Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2014 - 2 (vol. 40)

    • grek.grek "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 15:39
      brawo Kultura :]
      klasyka na piątek.
      macie ten film na rozkładzie ?

      dla mnie, to będzie nowość, w cyklu uzupełniania braków i niedoróbek.

      20:20 & 2:15

      w zajawce najkrótszej z najkrótszych, bohater [grany ofk przez Mastroianniego] trafia do tytułowego miasta, w którym mieszkają same kobiety, a odbywa się tam właśnie kongres feministyczny.
      • siostra_bronte Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 15:42
        Widziałam dawno temu i niewiele pamiętam. Film miał raczej słabą prasę, uznano go za dalekie echo wcześniejszych dokonań, ale zawsze to Fellini.
        • grek.grek Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 16:40
          tym bardziej jestem zaciekawiony :]]

          [kompletuję Felliniego ;)]
        • grek.grek Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 16:58
          PS : TVN powtarza "Siedem", 22:50, masz zaliczone ? :]
          • siostra_bronte Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 18:05
            Ty to masz pamięć :) Już raz mnie odpytywałeś na tę okoliczność. Odpowiedź brzmi: nie. Teraz też się nie uda, bo kończy się bardzo późno.
            • grek.grek Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 22.02.14, 16:57
              zapiszę sobie tym razem :}]

              ale niezmiennie zachęcam Cię, to naprawdę świetny thriller.
          • pani_lovett Re: "Miasto kobiet" Kultura dzisiaj 21.02.14, 20:25
            właśnie się zaczyna...

            Jak, Bronte, oglądałam, dawno temu i niewiele pamiętam.
            Monstrualne pośladki? To w tym filmie Felliniego były?
    • siostra_bronte OT muzyczny 21.02.14, 19:20
      Wczoraj byłam na koncercie mojej największej muzycznej miłości. Gary Numan to kawał mojego życia. Ileż to wspomnień...Co tu dużo mówić, do tej pory jestem w szoku :)
      Swoją drogą to jest jakiś kryminał, że ten muzyczny geniusz (tak, nie boję się tego słowa!) jest u nas prawie nieznany. Nawet w niezbyt dużym klubie Palladium nie było kompletu. Zero reklamy. Ale i tak było fantastycznie!!
      Dla odważnych video:

      www.youtube.com/watch?v=LQifyxjyVFg
      • pani_lovett Re: OT muzyczny 21.02.14, 20:02
        O Mocne!

        Dzięki za ten muzyczno-autobiograficzny wątek. I gorące wieści ze stolicy!

        /Szkoda tylko, że Ciebie, Bronte, na filmiku nie widać. ;))/
        • siostra_bronte Re: OT muzyczny 21.02.14, 20:14
          Miło mi :) Nie widać mnie, niestety, ale na pewno słychać :)
          • pani_lovett Re: OT muzyczny 21.02.14, 20:22
            No tak, he,he! :)
      • pepsic Re: OT muzyczny 22.02.14, 17:38
        Siostro, jestem w szoku! (?)
        • pani_lovett Re: OT muzyczny 22.02.14, 18:19
          Nowa twarz Siostry. Mnie się podoba. :)

          • siostra_bronte Re: OT muzyczny 22.02.14, 23:33
            Cieszę się, Barbasiu :)
        • siostra_bronte Re: OT muzyczny 22.02.14, 18:38
          O, dlaczego? :)
          • pepsic Re: OT muzyczny 22.02.14, 18:44
            Tego rodzaju muzyka jakoś mi nie pasuje do Twojego rysu psychologicznego.
            • siostra_bronte Re: OT muzyczny 22.02.14, 23:26
              Ten rys psychologiczny brzmi intrygująco. Ale mroczne klimaty jak najbardziej do mnie pasują.

              www.youtube.com/watch?v=uFrldNl6jq8
    • grek.grek "Miasto kobiet" [1] 22.02.14, 14:05
      Obejrzałem [a Wy ?], i tak coś czuję, że wykształcił mi się jakiś bezkrytycyzm wobec filmów Felliniego, bo znów nie mam ani linijki zastrzeżeń ;] Z każdą kolejną minutą wciągał mnie bardziej i w zasadzie te 2,5 godziny tylko śmignęło. Wizualnie film jest po prostu rewelacyjny, atmosfera jest kapitalna.

      - Przypomnieć Wam treść ?
      - Nieeee...
      - Dobra, no to przypomnę :]

      Marcello, czyli Snaporaz, babiarz i cudzołoznik [mitoman ?] przysypia w pociągu. Kiedy się budzi, widzi siedzącą przed nim atrakcyjną szatynkę w przeciwsłonecznych okularach, z "niesamowitym tyłkiem". Jakaś tam gra się odbywa, którą on interpretuje jako zaproszenie do kontynuacji w pociągowej toalecie. Poza obmacywankami i pocałunkiem z jęzorem, do niczego więcej nie dochodzi, bo tajemnicza dama [jak się bawicie, damy ? jak damy, to się bawimy. taki stary kawał, w ogóle nieśmieszny ;)] znienacka wysiada. Wysiada i lezie przez łąkę do lasu. Marcello zastanawia się, zastanawia, w tym czasie ona mu fotkę robi niespodziewanie, az w końcu wpatrzony slepo w "niesamowity tyłek" zostawia w cholerę swoją podróż i podąża za nią... to znaczy - za NIM :]

      W lesie znów do niczego nie dochodzi, kobieta robi go zwyczajnie w balona, każąc mu zamknąć oczy i poczekac na jakies cuda na patyku, a kiedy Marcello oczy otwiera nie ma jej, nie ma cudów i nie ma nawet patyka. Idzie więc rozczarowany przez ten las, aż odnajduje ją znów. Babka wstępuje do hotelu Mira Mare, stojącego w tym lesie. Marcello za nią.

      W środku trwa kongres feministyczny. Sa tam nieprzebrane rzesze kobiet. POza tym, że nie ma żadnej Murzynki czy Azjatki, są wszystkie kobiece typy urody i prezencji, w wieku dowolnym, ale zawsze dorosłym. Marcello nagle znajduje się w świecie, który byłby rajem, gdyby nie to, że okazuje się być piekłem. W hallu znajduje się jakiś hydepark, na którym padają okrzyki zniesławiające samców :] "Samiec twój wróg", z poczciwej Seksmisji, to betka. Tutaj padają hasła znacznie gorsze i naprawdę przerażające, na czele z "Po co nam do TEGO mężczyzna ! Niech żyje masturbacja !" :]. Jakaś prelegentka dowodzi, że świat jest zły, bo panuje w nim "dominacja fallusa, który urósł do symbolu szczęścia i powodzenia". Spotyka się to z głosną aprobatą całej widowni. Jeszcze większy entuzjazm budzi za to opiewana uroda i zjawiskowość kobiecej waginy, tak znienawidzonej i pogardzanej w słownictwie przez mężczyzn. POkazywana jest scenka pod tytułem "Niedole małżeństwa", w którym biedna kobieta prasuje, gotuje, tyra w pocie czoła, a jak przychodzi mąz [stylizowany na Frankensteina], to jeszcze musi mu dać...Z-upy ;] Tragedia. Padają ciężkie oskarżenia pod adresem małżeństwa, które niszczy kobietę, wyzyskuje ją, służy wyłącznie mężczyźnie. ALE, może być inaczej... oto pojawia się pani Slim z Niemiec - posiadaczka sześciu mężów, żyjących z nią w szczęśliwym związku poliandryjnym. Dama w słusznym wieku witana jest brawami, a jej mężowie wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni ze swojego życia. W innym pomieszczeniu trwa wielogłos na temat urody kobiecego ciała i możliwości seksualnych - "to mężczyźni mają krótkie życie seksualne !", "menopauza nie istnieje !", "cellulit to wymysł mężczyzn, żeby nas poniżyć !", "kocham moje zmarszczki !", "zobaczcie moją nogę ! czyż nie jest piękna ?!", "niezależnie od metryki, wszystkie mamy po 20 lat !". Do tego kurs jogi, sztuczne ognie, muzyka i filmy poglądowe.
      No i odmieniane są przez wszystkie przypadki, winy męskiej populacji : że nie doceniają kobiet, że nieczuli, że milczący, że zamknięci w sobie, że agresywni itd.

      Marcello poszukuje tej swojej pani, i kiedy już ją znajduje, to żałuje, że się jednak nie zgubiła. Bo to ona właśnie kieruje uwagę wszystkich kobiet na jego osobę. Są tam też inni mężczyźni, ale kelnerzy i posługacze nikogo nie obchodzą. Marcello jest tam jedynym... freelancerem ;] I nagle ta jego niedoszła zdobycz zaczyna o nim mówić, że "jest wśród nas mężczyzna, który przyszedł tutaj śledzić, węszyć, kpić z nas, pod płaszczykiem wyrażania szacunku". I pokazuje jego zdjęcie, jak się ślini na widok jej tyłka. "To ty jesteś klaunem, marsjaninem, dziwadłem ! nie my !", pada oskarżenie. Marcello wpada w lekką panikę, bycie kozłem ofiarnym dostającym manto za całą męską populację - to średnia perspektywa. Próbuje jakoś wyjść z tego hotelu, ale ni grzyba nie może znaleźć drzwi. Przeciska się między stojącymi w milczeniu i patrzącymi na niego kobietami, prawie nimi przerażony. Kiedy pada wezwania "Trzeba go unieszkodliwić i wyrzucić !", Marcello rzuca się do ucieczki. POmaga mu młoda biuściasta szatynka imieniem Donatella. Marcello wsiada z nią do windy i umyka.

      Wysiadają na którejś z dolnych kondygnacji, gdzie mieści się sala gimnastyczna. Donatella, ciągle ze śmiechem, tłumaczy Marcello, że powinien udawać instruktora jazdy na wrotkach, może się reszta nie połapie w jego tożsamości. Przypina więc biedaczysko wrotki [do garnituru]. PO chwili do sali zbiega się cała armia kobiet. Wpadają schodami, zjeżdzają po rurze strażackiej. I zaczynają ćwiczyć. W jednym rogu sali trwa trening kopania męskiego manekina w klejnoty. W innym ćwiczą sztangistki. A kilkadziesiąt kobiet wiruje na wrotkach, i to wokół biednego Marcello, który czuje się zagrożony. Donatella wyprowadza go z tego zaklętego kręgu, ale inna pannica robi "dowcip" i pchnięciem w plecy kieruje Marcello prosto w drzwi, przez które wypada i koziołkuje po schodach.

      Leżąc, a potem zbierając się z trudem, widzi cień ogromny na ścianie. Ten cień ma kobiecy głos i z kształtu przypomina kata z toporem. Po chwili okazuje sie, że to mocno zbudowana jejmość w średnim wieku, z trzonkiem od łopaty, którą nabiera węgla i wrzuca go do pieca w kotłowni. Marcello prosi ją o pomoc w wydostaniu się z tego pandemonium. KObiecina, o niezgorszym temperamencie, podśpiewując i w zawoalowany sposób wychwalając swoje wdzięki pod prysznicem, przebiera się w znośne cichy i zabiera Marcello precz z tego strasznego hotelu. Dokładniej, motocyklem.

      Jadą więc motorem, niby ze na dworzec kolejowy. PO drodze babka się zatrzymuje przy parceli uprawnej. Ze szklarni ma wziąć jakieś nasiona. Zaprasza tam Marcello, a kiedy ten wchodzi, próbuje go bezceremonialnie uwieść, przygniatając biustem i wciągając na siebie w pozycji leżącej i mrucząc jakies erotyczne teksty ;] Mieszkające w środku kury skaczą Marcello na plecy, on sam próbuje się uwolnić przestraszony do granic. W ten cały eksces wkracza matka kobiety, chudzina wymachująca rękoma. Marcello wykorzystuje moment i ucieka. Uwodzicielka ucieka też, tyle że goniona w polu przez matkę.

      Z podwózki nici, ale oto pojawia się kolejna kobieta. MŁoda blondynka. Marcello instynktownie idzie za nią przez pole kukurydzy. Wychodzą na drogę, gdzie pod billboardem stoi auto, a w nim kilka innych młodych dziewczyn, o wyraźnie punkowym nastawieniu do świata :] Marcello grzecznie wprasza się do środka, z nadzieją że zawiozą go na dworzec. Nic z tego.

      Po jakimś czasie zjawia się następne auto z podobnymi młodymi pannicami. I kolejne. Zaczynają puszczać muzykę, a to co palą okazuje się być jakimś koksem. Ofk, cały film jest w poetyce snu rozegrany, więc swoje upalenie dziewczyny po prostu same deklarują. Bujają się do jakiejś rozderganej disco muzy, "tańczą w miejscu", przy okazji nie szczędząc sobie epitetów. Babskie gangi ;] Marcello siedzi potulnie "na butelce" i modli się, żeby zajechali tam, gdzie mu obiecywano. Niestety, po młodym pokoleniu niewiele może się spodziewać. "Co mamy innego do roboty, niż się tak bujać !", krzyczy jedna z nich i chyba to wyjaśnia symbolicznie ich pokoleniową próżnię umysłową. Oczywiście, i one wrzucają facetom ile wlezie. Znów Marcello zaczyna się bać.

      Wreszcie ma dośc. Wysiada z tego samochodu, nazywa swoje towarzyszki "wariatkami !" i dalej chce iśc piechotą. A to już noc. I jakieś odludzie. Droga niby asfaltowa, ale dookoła cicho, ciemno i straszno.


      • grek.grek "Miasto kobiet" [2] 22.02.14, 14:40
        Młodzież mu nie odpuszcza. Wszystkie trzy babskie gangi jadą za nim. To znaczy : kiedy on idzie, one ruszają wolno z włączonymi światłami, kiedy on staje - ona stają również, światła out i wyczekują. A towarzyszy tej makabresce złowieszcza cisza. Sekwencja powtarza się parę razy, wreszcie Marcello nie wytrzymuje i rzuca się do bezładnego biegu. Wpada w jakieś zarośla. Nagle słyszy strzały z karabinu. I wycie syreny alarmowej. Marcello pada plackiem spanikowany. Po jakimś czasie jedno i drugie ustaje. Marcello widzi, że światła aut się oddaliły za jakimiś drzewami.

        Wtedy Marcello wstaje i orientuje się, że jest tuż obok dużego domu. Na progu stoi dziwny facet. Na oko koło 60-tki, ubrany w szlafrok, z tonami złotych kajdanów na klacie, z wąsem i tragiczny fryzem. Poznają się. Gospodarz rzuca kilka ostrych tekstów w stronę dziewczyn, nazywając je "lesbami !", a potem zaprasza Marcello do chawiry. Jest cokolwiek wypasiona i biega po niej kilka wyrośnietych psów [nie znam się na rasach]. Tajemniczy miłośnik biżuterii przedstawia się jako doktor Xavier Katzone. Marcello rozchmurza się, bo sobie przypomina tego
        gościa, "ej, to ty w szkole chciałeś go zawiązać na supeł ?" ;]] No niby to ten gość. Katzone zaprasza go do salonu, gdzie pokazuje mu swój wynalazek - wibrator, z żalem dodając, ze "Japończycy mnie ubiegli". Chałupa od środka jest stylowa w staroświecko-starorzymskim kierunku. Kaztone wspomina, że uprawia orchidee, a jego pasje, to kobiety, broń [ma jej sporo na ścianach i nie tylko] i konie. Jednym z ważniejszych miejsc jest ściana pod którą stoi rzeźba twarzy kobiecej, a ściślej - matki pana Katzone.

        Doktor zwierza się Marcello, że jego piękny dom został przeznaczony do rozbiórki. Okolicą rządzą kobiety i takie ustaliły prawo, że dom doktora ma zostać rozebrany. Ale Katzone odgraża się, że będzie walczył o swoje. Kończy tyrade, oznajmia, że wieczorem organizuje party, i prosi Marcello żeby został, zaś rano odwiezie go, dokądkolwiek sobie zażyczy. Cóż może Marcello uczynić... zostaje.

        Kiedy Katzone znika, żeby się przebrać, Marcello zaczyna łazikować po chałupie. Odwiedza miejsce bardzo specjalne, coś w rodzaju Pamiętnika wizualno-dźwiękowego. Jest to długi wąski korytarz, na ścianach którego znajdują się wielkoformatowe zdjęcia kobiet. Pod każdym zdjęciem znajdują sie dwa przyciski : jeden podświetla portet danej kobiety, a drugi uruchamia jej głos oddający jej doznania intymne, czyli w finałowej fazie - orgazm. Marcello śmiejąc się przechadza się i włącza kolejne zdjęcia i głosy. Świetnie się bawi. Takich portretów jest bez liku. Kochanki Katzone. Wreszcie Marcello dociera do zaokrąglonego pomieszczenia wieńczącego korytarz. Siedzi tam kobieta ubrana na czerwono, leniwie sączy wino i pyta go, czy chce usłyszęc te wszystki głosy kobiet jednocześnie. Trzeba przyznać, ze efekt jest nietuzinkowy :]

        Kobietą w czerwieni jest Elena. Jak się później okaże, partnerka Marcello w realnym życiu. Chyba jeszcze nie żona, ale kto wie.

        POjawia się Katzone i zaprasza ich oboje na party. A zjawia się tam cała masa ludzi. Kobiety, oczywiście, ale i mężczyźni, dzięki Bogu ;]] Katzone bryluje, bo to party na jego cześc. Tego wieczora posiądzie swoją 10.000-czną kobietę [to dopiero senna fantasy, heh]. Jego przyjaciele wtaczają wielki tort ze stosowną liczbą świeczek. Kiedy Katzone ma je zgasić, biega dookoła tortu dmuchając co sił, a kiedy nie jest w stanie zdmuchnąć tych najwyżej położonych... zsikuje je :] Moc niech będzie z nim.

        Oprócz tego prezentuje się jakaś dama, która potrafi wciągać ustami monety leżące na podłodze, podczas gdy ona stoi na dwóch podnózkach.

        Trwa przyjęcie na klimatycznych pokojach, według hasła "hedonizm odtrutka na przemijanie". Katzone ogłasza, ze tego wieczora mówi "stop" kobietom, kończy z tym etapem życia, śpiewa arię z Carmen, goście siedzą, leżą, jedzą, piją. Wśród ucztujących Marcello zauważa uśmiechniętą Donatellę.

        Wcześnie jednak odbywa nieprzyjemną rozmowę z Eleną. To Elena ma być tą # 10.000. Kiedy trwa przyjęcie, oni siedzą z boku i Elena wytyka Marcello wszystkie jego grzeszki w ich wzajemnych relacjach - że nieobecny, że ona dla niego niewidzialna, że już od dawna pozbawiony romantyzmu, że mało mówi, że nie słucha, że sobie z niej matkę 2.0 zrobił. Marcello słucha ze skruchą, ale próbuje się bronić "nie jest tak źle, mamy problemy, ale przejściowe".

        Niespodziewanie do domu Katzone wkraczają policjantki. W tym ta duża rozerotyzowana, co chciała wykorzystać Marcella w szklarni. TEraz robi za gliniarę. Oczywiście, nie omieszka obmacać Marcella :] Szefowa zaś tego policyjnego patrolu ochrzania Katzone, że bawią się za głośno, a do tego doktor już dawno został zobligowany prawem do wyprowadzenia się z chałupy, która ma być rozwalona. Rozwalony ma być ostatni bastion męskości ? :] Sanktuarium tejże ? Policjantki oczywiście są na swój sposob sexy, a jednocześnie przypominają jakieś quasinazistki. Póki co, Marcello drętwieje ze strachu, kiedy mówią, że podobno molestował on dzieci [chyba te pannice w autach ? ;)], a potem dają ostrzeżenie Katzone - zabijają jego ulubionego psa, "bo je zaatakował i biegal samopas". Katzone jest zrozpaczony. Osobiście kopie psu grób. Po wykonaniu pochówku - całuje i skarży się pomnikowej głowie swojej mamusi [piękna zgrywa ze stereotypu macho, który w istocie pozostaje maminsynkiem, a może równie urodziwe podkreslenie, że każdy prawdziwy facet kocha swoją matkę najbardziej ? ;)].









        • grek.grek "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 15:45
          Marcello towarzyszy milcząco Katzone przy pogrzebie, a potem - kiedy na pokojach impreza trwa - schodzi na dół i spotyka energiczną staruszke wieszającą pranie. Znienacka rozkręca się muzyka i zjawiają się na balkonie dwie ponętne panny, w strojach tajemniczych Arabek, gotowych do tańca brzucha. Potem zmieniają one odzienie, aż do momentu, gdy zostają w mini-bikini i zaczynają tańczyć niczym rewiowe aktorki. W jednej z nich Marcello z radością rozpoznaje Donatellę. Zawsze uśmiechniętą, oczywiście. Tego dekoltu nie dałoby się przegapić :] To go kręci. Wciąga się w ich taniec i wkrótce sam, w meloniku i z laseczką, wygina się staroświecko, a nawet próbuje stepowac chyba. POjawiają się dziewczyny ze służby, również porwane rytmem muzycznym. A potem, o ile załapałem, to ta staruszka od prania idzie do łożnicy Katzone - czyżby było to wyobrażenie jego matki, i symbol związku mężczyzny z własną matką, która wyrastać może/musi? poza sferę psychiczną ? a może ma ona utulić do snu syna ? to ciekawe.

          Marcello i cała reszta tanecznym krokiem również wchodzą po krętych schodach na piętro. Katzone ogłasza mu, że ta noc, to prezent dla niego. Zostaje Marcello zaprowadzony do wypasionej sypialni, ubrany w koszulę nocną [do skarpet] i połozony do łózka. Ma nadzieję na noc z Donatellą i jej efektowną koleżanką, ale nici z tego. W dodatku za oknem zrywa się burza, wiatr miota egzotyczną roślinnościa, a w strugach deszczu za wielgachynym, poszatkowanym na mniejsze, oknie usytuowanym wprost naprzeciwko łózka - Marcello rozpoznaje Elenę, śpiewa ona jakąś arię.

          Marcello próbuje usnąć, ale zjawia się Elena... w wałkach na włosach, maseczce na twarzy i w rozchełstanym szlafroku. Zaczyna tańczyć jakiś dziki pląs, bucha z niej zarówno erotyczna żądza jak i rozgniewanie na Marcella. Wreszcie wskakuje na niego, wykonuje jakieś karuzele na nim, a on... nic. Wobec tego Elena zeskakuje z niego i obrażona zasypia. Albo udaje, że śpi.

          Jakies podejrzane szmery skłaniają Marcella do zajrzenia pod łózko. A potem do wpełznięcia pod nie. Pełzając dociera do wylotu jakieś rury zjazdowej, a jego oczom ukazuje się wielki cyrk, rozświetlone konstrukcje, neony, muzyka... W jakimś koszu siedzi trzech wytwornie ubranych starszych panów i zaprasza na przejażdzkę po wspomnienach.

          Pierwsze podszczypywania prasującej dziewczyny, która przytula kilkuletniego rozrabiake do rozłożystej piersi. Potem seksowna straganiarka. Potem seksbomba podglądana przez dziurkę od klucza w plażowej przebieralni. PIelęgniarka w szpitalu. PIęknie inscenizowane onirycznie sceny. A kobiety - wszystkie urody i postury włoskiej, czyli a'la młoda, ew. przed-chwilą-młoda Sophia Loren. Przodem i tyłem ;] Śmiałe, uśmiechnięte, zalotne. Fellini ma gust ewidentnie uniwersalny :]

          No i wreszcie pierwszy seks, czyli prostytutka, zasłaniająca swoim monstrualnym [yes, Barbasiu, dobrze zapamiętałaś] tyłkiem cały ekran. Czerwone światełka i seks tak drętwy, że aż tylko ten tyłek go ratuje :]]

          A potem wdowa szorująca grób. Na czworkach, wymachująca tyłkiem na wszystkie strony. Tyłek - słowo klucz.

          Wreszcie pojawia się ekran. Wielgachny. Na nim film stylizowany na początki kina, jakaś domina przechadza się władczo wśród męskich kulturystów. A na widowni mężczyźni w każdym wieku, falują, siedzą jak pod jakąś plandeką, jak na rodeo jakimś. Wreszcie światła gasną, a Marcello jadący z góry w tej rynnie - nagle zjeżdza poza nią, wpada do klatki. Widzi jak pojawiają się znów feministki. Całe zastępy. nakrywają klatkę materiałem.

          Kiedy ją odkrywają, Marcello znajduje się w jakimś tajemniczym pomieszczeniu, przypominającym szpital polowy, czy coś takiego. Opatrywany jest jeden mężczyzna, a reszta siedzi, gra w szachy albo przechadza sie w szlafrokach - wyraźnie na coś oczekując. Ilekroć któryś wychodzi - po czasie wraca i jest nieprzytomny, na noszach.

          Całym tym interesem zawiaduje horda kobiet. Jest kulturystyka z koleżankami, są takie co przypominają Pussy Riot [kominiary kolorowe], jest jakaś z bronią, inne robią na drutach, a łączy je kastrujące spojrzenie i absolutny brak usmiechu na twarzach.Serwują Marcello kolejna tyradę na temat męskiej słabości. W tym przypadku - jego własnej męskiej słabością. W formie pytajników. "Dlaczego urodziłeś się i jesteś mężczyzną ?.. Dlaczego nigdy nie próbowałeś poznać swojej kobiecej strony ?.. Dlaczego nie umiesz się zwierzać ?.. Dlaczego nie umiesz dac kobiecie rozkoszy ?... Dlaczego jesteś agresywny ?.. Dlaczego jesteś mizoginem, zboczeńcem, poligamistą ?.. Dlaczego wulgarnie i bezwstydnie mówisz o kobietach ?". Aż mu się w głowie kręci od tego. Sąd nad nim, akt oskarżenia. A do tego przysiada się do niego dwóch ewidentnie gejów :]]

          Marcello jest zainteresowany, skąd wracają ci mężczyźni na noszach. Pada odpowiedź "Wracają ze spotkania z kobietą idealną, wymarzoną". I kiedy Marcello juz może sobie pójść, zostaje uwolniony, sam decyduje się pójść na takie spotkanie.

          Idzie więc przez korytarz między kamiennymi ścianami, widzi jakieś cienie tańczące na górnych piętrach. Słyszy głosy liczne. Kiedy wychodzi do światła - orientuje się, ze jest na dole czegoś w rodzaju sceny teatralnej. Publikę zaś stanowią setki kobiet. "Jestem tylko obserwatorem, szukam wyjścia", powiada Marcello, ale zdaje sie, ze właśnie został głównym bohaterem wieczoru.

          POjawia sie coś niezwykłego - wielgachny totem kobiecy. Ogromna rzeźba, posąg wiszący na sznurach. Cala widownia zaczyna pulsować i falować jak w jakimś pogańskim rytuale, szepcą w nieznanym narzeczu. Zachęcają Marcella do spotkania z tym jego ideałem, który ma oczekiwać na niego na szczycie wieży. Marcello rzuca w widownię rózę. Łapię ją kobieta w kominiarce. Po oczach widać, że piękna.

          POjawia się jakiś wóz w hippisowskie kolory wymalowany, kobieta z kukłą płonącej panny młodej, a dwie kobiety przebrane i przemalowane za "czaplina' wskazują mu drogę na samą górę wieży stojacej na środku "sceny". Wchodzi więc Marcello po tych schodkach jak na szczyt komina, mruczy cos do siebie. Czy na szczycie czeka go spełnienie ? "Jesteś karą czy nagrodą ? Może już kiedy widzieliśmy się, może przypadkiem ? Oszczędź mnie, błagam cię, pokaż mi się choć na moment", deliberuje Marcello przed ostatnim krokiem na schodkach.

          Najpierw staje się jasnym, że posąg kobiecy ma twarz i kształty... Donatelli [eiwdentnie cały czas podąża ona za Marcellem, a on za nią, a do tego jej fizys i styl bycia łączą się z jego wczesnymi dziecięcymi fantazjami]. A jakież jest jego zdzwienie, kiedy odnajduje na górze coś w rodzaju oświetlonego ringu, a na nim czekającą ... staruszkę od wieszania prania :] OBraz matki ? Matka ideałem ? "To ja ciebie wygrałam, bo założyłam się o ciebie", powiada starsza pani. A potem mówi, że "TO prezent od Katzone, on cię kocha". Tym prezentem jest posąg ? A może nie tylko, bo Marcello zasiada w koszu balonowym, uwiązanym na palcu posągu Donatelli. Posąg-gigant kobiety, a u jego palca mały kosz, a w nim jeszcze mniejszy mężczyzna :]] "KObieta wymarzona, snuje nić twojego losu" - pada sentencja.

          I rusza ten posąg w powietrze. Marcello w koszu na sznurku. Powoli wychodzą kobiety z widowni. Jedna zostaje. Ta której dał różę, zdejmuje kominiarkę i serią z karabinu odcina kosz od posągu. POsąg ulatuje, Marcello wisi na siatce rozciągniętej dookoła. Wiatr nim miota. Widzi kobiece oczy, "kim jesteś ?!", woła. I... budzi się.

          Jest w pociągu. Naprzeciw siedzi Elena i zagadkowo na niego spogląda. "Od dwóch godzin dziwnie się zachowujesz podczas snu", powiada. Marcello powoli dochodzi do siebie. I co się dzieje... najpierw wchodzi ta z "niesamowitym tyłkiem". Elenie jest wesoło, why ? :] Potem wchodzi Donatella z tą drugą panną, z którą tańczyły w mini-bikini. Marcello jest zaskoczony i zdumiony. Elena już niemal otwarcie się smieje i patrzy na niego. SKąd by mogła wiedzieć ? A Marcello uznaje, że najlepiej będzie zasnąć ponownie i przygotowuje się do tej czynności :} Pociąg zaraz wjedzie do tunelu.












          • pani_lovett Re: "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 15:54
            > Jest w pociągu. Naprzeciw siedzi Elena i zagadkowo na niego spogląda. "Od dwóch
            > godzin dziwnie się zachowujesz podczas snu", powiada.

            U mnie w telewizorze Elena powiedziała - "Co się z Tobą dzieje, stękasz od dwóch godzin" . ;))

            / czytam od końca ;) od początku będę czytać, jak dokończę wątek oscarowych nominacji muzycznych /
            • grek.grek Re: "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 16:47
              Twój telewizor ma lepsze ustawienia :]]
              rzeczywiście, tak mówi; nie zapamiętałem dokładnie.

              dzięki :]
              • pani_lovett Re: "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 17:29
                ;))
                Ale Ty masz lepszy dekoder.
                • grek.grek Re: "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 17:52
                  tak po prawdzie, to dopiero o nim rozmyślam ;]
                  • pani_lovett Re: "Miasto kobiet" [3] 22.02.14, 18:33
                    grek.grek napisał:

                    > tak po prawdzie, to dopiero o nim rozmyślam ;]

                    Jak to?
                    • grek.grek Re: "Miasto kobiet" [3] 23.02.14, 13:48
                      chyba pomyliłem dekoder z DVD, do którego się przymierzam , jak sujka do wylotu
                      za morze ;]

                      dekodery mamy chyba takie same ? :]
        • grek.grek "Miasto kobiet" [4] 22.02.14, 15:48
          trailer :
          www.youtube.com/watch?v=hYLTZt98na
          ale myślę sobie, że tylko obejrzany w całości, ten film ma swoją magię.

          PS : no to teraz, ciekawe kto da radę przeczytać całośc :]]
          już Wam współczuję, jesli podejmiecie próbę, heh.
          • siostra_bronte Re: "Miasto kobiet" [4] 22.02.14, 16:06
            Dzięki, Greku :)

            Jak to "kto da radę przeczytać"? Oczywiście ja :)

            Trzeba przyznać, że dużo tu się dzieje. Jak to wszystko spamiętałeś? Ogólnie to mam wrażenie, że coś mi świta, ale słabo. Zaczynam się zastanawiać, czy widziałam ten film w całości. Ale historia wydaje mi się znajoma :)

            Czy mimo wszystko film nie jest typowym dla Felliniego hołdem dla kobiecości? Jak to odebrałeś?

            Niestety, filmik się nie wyświetla.
            • grek.grek Re: "Miasto kobiet" [4] 22.02.14, 16:55
              dzieki, Siostro :]

              dzięki za takie nastawienie i podejście :]

              pamiętałem... sektorowo, a to upraszcza, bo ten film podzielony jest na kilka
              wyrazistych sekwencji.

              TAK :]
              odebrałem to wszystko, jako jeden wielki wyraz zafascynowania Kobietą, z gościnnym udzialem wyśmiania męskiego szownizmu i maczyzmu [wobec kobiet], a jednocześnie przyznanie kobiecie osobowości wieloznacznej i niepokojącej, ktorą mężczyzna typowy odkrywa z wielkim strachem, tak jak Marcello. chciałby kobietę widzieć jako nieskomplikowaną zabawkę, a dostaje nagle obrazek zupełnie wytrącający go z równowagi. inna rzecz, że zdaje się Fellini najwięcej powiedzial tu o swoich doznaniach, zaintrygowaniach i lękach związanych z kobietami ?

              2 próba :
              www.youtube.com/watch?v=hYLTZt98nA
    • pepsic Pzepraszam, a co dzisiaj mamy w telewizji? 22.02.14, 18:47
      Bo z mojego punktu widzenia - nic :(
      • pani_lovett Re: Pzepraszam, a co dzisiaj mamy w telewizji? 22.02.14, 18:52
        Jeszcze mniej niż Ty widzę. ;)
        • siostra_bronte Re: Pzepraszam, a co dzisiaj mamy w telewizji? 22.02.14, 23:40
          Hehe.
    • pani_lovett OT 22.02.14, 19:24
      Nie będzie mnie od jutra przez kilka dni .
      • siostra_bronte Re: OT 23.02.14, 13:21
        Znowu? Wracaj szybko :)
        • pani_lovett Re: OT 01.03.14, 15:40
          siostra_bronte napisał(a):

          > Znowu? Wracaj szybko :)

          Już jestem! Całuski! :)
      • grek.grek Re: OT 23.02.14, 14:27
        ZNOWU ?
    • siostra_bronte "Testament doktora Mabuse" 23.02.14, 13:21
      Nie wierzę własnym oczom!! Fritz Lang w Kulturze!!

      Jutro o 22.20 thriller z 1933 r., który został zakazany w Niemczech, bo nie spodobał się ministerstwu propagandy. Lang opuścił Niemcy rok później, a w 1936 r. wyemigrował do Stanów. Najsłynniejsze są jego niemieckie filmy: "Metropolis" (plakat tego filmu wisi u mnie na ścianie), "M jak morderca", dwie części o dr. Mabuse. W Stanach kręcił głównie filmy noir, które oczywiście nie dorównują wcześniejszym arcydziełom, ale należą do klasyki amerykańskiego kina.

      Kultura do czwartku będzie pokazywała filmy Langa. Po "Testamencie..." trzy amerykańskie tytuły. Przyznam, że nie widziałam żadnego z filmów tego przeglądu. Co świadczy o tym, że są naprawdę rzadko pokazywane. Szkoda, że późna pora emisji, ale dla Langa warto się poświęcić :)
      • grek.grek Re: "Testament doktora Mabuse" 23.02.14, 14:30
        dla mnie, to w ogole czarna magia :]
        tym chętniej się podłączę, co by sie znów ciut klasycznie dokształcić, hehe.

        pomyśleć, ile Kultura by mogła zdziałać, gdyby dostawała jakieś porządne
        pieniądze, a nie biedowała jak żebrak.

    • grek.grek "Przeraźliwe łóże" [archiwum grozy; rocznik 67] 24.02.14, 14:26
      Nocna powtórka "Limits of control" - jestem fanem. Fabułą już Was zamęczałem, więc teraz tylko dodam, że styl bycia głównego bohatera [milczący, nieruchomotwarzy, a jednocześnie w pełni zainteresowany tym, co słyszy i widzi], muzyka, kolejni spotykani przez niego nietuzinkowi ludzie, Paz De La Huerta w swojej stylizacji oraz dobór... aranżacji i lokalizacji scenograficznych :], które przybliżają mnie do spostrzeżenia osobistego, że panu reżyserowi Jarmushowi podobają się te same rzeczy, co i mnie - wszystko to do tzw. kupy, jest po prostu wciągające po uszy.

      "Przeraźliwe łóże" puszczali w KUlturze, w sobotni wieczór. Jest to kolejna nowelka grozy, w XIX wiecznym stylu. Tym razem jest to ekranizacja opowiadania Williama Collinsa.

      Głównym bohaterem jest Tom [Wiesław Gołas], brytyjski arystokrata, bawiący w bliżej nieokreślonym mieście. Podczas porannego spaceru nad kanałem, jest świadkiem wyciągania z wody trupa. Samobójca ? Inspektor policji ma duże wątpliwości...

      Szukając rozrywki, Tom zagląda do lokalu z kasynem. Przechadza się między stołami do rozmaitych gier i zatrzymuje się przy ruletce. Przygląda się jak ludziska przegrywają, a jednocześnie słyszy jak stojąca obok niego dziewczyna za każdym razem przewiduje jaka liczba wypadnie w kolejnych losowaniach. Jane jest interesującej urody, no i taka intrygująca, Tom proponuje jej, żeby zagrała sama, skoro ma takiego nosa. Ona się trochę wzbrania, patrzy mu przez ramię na surową właścicielkę kasyna, Lizę, a kiedy ta znika - Jane postanawia spróbować szczęścia. I koncertowo przegrywa. To jednak inna bajka, zwycięzać w realnej grze.

      Zachęcony przykładem Jane, Tom sam zasiada do jakiejś karcianej gry i oto idzie mu nadspodziewanie dobrze. Zgarnia całą pulę, a przy tym świetnie się bawi. Liza wydaje się być podenerwowana całą sytuacją, dyskretnie daje do zrozumienia gospodarzowi sali, że pora kończyć na dziś. Wszyscy wychodzą, a Liza rozmawia z Tomem. O szczęściu, jakie miał w grze. Przy okazji Tom dowiaduje się, że Liza jest starszą siostrą Jane. I zdaje się trzyma ją krótko, bo kiedy dowiaduje się, ze Jane sobie zagrała - jest na nią poirytowana. Sytuację ratuje Tom, który prosi, żeby Liza nie ochrzaniała Jane, bo to on ją sprowokował do gry.

      Od słowa do słowa i pada propozycja by zagrali sobie partyjkę w karty. Tom się zgadza. I ogrywa Lizę bezlitośnie. Kiedy robią na moment przerwę na drinka, Jane podmienia karty i dyskretnie informuje o tym siostrę. Od tego momentu dobra passa opuszcza Toma. I byłby przegrał do gołej skóry, gdyby przypadkiem ??? rękawem nie zrzucił kart ze stołu. Ustawiona pod Lizę talia się rozsypuje. Wtedy Liza prosi o zakończenie partii, bo musi się położyć.

      Jednocześnie, Tom zostaje zakwaterowany w pokoju gościnnym. Przyjmuje propozycję noclegu od Lizy, bo ma nadzieję na ciekawą noc z Jane. KUlturalnie się do niej przystawia, zdobywa pocałunek, ale do niczego więcej nic dochodzi. Spłoszona Jane ucieka.

      Potem odwiedza go Liza, wyraźnie widać ze siostry coś knują. Liza również uwodzi Toma, nie wiadomo, czym się kończy cała ta jej wizyta, ale Tom śpi w ubraniu, więc chyba na "łataniu opony" ;] Właśnie, Liza przyszła do niego z jakimś drinkiem, możliwe że go uśpiła. Albo uśpiła go erotyczna zabawa.

      Tak czy owak, Tom zasypia, Liza wychodzi. Kiedy Tom się znienacka budzi, z przerażeniem widzi jak... łózko z baldachimem, na którym leży, zaczyna się składać. Jeszcze chwila i go zmiażdży. W ostatnim momencie wyskakuje. Jest zdezorientowany, ale zaczyna mu świtać, ze ktoś tu chyba chcial go zabić.

      Wtedy słyszy jak z drugiej strony zamkniętych na klucz drzwi, ktoś próbuje się dostać do pokoju. Klucz pchnięty od zewnątrz wypada z dziurki. Tom doskakuje do drzwi i zachowując maksimum ostrożności i bezszelestności - zabezpiecza drzwi zasuwką. Ten ktoś zza drzwi nie może wejść.

      Ledwie Tom łapie oddech, a już słyszy jak ktoś się gramoli zza obrazu wiszącego na ścianie. CHowa się w taki sposób, że zakrywa go odsunięty obraz. Widzi Lizę wchodzącą do pokoju, i sprawdzającą, czy ciało Toma jest w środku zastrzaśniętego łózka. Wtedy Tom dopada ją z tyłu, i siłą wciska pod to łóżko. Liza krzyczy, a potem mdleje.

      Tom wychodzi przez dziurę za obrazem - znajduje Jane przy wielkiej korbie. Orientuje się w sytuacji : ta korba, to mechanizm uruchamiający składanie się łózka. Teraz zapłakana Jane, widząca Toma żywego i słysząca krzyk siostry, zorientowawszy się, że Liza jest w łózku-pułapce, zaczyna szybko kręcić korbą żeby ją uwolnić i uratować. POtem oboje biegną do pokoju. Liza żyje. Zemdlała tylko, nie zdązyła się udusić.

      Tom żąda wyjaśnień. Siostry udzielają mu ich. W taki sposób pozbywały się klientów, którym za dobrze szło w kasynie, a oprócz tego pędzlowały ich z kasy. "To był nasz jedyny sposób, nie jesteśmy silne...", z płaczem tłumaczy LIza. Tom najpierw jest wkurzony, ale irytacja przechodzi mu stopniowo. W pewnym momencie staje na chodniczku połozonym przy łóżku. Liza i Jane momentalnie to dostrzegają, rzucają sobie porozumiewawcze spojrzenie. Liza wstaje z łózka, niby osłabiona, podchodzi do ozdobnego fragmentu ściany, naciska coś i... bach ! - chodnik pod nogami Toma zapada się, a on sam leci w jakąś przepaść. Słychać stłumiony głośny plusk. Chodnik-zapadnia.

      Liza zabiera pieniądze z kieszeni surdutu Toma, a sam surdut wrzuca za nim, do zapadni.

      Rano jakiś wędkarz nad kanałami łowi własnie Tomowy surdut. Chwilę później, sam Tom wyłazi z wody, wdrapując się na zaparkowaną łódkę.

      Jak zawsze : zrobione z prawdziwą klasą, zabawne, świetnie zagrane i wyreżyserowane [podobnie jak w przypadku "Zbrodni Artura Saville'a" przez Witolda Lesiewicza].

      Siostry są grane przez : Marię Ciesielską/Liza i Aleksandrę Karzyńską/Jane.

      Video nie znalazłem, ale może fotografia trojga głównych bohaterów ?
      www.filmpolski.pl/fp/index.php?fotos=161649_3&galeria=151649
      • grek.grek "Przeraźliwe łoże" via TVP Kultura 24.02.14, 14:27
        "łóże" ;] ech...

        ŁOŻE.
    • grek.grek Homeland 2 [7] 24.02.14, 15:51
      jakby ciut tempo i suspens siadły ? może troszeczkę.

      rodzina Brodych oswaja się z wymogami postępowania przystojnych dla urzędników szczebla
      wysokiego, a zdaje się że sierżant ostatecznie został na ten bardzo wysoki stołek wyniesiony [znaczna część odcinka odbywa się na meetingu towarzysko-politycznym w jakiejś wypasionej posiadłości, na którym ogłoszone zostają ostateczne decyzje w.s kandydatur partyjnych w
      wyścigu prezydenckim]. córka sierżanta i żona okazują się porządnisiami pierwszej wody, zderzają się z cynizmem [możliwe, że także] brutalnym racjonalizmem zachowań obronnych praktykowanych w środowisku. trochę naiwnością obie panie trącą, ale zapewne ideą scenarzystów jest własnie konfrontowanie niezepsutych, zdrowych moralnie postaw ludzi z zewnątrz i tych już zasiedziałych, przeżartych obyczajami niewiele mającymi wspólnego z etyką.

      równolegle idzie wątek śledztwa jakie agenci prowadzą w sprawie planowanego zamachu i sporo się tam dzieje. dobre są sekwencje w ktorych Saul negocjuje z zamkniętą w puszce terrorystką - finał w obu wariantach [zewnętrzny i wewnętrzny] jest nieoczekiwany, jej słowa wywołują jakiś rodzaj współczucia nawet. Carrie znów zostanie zmuszona by ratować sytuację, a co ciekawe, jej spotkanie z Brodym znamionuje znów jakieś zaciekawienie wzajemne, chociaż nie wierzę sierżantowi, zdaje mi się że rozpoczął z nią jakiś rodzaj szachowej rozgrywki. a i ona sama może niekoniecznie jest nieświadoma i też ma swoje atuty i niekoniecznie czyste intencje.

    • grek.grek co na dziś ? Lang w Kulturze, Siodmak w CT 24.02.14, 16:00
      jak zapowiedziała Siostra, w Kulturze "Testament doktora Mabuse" Langa [22:25], ale patrzę w CTV, która uwalnia "2" z aresztu olimpijskiego, a tam [oscarowo nominowani] "Zabójcy" [1946] Siodmaka ze scenariuszem Hustona, Veillera [pamiętam "Noc Iguany"] & Richarda Brooka, z Burtem Lancasterem i Avą Gardner w głównych rolach, o 23:25.

      no to jest zagwozdka, prawdziwy Ojej! co tu wybrać ? hehe.
      a jak u Was ?

      • gryfny Re: to nie ten "Burt" 24.02.14, 16:10
        www.filmweb.pl/film/Noc+Iguany-1964-32807#
        • grek.grek Re: to nie ten "Burt" 24.02.14, 16:38
          ?

          chodziło mi o scenarzystę Veillera.
          • gryfny Re: to nie ten "Burt" 24.02.14, 17:47
            tej nocy ale Ava nie spedzila z tym Burtem
            • pani_lovett Re: to nie ten "Burt" 01.03.14, 16:44
              Dla porządku:

              Zabójcy (1946)
              Ava Gardner (Kitty Collins) i Burt Lancaster (Ole 'The Swede')

              www.filmweb.pl/film/Zab%C3%B3jcy-1946-110345
              Noc Iguany (1964)
              Ava Gardner (Maxine Faulk) i Richard Burton (T. Lawrence Shannon)

              www.filmweb.pl/film/Noc+Iguany-1964-32807#





      • siostra_bronte Re: co na dziś ? Lang w Kulturze, Siodmak w CT 24.02.14, 18:06
        Rzuć monetą :) A na poważnie, Lang może być, że tak powiem, trudny w odbiorze, w końcu ma swoje lata. Ale z drugiej strony to rarytas, puszczany raz na sto lat. Z kolei "Zabójców" chyba (?) nie widziałam, więc trudno mi się coś napisać. Niczego nie sugeruję, żeby potem nie było na mnie :)
        • grek.grek Re: co na dziś ? Lang w Kulturze, Siodmak w CT 25.02.14, 15:57
          hehe ;]

          postanowiłem dopuścić się kalkulacji.
          pamiętam, że kiedy Kultura robiła podobny do tego z filmami Langa, przegląd kina Pasolinego - puszczała te filmy dwukrotnie.
          zatem, stwierdziłem, że o ile na riplej z Langa można liczyć, o tyle na "Zabójców" niekoniecznie, bo Czesi zwykle nie bisują.

          jak "Testament..." Ci się spodobał ?
          • siostra_bronte Re: co na dziś ? Lang w Kulturze 25.02.14, 21:41
            Wiedziałam, że wybierzesz "Zabójców" :)

            Co do "Testamentu..." spodziewałam się chyba czegoś bardziej przerażającego :) Sam film ma swój klimat, chociaż oczywiście upływ czasu zrobił swoje. Ciekawy wizualnie. Jest tu kilka świetnych scen (np. gasnące światło, gdy Hofmeister dzwoni do inspektora, albo scena strzelania do "dr. Mabuse" przez kotarę). Trudno uwierzyć, że to dopiero 1933 r. A u nas kręcono wtedy komedie i melodramaty...No i ewidentne nawiązania do rosnącego w siłę faszyzmu i przeczucie nieuchronnej katastrofy. To robi wrażenie. Szkoda tylko, że byłam zmęczona późną porą, więc trochę słabo kontaktowałam :)

            Tutaj jeden z mocniejszych fragmentów. Krótki wstęp. Dr. Mabuse, szef przestępczej organizacji przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Po latach w stanie katatonii nagle ożywa i zaczyna pisać bez końca. Jego lekarz studiuje te notatki. Najstraszniejszy jest chyba ten szept Mabuse :)

            www.youtube.com/watch?v=n-WnY_ZmT9E
            • grek.grek Re: co na dziś ? Lang w Kulturze 26.02.14, 13:13
              hehe ;]

              podejrzewam, że "Testament" Kultura powtórzy.
              nadzieję na to posiadam :]

              dzięki za treściwy opis i za link.
              świetna jakość kopii, prawda ?
              [i to jak na, właśnie !, 33 rok produkcji]

              notatki studiowane przez lekarza - bardzo zajmujące :]
              przypominają pomysły Wierchowieńskiego i Szygalewa z "Biesów" - poprzez serie aktów anarchii i bezsensownej przemocy oraz skandale wywrócenie zastanego porządku, zaprowadzenie
              chaosu, z którego wyłonić się ma nowy ustrój, w którym grupka cwaniaków i hochsztaplerów
              będzie dbała o to, by wsszyscy poza nimi byli "równi" i ani o centrymetr nie wystawali poza
              kalkę.

              • siostra_bronte Re: co na dziś ? Lang w Kulturze 26.02.14, 19:28
                To jest kopia odrestaurowana cyfrowo!

                Słabo orientuję się w twórczości Dostojewskiego :)
    • grek.grek "Zabójcy [The Killers]" 1946 [via CT] 25.02.14, 15:03
      Rzecz 1946, czyli żadnych naturalizmów w epatowaniu przemocą, tudzież golizny jakiejkolwiek :]

      Rzecz ma punkt wyjściowy w małym mieście, Brentwood [stan New Jersey]. Pewnego dnia przybywa tu dwóch zimnych killerów. Rozpytują o "Szweda" ["blond chłopaka"] i nie kryją się z tym, że mają na niego zlecenie. Jeden z barowiczów orientuje się o kogo chodzi, pędzi z ostrzeżeniem, ale "Szwed", a ściślej Pete Lunn, bo takie nosi nazwisko - nie dość, że nie ucieka w te pędy, to jeszcze czeka w pokoju swojego mieszkania, aż po niego przyjdą. Przychodzą, słychać ich dokładnie, a potem wchodzą do pokoju i wystrzeliwują w niego całe bębny nabojów. Gość pada na miejscu, co zaznaczone jest widokiem osuwającej się po poręczy łózka bezwładnej ręki.

      Lunn miał polisę ubezpieczeniową, więc firma wynajmuje agenta, aby zbadał okoliczności śmierci klienta. Pete odłożył parę tysiączków, co ciekawe dziedziczyć ma po nim skromna sprzątaczka hotelowa z Atlantic City.

      Agent Reardon przystępuje więc do działania. Przesłuchuje ludzi, ktorzy mogliby udzielić mu jakichś informacji o zmarłym. Najpierw dowiaduje się, że Szwed pracował na stacji bezynowej, jego współpracownik zeznaje, że tydzień wcześniej jego uwagę wzbudził pewien klient, którego pojawienie się jakby poruszyło Szweda, a on sam zachowywał się wobec Lunda dość arogancko. Po tym zdarzeniu Lunn wziął wolne w pracy.

      Pani sprzątaczka zeznaje, że nie kojarzy pana Lunda, ale po okazaniu fotografii : wychodzi, że za to kojarzy pana Nelsona - chodzi ciągle o tę samą osobę. Jejmość opowiada Reardonowii, jak to któregoś wieczora w hotelu, zastala pana Lunna rwącego sie do wyskoku oknem, całego zrozpaczonego, krzyczącego "Charleston miał rację !". I byłby pofrunął nadobnym lotem dzięcioła, gdyby pani sprzątaczka nie złapała go za pasek od spodni i nie zaczęła błagać, żeby nie skazywał się na wieczne potępienie. [wszystkie zdarzenia z przeszłości są ilustrowane retrospekcjami]

      POdczas oględzin ciała Lunna, Readron zwraca uwagę na jego prawą dłoń - wyglądającą na taką, co to sporo w życiu przeszła. Dodatkowo, w mieszkaniu zmarłego znaleziono ciekawą zieloną chustkę z naszytą złotą harfą.

      Reardon wysyła fotografie Lunna do sekretariatu firmy, gdzie okazuje się, ze facet nazwiskiem Lunn, w rzeczywistości nazywał się Ole Andersson. Istotnie, był szwedzkiego pochodzenia. I ma kartotekę policyjną. Swego czasu odsiedział 3 lata w więzieniu. Zamknął go policjant nazwiskiem Lubinsky.

      Agent odwiedza Lubinsky'ego w jego domu z tarasem na dachu. I tutaj następuje kolejna retrospekcja. Andersson był bokserem. Niezłym całkiem. Problem w tym, że ciągle doznawał kontuzji prawej ręki, w której miał jakoś słabe kości. Wreszcie dowiaduje się, że jesli dalej będzie boksował, to grozi mu utrata władzy w tej ręce. Rezygnuje więc z kariery na ringu. Lubinsky jest jego dobrym kumplem, może nawet przyjacielem, znają się od dziecka. Ale od momentu jego decyzji o zejściu z ringu, Anderssona widuje już bardzo rzadko, a może nawet wcale.

      Któregoś wieczora Szwed odwiedza lokal rozrywkowo-kawiarniany i... wpada po uszy. Zakochuje się w niejakiej Kitty Collins. PIęknośc oczarowuje go zarówno swoją urodą, jak i głosem [śpiewa liryczną piosenkę, i to nawwet nie na scenie]. Kitty jest dziewczyną gangstera, niejakiego Jima Colfaxa. To ona podarowuje Szwedowi tę chustkę z harfą, którą ten przechowuje jak relikwię.

      Andersson zaczyna przebywać blisko Kitty, kręci się przy jej znajomych. Lubinsky dowiaduje się o tym, kiedy przychodzi do lokalu, śladem kradzionej biżuterii. Znajduje ją [droga broszka] na sukience Kitty Collins. Dziewczynę ostrzega jej sąsiad, który rozpoznaje policaja, ona próbuje się jej pozbyć wrzucając kelnerowi do zupy, ale Lubinsky szybko wkracza i wyławia spektakularnie utopioną broszkę. Za rękę jej jednak nie złapał, a Kitty do niczego sie nie chce przyznać, ani jej towarzystwo.

      POjawia się Szwed, wita się wylewnie z Lubinskym. Mina mu rzednie, kiedy dowiaduje się, o co chodzi. Kitty zaczyna płakać, błaga Anderssona, zeby nie pozwolił jej aresztować, że ona nie ma pojęcia że broszka była kradziona i tak dalej. Szwed najpierw prosi Lubinsky'ego żeby odstąpił, a kiedy ten nie zamierza, bierze na siebie winę i jeszcze mu w dziób daje. Zostaje wkrótce złapany i skazany na 3 lata odsiadki.

      Na pogrzebie Szweda, zjawia się tajemniczy gośc. Lubinsky rozpoznaje go jako Charlestona, złodzieja i eks-gangstera, który siedział z Anderssonem w jednej celi. Reardon zaprasza Charlestona do baru i tutaj dowiaduje się dalszego ciągu historii Szweda.

      W więzieniu Andersson nie mówił o niczym innym, jak tylko o Kitty. Kochał ją bardziej niż siebie. Charleston, człowiek starszy i znający życie, powtarzał mu, żeby nie przywiązywał się do niej, nie wierzył jej bezkrytycznie, kiedy mówi, że "będzie czekała".

      Po wyjściu, Andersson dowiedział się, że Charleston miał rację - Kitty była już oficjalnie dziewczyną Jima Colfaxa. Aby być jak najbliżej niej, Szwed przystaje do gangu Colfaxa, planującego napad na bank. Jest ich pięciu, Colfax, Dum-Dum, Franklin, Szwed i Charleston. Ten ostatni wycofuje się w trakcie przygotowań, uznając że jest za stary na takie akcje.

      Sprawa była głośna, przypomina sobie Reardon, czterech zamaskowanych typów ukradło 200 tys dolków i rozpłynęli się we mgle. Do dzisiaj nie znaleziono ani ich, ani kasy. To, co mówi Charleston rzuca więc nowe światło na jeszcze jeden wątek.

      Tutaj historia się na moment urywa, ale za chwilę znajduje się kolejny świadek, który odsłania kulisy samego napadu i tego, co się działo po nim. Jest to Blinky Franklin, jeden z gangsterów, którzy wówczas dokonali skoku. Został znaleziony cięzko ranny, Lubinsky natychmiast informuje o tym Reardona. Franklin jest umierający, nie ma nadziei, ale w ostatniej spowiedzi opowiada jak to po napadzie banda miała się spotkać w domku za miastem, aby podzielić łup. Colfax tak jednak pokierował całą sprawą, żeby Anderssona wykluczyć z interesu. Po prostu, domek za miastem podpalił, ale przedtem wszystkich prócz Szweda poinformował, że punktem spotkania będzie podmiejska farma.

      Kiedy się tam spotykają, jakież jest ich zdumienie, gdy okazuje się, że Andersson ich znajduje. Skąd wiedział ? Tak czy owak, Szwed terroryzuje ich pistoletem, zabiera kasę i znika, zostawiając ich bez portek.

      W tym momencie, Reardon wie, że osobą, która może wszystko wyjaśnić jest Kitty Collins. Najpierw jednak agent odwiedza Colfaxa, który dzisiaj [opisywane wydarzenia dot. napadu miały miejsce 6 lat wcześniej] jest szanowanym przesiębiorcą. Opowiada mu o całej sprawie, ale Colfax ani myśli przyznawać się, ze kiedyś był gangusem. Jest to jednak tylko sprytny wybieg chytrego agenta. Na odchodnym rzuca, że możliwe, iż osobą mającą kluczowe informacje, może nawet podejrzaną, jest Kitty Collins.

      POtem Reardon melinuje się w mieszkaniu należącym do zmarłego Szweda. Dedukuje, że Blinky Franklin pojawił się tak nagle, bo dowiedział się, ze Szwed nie żyje i miał nadzieję, że uda się capnąć kasę, którą Szwed wtedy zawinął. Skoro zjawił się Franklin, to i czwarty z uczestników skoku, ksywa Dum-Dum, zjawić się musi. No i zjawia się, agent Reardon przyłapuje go na bebeszeniu nożem materca łózka Szweda. Potem sytuacja się odwraca, Dum-Dum atakuje Reardona, odbiera mu broń i ucieka. Na szczęście policja juz zdązyła otoczyć budynek. Agent dostaje w palnilk, ale za to ma potwierdzenie : ani Franklin ani Dum-Dum nie wiedzieli, gdzie są pieniądze, zaś Szwed zostawił grosze...

      Reardon postanawia się jakoś sprowokować Kitty do wychylenia głowy i spotkania. Tutaj mam moment czarnej magii, zupełnie zapomniałem, w jaki sposob agentowi udało się tego dokonać. Możliwe, że poprzez jakieś ogłoszenie.

      No nic, w każdym razie Kitty Collins pojawia się. Reardon zaprasza ją do klubu. Tam rozmawiają, panna Collins bardzo chce pozostać z daleka od całej historii, powiada że teraz ma męża i dziecko, nie chce być kojarzona z jakimś zabójstwem.






      • grek.grek Re: "Zabójcy [The Killers]" 1946 [via CT] 25.02.14, 15:22
        Agent sugeruje Kitty, że była widziana, wtedy - 6 lat temu, razem ze Szwedem w Atlantic City [blef agenta]. Potem znikła ona, znikła kasa, a Andersson został na lodzie... Kitty najpierw stanowczo zaprzecza, ale wobec nacisków agenta zaczyna się giąć...

        W którymś momencie panna Collins wychodzi do toalety, żeby poprawić makijaż. Tuż po jej wyjściu pojawia się tych samych dwóch killerów, którzy na wstępie zabili Szweda - próbują zastrzelić, przy całej sali, agenta Reardona, ale udaje mu się obronić, a w dodatku ma wsparcie w postacie Lubinsky'ego. Kiedy po strzelaninie agent wpada do toalety - nie zastaje tam Kitty. Rusza się tylo firanka w otwartym oknie... Nie ma wątpliwości, że zaplanowała całą akcję, specjalnie ściągnęła agenta, aby killerzy mogli go zastrzelić.

        Agent zna już całą prawdę. Jedzie do domu Jima Colfaxa. Razem z Lubinskym i kilkoma policjantami. Słychać strzały. Kiedy wszyscy wparowują na górę... widzą dogorywającego na podłodze Colfaxa i rozpaczającą Kitty. Obok leży martwy Dum-Dum. On i Colfax postrzelili siebie nawzajem w morderczym pojedynku.

        A było tak : Kitty Collins powiadomiła Szweda o zmianie planów Colfaxa. I nawet się z nim całowała, że niby kocha go i dlatego zdradza Colfaxa, żeby mogli ukraść mu kasiorę i uciec razem. Po tym jak Andersson zabrał forsę Colfaxowi i kolegom, istotnie Kitty sie do niego przypięła, ale tylko po to, by tę kasę zabrać i zniknąć jak kamfora, albowiem... zrobiła to wszystko w zmowie z Colfaxem.

        Colfax nie chciał się dzielić kasą ze współuczestnikami napadu. Wymyślił więc intrygę, jak kasę zagarnąc, a jednocześnie pozostać poza podejrzeniem. Dum-Dum domyślił się w końcu prawdy, ale było za późno. Kasa poszła w firmę Colfaxa i jego dostatnie życie z... żoną Kitty Collins.

        Kiedy Colfax próbuje na spokojnie wyzionąć ducha, Kitty - świadoma, że grozi jej odsiadka - z płaczem i determinacją próbuje skłonić go, by oczyścił ją z podejrzen, aby wziął winę na siebie. Colfax nie ma jednak na to już siły, umiera.

        klasyka noir :] Ava Gardner jako piękna femme fatale, przywodząca do zguby zakochanego w niej Burta Lancastera, a w tle jest Edmond O'Brien jako inteligentny agent Reardon rozplątujący ten węzeł kryminalno-uczuciowych zawiłości. nastroj świetnie podkreśla niepokojąca muzyka, stylem idealnie dostosowana do gatunkowych wymogów.

        www.youtube.com/watch?v=1R7tzpi9aCc
    • grek.grek "Slumdog, milioner z ulicy" w Polsacie 25.02.14, 17:21
      hicior :]
      8 Oskardów w 2008 roku, m.in za najlepszy film i scenariusz adaptowany.
      biedny indyjski chłopak gra w Milionerach, idzie mu doskonale, a przed ostatnim pytaniem
      dzieje się dziwna historyja - tak brzmi oficjalny opis.

      Polsat, 20:00.

    • grek.grek F.Lang w Kulturze "Kaci także umierają" [1943] 25.02.14, 17:27
      22;20
      z opisu, fabułą są pasjonujące losy zamachowca czeskiego, Frantiska Svobody [dobre nazwisko], który w 42 roku zabił nazistowskiego gubernatora Czech i Moraw, Reinharda Heydricha.

      [kruca, jak nic nie ma, to nic nie ma, a już coś jest, to w takiej dawce, że trzeba dokonywać dramatycznych ;] wyborów]
      • grek.grek Re: F.Lang w Kulturze "Kaci także umierają" [1943 26.02.14, 13:17
        PS : oglądaliście coś wczoraj ? :]

        [mnie ominął filmowy wieczór, znów przez złych ludzi :); jak już zadek zwlokłem do chałupy, to było po herbacie; jestem niepocieszony]

        "Slumdoga" dałoby się jakoś nadrobić, ale z "Katami" zapewne już ciężej, rarytas jakby nie patrzeć.

        • siostra_bronte Re: F.Lang w Kulturze "Kaci także umierają" [1943 26.02.14, 19:13
          Greku, to już jakaś czarna seria. Popraw się, bo wyciągniemy konsekwencje :)

          Oglądałam! Z przeczytanych wcześniej recenzji wynikało, że to film propagandowy (mający zachęcić Amerykanów do udziału w wojnie), raczej nic specjalnego. O dziwo, obejrzałam go z dużym zainteresowaniem.

          Historia poszukiwań zabójcy Heydricha naprawdę wciągająca (chociaż oczywiście w dużej mierze fikcyjna). Ciekawy jest wątek Nashy, która zna zabójcę i jest bliska wydania go gestapo, by uwolnić uwięzionego ojca. Po zamachu na Heydricha aresztowano kilkuset ludzi, którzy zostali zakładnikami. Co jakiś czas kolejna grupa więźniów była zabijana...

          Interesujące jest pytanie jakie pojawia się w filmie: czy warto było zabijać Heydricha, skoro spowodowało to falę okrutnych represji i śmierć setek ludzi?

          Fabuła ma pewne słabe punkty. Np. nierealne było tak dokładne wrobienie Czaki (Czech na usługach Niemców) przez ruch oporu w zabójstwo. No i Nasha była podejrzanie łagodnie traktowana przez gestapo. Ale mimo to film naprawdę wciągający. Wizualnie jest tu sporo klimatu noir (np. sceny z cieniami postaci). Duża dawka propagandy jest zrozumiała, w końcu to była wojna.

          Trailer:
          www.youtube.com/watch?v=dDHR1Y_WfbU

          • grek.grek Re: F.Lang w Kulturze "Kaci także umierają" [1943 27.02.14, 15:00
            robię, co mogę :]] i obiecuję poprawę, w takim zakresie, w jakim będę w stanie mieć
            decydujący wpływ na wydarzenia :]

            dzięki za garść przydatnych uwag, Siostro.

            z chęcią bym obejrzał, brzmi naprawdę dobrze, trailer pokazuje dobry styl - mam nadzieję, że
            powtórzą niebawem, tak jak robili to z filmami Pasoliniego.

    • grek.grek Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kulturze 26.02.14, 14:47
      Kultura, 22:15
      z zajawki "posępny psychologiczny film kryminalny" - sounds good, mówiąc językiem wikingów.
      fabuła : nieszczęśliwy w małżeństwie urzędnik & zapalony malarz zakochuje się w przypadkowo poznanej dziewczynie, a akcja nabiera rumieńców gdy obrazy bohatera zaczynają mieć wartość rynkową.

      kurde, moze chociaż tego "langa" dam radę obejrzeć.

      wchodzicie w to ? :]
      • pepsic A może zamiast Langa "Zamieć"? 26.02.14, 18:28
        Nie za bardzo, bo za starymi filmami średnio przepadam (wybacz Siostro Bronte:), choć inspirujący motyw, jak widzę zawsze na czasie. W zamian bądź dodatkowo proponuję mniej ambitny repertuar z gatunku sensacji pt. "Zamieć" z Kate Backinsale. Tvn 21:30.
        • siostra_bronte Re: A może zamiast Langa "Zamieć"? 26.02.14, 19:16
          Wybaczam :)
      • siostra_bronte Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 26.02.14, 19:16
        Oglądam :)
        • grek.grek Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 27.02.14, 14:55
          ja też [obejrzałem] :]

          jestem pod wrażeniem scenariusza.
          wplątany w intrygę poczciwy i misiowaty bohater nie dość, ze sam zostaje mordercą swojej femme fatale, to jeszcze koło zamachowe całej intrygi właściwie wypycha na szafot.

          ale najlepsze jest na końcu : bohater zostaje ukarany gorzej niż jego ofiary. chyba wolałby
          umrzeć, niż pozostać z tak cięzkim poczuciem winy, jak ma to miejsce. w ostatnim kwadransie noir przeradza się w jakimś ponury moralitet, na moje oko.

          scenarzystą jest/był Dudley NIchols i jak dla mnie, jest to film na równi jego [i Fritza Langa], jakkolwiek Lang wszystko kapitalnie zaaranżował, ustawił i poprowadził aktorów. doskonały jest Edward Robinson, właściwie do końca się nie zmienia jakoś wyjatkowo, mimo tego wszystkiego, co staje się jego udziałem - jest sobą, nadal tym samym fajtłapowatym, stłamszonym źle rozegranym życiem Chrisem urzędasem. nawet kiedy zabija Kitty.

          świetny jest wątek sprzedaży obrazów Chrisa.
          handlarz uliczny uważa, że to bylejakie dziadostwo, za parę dolców, a wybitny krytyk jest nimi zachwycony i mocą swego autorytetu robi z nich dzieła sztuki :] hehe. tak się własnie kreuje cały ten rynek, na którym wariaci z za dużymi pieniędzmi albo mafiosi, którzy muszą takowe wyprać - mają używanie, czyż nie ? :]

          w sumie, Johnny i Kitty pięknie wkręcili Chrisa.
          nie dość, że mu obrazy podwędzili, to jesczze je sprzedali jako dzieła Kitty, a sam Chris zgodził się, że tylko z urodziwą Kitty jako oficjalna ich autorką, jego płótna mają szansę się sprzedać. wizrunek artysty decydujący o wartości dzieła, albo to wizjonerska antycypacja trendów końca XX wieku i początku XXI, albo zawsze tak było ;]

          Joan Bennett, alias Kitty, piękna. i co za głos :]. i jaka cyniczna jest jej postać. najpierw na początku, kiedy uśmiecha się pod nosem, gdy biedny naiwny Chris martwi się, że jest żonaty i nie będą mogli wziąć ślubu, tak jakby ona myślała o nim poważnie... a potem w scenie zabójstwa, kiedy on wybacza jej cały ten zestaw oszustw z obrazami, i uroczyście informuje, że teraz mogą się pobrać, bo żony już nie ma [swoją drogą, wątek z powracającym "z zaświatów" prawowitym mężem zony Chrisa - świetny, zwłaszcza sposób w jaki Chris wykorzystuje go, aby się swojej zrzędliwej żony pozbyć], a ona wybucha szaleńczym rechotem i nazywa go "nieudacznikiem" i wychwala JOhnny'ego jako "mężczyznę", przy którym Chris jest "niczym, które daje się rolować". a i tak Kitty kończy przeca, jako... "wybitna artystka", mimo że wszystko co wie o malowaniu obrazów, to te parę tekstów, które sprzedaje jej Chris podczas pierwszej wspólnej kolacji ;] ten cały wątek, to demaskatorska groteska.

          jestem usatysfakcjoowany :]

          a Ty ?
          a Wy ?
          • siostra_bronte Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 27.02.14, 18:32
            Dzięki, Greku :)

            Całkowicie się z Tobą zgadzam, znakomity film! Wciągająca historia, niepokojący klimat, aktorstwo Robinsona i Bennett (wiedziałam, że Kitty Ci się spodoba, hehe). Widać rękę świetnego reżysera. Film trzyma w napięciu od początku do końca. A końcówka, o której wspomniałeś, jest naprawdę mocna. Dla mnie rewelacja.
            • siostra_bronte Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 27.02.14, 18:35
              Greku, czy w momencie kiedy Johnny kupuje lód i pożycza szpikulec też zapaliła Ci się czerwona lampka, że ktoś go użyje do morderczych celów? :)
              • grek.grek Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 28.02.14, 14:16
                coś jak flinta czechowowska ? :]

                • siostra_bronte Re: Lang po raz 3, "Szkarłatna ulica" [45] w Kul 28.02.14, 18:52
                  Haha, trafne porównanie :)
    • pepsic "Tyranozur" / "Blue Jasmine" 26.02.14, 18:11
      Slumdogowe 2,5 godziny zapowiadane na polsacie na tyle mnie wystraszyło, że obejrzałam lecący równolegle angielski dramat "Tyranozaur". Podstarzały, autodestrukcyjny outsider spotyka na drodze życia sympatyczną dziewczynę, której poważne kłopoty małżeńskie, jak się z czasem okazuje biją go o głowę. Kameralne, fantastycznie zagrane, ujmujące kino. Szczególnie dedykuję posiadaczom/czkom kanału "Ale Kino!", gdzie zawsze można liczyć na powtórki. Głównym wykonawcą jest nie kto inny, jak Peter Mullan z "Top od the Lake" , osobiście nie poznałam na ekranie.

      * * *
      Jak już jestem przy głosie nie omieszkam się pochwalić. Nareszcie "Blue Jasmine" znalazło się w moim zasięgu. Jak przewidywałam, film nakręcony specjalnie dla mnie;) Absolutna rewelacja pod względem scenariuszowym, w końcu klasyk, tudzież aktorskim. Gdyby nie ostatnie doniesienia około pedofilskie wokół osoby reżysera, co do których poszlaki wydają się niestety być mocne, śmiem przypuszczać, że wszystkie trzy nominacje oscarowe śmiało zamieniłyby się w Oscary. Scena filmu: szwagier w obecności kolesia skądinąd sympatycznego, nieproszony udziela dobrych rad Jasmine przy okazji wyśmiewając dotychczasowe jej życie i górnolotne plany na przyszłość, a która za wszelką cenę stara się wyjść z ataku z godnością. Cytat filmu, kiedy porzucona kochanka dowiaduje się, że tenże ma żonę i że powinna się była domyśleć: "Nie, nie zrozumiałam, że jesteś żonaty".
      • pepsic suplement do "Blue Jasmine" 26.02.14, 18:18
        Tytułowa Jasmine to w rzeczywistości poczciwa Janette. Prawda, że lepiej brzm;) Eh te uszczypliwości Allena. Cate Blanchett, jesteś wielka:)
        • mia72 Re: suplement do "Blue Jasmine" 27.02.14, 06:54
          Uwielbiam Kate i za rolę u Allena jak nic Oskar się należy, szkoda byłoby, gdyby go nie dostała z powodów pozafilmowych:)
          Nb ostatnio obejrzałam "Zaginione", gdzie grała z T. Lee Jonesem, film polecam, a zwłaszcza Jones jest świetny - on coraz lepsze role ma do grania, może kiedyś też się Oskara doczeka...;)
          • mia72 Re: suplement do "Blue Jasmine" 27.02.14, 06:55
            Oczywiście Cate, nie Kate - jeszcze chyba częściowo śpię;(
            • mia72 Re: suplement do "Blue Jasmine" 27.02.14, 07:03
              A jak już prawie wstałam, to donoszę, że duński "The Killing" nr 3 startuje w "Ale kino" od 12.03!:)
              • siostra_bronte Re: suplement do "Blue Jasmine" 27.02.14, 17:54
                Już zapowiadałam z tydzień temu :)
                • mia72 Re: suplement do "Blue Jasmine" 27.02.14, 20:12
                  A to nie zauważyłam;(...to pewnie o "Downton..." też już wiecie, więc się nie będę powtarzać.
                  • pani_lovett Mia, Akurat o "Downton ..." nic nie wiemy!? 01.03.14, 16:37
                    Przynajmniej ja nic nie wiem.
                    • siostra_bronte Re: Mia, Akurat o "Downton ..." nic nie wiemy!? 01.03.14, 16:42
                      Tak, zupełnie straciliśmy wątek.
                      • mia72 Re: Mia, Akurat o "Downton ..." nic nie wiemy!? 02.03.14, 09:06
                        Będzie w publicznej jedynce od kwietnia - bodajże siódmego - sezon trzeci, z czego się cieszę tym bardziej, że porzuciłam już wszelką nadzieję...
                        • pani_lovett Re: Mia, Akurat o "Downton ..." nic nie wiemy!? 02.03.14, 15:18
                          Dzięki za wieści.
      • grek.grek Re: "Tyranozur" / "Blue Jasmine" 27.02.14, 16:50
        no to nadal trwaja poszukiwania kogoś, kto obejrzał "Slumdoga" :]

        na ile Woody spoważniał w "Blue Jasmine", wg Ciebie ?
        [generalnie spoważniał jakiś czas temu]

        na ile celna jest opinia, którą gdzieś zasłyszałem/zaczytałem ?, że to metafora Ameryki w kryzysie, która musi przystosować się do innego, mniej wystawnego życia ?

        dzięki za recenzję :]
        • pepsic Re: "Tyranozur" / "Blue Jasmine" 01.03.14, 18:26
          Czy ja wiem? Wszak finezyjny i żartobliwy "O północy w Paryżu" to rzecz stosunkowo świeża.

          Szczerze powiedziawszy nie rozpatrywałam "Blue Jasmine" w takich kategoriach, raczej pod kątem autodestrukcyjnej natury.

    • grek.grek Lang po raz 4, The Following, Wiedźma zbrodni 27.02.14, 16:47
      4 Lang w Kulturze.
      "U progu tajemnicy" z 47 r.
      tytuł oryginalny "Secret beyond the door" chyba lepiej pasuje, sądząc ofk z opisu -
      młoda dziewczyna zakochuje się w nowopoznanym dżentelmenie, zamieszkuje w jego
      willi, przesyconej tajemnicami z przeszłości, na czele z wątkiem zmarłej pierwszej
      żony jegomościa oraz licznymi pokojami kryjącymi sekrety dawnych zbrodni, z których
      jeden jest ciągle zamknięty na klucz, co intryguje bohaterkę [pewnie razem z nią także
      widza] i motywuje do poznania całej prawdy.

      brzmi świetnie, wg mnie.

      W TVN7 2 odc. "The Following",. 22:05.
      czyżbym został sam na placu boju ? ;]
      Pepsic, jak u Ciebie z procesem decyzyjnym ? ;]

      Kocham Kino.
      "Wiedźma wojny", 22L30 i 2:00.
      świeża rzecz, z 2012.
      historyja rodem z afrykańskich wojen plemiennych.
      po wycięciu jej wioski, dziewczynka zostaje zabrana przez siepaczy i wcielona do ich
      oddziału, z czasem traktowana jak szamanka.

      zapewne ideą jest/będzie/bylo pokazanie specyfiki zbrojnych konfliktów w Afryce, gdzie
      zmuszane są do walki już małe dzieci, ktorym się wciska karabiny i maczety ucząc
      jak robić z wrogów filety na obiad.
      • siostra_bronte Re: Lang po raz 4, The Following, Wiedźma zbrodni 27.02.14, 17:57
        Tak, kolejny Lang zapowiada się bardzo ciekawie. Warto dopisać, że gra tu Michael Redgrave (ojciec klanu), którego bardzo lubię.
        • siostra_bronte "U progu tajemnicy" 28.02.14, 00:21
          Wrażenia na gorąco: wspaniały, hipnotyzujący film. REWELACJA!!!
          • grek.grek Re: "U progu tajemnicy" 28.02.14, 14:14
            nie zaprzeczę :]

            trochę się zamotałem w ostatnich minutach, przez co uciekła mi pelna wiedza
            o przyczynach mężowskich obsesji. rozumiem, że cierpiał na poczucie winy z
            powodu śmierci swojej pierwszej żony, zmarłej - jak to powiedziano - "dlatego, bo
            jej nie kochał". taki był sens istnienia tego tajemniczego pokoju # 7. ale co z tym
            szalikiem ? czy on naprawdę chciał udusić Celię ? i za co, tak naprawdę [jej
            dramatyczne pierwotne podejrzenie, że "7-demka", to pokój mający obrazować miejsce,
            w ktorym TO ONA zostanie zamordowana, miało jakieś podstawy racjonalne ?] ? mogłabyś mnie oświecić, Siostro, w tej psychologii mężowskiej ? :]

            poza tym finałowym zgrzytem, z mojej winy ! - film rzeczywiście świetny.

            przegrywka i robienie nastroju zgrabne i płynne, a od momentu kiedy Mark zaczyna opowiadać gościom na przyjęciu o pokojach - robi się z tego pierwszoklasowy dreszczowiec.

            doskonała jest scena zaraz po przyjęciu, kiedy zostają sami.
            ciemny pokój, wielki złowieszczy dom, my [jak sądzę ?] już wiemy, że z Markiem jest coś nie tak, że ten pokój i śmierć jego żony musza mieć coś wspólnego ze sobą - i Celia mówi wtedy "kiedy tak opowiadałeś o pokojach, odtwarzających miejsca zbrodni, i to JAK mówiłeś o tych zbrodniach, sprawiło, że zobaczyłam w tobie coś nowego. coś niepokojącego.", a on jest za jej plecami i niby drinka szykuje - klasyka gatunku :] kto powiedział, że on za chwilę nie zacznie jej dusić ?

            a potem cała scena z nocnym wdarciem się Celii do sekretnego pokoju [w każdym momencie przecież może zostać nagle zaatakowana !], te puste szuflady [to dopiero groza], niespodziewany powrót Marka, który utrudnia jej odłożenie na miejsce kluczy, wreszcie jego miarowe kroki w ciemności, jej panika, rozmowa ze zdradziecką późniejszą podpalaczką [Caroline ?] i dzika ucieczka, a potem pojawienie się tej strasznej postaci we mgle za nią [głowę by można dać, ze to Mark, idący za nią wolno z morderczymi zamiarami, a tu figa z makiem, hehe]. naprawdę, kawał świetnego thrillera.

            zarówno kładzenia fundamentów pod nie, jak i późniejszych dreszczy właściwych - Hitchcock by pozazdrościł :]
            • siostra_bronte Re: "U progu tajemnicy" 28.02.14, 20:17
              Dzięki Greku :)

              Czyli się zgadzamy :) Jutro postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania, chociaż sama mam pewne wątpliwości. W końcówce dużo się działo, wyjaśnienie całej historii nie do końca było dla mnie jasne i przekonujące. I to chyba jedyny słaby punkt tego fantastycznego filmu!

              Teraz wspomnę tylko o pięknej stronie wizualnej. Choćby sceny w domu Mike'a. Te geometryczne formy, kręte schody, tajemnicze maski na ścianach. Gra świateł i mroku, gdy Celia skradała się nocą po korytarzach. Wnętrza kościoła na początku filmu. Powracające ujęcia luster i drzwi, mocno freudowskie i potęgujące niesamowity klimat. Uczta dla oczu!
              • grek.grek Re: "U progu tajemnicy" 01.03.14, 13:58
                ha, widzę że i Ciebie dopadła ta pętla finałowa ;]

                podczas oglądania miałem wrażenie, że wszystko rozumiem i wszystko wiem.
                kiedy próbowałem sobie to odtworzyć dnia nastepnego... ciemnośc zobaczyłem :]

                pięknie to opisałaś. nic dodać, nic ująć.

                no i ta główna intryga, tak głęboko wchodząca w ludzką psychikę, a jednocześnie
                błyskotliwie połączona ze scenami i obrazkami klasycznie "dreszczykowatymi".
                te stare kryminały i psychothriller mają to połączenie świetnie napisane, pokazane
                i wyeksponowane. jakby mniejsze możliwości techniczne, cenzura czy polityczna
                poprawność wpływały korzystnie na ich skład - pewnych rzeczy "SIĘ nie pokazywało"
                albo "nie wolno bylo pokazać [np. sceny łózkowe]", co zmuszało rezyserów do szukania
                innych środków wyrazu, aluzji, metafor, sugestii, dla osiągnięcia założonego efektu, i dawało to świetne rezultaty. a po latach, w konfrontacji z kinem, w którym można wszystko i dowolnie, zyskuje to kino dodatkowo, jako dalece bardziej wyrafinowane i wirtuozerskie.
            • siostra_bronte Re: "U progu tajemnicy" 01.03.14, 13:58
              Spróbuję wyjaśnić parę kwestii, ale to moja interpretacja, nie mam pewności czy właściwa :)

              Dlaczego Mike chciał zabić Celię? Zacznę od końca, czyli od momentu, kiedy Mike zbliża się do niej z szalem w ręku, ewidentnie chce ją udusić. Celia w panice próbuje jakoś do niego dotrzeć. Może coś strasznego zdarzyło się w przeszłości Mike'a i stąd jego mordercze zamiary? Celia naciska, aż wreszcie Mike przypomina sobie historię, kiedy matka (jak sądził) zamknęła go na klucz w pokoju, a sama pojechała na przyjęcie. Ale Celia wie, że to zrobiła siostra Mike'a, o czym ta wcześniej, przypadkiem, jej powiedziała. Kiedy Mike to słyszy jakby budzi się z transu, opuszcza ręce z szalem i rezygnuje z morderczych planów.

              Musimy wrócić do początku filmu, kiedy to Mike i Celia, świeżo po ślubie spędzają miłe chwile na jakiejś hacjendzie. Zresztą Celia zza offu komentuje te sceny tak: "wtedy wszystko się zaczęło". Wieczorem Mike przychodzi do żony, ale ta dla żartu zamyka przed nim drzwi na klucz. Mike (tego możemy się tylko domyślać, bo widzimy drzwi w pokoju), naciska klamkę parę razy i odchodzi. Kiedy Celia go odnajduje, Mike jest wyraźnie nieswój i nagle oświadcza, że musi wyjechać. Celia dopytuje czy to on był u niej przed chwilą, ale Mike zaprzecza. Chłodno żegna się z żona i wyjeżdża.

              Czyli: niewinny żart Celii uruchomił w Mike'u mordercze instynkty :) Zamknięte drzwi (chociaż tym razem to nie Mike był zamknięty) i poczucie odrzucenia, to razem spowodowało, że odezwała się trauma z dzieciństwa, głęboko schowana w podświadomości. Wszystkie negatywne uczucia wróciły i Mike poczuł przemożną chęć "ukarania" Celii.

              Tak, mamy tu psychoanalizę w nader powierzchownej wersji. Ale od biedy może to ma jakiś sens? :)

              Teraz o scenie, kiedy Celia zakradła się do pokoju nr 7. Początkowo, jest pewna, że to pokój Eleonory i że Mike miał poczucie, że ją "zabił", jak słusznie napisałeś. Ale w pewnym momencie Celia zauważa krótszą świecę i zdaje sobie sprawę, że to chodzi o nią. Kapitalna scena! Wcześniej, Mike zauważył w jej pokoju, że jedna świeca jest krótsza i "zaburza symetrię" (Celia odcięła kawałek i wykorzystała do zrobienia kopii klucza). Celia w tym momencie była nieźle przestraszona. I ja miałam poczucie, że Mike zaczyna coś podejrzewać, tzn. że Celia domyśla się jego planów.

              Uff...Chętnie zobaczyłabym film jeszcze raz, bo jednak nie wszytko jest dla mnie jasne :) Choćby skąd się wziął Bob po nocy w lesie, kiedy Celia uciekła w panice z domu?

              Muszę przyznać, że końcowy twist był naprawdę zaskakujący. Byłam pewna, że to był jednak Mike i że zabił żonę!

              Trafne nawiązanie do Hitchcocka. Film ma zresztą sporo podobieństw z wcześniejszą "Rebeką".

              A, z ciekawości zajrzałam na filmweb, oceny po emisji są miażdżące. A ja i tak uwielbiam ten film :)

              • grek.grek Re: "U progu tajemnicy" 01.03.14, 17:22
                pięknie to złożyłaś, Siostro. dzięki :]

                tak, pamiętam ten motyw "matki jadącej na przyjęcie" i zostawiającej małego Marka
                samego. wszystko sobie przypominam, ze świecami włącznie, czytając Twoje objaśnienia, ale za nic nie moge dotrzeć do własnych interpretacji jakie miałem tuż po obejrzeniu. możliwe, że były dokładnie takie same, jak Twoje :] nijak jednak nie mogę sobie tego odtworzyć. znikło jak kamfora, starzeję się w tempie piorunującym, haha.

                świetnie to połączyłaś z początkiem.

                sceny, kiedy Emma orientuje się, że może być sceneria tajemniczego pokoju sugeruje, że ona może być następną ofiarą, i ta z niby-mężem we mgle - istotnie mistrzowskie. jak to niewiele [ale w gruncie rzeczy, jak wiele talentu i kunsztu reżyserskiego] trzeba, żeby skutecznie wywołać dreszczyk, nieprawdaż ? :]

                yes, pamiętam Rebekę w Twoim doskonałym opisie.

                oceny filmwebowe są zwykle dość pocieszne :]

                i absolutnie zgadzam się z Tobą, że Kultura powinna ten film powtórzyć :]] bez drugiego seansu nie może się obyć. mamy przekonujące powody, by go żądać :]



                • siostra_bronte Re: "U progu tajemnicy" 01.03.14, 17:33
                  Dzięki, Greku :)

                  Hehe, nie przejmuj się, naprawdę można się było pogubić w meandrach fabuły.

                  Nie wiem, skąd mi się wziął ten Mike, a Tobie Emma :)

                  Tak, opiniami na filmwebie nie ma się co przejmować. Mój "Lawrence z Arabii" ma tam notę... "dobry"!!

                  Zdecydowanie liczę na powtórkę :)
                  • siostra_bronte Re: "U progu tajemnicy" 01.03.14, 17:39
                    O, znalazłam tę kapitalną scenę, gdy Celia skrada się do pokoju nr 7 (niestety, obraz jest rozszerzony). Mało nie dostałam wtedy zawału :)

                    www.youtube.com/watch?v=G13J75-2tso
                  • grek.grek Re: "U progu tajemnicy" 02.03.14, 14:07
                    dzięki za link, scena jest świetna, nawet oglądana w formie wyjętej z całości :]

                    przeczytałem dzisiaj, że szykują się do remake'u "Ptaków".
                    czy współcześni filmowcy naprawdę nie mają żadnych hamulców ?
                    jak można rimekjować filmy legendarne i perfekcyjne ?
                    później wpisujesz w google "Ptaki" i dostajesz dwa równorzędne tytuły :]
                    zgroza.
              • pani_lovett Re: "U progu tajemnicy"/"Secret beyond the door" 02.03.14, 16:23
                siostra_bronte napisał(a):

                > Czyli: niewinny żart Celii uruchomił w Mike'u mordercze instynkty :) Zamknięte
                > drzwi (chociaż tym razem to nie Mike był zamknięty) i poczucie odrzucenia, to r
                > azem spowodowało, że odezwała się trauma z dzieciństwa, głęboko schowana w podś
                > wiadomości. Wszystkie negatywne uczucia wróciły i Mike poczuł przemożną chęć "u
                > karania" Celii.

                Mordercze instynkty wywołuje (nieświadomie) również zapach bzów, które uwielbiała matka Marka i które rosły w pobliżu domu, dopóki Mark nie kazał ich wyciąć, jak się dowiadujemy od Boba. Pokazuje to scena dziwnego zachowania Marka, kiedy Celia wychodzi po niego na dworzec. Mark początkowo uradowany na widok Celii, zmienia zupełnie wyraz twarzy, kiedy zbliża się do Celii i zauważa gałązkę kwiatu bzu (a do jego nosa dochodzi zapach kwiatów), którą ta po drodze zerwała i przypięła sobie do sukni.


                > Tak, mamy tu psychoanalizę w nader powierzchownej wersji. Ale od biedy może to
                > ma jakiś sens? :)

                Tak. Wątek psychoanalityczny, psychoanalityczne wyjaśnienie zachowania Marka z perspektywy czasu i wiedzy jaką mamy na temat psychoanalizy brzmią dziś śmiesznie, by nie rzecz idiotycznie. Aczkolwiek teza, że wszystko, co zdarzyło się w okresie dzieciństwa determinuje później dorosłe życie leży u podstaw freudowskiej teorii psychoanalitycznej.

                Tez jestem zachwycona tym filmem Fritza Langa i całym przeglądem.

                "U progu tajemnicy", mówił o tym zresztą Tadeusz Sobolewski we wstępie do filmu, jest współczesną wersją czy wariacją na temat opowieści o Sinobrodym, mężczyźnie, który mordował kobiety.

                • pani_lovett Re: "U progu tajemnicy"/"Secret beyond the door" 02.03.14, 16:25
                  siostra_bronte napisał(a):

                  > Czyli: niewinny żart Celii uruchomił w Mike'u mordercze instynkty :) Zamknięte
                  > drzwi (chociaż tym razem to nie Mike był zamknięty) i poczucie odrzucenia, to r
                  > azem spowodowało, że odezwała się trauma z dzieciństwa, głęboko schowana w podś
                  > wiadomości. Wszystkie negatywne uczucia wróciły i Mike poczuł przemożną chęć "u
                  > karania" Celii.

                  Mordercze instynkty wywołuje (nieświadomie) również zapach bzów, które uwielbiała matka Marka i które rosły w pobliżu domu, dopóki Mark nie kazał ich wyciąć, jak się dowiadujemy od Boba. Pokazuje to scena dziwnego zachowania Marka, kiedy Celia wychodzi po niego na dworzec. Mark początkowo uradowany na widok Celii, zmienia się całkowicie, kiedy zbliża się do Celii i zauważa gałązkę kwiatu bzu (a do jego nosa dochodzi zapach kwiatów), którą ta po drodze zerwała i przypięła sobie do sukni.


                  > Tak, mamy tu psychoanalizę w nader powierzchownej wersji. Ale od biedy może to
                  > ma jakiś sens? :)

                  Tak. Wątek psychoanalityczny, psychoanalityczne wyjaśnienie zachowania Marka z perspektywy czasu i wiedzy jaką mamy na temat psychoanalizy brzmią dziś śmiesznie, by nie rzecz idiotycznie. Aczkolwiek teza, że wszystko, co zdarzyło się w okresie dzieciństwa determinuje później dorosłe życie leży u podstaw freudowskiej teorii psychoanalitycznej.

                  Tez jestem zachwycona tym filmem Fritza Langa i całym przeglądem.

                  "U progu tajemnicy", mówił o tym zresztą Tadeusz Sobolewski we wstępie do filmu, jest współczesną wersją czy wariacją na temat opowieści o Sinobrodym, mężczyźnie, który mordował kobiety.
                  • siostra_bronte Re: "U progu tajemnicy"/"Secret beyond the door" 02.03.14, 16:33
                    Czyli oglądałaś! Świetnie.

                    Tak, dobrze, że przypomniałaś tę scenę. Wydawało się, że Mark jakoś doszedł do siebie, ale nieszczęsny bez w sukni Celii znowu przypomniał mu o dawnych przeżyciach.


      • pepsic The Following 01.03.14, 18:33
        Było mi dane obejrzeć tylko niewielki wycinek. Cakiem spoko. Muszę sie jeszcze przekonać do pozytywnego tu Kevina Bacona zazwyczaj specjalisty od szwarc charakterów.
        • grek.grek Re: The Following 02.03.14, 14:09
          ja jestem po 2 odcinku. na dole wrzuciłem opisówkę :]

          mnie utwiła w pamieci rola Bacona w "Uśpionych". ciągle się przebijam przez nią oglądając
          go w "Following". pochwalę się, że czynię znaczące postępy ;]
    • grek.grek Oscary 2014, typujemy ? :] 28.02.14, 14:30
      już w niedzielę ceremoniał, a my jakoś tak w lesie :]

      może spróbuję na początek ?

      Film - American Hustle
      aktor - Di Caprio
      aktorka - Amy Adams
      aktor 2 plan - Jared Leto
      aktorka 2 plan - Jennifer Lawrence
      reżyser - Steve McQueen
      scenariusz org. - American Hustle
      scenariusz adapt. - Zniewolony
      film nieanglojęz. - Wielkie piękno
      muzyka - Złodziejka książek
      [dzięki, Barbasiu, za świetną prezentację propozycji]

      scenografia - Grawitacja [jak widzicie, jadę po linii najmniejszego oporu ;)]
      efekty - Grawitacja
      zdjęcia - postawię na "Nebraskę", ponoć czarno-biała forma, w połączeniu z plenerami środkowych Stanów, urzekająca jest

      dźwięk - Grawitacja

      14 kategorii... liczę na 4-5 trafień, jak co roku :]]

      nominacje tutaj :
      www.filmweb.pl/awards/Oscary/2014
      dobrej zabawy, Czcigodni :]





      • angazetka Typuję sercem 28.02.14, 15:13
        Film: "12 years a slave" (obrażę się na AAF, jeśli wygra "American Hustle" albo, jeszcze gorzej, Russel za reżyseriię)
        Reżyser: McQueen (ew. Cuaron) - choć powinien tu być Ron Howard za "Wyścig"
        Aktor: mam nadzieję, że DiCaprio (i w końcu będzie mógł zacząć grać, a nie szarżować), ale pewnie McConaughey
        Aktorka: mam nadzieję, że Amy Adams. Jak dostanie Meryl, to się obrażę, choć się nie zdziwię.
        Aktor drugiego planu: serce mówi - Fassbender, rozum mówi - Leto.
        Aktorka drugiego planu: serce mówi - Julia Roberts, rozum mów - Jennifer Lawrence
        Scenariusz oryginalny: serce mówi - "Her". Byle nie "American Hustle", który akurat scenariusza nie miał wcale.
        Scenariusz adaptowany: serce mówi "Przed północą". Rozum mówi "Wilk z Wall Street".
        Film nieanglo: serce mówi: "Polowanie", rozum mówi - "Wielkie piękno"
        Muzyka - "Grawitacja".
        Zdjęcia - "Grawitacja".
        Piosenka - serce mówi - "Moon song", rozum mówi - "Let it go".
        Scenografia: "Wielki Gatsby".
        Efekty: "Grawitacja"
        Kostiumy: "American Hustle"
        Montaż: GDZIE JEST "WYŚCIG?"
        • pani_lovett Re: Typuję sercem 01.03.14, 15:58
          angazetka napisała:

          > Muzyka - "Grawitacja".

          Muzyka w "Grawitacji" naprawdę tak fenomenalnie współgra z obrazem jak piszą?
          • angazetka Re: Typuję sercem 01.03.14, 17:15
            Owszem. I w ogóle powiem ci, że skoro ja - raczej głucha na muzykę filmową - ją doceniam, to to coś znaczy ;)
            • pani_lovett Re: Typuję sercem 01.03.14, 17:21
              angazetka napisała:

              To wielce interesująca informacja. :)
              Chyba za Tobą zagłosuję na "Grawitację", choć "Her" też mi się bardzo podoba ...
      • gryfny Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 28.02.14, 16:06

        Film - American Hustle
        aktor - Matthew McConaughey
        aktorka - Sandra Bullock
        aktor 2 plan - M Fassbender
        aktorka 2 plan - Julia Roberts
        reżyser - David O Russell
        scenariusz org. - American Hustle
        scenariusz adapt. - Zniewolony
        film nieanglojęz. - Omar
        muzyka - Ona
      • siostra_bronte Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 28.02.14, 18:53
        A ja od dawna nie emocjonuję się Oscarami, więc to nie dla mnie :)
        • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 13:45
          tak dla zabawy, Siostro :]

          Barbasia coś długo urlopuje tym razem, nie sądzisz ?
          miejmy nadzieję, że to wyłącznie z powodu dobrej zabawy, w zacnym
          towarzystwie :}
          • siostra_bronte Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 14:03
            No nie wiem, może spróbuję :)

            Tak, Barbasia jakoś długo nie daje znaku życia. Mam nadzieję, że wkrótce się odezwie.
            • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 15:12
              śmiało :]

              chyba o nas nie zapomniała ?
              • siostra_bronte Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 02.03.14, 18:28
                No dobra, ale tylko główne kategorie:

                Film: "Zniewolony"
                Reżyser: Steve McQueen
                Aktor: Bruce Dern
                Aktorka: Judi Dench

                Niektóre typy dosyć oryginalne, ale może będą jakieś niespodzianki?
            • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 16:35
              siostra_bronte napisał(a):

              > No nie wiem, może spróbuję :)

              Nawet Gryfny wytypował, elegancką listę podał. A Ty byś miała nie spróbować?

              > Tak, Barbasia jakoś długo nie daje znaku życia. Mam nadzieję, że wkrótce się od
              > ezwie.

              Pozdrówka, Siostro. Miło z Tobą, z Wami się spotkać. :)
              • pepsic Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 18:26
                Witaj Barbaro:)
                • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 18:30
                  Całuski Pani P.! :)
      • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 15:52
        > muzyka - Złodziejka książek
        Dlaczego "Złodziejka książek", a nie "Her" lub "Grawitacja", jak początkowo zamierzałeś?


        forum.gazeta.pl/forum/w,14,149310598,149839440,Re_Oscary_2014_a_najwieksze_szanse_maja_.html
        Możesz jeszcze zmienić swoją propozycję muzyczną.


        > [dzięki, Barbasiu, za świetną prezentację propozycji]

        Dużo przyjemności po mojej stronie. :)
        • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 15:57
          CZEŚĆ !! :]
          co tak długo, Barbasiu ???
          powiedz, że wszystko gra.

          trzymam się tego, że soundtrack "Grawitacji" podoba mi się najbardziej, ale... myślę
          sobie [chciałbym powiedzieć, że przebiegle, ale nie powiem, bo i tak wiesz i wiecie, że
          to by była moja nadmiernie wesoła samoocena, haha], że jurorzy mogą się jednak
          skłaniać ku jakiejś spokojniejszej nastrojowej muzyce. zatem, próbuję ich przechytrzyć ;]

          • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 16:23
            Cześć, Greku! Cześć Wszystkim! :)

            Tak, Greku. Wszystko w porządku. Potrzebowałam więcej czasu na odpoczynek.


            Sprytne, ha! ;)
            • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 17:24
              HALO, Barbasiu :]
              już miałem zacząć grać melodie skłaniające Cię do powrotu :]

              doskonale.
              mam nadzieję, że odpoczęłaś godnie i wygodnie ? :}

              hehe, o yes ;]
              • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 18:59
                Nie trzeba.


                Owszem. Z tym, że bez rewelacji, bez atrakcji.
                • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 02.03.14, 14:11
                  ale na formę po-urlopową, mam nadzieję, nie narzekasz :] [?]
                  • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 02.03.14, 15:11
                    Zawsze może być lepiej. ;)
      • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 01.03.14, 19:42
        NAJLEPSZY FILM
        Zniewolony: 12 Years a Slave (2013) (ważny temat dla Ameryki – rozliczenie z przeszłością, z niewolnictwem; i film ma już Złoty Glob na koncie)

        NAJLEPSZY AKTOR
        Matthew McConaughey, Witaj w klubie (2013) (za wielkie poświęcenie –na potrzeby roli schudł 20 kg, wyglądał strasznie na zdjęciach spoza planu;)

        NAJLEPSZA AKTORKA
        Cate Blanchett, Blue Jasmine (2013) (widziałam „Blue Jasmine” – zaprawdę koncertowo zagrana rola przez CateBlanchett )

        NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY
        Jared Leto, Witaj w klubie (2013) (również za poświecenie dla roli, dość zresztą oryginalnej)

        NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA
        Lupita Nyong'o, Zniewolony: 12 Years a Slave (2013) (Złoty Glob dostała Jennifer Lawrence ( w "American Hustle" ), która już w ubiegłym roku otrzymała Oscara za rolę „Poradnik pozytywnego myślenia”. Dlatego w tym roku stawiam na Lupitę.

        NAJLEPSZY REŻYSER
        Alfonso Cuarón, Grawitacja (2013) (ma już Złoty Glob w tej kategorii)

        NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY
        Ona (2013): Spike Jonze ( Film został już nagrodzony Złotym Globem oraz statuetką Gildii Pisarzy Amerykańskich!)

        NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY
        Zniewolony: 12 Years a Slave (2013): John Ridley

        NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY
        Wielkie piękno (2013): Paolo Sorrentino (Włochy)

        NAJLEPSZE ZDJĘCIA
        Grawitacja (2013): Emmanuel Lubezki

        NAJLEPSZA SCENOGRAFIA
        Grawitacja (2013)


        NAJLEPSZE KOSTIUMY
        Wielki Gatsby (2013): Catherine Martin

        NAJLEPSZA ORYGINALNA ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA
        Grawitacja (2013): Steven Price

        NAJLEPSZA PIOSENKA ORYGINALNA
        Mandela: Long Walk to Freedom (2013): Bono, Adam Clayton, The Edge, Larry Mullen Jr., Brian Burton ("Ordinary Love")

        NAJLEPSZY DŻWIĘK
        Grawitacja (2013)

        NAJLEPSZE EFEKTY SPECJALNE
        Grawitacja (2013)

        • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? :] 02.03.14, 14:12
          coś czuję, że jak co roku rozbijesz bank, Barbasiu :]

          • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 02.03.14, 15:11
            Bank tradycyjnie rozbijała Mania. Najwięcej trafnych typowań zazwyczaj miała. Dodatkowo jako jedyna niemal we wszystkich kategoriach miała swojego kandydata. Właśnie gdzie ona jest? Nowego marcowego wątku też nie ma!?

            PS
            Pepsic, nie myśl, że jesteś zwolniona z typowania. ;)
            • grek.grek Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 02.03.14, 17:31
              oj tam, oj tam, nie bądź taka skromna :]
              jesli już, to szło Wam podobnie znakomicie.

              własnie, ja też myślałem, że dziś nowy volume Mania nam zaoferuje, a tu... cisza.
              ale... jeszcze całe 6 i pół godziny, więc możliwe że zdąży i z wątkiem i z typami.

              Pepsic zawsze ciekawie typowała, oryginalnie.
            • pepsic Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 02.03.14, 18:59
              Poczekam do jutra;)
              • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 02.03.14, 19:22
                Pepsic, choć kilka typów podrzuć! Nawet Gryfny i Bronte podali swoje typy.

                :)
                • pepsic Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 02.03.14, 20:04
                  Gryfny mnie przekonał ;) A zatem:

                  film "American Hustle"
                  aktor I Leonardo DiCaprio
                  aktorka I ex aequo Cate Blanchett / Amy Adams (nie mam wyboru, obydwie lubię)
                  aktor II Jonah Hill
                  aktorka II Sally Hawkins
                  reż M. Scorsese
                  scen. org. "Ono"
                  charakt. i fryzury "Witaj w klubie"
                  film nieang. "Polowanie"
                  piosenka "Ono"

                  --
                  Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! ~ Lech Kaczyński
                  • pani_lovett Re: Oscary 2014, typujemy ? - gdzie Mania? 03.03.14, 16:11
                    :)))
                    Świetnie!
    • grek.grek sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 15:34
      Jedynka szczyci się hitową premierą "Igrzyska śmierci" [ z 2012 r. - hoho] - 21:25.
      w kinach był to przebój, a rzecz dzieje się w świecie przyszłości, gdzie zgromadzoną w stolicy elitę i zamieszkującą getta biedotę dzieli przepaść ekonomiczna. Igrzyska organizowane są na pamiątkę stłumionej przed laty rebelii biedoty. poszczególne getta wystawiają młodych zawodników, którzy toczą walkę, a zwycięzca otrzymuje przywileje i przepustkę do lepszego świata. Jennifer Lawrence w roli głównej.

      TVN odwija się "Kac Vegas", 21:30. też hicior, tyle że z półki komediowej. gdzieś kiedyś oglądałem, ale pamiętam słabo. widzieliście może ?

      POlsat wydaje mi się najciekawszy dzisiaj - "Wall Street, pieniądz nie śpi" [2010], to niby-kontynuacja "Wall Street" Olivera Stone'a z 87.
      po 23 latach znów Stone i Michael Douglas, jako cyniczny makler Gordon Gekko ? why not, jak widać :] dodatkowo są Shia LeBeouf i Carey Mulligan, a i pewnie kasy więcej zainwestowano w ten produkt, więc może być wystawniejszy. pytanie kluczowe, jak wygląda scenariusz, bo tym razem Stone go nie pisał i ciekawe, na ile kasa zdecydowała o tym, że wziął ten materiał, a na ile to, że inni napisali to tak, że jemu się spodobało ;]

      POlsat, 22:40

      wygląda na to, że dla każdego coś miłego, dodatkowo wszystko się na siebie nakłada, więc trzeba wybierać :]
      • pani_lovett Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:18
        Oba filmy to potężne opowieści "Igrzyska śmierci" - 180 minut, "Wall Street, pieniądz nie śpi" - 150 minut (+ reklamy), w dodatku "Wall Street" kończy się o 1:40.
        • grek.grek Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:28
          ano właśnie, jakby to rzec... metraż jest niekiepski :]

          własnie, te reklamy... gdyby nie one, stawiałbym na "Wall STreet".
          a Ty ?

          dodatkowo, właśnie zobaczyłem, że Czesi grają dziś "Czas Apokalipsy".
          more options, more problems, parafrazując znane powiedzenie :]
          • siostra_bronte Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:36
            Straszne kolubryny! Może rzucę okiem na "Igrzyska śmierci", ale bez specjalnych oczekiwań.

            Greku, widziałeś "Czas apokalipsy"? Bo mnie jakoś nie zachwycił, ale fakt, że oglądałam go bardzo dawno.
            • grek.grek Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:55
              może tak wyjdzie, że obejrzymy wszyscy co innego ? :] w ten sposob obejrzelibyśmy
              wszystko.

              oj, dawno dawno dawno temu.
              niewiele pamiętam, albo wcale nic.
              mam dzisiaj prawdziwy dylemat ;], co tu wybrać ???
            • pepsic "Czas Apokalipsy" 02.03.14, 19:04
              Może dlatego, że to gatunek zarezerwowany dla panów, a film kojarzy mi się głównie z muzyką Wagnera.
          • pani_lovett Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:42
            Nadmetraż!?

            I ja również stawiałbym w pierwszej kolejności na "Wall Street", ale skoro tak późno się kończy, to chyba rzucę okiem na "Igrzyska śmierci" (3 godziny - heh!). Zasnęłabym na reklamach. :/

            • grek.grek Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 17:56
              haha :] yes.

              orajt :]
              ja chyba kostką będą rzucał, bo naprawdę nie wiem, na co się zdecydować.
              • pani_lovett Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 01.03.14, 18:46
                Nie chcesz skusić się na premierę, na "Wall Street"?
                • grek.grek Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 02.03.14, 14:02
                  gdyby tylko ten film był z ofercie - z przyjemnościa bym uległ :]

                  ale zdecydowałem się na "Czas Apokalipsy", w zasadzie też premierowo, bo
                  oglądałem go bardzo dawno temu, i w zasadzie nic mi w pamięci nie zostało, albo
                  bardzo niewiele. napiszę kilka słów na dniach.
                  • pani_lovett Re: sobota i film : IGrzyska śmierci, Wall Street 02.03.14, 15:15
                    Dobrze.


      • pepsic Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:17
        Z punktu widzenia oszałamiającej kariery młodziutkiej Jennifer Lawrence może bym i rzuciła okiem na "Igrzyska śmieci", aby się przekonać w czym rzecz, jednak nadmierna ilość minut skutecznie odstrasza.

        "Kac Vegas" jak na gatunek dla mas całkiem zjadliwy plus nieoklepany suspens, czyli co się stało z panem młodym.

        Ja bym ostrożnie stawiała na Woody Allena w Kulturze o 20:20 "Scoop - Gorący temat" ze Scarlett Johanson.

        A więc?
        • siostra_bronte Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:34
          O "Scoop" już pisaliśmy, był już pokazywany w Kulturze w czasie przeglądu Allena.
        • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:40
          Znamy już "Scoop", dlatego nie znalazł się on w podstawowym zestawie propozycji.

          Jako wielbicielka Allena polecam "Scoop". To lekki, zabawny film, bardzo dobry zwłaszcza na sobotni wieczór.

          Cytat na zachętę - bohater grany przez Allena mówi: "Urodziłem się w rodzinie żydowskiej, ale z czasem przeszedłem na narcyzm". :))
          • siostra_bronte Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:46
            Tak jest, przyjemny film, chociaż bez rewelacji, a Scarlett wypadła słabo.
            • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:48
              Ale też nie miała do zagrania żadnej oryginalnej roli.
              • siostra_bronte Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:51
                Prawda, ale dobry aktor nadrobi osobowością :) Moim zdaniem słaba była też w "Vicky.." chociaż tam miała ciekawszą rolę.
                • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:57
                  siostra_bronte napisał(a):

                  > Prawda, ale dobry aktor nadrobi osobowością :)

                  Też racja.

                  >Moim zdaniem słaba była też w "Vicky.." chociaż tam miała ciekawszą rolę.

                  Muszę pomyśleć ...
            • pepsic Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 19:11
              A ja myślę, że bardzo wdzięcznie zagrała, jak przystało dziewczynę z sąsiedztwa. Mało tego uważam, że właśnie takie emploi jej bardziej pasuje, niż seksbomba, mimo walorów fizycznych.
              • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 19:19
                pepsic napisała:

                > A ja myślę, że bardzo wdzięcznie zagrała, jak przystało dziewczynę z sąsiedztwa
                > . Mało tego uważam, że właśnie takie emploi jej bardziej pasuje, niż seksbomba,
                > mimo walorów fizycznych.

                Właśnie tak. :)
          • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 18:52
            > Cytat na zachętę - bohater grany przez Allena mówi: "Urodziłem się w rodzinie ż
            > ydowskiej, ale z czasem przeszedłem na narcyzm". :))

            Tu inna , chyba znacznie lepsza wersja cytatu (oryginalnie brzmi on tak: "I was born into the Hebrew persuasion, but when I got older I converted to narcissism").

            "Zaczynałem od judaizmu, ale z wiekiem przeszedłem na narcyzm" .
            • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 19:04
              I jeszcze jeden, znów mówi bohater grany przez Allena (Sid Waterman): "Ja muszę wykonywać ćwiczeń. Moje lęki działają jak aerobik." ;))

              "I don't need to work out. My anxiety acts as aerobics" (IMBD)
              • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 19:14
                Sporo zabawnych tekstów i dialogów jest w "Gorącym temacie" ...
              • siostra_bronte Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 01.03.14, 20:51
                Hehe.
                • pppaaappp Greku.greku kretynie kochany.. 01.03.14, 23:01
                  ...dlaczego nie wracasz do swojego wątku sprzed paru dni o glupich nacjonalistach ukrainskich i dobrych Rosjanach? Czekamy! Dzis dobry dzien na c.d.!!!
        • mia72 "8 MM" niedziela wieczoram na polsacie 02.03.14, 09:18
          A ja się zastanawiam nad tym filmem. Może ktoś widział i się wypowie? Za Cage'em nie przepadam, ale J. Phoenix to zupełnie co innego...
          Nb radzę zwracać uwagę na wieczorno-nocne filmy na polsacie, bo zdarzają się perełki, w ostatni czwartek na przykład był film "Nagle, zeszłego lata" z 1959r. z popisowymi rolami K. Hepburn i Liz Taylor, która tam nie tylko wygląda, ale i gra;)
          • mia72 Re: "8 MM" niedziela wieczoram na polsacie 02.03.14, 09:28
            A propos Liz T. - jak ktoś ma TCM, to dziś wieczorem jest nagrodzony (m.in. dla Liz za rolę pierwszoplanową) oscarami "Kto się boi Wirginii Woolf" z 1966.
          • grek.grek Re: "8 MM" niedziela wieczoram na polsacie 02.03.14, 12:04
            bad girl ! bad girl 1 :]
            o "Nagle zeszłego lata" [tym z Polsatu] pisaliśmy szeroko i obficie :]

            "8 mm"
            3 lata temu bym powiedział...
            forum.gazeta.pl/forum/w,14,124781732,124809099,_8_mm_w_glab_siebie_dzisiaj_w_tvp_2_1_.html
            dzisiaj - zmieniłbym tylko tyle, że dodałbym na plus świetne klimatyczne sceny w
            domu klientów głównego bohatera, no i jeden dialog w końcówce.

            ale, bez dwóch zdań - nie stracisz, jeśli się zdecydujesz. jest kilka naprawde świetnie
            zbudowanych atmosferycznie scen, a i cały wątek snuff movies udanie nakręcony, żeby
            nie rzec... inspirujący ;]]
            • siostra_bronte Re: "8 MM" niedziela wieczoram na polsacie 02.03.14, 13:40
              Hehe, mia powinna zdecydowanie częściej do nas zaglądać :)

              Tak, "8 mm" to całkiem udany thriller, mimo obecności Cage'a.
          • siostra_bronte Re: "8 MM" niedziela wieczoram na polsacie 02.03.14, 13:58
            O, tutaj recenzja Greka :)

            forum.gazeta.pl/forum/w,14,148768999,148926989,_Nagle_zeszlego_lata_spoilery_interpretacje.html
        • grek.grek Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 14:14
          na co postawiłaś ?

          [dzisiaj powtarzają "Igrzyska..." - tak się zastanawiam, czy aby nie spróbować ? jesli oglądałaś/oglądaliście - wspomożesz/cie mnie recenzją ? :))
          • pepsic Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 18:57
            Na "Scoop", wdzięczną błahostkę.
          • pani_lovett Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 19:08
            Nie wiem czy to pytanie jest skierowane do mnie?

            Ja oglądałam "Igrzyska śmierci" /niestety nie do końca/.

            Myślę, że film wart jest uwagi , jednorazowo.

            Ciekawy jest wątek tytułowych "Igrzysk śmierci" - a właściwie Głodowych Igrzysk, jak je nazwano, które odbywają się na pamiątkę krwawej wojny domowej , stłumionej przez władzę (13 dystryktów zbuntowało się przeciwko władzy) , która miała miejsce przed 74 laty w totalitarnym państwie Panem powstałym na gruzach zniszczonych katastrofami Stanów Zjednoczonych - informuje o tym film propagandowy pokazywany w każdym dystrykcie przed wyborami kandydatów do Igrzysk.
            (W filmie właściwie niewiele można dowiedzieć się na temat samego państwa , sposobu funkcjonowania itd.)

            Młodzi ludzie, chłopcy i dziewczyny w wieku od 12 do 18 lat, wydelegowani przez każdy z 12 dystryktów ( 13 nie istnieje , przynajmniej oficjalnie) są zmuszeni do walki na na śmierć i życie, do zabijania swoich przeciwników. Jedna osoba albo para (nie jestem pewna), która przeżyje, otrzyma w nagrodę luksusowy dom w Wiosce Zwycięzców oraz pensja od państwa.

            Krwawe zmagania uczestników (zwanych trybutami), budzące wielkie zainteresowanie, transmitowane są przez telewizję na cały kraj. Zmagania oczywiście komentują błyskotliwi i złotouści komentatorzy ( z których jeden ma włosy pofarbowane na niebiesko).
            Istne reality show przyszłości!

            Uczestnicy Igrzysk, w tym Katniss, nasza bohaterka, z którą szczególnie sympatyzujemy (dziewczyna zgłosiła się na ochotnika do Igrzysk, w zamian za siostrę, którą wytypowano, wylosowano w dystrykcie 12, w tej roli naprawdę świetna, charyzmatyczna Jennifer Lawrens), stają natychmiast gwiazdami telewizji, kiedy przyjeżdżają do stolicy (Kapitol) superszybką koleją, wita ich rozkrzyczany nieprzebrany tłum ludzi. Ale muszą też pamiętać, żeby się dobrze zaprezentować przed sponsorami, jeszcze przed zmaganiami, muszą zaskarbić sobie sympatię sponsorów!

            Areną zmagań są leśne plenery, potężny teren, nad którym uczestnicy walczą o przetrwanie. Skromnie wyposażeni (łuk, nóż, maczeta ) walczą z innymi uczestnikami, ale też z głodem, zimnem,bólem, strachem, wyczerpaniem, a nawet z morderczymi osami. Katniss obcina gałąź na wysokim drzewie i zrzuca gniazdo jadowitych os (których jad wywołuje halucynacje a najgorszym wypadku śmierć) na grupę trybutów, którzy czyhają pod drzewem by ją zabić.

            Za pomocą najnowszych zdobyczy techniki (przyszłości), organizatorzy i producenci programu sprawują kontrolę (wielkie komputerowe centrum sterowania). Mają oni w każdej chwili podgląd na każdego z uczestników. Mogą mu np. dostarczyć informację na temat innych uczestników, którzy zostali wyeliminowani, zabici w w walce. Wyświetlają się wtedy nad głową trybuta , na niebie? wirtulane obrazki - twarz uczestnika i jego nazwisko oraz numer dystryktu. Ale są tez bardziej tradycyjnym sposoby informowania o śmierci kolejnego uczestnika, a mianowicie salwa armatnia.

            Gdy zajdzie potrzeba organizatorzy mogą dostarczyć trybutom np. lekarstwo na rany otrzymuje nasza bohaterka (przylatuje droga powietrzna wprost do niej). Producenci są dzięki temu też w stanie manipulować jego zachowaniem . Gdy Katniss nazbyt szybko zbliża się do końca terenu zmagań, organizatorzy postanawiają zmusić ją do odwrotu i konfrontacji ze ścigająca ją grupą współuczestników, na jej drodze pojawia się pożar lasu.

            Śmierć, zabijanie na różne sposoby jest motywem przewodnim filmu aczkolwiek w warstwie przedstawienia nie epatuje on nadmiernie brutalnymi scenami (choć jest tam kilka mocnych scen).

            Jak przystało na amerykańską produkcję film jest świetnie zrealizowany, z rozmachem, dobrze się ogląda.
            • pani_lovett "Igrzyska śmierci" (2012) 02.03.14, 19:27
              O filmie kilka uwag wyżej.
            • grek.grek "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszyn ;] 03.03.14, 13:21
              świetny opis, Barbasiu :]
              właściwie napisałaś wszystko, co ważne i znaczące.

              obejrzałem wczoraj, powtórkę.

              od początku byłem ciekaw [ksiązki nie czytałem], jak bohaterka wygra te Igrzyska nie
              zabijając nikogo w sposób zimny i wyrachowany. po tym jak zgłosiła sie na ochotnika
              zamiast swej wylosowanej siostry - nie miałem wątpliwości, że ma to być postać szlachetna i
              jednoznacznie dobra.

              tutaj oddam honor, że macherzy wybrnęli z tego śpiewająco : a to komuś na głowę spada
              owa kula z osami, a to ktoś Katniss przychodzi w sukurs niespodziewanie i wykonuje za nią brudną robotę, a to się ktoś truje jagodami, albo się młodzież zarzyna między sobą i w ten sposób dziewczyna sama nic nie musi :] a jak już musi, to strzela z łuku do agresora i kładzie go trupem w obronie swojej małej koleżanki albo z litości skraca cierpienia [swojemu głównemu przeciwnikowi].

              plus także za to, że nie było scen nadmiernie ckliwych : czy to zgłoszenie się Katniss za siostrę, czy to śmierć wspominanej koleżanki, czy to finałowa scena, w której Katniss i jej kolega z dystryktu decydują się umrzeć razem [skoro po raz drugi zmieniono reguły gry w jej trakcie, i znów przeżyć może tylko jedna osoba] - wszędzie udało się uniknąć osunięcia w maliny patosu. nie było jakichś łzawych pożegnań, speechów przedśmiertnych, egzaltacji w te czy we wte. duży plus.

              świetna drugoplanowa rola Woody'ego Harrellsona.
              jego bohater kiedyś wygrał Igrzyska i teraz zażywa sobie wygodnego życia w Kapitolu, i służy uczestnikom kolejnych edycji jako tzw.mentor. kudłaty, niedbały, bezczelnie pociągający z piersiówki, i jakże poczciwy i pozytywny.
              plus to takze Lenny Kravitz, jako spec od charkteryzacji.
              obie te postaci w jakiś sposób odbiegają od całego tego imidżu ludzi w Kapitolu, przebierańców z odchyleniem amfetaminowym.

              trochę dziwny zabieg w końcówce, kiedy macherzy Igrzysk komputerowo powołują do życia jakieś stwory, ni to psy ni to coś. zupełnie zbyteczna fatyga. o ile jeszcze sprowokowanie pożaru, który miał zawrócić Katniss na pole gry, miało swoją wymowę, o tyle te czworonogi zupełnie się nie udały, tak one same, jak i sens sposób ich wykreowania, wg mnie kompletnie nielogiczny.

              to samo z głównym przeciwnikiem Katniss - zamiast pozwolić jej koledze z dystryktu unieszkodliwić gościa, postanowiono przyprawić go o załamanie nerwowe i, de facto, samobója.
              przy okazji : jak komputerowo wygenerowane psy mogą materialnie pogryźc człowieka ? :]

              może jeszcze coś na plus : generalnie cały ten okres przed Igrzyskami, kiedy Katniss dowiaduje się, jak ważnym jest przypodobanie się publice, stworzenie sobie wizerunku, kiedy liczą się lans bans, a nawet zachowania na granicy bezczelności [strzał z łuku w jabłko]. swoją drogą, tyle było tego ględzenia "musisz się spodobać sponsorom", a potem tych sponsorów jakoś nie było, mimo że Katniss wykonała zadanie :] no chyba, że ta tubka z maścią, to była pomoc sponsorska ?

              a nie, to jednak małym minusem skończę : zabrakło mi puenty jakiejś. Katniss i jej kolega wygrywają, wracają do domu i... i już ? jej zwycięstwo nie zainspirowało niczego ? nie doprowadziło do zmiany w jej życiu ? do zmiany w życiu jej społeczności ? veni, vidi, vici i... nici ?

              Jennifer Lawrence za wiele do grania, to tu chyba nie miała, ale po głównej roli w takim hiciorze zapewne miała zagwarantowaną globalna rozpoznawalność. nie wspominając, przez grzecznośc i dyskrecję, o ile cięższy stał się jej pugilares.

              zgadzam się z Tobą, Barbasiu







              • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 03.03.14, 16:00
                Dzięki, Greku. :)
                Trochę późno pojawił się wczoraj mój post, bo przez dłuższą chwilę nie miałam internetu. Na szczęście obyło się bez poważnej awarii.

                Też książki nie znam.

                A właśnie, to miałam dopisać. Główna bohaterka jest zdeterminowana, by wygrać, przetrwać krwawe zmagania, aczkolwiek w przeciwieństwie do większości uczestników unika jak może bezpośredniej konfrontacji z innymi, zabija przeciwników tylko wtedy, kiedy jest do tego zmuszona, wykazując się tym samym szlachetną postawą.

                > tutaj oddam honor, że macherzy wybrnęli z tego śpiewająco : a to komuś na głowę
                > spada owa kula z osami ...

                :)

                > przy okazji : jak komputerowo wygenerowane psy mogą materialnie pogryźć człowie
                > ka ? :]
                Mnie nie pytaj, jestem humanistką. ;)

                > plus to takze Lenny Kravitz, jako spec od charkteryzacji.

                Jak uroczo motywował Katniss do walki - czułym pocałunkiem, heh. :)

                mimo że Katniss wy
                > konała zadanie :] no chyba, że ta tubka z maścią, to była pomoc sponsorska ?
                Może to była raczej interwencja mentora, Woody'ego.

                >veni, vidi, vici i... nici ?
                :))

                Zakończenie jest otwarte, opowieść kontynuowana jest, jak wyczytałam, w kolejnej części "Igrzyska śmierci. W pierścieniu ognia" (w sumie części ma być aż cztery).

                I ja z Tobą ,Greku, się zgadzam.
                • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 14:00
                  znów się z Tobą zgadzam, Barbasiu :]]

                  [musimy sobie jakoś odbić tę wymianę argumentów w poprzednim volume, nie ? ;)]
                  • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 16:01
                    > [musimy sobie jakoś odbić tę wymianę argumentów w poprzednim volume, nie ? ;)]

                    Owszem.

                    Już się boję. ;)
                    • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 17:30
                      ;]]

                      a właśnie, widzisz, wrócę jeszcze do tej naszej wymiany zdań.
                      wydaje mi się, że miałem jeszcze coś do powiedzenia [uff...], ale nie jestem pewien,
                      czy przypadkiem nie wyczerpaliśmy wątku... sprawdzę :]
                      • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 05.03.14, 18:25
                        > wydaje mi się, że miałem jeszcze coś do powiedzenia [uff...], ale nie jestem pe
                        > wien

                        Jestem tego więcej niż pewna, że miałeś coś do powiedzenia. ;)
              • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 03.03.14, 16:44
                > a to ktoś Katniss przychodzi w sukurs niespodziewanie i wykonuje za nią brudną robotę,

                Katniss ratuje w ostatniej chwili przed nożowniczką, zabiając ją, czarnoskóry uczestnik Igrzysk w rewanżu za jej przyjaźń i troskę (próbę ochrony) o małą czarnoskórą przyjaciółkę, wydelegowaną z tego samego dystryktu, z którego on pochodził.
                Politycznie poprawny wątek przyjaźni białej dziewczyny z czarnoskórą, modny ostatnimi czasy.
                • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 14:04
                  yes.

                  ale wiesz co ?
                  popraw mnie, jeśli źle kombinuję, ale... wychodzi na to, że Katniss dostarczyła rozrywki, została wykorzystana przez Kapitol jako zabawka dla mas, i w sumie jedyne co osiągneła, to tyle że nie zginęła i wróciła do biedowania w swoim dysktrykcie.

                  nie uważasz, że gdzieś tu zabrakło ciągu dalszego ? czy po to podkreślano cynizm i rozpasanie Kapitolu przeciwstawione biedzie i nędzy dystryktów, żeby nic z tym nie zrobić ? zwycięstwo Katniss nie prowokuje żadnej zmiany społecznej. ani nawet nie zmienia niczego w jej osobistym życiu. czyzby nawet nie zaproponowano jej posady mentorki ? ;]
                  • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 15:59
                    grek.grek napisał:


                    To właśnie jest, jak czytałam, treścią drugiej części Igrzysk zatytułowanej: "Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia" (2013)

                    Po zakończeniu i wygraniu 74. Głodowych Igrzysk Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) oraz Peeta Mellark (Josh Hutcherson) wyruszają na Tournee Zwycięzców do każdego z dystryktów Panem. W trakcie wizyty w jednym z nich odkrywają, że w całym państwie wybuchły rebelie, a ich zachowanie przyczyniło się do ich powstania. Aby je powstrzymać, muszą udawać zakochanych – jednak Peeta naprawdę kocha Katniss. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy okazuje się, że przygotowania do 75. Głodowych Igrzysk wiążą się z zaskakującym obrotem spraw.

                    pl.wikipedia.org/wiki/Igrzyska_%C5%9Bmierci:_W_pier%C5%9Bcieniu_ognia
                    • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 04.03.14, 17:29
                      aaaa, czyli jest coś dalej :]

                      ciekawe, czy druga częśc była świadomie planowana czy raczej została dokręcona w trybie
                      awaryjnym albo na fali sukcesu pierwowzoru ?
                      • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 05.03.14, 18:03
                        Nie wiem, w każdym razie materiał powieściowy już istniał. Czytałam , że pierwsza część "Igrzysk śmierci" oraz kolejne części powstały na podstawie trylogii "The Hunger Games" autorstwa Suzanne Collins, w skład której wchodzą trzy powieści:
                        1.Igrzyska śmierci (2008)
                        2.W pierścieniu ognia (2009)
                        3.Kosogłos (2010)

                        Ekranizacja ostatniej powieści "Kosogłos" składa się z dwóch części, z dwóch filmów.

                        Tu ciekawostka Suzanne Collins zarzucono plagiat, trylogia "Igrzyska śmierci", mają być plagiatem powieści japońskiego pisarza Kōshuna Takamiego "Battle Royale" opublikowanej w kwietniu 1999 i także, co ciekawe, sfilmowanej (pełnometrażowy film oraz jego sequel i 15-minutowa manga) kilka lat ukazaniem się książek Collins.

                        Pani Collins tłumaczyła, że nie wiedziała o japońskiej powieści i jej adaptacjach filmowych!?

                        Ci którzy czytali powieści obu autorów twierdzą, że książka Takamiego jest znacznie lepsza.

                        pl.wikipedia.org/wiki/Battle_Royale

                        • grek.grek Re: "Igrzyska śmierci" - zdań parę past projekszy 06.03.14, 14:01
                          dzięki :]
                          to by tłumaczyło, dlaczego "Igrzyska" kończą się tak trochę ni w 5 ni w 9.

                          ech, te Japoncyki, zawsze wymyślą coś wcześniej przed innymi, hehe.
                          jak w Związku Radzieckim, ilekroć świat na coś wpadł, to Moskwa ogłaszała, że
                          oni to już mieli od dawna :]]
                      • pani_lovett Re: "Igrzyska śmierci" - recenzja powieści 05.03.14, 18:08
                        dla zainteresowanych -

                        www.literatura.gildia.pl/tworcy/suzanne-collins/igrzyska-smierci/recenzja2


          • mia72 Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 02.03.14, 21:11
            Jeśli to było do mnie - to wszystko nagrywam, bo "Wirginię" powtarzają nocą. Przyznaję się bez bicia, że zaglądam tu dość często, ale nie wszystkie filmy mi się głowy trzymają, a już programowo staram się nie czytać strasznie dokładnych streszczeń Greka (chyba że po oglądaniu), bo nie chcę sobie psuć przyjemności;)
            "Igrzyska" też nagrane i będzie się oglądać... jak będzie nastrój, póki co wybrałam "Z pamiętnika położnej", bo to lżejszy kaliber, a po dzisiejszych wiadomościach taki się przyda;(
            • grek.grek Re: Mam inną propozycję: "Scopp - Gorący temat" 03.03.14, 13:22
              hehe :]
              fakt, "zdarza" mi się spojlerować ;]] ale zawsze ostrzegam lojalnie, czy jak mówią niektórzy : lolalnie.

              zdecydowałaś się na "8 mm" ?
              jakie wrażenia ?
    • grek.grek "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 02.03.14, 13:06
      Kolejna "nowelka grozy". Tym razem nieco bardziej poważna, oko jakby mniej zmrużone.

      Opowieśc ma formę retrospekcji, opowiada ją Anglik, bawiący po wielu latach w miasteczku, w którym przydarzyła mu się przedziwna historia. Inspiruje go dźwięk z dzwonnicy w miejscowym kościele.

      XIX wiek. Brytyjski archeolog, podróżując po Hiszpanii, bawi w małym mieście katolońskim Ille. Zatrzymuje się na noc w zajeździe. Wita go pomocnik szefa, kuternoga. Kiedy archeolog probuje zagadnąć go o okoliczności, w ktorym stracił on nogę, taktownie sugerując, że możliwe, iż chodzi o wojenne przeżycia - tamten nie potwierdza jego przypuszczeń.

      Pojawia się gospodarz. Niespodziewanie dla Anglika, oznajmia że go dobrze zna i szanuje jego naukowe osiągnięcia. Sam również jest pasjonatem poszukiwania śladów przeszłości. Chwali się Anglikowi stojącym w korytarzu pomnikiem Wenus z brązu. Archeolog sądzi, że jest to jakaś tania imitacja dawnych wypasionych arcydzieł, ale gospodarz utrzymuje, że wprost przeciwnie - on tę Wenus wykopał z ziemi, prowadząc swoje badania w okolicznych górach. Ta rzeźba pamięta czasy cesarza Hadriana. Anglik biegnie obejrzeć pomnik z bliska, i rzeczywiście - przy uważnym oglądzie dochodzi do wniosku, że gośc może mieć rację.

      Na dole pomnika widnieje napis. Panowie nie mogą go w pełni rozszyfrowac, ale jego treść może wskazywać na ostrzeżenie przed czymś. Gospodarz słyszał legendarne opowieści o tym, że niby pomnik Wenus jest zdolny przyczyniać się do śmierci każdego, kogo sobie upatrzy jako obiekt miłosny, a on ją zawiedzie.

      Anglik zamierza następnego dnia rano wyjechać, ale gospodarz zatrzymuje go - jego syn będzie się żenił, będzie przyjęcie, niechże szanowny gośc zgodzi się przedłużyć wizyttę. Archeolog decyduje, że why not ? Zwłaszcza, że Alfonso, syn gospodarza, wydaje się człowiekiem sympatycznym. Do tej pory podrózował po świecie, romansował, nie gardził towarzystwem kurtyzan. Od jednej dostał nawet pierścionek ku pamięci. TEraz się zastanawia, czy dać swojej narzeczonej ten tani, od jakiejs francuskiej rozpustnicy, czy może jednak nowy, który świezo zakupił z myślą o przyszłej żonie.

      Knajpę odwiedza pewien Hiszpan [Leon Niemczyk]. Popisuje się umiejętnościami gry w kręgle. Dwoma pierwszymi rzutami zbija wszystkie prócz jednego. Trzecim rzutem zbija ten ostatni. I to nie byle jak : rzut ten wykonuje stojąc tyłem do celu.

      Kiedy hiszpański mistrz próbuje odejśc w glorii chwały - Alfonso rzuca mu wyzwanie. Pierwszy rzut syna gospodarza jest kompletnie nieudany, kula zjeżdza w bok. Alfonso mruczy, że pierścionek na palcu mu przeszkadza. Ten nowy pierścionek. Zdejmuje go więc i... wkłada na palec pomnikowej Wenus. I oto... prosty palec Wenus, udekorowany pierścionkiem - ZAGINA SIĘ samoczynnie.

      Następny rzut Alfonsa jest rekordowy. Zbija nim wszystkie kręgle za jednym zamachem. Mistrz hiszpański cedzi przez zęby, że "nie daruje mu tego upokorzenia" i wychodzi. Zadowolony z siebie Alfonso zapomina o pozostawionym pierścionku.

      Przychodzi pora na ślub. I Alfonso głowi się nad tym, gdzie posiał piękny nowy pierścionek. Został mu tylko ten stary i tani.

      Po uroczystości, towarzystwo bawi się w zajeździe. Alfonso jest dziwnie nieswój. Wreszcie prosi Anglika na strone i wyjawia mu rzecz niecodzienną : przypomniawszy sobie, gdzie zostawił pierścionek - na palcu Wenus - poszedł go zabrać, ale... palec Wenus zakrzywił się, pierścionka nie sposob zdjąć ! Alfonso namawia Anglika, żeby poszedł z nim i obejrzał rzecz całą. "Pan się na tym zna, może nacisnąłem jakąś spręzynę albo coś, proszę to sprawdzić", powiada. Zwierza się też, że zaczyna wierzyc w opowieści o zgubnej sile oddziaływania złowrogiego pomnika. Ale Anglik nie traktuje opowieści Alfonsa poważnie. Wraca do zabawy.

      Przychodzi noc. Alfgonso, już jako mąz, prowadzi swoją żonę do pokoju. Z palca Wenus nagle spada na posadzkę pierścionek...

      Alfonso wychodzi na chwilę, a potem z powrotem idzie do pokoju swojej żony, zamyka za sobą drzwi i... rozlega się przeraźliwy krzyk. Wszyscy się zlatują na miejsce. Alfonso martwy leży na łóżku, a żona jest cała rozstrzęsiona. Matka i ojciec Alfonsa rozpaczają, a reszta gości nie posiada się ze zdumienia.

      Proszona o wyjaśnienie : co się stało ?, żona opowiada mrożącą krew w żyłach historię - leżała na łózku, usłyszała że ktoś wchodzi do pokoju. MYślała, że to Alfonso. Ten ktoś usiadł na łózku. Był bardzo ciężki. Nie odwracała się. Potem usłyszała, że ktoś jeszcze wszedł. Usłyszała jakąs szamotaninę. Obejrzała się i w półciemności zobaczyła makabryczny widok : jakaś olbrzymia ciemna postać dusiła jej męża, aż do zadusiła naśmierć. Kobiecina mdleje od samego wspomnienia.

      KUternoga dostaje palmy. "To ona !!" wrzeszczy, i wybiega z pokoju w kierunku pomnika Wenus. REszta za nim. Kuternoga okłada laską pomnik, a gospodarz próbuje go powstrzymać. Tłumaczy Anglikowi, że kiedy wydobywali ten pomnik z ziemi, kuternoga stracił odnóże i od tego czasu znienawidził ten kawałek brązu. Kuternoga tak naparza laskę, że udaje mu się wybić pomnikowi oko.

      Co się stało z Wenus ?.. bim bam, bim bam, bim bam ;]]

      Jest to ekranizacja opowiadania, któree napisał Prosper Merimee. Reżyserem i scenarzystą jest Janusz Majewski. Realizacja jak zawsze perfekt. Jedyna mała wada polega na tym, że rolę Anglika powierzono... Anglikowi. W dodatku, nie mówiącemu po polsku, więc dialogi w jego wykonaniu są dubbingowane i ruch ust wyraźnie przeczy wypowiadanym słowom :] Podobnie z żoną Alfonsa - też gra ją aktorka niepolska, i odczucia są podobne, co przy jej koledze. Czyżby nie było zdolnych polskich aktorów umiejących zagrać te role ? ;]

      jedyne co udało mi się znaleźć dla ilustracji całości :
      i32.tinypick.com/3466oht.jpg

      • siostra_bronte Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 02.03.14, 13:54
        Dzięki, Greku :)

        Świetne są te nowelki. Przyznam, że tytuł obił mi się o uszy, może widziałam, ale samej historii już nie pamiętam. Ciekawe, skąd się tam wzięli angielscy aktorzy?
        • grek.grek Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 02.03.14, 17:37
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

          zdecydowanie. ciekawe ile ich nakręcono ? :] mam nadzieję, ze jeszcze parę się
          znajdzie.

          btw, oglądałem w Kulturze, wczoraj od 18:30.

          zachodze w głowę z tymi aktorami.
          jakiż to powód był, że ich zatrudniono, zawracano sobie głowę dubbingowaniem, mimo że
          przecież można było dać zarobić naszym ? :]

          btw, co do fabuły jeszcze.

          kiedy hiszpański mistrz gry w kręgle odchodzi pokonany, zapowiada zemstę.
          można by sądzić, z mojego opisu, że ten wątek nie został pociągnięty.
          został. owszem. ale w innej nieco formie.

          kiedy Alfonso nagle umiera w małżeńskiej sypialni - początkowo pojawia sie
          pomysł, że to moze własnie ten Hiszpan swoją zemstę wykonał ? zapewne taka
          też była rola tej odzywki Hiszpana, aby w scenariuszu był wariant alternatywny
          dla sprawstwa morderstwa przez pomnik Wenus :]

          • pani_lovett Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 02.03.14, 19:46
            Świetna historia. :)
            • grek.grek Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 03.03.14, 14:04
              yes :] może tylko trochę mniej zabawna niż jej poprzedniczki [opisywane].
              • pani_lovett Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 03.03.14, 16:06
                Owszem.

                W opowiadaniu Prospera Merimee Wenus zostaje w końcu przetopiona na dzwon kościelny. Czy nowelce filmowej ten sam los spotkał rzeźbę?

                :)
                • grek.grek Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 03.03.14, 16:40
                  yes :]
                  starałem się takie właśnie zakończenie żywota pomnika zasugerować na początku i na końcu streszczenia ;]
                  • pani_lovett Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 03.03.14, 16:58
                    Aaaa, już wiem! :) Dopiero za trzecim czytaniem pojęłam, w czym rzecz i gdzie owa informacja się znajduje, he,he, he! ;)


                    "Co się stało z Wenus ?.. bim bam, bim bam, bim bam ;]]"

                    Początkowo myślałam, że sobie z nas bimbasz?
                    To znaczy, że mówisz tu: "spytajcie mnie, co się stało z Wenus ?". ;)

                    • grek.grek Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 04.03.14, 14:07
                      brawo ! :]]

                      haha, no gdzież tam, ja bym bimbał z Was ??? ;]

                      hehe, coś w tym stylu... myślałem, że ten "dzwon prowokujący do wspomnień"
                      będzie jakoś tam wyrazisty, ale możliwe że wina leży po mojej stronie, bo podrzuciłem
                      kiepskie tropy.

                      grunt, że wespół w zespół udało się ustalić właściwy przebieg zdarzeń :]
                      • pani_lovett Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 04.03.14, 15:53
                        To był znakomity koncept!
                        Tylko dla bystrzaków! ;)

                        Właśnie.
                        • grek.grek Re: "Wenus z Ille", opowiesci grozy ['67] 04.03.14, 17:27
                          haha ;]
    • grek.grek "The Following" 1/ 2 odcinek 02.03.14, 13:55
      1 odcinek zawiązał akcję, rozwinął postaci głównych bohaterów, namalował portret killera Carrolla który staje się obiektem kultu dla swoich wyznawców, religię czyniąc z twórczości Edgara Allana Poego. Eks-agent FBI, Hardy, który raz go złapał, a teraz znów zostaje wezwany do pracy - jest zmęczonym poturbowanym przez los człowiekiem. Killer jest wirtuozem - ucieka na kilkanaście godzin, by zabić dziewczynę, czyli dokończyć to, co przerwał mu agent Hardy. I znów zostaje złapany. Siedzi w puszce, ale za to na wolności ma swoich wiernych wyznawców, którzy są gotowi realizować kolejne elementy scenariusza, który Carroll tak nakreslił, by powstala z niego jego powieść. Jej głównym bohaterem ma być Hardy.

      W 1 odcinku, "uśpieni" ludzie Carrolla - fałszywa opiekunka do dziecka i dwóch równie fałszywych gejow z sąsiedztwa - porywają syna Carrolla. Jest to część planu. Carroll wie, że przed laty jego żona, Clare i agent Hardy mieli romans. Poznali się, gdy Hardy tropił Carrolla, wówczas popularnego wykładowcę literatury i pisarza [po godzinach - mordercę] studentek, wyznającego zasadę, że "największym pięknem jest śmierć urodziwej kobiety"].

      Trójka porywaczy wywozi chłopca do innego miasta i zajmuje duży dom na przedmieściach. Mały nic nie podejrzewa, jest przecież razem ze swoją miłą opiekunka i dwójką przemiłych sąsiadów. Czasami zachciewa mu się telefonować do mamy, ale opiekunka wyjaśnia, że to niekonieczne i chłopiec jej wierzy.

      W tym tercecie karty rozdaje własnie ona, Emma Hill. Na pierwszy rzut oka subtelna szczupła szatynka z chłopiecą fryzurą. W rzeczywistości - niezły czubek. Poznała Carrolla [retrospekcje] na spotkaniu autorskim, zaintygowana jego powieścią. No i wsiąkła. Urzekl ją do reszty. To on ją spiknął z Jacobem, który teraz jest jej chłopakiem i był połową tego "gejowskiego związku", który pilnował zony Carrolla, a teraz porwał jej syna. Drugi chłopak wyraźnie jest poza tym tandemem. MOże się zakochał w Jacobie ? A może po prostu nie lubi Emmy ? Moze, jak mówi Jacob, "czuje się piątym kołem u wozu" ? W każdym razie, istnieje wyraźne pęknięcie w tej relacji.

      Kim jest Emma Hill ? MOże najlepiej oddaje jej możliwości scena, kiedy Jacob po raz pierwszy odwiedza ją w domu. Emma na moment wychodzi, a wtedy frywolna matka Emmy zaczyna go podrywać. Jacob jest lojalny, mówi że Emma jest najmądrzejszą i najatrkcyjniejszą dziewczyną jaką poznał, na co matka rzuca "To ty wolisz te brzydkie, tak ?". Odpowiedź podsłuchującej końcówkę rozmowy Emmy jest piorunująca i można w fotelu podskoczyć :} - znienacka skacze w kierunku matkii i wbija jej nóż w potylicę. Śmierć na miejscu. CO wiemy zatem ? Emma jest : a] wrażliwa, b] zdolna zabić bez wahania.

      Policja ofk szuka porywaczy. Sprawdza dane Emmy, Jacoba i ich kolegi. Poznali oni Carrolla przez internet. Killer mial dostęp do sieci w więzieniu. Zapis z monitoringu dowodzi, że przychodzili do niego na widzenia. Idąc tropem nazwisk podawanych przez Emmę, kiedy najmowała się do pracy jako opiekunka, i podczas wizyt u Carrolla - Hardy ustala jej faktyczne nazwisko.

      Oczywiście, zaraz jada na miejsce, ale dom Emmy stoi pusty. Kiedy FBI wchodzi do środka okazuje się, że ściany domu pokryte są napisami, licznymi cytatami z Poego, z ktorymi wymalowane obrazy, symbole, potrety. Wygląda to, jak jakieś sankuarium. Na półce stoją maski, tudzież sztuczne głowy Edagara Poego. Kiedy Hardy plącze się po pokoju, niespodziewanie jedna głowa zaczyna żyć własnym życiem. Pod maską krył się człowiek, korpus i nogi miał pewnie schowane z tyłu komody, na której stały te głowy. Atakuje Hardy'ego, nokautuje i mówi "nie powinno cie tutaj być !". Potem znika. Nie wiadomo, kim jest. Wiadomo tylko, że ma imię Rick. Wspominają o nim Emma i Jacob. Kolejny członek szajki Carrolla.

      W ścianie policja znajduje zamurowane zwłoki matki Emmy. Hardy mruczy pod nosem, że to zagrywka rodem z opowiadań Poego.

      Carrollowi pomógl uciec z więzienia straznik. Został wyznawcą killera. A nawet więcej : sam zapragnął zostać zabójcą. Policja nie zdązyła ustalić jego miejsca pobytu. Zniknął tego samego dnia, w którym Carroll uciekł. Ma na imię Jordy.

      I kiedy oni go szukają, Jordy robi swoje - w mundurze policjanta, pod pretekstem sprawdzenie okolicy z powodu grasowania groźnego mordercy [niby Carrolla, wtedy jeszcze będącego na wolności], dostaje sie do internatu i zabija trzy studentki. Oczywiście rytualizuje mord na taki, co by kojarzył się z Poe'em.

      Jego zadanie jest jednak inne. Zlecił mu je oczywiście sam Carroll. Jordy ma zabić Clare, żonę Carrolla.

      Ale najpierw zrozpaczona porwaniem syna, Clare odwiedza - pod nadzorem policjantów, śledzących wszystko na monitorze - Carrolla. Próbuje od niego wydobyć informację, gdzie jest chłopak. Przygotowana była na jakieś taktyczne podchody, "odwołanie się do ojcowskich instynktów", ale okazała się przy eks-mężulku jak zapałka - pękła przy pierwszym naciśnięciu. Carroll nie dośc, że nie odpowiadał na jej prośby, to jeszcze zachowując stoicki spokój - wzbudził w niej poczucie winy, że romansowała z Hardym za jego plecami. Wreszcie pyta Clare "Kochałaś go ?", na co ona "Wiesz dobrze, draniu, że od kiedy ciebie poznałam, nie byłam, i już nie będę, w stanie kochać kogokolwiek innego !!". I rzuca się na niego, korzystając że jest on przypięty za ręce i nogi do stołu. Służba więzienna musi ją odciągać.

      Potem Clare przeprasza Hardy'ego za to, co powiedziała. A on nie ma jej za złe. Przeciwnie, troszczy się o nią i obiecuje, ze znajdą dzieciaka.

      I wtedy zjawia się Jordy. Mieszkanie Clare jest ściśle obserwowane. Uzbrojony policjant wprowadza ją na górę, sprawdza całe piętro i dopiero wtedy ona wchodzi. Jordy zjawia się nagle. OPuszcza się z drzwiczek na strych, tuż za plecami spacerującego korytarzem policaja, a potem go dusi. I wchodzi do pokoju Clare, wolno zamykając za sobą drzwi...

      Kiedy sytuacja się wyjaśnia, i Hardy wbiega do pokoju - Jordy trzyma Clare na muszce pistoletu. I mamrocze, że robi to dla Carrolla, że to misja, że nie może zawieść i inne takie, i że jest gotowy na śmierć. Płacze z nerwów, ale swoje mamrocze. Hardy zostaje z nim sam na sam. Próbuje negocjować. Pokazuje mu telefon na biurku i mówi "Zadźwońmy do JOego [Carrolla], on ci powie co dalej, zgoda ?". Zupełnie otumaniony nerwowo Jordy na chwilę odwraca wzrok i pistolet od Clare i wtedy Hardy'emu udaje się go postrzelić w ramię i powalić.

      Po konsultacji z nową dowódczynią całej operacji, agentką Parker - Hardy dostaje zgodę na widzenie z Carrollem. W towarzystwie strażników, bo na odchodnem 1 wizyty [1 odcinek] Hardy połamał Carrollowi trzy palce u ręki [zapomniałem to dopisać wtedy]. Carroll dowiedziawszy się, że Jordy nie wykonał zadanie, powiada : "to pionek, on mial tylko ciebie obudzić, żebyś był w formie kiedy zacznie się prawdziwa gra, na którą przygotowałem dla ciebie same sensacje". I dodaje "zabijałeś go z przyjemnością ? poczułeś zapach zwycięstwa ?". Na co Hardy mówi mu, że wcale nie zabił człowieka. "Czyżby zgrzyt w twoim planie ?", dodaje ironicznie. I wychodzi. Carroll jest lekko skonfundowany.

      A w ostatniej scenie znów bryluje facet ze sztuczną głową Poego, czyli tajemniczy Rick. Niespodziewanie, w biały dzień, na zatłoczonej ulicy, podchodzi do przypadkowego faceta, spryskuje go benzyną i podpala. A potem odchodzi. Ludzie są w takim szoku, że nie zatrzymują go nawet, ani nie bardzo wiedzą jak pomóc płonącej ofierze. Rick, to dopiero musi być niezgorszy świrek.

      www.youtube.com/watch?v=VqGbswYYcg0




    • siostra_bronte Co na dziś? 02.03.14, 14:42
      Zapowiadany już wcześniej "Sherlock" na dwójce. Chyba tylko Barbasia nie widziała?

      Szkoda, że przegapiłam "Rzym, miasto otwarte" dzisiaj rano w Kulturze. Byłaby okazja dla gapowiczów na odrobienie zaległości :) To daje nadzieję także na powtórkę Langa.
      • pani_lovett Re: Co na dziś? 02.03.14, 15:39
        Już się cieszę na "Sherlocka Holmesa". :)
        • siostra_bronte Re: Co na dziś? 02.03.14, 15:57
          Ja też. Z przyjemnością obejrzę powtórkę :)
      • grek.grek Re: Co na dziś? 02.03.14, 17:42
        Sherlock obowiązkowo. ciekaw jestem polskiej wersji. w czeskim dubbingu brzmiał... ciekawie ;]

        ale i parę innych rzeczy jest.
        W TVP1 : "Igrzyska śmierci" na bis [oglądaliście wczoraj ?], potem "Hurt Locker" i kolejny odcinek "Homeland" - tu chyba zajmę przyczółki.

        w TVP 2 : "Obywatel Milk" i "LImuzyna Daimler Benz"

        w TV4 [od 20:00] "80 milionów", polska świeża produkcja.

        jakby tak spojrzeć, to prócz "Igrzysk" i "80" wszystko mamy obejrzane, obgadane i obcykane :]
        • siostra_bronte Re: Co na dziś? 02.03.14, 18:10
          Jak to dobrze, że mamy u nas lektorów! Nie znoszę dubbingu, głos jest częścią roli i mimo lektora można coś usłyszeć.

          "Igrzysk śmierci" nie oglądałam, "Hurt lockera" też nie i tak już chyba zostanie :)
          • grek.grek Re: Co na dziś? 04.03.14, 14:18
            lektor jak lektor, Siostro, ale zwróciłaś uwagę na niezbyt lotne tłumaczenie ?

            Sherlock wysyła Watsonowi sms-y z wezwaniami na Baker Street.
            Watson akurat zajęty jest rozmową z Mycroftem i nie odpowiada.
            Sherlock wysyła zatem sms ponaglająco-zachęcający, który w oryginale brzmi "MOze być niebezpiecznie".
            TVP zamieniła to na "Ryzykujesz".
            zupełnie nie złapali ducha i kontekstu, nie sądzisz ?

            na plus Czechom oddam, że w ich wersji te pojawiające się na ekranie napisy ilustrujące dedukcję Sherlocka - były w języku czeskim, stąd lektor nie musiał się ich naprędce tłumaczyć, albo w ogole pomijać chcąc podać tocząca się w trakcie ich pojawiania się rozmowę między bohaterami. czyżby TVP nie wykupiła odpowiedniego pakietu upoważaniającego do takich wypasionych udogodnień ? ;]

            przyjemnie było ponownie obejrzeć ten odcinek. i w perspektywie mieć następne.

            obejrzałaś cały 3 sezon ?


            • siostra_bronte Re: Co na dziś? 04.03.14, 18:19
              O, też zauważyłam to tłumaczenie smsa. Ale muszę Ci powiedzieć, że tłumaczenie w Ale kino było jednak gorsze niż w tvp.

              Ciekawa sprawa z tymi napisami po czesku. Widziałam coś podobnego, nie pamiętam gdzie. Zachodzę w głowę jak to się robi :)

              Tak, widziałam cały 3 sezon. Mogę tylko powtórzyć, jest dramatycznie zły. Co prawda oglądałam w oryginale, więc części tekstów nie zrozumiałam, ale może to i lepiej :) W sumie to odradzam oglądanie, jeżeli chce się zachować jakąś sympatię dla serialu. Ale ciekawość pewnie zwycięży i będziesz chciał zobaczyć tę piękną katastrofę :)


              • grek.grek Re: Co na dziś? 05.03.14, 13:54
                czyli, można rzec, że odnajdujesz dodatkową przyjemnośc w oglądaniu via TVP ? :]

                może to kwestia wykupu dodatkowej opcji od producenta ?

                o, to niewątpliwie, obejrzę na pewno, aby się przekonać naocznie, ewentualnie
                zaznać przyjemności polemiki z Tobą :]

                co takiego Cię zawiodło w tym 3 sezonie ?
                • siostra_bronte O "Sherlocku" s. 3 05.03.14, 19:13
                  Co mnie zawiodło? Greku, wszystko :) Pisałam już o tym, ale w skrócie podsumuję:

                  1. Zamiast serialu kryminalnego mamy nagle komedię, żeby nie powiedzieć sitcom; zmiana formuły o 180 stopni kompletnie niezrozumiała. Zwłaszcza po tak dramatycznym zakończeniu drugiej serii. Przecież nic się w końcu nie stało, można to wszystko obśmiać. Sorry, ale mam wrażenie, że ktoś mnie zrobił w balona :(

                  2. Co gorsza, autorzy są tak przekonani o swoim geniuszu, że żartują z samego serialu (inside jokes), co w efekcie daje niezamierzoną autoparodię (odc. 1- dramat!!)

                  3. Wiarygodność psychologiczna postaci leży, Sherlock i Watson jakby urwali się z zupełnie innego serialu. Sherlock najpierw jest wredny jak nigdy (odc.1), a później robi się nagle sentymentalny i uczuciowy. Watson bez charakteru, zdecydowanie wybacza zbyt łatwo i zbyt wiele. Tym postaciom już się nie wierzy.

                  4. Zmiana formuły spowodowała, że nie mamy już ciekawych kryminalnych zagadek, żadnego suspensu, napięcia. Why?!

                  5. Scenariusze są naprawdę słabe, fabuły odcinków rozłażą się na różne strony i nie wiadomo w jakim dokładnie kierunku. Czasem mamy na ekranie kompletny chaos, czasem nudę.

                  6. Przerost formy nad treścią. Zbyt efektowne zdjęcia, nadużywanie napisów na ekranie, zbyt szybki montaż. Czasem trudno się połapać o co chodzi.

                  7. Benedict i Martin robią co mogą, ale z takim scenariuszem nie mieli szans. I nie ma co ukrywać, czasem jadą na autopilocie :)

                  W sumie, gorzej być nie mogło. Nie potrafię zrozumieć jak można było tak koncertowo sp... taki potencjał. Uff...



                  • grek.grek Re: O "Sherlocku" s. 3 06.03.14, 14:08
                    hoho, chyba jeszcze nie czytałem Ciebie w tak krytycznym wydaniu.

                    to Ty zaraziłaś nas "Sherlockiem", więc Twoje zdanie ma szczególne znaczenie i
                    jeśli piszesz takie rzeczy, to coś musi być na rzeczy.

                    jestem naprawdę bardzo zaciekawiony tym 3 sezonem i czy mój odbiór będzie
                    podobny do Twojego. na pewno spróbuję się odnieść do tych Twoich uwag, może
                    chociaż z jedną będę mógł podjąć polemikę :] mam nadzieję, bo jeśli we wszystkich
                    będę musiał sie z Tobą zgodzić, to znaczy że naprawdę kto NAM podp..przył Sherlocka :]

                    ale, żeby nie było tak minorowo do reszty... mam nadzieję, ze przynajmniej oglądanie
                    w akcji aktorów było dla Ciebie choć minimalną przyjemnością ? :]
                    • siostra_bronte Re: O "Sherlocku" s. 3 06.03.14, 17:33
                      Tak, wiem, jak na mnie to było ostre :) Ale oczekiwania były duże, tym większe więc rozczarowanie.

                      Jak Ciebie znam, to przekornie znajdziesz jakieś plusy :)

                      Przyjemność z oglądania aktorów była, niestety, ograniczona. Zbyt często zastanawiałam się, jak zgodzili się w tym zagrać :)
                      • siostra_bronte Re: O "Sherlocku" s. 3 06.03.14, 17:34
                        Miało być: "dlaczego zgodzili się w tym zagrać" :)
                      • grek.grek Re: O "Sherlocku" s. 3 07.03.14, 16:29
                        haha :]

                        wiesz, ja mam taki skręt, że zawsze staram się jakieś światełko w tunelu dostrzec,
                        nawet w pozornie najcięższym gniocie, tak jakoś mi się porobiło :] więc, istotnie -
                        możliwe, że znajdę jakieś plusy, a przynajmniej jeden.

                        czyżby wdzięk Sherlocka i Watsona AŻ TAK drastycznie został przycięty ?
        • pepsic Re: Co na dziś? 02.03.14, 18:55
          Mi się wydaje, że wspominałam o "80 milionach" z wyrazistą rolą Piotra Głowackiego w roli złego ubeka, notabene brawurowo zagraną. Znowu będziesz zawiedziony;)
          • grek.grek Re: Co na dziś? 03.03.14, 13:32
            hehe :} wiesz, postaci czarno-białe są coraz glębszym anachronizmem w kinie i telewizji,
            co uważam za zmianę bardzo pozytywną dla filmów/seriali.

            dlatego zwracam uwagę na te sztampowe role ubeków w polskim kinie, bo widzę w nich
            raczej próbę dania upustu niechęci i odwetowi politycznemu niż chęc zrobienia ciekawego
            filmu.

            a dlaczego "ujmuję się" za ubekami akurat ? bo wydaje mi się, że to akurat postać
            stworzona do tego, by ćwiczyć na niej nowe ekranowe pomysły wizerunkowe.

            wcale nie musi nagle od tego stac się dobry, wystarczy jesli będzie miał także swoje
            racje, a nie będzie tylko tepym tłuczkiem i chamem :] bo to po prosty jest mało ambitne
            podejście.

            fajna sygnatura :] ale wiesz, jakby na Majdanie nie było przewrotu zbrojnego i obalania
            demokratycznych władz, to i Rosja by się nie ruszyła z miejsca. tolerowaliśmy, ba kibicowaliśmy mu, bezprawie na Ukrainie, więc czy wypada nam teraz moralnie sie oburzać o działania Rosji na Krymie ?

            pamiętam że kiedy od Serbii odrywało się Kosowo, czy Turcy anektowali część Cypru - jakoś nikt nie wszczynał międzynarodowego oburzenia :]
            • pepsic Re: Co na dziś? 03.03.14, 18:48
              Greku, trudno Ci zadowolić;) Jak podawałam przykład esbeka erudyty trzeźwo spoglądającego na lemingowe pokolenie w wykonaniu Andrzeja Seweryna w "Uwikłanych" (świetny monolog nota bene), to tez nosem kręciłeś.

              Dzięki za docenienie sygnaturki, To nie moja zasługa:)
              • grek.grek Re: Co na dziś? 04.03.14, 14:08
                :]
                kręciłem, bo ten język jakim posługiwał się ten ubek był tyleż jędrny, co po
                prostu chamski, a do tego cała postać miała jednoznacznie negatywne konotacje.

              • pani_lovett Re: Co na dziś? 04.03.14, 15:44
                pepsic napisała:

                > Jak podawałam przykład esbeka erudyty trzeźwo spog
                > lądającego na lemingowe pokolenie w wykonaniu Andrzeja Seweryna w "Uwikłanych"

                Czyżby monolog Prezesa nie dotyczył również tej części pokolenia wychowanej w rodzinach popierającej PIS? ;)

                • pani_lovett Re: Co na dziś? 04.03.14, 15:46
                  rodzinach popierających PIS
                • pepsic Re: Co na dziś? 04.03.14, 18:14
                  Nie mam pojęcia, w jakich rodzinach wychowuje się leming. To raczej kwestia tego, co siedzi w głowie.
                  ---
                  Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! ~ Lech Kaczyński
                  • pani_lovett Re: Co na dziś? 06.03.14, 16:06
                    pepsic napisała:

                    > Nie mam pojęcia, w jakich rodzinach wychowuje się leming. To raczej kwestia teg
                    > o, co siedzi w głowie.


                    Racja.
                    Mnie się monolog Prezesa nie podobał, nie lubię generalizowania. I nie lubię narzekań w stylu "jaka ta dzisiejsza młodzież jest straszna i głupia" i że "za naszych czasów była lepsza", bo to nieprawda.
        • pepsic Re: Co na dziś? 02.03.14, 20:06
          Komunikat: "80 milionów jest na Pulsie", właśnie się zaczyna.
          • grek.grek Re: Co na dziś? 03.03.14, 13:25
            YES ! :

            ale bym Was w maliny wpuścił.

            w moim szmatławcu z porgramem zrobili jakies zmiany grafiki, i tam gdzie wcześniej
            było TV4 jest teraz program TV Puls, a ja się jeszcze nie przestawiłem na nowe ustawienia.

            jakby co, to dzisiaj powtórka jest o 21:55.

    • grek.grek Homeland 2/ 8 03.03.14, 15:43
      ktoś jeszcze ogląda ? :]
      Pepsic, trzymasz się ? :]

      8 odcinek przynosi znów kilka b.dobrych sekwencji gry operacyjnej, chociaż z tą Carrie biegającą w szczerym polu [i niezauwazoną przez... tych, co ją i jej białą grzywę powinni zobaczyć na kilomet, to jednak lekko przesadzili, w moim odczuciu. podsłuchiwania jej wygibasów też nie rozumiem, niby miało to dowodzić trudów pracy podsłuchowej, ale co można było przełomowego usłyszec w ich trakcie ? :]

      sierżant Brody trudne momenty przeżywa, i jak tak się na chwilę wpasować w jego buty, to człowiek jest w przehuśtanej sytuacji. wpakowany po uszy i żadnego skutecznego ruchu, by się wyswobodzić.

      Roya Hammad często się pojawia i trzeba przyznać, że ta postać nakręca teraz akcję.

      córka Brody'ego na własnej skórze młodzieńczej przekonuje się, jak działa polityka, jaka jest cyniczna i bezwzględna w swoim zakulisowym charakterze. a z niej idealistka jest przecież. zdaje sie, że całe to odium spada na ojczula i mała będzie się od niego oddalać.
      • pepsic Re: Homeland 2/ 8 03.03.14, 18:22
        Z żalem informuję, że póki co odpadłam:(
        • grek.grek Re: Homeland 2/ 8 04.03.14, 14:10
          pech pech pech.
          • pepsic Re: Homeland 2/ 8 04.03.14, 18:11
            Nie do końca. Wczoraj mi się udało. Co ciekawe, tak samo mnie zastanowił brak konspiracji za przyczyną blond włosów, tudzież cel podglądania i podsłuchiwania scen łóżkowych.
            Grek, jeśli można, o co chodzi z wypadkiem, w którym zgineła matka koleżanki.
            ?

            ---
            Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! ~ Lech Kaczyński
            • grek.grek Re: Homeland 2/ 8 05.03.14, 13:49
              hehe, niezły rollercoaster ;]

              służę objaśnieniem :]
              córka Brody'ego zakolegowała się z synem wiceprezydenta.
              któregoś wieczora pojechali autem na randkę, chłopak prowadził.
              dla zabawy urwali się pilnującemu ich secret service.
              chłopak rozpędził się jak szalony, i potrącił człowieka.
              zatrzymali się na moment, żeby zobaczyć że potrącony [kobieta] jakoś się tam rusza,
              i uciekli.
              dziewczynę złapały wyrzuty na sumieniu, chłopaka wcale. dziewczyna koniecznie chciała
              zawiadomić policję, przyznać się, matka jak się dowiedziała - poparła ją, ale rodzina
              wiceprezydencka była przeciw, i jak już wiesz - załatwili to pod stołem.

              ta koleżanka, to córka ofiary opisywanego wypadku - ta kobieta zmarła w szpitalu.
              córka Brody'ego odnalazła ją, była w szpitalu, widziała tę kobietę i czuwającą przy
              niej córkę. to ja dodatkowo rąbneło w sumienie. teraz ta sierotka została z dwiema
              młodszymi siostrami. dlatego po cichu przyjęła kasę za milczenie od wiceprezydenckiej rodziny.
              ale to już wiesz :]
              • pepsic Re: Homeland 2/ 8 05.03.14, 20:52
                Niezbyt miłe doświadczenie na progu dorosłego życia.
                THX. Zawsze można na Ciebie liczyć:)

                Ps. Druga seria niezbyt mnie pociąga, a że nie miałam w domu co robić, to obejrzałam [niczym w "Misiu";)].

                • grek.grek Re: Homeland 2/ 8 06.03.14, 14:13
                  na pewno także doświadczenie cenne.
                  dziewczyna przechodzi test : albo sie nie podda i ocali w sobie idealizm, albo skapituluje
                  w obliczu cynizmu otoczenia i to będzie akt założycielski jej własnej życiowej postawy.

                  cała przyjemnośc po mojej stronie, zawsze jestem do dyspozycji :]

                  coś w tym jest.
                  otwarcie tej 2 serii było naprawdę świetne, wg mnie.
                  teraz jednak trochę wygląda to na wypychanie wątków watą, możliwe że po to aby
                  jakoś przetrwać do 2-3 finałowych, w których znów akcja nabierze rumieńców.
    • grek.grek Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 15:45
      www.filmweb.pl/news/Oscary+rozdane.+%22Zniewolony%najlepszym+filmem!-103114
      trafiłem 5 na 14, czyli wykonałem normę :]
      a jak u Was ?
      • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 16:28
        > trafiłem 5 na 14, czyli wykonałem normę :]
        He,he! :)

        Ja na 16 kategorii trafiłam 14!?
        Naprawdę nie studiowałam dogłębnie żadnych giełd i prognoz przedoscarowych. Tuż przed wytypowaniem przejrzałam tylko jeden artykuł na onecie. Wcześniej troszkę czytałam o niektórych filmach kandydatach.

        Pepsic ma 2 trafienia na 10 kategorii

        Bronte 1 na 4 kategorie.

        Głosująca sercem - ma dobry wynik - 11 trafień na 15 kategorii.

        Gryfny ma 2 trafienia na 10. Ale Gryfny zostaje moralnym zwycięzcą, bo zmobilizował do zabawy Bronte i Pepsic. ;)

        Martwi mnie naprawdę Mania. Mam nadzieję, że wszystko u niej w porządku.

        Dziękujemy, Greku, za zabawę? :)
        • grek.grek Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 16:42
          hehe, dzięki Tobie i Wam wszystkim :]

          14 na 16 - mówiłem, że znów przewidzisz wszystko bez pudła :]
          w przyszłym roku musisz postawić gotówkę na swoje typy, mówię poważnie.
          • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 16:46
            He,he! Nie mam szczęścia w grach.
            Pewnie gdybym postawiła, okazałoby się, że wybrano zupełnie innych kandydatów. ;)
            • grek.grek Re: Oscary 14 rozdane :] 05.03.14, 13:57
              następne Oscary za rok, masz trochę czasu na podjęcie ewentualnej decyzji... :]]
              • pepsic Re: Oscary 14 rozdane :] 05.03.14, 20:57
                Siostro Bronte,nie narzekaj, jakieś tam emocje zagrały, np. dwaj wielcy przegrani "American Hustle" i "Wilk z Wall Street" na rzecz "Chaty wuja Toma";)
        • angazetka Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 17:06
          Gratulacje :)
          • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 17:11
            angazetka napisała:

            > Gratulacje :)

            Dzięki. :))
            • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 17:12
              I ja Tobie, Angazetka, znakomitego wyniku gratuluję, oczywiście.
        • siostra_bronte Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 17:27
          Chciałam być oryginalna :) W moje aktorskie typy kompletnie nie wierzyłam :)
      • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 16:32
        PEŁNA LISTA NAGRODZONYCH:

        FILM
        "Zniewolony. 12 Years a Slave"

        REŻYSER
        Alfonso Cuarón - "Grawitacja"

        AKTOR
        Matthew McConaughey - "Witaj w klubie"

        AKTORKA
        Cate Blanchett - "Blue Jasmine"

        AKTORKA DRUGOPLANOWA
        Lupita Nyong'o - "Zniewolony. 12 Years a Slave"


        AKTOR DRUGOPLANOWY
        Jared Leto - "Witaj w klubie"


        SCENARIUSZ ORYGINALNY
        Spike Jonze - "Ona"

        SCENARIUSZ ADAPTOWANY
        John Ridley - "Zniewolony. 12 Years a Slave"

        PIOSENKA
        "Let It Go" - "Kraina lodu"

        MUZYKA
        "Grawitacja"

        SCENOGRAFIA
        "Wielki Gatsby"

        MONTAŻ
        "Grawitacja"

        ZDJĘCIA
        "Grawitacja"


        MONTAŻ DŹWIĘKU
        "Grawitacja"

        DŹWIĘK
        "Grawitacja"

        FILM OBCOJĘZYCZNY
        "Wielkie piękno"

        DOKUMENT
        "20 Feet from Stardom"

        KRÓTKOMETRAŻOWY DOKUMENT
        "The Lady in Number 6"

        FILM KRÓTKOMETRAŻOWY
        "Helium"

        EFEKTY SPECJALNE
        "Grawitacja"

        ANIMACJA
        "Kraina lodu"

        KRÓTKOMETRAŻOWA ANIMACJA
        "Mr. Hublot"

        CHARAKTERYZACJA
        "Witaj w klubie"

        KOSTIUMY
        "Wielki Gatsby"


        Kraina Lodu (Frozen) Let it Go

        www.youtube.com/watch?v=f-nOjAXn5vM
        :)
        • angazetka Oglądałam na żywo 03.03.14, 17:10
          I powiem wam, że to świetna gala była. Bardzo dobra prowadząca, z fajnymi żartami i luzem. Przepiękna akcja robienia selfie i Brad Pitt rozdający talerzyki do pizzy (a potem wsuwający kawałek), zapadająca w pamięć mowa Jareta Leto, płacząca Lupita, radość całej ekipy "12 years" na koniec... Bawiłam się świetnie, nie czułam się senna, werdykt uważam za całkiem rozsądny. Takie Oscary to ja rozumiem.
          • pani_lovett Re: Oglądałam na żywo 03.03.14, 17:15
            O wspaniale! Dzięki Ci za tę elegancką relację.
            Szkoda, że nie dają w telewizji skrótowych relacji z gali.

            Jest tam gdzieś pod linkiem do daily mail zdjęcie Brada Pitta wcinającego pizzę na gali. :)
            I znów pięknie wyglądali z Angeliną.

          • gryfny Re: Oglądałem na żywo 03.03.14, 19:29
            "świetna gala była" ....dobrze napisane
            muzyczne Oscary:
            www.youtube.com/watch?v=moSFlvxnbgk
            www.youtube.com/watch?v=RQHDKQbvdto
            • pani_lovett Re: Oglądałem na żywo 04.03.14, 15:45
              Shenzou to jeden z moich ulubionych motywów "Grawitacji".
          • pepsic Oskarowe ploteczki 05.03.14, 20:41
            Angazetko, zapytam z czystej ciekawości, wiadomo, w jakim kontekście. Czy Woody Allen brał udział w gali, bo dziwna cisza zapadła, a przecież "Blue Jasmine (rewelacja nota bene) była nominowana w 3 kategoriach?
            • pani_lovett Re: Oskarowe ploteczki 05.03.14, 23:24
              Woody Allen nigdy nie chodzi na gale oscarowe; mówi o nich, że są "spędem snobów". ;)
              • siostra_bronte Re: Oskarowe ploteczki 06.03.14, 17:42
                Tak jest. Nie odbierał też osobiście swoich Oscarów. O ile się nie mylę pojawił się na gali tylko raz w 2002 r. przedstawiając montaż filmów o Nowym Jorku.
        • siostra_bronte Re: Oscary 14 rozdane :] 03.03.14, 17:28
          W sumie bez niespodzianek. Nuda :)
          • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane :] 05.03.14, 23:24
            siostra_bronte napisał(a):

            > W sumie bez niespodzianek.

            W sumie tak. ;)
      • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane kategoria: SUKNIE 03.03.14, 16:51
        www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2571620/Kelly-Osbourne-Giuliana-Rancic-Ireland-Baldwins-spirits-not-dampened-arrive-wet-carpet-drizzly-Oscars-fairytale-gowns.html
        Moje typy to: Charlize Theron, Cate Blanchett, Adamy Adams.
        • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane kategoria: SUKNIE 03.03.14, 17:08
          Suknia Anne Hathaway i szczęśliwy zdobywca Oscara Jared Leto.

          www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2572047/Jared-Leto-photobombs-Anne-Hathaway-Vanity-Fair-Oscars-party.html
        • angazetka Re: Oscary 14 rozdane kategoria: SUKNIE 03.03.14, 17:13
          Moja trójka najlepiej ubranych pań to: Sandra Bullock, Lupita Nyong'o i Olivia Wilde.
        • pepsic Re: Oscary 14 rozdane kategoria: SUKNIE 03.03.14, 18:14
          Pierwsze miejsce przyznaję Amy Adams za prostotę, grację i przepiękny granat. Drugie Oliwii Wilde (Trzynastce) za wytworną kreację ciążową w kolorze noir. Trzy wyróżnienia wędrują do kreacji około ślubnych: Naomi Watts, Marii Menelaos i Calisty Flockhart.
          • pani_lovett Re: Oscary 14 rozdane kategoria: SUKNIE 05.03.14, 18:36
            Maria Menounos - o tak! Śliczna suknia.
    • pani_lovett Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 03.03.14, 16:35
      u Ciebie?
      Niemożliwe, żebyś zapomniała o nas!??
      Daj jakiś znak.


      • grek.grek Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 03.03.14, 16:44
        jakoś początek marca zbiegł się z weekendem, może gdzieś wyjechała ?
        .
        • pani_lovett Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 03.03.14, 16:47
          Pocieszyłeś mnie troszkę.
          • siostra_bronte Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 03.03.14, 17:33
            Problemy techniczne?
            • pani_lovett Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 04.03.14, 15:47
              Oby tylko takie!

              Ale mogłaby dać znać z innego komputera!?
      • pepsic Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 04.03.14, 18:06
        Pewnie odpływ weny.
        • siostra_bronte Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 04.03.14, 18:50
          Trochę się denerwujemy, bo Mania tradycyjnie zakłada nowy wątek w pierwszych dniach miesiąca.
          • pepsic Re: Maniu, mam nadzieję, że wszytsko w porządku 04.03.14, 19:46
            Widziałam Manię na liście obecnych. Poczekajmy, nie dociekajmy:)
    • pepsic Co słychać w Ale Kino! 04.03.14, 19:57
      Wczoraj obejrzałam bodajże fińską produkcję pt. "Dziewczyna z fabryki zapałek", przygniatające, naturalistyczne, mało efektowne kino. Dzisiaj szykuje się wg zapowiedzi mocny dramat "Nasze dzieci", czyli po szwajcarsku o dziewczynie uwikłanej w rodzinę kolorową nie szczędzącą przemocy. Godz. 20:10.
      • pani_lovett Re: Co słychać w Ale Kino! 05.03.14, 18:27
        Ale ciekawe rzeczy w Ale Kino!

        I jakie wrażenie po projekcji "Naszych dzieci"?
        • pepsic Wczorajsze "Nasze dzieci" 05.03.14, 20:33
          Coś na kształt naszego rodzimego "Placu Zbawiciela", tyle że bez należytych emocji. Za bardzo rozwleczona fabuła i za słabo umotywowana kulminacyjna tragedia.

          Siostro, Erpa, oglądałyście może? A tak w ogóle, nie sądzicie, że w Ale Kino wreszcie drgnęło coś na plus w repertuarze?

          --
          Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! ~ Lech Kaczyński
          • pani_lovett Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 05.03.14, 23:26
            Dzięki. Może wkrótce ten film zawędruje i do TVPKultury, wtedy szerzej o nim porozmawiamy.
          • siostra_bronte Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 06.03.14, 17:29
            Niestety, nie oglądałam. Jakoś nie mam nastroju na takie ciężkie tematy.

            Drgnęło w Ale kino i to zdecydowanie. Od początku roku pokazali m.in. świetne "Moon" i "Moulin Rouge", poza tym "Rydwany ognia", filmy McQueena i Coenów i sporo innych ciekawych filmów, których nie udało mi się obejrzeć. A od przyszłego tygodnia "The killing". Można by obdzielić kilka innych kanałów.
            • pepsic Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 08.03.14, 18:27
              A ja to się lubię tak katować;)

              Ps. Dzisiaj cykl ze śp. pamięci P.S.Hofmanem. O 20:10 pozycja z kuriozalnym tytułem "Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz" . Ki diabeł?

              • siostra_bronte Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 08.03.14, 19:01
                Hehe :)

                Zauważyłam ten tyłuł. Obejrzałabym ze względu na Hoffmana, ale dzisiaj wieczorem nie dam rady.
                • pepsic Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 08.03.14, 19:24
                  Tymczasem trwa "Wątpliwość" z bardzo dobrą Meryl Streep. Kto wie, czy to nie jej rola życia.
                  • siostra_bronte Re: Wczorajsze "Nasze dzieci" 08.03.14, 22:28
                    To jedna z niewielu ról Meryl Streep, którą obejrzałam bez bólu. Lubię jej wczesne role, w "Manhattanie" i "Sprawie Kramerów".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Powiązane tematy
  • Najciekawsze
  • Aktywne