialu daje jedyną mozliwość spłaty kredytu... albo pojawia się
                      dziecko,o które trzeba zadbać... sama wiesz - aktorzy teatralni czasami po prostu nie mają wyjścia. Czasami gaża z serialu daje zaplecze dla rozwoju zawodowego w niszowych, mało dochodowych projektach.
                      z tego, co Mania pisze - Kiljan też serialowo się udzielił.

                      inna sprawa z tymi, którzy nie głodują, a mimo to w serialach coraz to nowych się wycierają. co ja mówie - w serialach... w telenowelach słabych :]

                      swoją drogą, Polska ciągle jest w tyle za światowymi trendami w tej materii.
                      w Ameryce czy w Europie powstają seriale dziejące się w świecie polityki, thrillery, historyczne, a jak materia wytarta, to pomysł oryginalny a'la "HOuse" czy "Sherlock", ktorego nam Siostra tak zawodowo opowiada.

                      a w Polsce ? telenowele albo powielające te same tematy i kopiujące bohaterów obyczajówki.
                      czasami tylko "Glina" albo "Pitbull".
                      Coś jest znamiennego w tym, że chyba żaden polski serial nie doczekał się licencji na Zachodzie, żaden nie konkuruje z zachodnimi w ramowkach obcych stacji, żadnego np. Czesi nie pokazują, a pokazują oni i amerykańskie hity, i koprodukcje [Borgiowie] i duńszczyznę [wiadomo którą], a sama TVP daje brytyjską "Abbey", którą opisujecie.

                      żadnego pomysłu.
                      jakiś wywiad kiedyś czytałem z gościem, który wymyślił [albo współ-wymyślił] bodaj "Zakazane imperium" [Boardwalk Empire]. Pada w tej rozmowie pytanie "jak zainteresować swoim pomysłem HBO ?", na co odpowiedź brzmi "pokazać im coś, czego dotąd nie widzieli" :]


                      • pepsic Re: "Wrogowie publiczni", jak wrażenia ? oglądali 14.03.13, 18:56
                        Yes!

                        W takim razie czekam na sygnał.Tylko mam wątpliwości, czy radio potrafi oddać w pełni klimat piosenki aktorskiej.

                        Nie mam nic przeciwko udziałowi aktorów,w tym z wyższej półki w serialach i serialikach, a nawet w reklamach. W końcu to ich zawód i chleb. Mogę mieć tylko pretensje do decydentów telewizyjnych, że ogłupiają nimi naród. Mi chodzi jedynie o zachowanie twarzy. Taki Frycz, aktor wybitny, na chleb z pewnością mu nie brakuje, a bierze udział w tylu żenujących szmirach. Tego nie potrafię zrozumieć. Dzieci dziećmi, prawie wszyscy je mają, a nie wszyscy się sprzedają.

                        Informacyjnie zapodam, że licencję na "M jak miłość" zakupiła Rosja, co nie zmienia faktu, że krucho w tej materii. No i nie można zapomnieć o starej, dobrej "Stawce większej, niż życie" robiącej w swoim czasie furorę za granicą. A propos, wspominałeś o Hermanie Brunerze
                        ( świetne skojarzenie z Hansem Landą), otóż Emil Karewicz skończył wczoraj 90 lat (!).
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 10 11.03.13, 11:15
      Link do tego odcinka wkleję na końcu, w jutubie luksus kończy się na # 9, więc
      poszukam "10"-tki, skończywszy pisać.

      Stanęło na czym ? Aha, na tym że zdemaskowany przez Sarę i Meyera, idących tropem losów auta w którym znaleziono trupa Nanny Larsen, starszy pan z magistrali, nadzorujący przyjazdy i odjazdy aut należących do sztabu Troelsa Hartmanna i Urzędu Miasta zeznaje iż tamtego wieczora auto zostawione pod szkołą - zabrał, zatankował i odstawił na parking pod UM. Ktoś je stamtąd zabrał, zakosiwszy uprzednio kluczyki z tablicy, na której wisiały. Starszy pan próbował dowiedzieć się, kto to zrobił, ale taśma z monitoringu tej całej portierni została skradziona. Ktokolwiek wziął wtedy ten samochód - może być mordercą.

      I teraz... Wprawdzie widoku z taśmy monitoringu portierni - nie ma, ale za to jest taśma z kamery przemysłowej zamontowanej na parkingu. Sara i Meyer wchodzą w jej posiadanie, na kasecie jest moment, kiedy o godzinie 19:55 ktoś, jakiś wysoki facet, zabiera samochód i odjeżdza z parkingu. Nie widać,kto to, wychodzi on z windy w taki sposób, że ukryty jest za kilkuosobową rodziną, nie sposób go zobaczyć, widać tylko że wychodzi, wsiada i odjeżdza. Tak więc - Sara w tym momencie była w szkole, potem spotkała się na chwilę z Ramanem, a następnie : najprawdopodoniej z tym facetem z samochodu.

      Sara i Meyer oglądają ten film razem ze swoim szefem, Buchardem. Sara wyrokuje, że trzeba znów zacząć grzebać wśród ludzi Hartmanna. Buchard się zamyśla po same uszy, potem idzie zadzwonić,a następnie wraca i poleca Sarze i Meyerowi, żeby sprawdzili papiery... ochroniarzy, portierów itp. Sara na to, że to musi być ktos wyżej postawiony, ktoś kto kupował Sarze drogie prezenty [znalezione w jej domu cholerycznie kosztowne kozaki], a nie jacyś bogu ducha winni pomywacze czy roznosiciele pizzy. Buchard nie chce się przyznać do kogo zadzwonił, zbywa wkurzonych detektywów, jakby byli dzieciakami. Gość chodzi na jakimś pasku, to pewne. Wzywa Sarę na cztery oczy i dobitnie mówi, że jak coś każe, to tak ma być.

      Sarze przychodzi jeszcze do głowy, żeby raz jeszcze sprawdzić telefony z komórki Nanny. Meyer na to, że nie było tam połączeń z jakimiś "ochroniarzami". Ale Sara upiera sie, żeby jednak przejrzał je ponownie. Meyer koniecznie chce wiedzieć, co Buchard powiedział Sarze, ale ta nic nie zdradza, może w zamyśleniu go nawet nie słyszy ;] Dostaje dodatkowo telefon od jakiejś kobieciny, która sugeruje, że wie, iż policja grzebała na portierni, a jest jeszcze monitoring ze jubla sztabów Hartmanna i Brehmera z tamtego wieczora. Rozmowa się urywa, w sumie jest dośc enigmatyczna, ale babka się najpierw przedstawiła, więc jakby zgłosiła swoją gotowośc do pomocy. Tak to zrozumiałem.

      Szwed Sary wyjeżdza, mimo że Sara próbuje go zatrzymać na lotnisku. Niech jedzie, przydał się, niech jej gitary nie zawraca i zrozumie, że ona musi to rozwiązać, bo inaczej nie uśnie do konca życia i nigdy sie nie uspokoi, zawsze będzie o tym myśleć i będzie nie do życia. Fabularna komplikacja swoją drogą, a to, że ludzie w realu często nie mogą zrozumieć tak prostych spraw - to co innego ;]

      Meyer sprawdza te połączenia z komórki Nanny i faktycznie coś nie pasuje - zarówno z listy połączeń w jej komórce jak i z listy, którą oni sporządzili niektóre numery zostały skasowane. Pierwszy miał do nich dostęp Buchard. Zdaje się, że człowiek próbuje chronić zadek jakiemuś dygnitarzowi.

      Hartmann ma spotkanie z przedstawicielami 4 stronnictw, zdaje się że ze skrzydła demokratycznego, z którymi chce szukać możliwości koalicji. Wymienia to, co programowo ich łączy [ekologia, poparcie dla redukcji Co2, pomoc seniorom, gospodarstwom domowym, dbałość o rodziny z dziećmi]. Brehmer, jako urzędujący burmistrz, nie pomógł im realizować ich pomysłów, Hartmann sugeruje, że na niego mogliby liczyć, nawet rozpiskę przygotował. KLuczowym gościem jest tutaj Jens Holckt - i on ma zastrzeżenia, że raz - Brehmer nie jest taki kiepski, dwa - Hartmann nie ma pleców w rządzie, a przecież jak przyjdzie do ustalania budżetu miasta itd., to chody na samej górze będą istotne. Jens wychodzi, a za nim cała reszta.

      Hartmann łapie go jeszcze na cztery oczy, najpierw próbuje przekonać argumentami serca, ale kiedy Jens ciągle się opiera wyciąga argument z kieszeni, że Brehmer niedawno odbył tajemniczą podróż na Łotwę - oficjalnie biznesową, nieoficjalnie... na jego konta wpłynęła spora suma pieniędzy. Korupcja ? Lewe interesy ? Jens nie bardzo chce tego słuchać, ciągle ględzi o tym, że Hartmann nie ma poparcia tam-wyżej. Hartmann prosi, w takim układzie, Rie, żeby pogadała ze swoim starym, który gdzieś tam w kręgach rządowych się obraca, jako były polityk wysokiego szczebla. Kiedy Hartmann wychodzi po jakieś wino, czy cośtam, poijawia się MOrten, przynosząc informację że policaje węszą wokół parkingu. Rie pyta o co chodzi, ale Morten nie wie nic.

      Theis Larsen siedzi w policyjnym areszcie, z trudem znosi ten fakt, a z kolei jego żona nie zasypia gruszek w popiele. Pernille odwiedza swoją młodszą siostrę, CHarlotte, z którą Nanna się dobrze dogadywała, nawet pracowały razem - w klubie nocnym, w którym własnie odbywa się teraz to spotkanie, Charlotte ma tam etat, a Nanna dorabiała w wakacje. Pernille dręczy pytanie, dlaczego latem tego roku popsuły sie relacje między Nanną, a Theisem, dlaczego Nanna zrobiła się taka skryta. Charlotte niespecjalnie chce coś powiedzieć, duka, jąka się, że może to okres dojrzewania, że w sumie nie wie nic, ale zapewnia Pernille,że Theis był i jest 'dobrym ojcem". Nie mówi jednak nic konkretnego.

      Wg wszelkich ustaleń, Nanna nigdy nie była na tej portierni w magistrali, nic ją nie łączy z Urzędem Miasta. W kieszeni kurtki dziewczyny znaleziono 2 klucze, ale w żaden sposób nie pasują one do żadnego z budynków użyteczności publicznej będących pod nadzorem Urzędu Miasta. Sara znajduje sposób, by oficjalnie zajśc raz jeszcze do magistratu, zwanego magistralą ;] - pyta Burccharda, kto sprawdzał połączenia z telefonu Nanny, on na to, że nie wie, ale na pewno nie on sam [kłamie]. Sara na to, że może to byłyby jakiś punkt zaczepienia odnośnie tych ochroniarzy i portierów. Burchard zgadza się,żeby to sprawdzić.

      Tymczasem zjawia się, chyba sam się zgłosił ?, taksówkarz, który krytyczneg wieczora, jak utrzymuje wiózł Nannę Larsen. Nie jest pewien na 101 %, że to była ona, ale na 99% - i owszem. Woził ją między 22:27 a 22:45. Docelowo zawiózł ją do Groningen, zapłaciła,a on odjechał. W międzyczasie jednak - mieli postój. Na ulicy Jakiejśtam, na tyłach Urzędu Miasta [nieźle się składa, nie ?]. Nanna wyszła, poprosiła żeby taksiarz zaczekał, więc on czekał, ona wróciła za kilka minut i pojechali dalej. Tyle. Znów jakiś mały trop jest. Najpierw Nanna zaszła więc do Ramy Kemala, wzięła taksę i dalej - jak wyżej, w Groningen trop się urywa.

      Hartmann z Rie wpadają na koncept, że dałoby się zyskać przychylnośc samego premiera, a zatem dać Jensowi to czego mu brakuje by wejśc z nimi w alians, ale musieliby odpalić premierowi działkę, czyli w jakiś sposób sprawić, że i on na wyborczym sukcesie Hartmanna zyska. MOże za pomocą ogłoszenia, że jest on współtwórcą ich programu integracyjnego [z napływowymi Arabami] ? Czemu nie, tutaj nie ma nic za friko. Hartmann poleca Rie działać, zorientować się co mogą dostać od kancelarii premiera. I wychodzi z niego idealista, kiedy MOrten oponuje, że nie powinni dzielić się swoim kapitałem wyborczym - Hartmann rzuca "niewazne, kto zbierze laury, jesli nasze idee zostaną zrealizowane". Rie cichaczem podpytuje Morrtena, co tam z policajami i parkingiem, ale ten nic nie wie.

      Do Larsenów przychodzi znów gostek z banku i znów truje Pernille, że powinni szybko sprzedać drugi dom, że hipoteka, kredyty itd., że obciążenia finansowe mają za duże. Przy okazji znienacka Pernille dowiaduje się, że Nanna miała konto w tym banku. A na koncie 11 tysięcy koron. Duża kasa. SKąd ją miała ?




      • grek.grek FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 12:19
        Dorabiała sobie u nich, w tym klubiku, ale to kieszonkowe raczej, a nie tak duża suma. Wpłaty były regularne, aż do lata, wtedy ustały. Pernille jest ofk w 103 % zaskoczona, odkrywanie tajemniczego życia córki zaczyna trochę ważyć...

        Podczas widzenia z Theisem, oprócz rutynowych pytań i uścisków, Pernille pyta go o to konto Nanny, o te 11 kafli, ale mężulo nic nie wie.

        Sara spotyka się z tą kobieciną od videotaśmy z politycznego jubla z wieczora feralnego piątkowego. O ile dobrze kumam - jest to dziennikarka. Nie chce Sarze pokazać tej kasety con amore, Sara najpierw sugeruje że może zdobyć nakaz, co by tę taśmę obejrzeć, ale staje na tym, że dziennikarka dostanie temat/info jako pierwsza, kiedy już Sara rozwiąze sprawę. Na tasmie widać, jak Jens HOlckt kręci się, kręci, aż nagle wychodzi cichaczem ze spotkania. I już nie wraca. Sara pyta dziennikarkę, co wie o tym Jensie - ona na to, ze same plotki, ale... możliwe, że miał romans pozamałżeński [coś by się tutaj zgadzało...].

        Zatem : auto wyjechało z parkingu Urzędu Miasta o 19:55. wg tego filmiku - 15 minut wcześniej Jens opuścił spotkanie polityczne w Urzędzie Miasta. MOże Jens miał jakiś pokój hotelowy, punkt schadzek romansowych ? poproszony wcześniej przez Sarę, by sprawdził okoliczne hotele pod kątem bywania tam politykow, Meyer - przez telefon informuje, że nic nie znalazł.

        Przed wieczornym spotkanie [debatą wyborczą ?] z Brehmerem, Hartmann spotyka się raz jeszcze z Jensem Holcktem.Troels pokazuje mu terminy wizyt premiera na jego wyboirczych spotkaniach, ale Jens ciągle jest nieprzekonany, do tego - wyraźnie się denerwuje i kopci pety jak parowóz. Może powód jego obiekcji jest taki, że - jak informuje Hartmanna na osobności Rie - Jens uczestniczył razem z Brehmerem w tej "podróży na Łotwę", a więc możliwe, iz po prostu nie może go teraz opuścić ze swoim stronnictwem. Lewe interesy, ekonomiczne zależności wiąża ludzi bardziej niż pokrewieństwo ;] Jens duka, że się zastanowi, zwierza się wstępnie że "zrobił głupstwo...", staje na tym, że "potrzebuje czasu".

        Ledwie Jens wychodzi, a do biura Hartmanna wparowuje Sara. Chce rozmawiać z Troelsem, Rie próbuje ją odwieść od zamiaru, zbyć, Hartmann też nie za bardzo rozumie, co jeszcze zostało do wyjaśniania. Odsyła Sarę na terminy swoich spotkań jako urzędnika. Sara jednak nie zamierza czekać - mówi mu po kolei o aucie, parkingu, że ktoś nim wyjeżdzał z partkingu w trakcie jubla politycznego, że Jens wtedy wychodził i czy Hartmann widział go później tego wieczora.. Hartmann słucha i nie przerywa, jest skonsternowany, a Rie nawet nie wychodząc z pokoju wydzwania Burcharda. Potem daje Sarze telefon, Sara słucha, zapewne zbiera ochrzan od szefunia i wychodzi.

        Wieczorem, podczas debaty z Brehmerem, idąc na nią, Hartmann będzie jednak o tym co usłyszał pamiętał, rozpytywał Mortena i Rie, ale oboje poradzą mu by się skupił na polityce.

        Sara przegięła do końca.Na komisariacie Burchard oznajmia jej, że odsuwa ją od sprawy i że zaczyna ona robotę w Sztokholmie. I nawet na rękę jej poszedł, bo nie powiedział, jak tutaj "namieszała" :] Śledztwo dostaje Meyer.

        Ale Sara nie moze odpuścić. Pali i zastanawia się, wzrok jej pada na klucz, ten znaleziony w kurtce Nanny. Bierze go i jedzie na miejsce wskazane w zeznaniach przez taksówkarza.

        Larsen zostaje wypuszczony z aresztu. Jego kumpel,Vagn, złożył zeznanie, że to on namówił Theisa do napadu na Ramana Kemala, co poprawia sytuację Larsena, a przy okazji adwokatka załatwia mu wolną stopę.

        Tymczasem w chacie Larsenów dochodzi do rozmowy Pernille z Charlotte. Ciekawe rzeczy się okazują... Pernille dostaje jakiś list, na nazwisko Nanny, w srodku są chyba jakies życzenia, czy coś ? W każdym razie Pernille znów bierze w magiel Charlottę. Pyta ją, jak długo pracowały razem w tym nocnym klubie, co tam Nanna robiła, co się działo tamtego lata, skąd te 11 tysiaków na koncie... i CHarlotte się pruje - najpierw musi "spytaj Theisa", ale Pernille jest na skraju i nie zamierza jej wypuścić ze szponów. Charlotte mówi więc wszystko : że Nanna spotykała się z kimś, nie wiadomo z kim, i nie był to seks za pieniądze, Nanna wyglądała na zakochaną. Coraz częśćiej spóźniała się do pracy, któregoś dnia nie przyszła wcale. Charlotte zaniepokojona zadzwoniła po Theisa - przetrząsnęli pół miasta i znaleźli ją w jakimś hotelu. Nanna była nawalona jak szpadel. Pewnie to był ten moment - wtedy się relacje córki z ojcem posypały. W każdym razie Pernille jest wkurzona na Charlotte, że nigdy jej o tym nie opowiedziała, że wtedy nie zadzwoniła do niej raczej niż do Theisa. Każe się jej wynosić z domu. Na zimno, bez nerwów, ale wzrok killera - jest, u nich to chyba rodzinne.

        Meyer dzwoni do Sary z informacją, że wg Jens Holckt wyjechał z parkingu... własnym autem. Coraz lepszy mętlik ;]
        Sara jednak ma inne sprawy - zdaje się, ze jest w Groningen i próbuje tym Nanny kluczem otworzyć jakieś drzwi przy ulicy,którą zostawił im taksiarza podczas przesłuchania. KLucz jednak nie pasuje do żadnych. Przez telefon Sara pyta Meyera, czy wg tego, co sprawdzał - w Groningen jacyś politycy wynajmują mieszkania. Meyer na to, że tylko Liberałowie [stronnictwo Hartmana] mają tam jakieś swoje biuro.
        Meyer podaje jej dokładny adres ulicy i numer pokoju - 130. Sara wjeżdza windą, jakieś czerwone refleksy neonów zaa szyby odbijają się w ciemności windy, normalnie jakby do piekła wjeżdzała ;]

        Wchodzi do tego pokoju,a tam... demolka, potłuczone szkło, ślady krwi na kanapie, na ścianie, a dookoła walają się sterty plakatów wyborczych z dziobem Hartmanna.

        Jednocześnie Meyer z policyjnym technikiem analizują tę taśmę z parkingu. Zatrzymują stopklatkę, kiedy auto przejeżdza obok kamery i dzięki refleksowi światła widać twarz kierowy - probują powiększyć i jakoś ją wyraźniejszą uczynić...

        Meyer ogłasza przez telefon Sarze : chyba wiem, kto prowadził to auto...
        na co Sara z tego pokoju 130 : ... myslę, że to Troels Hartmann.
        I wzywa Meyera,żeby przyjechał na miejsce.

        coraz trudniej nadążyć :]
        ale i coraz ciekawiej się robi, jak oni to napisali ???
        a to dopiero połowa.

        LINK zaraz jakiś spróbuję znaleźć.
        Stay tuned.

        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 12:24
          orajt, kliknijcie "continue as a free user" w środkowej tabelce i dalej się połapiecie [2 strony przekierowujące do usunięcia i będzie ekran z "click to play"].

          www.putlocker.com/file/DB55DC5B9CEF06E4
          • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 14:49
            Dzięki :) Wszystko dokładnie opisane.

            Wydaje mi się, że Pernille dowiedziała się o pracy Nanny w nocnym klubie dopiero po otrzymaniu informacji o jej rachunku bankowym z dużą kasą. Wzięła Charlotte w obroty i ta się przyznała, że razem pracowały.

            Tak, napięcie rośnie :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 15:09
              a tak, masz rację.
              mój błąd, zamieszałem w tym wątku.
              rzeczywiście, w rozmowie z gościem z banku Pernille wspomina tylko o tym, że
              Nanna w ich firmie sobie dorabiała, dopiero później pojawia się sprawa pracy w klubie
              i to się dopiero wiąże z tymi 11 tysiącami.
              tak jest.
              dzięki za korektę :] masz dobrą pamięć :]

              o, scenariusz jest znakomity, jest to co lubię najbardziej - ta żmudna robota dochodzeniowa, krok w przód, 2 do tyłu, jeden do boku, jeden w przód, jeden w tył... itd. Doskonała jest muzyka, po prostu perfekcyjnie, razem z tymi zdjęciami zwykle pokazujacymi bohaterów i lokalizacje w półmroku, tworzy rewelacyjny nastrój. aktorzy są sugestywni. w zasadzie, nie mogę znaleźć żadnego minusu.

              Korci mnie,żeby wygrzebać wszystkie odcinki i obejrzec je hurtem ;]
              ale hamuję się - nieeeee, nie wolno.
              jest w tym okrucieństwie dawkowania serialów po jednym odcinku na tydzień jakaś
              myśl.
              można się delektować.
              można się niecierpliwić.
              można odwlekać przyjemnośc spełnienia.
              to normalnie jest paraseksualne doznanie ;]]
              • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 15:53
                I tak opisałeś wszystko bardzo dokładnie, tyle szczegółów! Pamięć to mam fatalną, niestety, ale ten wątek z tajemniczą kasą był łatwy do przypomnienia.

                Hahaha, widzę, że serial dostarcza Ci nie tylko wrażeń intelektualnych i estetycznych. Ale coś w tym jest :)

                Jedyna rzecz do której mogę się przyczepić, to taka, że jakoś koło 15 odcinka serial dostanie lekkiej zadyszki. Pojawi się trochę za dużo mylnych tropów i trudno będzie za nimi nadążyć. Przynajmniej ja miałam z tym problemy (jak zwykle przy kryminałach). Ale potem akcja znowu przyspieszy. To drobny szczegół, serial i tak jest rewelacyjny!


                • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 11.03.13, 17:29
                  O tym samym pomyślałam, tyle że nieco wcześniej zaczęłam sie gubić i poczułam znużenie.
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 12.03.13, 13:20
                  hehe, metoda przeciwna, czyli cały sezon w 2 dni, też wydaje mi się ciekawa, może
                  kiedyś wypróbuję z jakiejś okazji.
                  [próbowałaś może ? 12 odcinków w 2 dni ? :)]

                  ciekawa rzecz, nie wiem jak u Ciebie ?, u mnie wygląda tak, że zaraz po zakończeniu
                  odcinka/filmu pamiętam 5/10, jakbym miał pisać od razu - klapa; natomiast po kilku
                  godzinach albo dnia następnego - nagle wszystko pamiętam, punkt po punkcie i w pamięci
                  niemal mogę sobie ten odcinek wyświetlić w powtórce ;] jakoś takem ulepiony.

                  o, no to te odcinki, o których piszesz, będą faktycznym wyzwaniem.
                  już teraz siedzę z uszami na wiatr nastawionymi, żeby nie przegapić żadnego mrugnięcia
                  okiem.

                  yes, ile znaczy doskonały logiczny precyzyjny scenariusz, oprawiony świetnie dobraną muzyką i zdjęciami tworzącymi klimat. Akcja zwykle w budynkach się kręci, tworzy to jakiś nastrój ćwierćklaustrofobiczny, dużo dialogów, uważna obserwacja bohaterów, co i rusz wchodzi
                  w krąg ktoś nowy, każdy coś ukrywa w sprawie, a jak nie ukrywa w sprawie, to mu życie osobiste szwankuje, albo kariera zawodowa wisi na włosku - to morderstwo jest jak trąba powietrzna, która wsysa wszystkich mających cokolwiek wspólnego z jego okolicznościami.

                  przyjemnie też patrzeć na aktorów rzadko widywanych na ekranie.


              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 12.03.13, 15:55
                Nie dość, że historia kryminalna jest zajmująca to jeszcze Twój przekład z obrazu na opowieść pasjonujący. Nie chciałabym tracić tej cotygodniowej przyjemności czytania, więc nawet się nie waż oglądać wszytskich odcinków hurtowo, nie waż się iść na skróty i pomijać, któregoś w opisie, by od razu opowiedzieć, jaki był finał sprawy morderstwa Nanny Larsen.



                > to normalnie jest paraseksualne doznanie ;]]

                Ho, ho, ho!

                :)
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 12.03.13, 16:34
                  dzięki, Barbasiu :]

                  jeden odcinek tygodniowo, to jest właściwy dawka, koniec świata nam nie
                  grozi, więc spieszyć się chyba też nie ma specjalnego powodu, hehe.

                  haha, no tak mi, widzisz, wyszło z tej wyliczanki właściwości opisywanej metody :]
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 10 [2] 12.03.13, 17:46
                    Cała przyjemność po mojej stronie.

                    Też tak uważam. :)

                    :))

    • pepsic Spektakl "Inka 1946" / "Downton Abbey" - jedynka 11.03.13, 17:41
      Zgodnie z Manii zapowiedzią czas na powtórkową "Inkę" o 20:20, zaraz potem o 22:00 DA, na którą okoliczność zaliczyłam polecany artykuł z wyborczej. Czekam z utęsknieniem na odcinek, w którym stara hrabina mówi: żaden Anglik nie pozwoliłby sobie, aby umrzeć będąc w gościach:)
      • siostra.bronte Re: Spektakl "Inka 1946" / "Downton Abbey" - jedy 11.03.13, 17:55
        Hrabina ma świetne teksty :) Maggie Smith jest kapitalna w tej roli.
      • angazetka Re: Spektakl "Inka 1946" / "Downton Abbey" - jedy 11.03.13, 19:58
        "Inkę" sobie daruję i wybiorę mniej ambitnie - czyli "X-menów" na Polsacie (nie wiem, czy to da się oglądać, ale sprawdzę). A potem DA :)
        • angazetka Errata 12.03.13, 09:36
          "X-menów" oglądać się nie dało, do którego to wniosku doszłam po 30 minutach. A za to DA... :)
          • siostra.bronte Re: Errata 12.03.13, 11:14
            Nawet nie próbowałam podchodzić do" X-menów" :)
      • pani_lovett I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 11.03.13, 21:06
        Właśnie trwa. Hiszpański horror, od którego jak już kiedyś mówiłam, rozpoczęła się wielka popularność hiszpańskich horrorów na świecie.

        Greku, mam nadzieję, że wypatrzyłeś ten film w programie? Ale Ty pewnie antentę nastawiłeś na Polsat, na X-Men Geneza - Wolverine?
        • siostra.bronte Re: I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 11.03.13, 23:42
          Miałyśmy o nim napisać więcej przy okazji poprzedniej emisji, ale jakoś się nie udało.
          • barbasia1 Re: I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 12.03.13, 16:29
            A właśnie ...

            Oglądałaś wczoraj Bronte powtórkowo "Kręgosłup ..."?
            • siostra.bronte Re: I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 12.03.13, 17:42
              Nie. Przyznam się bez bicia, że oglądałam "Trzęsienie ziemi" w Ale kino. Oczywiście do czasu "Downton Abbey". Widziałam ten film już parę razy, ale lubię te stare filmy katastroficzne. Technika może nie jest imponująca, ale mają swój urok :)
        • grek.grek Re: I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 12.03.13, 13:02
          wyszła mi trzecia opcja - nie obejrzałem niczego ;]

          "Kręgosłupa..." istotnie - nie wypatrzyłem.
          myślałem o "MIlczeniu owiec" [23:00 TVN7],ale pomyślałem, że
          ten 17 raz jeszcze zdążę kiedyś obejrzeć ;] Im więcej emisji
          klasyki na koncie - tym większe odstępy są konieczne między
          następnymi numeracjami, tak mi wychodzi.

          "Wolverine", zwiastun wystarczył mi, żeby taktycznie przełożyć
          obejrzenie tego dzieła na... może-kiedyś-ale-jesli-nie-to-rzucać-się-pod-pociąg-nie-będę ;]
          • barbasia1 Re: I "Kręgosłup diabła" w TVPKultura o 20:20 12.03.13, 16:28
            O!?


            :)
      • pani_lovett Re: Spektakl "Inka 1946" / "Downton Abbey" - jedy 11.03.13, 21:07
        pepsic napisała:

        >Czekam z utęsknieniem na odcinek, w którym stara hrabina mówi: żaden Anglik nie pozwoli
        > łby sobie, aby umrzeć będąc w gościach:)
        He, he!
        A który to będzie odcinek?
        • pepsic Re: Spektakl "Inka 1946" / "Downton Abbey" - jedy 12.03.13, 19:22
          A to zapewne spojler GW, o którym Erpa pisała, zatem i ja przemilczę pikantne okoliczności gwałtownego zejścia gościa państwa lordostwa:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka