Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 2 (vol. 52)

    • mozambique "Grand Budapest Hotel " 18.02.15, 09:19
      rez. Wenderson

      strraszna mam zagwozdkę tym filmem, bo obejrzalam oczywiscie i nie wiem co o nim myslec :)

      tym razem zapytam - a wy ? widzieli ? i co myślom ?

      bo ja myśle ze bardzo podobal mi sie aktorsko Fiennes , Goldblum, Bill Murray ale najbardziej Willem Dafoe ale tak poza tym to troszku zgłupiałąm bo nie wiedzialam za bardzo co oglądam , w koncu zaczelam powoli łaczyć jedno z drugim ale nie wiem czy mi dobrze stykło ?

      tym bardziej ze na napisach koncowych jest napis ze calosc jest inspirowana twórczością austriaka Stephana Zweiga , a ja mam jego biografie MArii Antoniny - rzeczywiście świetna .. ale przeparszam co ma co ma jedno do drugiego ?
      ktos mnie naprowadzi ?

      no ale za okrzyk " wy faszystowskie ospowate dupki!!!" to Fiennesa mozna zjeśc z kosteczkami :)))
      • grek.grek Re: "Grand Budapest Hotel " 18.02.15, 16:20
        mam zaznaczony na stronie z filmami, ale nie widziałem jeszcze, nie pomogę Ci ;]

        niestety, ciemnośc widzę, widze ciemność... nie potrafię odnieśc się do Twoich pytań.
        ale oczywiście ściskam za Ciebie kciuki, że niebawem, mimo wszysstko, uraczysz nad
        swoją recenzją tego filmu :}]
      • pepsic Re: "Grand Budapest Hotel " 18.02.15, 17:15
        Never.never kiedyś wspominał, ale się gdzieś zagubił.
      • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 18.02.15, 20:15
        Niestety też nie oglądałam filmu, ale w niedzielę odsłuchałam ścieżkę dźwiękową do "Grand Budapest Hotel" , o której znawcy muzyki filmowej piszą , że jest "szalona, kiczowata, fantazyjna" ... tak, jak film Wesa Andersona. ;)
        I nie do zastąpienia żadną inną.

        Desplat, którego muzyka złożyła się na sukces tego obrazu, jak piszą krytycy, wykreował fikcyjny, ale szalenie realistyczny folklor, posługując się bogatym instrumentarium , czego tu nie ma! Cymbały, organy kościelne,klawesyn, bałałajki, bębny i wiele innych!

        Całość , jak napisali Łukasz Waligórski i Mefisto na stronie muzykafilmowa.pl brzmi jak "jakiś bałkański barok w wykonaniu hrabiego Drakuli". ;)

        Desplat za ścieżkę dźwiękową do"Grand Budapest Hotel został w tym roku nominowany po raz kolejny do Oscara. Dodam rzecz ważną, kompozycja Despalata zdobyła już w tym roku nagrodę Grammy oraz nagrodę BAFTA!


        Zajmijcie zatem zajmijcie miejsca w muzycznym ekspresie do "Grand Budapest Hotel" ...


        08. Daylight Express to Lutz
        www.youtube.com/watch?v=sqKrsGD2Nqw

        Tylko Mozambique wie, kim jest tajemniczy pan Moustafa!?

        03 Mr Moustafa
        www.youtube.com/watch?v=EgSdTfRW6P8


        Zwróćcie uwagę, na organy i niesamowite bębny. I jeszcze na chór, od którego śpiewu można dostać gęsiej skórki ... ;)

        27 Canto at Gabelmeister's Peak
        www.youtube.com/watch?v=nEk0hR8g_ck
        A teraz trzymajcie się mocno w fotelu, bo nóżki same będą tańczyć! ;)

        Na podstawie utworu rosyjskiego kompozytora Michaiła Glinki (1804 -1857) - Kamarinskaja (Rosyjskie Scherzo).
        31. Kamarinskaya, Osipov State Russian Folk Orchestra, Vitaly Gnutov
        www.youtube.com/watch?v=RMvFfv1puvE

        PS 1. Kamarinskaja to bardzo szybki, rosyjski taniec ludowy w takcie 2/4, o charakterze improwizacyjnym.
        PS 2. Prapradziadem Michaiła, jak podaje wikipedia, był polski szlachcic z rodu Glinków herbu Trzaska .

        A teraz trzymajcie się jeszcze bardziej poręczy fotelu. ;)

        32 Traditional Arrangement 'Moonshine' (popularna ludowa rosyjska piosenka "Świeci księżyc" , ros. "Светит меcяц")



        Na koniec coś w klimacie alpejskim, pierwszy utwór z płyty:

        01. s'Rothe-Zäuerli (Öse Schuppel)
        www.youtube.com/watch?v=GMlA6uCcatM

        Zaczęliśmy od największego faworyta w kategorii muzyka...

        W tym roku francuski kompozytor jest podwójnie nominowany do Oscara, drugą nominację dostał za "The Imitation Game".
        cdn.
        • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 -to 18.02.15, 20:18
          Niestety też nie oglądałam filmu, ale w niedzielę odsłuchałam ścieżkę dźwiękową do "Grand Budapest Hotel" , o której znawcy muzyki filmowej piszą , że jest "szalona, kiczowata, fantazyjna" ... tak, jak film Wesa Andersona. ;)
          I nie do zastąpienia żadną inną.

          Desplat, którego muzyka złożyła się na sukces tego obrazu, jak piszą krytycy, wykreował fikcyjny, ale szalenie realistyczny folklor, posługując się bogatym instrumentarium , czego tu nie ma! Cymbały, organy kościelne,klawesyn, bałałajki, bębny i wiele innych!

          Całość , jak napisali Łukasz Waligórski i Mefisto na stronie muzykafilmowa.pl brzmi jak "jakiś bałkański barok w wykonaniu hrabiego Drakuli". ;)

          Desplat za ścieżkę dźwiękową do"Grand Budapest Hotel został w tym roku nominowany po raz kolejny do Oscara. Dodam rzecz ważną, kompozycja Despalata zdobyła już w tym roku nagrodę Grammy oraz nagrodę BAFTA!


          Zajmijcie zatem zajmijcie miejsca w muzycznym ekspresie do "Grand Budapest Hotel" ...


          08. Daylight Express to Lutz
          www.youtube.com/watch?v=sqKrsGD2Nqw

          Tylko Mozambique wie, kim jest tajemniczy pan Moustafa!?

          03 Mr Moustafa
          www.youtube.com/watch?v=EgSdTfRW6P8


          Zwróćcie uwagę, na organy i niesamowite bębny. I jeszcze na chór, od którego śpiewu można dostać gęsiej skórki ... ;)

          27 Canto at Gabelmeister's Peak
          www.youtube.com/watch?v=nEk0hR8g_ck
          A teraz trzymajcie się mocno w fotelu, bo nóżki same będą tańczyć! ;)

          Na podstawie utworu rosyjskiego kompozytora Michaiła Glinki (1804 -1857) - Kamarinskaja (Rosyjskie Scherzo).
          31. Kamarinskaya, Osipov State Russian Folk Orchestra, Vitaly Gnutov
          www.youtube.com/watch?v=RMvFfv1puvE

          PS 1. Kamarinskaja to bardzo szybki, rosyjski taniec ludowy w takcie 2/4, o charakterze improwizacyjnym.
          PS 2. Prapradziadem Michaiła, jak podaje wikipedia, był polski szlachcic z rodu Glinków herbu Trzaska .

          A teraz trzymajcie się jeszcze bardziej poręczy fotelu. ;)

          32 Traditional Arrangement 'Moonshine' (popularna ludowa rosyjska piosenka "Świeci księżyc" , ros. "Светит меcяц")
          www.youtube.com/watch?v=vc8Lc01DTX0

          Na koniec coś w klimacie alpejskim, pierwszy utwór z płyty:

          01. s'Rothe-Zäuerli (Öse Schuppel)
          www.youtube.com/watch?v=GMlA6uCcatM

          Zaczęliśmy od największego faworyta w kategorii muzyka...

          W tym roku francuski kompozytor jest podwójnie nominowany do Oscara, drugą nominację dostał za "The Imitation Game".
          cdn.
        • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 18.02.15, 20:19
          Ożeż!


          A teraz trzymajcie się jeszcze bardziej poręczy fotela. ;)

          www.youtube.com/watch?v=vc8Lc01DTX0
          32 Traditional Arrangement 'Moonshine' (popularna ludowa rosyjska piosenka "Świeci księżyc" , ros. "Светит меcяц")
        • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 18.02.15, 20:28
          Mnie się szalenie podoba ta muzyka, bardzo zachęca do obejrzenia filmu. :)
        • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 18.02.15, 22:04
          PS
          Utwór "s'Rothe-Zäuerli" napisany i skomponowany został przez Ruedi Roth i Wernera Roth,
          a wykonuje go szwajcarski zespół Öse Schuppel.
          • mozambique Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 19.02.15, 09:55

            JA tylko wam ,podam , tak dla zaostrzenia smaku, obsadę :)

            Ralph Fiennes jako Pan Gustave H.- i jego krzyk "wy faszystowskie ospowate dupki:)) oczywiscie

            Tony Revolori jako Zero Moustafa - mlody , nieznany chłopaczek

            F. Murray Abraham jako Pan Moustafa - wciaz go widze jako Salieriego z "Amadeusza"

            Adrien Brody jako Dmitri Desgoffe-und-Taxis

            Willem Dafoe jako J.G. Jopling ( w takiej chcarkteryzacji go jeszce nie widzieliście:)

            Edward Norton jako Inspektor Henckels

            Saoirse Ronan jako Agatha - śliczna i niewinna jak zawsze

            Jude Law jako Młody pisarz

            Mathieu Amalric jako Serge X. - ten z "Wenus w futrze"

            Tilda Swinton jako Madame D. - osobiscie stawiam kawe temu kto Tilde tu rozpozna :)

            Harvey Keitel jako Ludwig

            Bill Murray jako Pan Ivan - krotko na ekranie ale konkretnie , z miną zaspanego spaniela, jak zawsze

            Jason Schwartzman jako Pan Jean


            Owen Wilson jako Pan Chuck

            Tom Wilkinson

            Léa Seydoux - modna ostatnia mloda francuska bardzo łądna aktorka, nowa dziewczyna BOnda - tu akurat jest łądna alternatywnie :)

            Smacznego !!!!!!!!!!!

            ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
            ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
            ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
            • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 19.02.15, 22:59
              Właśnie, brzmi smakowicie! :)
            • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" trailer 20.02.15, 00:35
              Dla zaostrzenia apetytu ...

              www.youtube.com/watch?v=1Fg5iWmQjwk
              Utwór, który słychać na początku trailera to Koncert na lutnię Antonio Vivaldiego (utwór nr 7 na ścieżce dźwiękowej).


              www.youtube.com/watch?v=u3emEpSZ6ww
        • grek.grek Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 2015 19.02.15, 16:17
          toz to cała kolekcja, dzięki Barbasiu :]

          "Daylight" ewidentnie rosyjskie rytmy, nawet jest bałałajka-like fragment :]
          "Moustafa" - tutaj pianinko i chyba nawet greckie rytmy w tle od połowy ? albo bałkańskie. a może to jedno i to samo..? ;]

          "Canto" - chóry cerkwiowie, a potem solista się włącza, dobre. efektownie poszatkowane na odcinki". od 3 min bębny i marszobieg, przyspieszenie i nagłośnienie poprzednich motywów, organy i chyba fortepian na chwilę. znów dobre :}

          "Carlos Chavez" - o, oryginalny występ orkiestry. to brzmi. zmiany nastrojów, dramaturgia, a zaraz potem rozbiegane zaaferowanie, stonowanie i klimat z krótkimi wstawkami burzy i naporu w dalekim tle ;]

          "Moonshine" - dynamiczne ukulele na otwarcie ? :]] kozaczoka czas zacząć, hehe. bałkańsko-rosyjsko-grecka atmosfera, i cały chór szaleje, jakieś zawijasy, muzyczne esy floresy. rzeczywiście, fotel się rzucił do tańcowania, rozpaczliwie próbuję utrzymać równowagę :]]
          • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 20.02.15, 00:41
            Dzięki Greku na wszystkie interpretacje muzyczne! :))

            > "Daylight" ewidentnie rosyjskie rytmy, nawet jest bałałajka-like fragment :]
            I jak świetnie słychać tu dźwięk pociągu, parowozu? zmierzającego do Lutz!

            "Carlos Chavez" ???????

            > "Moonshine" - dynamiczne ukulele na otwarcie ? :]]
            Bałałajka! ;))

            >kozaczoka czas zacząć, hehe.
            To samo myślę, hehe!

            > rzeczywiście, fotel się rzucił do tańcowania, rozpaczliwie p
            > róbuję utrzymać równowagę :]]

            Hahaha! :)
            • grek.grek Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 20.02.15, 14:18
              yes ! :] wspaniałe.

              yes ! :]]

              haha :]

              Barbasiu, jakim cudem udaje Ci się wprawiać martwe przedmioty w szalony taniec ?! :]]
              • pani_lovett Re: "Grand Budapest Hotel" muzyka OSCARY 21.02.15, 21:23

                > Barbasiu, jakim cudem udaje Ci się wprawiać martwe przedmioty w szalony taniec
                > ?! :]]

                To nie ja, to muzyka tak działa. :)
      • maniaczytania GBH - Ja, ja, ja oglądałam ;) 19.02.15, 21:16
        i też nie wiem, co myśleć, bo ... to chyba jednak nie jest moja bajka. Film udziwniony, przerysowany, chwilami nudny. Cała 'plejada' gwiazd, ale chyba nie do końca wykorzystana.
        Muzyka na mnie szczególnego wrażenia nie wywarła. Podobały mi się za to plastyczne, cukierkowe chwilami ujęcia - to film ładny wizualnie. Jest kilka naprawdę fajnych scen, ale ogólnie, to ja już za bardzo nie pamiętam go dokładnie, a przecież widziałam niedawno. Znaczy się nie wywarł wielkiego wrażenia i filmem życia mego nie zostanie raczej ;)

        A tak w skrócie wielkim, to historia ma się tak - pewien pisarz napisał powieść "GBH" i ją opowiada. Jak to bywał za młodu w pewnym podupadłym hotelu w Żubrowce (to taki tajemniczy kraj, gdzieś na wschodzie ;)) i tam spotkał pana Mustafę - właściciela hotelu, niegdyś boya hotelowego. I potem jest historia, którą opowiada były boy - jak to zaczął pracę w hotelu, w którym konsjerżem, legendarnym, był Ralph Fiennes (mieszam imiona z aktorami, bo niektórych nie zapamiętałam ;) ). I potem jest mała intryga kryminalna, związana z zaginięciem obrazu + trochę nietypowa historia miłosna.
        Dobre były sceny w pociągu plus więzienne. Kilka było lekko, hmm, zbyt dosadnych? No nie wiem, ale ogólnie jestem po seansie 'wstrząśnięta i zmieszana', że się ten film znalazł w tych nominowanych Oscarowo do najlepszego filmu ...
        • maniaczytania Re: GBH - Ja, ja, ja oglądałam ;) 19.02.15, 21:17
          aaa, jeśli chodzi o aktorów, to ja bym wyróżniła na pewno Edwarda Nortona, H. Keitela, W. Defoe i tego, który grał boya za młodu.
        • pani_lovett Re: GBH - Ja, ja, ja oglądałam ;) 19.02.15, 23:02
          maniaczytania napisała:

          O! Dzięki za opis fabuły! :)

          >w Żubrowce

          Brzmi swojsko, he,he! :)
        • grek.grek Re: GBH - Ja, ja, ja oglądałam ;) 20.02.15, 14:22
          zamierzenie albo nie, jest to recenzja intygująca, Maniu :]

          wahasz się, jak widzę, przy ocenie... może coś w tym jest, że każdy film należałoby
          oceniać dopiero po drugim obejrzeniu ? :] czyżbym jednak wyczuwał, że póki co, na drugi
          seans trudno będzie Cię namówić ?

          może ta nominacja to kwestia włąsnie przepychu wizualnego i udziwnienia, które znalazły swoich
          amatorów wśród tzw. akademików ?
          • maniaczytania Re: GBH - Ja, ja, ja oglądałam ;) 20.02.15, 19:35
            :)

            hmm, może i tak, ale są przecież takie filmy, w których się człowiek zakochuje od pierwszego wejrzenia :) Na razi na powtórkę nie mam chęci, ale ponieważ mam to na dvd, pewnie kiedyś się zdarzy ;)

            no właśnie nie wiem, skąd ta nominacja i w ogóle mam wrażenie, że tegoroczne filmy nominowane do głównej nagrody to za bardzo dobre nie są (chociaż większości nie oglądałam, ale czytam recenzje, które są niezbyt przychylne oględnie pisząc). Poza "Whiplashem", który jest naprawdę znakomitym filmem i szkoda, że pewnie tej nagrody nie zgarnie ...
    • pepsic "Niewinność" w Ale Kino 22:40 18.02.15, 17:32
      Dramat sensacyjny powtarzany co rusz i temat mocno wyeksploatowany na ekranie, tym razem w wersji czeskiej. Młodociana pacjentka zawiedziona w uczuciach oskarża lekarza o molestowanie seksualne. A teraz uwaga, zamiast komentarza będzie krótki spojler. Niespodziewany zwrot akcji burzy układankę, jak domek z kart, a pana doctora dosięga przewrotna sprawiedliwość, niczym Al'a Capone. Jak na Hrebejka przystało mogło być lepiej, ale nie ma co wybrzydzać w zalewie tandetnej i populistycznej papki.
      Oglądałyście dziewczyny? I przy okazji, Maniu, jak oceniasz repertuar Ale kino?
      • siostra_bronte Re: "Niewinność" w Ale Kino 22:40 18.02.15, 17:49
        Oglądałam jakiś czas temu, z braku innych atrakcji. Dało się obejrzeć, zwrot akcji faktycznie zaskakujący. Chociaż zakończenie mocno naciągnięte. Uwaga, spojler! Skąd ta babka wiedziała, że kochanek będzie ją dusił? Jego zachowanie było zbyt gwałtowne, nawet mimo jej prowokacyjnego zachowania.
        • pepsic Re: "Niewinność" w Ale Kino 22:40 18.02.15, 18:03
          Mi się wydaje, że szwagierka nie planowała zemsty i nie ma mowy o premedytacji. To był czysty zbieg okoliczności, że za jej samobója doktorka wsadzili za kratki.
          • siostra_bronte Re: "Niewinność" w Ale Kino 22:40 18.02.15, 18:10
            Moim zdaniem to było zaplanowane z jej strony. Widać, że ewidentnie prowokowała doktorka, czekając, aż jej przyłoży. Ale może się mylę?
            • pepsic Re: "Niewinność" w Ale Kino 22:40 18.02.15, 18:14
              Taka myśl nawet nie przeszła mi przez głowę, a teraz..., kto wie, wydaje się całkiem prawdopodobna.
      • maniaczytania Ale Kino 19.02.15, 21:24
        pepsic napisała:

        > I przy okazji, Maniu, jak oceniasz repertuar Ale kino?

        Pepsic - oceniam go bardzo dobrze! Co prawda, nie za często mam czas, żeby oglądać filmy, ale to tam właśnie nadrobiłam "Była sobie dziewczyna" (dochodzę do wniosku, że to jest naprawdę świetny film, bo choć w tym wątku został wspomniany już chyba po raz czwarty, to za każdym razem wywołuje falę komentarzy - czyli wzbudza emocje!) i tam obejrzałam sobie z olbrzymią przyjemnością czteroodcinkowy (każdy miał czas mniej więcej filmu pełnometrażowego) serial - właściwie 4 sezon kryminalnego serialu brytyjskiego "Vera" ze znakomitą Brendą Blethyn w roli tytułowej.
        • pepsic Re: Ale Kino 20.02.15, 21:13
          "Vera" i owszem ma fajny klimacik sensacyjno-dramatyczny, ale mało ogarnięta bohaterka jakoś mnie nie zachęca.
    • mozambique Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 19.02.15, 11:15
      tak tak prosze panstwa , w niedzele z kilka OScarów zdobedzie na pewno

      scenariusz oparty na sztuce teatralnej i to widac - bardzo gesta drama rodzinna rozpisana na kilka postaci , jeden duszny dom w upalnej , pustej i zakurzonej OKlahomie i mistrzowskei aktorstwo

      Malzenstwo w dojrzałym wieku ( Meryl Streep i Sam Shepard) mieskza sobie spokojnie w duzym domostwie w Osage, maja 3 córki , z któcyh dwie juz dawna "na swoim" ( Julia Roberts i Juliette Lewis) a jedna zostaal z rodzicami i rodziny nie zalożyła ( Julianna Nicholson) .
      No moze nie tak spokojnie - MEryl do dawna choruej na raka jamy ustnej , ma cylkiczne terapie, potzrebuje pomocy , bierze silne leki wiec jej mąz , poeta na emeryturze, zatrudnia jej do pomocy na stale pielegniarke, kucharke i gosposie w jednym , indianke. PO przekazaniu jej żóny pod opieke nagle znika, wychodzi z domu i nie wraca. Meryl wiec zaiadamai córki ze tatus zniknął i cos niedobrego sie dzieje, córki wiec zjezdzają do upalnego OSage sparwe wyjasnic.

      Zjezdza zaniedbana, nieumalwoana i siwiejąc Julia Roberts z mezem, wykłądowca na uczelni Ewanem Gregorem i nastoletnią córką (ta dziewczynka znaną z MAŁEJ MISS) .
      Zjezdza tez z czerowną corvettą z Florydy mlodsza córka JUleitte Lewis z narzeczonym ( Dermot Mulroney) pewnym siebei przystojaniekim po 3 rozwodach .
      Zjeżdża siostra MEryl - ciocia Mattie z męzem ( Chris Cooper, jak zawsze dobry i uczciwy) i troche niwydarzonym synem CHarlesem - Benedit Cumberbatch niewydarzony !!!!!!!!!!!!!!!!- potwornie niesmiałym , wycofanym , jaąkającym się nieudacznikiem , ktory boi sie w twoarzystwie odezwać a ktory w tajemnicy przed wsyztskim kocha najmlodsza córke MEryl - tę co jest na miejscu . Młodzi w ogoel bardzo sie kochają i cieprią bo przeciez są kuzynostwem wiec nie mogą nic więcej.

      POlicja poszukuje zaginiętego tatusia a cala rodzian na razei zasiada do posiłku, w ktorym rej wodzi Meryl.
      No co ta Meryl robi z tej roli to jest mistrzostwo siwata - jej "matka" to bardzo cierpiaca z powodu raka, uzalenioan od leków p/bólowych iinych jeszcze , struta, sfrustowana, stara, łysa i brzydla kobieta . DO tego złośliwa, cyniczna, nieźle popijająca dla zabicia bólu , bezczelna, wymagająca , upierdliwa i gelboko nieszczesliwa baba. POd nieoebcnosc znikniętego męża nie kontroluje swego zachwoania w ogóle i jedzie po calości, w dodoatku z nieodłącznym petem w ustach ( a ma raka jamy ustnej !) .
      W czasei pieorwszego posiłku szybko i sprawnie w ciagu kilku minut z uroczym usmiechem wbija rodzinke w szpary podłogi :
      - po minucie bezblednie rozpoznaje ze Roberts i McGregor są w separacji (przystojny pan profesor w okularach polubił romanse ze studentkami) co z usmiechem wytyka zaniedbanej Julii
      - widzi ze ich nastoletnia córka stzrela oczkami tu i ówdzie i jest dziwnie podekscytowana przytojanikiem Mulroneyem weiec oczywiscie zaczyna rozmowe o jego 3 bylych żonach, zapewne kolejno wymienanych na mlodsze
      - gdy zdenerowana Juliette Lewis probuje pzrerwac te tyrade usadza ją tekstem " nie martw sie , ty sie dopiero ZACZYNASZ starzeć"
      - gdy Benedict , chche jakos sytuacje uspokoic , przerwac to i cos powiedziec Meryl wyglasza z bezbrzeżnym zdiziweniem " Patrzcie !! TO MÓWI!!!" ( w jej ustach "IT TALKS!!!" brzmi jak ciachnięcie brzytwą a wiadomo ze to z Frankensteina)
      i tak rozkręca sie rodzinny obiad.
      MEryl coraz bardziej szaleje , efekty ucpanai sie lekami wyraźnie widac, Julia sie wkurza, wybucha potezna awantura z rozbitym talerzami na scianahc włącznie.

      MOzna sobei wyobrazioc jak to sie musi potoczyć, tym bardziej ze policaj zawiadamai rodzine ,ze nad jeziorem znaleziono zwłoki ojca, córki musza je zidentyfikowac, MEryl szaleje i spazmuje i styuacja sie komplikuje - co dalej z domem, z chorą matką, co z testamentem ?.
      Najmlodsza córka wyraznei mówi ze jzu ma dosyc bycia jedyną opoką matki, ze w koncu czas na jej szceszcie i ze wyjedzie z Osage z Benedictem. Ze nie istotne jest ich pokrewienstwo bo i tak dzieci miec nie mogą bo rok wczesniej miala nowotwór macicy i wszystko jzu pozamiatane. Noo i robi sie smutno.
      Julia czuje sie odpowiedzialna za uzalenienie matki , bo jak sie okazuej , takie nalogi juz miewala wczesniej ale nigdy w takim nasileniu, a w dodatku jej wlasne malzenstwo jet naprawde w rozsypce i klops.
      Lewis za to ma nadzieje na zostanie luksuwową zoną Mulroneya i olewa upalną i suchą Oklahomę. TYlko probelm jeden jest - indianka po nocy zauwaza Mulroneya jak popala jointy z 14-latką i zaczyna ją dosc niewyględnie macać a jej sie to podoba.

      Do tego okazuje sie ze, z testamentu nici , bo Meryl ogalsza ze jej mąż USTNIE przekazal caly majątej wlasnie jej , żonie, a nie córkom a one chyab nie bedą miały nic naprzeciwko. COrki chyab jednak mają ale żadna nic nie mówi....
      A dodoatku wychodzi na jaw ze kochany ojciec od wielu lat byl alkoholikiem w cug udawał sie łątwo .

      To dopiero zaczynek tego wsyztskeigo co sie w tym OSage dzieje - styuacja tak sie zagęszca ze mozna siekiere powiesic , upał coraz większy, wzajemne pretensje rosną i pączkują , zadawnione , zapomniane złości wracają pełną parą, kobiety juz sie nei kontrolują , faceci kolejno dostają po gębach albo wsiadaja w samochody i jadą hajłejem w dal , nawet spokojny CHris Cooper robi zonie - Cioci MAttie - awanturę ze od dziecka szykanuje wlasnego wycofanego syna i ma z tym skonczyc albo on od niej odejdzie ( bo Benedict jest utalentowany muzycznie, pieknii gra wszystkim na pianinie co jego matula kwituje "E! LIberace! co ty robisz") i tak dalej ...
      Dialogi wrezc kipią od inteligenych zlosliwosci , wszedzie wbijanych wszystkim szpil, wzajemenj niecheci ale chyab podszytej miloscią ,
      cytaty tez są niezłe :
      JUlia jadac samochodem pzrzez to pustkowie "Co za bęcwał obejrzał tę pustą patelnię i wbił tu flagę? [...]"
      Meryl do córki ; "Kobiety są piękne, gdy są młode. Potem już nie"
      Meryl " Co to za przyjęcie, gdy nikt niczego nie rozleje? [...]
      Mc Gregor do córki migdalacej sie po nocy ze starszym facetem " MAsz dopeiro 14 lat !!!_" a ona " A Ty lubisz tylko troche starsze !"

      i tak dalej

      ale ...jakby tego wszystkeigo jest juz za duzo -
      w tej calej opowiesci jest jzu tyle tragedii i problemów zej jzu wiecej chyba nie mozna - mamy dwa nowotwory , bezpłodnośc, alkoholizm, uzalenenie od leków, zdrady, rozwody, pedofilię, jest znecanei sie fizyczne i psychiczne nad dziecmi, jest kazirodztwo, nawet - jak w Dynastii - jest nagle odkryty dorosły syn, jest nienawisc matczyna, córczyna, siostrzana, jest w koncu samobojstwo.
      Scenraiusz jest zgrabny i ścisle, dobrze utkany , ma swietny tajming, aktorzy są swietni i kazdy ma pare soczystych scen do zagrania , ale prowadzi to do tego ze jak z ekranu znika Meryl i na scenę wchodzi ktios inny to wiadomo ze zaraz bedzie solidne trzepnięcie łopatą w łeb widza , a jak jzu on zniknie i wejdzi inna postac , to po to zeby objawic jakąs mrozącą krew w zyłach tajemnice rodzinną , przy ktorej zabłocone gównem gumiaki znalezione pod choinką w dziecinstwie ( zamiast wymarzonych nowiutkich kowbojek) są tylko banałem. A potem znowu pojawia sie Meryl i mamy oszałąmiajaącą scenę, gdy opowiada jak to w dzieicnstiwie byla walona mlotkiem w glowe przez aktualnego gacha swej matki. AKzdy aktor jest swiadomy z kim gra w tym filmei i naturlanie stara sie go "przeskoczyc" warszattem. Na szczęscie szarży tu nie ma .

      To troche tak jakby pojsc do francuskeij restauracji i zamówic po porcji z kazdego wymyslengo krolewskeigo dania. I potem to zjeść.- Homar, foigra, trufle , slimaki, krwetki krolewskei, itd MOzna ? mozna, Warto ? warto, ale troszke jakby za duzo i na nastepny talerz patzry sie hhhm , z zawachaniem.

      Meryl ma murowanego OScara, Julia tez duze szanse ( ich duet przy stole z jedzeniem suma jest nie do opisania)

      Film jest wysmienity tylko nie wiem co za debil w boxoffice nazwał go komedią rodzinną??
      • grek.grek Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 19.02.15, 16:41
        dzięki za świetny opis :]

        na ile to jest kino, a na ile teatr, wg Ciebie ? :]

        waga cięzka, Streep vs Roberts, bez dwóch zdań.
        trudno się oderwać od mysli, że to nie jest brytyjski film, tylko amerykański i nie brytyjski autor kłuje tymi
        dialogami i sytuacjami, a jednak Yankee, i amerykańska aktorka tak pierwszoligowo interpretuje te teksty ? przyznaj się, Mozambique :]

        idealnym zwieńczeniem by było zejście się Benedicta Niewydarzonego z panną Nicholson, jako dowód na istnienie w tej dżungli prawdziwego uczucia powstałego na bazie integracji wyobcowanych dusz.

        tak opisałaś zionącą jadem i złośliwością Meryl, że aż się człowiek rwie, żeby zobaczyć ten film, hehe.

        w istocie bardziej tu zalatuje groteską i dramatem niż komedią.
        ale polscy dystrybutorzy na takie rzeczy nie zwracają uwagi, uznali zapewne,że
        "komedia z Julią Roberts" sprzeda się lepiej, a jak widz kupi bilet i się rozczaruje, że jednak
        śmiesznie nie jest, to i tak nie będzie mógł zażadać zwrotu.




        • siostra_bronte Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 19.02.15, 17:09
          Recenzja jak zwykle u Mozambique sugestywna :) Tylko nieśmiało wspomnę, że "Sierpień..." był już nominowany do Oscarów w ub. r.
          • mozambique Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 08:47
            a to tak mozna ?

            gdzie sslyszalam ze mozna nominowac film tylko w jednej imprezie i to taki , ktory mial premiere w wlasnie w roku OScarowym
            czyzby bylo inaczej ?

            no bo troche niesprawiedliwe
            • siostra_bronte Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 15:45
              Nie, "Sierpień.." był nominowany tylko w ub.r. , bo to przecież film z 2013 r.
        • mozambique Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 09:14
          dzięki za świetny opis :]
          >
          > na ile to jest kino, a na ile teatr, wg Ciebie ? :]

          to ze calosc jset silnie umiejscowiona w teatrze widac juz od pierwszych minut , zarowno po zaplanwoaniu akcji ( kilka wyrazistych postaci, kazda z tajemnicą , jedno ciasne , ciemne i duszne pomieszcenie) jak i konstrukcji scenariusza - wyrazne są poszczegolne "sceny" poswiecowne poszczegolnym postaciom, doskonale rozplanowane , jest typowy teatralny rytm scen, i choc wszyscy tu gadaja o tej upiornej pustyni za oknami to jej walsciwie nie ma, akcja poza dom niemal nie wychodzi a przestrzenie Oklahomy stanowią tylko niezbedny malowniczy pzrerywnik miedzy scenami zeby jzu widz sie juz calkowicie nie zatkał tym tempem ( w teatrze w tym momencei jet wyciemnienie na zmiane dekoracji :) .

          Ale to jest film w 1000%

          tak sobei pomyslalam jakby to zrobil jakis europejczyk , np POlanski , specjalista od teatru w kinie?z europejskimi aktorami?. Przeciez jego RZEŹ jest wyraznie teatrem przed kamerą . Tak sobei mysle ze z jego podejsicem do tematu odkrywnaiu w czlowieku tego co najwstydliwsze film bylby na pewno spokojniejszy jesli chodzi o tempo , rozkrecalby sie powoli ale systematycznie, na pewno byłby cichszy ale mialby sobei cos z thrillera - taki doskonale wyczuwlany pod skórą niepokój - ze zaraz zaraz cos tu wybuchnie bo musi wybuchnąc. A po tym wybuchu zostaną tylko zgliszcza .

          albo gdyby to wzial ten Duńczyk co zrobił przejmuejące FESTEN stylem DOGMY , to byloby po prostu straszne, naparwde straszne opowiadanie.

          CIekawe by to było tak porównac , tym bardziej ze pewnie w europejskim wydaniu jednak nicią przewodnia calej akcji byłaby jedna, gora dwie z tych odkrytych rodzinnych tragedii i one stanowiłyby tą osnowę całości . TYm bardziej bylyby thrillerowate.
          W wersji amerykanskiej mamy troche styl gore - wszystkeigo duzo a bedzie jeszce wiecej.
          >
          > waga cięzka, Streep vs Roberts, bez dwóch zdań.
          > trudno się oderwać od mysli, że to nie jest brytyjski film, tylko amerykański i
          > nie brytyjski autor kłuje tymi
          > dialogami i sytuacjami, a jednak Yankee, i amerykańska aktorka tak pierwszoligo
          > wo interpretuje te teksty ? przyznaj się, Mozambique :]

          oczywiscie cos w tym jest . jak czytam do ról MEryl i Julii wczensiej planowano Judi Dench i Nicole Kidman - jak uwielbiam Dench to jednak nie widze jej w roli tak ucpanej i tak okrtunej kobiety , a Kidman to jzu manekin a nie aktorka .
          Zreszta autor sztuki i jednoczesnie scenariusza wyraznei zazyczyl sobei amerykanskich aktorek .
          >
          > i>
          > w istocie bardziej tu zalatuje groteską i dramatem niż komedią.
          > ale polscy dystrybutorzy na takie rzeczy nie zwracają uwagi, uznali zapewne,że
          > "komedia z Julią Roberts" sprzeda się lepiej, a jak widz kupi bilet i się rozcz
          > aruje, że jednak
          > śmiesznie nie jest, to i tak nie będzie mógł zażadać zwrotu.

          wiesz - okazuje sie ze do roli playboya z Florydy brano pod uwage Jima Carreya !!!!!!!!!! no ja cię proszę !
          >
          >
          • grek.grek Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 14:31
            jesli w pewien sposób widać teatralny rys, który daje przestrzeń i powietrze dla efektownych dialogów i bon motów,a jednak nadal jest to film, i to w "1000 %", to czegóż więcej wymagać ? :]

            no to jest fakt ciekawa myśl. jakby tak dosypać czarnego pieprzu ? tylko czy dałoby się to pociągnąć na tych samych sytuacjach i bohaterach w ten sposób zarysowanych co w oryginale ?

            Judi Dench zapewne umie zagrać wszystko :]]
            a do tego, wszyscy czekają na Oscara dla Streep i zdaje się, ze w tym roku nie za bardzo ma
            ona z kim przegrać. poza tym, gdzieś są granice rozciągania dysproporcji między ilością nominacji, a wygranych statui.

            o, a wiesz że to mógłby być dobry pomysł... JIm Carey ma świetny warsztat. Kaufmanna u Formana zagrał jak z nut, tego playboya też mógłby interesująco rozpiąc między playboyowatością, a jakimś rysem delikatności albo dramatyzmu. chyba, że chodzi Ci o... o urodę ? ;]]
            • siostra_bronte Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 15:50
              Coście się tak uparli. Streep jest nominowana za rolę drugoplanową w "Tajemnicach lasu"!!
          • pepsic Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 21:30
            O, widzę że minutę wczesnej zawarłam w pigułce mniej więcej to samo:)
        • pepsic Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 21:26
          Patrząc z dystansu tak sobie dumam, że Yankesom brakuje dobrej ręki do dramatów obyczajowych. W tym przypadku zbyt temperamentnie przegięli i postawili na brawurę. Skandynawowie, Anglicy to inna pólka, eh rozmarzyłam się.

          Spojler!
          Pan Benedict nie mógł sie zejść z rzeczoną panną, choć o ile pamiętam, jeszcze w filmie tego nie wie. Z drugiej strony jestem spokojna o Twoje błogosławieństwo, co wiemy z pewnego filmu. Nie podam tytułu, bo nie chcę do końca spolerować.
      • pepsic Re: Sierpien w hrabstwie OSage!! na C+ 20.02.15, 20:23
        Chciałam tylko przypomnieć, że o "Sierpniu w..." już było, równo rok temu. O tu:
        Najśmieszniejsze jest to, że nie pamiętam, czy zdobyło statuetki:)
    • grek.grek "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 13:44
      trudne losy imigrantki poszukującej swojego miejsca pod słońcem.

      Li Mei [znakomita rola Lu Huang, a dlaczego tak sądzę - jesli pozwolicie, powiem na końcu tego streszczenia] mieszka w górskiej małej wiosce, ofk w Chinach. Matka codziennie wali tasakiem w jakieś zielsko, a ojciec grzebie po śmietnisku i co znajdzie, to próbuje sprzedać za jakieś grosze. Li Mei im pomaga, ale w istocie ma dość tego pie,prznika.

      POjawiają się chłopaki. Jeden to młodociany paser, który imponuje jej tym że ma skuter, IPada i markowe dżinsy. Czasami zagrają w bilard, czasami gdzieś pojadą. Paser chwali się jej znajomościami i tym, że jakiś ważniak powiedział do niego "spadaj !" ;] Drugi to kierowca cięzarówki, który w miejscowym barze pod chmurką zatrzymuje się, żeby zjeść makaron z wkładką. CIęzarowiec [z postury i zawodu] zabiera ją do kina w mieście nieopodal.

      obaj chcą od niej tego samego. Paser próbuje metodami pokojowymi, ale ona odmawia, wieć on rzuca "No to po co ja mam się z tobą zadawać ?", a ciążarowiec bierze sobie sam i gwałci Li Mei na jakimś odludziu. Kiedy pojawia się następnym razem w okolicy, Li Mei ze złością wywraca mu stolik z jedzeniem i zmusza do panicznej ucieczki. NIe mówi jednak nikomu, co ją spotkało z jego strony. Komu miałaby ? To okolica wyludniona, senna, rolnicza, matka ciągle na nią się drze, a ojciec wiecznie po szyję w tych śmieciach.

      Trzeci jest jakiś student w pinglach jak denka od jabcoka. Fotograf. Matka ją z nim umawia. Kompletna porażka. Pokazuje jej swoje zdjęcia, jakie wykonał podczas tsunami czy trzęsienai ziemi. Li Mei w ogóle to nie interesuje. Klapa. Jedyne co z tego spotkania wynosi, to parę fotoszopów, na których pokazuje "V" na tle podłożonej panoramy Londynu i Big Bena.
      zamiast tego dziewczyna czytuje podręcznik do nauki języka angielskiego, znaleziony na śmietnisku.

      I któregoś dnia mówi "basta !". Wyjeżdza, porzucając bez słowa dom i rodziców, i całą resztę. Jedzie z koleżanką do dużego miasta. TZn. w Chinach każda wioska ma jakoś z milion mieszkańców, więc trudno orzec, co tam znaczy "duże miasto". Ale kamera omiata jego panoramę w taki sposób, że bez dwóch zdań jest duże. Jak cholera :]

      Li Mei z kumpelą zatrudniają się w szwalni. Ofk, po tygodniu Li Mei wylatuje, bo nie umie szyć i zamiast garniturów robi kalesony ;] Żartuję. Po prostu źle szyje. KOleżanka zostaje, a Li Mei znajduje kolejne zajęcie - zatrudnia się w czymś, co jest hybrydą kiosku Ruchu, zakładu fryzjerrskiego i salkonu masażu, a może nawet agencji towarzyskiej.

      Obok tego dziwnego przbytku mieszka Spikey, tez Chińczyk. Gangster. Okrada ludzi, wymusza haracze, ma zatargi z innymi, sobiepodobnymi. Ale jest w sumie ciekawy i dośc przystępny. No i to mężczyzna, a nie jakiś tchórzliowy gwałciciel czy smarkacz co opyla pod stołem jakieś pierdółki co spadły z bazarowego stołu. Z nim Li Mei ma pierwszy satysfakcjonujący seks, do tempa chińskiej muzyki rockowej ;]

      Spikey co i rusz obrywa, wiec chodzi z bliznami i ma tatuaż nad przedziałkiem. A na ścianie swojej klitki - plakat z Big Benem londyńskim. Spikey to egzystencjalista. Na uwagę Li Mei, że coś tak pusto u niego, odpowiada "Nie nalezy przywiązywać się do przedmiotów. Po co ? Przecież każdego dnia możemy umrzeć, a na drugą stronę i tak ich nie zabierzemy ze sobą".

      Któregoś dnia Spikey wraca pocięty i umiera. Padając na pryczę, odciąga ręką materac, pod którym gromadził pieniądze z tych swoich akcji.

      Li Mei korzysta z nich i decyduje się wyjechać do LOndynu. Z wycieczką, od której momentalnie się odłącza i rusza w rejs po mieście. Chwyta się róznych zajęć - w wielkim kostiumie miśka i ze wskazówką ogłoszeniową stoi na chodniku i wskazuje drogę do baru chińskiego, potem zatrudnia się na akademii medycznej gdzie robi za żywą pomoc naukową - stoi w gatkach przed studentami, a profesor rozrysowuje na niej schemat ludzkich narządów wewnętrznych. Po pracy dziewczyna melinuje się z jakimiś innymi imigrantami chińskimi w pustostanie.

      wreszcie łapie posadę w salonie masażu. Tam poznaje kulturalnego starszego pana, mistera Hunta. mister Hunt jest wdowcem na rencie. Przypadkiem widują się dnia następnego w restauracji i... pobierają się. Li Mei orientuje się, ze bez odpowiedniego obstalunku nie poradzi sobie w tym świecie. W akademii nie mogą jej zapłacić za to pozowanie, bo nie ma ona konta. Spanie w pustostanie, to też lekka popelina. A tutaj starszy pan z kotem z nadwagą... Super.

      w istocie Li Mei robi u mistera Hunta za gosposię, bo pożycie raczej im nie wychodzi, a kiedy Li Mei próbuje zadowolić ustnie swojego mistera - mister sią wzbrania i przeprasza, ale nie. Poza tym, wychodzą razem posiedzieć nad kanałem, pospacerować, to znów w domu grają w szachy. Li Mei wyraźnie ma z tym problem. Róznica wieku odgrywa jednak kluczową rolę. Nawet większą niż róznica kulturowa. Wreszcie Li Mei wywołuje awanturę o to, ze mister Hunt trzyma zdjęcie zmarłej zony przy łózku. Wg niej, to jakaś aberracja, a mister Hunt obrusza się i każe jej "odwalić się".

      następną noc Li Mei spędza u poznanego niedawno Hindusa Rachida, który prowadzi knajpę za rogiem. Oddaje jej swoje łózko, a sam śpi na karimacie. Rano seksualizacja w rytmie chińskiego rocka. A potem ostatnie odwiedziny Li Mei u mistera Hunta, który własnie chowa w grobie w ogrodzie zagryzioną przez lisa kotkę i oświadcza "Będę musiał nauczyć się żyć bez niej". Li Mei nie chce chyba być "tą trzecią" i odchodzi.

      Rachid nie rozumie jej zachowania, bo przecież u HUnta miała jak pączek w maśle. Ale Li Mei chce... no właśnei - czego ona chce ?

      Z Rachidem łączą ją namiętności, ale dzieli kultura i behawior, on jest muzułmaniem, ona generalnie sprawy wiary ma za nic, i krew ją zalewa, kiedy on nie chce jeśc wieprzowiny, którą ona z pietyzmem przygotowała.

      On kradnie dla niej sukienki, a ona ma mu to za złe, więc on ją używa od tyłu, w pozycji komicznej.

      Wreszcie Li Mei odkrywa, a potem się dowiaduje od lekarza, ze jest w 10 tygodniu ciązy. Będzie córka. Chyba po raz drugi w tym filmie cień uśmiechu jaśnieje na jej twarzy. Wraca do domu, a tam Rachid oświadcza jej, ze mu źle w Anglii i chce wracać do domu, do Indii, więc lepiej niech Li Mei odejdzie. Ona na to, ze chce zostać z nim, obejmują się, ale w ostatniej sekwencji Li Mei pakuje swoje klamoty, opuszcza dom i włóczy się ulicami.

      Mija chyba trochę czasu, bo ciąza jest widoczna. Muzyka nostalgiczna, wiatr rozwiewa jej grzywkę, w tle wielka woda, a ona idzie przed siebie... koniec.
      • grek.grek Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 13:56
        pani reżyserka Xiaolu Guo zrobiła jedną świetną rzecz - pokazała bohaterkę, której nie da się polubić.

        Li Mei jest momentami pretensjonalna, zamknięta w sobie, na uszach słuchawki, a przede wszystkim jakaś chaotyczna, rozchwiana, nie wie czego chce i czego szuka w życiu. Moze to dlatego, ze jest młoda, że zmienia system kulturowy, ale tak czy owak - to nie pomaga widzowi, jak sądzę. jest postacią doskonale pozbawioną właściwości i osobowości.

        ten zabieg powoduje, że :
        a] staje się ona symbolem tysięcy, setek tysięcy, imigrantów uciekających ze swoich krajów do lepszego życia na Zachodzie, z zapadłych wsi do miast, z regionów biedy do regionów prosperity

        b] łatwo się dać złapać obojętności wobec jej perypetii, a więc trzeba przekroczyć własny stosunek do bohaterki, aby zrozumieć i przejąć się jej losami, które przecież nie mają wiele wspólnego z tym kim ona jest, a są ważnym doświadczeniem wielu podobnych jej ludzi na całym świecie

        dlatego właśnie Lu Huang jest tak znakomita w swojej roli.
        uśmiecha się raz - do tego zdjęcia na tle Londynu, a potem wydaje się, ze fakt bycia w ciąży ją nastraja optymistycznie, choć tylko na moment, bo zaraz znów ląduje na ulicy.

        bardzo dobry film, może lekko schematyczny i będący czasami katalogiem "stałych fragmentów gry" z życia imigranckiego, eksploatowanego przecież w kinie światowym od dość dawna. MOże i nic nowego, ale robota filmowa bardzo dobra, wg mnie.

        www.youtube.com/watch?v=um5kMpqipes
        • siostra_bronte Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 14:18
          Dzięki, Greku :)

          Historia brzmi ciekawie. Trzeba przyznać, że bohaterka, chociaż wygląda na mało sympatyczną, ma powodzenie u mężczyzn :) Każdy zaciąga ją do łóżka.
          • siostra_bronte Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 14:19
            Kiedy oglądałeś ten film? Bo ja go nawet nie widziałam w programie.
          • grek.grek Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 14:41
            moja przyjemnośc, Siostro :]

            powinien dać jednak official trailer :
            www.youtube.com/watch?v=apx-wgrIGjw

            ha, w istocie bohaterka powodzenia posiada :]]
            abstrahując od tego gwałtu jakiego doświadcza.

            o, leciał w Kulturze, od... 3:25 ostatniej nocy :]]
            • siostra_bronte Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 15:06
              Ale późno. W Teletygodniu program skończył się na 1.15 :)
              • grek.grek Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 16:43
                check this up :}

                www.teleman.pl/program-tv/stacje/TVP-Kultura
                • siostra_bronte Re: "Chinka [She, a Chinese]" via Kultura 19.02.15, 17:10
                  Yes, zaglądam na tą stronkę, żeby z wyprzedzeniem poznać program :) Ale o tej porze to i tak bym nie obejrzała.
    • grek.grek "Sen o Afryce [Schlaftkrankheit]" via Kultura 19.02.15, 14:32
      interesujący film z bardzo ciekawym wątkiem psychologicznym i niezwykle interesującym zakończeniem.

      Kamerun.
      doktor Ebbo Velten, bodajże Nemiec z Niemiec, prowadzi tutaj zespół i fundację zajmującą sie leczeniem skutków jakiejś epidemii wirusowej. Odnoszą sukcesy, epidemia zostaje ograniczona.

      Velten mieszka z żoną i córką. Żonie to nie przeszkadza, zapewne trwa to już dobrtych parę lat, ale za to córka chętnie by wyjechała. Sukces w walce z chorobą jest więc dla niej nadzieją na to, ze wreszcie zabiorą swoje 4 litery w troki i pojadą do domu.

      Córka nie lubi Afryki, bo i nie ma za co lubić. Dziura zabita dechami. Ojciec - wsprost przeciwnie... Wie jak rozmawiac z policją, zna ludzi, robi swoje, lubi się kąpać w brudnej rzece, lubi surowe dukty, lubi to miejsce. Jednemu znajomemu opowiada o przypadku faceta zagryzionego przez hipopotama - problem w tym, ze tutaj hipków od dawna nie ma. Jakim trafem do tego doszło ? Velten z całkowitą powagą opowiada o tym, ze tubylcy uważają, ze ten zagryziony był kochankiem zony faceta, którego później zabił, a ten zabity wcielił się w hipka, żeby się na nim zemścić. "Wierzysz w to ?", pyta go kolega, a Velten na to "Jak wyjaśnisz że gościa zabił hipopotam, a tych nie widziano tutaj od dekad ?". KUlturowo już tutaj wsiąkł. Wieczorami się nawet jak Kameruńczyk, w kolorowe sutanny, chociaż na codzień biega po europejsku odziany.

      Veltel po spełnionej misji ma wrócić do domu. Załatwia więc sprawy, szuka najemców domu, przeprowadza całą logistykę. Żona z córką mają wrócić pierwsze, on chwilę później...

      Mijają 3 lata - Veltel nadal jest w Kamerunie. Nie wyjechał. Nie mógł. Nadal prowadzi placówkę walczącą z epidemią, która już wygasła. "Prowadzimy badania, na pewno znajedziemy parę przypadków", powiada do doktora Nzilii.

      Doktor Nzilla, to Paryżanin, rodowity Francuz, czarnoskóry, więc w Kamerunie brany za miejscowego.

      Nzilla przyjeżdza do Kamerunu z ramienia WHO. Ma przeprowadzić kontrolę tej placówki którą prowadzi Veltel i ocenić czy zasługuje ona na dofinansowanie, czy ma to cel jakikolwiek.

      Nie lubi Kamerunu, Afryki, jest zasiedziałym Europejczykiem. Pierwsze sceny z jego udziałem pokauzją go w Paryżu, gdzie dla białych akademików jest o tyleż zajmujący, że pytają jego białą przyjaciółkę "Naprawdę czarni mają większe penisy ?", co ona zbywa śmiechem [Nzila jets gejem], a sam Nzilla dowiedziawszy się o wszystkim zimno odpowiada "WHO wysyła do Afryki kondomy rozmiaru XL" i dodaje, ze "na tutejszym jedzeniu im się kurczą". Tu jest obcy dla białych, tam też - dla siebie.

      Na miejscu dowiaduje się, że Veltel pojechał w teren i wróci za kilka dni. Czas ten Nzilla spędza kręcąc się po okolicy, klasycznej dla terenów położonych na skraju dżungli, majaczącej jak wielki tuman kurzu na całłiem bliskim horyzoncie. Śpi w zaduchu, musi nosić nad czołem latarkę, żeby oświecać sobie wieczorem drogę, bo przeca prądu nie ma, dookkoła jakoś dennie; na lotnisku Nzilla wpadł w popłoch kiedy nie spodobał mu się taksówkarz proponujący podwózkę, a potem wdał się w sprzeczkę ze sprzedawcą papierosów, posądzając go o to, że chce go kantować na cenie.

      Wydarzeniem jest konieczność odbioru porodu młodej murzynki. Nzilla nigdy nie robił takich rzeczy, mimo że ma papiery lekarza. A tu dodatkowo trzeba cesarskie cięcie zrobić... Zbiera go na wymioty i wybiega z sali. POtem chyba dokonuje dzieła.

      Omawia go już z Veltelem, który właśnie wrócił. Rodząca jest jego... żoną ! :]
      Yes, Veltel zdązył się ożenić, po wyjeździe żony, ma córkę, ma teściową, teścia i szwagra, z którymi jest w trudnych relacjach, głównie z powodu ich roszczenowej postawy. On im kupił samochody, telewizory, domy... a im nadal mało.

      Prowadzi Veltel Nzillę do tej swojej stacji epidemiologicznej. Pokazuje pracowników, robota wre, przeprowadzają kontrolne badania...

      A potem niespodziewanie Veltel zabiera go na polowanie do dżungli. Razem ze znajomymi Kamerunos.

      I wtedy dopiero wychodzi prawda na jaw - to sam Veltel poprosił o dofinansowanie i kontrolę. Dlazczego ? Wyjaśnia to jego kolega, dr Gaspar, wielbiciel wdzięków miejscowych panienek, którym próbuje załatwiać staże na uczelniach w Europie - "On nie wie jak to skończyć. Chciałby wyjechać, ale nie może znaleźc powodu", wyjaśnia. Wnerwiony Veltel strzela z karabinu w ognisko, przty którym Gaspar tłumaczy Nzilli.

      Veltel istottnie nie umie sam skonczyć swojej misji, nie umie porzucić miejsca, które pokochał.Zamawia więc kontrolę WHO, mając nadzieję że wykonujący ją Nzilla napisze raport, w którym stwierdzi, ze dofinansowanie tej placówki nie ma sensu. Wtedy Veltel zostanie postawiony w sytuacji bez wyjścia i będzie musiał wyjechać.

      Gaspar wraca do bazy, a Veltel znika w ciemnościach. PO jakimś czasie Nzilla słyszy wystrzał. Rusza w dżunglę. Znajduje jednego Kameruno od Veltela, ale ten ucieka. Nzilla łapie go i kaze szukać doktora. W tym czasie widać, ledwie widać, jak jakiś kształt wolno tonie w jeziorze między drzewami...

      Rano towarzystwo odpływa. Dwóch Kamerunos zabierają na canoe [?] Nzillę, zapewne w poszukiwaniu zwłok doktora.

      Oni odpływają, a z dżungli wyłania się majestatyczny hipopotam i staje na skałce nad wodą. Piekna scena. Realizm magiczny. DOktor Veltel popełnia samobójstwo, nie umiejąc skończyć z byciem tutaj, a zarazem nie mogąc wyjechać, i dokonuje - jak w tej legendzie którą opowiadał - przeistoczenia w hipka. Piękne. Piękne po prostu :]

      Kameruńska dżungla, ciekawa psychologia bohatera zakochanego w Afryce, zderzenie kulturowe Paryżanina z Afryką, liczne sceny rodzajowe, znakomita puenta. Bohater luźno powiązany mentalnie z Kurtzem z "Jądra ciemności", do której to powieści nawiązuje też wątek Nzilli przyjeżdzajaćego aby odnaleźć doktora Veltela, nawet jesli w filmie poszukiwany sam poprosił o ten przyjazd.

      www.youtube.com/watch?_og4ulRZRrs
      • mozambique Re: "Sen o Afryce [Schlaftkrankheit]" via Kultura 19.02.15, 14:45
        skojarzylo mi sie z Wybrzezem Moskitów
        tez mąz i ocjeic zakochany w dziczy i niszczacy tym samym swoją rodzinę
        • grek.grek Re: "Sen o Afryce [Schlaftkrankheit]" via Kultura 19.02.15, 14:50
          nie widziałem tego filmu :]

          zaraz czytam Twoją nową recenzję ["Osage"] :]
      • grek.grek Re: "Sen o Afryce [Schlaftkrankheit]" via Kultura 19.02.15, 14:48
        trailer nr 2 :
        www.youtube.com/watch?v=ICo8gp9RerQ
    • pani_lovett "Gra tajemnic"/"The Imitation Game" OSCARY 2015 19.02.15, 23:53
      Jak już wspomniałam ścieżka dźwiękowa do filmu "Gra tajemnic" to druga nominacja muzyczna do Oscara dla Aleksandra Desplata w tym roku .

      Desplat jest mistrzem budowania nastroju, który stanowi dopełnienie obrazu. W "Grze tajemnic" francuski kompozytor subtelnie kreuje intrygę, napięcie, tajemnicę.

      Ścieżka dźwiękowa do tego filmu jest na wysokim poziomie, ma wspaniały temat przewodnim, ale jak mówią krytycy, nie wyróżnia się niczym szczególnym, to ścieżka, jakich wiele powstaje w Hollywood.

      1. The Imitation Game
      www.youtube.com/watch?v=hgupQA0bH-s
      14 Decrypting
      www.youtube.com/watch?v=Naxeo0InUOc
      Raz jeszcze motyw przewodni
      21 Alan Turing's Legacy
      www.youtube.com/watch?v=nvF-hth0t0M



      • angazetka Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Game" OSCARY 20 20.02.15, 13:33
        Nie jestem człowiekiem szczególnie słuchającym muzyki w filmie, ale pamiętam odczucie, że mi do niego nie pasowała, biegła jakby obok niego.
        • pani_lovett Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Game" OSCARY 20 21.02.15, 19:25
          angazetka napisała:

          > Nie jestem człowiekiem szczególnie słuchającym muzyki w filmie, ale pamiętam od
          > czucie, że mi do niego nie pasowała, biegła jakby obok niego.

          Ciekawa uwaga!
      • grek.grek Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Game" OSCARY 20 20.02.15, 14:06
        zdecydowanie nastrój zagadkowy jest tutaj słyszalny.

        1] "Imitation" - te pastelowe wibracje w tle są bardzo sugestwyne, sugerują jakąs akcję albo bycie w drodze, oczekiwwanie na coś ? potem jakby dalekie echo celtyckich melodii, nieprawdaż ?

        2] "Decrypting" - idealnie dopasowany do tematu muzyki i filmu tytuł. czy ja słyszę soczyście grube basy w podkładzie ? świetnie brzmią w tym tempie, a potem nagle skrzypki cięte wchodzą, wspierane przeszkadzajkami w tle. narastanie w finale i finito. klasyka ":]

        "Enigma" - ale wejście głuchych werbli, i don pedro beat :]] zaraz później, i grają w duecie. a potem jakby muzyxczna wersja kręgów rozchodzących się po wodzie, jak rzucić w nią kamykiem.

        "Alan Turning" - poważniej, klasyczniej, przebojowo niemal. taka nastrojowa przygrywka, jak głosi tytuł,, doceniania znaczenia dokonań bohatera. Bardzo dobre przejścia i wyjścia zmiennych tonów zza rogu :"]

        świetne, dzięki Barbasiu.
        • pani_lovett Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Gam 21.02.15, 20:37
          > 2] "Decrypting" - idealnie dopasowany do tematu muzyki i filmu tytuł. czy ja sł
          > yszę soczyście grube basy w podkładzie ? świetnie brzmią w tym tempie, a potem
          > nagle skrzypki cięte wchodzą, wspierane przeszkadzajkami w tle. narastanie w fi
          > nale i finito. klasyka ":]

          Ja słyszę maszynę Turinga odkodowującą zaszyfrowane niemieckie wiadomości...

          > i don pedro beat :]]

          Hehehe!

          Bardzo lubię czytać Twoje interpretacje fragmentów muzycznych. :))
          • grek.grek Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Gam 22.02.15, 15:31
            doskonała interpretacja, Barbasiu :] idealna.

            o tam, wszystko co dopiszę bierze inspirację z granej przez Ciebie muzyki :]
            • pani_lovett Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Gam 22.02.15, 17:50
              grek.grek napisał:

              > doskonała interpretacja, Barbasiu :] idealna.
              :)
              > o tam, wszystko co dopiszę bierze inspirację z granej przez Ciebie muzyki :]

              Daj Boże, żebym ja coś umiała na czymś zagrać. ;))
              • grek.grek Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Gam 22.02.15, 18:32
                muzyka niejedno ma imię i twarz niejedną :]
          • grek.grek Re: "Gra tajemnic"/"The Imitation Gam 22.02.15, 15:33
            i jest tylko znikomą próbą znikomego komentarza jej świetności :]
    • pani_lovett "Teoria wszystkiego"/"Theory of Everything" 20.02.15, 00:25
      Poważną konkurencją dla Aleksandra Despata jest Islandczyk!, urodzony w Reykjavíku, Johann Johannsson ( świeże nazwisko na amerykańskiej scenie filmowej! ), kompozytor ścieżki dźwiękowej do filmu "Teoria wszystkiego", opowiadającego jak pamiętamy z recenzji Angazetki, o relacji słynnego astrofizyka Stephena Hawkinga z jego pierwszą żoną.

      Ścieżka dźwiękowa do "Teorii wszystkiego" jest lekka, liryczna, pełna uroczych , romantycznych kompozycji.

      W zasadzie powinnam zalinkować całą ścieżkę muzyczną, tyle jest pięknych utworów .

      Sami posłuchajcie:

      24 - The Theory of Everything
      www.youtube.com/watch?v=pMJFjjF_YAI
      10 - The Wedding
      www.youtube.com/watch?v=fVgV8NNEXnA
      21 - A Brief History of Time
      www.youtube.com/watch?v=Ee7B7hNUjq0
      26 - Epilogue
      www.youtube.com/watch?v=Yov3aUvwuSE

      cdn.
      • grek.grek Re: "Teoria wszystkiego"/"Theory of Everything" 20.02.15, 14:16
        Twoje przedoscarowe prezentacje muzyczne od razu tworzą atmosferę, Barbasiu :] Jesteś niezawodna :]

        "THe Theory"
        pianino klasyczne, no i to wejście z tła kolejnych dźwięków, subtelne smyki z tylnego siedzenia. bardzo zgrabna introdukcja.

        "Wedding"
        o, tutaj romantic, trochę ślizgawka na lodzie w zimowy wieczór, albo majówka rowerowa ciepłym popołudniem :] jak chodzi o klimat. najwyraźniej tytuł bardzo dobrze się kojarzy panu kompozytorowi oraz w filmie ma pozytywny wydźwięk

        "BReif History of Time"
        te pojedyncze stuknięcia w klawisze pianoli mają swój wdzięk, jak zawsze :] i te wiosenne rózne tonacje, oraz smyki delikatne, jakby ktoś coś odkrywał i doznawał z tego powodu wielkiej, acz skromnie manifestowanej, radości zawieszonej w faustowskiej chwili ;]

        "Epiloque"
        znów fortepian, stylowy jakże. virtuoso. bardzo spójne te kompozycje, bez dwóch zdań. pozytywka w drugiej części ? dobrze brzmi. Epilog to z wyraźnie pozytywnym duchem.
        • pani_lovett Re: "Teoria wszystkiego"/"Theory of E 21.02.15, 20:06
          grek.grek napisał:

          > Twoje przedoscarowe prezentacje muzyczne od razu tworzą atmosferę, Barbasiu :]
          > Jesteś niezawodna :]

          O! Greku! Ogromnie mi miło! :)) Dziękuję serdecznie!
          Twoje komentarze zawsze mnie mobilizują . :)

          Też bardzo lubię to coroczne, okołooscarowe odsłuchiwanie nowych nominowanych ścieżek dźwiękowych, nie zawsze jest czas i okazja, by tak intensywnie poobcować z muzyką filmową, nieprawdaż!?

          PS
          Wracając na chwilę do "Teorii wszystkiego" posłucha jeszcze, Greku, jak to się zaczęło ... / zapomniałam zalinkować !/

          01 - Cambridge, 1963

          www.youtube.com/watch?v=mNsHxx_uh9Y


          • grek.grek Re: "Teoria wszystkiego"/"Theory of E 22.02.15, 15:15
            cała przyjemność po mojej/naszej stronie :]

            zdecydowanie.
            dzięki Tobie mam/y w pigułce to, co najważniejsze w danym sezonie w muzyce filmowej.

            Cambridge" - angielska iście dostojnośc z domieszką pastelowej żywiołowości, tak jakby wyprostowany dżentelmen albo dystyngowana lady jechali na rowerze w późnowrześniowy podwieczór :}]
        • pani_lovett Re: "Teoria wszystkiego"/"Theory of E 21.02.15, 20:17
          > "Wedding"
          >[...]najwyraźniej tytuł bardzo do
          > brze się kojarzy panu kompozytorowi oraz w filmie ma pozytywny wydźwięk

          Wedding, ceremonia ślubna zasadniczo wszystkim powinna kojarzyć się dobrze!? IMO :)


          > "BReif History of Time"
          > te pojedyncze stuknięcia w klawisze pianoli mają swój wdzięk, jak zawsze :]

          To kosmiczny zegar odmierzający nieuchronnie upływający czas...

          >i te wiosenne rózne tonacje, oraz smyki delikatne, jakby ktoś coś odkrywał i dozna
          > wał z tego powodu wielkiej, acz skromnie manifestowanej, radości zawieszonej w
          > faustowskiej chwili ;]

          :)

    • grek.grek [znów] "Maria łaski pełna" via KOcham Kino 20.02.15, 13:51
      Pepsic już recenzowała :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,137291443,137764535,Re_Maria_laski_pelna_czwartek_21_45_tvp2.html
      rzeczywiście, Maria [Alvarez] jest jedną z tych bohaterek, których zadaniem nie jest chwytać za serce, poodobnie jak w "Gorzkim mleku", czy "Chince" :]

      ona ma być w miarę obojętna dla serca, aby tym bardziej pobudzić procesy poznawcze. jej los, jej dramat, warunki w jakich żyje, przyszłość o którą się stara, otoczenie które jej nie pomaga - to się wybija na plan pierwszy, w momencie gdy ona jest dostatecznie pozbawiona właściwości i nie wzbudza ani sympatii ani antypatii. Zapewne są to zamierzone działania reżysera, a jesli nie, to powinien się cieszyć, wg mnie, że ma dobry instynkt filmowy :]
      a może społeczny. socjologiczny.

      Dziewczynie źle i beznadziejnie żyje się w Kolumbii. Praca na plantacji kwiatów jest tyleż niedochodowa, co momentami upokarzająca, kiiedy Maria nie dostaje pozwolenia na wyjście do toalety, a gdy skutkiem tego wymiotuje na kwiatki zostaje ochrzaniona jak byle smarkata. Chłopaki są do niczego, a w domu najważniejszą postacią jest starsza siostra, która bezmyślnie zaszła w ciążę i niańczy niemowlaka, a Marii przypada zaszczytna rola woła roboczego, który tyra na pampersy i kaszki. PO ochrzanie od szefa Maria rzuca kwiaty, za co dostaje drugi ochrzan, tym razem od matki i siostry : kto będzie zaiwaniał na niemowlaka ?!. Ciekaweym zbiegiem okoliczności, Maria sama zachodzi w ciążę [ciekawym zbiegiem, bo ten jej do niczego chłopak wyglądał bardziej jak jej kolega i kompletnie do głowy by nie przyszło, że ona mogła z nim... barłożyć ;)]

      trafia się okazja. Maria wybiera się z nowopoznanym kolegą do Bogoty. Po drodze ten kolega proponuje jej pracę "muła", czyli osobistości, która we własnym żołądku szmugluje przez granicę narkotyki. Maria dośc szybko się zgadza, zwłaszcza gdy dowiaduje się, że można za to wziąc 5 tysięcy zielonych martwych prezydentów. Ryzyko polega na tym, ze jeśli paczka pęknie w żołądku, to można umrzeć, a jesli na miejsce przeznaczenie nie dotrą wszystkie zawiniątka, to dilerka zajmie się w odpowiedni sposób rodziną "muła". O tym wszystkim Maria dowiaduje się od starszego gościa, który zleca jej tę robotę. Alles klar, na samym początku, żeby później nie było niedmówień. Uczciwe postawienie sprawy.

      Poznaje przy okazji Lucy, "muła" z doświadczeniem dwóch kursów.
      Łykanie tych małych zawiniątek z prochami proste nie jest, Lucy podstawia Marii półmisek winogron, poucza o technice i Maria ćwiczy zapamiętale.

      Potem połyka te właściwe opakowania. Takie większe czopki :] W liczbie... 60. Wolno idzie, ale idzie. Maria dostaje bilet do Nowego Jorku, a dilerzy mają na nią czekać w New Jersey, czyli za miedzą. BIlet jest w dwie strony, z tym że powrót jest planowany na za-tydzień. W końcu... trochę musi potrwać zanim wszystkie paczuszki zostaną... wydobyte na światło dzienne. Z Marią leci kilka innych "mułów" - Lucy, jakaś blondynka a''a Shakira w menopauzie i Marii koleżanka z tej samej miejscowości.

      W samolocie Lucy zaczyna się źle czuć. Maria musi zasiąść na tronie i dwie paczki opuszczają teren strategiczny, ale Maria myje je, smaruje je pastą do zębów i jakoś udaje się połknąc z powrotem.

      Na lotnisku zaczyna się akcja - na przeszukanie bierze ją policja. Maria ma 800 dolców od tego dilera, który ją wysłał, na wydatki własne - i nie umie wyjaśnić skąd ma tyle kasy. Przecież nie z pracy w kwiaciarni, do której się nieopatrznie przyznaje. Kiedy pytają ją, u kogo zamierza się zatrzymać - Maria wyjmuje adres sioostry Lucy, który sama Lucy podała jej "na wszelki wypade" w samolocie. POwtarza wersję Lucy,że nie widziała się z siostrą od 4 lat. Oni znów jej nie wierzą, po 4 latach ot tak sobie przyjeżdza ? "To niespodzianka", powiada Maria, a jej atutem jest to że mówi w miarę wiarygodnie.

      Nic to jednak, chcą ją prześwietlić, bo czarnoskóra policjantka-żyleta sądzi, że Maria jednak ma w brzuchu roczny utarg kartelu z Medellin. Dziewczyna ma kupę szczęścia, z powodu tej ciąży. KObiet w ciązy policja nie mozę prześwietlać. A MAria właśnie widzi jak aresztują Shakirę...

      Zostaje wypuszczona, i zaraz dilerzy przechwytują ją i prowadzą do auta. Są tam już Lucy i ta koleżanka. Wiozą je do jakiegoś mieszkania, dają leki na przeczyszczenie i czekamy na efekty. Lucy czuje się bardzo źle, ale dilerzy nie chcą wezwać pogotowia ani zawieźć jej do szpitala. Ze zrozumiałych względów.

      Paczuszki sukcesywnie się wyczołgują :] Problem jest z Lucy. Dilerzy załatwiają go na swój sposob... nocą Maria budzi się i widzi jak wynoszą dziewczynę z mieszkania. A potem zagląda do łazienki i widzi wannę całą we krwi. Rozkroili jej brzuch...

      Maria bierze koleżankę, zabierają wszystkie narkotyki i chodu. Ryzykują, ze gangsterzy zajmą się ich familiadą, ale lepsze to niż umrzeć tutaj i teraz. Jakiś sympatyczny taksówkarz podwozi je za friko do Niujorku.

      A tam Maria idzie do Carli, siostry Lucy. Koleżanka najpierw zostawia marię samą, ale potem wraca. Maria tłumaczy Carli, że jest przyjaciółką Lucy i nie ma gdzie spać. Kobiecina, też w ciązy, trochę dziwi, ale ostatecznie razem z mężem decydują, że dadzą jej nocleg na kilka dni. Życzliwi ludzie, a i dzielnica latynoska, więc Maria trochę łapie klimat. Carla próbuje jej załatwić jakąs pracę, może do tego dojzie mieszkanie, a Maria obserwuje jak oni sobie tutaj dobrze radzą - Carla niebawem urodzi, a jej mąż ma dobrą pracę jako kierowca w dużej firmie. Mieszkanie bez przesady, ale gustowne, dobrze wyposażone. Sama by tak pewnie chciała, widzi coś do czego chciałaby dązyć.

      KOrzysta z okazji i wstępuje do szpitala, gdzie przechodzi badania na okolicznośc ciąży. Dostaje zdjęcie swojego dziecka. I datę zgłoszenia się na kolejna wizytę. I swoje imię oraz nazwisko na tym papiurku.

      NIe mówi Carli ani słowa o Lucy.
      Prawdę o byciu "mułem" wyjawia miejscowemu pracownikowi socjalnemu, z którym poznaje ją Carla. Wychodzi to niezręcznie, bo jej nieokrzesana koleżanka zupełnie beztrosko wyciąga z torby te paczki z narkotykami. GOśc od razu chce dzwonić na policję, jakoś im pomóc. Przy okazji wychodzi na jaw, że policja znalazła już ciało Lucy. Ten socjalny dostaje faksem jej zdjęcie. Maria poznaje Lucy i prawie się rozpłakuje. Zwłoki mogą zostać przetransportowane do Kolumbii, aby tam je pochować, ale cena za taką podróż wynosi 2,5 tysiąca dolców.

      POtem Maria dzwoni do tych dilerów, żeby oddać im narkotyki. Przyjeżdzają poddenerwowani. Na szczęście nie zadzwonili do Kolumbii na skargę, więc rodzina Marii jest bezpieczna. Chcą zostawić dziewczyny bez zapłaty, ale Maria na tyle głośno i sugestywnie się jej domaga, że ostatecznie zostawiają im zmięte koperty z ich dolą.

      Carla dowiaduje się o śmierci Lucy od policjantów chyba. Maria już nie moze ukrywać prawdy. Carla jest wściekła i rozzżalona, każe jej, i tej koleżance, wynosić się z mieszkania.

      Spotykają się jeszcze raz, przy pożegnaniu ciała Lucy. Maria, niczym uwspółcześniona Antygona, zapłaciła ze swoich pieniędzy za jej powrót do rodzinnej Bogoty i pogrzeb.

      Co mają do wyboru nasze "muły" ? Powrót do domu. Mają bilety powrotne, problem żaden. Ale Maria ma coś jeszcze. Zdjęcie swojego dziecka. W ostatniej chwili wycofuje się z kolejki do odprawy paszportowej. KOleżanka bez słowa żegna ją wzrokiem i idzie do samolotu. Maria odwraca się i z coraz większą pewnością siebie idzie w drugą stronę. Dla dziecka. Jaką przyszłośc miałoby tam, w Kolumbii, w tej kolorowej ale jednak biedzie ? Tutaj jest życie.

      O ile ofk policja federalna nie namierzy Marii jako nielegalnej imigrantki.

      ale to już zapewne opowieść na inny film :]

      jak chodzi o ten, to pełna zgoda z Pepsic.
      realia kolumbijskie dobrze pokazane, trudności i kłopoty z jakimi musi się zmierzyć "muł" - także, a do tego refleksja egzystencjalna, kolejne wejście w umysł imigranta który szuka lepszego ży
      • grek.grek Re: [znów] "Maria łaski pełna" via KOcham Kino 20.02.15, 13:56
        ... który szuka lepszego życia. Tym razem - nie tylko dla siebie, ale dla nowego pokolenia, za które ponosi odpowiedzialność, co jednocześnie dowodzi dojrzalości tej akurat bohaterki.

        trochę dziwne miękko zachowują się wobec Marii gangsterzy, którzy płacą jej za kurs, mimo że pewnie nieźle ich wnerwiła i nastraszyła znikając nagle z całym towarem, ale... to szczegół chyba. Całośc realistyczna jest, a Nowy Jork nie z "Seksu..." nie z "Taksówkarza", lecz w sam raz.

        www.youtube.com/watch?=e5yJOXgxZw8
    • siostra_bronte "Zła krew" 20.02.15, 13:54
      Dzisiaj w Kulturze o 20.20. Film Leos Caraxa z 1986. W owym czasie był on dużą nadzieją francuskiego kina, miał swój styl, ale później zrobił tylko kilka filmów. Po latach wrócił niedawno filmem "Holy motors".

      "Zła krew" ma opinię filmu efektownego wizualnie. W obsadzie Michel Piccoli, Julie Delpy i Juliette Binoche (niestety), ale na pewno warto zobaczyć. Brawo dla Kultury, że przypomina takie filmy!
      • grek.grek Re: "Zła krew" 20.02.15, 14:42
        skoczmy ! :]

        dzięki, Siostro za zapowiedź.
        i za brawa dla Kultury też :]

        Oskary z niedzieli/poniedziałek.
        tradycyjnie typujemy, jak rozumiem :]
        ciekawe, może w tym sezonie któreś z nas wceluje 100 % ? :]
        co pisząc, oczywiście jestem przesadnie kurtuazyjny wobec samego siebie, bo
        w istocie w moim przypadku 30 % to już będzie wynik oszałamiający, haha.

        chodzi zatem o którąs z Was :] albo nawet wszystkie :]
        • pani_lovett Re: "Zła krew" 20.02.15, 20:37
          Zaczęłam oglądać "Złą krew"...

          Właśnie, właśnie już najwyższy czas zacząć typowania oscarowe.
          • pepsic OT oskarowe 20.02.15, 21:41
            Barbasiu, chciałam sie usprawiedliwić, że mogę nie zdążyć z typowaniami z przyczyn ode mnie niezależnych, jak również docenić kawał roboty w dziedzinie muzyki. Ale obiecuję wysłuchać. W ramach zadośćuczynienia wybieram się na: "Lewiatana" i "Birdman'a", obydwa zdaje się typowane.
            Hejka:)
            • pani_lovett Re: OT oskarowe 21.02.15, 21:18
              pepsic napisała:

              > Barbasiu, chciałam sie usprawiedliwić, że mogę nie zdążyć z typowaniami z przyc
              > zyn ode mnie niezależnych,
              Rozumiem. Niemniej żałuję.
              Jakbyś dała radę, to czekamy!

              >jak również docenić kawał roboty w dziedzinie muzyki
              > Ale obiecuję wysłuchać.

              Serdecznie dziękuję, Pepsic! Miło mi bardzo. :)
              Naprawdę warto posłuchać nominowanych kompozycji, polecam gorąco.

              >W ramach zadośćuczynienia wybieram się na: "Lewiata
              > na" i "Birdman'a", obydwa zdaje się typowane.

              Czyli możemy liczyć na małą relację?

              Pa
          • grek.grek Re: "Zła krew" 21.02.15, 13:51
            skoczyłem także :]

            znakomity film.
            wizualnie, jak Siostra zapowiedziała, ale i narracyjnie.

            niby jest to zapis przygotowań do przestępczego skoku na laboratorium z drogocennym lekiem, ale w istocie bardzo szybko i na niemal całą długośc trwania - film się zamienia w opowieść o miłości, niespełenieniu życiowym, poszukiwaniu porozumienia między ludźmi.

            Marc, Jean i Hans tworzą gang. Jean wpada pod metro. Samobój albo morderstwo ludzi "Amerykanki", kierująćej konkurencyjną mafią, u której ci trzej mieli jakiś niespłacony dług. Aby go spłacić i jednocześnie się ustawić Hans i Marc planują skok na laboratorium w jakimś wieżowcu, aby ukraśc stamtąd ważny preparat antychorobowy.W robotę wciągają Alexa, syna zmarłego Jeana. Alex właśnie się rozstał z zakochaną w nim Lisą. Chce "spalić wszystkie mosty aby zacząc od nowa". Rozstanie jest ofk romantyczne i dramatyczne, bo Alex zostawia Lise list, w którym prosi ją by była szczęśliwa i znalazła sobie kogoś godnego jje uczucia, a potem ucieka przed nią na ulicy i wskakuje do metra, podczas gdy ona zostaje z twarzą przy szybie za zamkniętymi drzwiami. Alex zamieszkuje z Marcem i Hansem, zakochuje się w Annie, dziewczynie Marca, znacznie od niego młodszej, tak jak Juliette Binoche może być młodsza od Michela Piccolliego :]

            i aż do finału, w którym odbywa się skok oraz porachunki między gangami Marca i "Amerykanki" nic nie jest sensacją, a wszystko jest niezwykłą opowieścią o uczuciach i rozterkach sercowych bohaterów. Opowieścią we francuskim stylu, czyli bez kiczu, za to z powiewem egzystencjalnego zafrasowania.

            niemal każda scena ma swój czar i kompozycję niepowtarzalną, wspólnie razem składają się na ucztę estetyczną, bohaterowie są złożonymi osobowościami, a ich miłości i konflikty, okraszone monologami i dialogami których Camus z Sartrem by się nie powstydzili, budują dodatkowy klimat dla reżyerskiej virtuoso.

            Marc, Hans i Alex topless jadący samochodem przez nocny Paryż, pustą drogą z wieżowcami błyskającymi milionem światełek za ich plecami...

            Bójka Marca z Alexem - ich twarze przyciśnięte do szyby, w groteskowym rozczapierzeniu...

            Długa nocna rozmowa Alexa z ANną, filmowana pod przeróżnymi kątami, z góry, z dołu, z boku, z kamerą tak blisko ich twarzy jak tylko można...

            Alex w jakimś szalonym tańcu, do kawałka Davida Bowiego, przemierzający nocne chodniki...

            Anna opowiadająca o swojej pierwszej miłośc, Julianie, i że "miłośc była dla nich enigmą" oraz o wspólnej próbie samobójczej...

            Alex opowiadający o sennym wyobrażeniu seksu z Anną, któremu świadkuje Lisa... o sennym widziadle zmarłych ojców dziewczyn, w których był zakochany, powstających z grobu i mówiących mu, że "nie będzie dla nich dobrym wyborem"...

            jakie skupienie na szczególe - papieros... chuesteczka... oko...

            Alex pociesza płaczącą Annę - podrzuca w górę śliwkę, a łapie jabłko... podrzuca jabłko, a łapie pora... ona coraz weselsza, przygląda się jego sztuczkom zza chusteczki papierowej, którą zakrywa sobie twarz aż do wysokości oczu... wreszcie Alex podrzuca znów jabłko, a spada na niego cała armia warzyw... Anna smieje się w głos.

            matka przywołująca dziecko na ulicy, w rytm jakiegoś operowego szlagieru, ono do niej idzie, jak to 3-letni malec... dołącza do nich Alex, w jakimś tanecznym pląsie... niezwykłe pomysły rezyserskie mesieura Caraxa.

            ujęcia neonów ulicznych i nagle... Hans, Marc, Alex i Anna planujący szczegóły skoku - scena jak z filmu niemego, czarno-biała, na ziarnistej taśmie, przerywana nagłymi skokami między ciemnością, a obrazem...

            ulica, przy której mieszkają - wyglądająca jak z broadwayowskiego musicalu...

            LIsa dzwoniąca do Alexa z informacją, ze "zdradziła go", a on łapie to na częstotliwości radiowej...

            spotkanie Alexa z cynglem "Amerykanki" - półcienie nocnego baru, kropla potu na czole człowieka, spadająca w popielniczkę, bliskie, natarczywe, ujęcia twarzy do połowy pogrązonej w ciemności wnętrza...

            spotklanie Alexa z tym chłopakiem, z którym zdradziła go Lisa - chłopak ma zaklejone lewe oko, Alex akuratnie ma kontuzjowaną prawą dłoń, kamera pokazuje ich tak, że ich bandaże są wyeksponowane... a potem mówi ten chłopak, a kamera filmuje zza prawego barku Alexa, przez co widać tylko zamknięte opatrunkiem oko mówiącego... robi to tym ciekawsze wrażenie, że Alex jest brzuchówcą, i w tej scenie wygląda jakby ten drugi chłopak też nim był.

            a potemn kamera filmuje ich od kolan w dół, jak jedna para nóg odchodzi, druga ją ściga, a na górze niepokazywanej z twarzy - płyną dialogi...

            tu wszystko kręci się wokół miłosnych zawirowań - Marc i "Amerykanka" byli kiedyś parą, a dzisiaj są przywódcami konkurujących gangów...

            skok w końcówce, Alex oznajmia policji, że wziął zakładnika - wszyscy czekają aż zjedzie windą na dół, okazuje się że tym zakłądnikiem jest... on sam. po prostu, grozi samobójstwem , jesli nie dadzą mu odejść... [dobry patent]

            dowodzący policją detektyw - chaotyczny, niedbale rozbiegany, w wyplutym płaszczu, chwiejny jakis, niezdarnie się poruszający, koszula brudna... co za postać... zbiega po ruchowym schodach jakoś tak niezbornie... i policjanci czekający na dole - skupienie kamery na zamkach karabinów, lufach, palcach nerwoow przebiegających po broni.

            aż tu nagle LIsa się zjawia, jak "anioł na motocyklu" i wywozi Alexa, ten zaś kładzie trupem ścigająćego ich wymiętoszonego policaja, ale i sam obrywa... ucviekają i szepczą do siebie...

            ten szept z offu, ten beznamiętny półgłos mono- i dialogów jest wspaniale pomyślany, wprowadza niecodzienną atmosferę.

            autem jadą Marc i Hans, śpiewają wraz z ANną jakąs piosenkę/wiersz o miłości, dopiero po chwili orientujemy się, ze w aucie jest też ranny Alex... Kamera najpierw pokazuje kule, którymi trafiła go policja. LIsa jedzie za nimi [założę się, ze Polański wzorował się na tym ujęciu, kiedy sadzał na motorower Emanuele Seigner w "Dziewiątych wrotach"]... Alex w aucie opowiada o swoim życiu - "było jak brudnopis, jak fala załamująća się na pełnym morzu", Anna płacze bo czuje, że on umiera... Marc popędza Hansa, żeby jechali szybciej to może uda się chłopaka uratować.

            rozprawiają się ze ściagającymi ich gangsterami od "Amerykanki" i docierają do minilotniska z którego cała ferajna ma odlecieć awionetką do Szwajcarii... Alex umiera, w ostatnim momencie prossząc by pozwolili zrobić mu chociaż kilka kroków samodzielnie. Pada na maskę auta, brzuchomówi i zionie ducha. Lisa odjeżza motocyklem, a Anna goni ją po pasie startowym lotniska, Marc biegnie za nią...

            ale wcześniej - to jest scena... Kiedy Alex przyjeżdza na spotkanie z Marcem, podąża ulicą za tajemniczą dziewczyną w białej sukience. Wtedy wydaje się, ze to ANna, którą później Alex poznaje jako dziewczynę Marca, ale w końcówce ranny Alex widzi tę samą dziewczynę, mijają ją samochodem, a ona idzie chodnikiem...





          • grek.grek Re: "Zła krew" 21.02.15, 14:00
            kapitalnie gra Denis Lavant, charakterystyczna twarz, niezwykła wrażliwośc ekranowa, prostota środków i finezja efektów. pamiętam go z rewelacyjnych "KOchankow na moście", których widziałem, ho ho ho, dawno temu.

            Julie Delpy zupełnie hipnotyzuje, jak zawsze jedną nogą w subtelności,a w drugą w erotyzmie, o który można by ją nie posądzać na podstawie samego wizażu, albo wręcz przeciwnie :]

            Piccolli w tle, Binoche dobra, mnóstwo czerwieni, przez całe sekwencje Carax dba o to, by w każdym kadrze był choć rąbek koloru czerwonego - jesli akurat nie da się nic wcisnąć infrastrukturalnie, to korzysta z czerwonych ust aalbo kącików oczu aktorów, albo krwi...

            Anna biegnąca pasem staertowym z czułością przyciskająca dłoń w rękawiczce do zaschniętej krwi Alexa na swoim policzku - cóż to za niezwykła scena.

            podziwiam ten osobisty i oryginalny styl reżysera, "Kochankowie na moście" są wspaniali, "Zła krew" nie gorsza, teraz tylko czekać na "Holy Motors" :]
            • siostra_bronte Re: "Zła krew" 21.02.15, 14:29
              Dzięki, Greku za ciekawą recenzję :)

              Moja opinia jest zupełnie inna. Dla mnie to kino zbyt pretensjonalne. Aktorzy deklamują wzniosłe teksty bez większego zaangażowania. W efekcie losy postaci niezbyt mnie interesują, nie wzbudzają emocji. Co gorsza często wieje nudą.

              Natomiast doceniam stronę wizualną i oryginalny styl reżysera. To rasowy autor, a nie tylko reżyser jakiejś konwencjonalnie opowiedzianej historii. Typowe dla "neobaroku" efektowne zdjęcia. Np. scena w autobusie, kiedy Alex po raz pierwszy widzi Annę. Jej twarz jest zniekształcona przez odbicia, zamazana, świetnie to wygląda. Do tego częste zbliżenia detali, ciekawe kąty kamery itd. Fajne wykorzystanie czerwieni, zwłaszcza w połączeniu z szarościami. To się ogląda! Ale jak piękny przedmiot który nie budzi większych emocji. Przynajmniej u mnie.

              Najlepsze sceny: Alex biegnący po ulicy przy piosence Bowiego, pierwsze spotkanie Alexa i Anny, o którym już wspomniałam, moment kradzieży fiolki przez Alexa.
              • grek.grek Re: "Zła krew" 21.02.15, 17:48
                dzieki, Siostro :]

                o, coś czułem że będziesz niekoniecznie zachwycona :]]

                zgadzam się z Tobą, a jednocześnie podtrzymuję moje oceny, w pełni się utożsamiam z tym, co napisałaś w drugim akapicie
                .
                zdecydowanie Caraxowi zależało na estetyce, stylu, realizacji pomysłów narracyjnych i
                kompozycji kadrów, przeskakiwaniu efektownym ze sceny w scenę, z pietyzmem aranżowaniu
                oryginalnych momentów, lokacji, kontrastowaniu nieustannie szarości, ciemności, zgniłego granatu z jaskrawą czerwienią albo pomarańczem - pamiętasz ten odcień orange z kart, którymi bawi się
                Alex ? niesamowity :]

                to z pewnością zalatuje pretensjonalnością, ale myślę sobie,że jest tak dobre i tak działa, że
                można w to wskoczyć, ofk mówię tutaj o własnych odczuciach wyłącznie :]


    • siostra_bronte "W cieniu" 20.02.15, 15:37
      Obejrzane wczoraj w Ale kino. Greku, coś dla Ciebie :) Produkcja polsko-słowacko-czeska z 2012 r. w reż. Davida Ondricka. Worek nagród m.in. za najlepszy czeski film, reżyserię i zdjęcia naszego Adama Sikory. I jaka ulga, to nie typowa dla Czechów słodko-gorzka komedia, ale kryminał!

      Akcja toczy się w 1953 r. w Pradze. Dwóch złodziei kradnie biżuterię z zakładu jubilerskiego. Sprawę bada kapitan Hakl (Ivan Trojan). Ślady prowadzą do Kirscha, który jest Żydem. I faktycznie w jego mieszkaniu zostają znalezione kosztowności. Kirsch przysięga, że jest niewinny, zresztą ma alibi, bo całą noc spędził w izbie wytrzeźwień.

      W tym momencie śledztwo przejmuje bezpieka na czele z Niemcem, majorem Zenke (jak zawsze sugestywny Sebastian Koch). Zenke prowadzi od kilku lat śledztwo w sprawie współpracy Żydów z wywiadem amerykańskim i "finansowania Izraela". Kapitan Hakl zdaje sobie sprawę, że to grubsza sprawa, a Kirsch jest wrabiany. Dlatego, chociaż jest odsunięty od sprawy dalej prowadzi śledztwo, zresztą za przyzwoleniem swojego szefa.

      Co gorsza, do domu w którym mieszka Hakl, wprowadza się Zenke i teraz ma go na oku. Hakl odkrywa, że Zenke jest byłym esesmanem (scena podglądania przez szybę naciągnięta, ale nie czepiajmy się - Zenke ma tatuaż SS) i ostrzega przed nim swoją żonę. Ta zresztą zdążyła go polubić, a może nawet trochę się jej podoba :)

      Hakl wykorzystuje znajomości w przestępczym światku i idzie tropem faktycznego włamywacza, niejakiego Janaty. Dociera pod adres, jaki znalazł w jego rzeczach, to poczta. Akurat dochodzi tam do napadu na transport pieniędzy (podejrzany zbieg okoliczności, ale teoretycznie możliwe), sprawcami są Janata i jego kumpel, ci sami, którzy włamali się do jubilera. Ale w zamieszaniu kumpel Janaty ginie. Do sali wpada jakiś facet (nie widzimy twarzy) i z zimną krwią zabija ochroniarzy. Ucieka razem z Janatą.

      Kiedy Hakl wchodzi do środka znajduje zwłoki. Rozgląda się po sali i udaje mu się znaleźć nabój, który utkwił w...książce telefonicznej. Tymczasem na miejsce zbrodni przybywa major Zenke i jego współpracownicy. Hakl zachowuje zimną krew i po krótkiej rozmowie wychodzi. Zenke patrzy na niego podejrzliwie. Dlaczego Hakl znalazł się na miejscu zbrodni?

      Hakl prosi znajomego o zbadanie naboju. Facet nie chce się zgodzić, boi się, ale w końcu ulega jego namowom.

      Tymczasem Kirsch "przyznał się" do wszystkich zarzutów i "wydał" swoich pomocników, z zarządu gminy żydowskiej. Do tego ludzie Zenke podrzucają pieniądze do transportu z pomocą, wysłanego przez tą gminę. Bezpieka aresztuje ich pod zarzutem szpiegostwa. Oczywiście to grubymi nićmi szyta akcja propagandowa przeciwko Żydom. Ale nie poznajemy szerszego tła politycznego tej historii.

      Hakl odkrywa, że ginie była przyjaciółka Janaty, a później on sam. Sprawa robi się poważna, ale Kirsch nie rezygnuje, mimo, że to niebezpieczne także dla jego żony i synka.

      W końcu dochodzi do ostrej rozmowy Hakla z Zenke, która kończy się bijatyką.

      Kiedy Hakl wraca do domu, okazuje się, że jego żona jest w szpitalu. Ich mieszkanie zostało splądrowane, a żona ranna. Wcześniej widzimy, że żonę Hakla odwiedził ten gość od naboju i przekazał jej kopertę z informacjami. Widział to Zenke. Czy to on zakablował?

      Hakl wypytaje synka, czy ktoś go nie szukał. Chłopiec opowiada o spotkaniu mamy z jakimś facetem. Hakl już wie co się stało. Dzwoni do kolegi od naboju, ale facet zapadł się pod ziemię. Kapitan przetrząsa całe mieszkanie, znajduje kopertę z nabojem i wynikami badania, które dokładnie ukryła żona. Jest już zdecydowany, żeby poprowadzić sprawę do końca. Rzutem na taśmę prosi kolegę o kupno za wszystkie oszczędności obrazu, co planowała zrobić jego żona (krążyły plotki o denominacji, więc żona chciała zainwestować kasę w coś cennego).

      Hakl rozmawia na korytarzu domu z Zenke. Pyta, co mu obiecano za udział w tej całej aferze. Zenke wyciąga zdjęcie żony i dziecka. Mówi, że przez 8 lat był na zesłaniu na Syberii. Za udział w tej propagandowej akcji obiecano mu powrót do rodziny. Musi jeszcze wziąć udział w ustawionym procesie aresztowanych Żydów, potem będzie wolny. Ma dojść do wymiany na jakiegoś szpiega.

      Hakl pokazuje mu nabój. Wie, że Zenke wiedział o tym, że go znalazł. Dlaczego więc nie doniósł na niego? Zanke odpowiada coś w rodzaju "pozory mylą" i bierze od niego kopertę z nabojem i analizą balistyczną. To "sprzymierzenie" byłego ss-mana z Haklem jest dwuznaczne, ale trzeba przyznać, że to zaskakujący twist.

      Następnego dnia Hakl pędzi do sądu, gdzie odbywa się proces. Zenke odgrywa swoją rolę i wyjeżdża. Hakl dopada swojego szefa, który już opija zwycięstwo z towarzyszem z Rosji. Wygarnia mu, że ma dowody na to kto jest mordercą z poczty. I to jest właśnie on, jego szef! Ten pyta, gdzie jest cholerny nabój. Na to Hakl patrzy na zegar i odpowiada, że "jest już bezpieczny". Szef dzwoni piorunem do miejsca gdzie jest przeprowadzana wymiana. Ale już za późno, do wymiany już doszło.

      Szef Hakla jest skompromitowany i towarzysz z Rosji obiecuje mu, że |"będzie się tłumaczył" w Moskwie. Przyznam, że nie wiem jaki to będzie miało wpływ na proces, czy aresztowani będą uniewinnieni, nie zostało to wyjaśnione.

      A Hakl zostaje pobity przez bezpiekę i zamordowany. Jego żona wraca z synkiem do domu. Widzi na ścianie obraz, kupiony przez męża. W ten sposób zabezpieczył ich przyszłość, bo do denominacji rzeczywiście doszło.

      Ciekawa historia, dobrze zagrana i ładnie sfilmowana, bohaterowie noszą długie płaszcze i kapelusze, klimat trochę jak w kinie noir. Warto obejrzeć.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=HyRQCUT-aTc










      • pepsic Re: "W cieniu" 20.02.15, 21:07
        Dziękuję za rozwinięcie (zdaje się łatwo nie było), bo miałam luki, jako że początek oglądałam po łebkach. Wiele dobrego słyszałam o filmie i to się sprawdziło. Świetnie uchwycone klimaty lat 50-tych (część zdjęć kręcono w m. ŁODZI) i majestatyczne tempo z zabójstwem w malowniczej scenerii (na wiadukcie). Jedno mi zgrzytało, a mianowicie nie przekonująca postać oficera SS, która nie wiedzieć czemu miała służyć. Wypadłoby też wspomnieć o przemianie moralnej bohatera, który pod wpływem gwałtownych zdarzeń zmienia bezkrytyczny stosunek do władz komunistycznych. Yes, chodzi o scenę, gdy małżonka zastanawia się w co zainwestować oszczędności, aby wyprzedzić łupiącą obywateli reformę denominacyjną, a małżonek obraża się, jak można o taką niegodziwość posądzić ukochaną władzę ludową i na znak protestu każe pościelić sobie łóżko w salonie, znaczy na fotelu. Siostro, a jednak miałam nadzieje, że Hakl przeżył brutalne śledztwo w ubeckich katakumbach. Nie widać, aby małżonka pogrążona była w żałobie, choć zdaję sobie sprawę, że w tamtych okolicznościach to żaden argument. Jesteś pewna? Zastanawia mnie też jedno, dlaczego niewinnie oskarżeni Żydzi przyznali sie do winy przed sądem? Rozumiem wymuszenie podczas tortur w śledztwie i wobec upokarzającego traktowania ( tabliczki na szyi i wystawanie w witrynach sklepów), ale przed sądem?
        • siostra_bronte Re: "W cieniu" 20.02.15, 23:47
          Miło mi :) Byłam ciekawa czy oglądałaś. Czyli też Ci się podobało.

          Yes, postać Zenke jest jakoś wstawiona na siłę. Przecież równie dobrze to mógł być jakiś ichniejszy funkcjonariusz. To wygląda na chwyt potrzebny do rozwoju akcji. Ale nie narzekam, bo lubię Sebastiana Kocha :)

          Tak, Hakl zmarł. Dostaje zastrzyk w szyję, straszna scena. No, żona wygląda na smutną, ma łzy w oczach kiedy patrzy na obraz.

          Też mnie to zdziwiło, że oskarżeni przyznali się do winy przed sądem. Nie wiem, może obiecano im łagodniejszy wyrok?
      • grek.grek Re: "W cieniu" 21.02.15, 17:26
        dzięki, Siostro, świetny opis, jak zawsze :]
        a fabuła niełatwa, z tego co zauważyłem.

        czeskie kino się zmienia, a może po prostu my zaczynamy inne kino czeskie odkrywać, trochę
        inne niż kiedyś filmy puszczają w świat.

        noir zdecydowanie :]
        samotny bohater, ktory skazany jest na poszukiwanie prawdy i sprawiedliwości w
        świecie występku, którego przecież nie zdoła naprawić, gdyby nawet stanął na uszach.

        świetnie to wszystko wprowadzone jest w klimat Czechosłowacji lat 50-tych i tej reformy
        pieniężnej, z nutą antysemicką i odwołaniem do propagandy i ustawionych procesów
        jako sposobów na utrwalanie władzy, przeprowadzanie ciemnych interesów i tworzenia
        odium w społeczeństwie.

        z trailera rzeczywiście wyłania się świetna strona wizualna, stylowa bardzo. z chęcią obejrzę,
        jesli tylko gdzies się da złapać :]

        Ivan Trojan ma bardzo dobrą markę w Czechach, a David Ondricek, to prawie kultowy reżyser,
        po tym jak zrobił manifest pokoleniowy "Samotni"; później był dobrze przyjęty "Jedna ręka nie
        klaszcze", no i "W cieniu". rozwija się, to są rózne gatunki filmowe i w każdym z nich jegomośc
        ma swoje własne pomysły i tematy do opowiedzenia.

        dzięki raz jeszcze, Siostro :"]
        doskonale się czytało.
        • siostra_bronte Re: "W cieniu" 22.02.15, 13:57
          Dzięki, Greku :)

          Tak, Ale kino pokazało też ostatnio "Niewinność", również wyłamujące się z tego stereotypu czeskiego kina, jakie znaliśmy do tej pory.

          Ivana Trojana nie znałam, wypadł bardzo przekonująco.

          Może kiedyś będziesz miał okazję zobaczyć ten film w czeskiej tv.


          • grek.grek Re: "W cieniu" 22.02.15, 15:10
            w ogole, czeskie kino szuka tematów i rozwiązań, o które byśmy go nie podejrzewali :]

            mam nadzieję, dzięki Tobie nabrałem ochoty by ten film zobaczyć.
    • maniaczytania zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 20.02.15, 20:04
      a, mam dziś chwilę, to coś tam wypatrzę może ;)

      Piątek:
      20.00 - TVN - Madagaskar 2
      20.05 - TVP2 - Alvin i wiewiórki 3
      20.10 - Polsat - Samoloty - i to właśnie polecam wybrać z tych trzech filmów dla dzieci ;)
      20.10 - AleKino - Malcolm X

      Sobota:
      14.40 - TV4 - D'Artagnan z Catherine Deneuve
      16.50 - TV4 - Rocky Balboa - Greku, czy Ty widziałeś ten film? Która to część Rocky'ego?
      18.05 - AleKino - Wspaniała - nie udało mi się obejrzeć we wtorek, planuję się jutro 'zaczaić' ;)
      19.00 - TVN7 Zmowa pierwszych żon
      20.00 - TVN - Masz wiadomość
      20.00 - Puls - Pearl Harbor - oj, chyba się złamię i znowu obejrzę, ten, yyy, setny pewnie raz ;)
      20.10 - AleKino - Cezary 2015 :)
      20.20 - TVP Kultura - Pogorzelisko
      22.40 - TVP Kultura - koncert Lenny'ego Kravitza :)

      Niedziela:
      21.20 - TVP1 - Sześć dni, siedem nocy - całkiem zgrabna komedia romantyczna z Harrisonem Fordem o Anne Heche
      23.15 - TVP1 - Niczego nie żałuję - Edith PIaf
      1.40 - TVP1 - Artysta - znaczy się, te ostatnie dwa to chyba jako przedoscarowy rozgrzewacz ;)
      a, o 20.00 - TV4 - Rocky Balboa - to jakby Grek w sobotę nie zdążył wstać ;)

      Poniedziałek:
      tvp 1 - teatr tv 20.25 - Rzecz o banalności zła

      Wtorek:
      tvn - 21.30 - Szeregowiec Ryan

      Środa:
      tvn7 - 20.00 - O jeden most za daleko
      tvp Kultura - 23.25 - Cud w Mediolanie - w ramach filmów Vittoria de Siki

      Czwartek:
      tvp2 - 20.40 - Gang dzikich wieprzy - to podobno fajna komedia, hmm ;); 22.30 KK - Rozmowa z gwiazdą
      polsat - 20.05 - Diabeł ubiera się u Prady; 22.20 - Wielkie nadzieje
      tvp Kultura - 21.15 - Garsoniera - no, no :)

      Uff! Coś wybraliście? :)
      • siostra_bronte Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 20.02.15, 20:14
        Dzięki, Maniu :)

        Yes, ten tydzień wygląda ciekawie. Dla mnie hitem jest przegląd de Siki, niestety pokazywany po 23.00. No i "Garsoniera" Wilder'a, którą widziałam wieki temu. I jeszcze nieśmiertelny "O jeden most za daleko", fajnie, że o nim napisałaś, Maniu :)

        Dla Greka wypatrzyłam "Turystę" we wtorek w Polsacie :)
        • grek.grek Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 21.02.15, 15:48
          haha, "Turystę" chyba oglądałem już kiedyś :]
          może za drugim razem bardziej się przekonam do niego ;]
          • siostra_bronte Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 21.02.15, 15:56
            Oj, pisałeś, że nie widziałeś "Turysty". Pamiętam, bo napisałam recenzję. To jak to w końcu było? :) Oczywiście polecam dlatego, że ten film jest tak zły, że aż zęby bolą. Na takim poziomie to się rzadko zdarza.
            • grek.grek Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 21.02.15, 17:27
              zaczynam się gubić w tym wszystkim ;]
              tak czy owak, wydaje się że powinienem obejrzeć ten film, ha.
      • grek.grek Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 21.02.15, 15:46
        "NIczego nie żałuję", to zgrabny film, ale tym nieopanowanym powtarzaniem Publiczna robi mu krzywdę :]

        sporo ciekawego.
        w Kulturze seria filmów De Sici, o której pisała Siostra.

        "Rocky Balboa", to 5 część :] starszawy mocno Rocky, aktualnie właściciel modnej restauracji, wraca na ring,żeby zmierzyć się w pokazowym pojedynku z panującym mistrzem wagi cięzkiej. Znów zabiera się do wyczerpujących treningów, a po drodze musi uporządkować swoje relacje z dorosłym już synem, no i co najważniejsze jakoś poradzić sobie z żałobą po śmierci żony, Adrian. bez Talii Shire, która absolutnie kapitalna jest w tym cyklu filmowym, jakoś dziwnie się ogląda "Rocky'ego", na szczęscie jest jeszcze sam Rocky ;]
      • pani_lovett Re: zapowiedzi na tydzień 20-26 lutego ;) 21.02.15, 21:20
        >tvp Kultura - 23.25 - Cud w Mediolanie - w ramach filmów Vittoria de Siki

        To ja podziękuję TVPKultura za przegląd filmów Vittoria de Siki, nie będę oglądać o takiej porze. :/
    • maniaczytania Moje typy Oscarowe :) 20.02.15, 23:10
      nie wiem, kiedy znajdę dłuższą chwilę, więc podaję teraz, aczkolwiek zastrzegam sobie jeszcze zmianę ewentualną w kategorii Muzyka (jeśli uda mi się przesłuchać wszystkie filmy ;) ).

      1. Najlepszy film - Boyhood
      2. Najlepszy aktor pierwszoplanowy - E. Redmayne
      3. Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - J. Moore
      4. Najlepszy aktor drugoplanowy - J.K. Simmons
      5. Najlepsza aktorka drugoplanowa - P. Arquette
      6. Najlepszy reżyser - R. Linklater
      7. Najlepszy scenariusz oryginalny - Birdman
      8. Najlepszy scenariusz adaptowany - Teoria wszystkiego
      9. Najlepszy film nieanglojęzyczny - Lewiatan
      10. Najlepsza charakteryzacja i fryzury - Grand Budapest Hotel
      11. Najlepsza muzyka oryginalna - Teoria wszystkiego
      12. Najlepsza piosenka - Zacznijmy od nowa
      13. Najlepsza scenografia - GBH
      14. Najlepsze efekty specjalne - X-Men
      15. Najlepsze kostiumy - Czarownica
      16. Najlepsze zdjęcia - Ida
      17. Najlepszy długometrażowy film animowany - Jak wytresować smoka 2 (chociaż tak naprawdę to mi się bardziej podobają Pudłaki, a najlepszym filmem ubiegłorocznym w tej kategorii był LEGO Przygoda - widocznie co roku musi być jakaś dziwna kontrowersja z brakiem nominacji - jak z B. Affleckiem, który nie był nominowany za reżyserię Argo )
      18. Najlepszy dźwięk - Whiplash
      19. Najlepszy krótkometrażowy film aktorski - Rozmowa
      20. Najlepszy krótkometrażowy film animowany - A Single Life
      21. Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny - Joanna
      22. Najlepszy montaż - Whiplash
      23. Najlepszy montaż dźwięku - Interstellar
      24. Najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny - Szukając Vivian Maier
      • angazetka Re: Moje typy Oscarowe :) 21.02.15, 13:59
        Ale czy to są typy, kto powinien dostać, czy - kto dostanie?
        Ja na razie robię przymiarki do takiej listy i widzę, że najbardziej kompetentna jestem w zakresie najlepszej charakteryzacji - widziałam wszystkie trzy nominowane filmy ;)

        Aha, w tym roku też oglądam Oscary na żywo. Ktoś jeszcze jest szurnięty?
        • maniaczytania Re: Moje typy Oscarowe :) 21.02.15, 14:31
          Angazetko, my tu co roku typujemy, kto dostanie. Potem dla zabawy sprawdzamy sobie, komu się udało najwięcej wytypować ;)

          W związku z tym, że Canal+ podobno - muszę jeszcze sprawdzić - odkodował transmisję - tez mam taki plan ;)
        • pani_lovett Re: Moje typy Oscarowe :) 22.02.15, 16:48
          > Aha, w tym roku też oglądam Oscary na żywo. Ktoś jeszcze jest szurnięty?

          Hehehe! Chyba nie! ;)

          Jednak troszkę późno ta gala. Nie zdobędę się na takie poświecenie. Zresztą nie wiem, czy gdzieś w necie będzie transmisja.
          • angazetka Re: Moje typy Oscarowe :) 22.02.15, 17:03
            Późno, ale na jutro wzięłam urlop ;)
            A relacja na pewno w necie będzie. Ja szczęśliwie będę oglądać u koleżanki, która ma C+ (i donosić będę, jeśli chcecie).
            • pani_lovett Re: Moje typy Oscarowe :) 22.02.15, 17:44
              angazetka napisała:

              > Późno, ale na jutro wzięłam urlop ;)

              Czapki z głów przed KINOmanką Angazetką! :))

              > A relacja na pewno w necie będzie. Ja szczęśliwie będę oglądać u koleżanki, któ
              > ra ma C+ (i donosić będę, jeśli chcecie).

              To byłoby coś, taka relacja na żywo widziana Twoimi oczami! :)) Tylko my tu będziemy duchem. Jeśli Cię to nie zniechęca!?


              • angazetka Re: Moje typy Oscarowe :) 22.02.15, 18:11
                Jeśli jutro jakoś pooscarowo skomentujecie, to nie zniechęca ;)
                • pani_lovett Re: Moje typy Oscarowe :) 22.02.15, 18:41
                  angazetka napisała:

                  > Jeśli jutro jakoś pooscarowo skomentujecie, to nie zniechęca ;)

                  Nie może być inaczej! Już się cieszę na jutro.

                  Ja tradycyjnie zacznę od przeglądu oscarowych kreacji!!! ;))
      • grek.grek To ja też ! OScarowe typowanie 21.02.15, 15:59
        film - BIrdman
        aktor - Keaton
        aktorka - Felicity JOnes [metodą selekcji negatywnej]
        aktor 2 plan - M.Ruffalo
        aktorka 2 plan - Meryl Streep
        rezyser - Inarritu
        scenariusz - Birdman
        sc. adaptowany - Gra tajemnic
        film nieanglojęzyczny - Leviatan [z powodów politycznych, ale mam nadzieję, że się pomylę i będzie Oscar dla "Idy"; poza tym, kategoria mocniejsza niż "najlepszy film" - dodatkowo m.in są ponoć rewelacyjne "Dzikie historie" i "Timbuktu", ktory własnie wygrał Cezary]

        muzyka - "Grand Budapest Hotel"
        scenografia "GBH"

        efekty - Interstellar

        zdjęcia - "Ida", OBY

        dźwięk - a strzelę w INterstellar
        co mi tam, i tak żadnego z filmów nie widziałem i strzelam instynktownie ;]

        krótki metraż dokument - "JOANNA", mam jakieś przeczucie że nie "Ida", ale
        własnie "Joanna" będzie oscarowa.

        montaż - co za trudne kategorie... "BOyhood" ?

        16 strzałów.
        jesli trafię 6, to załóżcie słuchawki ochronne, bo będę głośno trąbił o sukcesie ;]]
        • pepsic Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 10:35
          Obawiam się, że nasza, subtelna "Ida" nie da rady z "Lewiatanem" stanowiącym manifest polityczny idealnie wpisujący sie w aktualną sytuacją na Ukrainie. Poza tym wnioski poboczne wynikajcie z "Idy" nie stanowią dla świata nihil novi, bo od dawna karmiony jest papką typu "polskie obozy zagłady", czy Polacy zabijali Żydów w czasie wojny.

          Widzę, że wysoko typujesz "Birdmana", w zatem dzisiejszy seans wydaje się interesujący.

          tiny.pl/q3j76
          • pepsic Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 10:40
            Nadmieniam, że powyższy post odnosi sie do Grekowego stwierdzenia:
            film nieanglojęzyczny - Leviatan [z powodów politycznych,

            Żeby niE było fukania, że to ja wprowadzam politykę;)
            • pani_lovett Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 15:13
              pepsic napisała:

              > Nadmieniam, że powyższy post odnosi sie do Grekowego stwierdzenia:
              > film nieanglojęzyczny - Leviatan [z powodów politycznych,
              >
              > Żeby niE było fukania, że to ja wprowadzam politykę;)

              NocoTy! Przecież u nas nie ma tematów tabu!!!
          • grek.grek Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 14:17
            z tym "wpisywaniem się w sytuację na Ukrainie", to bym lekko polemizował :]]

            ale jak chodzi o poręczność polityczną "Leviatana", to pełna zgoda oczywiście.
            • pani_lovett Grekuuuuuuu! 22.02.15, 16:44
              Szukaj dziś na y_be filmu, o którym mowa!!!
              • pani_lovett Re: Grekuuuuuuu! 22.02.15, 19:31
                Nieaktualne. Głosu ni ma. I dobrze. ;)
                Film można wykupić w kinopexie. To jest uczciwe.
            • grek.grek Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 16:49
              "Leviatana" ?
            • pepsic Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 16:58
              To może rozwinę skrót myślowy. Oczywiście, film nie ma nic wspólnego z Ukrainą. Chodzi o to, że uderza w charakter kremlowskiej polityki, który doskonale widać w agresji na Ukrainie, na którą zwrócone się w tej chwili oczy całego świata.

              tiny.pl/q3j76
              • grek.grek Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 17:37
                :]
                moim zdaniem, nie istnieje pojęcie "rosyjskiej agresji na Ukrainę".
                istnieje pojęcie "agresji NA Ukrainie", której oddaje się rząd w Kijowie wobec powstańców z Donbasu.

                myślę, że rządowe wojska i ochotnicze bandyckie batoliony najemników a'la Azow czy Ajdarow przegrały tę wojnę dlatego, że separatyści bili się o swoje życie, swoich rodzin i swoją przyszłość. Być mozę bronią
                dostarczoną przez Rosjan, a także pod dowództwem rosyjskich komandosów, ale to nie regularna
                armia rosyjska wygrała to stracie. Nie musiała tam wchodzić. Nie ma żadnych zdjęc satelitarnych
                wykazujących wchodzenia na Ukrainę oddziałów rosyjskich. Oni nie muszą tego robić. Przy technice
                wojennej jaką dysponuje Rosja - wystarczy porządny ostrzał rządowych wojsk Kijowa z terenu Rosji.

                wg mnie, Rosja robi co należy, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Nic innego jej nie interesuje i nie wiem, czy śmiać się czy płakać, kiedy słyszę polskiej jenerałów sugerujących, że czeka nas jakaś "wojna". Myślę, ze to oni mają, cytując pieśniarza, "małą wojnę w sobie" i powinni zacząć z tym walczyć... ewentualnie zasięgnąc porady u fachowców od takich dramatów wewnętrznych ;]

                wszystko zaczęło się podczas IO w Soczi, od zamachu stanu, obalenia legalnej władzy, ustawy parlamentu zabraniającej języka rosyjskiego na Ukrainie i gromkim nawoływaniem faszystów z Prawego Sektopra i Svobody do "rozprawy ze wschodem" - a co znaczy "rozprawa" w ustach tych ludzi, wychwalających tradycje UPA i OUN, to MY, Polacy, powinniśmy wiedzieć najlepiej i rozumieć separatystów.

                kuriozalne były wyrazy oburzenia na to traktowanie przez separatystów jeńców - powiedz sama, ci ludzie przyjechali wymordować ich rodziny, a świat zachodni roni łzy nad tym, ze pojmanych przeprowadzono ich przez ulicę w marszu hańby.

                ludzi, którzy zasłużyli na smierć... przeprowadzono w marszu hańby...i ten marsz to taka straszna rzecz... przyznam, ze nigdy nie zrozumiem logiki polskiego myślenia.

                przepraszam, ze tak się rozpisuję, ale jak dopadnę takich tematów, to samo idzie ;]]

                w każdym razie, nie umiem pozbyć się sympatii dla rosyjskiego prezydenta i całej Rosji. także tej politycznej. i uznania dla ich działań na rzecz własnego narodu. ja też bym nie chciał, żeby pod moim domem ktoś sobie organizował wojenne bazy i groził moim bliskim, za których bezpieczeństwo odpowiadam.

                Rosja dopnie swego. Najpierw zrobiła porządek w Czeczenii i przestali ginąć Rosjanie na koncertach i bazarach wysadzani przez islamskich świrusów, teraz czas na Ukrainę, a my nie mamy się czego bać.

                No, najwyżej jednego - że jak powstanie osobne państwo w zachodniej Ukrainie, rządzone przez nacjonalistów owijających się w swastyki i symbole UPA, to każe nam oddać Przemyśl, Rzeszów i parę innych miast. Tego bym się obawiał.

                myślę, ze ludzie którzy dzisiaj chcą wysyłać broń Ukraińcom [swoją drogą, komedia... Ukraina to czołowy eksporer broni na świecie], wykazują się nieodpowiedzialnością i nieroztropnością. Chciałbym wierzyć, ze to tylko ich ignorancja i niedobór szarych komórek, a nie działalnośc jawnie skierowana przeciw polskiej racji stanu.

                uff, wybacz mi ten przydługi wywód.

                • pani_lovett Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 19:10
                  ale to
                  > nie regularna
                  > armia rosyjska wygrała to stracie. Nie musiała tam wchodzić. Nie ma żadnych zdj
                  > ęc satelitarnych
                  > wykazujących wchodzenia na Ukrainę oddziałów rosyjskich.

                  A kto zajął Krym? Nie Rosjanie?
                  • siostra_bronte Re: To ja też ! OScarowe typowanie 22.02.15, 19:31
                    Zielone ludziki?

                    Kurcze, Rosjanie przejęli część terytorium suwerennego państwa. I jak łatwo wszyscy się z tym pogodzili! A teraz potrzebują korytarza do Krymu.


                    • grek.grek Re: To ja też ! OScarowe typowanie 23.02.15, 14:52
                      wiesz, Siostro, ja myślę że wszyscy się z tym pogodzili, bo wiedzieli doskonale że do tego dojdzie, i to od pierwszego dnia po zamachu stanu w Kijowie. Rosja musiała wziąć Krym, ze wzgledów geostrategicznych. Korytarz jest potrzebny jako konsekwencja powyższego.

                      wschód Ukrainy nie chce być w tym kraju, jesli rządzić mają nacjonaliści i oligrachowie, a Rosja ma zostać wrogiem, a nie przyjacielem. Nie za bardzo wiadomo, po co Kijów się upiera i bombarduje Donbas ? siłą tych ludzi nie utrzymają w obrębie Ukrainy i pod knutem obecnych władz. Poza tym, sytuacja na Ukrainie jest tak dramatyczna, że nie będę zdziwiony, jesli w Kijowie stanie następny Majdan. Tym razem za pieniądze prosto z Kremla.
                  • grek.grek Re: To ja też ! OScarowe typowanie 23.02.15, 14:48
                    chodziło mi o Donbas, ale masz rację z Krymem.
                    Oczywiście, Rosjanie. owszem.

                    są tam potężne bazy wojskowe. w momencie przejęcia władzy na Ukrainie przez
                    prozachodnie [a niektórzy powiadają, że będące marionetkami Ameryki] towarzystwo -
                    te bazy w ciągu roku mogłyby zapełnić się zołnierzami i rakietami NATO.

                    Rosja nie miała wyjścia.

                    formalnie było to zajęcie kawałka Ukrainy, ale w istocie Rosja nie miała wyjścia.

                    zauważ, że przez 20 lat wolnej Ukrainy - Rosja nigdy nie miała pretensji do Krymu, nigdy
                    nie żadała rewizji granic, mimo że by mogła, bo cała ta procedura wpisania Krymu w Ukrainę
                    była prawdziwie komediowa.

                    pytanie więc : dlazcego Rosja teraz to zrobiła ? odpowiedź, wg mnie, jest dośc czytelna. Tak jak Czeczenia będąca baza wypadową radykalnych islamistów detonujących bomby na targach, bazarach, w teatrach i na koncertach w Rosji nie mogła być przez Rosję tolerowana, tak samo Krym musiał być wzięty.

                    owszem, było to zajęcie kawałka cudzego terytorium, ale wg mnie Rosja nie miała wyboru.

                    pamiętasz jak w '62 roku ZSRR umieścił na Kubie rakiety wycelowane w Amerykę ? skończyło się niemal III wś. Niektóre kraje są po prostu bardzo czułe na tym punkcie, zwłaszcza te dwa ww., i trudno się dziwić jednym i drugim.

                    btw - wiesz, Barbasiu, na Krymie są Rosjanie, i zawsze byli Rosjanie, językowo, kulturowo, mentalnie. oni zawsze traktowali swoją przynależnośc do Ukrainy jako aberrację. można by rzec, że Krym wrócił do macierzy.
          • pani_lovett "Ida" cd. - zaległa odpowiedź dla Pepsic 22.02.15, 16:43
            pepsic napisała:

            > "Ida"
            >[...] czy Polacy zabijali Żydów w czasie wojny.

            W każde dzieło literackie wpisany jest określony typ odbiory. Analogicznie jest z dziełem filmowym. W przypadku "Idy" z całą pewnością odbiorcą jest człowiek obyty z dziełami filmowymi, wrażliwy, człowiek posiadającą podstawową wiedzę z historii, orientujący się przynajmniej na podstawowym poziomie w historii II wojny światowej (a przynajmniej, kto wywołał tę wojnę), a przede wszystkim inteligentny, który na podstawie przedstawionej w filmie fikcyjnej historii na pewno nie będzie snuł wniosków dotyczących całego narodu polskiego i nie powie, że "wszyscy Polacy w czasie wojny mordowali Żydów". I tak właśnie jest, żeby Cię pocieszyć i rozwiać Twoje obawy, Pepsic. Żaden zagraniczny recenzent takich wniosków NIE wysnuł!

            Jeszcze raz powtórzę. Dokumenty historyczne np. IPN-u potwierdzają, że zdarzenia opowiedziane w filmie miały niestety miejsce w Polsce. To nie jest tylko sprawa jednego Jedwabnego. Skala tych wydarzeń jednak na szczęście nie była drastyczna, by można mówić o współudziale Polaków w holokauście Żydów (masz racje , proporcje są ważne).
            Ale jednak tego rodzaju wydarzenia miały miejsce (i jeszcze inne jak np. wymuszanie okupów na ukrywających się Żydach, rabowanie majątków pozostawionego przez Żydów itd.) i zasłanianie się bohaterstwem innych Polaków ratujących Żydów podczas wojny nic tu nie zmieni.

            Uważam, że to dobrze, że taki film powstał. W końcu dojrzeliśmy (75 lat po wojnie!), by rozliczyć z tą niechlubną kartą w naszej historii.


            >Poza tym wnioski poboczne wynikajcie z "Idy" nie stanowią dla świata nihil novi, bo od >dawna karmiony jest papką typu "polskie obozy zagłady"

            Cóż , trzeba cierpliwie prostować ignorantów.

            • pepsic Re: "Ida" cd. - zaległa odpowiedź dla Pepsic 22.02.15, 17:12
              Przypuszczam, że przeceniasz nie tylko rodaków, ale i cudzoziemców, którzy mogą odebrać zdarzenie wymyślone na użytek filmu, jako sugestię, że podczas wojny mordów na Żydach i grabieży ich majątkowych dokonywali li tylko Polacy w politycznej próżni, bo o kontekście historycznym się nie mówi.
    • grek.grek "TYlko strach" [1993-94] via Polonia 21.02.15, 13:04
      anatomia uzależnienia alkoholowego.

      gdybyście mieli chęć :
      www.youtube.com/watch?v=bwBokxPAJfs
      Katarzyna [Anna Dymna w doskonałej roli] robi w tiwi za redaktorką - prowadzi publicystykę, ale także jeździ w teren. Teraz wraca po terapii antyalkoholowej. Grzała w palnik przez siedem lat, wódka była dla niej sposobem na poradzenie sobie z nadmiarem stresu, az coś pękło i musiała skorzystać z pomocy kółka AA.Tam ją wyprowadzili na prostą. I ona nie zapomniała, nadal odwiedza to kółko, które w międzyczasie stało się czymś na kształt kręgu przyjaciół, nie mających przed sobą żadnych sekretów, informujących siebie nawzajem o każdym dniu życia, wszystko dla zachowania pełnej kontroli nad własną trzeźwością.

      Układa się pannie Kasi, bo w pracy szef [Jerzy Trela] jej ufa, daje coraz bardziej wymagające zadania i wykazuje się maksymalną życzliwością. W życiu prywatnym ma ona chłopaka, Tomka [K. Globisz] i wydaje się, ze relacje między nimi są zażyłe.

      Na tym kółku ludzie się wzajemnie sobą opiekują, w parach pełnią funkcję "aniołów stróżów". Katarzynie przytrafia się aniołowanie młodej dziewczynie,. BOżenie [Dorota Segda], która właśnie do nich trafiła. Najpierw opiekować się nią miała koleżanka, ale BOżena wybrała panią z telewizji, zwłaszcza że kiedyś się zetknęły przypadkiem i na moment.

      Katarzyna nie pije od roku, ale to nie znaczy, ze zapomniała o wódce. Bierze leki, odwiedza kółko, a jak ją przypili, to bierze się za jakiś wysiłek fizyczny - szorowanie czystej podłogi albo podciąganie się na drabinkach aż do omdlenia rąk. A wódka jest wszedzie. Wszędzie ktoś popija, nawet jak jedzie na reportaż firmową "nyską", to jej współpracownicy przekazują sobie butelczyne, a ona aż się cała kręci, bo tak by się chciała napić... Trzyma jednak fason. Od roku nie pije i tak ma być.

      Rzecz w tym, że los ma wobec niej inne plany. Katarzyna jest cholernie zazdrosna o Tomka, zwłaszcza od momentu, kiedy zapytała go czy się do niej wprowadzi, a on poprosił o więcej czasu do namysłu. Nieustannie widuje go na mieście z innymi kobietami. To znaczy, wydaje się jej, że to on, a potem się okazuje że to nie on. W pracy jeden czy drugi materiał nie jest najwyższych lotów... i jak te nerwówki zebrać do kupy, to zaczynają się schody, a chęc złapania za kielonek staje się nieznośna wręcz. Katarzyna ulega. Wypija małego drinka. Co za ulga ! A potem ćwiczenia, żeby powstrzymać falę ochoty do wydojenia od razu całej cysterny.

      Dodatkowo dochodzi jeszcze neurotyczna Bożena, która opowiada jej swoją historię, jak to zaczęła pić, kiedy wbrew samej sobie została wmanewrowana przez męza w dzieci, pieluchy, kaszki i dom, który stał się dla niej więzieniem. A chciała być dziennikarką... I z tej frusttracji złapała za butlę, a raz to nawet, po pijaku, upuściła syna niemowlaka na ziemię. Katarzyna niby próbuje jej pomóc, gadać z nią, ale bardziej skupia się ciągle na sobie.

      Pewnego dnia w knajpie zauważa Tomka z inną kobietą. Tym razem to naprawdę Tomek i naprawdę inna kobieta. No i puszczają hamulce... Katarzyna informuje Tomka, że widziała go z inną, kupuje w sklepie brandy i daje ostro w palnik. NIe bierze jeńców. Cała butla idzie w ruch. NIe żeby się poddała bez walki. O nie, próbuje - zamyka butelkę w kredensie i wyrzuca przez okno kluczyk. Tyle że budzi się rano i koniecznie musi walnąc lufę, więc wybiega w szlafroku na chodnik i dawaj szukać tego kluczyka. Znajduje, ale połamany jest. Wraca i walczy z mozołem, niemal w histerii, o dostęp do tego kredensu. Za wcześnie by pójśc do sklepu i kupić, a pragnienie przeogromne. Próbuje nożem, próbuje tasakiem i wreszcie wyłamuje drzwiczki. PIje z błogością.

      Ofk, na zewnątrz pani z telewizji jest ładna, umalowana, dobrze ubrana i wypachniona. Ludzie ją obserwują, zwłaszcza szef oraz znajomi z AA. A ona stara się ich upewniać, że wszystko jest doskonale. Radzi sobie na tyle dobrze, że dostaje od szefa program w którym ma występować dwunastu polityków i ona jedna ma ich nadzorowac. Radość. Awans. Szansa. A jednoczesnie - kolejny stres.

      Na domiar wszystkiego, Tomek ją odwiedza i wyznaje, ze tamta kobieta, z którą go Katarzyna widziała, to była jakaś panna której powiedział oficjalnie, ze jest niedostępny, bo... zamierza się ożenić z Katarzyną. Ale skoro od Katarzyny czuć wódką i taka z niej zazdrośnica, to on odchodzi. Znów butla...

      Wreszcie przychodzi dzień w którym ma poprowadzić ten program. I zaczyna się. Rano drink... potem następny... a potem wypełnia brandy rozmaite małe flakoniki po czym się da - i tak uzbrojona idzie do telewizji. Co chwila wymyka się do łazienki i tam obala kolejny flakonik. Po trzech razach jest całkiem wesoła i jeszcze przed programem rozstawia polityków po kątach. Jeszcze przed nagraniem, program leci Live, wysusza czwarty flakon. NO i program kończy się klapą. Katarzyna przysypia, dziwnie się zachowuje - w reżyserce wszystko widzą pracownicyt tiwi, na czele z szefem - a potem w pijakim gniewie prawie przewraca biurko i w bełkotliwy sposób domaga się jakiejś odpowiedzi na pytanie.

      Zostaje wyprowadzona ze studia, popłoch zupełnyt, zastępuje ją inna prowadząca, a szef opi,eprza ją zdrowo na korytarzu - "JUż nigdy tutaj nie wrócisz, zmarnowałaś szansę". Mówi to rozeźlony bardziej na to, ze Katarzyna znów zaczeła pić niż na to, że mu położyła program.

      W deszczu i na chwiejnych nogach Kaatrzyna wraca do domu. I dalej grzeje. Tam ją zastaje Bożena. Urządzają sobie popijawę w ciemnym mieszkaniu. "BOże, jak ja tego potrzebowałam... jak ja czekałam na to... od pierwszego dnia [trzeźwości][ czekałam...", powiada Bożena po pierwszej szklaneczce. Wtóruje jej Katarzyna i udziela jej lekcji poglądowej "NIe dlatego pijesz, to masz dzieci i źle ci w życiu, pijesz bo masz to w genach, we krwi, nigdy się od tego nie uwolnisz, rozumiesz ? Nigdy !".

      Kiedy rano Katarzyna budzi się z koszmaru [w śnie widzi mieszkanie w ultrafiolecie i nagle coś ją przeraża aż do wrzasku wniebogłosy], mieszkanie jest puste. Z zewnątrz dobijają się jej znajomi z AA. Główny guru tego zespołu [Cezary Pazura] chce ją niemal bić. Okazuje się, ze Bożena chciała po pijaku się zabić. Albo piła aż zemdlała. W każdytm razie - leży w szpitalu. Zaszokowana Katarzyna próbuje ją odwiedzić, ale Bożena odwraca twarz, a do tego obok łózka siedzi mąz. Kaatrzyna wychodzi cichaczem.

      Spotykają się po pewnym czasie na spotkaniu AA. Katarzyna znów tam uczęszcza. BOżena wraca i siada przy tamtej koleżance, ktorą wtedy odrzuciła jako "anioła". Patrzy jednak na Katarzynę, a ona na nią, z lekkim wyrzutem na sumieniu. A potem chyba rozmawiają i najpewniej będą przyjaciółkami.

      Szef z TV spotyka Katarzynę na ulicy, spacerują po rynku. On jej mówi, że do pracy raczej nie ma dla niej powrotu, ale... może "chciałaby z nim być". Ona na to, że dzięki i super, ale "może jej pomóc tylko ktoś taki jak ona sama". Najpewniej ma na myśli BOżenę. Później całuje szefa po przyjacielsku i odchodzi, kupuje sobie kwiatki na straganie i macha do niego z daleka. Na razie trzeźwa jest...

      zawodowo pił na ekranie Gajos, zawodowo pił Fijewski, ostatnio - jak nam pięknie Barbasia opisała - pił Więckiewicz. Anna Dymna pije nie gorzej, czyli pije znakomicie. Bardzo sugestywna jest i wkłada w tę rolę samą siebie. Na ile to są doświadczenia reżysserki i scenarzystki Barbary Sass - można tylko domniemywać. W każdym razie jest to obrazek wiarygodny. Damskie picie nie rózni się specjalnie od męskiego, mechanizm jest ten sam i sposoby tuszowania zapewne jednakowe. Jak to w polskim filmie, znakomite są też zdjęcia [Wiesław Zdrort]. Znakomita ilustracja muzyczna autorstwa Piotra Rubika.





      • siostra_bronte Re: "TYlko strach" [1993-94] via Polonia 21.02.15, 13:54
        Dzięki, Greku :)

        Brzmi znakomicie. Znany tytuł, ale rzadko pokazywany w tv. Barbara Sass to jednak robiła kiedyś dobre filmy z ciekawymi rolami kobiecymi.
        • grek.grek Re: "TYlko strach" [1993-94] via Polonia 21.02.15, 17:33
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

          yes, kobieta-alkoholiczka w roku 93 [rok premiery 94] to musiał być ciekawy temat i dośc
          nowy w polskim kinie, prawda ? odwracał pewne stereotypy, wówczas ciągle mocne, a i dziisaj
          przecież nie tak wcale pogrzebane, jakoby ta choroba dotykała tylko mężczyzn i to takich, co
          chwieją się na nogach pod sklepem monopolowym od rana do wieczora, takich z "Arizony".

          pani Sass niedawno wrociła.
          pamiętam jej "Krzyk" z przejmującą rolą Doroty Stalińskiej, ileż tam beznadziei i siermięgi, szarości i apatii. trudny film,, ale wspaniały.

          ostatnio "W imieniu diabła" o buncie zakonnic, o którym media pisały w ostatnich latach. znów odważny temat, pytanie tylko kto dał na to pieniądze i na ile odważna mogła być reżyserka w swojej wizji filmowej :]
    • pani_lovett "Mr Turner" - OSCARY 2015 muzyka cd. 21.02.15, 15:19
      Muzykę go filmu "Mr Turner"w reżyserii Mike'a Leigh opowiadającego o życiu brytyjskiego malarza żyjącego na przełomie XIX i XX wieku, stworzył ulubiony kompozytor reżysera, Gary Yershon.
      Brytyjczyk Gary Yershon to kolejna nowa twarz w Hollywood.


      Ścieżka dźwiękowa do filmu "Mr Turner" nie odwzorowuje muzyki z epoki, nie jest to też klasyczna współczesna kompozycja instrumentalna, jak zauważają krytycy. Muzyka Yershona jest "mroczna, abstrakcyjna", " pewnym sensie można tę muzykę uznać za awangardową" - piszą Łukasz Waligórski i Mefisto na stronie muzykafilmowa.pl.

      Poza kontekstem ścieżka dźwiękowa jest dość trudna do słuchania , dlatego nie będę Was zamęczać i podam tylko jeden link.

      Mr. Turner Soundtrack - Action Painting

      www.youtube.com/watch?v=P-K8ty3OcSU

      • grek.grek Re: "Mr Turner" - OSCARY 2015 muzyka cd. 21.02.15, 17:36
        dobre skrzypce, motoryczne takie, brzmi jak uwertura operowa, i smyki zaraz potem spokojne, na bardzo wysokich tonach.

        o, brzmi bardzo dobrze, choć z pewnością nieco mniej skocznie i płynnie niż poprzednie zestawy :"]

        dzięki, Barbasiu, wprawdzie do Oscara już wytypowałem "Grand Budapest Hotel", ale jak co roku nominacje są warte posłuchania, same dobre soundtracki.
        • pani_lovett Re: "Mr Turner" - OSCARY 2015 muzyka cd. 21.02.15, 20:57
          Ten fragment ścieżki muzycznej "Mr Turnera", dynamiczne skrzypce, skojarzyły mi się z "Orawą" Wojciecha Killara .
          Posłuchaj:

          www.youtube.com/watch?v=gkcosqj1CaY

          > dzięki, Barbasiu, wprawdzie do Oscara już wytypowałem "Grand Budapest Hotel"

          Tak, widziałam. Możesz jeszcze zmienić swój typ, gdybyś chciał. Pozwalam. :)
          Trochę się spóźniłam w tym roku z prezentacją, przekonana niesłusznie , że gala oscarowa odbędzie się dopiero w ostania niedzielę lutego.

          Jeszcze się waham pomiędzy "Grand Budapest Hotel", a "Teorią wszystkiego".
          Fantazyjna kontra liryczna, ciężki wybór!
          • grek.grek Re: "Mr Turner" - OSCARY 2015 muzyka cd. 22.02.15, 15:23
            ale masz ucho, Barbasiu :]
            rzeczywiście, jest to podobne do siebie, a jednocześnie bardzo indywidualne.
            u Kilara skrzypce jakby pół tonu wyżej, w tych szybszych momentach, i trochę
            takie z podhalańska brzmiące, zresztą ilustracja fotograficzna jest wysoce sugestywna :]

            ha, dzięki :] zostanę przy "Grand Budapest Hotel", aczkolwiek wszystkie ścieżki,
            które nam zagrałaś, są znakomite. wygrana którejkolwiek, nie będzie sensacją. tak...
            na wyłącznie własne ucho sądząc ;]
          • grek.grek Re: "Mr Turner" - OSCARY 2015 muzyka cd. 22.02.15, 15:27
            PS : w drugiej częsci werblowe skrzypce i długa sekwencja przyspieszonego, galopującego tonu, przerywanego rześkim wysokim dźwiękiem - klasa :]
    • pani_lovett "Interstellar" - OSCARY 2015 muzyka 21.02.15, 16:14
      Ostatnim nominowanym filmem w kategorii muzyka jest "Interstellar", film w reżyserii Christophera Nolana! Jak podaje wiki, "fabuła produkcji skupiona jest wokół grupy naukowców NASA, którzy odkrywają tunel czasoprzestrzenny pozwalający na odbycie podróży międzygwiezdnej".

      Kosmiczna muzyka! ;)

      Niemiec Hans Zimmer, jeden z najwybitniejszych twórców muzyki filmowej w Hollywood, ma na koncie wiele wspaniałych kompozycji do znanych filmów i wiele, wiele nagród i nominacji , w tym łącznie z tegoroczną 10 nominacji do Oscara ( ostatnią nominację otrzymał za "Incepcję" (2011)); i tylko jedną statuetkę Oscara otrzymaną 20 lat temu! za muzykę do "Króla Lwa" .

      Jak piszą znawcy na stronie muzykafilmowa.pl - ścieżka muzyczna do "Interstellar" to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych Zimmera, "choć słychać w niej charakterystycznych styl Zimmera, to sporo w niej nowości i świeżości ".

      Ubiegłoroczny Oscar dla filmu "Grawitacja" Stevena Price'a, filmu w podobnym klimacie, każe jednak trochę powątpiewać czy Zimmer za swoją muzykę kosmiczną dostanie w tym roku drugiego Oscara.


      10 A Place Among the Stars
      www.youtube.com/watch?v=SS4ldeHRKE0
      23 Interstellar Soundtrack - Docking Scene
      www.youtube.com/watch?v=mqqsTjrAOfk
      To już wszystkie nominacje.

      Czy zauważyliście, że w tym roku pośród nominowanych kompozytorów muzyki filmowej nie ma ani jednego Amerykanina!

      Dziękuję za uwagę. Do usłyszenia za rok. ;)
      • grek.grek Re: "Interstellar" - OSCARY 2015 muzyka 21.02.15, 17:42
        "Place among the stars" - witamy w bezkresie kosmosu :] takie dźwięki czasami lecą gdzieś w radio późno w nocy. to znaczy, jak słucham czasami, to natrafiam ":] zawsze dotąd miałem wrażenie, że jakaś przestrzeń się otwarła i zionie. a to kosmos dźwiękowo-filmowy.

        nocą, na słuchawkach... to jest efekt :]

        dopiero z czasem się rozkręca w dźwięki nieco mniej "zionące", no i finał już... muzyczny klasycznie :]

        "Docking scene"
        jakby ciąg dalszy powyższego, prawda ? szpiegowskie dźwięki na tle kosmosu ? dobre ! narastanie, a potem tłusty bas jakiś, i organy pasyjne słyszę - klasyka.

        Barbasiu, bez Twoich muzycznych prezentacji nie ma Oscarów :] są niezbędne i tworzą atmosferę tych dni :] dzięki.
        • pani_lovett Re: "Interstellar" - OSCARY 2015 muzyka 21.02.15, 21:09
          grek.grek napisał:

          > "Place among the stars" - witamy w bezkresie kosmosu :]

          Yes! :))

          >takie dźwięki czasami l
          > ecą gdzieś w radio późno w nocy. to znaczy, jak słucham czasami, to natrafiam "
          > :] zawsze dotąd miałem wrażenie, że jakaś przestrzeń się otwarła i zionie. a to
          > kosmos dźwiękowo-filmowy.

          Hahaha! :)
          Tak, słuchania nocą takiej muzyki ma swój klimat.





          > Barbasiu, bez Twoich muzycznych prezentacji nie ma Oscarów :] są niezbędne i tw
          > orzą atmosferę tych dni :] dzięki.

          Dziękuję pięknie raz jeszcze! :)
          Muzyka filmowa jest wspaniała.
    • pani_lovett Najepsza piosenka OSCARY 2015 21.02.15, 16:30
      www.youtube.com/watch?v=sLTRSakuugs
      Zacznijmy od nowa (2013)
      "Lost Stars", wyk. Keira Knightley

      www.youtube.com/watch?v=lMxL3_P9eNE
      Beyond the Lights (2014)
      "Grateful", wyk. Rita Ora

      www.youtube.com/watch?v=ZzbKaDPMoDU
      Selma (2014)
      "Glory", wyk. John Legend (I) i Common


      www.youtube.com/watch?v=U8TsAh-zYFI
      Glen Campbell: I'll Be Me (2014)


      www.youtube.com/watch?v=c-jfBRH-RV8
      LEGO® PRZYGODA (2014)
      "Everything Is Awesome", wyk. Jo Li (II) i The Lonely Island
      • grek.grek Re: Najepsza piosenka OSCARY 2015 21.02.15, 17:57
        Keira lirycznie, city-pop.
        Rita Ora -głos podobny do Glorii Estefan, trochę taki hym wychodzi, ale zgrabny bez dwóch zdań.
        JOhn Legend feat Common - chórek gospel, niezły teledysk, wstawki melodeklamacyjne, świetne video z kadrami z filmyu {"Selma", z tego co pamiętam, jest o wyprawie czarnoskórej kobiety na Marsz Miliona w Waszyngtonie ?]

        GLen Campbell - spokojnie i perfekcyjna aranżacja, na słuch laika ;]video z albumu rodzinnego.

        Lonely Island/ Jo Li - dyskoteka :] albo nie, przyznam że się gubie w tym gąszczu nowych gatunkow, brzmi jednak jak disco elektro albo house albo... przestanę się może kompromitować nieznajomością tematu... w każdym razie - daje po uszach ;]]

        dzięki za prezentacjeę, Barbasiu :]

        postawiłbym chyba na Ritę Orę.
        • pani_lovett Re: Najepsza piosenka OSCARY 2015 21.02.15, 20:43
          Mnie się podobały i Keira i Rita Ora. Waham się jeszcze. :)

          >"Selma", z tego co pamiętam, jest o wyprawie czarnoskórej kobiety na Marsz Miliona w Waszyngtonie ?]

          Niestety, nie wiem!?
          Dziś dopiero zapoznałam się z nominacjami dla piosenek. Nie czytałam jeszcze o filmach , z których pochodzą nominowane piosenki.

          Lonely Island/ Jo Li nie podoba mi się. :)
          • grek.grek Re: Najepsza piosenka OSCARY 2015 22.02.15, 14:20
            jeszcze masz trochę czasu na decyzję :]

            haha, no jakoś nieszczególnie Island/Li przypadli/ły/ło? mi do ucha, aczkolwiek na pewno
            w swojej kategorii muzycznej musi to być dobra robota ;]
            • pani_lovett Re: Najepsza piosenka OSCARY 2015 22.02.15, 18:52
              Wybrałam trzecią propozycję. ;)
    • maniaczytania Wspaniała 21.02.15, 20:06
      udało mi się obejrzeć zgodnie z planem ;) Cóż, niewiele mogę dodać do tego, co napisała Mozambique - zgadzam się z nią we wszystkim - film bardzo przyjemny, piękny wizualnie (te stroje!!!) i ze świetnie dobraną muzyką.

      Może tylko małe sprostowanie dorzucę, bo jestem na świeżo. W finale światowym Rose zacięła się nie ta nowa różowa maszyna. Tylko właśnie w ostatniej rundzie ta jej stara maszyna. A ta stara nie była wcale tą, na której zaczynała treningi u Louisa, tylko to był znak od ojca, że jej wybaczył ucieczkę - bo to była ta maszyna z jego sklepu (czyli pierwsza w ogóle w życiu Rose).
    • pepsic O "Lewiatanie" b. króciutko 22.02.15, 10:18
      Sfilmowana z rozmachem, acz z dystansem przypowieść Hioba, w tle piękne, posępne krajobrazy i polityka wielkiego imperatora, bez scen drastycznych. No nie wiem, nie wiem, czy artystyczna, subtelna "Ida" da radę.
      • grek.grek Re: O "Lewiatanie" b. króciutko 22.02.15, 14:27
        dzięki, Pepsic :]

        ciekawe, że ten film powstał za publiczne pieniądze.
        z jednej strony : jak dostanie Oscara, to dla rosjożerców będzie "pstryk w nos" Rosji, bo niby jest to krytyka
        "reżimu", a z drugiej - dla samej Rosji będzie to triumf rosyjskiej kinematografii i Kreml z pewnością to odnotuje.
        kakofonia się wydarzy ;]

        co innego Niedźwiedź dla Panahiego za "Taxi" - wiadomo, że jego film powstał na przekór irańskim władzom, które zabroniły mu robić kino. Nagrodzono zatem człowieka naprawdę spętanego przez
        czynniki odgórne. "Leviatan" jest nieco innym przypadkiem, ale tam w Ameryce chyba niekoniecznie
        takie subtelności rozrózniają ;]

        poza tym, zgodnie z Twoją recenzją - to jest sam w sobie dobry film [tak mówią też inni recenzenci, których czytałem]
        • pepsic Re: O "Lewiatanie" b. króciutko 22.02.15, 16:51
          Słyszałam o dofinansowaniu, jak również sugestie, że to krytyka sterowana pod kontrolą. U nas przyroda zna również takie przypadki;)
          Muszę dorzuć jedno zdanie tytułem doprecyzowania. Otóż suspens był tak szokujący, że nie napisałam, iż pod manifestem politycznym kryje się wyciszony, ludzki dramat, clou filmu.
          • pani_lovett Re: O "Lewiatanie" b. króciutko 22.02.15, 18:08
            Film oscarowy?

            "Ida" czy "Lewiatan"?

            Wytypuj choć w tej kategorii, Pepsic!
            • pepsic Re: O rozczarowującm "Birdman'ie" 22.02.15, 21:45
              Na pewno nie "Birdman";) Nudny, męczący, nabzdyczony intelektualnie, nieciekawy, przekombinowany i za głośny. Faceci dają radę, mimo że za Goslingiem nie przepadam, ale nazwisk pań blondynek bez charyzmy nie spamiętam nigdy.

              SErcem jestem za "Idą", ale wygra ujmujący prozą życia "Lewiatan";
              "Wiplash" najlepszy film;
              Simmons jako aktor II planu z "Wiplash";
              "Ida" za zdjęcia na otarcie łez;
              polski dokument "Nasza klątwa".

              tiny.pl/q3j76
              • maniaczytania Re: O rozczarowującm "Birdman'ie" 23.02.15, 06:11
                pepsic napisała:

                > Na pewno nie "Birdman";) Nudny, męczący, nabzdyczony intelektualnie, nieciekawy, przekombinowany i za głośny. Faceci dają radę, mimo że za Goslingiem nie przepadam, ale nazwisk pań blondynek bez charyzmy nie spamiętam nigdy.

                Hahaha, a to właśnie "Birdman" wygrał :) A zgadzam się Pepsic z Twoim zdaniem dokładnie!
                Z tym, że tam gra Norton, nie Gosling ;), a blondynka bez charyzmy to Naomi Watts, bo druga, ta, co grała córkę, moim zdaniem charyzmę ma i widoki na przyszłość też - to Emma Stone :)
                • pepsic Re: O rozczarowującm "Birdman'ie" 23.02.15, 21:36
                  Ups, film tak bardzo mnie wymęczył, że pomyliłam nazwiska;) Za Nortonem tez nie przepadam. Chodziło o aktorkę N. Watts (grającą aktorkę) i b. małżonkę, bo Emma Stone ma coś w oczach, wiec daję jej szansę.

                  Ps. Te 4 Oskary, w tym dwa najważniejsze to jakaś kpina:(
                  • maniaczytania Re: O rozczarowującm "Birdman'ie" 23.02.15, 21:47
                    racja, racja, ze zdjęciami też dla mnie nieporozumienie ...
          • pani_lovett Re: O "Lewiatanie" b. króciutko 23.02.15, 20:22
            W Rosji "Lewiatan" nie został dopuszczony na ekrany , trochę by to przeczyło sugestiom, że krytyka jest sterowana i pod kontrolą!?
    • angazetka Independent Spirit Awards (i Ida) 22.02.15, 11:46
      Znowu sukces "Idy" i w ogóle sukces filmów i aktorów, którzy zapewne dziś odbiorą Oscary. Ciekawa rzecz, zważywszy, że to nagrody kina niezależnego.
      www.imdb.com/awards-central/independent-spirit-awards?ref_=hm_acd_sa_acd_hd
      • grek.grek Re: Independent Spirit Awards (i Ida) 22.02.15, 15:04
        zważywszy na ilośc nominacji oscarowych, sukces "Body" w Berlinie, to mamy jakiś
        historyczny rok polskiego kina ? :]
    • angazetka Oscarowe typowania 22.02.15, 11:58
      (w nawiasach - komu JA bym dała)
      Film - zaszaleję - Snajper (Birdman)
      Reżyser: Linklater
      Aktor: Redmayne (Keaton - chyba, tu oba wyniki przyjmę ze zrozumieniem)
      Aktorka: Julianne Moore
      Aktor drugoplanowy: Simmons
      Aktorka drugoplanowa: Patricia Arquette (Emma Stone)
      Scenariusz oryginalny: GBH
      Scenariusz adaptowany: Whiplash - adaptacja krótkometrażówki, to jest coś ;)
      Film nieanglojęzyczny: Ida
      Charakteryzacja: GBH
      Muzyka: Teoria wszystkiego
      Piosenka: Selma (Zacznijmy od nowa)
      Scenografia: GBH
      Efekty: Ewolucja planety małp
      Kostiumy: GBH
      Zdjęcia: Birdman (Ida?)
      Film animowany: Jak wytresować smoka 2
      Dźwięk: Interstellar
      Montaż: Whiplash
      Montaż dźwięku: Interstellar
      • siostra_bronte Re: Oscarowe typowania 22.02.15, 13:51
        Moje typy:

        Aktor - Eddie Redmayne
        Aktorka - Julianne Moore
        Aktor drugoplanowy - J.K.Simmons
        Aktorka drugoplanowa - Rosanne Arquette
        Reżyser - Alejander Inarritu
        Film- Birdman
        Film nieanglojęzyczny - Ida
        • pani_lovett I jeszcze moje oscarowe typowania 22.02.15, 18:48
          1. Najlepszy film – „Boyhood” w reż. R. Linklatera
          2. Najlepszy aktor pierwszoplanowy - E. Redmayne "Teoria wszystkiego"
          3. Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - J. Moore za rolę w "Still Alice", Rosamunde Pike podobno świetna w "Zaginionej dziewczynie"".
          4. Najlepszy aktor drugoplanowy - J.K. Simmons za rolę upiornego nauczyciela w "Whiplash"
          5. Najlepsza aktorka drugoplanowa - P. Arquette za rolę w "Boyhood"
          6. Najlepszy reżyser - R. Linklater (wolałabym Wesa Andersona) za film "Boyhood"
          7. Najlepszy scenariusz oryginalny – „Grand Budapest Hotel”
          8. Najlepszy scenariusz adaptowany – Damien Chazelle - "Whiplash"
          9. Najlepszy film nieanglojęzyczny – „Ida”
          10. Najlepsza charakteryzacja i fryzury – „Grand Budapest Hotel”
          11. Najlepsza muzyka oryginalna – „Grand Budapest Hotel”, „Teoria wszystkiego” też mi się podoba, ale liczy się pierwszy typ. ;)
          12. Najlepsza piosenka - "Selma" - "Glory"
          13. Najlepsza scenografia -„Grand Budapest Hotel”
          14. Najlepsze efekty specjalne –„ Interstellar”
          15. Najlepsze kostiumy – Anna Biedrzycka-Sheppard - „Czarownica”
          16. Najlepsze zdjęcia - Emmanuel Lubezki –"Birdman" nagrodzą swojego, ale „Idzie” kibicuję)
          17. Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny – „Joanna”
          18. Najlepszy dźwięk – „Whiplash”
          19.. Najlepszy długometrażowy film animowany - Jak wytresować smoka 2 (za Manią i Angazetką ).

          • pani_lovett Re: I jeszcze moje oscarowe typowania korekta :/ 23.02.15, 00:14
            17. Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny – „Nasza klątwa"
        • siostra_bronte Re: Oscarowe typowania 23.02.15, 11:40
          100 % trafień! Akademia coraz bardziej przewidywalna :)
          • grek.grek Re: Oscarowe typowania 23.02.15, 14:37
            haha, brawo Siostro - 7 na 7 :]
    • siostra_bronte Hitchock w Kulturze! 22.02.15, 14:16
      Zapowiadany już kiedyś, ale teraz wypatrzyłam szczegółową rozpiskę. Emisja od marca, w soboty ok. 17.00. Dzięki Bogu, nie po nocach!

      Lista filmów: "Numer 17" (1932), „39 kroków” (1935), „Tajny agent” (1936), „Starsza pani znika” (1938), „Sabotaż” (1942), „Okno na podwórze” (1954), „Człowiek, który wiedział za dużo” (1956), „Zawrót głowy” (1958), „Psychoza” (1960) i „Ptaki” (1963).

      Szkoda, że nie ma "Rebeki", "Sznura", "W cieniu podejrzenia", ale nie można mieć wszystkiego. Brawo dla Kultury!!
      • grek.grek Re: Hitchock w Kulturze! 22.02.15, 14:29
        10 filmów ?! sensacyjna ilość :]

        dzięki, Siostro, za tak budującą informację.
        połowy z wymienionych tytułów nie widziałem, będzie szansa nadrobić zaległości.
      • pani_lovett Re: Hitchock w Kulturze! :) 22.02.15, 15:17
        I to jest prawdziwy przegląd filmów reżysera! I jaka wspaniała pora!
        Brawa dla TVPKultura!

        :)
      • siostra_bronte Hitchcock! 22.02.15, 16:15
        To jednak trudne nazwisko :)
    • grek.grek "Pelle zwycięzca" w Kulturze 22.02.15, 16:45
      skandynawski dramat społeczny z '87.

      koniec XIX wieku.
      Szwed Lasse z synem Pellem przybywa do Danii w poszukiwaniu lepszego życia.
      Los nie szczędzi trudności i kłopotów, ale imigranci wiary i ducha nie gaszą.

      Oscar, Złoty Glob i Złota Palma.

      co powiecie ? :]

      wydaje się, ze to must-skok ? :]
      • grek.grek Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 22.02.15, 16:45
        20:45.
        • siostra_bronte Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 22.02.15, 17:58
          A w Teletygodniu "Remake", film z Bośni/Hercegowiny. Czyżby zmiana w ostatniej chwili?
          • grek.grek "Pelle zwycięzca"/"Courage mojej matki" w TVP2 22.02.15, 18:35
            najpewniej tak właśnie :]

            w Dwójce "Courage mojej matki", teatr, 23:15, z D.Szaflarską i Janem Peszkiem.
            jakaś wariacja na temat "Matki Courage" zapewne, jak by wskazywał tytuł ?
            • pani_lovett Re: "Pelle zwycięzca"/"Courage mojej matki" w TVP 22.02.15, 18:49
              Śpię. ;)
          • pani_lovett Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 22.02.15, 19:22
            Na stronie TVPKultura podają film "Pelle zwycięzca". Przeczytawszy tytuł, przeleciało mi przez myśl, że to film o słynnym brazylijskim piłkarzu. ;)
            Yes, must-skok!
            • pani_lovett Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 22.02.15, 19:25
              2 godziny i 37 minut! 8-)
            • grek.grek Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 23.02.15, 14:35
              skoczyłaś, Barbasiu ? Czcigodni ?

              ja owszem. dobry skok. jutro coś więcej.

              swoją drogą, wczoraj w KUlturze i w Jedynce filmy obsypane nagrodami, Oscarami, Globami, Nagrodami Europejskimi, Palmami... szkoda tylko, że ten w Jedynce ruszył o 3:20 ;]
              • pani_lovett Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 23.02.15, 18:22
                Skoczyłam. Warto było. Historia bardzo ciekawa.
                I wzruszyła mnie ciepła i pełna miłości relacja starego ojca (wspaniały Max von Sydov!) z 12-letnim synem.
                Czekam jutro na Twój post. Dopiszę jeszcze dwa słowa.
                • grek.grek Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 24.02.15, 15:24
                  doskonale :]

                  napiszę jutro, jesli pozwolisz.
                  dzisiaj miałem dwie inne rzeczy, z wczoraj, do opisania, a do "Pellego" mam notatki... ;]

                  zdecydowanie, relacja ojca z synem - bardzo bardzo.
                  • pani_lovett Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 25.02.15, 15:16
                    Greku, nie pali się, jak masz notatki , streszczenie można odłożyć na później, po przeglądzie filmów De Sici, którego też staram się oglądać .
                    • grek.grek Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 25.02.15, 17:01
                      już poszło :]
                      • barbasia1 Re: "Pelle zwycięzca" w Kulturze 26.02.15, 00:27
                        :)

                        OK! Jutro doczytam.
    • angazetka Zaczęło się! 23.02.15, 02:38
      Na razie trend wieczoru - biel. Także w męskich garniturach (niestety).
      • pani_lovett Oscarowe kreacje 2015 23.02.15, 19:56
        www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2958930/Reese-Julianne-Marion-Felicity-lead-glamour-Academy-Awards.html
        JLo i jej kreacja jest olśniewająca!
    • angazetka Aktor drugoplanowy 23.02.15, 02:44
      Wręcza śliczna Lupita w ślicznej kiecce.
      Oscar dla J.K. Simmonsa, oczywiście. Miles Teller, grający jego ucznia w Whiplashu, wstał. Miło.
      • pani_lovett Re: Aktor drugoplanowy 23.02.15, 19:04
        Lupitę zawsze widziałam w przepięknych kreacjach. Tegoroczna oscarowa biała suknia Lupity była wyszywana perłami ...

        www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2964594/Lupita-Nyong-o-brings-fashion-game-Oscars-dress-dripping-pearls-says-s-relief-just-able-enjoy-year.html

      • barbasia1 Re: Aktor drugoplanowy - suknia Lupity - kradzież 28.02.15, 15:47
        Okazuje się , że wyszywana 6 tysiącami pereł suknia Lupity od Kalvina Cleina warta 150 tysięcy dolarów wpadła również w oko złodziejom, którzy ukradli ją z hotelowego pokoju w The London Hotel w Hollywood tuż po gali.

        Dziś podano wiadomość, że suknia się odnalazła. Złodziej był tak uprzejmy i podrzucił ją do hotelowego kosza na śmieci zapewne po tym, jak się dowiedział, że perły nie mają wielkiej wartości.

        ;)
        • barbasia1 Re: Aktor drugoplanowy - suknia Lupity - kradzież 28.02.15, 17:18
          Dziś podano wiadomość, że suknia się odnalazła. Złodziej był tak uprzejmy i podrzucił ją do hotelowego kosza na śmieci zapewne po tym, jak się dowiedział, że owe perły nie mają żadnej wartości.
          :)
    • angazetka Kostiumy 23.02.15, 02:59
      GBH!!!
      Raduje się me serce :)
      A wręczał bardzo miły dla oka Chris Pine (i J.Lo).
      • angazetka Charakteryzacja 23.02.15, 03:01
        GBH po raz drugi!!! :) Najlepiej!
      • pani_lovett Re: Kostiumy 23.02.15, 20:13
        Wielka szkoda, że nie "Czarownica".


        >A wręczał bardzo miły dla oka Chris Pine (i J.Lo).
        Piękna para!

        s1.yimg.com/bt/api/res/1.2/jxvO725vgjog5AHmdTMhjQ--/YXBwaWQ9eW5ld3M7Zmk9aW5zZXQ7aD00ODc7aWw9cGxhbmU7cT03NTt3PTYzMA--/http://media.zenfs.com/en_us/News/ap_webfeeds/58e1a28cb12aea086e0f6a706700716d.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka