Gość: dżastina
IP: *.acn.waw.pl
07.04.02, 20:40
Obrzydliwa maruda!
Zasłania się jak wachlarzem pseudo etyką i zasadami, ale... kwasi cały czas...
wygłasza mowy, kazania, podsumowuje, wnioskuje, psioczy, obraża się, obraża
innych, marudzi, pompuje ego, spode łba toczy okiem. Oglądam tę dziewoję i
pytam się: na cholerę ona tam polazła skoro - podobno - na forsę cisnienia nie
ma ma, naczelnik ją wqrza, ryczy z tęsknoty za bliskimi, Sambo odszedł ... same
minusy. Kumpli z teamu też w niskim poważaniu. Konkurencje zawala, bo np. nie
chce jej się moczyć w bajorze, po kilku godzinach biegna z jajami polewana ze
szlaufa. Numer z wyjściem i zostaniem był cool - pani detektyw przejęła się
rolą KENijskiej wymiataczki.
Jeśli już w czworaku pokiblowała i stwierdziła, że "sorry, wrong number" to
niech wykona stamtąd wypad szybki. A przecież Mamoniowa mówiła, że "Nikt nas tu
pod pistoletem nie trzyma" ;-) Co prawda tam statek, tu domek... ale czas też
płynie.
Chamstwo z ust Zołzy i słoma z jej bota: "chwast", "pedał" (ukryta
homofobia?), "przypierd...", "zapierd.." "jaja wyrwać"; eeee nie musi od razu
mówić jak student Yale, ale prostactwo i zapędy mordobitne kwalifikują te pannę
do grupy pacjentów, których ona eliminuje jako ochroniarka. Swój do swego...
Zołza: po miesiący okazuje się, że kompletnie bez klasy, bez zasad (prócz chyba
jednej: "daję w zęby, więc jestem"), bez godności; gruba, ale... cholernie
cienka, "sumienie programu", które na razie dealuje demagogią, i pokazuje, że
wszystko i wszystkich ma w 4 literach.
Sambo miał dość - wskoczył na dach i wyszedł. Bez szumu.
Ona marudzi rozparta w fotelu.
Zwykła populistka, którą rajcują własne fochy.
pozdravki