Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30)

    • maniaczytania Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 13:02
      w dodatku tv z GW wywiad z Duchovnym, ktory mowi np., ze "jesli ktos chce poznac sekret psychiki Hanka Moody'ego, niech przeslucha piosenki z serialu, to mu wiecej powie niz wywiad z aktorem", bo "... ani jedna piosenka nie pojawila sie tam przypadkowo". I jeszcze jest o tym, ze aktor nienawidzi tytulu serialu! Dlaczego? Bo jego zdaniem wypacza tresc serialu. "Ta zbitka slow "California" i "fornication"["stosunek plciowy"] sugeruje, ze serial opowiada o seksie w Kalifornii. (...) Ale przeciez to serial o nieszczesliwym zwiazku Hanka z Karen i corka. Wokol tego wszystko sie obraca" - hehehe - przypisek moj ;)
      i jeszcze tlumaczy, jak wlasciwie mozna odczytywac ta gre slow w wyrazie "californication". Calkiem ciekawe :)
      • grek.grek Re: Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 15:02
        dzięki, Maniu :]

        może w necie puszczą ten wywiad ?

        tak czy owak, Duchovny ma racje i jej nie ma jednocześnie.
        ma rację, bo istotnie treścią serialu nie jest seks jako taki, ale uwikłanie życiowe, uczuciowe i tożsamościowe niereformowalnego romantyka, który ciągle żyje w latach 70-tych, hołduje ideałom
        kontrkultury, i staje na uszach, żeby pogodzić te wzorce z prawdziwymi uczuciami względem bliskich.

        nie ma racji, bo jednak jest to także serial o "seksie w Kalifornii".
        kobiety są tam inne, wedle serialowej rzeczywistości, bardziej otwarte, bardziej bezpośrednie, seks traktujące mniej zobowiązująco, a chętnie jako po prostu przyjemnośc, dobra zabawę, rzadziej - sport. Hank wyjeżdza z Nowego Jorku i trafia w zupełnie inną obyczajowość.

        piosenki - yes, nawet jak ktoś słów nie rozumie, albo nie zdąża spamiętać, to
        sam ich nastrój sporo mówi, no może nie o intelekcie bohatera, ale o jego duszy na pewno :]
        to zagubiony nostalgiczny hippis w przebraniu pisarza nie potrafiącego nie ulegać kobiecym wdziękom, a jednocześnie zakochanego tylko w jednej.
        • barbasia1 Re: Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 15:25
          grek.grek napisał:

          > ma rację, bo istotnie treścią serialu nie jest seks jako taki, ale uwikłanie ży
          > ciowe, uczuciowe i tożsamościowe niereformowalnego romantyka, który ciągle żyje
          > w latach 70-tych, hołduje ideałom
          > kontrkultury, i staje na uszach, żeby pogodzić te wzorce z prawdziwymi uczuciam
          > i względem bliskich.

          A może inaczej, treścią serialu nie jest seks jako taki, ale zmagania romatyka ze swoją męska poligamiczną naturą. ;))

          Hank robi to, o czym każdy mężczyzna marzy, ale nie każdy ma sposobność /i/lub odwagę i/lub co_tam _jeszcze innego by to robić.
          • pepsic Re: Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 15:39
            Hank robi to, o czym każdy mężczyzna marzy,

            Nie generalizowałabym.

            /lub co_tam _jeszcze innego
            Kondycję?
            • barbasia1 Re: Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 16:18
              Zapomniałam dodać, że zacytowałam tu (niedosłownie) opinię męskiej części twórców Californication.

              > Nie generalizowałabym.

              Może nie wszyscy mężczyźni chcą się do tego przyznawać? ;)

              > /lub co_tam _jeszcze innego
              > Kondycję?

              O tak, tak, tego słowa mi zabrakło! Kondycji! Dzięki, Pepsic.
              :)
              • barbasia1 Re: Californication - specially for Grek ;) wywiad 20.04.13, 16:25
                wyborcza.pl/1,90539,13743296,Stan_popieprzenia.html
                (do czytania)

                No proszę, Pepsic, patrz:

                WO: Czy polubiłby pan Hanka Moody'ego, gdyby go pan spotkał w prawdziwym świecie?

                David Duchovny - Trudno sobie wyobrazić kogoś takiego w realnym świecie. Tacy ludzie nie istnieją, Hank to wyraz marzeń o tym, jak chcielibyśmy się zachować, ale nie mamy na to odwagi. Zawsze wypali prawdę prosto w oczy, bez względu na konsekwencje.


                Cały tekst: wyborcza.pl/1,90539,13743296,Stan_popieprzenia.html#ixzz2R0tdVOIZ
                • grek.grek Re: Californication - specially for Grek ;) wywia 20.04.13, 17:05
                  dzięki za link, Barbasiu :]
                • pepsic Re: Californication - specially for Grek ;) wywia 20.04.13, 18:43
                  Z moich skromnych obserwacji wynika, ze panowie często gęsto przedkładają nad nadobne niewiasty dwupak i pilota w ręku;)

                  Ps. Hank nie może byc obiektywny ze zrozumiałych względów.
                  • pani_lovett Re: Californication - specially for Grek ;) wywia 21.04.13, 16:20
                    pepsic napisała:

                    > Z moich skromnych obserwacji wynika, ze panowie często gęsto przedkładają nad n
                    > adobne niewiasty dwupak i pilota w ręku;)

                    Im się nie chce chcieć. ;)

                    > Ps. Hank nie może byc obiektywny ze zrozumiałych względów

                    Oczywiście.
          • grek.grek Re: Californication - specially for Grek ;) 20.04.13, 17:05
            zaiste.
            pytanie, czy Hank się z nią zmaga tak naprawdę ? :]

            o yes :;]
            • pani_lovett Re: Californication - specially for Grek ;) 21.04.13, 14:31
              > pytanie, czy Hank się z nią zmaga tak naprawdę ? :]

              Jak nie musi to się nie zmaga. ;)
              • grek.grek Re: Californication - specially for Grek ;) 21.04.13, 14:39
                zmaga się wybiórczo ? :]
                • pani_lovett Re: Californication - specially for Grek ;) 21.04.13, 16:21
                  Zmaga się tylko wtedy, kiedy Karen nie ma go na oku. ;)
      • pepsic OT - dodatek telewizyjny GW 20.04.13, 16:11
        Trochę z innej beczki, otóż przy piątkowej zapowiedzi znanego nam rumuńskiego filmu:
        "4 m-ce, 3 tygodnie i 2 dni" wyborcza pozwoliła sobie na polityczny, co gorsza od czapy komentarz:
        "Cos dla manifestujących pod domem generała. Tak wyglądał system naprawdę opresyjny i upodlający".
        Tak się złożyło, ze w tym samym dniu współwinny masakry na wybrzeżu St. Kociołek (przydomek kat Trójmiasta) został ostatecznie uniewinniony, wydarzenia w Gdańsku uznano za bójkę, mimo że na strajkujących robotników wysłano ponad 300 czołgów i ponad 300 wozów opancerzonych wspieranych lotnictwem!, a ówczesny minister MON zwolniony z powodu stanu zdrowia, wiec może spokojnie uczestniczyć w kongresie lewicy. Mogę jedynie poradzić autorowi nieszczęsnego komentarza edukację historyczną, może zrozumie, dlaczego część społeczeństwa uważa Jaruzelskiego za zbrodniarza.

        W świetle tego skandalicznego wyroku czas zacząć się bać, że za chwilę "Czarny czwartek" zostanie zakazany za fałszowanie prawdy historycznej.
        • grek.grek Re: OT - dodatek telewizyjny GW 25.04.13, 14:31
          wiesz, druga część uważa, że kierowana przez niego rada naczelna uchroniła Polskę od wojny domowej na dokładkę z radziecką interwencją, a potem doprowadziła do bezkrwawej zmiany systemu.

          z tego, co czytałem i co słyszałem - instrukcja wydana wówczas przez rząd, w żadnym punkcie nie zezwalała na użycie broni przeciw robotnikom.

          to jest sytuacja trudna, w której zderzają się słuszne oczekiwania osób chcących ukarania winnych, z decyzją sądu, który wobec zgromadzonych danych - nie może wydać spodziewanego wyroku, bo byłby on niezgodny z prawem.

          to nie jest przyjemne ani wesołe, ale winnych po prostu nie ma, albo też nie da się ustalić jednoznacznie.
          być może ogień został otwarty samorzutnie, wskutek jakichś niesprecyzowanych okoliczności. ktoś się poczuł zagrożony, kogoś presja zjadła, ktoś się pospieszył, a dalej to jak w tych slapstickowych westernach - ktoś komuś przypadkiem daje w papę i za minute bije się ze sobą setka ludzi.

          to znamienne, swoją drogą, że ćwierć wieku po demontażu systemu - tak naprawdę, mimo dużego ciśnienia, aby te wyroki zapadały - one się nie pojawiają, nie sposób ustalić dokładnej werrsji wydarzeń i jednoznacznie oskarżyć az do skazania sprawców.

          z jednej strony, można ubolewać, że winnych nie da się wskazać i winy im dowieść.
          z drugiej : sąd, z powodu braku przekonujących dowodów, niewydający wyroków tak bardzo oczekiwanych, staje na wysokości zadania.
          najłatwiej byłoby nagiąć przepisy, wlepić karę, a potem nadstawiać główkę do pogłaskania przez zachwyconą opinię publiczną, której energią poparcia by można odrzucać kolejne wątłe i liche szepty, że prawo zostało złamane - to, że sąd jednak gotów jest wydać niepopularny wyrok, bo taki mu wychodzi z materiału dowodowego... wiesz, ja mam dzięki temu poczucie, że jest to państwo prawa. Nie zapominając ofk, ze w róznych innych sprawach sądy potrafią działać w drugą stronę.
          • pepsic Re: OT - dodatek telewizyjny GW 27.04.13, 19:26
            A kawalkada ponad 600 opancerzonych wozów bojowych przypadkiem wdepnęła do Gdańska w drodze do Drawska?
    • grek.grek [szwedzka] "Gra", obejrzeliście ? 21.04.13, 13:54
      kamera jakby dyskretnie obserwowała z ukrycia cała historię, niewiele jest zbliżeń, dominuje pewien dystans - hej, oceńcie sami, co widzicie, my tylko pokazujemy wam wydarzenia.

      kilku ciemnoskórych dzieciaków zaczepia w centrum handlowym trójke, na oko nieco młodszych od siebie - a na pewno niższych i wątlejszych fizycznie - białych chłopców. pretekstem jest to, że bratu jednego z zaczepnych ukradziono komórkę, dokładnie taką samą jakiej używa jeden z zaczepionych. Ci ciemni śledzili i łazili za białymi od momentu, kiedy zobaczyli ich w tym sklepie, gdzie tamci kupowali buty. Potem zaczepili ich w środku, a następnie poszli za nimi na zewnątrz i ostatecznie wzięli ich w jasyr na ulicy.

      I wloką ich potem ze sobą przez miasto, tramwajami, aż na jakieś polany zadrzewione za miastem, po drodze każąc - bez przemocy, a nawet wulgaryzmów - wykonywac rózne zadania : a to jeden ma zagrać na klarnecie [gra lejtmotiw "Żądła"], który niesie w futerale, a to inny ma machnąć 100 pompek, aż nareszcie okradają ich z komórek, a jeden z ciemnych składa propoozycję nie do odrzucenia klarneciście - zamiany na ubrania, ofk klarnecista nosi ciuchy znacznie kosztowniejsze niż brudnawy kreszowy dresik.

      I po tej całej odyseji i ostatecznym okradzeniu z kasy i sprzętu - ciemni po prostu puszczają swoje ofiary. białe dzieciaki wracają do domów, po drodze dostając tramwajowy mandat za jazdę bez biletu. Po drodze próbowali szukac pomocy, ale ekspedientka w sklepie niespecjalnie umiała im pomóc, zamiast pójść i sprawdzić, co się dzieje - tak kluczyła i niuansowała, ze ostatecznie nic z tego nie wyszło. A najlepsze, że co i rusz ci ciemnoskórzy powołują się na swoją biedę, że są biedni, więc im się należźy, ale nijak nie mozna w tym doszukać się wiarygodności. Oni kpią sobie zwyczajnie, używają tego argumentu w taki sposób, jakby ironizowali z tego, że ci zamożni i kulturalni zawsze ich rozgrzeszają z tego właśnie powodu, a oni słuchają tych tłumaczeń i się i myślą sobie "boże, jacy wy jesteście naiwni"...

      po drodze widać jak zachowują się ci ciemnoskórzy - zaczepiają starszego chłopaka,który słucha muzyki, próbują mu ukraśc słuchawki; kiedy jeden z ciemnych powiada, że musi wracać do domu - dwóch innych bije go za nielojalność, a kiedy wkracza starszy mężćzyzna : smarkacz startuje do niego z pyskiem, aż się człowiek cofa. W autobusie tę bandę ciemnych, ale razem z nimi także białych, atakuje jakas grupka starszych chłopaków. a może to byli konduktorzy, którzy postanowili ich wywalić z autobusu za jazdę bez biletów ? przyznam, że nie załapałem, o co tam chodziło, i co to była za blondynka, z zamazaną twarzą, która wyraźnie podjudzała tych napastników. ???

      Po rozstaniu się ciemnoskóra banda idzie do pizzeri, gdzie sobie zajada za ukradzione białym pieniądze, a ze zwędzonej komórki zabawia się rozmową z jego matką i udawaniem jego głosu, z wyznaniem "mamo, jestem gejem".

      w finale - dwaj dorośli mężczyzni, chyba ojcowie napadniętych i obrabowanych chłopców, łapią na ulicy jednego z oprawców. Chcą mu zabrać teleefon ukradziony i pouczyć. Bez chamstwa i agresji,ale stanowczo. Czarnoskóry chłopiec wyrywa się, krzyczy, żali się na swoją biedę, robi sceny, a nawet macha pięściami przed nosem. Wtrąca się jakaś kobieta, że dwóch dorosłych bije dziecko. Potem następna. Faceci puszczają dziecka, a tym babkom tłumaczą o co chodzi. One jednak nie przyjmują ich wyjaśnień - to nie wypada bić dziecko.

      A potem jakaś pantomima, dziewczynka lat 8 może 9 tańczy jakieś rytualne tańce... Pigmejów czy Papuasów ? co to było ? Wezwanie do wzajmnego poznania się i szacunku dla odmienności kultur ?

      Mnie to wyglądało na metaforyczny obraz panoszenia się imigrantów, którzy przyjechali z biedy i zastali kraj zamożny i ludzi spokojnych, może nawet gnuśnych w tym swoim dobrobycie, którym można wejśc na głowę, o których reakcję nie trzeba się kłopotać, bo albo zaniechają, albo za dużo będą mysleć, albo im się nie zechce, albo się przestraszą. Kulturalne społeczeństwo nie będzie dorównywało im bezwzględnością i nie będzie wykazywało agresji, a dodatkowo pochyli się nad ich ciężką sytuacją i rozgrzeszy. W poczuciu bycia biednym - mozna zabierać bogatym, jak tych paru Robin Hoodów. Jasne, niewolnictwo, apartheid, wojny, wyzysk, kolonializm... wszystko prawda, ale to chyba nie daje prawa do plądrowania i rabowania. Może za daleko to zaszło i czas szukać jakichś rozwiązań, zanim będzie za późno, zanim ten wirus się rozprzestrzeni aż nie do opanowania ? Nie chodzi o wyrzucanie ich tam skąd przyszli, raczej o naukę i większą dozę krytycyzmu, bez niepokojenia się o zarzut rasizmu czy uprawiania społecznej niesprawiedliwości. Może to nie tylko problem Szwecji, ale całej Europy, gdzie diaspory arabskie i murzyńskie są coraz liczniejsze, i co tu ukrywac,coraz bezczelniejsze...

      Z drugiej strony, czy to nie jest także problem np. Polski ? może nie kolor skóry, pochodzenie, a rozwijająca się bujnie kultura przemocy i brak konsekwencji jej stosowania wobec stosujących ją z upodobaniem małoletnich jest kłopotem ?

      tak ja bym to widział :]

      a jak Wy znaleźliście ten film ?

      • pepsic Re: [szwedzka] "Gra", obejrzeliście ? 23.04.13, 21:16
        Niestety przegrałam ze Szpilką (Grek będzie wiedział/Grek, będziesz wiedział), podobnie stało sie z "Funny Games". Ta "Gra" zbyt zachęcająco nie zabrzmiała w sensie fabuły, bardziej w sensie przekazu.
        • grek.grek Re: [szwedzka] "Gra", obejrzeliście ? 24.04.13, 13:32
          ciekawa jest forma zdjęciowa, tak jakby kamera podglądała te dzieciaki.

          hehe, domyślam się z czym przegrałaś :]
          inna rzecz, że te ringowe wygibasy w Polsacie zakończyły sie, z tego co czytałem,
          w 1 rundzie, czyli trwały 3 minuty :}
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 16 [1] 22.04.13, 11:05
      Link :
      www.putlocker.com/file/926143ed96c47dfd
      ["continue as a free user"]

      Zatem, zatrzymało sie na... oficjalnym zakończeniu sprawy, uznaniu, że zastrzelony przez Meyera Jens Holck był poszukiwanym zabójcą Nanny Larsen. W rodzinie Larsenów wieśc ta spowodowała całkowite wygaszenie dramatów i konfliktów. Troels Hartmann wyszedł z aresztu, przystąpił niezwłocznie do odzyskiwania utraconego politycznego terenu w wyborczej kampanii, a nawet zyskał od razu mocny atut, w postaci informacji od współpracownika nieżyjącego Holcka - że Brehmer od początku wiedział o całej chryji z macholajmi Holcka i nie zapobiegł rozwojowi wypadków, który to rzucił cień podejrzenia na Hartmanna. Śledztwo nie zakończyło się dla Sary LUnd. Podupadający związek i relacje rodzinne z synem i matką, oficjalne zakończenie pracy w kopenhaskiej policji, a nawet kontuzje odniesione w starciu z Jensem Holckiem, nie powstrzymują ją przed dalszym drążeniem sprawy - Holck nie pasuje jej do portretu psychologicznego zabójcy Nanny, w dodatku tak naprawdę nie ma żadnego dowodu potwierdzającego gdzie Jens HOlck był tamtego feralnego weekendu, kiedy zniknęła, a potem został znaleziony jej trup, Nanna Larsen. Sara Lund powraca do jednej ze spraw zaginionych, i nie odnalezionych, kobiet. Sprawy sprzed 15 lat. Jest coś, co łączy ją ze sprawą Nanny Larsen - łańcuszek z czarnym sercem. I tamta dziewczyna, i Nanna Larsen, taki wisiorek posiadały, Nanna została znaleziona z nim w zaciśniętej dłoni. Rzecz jest zatem w toku. W ostatniej scenie Sara wyciąga Meyera, mówiąc mu, że muszą wrócić do początku, tam gdzie znaleziono ciało , do tego zbiornika wodnego.

      Jadą więc autem, z radia lecą informacje że Holck winny i że sprawa zamknięta. Meyer zapoznaje się z tymi tropami, co je Sara odnalazła. Jest ciekawa rzecz - rower tej zaginionej panny sprzed 15 lat znaleziono został 700 metrów od miejsca odnalezienia samochodu z ciałem Nanny Larsen w środku. Sara stwierdza, że wedle zgromadzonych informacji, HOlck był wtedy, 15 lat temu, poza granicami kraju, studiował. Jesli to robota tego samego gościa, to na pewno NIE Holcka. Musi być coś na rzeczy z tym naszyjnikiem, no i nie ma chyba przypadku w tej bliskości znajdowania rowera i auta ze zwłokami - MUSi być TEN SAM morderca, to wygląda jakby tutaj miał swój rewir; jak widać, Sara Lund założyła że ta druga dziewczyna [Mette] sprzed 15lat - nie żyje, chociaż dowodu na to przecież nie ma, ale - instynkt śledczej, no i chyba zdrowy rozsądek : przez 15 lat zdązyłaby się odnaleźć, gdyby żyła.

      Docierają więc do tego zbiornika, fachowcy udzielają informacji o tym całym ustrojstwie, o kierunkach płynięcia róznych przecinających się strumieni wody, informacja o jakies "drodze zamkniętej przed 10 laty", wreszcie ktoś konstatuje, że krucafaks policaje szukają ciała, które może znajdowac się... w wodzie pitnej. jeśli tak, to całą maszynerię trzeba zatrzymać, żeby można było przeszukać dokładnie interesujące ich wodne odnogi.

      Wezwany na miejsce Brix, szef policajów, trochę pokpiwa z planów Sary, która zapaliła się do swoich pomysłów ["wezwijmy komandosów z Navy, a F16 zrobią resztę roboty"], ale ona jest nieugięta, i w sumie ma rację - za dużo rzeczy pasuje tutaj do siebie, i nie sposób by było ich nie sprawdzić. Brix próbuje jej wyperswadować ten koncept, cóż sprawę ma rozwiązaną, a tutaj kobiecina zaczyna mu rozwalać taki udatny sukcesik. Co jednak np.z odciskami HOlcka w mieszkaniu 210, w którym spotykał się z Nanną, i gdzie - jak ustalono - Nanna została pobita i zgwałcona ? Sara twierdzi, że tamte odciski mogły NIE pochodzić z krytycznego wieczora, kiedy Nanna znikneła. Zdaje się, że ona tam była, ale czy HOlck też ? Brix na zimno każe jej zostawić sprawę i udac się na jakąs terapię do narzeczonego-psychologa. A kiedy Sara sugeruje, że z polecenia Brixa była śledzona [może istotnie, były momenty skłaniające do podejrzeń], ten każe jej oddać policyjną odznakę oraz kluczyki do auta, co też ona czyni, jednocześnie zakazuje jej prowadzenia akcji w tym zbiorniku wodnym.

      w drodze powrotnej zadumana Sara Lund zastanawia się głośno : czemu Nanna Larsen poszła w ten piątkowy wieczór do tego mieszkania [210] ? BYła szczęśliwa, ale czy z powodu spotkania się z Holckiem ? Meyer sugeruje, że i owszem, była w nich zakochana w nim. Dlaczego nie przyszli do tego mieszkania razem [jeśli on tam istotnie z nią był] ? Meyer - że związek z 19-latką politycznie byłby dla niego niewygodny [opinia itd., a był to przecież moment, gdy Holck był w separacji z żoną]. Sara namawia Meyera, żeby zaczęli grzebać w aktach, w przesłuchaniach dotychczasowych świadków w obu sprawach, coś się musi znaleźć, co będzie łączyło te dwie sprawy, bardziej niż to, co już mają, a co za dowód nijak uchodzić nie może. Meyer próbuje ją odwieść od zamiaru, "sprawa jest zakończona, tyle że ty nie chcesz tego przyjąć do wiadomości, może spróbuj pogadać o tym z psychologiem ?".

      Tymczasem Troels Hartmann ma w ręku mocną kartę przeciw swojemu przeciwnikowi politycznemu, Brehmerowi, i waha się czy jej użyć. Własnie szykują się do konferencji prasowej, na której mają ogłosić wspólny front w kampanii - stop walce politycznej, a zamiast tego zjednoczenie w pracy nad odzyskaniem dobrego wizerunku przez Urząd Miasta. Hartmann rozmawia chwilę z Brehmerem, bada czy ten zdradzi się z wiedzą, którą posiada, że Holck za pośrednictwem swoich ludzi płacił OLavovi za wynajem mieszkania 210, oficjalnie siedziby Liberałów Hartmanna. Brehmer nie traci rezonu, a mimochodem sugeruje, że zarówno nieżyjący Holck jak i jego współpracownicy są już z gruntu niewiarygodni.

      Schodzą się dziennikarze, są liderzy stronnictw politycznych, Brehmer wygłasza speech, "że razem, we współpracy, o odzyskanie... itd", aż tu nagle zamyślony Hartmann mu przerywa - i rzuca uwage, że to Brehmer był szefem komisji finansów, jak mógł przegapić przelewania pieniędzy dla Olava z konta Holcka [a może nawet jego partii ?], przesuwanych ze środków będących pod pieczą Hartmanna, czyli z budżetu na szkolnictwo ? MUSIAŁ wiedzieć. Brehmer cały pąsowieje, a Hartmann błyskawicznie rzuca do dziennikarzy, że wycofuje się z całego projektu. MOrten Weber i Rie są tym zdziwieni. Hartmann rzuca zajawkę, że niebawem udzieli mediom pełnej informacji i wychodzi zostawiając resztę towarzystwa w nielichej konfuzji. Morten i Rie gonią za nim i radzą, żeby zaraz wszystko opowiedział mediom, inaczej znów będzie zastój, a sponsorzy się mogą zacząc zastanawiać, czy wrócić do finansowania jego kampanii czy może ostatecznie dać sobie spokój. Hartmann odpowiada, że najpierw musi jeszcze raz pogadać z tym eks-człowiekiem HOlcka - Stokkem. Troels chce go namówić na to, żeby publicznie powiedział, co wie. Przy okazji widać także, że Rie odnosi się do Hartmanna z rezerwą, pomaga mu politycznie, ale nie wykazuje chęci do odbudowania ich związku.

      Pojawia sie nowa postać, niejaki Amir, prosto z Londynu, chłopak z lekką nadwagą i w okularach, młodszy syn jednego z arabskich kontrahentów Theisa [u jego ojca Larsen był z krótką wizytą, kiedy sprawa ruszyła, zdaje się liczył na to, że Arab kupi jego dom, który chciał (i nadal chce) sprzedać, dom miał być dla rodziny, ale po śmierci Nanny...]. Wieczorem zjawia się w domu Larsenów, którzy wyraźnie wychodzą na prostą, oficjalne zakończenie sprawy i śmierc winnego, odtrąbiona przez media, przyniosły Pernille spokój. Amir mówi coś o wypożyczeniu mebli "na wesele", THeis sugeruje że może raczej nie w nocy, a tak w ogole, to może go przyjąć do pracy u siebie. Widać też, że Amir nie chce kontaktować się z ojcem. Czyżby postępowy zbytnio był ? :]

      Sara Lund w swoim domu [pardons, w pokoju w matczynym domu] robi sobie całe biuro,zdjęcia i dokumenty ze sprawy wiszą na ścianach, papiery na stole, a telewizji ogląda z uwagą wystąpienie Hartmanna na tej konferencji prasowej, o której powyżej. Jest zaciekawiona.
      cdn





      • grek.grek FOrbrydelsen odc 16 [2] 22.04.13, 12:26
        Przy okazji puszcza mimo uszu kazania matki, która stoi nad nią z załamanymi rękami i biadoli, że "sprawa zakończona, a ty nadal rujnujesz sobie życie osobiste, i po co ?". Sara jej na to, z reakcją narkomana oderwanego od działki - "bo to ważne, rozumiesz ?". Matka powiada, że wyjedzie na parę dni. A Sara podchodzi do drzwi, otwiera je i zagląda na zewnątrz, wychodzi na korytarz, na schody. Ma poczucie bycia śledzoną. I ma dobry słuch :] Na wycieraczce leży duża koperta. W środku - kaseta video. Przez szmatkę traktując wszystko [odciski paluchów !] Sara wrzuca ją w magnetowid... I zaprasza Meyera, pewnie niebawem po tym, jak sama obejrzała.

        Jest to zaginiona taśma z magistratu, na której powinno być zarejestrowane, kto zabierał z portierni klucze [do auta, w którym później znaleziono Nannę Larsen, jesli pamiętam ? albo może do tego mieszkania 210 ?, wygląda na to, że chodzi raczej o to drugie (zaczynam się gubić, hehe)]. Tyle odcinków temu był ten motyw, że można było zapomnieć ;] Jest na tasmie Nanna Larsen. Spotyka się z Holckiem. On jej ukradkiem daje klucze, ale to muszą być klucze do mieszkania 210, wszak Nanna pojechała tam taksówką. Obejmują się. Ona odchodzi. On zostaje. Wedle ustaleń, opuścił magistrat 1,5 godziny później. W sumie - nic ponad to, co wiedzą, jak uważa Meyer. Ale Sara ma inne zdanie, według niej ci dwoje wcale nie wyglądali, jakby się umawiali na randkę. Na zbliżeniu widać, że HOlck wyraźnie jest niezadowolony z czegoś, uścisk nie jest pełny, to raczej Nanna ściska jego. On wygląda na rozczarowanego czymś. Meyer przytomnie pyta : KTO podrzucił tę taśmę ? KOMU zależy ? A przy okazji rozgląda sie i widzi że Sara zamieniła dom w biuro śledcze :]

        Troels Hartmann, z zaufanymi, urabia tego Stokke, ale gośc nie chce się zgodzić na publiczny występ. Hartmann gwarantuje mu bezpieczeństwo wszelakie, że nie da mu utonąć, jako urzędnikowi. Problem jest taki, że Stokke nie ma żadnego dowodu na to, że rozmawiał wtedy z Brehmerem. A jeśli tak, to Brehmer wyjdzie z tego bez szwanku i Stokke zostanie przez niego wylany na zbite wszystko. Nie chce ryzykować. Jak zatem przekonać ludzi ? Słowo przeciw słowu. Hartmannowi, Rie i MOrtenowi ręce opadają. Ale kiedy tylko Stokke wychodzi, biorą się do przeglądania papierów urzędowych. Nie ma tam notatek żadnych służbowych. A do tego dostają info na telefon, że Brehmer będzie skarżył Hartmanna o zniesławienie.

        Sara Lund to jest jednak zawodowiec :] Wybiera się do fabryki, gdzie pracują ludzie głusi. Chce wykorzystać umiejętności czytania z ruchu warg,żeby dowiedzieć się, o czym Holck i Nanna rozmawiali na tym filmie. Kierownik znajduje jej odpowiednią kobietę. W rozmowie Nanna informuje Holcka, że odchodzi od niego, a także, że o czymś zapomniała. O czym ? Mowa jest o paszporcie Nanny, który został w tym mieszkaniu 210. Pewnie po to chciała od niego te klucze. A zatem - NIE po to, by tam się z nim spotkać, ale po to by zabrać PASZPORT z tego mieszkania. Potrzebny jej jest bo WYLATUJE tego wieczora z jakimś INNYM facetem, którego kocha. To dlatego Holck był taki nie w sosie. DOKĄD wyjeżdza ? Dziewczyna tłumacz, że "do Paryża", ale zaraz ostrzega Sarę, że Nanna kłamie. Kłamie, bo - według dziewczyny - na to wskazuje fakt,że ucieka wzrokiem i wierci się.

        Sara od razu przekazuje, co wie Meyerowi i poleca mu sprawdzić listy pasażerów na wszystkich lotniskach z datą tamtej piątkowej nocy. Przy okazji - w tej drugiej sprawie, sprzed 15 lat, dziewczyna też wybierała się w podróż, ale z domu na przedmieściach do samego miasta.

        Logicznym jest, że Sara Lund jeszcze raz postanawia porozmawiać z taksówkarzem, który tamtego wieczora wiózł Nannę. Gość nie mówi nic nowego, zawiózł ją pod magistrat z drugiej strony [ona poszła do mieszkania 210]. Sara pyta o to, czy miała ze sobą jakieś klamoty, na co on, że możliwe iż miała torbę, ale się nie przyglądał; potem o to, czy może chciał jechać na lotnisko, on na to, ze nie, ALE chciała, żeby na nią zaczekał, mówiła coś o "dworcu kolejowym", ale on nie zaczekał, było za późno, piątek, trzeba zarabiać było.

        Znów logicznym jest, że tym razem Sara Lund udaje sie na ten dworzec kolejowy i, mimo oporniaka w postaci szefa magazynu i faktu że nie ma odznaki policyjnej, żeby go przymusić, jakoś - na bezczelnego :] - udaje się jej dobrac do bagażów pozostawionych/znalezionych na dworcu wieczorem/w nocy z 31 października na 1 listopada, czyli WTEDY. I jest - plecak/torba z danymi Nanny Larsen wyszytymi na spodzie. Sara zabiera go i zabiera się z magazynu :]

        W plecaku są, ogólnie rzecz ujmując, pierduły. Nie da się z tego wywnioskowac, dokąd i z KIM zamierzała Nanna wyjechać. Sara decyduje się szukać dalej - u Larsenów. Meyer przez telefon próbuje ją od tego odwieśc, dopiero co przecież ludzie zostali zawiadomieni, że sprawa została rozstrzygnięta...

        Larsenowie wahają się, czy sprzedać ten dom, Theis już działa, jest kupiec, ale Pernille zdaje się ma ochotę, by ten dom zatrzymać. Znak, że jej na dobre przeszła żałoba za córką ?
        Tak czy owak, kiedy Sara Lund zjawia sie u Pernille z prośbą o przeszukanie rzeczy Nanny -Pernille jest mocno zdziwiona. Sara uspokaja, że to formalnośc, sprawa skończona itd., ale na momencik... Pernille niby kupuje tę gadkę, ale widać że jest zaniepokojona i zaaferowana. Sara Lund grzebie, grzebie w tych klamotach i nic nie ma... Wreszcie jej wzrok przykuwa... globus. Po podświetleniu widac, ze w srodku coś jest. Sara rozkręca go, a tam - zdjęcia. Nanna i jakiś chłopiec. Zdjęcia sprzed lat, zdjęcia małych dzieci. Pernille wchodzi, pyta Sarę 'co to ma znaczyć, mówiliście że po sprawie ?!", ale Sara nie zwraca uwagi, pyta ją : KIm jest ten chłopiec ? Pernille rozpoznaje na fotografii - AMIRA, Nanny przyjaciela z dzieciństwa.

        Meyer dociera do informacji. Nanna wykupiła bilet w Malmoe - na lot do Berlina. Na 1:50 w nocy z piatku na sobotę. NIE poleciała tym samolotem. Ona i KTOŚ drugi. MOżliwe,że ten jej "ukochany". Nanna zapłaciła kartą kredytową JEGO, dzięki czemu można go zidentyfikowac... tym kimś był/jest, yes... AMIR.

        A Theis Larsen spotyka się z tym Amirem całym. I gdzieś go odwozi. I Sara o tym wie - pewnie od Pernille. Meyer wychodzi, żeby spotkac się z Sarą, a po drodze zaczepia do Brix, który już wie [pewnie też od Pernille] że Sara odwiedziła znów Larsenów. Meyer informuje Brixa, co udało im się ustalić. Przy okazji można się dowiedzieć, że Holck NIE miał pojęcia, że Nanna wylatuje z Malmoe. Całą noc - Meyer ma na to dowody : zdjęcia z monitoringu - Holck czekał na nia na lotnisku w Kopenhadze, pewnie by ją próbowac przekonać do zostania. A zatem - HOlck raczej odpada jako sprawca.

        Hartmann i jego świta wygrzebują w tych papierach magistratowych notatkę o istnieniiu "załącznika x13". Może tam coś jest, zwłaszcza że załącznik się "zapodział". MOrten i liderka jednej z partii probują Hartmanna przekonywac, żeby odpuścił - że to nie pomoże w kampanii jeśli weźmie się znów za łeb z Brehmerem. Zostanie pozwany do sądu, przed chwilą wylazł z aresztu... Niech przeprosi i zostawi sprawę w spokoju. Hartmann niby robi potakujący nieznaczny ruch głową wobec niej, a wobec Mortena przyznaje, że trzeba myślec, co będzie po wyborach i nie palić mostów, ale nie jest przekonany.

        jadąc Theis wspomina dawne czasy, kiedy Amir bawił się z Nanną na ich podwórku. Pyta go o jjego londyńskie życie studenta.Zatrzymują się przy jakimś podanym przez Amira adresie, miały tam być te jego klamoty na wesele, o których przywiezienie prosił Theisa. Ale nijak ich nie widać. Amir ma łzy w oczach i mówi, ze "żadnego wesela nie będzie". Wyciąga z plecaka kopertę zaadresowaną dla Theisa i Pernille, a sam wychodzi z auta.

        Do taśmy jest videokamera. Theis odtwarza film. Jest na nim Nanna - ubrana w te ciuchy, co na filmie ze spotkania z Holckiem - roześmiana i szczęśliwa pozdrawia rodziców, mówi im, że spotkała ponownie Amira i są razem, a teraz wyjeżdzają do Berlina i zamierzają tam zacząć nowe życie.
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 13:11
          Nanna prosi ich o wybaczenie, że w taki sposób wyjeżdża, ale widac, że jest naprawdę szczęśliwa, śmieje się, cała jest radosna. A obok stoi Amir. Theis ogląda to nagranie ze wzruszeniem.

          A w magistracie trwa przesłuchanie tego Stokke na okoliczność potwierrdzenia zarzutów Hartmanna, że Brehmer wiedział o wyczynach Holcka, ale ani im nie zapobiegł, ani ich nie ujawnił, mimo że do tego pierwszego, jak mówi Stokke, się zobowiązał przed nim.
          Brehmer przeptyuje Stokke, ten się nie odsłania, nie mówi, że powiedział/poinformował Brehmera o jakichkolwiek nieprawidłowościach - mówi, że tylko HOlcka, jako swojego szefa, informował, ze latają jakies lewe pieniądze, starał się mu powiedzieć, że coś jest nie tak. Nie zdradza ani słowem, że wiedział o tym, że to Holck szasta kasą za mieszkanie wynajmowane przez Olava, i że powiedział o tym Brehmerowi, a ten odparł,że załatwi to.

          Hartmann przejmuje głos i zaczyna rozdawać liczne kopie dokumentu opisującego rozmowę Stokkego z Brehmerem. Rozmawiali o sprawach służbowych itd. ALE brakuje tutaj jednego załącznika,który powinien być - nr 13x.

          ALE Hartmann ma jego kopię, dzięki przezorności sekretariatu, który ją zachował. 13x mówi dyplomatycznie o "problemach na odcinku administracji prowadzonej przez Jensa Holcka", czyli - tutaj Hartmann dorzuca : o tych 5 tys koron m-cznie dla Jensa od Holcka przepuszczanych przez odcinek zarządzany przez Hartmanna, wszak Olav był urzędnikiem pionu administracji podległego Troelsowi.

          Hartmann triumfuje. TO wszystko oznacza, że Brehmer wiedział o całej sprawie i zachował to dla siebie, zamiast nadać jej jakikolwiek bieg, albo przynajmniej ostrzec Hartmanna. Brehmerowi odbiera dech i głos, a Stokke jest załamany. Troels z Rie i MOrtenem wychodzą. Morten ma pretensje do Troelsa,że wykorzystał Stokkego, mimo że obiecał, iż tego nie zrobi, ale Hartmann jest w cugu. "Jesteś szefem kampanii, a nie moim doradcą", instruuje Mortena. Weber wychodzi urażony, a Hartmann już umawia się z dziennikarzami, przez telefon, na wywiad.

          Sara Lund z Meyerem szukają Amira. Wiadomo, że pojechał gdzieś z Larsenem, a wcześniej nawet nie odwiedził rodziny. Dzięki namierzaniu telefonu Amira udaje się go zlokalizować. Jest na moście w Tarnby [gdziekolwiek to jest ;)].

          I istotnie, przyjeżdzają na miejsce, a Amir siedzi z nogami wstawionymi między przęsła barierki, obok niego jakiś znicz z wiązanką kwiatków. Ciemno, deszcz. Chłopak siedzi otępiały i wgapia się w wodę na dole. Sara mówi mu, że nie jest podejrzany, widziano go w Malmoe na dworcu. Problem w tym, że Nanna NIGDY tam nie dotarła.

          KTO wiedział, że on i Nanna wyjeżdzają ? Najpierw Amir zaprzecza, że ktokolwiek, ale po zastanowieniu... był KTOŚ. Na stacji kolejowej. Widział jak ten ktoś wysiadał z samochodu. Miał na sobie charakterystyczny CZERWONY uniform. Ubranie robocze z FIRMY Theisa Larsena.

          Amir zostaje odwieziony do domu. Na moście zjawia się kawaleria, na czele z Brixem. Chętnie by ochrzanił Sarę, ale wobec okoliczności - bez słowa słucha jak ona komenderuje, że trzeba zacząc przeszukiwać zbiornik wodny. Zdaje się, że zbiornik tuż obok tego mostu, na którym się znajdują. Bez słowa Brix oddaje jej odznakę [znaczy się : legitymację]. Sara powiada, że ogniwem łączącym sprawy Nanny i Mette sprzed 15 lat jest firma/osoba zajmująca się przeprowadzkami [jeśli dobrze zrozumiałem ?] : Mette przeprowadzała się do miasta, a Nanna miała wszystko wspólne z firmą zajmujacą się takimi usługami [firma Theisa takie usługi właśnie świadczy].

          I zaraz ruszy akcja, Sara już w kaloszach i płaszczu przeciwdeszczowym, już sprzęt specjalistyczy nadjechał, już jest cała armia ludzkości do działania...

          zaś w magazynie Larsenów zjawia się... ten taksówkarz. Vagn, przyjaciel rodziny Larsenów, mówi Theisowi, że zaprosił go do pomocy. Pewnie z powodu kłopotów Theisa pracownicy się rozpierzchli. Taksiarz [Leon] próbuje się jakoś wykręcić, ale Vagn go zagania do roboty. I sugestywnie kamera pokazuje, jak Leon się przebiera w klasyczny czerwony kombinezon... który to już TROP ? :] Jak się okazuje, oni się znają, jak mówi Vagn "wiele razy pomagaliśmy ci w przeszłości, więc raz ty pomóz nam". Taksówkarz Leon nie powiedział, że znał Nannę Larsen wcześniej, a krucafaks chyba wiedział o jej istnieniu, skoro znał jej ojca.
          Która to juz sugestia, który ślad ? :]

          stay tuned, jeszcze 4, hehe.
          • pani_lovett Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 15:26
            Czyli, wiemy, że nic nie wiemy, nadal. :)


            Świetna opowieść, dzięki Greku.

            Nagrałeś to wczoraj? Wyłączyli już analogową?

            :)

            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 15:32
              ano tak.
              jakkolwiek, świetnie znów poprowadzony scenariusz, znów kręte ślady, tropy, nowe ustalenia, powracają niuanse i szczególiki z przeszłości - kapitalna sprawa.

              moja przyjemnośc, Barbasiu :]

              odłączyli mnie ;]
              o 1 nocy nastąpił ten cięzki moment; ciężki, bo oznaczający, że czas nagrywania
              magnetowidem dobiegł końca.

              nie nagrywałem tego serialu nigdy :] wiesz, z czeskiego nie miałem dostępu do nagrania, leciał już z dekodera cyfrowego. zatem, klasycznie : obejrzałem i zrobiłem naprędce parę notatek, głównie te wszystkie terminy, godziny, miejsca itd., bo fabułę pamiętam. Z linka do putlockera sprawdziłem to z "przeprowadzkami", bo czeskie słowo nic mi nie mówiło, a rzecz [słowo/termin] zdawała się być kluczowa.
              • pani_lovett Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 15:42
                >nie nagrywałem tego serialu nigdy :] wiesz, z czeskiego nie miałem dostępu do nagrania

                Tak! Wiem to przecież. Zapomniałam.

                Czyli ostanie nagranie to szwedzka "Gra" (oczywiście czytałam Twój post; filmu nie oglądałam)?
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 16:36
                  no problem :]

                  też nie, hehe.
                  "Gra" była na KUlturze, a ową również mam z dekodera, z analogowego
                  miałem TVP 1 &2, TVP Info, Polsat i TVN, z nich mogłem nagrywać.
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 22.04.13, 16:51
                    Rzeczywiście! Oczywiście! Ciężko dziś myślę.
                    Czyli co było ostanim nagraniem?

                    :)



                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 23.04.13, 13:50
                      czwartkowe odcinki HOuse'a :]
            • pani_lovett OT radosna twórczość okolicznościowa ;) 22.04.13, 15:35
              "Na wideo Grek.greka"

              fraszka napisana w dniu wyłączenia telewizji analogowej;

              "To radzieckie wideo setki filmów nam nagrało,
              teraz będzie u Greka, na honorowym miejscu stało".

              ;)


              Greku , a może da się podłączyć Twoje wideo do dekodera za pomocą odpowiedniego kabelka?
              • pani_lovett Re: OT radosna twórczość okolicznościowa ;) 22.04.13, 15:39
                Waraint b. ;)

                "Na magnetowid Grek.greka"

                (fraszka napisana w dniu wyłączenia telewizji analogowej)

                "Ten radziecki magnetowid setki filmów nam nagrał,
                teraz będzie u Grek.greka, na honorowym miejscu stał".

                ;)
                • grek.grek Re: OT radosna twórczość okolicznościowa ;) 22.04.13, 16:35
                  oba wierszyki są przednie.
                  dzięki, Barbasiu, także w imieniu... Zabytku :]

                  nie wiem, to ciekawa myśl z tym podłączeniem, na pewno będę
                  próbował jakoś zapewnić sobie możliwość nagrywania [na czymkolwiek],
                  korzystając także z Twoich dobrych rad. Wybadam możliwości.
                  • barbasia1 Re: OT radosna twórczość okolicznościowa ;) 22.04.13, 17:06
                    :)))
                    /Przecinek nie wiem, jak i po co tam się zaplątał./

                    Spóbuj, zapytaj w sklepie elektronicznym, tam się powinni najlepiej się orientować, czy to możliwe.
                    • grek.grek Re: OT radosna twórczość okolicznościowa ;) 23.04.13, 13:49
                      będę kombinował :]
          • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 23.04.13, 21:18
            Emocje rosną, a usta zasznurowane, eh;)
            THX:))
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 24.04.13, 13:36
              hehe, dzięki również :]

              mam pewne podejrzenie, zupełnie przypadkiem powzięte.
              ale nie zdradzę się, z tym kogo podejrzewam, boję się, że mogłabyś/mogłybyście
              w jakiś sposób, przypadkiem, to potwierdzić :] - milczeniem albo jakkolwiek, hehe;
              działam w tym zakresie na podwyższonym poziomie paranoji.

              to było jedno zdanie, przez tę postać wypowiedziane, które natychmiast splotło mi się
              z psychoportretem, którym kieruje sie także Sara Lund, i przypomniałem sobie, że to
              już nie pierwszy raz ta postać używa podobnego sformułowania.

              • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 24.04.13, 19:29
                Dzięki, Greku. Jak zawsze znakomicie opisane.

                Masz rację, niczego nie zdradzaj :)

                Chce Cię tylko ostrzec, że ostatnie odcinki będą tak emocjonujące, że żadne nervosole nie pomogą :)
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 16 [3] 25.04.13, 14:10
                  dzięki, Siostro :]

                  hehe, tak uczynię.
                  za miesiąc Wam powiem, co i jak, co podejrzewałem i dlaczego.
                  i mam nadzieję, że porozmawiamy wreszcie bez ogródek, bo wystawiłem tego
                  kociego snajpera i całkowicie dyskusja została przez niego zmonopolizowana, czyli
                  zawieszona, a chciałbym poznać Twoje,Pepsic, Wasze odczucia nt. tego serialu,
                  kiedy zaczęłyście podejrzewać rozstrzygnięcie, no i w ogóle generalnie oraz
                  w całokształcie :]

                  spodziewam się :]
                  zasadniczo, cały czas zastanawiam się, czy nie machnąc od razu wszystkich
                  czterech z netu.
                  ilekroć przychodzi mi taka idea do głowy - jednak dochodzę do wniosku, że odbieranie
                  sobie przyjemności i niecierpliwości oczekiwania cotygodniowego jednego odcinka byłoby nie fair :]
    • pepsic "Dowton Abbey" - ost.odc. I serii 23.04.13, 21:38
      Ależ się działo. Ile emocji i zwrotów akcji. To chyba najbardziej dynamiczny odcinek. Hrabina matka, uważająca się za łagodnego baranka i zwracająca się z wyrzutem do matki Matthew: co ja znowu zrobiłam nie tak (oj starsze panie się lubią, oj lubią). Wiem, to bajka nie mająca nic wspólnego z życiem, ale poczułam na sercu ciepło, kiedy pan hrabia wysłał głównodowodzącą kucharkę na leczenie do Londynu. I odpowiedź Thomasa na zapytanie Bates'a a propos wojny: myślisz o kraju? Nie, myślę o sobie. Jakie to nadal aktualne.
      I ponad epokowe zaskoczenie męża ciążą małżonki: jak to sie mogło stać, co zawsze niepomiernie mnie cieszy, zwłaszcza w przypadku dojrzałych par:) W doskonałych "99 frankach" świetnie pokazano reakcję kilkorga panów na wieść o rychłym potomku.

      Sorki za styl.
      • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" - ost.odc. I serii 28.04.13, 15:42
        Podpisuję się pod każdym słowem, Pepsic! Fanstatyczne zakończnie sezonu.

        > I ponad epokowe zaskoczenie męża ciążą małżonki: jak to sie mogło stać, co zaw
        > sze niepomiernie mnie cieszy, zwłaszcza w przypadku dojrzałych par:)
        He, he! :)

        I jakże potem jeszcze dramatyczne zakończenie tego wątku. Utrata ciąży spowodowana prawdopodobnie upadkiem wychodzącej z kąpieli Cory na mydle, podłożonym specjalnie przez mścią O'Brien. I łzy hrabiego Grantham rozpaczającego nad utratą dziecka, w dodatku tak wyczekiwanego chłopczyka, dziedzica Downton Abbey.

        Nie mogę nie wspomnieć o wątku Anny i Batesa.

        Anna na polecenie hrabiego ma towarzyszyć kucharce, pani Patmore w podróży do Londynu, do szpitala. Przed wyjazdem Anna pyta Batesa, patrząc na niego zakochanymi oczami, czy on będzie za nią tęsknił. On do niej na to, że lepiej będzie, jeśli ona odzwyczai się od takiego myślenia. Anna ze smutną miną odchodzi.
        Potem podczas pobytu w Londynie Anna przeprowadza małe śledztwo, dociera do jednostki, w której służył Bates i do jego matki, od której dowiaduje się , że Bates siedział w więzieniu za kradzież sreber, które faktycznie ukradła jego żona.


        I jeszcze świetna rozmowa w czasie pikniku przed pałacem. Młody Molesley (który Pepsic wpadł w oko :) rozmawia z Batesem. Zwraca uwage na Annę. Śliczna dziewczyna , mówi o Annie, i pyta Batesa czy wie, czy ona ma jakiegoś ukochnego. Baten na to, że owszem ma kogoś takiego, ale to osobnik skryty i tajemniczy, nie wyjawia on swoich uczuć, ale w głębi duszy bardzo mu zależy na Annie.

        Czyż to nie wspaniały wątek!
        Takie historie to tylko w filmach, heh. ;)


        Podobał mi się jeszcze wątek spontanicznie zawartego na zasadzie porozumienia dusz, jak sądzę, sojuszu dwóch władczych kucharek, pani Patmore, która właśnie wróciła po operacji z Londynu i zastępującej ją w czasie jej nieobecności kucharki Crawley' ów przeciwko ochmistrzyni, sympatycznej pani Elsie Hughes (która w jednym z poprzednich odcinków nie przyjęła oświadczyn dawnego adoratora, obecnie wdowca)


        A w finanale wiadomość o wybuchu I wojny światowej (sezon 1. kończy się zatem w roku 1914).

        Maniu, dzięki Ci za wspaniałą wieść, ze drugi sezon tego wspaniłego serialu startuje w poniedziałek, o tej samej porze.
        :)
        • barbasia1 Re: "Dowton Abbey" - ost.odc. I serii 28.04.13, 17:19
          I jeszcze okrutna zemsta Mary na Edith, która doniosła w liście ambasadorowi Turcji o szczegółach śmierci pięknego dyplomaty pana Pamuka w sypialni Mary, w wyniku, której Edith traci szanse na zapowiadane między słówkami oświadczyny starszego bogatego wdowca. Mary naopowiadałamu mu kłamst jakoby Edith wyśmiewała się z zalotów starszego pana, ten urażony do żywego opuszcza natychmiast piknik.

          Odchodzi też urażony, niepewny uczuć Mary Matthew .
    • angazetka Odobraziłam się na "Miasto gniewu" 24.04.13, 00:19
      Bo byłam konsekwentnie i od lat obrażona na ten film, że zgarnął Oscara, choć powinna go dostać "Brokeback mountain". I po emisji nadal tak uważam. Owszem, dobry film, mocny, ciekawie skomponowany, ale jednak zbyt patetyczny. Mam alergię na dramatyczne-sceny-w-zwolnionym-tempie, brrr.
      • grek.grek Re: Odobraziłam się na "Miasto gniewu" 25.04.13, 14:17
        "Miasto" powiela schemat Altmana czy "Magnolii", ale w sumie sporo mówi o współczesności, jest otwarte, ma świetne role aktorskie, jest dobrze skrojone. Mnie raczej "Brokeback" wydał się filmem
        nie tyle przestrzelonym, bo mówiącym jednak o czymś istotnym, co dzieje się między ludźmi i wprost odnoszącym się do opresji społeczeństwa wobec jednostek, ale jednak rozumianym przez wielu jako "wiesz, to to o dwóch gejach" :]

        niektórzy twierrdzą, że CRash wygrał dlatego, że Oscar nie mógł się dostać filmowi o homoseksualnej miłości.
        ja bym to odwrócił : może to dobrze, że Oscar nie trafił do filmu, który po latach byłby pamiętany bardziej z powodu kontrowersji niż walorów stricte artystycznych.
      • pepsic Re: Odobraziłam się na "Miasto gniewu" 27.04.13, 19:23
        Za drugim razem sporo traci.
    • barbasia1 OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 25.04.13, 10:24
      Do zobaczenia dziś wieczorem! Mam nadzieję!
      • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 25.04.13, 12:46
        Trzymaj się dzielnie, Barbasiu :]

        utożsamiam się z Tobą, wiem jak to nieprzyjemna rzecz, kiedy sieć leży.
        albo prądu brak.
        nawet jesli akurat nie korzystam, to gdzieś tam uwiera, że powinno być, a nie ma.

        wracaj do nas, jak najszybciej; z netem śmigającym obertasy, jak fryga w magicznych kierpcach :]




        • barbasia1 Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 00:02
          :)

          Nie lubię niespodziewanych awarii.
          • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 13:39
            o yes :] ja też.

            ale jak widzę- już jest po wszystkim, zgadza się ?
            napisz mi koniecznie, bo nie wiem, czy przydały się na coś te moje voodoo, które
            odczyniałem w tejże intencji :]]
            • barbasia1 Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 14:16
              A więc to Twoim zabiegom magicznym zawdzięczam usunięcie awarii i szybki powrót do sieci!?
              Tak czułam, powiem Ci. Wdzięcznam bardzo. :)
              • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 15:38
                haha ;]

                d27s566tsz5rmg.cloudfront.net/catalog/product/cache/2/image/0dc2d03fe217f8c83829496872af24a0/v/o/voodoo-cat_web.jpg
                hah :]
                • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 15:41
                  może raz jeszcze ?

                  d27s566tsz5rmg.cloudfront.net/catalog/product/cache/2/image/0dc2d03fe217f8c83829496872af25a0/v/o/voodoo-cat_web.jpg
                  • barbasia1 Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 26.04.13, 21:54
                    Ten drugi link też się nie otwiera! :/

                    Chciałam odnaleźć w necie to zdjęcie, niestety nie udało mi się, ale za to znalazłam takiego oto voodoo_kotka , który chroni przed różnymi niezbezpieczeństwami, ha!

                    www.storyvilleapparel.com/voodoo-cat.html
                    Śliczne nieprawdaż! :)
                    • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 27.04.13, 13:17
                      no patrz, to TEN SAM kot, co mój, ten który się nie otworzył, mimo dwukrotnego
                      zaproszenia :]
                      • barbasia1 Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 27.04.13, 13:50
                        NAPRAWDĘ!!?
                        Ależ trafiłam! :)

                        Genialny koncept! :)) Jak przetłumaczyłam nieznane mi słówka angielskie, a było ich ze cztery, to się jeszcze bardziej zachwyciłam. ;))

                        Stanowczo takiego voodoo kotka potrzebuję. Może sobie sobie stworze sygnaturkę i do niej voodoo kotka włożę!?

                        PS Jednym ze słów, którego znaczenia nie znałam, a właściwie wyrażeniem był "smooth operator", o którym tak pięknie śpiewała kiedyś Sade ;)

                        www.tekstowo.pl/piosenka,sade,smooth_operator.html
                        :)
                        • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 27.04.13, 15:29
                          yes :]
                          hehe :]

                          dobra myśl.
                          dobry kot zawsze się przyda.
                          zwłaszcza TAKI, hehe.
                          taki... Kot Wielozadaniowy :]

                          o yes, dzięki za wspomnienie, ten kawałek ma swoją świetną historię.
                          • barbasia1 Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 27.04.13, 17:53
                            Kot Obronny!

                            Dzięki Ci za niego. :)
                            • grek.grek Re: OT mam od wczeoraj w domu awarię sieci 28.04.13, 15:27
                              hehe :]

                              niech Ci służy :]
                              • barbasia1 Re: OT z sygnaturką 28.04.13, 15:55
                                Dzięki raz jeszcze. :)


                                Ciekawe, czy pojawi się sygnaturka?
    • grek.grek co na dziś ? HOuse, Mad men i filmów kilka 25.04.13, 16:03
      znów bez KOcham Kino.
      tym razem Fryderyki się wtarabaniły.

      jest Doktor razy 2 od 20:40 [swoją drogą, mam jeszcze odcinki z zeszłego tygodnia i ich nie
      obejrzałem... to jest jakiś autosabotaż, hehe].

      Mad men dzisiaj później, od 21:35.

      "Czas surferów" & "Egoiści" w TVP2 [0:15 & 1:55] , "Autoportret z kochanką" [22:40] w Kulturze, zatem : trochę polskiego kina, chociaz głównie na bis, hehe.

      TVN puszcza film z Jetem Li, a więc karate po chińsku w Ameryce.
      POlsat o 23:00 "Dom dusz", saga chilijskiej rodziny, w międzynarodowej obsadzie [Streep, Close, Irons, Banderas, Ryder]; 93 rocznik.

      TVN7 o 23:10 wypuszcza coś co sie nazywa "Narodziny" - babka traci męża, po dekadzie żałobnictwa chce znów wyjśc za mąż, ale zjawia się mały chłopiec, który podaje się za wcielenie zmarłego i namawia ją, żeby sobie zamążpójście odpuściła. Nicole Kidman w głównej roli. brzmi nienajgorzej, jakby relacja z odkręcenia korby ;]

      co wybieracie ?

      [kruca, BOrgiów nie ma dziś, sezon zakończony przeca -0 dopiero się kapnąłem, niby 10 odcinków, a zdążyło mi się wdrukować]




      • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, Mad men i filmów kilka 26.04.13, 00:23
        Dziś odwrotnie niż zawsze, nagrywałam MM, a oglądałam House'a; przygotowuję się do pożegnania Doktora.

        Tekst House'a do Wilsona wpadł mi w ucho (choć nie jestem pewna czy dobrze zapamiętałam): "Żaden twój związek z kobietą nie przetwał więcej niż dwa lata . Nasz związek trwa najdłużej". :)

        Koncept, żeby wynająć dziecięcego aktora do odgrywania roli właśnie odnalezionego syna Wilsona zaiste niesłychany!

        :)

        • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, Mad men i filmów kilka 26.04.13, 13:37
          hurra, jesteś online :]
          awaria usunięta, jak rozumiem ?

          niestety, nie udało mi się wyrobić na HOuse'a i dzisiaj powtórki chyba też nie doświadczę.
          pierwsze problemy z brakiem sprzętu nagrywającego :]

          Barbasiu, mogłabyś w kilku zdaniach nakreślić mi, co tam się dzieje ?
          nie, nie musi być z dokładnym opisem tych chorób, które tym razem dopadały pacjentów
          zacnej kliniki ;]]
          bardziej myślałem o relacjach między postaciami i jak sam HOuse się sprawuje
          • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 26.04.13, 14:55
            Tak, awaria szczęśliwie usunięta. :))

            O! To niedobrze.

            Spóbuję zatem w kilku słowach opowiedzieć, co się wydarzyło w przedostatnich dóch odcinkach House'a, bez opisów objawów i bez nazw jednostek chorobowych, i zastosowanej terapii, te mi wpadły jednym uchem i momentalnie wyleciały drugim (podziwiam Bronte, że ona z uwagą śledzi te kwestie medyczne w Housie, jak kiedyś wyznała).
            Mogę powiedzieć tylko tyle, że pacjent zasłabł, potem stękał, kwękał, puchł, miał mieć operację serca, potem opecję mógzu, ale w końcu skonczyło sie na podaniu leków i pacjeny mógł wyjść ze szpitala .

            A pacentem był czarnoskóry żołnierz / spóźniłam się na początek, więc korzystam trochę z podpowiedzi/ - tu wielce ciekawy wątek - który powrócił z zagranicznej misji w eskorcie żandarmów (którzy przez cały czas jego pobytu w szptalu pilnują go, obstawiwszy wejścia do sali, w której leży), oskarżony o zdradę - o "ujawnienie tajnej taśmy przedstawiającej zabicie miejscowych cywilów przez amerykańskich wojskowych" (!). Na płycie lotniska zemdlał i trafił do szpitala. Wojsko podejrzewa go o symulację choroby, ale on faktycznie cierpi na jakąś tajemniczą chorobę, w dodatku kategorycznie odmawia leczenia, domagając się możliwości publicznego przedstawienia swoich racji. Wojsko oczywiscie nie zgadza na to.

            cdn.
            • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 26.04.13, 15:43
              doskonale :]

              dzięki, Barbasiu.
              przepraszam, że Ci niespodziewanej roboty przysparzam.
              wszystko, ofk pod warunkiem, że masz trochę wolnego czasu :]

              hehe, ja staram się nie wnikać w te medyczne rzeczy, jak słysze, ze pacjenta
              boli głowa, to zaczynam czuć, że i mnie nagle doskwierać zaczyna ;]
              • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 26.04.13, 22:26
                Już jestem. Musiałam zniknąć na dłuższą chwilę. Mam czas do 23:00. ;) Lecę potem na powtórkę wczorajszego Mad Men. Wprawdzie mam nagrany ten odcinek, ale wolę obejrzeć go via TVPKultura, zwłaszcza, że godzina w miarę dobra.

                Nie ma sprawy! Zawsze Ty ratujesz opowieściami, mogę i ja czasami! :)
                Mam nadzieje, że Pepisc wybaczy, że pod jej postem o ostatnim odcinku o Dowton Abbey dopiszę się jutro.


                He, he! :) Więc ja chyba dlatego intuicyjnie odrzucam tę wiedzę.

                Nie wiem, czy to dobrze, że utrwaliłeś na wideo jako jedna z ostanich rzeczy akurat dwa odcinki House'a.
                • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 13:21
                  halo, Barbasiu :]
                  w ten pochmurny, zaraz-deszczowy dzieńń.
                  [u Ciebie też się zanosi na ulewę ?]

                  o, widzisz, podzielam Twoje zapatrywania w tej kwestii, ja też lubię obejrzeć bezpośrednio
                  via TV, nawet jeśli mam film na taśmie.

                  oj tam, proporcje są tutaj zbliżone.
                  a Pepsic na pewno nie będzie miała nic przeciwko [jeśli mogę się domyślać...] :]

                  dobrze działa zatem Twoja intuicja, hehe.

                  masz na myśli jakąś... klątwę możliwą ? :]
                  • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 14:28
                    Tak, u nas ulewa już przeszła, koło południa. Spadło, nie przesadzę, jak powiem, 15 kropli, w ogródku sucho jak na Sacharze. Teraz słońce przypieka.

                    Właśnie, mam to samo. Filmy na DVD kupione z Gazetami często długo leżą nietknięte.


                    > masz na myśli jakąś... klątwę możliwą ? :]

                    Raczej obawiam się, czy nie poczujesz się źle, oglądając House'a, a potem przypominając go sobie od czasu do czasu!? ;)
                    • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 15:37
                      w międzyczasie - tutaj też spadła woda.
                      tyle, że pozostały chmury i zdaje się nieprędko się zwiną, o ile w ogóle.

                      otóz to.
                      jak jest "na godzinę" w tiwi, to jakoś większa ochota jest by obejrzeć.
                      i mobilizacja, nie ? :]

                      a nie wiem, tak mi jakoś przyszło do głowy w pierwszym odruchu ;]

                      aha...
                      możliwe, że tak będzie.
                      kto wie, może tego ostatniego sezonu nie będą powtarzać ?
                      może, idąc tropem Twojej porady, spróbuję jakoś "przepiąć' magnetowid pod
                      te nowe urządzenia telewizyjne, może faktycznie istnieje jakaś szansa, że da się
                      jeszcze ponagrywać ?
                      nie tracę nadziei :]
                      • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 16:38
                        Przydałby się naszym kwiatom taki deszcz wiosenny.

                        Pytaj w sklepie elektronicznym, tam na pewno podpowiedzą, doradzą. Oczywiście trzeba powiedzieć im, jakie wejścia i wyjścia ma wideo.
                        • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 16:55
                          zapewne.

                          będę.
                          w każdym razie, dzięki Tobie zyskałem nową nadzieję :]
                          • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 17:56
                            Oby tylko działało! :)
                • pepsic Ostani odc. MM 27.04.13, 19:50
                  Barbasiu, nie wydaje Ci się / Wam, że dom Betty i Dona pozbawiony jest jakichkolwiek uczuć, on - wielki nieobecny pogrążony w rozmyślaniach, ona zimna i zdystansowana. Dobrze to nie rokuje związkowi. I na jeszcze jedno muszę zwrócić uwagę, na klimatyczną, charakterystyczną zajawkę muzyczną inauguracyjną każdy odcinek.
                  Ps. Wybaczy:)
            • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 26.04.13, 15:47
              Człowiek konsekwentnie w ramach protestu odmawia leczenia, nie pomagają nawet prośby starszego brata , też żołnierza. Lekarze namawiaja tego brata, by podpisał ubezwłasnowolnienie chorego, ale ten się nie zgadza. Brat głupi, ale nie wariat, mówi. Wtedy wymyślają podstęp, który ma go skłonić do leczenia. Jakimś cudem dowiedzili się (umknęło mi jak), że żołnierzowi zależy na poznaniu utajnionych przez wojsko akt jego ojca /też chyba wojskowego,/ który zmarł w niewiadomych mu okolicznościach. Uderzają z tym do brata. Kombinują, że jak żołnierz usłyszy od brata obietnicę odtajnienia dokumentów to zacznie się leczyć, chcąc je poznać zanim zejdzie z tego świata. I tak się dzieje.
              Żołnierz poddaje się leczeniu, i wkrótce dowiaduje się, że wojsko wcale nie utajniło akt ojca, zrobił to jego brat wojskowy, który bratu młodszemu chciła oszczędzic prawdy o ojcu, który był alkoholikiem i zginął prozaicznie, jadąc autem po pijaku. Młodszy był jeszcze bardzo młody, kiedy zginął ojciec, nie orientował się w jego stanie.

              cdn.
              • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 13:22
                dzięki za wstęp, Barbasiu.
                brzmi nieźle, co tam będzie dalej...

                :]
                • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 14:52
                  Dalej będzie nieco obrzydliwie ... ;)

                  UWAGA! NIE JEŚĆ PRZY CZYTANIU!

                  Otóż towarzysze House'a (zdaje się z podpuszczenia dr Adams) zaczynają podejrzewać, że długotrwałe przyjmowanie vicodinu zniszczyło mu wątrobę, a to z kolei spowodowało uszkodzenia mózgu, w związku z czym House może stanowić zagrożenie dla pacjentów. By sprawdzić stan mózgu House'a dzielny, pełen poświęcenia Taub w tajemnicy przed Housem wydobywa z klozetu ni mniej ni więcej tylko House'ową kupę , by ją zbadać pod mikroskopem ( umknęło mi jak on / oni tę kupę zorganizowali, zatrzymali ;/ ). Badania przynoszą niepokojące wyniki, podejrzenia potwierdzają się. Dr Chase donosi o tym Foremanowi, co potem wyąchał House.
                  Ale okazuje się, że wyniki nie są prawdziwe! House wypił dziurawiec, do tego zażył jeszcze jakieś lekarstwo, które wywołało zamiany w kale, wszytsko, po to, by sprawdzić / o ile dobrze pojęłam/, kto donosi Foremanowi.

                  Koniec odcinka 170.

                  cdn. (czyli dwa słowa o odcinku 171)
                  :)
                  • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 170 27.04.13, 15:32
                    uff, no to mi się udało, bo kwadrans wcześniej się dokarmiałem :]

                    haha, ale story, i House jak zwykle ich przewidział.
                    jak z tymi fiszkami przyczepianymi pod fotelami, pamiętasz ?
                    [zresztą, w każdym odcinku zawsze ma trzy ruchy naprzód przemyślane]

                    dzięki wielkie, Barbasiu, za ten odcinek.
                    z niecierpliwością będę czekał na ten drugi.
                  • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 171 27.04.13, 15:55
                    Tu pacjentem jest młody, 22-letni hokeista, który zasłabł i zaczął pluć krwią po bójce na lodowisku. Okazuje się, że chłopak, który początkowo liczył na zrobienie wielkiej kariery jako hokeista, został przez trenera wyznaczony do niewdziecznej roli tzw. enforcera czyli zawodnika wszczynającego bójki i chroniącego innych członków drużyny. Prawdopodobne więc, że przyczyną zasłabnięcia były dawne urazy głowy, które na siebie przyjął. Chłopak zastanawia się w szpitalu nad porzuceniem takiej kariery, jednak kuszą go milionowym kontraktem.
                    Przyznaje się bez bicia, że umknęły mi szczegóły tego wątku, nie pamiętam jaką decyzję podjął w końcu chłopak.

                    W tym czasie House zdradza w windzie Wilsonowi informację, którą ukrywał przed nim 11 lat. Jeda z dawnych dziewczyn Wilsona urodziła mu 11 lat temu dziecko, syna . House się o tym jakimś sposobem o tym dowiedział , ale nic nie mówił Wilsonowi, bo wiedział, że on nie kocha tej kobiety, nie wróci do niej po tym jak się rozstali.
                    Tu mówi właśnie, że żaden związek Wilsona z kobieta nie przetrwał dłużej niż dwa lata, tylko ich związek trwa najdłużej. ;)

                    Wilson jest ciężko zaskoczony. Umawia się więc z chłopcem. Chłopiec jest uroczy miły sympatyczny, mądry, wyrozumiały, uszczęśliwonym z powodu poznania ojca, w dodatku to skóra zdjęta z ojca! Co więcej, ma te same upodobania, co stary, lubi prosciutto i coś tam jeszcze, nawet ubierają się podobnie. Chodzący ideał syna.

                    Panowie od pierwszego wejrzenia przypadają sobie do gustu. Chłopiec rzuca się na szyję ojcu na pożegnanie. Wilson początkowo spięty, drętywy, przekonuje się do chłopca. Wgląda nawet na szczęęliwego. Mówi House'owi, że powinen być na niego zły, za to, przez 11 lat ukrywał przed nim tę informację, ale ponieważ jest szczęśliwy, nie będzie się na niego złościł.

                    Pewnego dnia, podczas kolejnego spotkania chłopiec wyznaje, że jego matka zamierza przenieść się na jakiś czas do Ameryki Południowej, do Kolumbii chyba, wymyśliła sobie jakąś misje, ratowania czegoś (wybacz/cie nie pamiętam), ale mały nie chce z nią jechać, chce zostać nim Wilsonem, z ojcem Wilson jest przerażony perpsektywą zamieszkania z synem. Leży na kanapie w swoim gabinecie zgnębiony i rozmyśla. Nagle do gabinentu wpada House z radosną miną pocieszyciela i oznajmia, że chłopiec nie jest jego synem, tylko młodym zdolnym aktorem, kórego on wynajął, by udowodnić Wilsonowi, że jego marzenia o posiadaniu syna, dziecka to mrzonki. Za Housem wchodzi chłopiec z jaką kartką, dowodem poświadczającym, że jest aktorem, a może umową zawartą z Housem? Wilson znowu jest w ciężkim szoku. House znika za drzwiami, słychać jak wypytuje chłopca o jego inne umiejętności aktorskie.

                    Park po kłótni z matką wprowadza się do Chase'a. Ku zaskoczeniu Chasea, zabiera do nowego mieszkania ze sobą babcię, nad która opieka tak jej ciążyła w domu. Park tłumaczy, że nia miała babaci z kim zostawić. Babcia siedzi spokojnie na kanapie i robi na drutach. Chase , widząc babcię (ktopka w kropkę Park , tylko 40 lat później), mówi - "Jaka ona spokojna". Na to Park, wyprowadzajac z błędu Chase'a oznajmia - "Nie widziałeś jej jeszcze pijanej!" He, he! ;)

                    Tyle w skrócie! :)

                    • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 171 27.04.13, 16:53
                      dwie refleksje.
                      pierwsza : jaka szkoda, że nie obejrzałem !
                      druga, zaraz po niej : dobrze,że nie oglądałem, bo wtedy bym nie mógł
                      przeczytać Twojego opisu :]

                      dzięki, Barbasiu.
                      Karol Krawczyk powiedziałby : Maleńka... jesteś wielka ;]

                      House jest perfidny.
                      absolutnie perfidny.
                      zagrywka naprawdę z pogranicza gry poniżej paska.
                      faul ! faul ! :]
                      ciekawe, że zawsze udaje mu się nabrać : mnie zawsze, Ciebie też ? [Was też ?} :}
                      ilekroć rozkręca się jakaś akcja, na końcu zawsze inicjatorem i triumafotorem okazuje się
                      HOuse i zawsze jestem wstrząsnięty tym, że to on namotał i on zgarnął całą pulę.
                      a przecież to powinno się wiedzieć od początku, prawda ?
                      i tak mnie roluje od lat ;]

                      hehe, ta Park jest paradna. druga pani nowa zupełnie jakoś mnie nie wkręca, chyba uroda zastępuje jej osobowość :]

                      • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 171 27.04.13, 18:28
                        > druga, zaraz po niej : dobrze,że nie oglądałem, bo wtedy bym nie mógł
                        > przeczytać Twojego opisu :]

                        > Karol Krawczyk powiedziałby : Maleńka... jesteś wielka ;]

                        Czerwienie się jak piwonia.
                        Bo mój opis jest taki ... zwykły. O licznych usterkach już nie wspomnę.

                        Zawsze nabieram się na szcztuczki House. Wczoraj to nawet, przyznam się, wzuszyłam się szczęściem Wilsona. A tu takie zaskoczenie w finale.

                        Park jest wspaniała. Młoda aktorka, która ją gra, Charlyne Yi jest rewelacyjna. Ma to coś, ma vis comica. W swoim dossier , w rubryce zawód ma wpisane: aktorka, komik! Mam nadzieję, że zobaczymy ją jeszcze w jakichś dobrych filmach, komediach.

                        :)
                        • grek.grek Re: co na dziś ? HOuse, odc. 171 28.04.13, 15:32
                          no coś Ty ? :]

                          ja tu wydaję osądy, zrozumiano ? ;]]]
                          opis jest świetny i już.

                          hehe, i nie ma się mu nawet jak zrewanżowac za te rolki.

                          yes, jej komizm ma taki styl Bustera Keatona, nie ?
                          czyli, nawet jak robi czy mówi coś zabawnego, to zachowuje w pelni poważny
                          wyraz twarzy i mowę ciala.
                          • barbasia1 Re: co na dziś ? HOuse, odc. 171 28.04.13, 17:07
                            > ja tu wydaję osądy, zrozumiano ? ;]]]

                            Ooo! OK! Tak jest! Szefie! ;))

                            W tym wypadku lepiej nie próbować się rewanżować.

                            Tak. :)))
    • grek.grek "MImowolnie" [czyli, szwedzkie kino w KUlturze] 26.04.13, 14:06
      Kultura wyraźnie stawia na kino z trzema koronami w herbie :]

      w zasadzie, trudno mówić w przypadku "MImowolnie" o jakiejś normalnej fabule.
      jest to zbiór kilku róznych historii, przeplatających się ze sobą, filmowanych kamerą tak
      samo zdystansowaną, obserwatorską, niezaangażowaną emocjonalnie, unikającą bliskich
      ujęć, co w "Grze".

      grupa wycieczkowiczów jedzie wynajętym autokarem - kierowniczka wycieczki, młoda dziewczyna,
      siedzi z przodu i rozmawia z kierowcą, o jej planach życiowych ["na razie chcę żyć, tak po prostu"], a potem on mówi o sobie [jest po rozwodzie, który odchorował]; wreszcie na którymś przystanku kierowca stwierdza, że ktoś urwał żaluzje w toalecie. komunikuje podróżnym, że nie ruszą się z miejsca, dopóki winny się nie przyzna. trwa to jakiś czas, ludzie protestują, ale kierowca jest nieugięty, nawet mimo próśb dziewczyny, z która się zakolegował. autokar stoi nocą na poboczu. Wreszcie okazuje się, że winnym jest mały chłopiec, syn jednego z wycieczkowiczów - poszedł i przypadkiem kontuzjował te żaluzje. Wycieczka może jechać dalej.

      W szkole młoda nauczycielka sprzeciwia się starszemu koledze, który jej zdaniem źle potraktował ucznia. Zapowiada, że złoży na niego skargę. W wymianie zdań on uważa, że jej ocena jego zachowania jest zbyt surowa, ale ona podtrzymuje swoje oskarżenia. Potem przysiada się do dwójki innych nauczycieli i uczestniczy w rozmowie z nimi. Kamera nie pokazuje całej trójki - tylko ją, w którymś momencie przerywa ona rozmowę i prosi ich, żeby patrzyli także na nią, bo kiedy mówią, a ją omijają wzrokiem, to można odnieśc wrażenie, że ją celowo ignorują i wykluczają. Wydaje się jej, czy własnie doświadcza pierwszych symptomów środowiskoweego ostracyzmu ?

      kilka nastolatek urządza sobie imprezę w domu jednej z nich. Tańczą sobie, hałasują, filmują komórkami. Jedna z nich rozlewa napój na dywan. Ta, w której mieszkaniu odbywa się cała zabawa, jest poirytowana. POtem dwie z nich, plastikowe blondynki, wychodzą z domu. Spotykamy je w tramwaju, pociągu, autobusie ? gdzie zaczepiają jakiegoś chłopaka w okularach, czytającego ksiązkę. Przysiadają się do niego, sa rozhulane i troche może nawet bezczelne, ale nie chamskie - chłopak próbuje je zbywać, ale z czasem wdaje się w rozmowę z nimi, za pomocą zdawkowych zdań, ale z usmiechem,, a nawet robi im zdjęcie swoją komórką, potem one próbują go namówić, żeby "coś im kupił", ale on odmawia.

      Te same dziewczyny pojawiają się później z jakąs większą grupą młodzieży, pod lasem, przy drodze, jedna z nich jest pijana - druga jakoś niespecjalnie reaguje na to, że koleżanka nie trzyma pionu. już się tam przystawia do niej jakiś typek, ale cała grupa idzie w rozsypkę, kiedy zatrzymuje się przy nich wkurzony kierowca samochodu, w który rzucili puszką z piwem. Dziewczyny pojawiają się nieco później w jakimś pustostanie, ta trzeźwa probuje ciągnąc za sobą tę pijaną.

      Wreszcie obie, juz trzeźwe, dziewczyny spotykamy na kanapie w domu jednej z nich, gdzie matka - mówiaca zza kadru - poucza ich o tym, jakie konsekwencje mogło mieć ich zachowanie. One słuchaja pokornie i siedzą jak trusie, a ta druga jest nawet wdzięczna matce koleżanki, że pójdzie powiedzieć o wszystkim jej rodzicom :]

      W innym jeszcze wątku grupa facetów chadza po jakichś podmiejskich plenerach, piją piwo, śpiewają, świecą gołymi tyłkami - wyglądają jak grupa kolegów,która wyrwała się na weekend od żon i rodzin. Jeden z nich jest wyraźnie, po kumplowsku, ale jednak - zaczepiany przez pozostałych. Kiedy przyjeżdza po niego, wezwana przez telefon, koleżanka, zwierza się jej, ze został przez kolegów przytrzymany i oralnie wykorzystany :] MÓwi, że kiedyś z jednym kolegą taksię bawili, ale dla zgrywy i picu, a teraz - ma on wrażenie, że to było gdzieś poza kanonami zabawy, że tak to odebrał. Dziewczyna chce go odwieźc z powrotem do domu, ale... on nie cche wracać, chce zostać. Rozmawiają o tym długą chwilę siedząc w aucie, kamera filmuje to z odległości, przez szybę. Nie wiadomo, czy wraca z nią, najpewniej jednak zostaje, wieczorem zaś znów panowie śpiewają, popijają piwko, palą ognisko, a jeden z nich staje na rękach, na golasa, a koledzy "dekorują" go flagą szwedzką, wetkniętą... sami wiecie gdzie :]

      i tak oto te kilka stories się ze sobą miesza.

      Jaki klucz do nich pasuje ?
      hmm, nie za bardzo go znalazłem... może rzecz o odpowiedzialności ? może o stosunkach międzyludzkich ? a może wszystko o czym innym : o wykluczeniu, o tym czy grozi sprzeciw wobec grupy, o wykorzystaniu przez grupę, o postawach wobec bycia ofiarą, o lekkomyslności...
      • barbasia1 Re: "MImowolnie" [czyli, szwedzkie kino w KUlturz 03.05.13, 14:49
        W opisie filmu na filmwebie, właśnie zajrzałam, piszą o tym na, co już zwróciłeś uwagę, wszytskie wątki łączy "motyw psychologii tłumu oraz determinacji, aby przełamać tabu".

        Ciekawa rzecz.

        :)
        • grek.grek Re: "MImowolnie" [czyli, szwedzkie kino w KUlturz 03.05.13, 15:43
          yes, to by się zatem zgadzało :]

          ciekawa, istotnie, zwłaszcza ta kamera, która raczej dyskretnie podgląda, a nie kreuje wydarzenia.

          i, wiesz - społeczeństwa skandynawske uchodzą/same się tak postrzegają, jako najszczęśliwsze na świecie, więc tym bardziej interesujące są filmy, w których pokazywane są rózne problemy i trudności, które w nich jednak się pojawiają. Takie "FOrbrydelsen" - duńska rzecz, a Duńczycy swój kraj mają niemal za arkadię :], polityka to dziedzina tak spokojna, że można usnąć, i zasadniczo sami zadowoleni ludzi, żadnej przestępczości itd - a tutaj : proszę, jaka prowokacja, hehe; szwedzkie mroczne krwiste kryminały - ta sama zabawa; albo filmy czy ksiązki dotykające islandzkiej depresji.
    • grek.grek dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 27.04.13, 13:44
      TVN idzie za ciosem.
      dzisiaj "Blind side", wysoko oceniany.
      21:45.
      story o czarnoskórym bezdomnym dzieciaku, którego przygarnęła do swojej rodziny pewna postępowa biała kobieta, stworzyła mu prawdziwy dom, a kiedy ujawnił się w nim talent sportowy pomogła zrealizować marzenie o zawodowej karierze futbolisty [nie piłkarza :)].

      mnie ten tytuł utkwił w pamięci, bo Sandra Bullock dostała za niego Oscara, a zawsze sądziłem, że Oscar dla niej, to będzie zapowiedź, że koniec świata jest blisko. Od tej pory żyję w poczuciu, że mamy do czynienia z czasami ostatatecznymi, a apokalipsa musi nadejśc niebawem; albo aKOKAlipsa, cokolwiek ;]] Żeby nie było, jestem bardzo ciekaw, jak Sandra tego Oscaara wydusiła, więc choćby dla zaspokojenia ciekawości - oglądam. Oglądacie też ? :]

      a serio, w tej zajawce historia brzmi trochę jak z "Autostrady do nieba", tym bardziej, wg mnie, ciekawe jak poradzili sobie z nią twórcy i na ile udało im sie nie zamienić ją w ckliwą opowiastkę ku pokrzepieniu serc i chwale american dream, bo w to, że udało im się z tego wypichcić wybitny film, to już jakoś zupełnie wierzyć mi się nie chce, chociaż... są na tym świecie rzeczy, o jakich się fizjologom nie śniło, jak mawia pewien mój krajan :]

      TVP dorzuca "Czas zabijania", też z Bullock [przepraszam, czy ona ma jakieś imieniny dziisaj ?].
      22:40 & 3:35
      dobry film, chociaż jego notę, wg mnie, obniża zakończenie - jakkolwiek, nie znam amerykańskiego systemu prawnego, ale w realność takiego rozstrzygnięcia procesu o dwukrotne zabójstwo, które wszyscy widzieli, jakoś z trudem udaje mi się uwierzyć.

      jeśli jednak jest to zgodne z rzeczywistością - to znaczy, że trochę ludzkośc cofnęła się w rozwoju, na szczęście tylko w Ameryce :]

      POlsat daje animację "Dzwonnik z NOtre Dame", o 20:00, a potem jakieś zapasy w kisielu oraz horror klasy D, czyli - jak to POlsat.

      w pozostałych stacyjach widzę tylko "Stan oblężenia" w TV4, z Denzelem w roli gliniarz versus terroryści. o 21:00.
      poza tym, raczej nikła konkurencja dla TVN.

      ach, 20:2o i 0:40 KUltura pokazuje "Głowe w chmurach", melodramat o losach trójkąta uczuciowego, z akcją ruszającą w Paryżu z przełomu lat 30 i 40 XX wieku, czyli w tle wojna światowa. Theron gra fotograficzkę-amantkę, w której zakochuje się skromny nauczyciel, a w Paryżu dołącza do nich hiszpańska modelka [Penelopa], która niebawem wraca do ojczyzny z powodu wojny domowej, a nauczyciel jedzie z nia, zaś fotograficzka zostaje w Paryżu. A potem pewnie sie nieźle nabroi i będą jakies dramaty :] Brzmi interesująco, zarówno estetycznie, jak i kiedy chodzi o umiejscowienie w czasie, a i akcje dobrze skrojonych melodramatów też bywają niczego sobie, ale... cóz ja Wam, Czcigodne, mogę o tym mówić :} Same wiecie najlepiej.

      • maniaczytania Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 27.04.13, 17:30
        hehe, wlasnie mialam pisac, ze specjalnie Tobie Greku polecam dzis "Blind Side" :)
        Mnie sie ten film baaardzo podobal i z czystym sumieniem polecic go moge.
        Ale, jak pamietasz, ja Sandre bardzo lubie ;)
        • barbasia1 Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 27.04.13, 18:00
          Zajrzałam, Maniu, na Twój blog, nie mogę znaleźć żadnej recenzji, notki na temat tego filmu!? Nie pisałaś nic o "Blind side"?
          • maniaczytania Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 27.04.13, 19:17
            nie, nie pisalam,
            ogladalam go w ubiegle wakacje na urlopie ;)
        • grek.grek "Blind side", spróbuję dwa słowa 28.04.13, 14:09
          pamiętam :]

          film mnie jakoś nie porwał.
          za dużo słodkości, min, wdzięczenia się do kamery, szlachetności tak dojmującej, że aż wstydliwej, całej gamy amerykanizmów, czyli : jest problem, więc trzeba zasunąć scenkę, w której za pomocą jakiegoś grepsa ją rozwiązujemy i jedziemy dalej [np. córka Sandry wydaje się mieć problem z tym, że czarny chłopak mieszka razem z nimi, w szkole z niej drwią; czyli - potencjalny problem... rozwiązanie dwie sceny później : Mike wchodzi do biblioteki, siada sam, córka Sandry siedzi z koleżankami, ale wstaje od stolika i przysiada się do niego, jakby nigdy nic, on jest zdzwiony, a ona rzuca mimochodem "no co, w domu uczymy się razem" - albo scena, kiedy Mike odblokowuje sie na boisku i zaczyna miotać przeciwnikami, a przyczyną jest to, że dotąd obcesowy trener histerycznie stanął w jego obronie, kiedy rywal kopnął go w głowę i rasistowsko obraził, a sędzia nie zareagował. Mike uznał, że trener "to rodzina" i że "trzeba go bronić", a że miał "98 % w badaniach na instynkt opiekuńczy", to żeby go na boisku nakłonić do walki tzreba było przedstawić mu mecz jako sytuację życiową, w której musi opiekowac się swoimi bliskimi; i pewnie jeszcze ze 25 innych scen ;)].

          Dobił mnie moment, w którym wysztafirowana jak na Sylwestra Sandra jedzie do czarnego getta i uciera nosa cwanemu gangsterowi :] po prostu - odjazd. Paniusia z żurnala wstawia głodne kawałki crack dilerowi siedzącemu na skwerku paroma koleżkami w tatuażach, a on robi na końcu minę, jakby mu ktoś narobił na głowę. przepraszam, ale to są dośc zabawne sceny, nie mające wiele wspólnego z rzeczywistością.

          po łebkach zaznaczone : Mike się uczy i od razu poprawia oceny, bo zwariowana korepetyrorka umie do niego dotrzeć; mały synek Sandry, odk supersimpatico boy, prowadzi w jego imieniu rozmowy z futbolowymi trenerami uniwersyteckimi, rekrutującymi Mike'a do swoich uczelni. Każda sytuacja potencjalnie sporna, każdy problem - rozwiązywany jest natychmiast, żeby widz się w tym nie pogubił. A w tym wszystkim, strzelanie piątek, aktor grający Mike'a wyglądający jak naturszczyk i dukający kwestie, i mnóstwo dośc schematycznych wzruszeń : jak wtedy, kiedy podczas kolacji cala rodzina Sandry nawała na talerze porcje jedzenia i biegnie ogladać mecz w tiwi, a Mike nakłada małą łyżeczką i skromnie siada z dala, a Sandra kuma,że to przecież święta są, od razu wyłącza tiwi, sadza przy tym stole wszystkich, a potem incicjuje modlitwę dziękczynną. Nie wspominam o licznych scenach, kiedy niemiłosiernie ogrywana wrodzona skromność, asceza, cukier na buzi i tuptusiowe zagubienie mierzącego 2 metry przy 150 kg Mike'a mają za zadanie bezczelnie łapać widza za serce :]

          cięzki kawalek kina, powiem Wam, Drodzy :]

          Ciekaw byłem tej roli oscarowej Sandry i słusznie byłem sceptyczny. MOże ja się nie znam, ba ! - nawet na pewno się nie znam, ale Sandra przypominała mi Gabrielle z Desperatek, ani lepiej niż Eva Longoria ani gorzej. Nie wiem, moze przegapiłem jakieś sceny, które decydowały o tym Oscarze, ale naprawdę takie wrażenie odniosłem : trzpiotka, zabawnie władcza, sympatycznie stawiająca na swoim i uroczo rezolutna, ale... gdzie tu Oscar ? Może to raczej szlachetnośc serca postaci [autentycznej chyba, nie ?] zdecydowała o tej nagrodzie dla niej ?

          Na pewno była inna niz w tych komedykach czy sensacyjkach, w których się głównie realizowała do tej pory, ale zaprawdę, powiadam Wam - dlaczego zaraz Oscar ? ;]

          Podobało mi się intro, a także późniejsze wstawki, wyjaśniające trochę, o co chodzi w futbolu amerykańskim, chociaż ofk tylko z perspektywy jednej pozycji na boisku. Ale to było dobre.

          To taki film, który można oglądać wiele razy, na wyrywki, złożony z serii scen, łatwych do skojarzenia i zapamiętania. Prosty, na pewno chwilami wzruszający, lecz... jednak odrobinę pretensjonalny i zalatujący niestety emocjonalnym kiczem.

          Dopiero pod koniec wyszło coś, co mogłoby stworzyć fabułe, aż się podniosłem na fotelu, bo głównie leżałem jak rozdeptana żaba : Mike wybiera uczelnię, tę którą kończyli jego przyszywani rodzice, a babka od sprawdzania czystości reguł rekrutacji zasiewa w naszym Mike'u wątpliwość : a jeśli twoja biała rodzina zajęła się tobą dla zysku ? wzięli cię z ulicy, dostrzegając twój sportowy talent, a potem sprytnie cię pchneli do swojej alma mater ? to znaczy, że cię wykorzystali, podjęli decyzję za ciebie, oszwabili cię, byłeś przedmiotem w ich rękach. Ona tego nie mówi wprost, ale jej wątpliwości - dyktowane zawodową dociekliwością - nagle uruchamiają w Mike'u procesy myślowe. Wiadomo, że teraz musi uciec, ale dojdzie do kluczowej rozmowy, w której Sandra go przekona, że jego straszne podejrzenia są oparte na błędnych przesłankach. I będą żyli długo i szczęśliwie.

          No i tak było :]

          Dobry akcent finałowy. Kiedy Sandra szybko, bo przeraźliwie wzruszona, żegna Mike'a zostającego w campusie akademickim, idzie do auta sobie popłakać, ale on nie daje za wygraną i goni za nia, żeby ją wyściskać - puka w szybę, a ona na to z taką zabawną obcesowością : "co ?". To była stara dobra Sandra. Taka powinna byc. Po co jej ten Oscar ? ;]]



          • pepsic Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 28.04.13, 17:57
            Alez bezlitosna opinia, i nietypowa dla Ciebie;) Chyba nie żałuję, że nie obejrzałam.
            • siostra.bronte Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 28.04.13, 18:36
              Faktycznie. Greku, rzadko bywasz tak bezlitosny :)
            • grek.grek Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 29.04.13, 15:28
              a tak się starałem... ;]]
            • maniaczytania Pepsic - obejrzyj "Blind side" 01.05.13, 18:03
              jak bedziesz miec okazje.

              Tak sobie myslalam i myslalam (hehe), dlaczego sie Grekowi ten film nie podoba. I wykoncypowalam ;)
              Mysle, ze w dzisiejszych czasach takiemu cynikowi o takich pogladach jakie ma Grek na rozne sprawy (czemu tu nieraz dawal wyraz), trudno jest uwierzyc, ze ta "ckliwosc" i slodycz to nie zabiegi filmowe, tylko prawda o bohaterach, na dodatek ta ich dobroc i zyczliwosc i chec pomocy komus w potrzebie wynika z ich glebokiej wiary w Boga i bycia republikaninem (konserwatysta). Czy tak?
              Bo inaczej patrzac trudno zarzucac filmowi tanie chwyty (bo byly one faktami), tak samo, jak nie kupuje Twojego zarzutu o to, ze np. Mike zaczal poprawiac oceny za szybko - przeciez to wlasnie byl zabieg filmowy - pokazali cos we flashu, w skrocie, bo to by byl nudny film, gdyby pokazywali dajmy na to kilkumiesieczna jego prace nad ocenami.
              • pepsic Re: Pepsic - obejrzyj "Blind side" 01.05.13, 21:09
                Bardzo mi miło, nie omieszkam.

          • maniaczytania Re: "Blind side" - bo to Greku 28.04.13, 20:34
            nie jest filmem do ogladania rozumem i analizowania; to jest film na faktach, z ktorym itrudno dyskutowac, trudno im zarzucac banal, ckliwosc, cukierkowosc, bo tu nie sa to chwyty filmowe - to ejst film do ogladania sercem i do zastanowienia sie nad soba - czy jestem dobrym czlowiekiem? Czy w podobnej sytuacji umialbym sie zachowac tak samo? Na ile jestem w stanie rzeczywiscie komus pomoc?
            I tu jest sila tego filmu - te fakty, ta prawda o tych ludziach. Ze, choc wydawaloby sie, ze to "bogacze' oderwani od rzeczywistosci, to okazuje sie, ze sa az do bolu dobrzy, uczciwi, z sercem, choc moze nie na dloni, nie na pierwszy rzut oka. I to, ze wbrew nawet samym sobie na poczatku, nawiazali tal gleboka wiez z tym chlopakiem. To bylo piekne! Obejrzalam wczoraj drugi raz i ponownie zrobil na mnie wspaniale wrazenie.
            Gdy sie nie ma na starcie 'spaczonego' podejscia, by szukac bledow, wpadek, itp., to historia wciaga tak, ze nie zwraca sie na te potkniecia uwagi. Sila milosci, dobroci, prawdy jest tak wielka, ze przeslania wszystko.
            • grek.grek Re: "Blind side" - bo to Greku 29.04.13, 15:26
              możliwe, że własnie tak jest :]

              niemniej, w filmie nagromadzenie łatwych rozwiązań trudnych problemów, natychmiastowość tychże, a także midrzenie się aktorów są dośc nieznośne; mnie się nie udało, po prostu,spojrzeć na to przez palce :]

              właśnie, widzisz - "nawiązali głęboką więź z tym chłopakiem", istotnie, ale w filmie wygląda to na szast prast i już, nagle go wzięli z ulicy, dali nocleg, ubrali, wyszorowali i mają :] Przecież to nigdy tak nie działa, głęboka więź z drugim człowiekiem, to wynik naprawdę skomplikowanych procesów.

              Tutaj, ta glęboka więź może i wygląda na głęboką, ale w rzeczywistości została pokazana w sposób płytki. parę słów, parę uśmiechów zrozumienia i parę szlachetnych wyrazów twarzy - gotowe.

          • barbasia1 Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 29.04.13, 14:59
            Po części zgadzam się z Grekiem. Nazbyt cukierkowo wypadła historia. Mimo wszytsko film ogląda się bardzo dobrze, no ale ja mam większą tolerancję na słodkie.

            Z drugiej strony od historii opartej na faktach oczekiwałoby się więcej prawdy życiowej, pokazania też trudnych momentów, problemów przez jakie musiała przejść rodzina, wielki Mike .

            Pozostając przy skojarzeniach z Desperatkami dla mnie Leigh Ann Sandy Bullock to skrzyżowanie przebojowości Gabrielle z perfekcją Bree.

            ;)
            • grek.grek Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 29.04.13, 15:32
              otóż to wlaśnie.
              film ku pokrzepieniu serc, skoro na faktach, to trudno się sprzeczać, ale JAKo film
              wypada dość kiczowato w sensie psychologicznym, a już aktorzy naprawdę mogliby
              wykazywać więcej umiarkowania w swojej słodkodziubaskowej ekspresji.

              "Oczy anioła", "Autostrada do Nieba", tutaj bym wpisał "Blind Side" :]
              • barbasia1 Re: "Blind side", spróbuję dwa słowa 29.04.13, 21:52
                > "Oczy anioła", "Autostrada do Nieba", tutaj bym wpisał "Blind Side" :]

                "Autostrada do Nieba" z ambicjami, dodałabym.
      • barbasia1 Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 27.04.13, 17:47
        Historia przedstawiona w filmie "Blind side" oparta jest na faktach. Czytałam o niej kiedyś (3 lata temu!) w Wysokich Obcasach. Okazuje się, że jeszcze jest ten artykuł w necie. Jeśli chcecie przeczytać to znadziecie go tu:

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102560,7998401,Amerykanski_sen.html?as=1
        Tak, oglądamy "Blind side"! / jeszcze nie zdązyłam zajrzałam do najnowszego programu, dzięki za zapowiedź, po tytule bym tego filmu nie skojarzyła./


        >zawsze sądziłem, że Oscar dla niej, to będzie zapowiedź, że koniec świata jest b
        > lisko. Od tej pory żyję w poczuciu, że mamy do czynienia z czasami ostatateczny
        > mi, a apokalipsa musi nadejśc niebawem; albo aKOKAlipsa, cokolwiek ;]]

        He, he! :)
        Sandra Bullock przygotowała się sumiennie do tej roli. ;) Akademia to doceniła.


        "Głowę w chmurach" oglądałam, ale niestety niewiele zostało mi w głowie.
        A czy my czasem nie ogladaliśmy wspólnie tego filmu, nie rozmawialiśmy o nim?


        >są na tym świecie rzeczy, o jakich się
        > fizjologom nie śniło, jak mawia pewien mój krajan :]

        Ale synowa to się Twojemu krajanowi udała, nieprawdaż? :))
        • grek.grek Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 28.04.13, 14:12
          dzięki, Barbasiu, istotnie w filmie wykorzystano w finale zdjęcia oryginalnego bohatera tej story.

          no właśnie.
          teraz to mam większy problem z tym jej Oscarem, niż zanim zobaczyłem film ;]
          żartuję, z tym "problemem",ofk, ale mam waątpliwości, czy ROLA była Oscarowa.
          może postać bardziej ?

          o, chyba nie, "głowa" w tytułach bywała, "chmury" też, ale razem chyba nie ? :]]

          haha, tak, przeurocza :]
          • barbasia1 Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 28.04.13, 16:58
            Niewykluczone, że to postać jest oscarowa . Podejrzewam, że którakolwiek aktorka by ją zagrała, dostałaby tę nagrodę. :)
            • maniaczytania Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 28.04.13, 20:38
              barbasia1 napisała:

              > Niewykluczone, że to postać jest oscarowa . Podejrzewam, że którakolwiek aktorka by ją zagrała, dostałaby tę nagrodę. :)

              Nie zgodze sie ;) To nie Erin Brockovich ;)
              Sandra byla znakomita, widac, ze dojrzala wreszcie. Swietna byla, z duzym luzem i lekkoscia.
              • barbasia1 Re: dziś : "Blind side", "Głowa w chmurach" 29.04.13, 21:49
                Zgadzam się, że Sandra bardzo dobrze wypadła w tej roli.
                Nie jest to przecież aż tak zła aktorka, jak nam tu usiłuje wmówić Grek. ;)
      • pepsic "Głowa w chmurach" 27.04.13, 19:14
        Brzmi interesująco
        Niestety, dużo gorzej wypada realizacja, co wydaje sie nieprawdopodobne zważywszy na temat i doborową damską obsadę. Cos nie wyszło w tym filmie.
        • siostra.bronte Re: "Głowa w chmurach" 27.04.13, 21:13
          Podpisuję się.
        • grek.grek "Głowa w chmurach" - słów parę spróbuję :] 28.04.13, 13:39
          Po obejrzeniu - zgadzam się z Twoją oceną.

          miał być "[epicki rozmach", akcja fruwająca między wytwornym, a zarazem zaludnianym przez "szokująco" wyzwolone towarzystwo, Oksfordem, artystowsko-kawiarniano-rewiowym Montmartrem z akordeonem w tle, później miotanym niemiecką okupacją i rozliczeniami, a surowymi pejzażami wojennej Asturii, ale gdzieś to wszystko się rozeszło po kościach, jakby zabrakło w tych przeskokach czegoś co nadawałoby im płynność i rytm. W pewnym momencie, Gilda, Mia i Guy są w paryskich dekoracjach, za chwilę Mia i Guy jadą do Hiszpanii i pstryk - już są w plenerach zmagań wojennych, śnieg, onuce i dziewczyny bez makijażu ;].

          sama historia trójkąta uczuciowego - chyba ciekawa; piszę chyba, bo brakowało mi płomiennego romansu między Mią, a Guyem podczas ich hiszpańskiej wyprawy; sami Gilda i Guy niby frywolni, a w późniejszych ujęciach tragiczni, kiedy ona umiera jako tajna agentka Ruchu Oporu, zabita przez własnych pobratymców, a on pędzi jak na skrzydłach do Paryża, żeby ją uratować, a na miejscu zastaje tylko graty, wśród nich zaś list pożegnalny, w którym okazuje się, że Gilda wcale nie była taką cyniczną panna, jaką być się zdawała; Mia została sprowadzona do roli wykorzystywanej biednej tancerki, która marzy tylko o tym, żeby zostać sanitariuszką na froncie walki z faszyzmem, co przyczynia się ostatecznie do jej śmierci w wybuchu bombowym na polnej drodze w rodzinnej Asturii - fatalnie niewykorzystany potencjał zmysłowości Penelope Cruz. I jeszcze na dodatek, w tej Hiszpanii zamiast romansować z Guyem Mia utwierdza go w tym, że on i Gilda są dla siebie stworzeni. Z namiętnej senority - zrobili cokolwiek świetą :] Gdzież jej do siebie samej z "Vicky Cristina", czy do ról u Almodovara, gdzie kipiała kobiecością.

          Theron jak to ona - seksu w niej niewiele, ale aktorstwo lepsze niż stereotypowa opinia o niej. I zagrała najciekawszą postać; przynajmniej przez większość czasu filmu. Guy jest prostym chłopcem, Mia jest oddaną patriotką, a Gilda jest kobietą o złożonym charakterze.

          Otwarta, seksualnie wyemancypowana [właściwie nonstop, nie przejmuje się romansami partnerów, sama romansuje ile wlezie, do tego seks na stole bilardowym z Guem - w wypasionym domu swojego aktualnego partnera, czy cała sekwencja kiedy przypadkiem wpada do pokoju Guya próbując uciec przed portierem męskiego akademika, gdzie oddawała się uciechom z profesorem], córka majętnego ojca, artystka [fotograficzka, twórczyni żywych obrazów/instalacji, aktorka w filmie o imperium rzymskim], żyjąca według maksymy "dobre jest to, co jest dla mnie dobre", utrzymująca relacje z minimum dwoma kochankami, niekoniecznie tylko męskimi, ale co i rusz dająca dowody, że posiada uczucia : kiedy mści się na tym projektancie mody, który źle potraktował Mię; kiedy przeżywa wyjazd Guya i Mii do Hiszpanii [całuje Mie, ale tylko po to, żeby wściekle ugryźc ją w usta aż do krwi], wreszcie później, kiedy Guy wraca z Hiszpanii do Paryża - widzą się na ulicy, ale Gilda mija go jak kogoś obcego [może uwąża że jest on winien śmierci Mii ?], aż wreszcie kiedy objawia się jako paryskie wcielenie Maleny - romansujaca z niemieckim oficerem : Francuzi uważają ją za "faszystowską dziwkę" i plują jej pod nogi, Guy - już jako agent wywiadu brytyjskiego w paryskiej misji - ryzykuje życie,żeby się z nia spotkać, a potem ona ratuje mu życie ostrzegając o zasadzce Niemców, którą to wiedzę posiadła właśnie dzięki byciu kochanką tego oficera. To był przecież logiczny sposób przetrwania w tamtych czasach : ale i tutaj okazuje się, że Gilda była także w Ruchu Oporu, czy dlatego nie przyjęła propozycji wyjazdu z Francji do Anglii, którą złożył jej Guy ? No i w finale opadają resztki zasłon, a Gilda okazuje się ostatecznie w pełnej krasie jako kobieta wspaniałomyślna i szlachetna, co wprost emanuje z jej listu, a zarazem zostaje męcznnicą, zasztyletowana przez Francuzów, jako "niemiecka dziwka". Wyznanie, że pomagała Francuzom - nic by nie dało, nikkt by jej nie uwierzył, w tym chaosie i bezhołowiu nie sposób było polemizować z ignorancją rozgniewanego ludu karzącego wszystkich, którzy współpracowali, jego zdaniem, z umykającymi Niemcami.

          być może w tym momencie, Gilda jest postacią wspaniale tragiczną, a bezradne, przykurzone spojrzenie Theron w kamerę jest najlepszym momentem tego filmu.

          i w sumie, tak myślę jak Ty : COŚ nie wyszło :]
          Mimo że niby estetyka pierwszorzędna, Paryż lat 20 i 30-tych odtworzony perfekcyjnie, wnętrza angielskich pałacyków - ujmujące, pejzaże miejskie i nie tylko - efektowne, widac że włożono w tę robotę serce i dobry gust.

          Niemniej, może zabrakło wyrazistej roli męskiej ? MOze Guy nie dorównał Gildzie i w sumie historia trójkąta czy kochanków stała się teatrem jednej postaci ? Theron-Gilda dominuje pozostałe postaci. Moze z tego powodu uciekła z tego filmu temperatura ? może zabrakło osobowości naprzeciw siebie ? zabrakło specyficznej energii, którą wygenerować mogła tylko intensywna relacja dwóch zajmujących charakterów ?

          • maniaczytania Re: "Głowa w chmurach" - słów parę spróbuję :] 28.04.13, 20:43
            grek.grek napisał:
            > Theron jak to ona - seksu w niej niewiele, ale aktorstwo lepsze niż stereotypowa opinia o niej.

            Jakze trafnie napisana ta pierwsza czesc zdania. Ona jest rzeczywiscie tak 'aseksualna', ze trudno uwierzyc w jakakolwiek chemie na ekranie w jej wykonaniu. A przeciez w tym akurat filmie miala jeszcze latwiej, bo Stuart Townsend (Guy) to byl (moze jeszcze jest) jej prywatny dlugoletni narzeczony ;)
            • grek.grek Re: "Głowa w chmurach" - słów parę spróbuję :] 29.04.13, 15:34
              dzięki :]

              następczyni Deneuve i Hepburn [obydwóch ;)].
              • grek.grek Re: "Głowa w chmurach" - słów parę spróbuję :] 29.04.13, 15:35
                albo : obydwu :]
                zawsze byłem słaby z polaka, hehe.
    • pepsic "Kochankowie" - tvp1, godz. 21:20 28.04.13, 17:33
      Niekonwencjonalny melodramat i Joaquin Phoenix jako jeszcze bardziej niekonwencjonalny bohater. bądź antybohater (jak kto woli). Nieśpieszne, ale jak najbardziej do obejrzenia i ewentualnego rozważenia.
      • barbasia1 Re: "Kochankowie" - tvp1, godz. 21:20 29.04.13, 15:00
        Świetny film. :)

        cdn.
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 17 [1] 29.04.13, 10:45
      Link :
      www.sockshare.com/file/734aba671643fc65
      Stanęło na tym, że sprawy zaginięcia niejakiej Mette przed 15 laty oraz Nanny Larsen 2 tygodnie temu - łączy firma spedycyjna. Mette przeprowadzała się do Kopehnagi, korzystając z usług takiej firmy, a Nanna Larsen, to córka właściciela takowego interesu. Samochód ze zwłokami Nanny Larsen znaleziono zaledwie 200 metrów od miejsca, w którym 15 lat wcześniej znaleziono rower zaginionej Mette. Rewir tego samego killera ? Troels Hartmann przechodzi do politycznej kontrofensywy, po wyjściu z aresztu i oczyszczeniu z podejrzeń, odkrywa, że - do niedawna główny podejrzany - Jens Holck korzystał potajemnie z jego biurowych pomieszczeń, i płacił za to Olavovi Kristiansenowi [którego później zabił] ze sztabu Hartmanna, a burmistrz, a zarazem kontrkandydat Hartmanna w wyborach - Brehmer wiedział o tym i nie poinformował Hartmanna o całej sprawie, a i sam nie zapobiegł dalszemu szkalowaniu imienia Troelsa. Hartmann odrzuca jego propozycję, by wobec wyczynów Holcka, w kampanii skupić się na pojednaniu i wspólnej pracy na rzecz odzyskania zaufania wyborców dla Rady Miasta - Troels ma świadka - Gerda Stokke, eks-współpracownika HOlcka, ale ten nie ma dowodów na to, że informował Brehmera o nieprawidłowściach ze strony Holcka. Troels znajduje jednak specjalną notatkę, którą Brehmer zrobił po spotkaniu z Stokkem i w której stwierdza o problemach na odcinku finansów pionu Rady Miasta zarządzanego przez Holcka właśnie, co można traktować jako potwierdzenie zarzutów Hartmanna i opowieści Stokkego, który wszelako na przesłuchaniu jawnym przed Radą Miasta nie potwierdza swoich rewelacji. Rodzina Larsenów prawie odzyskuje spokój, ale niespodziewana wizyta Sary LUnd, celem przeszukania rzeczy Nanny, znów rozbudza niepokój. POjawia się postać Amira, dawnego przyjaciela Nanny, który latem wrócił do miasta, spotkał znów Nannę, a potem mieli razem wyjechać. Nanna nigdy nie dotarła na umowione miejsce. Poinformowała wcześniej Jensa Holcka, swojego kochanka, że wyjeżdza i kończy z nim romans. Holck w czasie kiedy Nanna zagineła - w nocy z 31 października na 1 listopada - czekał na nią na lotnisku, ale w zupełnie innym niiż umówione z Amirem, nie mógl zatem jej zabić, nie wiedział nawet skąd i dokąd ona wylatuje. Amir zeznaje, że o ich tajnym wyjeździe wiedział KTOŚ z pracowników firmy ojca Nanny, widział gościa w klasycznym czerwonym uniformie, kręcącego się przy lotnisku. Być może widział niejakiego Leona, taksówkarza,który tamtego wieczora wiózł Nannę, złożył zeznania, wszystko cacy, ale nie powiedział ani słowem, że od lat zna rodzinę Larsenów i nierzadko im pomagał w sprawach związanych z funkcjonowaniem firmy.

      I oto trwa przeszukiwanie tego kanału wodnego, w którym znaleziono auto z ciałem Nanny Larsen. Powrót do korzeni. Z nadzieją, że coś tam jeszcze musi być. Policaje, światła, nurkowie, pora nocna, czyli klasyczny obrazek. Według akt sprawy sprzed 15 lat, Mette przeprowadzała się z pomoca firmy spedycyjnej o nazwie Merkur. Aktualnie firma ta już nie istnieje. Zanim istnieć przestała, zarejestrowana była na nazwisko Edel Jakiejśtam, z którą Meyer próbował nawiązać kontakt telefoniczny, ale na próżno.

      Mają jednak jej adres zamieszkania, więc jadą tam oboje, z Sarą Lund. Pani Edel jest na chawirze, ale w sumie niewiele ma do powiedzenia. Firma została zamknięta zaraz po tym, jak jej mąż zmarł. Sara miałaby nadzieję na jakieś dokumenty, listę pracowników, grafiki zmian, a może nawet na to, że pani starsza pamięta kogoś takiego jak Mette sprzed 15 lat etc., ale starsza pani odpowiada, że mąż wszystko nadzorował i generalnie ona nawet nie wie, gdzie miałaby tego szukać, a już pamiętać kogokolwiek. Mette zostawiła u nich część swoich rzeczy, zaraz później zaginęła, nie zgłosiła się więc po nie - gdzie są ? Tego kobiecina też nie wie, zapewne mąz sprzedał te graty.

      Zjawia się córka tej mało kontaktowej jejmości, prowadzi Sarę i Meyera do starego garażu ojca - jest tam mnóstwo dokumentów z firmy. Sara podpytuje tę dziewczynę - 15 lat temu miała 17 lat, może coś pamięta. MOże pracownika ojca, który mógłby mieć wtedy około 30-tki, może zachowywał się podejrzanie, mógłby np. uważać się za kogoś lepszego [portret psychologiczny ?]. Ale dziewczyna nic nie mówi, tylko przecząco kręci głową. Nie poznaje też naszyjnika z czarnym sercem, jaki miały zarówno Mette i Nanna. I kiedy policjanci mają już odpuścić, dziewczyna nagle sobie kogoś przypomina "był taki jeden". Nie pamięta nazwiska wszelako, ale pamięta że facet był na jednej fotografii, razem z ojcem, ttyle że matka wszystkie zdjęcia wywaliła. Sara podchodzi do niej i sugeruje "jakby to na mnie padło, to TAKIE zdjęcie bym zachowała, w jakimś sekretnym miejscu..." - dobra psychologia. Dziewczyna raz dwa poddaje się - istotnie, ma tę fotografię. Ukrytą. Podaje ją Meyerowi i Sarze, KTO jest na fotce ? Okazuje się, że... Vagn, ten przyjaciel rodziny Larsenów. No i tu by się sporo zgadzało.

      Sara i Meyer od razu drałują do domu Larsenów. Na dole, w pomieszczeniach firmy, Sara krotko informuje Theisa, że zaszły nowe okoliczności, sprawa jest wznowiona, a tak przy okazji, to... zabieraja ze sobą jego kumpla. Larsen jest podwójnie zdziwiony, a nawet ciut poirytowany. Vagn nie mniej, zwłaszcza że Meyer i Sara grożą mu zakuciem w kajdanki, jesli z nimi grzecznie nie pójdzie.

      W kampani wyborczej, Troels Hartmann organizuje konferencję prasową. Oskarża na niej Brehmera o to, co już wiadomo, że : wiedział, iż Holck wrabia Hartmanna, ale pary z dzioba nie puścił i użył tej sprawy w politycznej rozgrywce. Haetmann zapowiada także, że zawiadomi o całej historii policję,aby zajęła się Brehmerem należycie. Wieczorem w tiwi odpowiada Brehmer, broniąc się, że to wszystko jedna wielka manipulacja, o niczym nie miał pojęcia i nikt mu niczego nie mówił, a zapis z tajemniczej notatki po spotkaniu ze Stokkem dotyczył zupełnie innych spraw niż Hartmann uważa. Morten Weber ciągle wyrzuca Hartmannowi, że wykorzystal biednego Stokke, generalnie widac, ze mu nie pasuje linia postępowania Troelsa - ale RIe staje w obronie Troelsa tekstem, że Stokke wiedział na co sie pisze przychodząc do nich,musiał się liczyć z tym, że jego donos nie pozostanie anonimowy, że zostanie wezwany na jawne przesłuchanie. Hartmann próbuje zaprosić Rie na kolację, chociaz na drinka, stara się ja odzyskać, ona odmawia, ale rozpromienia się,kiedy Troels znienacka wręcza jej gigantyczny bukiet kwiatów ["to od kogoś, kto cię docenia"], w końcu to ona znalazła tego Stokke z jego rewelacjami, no i Hartmann wie, że uraził ją okropnie swoim brakiem zaufania, nie mówiąc co działo się podczas weekendu, kiedy próbowal się zabić, kryjąc to do samego końca przed nią.

      W samochodzie Troels dostaje telefon od Rie, ktora zawiadomiła policję o tej całej chryji z Brehmerem [Sara wiedziała o niej, w poprzednim odcinku oglądała w tiwi wiadomości]. TEraz Hartmannowi sie mina wydłuża, kiedy dostaje info, że policja wznowiła śledztwo, przeszukuje kanał, że Holck wcale nie był tym, o kogo chodziło.

      Tymczasem policaje maglują Vagna. Istotnie, 15 lat temu pracował w firmie Merkur, niedługo, parę miesięcy, ale jednak. Fotka nie kłamie :] Pytają go o Mette - nie pamięta nikogo takiego. Dopytują, jak dobrze znał Nannę Larsen, na co on, że przecież była członkiem rodziny, której jest przyjacielem, która jest dla niego jak własna rodzina. O jej życiu uczuciowym nie wie nic, kojarzy je zresztą głównie ze "sprawy z tym politykiem, tak ?". Nie ma też pojęcia o tym,że miała chłopaka i że chciała z nim wyjechać. NIC nie wie, zatem.

      Według ustaleń, tamten piątkowy wieczór, kiedy Nanna zaginęła, Vagn spędził w domu starców/szpitalu [przyznam, że do końca nie rozpoznaję, ale to drugorzędna sprawa chyba]. Opiekował sie tam swoim wujkiem. Jak co piątek. Przez resztą weekendu pracował w firmie, miał dyżur, pod nieobecnośc Theisa i Pernille, którzy wyjechali gdzieś w
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 17 [2] 29.04.13, 11:52
        Podpytują go o życie prywatne, o naszyjnik z czarnym sercem, wreszcie o nazwiska kolegów, z którymi pracował w Merkurze... Facet wreszcie nie wytrzymuje i zarzuca im, że go prześladują, bo nie mogą dokończyć śledztwa i potrzebują jakiegoś jelenia, że działają na oślep i takie tam.

        Ale jest tak, że Vagn MÓGŁ znać Mette, na pewno zaś znał Nannę, to jest niezaprzeczalny trop. Nawet Brix musi się z tym zgodzić, nawet jeśli patrzy krzywym okiem na kontynuację śledztwa, które wydawało się skończone i jako takie zakrawało na jego osobisty sukces. Sara i Meyer razem z nim obserwują Vagna przez szybę, z gabinetu Brixa - gostek nie wygląda na killera. Popija jakąs ciecz z kubka, swobodnie zostawia swoje DNA, jakieś tam alibi ma. Pokręcona historyja. Brix nie wierzy, że ktoś taki jak Vagn mógłby być tak zmyślnym i sprytnym killerem. Widac, że zezwala na dodatkowe czynności z niechęcią. Informuje Sarę i Meyera, że po zakończeniu przeczesywania jeziora - koniec tematu. Sprawa do zamknięcia. O ile znów czegoś "głupiego" nie wynajdą, żeby uzasadaniać kolejne jej wznowienia. A przy okazji zabrania im informowac o szczególach kogokolwiek, łącznie z Troelsem Hartmannem.

        [po wypuszczeniu, ofk Vagn spowiada się Larsenom z czego go odpytywano, a oni sami kulturalnie zadają mu pytanie, czy wiedział że Nanna z Amirem ma wyjechać (Pernille też zdązyła obejrzeć videotaśmę pożegnalną Nanny, którą przywiózł Amir, a którą Theis obejrzał sam w poprzednim odcinku) - on na to, że skąd miałby wiedzieć. Ostatecznie Larsen postanawia dać mu adwokata, i w ogole decyduje, żeby adwokat kontaktował się w ich imieniu z policją, co by nie zakłócali im dopiero co odzyskanego spokoju; ale Lady Makbet już jest uruchomiona... tak wygląda przynajmniej]

        Sara Lund nachodziła kiedyś Hartmanna w jego domu. TEraz Hartmann nachodzi ją. Na klatace schodowej kamienicy, w której mieszka Sara. Chce wiedzieć, co się dzieje w całej sprawie, dlaczego ją wznowili, Sara odpowiada mu, że to juz "nie jest jej sprawa" i żeby dzwonił do szefa i do widzenia się z panem. Hartmann na to, że pójdzie z tym do mediów. Na co Sara zaprasza go do środka. Nie może jednak powiedzieć mu nic "pewnego". Same zagadki. Hartman czuje, że nadal jest w tej sprawie podejrzany, jego biuro było w użyciu, jego komputer, jego profil internetowy, jego samochód, w którym znaleziono ciało - ma prawo wiedzieć, co się dzieje. Wszelako, jedząc jakąś mamałygę i popijając piwo, Sara sprzedaje mu info, że zaginiona taśma z magistratu [ta na której, jak się okazuje, Nanna żegna się z Holckiem] została jej podrzucona przez tajemniczego dobrodzieja - a zatem "jest ktoś w urzędzie miasta, równie jak pan, nadal zaangażowany w tę sprawę".

        Według danych, podejrzany Vagn to jedynak, jego matka zmarła podczas porodu, przez długi czas opiekował się nim ten wujek, którego co piątek odwiedza w szpitalu/domu opieki. Trochę studiował, ale nie skończył nauki. Nie ma swojej rodziny. W sumie, gostek wygląda na przyjaciela, pracownika, [jest także ojcem chrzestnym jednego z synów Larsenów], ale i także takie "zbrojne ramię" Larsenów. Jak coś trzeba załatwić, pomóc Theisowi, to on jest na zawołanie, w końcu to on sprowokował Theisa do pobicia nauczyciela Nanny, Kemala.

        W tym domu opieki szefowa powiada, że Vagn to porządny chłopina, z oddaniem zajmuje się wujkiem, odwiedza go niezawodnie co piątek. Był także w TEN piątek, z 31. października na 1. listopada. Jest podpis jego w grafiku odwiedzin. Przyszedł o 20:15 i juz nie opuszczał przybytku. Wujek czuł się źle i Vagn spędził przy nim całą noc. Rankiem, o 8:00, wychodził, szefowa go widziała. Są jedne drzwi wyjściowe czynne, tak czy owak, gdyby chciał wyjśc musiałby przejśc przez recepcję.

        Wujek Vagna jest sympatyczny, ale ma zaczątki Alzhaimera. Niespecjalnie można się od niego dowiedzieć, czegokolwiek o bratanku, poza tym, że nigdy nie przedstawiał mu żadnej dziewczyny [Sara pyta o to, zapewne próbvując się dowiedzieć, czy Vagn mógł mieć bliższe relacje z Mette lub Nanną ?], aczkolwiek o Nannie mówił coś - mówił jednak jako o członkini rodziny, z którą Vagn jest mocno związany emocjonalnie. Nie jak o kochance albo obiekcie uczuć.

        Co się zaś stało TEGO wieczora; jak mówiła szefowa : starszy pan poczuł sie źle... Najpierw trzeba go skierować na odpowiednie tory, bo jegomośc zapomina daty. Meyer naprowadza go za pomocą przypomnienia, co leciało wtedy w telewizji [program leży na stole]. Starszy pan przypomina sobie. Poczuł się marnie, Vagn dał mu proszki, ktore wziął od pielęgniarek, a potem starszy pan usnął. Na zdjęciu w pokoju są rodzice Vagna. Sara pyta jegomościa - kim byli ? On na to, że oboje byli lekarzami. Vagn też studiował medycyne, przez 2 lata.

        Meyer ustala,że proszki były nasenne. Mocne. jeśli jednak Vagn nawet uśpił wujka, to żeby wyjść musiałby przejśc przez recepcje, a nikt go nie widział. Sara ma jednak inny koncept : mógł pójśc na górę i wyjśc tyłem, drzwiami przeciwpożarowymi. Meyer na to, że w takim układzie gośc musiałby być sprytniejszy niż wygląda. Sara na to, że"TAK właśnie go postrzegam".

        Larsenowie uruchamiają swoją adwokatkę - Theis żąda, żeby policja dała im spokój, Pernille - że co oni wyrabiają, kończa sprawę, a potem ją znów wznawiają, co to ma być... No i dodatkowo, czepiają się ich oddanego przyjaciela, więc niech pani mecenas dba o ich interesy i o jego dobre imię także.

        Sam Vagn nieufnie patrzy na tego Leona, taksówkarza i teraz także pomagiera w firmie Larsenów, podejrzewa, że to on mógł policji coś powiedzieć, ale Leon nie zdradza się z niczym. Vagn ma właśnie gdzieś pojechać z Theisem i synami. I kiedy dzieciaki się do niego przyczepiają jak do najlepszego wujka - Lady Makbet już na niego spoziera z rezerwą. Zostaje ona sama z Leonem, który ma jej pomóc uporządkować trochę gratów w magazynie. Kiedy zostają sami, Pernille próbuje czegoś dowiedzieć się o tamtym weekendzie, kiedy Larsenowie wyjechali, a Vagn pracował, a Leon mu pomagał. Leon mówi jej, że przeprowadzali wtedy jednego gościa - Vagn wziął to na siebie. Kilka dni później, ten Leon spotkał tego gostka i był on wkurzony, bo przeprowadzka została ANULOWANA. To Vagn anulował sprawę. "widać miał powody", mówi Leon zagadkowo, a Lady Makbet ma oczy wielkie jak latające talerze.

        Sara Lund próbuje jeszcze raz rozmawiać z Theisem Larsenem i wypytuje go o tamten weekend, co to za pracę zlecił on Vagnowi, pod nieobecnośc swoją i Pernille, i czy ich wyjazd był planowany. Larsen się ociąga, ale mówi, że nie planowali niczego. Nie chce jednak powiedzieć, czy rozmawiał z Vagnem przez telefon wtedy, i generalnie nie ma ochoty na rozmowe o nim, zna go ponad 20 lat i ufa mu jak bratu. Wyprasza Nannę z magazynu. Na odchodnym ona mówi mu, że jeden z pracowników jego firmy był widziany przez Amira na lotnisku, na którym Amir umówił się z Nanną, a na które ona tego wieczora nie dotarła. MOże był to Vagn ? Ale Theis nie chce rozmawiać.

        Policja organizuje rozpoznanie dla Amira. Ustawiają mu 5 faciów za lustem weneckim i ma rozpoznać tego, którego widział wtedy na lotnisku. Waha się długo, wskazuje wreszcie # 3
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 17 [3] 29.04.13, 12:25
          Sara i Meyer solidnie wjeżdzają na Vagna - pytają o to, czy kobiety go nie lubią, skoro nie ma żony i dzieci; że może kocha się potajemnie w Pernille i dlatego tak się przyfastrygował do Larsenów ?; Pęta się przy Larsenach, a przecież oni mają swoje życie, a on swoje powinien mieć, przecież nie zapraszają go ani do lózka ani do rodzinnych tajemnic. O co mu zatem chodzi, czego szuka w takim zbliżeniu z nimi ? Vagn na to, że tu chodzi o wzajemny szacunek. Meyer jedzie dalej ostro, że Vagn mógł pomyśleć sobie, że takiej dobrej rodzince nie wypada miec córki zadającej się z "brudnym Arabem" i Vagn postanowił zadziałać. Ale ten zachowuje spokój, adwokatka zaś sugeruje, że wszystkie pytanie zostały zadane i wypada dać człowiekowi luz. Sara jeszcze próbuje poruszyć temat jego studiów medycznych - jako człowiek pobieżnie chociaż kumaty, z rodziny lekarskiej, sporo musi wiedzieć o proszkach nasennych... No i czemu nie skończył tych studiów ? Na co Vagn odpowiada, że po prostu został wyrzucony, bo nie zdał egzaminów.

          Hartmann wychodząc z magistratu, z Rie, na chwilę zostaje sam. Wtedy zza filara podchodzi do niego... Stokke. Z wyrzutami, że Hartmann go wyrolował, bez jego zgody ujawnił,że to Stokke był jego źrodłem informacji i zmusił niemal do przesłuchania przed Radą Miasta. Haetmann przekonuje go, że teraz to już nie chodzi o ich osobiste sprawy, ale o dobro publiczne i że Stokke powinien pójśc na policję i złożyc wyjaśnienia. Dorzuca do tego obietnicę, sugestię ?, że jeśli wygra wybory, to nie zostawi Stokkego na lodzie, tylko załatwi mu dobre miejsce pracy. Po wahaniu, Stokke wsiada razem z Trolesem i Rie do ich samochodu.

          Larsenowie niby dzielnie opierali się policji, ale to, co usłyszeli nie moglo pozostać bez wpływu na nich. Kiedy wieczorem pojawia się w magazynie Vagn, wychodzą do niego oboje i mówią, że wyjazd, na który miał zabrać ich synów [jakieś zakupy] odwołują. Patrza na niego z troskliwą podejrzliwością, oboje, i on to od razu dostrzega, i bardzo go to dotyka; jest urażony ich zachowaniem, ma łzy w oczach, uważa, że są wobec niego totalnie nielojalni, a on przecież NIC nie zrobił, policja zaś im zrobiła wodę z mózgu.

          Tuż przed debatą w tiwi, Hartmann i Brehmer siedzą razem na swoich miejscach. Mają moment na rozmowę. Hartmann trzyma chyba tego Stokke gdzies w ukryciu, bo Brehmer nie wie, że gostek się znalazł. Brehmer zaciekawiony jest doniesieniem na policję, które Hartmann na niego złożył, i śledztwem jakie policja już prowadzi. Brehmer mówi Troelsowi,że policja nic mu nie może zrobić, póki te oskarżenia będą także przeciw samemu Stokke. Pojawia się w ostatniej chwili Rie z sensacyjną informacją, że Brehmer ma ŚWIADKA, który twierdzi, że Stokke NIC mu nie mówił o przestępczych działaniach Holcka.

          Troels wraca na krzesło, Brehmer od razu mówi mu, że mogą zawrzeć pokój. Tylko Stokke wyleci na zbity pysk, ale nic więcej. Sprawa skończona. W odpowiedzi Hartmann wjeżdza mu na psychikę : ludzie ci tego nie zapomna, jesteś skończony, nie odwrócisz już biegu zdarzeń, a juz na pewno nie za pomocą jakiegoś świadka, którego przyprowadzasz na ostatnią chwilę. Brehmer chwilę sie martwi, ale za moment kontratakuje : a co z tobą, Hartmann, co z zaginionymi kasetami, co z TWOIM biurem, ze śladami krwi, skąd Rie wytrzasnęła tego Stokke nagle, co ? Spójrz prawdzie w oczy, NIC nas nie rózni, jesteśmy tacy sami, tylko ty o tym nie wiesz.

          Poszukiwania w kanale dają rezultat - znajduje się jakis worek, czy coś. Noc, policaje, nurkowie i otwarcie worka. W środku... nie wiadomo co to jest ? jakby zbielałe kości ? Ale na pewno jest tam wywieszka z logo firmy Merkur. MOżliwe,że jednak nie kości, ale jest to worek z utopionymi rzeczami poszukiwanej od 15 lat Mette.

          Sara Lund i Meyer od razu jadą do Vagna. Nie ma go w jego penthousie. Obstawiają teren. Sara idzie krużgankiem [hehe, takim odkrytym korytarzem, nie wiem jak się to fachowo nazywa]. Widzi jakiegoś gościa, który rozmawia przez telefon i ma czapkę z daszkiem głęboko nasuniętą na oczy. Obraca się za nim, on za nia, to Leon. Sara go poznaje. Facet rzuca się do ucieczki. Ona za nim. Meyer za nimi. Leon ucieka na piechotę, ale za chwilę wskakuje do swojej taksy i w długą. Policaje zaś do swojego auta, wystawiają koguta na dach i za nim.

          Kaniec odcinka :]

          mocno się dzieje, dużo się dzieje, rewelacyjnie się dzieje.
          scenariusz Oscar z wykrzyknikiem.
          Klimat i muzyka - następny.

          3 do końca.
          • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 29.04.13, 18:49
            Dzięki, świetnie napisane :)


            • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 29.04.13, 21:44
              Bronte, kogo podjerzewasz? ;)
              • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 00:07
                Hehe :)
                • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 16:09
                  siostra.bronte napisała:

                  > Hehe :)

                  Po Tobie Bronte, spodziewałabym się bardziej obszernego komantarza! ;/
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 14:41
              dzięki, Siostro, teraz już chyba każda uwaga, spojrzenie, gest są istotne.
              tym bardziej żałuję, że zapomniałem zupełnie dopisać, iż Sara w ostatniej
              scenie powątpiewa w to, czy Vagn istotnie jest właściwym podejrzanym.

              jak się skończy, to i mnie przez moment będzie brakowało kolejnych odcinków :]
              jakoś się już zdązyłem przyzwyczaić do gustownych sweterków Sary Lund, hehe.
          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 29.04.13, 21:46
            Świetny, świetny odcinek.
            Już nie mogę się doczekać chwili, kiedy Sara wpadnie na właściwy trop. Albo, kiedy ten trop się pojawi?

            :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 13:10
              taki jest :]

              i, widzisz, zapomniałem : w ostatniej scenie, kiedy przyjeżdzają po Vagna, Sara zwierza się Meyerowi, że wcale ma wątpliwości co do jego winy : skąd Vagn mógł wiedzieć, że Nanna zajdzie do tego mieszkania 210, gdzie przeca została zaatakowana ? Meyer uważa, że zapewne Vagn ją śledził, ale Sara nie kupuje tej wersji. Ja bym dopowiedział : jeśli Amir widział kogoś z firmy Larsenów na lotnisku, i miałby to być Vagn, to dlaczego by się tam kręcił, skoro właśnie, wedle przyjętej wersji zdarzeń na teraz : właśnie o tej porze porywał Nannę, albo już ją porwał i gdzies zamelinował ? Po co by jechał na to lotnisko, w takiej sytuacji ? Zatem, możliwe że także Vagn [czyta się "Wałn" albo "Wołn"] ma coś za uszami, ale możliwe także, że nie jest tym kogo szukają. Podejrzany jest za to Leon, ten który ucieka w ostatniej scenie; czy nie specjalnie rzucił cień podejrzenia na Vagna mówiąc Pernille o tym, że w tamten weekend Vagn odesłał go do domu, a sam anulował pracę, którą miał wykonać ? Nie wiadomo, gdzie był i co robił, jest to podejrzane, ale nie przesądza niczego. JUż kilka takich przypadków było : Kemal czy Hartmann też trzymali długo w sekrecie, co robili w tamten weekend, w momencie gdy różne ślady łączyły ich z Nanną Larsen.

              mam swojego podejrzanego, którego nie ujawnię, bo Pepsic i Siostra nie będą chciały [na prośbę moją/naszą] ujawnić czy dobrze myślę czy nie, ale każda ich reakcja zaraz mnie wpędzi w paranoję ;]] - niemniej : ni grzyba nie umiem do niego dopasować motywu :] Czuję, że to jest ten typ psychologiczny, nawet by pasował do jednego z tropów dotychczas ustalonych. Szukam motywu :]

              a Ty, Barbasiu, masz jakiegoś... faworyta ? :]
              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 15:37
                Czyli Sara rozwiewa wątpliwości, Vagn to fałszywy trop.

                Hartmanna miałam. Z twarzy mi się nie podobał.
                Coś złego ma w tej lisiej twarzy. Wiem, wiem, to słaby argument. :)
                Myślałam sobie Hartmann spotykał się z połową bab w Kopenhadze, mógł i z Nanną. Tylko dlaczego miałaby ją gwałcić i zabijać?
                Teraz żadnych tropów do niego prowadzących w zasadzie nie ma.


                Nie mam pojęcia.
                A Ty kogo typujesz?
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 16:09
                  cześć, Barbasiu :]

                  na razie pojawiła się pierwsza wątpliwość.
                  zobaczymy, co z tym będzie dalej.

                  czemu, bodytalk istotna rzecz, a i wcale niewykluczone, że dobrze
                  typujesz.
                  wiesz, wg mnie, tutaj nie musi obowiązywać zasada "podejrzany raz oczyszczony - oczyszczony jest definitywnie", kto wie, może coś znów wypłynąć. Hartmanna wcale bym nie skreślał, bardzo mu zależy, żeby być blisko sprawy, nawet gotow jest odwiedzić Sarę Lund w jej domu. Czy zalezy mu tylko dlatego, że wyjaśnienie całej historii leży w jego interesie, jako polityka ? A jesli to nie jedyna motywacja ?

                  "z połową bab" - hehe ;]
                  kiedy on tak o sobie powiedział, ofk wyolbrzymiając niemożebnie, Sara zażartowała "naprawdę - z POŁOWĄ ?" :]
                  mógł, owszem, tam było dużo dziwnych tropów, to mieszkanie/biuro [nr 210], w którym krwi było, co nie miara, a czas jego obecności tamże, piątkowego wieczora, pokrywał się z czasem, kiedy był tam killer z Nanną. Hartmanna historia o próbie samobójczej - też jest potwierdzona średnio, właściwie została zapomniana ze względu na to, że objawił się Jens Holck i jego zagrywki wykonywane na konto Troelsa. zatem, kto wie, co się okaże jeszcze.

                  a mogę powiedzieć po zakończeniu ?
                  nie chciałbym sugerować niczego, zwłaszcza że nie mam motywu, a pasuje mi tylko psychoprofil.
                  kocie słowo honoru, że nie będę dorabiał ideologii, jesli ten mój typ okaże się trafiony :}
                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 16:33
                    Cześć, Greku! :)

                    > czemu, bodytalk istotna rzecz, a i wcale niewykluczone, że dobrze
                    > typujesz.

                    W realu, owszem, w filmach jednak różnie to bywa.


                    Ja Hartmanna nie skreśliłam całkowicie, o nie, ;) czekam tylko na jakiś trop.

                    > a mogę powiedzieć po zakończeniu ?

                    Skoro nie możesz powiedzieć, to zaczekam, heh.

                    Musze jeszcze raz zajrzeć do profilu zbójcy, który sporządził facet Sary, psycholog...
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 16:40
                      wiesz, czasami filmy próbują się trzymac rzeczywistości :]

                      yes, może i Tobie ta sama postać przyjdzie do głowy ? :]
                      ten profil był dokładniej opisany we wcześniejszych odcinkach, jeszcze chyba
                      przed # 10.
                      • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 17:14
                        He, he, racja. Zwłaszcza w tym serialu da się zauważyć dbałość o wszelkie szczegóły i o uwiarygadnianie sytuacji oraz postaci.

                        O! Czyli Ty masz inną!!? 8-o

                        Czyli wielce prawdopodobne, że się mylę.

                        Pomyślę...

                        :)
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 13:40
                          zgadza się.
                          a dodatkowo : zarówno praca policyjna, jak i rodzinny dramat, jak również kulisy politycznych
                          rozgrywek są przedstawiane bardzo wiarygodnie.

                          nie wiem, jaką postać Ty wytypowałaś :]
                          więc, trudno powiedzieć, czy mam inną.

                          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 14:14
                            Tak.

                            Na razie, z braku lepszego kandydata, typuję Hartmanna, choć mam same wątpliwości.
                            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 15:28
                              ach, rzeczywiście, przepraszam, napisałaś wszak, że to on ciągle jest Twoim faworytem.
                              u mnie, faktycznie - zatem, jest ktoś inny :] ale Hartmann byłby w czołówce, gdybym rozszerzył nieco listę podejrzanych.
                              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 15:54
                                Kto jest lepszym kandydatem?


                                OK! Czekam cierpliwie.
                        • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 13:48
                          oooo, widzę że przygarnęłaś czarnego kota :]

                          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 14:16
                            Zauważyłeś! :)

                            Bardzo go lubię.



                            PS
                            Do matury się dziś i jutro uczę oraz poprawiam różne rzeczy. ;)
                            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 15:26
                              no jakże bym mógł nie zauważyć, hehe.
                              kot is hot ;]

                              ho ho, no to... Droga Maturzystko ;]], czy czerwone podwiązki już przygotowane ? ;]

                              [trzymam kciuki, chociaż... jak masz kota voodoo ku pomocy oraz na etacie, to sukces zapewniony]
                              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 16:04
                                O Matko! Nie mam!
                                Ale, ufff, mam za to śliczną czerwoną bieliznę ...

                                Proszę, trzymaj/cie kciuki!


                                Voodoo_ kot jest od innych spraw.
                                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 02.05.13, 15:21
                                  o, zapewne i ona może być :]
                                  grunt, to kolor odpowiedni, hehe.

                                  trzymam[y] :]

                                  aaa, orajt :]
                                  • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 04.05.13, 15:43
                                    :)


                                    Dzięki! Dzięki! Dzięki!

                                    (Chcę się jej już pozbyć! ;) /
                                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 04.05.13, 16:28
                                      nie za wcześnie ?
                                      możesz mieć jeszcze jakies inne uczennice [uczniów] i może się jeszcze przydać :]
                  • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 21:12
                    a mogę powiedzieć po zakończeniu ? (...) kocie słowo honoru, że nie będę dorabiał ideologii, jesli ten mój typ okaże się trafiony :}
                    Ja dzisiaj zaczęłam punktować, jakie tematy poruszyć po zakończeniu.
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 01.05.13, 13:42
                      właśnie na takie Twoje podejście bardzo liczyłem i liczę :]
          • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 17:54
            Grek, karygodnie zachowałam się wczoraj. Przeczytałam, jak zawsze w wypiekami, choć przecież wiem co i jak, i poszłam bez słowa:(
            Dzisiaj naprawiam, THX:))
            • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 19:58
              pepsic napisała:

              Pepsic, na czyj typ postawiłabyś swoje ostanie pieniądze, mój czy Greka?
              ;)
              • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 17 [3] 30.04.13, 21:01
                He, he;)
    • grek.grek [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 30.04.13, 14:39
      zasadniczo, szału nie ma :]

      w Kulturze powtórka "Poważnego człowieka" Coenów [22:15] oraz "Peryferie" -0:50], w Jedynce 21:15 riplej "Zapachu kobiety", z nieocenionym Alem Pacino - też zawiera nieunikinione amerykanizmy, ale, Czcigodne, Maniu, porównajcie "Zapach" z "Blind side" : wg mnie, różnica jak między niebem, a ziemią, pod każdym względem. Też są szarże i trochę wdzięczenia się, ale jakże odmienna psychologia, jakże niecukierkowe postaci, jakże różne formy ekspresji.

      w Polsacie, wg mnie warto wybrać "Niebiańską plażę" [23:00]. Ciekawa - i niezwykle estetyczna - wizja ideału hippisowskiej komuny, z pytaniem : czy możliwe jest stworzenie raju na ziemi przez jakąkolwiek ludzką wspólnotę, w której muszą w końcu zacząć dochodzić do głosu zupełnie arcyludzkie ułomności ? Tilda świetna, Leo znośny, miejscówka - wybitna, ale i cała akcja, zagęszczająca się atmosfera aż do osiągięcia punktu kulminacyjnego - dobrze poprowadzone. wg mnie, film stanowczo nieodceniany, albo doceniany wyłącznie za "niebiańskie" zdjęcia, co wydaje mi się trochę obniżającym jego potencjał.

      wczoraj przeglądałem program na następny tydzień, widzę obiecujące tytuły, minimum dwa, które wyglądaja na must-see, w TVP "Essential killing", a w POlsacie "Social Network".

      • barbasia1 Re: [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 30.04.13, 16:08
        Zgadzam się z Twoim komentarzem na temat filmu "Zapach kobiety" .


        W przyszłym tygodniu w TVP "Essential killing", a w POlsacie "Social Network"
        - dobre wieści przynosisz! :)

        Widziałam chyba w telewizji publicznej też zapowiedź film Clinta Eastwooda "Oszukana", w którym Angelina Jolie zagrała (imo, udanie) rolę matki, która szuka zaginionego/ porwanego synka. Opowiadałam Wam kiedyś ten film dokładnie, nie wiem , czy pamiętasz, Greku, czy pamiętacie. Niestety nie znam jeszcze dokładnego terminu. Trzeba śledzić w gazecie.
        • grek.grek Re: [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 30.04.13, 16:20
          :]
          podobało mi się to, że na początku zupełnie nie wiadomo, że pułkownik chce się zabić, i te wszystkie akcje do których używa pomocy chłopaka, a także całe to jego nie-dbanie o to, co ludzie powiedzą i wywoływanie kolejnych skandali [na przyjęciu rodzinnym], to takie jego ostatnie życiowe frykasy przed planowaną smiercią. ofk, później są amerykanizmy, bo jednak chłopak rzuca się do ratowania go, a także sam korzysta na jego pomocy [występ w szkole], i glównie decydują tutaj proste dośc chwyty, proste słowa, które - scenariusz chce - mają mieć moc, zaś w finale pułkownik wraca na łono rodziny "wyleczony" z rozpaczy, znów tchnie to trochę prostotą wzruszającą, niemniej - Pacino tak dobry jest, że można jakoś przez to się przeczołgać :"] A już, widzisz, mnie Sandra w "Blind side" nie pomogła w tym wszystkim, w tej całej końcowej sekwencji, bo i przez cały film budowała fundament do tej ostatecznej nieprzekonywalności.

          yes, świetne tytuły, prawda ?
          przekonamy sie, za co Essential dostał tyle nagród, no Social Network to wreszcie powrót Finchera [chociaż, Tobie wrócił wcześniej, w "Dziewczynie z tatuażem"], przyznam, że dawno nie widziałem żadnego jego filmu.

          Essential będzie w przyszły poniedziałek, z powtórką we wtorek o 21:00 z groszami, a Social Network w środę w Polsacie, o 20:35.

          pamiętam, oczywiście, Twoją zajmującą opowieśc o "Oszukanej".
          z chęcią zobaczę to na własne oczy.
          na pewno wypatrzymy, co wiele głów z wieloma parami oczu, to nie jedna ani nawet dwie :]
          • barbasia1 Re: [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 01.05.13, 14:45
            > Essential będzie w przyszły poniedziałek, z powtórką we wtorek o 21:00 z grosza
            > mi, a Social Network w środę w Polsacie, o 20:35.

            Dobra pora na oglądanie!

            > pamiętam, oczywiście, Twoją zajmującą opowieśc o "Oszukanej".

            O tak, opowiadaniem jej z a j ę ł a m Wam cały tydzień życia! Ha, ha! ;)


            > z chęcią zobaczę to na własne oczy.
            Ciekawam bardzo, Co powiesz.

            > na pewno wypatrzymy, co wiele głów z wieloma parami oczu, to nie jedna ani nawet dwie :]

            He, he! :))


            cdn.
      • siostra.bronte Re: [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 30.04.13, 18:04
        Moim zdaniem "Niebiańska plaża" nie do końca się udała. Piękne widoki, ale film jakoś mało angażuje. No i niestety, Leo w roli głównej :)
        • grek.grek Re: [niezłe, ale jednak] Bisy na dziś :] 01.05.13, 13:46
          pytanie wydaje mi się ciekawe : ile można poświęcić dla zachowania "raju na ziemi" i w którym momencie przekracza się granice, poza którymi ten zachowany raj jest już tak skażony ofiarami poniesionymi dla jego ocalenia, że de facto rajem być przestaje ?

          hehe, widzę, że Leo ma stały handicap u Ciebie ;]
          • maniaczytania przypadek Leo 02.05.13, 15:55
            no chyba jeszcze przez 20 lat nic mnie do niego nie przekona ;)

            Obejrzalam ostatnio "Django", podobno mialo byc tak, ze nawet, jesli kogos do tej pory di Caprio denerwowal, to tu sie zadziwi. No, otoz, nie, nie zadziwilam sie. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tego aktora - teraz jest nawet gorzej, bo z ta swoja twarza chlopiecia, no za cholere nie pasuje do rol dojrzalych doroslych facetow. Chocby nie wiem, jak go postarzali charakteryzacja, i tak wyglada jak przebrany rozkapryszony bachor.

            P.S. Greku, gdzies tam wyzej, do Pepsic adresowana co prawda, mala proba odgadniecia, dlaczego nie podobal Ci sie film Blind Side ;)
            • siostra.bronte Re: przypadek Leo 02.05.13, 19:16
              Mam to samo. Pisałam już wcześniej, że wciąż jest dla mnie nastolatkiem, niezależnie od wieku i tuszy :) Nie przekonuje mnie jako dojrzały mężczyzna i już.
              • pepsic Re: przypadek Leo 03.05.13, 17:35
                To i ja dorzucę cegiełkę. Nie wiem, co jest nie tak z dorosłym Leo, ale nijak nie pasuje do ról pierwszoplanowych, a przede wszystkimi jest niewiarygodny, i jako amant i jako agent.
            • grek.grek Re: przypadek Leo 03.05.13, 13:47
              widziałem :]

              wiesz, ja nie mam nic przeciw filmom pokazującym ludzkie dobro i życzliwość.
              tutaj, po prostu, było to zbyt ostentacyjne, zbyt duszoszczipatielne, zbyt łatwe, zbyt blisko kina
              familijnego, a zbyt daleko od jakiegoś przyjmowalnego i akceptowalnego, dla mnie, realizmu.

              nie mam nic przeciw wymowie, ale już forma mnie nie przekonała.
              • maniaczytania Re: przypadek Leo 03.05.13, 14:12
                grek.grek napisał:

                > widziałem :]
                >
                > wiesz, ja nie mam nic przeciw filmom pokazującym ludzkie dobro i życzliwość.
                > tutaj, po prostu, było to zbyt ostentacyjne, zbyt duszoszczipatielne, zbyt łatwe, zbyt blisko kina familijnego, a zbyt daleko od jakiegoś przyjmowalnego i akceptowalnego, dla mnie, realizmu.

                Bo nie wierzysz, ze to wlasnie byl realizm, a nie chwyt pod publiczke.
                • grek.grek Re: przypadek Leo 03.05.13, 14:28
                  ale za to wierzę w to, że z tej historii wymazano wszelkie wątpliwości i trudne momenty, które po drodze, wg mnie - musiały się przydarzyć :]
                • barbasia1 Re: przypadek Leo 04.05.13, 17:12
                  maniaczytania napisała:

                  > Bo nie wierzysz, ze to wlasnie byl realizm, a nie chwyt pod publiczke.

                  Maniu, czyzbyś nie doceniała hollywoodzkich twórców filmu, speców od scenariuszy?

                  W kreacji głównego bohatera najlepiej widać było szwy, posługiwanie się kalkami, ogranymi schematami z literatury, filmu. Wielki Mike z filmu "Blind Side" to bliski krewny Shreka, Johna Coffey'a z "Zielonej Mili" i innych olbrzymów, poczicwych osiłków o gołębim sercu , ale ograniczonych umysłowo, o bardzo niskim ilorazie inteligencji.

                  (Filmowy Wielki Mike to, wg szkolnego testu na inteligencję, wielki ciałem idiota o gołębim sercu ( silnie rozwiniętym instynkcie opiekuńczym).

                  Na każdym kroku twórcy eksploatują ten koncept, często dla efektów komicznych, np. w scenach (efektowny filmowy kontrast) z wygadanym, małoletnim synkiem państwa Tuohy, który choć mierzył Wielkiemu Mikeowi do pasa i był o połowę młodszy, przewyższał go inteligencją i sprytem i czym tam jeszcze, był dla Wielkiego Mike'a trenerem, mentorem, managerem; jest, w zamyśle zabawna, scena treningu na boisku, kiedy dzielna mamuśka Sandra, tłumaczy Wiekiemu Mike'owi, jak komuś mocno upośledzonemu umysłowo, zasady gry w amerykański foolball, po tym jak trener nie potrafił mu przekazać zasad.
                  A Wielki Mike mimo to ciągle wykazuje opór w ich przyswojeniu , ale jak mówi przysłowie , do trzech razy sztuka, i za trzecim dzielny Mike razem łapie, o co chodzi.


                  Po czym Mike nagle, po filmowym roku? mądrzeje.

                  W tej kreacji Mike'a dostrzegam jakiś fałsz, granie pod publiczkę, nieprawdę o tym człowieku.
                  • barbasia1 "Wielki Mike" 04.05.13, 18:36
                    PS

                    Czy Wielki Mike mądrzeje?
                    • maniaczytania Re: "Wielki Mike" 06.05.13, 13:32
                      barbasia1 napisała:

                      > PS
                      >
                      > Czy Wielki Mike mądrzeje?


                      No wlasnie Barbasiu - madrzeje czy nie? Czy po prostu wykuwa to, co potrzebne, zeby zaliczyc i zdobyc wystarczajaca srednia?
                      • barbasia1 Re: "Wielki Mike" 06.05.13, 17:04

                        maniaczytania napisała:

                        > barbasia1 napisała:
                        >
                        > > PS
                        > >
                        > > Czy Wielki Mike mądrzeje?
                        >
                        >
                        > No wlasnie Barbasiu - madrzeje czy nie? Czy po prostu wykuwa to, co potrzebne,
                        > zeby zaliczyc i zdobyc wystarczajaca srednia?


                        Czyli, Maniu, co to oznacza?

                        Że Mike był debilem i pozostał debilem (przy czym słowa tego używam nie w funkcji obraźliwego epitetu, ale jako terminu stosowanego niegdyś w psychiatrii na określenie osoby dorosłej, lekko upośledzonej, której poziom intelektualny charakterystyczny dla 12. roku życia). Choć oczywiście dzięki pomocy pani Tuohy, nauczycielki, młodszego od Mike'a bystrego syna państwa Tuohy, jego poziom intelektualny wzrósł (???) na tyle, że był on w stanie zdać jakoś egzaminy i zdobyć wystarczającą średnią?
                        Tak należy interpretować postać Mike'a na podstawie tego filmu?

                        Czy może jednak należy stwierdzić, że obraz Mike'a_ograniczonego _intelektualnie z pierwszej części filmu był przerysowany, przesadzony? A jego niski poziom intelektu to fałsz i kreacja pod publiczkę?

                        PS
                        Wątek Wielkiego Mike'a trenowanego przez małego synka państwa Tuohy skojarzył mi się z bajką "Jak wytresować smoka", którym mały chłopiec znajduje smocze jajo, a kiedy wykluwa się wielki smok, wychowuje go i uczy różnych rzeczy, a przede wszystkim uczu go latać.

                        :)
                        • maniaczytania Re: "Wielki Mike" 06.05.13, 20:15
                          co to oznacza?

                          Wiesz Barbasiu - moze to oznaczac dwie rzeczy moim zdaniem, obie prawdziwe.
                          Po pierwsze moze oznaczac, ze Mike rzeczywiscie byl i zostal 'debilem' (uzywajac przywolanej przez Ciebie nomenklatury), a jedynie wyuczyl sie do testow (w koncu nawet malpe da sie nauczyc wielu roznych rzeczy).
                          Ale, i ku tej teorii ja osobiscie sie sklaniam, bo obserwuje to tez 'w zyciu' - on nie byl uposledzony, tepy, tylko 'stepialy' przez warunki, w jakich dorastal, przez to, ze nikt nie poswiecal mu czasu, uwagi. Dopiero jak znalazla sie nauczycielka, ktora w pelni poswiecala sie tylko jemu, znalazla sposob, w jaki do niego dotrzec, jak go pobudzic do myslenia, kojarzenia. W koncu polaczenia nerwowe w mozgu rozwijaja sie caly czas, gdy cos robimy po raz pierwszy i gdy to powtarzamy, u niego zabraklo bodzcow, stymulacji, nawet zabawy z rodzicami (bo to przeciez tez uczy i buduje polaczenia nerwowe).
                          Przyjelo sie takie szybkie etykietkowanie ludzi, zamiast docierac do istoty problemow. Znam przyklad dziecka, ktore bylo po przedszkolu wysylane przez nauczycieli do szkoly specjalnej, bo nie mowilo, wiec uznali, ze 'debil', uposledzone itp. Na szczescie w szkole specjalnej nie przyjmowali wszystkich, jak leci, tylko robili dokladne szczegolowe badania - okazalo sie, ze dziecko jest bardzo bystre i inteligentne, ma szeroka wiedze, mysli logicznie, tylko ma problem z wyslawianiem sie. Teraz po dwoch latach scislej czestej wspolpracy z logopeda - nikt by sie nie zorientowal, ze to dziecko mialo kiedys takie podejrzenie!
                          Dalam przyklad, zeby pokazac, ze jesli podobnie bylo i w przypadku Wielkiego Mike'a, brak zangazowanej troskliwej matki ze szkola, ktora o tym wiedziala, nakrecal taka spirale ujecia go w pewien stereotyp i skreslenia go bez identyfikacji problemu. Dopiero pochylenie sie nad nim rodziny postaci granej przez Sandre B., ich troska, ich chec poznania go, dotarcia do niego spowodowaly, z sie odblokowal.
    • barbasia1 Downton Abbey 1/ sezon 2 30.04.13, 19:18
      Sezon 2. zaczął się znakomicie, znów świetny odcinek ...

      Stało się to, na co czekałam, Bates wyznał w końcu miłość Annie! Pojawiły się plany wspólnego zamieszkania, założenia rodziny.

      I wyszystko byłoby pięknie, gdyby nie zjawiła się w DA żona Batesa, zło wcielone, z żądaniem ponownego ich zejścia się, wspólnego zamieszkania w domu, który Bates odziedziczył po śmierci matki, w zamian za nieujawnienie dziennikarzon szczegółów na temat śmierci pana Pamuka w sypialni Mary, o których dowiedziała się przypadkowo starając się o pracę w Londynie...

      Świetny też był wątek Sybil pobierającej w dworskiej kuchni u Pani Patmor pierwsze nauki gotowania, pieczenia ciast. I Carson zdardzający matce hrabinie Corze "mroczną tajemnicę" Sybil o tym, że spędziła dwa ostatnie dni, o zgrozo, w kuchni! :))


      :)
      • pepsic Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 30.04.13, 20:59
        Mi zaimponowała Mary. Jak zesz musiała zaboleć ją świeżo upieczona narzeczona Matthew, a mimo tego potrafiła z gracją i bez zmrużenia oka elegancko ją powitać. Czyżby zanosiło się na "Przeminęło z wiatrem II", tyle że Mary nie dorównuje urodą Scarlett O'Hara i lepiej pasowałaby śliczna Sybill ze swoim wdziękiem. Nie sądzisz, że Matthew deczko przegina prosząc akurat Mary o zaopiekowanie sie "biedną" Lavinią? Popatrz, wydawał się tak bardzo zainteresowany Mary, a tak szybko sie uwinął z inną. I jak tu wierzyć facetom? No, nie da się;)
        Wątek z Batsem przedkładającym honor hrabiostwa ponad szczęście osobiste wydaje mi sie mało prawdopodobny, ale rozumiem, że wówczas obowiązywały inne standardy, niż w III RP. I Thomas sie przypomniał w jakże odmiennej scenografii. Biedak przeliczył się, a jednak było mi go szkoda i nie potrafiłam potępić osobliwej dywersji. Omawialiśmy film, gdzie wykorzystano podobny motyw, nie pamiętam co to było. No i niestety mam obawy, że pierwszy na wojnie polegnie ... Wiliam, co rzecz jasna nie jest spojlerem.

        Ps. Uwielbiam majestatycznego Carsona:))
        • maniaczytania Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 30.04.13, 21:29
          Carson jest swietny!:
          "Pani Hughes, gdybym byl dzentelmenem, nie dopytalbym teraz o szczegoly" ;)))

          Bardzo ciekawy odcinek, i kilka wyznan milosnych - wspomniane przez Barbasie Batesa Annie, oraz szofera lady Sybil. Szofer ma sporo uroku, takiego lobuzerskiego :)

          Ale O'Brien "jezdzaca" po nowej sluzacej - ech, co za baba!
          • barbasia1 Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 01.05.13, 16:20
            maniaczytania napisała:

            > Carson jest swietny!:
            > "Pani Hughes, gdybym byl dzentelmenem, nie dopytalbym teraz o szczegoly" ;)))

            Świetny tekst. Tekst odcinka. :)

            Wypowiedziany przez Carsona po tym, jak sprytna pani Hughes wyznała mu, że podsłuchała przez kratkę wentylacyjną rozmowę Batesa z żoną i zna powody, dla których Bates tak szybko opuścił DA.

            >[wyznanie] szofera lady Sybil

            Znak nadchodzących nowych czasów.

            Za 100 lat królewski wnuk (i pretendent do brytyjskiego tronu) poślubi zwykłą (acz majętną) dziewczynę z ludu. ;)


            :)
        • barbasia1 Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 01.05.13, 15:47
          > Mi zaimponowała Mary. Jak zesz musiała zaboleć ją świeżo upieczona narzeczona
          > Matthew, a mimo tego potrafiła z gracją i bez zmrużenia oka elegancko ją powitać.

          O tak.
          Dla Matthew to robiła, pragnęła za wszelką cenę mu się przypodobać. Nie chciała, żeby znów się do niej zraził. :)


          > Nie sądzisz, że Matthew deczko przegina prosząc akurat Mary o zaopiekowanie sie "biedną" Lavinią?

          Stanowczo przesadza, zwłaszcza, że "biedna" Lavinia nie jest przecież nawet jego żoną.
          Ale Matthew sądzi zapewne, że w ten sposób okaże Mary, jak bardzo ceni jej przyjaźń. ;)

          > Ps. Uwielbiam majestatycznego Carsona:))

          Niedoszłego aktora, jak się okazało w pierwszej serii. :)
          Też ogromnie lubię Carsona i ochmistrzynię, Elsie Hughes.

          Nie przychodzi mi w tej chwili do głowy żaden tytuł filmu, w którym ten motyw występował Chodzi Ci o motyw w którym (niebohaterski) bohater daje się postrzelić niegroźnie, żeby nie musiał już walczyć na wojnie i mógł wrócić do domu
          Greku, masz jakis pomysł?

          :)
          • pepsic Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 01.05.13, 21:30
            Barbasiu, chodzi o francuski film z Audrey Tautou pt. "Bardzo długie zaręczyny" z 2004 r. Motyw z wystawieniem dłoni z niedopałkiem w kierunku linii ognia był identyczny, i został zinterpretowany jako dezercja, za którą grozi kulka w łeb, więc z powrotem Thomasa do domu to nie jest tak hop siup.

            Ps. Molesley mi podpadł, zaczyna cwaniakować, a tej cechy charakteru nie znoszę.
            • barbasia1 Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 03.05.13, 17:01
              pepsic napisała:

              > Barbasiu, chodzi o francuski film z Audrey Tautou pt. "Bardzo długie zaręczyny"
              > z 2004 r.
              Ten film znam tylko z Twoich komentarzy.

              Jeśli Thomas nie miał świadków, to na pewno bez problemów wróci do domu. Przeliczył się "biedaczek", myślał, że służąc w oddziale ratowniczym, ominą go trudy i niebezpieczeństwa wojny.


              > Ps. Molesley mi podpadł, zaczyna cwaniakować, a tej cechy charakteru nie znoszę.
              Czułam, że tak powiesz. :)
              • pepsic Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 03.05.13, 17:26
                Z "Długich zaręczyn" wynikało, że była to metoda powszechna i jednoznacznie uznawana za dezercję, a zatem bezwzględnie karana. Planujący dezercję żołnierze zostali wysłani na tzw. ziemie niczyją pomiędzy linią wroga a francuską ze związanymi rękoma na pewną śmierć.
                • barbasia1 Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 04.05.13, 15:36
                  Rozumiem, czyli tego rodzaju rana świadczyła sama za siebie, nie potrzebowano już żadnych świadków?
                  Zatem Thomas rzeczywiście może mieć problemy z powrotem do domu.

                  Ciekawy wątek ...
          • pepsic Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 01.05.13, 21:33
            A jednak powstrzymywanie emocji w takiej chwili jest nie lada wyczynem. To chyba nazywa się klasa.
            • barbasia1 Re: Downton Abbey 1/ sezon 2 03.05.13, 17:02
              Prawda.
    • grek.grek Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 15:23
      no i kruca, jest powtórka "Zabójstwa Jessiego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" [TVN7, 20:00], a jednocześnie dają mecz :] nic to, mecz będę oglądał w przerwach reklamowych :]
      Piszecie się też na ów film ?

      w Dwójce 23:35 & 4:30"POkój 1408a", który, jak pamiętam, Barbasiu streszczałaś nam kiedyś. MOże spróbujemy zobaczyć ?

      1:25 "Żądło" - dawno nie widziałem, a te klimaty kapeluszowo-garniturowe i z autami krowiastymi bardzo mnie wkręcają, plus świetna intryga, no i Newman kapitalny. "ZAbójstwo" do 23:00, potem 2 godziny na drzemkę i powrót na pole bitwy ;] why not ?

      W Jedynce "GOrączka" o 23:40.
      kolejny must-see riplej.
      rewelacyjnie zbudowane osobowości i życiowe postawy policjanta i złodzieja, i zacieśniająca się relacja pomiędzy nimi, policjant grany przez Ala Pacino przypomina niestrudzonego psa-tropiciela, złodziej Roberta De Niro - bystrego kota, jak widać pies i kot mogą się wzajemnie lubić i szanować jako profesjonaliści.
      plus : świetne sceny napadów, pościgów i pre-finałowa kapitalna długa naturalistyczna sekwencja strzelaniny ulicznej.

      w Kulturze 20:20 & 1:40 "Para na życie". Pamiętacie ten film z Kocham KIno ? yes, to ten sam :]

      No i mecz w TVP1, hehe.
      • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 16:42
        Ja dziś nic nie oglądam, uczę się do matury.

        Choć nie lubię horrorów ten film gorąco polecam. Scenaiusz "Pokoju 1408" jest oparty na powieści S. Kinga. Jak to u Kinga miejscem niezwykłych wydarzeń, miejscem odziałaywania siły nadprzyrodzonych, nie z tego świata są bardzo zwyczajne miejsca. W tym filmie jest to tytułowy pokój hotelowy numer 1408. Akcja przez większą część filmu dzieje się właśnie w tym pokoju.
        Film niepozbawiony jej głębszej myśli! Polecam, Greku. Dal mnie pora za późna i jedna i druga?
        Kiedy zamiesza iść spać? (Drzemki nie liczę)
        • pepsic Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 21:12
          "1408" niespecjalnie mi przypadł do gustu i generalnie w takich klimatach sie nie lubuję.
        • grek.grek Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 02.05.13, 15:19
          a ja [my] Ci kibicuję [emy] :]

          niestety, nie zdołałem obejrzeć, na szczęście mamy Twój świetny opis, więc
          przyjemnośc jego czytania wynagrodzi mi to z naddatkiem.

          • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 03.05.13, 00:26
            Na pewno bedzie jeszcze niejedna okazja , by obejrzeć.
            Miło mi. :) Ciągle brakuje tam zakończenia. Kiedyś, przy innej okazji uzupełnię.

            Zaczęłam oglądać "Mojego nauczyciela", którego opowiadała , kiedyś Bronte, ale oczy mi się zamykają. Liczę narychłą powtórkę na Kulturze.

            :)
      • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 16:55
        > w Kulturze 20:20 & 1:40 "Para na życie". Pamiętacie ten film z Kocham KIno ? ye
        > s, to ten sam :]

        Tak, pamiętam ten film.
        Pamiętam, że nie odpowiedziłam na Twój ostatni post ...

        > No i mecz w TVP1, hehe

        Czyli Lewandowski znów będzie bił Ronaldo? ;)
        • maniaczytania Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 18:07
          barbasia1 napisała:

          > > No i mecz w TVP1, hehe
          >
          > Czyli Lewandowski znów będzie bił Ronaldo? ;)


          Oj Barbasiu, ale wtopa ;))) To bylo wczoraj, dzis miejmy nadzieje, Bayern pobije Barcelone :)))
      • pepsic Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 01.05.13, 21:36
        Jak sie te mecze wreszcie nie skończą, a moje mieszkanie cudownie nie rozmnoży, to nie wiem, kiedy cos obejrzę;))
        • angazetka Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 02.05.13, 09:26
          Mecze są fajne :)
          • siostra.bronte Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 02.05.13, 19:19
            Popieram. Jestem namiętną kibicką :)
        • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 03.05.13, 14:52
          pepsic napisała:

          > Jak sie te mecze wreszcie nie skończą, a moje mieszkanie cudownie nie rozmnoży,
          > to nie wiem, kiedy cos obejrzę;))

          Biedna!
          Kibice powinni mieć swoje telewizory, nie sądzisz? ;)
          • grek.grek Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 14:01
            ;] ale takie małe, żeby było wiadomo, kto tu jest mniej ważny ;]]
            • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 14:59
              O! Czytasz w mych myślach!!! Dokładnie tak wyobrażałam sobie ten telewizor kibica, malutki przenośny, żeby kibic wraz nim mógł się przenieść do innego pokoju, lub do kuchni, kiedy akurat będzie zawadzał pani domu. ;)))

              A Bronte i Angazetka muszą kupić takie telewizory ... dla swoich domowników. ;)
              • grek.grek Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 15:38
                ale żeby nie było za dobrze, to czarno-biały ma być :]
                • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 15:45

                  A nie, nie, tak to nie ejstem, może być kolorowy, żeby drogi kibic widział, wiedział, której drużyny zawodnik jest przy piłce. :))
                  • grek.grek Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 16:27
                    masz za duże serce :] zwykle druzyny grają w kontrastujących barwach kostiumów, więc -
                    no mercy ;]]
                • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 15:46
                  Cześć Greku! :)
                  • grek.grek Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 16:25
                    hop hop, Barbasiu :]
                    • barbasia1 Re: Bisy vol... next one ;] ale to dobre bisy są 04.05.13, 17:26
                      ;)

                      www.youtube.com/watch?v=xt8jN2hO2TM
    • grek.grek "Zabójstwo Jesse Jamesa przez tchórzliwego Forda" 02.05.13, 11:57
      Jesse James grasował w drugiej połowie XIX wieku , na koncie miał wiele napadów na banki i pociągi oraz kilkanaście [albo i więcej] morderstw, był ikoną Far Westu.

      I to właśnie przyciągnęło do niego 19-letniego wówczas Roberta Forda, dzieciaka o wyglądzie cherubinka, miłego i niezepsutego, od małego zaintrygowanego Jesse'em, gromadzącego pilnie wszystkie prasowe wycinki na temat bandyty i komiksy, w których uwieczniano [jak mówi sam Jesse] mitologiczne wersje jego przygód i wyczynów; Robert doszukiwał się nawet podobieństw między nim, a idolem, w tym, że np. obaj byli najmłodszymi z braci w swoich rodzinach, że między nimi, a przedostatnim w kolejności jest brat o imieniu na 6 liter, że obaj mają niebieskie oczy i obaj mierzą tyle samo centymetrów wzrostu [5 stóp i 8 cali, czyli jakieś 173 cm].

      Kiedy Robert dołącza do bandy Jessego - James jest w schyłkowym okresie swojej działalności. Ściga go policja Pinkertona, za jego głowę wyznaczona jest spora nagroda, więc chętnych nie brakuje. Jesse, pod przybranymi nazwiskami, przeprowadza się więc nieustannie wraz z żoną i dwójką małych synów, raz mieszka tu, raz mieszka tu, raz tam, raz siam, wystarczy drobna przesłanka, minimalny rys zagrozenia, żeby rodzina [wraz z towarzyszącymi jej członkami bandy] zmieniała miejsce pobytu.

      James jest człowiekiem bliskim paranoji. Podejrzliwym i skrajnie nieufnym. Nie jest wariatem, aczkolwiek bywa, że codzienny stres rzuca mu sie na głowę i napadając na pociąg zupełnie niepotrzebnie upokarza i bije kierownika składu, albo próbuje urwać ucho chłopcu, który nie chce wyjawić, gdzie jest jego ojciec, którego Jesse przyjechał zabić, dowiedziawszy się, że według PLOTEK spisukuje on przeciw niemu.

      Przygląda się swoim ludziom niby bez wrogości, czasami z lekkim uśmiechem, ale zawsze jest to wzrok, który mrozi im skórę na tyłku - z Jessem nie ma żartów, zabija swoich wrogów i zdrajców bez cienia litości. Jednego z nich wyprowadza z domu, niby jedzie z nim na "przejażdzkę", jest późny wieczór, w któryms momencie mówi mu, żeby jechał przodem, a on pojedzie za nim - gośc aż się kuli w siodle, jedzie z duszą na ramieniu, Jesse [nieostry, na drugim planie, majacząca postać w mroku] za nim - i po parudziesięciu metrach : bach, Jesse strzela, a facet nie żyje.

      James nie rozstaje się z rewolwerem, nawet jak siedzi w balii i się myje - pistolet ma na stołeczku obok, pod ręcznikiem. Jego ludzie po prostu się go boją. Kiedy, w pewnym momencie, wewnątrz bandy wybucha konflikt i, pod nieobecność Jessego, zabity zostaje kuzyn Jessego - Robert [on go zabił], brat Roberta - Charlie, który też dołączył do bandy, i jeszzce jeden z gangsterów - wynoszą ciało zabitego daleko w las i przysypują je śniegiem i liśćmi. Kiedy Jesse wraca - ich największą troską jest, by nie dać po sobie poznać, że coś się stało. Nawet kochająca i lojalna wobec męża, żona Jessego - Zee trzyma dziób na kłódkę. Ale pod okiem Jessego jest to strasznie trudne. Tak jakby szóstym zmysłem wyczuwał, że coś przed nim ukrywają, zwłaszcza, że Charlie ma skręconą kostkę, co mu się przydarzyło podczas całej awantury, a kiedy Jesse pyta, co się stało - Charlie wymyśla najdurniejszą wymówkę świata ["spadł z dachu, na który wszedł, żeby zdjąc miauczącego kota"]. Kapitalna jest scena przy kolacji, kiedy Jesse wpatruje się w nich z niesamowitą intensywnościa, pyta "czy chcecie mi o czymś powiedzieć ?", a oni wszyscy próbują jakoś ukryć zmieszanie, dowcipkują nerwowo, Jessie się śmieje, ale nie przestaje ich obserwować, oni to wiedzą, i dopiero kiedy Robert zaczyna opowiadać o swoich młodzieńczych zakrętkach na punkcie Jessego - sytuacja się zmienia. Jesse żartuje sobie mniej lub bardziej otwarcie z Roberta, a Robert jest urażony.

      Otóż to właśnie, "chcesz się do mnie upodobnić czy chcesz zostać mną ?",pyta w pewnym momencie Jessie Roberta - i ten nie wie, co mu odpowiedzieć, bo i sam nie wie, na czym polega jego stosunek do Jamesa.

      Jedno jest pewne : najpierw była czysta miłośc, taka jaką dorastający chłopak może darzyć swojego bohatera, ale przy bliższym poznaniu Robert stopniowo zaczyna doznawać rozczarowania idolem. Jesse nie ma w sobie nic z romantycznego buntownika, jakiego stworzył we własnej głowie, z pomocą opowieści i komiksów oraz własnej wyobraźni, Robert. Jest coraz bardziej zmęczonym facetem, pelnym obaw i niepokoju o własne życie, i tak naprawdę jest tylko ciekaw, dlaczego Robert sobie go upatrzył na wzorzec - nie zamierza robić czegokolwiek, by Roberta w tym utwierdzać albo burzyć ten obraz. Aadoracja ze strony chłopaka nieco mu imponuje, łechce jego próżność, ale też śmieszy go i sprawia, że traktuje Forda pobłażliwie i bez należytej powagi. Chociaż... z drugiej strony, dostrzega w nim zalety - reszta jego bandy, jego bracia [jeden odchodzi, drugi ginie] są dośc prości, kuzyn prymitywny, a Robert jest gładki w mowie i zachowaniu, wykształcony na swój sposób, wygląda jak chłopak z dobrego domu, szkolny prymus niemalże. Jesse docenia to, a jednocześnie, równlegle z tym, jak Robertowi burzy się wizerunek idola - Jesse zaczyna własnie Roberta traktować z coraz większą nieufnością.
      Wielu chce złapać Jamesa, niektórzy to nawet jego dawni kompani, ale kiedy przy Jessem zostają tylko bracia Fordowie - pojedynek z Robertem staje się glówną atrakcją wieczoru. "Róznisz się od swojego brata, Robercie, on jest tylko głupim, czasami denerwującym typem, ale w przeciwieństwie do ciebie, ma miłe usposobienie", mówi pewnego wieczora Jesse. Istotnie, w oczach Roberta, w jego twarzy, nie ma już miłości do bohatera.

      Robert jest w tym czasie już w kontakcie z agencją Pinkertona - ma im wystawić albo samodzielnie rozprawić się z Jessem, z którego rodziną mieszka właśnie w jakim typowym miasteczku w jednym z zachodnich stanów. W tym czasie rządowi najemnicy cichaczem zwijają w sąsiednim miasteczku jednego z ludzi Jessego. Robert nie informuje o tym Jamesa.

      Narasta paranoja. Jesse patrzy na Roberta, któremu skrajnie nie ufa, a Robert cały w strachu mysli, "czy on wie ?", i nie ma pojęcia, w którym momencie James możer go zabic, a tym momentem może być każda minuta. Któregoś wieczora, Jesse rozprawia o tym, co zrobi z jednym ze swoich wrogów, na którego się zasadzić na zamiar - niespodziewanie łapie za głowę Roberta i na nim demonstruje, jak to zrobi : przyciska mu nóz do gardła i zachowuje się jakby naprawdę chciał mu je poderżnąć. Robert jest w panice. Jesse go puszcza, śmieje się z dobrego żartu, Robert i Charlie są przerażeni, ale za moment sztucznie wtórują Jamesowi, żeby nie wzbudzać jego złości. To jest moment, w którym zapada decyzja. Robert chce zabić Jessego, Charlie się waha "nie zabiję przyjaciela".

      Wreszcie przyhcodzi wczesnokwietniowy dzień, Jesse wraca do domu po wizycie w sklepie czy gdzie tam, w pewnym momencie odwraca się do Roberta plecami, poprawia obrazek wiszący na ścianie. Robert staje za nim, wyciąga rewolwer [o ironio, podarowany mu przez Jessego], Jesse widzi go w odbiciu na szkle w które oprawiony jest obrazek - ale nie reaguje, może myśli, że to żart ? a może... może chce już umrzeć, może ma dośc życia, może to jest dla niego chwila wybawienia ? Robert strzela, Jesse pada, zaalarmowana Zee wbiega na górę - widzi dogorywającego męza, Robert z pistletem w garści opada na kanapę, ze zmęczeniem jakby przerzucił dwie tony węgla - Zee probuje cucić Jessego, krzyczy, płacze, cały czas rzuca spojrzenia na Roberta [Mary Louise Parker wspaniale zagrała tę scenę]. Wszystkiemu przygląda się może 7-letni starszy syn. Charlie podrywa Roberta z siedzenia, uciekają z domu.

      Śmierć Jessego, to nie koniec historii. Dla Roberta Forda, to zaledwie początek, bo okazuje się, że zemsta zza grobu idola jest zaiste okrutna.

      Zabójstwo Jesse Jamesa jest wielkim wydarzeniem. Nikt jednak nie cieszy się ze śmierci przestępcy. Przeciwnie. Jesse James staje się obiektem niemal religijnego kultu. Jego ciało zostaje sfotografowane, a odbitki z tym zdjęciem są masowo sprzedawane w sklepach, za twardą walutę.
      • grek.grek "Zabójstwo Jesse Jamesa przez tchórzliwego Forda' 02.05.13, 12:44
        Do domku, w którym Jesse zginął - pielgrzymkują tłumy ludzi. Fotka ciała zabitego Jamesa jest równie cenna i kultowa, co fotki piramid albo innych obiektów znanych na całym świecie. Cialo Jessego przez pewien czas jest obiektem wystawionym dla wizytujących ludzi, płacących kasę za możliwość popatrzenia na nie zza szyby. Jeden z biznesmenów próbuje wykupić ciało Jessego od Zee, żeby obwozić je po kraju, niczym święty obraz, ale wdowa nie wyraża zgody.

        W tym czasie Robert Ford, z racji swojego czynu, również jest człowiekiem obleganym. Chciał tego. Kiedy wubiegli z domu Jamesów, drałowali od razu na pocztę aby nadać telegram do odpowiednich kręgów [agentów, mediów etc.] że zabili Jamesa. I nawet mieli chwilowy spór, czyje imię powinno widnieć pod informacją. Robert zgasił brata : ja się podpiszę, to ja go zabiłem, poza tym, ty jesteś mało wymowny i medialny [słowo "medialny" nie pada, ale generalnie, taki jest kontekst].

        Obaj bracia wystawiają swój szoł estradowy pod tytułem "Jak zabiłem Jesse Jamesa". Na scenie jego brat Charlie wciela się w bandyte, a Robert w siebie samego i odgrywają moment zastrzelenia Jessego przez Roberta. Publka wypełnia wszystkie miejsca, obaj "aktorzy" są umalowani i robią swoje. Narasta wszelako między nimi konflikt, Charlie z czasem traci entuzjazm, zaczyna się zastanawiać - czy dobrze zrobili ? Robert patrzy na niego, tak jak kiedyś Jesse na niego, z podejrzliwością : nie chcesz mi ty, bracie, wykręcić jakiegos numeru ? A Charlie doznaje ten samej okoliczności, co kiedyś Robert - w którym momencie Robert załaduje rewolwer sceniczny prawdziwymi pociskami ? Duch Jessego unosi się nad nimi bez przerwy.

        Odgrywają ten swój szoł 800 razy. Aż do chwili, kiedy na widowni pada okrzyk "tchórz !". Najpierw nieśmiały. POtem powtórzony. Robert zeskkauje ze sceny i wdaje się w bójkę z kilkoma widzami. Wyprowadza go policja.

        Traci to co miał. Im głośniej w knajpach śpiewane są piosenki sławiące mit Jesse Jamesa, tym większy upadek Roberta Forda, który w tych piosnkach, i ogólnym odbiorze społecznym, zostaje nikim innym jak "tchórzliwym zdrajcą, który strzelił bohaterowi w plecy". Robert, jak się zwierza przyjaciółce - liczył na oklaski, wszak zabił drania, mordercę, przestępcę który sam zamordował wielu ludzi i wielu ograbił. Jakże to więc, że doznaje takiej krzywdy ? On wie dlaczego, wie że zadarł ze społeczną potrzebą tworzenia legend i ich wyznawania, że zabijając Jessego utrwalił jego mit, gdyby Jesseego złapano i powieszono - byłby byc może osądzony wedle jego czynów, ale to Robert, mordując go podstępnie - nałożył mu świecką aureolę, uczynił idolem, zadał mu śmierć nobilitującą, budzącą sympatię, śmierć godną romantycznego bohatera. I chyba to rozumie, i nawet czuje ironię i szyderstwo losu i prawideł życia społecznego, których twardości reguł i mocy sprawczej nie docenił. Miota się przez dłuższy czas, awanturuje się pijany po knajpach, gdzie jest przedmiotem drwin i pogardy, ale wkrótce dochodzi do siebie.

        Charlie, dręczony wyrzutami sumienia - popełnia samobójstwo.

        Robert, pewnego poranka, przychodzi do baru. Nie wie, że tego dnia i jego dopadnie przeznaczenie. Morderca. Prosty człowiek z niewiadomoskąd. Wbiega do baru, mierzy do niego i strzela śmiertelnie celnie. Robert ginie na miejscu. Ot, prosty człowiek, który postanowił wymierzyć mu sprawiedliwą karę. Został on aresztowany, ale pod petycją o jego uwolnienie podpisało się 7 tysięcy ludzi. Istotnie, został zwolniony niebawem przez gubernatora stanu, który podpisał akt ułaskawienia. To była zemsta Jesse Jamesa - Robert Ford był tak pogardzaną jednostką, że ułaskawiono jego mordercę...

        ciała Roberta Forda nie wystawiano na widok publiczny, nie robiono zdjęć, nikt go nie odwiedzał, nie pisano o jego śmierci. NIC. Jakby rozdeptano mrówkę. Nie dlatego, że Robert Ford był bezdomnym włóczęga, ale z premedytacją - milczano i zapomniano ponieważ zrobił, TO CO ZROBIŁ.

        czyż to nie paradoksalna historia ? :]

        znakomite kino psychologiczne. znakomite. wnikliwe, świetnie nakręcone, zarówno w warstwie relacji między postaciami jak kiedy chodzi o plenery prerii porą zimową albo wczesnowiosenną, nie brakuje kadrów pasujących idealnie jako fundament malarskich dzieł. świetne zdjęcia w scenach we wnętrzach. bez specjalnie bliskich najazdów kamery na twarze postaci, żeby akcentować jakieś psychologiczne niuanse - tutaj nie ma takich prostych chwytów, środki są znacznie bardziej wyrafinowane, tutaj mnóstwo rzeczy dzieje się poza słowami, nawet poza gestami, zwłaszcza w zachowaniach samego Jesse Jamesa, decydująca jest atmosfera wytwarzana przez niego i odbierana przez wszystkie postaci z nim i wokół niego przebywające.

        Brad Pitt gra świetnie steranego życiem bandytę, przypomina zwierza który trzyma fason, ale w środku gotów jest natychmiast pozbawic życia każdego kto mu zagraża, drapieznik może i znużony, ale wciąz śmiertelnie groźny, dobry psycholog, a do tego człowiek bez wątpienia inteligentny. Casey Affleck perfekcyjnie akcentuje przemianę jaka zachodzi w myśleniu i posttępowaniu Roberta Forda, aż do momentu, kiedy być moze rzeczywiście "staje się Jessem", przejmuje jego bezwzględność i brak skrupułów. Mary LOouise Parker jest na drugim planie, ale jest znakomita, zwłaszzca w scenie o której wspominałem.

        główne motywy filmu trochę opisałem, jest tam jeszcze parę postaci pobocznych, jakiś romans jednego z braci Jessego z mężatką, jest ten kuzyn zabity przez Roberta, ale są to, jako się rzekło, wątki naprawdę krótkie i mgliste, więc się nad nimi nie zatrzymywałem :]

        scenariusz i reżyseria są dziełem Andrew Dominika, gościa od "Choppera', który kiedyś miałem przyjemnośc Wam przybliżyć, a który niedawno zrobił "Zabić, jak to łatwo powiedzieć" [też z Bradem Pittem] i jak widać interesuje się postaciami ciekawymi, samotnymi mentalnie, z pozoru silnymi, a faktycznie mocno powikłanymi wewnętrznie, niepokojącymi. talent niewątpliwy. Zarówno "Zabójstwo..." jak i "Chopper" to filmy świetne, głębokie, zaglądające zarówno w duszę bohaterów, jak i w oblicze społeczeństwa, plus : ze znakomitymi rolami męskimi.

        dodalbym jeszcze słowo o muzyce, która snuje się na drugim planie, nie przeszkadza, a kapitalnie buduje klimat, wraz ze zdjęciami, którą zrobił dla Dominika nie kto inny, jak Nick Cave.

        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=qp2ppYB9fDo
        scena zabójstwa Jessego :
        www.youtube.com/watch?v=wPIivI1K6f0
        scena z nożem i klasycznym śmiechem Jamesa :
        v67d7wHMK-8
        zakończenie :
        bHKE_L76JG4
        sceny z ucinaniem głów dwóch wężom Wam nie zalinkuję ;]

        • grek.grek Re: "Zabójstwo Jesse Jamesa przez tchórzliwego Fo 02.05.13, 15:17
          ale "urywki" ;]
          poprawka zatem :

          www.youtube.com/watch?v=v67d7wHMK-8
          www.youtube.com/watch?v=bHKE_L76JG4
    • vasilip Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 03.01.14, 09:19
      ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka