Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 9 (vol. 59)

    • grek.grek "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze [0:25] 17.09.15, 12:27
      gdybyście nie mogli spać... :]

      stonowany, klimatyczny portret chłopaka, który wychodzi z ośrodka leczenia uzależnień i próbuje jakoś zaczepić się na nowo w świecie.

      skandynawskie wnetrza i generalnie bardzo tutaj schludnie i ładnie, narkotyków nie ma za wiele, albo i wcale nie ma, ale jest za to ciekawy, inteligentny człowiek, który nie wie, czy ma do czego wracać, czy w ogole jest sens wracać [znamienna pierwsza scena]. Leczył się przez kilka lat, zostawił za sobą troche gruzów, jak to w ogole poskładać, zlepić, naprawić ? czy tam cokolwiek jeszcze jest dla czego warto się starać ?

      naprawdę warto spróbować.

      cos tam kiedyś bazgrałem, ze spoilerami.
      jakbyście mieli odwagę i zaczęli czytać :], to sami zdecydujecie kiedy przerwac, żeby nie dowiedziec się za wiele :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,156811511,156823148,_Oslo_31_sierpnia_2011_Kultura_.html
      • siostra_bronte Re: "Oslo, 31 sierpnia" w Kulturze [0:25] 17.09.15, 14:21
        Chętnie bym obejrzała, ze względu na konotacje z filmem Malle'a, ale za późno!
    • grek.grek "Operacja Argo" TVN 22:35 18.09.15, 13:34
      codziennie jakaś premiera, tydzień jest to niecotygodniowy ;]

      OScar [film i scenariusz adaptowany], Glob [za najlepszy dramat], BAFTA [film] - hattrick w 2012 :]

      AD 79 - rewolucja w Iranie, zamieszki w Teheranie, zrewoltowana studenci irańscy szturmują ambsadę amerykańską, biorą ponad 50 zakładników. Tylko sześciu pracownikom udaje się zbiec i ukryć w domu kanadyjskiego dyplomaty, gdzie jednak nadal grozi im niebezpieczeństwo. CIA musi zorganizować im ucieczkę i wynajmuje do tego zadania odpowiedniego speca.

      No i ta akcja jest treścią filmu :]

      za scenariusz odpowiadał Chris Terrio, a rezyseria i główna rola to Ben Affleck, więc generalnie mozna by rzec, że to jego film.

      otoczenie nie mniej wyborne : Bryant Cranston, John Goodman, Alan Arkin, Clea DuVall.

      Warner wyłożył na ten dramat 45 mln, nagrody były, pytanie zasadnicze : na ile te nagrody były skorelowane z faktem, że w 2012 roku dośc głośno było o tym, że Iran zagraża światu i że ten kraj pełnił wówczas rolę Imperium Zła, w którą Ameryka zawsze kogoś wpędza, żeby samej móc ustawić się w czytelnej opozycji ? :]

      tak czy siak, trudno jednak oscarowy film przegapić, nieprawdaż ? :]
      pozostaje mieć nadzieję, że jest tak dobry, jak jego lista wyróznień.

      PS : coś jakby widać, zę TVN wzieli Amerykanie we władanie, nie ? Władek z Ameryki może poprawić trochę ofertę filmową, bo od dawna nie było czego wyszukiwac w tej tefałenowskiej ramówce.





      • grek.grek Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 18.09.15, 13:39
        metacritic : 86 % pozytywnych z 45 recenzji
        rotten tomatoes : 96 % z 300 [zaczynam się wstydzić moich politykierskich podejrzeń]
        IMDb : 7,8 na 10 z ponad 400 tys głosów
        Filmweb : 7,3 na 10

        wygląda na to, ze nie można przegapić :]
        • barbasia1 Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 18.09.15, 22:39
          Łukasz Muszyński, tylko jemu wierzę na filmwebie, napisał o "Operacji Argo" - To nie tylko rzemieślnicza robota w wersji deluxe, ale także dowód na to, że w Hollywoodzie wciąż da się kręcić niegłupie kino rozrywkowe dla dorosłych".


          Na rottentomatoes zawsze przeglądam opinie TOP krytyków, którymi są recenzenci przede wszytskim czołowych amerykańskich gazet . "Operację Argo" zrecenzowało 51 TOP krytyków, z czego, rzecz to nieczęsto spotykana, 48 napisało pozytywne recenzje!

          Nie możemy nie obejrzeć tego filmu. :)
          • maniaczytania Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 11:39
            mam nadzieję, że obejrzeliście!
            Ja już Wam o nim pisałam jakiś czas temu, bo byłam pod wrażeniem tego filmu i samego Bena. Ciekawa jestem Waszych wrażeń!
            • grek.grek Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 14:32
              dzięki, Maniu :]

              jak dla mnie - bardzo dobre kino.
              rezyseria wzorowa, zdjęcia Rodrigo Prieto - znakomite, a do tego dyskretna i dodająca klimatu muzyka Desplate'a. no i aktorzy, scenariusz dopięty niemal do ostatniego guzika, detale podkreślone, klimat wykreowany. czego chcieć więcej ?

              Jednego nie mogłem załapać, ale rozumiem że to nie wymył scenarzystów, bo film oparto na faktach.

              Jakim cudem, mogąc przewidzieć że służba bezpieczenstwa skompletuje ich zdjęcia ze ścinków od niszczarek, państwo ukrywający się nie wpadli na koncept zmiany wyglądu ? Ten z wąsami mógłby ja zgolić, ten bez wąsów, mógłby je zapuścić, pani mogłaby zmienić uczesanie, itd. a tutaj - zupełnie im to do głowy nie przyszło. Mieli na to 2 i pół miesiąca.
          • grek.grek Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 14:24
            I jak tam, Barbasiu, Czcigodni ?
            jakie opinie po seansie ?

            wg mnie - bardzo dobre kino i pierwszorzędny dramat.

            będę gęsto spoilerował.

            Juz sam poczatek, scena wtargnięcia tłumu na teren ambasady amerykańskiej i rwetes w środku - znakomite. Wrzeszcząca ciżba szturmuje bramy, niektórzy wskakują przez mur, inni pchają się dachem i oknami piwnicznymi. A wewnętrz trwa szalony wyścig z czasem : ile tajnych dokumentów uda się pociąć w niszczarkach i spalić w piecu, zanim tamci wedrą się do środka. Ochrona moze strzelać pociskami z gazem i dymem, ale muszą uważać, żeby nikogo nie zabić, bo negocacji nie będzie : wszyscy zginą na miejscu. Doskonała scena.

            Bardzo dobra jest również scena narady tej ocałej szóstki [uciekli w porę, podczas gdy ponad 50 pracowników ambasady dostało się do niewoli], kryjącej się w domu kanadyjskiego dyplomaty, który ma zonę Irankę [chyba ?]. Przyjeżdza Amerykanin Mendez z planem ewakuacji [będą udawać kanadyjską ekipę filmową - wszystko załatwione : papiery, dogadanie ze studiem filmowym, producent, scenariusz, telefony, wszystko tip top, cała logistyka] i wiadomo,że będzie trudno, ale... jest jakieś inne wyjście ? Boją się, wahaja, jedni przekonują drugich, niektórzy nie ufają Mendezowi. Klasowo jest to rozegrane : pokój, lampa, ludzie, rozmowa, rozdegranie, argumenty za i przeciw - to się ogląda :] Miło,że jeszcze ktoś tak chce i umie kręcić.

            Znakomite zdjęcia. w środku i na zewnątrz. Kreują całą rzeczywistośc w sposób mistrzowski.

            Świetnie zbudowana jest atmosfera zagrożenia. Kiedy Mendez zjawia się w Teheranie [jako filmowiec, ktrego ekipa ma tutaj szukać plenerów do zdjęć] - jadąc taksówką widzi przez okno normalne życie, ludzi, ulice, szum jest całkiem zwyczajny. Ale oto nagle, zza szyby widzi dźwig, a na tym dźwigu, wysoko, dyndającego wisielca w garniturze. Tak kończą wrogowie ludu. Mendez patrzy na niego, a potem kamera odwraca się wraz z nim i filmuje jego twarz, ale za jego uchem, w oknie nadal widać tego trupa. PIekna praca operatora, świetna aranżacja.

            I już wiemy, co grozi tej szóstce zbiegów. Publiczna egzekucja. W dialogach gorączkowych padaja też sugestie ewentualnych przesłuchań i tortur. Nienachalne, tak w sam raz. Nie są amerykanizmami, które w sposób bezceremonialny mają sugerować "a teraz wam powiemy, że... i wołami to wypiszemy, żeby każdy idiota zajarzył". Nic z tego. Tu jest to wplecione w dobre dialogi, grane przez aktorów, którzy podbijają bebenek nie histeriami i paniką, ale dyskretnymi gestami, pojedynczymi słowami, jednym nerwowym dotknięciem ust palcami. reżyser Affleck może sobie pogratulować :]

            jednocześnie, wszyscy wiemy, że irańska gosposia dyplomaty kandysjskiego coś wie. Goście siedzą w jego domu od dwóch meisięcy i nie wychodzą. Czy zdradzi ? na co czeka ? Pełne zaniepokojenie.

            Wiemy tez, ze służba bezpieczeństwa nie wie o ich ucieczce. Wiemy równiez,ze za chwilę się dowie, bo udało się zniszczyć zdjęcia pracowników ambasady, ale irańscy spece sie nie zniechęcają : jako że fotografie przepuszczone zostały przez niszczarkę - zasiedli do dopasowywania pasków i po dwóch miesiącach z okładem pracy mogą odtworzyć zdjęcia i załapać, ze sześciu z tych ludzi nie ma wśród zakładników. Tutaj trwa zatem również wyścig z czasem.

            Potem cała szóstka, już w miarę przygotowana do udawania flmowców, ale wciąz zielona i spanikowana wewnętrznie, idzie w miasto. I znów to samo : widzą przez szyby auta normalne miasto, ładne bardzo, egzotyczne. A za chwilę muszą jechać przez tłum wykrzykujący dżihadystowskie zawołania, ludzie biją pięsciami w samochód, ledwie się w tej masie mogą poruszać. Za chwilę są gwardziści z karabinami, w mundurach. To nie jest miasto przyjazne.

            a na bazarze awantura, bo jedna z kobiet udawała tak dobrze, że jeden starszy chłop się wściekł, bo mu zdjęcia zrobiła, a w islamie jest to obraza i rzecz bardzo niestosowna. Chaos, próby załagodzenia sytuacji, cały bazar aż faluje. Znów robi się nerwowo.

            No i finałowa sekwencja na lotnisku. Problem z odprawą i potwierdzeniem rezerwacji, bo w Ameryce CIA zawiesiła operacje, ale w ostatnim momence jeden przytomny gośc na własną rękę ją odwiesił i załatwił to u samego prezydenta. Więc jest potwierdzenie. Potem gwardziści biorą ich w obroty, bo nie mają wiz służbowych. Znów potrzebne jest potwierdzenie, a przy telefonie ma czekać zaufany człowiek Mendeza, filmowiec od OScara. Provblem w tym, że gwardzista dzwoni, a ten zaufany nie moze się dostać do tego telefonu. Wiadomo, że dostanie się w ostatniej chwili, ale ja akurat nie wiedziałem, jak się to wszystko skończyło, choć czy Amwrykanie robili by film o fuszerce ? ;], więc wszystko mogło się wydarzyć.

            Jednocześnie niezwykle lojalna, jak się okazuje, gosposia ratuje życie całej szóstce. Kiedy odwiedza ich dom służba bezpieczeństwa i pyta od jak dawna w ich domu są ci "goście z Kanady", ona odpowiada że "od dwóch dni". A zatem, potwierdza wersje że to filmowcy z Kanady. Ratuje im życue, bo odwleka w ten sposób przeszukanie mieszkania.

            A dochodzi do niego, w momencie gdy spece od dopasowywania pasków identyfikują jednego z tej szóstki, i kojarzą go z "filmowcem z Kanady, który 2 dni temu wjechał do Iranu". JUz wiedzą, więc zaczyna się akcja, czy zdążą z zatrzymaniem całej ekipy na odprawie.

            I kiedy gwardziści faktycznie ich zatrzymują, sądzić można że chodzi właśnie o to, co odkryła SB. Mylny trop, ale swietnie zrobione.

            Przechodzą odprawe, kontrola, tutaj Sb wpada do mieszkania dyplomaty - wszyscy uciekli, na podłodze leża zniszczone komputery i telefony, ale cała ekipa jest uziemiona na lotnisku przy tej kontroli wiz i paszportów. SB będzie chciała zatrzymać samolot przed startem, z łatwością kojarząc "ekipę filmową z Kanady" z Amerykanami od dyplomaty, który też się ulotnił. Razem z gosposią.

            Wiadomo, że nie zdążą, al,e nawet w ostatniej chwili jest zagwozdka, bo samolot w którym już siedzą - musi czekać na kołowanie. A telefony z SB na lotnisko do gwardzistów aż się grzeją i i cu drudzy pędzą jak szaleni,żeby zdązyć z zatrzymaniem samootu.

            "Opuściliśmy strefę powietrzną Iranu, możemy podawać alkohol", ogłasza stewardessa. Czy to nie efektowna sygnalizacja "Udało się !" ? :]

            Bohaterowie pozostali bezimienni, do 97 roku. Amerykanie nie mogli zdradzic,. ze to ich ludzie wykonali akcję. Groziłoby to odwetem na zakładnikach. tak więc, oficjalnie Kanada przyznała się do zorganizowania wszystkiego. Mendez dostał potajemnie wyróznienie od CIA, dopiero później, po unormowaniu się sytuacji i odtajnieniu akt, w pełni go uhonorowano. Do tego czasu za mózg i szefa całej operacji uchodził kanadysjki ambsador, u którego Amerykanie się ukrywali. Odważny i bohaterski, ale to nie on wymyslił i zrealizował cały plan.

            Skromna gosposia, która uratowała im życie ryzykując własne, udała się na uchodźstwo w Iraku. Jej chyba nikt nie podziękował, ewentualnie w epilogu nie ma o tym żadnej wzmianki. Film oddaje jej honor należny.

            Cóz, chyba opowiedziałem niechący większośc akcji :] Mam nadzieję, ze oglądaliście.
            Oscar zasłużony, aczkolwiek z konkurencji chyba nic nie oglądałem, więc może przyjdzie weryfikacja niebawem :]

            Jak Wam się podobało ?
            • barbasia1 Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 15:37
              Greku, na razie nie czytam Twojej recenzji, uwag wrażeń. Muszę dokończyć oglądanie "Operacji ..." .
              Urwał mi się film, po niedospanym tygodniu, heh.
              • grek.grek Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 17:37
                liczę na Twoje uwgai, wrażenia i recenzję, jak już dokończysz, Barbasiu :]
            • siostra_bronte Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 16:08
              Dzięki, Greku :)

              Bardzo zachęcająca recenzja. Niestety, nie oglądałam. Jak dla mnie za późno.
              • grek.grek Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 17:39
                dzięki, Siostro :]

                szkoda !

                zupełnie nie rozumiem, dlaczego TVN pokazał ten film tak późno.
                nie ma tam niemal żadnych scen [może jedna], które by uzasadniały taką
                decyzję.
            • wacek69 Re: "Operacja Argo" TVN 22:35 19.09.15, 18:03
              Grek.grek jeleniogorski krytyk filmowy, specjalizacja streszczanie filmów. Wstyd - jeszcze nie widział, Operacja Argo - nie widział, Jajo węża - nie miał okazji zobaczyć. Widzi tylko to co pokażą w czeskiej lub polskiej publicznej. Kocha film ale nie chodzi do kina, nie korzysta z platnych telewizji, nie używa VOD, nie kupuje płyt i nie pożycza filmów w wypożyczalniach. Ogłada filmy 5 lat po premierze ale oczywiście ocenia współczesne kino bo jest przecież jeleniogórskim krytykiem filmowym. A tu są opinie miłośników filmów. A teraz sobie kretyni to skasujcie /Siostra? Dzidzia? Mania?/
              • barbasia1 Dałbyś już spokój, człowieku! 19.09.15, 18:46
                Jak masz jakieś problemy ze sobą, to zgłoś się do odpowiedniej poradni tam się tobą dobrze zajmą. Życzę owocnej terapii i zdrowia!

                wacek69 napisał:

                [...]
                • wacek69 Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 19.09.15, 21:16
                  Tak mój problem polega na tym, ze cieżko znoszę idiotów , jeszcze do tego prosowieckich i antyukraińskich. Miłej soboty, uwaga o leczeniu mnie nie obraza bo na ogół idioci widzą idiotów wokół siebie
                  • barbasia1 Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 20.09.15, 00:13
                    wacek69 napisał:

                    > Tak mój problem polega na tym, ze cieżko znoszę idiotów , jeszcze do tego proso
                    > wieckich i antyukraińskich.

                    To dlaczego się katujesz, przychodząc tutaj na FT i czytając posty osoby, której nie znosisz, pojąć za chińskiego boga nie mogę?

                    > [...] uwaga o leczeniu mnie nie obraza bo na ogół idioci widzą idiotów wokół siebie

                    To jakaś nadinterpretacja moich słów?!

                    A'propos , cytat: "Tak mój problem polega na tym, ze cieżko znoszę idiotów [...]" Heh!

                    EOT
                • siostra_bronte Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 19.09.15, 21:35
                  Barbasiu, nie ma sensu wchodzić w dyskusje z kimś takim.
                  • barbasia1 Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 20.09.15, 00:14
                    siostra_bronte napisał(a):

                    > Barbasiu, nie ma sensu wchodzić w dyskusje z kimś takim.

                    Tak, masz rację. Za każdym razem o tym zapominam.
                • grek.grek Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 20.09.15, 14:03
                  Barbasiu, SZKODA CZASU :] to nie ma sensu :]





                  • barbasia1 Re: Dałbyś już spokój, człowieku! 20.09.15, 17:26
                    Racja. :)
    • maniaczytania Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 11:54
      www.tvp.info/21699036/nie-zyje-rezyser-marcin-wrona
      • maniaczytania Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 11:58
        w innym artykule podają, że to było samobójstwo ...
        wiadomosci.onet.pl/kraj/marcin-wrona-nie-zyje/87flvd
        Bardzo smutne, zwłaszcza, że to młody człowiek, tyle jeszcze filmów mógł zrobić. Przypomnę, że wyreżyserował nagradzany "Chrzest", "Moja krew", a teraz w wyścigu o Złote Lwy walczył "Demon".
        • siostra_bronte Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 14:01
          Smutna wiadomość. Nie miałam okazji zobaczyć żadnego z jego filmów.
        • grek.grek Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 14:35
          a dzisiaj wieczorem nagrody mają wręczać.
          ciekawe, czy smierć pana rezysera jakoś wpłynie na werdykty jurorów ?
          bo na atmosfere całej gali na pewno.
          • siostra_bronte Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 14:43
            Ciekawe, że nie ma bezpośredniej relacji w Kulturze. Pokażą dopiero jutro o 12.30. Na pewno gala wręczania nagród będzie wyglądać inaczej niż to planowano.
            • grek.grek Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 17:34
              relacja będzie w TVP2, Siostro.
              o 22:15
              • siostra_bronte Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 17:37
                Dzięki, nie zauważyłam!
                • siostra_bronte Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 17:42
                  Szkoda, że nie na żywo. Gala, skrócona, ma się zacząć o 18.30 (wg. strony festiwalu).
      • barbasia1 Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 19.09.15, 15:57
        Trudno nawet taką dramatyczną i poruszającą wiadomość komentować.

        Wkleję link do ostatniego wywiadu Marcina Wrony:
        wyborcza.pl/1,75475,18853149,ostatnia-rozmowa-z-marcinem-wrona.html
        Mówi tu m.in. o swoim najnowszym filmie "Demon" i o o swoich dziecięcych spotkaniach ze "światem pozazmysłowym oraz rzeczami "na granicy cyrku, hochsztaplerki i mistycyzmu".
        Polecam.



        • angazetka Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 20.09.15, 00:44
          Wpisz swoją odpowiedź
        • angazetka Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 20.09.15, 00:48
          To jest przesmutne i przedziwne. Z tydzień temu, na fali splotu świeżej miłości do Tomasza Schuchardta i śledzenia premier na festiwalu w Toroncie, w ogóle odkryłam, kim jest ten reżyser. Nazwisko widywałam wcześniej, ale nie po drodze było mi z twórczością. A teraz czekałam, zaintrygowana bardzo pochwalnymi recenzjami zagranicznymi, na "Demona", obejrzałam z poświęceniem "Chrzest", zastanawiałam się, czy Wrona będzie odtąd tworzył z ww. TS takie fajne kombo reżyser-aktor... I rano ta wiadomość.
          Smutność.
          • barbasia1 Re: Festiwal Gdyński -nie żyje Marcin Wrona 20.09.15, 16:06
            Tak.

            My tu razem oglądaliśmy "Moją krew" (2009) i "Chrzest" (2010).

            Nie mogę powiedzieć, że był to jeden z moich ulubionych reżyserów, ale doceniałam warsztat reżyserski.
          • barbasia1 Festiwal Toronto 2015 20.09.15, 16:13
            angazetka napisała:

            > To jest przesmutne i przedziwne. Z tydzień temu, na fali splotu świeżej miłości
            > do Tomasza Schuchardta
            Hehehe! :)

            >i śledzenia premier na festiwalu w Toroncie,

            Nonie! Angazetka śledzi sobie sama festiwal w Toronto, a na nam nic nie podrzuci, wieściami się nie podzieli! :/

            W Wenecji , cytował doniesienia Grek, wybitnych filmów nie było. Może w Toroncie takowe się pojawiły? Na co czekać z zagranicy, An?
            • barbasia1 Re: Festiwal Toronto 2015 - "Marsjanin" R. Scotta 20.09.15, 16:17
              "Marsjanin", ekranizacja bestsellerowej powieści z Mattem Damonem w roli głównej, może być jednym z największych kasowych hitów tego roku. Ale czy jest dobry? Na szczęście wygląda na to, że jest świetny! Film Ridleya Scotta zadebiutował na festiwalu filmowym w Toronto i zachwycił wielu krytyków.

              "Nigdy nie będziecie się bawić tak dobrze, oglądając kilku jajogłowych rozwiązujących matematyczne problemy, jak podczas oglądania >>Marsjanina<<" - zachwala produkcję Matt Singer z serwisu Screencrush.com, który porównuje bohatera granego przez Matta Damona do MacGyvera. Mark Watney to astronauta, który uznany za zmarłego, musi przetrwać na Marsie i jakoś przekazać na Ziemię apel o ratunek. Będzie musiał wykorzystać swoją wiedzę i to, co ma pod ręką.

              Skojarzenia z "Cast Away: Poza światem", filmem, w którym Tom Hanks trafia na bezludną wyspę, nasuwają się same, ale Singer przekonuje, że jest jedna zasadnicza różnica. O ile postać grana przez Hanksa była zwykłym człowiekiem, Watney to geniusz i ekspert w wielu dziedzinach, od fizyki po botanikę. Na pewno będzie mu dzięki temu odrobinę łatwiej, chociaż sytuacja jest ekstremalna.

              [...]

              "Marsjanin" to realistyczne sci-fi

              Redakcja The Hollywood Reporter uznała nawet, że "Marsjanin" zasługuje na miejsce w pierwszej trójce najlepszych tytułów pokazywanych podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto, gdzie miał światową premierę. To oczywiście sci-fi, ktrego akcja rozgrywa się na Marsie, ale dziennikarze zauważają, że film jest bardzo... "realistyczny". "Zwraca uwagę na szczegóły w większym stopniu niż wiele produkcji osadzonych w dzisiejszych czasach, sprawiając, że można poczuć, jakby ta historia mogła rozegrać się nawet pojutrze" - chwalą.

              Brzmi świetnie, prawda?! Premiera w Polsce 2 października.
              • grek.grek Re: Festiwal Toronto 2015 - "Marsjanin" R. Scotta 20.09.15, 17:44
                widzę, że czytujemy te same artykuły :]]

                recenzje i oceny są bardzo dobre, fakt.
                pozostaje chyba poczekać teraz na zebrane notowania na ROtten, Metacritic, IMDb i innych portalach trudniących się zbieraniem i procentowaniem recenzji, prawdaż ? :}
                • barbasia1 Re: Festiwal Toronto 2015 - "Marsjanin" R. Scotta 20.09.15, 17:52
                  Tak. :)
                  I tak same opóźnienie mamy z wieloma premierami filmowymi . ;)

                  Tak, po 2 października. :)

                  • grek.grek Re: Festiwal Toronto 2015 - "Marsjanin" R. Scotta 20.09.15, 18:21
                    bywają :]

                    yes.
    • siostra_bronte "Psychol" 19.09.15, 14:28
      Obejrzałam wczoraj w tv6 spory kawałek, z czystej ciekawości. I faktycznie, to dokładna kopia "Psychozy", scena po scenie!! Te same ujęcia kamery (łącznie z genialnym przejściem od spływu w wannie do oka Marion w scenie prysznicowej)! Zmiany w stosunku do oryginału są minimalne (przeniesienie akcji do współczesności, parę szczegółów typu: Marion ma parasolkę w scenie kupowania samochodu).

      Czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Pomijam już fakt, że NIE ROBI się remake'ów arcydzieł, bo twórcy stoją na straconej pozycji. Sęk w tym, że trudno ten film uznać za remake, lepiej pasuje słowo plagiat. Kadr po kadrze to samo, a akurat "Psychozę" znam na pamięć. Po co to wszystko? Żadnej inwencji twórców, żadnego nowego spojrzenia. To tak jakby pokolorować oryginał!

      Na dokładkę, ścieżką dźwiękową filmu jest soundtrack..."Psychozy". Tego jeszcze nie było! Twórcy musieli wyłożyć dużą kasą na prawa autorskie :)

      Co do aktorstwa to Anne Heche wypadła całkiem nieźle jako Marion, ale osiłkowaty Vince Vaughn w roli Batesa to już kompletna pomyłka. Film obejrzałam do momentu wizyty siostry Marion i jej narzeczonego u szeryfa (było już b. późno), więc trudno mi ocenić grających ich Julianne Moore i Viggo Mortensena.

      Może dla widzów, którzy nie znają "Psychozy" ten film sprawdził się jako thriller (choć pewnie był dla nich zbyt powolny), ale dla takich jak my oglądanie go było dziwacznym doświadczeniem. Absolutne kuriozum!!





      • grek.grek Re: "Psychol" 19.09.15, 17:31
        dzięki, Siostro :]

        Gus van Sant zabawił się w kopistę :]
        w hołdzie dla oryginału ?
        a może po to, zeby spróbować dowieśc, że idealna kopia arcydzieła też może
        być sztuką i wydarzeniem ?

        coś podobnego zrobił sam Michael Haneke, który skopiował własne "Funny Games', tyle że
        po angielsku dla amerykańskiej widowni.

        też nie wiadomo, po co :]]
        • siostra_bronte Re: "Psychol" 19.09.15, 17:37
          Licho wie, o co chodziło reżyserowi :)

          To było naprawdę dziwaczne, dokładnie te same sceny, dialogi i muzyka, tyle, że w kolorze, z innymi aktorami. Dziwactwo, kompletnie bez sensu!
          • grek.grek Re: "Psychol" 20.09.15, 13:59
            ciekawe, czy on sam wie [tak do końca] ? :]

            stawiałbym na to [jednak], że zabawił się w kopistę, chcąc pokazać że może
            to być forma uprawiania sztuki.

            wiesz, Siostro, najbardziej mnie ciekawi fakt, że znalazł ludzi gotowych wyłożyć na to
            pieniądze :]

            dokładnie 60 mln zielonych prezydentów.
            wpływy zatrzymały się na 36, co może ostudzić zapędy innych mistrzów kopiowania.

            o, btw, słyszałaś że we Włoszech ktoś się zabiera za remake "Słodkiego życia" ? yikes !!
    • siostra_bronte "Jajo węża" 19.09.15, 14:51
      Ktoś oglądał? W sumie nie taki zły, jak się o nim pisze, miał fajny klimat. Szkoda, że David Carradine był taki drewniany.
      • grek.grek Re: "Jajo węża" 19.09.15, 17:36
        niestety nie oglądałem.
        udało mi się zdązyc na "Operację Argo".

        mam nadzieje, ze powtórzą ten film.
        Bergman podobno jest passe, i w ogole dzisiaj nie wypada lubić kina uznanych mistrzów ;], ale znać chyba należy ? ;]
      • barbasia1 Re: "Jajo węża" 19.09.15, 18:50
        Niestety też nie oglądałam. Trzeba przypilnować powtórki.
    • maniaczytania Festiwal Gdynia - nagrody 19.09.15, 21:19
      - info z FB ;)

      Złote Lwy - Body/Ciało
      Srebrne Lwy - Excentrycy

      Nagroda Specjalna za oryginalność koncepcji artystycznej - 11 minut

      Drugoplanowa rola męska - Wojciech Pszoniak (Excentrycy)
      Pierwszoplanowa rola męska - dwie! - Janusz Gajos (Body/Ciało) i Krzysztof Stroiński (Anatomia zła)
      Drugoplanowa rola kobieca - Maria Semotiuk (Letnie przesilenie)
      Pierwszoplanowa rola kobieca - Agnieszka Grochowska (Obce niebo)

      Debiut reżyserski - Agnieszka Smoczyńska (Córki dancingu)
      Debiut aktorski - Justyna Suwała (Body/Ciało)
      Charakteryzacja - Córki dancingu
      Scenografia oraz kostiumy -Hiszpanka
      Dźwięk - Body/Ciało
      Montaż - Agnieszka Glińska za 11 minut oraz Intruza
      Zdjęcia - Jerzy Zieliński (Letnie przesilenie)
      Muzyka - Paweł Mykietyn (11 minut)
      Scenariusz - Magnus von Horn (Intruz)
      Reżyseria - Magnus von Horn (Intruz)
      • barbasia1 Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 00:31
        maniaczytania (napisała: )

        Szybka jak błyskawica! :)

        A jednak dobrze wytypowałam! Body/Ciało Złote Lwy .

        "Nagroda Specjalna za oryginalność koncepcji artystycznej" - 11 minut - chyba trochę na pocieszenie?! Oczywiście Skolimowski ma już na swoim koncie nagrodę Złote Lwy za "Essential Killing" w 2011 r.

        W konkursie Inne Spojrzenie nagrodzony został Mariusz Grzegorzek za film "Śpiewający obrusik" (ładny tytuł)
        Wyróżnienie specjalne dostał pokazywany w Innym Spojrzeniu "Baby Bump" Kuby Czekaja.

        Nagrodę za najlepszy film w Konkursie Fabularnych Filmów Krótkometrażowych otrzymał Szymon Kapeniak za film "Moloch".
        Nagrodę za najlepszy film w Konkursie Młodego Kina otrzymał Paweł Hejbudzki za film "Charon". W konkursie oprócz tego wyróżniono Tomasza Wolskiego za film "Córka".

        A najbardziej oklaskiwanym filmem okazał się film ... "Noc Walpurgi" Marcina Bortkiewicza, który dostał Złotego Klakiera.


        Niestety "Moje córki krowy" Kingi Dębskiej nie zostały docenione przez jurorów,dostały jedynie wcześniej nagrodę dziennikarzy .

        • siostra_bronte Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 13:44
          Wygrana filmu Szumowskiej nie jest chyba zaskoczeniem. Ciekawe są dwie ważne nagrody za scenariusz i reżyserię dla van Horna.
          • barbasia1 Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 17:39
            siostra_bronte napisał(a):

            > Wygrana filmu Szumowskiej nie jest chyba zaskoczeniem.
            Masz rację.

            Ciekawe są dwie ważne na
            > grody za scenariusz i reżyserię dla von Horna.

            Tak.
            O filmie "Intruz" przeczytałam interesującą uwagę, że łączy w sobie skandynawską estetykę i sposób opowiadania historii z emocjonalnością rodem z polskiego kina.


            Cały tekst: wyborcza.pl/1,75475,17788475,Polsko_szwedzki_film__Intruz__jedzie_do_Cannes_.html#ixzz3mIELM6gc
      • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 14:13
        Agnieszka Grochowska stała się etatową ulubienicą polskiego kina.

        w krytyce jestem zwykle nieporadny i się jąkam, więc nie zdołam się rozwinąć,
        ale z interpretacją jej wysokich akcji na giełdzie polskiego aktorstwa mam kłopot :]

        a może to kwestia tego, o czym niektórzy mówią, czyli permanentnego braku wyrazistych kobiecych kreacji w polskim kinie ?

        pamiętacie Jandę z "Człowieka..." albo Lucynę Winnicką z "Matki Joanny..." ? dzisiaj właściwie same żony przy mężu, kobiety bez osobowości, rozmyte w świecie, a nie zmieniające go w jakikolwike sposób. może pani Grochowska, ze swoim typem urody i aktorskiej dyskrecji, jest znakiem czasów w polskim kinie, niekoniecznie kobiecej kreatywności, energii albo i pięknej tragedii przyjaznemu ?
        • maniaczytania Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 14:40
          dla mnie Agnieszka Grochowska to bardzo dobra aktorka! Nie wiem, co Ci się w niej nie podoba ;)
          Przypomnę, że już nagradzana :)
          • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 17:30
            nie to, że nie podoba :]
            wydaje mi się, że jest jakiś trend : jak nie wiadomo, komu dać, to dajmy Grochowskiej, wszyscy zrozumieją :]

            nie widziałem ofk wszystkich jej ról, ani nawet połowy, ale wydaje mi się to lekko podejrzana strategia, bo wg mnie jest to aktorka bez większych właściwości.
        • siostra_bronte Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 15:14
          Przyznam, że nie mam zdania, bo nie widziałam jej najważniejszych filmów. Ale Twoja krytyka odnosi się raczej do typu ról jakie ma dla kobiet polskie kino (choć to chyba się zmienia), niż jej aktorskich umiejętności?

          Nie rozumiem ostatnich słów Twojego posta :)
          • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 17:37
            yes, Siostro.
            do typu ról również.

            przepraszam, ale czy rola w "Pręgach" była jakaś wybitna ? czy rola w "Bez wstydu" była wybitna ? czy może chodzi o granie Danuty Wałęsowej, czyli w polskiej rzeczywistości pewnych kręgów ;] skrzyzowania Diany Spencer z Matką Teresą z Kalkuty zrobiło z niej taką etatową "najlepszą" [Orły, Lwy, Nagroda Cybulskiego... yikes !] ?

            o, postaci jakie grywa też mi chodzi.
            nie są to kobiety walczące, silne, z osobowoscią, tragiczne, namiętne, interesujące. W kinie światowym czy europejskim nieczęsto nagradza się aktorki za role kobiet bezwolnych, przypiętych do męskiej nogawki, albo robiącym za siostrę miłosierdzia lub Danutę Wałęsową ;]

            nie czuję tej Grochowskiej i jej aktorstwa, nie rozumiem tych nagród, tak po prostu.
            głupio tak negować i powątpiewać w wiedzę i znawstwo jurorów przeróznych, ale czasami
            nie da się po prostu inaczej. Czasami człowiek musi, inacvzej się udusi :]
            • barbasia1 Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 17:42
              Greku, to nie wina aktorki, że w naszym (współczesnym) kinie praktycznie nie ma ciekawych, fascynujących ról kobiecych.
              • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 18:19
                zgadzam się, Barbasiu :]

                nagrody dla p. Grochowskiej mogą być, o ile jest krztyna racji w tym co piszę, skutkiem choroby.

                ewentualnie są te role, ale aktorek które je odgrywają nie zauważa się i nie nagradza.

                pytanie dotyczy też tego, jak działa polski biznes filmowy, bo wiadomo, że sa filmy promowane, w których rozreklamowanie zaangażowana jest spora grupa ludzi,zwykle profesjonalistów, są też te mniejsze, które nie mają szans prezentacji na festiwalach, nie bierze się ich pod uwagę przy Orłach i innych branżowych wyróznieniach. Podobnie z nagrodami krytyki prasowej. Z trudem zauważa się nowe, czasami niepoprawne i prowokacyjne.

                jak nie ma komu dać, bo w gronie tych 10-12 aktorek ktróre znają krytycy i jurorzy [13 ? nie sądzę, by znali aż tyle, hehe] akurat tylko jedna coś ostatnio zagrała, dajmy tej która stała się - z naszego nadania - synonimem "spokojnej rzetelności".
                • barbasia1 Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 19:15
                  Nie powiem, że całkowicie się mylisz. ;)

                  • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 21.09.15, 12:32
                    o, cieszy mnie to, Barbasiu :]
                    • barbasia1 Re: Festiwal Gdynia - nagrody 22.09.15, 00:12
                      :)
            • siostra_bronte Re: Festiwal Gdynia - nagrody 20.09.15, 18:44
              Przyznaję się bez bicia, że z tych nagradzanych ról widziałam tylko tę w "Bez wstydu", no i faktycznie bez rewelacji, a sam film słaby.

              Ależ ja Cię doskonale rozumiem. Są aktorzy/aktorki powszechnie nagradzani i uwielbiani, a ja nie mogę pojąć dlaczego. Np. Meryl Streep :)
              • grek.grek Re: Festiwal Gdynia - nagrody 21.09.15, 12:29
                hehe ;]

                yes, z Meryl Streep, to jak z niemiecką reprezentacją piłkarską : wszyscy graja, a na końcu i tak Niemcy wygrywają :]
    • grek.grek "Mroczny Rycerz", 20:00, TVN7 20.09.15, 17:52
      fabuła z wątkami szekspirowskimi w kostiumie komiksowym, jak ją reklamowano, nie bez racji, aczkolwiek po latach chyba jednak przede wszystkim zostaje niezrównany Joker śp. Heatha Ledgera. gdyby Batman w wykonaniu Christiana Bale'a był równie interesująco i barwnie rozpisany, to pojedynek mógł być wybitny.


      • maniaczytania Re: "Mroczny Rycerz", 20:00, TVN7 26.09.15, 10:46
        nigdy mnie jakoś do Batmana nie ciągnęło, Twoją zapowiedź więc przegapiłam. ALE!

        na drugi dzień późnym wieczorem była powtórka i obejrzałam jakieś 1,5 godziny (czyli mniej więcej połowę, chyba mniej ;) ) Całości nie dałam rady, bo kończył się o 2.20! ALE!

        To, co zobaczyłam było naprawdę świetne, doskonałe wręcz. Oglądało się bardzo dobrze, dynamika, akcja, aktorstwo super. Muszę koniecznie obejrzeć całość :)

        A, jak dla mnie Christian Bale był bardzo dobry. Za Heathem Ledgerem nie przepadałam nigdy, zastanawiam się (ale pewnie dopiero po zobaczeniu całości będę mogła się w pełni przekonać lub nie), na ile na mitycznej doskonałości jego występu w roli Jokera, zaważył tragiczny los aktora, na ile pomogło jeszcze dodatkowo granie w 'masce'.
        • grek.grek Re: "Mroczny Rycerz", 20:00, TVN7 26.09.15, 12:41
          ja też oglądałem.
          i to samo rzuciło mi się w oczy, co Tobie, Maniu.
          znakomita realizacja i jakość scen akcji.

          o, wydaje mi się, ze klasa Ledgera jako JOkera jest całkiem
          realna. to jest, wg mnie, prawdziwa kreacja, a najlepsze jej
          fragmenty, to te wszystkie drobiazgi, z których ją uszył :
          gesty, ruchy, przyruchy, to co robi z oczami, to jak grymasi
          ustami, jak operuje głosem. rzadko się zdarza tak dopracowana i
          doskonale zagrana rola. tak uwazam :]
    • grek.grek "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 20.09.15, 18:11
      przekonaliście się już do tego filmu ? :}

      kilka razy już pisaliśmy, więc nie przesadzę mam nadzieję z kolejną zajawką.
      Rzecz w tym, że za każdym kolejnym razem "Hurt Locker" podoba mi się jeszcze
      bardziej. Żadne to widowisko, ale rzetelny, celny i świetnie zrealizowany obrazek
      z życia wzięty.

      doskonale jest rozegrany motyw niepokoju jaki musi odczuwac żołnierz, który patrolując
      ulice Bagdadu, w każdym momencie może wejść na minę, oberwać od snajpera, który nie ma pojęcia i mieć go nie może, czy wśród tłumu gapiów nie ma kogoś z bombą, którą za chwilę rzuci mu pod nogi, czy uśmiechający się tubylec za moment nie stanie się tym, który go wyśle na łono Abrahama.

      rewelacyjnie pokazane kolejne akcje saperów, całe otoczenie, ciągła atmosfera zagrożenia. SPOILER... w jednej z pierwszych scen ginie postać grana przez Guya Pearce'a, aktora markowego. Jest to wspaniały zabieg ze strony Kathryn Bigelow, od tej pory nikt nie ma immunitetu. Każdy b ohater może zginąć w każdym momencie. Skoro Pearce pojawił się tylko na 10 minut, to znaczy że zagrożenie jakie widzimy na ekranie, i ktre można świetnie poczuć, bo te sceny są doskonale filmowane i aranżowane - jest całkowicie realne dla postaci filmowych. świetna, świetna sprawa.

      oczywiście zaraz to schrzanię i napiszę co było 15 minut przed końcem, więc jesli nie oglądaliście, to... uwagaaa ! ;]

      yes, Amerykanie są tam okupantami, a nie żadnymi "stabilizatorami", yes - oni o stabilizowaniu czegokolwiek pojęcie mają zerowe. Polityka to jednak osobna działka. Czasami cięzko się przez nią przebić, ale w tym przypadku, jak już się uda, to samo dzieło jest naprawdę znakomite.

      świetnie są skonfrontowane postawy Elridge'a i Sanborna z sierżantem Jamesem. Oni go nie rozumieją, zupełnie, on ich cały czas naraża i wpędza w problemy, a oni chcą tylko odpękać, wrócić do domu. Dla Jamesa zaś, domem jest Bagdad, domem jest ta wojna. Jak dla Johna Rambo, tylko Rambo to był kosmita, siłą i przemocą przerobiony ze steranego weterana wojennego, który nie może wrócić do społeczeństwa, z powieści Davida Morella, w komiksową postać uszytą na potrzeby popcornowej widowni i zimnowojennej retoryki politycznej.

      James jest realny, prawdziwy, namacalny. Lubi to miejsce, lubi to słońce, lubi rezolutnego małego sprzedawcę kaset video, który kręci się koło koszarów i z którym pogrywa w piłkę, lubi tę robotę, wszystko lubi. Śpi w stroju roboczym. Kocha to. Ostatnie sceny pokazują ostry kontrast między tym wszystkim, co w urzeka Jamesa, a tym, co zostawił i do czego wrócił.

      Kapitalne jest ostatnie 15 minut, rozmowa Sanborna z Jamesem. Ten pierwszy, wstrząsnięty tym co zaszło przed chwilą, pragnie tego, co - jak się zaraz okaże - dla sierżanta Jamesa nie ma żadnej większej wartości. JUŻ jej nie ma.

      Innośc charakterów. Reakcji. Po prostu.

      Znakomite kino.
      Nic tylko oglądać i smakować klasę reżyserki, operatora zdjęć i aktorów. Jeremy Renner gra sugestywnie, umie tę psychologię swojego bohatera sprzedać i to jest jego emploi, wg mnie. Nie Bourne i inni wyczynowcy, ale własnie postaci mające swoją osobowość, będące jakąs układanką do złożenia przez widza.

      • siostra_bronte Re: "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 20.09.15, 18:46
        To jeden z tych filmów, które często krążą w tv, a ja nie mogę się do nich zabrać :) Może temat trochę mnie odstręcza.
        • grek.grek Re: "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 21.09.15, 12:31
          Siostro, bardzo zachęcam.
          świetna rzecz, aczkolwiek wymaga pewnego wejścia w kontekst, klimat, w - nie obawiam się użyć tego słowa - psychologię, które posiada.

          Jak to z wieloma, wszystkimi ?, filmami bywa : jak się nie złapie "feelingu", to nie spodobają się i już :]

          w każdym razie, z "Hurt Locker" warto spróbować, wg mnie :]
      • barbasia1 Re: "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 21.09.15, 23:02
        Uważam , że to najlepszy współczesny film o wojnie. I w dodatku nakręciła go kobieta! Must see!

        • grek.grek Re: "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 22.09.15, 11:26
          ja też ! :]
          o ile uznamy, że "Pluton" jest już jednak cokolwiek... wiekowy :]

          • barbasia1 Re: "The Hurt Locker" w TV4, 22:05 24.09.15, 01:13
            grek.grek napisał:

            > ja też ! :]
            > o ile uznamy, że "Pluton" jest już jednak cokolwiek... wiekowy :]

            Hehe! :)

            A może jeszcze tego nie róbmy!? ;)
    • grek.grek "Elena" Kultura, 17:55 21.09.15, 12:37
      omawiany dwukrotnie, opisywany, recenzowany, dyskutowany... co z tym filmem się tutaj nie działo ;]

      znakomia rzecz, nie do przegapienia.
      pora też ciekawa, zwłaszcza że aura pogodowa jesienna już i dobry film smakuje
      podwójnie.

      • barbasia1 Re: "Elena" Kultura, 17:55 21.09.15, 22:56
        Hehe! Prawda. :)

        Zalinkujemy się ( czytaj: pochwalimy się)

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,154961223,155176835,_Elena_rez_A_Zwiagincew_cz_1.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,156457892,156526324,Re_KOcham_Kino_34_Elena_34_.html
        > znakomia rzecz, nie do przegapienia.
        > pora też ciekawa, zwłaszcza że aura pogodowa jesienna już i dobry film smakuje podwójnie.
        Dobrze powiedziane. :)
        • grek.grek Re: "Elena" Kultura, 17:55 22.09.15, 11:40
          yes, Barbasiu :]

          a nuż się ktoś podłączy... :]

          dzięki :]
      • barbasia1 Re: "Elena" Kultura, 17:55 22.09.15, 00:05
        grek.grek napisał:
        >A tak w ogole, widać tutaj krytykę świata, w którym wszystko jest za pieniądze, dla >pieniędzy, z powodu pieniędzy. Są one w każdym indywiudyalnym wyborze bohaterów, >determinują całą akcję.

        Tak. Widać też krytykę potężnego rozwarstwienia społecznego, jaką przyniosły zmiany społeczno-ustrojowe w Rosji po roku 1989.

        >Być może jednym zachowaniem, w którym nie chodzi o pieniądze jest scena, kiedy grupka >wyrostków blokowych [z udziałem Waldusia, wnusia Eleny] atakuje grupę swoich >rowieśników, najpewniej przybyszów z Kaukazu [{"czarni"]. Tylko, jaki to przekaz - za darmo >jest tylko wrogość i prześladowanie ?

        Mieszkając na takim niebezpiecznym osiedlu na obrzeżach miasta łatwiej zostać bandytą, niż wyrosnąć na porządnego obywatela, powiedział w wywiadzie Zwiagincew.
        Pomyślałam sobie, że zbrodnia Eleny paradoksalnie może przyczynić do czegoś dobrego, do uratowania chłopaka, który schodzi na złą ścieżkę, do przywrócenia go społeczeństwu.

        Jeszcze jedna rzecz, Zwiagincew nie potępia jednoznacznie, nie wyśmiewa takich ludzi jak Sergiej i jego rodzina. W jednym z z wywiadów reżyser z zwraca uwagę, że po transformacji wiele ludzi z powodu swej nieporadności, albo lenistwa, albo braku właściwych wzorców, czy wreszcie na skutek losowych wypadków wyrzuconych zostało na margines społeczeństwa (w przestrzeni miejskiej egzystują na obrzeżach miast na wstrętnych, obskurnych, niebezpiecznych osiedlach) i pozostawieni zostali bez jakichkolwiek szans na zmianę.

        • barbasia1 Re: "Elena" Kultura, 17:55 22.09.15, 00:07
          transformacji w Rosji , aczkolwiek kwestia rozwarstwienia społecznego i braku szans to problem nie tylko Rosji.
        • barbasia1 Re: "Elena" Kultura, 17:55 22.09.15, 00:11
          zostało wyrzuconych na margines społeczeństwa (w przestrzeni miejskiej egzystują na obrzeżach miast na wstrętnych, obskurnych, niebezpiecznych osiedlach) i pozostawionych bez jakichkolwiek szans na zmianę.
        • grek.grek Re: "Elena" Kultura, 17:55 22.09.15, 11:39
          o, z pewnością.

          rzeczywiście, można się zastanowić nad przyszłością tej rodziny. pytanie, czy bumelując, mając wymagania i oczekiwania, ale zerową chęć zarobienia na to własnymi rękoma - można w ogole mieć wątpliwości, jak to się skończy.

          zaradna matka dla rodziny zrobi wszystko, postawi ją ponad obcego sobie męża i jego córkę, ale sam dom to nie wszystko, nawet pieniądze po męzu to nie dość. znając upodobania jej famyliji - szybko się rozejdą. I wszystko może się cofnąc do punktu wyjścia, tyle że drugiej szansy już nie będzie, a im wcale na tym nie zależy.

          wg mnie - nic się nie zmieni.

          W wywiadzie Zwiagincew troszczy się o alibi dla swoich bohaterów, ale jednak w filmie namalował ich dośc wyrazistą kreską, nie sądzisz, Barbasiu ?

          według mnie, jednak, nie darmo film ma taki tytuł, a nie inny - to Elena jest kluczem do całej historii. Jej decyzja. Stanie po stronie etyki, czy po stronie rodziny ? A jesli obranie strony rodziny, to etyka NAWET jesli etyce zaprzecza ? A może wyrównuje szale i w zasadzie jest to zachowanie moralnie neutralne, o ile takowa kategoria w ogole istnieje ?
          Czy to moralny reklatywizm ? triumf instynktu ?

          Matka dla ratowania dziecka podnieśc może nawet samochód. Nie zostanie jednak strongmanem. To odruch, moment wstrząsu dodaje sił. MOże zatem i Elena nie ma wyjścia, wedle swojej własnej logiki ?

          Nie ma w jej zachowaniu ani cienia cynizmu.

          Tak czy siak, świetnie połączenie wątków społecznych, aluzji historyczno-politucznych [lud zdobywa pałac cara ? :)] i kina moralnego niepokoju.




    • grek.grek "Słodkie życie" jutro w Kulturze, 16:55 21.09.15, 12:44
      czy trzeba coś tutaj dopisywać.. :]

      ponoć we Włoszech trwają podchody pod remake "La Dolce Vita". o tempora... jaki to ma sens ? gdzie są granice zuchwalstwa ? :]
      • siostra_bronte Re: "Słodkie życie" jutro w Kulturze, 16:55 21.09.15, 12:56
        Mój ulubiony film Felliniego!
        • grek.grek Re: "Słodkie życie" jutro w Kulturze, 16:55 22.09.15, 11:28
          znakomicie zatem :]

      • pepsic Re: "Słodkie życie" jutro w Kulturze, 16:55 24.09.15, 19:17
        Melduję, że obejrzałam, tudzież sięgnęłam do ojejkowego przepastnego archiwum po stosowne raporty. Owszem jest coś w tym filmie pociągającego, niemniej jednak mocno się wierciłam, wszak to bite 3 godziny. No i teraz boje się napisać, że do końca mnie nie porwało. Przy okazji, Greku, jak mogłeś kiedykolwiek powątpiewać w urodę Anouk Aimee. Bo ja jestem oczarowana.
        :)
        • grek.grek Re: "Słodkie życie" jutro w Kulturze, 16:55 25.09.15, 12:33
          hehe, Pepsic, nie ma strachu w naszym fachu :]

          z 3 godfzinnymi filmami to już tak jest : albo porywają i każdą minutę ogląda się z satysfakcją albo jednak w którymś momencie przebierają miarę.

          nie wiem, mnie "Słodkie zycie" wciąga nieodmiennie : bohater i jego nieoczywistość, jego wizja włąsnego życia, która wpędza go w pułapkę, ale dla której w istocie nie ma alternatywy, co czyni go postacią tragiczną; Steiner i jego matnia; zderzenie tytułowego określenia z jego totalnym zaprzeczeniem jakim jest jego życie, Rzym w wielu wymiarach, cała kaskada fenomenalnie klimatycznych ujęć w dobranych idealnie miejscówkach [zamek za miastem, party u Steinera, scena nad morzem, impreza w ruinach starego zamku, błądzący po starówce rzymskiej Marcelo z Sylvią, nocny ruch na rzymskiej ulicy, nocny klub, w którym Marcello spotyka się z ojcem] cała ta atmosfera która sączy się z ekranu, i konkluzja : widać że Marcello tonie, ale tonie w otoczeniu i miejscach, którym zaiste trudno się oprzeć.

          nie wiem, jak ktoś nie wyczuwa tego samego, to żaden opis nie zmieni sytuacji :]

          :]
          Anouk Aimee jest z pewnością piękna. po prostu... jakoś nie w moim typie... co w ogole jej urodzie nie szkodzi i nie ujmuje, hehe ;]]
    • siostra_bronte "O jeden most za daleko" 21.09.15, 12:56
      W Stopklatce o 20.00. Już nie wiem co więcej napisać :) Polecam nieustająco!!
      • barbasia1 Re: "O jeden most za daleko" 22.09.15, 00:11
        Następnym razem. ;)
        • siostra_bronte Re: "O jeden most za daleko" 22.09.15, 13:08
          Trzymam za słowo :)
      • grek.grek Re: "O jeden most za daleko" 22.09.15, 11:25
        Siostro, w końcu obejrzymy :]

        na usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że wróciłem po dziewiątej, nie miałem szans zdążyć, a od połowy czy od 1/3 nie wydaje mi się zbyt racjonalnym wyjściem.

        może następnym razem, a jako że cyklicznie powtarzają - na pewno takowy się przydarzy :]
        • siostra_bronte Re: "O jeden most za daleko" 22.09.15, 13:08
          Mam nadzieję :)

          Obejrzałam chyba czwarty raz. Wspaniały film!!
        • siostra_bronte Re: "O jeden most za daleko" 22.09.15, 13:34
          Za karę trailer :) Muzyka nie pochodzi z filmu.

          www.youtube.com/watch?v=Kojz2qZYqq0
          • grek.grek Re: "O jeden most za daleko" 23.09.15, 11:54
            na zachętę raczej, nie za karę :]

            jak tylko terminy się zgodzą - na pewno obejrzę.
    • grek.grek "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 22.09.15, 11:51
      Wracają spektakle z Metropolitan Opera.
      Ten jest z sezonu 2012.

      "Bal maskowy" to 3-aktówka Verdiego.
      Akcja dzieje się w Szwecji w końcu XVIII wieku.
      Król Gustaw, pozostając w stanie zakochania w w Amelii, żonie swego przyjaciela i pierwszego oficera, Ancarstroma - nie dostrzega że za jego plecami rozwija się spisek, którego celem jest zrzucenie go z tronu i zamordowanie.
      Przyszłe wydarzenie odsłaniają się w formie przepowiedni, którą przebranemu za rybaka królowi, ujawnia wróżka - Gustaw dowiaduje się, ze wkrótce zginie, a zabije go jego przyjaciel.

      akcja w XVIII wieku, ale na zdjęciach i zwiastunach stroje najzupełniej współczesne.

      w roli Anckarstroma Dmitrij Chworostowski, jeden z najbardziej uznanych aktualnie barytonów swiata, jedna z najwybitniejszych postaci opery współczesnej.

      Marcelo Alvarez zaspiewa króla, a Sondra Rodvanowsky będzie Amelią. Nowe nazwiska, jak chodzi ofk o te [re]transmisje.

      Barbasiu ? Czcigodni ?
      ktoś zainteresowany ? :]
      • barbasia1 Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 22.09.15, 21:55
        Zdążyłam , oglądam, nagrywam. :)
        • barbasia1 Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 22.09.15, 21:57
          Akt III - tragiczny finał "Balu maskowego" ...
          • grek.grek Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 23.09.15, 11:51
            yes :]

            znakomicie że obejrzałaś, Barbasiu :]
            jak wrażenia ?

            u mnie - jak najlepsze.
            solowe arie Chworostowskiego i Sondry Radvanovsky - rewelacja. Ależ huragany braw sie zrywały ze strony wyrobionej publiczności MET :]

            maestro pewnie prowadził muzyków, a tekst stwarzał idealne warunki do wykorzystania w stu procentach skali głosu obojga śpiewaków. i faktycznie, w ariach dali popis. z aktorstwem jakby mniej okazale, tutaj dominował swietny ALvarez jako barwny i zmieniający nastroje Gustaw. zwłaazcza pani Radvanvsky, obdarzona fenomenalnym głosem, trochę przesadzała z mimiką. pan Chworostowski z kolei nadmiernie jakby eksponował zagniewanie, ale to tylko moje ględzenie :]

            głos oboje mają kapitalny i to co nim wyprawiali bylo ucztą dla ucha.
            ich wspolna arie - chyba dwie ? były, porwały widownię.
            wiwatom nie było końca.

            dramatyczne sceny : przepowiednia, w którą Guistaw nie chce wierzyć i bagatelizuje ją zartem, zdemaskowanie Amelii, wybór zabójcy Gustawa, sama scena kluczowa na balu. Rzecz w duchu greckiej tragedii antycznej, los bohaterów wyznacza fatum, aczkolwiek tutaj akurat bogowie nie trzymają sznurków z ich przeznaczeniem.

            Wszystko zaś w interesująco zaprojektowanej scenografii : wysuwane fragmenty podłogi, stożkowate ściany pokojów, przesuwane sciany na tyłach, kolory stonowane, bladoszare, białe, albo mozaikowate z jasnoszarymi wzorami, z udziałem ciemnych fragmentów, a na wejściu i nieco później całe tło wypełnialy ogromne malowidła ze scenami rodzajowymi. w domu Amelii i jej męza wisi zaś wielki portret Gustawa, jego zdjęcie, bo przecież to król jest. Dramatyczne sceny szalejącego z zazdrości Ancastroma, gotowego zabić Amelię, za jego plecami romansującą z Gustawem, odbywają się w towarzystwie niejako tego trzeciego. cały czaspatrzącego na nich z tego zdjęcia.

            ha, znakomita, znakomita rzecz :]
            jak zawsze.
            świetna inauguracja nowego sezonu operowego w... Kulturze :]
            • barbasia1 Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 01:16
              grek.grek napisał:

              > znakomicie że obejrzałaś, Barbasiu :]
              > jak wrażenia ?

              Tak, obejrzałam! :)

              Może jutro coś więcej?!
              • grek.grek Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 11:49
                doskonale, Barbasiu :]

                świetnie :]
      • pepsic Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 18:17
        ktoś zainteresowany ?
        Wszyscy!

        Jakbym sie mnie ktoś pytał, to z twarzy wolałabym pana męża, ale rozumiem, rozumiem, krew nie woda:) Ehh, jak lubię te poniedziałki operowe:)

        • pepsic Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 19:45
          ups,
          *wtorki
        • barbasia1 Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 21:30
          static.prsa.pl/images/818cebef-38f3-48f4-b54f-acc455cb9e78.jpg
          Król też fajny. ;)
          • barbasia1 Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 24.09.15, 21:40
            I jaki szlachetny człowiek ten król, kochał Amelię, pożądał ją, ale nade wszystko stawiał jej honor. :)
        • grek.grek Re: "Bal maskowy" opera w MET, Kultura 20:30 25.09.15, 12:22
          hehe, cieszy mnie to bardzo !

          ja tam się nie znam, ale... pan król taki bardziej z humorem był, a pan mąz powazny jak atak serca ;] może to zdecydowało [o ile ma sens rozpatrywanie motywacji sercowych postaci fikcyjnych] ?
    • pepsic "Yuma" polski film 22.09.15, 15:20
      Wczoraj na kulturze w sztandarowej porze. Rzecz stosunkowo świeża. Dziwne, że nikt nie zapowiedział. Na filmwebie wieszają psy, a mi się podobał, mimo zastrzeżeń i niedoróbek, w tym miszmaszu muzycznego. Najważniejsze, że były emocje i całkiem zgrabna historyjka z czasów transformacji ustrojowej podszyta satyrą i dramatem. Na ekranie Jakub Gierszał, Katarzyna Figura i w epizodzie Tomasz Kot, a także parę mniej znanych nazwisk. Owszem widać przerysowania, nie zgadzają się detale, ale całość ogląda się świetnie, na dodatek nie brakuje ani uśmiechu, ani niepokoju, o co trudno w polskim filmie.

      • siostra_bronte Re: "Yuma" polski film 22.09.15, 18:00
        Pepsic, zaglądaj częściej, bo my się tu już nie wyrabiamy z pilnowaniem programu :)

        Kiedyś Mania pisała o tym filmie bardzo pozytywnie.
        • maniaczytania Re: "Yuma" polski film 22.09.15, 22:12
          zgadza się, to było nie tak dawno temu, w tym roku :)
        • pepsic Re: "Yuma" polski film 24.09.15, 18:18
          Właśnie widzę. Postaram się:)
    • siostra_bronte "Najpiękniejsza" 22.09.15, 20:38
      Obejrzane na Filmboxie. Film Luchino Viscontiego z 1951 r., kiedy kręcił jeszcze kino neorealistyczne.

      Bohaterką jest Magdalena (Anna Magnani). Jest pielęgniarką, jej mąż jest robotnikiem. Mają córkę Marię. Magdalena uparła się, żeby zrobić z niej gwiazdę filmową. Zabiera ją na casting do filmu do Cinecitta. Razem z nią przyszły tłumy matek z córkami, które marzą o ich karierze i odmianie losu.

      Mała Maria dostaje się do drugiego etapu, a matka jest uszczęśliwiona. Opowiada o tym sąsiadkom w bloku, które traktują ją niezbyt poważnie. Mąż patrzy na poczynania żony krzywo. Nie podoba mu się, że wydaje pieniądze na sukienki i lekcje dla Marii. Ledwo wiążą koniec z końcem, zbierają na domek. Ostro się z tego powodu kłócą, dochodzi nawet do szarpaniny. Ale Magdalena jest zdeterminowana. Oczywiście ma jak najlepsze intencje. Chce dla córki jak najlepiej, żeby coś osiągnęła w życiu. Widać, że ją kocha, ale potrafi być wobec niej bardzo stanowcza.

      Magdalena jest zresztą zafascynowana światem filmu, ciągnie męża na seanse w kinie plenerowym. Bo to świat piękniejszy niż jej własne życie. W czasie seansu „Rzeki czerwonej” Magdalena zachwyca się pięknymi krajobrazami i Montgomerym Cliftem :)

      Aby zwiększyć szanse córki Magdalena wykorzystuje znajomość z facetem z Cinecitta, niejakim Alberto, którego poznała na castingu. Pyta wprost, jak załatwić „polecenie” jej córki. Alberto podaje cenę, 50 tys. lirów. To dużo, ale Magdalena zgadza się. Wie, że nie ma żadnej gwarancji, ale ryzykuje. Alberto co prawda daje do zrozumienia, że wolałby… inną zapłatę, ale Magdalena nie daje się zwieść, woli zapłacić kasę. W następnej scenie widzimy jak Alberto kupuje sobie skuter. To oczywiście naciągacz i Magdalena szybko sobie zdaje sprawę. Ale Maria dostaje się na zdjęcia próbne, więc Magdalena jest szczęśliwa.

      Po zdjęciach próbnych Magdalena nie wytrzymuje i wypytuje Alberta o wyniki. Ten odsyła ją do montażystki w studiu filmowym. Magdalena razem z córką idzie tam i prosi o pokazanie zdjęć próbnych. Ale te są właśnie oglądane przez ekipę w sali kinowej. Magdalena prosi montażystkę o to, żeby mogła wejść do sali kinooperatora i podejrzeć zdjęcia.

      Widzimy film ze zdjęciami próbnymi Marii. Dziewczynka podchodzi do tortu urodzinowego i ma zdmuchnąć świeczki. Nie bardzo jej to wychodzi. Obecna na sali ekipa filmu żartuje z niej. Po scenie z tortem Maria wybucha płaczem. Wtedy ekipa zaczyna się głośno śmiać, wszyscy wręcz skręcają się ze śmiechu. Magdalena obserwuje to wszystko ze zdumieniem. „Dlaczego się z niej śmieją?”. Nie wytrzymuje i wpada razem z małą do sali kinowej. I wygarnia wszystkim co o nich myśli. Zostaje wyprowadzona z sali, ale reżyser prosi o puszczenie filmiku jeszcze raz.

      Załamana Magdalena siada z córką na jakiejś ławce i płacze. Dociera do niej co się stało. I co zrobiła swojej córce.

      Tymczasem reżyser po obejrzeniu zdjęć próbnych Marii decyduje się ją zaangażować. Może liczy na to, że rozbawi widzów tak jak jego? Alberto, który w międzyczasie został wyrzucony z pracy za „polecanie” zostaje wysłany do domu Magdaleny, razem z jakimś gościem z ekipy. Mają gotowy kontrakt. Przekonują męża Magdaleny, że dostaną za jej film kupę kasy.

      Tymczasem wraca przygnębiona Magdalena ze śpiącą w jej ramionach córką. Kiedy widzi przedstawicieli ekipy karze im się wynosić. Potem, zapłakana godzi się z mężem. Mała Maria już śpi. „Nie budź dziecka” mówi Magdalena. I wiemy, że to znaczy coś więcej. Niech cieszy się dzieciństwem, jeszcze za wcześnie, żeby poznało brutalność świata dorosłych…

      Ciekawa historia i świetna rola Magnani. Aktorka rozsadza wręcz ekran swoją ekspresją. Chociaż przyznam, że mogłaby mniej mówić :) Temat poważny, ale jest też sporo akcentów komediowych. Na przykład, kiedy Magdalena obserwuje dzieci na lekcji tańca. Dziewczynki pięknie tańczą, a Maria z inną grupą porusza się niezdarnie przy drążku. Magdalena w końcu nie wytrzymuje i pyta nauczycielkę: „Czy ona musi ciągle ćwiczyć przy tej ścianie? To już trwa 3 godziny! Niech tańczy z innymi!”. Na to nauczycielka: „Te dziewczynki uczą się od 2 lat!” :) Dochodzi do kłótni. Magdalena broni talentu swoje córki jak lwica. Tutaj ta scena, w wersji rosyjskiej :)


      www.youtube.com/watch?v=cbTuHU-UvRc

      Zabawna jest też scena, kiedy Magdalena zostawia małą u fryzjera, wkręca się zresztą poza kolejką, a sama idzie na spotkanie z Alberto. Odbierze ją nauczycielka aktorstwa. Magdalena prosi o delikatne podcięcie. Ale zajmuje się nią mocno nieletni pracownik i obcina znacznie więcej, prawie całe warkocze. Kiedy Magdalena ją widzi jest załamana. Wizyta u fryzjera miała upiększyć małą przed próbnymi zdjęciami :)

      Temat filmu wciąż aktualny, niestety, w zalewie rozmaitych show dla dzieciaków.


      Trailer:


      www.youtube.com/watch?v=OUcAEqMsZC0





      • mozambique Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 11:35
        prawda ,ze od razu przypomina sie swietny polski film BELLISSIMA z Ewą Kasprzyk , która wszelkimi srodkami chce wepchnac swą ładną córkę ( Marysia Góralczyk) do szołbiznesu ?
        • siostra_bronte Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 11:58
          O, ciekawe skojarzenie! Tytuł dokładnie ten sam i podobny temat. Niestety nie widziałam tego filmu.
        • barbasia1 Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 22:17
          mozambique napisała:

          > prawda ,ze od razu przypomina sie swietny polski film BELLISSIMA z Ewą Kasprzyk
          > , która wszelkimi srodkami chce wepchnac swą ładną córkę ( Marysia Góralczyk)
          > do szołbiznesu ?

          Prawda! :)
      • grek.grek Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 11:35
        dzięki, Siostro :]

        świetna opowieść.
        Nigdy nie słyszałem o tym filmie, więc tym ciekawiej było się z nim zaznajomić za Twoim pośrednictwem.

        to zawsze jest medal o dwóch stronach : z jednej - matka chce dla dziecka lepszego życia [niż własne ?], z drugiej - czasami zatraca w tym miarę i zaczyna się angazować bardziej od niego, jakby chciała powetować sobie własne utracone złudzenia.

        inna rzecz, że bez takiego właśnie zaangazowania rodziców, niemal pruskiego drylu i przymusu jaki narzucają swoim dzieciom, nie byłoby wielu znakomitych muzyków czy sportowców. może to świat jest jaki jest, i natura ludzka również ? Może na dziecku trzeba wymuszać, bo samo ma naturalną skłonność do... dzieciństwa beztroskiego, nie rozumie że im wcześniej zacznie i będzie uparcie ćwiczyć, tym bujniej rozwinie się jego talent ?

        yes, Anna Magnani ma ten pazur i ekranowy żywioł, włoski temperament :]
        zawsze ogląda się ją z przyjemnością, wizualną i mentalną :]]
        tutaj rolę ma trudną, bo balansuje między troską, miłością, a desperacją i determinacją w
        dążeniu do tego, co jest szczęsciem dla jej dziecka, ale... głównie w jej własnym mniemaniu. I ma coraz więkssze wątpliwości, swiat filmowy jest zbyt pokręcony, więc w końcu musi podjąc decyzję ostateczną.

        jest i typowy cwaniak.
        Alberto :]
        prekusor dzisiejszych agentów, którzy obiecują złote góry.
        za drobną opłatą :]

        mam jeszcze pytanie a'propos fabuły : rozumiem, że Maria dostała tę rolę,
        ale Magdalena postanowiła, że córka jednak nie zagra, bo za wiele ją to
        kosztuje [zaiste, wymowne ostatnie zdanie] ?

        czarno-białe zdjęcia. klasa.
        zawsze wyglądają świetnie, dzisiaj może lekko pretensjonalnie i nienaturalnie [aczkolwiek, ja zawsze
        witam je aplauzem, hehe], ale w tych filmach z 50s, 60s prezentują się doskonale i są jakby przynależne do estetyki ówczesnego kina, jego [filmowego] romantyzmu.

        dzięki raz jeszcze, Siostro, znakomita opowieść :]
        • siostra_bronte Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 12:08
          Dzięki, Greku :)

          Tak, to mało znany film Viscontiego.

          To jest dylemat, gdzie leży granica między pracą nad talentami dziecka, a realizowaniem własnych ambicji rodziców.

          Tak, Maria dostała rolę, ale matka była wstrząśnięta tym co zobaczyła na zdjęciach próbnych. Po pierwsze rozpaczliwie płacząca córka, po drugie reakcja ekipy filmowej. To ją obudziło.

          Uwielbiam czarno-białe zdjęcia! Choćby ta scena w trailerze, kiedy Magdalena przegląda się w lustrze. Niby nic, a wygląda wspaniale.

          Jeszcze raz dzięki!
          • mozambique Re: "Najpiękniejsza" 23.09.15, 14:42
            tu fragment BELLISSIMY , KAsprzyk naprawde daje czadu , calosc jest oczywiscie na YT
            www.youtube.com/watch?v=qqRq5res4MI
          • grek.grek Re: "Najpiękniejsza" 24.09.15, 11:48
            cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

            yes.
            cienka linia dzieli obie te motywacje.
            czasami zaczyna się od pracy nad talentem, a kończy na jakimś niezrozumiałym
            zapamiętaniu, w którym dziecko staje się przedmiotem za pomocą którego realizowane
            są własne chore ambicje.

            tutaj matka się wycofuje wreszcie, a do tego jej motywacja jest chyba jednak dość
            uczciwa i sensowna, chodzi jej jednak o przyszłośc córki lepszą od własnego losu.

            yes :]

            :]
      • barbasia1 Re: "Najpiękniejsza" 24.09.15, 01:12
        Bronte, fantastyczny film! :) Właśnie obejrzałam na youtube, ale wersję włoską. Można tu włączyć napisy w tłumaczeniu na polski. Polski wprawdzie mocno kulawy, ale pomaga .
        www.youtube.com/watch?v=Yj1wa55oeZc
        Znalazłam bardzo ciekawą informację w necie, że film "Bellissima" Viscontiego to już nie jest kino stricte neorealistyczne, a odmiana neorealizmu, tzw. neorealizm różowy (neorealismo roso), który wyewoluował na początku lat 50. Neorealizm różowy zachowuje wszystkie cechy gatunkowe neorealizmu, ale ciąży bardziej ku komedii, niż ku dramatowi, mówiąc najprościej i najogólniej.

        I "Belissima" to kapitalna komedia. Mnóstwo tu zabawnych scen, np na castingu . Reżyser Alessandro Blasetti (on sam w tej roli), pyta małą ,jak ma imię, mała we wdzięcznej, wystudiowanej pozie z jedną rękę pod bokiem, z jedną nóżka na przodzie , odpowiada "Maria". Matka każe jej powtórzyć imię głośniej. Dziewczynka posłusznie wykonuje polecenie matki.

        Reżyser życzliwie dopytuje o nazwisko. "Jak dalej" -pyta. Mała ,nic nie odpowiada, patrzy na reżysera, matka podpowiada jej, szepcąc do ucha. W końcu Maria, odpowiada sepleniąc: "Zecconi" [zekoni] . Reżyser chwali dziewczynkę: "Giacconi!" [dżiakoni] , bardzo ładnie!" Na to matka nieśmiało prostuje. Nie "Giacconi", tylko "Cecconi" [czekoni]. :))
        Z tyłu chichra się tłum czekających na swoją kolej rodziców i dzieci .

        Ale reżyser ma pewne (i słuszne ) wątpliwości, co do wieku Marii (mała Maria ma 5 lat), dopytuje , zanim każe małej pokazać, co potrafi , czy mała na pewno ma 7 lat, bo szukają dziewczynki w takim właśnie wieku, 6, 7 lat. Magdalena kłamie jak z nut, potwierdza, że mała ma 7 lat, sugeruje, że to może sukieneczka pomniejsza dziewczynkę, i dodaje, że dziewczynka w tym roku nie urosła.

        Po tych zapewnieniach matki reżyser pozwala dziewczynce za prezentować to, z czym przyszła, mała może wyrecytować wiersz, którego się nauczyła. Maria bierze się pod boki i po dziecięcemu recytuje. I tak ku szczęściu matki przechodzi do drugiego etapu.

        Magdalena jest dumna z córki, uważa nawet , że dalsze lekcje z nauczycielką od aktorstwa nie są małej potrzebne, ale nauczycielka, też postać komiczna, wręcz siłą zabiera małą na lekcję. Przed domem każe jej udawać, że zbiera truskawki. Magdalena przewraca oczami na te dziwaczne nauki nauczycielki. :)

        Kapitalna jest scena i rozmowa w domu jednej z pacjentek, u której odnowiła się choroba, gorączka i lekarz zalecił zastrzyki co 12 godzin. Magdalena oczywiście przed zmartwioną matką pacjentki udaje współczucie i z trudem kryje zadowolenie, że zarobi w ciągu 5 dni na sukienkę dla córeczki. Kiedy zostaje sama w przedpokoju, dziękuję, któremuś świętemu, chyba św. Józefowi za możliwość zarobienia pieniędzy.

        Potem Magdalena u krawcowej , która ma uszyć Marii sukienkę z tiulu, oferuje swoje usługi, robienie zastrzyków, na tym tle wybucha zabawna sprzeczka (niestety nie zacytuję dokładnie), bo krawcowa zirytowana twierdzi, ze jest zdrowa i zastrzyków nie potrzebuje , nikt z jej rodziny też nie potrzebuje zastrzyków.

        Przezabawne są sceny, o których Bronte wspomniała, na lekcji tańca, scena u fryzjera.

        Magdalena zostawia małą u fryzjera, a sama pędzi na spotkanie z Alberto. Kiedy Magdalena znika, mała zaczyna wrzeszczeć , że chce do mamy. Przybiega do niej fryzjer, żeby ją uspokoić. Ale po chwili na fryzjera zaczyna krzyczeć klientka, którą własnie opuścił, w końcu w sporych rozmiarów zakładzie fryzjerskim robi się niezłe zamieszanie, wszyscy wrzeszczą. :) Wtedy właśnie zostaje wezwany na pomoc, mały pomocnik fryzjera. Obcina on dziewczynce warkocze nad ramionami, zadowolony ze swej roboty patrzy to w lustro to na swą klientkę , dopytują , czy jest dobrze. Maria, zaskoczona, w obu dłoniach trzyma swoje warkoczyki i patrzy tępo w lustro. ;)

        Dziewczynkę do domu przyprowadza nauczycielka aktorstwa, co irytuje Spartaco, męża Magdaleny. Kiedy Magdalena wraca robi jej awanturę. Jakby tego było mało, nauczycielka zaczyna głośno się domagać się swoich pieniędzy za lekcje i przyprowadzenie dziecka, oraz bilet na autobus. A potem jeszcze przychodzi dziewczyna od krawcowej z sukienką dla małej i z rachunkiem za nią. Irytacja męża sięga zenitu, zaczyna szarpać Marię i ciągnie do pokoju grożąc, że ją zabije. Na te słowa i czyny, pomocnica krawcowej wszczyna alarm , woła na pomoc wszytskie sąsiadki z kamienicy. Baby się zlatują, wrzeszczą, mąż Magdaleny wypada z pokoju, rzuca tiulową sukienkę Marii na stóe i bierze mała na ręce. Za nim do kuchni wpada Magdalena z rozpiętym dekoldem sukienki, z krzykiem ,z płaczem. Kobieta rwąc włosy wyrzuca z siebie pretensje do męża się, że ona się poświęca dla dobra dziecka , żeby mała była szczęśliwa, żeby była kimś w przyszłości, a on tego nie docenia, wszystko niszczy i jeszcze ją dręczy,. I pokazuje kobietom siniaki na ręce jakie zrobił jej mąż. Spartaco zdeprymowany broni się, twierdzi, ze ona urządza jakieś komedie. Wszystkie sąsiadki wstawiają się za Magdaleną do męża, podkreślając jej poświecenie, aż w końcu zaczynają go szarpać . Mała ryczy, więc mąż chce z nią wyjść, ale grube kobiety tarasują mu drogę, chłop kompletnie pogubiony w tym babińcu oddaje dziecko i wychodzi , grożąc, ze porozmawiają sobie z Magdaleną, jak tylko się uspokoi. Sąsiadki zadowolone podają sobie z rąk do rąk małą Marię, którą w końcu sadzają na kolanach matki. Magdalena jeszcze szlocha, zawodzi, że mąż ją do grobu doprowadzi. Kiedy mąż zupełnie znika z pola widzenia, uśmiecha się zwycięsko do Marii z całkowitym spokojem, jakby nic się nie stało powiada do niej: "udało się nam". I każe małej uśmiechać się i śpiewać.

        Anna Magniani gra tu wprost fenomenalnie, genialnie.


        Jak wyczytałam, zakończenie filmu,w którym to Magdalena, odnajduje w sobie siłę moralną i odrzuca ostatecznie propozycję filmowców, zatrudnienia córki do filmu, wymyślił Visconti, w pierwotnej wersji scenariusza, autorstwa Cesare Zavattiniego, mała Maria miała zostać odrzucona przez filmowców.



        • grek.grek Re: "Najpiękniejsza" 24.09.15, 12:02
          znakomity suplement, Barbasiu !
          myslę, że i Siostra powita go z ukontentowaniem :]

          research, napisane z biglem, dodatkowe ciekawe informacje -
          jak widać jesteś w świetnej formie, Barbasiu :]

          w tej ostatniej, z opisywanych przez Ciebie, scen - ewidentnie mamy do czynienia
          z klasyczną włoską mini-dramą domową, w iście włoskim stylu, nieprawdaż ? :]

          u fryzjera klasyczna z kolei komedia pomyłek, hehe.

          a spryt matki i córki w kolejnych etepach castingu, przypomina jako żywo przebiegłośc
          włoskich piłkarzy, którzy najlepiej na świecie nabierają sędziów na swoje teatralne sztuczki ;]]
        • siostra_bronte Re: "Najpiękniejsza" 24.09.15, 14:59
          Świetnie, że Ci się podobało! I Twój opis jest znakomity. Faktycznie, sporo tu scen komediowych. Pamiętam jeszcze scenę, kiedy Magdalena poprawia sepleniącą córkę, a potem sama sepleni :)
    • grek.grek "Luther" Stopklatka, 20:00 [odc 5 & 6] 24.09.15, 12:04
      nieodmiennie - zachęcająco :]

      • barbasia1 Re: "Luther" Stopklatka, 20:00 [odc 5 & 6] 24.09.15, 21:40
        :)
    • grek.grek "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 24.09.15, 12:09
      mamy jeszcze nadzieję na nagły zwrot ku dreszczowcowi czy oglądamy dla jakichś momentów ? a może jednak lubimy ? :]

      tym razem sprawa kryminalna dotyczy nieboszczyka, który - wedle badań podstawowych - zmarł na zawał, a jako że był poszukiwaczem duchów, zmarł w pokoju obłożonym klątwą, w którym przed nim zmarło pięć innych osób.

      okultyzm tym razem ? ;]
      • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 24.09.15, 21:17
        Oglądamy dla relaksu i rozmowy na forum, to moja teoria. ;)

        O! Lubię opowieści o duchach. :) Ale ...

        >okultyzm tym razem ? ;]

        Coś czuję, że prawda okaże się banalna, do śmierci człowieka przyczyni się raczej ziemska istota z krwi i kości, a nie duch.

        • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 25.09.15, 12:57
          i jak tam, Barbasiu, oglądałaś ?

          skoczyłem i to był wreszcie dobry odcinek :]

          why, zapytacie ?
          wg mnie- bo drugi plan się wreszcie ruszył.

          technik policyjny ksywa "Dziadek" [pan Michałowski w najlepszej formie, chapeau bas !] frywolna recepcjonistka hotelowa, wybałuszony przerysowany znakomicie menadżer tegoż hotelu i również tego hotelu komicznie cyniczny i teatralnie zagrany dyrektor [Marek Kalita - brawo ten pan !] - jka i cała ta hotelowa aranżacja - od razu zrobiło się żywiej, barwniej i ciekawiej.

          a dodatkowo cały odcinek w oparach łapiduchostwa, co tylko mu pomogło, bo to zawsze wdzięczny temat do zyczliwych żartów i żarcików.

          dodatkowo odźwierny, pokojówka i nowy technik - też wspaniale zagrani w tych krótkich wejściach.

          drugi plan robi serial. nawet jesli główni bohaterowie dają sobie świertnie radę, a kiedy nie - ratuje go.

          pan Proch i pan Kielak nadal się dośc papierowi, takie jest moje wrażenie. to nie oni sami się tworzą, tworzą ich inni bohaterowie, interakcje z nimi. te postaci same w sobie nie są dostatecznie udane.

          patożka i prokurator - jest chemia, datowana przeszłością.
          mieli romans kiedyś.
          on zerwał, ale ona nigdy nie straciła nadziei, że da się to skleić.

          w każdym razie, pani patolożka, z papierosem w twarzy, naparzająca młotkiem w dłuto, jak mozna mniemać utkwione w czaszce nieboszczyka - przednia scena ;]

          było lepiej, znacznie lepiej.
          dziwny HOtel , jego załoga i afera duchowa - zrobiły swoje.

          jak Wasze wrażenia ?

          • pepsic Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 25.09.15, 17:17
            Identyczne, yes i wspaniały drugi plan. I jeszcze słówko do całości, mimo że tylko dwa odcinki poza mną. Otóż serial odnajduję w konwencji czysto rozrywkowej, bez zadęcia i silenia na wiekopomne dzieło, a kawę na ławę wykładaną w końcówce, jako mnie wytrawny widz i jednocześnie fanka Agathy Christie przyjmuję z ulgą zwalniającą od myślenia.Główni bohaterowie, no cóż, pomału przekonuję sie do prokuratora (swoją drogą, skąd wszyscy znają tego aktora, bo ja widzę raz pierwszy na oczy), pan policjant (kalka kalek) - no może się przyzwyczaję. Tylko dlaczego pani Kolak (nie mam nic do kobiety) występuje w każdym serialu z taką samą rolą. Nie ma innych aktorek w średnim wieku? Reasumując: jest, jak miało być: lekko, miło i zgrabnie.
            • maniaczytania Pepsic - Jacek Koman, Geoffrey Rush - genialny 26.09.15, 00:33
              filmik załączam :)
              www.youtube.com/watch?v=m6235pICmsk
              Pepsic - ja Komana pierwszy raz widziałam w "Australii", wiem, że grał też w "Moulin Rouge". Obejrzałam specjalnie dla niego "Kochaj i tańcz", oj, scena, w której tańczy tango, oj ;))) I grał jedną z głównych ról w serialu TVN "Lekarze".
              • siostra_bronte Re: Pepsic - Jacek Koman, Geoffrey Rush - genialn 26.09.15, 00:46
                Widziałam kiedyś ten filmik :)

                Potwierdzam, świetna rola drugoplanowa w "Moulin Rouge". Przesłałam kiedyś linka do fragmentu, kiedy tańczy i śpiewa "Roxanne".

              • pepsic Re: Pepsic - Jacek Koman, Geoffrey Rush - genialn 26.09.15, 19:30
                Brawo, nowych twarzy nam potrzeba:)
          • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 25.09.15, 18:05
            A mnie się nie podobało. Ten odcinek był zbyt lekki, żeby nie powiedzieć komediowy, w czym pomagał niewątpliwie wątek łapania duchów.

            Wciąż przeszkadza mi to, że śledztwa są tak krótkie. Para bohaterów odwiedza miejsce zbrodni, przepytuje rodzinę i znajomych z pracy. A potem siup, Proch wyjaśnia wszystko w rozmowie ze swoją przełożoną (wczoraj nareszcie ruszyła się zza biurka).

            Greku, na jakiej podstawie sądzisz, że Proch i patolożka mieli romans? W pierwszym odcinku spotykają się przecież pierwszy raz. Nie oglądałam poprzedniego, było coś na ten temat?

            Palenie papierosa przez patolożkę zaczyna mnie już denerwować (jak żucie gumy przez Muskałę w "Paradoksie"). Kompletnie nierealistyczne.

            Zgadzam się, że drugi plan był wyraźnie lepszy niż poprzednio, ale to za mało.
            • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 25.09.15, 19:24
              Poprawka, nie oglądałam drugiego odcinka.
            • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 12:59
              Siostro, wydaje mi się, że Proch i patolożka jednak nie po raz pierwszy widzieli się w odcinku 1 :]

              to by było zbyt finezyjne jak na taki serial, gdyby po kilku wizytach Procha w prosektorium patolożka poufnym tonem mówiła "powinniśmy wyjaśnić NASZE sprawy..." ;]

              hehe, masz rację.
              niemniej, wydaje mi się że Cielecka jest w swojej roli bardziej ironiczna.

              jeszcze 6 odcinków, może jakiś dobry się trafi :]
            • pepsic Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 19:43
              Ale w takim "Monku" śledztwa też prowadzone były na pniu w obrębie 1 odcinka, bywały tez zbrodnie groteskowe, bądź niedorzeczne, a wyniki wbijane łopatologicznie do głowy. Dla mnie jest to plus wpisujący się w konwencję.

              Ps. Analogie do "1408" są oczywiste, aczkolwiek nie lubię tego filmu.
          • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 00:38
            Mnie też się podobał ten odcinek.

            Dopatrzyłam tu się inspiracji czy właściwie aluzji do opowiadania Stephena Kinga "1408", na podstawie którego w 2007 roku zrealizowany został film pod tym samym tytułem z Johnem Cusackiem w głównej roli. Obie historie łączy motyw nawiedzonego pokoju hotelowego, owianego złą sławą, w którym samobójstwo popełniło wielu nocujących w nim gości (u Kinga to tytułowy 1408 w hotelu Dolphin w Nowym Yorku, w serialu to pokój 422) oraz postać bohatera, śmiałka , który postanawia przenocować w tym pokoju, by się na własne oczy przekonać o istnieniu sił nadprzyrodzonych i dowiedzieć, co się naprawdę dzieje w pokoju (w powieści Kinga główny bohater jest pisarzem autorem przewodników po nawiedzonych hotelach, aczkolwiek jest człowiekiem początkowo niewierzącym ani w duchy, ani w Boga).


            Opowiadałam Wam osobiście o tym filmie, wiem że doskonale pamiętacie. ;)

            I mnie również w oko wpadł aktor grający managera hotelu. Aż poszukałam nazwiska - Bartłomiej Firlet, Co za fantastyczna ekspresyjna twarz, i te oczy!
            Momentami widziałam w nim podobieństwo do Wojciecha Pokory!

            Mnie przeszkadzało , że Marek Kalita nazbyt komediowo potraktował swoją rolę.

            Zdecydowanie większy udział ciekawszych bohaterów drugiego plan ożywił odcinek. Zgadzam się.

            Po raz pierwszy rozmowa Procha z panią zwierzchnik na temat szczegółów śledztwa była uzasadniona, a nawet konieczna (wyjaśniono dlaczego w chora na niedociśnienie zażyła lek obniżający ciśnienie, a pasjonat i poszukiwacz duchów zmarł na zawał podczas spotkania z "siłami nadprzyrodzonymi") .


            > patożka i prokurator - jest chemia, datowana przeszłością.
            > mieli romans kiedyś.
            > on zerwał, ale ona nigdy nie straciła nadziei, że da się to skleić.

            Greku , na jakiej podstawie tak twierdzisz??? Czy ja coś przegapiłam?

            • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 13:06
              :]

              Barbasiu, pamiętam[y] Twój opis !
              pięknie skojarzyłaś podobieństwo :]

              o, faktycznie, trochę "pokorny" taki pan aktor :]

              a Marek Kalita znakomity był, zachowywał się i mówił z tak kapitalnym
              manieryzmem, że od razu widać było, ze coś kręci.
              pamiętasz jak on to powiedział "Waldziu, jak sądzisz ?", do tego swojego pomocnika ? :]]

              yes :]

              Barbasiu, wydaje mi się, ze zaiskrzyło między nimi od pierwszego spotkania, ale wg mnie nie dlatego, ze się wtedy po raz pierwszy zetknęli. Gdyby tak było, i gdyby cała ich znajomośc
              polega na iskrzeniu podczas krótkich spotkań zawodowych w prosektorium, to patolożka nie
              powiedziałaby w 2 czy 3 odcinku "Nie sądzisz, ze powinniśmy wyjaśnić NASZE sprawy ?". Trochę zbyt wcześnie i zbyt poetycko, jak na serial który kładzie kawa na ławę każdy szczegół :]

              wg mnie, to rebus, który prowadzi do wniosku, że mieli coś ze sobą wcześniej. romans najpewniej,. A jesli ona chce wyjaśniać, to znaczy ze jej bardziej zalezy. A jesli jej bardziej zależy, to znaczy ze rozstali się dlatego, ze on uznał, że tak będzie lepiej.

              to tylko moja dedukcja na podstawie dotychczasowych faktów, plus... trochę imaginacji ;]

              zobaczymy co będzie :]
              • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 14:55
                >Gdyby tak było, i gdyby cała ich znajomość
                > polega na iskrzeniu podczas krótkich spotkań zawodowych w prosektorium, to pato
                > lożka nie powiedziałaby w 2 czy 3 odcinku "Nie sądzisz, ze powinniśmy wyjaśnić NASZE spra
                > wy ?". Trochę zbyt wcześnie i zbyt poetycko, jak na serial który kładzie kawa n
                > a ławę każdy szczegół :]


                "Słuchaj, może byśmy wyjaśnili jakoś tę sytuację między nami. Pogadajmy. Kawa? - mówi patolożka. Właśnie sprawdziłam. (odc. 3, 7:15 min.)

                To zdanie w ogóle nie sugeruje wcześniejszej znajomości rozmawiających. Zdanie sugeruje, że chodzi o rozmowę, która ma polepszyć relację między nimi. Patolożka musiała się przecież zorientować, że Proch ma coś do niej, przecież na początku nie był dla niej specjalnie miły, strofował ją itd.

                No chyba , że scenarzysta tak podstępnie kamufluje tę wcześniejszą znajomość, że my tego nie widzimy, oprócz Ciebie, Greku.
                • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 15:18
                  W pierwszym odcinku Proch wchodząc, wpadając do prosektorium, pierwszy się przedstawia: "My się jeszcze nie znamy, prokurator Kazimierz Proch" mówi. "Sidlecka. Ewa. Miło mi. Ale mówi mi Ewa" - odpowiada patolożka. (odc. 1, 18:54, min). Myślisz, że tu udają przed Kielakiem, że się nie znają?
                  • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 15:21
                    To niemożliwe, żeby udało im się to zagrać. I po co mieliby udawać? Moim zdaniem teoria Greka jest błędna :)
                    • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 15:33
                      siostra_bronte napisał(a):

                      > To niemożliwe, żeby udało im się to zagrać.
                      > I po co mieliby udawać?
                      Właśnie.

                      > Moim zdaniem teoria Greka jest błędna :)

                      Też uważam, że Grek się myli. Sorry, Greku. ;)
                      • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:25
                        :]]

                        mylić się wobec Waszego zdania, to też przyjemnośc :]

                        sam jestem ciekaw, co z tego będzie i jak faktycznie rzeczy sie mają w scenariuszu.
                        • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:43
                          > mylić się wobec Waszego zdania, to też przyjemnośc :]

                          Hehehe! Wspaniale! :)))

                          > sam jestem ciekaw, co z tego będzie i jak faktycznie rzeczy sie mają w scenariuszu.

                          Ja też.
                          Jak się okaże, że masz rację, to publicznie odszczekam niewiarę w Twa koncepcję. :)
                          • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 18:29
                            haha ;]

                            ktokolwiek z nas ma rację - ta znajomośc zapowiada się ciekawie, może być jednym z lepszych wątków w tym serialu, nie sądzisz ?
                            • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 20:24
                              Wydaj mi się, że będzie to klasyczny, schematyczny wątek , relacja będzie się rozwijać od początkowej niechęci do sympatii, a może nawet do czegoś więcej, do miłości. ( Przyznam Ci się w tajemnicy, że bardzo lubię takie wątki. ;). Czy bracia Miłoszewscy tchną w niego jakąś nowość, zobaczymy.

                              Ale jak Cielecka / patolożka w ostatnim odcinku spojrzała na Procha , kiedy się mijali , to aż ja miałam ciary. Widziałeś? :)
                              Wspaniała aktorka.
                              • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 14:21
                                mozliwe, Barbasiu.
                                na pewno może to być jeden z bardziej interesujących stałych fragmentów gry w tym meczu :]

                                "spojrzała" w znaczeniu : jakby chciała go zabić czy chciała go... to drugie ? ;]
                                • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 18:21
                                  grek.grek napisał:

                                  > "spojrzała" w znaczeniu : jakby chciała go zabić czy chciała go... to drugie ? ;]

                                  Greku! Nie udawaj, że nie wiesz! :))
                                  • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 28.09.15, 11:30
                                    Barbasiu, naprawdę... nie pamiętam albo nie zwróciłem baczniejszej uwagi :]

                                    jedno jest pewne : coś tam się dzieje :]
                  • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:21
                    yes, Barbasiu :]

                    mysle, ze obecnośc osoby trzeciej wymusza na nich dyskrecję, ale później pani patolozka trochę ich oboje demaskuje.

                    kiedy zostają sami - wygląda to już nieco inaczej, widać - wg mnie - że to nie jest świeża znajomośc, tylko coś, co wcześniej przeszło przez niezłą kołomyję :]

                    wg mnie - gdyby ona chciała po prostu go poderwać, albo oswoić, to nie mówiłaby o "sprawach między nami", bo "sprawy" brzmią dośc dwuznacznie, ale powiedziałaby coś w stylu "da się pan zaprosić na kawę ? na przełamanie lodów ?' :]

                    • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:49
                      No, ale Proch idąc do prosektorium nawet nie zna nazwiska nowej patolog. Gdyby ją znał wcześniej na jej widok na pewno jakoś by zareagował. I ona też. Niemożliwe, żeby się tak zgrali bez wcześniejszego uzgodnienia.

                      Greku, Twoja teoria opiera się na jednym, niefortunnie sformułowanym zdaniu. To już wina scenarzystów, których zdecydowanie przeceniasz :)

                      W trzecim odcinku patolożka zaprasza Procha na kawę, ale jak dotąd nic z tego nie wynikło.


                      • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:55
                        siostra_bronte napisał(a):

                        3 x Tak! :)
                      • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 18:31
                        wiesz, Siostro, scenarzyści moga się nie-spisywać w obie strony ;]]

                        zobaczymy, co się stanie.
                        podtrzymuję,ze "nasze sprawy", "sprawy między nami" to zbyt poważny ton jak na parę zdań zamienionych podczas szybkich rozmówek w prosektorium :]
                    • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:54
                      grek.grek napisał:

                      > mysle, ze obecnośc osoby trzeciej wymusza na nich dyskrecję, ale później pani p
                      > atolozka trochę ich oboje demaskuje.
                      > kiedy zostają sami - wygląda to już nieco inaczej, widać - wg mnie - że to nie
                      > jest świeża znajomośc, tylko coś, co wcześniej przeszło przez niezłą kołomyję :]

                      Właśnie, że nic nie widać!

                      > wg mnie - gdyby ona chciała po prostu go poderwać, albo oswoić, to nie mówiłaby
                      > o "sprawach między nami", bo "sprawy" brzmią dośc dwuznacznie,

                      Nic dwuznacznego nie widzę, o sprawy zawodowe przecież chodzi, sprawy, wzajemne relacje w pracy.

                      > ale powiedziała
                      > by coś w stylu "da się pan zaprosić na kawę ? na przełamanie lodów ?' :]

                      To kosmetyczna zmiana.

                      Gdyby ich coś faktycznie łączyło, po pierwsze nie zwracałaby się na osobności per "pan"!, tylko mówiłaby na ty, poza tym powiedziałaby raczej "dasz się zaprosić na kawę ? porozmawiamy o starych sprawach // o przeszłości". Ukrywanie przed widzem w 4. odcinku serialu w tym, że patolożka i prokurator znali się w przeszłości, mieli romans, nie miałoby najmniejszego sensu.
                      • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 18:35
                        ha, przekonamy się, które z nas powinno postarac się o nowe okulary ;]
                        coś czuję, ze mnie czeka nowy wydatek, ale... mam zawsze ten 1 % nadziei ;]

                        mnie ciągle po głowie chodzą te "nasze sprawy".
                        jakie "nasze sprawy", skoro widzieli się 2 razy i to w przelocie, zamienili trzy zdania,
                        i to stricte w sprawach zawodowych ?
                        to mnie gdzieś zastanawia.

                        masz rację.
                        na początku, Proch mówił do niej per "pani", o ile pamiętam?
                        ona do niego per "ty" i przestawił się :]
                        dobrze kojarzę ?

                        • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 19:48
                          A może raczej aparat słuchowy!? :/

                          Powiedz mi , Grekuniu, gdzieś słyszał w serialu frazę: "nasze sprawy" w pięknych ustach pani patolożki. Przecież ona mówi do prokuratora:
                          "Słuchaj, może byśmy wyjaśnili jakoś tę sytuację między nami. Pogadajmy! Kawa? - mówi patolożka. (odc. 3, 7:15 min.) Właśnie sprawdziłam trzy godziny temu!!!

                          forum.gazeta.pl/forum/w,14,158590676,158867675,Re_Prokurator_4_odcinek_TVP2_21_45.html
                          Niedokładnie kojarzysz.
                          W pierwszym odcinku Proch wpadając z Kielakiem do prosektorium, pierwszy się przedstawia i mówi: "My się jeszcze nie znamy, prokurator Kazimierz Proch."
                          "Sidlecka. Ewa. Miło mi. Ale mówi mi Ewa." - odpowiada patolożka.
                          Na to Proch -"Może nie. Takie szybkie przejście na ty" (odc. 1, 18:54, min).
                          [...]
                          "Przepraszam , co ty robisz?" - pyta chwilę później zbulwersowana patolożka, na widok Procha, porządkującego jej narzędzia pracy.
                          A po małej sprzeczce o papierosy zwraca się sucho do Procha w 3. osobie - "Pan prokurator chce się czegoś dowiedzieć o denacie czy nie ?"

                          Prokurator zwraca się do patolożki -"pani", ona od razu mówi do niego na "ty", mimo że on się na to pośrednio nie zgodził . I to jest jeszcze jeden dowód na to, że nie znali się wcześniej. Gdyby oboje chcieli ukryć znajomość, oboje zwracaliby do siebie pan, pani.

                          Język jakim się posługują oczywiście określa bohaterów. Patolożka jawi się tu więc jako kobieta bezpośrednia, nieprzejmująca się konwenansami, lubiąca szybko skracać dystans między ludźmi w pracy. Jest to kontrastowa postać do zdystansowanego prokuratora.



                          • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 14:18
                            Barbasiu, ta "sytuacja" [błędnie wzięta za "sprawy"] może istnieć między dwojgiem ludzi, którzy
                            widzieli się dwa razy w przelocie i zamienili 3 zdania ? :]

                            wg mnie, "sytuacja między nami" brzmi zbyt poważnie jak na świezą, 2-spotkaniowo-3-zdaniową znajomość :]

                            kamuflaz. z francuskiego camouflage ;]
                            przed osobą trzecią udawali nieznajomych sobie.
                            tak uważam, na to mi wygląda :]]

                            wg mnie, to on chciał ukryć tę znajomośc, więc wyjechał z ta "panią' i że się "nie znają", a ona to przyjęła nie zadając pytań i tylko lekko podszczypując go zagadywaniem per "ty". Jednak zaraz jak tylko zostali sami, to od razu postanowiła "wyjasnić sytuację między nimi". mnie to się łączy w jakiś tam łańcuch :]

                            patolożka, owszem, nie przejmujje się konwenansami, ale to wyjaśniają papieros w jej twarzy, rzeźnicki fartuch i dezynwoltura w miejscu pracy. Wobec pana policjanta jest absolutnie konwencjonalna, więc jej reakcja na prokuratora daje do myślenia. No i ta 'sytuacja między nami", do której z uporem maniaka wracam... 2 spotkania i 3 zdania, to za mało na "sytuację między nami", jak mi się wydaje :]
                            • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 14:42
                              W tym serialu nie ma czasu na subtelne rozwijanie akcji, o emocjach nie mówiąc.

                              Może babka ma przerośnięte ego, nie potrafi zaakceptować, że Proch otwarcie okazuje jej brak sympatii i nawet nie próbuje jej poderwać :)
                            • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 18:39
                              W sytuacji, kiedy byli sami rozmawiali tak samo oficjalnie jak w towarzystwie osób trzecich.

                              > wg mnie, "sytuacja między nami" brzmi zbyt poważnie jak na świezą, 2-spotkaniow
                              > o-3-zdaniową znajomość :]

                              Niekoniecznie.

                              Dezynwoltura w miejscu pracy, papieros, bałagan - to też. :)

                              Uważam, ze to błędne wnioskowanie. Oparte na lichych przesłankach. :)
                              Wkrótce się przekonamy, jak jest naparwdę.


                              Aż mi się chce oglądać kolejne odcinki , już, natychmiast! :)
                              • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 28.09.15, 11:32
                                hehe, yes :]
                                i ja chętnie bym zobaczył następny odcinek już dzisiaj.

                                a swoją drogą, to zaczynam mieć wrażenie, ze te wątki osobiste mogliby pogłębić, zagęścić, a odcinki przedłużyć do 1,5 godziny, tyle że zamiast 10 zrobić 7 albo 8.

                                na razie, wszystko co poza śledztwem puszczają po kropelce, co wygląda dość dziwnie i niezadowalająco, aczkolwiek na pewno zainteresowanie budzi.
                                • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 29.09.15, 00:10
                                  Ja też.
                                  Można zobaczyć przedpremierowo kolejny odcinek w necie, zdaje się 6 zł kosztuje ta przyjemność.
                                  Potrafisz podkręcić atmosferę! ;))
                                  Zaczekamy do czwartku?

                                  Też tak uważam.
                                  • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 29.09.15, 11:29
                                    hehe ;]

                                    Barbasiu, ja czekam do czwartku :]

                                    :]
                                    • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 29.09.15, 19:50
                                      To jak też.


                                      Ale będziesz niedługo odszczekiwał! Hyhy! ;))
                                      • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 30.09.15, 13:23
                                        cieszę się :]

                                        haha :]
                                        Barbasiu, zacząłem trenować i bedę odszczekiwał w mistrzowskim stylu ;]

                                        no chyba, że jednak nie będę musiał... ;]]
                                        • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 01.10.15, 00:04
                                          :)

                                          O jacie! :-O Hehehe! :))


                                          :))
          • maniaczytania Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 00:39
            wczorajszy przerysowany odcinek mi się też podobał. Sceny w hotelu - wszystkie super.
            A zwłaszcza przerysowany na maksa Kalita. I jeszcze C. Kosiński bardzo mi się podobał, rozumiem, że będzie go więcej :)
            A, ja tak, jak pozostałe dziewczęta, nie uważam, żeby patolog i prokurator mieli jakieś zaszłe sprawy ;) Okaże się pewnie, kto ma rację :)

            Wątek syna, czyli głównej tajemnicy serialu przestał mnie już pociągać niestety.

            A, i ja jestem z tych, co lubią policjanta ;)
            • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 13:09
              ha, no to mamy zagwozdkę :]
              znali się wcześniej czy dopiero teraz ?

              :]]

              i tak chyłkiem, chyłkiem wyszedł nam mały powód, by jednak Prokuratora nadal śledzic, prawda ? :]

              kobieca intuicja, to potęga, a potrójna to już tornado :] pewnie wyjdzie że macie rację, jak zazwyczaj, ale... no mówi coś ciągle, że tam jednak było coś wcześniej... :]]

              wątek syna się rozkręcił, Maniu.
              zdaje się, ze pan prokurator właśnie dał się skorumpować w zamian za informacje o nim.
              • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 13:28
                Ale z tego co pamiętam Proch i patolożka w pierwszym odcinku witają się w prosektorium jak obcy ludzie! Żadnego zaskoczenia czy dziwnych min. Po wyjściu Proch mówi policjantowi "ta paniusia długo tu nie popracuje"...

                No właśnie co ma zrobić Proch, bo ten facet w samochodzie mamrotał i nie zrozumiałam.
                • maniaczytania Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 13:52
                  ma włożyć pendrive do laptopa szefowej, a po skopiowaniu zawartości, wrzucić pendrive do koperty i do swojej skrzynki na listy
                  • siostra_bronte Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 13:55
                    Dzięki.
                    • maniaczytania Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 14:06
                      nie ma za co - polecam się na przyszłość i liczę na wzajemność :)
                • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 14:34
                  siostra_bronte napisał(a):

                  > Ale z tego co pamiętam Proch i patolożka w pierwszym odcinku witają się w prose
                  > ktorium jak obcy ludzie! Żadnego zaskoczenia czy dziwnych min. Po wyjściu Proch
                  > mówi policjantowi "ta paniusia długo tu nie popracuje"...

                  No właśnie.
                • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 17:12
                  Proch lawirował, wg mnie :]]
                  • pepsic Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 19:35
                    Przychylam sie ostrożnie do opinii Greka, co do znajomości prokuratora Procha z panią patolog. Może niekoniecznie romans, ale śmierdząca sprawa sprzed lat.
                    Ps. Najwyżej obydwoje będziemy odszczekiwać;)
                    • barbasia1 Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 26.09.15, 20:47
                      pepsic napisała:

                      > Przychylam sie ostrożnie do opinii Greka, co do znajomości prokuratora Procha z
                      > panią patolog. Może niekoniecznie romans, ale śmierdząca sprawa sprzed lat.
                      > Ps. Najwyżej obydwoje będziemy odszczekiwać;)

                      No to widzę, że Grekowi będzie raźniej odszczekiwać we dwójkę. :))
                    • grek.grek Re: "Prokurator" 4 odcinek, TVP2 21:45 27.09.15, 14:10
                      dzięki, Pepsic, za wsparcie ;]

                      coś mówi mi, że tam są drugie drzwi ;]
                      albo jakoś tak.

    • grek.grek Kocham Kino : "Kret" [2010] 24.09.15, 12:17
      22:45 [bez powtórki, a więc pełna mobilizacja :)]

      made in Poland.

      ojciec Zygmunt i syn Paweł prowadzą firmę rodzinną.
      ojciec to były górnik i działacz opozycji solidarnościowej.
      syn ma żonę Ewę - na studiach, i dziecko.

      pewnego dnia jakaś gazeta publikuje materiał śledczy, z którego wynika, że ojciec był kapusiem o pseudonimie "Kret" i jego informacje mogły przyczynić się do śmierci jego kolegi z pracy, ojca Ewy.

      jest więc szok i zapewne będzie poszukiwanie prawdy przez syna.

      brzmi nieźle.
      Borys Szyc, Marian Dziędziel, Magdalena Czerwińska w głównych rolach.
      and...
      Wojciech Pszoniak.

      reżyseria Rafael Lewandowski.

      z tego, co pamiętam, film był dobrze przyjęty, przychylnie oceniony.
      no i premierowo w tiwi...
      warto chyba spróbować :]
      • pepsic "Kret" [2010] spojler! 24.09.15, 18:13
        Do pewnego momentu szło dobrze, a potem zeżarło i pozostawiło niedosyt.

        Na "dzień dzisiejszy" najbardziej plastyczną liczbą jest ilość muzułmanów którzy mają ucywilizować polską hołotę. Coś od 5 tysięcy do 150 tysięcy. by chlor
        • grek.grek Re: "Kret" [2010] spojler! 25.09.15, 12:20
          co masz na myśli, Pepsic ?

          w którym momencie "Kret" się wg Ciebie... skrecił ? :]
          • pepsic Re: "Kret" [2010] spojler! 25.09.15, 16:55
            Chodzi o końcówkę nieuzasadnioną psychologicznie, jakby reżyserowi zabrakło konceptu. Syn nie jest typem, który zabija, na dodatek z premedytacją i to zazgrzytało i popsuło całościowy efekt.


            Rząd stara się jak może. Spier..li każdą sprawę, przewałka goni przewałkę, a mimo to 30% obywateli nadal chciałoby na nich głosować. Nie ma racjonalnego wyjaśnienia tej narodowej tragedii. by jurgen

            • grek.grek Re: "Kret" [2010] spojler! 26.09.15, 12:55
              a tak, to prawda, Pepsic.
              w dodatku Paweł nie czuje żadnych wyrzutów, nie doznaje szoku, reżyser nie dośc że puszcza lejce całej akcji, to jeszcze sugeruje, ze zamordowanie esbeka to jak rozdeptanie muchy irytującej, więc logiczne że Paweł nic nie odczuwa. zabójstwo zostawia ślad, nawet słuszne i w samoobronie.

              dziwnym trafem, oglądając nie zwróciłem uwagi na to, co mnie teraz trochę dziwi i zawstydza, bo rzeczywiście jest to dośc solidna obsuwa.

              yes, ja też nie wiem jakim cudem nadal mają 30 % :] kuriozalne. aczkolwiek sondaże od dawna są już tylko instrumentem manipulowania społeczeństwem. podlegający rządowi CBOS bije tutaj rekordy. Także tupetu.
      • maniaczytania Re: Kocham Kino : "Kret" [2010] 24.09.15, 20:28
        byłam w kinie - polecam, obejrzyjcie!
        Potem się chętnie włączę do dyskusji,



        o ile sobie przypomnę szczegóły ;)
        • grek.grek Re: Kocham Kino : "Kret" [2010] 25.09.15, 13:10
          wg mnie, dośc oczywista historia.

          bohater opozycji okazuje się kapusiem, ale był tym kapusiem, bo szantażowali go życiem żony i odebraniem dziecka.

          esbek ma jego papiery i każe sobie płacić za potwierdzanie jego alibi w sądzie i wobec świata. syn bohatera odkrywa prawdę, potem papiery, zabija esbeka razem z tajnymi aktami swojego starego, który kapował przez 10 lat, ale - jak wyżej : bo złamał się dla dobra własnego dziecka [żona już nie żyła].

          w ostatniej scenie syn patrzy na ojca, przytulajacego jego dziecko i żonę - i nie wie, co sądzić. podejśc i go objąc czy jednak zachować dystans.

          wg mnie, puenta dośc niezrozumiała.
          najpierw pan rezyser przez 100 minut prowadzi akcję, której konkluzja brzmi : ojciec bohater poświęcił ideały dla ratowania syna i rodziny, więc w sumie jest postacią tragiczną, ale kto jak kto syn powinien go zrozumieć, żeby na końcu pokazać jak tenże syn waha się w ocenie swojego starego.

          zauwazam tutaj nieskonsekwencje/.

          wydarzeniem jest dla mnie rola Wojciecha Pszoniaka. swietnie odegrał tego starego esbeka, który mówi młodemu człowiekowi "Nie osądzaj swojego ojca pochopnie. Takie były czasy". no i zaiste.

          Takie były czasy. nie chodzi o reklatywizm moralny, ale o obiektywną prawdę, zrozumienie sytuacji i dramatyzmu ludzkich wyborów. Słuszne były albo były niesłuszne z punktu widzenia podejmującej je jednostki. To jedyna licząca się perspektywa, ponieważ to ta jednostka musiała je podjąć i ich konsekwencjami żyć. Nie ma decyzji czy wyborów gwarantujących własną słusznośc na wieki wieków. Za 5, 15 czy 50 layt może się okzac, ze przyniosły fatalne skutki.

          liczy się tylko logika i racjonalizm CHWILI. momentu.
          jesli podejmuje się decyzję słuszną w danym momencie - wiecej od człowieka nie można wymagać i on sam nie powinien od siebie.

          dlatego zabrakło mi rozrachuinku ojca z samym sobą.
          rozrachunek podejmuje za ojca syn i kończy się on tak jak musiał się skończyc : niezdolnością do zrozumienia, ogarnięcia i nadania wektora etycznego wyborom jakie musiał ojciec podjąć.

          syn nie jest w stanie tego zrobić, bo to nie on decydował. nie zrozumie nigdy swojego starego. dlatego tkwi w miejscu i nie wie czy ma podejść czy zostać tu gdzie jest.

          w tym sensie, wg mnie jest to potrzebny i dobrze napisany, przytomnie pokazujący zaznaczone wątki film.
      • barbasia1 Re: Kocham Kino : "Kret" [2010] 24.09.15, 20:42
        Późno się kończy, a ja niewyspana, ale postaram się obejrzeć.

        Greku, można Cię prosić o streszczenie!? Na wszelki wypadek.
        • grek.grek Re: Kocham Kino : "Kret" [2010] 25.09.15, 12:58
          a mogę jutro ? :]
          dzisiaj nie zdążę już sie rozpisać.
          • latarnik88 Re: Mały KęKę 25.09.15, 13:09

            i inne pokraki.Bez wyjaśnienia.Seria zamknięta i nie wiadomo kto zabija i nadziewa ofiarami zwierzęta,
            krowy i świnie.Nie takiego końca się spodziewałam.Żal mi tej dziewczyny , cóż ona zawiniła ? Czyżby
            też cudzołożyła ?
            • pepsic Re: Mały KęKę 25.09.15, 17:21
              Jest tylko ogólne wyjaśnienie, że była to eksterminacja, której dokonywał samozwańczy psychapatyczny sprawiedliwy. Dziewczyna, było to powiedziane zlekceważyła uczucia jakiegoś młokosa.

              O? Nie wiedziałam, że koniec.
              • latarnik88 Re: Mały KęKę 26.09.15, 12:34
                Dzięki.
        • grek.grek "Kret" [2010] opis 26.09.15, 12:15
          przepraszam, Barbasiu, że z opóźnieniem :]

          2010 rok
          Rodzina Kowalów z Katowic.
          Ojciec Zygmunt, syn Paweł. Rodzinna firma. Jeżdzą do Francji i przywożą ciuchy na wagę, które potem sprzedają do "lumpeksów" miejscowych. Ojciec był za "komuny" przywódcą robotniczego strajku, nie dorobił się na tym niczego, ale zła "komuna' wyposazyła go w całkiem przestronne mieszkanie w kamienicy, w którym teraz mieszkają z nim Paweł i Ewa, żona Pawła, studentka przed magisterką. Oraz ich syn, czyli jego wnuk.

          Zima.
          Własnie zaczyna się proces dotyczący wydarzeń w 82 czy 83 r. kiedy to milicja zaczeła strzelać do strajkującyhc górników i siedmiu z nich zabiła. Między innymi ojca Ewy. Uczestniczy ona w procesie, za pomocą obecności na sali rozpraw. W domu się o tym nie rozmawia, a Zygmunt mruczy tylko "PO co to wszystko... po co to wszystko".

          Podczas tego procesu jeden z prostych milicjantów zeznaje, że SB miała wśród strajkujących górników swoją wtykę, ksywa "Kret". Robi się z tego niezła chryja.

          A potem wybucha bombka : Paweł i Zygmunt wracają z Francji z kolejną partią ciuchów, Paweł zachodzi do kiosku kupić papierosy i zdumiony widzi okładkę jakiejś gazety ze zdjęciem swojego ojca z młodych lat i wołami wypisanym oskarżeniem "Zdrajca !". Pokazuje ją Zygmuntowi. Stary dostaje szału, klnie jak szewc, niczego nie tłumaczy, sugeruje tylko że to "zemsta czerwonych s..ów".

          Ofk, informacja roznosi się dośc prędko. Na parkingu pod domem już czają się dziennikarze, na szczeście znajomy parkingowy ostrzega ich w porę. Ewa i matka Ewy zachowują dyplomatyczne milczenie, aczkolwiek zwłaszcza po matce widać, że sensacja gazetowa nie spłynęła po nich jak po kaczce.

          Paweł wie, że nie mogą wrócić teraz do domu, więc zatrzymują się na u matki Zygmunta, babki Pawła. Spędzają tam wieczór, a rankiem wyjeżdzają do Francji. Zygmunt ma tam brata, Tadeusza.

          Po drodze, podczas postoju, nad morzem chyba ?, Zygmunt wyznaje Pawłowi, że kiedyś podpisał lojalkę. MUSIAŁ.

          To był rok 81. Zona, matka Pawła, chorowała wtedy na raka. Potrzebna była pilna operacja. Szpital jednak nie wydawał na nią skierowania, a powodem była opozycyjna działaność Zygmunta. Poszedł więc Zygmunt do SB, podpisał lojalkę i żona od razu dostała skierowanie. Operacja nie pomogła. po 3 tygodniach zmarła. "Potem już nigdy sie mną nie interesowali", kończy Zygmunt, wyraźnie podłamany zdrowotnie, przewracający się podczas spaceru po plaży.

          WE Francji wiedzą, co się w Polsce pisze, ale NIKT nie wierzy. Tadeusz i cała rodzina przyjmują Zygmunta z najwyższą serdecznością. A podczas okolicznościowego jubla dla francuskiej Polonii - Tadeusz przedstawia Zygmunta jalo bohatera, a medialne doniesienia o jego rzekomej zdradzie jako "nagonkę komuchów". Zygmunt dostaje aplauz, a potem cała sala spiewa Mazurka.

          Paweł jest zdania, ze wszystko fajnie, ale powinni wrócić do Polski i bronić się. Zygmunt odmawia. Chxce zostać we Francji, a Tadeusz go popiera, zdecydowanym tonem wyjaśnia Pawłowi, że za mało rozumie i jest zbyt naiwny, jesli wierzy ze ot tak można się "bronić".

          Zygmunt zostaje więc u brata, a Paweł wraca do domu. Informacje się rozeszły... jeden z odbiorców ciuchów - pluje mu pod nogi i mówi że od "zdrajców" nie będzie kupował. Ewa w domu delikatnie sugeruje, że jest szansa pracy w Anglii, w luksusowym hotelu, ona byłaby pokojówką, a Paweł mógłby prowadzic instruktaże sportowe dla gości. POjechaliby na rok, zarobili w funtach i kupili sobie mieszkanie. Pawłowi włącza się alarm "Nie chcesz mieszkać z moim ojcem, prawda ? Wierzysz tym sk...synom". Ewa oponuje, ale niezbyt wyraźnie, więc Paweł chodzi podminowany.

          Czasami grywa z kolegami w piłkę ręczną. Na jednym z meczów nokautuje jednego ze znajomych. POtem, przy drinku, inny kolega mówi mu "Wkurzają mnie te pismaki... Co oni wiedzą, zgrywają moralistów, a na miejscu tych oskarżanych zachowaliby się JESZCZE GORZEJ" - Paweł łapie w lot i odchodzi. Kolega gryzie się w język, bo nie to chciał powiedzieć, ale... poszło i juz.

          Kluczowym punktem procesu mają być zeznania byłego wysokopostawuionego esbeka, Garbarka. Na sali jest Ewa, jest Paweł, są dawni opozycjoności.

          Garbarek recytuje najpierw oświadczenie, a potem zaskakuje wszystkich i powiada, że SB "nie miała żadnego agenta wsród strajkujących. KRET nie istniał". Sędzia prosi go o powtórzenie, i konfrontuje z zeznaniami milicjanta. Garbarek powtarza jeszzcze 2 razy i mówi, że decyzyej zapadały wyżej niz sięga ranga prostego milicjanta, więc skądże mlicjant prosty miałby wiedzieć o agentach, szpiclach i "Kretach".

          Ewa i Paweł oddychają z ulga. Wychodzą objęci. Przyszłośc rysuje się optymistycznie. Nawet jesli Zygmunt miał zawał we Francji i jest własnie leczony w szpitalu.

          Paweł jedzie do niego i odwiedza, rozmawiają, nie jest źle. Dodatkowo, po podliczeniu zysków z ostatnich miesięcy Pawła wreszcie stać na zakup własnego samochodu. Sprzedaje dostawczak i kupuje osobówke. Za 30 tysiaków.

          Po powrocie, Pawła odwiedza... Garbarek. Przyznaje, że z Zygmuntem zna się od 30 lat. I że Zygmunt wisi mu kasę. "Trzecią ratę". za co ? A za to, że Garbarek nie ujawnia akt współpracy Zygmunta z SB. Trzyma go za twarz, po prostu. Paweł jest mocno trafiony tym spotkaniem. Rozmawiają na korytarzu kamienicy, co dodaje scenie klimatu.

          Paweł proponuje Garbarkowi, że pokryje nalezności ojcowe, ale chce dostać papiery do ręki. Garbarek przystaje na taki układ.

          Spotykają się, Garbarek wiezie go do siebie. Ładny dom, posesja, a samo auto Garbarka trochę kosztowało zapewne. Tekst "Odebrali mi emeryturę, ci prawicowcy, z czego ja mam zyć ?" w jego ustach brzmi dośc kuriozalnie.

          cdn


          • grek.grek Re: "Kret" [2010] opis 26.09.15, 12:29
            aha, widzisz, zapomniałem : w międzyczasie Zygmunt wraca z Francji, lekko podleczony. W domu jest przyjęcie powitalne, na którym dawni koledzy [w tym aktualny szef Solidarności, któery w trakcie procesu mocno się dystansował od Zygmunta, kiedy był on oskarżany] wręczają mu prezent - wczasy w sanatorium. To dlatego Garbarek nie zastaje Zygmunta i rozmawia o wszystkim z Pawłem - Zygmunt jest w tym czasie na wykupionych wczasach.

            Kontynuując...

            Zatrzymują się pod domem Garbarka, z którego zabiera on łopatę, saperkę i plecak z jakimiś gratami. POtem - wedle sugestii Garbarka - pobierają kasę z konta Pawła. Samochodu Paweł nie kupi...

            Jadą w góry jakieś. Odludzie zupełnie. Potem pieszo do chatynki z drewna. Tam Paweł kopie we wskazanym miejscu, a Garbarek udziela mu lekcji historii, opowiada o związkach z Zygmuntem, o tym że Zygmuint kapował, że "Takie były czasy, synu, nie osądzaj swojego ojca", a potem dodaje że Zygmunta złamali... groźbą, że odbiorą mu SYNA, czyli Pawła. "Tak, mój chłopcze, miałeś wtedy 2 lata i też byłeś częścią tej historii", poowiada garbarek.

            Paweł kopie z coraz większym gniewem. Wreszcie dociera do skrzynki. Garbarek ją wyciąga spod piachu, otwiera, są tam teczki z aktami SB. Kilka teczek. Dwie dotyczą Zygmunta. POzostałe zapewne iunnych szych dawnej opozycji, które Garbarek trzyma w szachu.

            Paweł ogląda te papiery. Jest tam wszystko. Cała historia donosów, jakie Zygmunt robił na swoich kolegów. Paweeł jest wstrząsnięty. Widzi datę nawiązania współpracy - styczeń 82. A więc nie lipiec 81 jak mu ojciec opowiadał. I nie zwykła lojalka, tylko regularne obszerne kablowanie. I wie, że ojciec chronił jego własną, synowską, 2-letnią... wiesz sama co.

            Wracaja.Zmierzcha. Paweł idzie perzodem, Garbarek za nim i świeci mu latarką w plecy. Paweł się boi, ogląda się co chwila. Dostanie w łeb ?

            Docierają do auta. I tutaj Paweł sam podejmuje decyzję. Bierze kamień i znienacka bije Garbarka w potylice. Chłop pada i po chwili nie żyje. Paweł wrzuca go do samochodu, razem ze zwłokami teczki esbeckie, a potem podpala. Auto się jara, dookoła żywej duszy, nie ma świadków.

            Paweł wraca do domu. Sniadanie domowe, z synem i żoną. Jakby zero wyrzutów sumienia, a i sprawnośc w zabijaniu godna dekadami ćwiczonego komandosa. Jak Pepsic zauwazyła - dyskusyjna sprawa.

            Wraca Zygmunt. Odbywa się właśnie jakaś wesoła zabawa z tańcami. Ewa wita się z Zygmuntem, wnuk wskakuje mu na klatę, tylko Paweł stoi i przygląda się ojcu... Jak ocenić to co było kiedyś ? Słusznie zrobił ? Kapował, ale przecież chronił jego właśnie. Gdyby nie kapował - Pawła by zabrano do Domu Dziecka, jak mówił Garbarek. A jednak Paweł ma wątpliwości ? Ojciec mu skłamał. A może nie pamiętał ? Mozę i teraz chciał go chronić ? No i..zdrada to zdrada, ojcowe kapowanie spowodowało śmierć ojca Ewy... Jak to ocenić ? Dobra scena.

            Ostatnia. tak to się kończy.
            • barbasia1 Re: "Kret" [2010] opis 26.09.15, 17:35
              Świetna opowieść, Greku. Dziękuję!

              Oczywiście obejrzałam cały film (końcówkę wczoraj).


              > Ojciec był za "komuny" przywódcą robotniczego strajku, nie dorobił się na tym niczego, ale zła >"komuna' wyposazyła go w całkiem przestronne mieszkanie w kamienicy,

              Za komuny ludzie mieszkali w mieszkaniach?! ;) Mieszkanie w starej kamienicy ogrzewanej piecami na węgiel to żadne cudo. :)

              > Paweł wraca do domu. Sniadanie domowe, z synem i żoną. Jakby zero wyrzutów sumi
              > enia, [...]
              Po powrocie zaraz bierze kąpiel - symboliczna scena - jakby usiłował zmyć swój grzech, zabójstwo.
              • grek.grek Re: "Kret" [2010] opis 26.09.15, 18:27
                cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]

                doskonale :]

                wydaje mi się, że dzisiaj na takie mieszkanie młody człowiek
                musiałby dośc długo pracować :]

                a tak, pamiętam, masz rację.
                wszelako, wydaje mi się, ze pan rezyser traktuje ten wątek dośc
                obcesowo i załatwia go po tzw. łebkach. ale, to tylko takie moje odczucie.
                co Ty sądzisz na ten temat ?
    • siostra_bronte "Metropolis" (1) 24.09.15, 16:51
      Obejrzane na Filmboxie. Klasyk Fritza Langa z 1927 r. Już widziałam, ale dawno temu. W dodatku to wersja odrestaurowana cyfrowo, wzbogacona o zaginione wcześniej fragmenty filmu. Fabuła jest dosyć pokręcona, więc opiszę ją skrótowo, pomijając niektóre wątki.

      Przyszłość. Metropolis jest wspaniałym, nowoczesnym miastem, składającym się z dwóch części. Na powierzchni żyją uprzywilejowani ludzie, kasta właścicieli. Mają dostęp do wszelkich rozrywek i luksusów. Na dole, w Odchłani, żyją i pracują robotnicy. Metropolis rządzi bezwzględny Fredersen (Alfred Abel).

      Syn Fredersena, Freder (Gustav Frochlich) przypadkiem poznaje Marię (Brigitte Helm ), która jest robotnicą. Zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Postanawia zejść do podziemi, żeby ją odnaleźć. Tam widzi Maszynownię, gdzie pracują robotnicy i jest wstrząśnięty warunkami pracy. Na jego oczach dochodzi do wypadku i wielu robotników ginie. Freder pędzi do ojca, żeby mu o tym powiedzieć. Ale ten wydaje się obojętny na tragedię. Syn próbuje go przekonywać, że coś trzeba z tym zrobić. "A jeżeli ci ludzie zwrócą się kiedyś przeciwko tobie?" pyta.

      Freder wraca do fabryki i zamienia się z jakimś robotnikiem, który już ledwo żyje. Ubiera się w jego kombinezon i wykonuje ciężką pracę. Dowiaduje się od kogoś, że po pracy będzie spotkanie z "nią".

      Frederer dowiedział się, że w kieszeniach robotników, którzy zginęli znaleziono jakieś plany. Zastanawia się co to może być, jakiś spisek? Odwiedza szalonego naukowca Rotwanga, którego czasem prosi o radę. Rotwang pracuje właśnie nad sztucznym człowiekiem. To próba przywrócenia jego ukochanej, Hel, która potem została żoną Frederera, ale zmarła po urodzeniu syna.

      Rotwang poznaje, że to plany katakumb, które leżą jeszcze niżej niż Odchłań. Prowadzi tam Frederera. Z daleka podglądają jak robotnicy słuchają Marii (tej samej, w której zakochał się Freder). Kobieta jest rodzajem kapłanki (w tle są krzyże), podnosi robotników na duchu. Mówi, że kiedyś przyjdzie ich wybawiciel, Pośrednik. Muszą być cierpliwi, ich koszmar się skończy. Robotnicy są już u kresu wytrzymałości, ale słuchają Marii.

      Wśród nich jest też Freder. Rozmawia z Marią i wyznaje jej swoje uczucia. Mają się spotkać następnego dnia w Katedrze. Ale Maria tam nie przyjdzie...W katakumbach czai się na nią Rotwang i porywa ją do swego domu. Tam chce przeprowadzić eksperyment. Sztuczna kobieta ma zyskać postać Marii. Ten pomysł podsunął naukowcowi Frederer. Fałszywa Maria ma namówić robotników do buntu, wtedy wkroczą siły Frederera i dadzą im nauczkę raz na zawsze.

      I faktycznie, kobieta-maszyna przybiera postać Marii. Najpierw na polecenie Rotwanga tańczy w modnym klubie. Mężczyźni szaleją na jej widok. Maria sprowadza ich na zgubę. Jest symbolem apokalipsy dla miasta jak z ryciny w jakiejś księdze (niestety nie pamiętam co to było).

      Potem fałszywa Maria zostaje wysłana do katakumb. W czasie "mszy" namawia robotników na bunt. Wśród nich jest też Freder, który nie może uwierzyć, że to Maria. Próbuje tłumaczyć innym, że to nie ona, ale nikt go nie słucha. Jeżeli zniszczą fabrykę, to woda zaleje ich miasto! Ale robotnicy, razem z kobietami tłumnie wkraczają do Maszynowni. Odciągają innych od pracy, a potem dostają się do Serca-Maszyny, głównego miejsca fabryki. Federer obserwuje to wszystko na ekranie. (Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego nie wysłał żadnej policji ani sił porządkowych!)

      Kiedy Serce-Maszyna przestaje działać miasto zaczyna zalewać woda. Dzieciaki, które zostały w domach przerażone wybiegają na zewnątrz. Pomaga im Maria, która w międzyczasie uciekła z domu naukowca Rotwanga. Wyszłam na chwilę i nie wiem jak to się stało :) Dzieciom pomaga też Freder i jego przyjaciel, Jozafat. Freder rzuca się Marii w ramiona.

      Kiedy buntownicy dowiadują się o zalaniu miasta wpadają w rozpacz. Chwytają fałszywą Marię, nazywają "wiedźmą" i chcą ją spalić na stosie. Na szczęście Freder mówi im, że dzieci są uratowane. A Maria na stosie przemienia się w Kobietę-Maszynę, co budzi przerażenie tłumu.

      Ale to jeszcze nie koniec. Naukowiec Rotwang dopada Marię i ucieka na dach katedry. Freder biegnie za nimi. Dochodzi do szarpaniny. W końcu Rotwang spada i ginie. Freder przytula Marię. Ostatnia scena: tłum robotników obserwuje jak Frederer i przywódca robotników próbują się pogodzić. Ale nie potrafią sobie podać ręki. Freder staje się pośrednikiem. Maria mówi: "Między rękami i rozumem pośrednikiem musi być serce!". Koniec.

      • siostra_bronte "Metropolis" (2) 24.09.15, 17:46
        Fabuła jest naciągana, są w niej dziury, no i mocno naiwna. Zwłaszcza to optymistyczne zakończenie: możliwe jest pogodzenie klasy kapitalistów z robotnikami.

        Z dzisiejszego punktu widzenia aktorstwo jest mocno przestarzałe, może przeszkadzać ciągła muzyka. Ale w końcu to film z 1927 r. Całość jest też za długa, aż 2,5 godziny.

        Mimo to "Metropolis" całkiem dobrze zniósł próbę czasu. Bo najważniejsze jest JAK to wszystko zostało pokazane. Wizja przyszłości wg. Langa jest wspaniała, niezwykle oryginalna i pomysłowa. Oczywiście widzimy malowane tła, a efekty specjalne budzą dzisiaj rozczulenie. Mimo to obraz świata przyszłości, jego rozmach robią ogromne wrażenie! Film kosztował krocie, a w jego kręceniu wzięło udział 25 tysięcy statystów! Wizja futurystycznego miasta inspirowała potem wielu twórców sci-fi. Przypomina się "Blade Runner", albo "Piąty element".

        Bardzo sugestywna jest też wizja fabryki, w której pracują robotnicy. Scena zmiany jest genialna. Tłum przygnębionych ludzi, przypominających więźniów czy niewolników. Można coś podobnego zobaczyć i dziś choćby pod "zagłębiami biurowymi" w W-wie...

        Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=6P2iUJucbk4

        Kolejny temat filmu to rozwój techniki, która staje się ważniejsza od człowieka. Naukowiec Rotwang tworzy kobietę-cyborga, którą nazywa człowiekiem przyszłości.

        Tutaj scena, kiedy Freder schodzi do Maszynowni:

        www.youtube.com/watch?v=CPNaaogT8fs

        "Metropolis" był inspiracją dla wielu filmowców, kompozytorów, muzyków rockowych (Kraftwerk, video "Radio GaGa" Queen!).

        Jeszcze trailer:

        www.youtube.com/watch?v=ObM0drwTshA









        • grek.grek Re: "Metropolis" (2) 25.09.15, 12:19
          dzięki, Siostro :]
          świetna opowieśc, bardzo precyzyjnie to wszystko zebrałaś i skomponowałaś, znać klasę fachowca :]

          scena zmiany z "Metropolis" jest niemal emblematyczna dla opisów odczłowieczenia robotnika w systemie kapitalistycznym, mechanizacji pracy, alienacji człowieka.

          jest motyw współpracy klasy posiadaczy z inteligencją, której efektem ma być jeszcze większe zniewolenie szarych mas, manipulacja nimi i skłanianie do zachowań korzystnych dla klasy panującej.

          wątek Marii kojarzy mi się z kaperowaniem do współpracy liderów robotniczych, robieniem z nich marionetek w rękach władzy. Szantażem albo ofertą jakichś atrakcyjnych apanaży.

          wizja porozumienia rozumu z ciałem za pomocą serca... cóz, jak napisałaś : optymistyczna. W istocie trudna do osiągnięcia, bo gros właścicieli to za małe rybki w stawie, żeby mogły prowadzić biznes forujący prawa pracownicze, windujący płace, zmniejszający nierówności. na to stać tylko dziwaków z duża kasą albo wizjonerów, rozumiejących że dobro pracownika to jednocseśnie znacznie lepsza kondycja całego interesu, a to są rzadko spotykane jednostki w tym świecie :]

          aktorstwo owszem dośc specyficzne, ale to wszak ekspresjonizm w kinie światowym, a masz absolutną racje, że mimo upływu lat - ten film nadal robi wrażenie, mimo pewnej sztuczności i umowności dekoracji, aktorskiego stylu i formy jako takiej. Po prostu jest mądry i naprawdę doskonale zrobiony przez prawdziwego mistrza kina.

          cenna to rzecz w naszej kolekcji filmów, Siostro :]
          dzięki Tobie.

          mam nadzieję, ze kiedyś uda mi się nadrobić tę zaległość i obejrzeć go wreszcie. lista się wydłuża, a wciąz nowe filmy wchodzą do kin i nie tylko. ech, zycia nie starczy :] może to i dobrze, jest tyle filmów na które warto czekać.

          dzięki, Siostro, to zawsze przyjemność czytać Twoje filmowe opowieści :]

          • siostra_bronte Re: "Metropolis" (2) 25.09.15, 14:19
            Dzięki, Greku :)

            Tak, film znakomicie pokazuje wyzysk robotników i odczłowieczenie pracy w kapitalistycznym systemie. To wizja przyszłości, która jest aktualna, niestety. Inny wspaniały przykład to "Dzisiejsze czasy" Chaplina (scena przy taśmie!), tyle, że to komedia.

            Masz absolutną rację. W tym systemie liczy się tylko zysk, oszczędza się na płacach, a zawsze znajdzie się ktoś będzie pracował za mniejsze pieniądze, bo lepiej zarabiać grosze niż nic. I tak to się kręci...

            Ta umowność dekoracji wcale nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, ma swój urok. Wizja Langa jest naprawdę oszałamiająca. Pamiętajmy, że to 1927 r.! Są tu sceny nowatorskie, np. ta z wieloma parami oczu (jest w trailerze). "Metropolis" to zresztą jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów sci-fi. Wcześniej był radziecki "Aelita"z 1924 r. (też krąży w Filmboxie, spróbuję go namierzyć), może coś jeszcze.

            Jeszcze raz dzięki :)




            • grek.grek Re: "Metropolis" (2) 26.09.15, 12:49
              :]

              yes. to zapowiedź czasów, ale i rzecz aktualna wówczas, nowocześniejsza w formie
              od powieści Dickensa, ale wciąz pokazująca ten sam świat i ten sam typ alienacji
              człowieka w systemie.

              yes, chaplinowski robotnik, który właściwie zachowuje się jak bezmyslna maszyna, to kolejna
              ikoniczna postać.

              niestety tak. maksymalizacja zysków, minimalizacja kosztów.
              małe chińskie rączki za dolara dziennie szyjące buty, które później sprzedawane są za
              200 dolarów.

              u nas to samo, Amazony i inne firmy chętnie tutaj przychodzą, a w demaskowanych na Zachodzie obozach pracy, gdzie panują reguły jak z czworaków w Luizjanie w XVIII wieku - zawsze znajdą się jacyś rodacy.

              o, zdecydowanie się z Tobą zgadzam.
              sterylnośc pewna wręcz potęguje wrażenia dehumanizacji.

              właśnie, łatwo zapomnieć że to film '27 roku. wyprzedza swoje czasy.

              Siostro, czytanie Twoich opowieści to po prostu przyjemnośc :] dzięki :]
    • barbasia1 Bronte! TVPKultura 21:15 "Moja krew" reż. M. Wrona 24.09.15, 20:38
      Dziś.
      • siostra_bronte Re: Bronte! TVPKultura 21:15 "Moja krew" reż. M. 25.09.15, 00:56
        Tak, widziałam na fb zmianę w programie Kultury, ale oglądałam "Prokuratora", niestety. Może będzie jeszcze okazja.
    • siostra_bronte "Pocałunek mordercy" 25.09.15, 17:47
      Nikt nie zapowiada, więc ja to zrobię. Wczesny film Kubricka w nowym cyklu "Wieczór Kinomana". Kultura, godz. 20.10. Nawet nie słyszałam o tym filmie, więc z ciekawością obejrzę.
      • grek.grek Re: "Pocałunek mordercy" 26.09.15, 13:14
        ogladałem !
        dzięki, Siostro :]

        kameralne, świetnie zrobione kino noir.
        z happy endem :]
        wszystkie reguły gatunku zachowane, duszny klimat opresji, nihilizmu i degrengolady ludzkliej, ale z pięknymi swingami i i jazzem w tle; narracja z offu głównego bohatera; perfekcyjna femme fatale; bandyci; sterany życiem bohater na zakręcie swych dziejów;, kapitalne miejscówki w starych magazynach i uliczkach przemysłowych dzielnic Nowego Jorku, doskonała scena, w ktrej pierwszy raz w życiu widziałem jak jeden facet atakował siekierą, a drugi bronił się rzucając w niego manekinami płci żeńskiej [i bohatersko odparł atak... girl power jak nic ! ;)]; bardzo dobra scena pojedynku bokserskiego, realistyczna całkiem, a nie jak jakiś "Rocky" :]

        swietna rzecz :]

        • siostra_bronte Re: "Pocałunek mordercy" 26.09.15, 13:53
          Znakomicie :)

          Zgadzam się, świetny klimat i zdjęcia, ale całość była jakby niedopracowana. Nie wiem dlaczego, może ci niezawodowi aktorzy i małe doświadczenie reżysera. Ale warto było obejrzeć.
          • grek.grek Re: "Pocałunek mordercy" 26.09.15, 17:17
            zamierzam jutro obejrzec - wreszcie ! - "PÓł żartem...", więc mam nadzieję, ze zasłużę sobie na dodatkowego plusa u Ciebie, Siostro :]]

            aktorzy faktycznie trochę jak u Bressona, ale wg mnie ta sztywnośc pewna i szkicowatośc samego filmu działają na jego korzyśc, ma bardzo dobrą atmosfere, dzięki muzyce, "fashion" z 50s i eksponowaniu miejsc rzadko odwiedzanych przez porządnych ludzi.

            a co powiesz na scenę pościgu dachami starych przemysłowych magazynów ?
            wg mnie, bardzo ciekawie filmowana, uparcie i cierpliwie, az można zapomnieć, ze to film i przyglądać się temu jak faktycznej 'zabawie" w uciekiniera i goniącego.

            tak po cichu zaczał nam się przegląd filmów Kubricka :]
            • siostra_bronte Re: "Pocałunek mordercy" 26.09.15, 17:54
              Alleluja!! Znakomicie, Greku :)

              Tak, sceny pościgu są świetne.

              To prawda, ciekawa jestem ile filmów pokażą.
              • grek.grek Re: "Pocałunek mordercy" 26.09.15, 18:32
                jesień.
                mam więcej czasu na filmy :]
                "Pół żartem" mam na pierwszym miejscu na liście, więc...niech się stanie filmowa jesień ! bam ! ;]

                yes :]

                i które, prawda ?
                Kubrick parę swietnych rzeczy nakręcił, ciekawe które wybiorą ?
    • maniaczytania Siedmiu wspaniałych 26.09.15, 12:29
      wczoraj wieczorem na TVN7.

      Klasyka, co? Ale jak to się nadal z przyjemnością ogromną ogląda. Nie postarzał się moim zdaniem, cudowny jest.

      Historia oczywiście znana- kilku rewolwerowców z różnych powodów zgadza się zostać 'ochroniarzami' latynoskiej wioski, napadanej przez lokalnego bandziora, który grabi, gwałci i niszczy. Mimo powagi sytuacji film jest przepełniony takim nienachalnym poczuciem humoru - wspaniałe są np. scenki Bernardo z dziećmi (czarny humor w apogeum ;) ). Oczywiście, całości dopełnia doskonale znany motyw muzyczny - świetny zresztą ;)

      Ale tak naprawdę ten film 'robią' aktorzy - cudowny, magnetyczny Yul Brynner w roli przywódcy rewolwerowców; młody Charles Bronson jako Bernardo; ascetyczny w mimice James Coburn jako nożownik; kipiący młodzieńczą energią Horst Bucholz jako Kid/Chico i last but not least - zdystansowany, leniwy jak pantera, absolutnie wspaniały, jedyny i niepowtarzalny Steve McQueen :)
      • angazetka Re: Siedmiu wspaniałych 26.09.15, 13:27
        A wiesz, że kręcą ten film na nowo?
      • siostra_bronte Re: Siedmiu wspaniałych 26.09.15, 13:54
        Tak, obsada znakomita! Widziałam wieki temu. Fajnie, że wciąż dobrze się go ogląda.
    • grek.grek "Hurt Locker" TV6, 21:35 26.09.15, 17:32
      nieodmiennie zachęcająco :]

      może bez wstępniaka, bo niedawno był, a kolejny zbyt wczesny mógłby być irytujący, ale z tym samym przekonaniem : skaczcie ! :]

      PS : w Jedynce stary dobry "Wróg publiczny" z Willem Smithem i Gene'em Hackmanem. też o 21:35. film dobry, zrealizowany fachowo, szybki i niegłupi, no i ma Lisę Bonet w składzie, a publiczna telewizja Polandu traktuje go jak uniwersalny zapychacz wszystkich dziur w ramówce. Nie ma co pokazać ? dawać "Wroga...".

      skutkiem tego film ten traci range, bo jest pokazywany nieustannie.
      coś jak "Zabójcza broń" w TVN.
      tyle razy ją grali, że po kilku latach tej karuzeli spadła całkowicie z ramówki, bo zdaje się
      już każdy Polak od 2 miesięcy do 112 lat zobaczył ją minimum 4 razy i wreszcie oglądalnośc
      spadła do 0,1 %.

      szkoda,że tak się traktuje dobre filmy.

      no i obciach, że TVP na sobotni wieczór filmowy nie potrafi wymyślić czegoś ciekawszego poza psem policjantem i 35 powtórką filmową. klapa na całej linii.

      • barbasia1 Re: "Hurt Locker" TV6, 21:35 26.09.15, 18:03
        > no i obciach, że TVP na sobotni wieczór filmowy nie potrafi wymyślić czegoś cie
        > kawszego poza psem policjantem i 35 powtórką filmową. klapa na całej linii.


        W dodatku za oknem jesienni zimny, deszczowy wieczór , aż chce się usiąść przed telewizorem i obejrzeć coś dobrego . :)

        Zatem dokończę oglądać "Operację Argo". :)


        /I kaloryfery nie grzeją! U Ciebie ,Greku, ciepło w domu?/


        • grek.grek Re: "Hurt Locker" TV6, 21:35 26.09.15, 18:37
          yes :]
          dobre jedzenie się przyda, do dobrego filmu jakiegoś :]

          nie grzeję jeszcze, za wcześnie, na dworze chłodny wiatr, ale w domu
          jest ciepło. dodatkowe stopnie C zmuszałyby do biegania w dezabilu ;]
          • barbasia1 Re: "Hurt Locker" TV6, 21:35 26.09.15, 22:56
            Też. Ale nie za dużo, żeby nie mieć problemów ze spaniem. ;)

            Hehe! To dobrze, że masz tam ciepło. :))
    • grek.grek "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 14:48
      Siostro, właśnie jestem po seansie :]

      lekkie, bezpretensjonalne, zabawne od pierwszej do ostatniej minuty.

      wiesz wszystko o tym filmie, więc pewnie nie zdołam Cię zaskoczyć żadnym wrażeniem czy przemyśleniem... ale spróbuję napisać kilka zdań, tak na gorąco.

      próbowałem spamiętać te wszystkie dialogi, teksty, odzywki sytuacyjne, ale po pół godzinie dałem sobie spokój, bo musiałbym chyba zajmować się tylko spisywaniem tekstu, zamiast oglądania filmu :]

      rozbawił mnie Tony Curtis, czyli Joe, przeganiający z plaży jakiegoś małego chłopca, niczym gangster usuwający przeszkodę z drogi do banku ;]
      tego milionera w okularach gra przezbawnie. scena z wyścigiem rowerem na molo. Potem cały ten monolog na jachcie, kiedy opowiada zmysloną historię jak to rodzice leczyli go z zaniku libido ["pokazywali mi nieprzyzwoite zdjęcia"]. świetne.

      Jack Lemmon mniej wygląda na kobietę w kobiecym przebraniu, cvo musze uczciwie zauwazyć ;]

      przekomiczny jest w momentach kiedy nawołuje do Marilyn "Sugar !". Jakby ktoś pazurem drapał o szybę, albo drutem o blachę, hehe.

      Ich dialogi, Lemmona z Curtisem, to jakiś rekord kreatywności scenarzysty. Zapamiętałem oczywiście "Zapomnij o ciastkach i tortach. Jestesmy na diecie", "Powtarzaj : jesteś dziewczyną, jesteś dziewczyną, jesteś...", "No i popatrz co zrobiłes, urwałeś mi pierś !", "-Czuję się jak kot... co robisz ? -Zamykam klatke, żeby kotek nie wałęsał się po nocy", albo "Mój kontrabas jest ubrany lepiej niż ja !", ale to zaledwie garsteczka, bo niemal każdy dialog między Joe'em, a Jerrym ma jakiś błyskotliwy oneliner, puentę. Nie sposób zanotować wszystkich, a zapamiętać... uff, może po 3-4 seansach - będę w tym bieglejszy.

      swietna jest sekwencja, kiedy Jerry jako Daphne orientuje sie, ze zacny milioner na plaży to Joe, ale nie może wprost go zdemaskować, więc musi się przyglądać jak podrywa on Sugar, i może jedynie dogadywać, prowokować, a potem - już w ich pokoju - próbowac wpędzić go w maliny np. sugerując,że "jesli ten milioner kocha cię, na pewno przyjdzie na nasz występ", mając pełną swiadomośc, że Joe jako Josephine bedzie wtedy grał na saksofonie :] Joe jako Josephine siedzi po szyję w wannie i wysłuchuje rozanielonej Sugar, dopiero po jej wyjściu okazuje sie, ze zdązył wskoczyć do wanny w swoim kapitańskim mundurze, w którym przed chwilą udawał milionera.

      Marilyn jest tutaj ciut pretekstowa, ale swoją rolę wypełnia bez zarzutu, poza tym dobrze śpiewa, jej postać - przeciętnie intelligentnej, szlachetnie naiwnej dziewczyny, którą wszyscy podrywają, a ona by chciała żeby choć jeden kochał - nadaje całości charakter romantycznej komedii w najlepszym guście. Swoją droga, jak daleko od ideału leżą dzisiejsze próby naśladowania. Inne gatunki filmowe.

      btw, postać Marilyn, Sugar, wykazuje sporą dozę samoświadomości.
      ciekawe, że jestr to świadomośc pod tytułem "wiem, ze jestem mało bystra i ludzie mnie wykorzystuję", co wg mnie nieco kłóci się ze sobą, bo wykorzystywac dają się ludzie nieświadomi własnej nielotności :]

      muzyka doskonała, i prawie cały czas obecna, niemal nie ma sceny bez muzyki. swingi, jazzujące momenty, smyki klasyczne dla 50s. W ogole nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie, czynią ten film na równi ze scenariuszem i aktorami.

      postać starszego milionera zabiegającego o rekę Daphne aka Jerry'ego - może najwdzięczniejsza z całej menażerii. w ostatniej scenie rozbija bank. Żaden powód ewentualnego zerwania zaręczyn nie jest w stanie wyprowadzić go z doskonałego nastroju. Nawet "Nie mozemy bo... jestem mężczyzną !" - odpowiedź brzmi "NIkt nie jest doskonały". Nie wiem, czy istnieje w historii kina lepsza ostatnia scena ? :]] A na pewno - zabawniejsza, bardziej paradoksalna, oryginalniej wydialogowana :]

      słowem - warto było poczekać ;] 2 godziny przefruneły nawet nie wiem kiedy i jak. Dzięki, Siostro, za polecenie i nadzorowanie mnie :]] Inaczej pewnie jeszcze długo bym nie trafiał albo nie przywiązywał większej wagi do upolowania tego filmu.

      znakomitośc :]

      • siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 15:46
        Brawo, Greku!

        Moim skromnym zdaniem arcydzieło kina, nie tylko w gatunku komedii!! Genialny scenariusz. Jak słusznie napisałeś właściwie każdy tekst to perełka, którą można cytować!

        Duet Lemmon-Curtis kapitalny. Zwłaszcza rola Lemmona to majstersztyk, imo jedna z najlepszych kreacji aktorskich ever! Curtis jest momentami ciut sztywny, ale wyraźnie stylizuje się w tej roli na Cary'ego Granta. Rola Marilyn trochę schodzi na dalszy plan, ale bez niej to nie byłby ten sam film!

        Role drugoplanowe to perełki. Weteran kina gangsterskiego George Raft w roli Spatsa Columbo, niesamowity Joe E. Brown jako Osgood Fielding III, jeszcze Słodka Sue i charakterystyczne buźki gangsterów.

        Wiele tu wspaniałych, przezabawnych scen, np. kiedy Osgood i Dafne tańczą tango :)) Albo kiedy rozanielona Dafne przygrywając sobie tamburynem informuje Josephine o zaręczynach. "Kto jest szczęśliwą wybranką? pyta Josephine. "Ja" mówi Dafne :)) I zaczyna opowiadać, gdzie spędzą miodowy miesiąc :) A ostatnia scena to już klasyka.

        Warto zwrócić uwagę na to w jak ciekawy sposób "Pół żartem..." porusza tematykę płci. Para bohaterów na własnej skórze przekonuje się "jak to wygląda z drugiej strony". Zwłaszcza dla podrywacza Joe to bolesna lekcja. Josephine mówi Dafne "jesteśmy dla nich jak płachta na byka, wystarczy, że nosimy spódnice". No i wątek Osgooda i Dafne, dosyć odważny jak na tamte lata, w końcu to 1959 r.!

        Co tu więcej pisać, absolutnie wspaniały, zwariowany, przezabawny film. Widziałam go wiele razy i zawsze świetnie się bawiłam!!

        Miło mi Greku :)

        • siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 16:10
          Jeszcze jedno. To niepojęte, że "Pół żartem..." dostał tylko jednego Oskara, za kostiumy. Przepadł m.in. w kategoriach najlepszego reżysera, aktora (Jack Lemmon), scenariusza adaptowanego. Jeden z wielu dowodów na to, że Oscary trudno traktować poważnie.
        • grek.grek Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 17:41
          dzięki, Siostro :]]
          trochę zeszło, ale lepiej późno niż wcale, hehe.

          yes, zgadzam się w pełni.

          chemia jest tutaj wyjątkowa, rzadko spotykana w kinie.
          rozumieją się w lot, grają absolutnie naturalnie, a jednocześnie
          w pełni czują konwencję, która w oczywisty sposób mruży oko do
          widza.

          o, bez Marilyn byłoby zupełnie inaczej, w ogole trudno sobie wyobrazić taka
          sytuację.

          scena, kiedy Marilyn pojawia się na ekranie, idzie peronem i uskakuje przed
          nagłym powiewem pary z lokomotywy - to ponoć była ulubiona scena filmowa
          śp. Zygmunta Kałużyńskiego :]

          zdecydowanie. drugi plan pieknie wypełnia przestrzeń i dopełnia główne role.

          hehe, yes.
          przypomniała mi się scena ze zjazdu rodziny gangsterskiej [Joe i Jerry siedzą pod stołem
          w sali, tuż przy bucie gangstera który ich ściga, tyle że obrus sięga prawie do ziemi, więc są...
          bezpieczni ;) relatywnie] - capo di tutti capi występuje ze speechem i zaczyna od "Minął rok od kiedy wybrałEM się na szefa. I muszę wam powiedzieć, ze podjęliŚCIE świetną decyzję" :]]

          yes, celna uwaga.
          w pewnym momencie Jerry skarzy się Joe'emu :"Jestem brzydką kobietą, a ci faceci i tak mnie podrywają", na co Joe "Podrywają wszystko, co ma spódniczkę, działa na nich jak płachta na byka", na co Jerry " Chcę już przestać być płachtą i znów być bykiem !" - hehe :]

          o, ten film ilustruje w zabawny sposob dole i niedole dosłownie rozumianej filozofii genderowej ;]

          bez dwóch zdań.
          Bedę chętnie wracał.
          miło odkrywa się klasykę kina, a tyle jeszcze starych filmów do obejrzenia... :]

          cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]
          dzięki raz jeszcze.
      • wacek69 Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 17:20
        Grek.grek obejrzał 27 września 2015 film Pół żartem pół serio. Słyszał wcześniej o tym filmie ale jakoś nie było okazji. Moja 15 letnia córka widziała już dwa razy: najpierw zachęcali się w gimnazjum i załatwili DVD a potem jeszcze raz w TV. Czekamy na następne recenzje greku.greku.! Znam szkołę w Warszawie gdzie twoje recenzje i odkrycia filmowe stają się już kultowe. Odkrycie Pół żartem ... we wrześniu 2015 na pewno zwiększy twoją sławę!
        • barbasia1 Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 18:18
          wacek69 napisał:

          Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi? Wypierydalaj, ciulu!

          • grek.grek Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 18:26
            Barbasiu, szkoda słów i nerwów :]]
            naprawdę.
            w sieci reakcje na takie rzeczy nie mają sensu.


            miłego wieczoru :]


            • siostra_bronte Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 18:28
              Zgadzam się. Aczkolwiek poziom agresji i nienawiści u kochanych rodaków w sieci (i nie tylko) zaczyna mnie już solidnie wkurzać.
              • barbasia1 Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 18:40
                siostra_bronte napisał(a):

                > Aczkolwiek poziom agresji i nienawiści u kochanych rodaków w sieci
                > (i nie tylko) zaczyna mnie już solidnie wkurzać.

                Otóż to!
            • barbasia1 Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 27.09.15, 18:49
              grek.grek napisał:

              > Barbasiu, szkoda słów i nerwów :]]
              > naprawdę.
              > w sieci reakcje na takie rzeczy nie mają sensu.

              Wybacz! Ale nie mogłam inaczej!

              To ten sam psychol, co już pod innym nickiem (nickami) pojawiał się na forum. Trzeba znów z nim zrobić porządek.


              > miłego wieczoru :]

              Heh. Miła i spokojna miała być cała niedziela, a tu mili goście się zwalili. ;)
              Miłego wieczoru.
              • grek.grek Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 28.09.15, 11:34
                domyślam się :]
                hiszpański temperament :]

                powtórzę, że wg mnie szkoda nie tylko każdego słowa, ale nawet każdej litery :]

                o, doskonale, o ile goście naprawdę mili, hehe.

          • wacek69 Re: "Pół żartem, pół serio" po seansie 28.09.15, 01:05
            Dzieki za mile slowa! A teraz zagadka: gdzie na początku lat 50. polscy komuniści osiedlali komunistów greckich uciekających ze swojego kraju?


    • grek.grek "Ki" - Kultura, 18;10 27.09.15, 17:49
      warto zobaczyć, jesli jeszcze nie mieliście okazji.

      bohaterka jest na swój sposób interesująca.
      może denerwować - ma dziecko, ale chce się zabawić czasami, wyjśc tu czy tam; daj jej palec, czyli wykaż się życzliwością incydentalna, a zapragnie zjeśc ci rękę, czyli wykorzystywać na okrągło; chciałaby coś zrobić ze swoim życiem, także poza macierzyństwem, ale nie wie co, bo nie zastanawia się nad tym specjalnie; czynsz zrzuca na wspołloktarów; już wydaje się, ze współloktatorujący z nią chłopak ją lubi i coś mogłoby być, to ona zaraz musi to zepsuć, bo nie umie wyczuć nastroju chwili...

      no i gra ją Roma Gąsiorowska ;]

      ale z drugiej strony - stara się być dobrą matką, stara się być aktywna, kreatywna, a tej pomocy od innych łapie się odruchowo, jak tonący gałęzi czasami. trudno jej, bo duże miasto, bo trzeba zapłacić tę swoją ratę czynszu, bo szkoły nie skończyła, bo ojciec dziecka to burak...

      ciekawa postać, wobec której trudno zając jednoznaczne stanowisko, która się trochę miota, troche ślizga, ale jest to w jakiś sposób uzasadnione sytuacją.

      matka Polska XXI wieku ?

      pani Roma denerwuje przepisowo i jest świetna w tej roli.
      Adam Woronowicz doskonale się odnajduje w roli jej kolegi, który wiele zniesie, ale czy wszystko ?, ale on odnalazłby się nawet w roli szafki na buty czy dzwonka przy drzwiach.

      warto :]
    • grek.grek "Wyścig z czasem" TVP2, 20:10 27.09.15, 18:04
      no i znów nie powiem,że nie warto :]

      ciekawa wizja przyszłości, w której po osiagnięciu 25 roku życia człowiek ma okreslony limit czasu do przeżycia. Czas jest więc walutą wymienną, a także towarem najbardziej pożadanym i cennym, a najwięcej mają go ci, którzy dysponują pieniędzmi, by go sobie kupić albo zabrać innym. ofk, w tym świecie grasują gangi, które ludziom czas zycia kradną, a kiedy licznik zostaje wyzerowany człowiek umiera.

      Swiat podzielony jest więc na dwie strefy - jedna z nich to getto, czyli takie normalne okoliczności przyropdy, gdzie żyją ci, którzy walczą o każde 24 godziny życia, a drugą stolica czy metropolia, gdzie zyją sami uprzywilejowani, którzy dysponują tysiącem lat i więcej, co czyni ich w zasadzie nieśmiertelnymi.

      istnieją ofk banki z czasem, to też ciekawa propozycja.

      razu pewnego chłopak z getta spotyka faceta z tej drugiej strony.
      Gościa zmęczyło życie, bo w końcu ile mozna bez szansy na upragniony zgon ? przejmuje jego czas i wpada na koncept, żeby przedostac się do metropolii, zobaczyć jak wygląda to lepsze życie. ma kilkaset lat na liczniku, stać go na przejechanie przez wszystkie bramki prowadzące do stolicy. Przy okazji staje się celem gangsterów, a także służby bezpieczeństwa metropolii, która dysponuje najnowocześnijeszym sprzętem pozwalajacym odbierać sygnały nagłych przemieszczeń walutowych, czyli keidy czas przechodzi w dużych ilościach od jednego człowieka do innego.

      bardzo to wszystko interesujące, kiedyś chyba opisywaliśmy dokładnie ten film, więc linkował nie bedę, ale obejrzeć na pewno warto.

      świat jest tutaj nowoczesny, ale nieprzesadnie najezony futurystycznymi konstrukcjami i tworami wszelakimi. Justin Timberlake zaskakująco dobrze gra, a moze wcale nie zaskakująco ?, dobra jest też Amanda Seyfried, a Cillian Murphy ma rolę szefa bezpieczniaków, postaci z dylematem, niejednoznacznej, najciekawszej w tym całym zamieszaniu.

      dobre tempo, nienamolne efekty, pewna dramaturgia, gdzies tam dołem przemyka się przyczynek do refleksji nad rozwarstwieniem i nierównościami panującymi w świecie, a także nad wartościa życia, oraz tym co jest gorsze : niedostatek czasu czy jego nadmiar ?

      dobra pora, chłodno na dworze ;], skoczyć warto.
      • siostra_bronte Re: "Wyścig z czasem" TVP2, 20:10 27.09.15, 18:25
        Pamiętam Twoją pozytywną recenzję. Spróbuję obejrzeć.
        • grek.grek Re: "Wyścig z czasem" TVP2, 20:10 27.09.15, 18:27
          znakomicie, Siostro :]
          jeśli się zdecydujesz, mam nadzieję na Twoją recenzję :]
          • siostra_bronte Re: "Wyścig z czasem" TVP2, 20:10 28.09.15, 01:13
            Fajny :) Science-fiction na poważnie. To lubię. Ciekawy pomysł i dobre tempo. Znakomite są te sceny, kiedy bohaterowie biegną, bo kończy się im czas.

            Podobały mi się wybrane do zdjęć miejsca: nowoczesne budynki, betonowy kanał ze sceny wypadku samochodu (pamiętam go ze "Zbiega z Alcatraz"), zaniedbane dzielnice. Wygląda to bardzo futurystycznie. Do tego stare samochody jak z "Bullita". Andrew Niccol robi naprawdę dobre sci-fi. Kiedyś widziałam jego znakomity "Gattaca. Szok przyszłości".
            • grek.grek Re: "Wyścig z czasem" TVP2, 20:10 28.09.15, 11:39
              dzięki, Siostro :]

              yes, dobre połączenie tonu serio z konwencją taką bardziej-młodzieżową-akcyjną.

              celne uwagi.
              piętnowanie nierówności, przekaz lewicowy, w formie i treści nieprzekraczające bariery łatwego zrozumienia przez każdego, a jednak godne uwagi :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Powiązane tematy
  • Najciekawsze
  • Aktywne