Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 6 (vol. 68)

    • grek.grek wspomnienie : Roman Wilhelmi 08.06.16, 12:41
      niezapomniany :]

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/roman-wilhelmi-na-zawsze-dyzma/99m7ht
    • grek.grek "25 naj [..] filmów" :] 08.06.16, 12:43
      bardzo nietypowe zestawienie :

      themidnightcafe.org/2007/04/01/premiers-25-most-dangerous-movies/
    • grek.grek "X-men : Apocalypse" [w kinach] 08.06.16, 16:44
      oferta dzisiaj mocno taka-sobie, nie sądzicie ? :]

      Maniu, zdązyłaś już obejrzeć najnowszego [chyba ?] Marvela ? :
      kulturaliberalna.pl/2016/06/07/dobro-vs-dobro-recenzja-x-men-apocalypse/
      • maniaczytania Re: "X-men : Apocalypse" [w kinach] 08.06.16, 22:51
        no brawo :) To jest właśnie ten drugi film :))))))))))))))))
        • grek.grek Re: "X-men : Apocalypse" [w kinach] 09.06.16, 12:57
          o proszę ! :]

          ależ niespodzianka.
          zgubione rzeczy zwykle odnajduje się przypadkiem, a teraz można także sądzić, że i ukryte tytuły filmów przypadkiem odgadnąć można :]]
    • grek.grek pana Piotra zmiana kodu, siódemka z przodu :] 08.06.16, 16:48
      pan Piotr wkroczył w wiek dojrzały :]
      ten ostatni przegląd jego ról w TVP kultura dał świetny pogląd na to, jakim znakomitym jest aktorem, zawsze był; zapewne dla większości pozostanie Panem Kleksem i paroma innymi postaciami np. z serialu, ale rozpiętośc jego możliwości wydaje się nieograniczona.

      mimo to, nie wiem czy podzielacie moje zdanie ?, niepojęte jest, że nikt nie próbuje dzisiaj nakręcić jakiegoś ambitnego dramatu i napisać w nim główną rolę specjalnie dla Fronczewskiego. Mógłby zagrać "na Oscara" :

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/akademia-pana-piotra-fronczewskiego/c67kjx
      • siostra_bronte Re: pana Piotra zmiana kodu, siódemka z przodu :] 10.06.16, 19:16
        Podpisuję się. Wspaniały aktor, od dawna zupełnie niewykorzystany przez kino.
    • grek.grek 0:30 Stopklatka "Zwycięzca" 08.06.16, 16:56
      a jednak coś jest w tym dzisiejszym grafiku :]
      szkoda, że tak późno.

      rzecz opisuje romans, a potem zdaje się małżeństwo ?, Idy Dalser z rozpoczynającym swoje politykowanie Benittem Mussolinim. Pani Dalser nie wyszła na tym najlepiej, niepogodzona z porzuceniem jej przez politykiera skończyła w domu wariatów, jako osoba zagrażajaca jego planom i ambicjom. Akcja dzieje się w początkach XX wieku zatem, głównie w Mediolanie, można się spodziewać urodziwych lokalizacji.

      pamiętam niezłe recenzje dla tego filmu, gdy wchodził do kin.
      rezyserem jest uznany Marco Bellocchio, role główne : Giovanna Mezzogiorno i Filippo Timi.

      kiepska pora, niestety.
      może powtórzą niebawem w jakichś lepszych okolicznościach godzilli :]
    • grek.grek Euro 2016 od jutra 09.06.16, 13:15
      już za chwileczkę, już za momencik... :]
      jutro o 20:45 inauguracja, Francja zagra z Rumunią.

      Polsaty i TVP trąbią o "wielkiej piłce", aż uszy bolą, hehe.
      moim zdaniem, to raczej wielka... ale SZKODA, że pokażą tylko kilkanaście meczów.
      Jak w ogóle poczuć klimat mistrzostw pokazywanych w tak okrojonej formule ?

      niesamowite, że w tzw. słusznie minionym ustroju MŚ czy ME leciały w pełnej wersji, wszystkie mecze, a kanały były tylko dwa. I jakoś się udawało to zmieścić. TVP w ostatnich latach wyraźnie nie zalezało na kibicu. Oddali prawa do transmisji Polsatowi, a ten - jak przystało na stację komercyjną - zakodował, żeby zarobić. Jak z CZD - Platforma krzyczy, że PIS winny, ale od 2007 roku zadłużenie CZD rosło rokrocznie o 50-150 %. I żaden minister z PO nie zainteresował się sytuację. Obłuda tej partii i jej klęczonów jest po prostu piramidalna. Jakby człowiek miał granat pod ręką... ;]

      Czesi w ofercie mają wszystkie mecze. Aż wstyd, że znacznie mniej zasobna [niż polska] publiczna telewizja wykupiła te mistrzostwa i nie robi z tego żadnej sensacji ani nie napawa się dumą, że "wielką piłkę" pokaże.

      wiecie, co wczoraj pokazali live ? Treningową wewnętrzną gierkę swojej reprezentacji :] sparing we własnym gronie. live. Kuriozum. ale to też pokazuje, jak im zależy na widzu.

      poza tym, ja tam dzieckiem nie jestem, obejrzę parę meczów i starczy, ale jakby miał te 12 lat, to chyba bym się zapłakał, że na ME, na których grają Cristiano Ronaldo, Zlatan Ibrahimovic, Andres Iniesta i paru innych niesamowitych piłkarzy - TVP, która ząda od moich rodziców abonamentu, pokaże mi w fazie grupowej ledwie te 3 mecze Polaków i jeszcze każe się cieszyć, ze aż tyle.

      Portugalia czy Szwecja nie są faworytami, mogą do 1/8 finału nie awansować. I taki 12-latek nie zobaczy ich wcale na tych ME, a nie każdego stać na polsatowski dekoder. Strasznie się to skomercjalizowało, nie mogę patrzeć na tych cwaniaków, którzy ze sportu na pewnym poziomie zrobili sobie dojną krowę, odcinając jednocześnie całą masę widzów od możliwości skorzystania z tej rozrywki. Choćby sam fakt płacenia podatków w tym kraju, powinien obligować władzę, by nie dopuszczała do sytuacji, w której nie ma ustawy zabraniającej oligarchom medialnym wykupowania praw do takich imprez sportowych. Ktoś za to wziął pod stołem, zapewne nigdy nie dowiemy się kto, ale...

      ...jak w tym dowcipie - Niedźwiedź, lis i sroka grają w karty i nagle niedźwiedź rzuca "Ja nie powiem głośno, kto przy tym stole oszukuje, ale jak p...nę w ten rudy łeb... !"

      pozdrowienia do Brukseli, chociaż chciałoby się raczej : do więzienia.

      radykalizm ze mnie wyszedł, wybaczcie, ale odezwała się empatia wobec dzieciaków, takich jakim ja sam kiedyś byłem :]


      • siostra_bronte Re: Euro 2016 od jutra 09.06.16, 19:27
        Napiszę krótko. To, że publiczna nie pokaże wszystkich meczów to jest SKANDAL!!!!!!!!!!!!! Przyznam, że jak dotąd oglądałam, w miarę możliwości, wszystkie mecze ME i MŚ. Więc jestem wk....!!

        Pytam się, za co płacimy abonament????

        • maniaczytania Re: Euro 2016 od jutra 09.06.16, 21:03
          Siostro - to pytanie do poprzednich władz TVP. Transmisje kupuje się w pakietach na lata.
          Na szczęście obecne władze nie popełniły tego błędu i wykupiły pakiet na następne mistrzostwa. Z tymi niestety nie dało się już nic zrobić ...
        • grek.grek Re: Euro 2016 od jutra 10.06.16, 13:53
          państwo posłowie w tzw Sejmie "nie zauważyli", że nie ma zapisów ustawowych wedle których TVP powinna mieć przywilej zakupu i pokazywania takich rzeczy jak IO, ME i MŚ w piłce nożnej. Ocknęli się, jak Polsat kupił siatkówkę, w ktorej - znów zaskoczenie :] - Polska zaczeła odnosić poważne sukcesy.

          dobre pytanie, Siostro.
          płacimy na krewnych i znajomych królika, niestety tak było, jest i będzie; dlatego żadna partia polityczna nie ma interesu w tym, by ustawowo uniezależnić media publiczne od politykierów. Za dużo stołkow do obsadzenia, kasy do zajumania i owieczek do ostrzyżenia.

          mam porównanie z telewizję czeską i tam np. Wiadomości trwają 10-15 minut, bo nie ma 5-minutowych materiałów z ichniego Sejmu i kulis polityki, którymi robi się partyjną propoaganda i próbuje prać ludziom mózgi. oni w ogole polityką się zajmują wtedy, jak coś ważnego się dzieje. Nie ma tego teatru, który u nas się uprawia w szaleństwie jakimś zupełnym, przykrywając koolejne podwyżki podatków.

          ostatnio oglądałem radosny materiał, w którym autor przekonywał, że Polska będzie teraz niezależna od Rosji gazowo. Będzie brać gaz z Kataru albo Ameryki. I tak czekam, czekam, czekam... kiedy dostanę odpowiedź na dwa pytanie : 1] dlaczego cała Europa u Rosji kupuje i ciągnie North Stream II omijając Polskę ?, 2] ile ten cudowny gaz arabski będzie kosztował każdego z nas osobna, i dlaczego 4 razy drożej niż ten "ruski" ? Nie doczekałem się odpowiedzi na żadne z tych pytań, mimo że pan reporter piał zachwyty przez dobre 8 minut. Oto polska 'polityka".

          i tak sobie pomyślałem, ze chyba NA TO własnei płacimy abonament...
    • grek.grek "Jean Michel Basquiat" dokument via Kultura 09.06.16, 13:38
      świetny dokument made in Ameryka.

      prawdziwy portret człowieka.
      niewiele dat z artystycznego życiorysu, ale za to mnóstwo wypowiedzi ludzi, którzy go znali, mieszkali z nim, przyjaźnili się, a także przeżyli mocno jego śmierć w wieku zaledwie 28 lat.

      Zaczynał od grafitti, którymi zaciekawił otoczenie, a potem przeszedł do malowania na płótnie. Prymitywistyczny styl, mnóstwo symboliki afrykańskiej [miał korzenie haitańskie], swoiste kolaże obrazków, napisów, wklejanych fragmentów gazet i wielu innych elementów. Wygląda to intrygująco, ma swój rytm i barwę. Basquiat szybko zyskiwał uznanie, przez pewien czas współpracował z Andym Warholem, ale ich wspólna wystawa okazała się klęską, którą Jean-Michel mocno przeżył. Wyjechał wtedy do Afryki, szukać swojej tożsamości, potem wrócił i to w znakomitym stylu.

      Nie wysypywał kokainy za kołnierz, była też heroina, opium. Poprawiały jego percepcję artystyczną, ale jednoczesnie wpędzały w paranoję, okresy maniakalno depresyjne, w czasie których naprzemiennie : miał okresy aktywnej twórczości i głębokiego dołowania. W końcu doprowadziło to do śmierci.

      przyjaciele wspominają go jako człowieka niezwykle wsobnego/osobnego, domatora, "łagodnego, ale skłonnego do nagłych wybuchów", o nadzwyczajnym instynkcie twórczym, popadającego w ciągi kompulsywnego tworzenia, malowania obrazu za obrazem, seriami. Wrażliwego, a w momencie gdy heroina zaczeła robić swoje, pętanego przez paranoję : a to, że krytycy sztuki chcą go zniszczyć, a to że FBI go śledzi, a to że jest podglądany [zatykał okna mieszkania czarnymi kartonami].

      NIgdy nie szkolił się na żadnej uczelni, był samoukiem, odwiedzał galerie i podpatrywał mistrzowskie dzieła wybitnych malarzy. Tak kształtował swoją wizję. Malował prymitywistyczne portety "czarnych sportowców', oddając im w ten sposób hołd. miał okładkę w "New York Timesie", miał okres finansowej hossy, kiedy jego byle pocztówki, które chętnie sporządzał, z ceny paru dolarów szybowąły do kilkunastu tysięcy.

      tło stanowią rozmaite fragmenty nagrań, np. jak chodzi po zrujnowanych dzielnicach Nowego Jorku lat 70-tych. w płaszczu do kolan, w spodniach o trzy razy za dużych, z papierosem w ustach. A w tle gra John Coltrane, którego Jean Michel uwielbiał, i malował nawet słuchając nonstop własnie jego muzyki. świetne są te zdjęcia, pokazujące świat, który nie był "piękny" w sposób kanoniczny i stereotypowy, ale był piękny swoją szczerością, a dziś wydaje się tym piękniejszy, bo już miniony. Pokazane są ulice Manhatanu, zwłaszcza Soho, gdzie Jean Michel miał swój rewir artystyczny i gdzie wówczas bohema nowojorska żyła. Historia... dzisiaj Soho jest za drogie. Większość przeniosła się do Brooklynu :] Znak czasu.

      nostalgii nie brakuje ani na zdjęciach, ani w relacjach znajomych Basquiata, jego eks-dziewczyny [która wspomina jak omal nie pobiła się z Madonną, wówczas początkującą piosenkarką, z którą Jean Michel przez pewien czas się spotykał], bliskich przyjaciół-artystów, do dziś regularnie kładących kwiaty na jego grobie.

      w końcówce mamy fragment wywiadu, jean Michel dostaje pytanie "Skąd się bierze i przeciw komu jest skierowany gniew, obecny w twojej sztuce ?'. Basquiat zastanawia się, myśli, myśli, zbiera się... wreszcie rzuca z półuśmiechem "Nie wiem...", i znów zastanawia się... Niezwykły moment. Przyznam uczciwie, ze dawno nie widziałem kogoś, kto mówi, że czegoś "nie wie", i robi to z taką mądrością i po takim zastanowieniu.

      jego eks-dziewczyna wspomina go własnie jako takiego człowieka : mówił wolno, spokojnie, długo się namyślał nad odpowiedziami na nawet banalne pytania.

      wspaniały dokument.
      • siostra_bronte Re: "Jean Michel Basquiat" dokument via Kultura 09.06.16, 19:30
        Dzięki za ciekawą recenzję :)

        Kiedyś widziałam film "Basquiat" Schnabela, nie pamiętam czy go tutaj omawialiśmy.
        • grek.grek Re: "Jean Michel Basquiat" dokument via K 10.06.16, 13:54
          dzięki, Siostro ! :]
          miło mi.

          o, mam nadzieję obejrzeć ten film.

    • grek.grek 16:30 Kultura "Idol" 09.06.16, 15:45
      swego czasu leciał w cyklu filmów Satyajita Raya.
      powtórka trochę późno, ale lepiej tak niż wcale :]

      prosta konstrukcja, ale za to dająca pełne pole do popisu scenarzyście i reżyserowi ; lubiany aktor jedzie pociągiem po odbiór kolejnej nagrody. Spotyka dociekliwą dziennikarkę, i zainteresowany nią jako kobietę, zdejmuje maskę i opowiada jej prawdę o sobie i swoim życiu.

      kiedy podróż dobiega końca, na peronie dworca, aktor wraca do swojej mimikry, a ona decyduje nie opublikować tego, co usłyszała, doceniając szczerość jego opowieści.

      świetne :]
      aż żałuję, ze nie obejrzę ponownie.
      • siostra_bronte Re: 16:30 Kultura "Idol" 09.06.16, 19:31
        Tak jest, świetny film!
        • grek.grek Re: 16:30 Kultura "Idol" 10.06.16, 13:56
          wprowadziłem Was wczoraj w błąd.
          film zaczął się o 16:00.

          żałuję, ale w moim "przewodniku telewizyjnym" widniała godzina "16:30".
          teraz już nie mam pojęcia, czy przewodnik się omylił, czy Kultura zabawiła się w zmianę
          terminu.
    • grek.grek 22:35 TVP2 "Obce ciało" 09.06.16, 15:58
      chyba najbardziej schlastany film 2014 roku, nieprawdaż ? :]
      pamiętacie te recenzje, które zakrawały na znęcanie się ze szczególnym [...] ?
      hehe.

      już z opisu wynika, że pan reżyser popłynął...

      ona i on poznają się podczas spotkania modlitewnego we Włoszech. Fundament ich związku, to wiara w Boga i miłość. nagle wszystko się kiepści, bo ona wraca do Polski i... wstępuje do klasztoru [ale... ale... dlaczego ?]. On jedzie za nią do Polski, żeby "być blisko niej". Dostaje pracę w agencji reklamowej, w korpo, gdzie dowodzi modliszkowata, wyzwolona, swiadoma seksualnie harpia, która robi sobie podśmiechujki z jego głębokiej wiary i próbuje do seksualnie zdeprawować. ALE jednoczesnie zazdrości mu wiary ;]

      brzmi tak rewelacyjnie, że bym chętnie obejrzał, ale nie wiem czy zdołam, z uwagi na nocny seans serialowy. A jak u Was ? Planujecie obejrzeć ? :]

      krytycy dramatycznie zjechali ten film, całą naiwną i antyfeministyczną wizję reżyserską. Fakt, że brzmi na to dość żałośnie, tutaj żarliwa wiara dziecięcych bohaterów, tam zaborczy i cyniczny babochłop, któremu brakuje tylko czapki, pałki i psa, żeby robić za członkinię sonderkomando. może w filmie wygląda to mniej jednoznacznie, ale coś mi się nie wydaje ;]

      wielu się nabijało z kina Zanussiego, a ja lubię te jego starsze filmy - Struktura kryształu", "Iluminacja", "Barwy ochronne" - rewelacja. Bardzo podobał mi się też "Imperatyw" z Robertem Powellem, który gdzieś tam dawno temu oglądałem i zrobił na mnie duże wrażenie.

      Ale po '89 trudno już znaleźć film pana Krzysztofa, który by dorównywał tamtym znakomitościom. A to "Obce ciało" ponoć zwyczajnie go skompromitowało.



      • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 09.06.16, 23:10
        Oglądam właśnie!
        • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 09.06.16, 23:16
          Ojaaacie! Piękny Italiano gasi płomień swoich żądz ... polewając zimną wodą się, swoje przyrodzenie!
      • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 09.06.16, 23:34
        Agata Buzek wygląda tu bardzo źle. Wstrząsająco.
      • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 10.06.16, 00:03
        Kris i Mira uknuły intrygę i piękny Italiano trafił do strasznego rosyjskiego więzienia.
        • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 10.06.16, 00:06
          Wcześniej podła Mira przyczyniła się do śmierci swojej matki. Nie jest to powiedziane wprost, ale to oczywiste. ;)
          • maniaczytania Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 10.06.16, 00:12
            chyba Kris?
        • grek.grek Re: 22:35 TVP2 "Obce ciało" 10.06.16, 14:00
          dzięki, Barbasiu, za barwną relację :]]

          no to pełne komplet nieszczęść : straszna wyzwolona kobieta, uciśnione gołąbki z oazy, wykpiona Wiara, stłamszona żądza, nieludzka korporacja i jeszcze rosyjskie więzienie. o mamma mia ! :]] brakowało tylko pary gejów i wegeterianina na rowerze, w czapce z nutrii ;]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "OStatnie kuszenie Chrystusa" 09.06.16, 16:11
      kolejna powtórka.

      wg mnie, broni się nadal, świetną wizją rezyserską, mistycyzmem, no i znakomitą rolą Willema Dafoe'a.

      mam jednak wrazenie, że przestano z ciekawością podchodzić do tego filmu, kiedy okazało się, ze to, co kiedyś stworzyło wokół niego otoczkę bluźnierstwa, w XXI wieku już nikogo nie porusza.

      mnie się wydaje, ze to uspokojenie nastrojów powinno służyć lepszemu i pełniejszemu odczytaniu klasy "Kuszenia...", sprzyjać przeniesieniu uwagi na wszystkie inne elementy.

      kiedyś chodziło o tę wizję jaką ma Chrystus przed śmiercią. schodzi z krzyża, żeni się z Marią Magdaleną, ma z nią dzieci, spełnia się jako ojciec i mąż. Zostało to tak poprowadzone, że w pierwszym momencie sprawia wrażenie, że zrezygnował z Ofiary i wybrał sobie inne życie.
      dopiero później okazuje się, ze to tylko owo tytułowe "kuszenie", które odbywa się w jego głowie.

      pewnie dla katolików cała te długa sekwencja wyglądała i brzmiała obrazoburczo, ale w istocie - jeśli potraktować głównego bohatera jako człowieka [nawet Ewangelia nie zaprzecza naturze Jezusa], a całe zdarzenie jako fakt historyczny [co do czego nie ma pełnej zgodności wśród historyków], to dlaczego miałby w ostatnim momencie nie pomyśleć : kurde, a jakbym to inaczej zaplanował ?

      dlaczego nie odebrać tego jako naturalnej konsekwencji jego [Jego] człowieczeństwa ? czyżby nie czuł takich pokus ? Jesli nie, to po co miałby ludzką postać przybierać, w co wierzą katolicy ? Jesli przybrał, to z pełnym pakietem ludzkich wad i instynktów. Nie myślał o seksie ? kaman... :]
      Tyle że Biblia o tym nie napisze, bo tam nie o to chodzi. reżyser filmowy jest od tego , by podobny wątek zasygnalizowac, niczego nie odbierając samemu bohaterowi [Bohaterowi].

      była afera, teraz afery nie ma, i mam wrażenie, że wraz z uwiądem dyskusji sam film stracił w ocenach. Kiedyś miał skalę od 1 do 10, dzisiaj dostaje 5. Szkoda, bo nawet jesli wizja Scorsesego straciła walory prowokacji, to zyskała jako ciekawe, ożywcze i odważne spojrzenie na opowieśc, która od wielu lat grzęźnie w skansenie kanoniczności.
    • grek.grek House of Cards sez 2 odc 9 [1] 10.06.16, 11:40
      8 odcinek kończył się w zaskakującym momencie. Na światło dzienne, czyli do mediów, wypływają zdjęcia Claire Underwood, opatrzone tytułem "Czy żona wiceprezydenta dopuściła się małżeńskiej zdrady ?". Wiadomo, że to dalsza częśc podjazdowej wojny binzesmena Raymonda Tuska z wiceprezydentem Underwoodem, który właśnie odzyskał finansowanie dla Demokratów z zasobów chińskiego biznesmena Fenga, załatwiając mu potrzebn e pozwolenie na budowę strategicznego mostu, ale jednocześnie wymagając by Feng odwrócił się do Tuska, co też się stało i interesy miliardera z St Louis [wspólna rafineria, której pomysł właśnie upadł] doznały sporego uszczerbku.

      Zdjęcia pochodzą z pracowni Adama Gallowaya, eks-kochanka Claire, u którego spędziła kilka tygodni w czasie niedawnego kryzysu w małżeństwie. Adam zrobił jej liczne zdjęcia, a to którym opatrzono artykuł - pokazuje ją w czasie snu. No i sugestia - żona wicka zdradzała go z fotografem z Nowego Jorku. Fotografie zdobył aktywnie działający za pieniądze Tuska Remy Danton, lobbysta i najemniej do - jak się okazuje : także - brudnej roboty.

      Od razu zbiera się sztab, który musi coś z tym fantem począć, bo media dostają kociowiku. Najpierw wypada wydać oświadczenie. Tak też się dzieje, Frank i Claire występują razem i podają następującą wersję wydarzeń : te zdjęcia zostały zrobione w ich domu, Frank był przy tym, a Claire po prostu chciała mieć takie zdjęcia, więc poprosiła "pana" Gallowaya, który był tak życzliwy, a w tym czasie akurat był w mieście, bo współpracował z jej fundacją. Brzmi nieźle. Ofk, podlewają to wyjaśnienie sosem "bólu z powodu zachowania mediów, goniących za wyssanymi z palca sensacjami".

      Jednocześnie, już działający jako rzecznik wiceprezydencki, Seth Grayson, wypytuje Claire czy to naprawdę wszystkie "trupy w szafie" w tej sprawie. Ona na to, ze owszem, że nic więcej nie ma.

      Claire zapobiegawczo dzwoni do Gallowaya do NY, i twardo prosząco-nakazującym tonem namawia go, żeby nie wypaplał czegoś o ich minionych romansach, żeby trzymał się wersji, iż miał z nią TYLKO "zawodowe relacje". Galloway jest człowiekiem dyskretnym, nie zna się na mediach, aktualnie związany jest z panią z Kolumbii - Inez. Nie chce mieć kłopotów. Niestety, za chwilę zacznie je mieć... I nie pomoże skrupulatne i zaangażowane zaprzeczanie medialnym spekulacjom. Ten odcinek jest o tym, jak rozgrywki wokół polityki rujnują życie niezaangazowanym w nie bezpośrednio ludziom.

      Drugim takim człowiekiem jest Freddie, właściciel skromnego bistro, w którym stołował się od 20 lat Frank. Dzięki ujawnieniu tej informacji, jego mały bar stał się wydarzeniem kultowym. Ludzie walą drzwiami i oknami, a sam Freddie dostaje ciekawą propozycję biznesową od przedstawiciela większej sieci barów : chodzi o stworzenie sieci lokali wzorowanych na oryginale, serwujących specialite de la mansion, czyli żeberka. Cała umowa opiewac ma na 95 tys dolków. Freddie nie jest taki hop siup, ale okazuje się teraz, że ma powody, by jednak się zgodzić na tę propozycję.

      Ma syna. I ma przeszłość.

      Freddie siedział. Jako młody chłopak był w gangu, zabił dwoje ludzi, emerytów. W wypadku czy w czymś, ale zabił. Przesiedział parę dobrych lat. W tym czasie na świat przyszedł jego syn. Dzisiaj ten syn ma własne dziecko, i kartotekę - również siedział. Freddie chce wejśc w proponowany biznes i wciągnąc do tego syna, który gnieździ się w klitce i nie pracuje nigdzie. Chce mu pomóc. Także z uwagi na wnuka, który zasługuje na lepszy los niż tata i dziadek. Syn trochę się opiera, ale później przychodzi do pracy i wszystko wydaje się wygladać całkiem optymistycznie.

      cdn
      • grek.grek House of Cards sez 2 odc 9 [2] 10.06.16, 12:26
        Jaki jest problem Freddiego i jego syna ? Bingo - są znajomymi Franka Underwooda, więc siłą rzeczy znaleźli się w oku cyklonu, który właśnie szaleje. A to źle wróży.

        Frank i Claire radzą sobie z porywistym wiatrem znacznie lepiej. Frank przecież wie, ze foto Claire jest autentyczne i w jakich warunkach powstało. Żona doskonale się wtedy bawiła z kochankiem. Ale teraz stają naprzeciw siebie i mówią krótko "Niewazne co się wtedy stało. Nie myślimy o tym. Było minęło". On też wie, ze wówczas zasłużył sobie na to, co ona zrobiła i że zrobiła to własnie dlatego. I już. Tacy są nowocześni :] A może... miłość to jest ? Jakiś rodzaj uczucia, który powoduje, że są w stanie uniewazniać takie rzeczy jak romanse pozamałżeńskie, bo to ta miłośc [porozumienie ? wspólnota celów ? współnota charakterów ? poczucie siły jaką daje im tylko bycie razem ?] jest jedynie ważna i cenna ?

        Adam Galloway dzwoni z NY i skarży się, ze ma tu najazd pismaków. Claire twardo namawia go, zeby złożył oświadczenie, bo też się dzieje. Niemniej, Galloway coraz bardziej nerwowy i zrozpaczony się robi.

        Frank, z Dougiem Stamperem i Sethem, rozważa możliwość podania do sądu gazety, która te zdjęcia opublikowała ["Daily"]. Setgh odradza ten wariant, bo zwykle proces daje więcej korzyści mediów, jest dla nich darmową reklamą podnoszacą wyniki sprzedaży. Doug Stamper jest niezadowolony z rosnącej pozycji Setha Graysona. Kiedy Frank na chwilę wychodzi, zapowiada mu, że "nie da się wygryźć". Grayson udaje, ze nie wie o czym mowa. Frank patrzy na nich zza okna i powiada do kamery "Niech rywalizują ze sobą, to sprzyjać będzie ich lojalności i jakości wykonywanej roboty".

        W Nowym Jorku Gallowaya odwiedza Remy Danton. Chce dostać jeszcze jakieś fotografie. [tę która wywołała taką aferę dostał od byłej asystentki Adama]. Galloway chce go wyrzucić, ale Danton ma mocne karty. Oto okazuje się, ze Inez, dziewczyna Gallowaya, jest córką kolumbijskiego dziennikarza, orędownika obrony praw człowieka, który aktualnie stoi pod oskarżeniem o zabójstwo, oczywiście sfabrykowanym, ale... jak Galloway będzie się opierał, to za porządną opłatą z przespastnych kont Raymonda Tuska można jej ojca będzie wsadzić na wiele lat. Galloway nie ma wyjścia.

        Wypływa wiec następne foto Claire - w negliżu pod prysznicem, ale robione przez zamknięte drzwi, więc widać sylwetkę, ale nie widac twarzy. Burza medialna się wzmaga, bo teraz to już naprawdę mocno zalatuje romansem.

        Seth Grayson delikatnie się denerwuje, bo przecież Claire mówiła, że nie ma już żadnych fotosów, które mogłyby wypłynąć. Claire się zaś miota ; "to nie ja !", "a może jednak ja", "tak, to ja, zapomniałam". Grayson dopytuje jeszcze tylko o to, czy ktoś wtedy widział Claire u Gallowaya. Ona zaprzecza. Ale pamiętamy, że spotykali się oboje z towarzystwem Adama, więc może tam by się ktoś znalazł.

        Grayson działa od razu. Znajduje modelkę, ktora sylwetką przypomina Claire, potem każe się jej ostrzyc na krótko. I robi jej zdjęcie., Dokładnie w takiej pozie jak Claire. Potem Seth idzie z tym zdjeciem i modelką do telewizora. I tam pokazuje : proszę, zrobiliśmy foto innej kobiecie i do złudzenia przypomina Claire, więc na tamtej fotografii też może być ktoś inny. Nie pamiętamm, ale możliwe,że modelka mówi nawet, że Adam fotografował ją, a nie Claire i stąd pomyłka.

        Dziennikarka nieśmiało wtrąca, że "mamy tutaj słowo przeciw słowu". A Grayson odparowuje, że "słowo wiceprezydenta ! przeciw słowu... chorego fantasty". W tym momencie już wiemy, co jest grane - chcą z biednego Gallowaya zrobić wariata.

        Niesamowite, ze cały wywiad leci z telewizora w domu Underwoodów. UBierają się oboje, bo gdzieś wychodzą. I Claire słyszy jak z mężczyzny, którego kochała jeszcze dwa dni temu, dla którego chciała przez 2 tygodnie puścić kantem męzusia, robią durnia i czubka. I wiecie co - ani jej powieka nie drgnie. Oni się po prostu ubierają, a tam grillują niewinnego człowieka.

        Raymonda Tuska odwiedza sprytna dziennikarka, irańskiego pochodzenia, Alya. Podpytuje go o związki z Fengiem i wiceprezydentem. Tusk nic jej nie mówi, spławia, a na do widzenia daje cenną wazę rodem z Teheranu. "Stłukła się kiedyś, przez rok pozlepiano ją jakoś, więc niech będzie symbolem tego, jak cięzko złożyć coś, co się raz rozleciało", na co dziennikarka swobodnie rzuca "Może pan straszyć mnie bardziej oględnie". Zwierza się Tuskowi, że wyjechała z Teheranu "keidy zrobiło się niebezpiecznie", a na odchodnem Tusk nachyla się ku niej i cedzi "Oby się pani nie przekonala, że tutaj może być równie niebezpiecznie jak tam".

        A potem dzwoni do Remy'ego Dantona i krótko komenderuje "Walimy z grubej rury".

        No i walą. W gazecie ukazuje się artykuł o kryminalnej przeszłości Freddiego i jego syna. "Oto znajomi wiceprezydenta" - taki jest przekaz. Na ulicy czarnej dzielnicy fotoreporterzy cykają zdjęcia obu panom. Freddie zachowuje spokój, ale syn wariuje. Wyciąga broń zza pazuchy i grozi im. A że jest na warunkowym zwolnieniu... Tak czy owa, ktoś ten moment kiedy macha pistolem uwieńcza i znów idzie to na konto Underwooda. Niebawem syn Freddiego zostaje aresztowany.

        Frank incognito odwiedza Freddiego w jego skromnym mieszkanku. Próbuje być delikatny, ale musi być twardy : zapowiada, że wobec poowstałych okoliczności nie będzie już odwiedzał bistro Freddiego. I każe mu milczeć i nie paplać, że był u Franka i gotował na prywatnej kolacji Underwoodów z parą prezydencką.

        Freddie powiada, ze sprzedaje bistro. Kaucja za syna wynosi 75 tysiaków. A propozycja biznesowa została wycofana. Nie będzie sieci barów. Dostał tylko 50 tys za prawa do nazwy czy czegoś tam. 25 tys dostanie za budę. Akurat będzie na tę kaucje. Co dalej ? Freddie chce tylko zadbać o syna, o którego nie zadbał, kiedy go spłodził. Akurat siedział, a potem różnie bywało.

        Frank chce mu pomóc, dać pożyczkę, ale Freddie odmawia zaciągania zobowiązań. Kiedy Frank wychodzi, przy drzwiach zachęca Freddiego, żeby dał znać, jesli potrzebować będzie jakiejś pomocy. Na to Freddie "Nie udawaj zainteresowania, Frank, nie jesteśmy kumplami. BYłeś dobrym klientem, to wszystko". Dobre. Ale Freddie staje się ofiarą całej szarpaniny grubych ryb o pieniądze i wpływy.

        Druga ofiara to Galloway. Zostaje ściągnięty przez Secret Service z NY do domu Underwoodów. Claire, w pozie twardej baby, z Frankiem stojącym za nią i przyglądającym się bez cienia współczucia facetowi, który przyprawił mu rogi, każe mu zacząc współdziałać. Galloway mówi o Inez, jej ojcu i właściwie wyjaśnia dlaczego dał się złamać. Jest rozżalony, pozwala sobie na złośliwość wobec Franka, a ten odpala mu w twarz "Wasz romans, twój i Claire, to było nic, zero, nul, rzecz kompletnie nieważna, w porówaniu z naszym MAŁZEŃStWEM". A poza Claire zdaje się to tylko potwierdzać. A my wiemy, że dla niej wcale tak to nie wyglądało. Ona naprawdę była zakochana w Adamie, a możę nawet nadal jest, i nigdy nie przestanie być.

        Frank daje mu szansę, Galloway musi zrobić TO CO MU KAŻĄ, a Frank uruchomi kogo trzeba, zeby ojca Inez wyciągnąć z więzienia i doprowadzić do wycofania zarzutów. Prosty deal.

        Kiedy Claire i Galloway zostają sami, Adam powiada "Żałuję, że cię w ogóle spotkałem", na co ona nierażona, zimno : "Teraz cię odwiozą do domu, a rano powiesz, ze zrobiłeś to wszystko dla draki, dla reklamy". Wygląda na to, ze Galloway ma potwierdzić wersję modelki : że to ją sfotografował wtedy, a puścił zdjęcia do mediów z informacją, ze to Claire. Galloway wie, że wyjdzie w ten sposób na wariata, ale - jakie ma wyjście ? "Daję ci szansę - mówi Claire - jesli z niej nie skorzystasz, pogrzebię cię żywcem". Galloway gaśnie w oczach i cicho mówi "Pierwszy raz w życiu nienawidzę człowieka". Mocne.

        Rankiem następnego dnia Galloway, w swoim atelier, nagrywa oświadczenie. Bierze wszystko na siebie. Inez próbuje go powstrzymac "Okłamali cię, wieć teraz ty ich okłam, zarzuty wobec mojego ojca zostaly wycofane", Na co Adam "Zarzuty w każdej chwili mogą powrócić". Nie ma wyjścia.

      • grek.grek Re: House of Cards sez 2 odc 9 [1] 10.06.16, 12:31
        Oswiadczenie Gallowaya, w którym obarcza siebie całą winą za aferę ze zdjęciami, kończy wątek.

        Remy Danton, w lekkiej panice, wydzwania do mieszkania Gallowaya, ale Inez nie podnosi słuchawki. Wie kto tam jest. Tusk wściekły drze się do Dantona "Mamy tam kogoś w tej Bogocie !?". Tak działają republiki bananowe Wielkiego Brata ? na telefon ? :] Tutaj prywatny biznesmen nie ma większych szans, jeśli w sprawę angażuje się rząd. Pozycja spalona.

        Frank zbiera swoich sztabowców. Kryzys minął. A dla Tuska dopiero się ma zacząć. "Kontratakujemy. Chcę go zmiażdżyć", cedzi przez zęby Frank. A stojąca obok, i patrząca w nieokreslonym kierunku, Claire dodaje "Chcę by cierpiał". Mocna zapowiedź :]

        W ostatniej scenie Freddie ostatni raz zamyka swoje bistro i dowiaduje się, ze zostanie ono wyburzone. "Koszty zatargów między silnymi, ponoszą zawsze słabi", mówił Wokulski w "Lalce". Nic dodać, nic ująć.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Marat/Sade" 10.06.16, 15:54
      rocznik 1967.

      markiz De Sade jest zamknięty w zakładzie dla wariatów.
      wpada na koncept by wystawić sztukę teatralną o śmierci J-P Marata, jednego z twórców rewolucji francuskiej. aktorami mają być jego towarzysze niedoli. dostaje zgodę kierownictwa i przystępuje do działania. Przygotowania, a potem samo wystawienie spektaklu wpływają bardzo na uczestniczących w nich ludzi [zapewne to ma być treścią główną].

      tyle opis :]
      za reklamę robi reżyser, czyli Peter Brook.

      Siostro, widziałaś już, ale... może dzisaj jeszcze jedno podejście wykonasz ? :]

      Czcigodni, skaczemy ? :]



      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Marat/Sade" 10.06.16, 18:44
        Nie widziałam! :)

        No przecież dzisiaj Euro!!!!!!!
        • grek.grek "Marat/Sade" parę słów 11.06.16, 14:06
          przepraszam, Siostro, rzeczywiscie.
          znów zaufałem pamięci własnej, co gubi mnie tak regularnie, że powinno mi dac wreszcie do myślenia :]

          obejrzałaś wczoraj ?

          Ja się skusiłem, odpuszczając otwarcie Euro.
          Na początku sądziłem, że to będzie bardziej... awangardowe, ale szybko okazało się, że to po prostu film, w którym grany jest teatr.

          Scenografia wygląda jak przystało na zakład psychiatryczny : sala ograniczona kratami, niczym wybieg w zoo,w środku parę sprzetów i kilkanaście drewnianych palet przykrywających zagłębienia w podłodze, w których chowają się, albo z których się wychylają aktorzy. Marat i Sade prowadzą spór na temat rewolucji, Charlotte Corday trzykrotnie odwiedza Marata, aby w końcu zabić go podczas jego kąpieli w wannie, chór wymalowanych trzpiotów, niczym chór grecki, komentuje akcję za pomoca [nierzadko skocznych] piosenek.

          Tekst jest świetny. Znakomity. A do tego rózne symboliczne inscenizacje. Np. egzekucja króla na gilotynie : króla wyobraża patyk na którego szczycie jest główka kapusty z nosem z marchwii, a całość przykrywają jakieś fatałaszki. Zapada cisza, a odgłos gilotyny imituje uderzenie drewnianego kija o paletę. "Król" ląduje w kanale w podłodze. Farba odgrywająca krew zostaje przelana z naczynia do naczynia. Ma kolor niebieski. Przy poprzednich 'egzekucjach" była zwykła, czerwona.

          Monolog o indoktrynacji katolickiej, która służy utrzymywaniu ludu w strachu i ciemnocie, aby chronić patologię władzy. Monolog o obojętności, ale i niemej sprawczości natury, możliwe że na gruncie filozofii Spinozy mający opisywać także milczenie natury-Boga, co nakazuje człowiekowi koniecznośc działania i ustanawiania znaczeń. Zwariowany ksiadz w kaftanie bezpieczeństwa wyśpiewujący modlitwę do szatana, parodiując "Ojcze nasz". Wkracza cenzura w postaci dyrektora przybytku, a potem personel pomocniczny w postaci zakonnic pacyfikuje wodą księdza. Mówia, że to "były opat, niegdyś niezwykle pobożny". Teraz chyba oświeciło go ;]

          "Czyny - cień pragnien, prawda - wynik zmiennych doświadczeń" - Sade nie wierzy w obiektywny charakter czegokolwiek. "Człowiek jest zdolny do wszystkiego i wszystko napawa mnie grozą". I długi monolog o naturze ludzkiej, wyrażającej się w historii ludzkości znaczonej milionami trupów. "STąpamy po ziemi wysmarowanej grubą warstwą ludzkiej krwi, po trzęsawisku z ludzkich ciał".

          Sade krytykuje wszystko : anarchię, terror rewolucji, gilotyny, zastępowanie ucisku monarchii uciskiem komitetów ludowych, a w gruncie rzeczy kolejnej grupy uprzywilejowanych. A na dole lud. Ciemny i znów wykorzystywany. Marat jest zaś blady i spokojny. Z przywódcy rewolucji zszedł do roli agnostyka, sceptyka, na rozdrożu ideałów rozsypujących się w zderzeniu z grozą rzeczywistości. Biedacy śpiewają pieśń o rewolucji, która ich wystrchnęła na dudka, nie poprawiła ich życia, nic im nie dała. "Trzymajcie się możnych, co dla nich dobre, dobre i dla was", brzmi szydercza puenta. Aktorzy co i rusz doznają ataków histerii, jakby zbyt mocno angazując się w role. Albo... te role przejmują ich zbyt mocno. MOże tylko ktoś "chory" może być dośc wrażliwy, by zrozumieć o co naprawdę chodzi i docenić ciężar słów i znaczeń ?

          "Tłuste małpy, oblepione pieniędzmi, nas puściły z torbami", to kolejna piosenka. Rewolucja zawsze wygląda tak samo, zjada swoje dzieci, a potem swój ogon, strąca jednych by zastąpić innymi, którzy plując na ideały robią dokładnie to, co ci którzych obalalli. Rewolucja pokazuje człowieka, gatunek ludzi, jako ignorancki i bezdennie głupi i pozbawiony przyszłości.

          Ksiądz krzyczy "gardzą wami, biedacy, waszym brakiem edukacji i waszym smrodem ! Powstańcie, przegońcie ich, na miłośc boską - nauczcie się wreszcie podnosić z dumą głowy !". MOże on jeden jeszcze w coś wierzy, choć chyba coraz mniej, stąd ta rozpacz. Lud jednak na moment podchwytuje, żąda "rozprawienia się ze spekulantami, końca wojen, osądzenia ich sprawców, wyrzucenia na smietnik klerykalizacji". "KOniec z wojnami, zołnierze to ludzie którzy marzą tylko o tym, by wrócić do domu i chodzić na dwóch nogach, a nie kicać o kuli.

          "To jawna pochwała pacyfizmu !", oburza się cenzor :]

          Sade uprawia swoje sado-maso. Okłada się po plecach, a właściwie jest okładany przez Charlottę, która smaga go swoimi długimi włosami. A on w tym czasie dokonuje ekspiacji : tak, chciał rewolucji, tak - marzył o orgii trupów, ale kiedy naprawdę ją zobaczył - doznał wstrząsu i dotarło do niego, że nie jest w stanie ani na patrzeć, ani tym bardziej w tym uczestniczyć. Rewolucja to idiotyzm, terror, krew. Nic pożytecznego dla świata. I do tego jest taka... "technokratyczna", taka zimna, zaplanowana i precyzyjna w swojej morderczości. Niszczy indywidualizm, wprowadza uniformizm, ludzie podług sztancy, eliminacja kolorów, państwo tłamszczące jednostkę - oto efekt rewolucji. Oto jej dzieci. Lud dołącza się : "Chcemy naszych praw, teraz ! Marat, wstań i prowadź nas !". "Wolnośc, równośc, braterstwo".

          Konsumpcja, to pułapka elit na społeczeństwo. Kupujcie, napychajcie sobie brzuchy, o to im chodzi, żebyście żyli w iluzji, że to jest sens waszego istnienia i porządek społeczny któremu należy hołdowac, że to szczyt waszych marzeń. To tylko was usypia, cementuje kłamstwo, sprzyja ich władzy. Bankierów, polityków, establishmentu. A potem wyślą was na wojnę, w obronie swoich dóbr. Nic się nie zmieniło. Świat od paru tysięcy lat kręci się w miejscu.

          "CIągle wierzysz w równośc ?" pyta Sade Marata. "Nie wolno mieć skrupułów. By budować trzeba najpierw zniszczyć" - brzmi odpowiedź.

          "To ci zdegustowani brakiem sukcesow [wylicza rózne przypadki], frustraci, naiwniacy, oni garną się do rewolucji. A potem odkrywają, ze ona nic nie zmieniła. Nadal nie ma spodziewanych sukcesów, frustracja narasta. Miało być wspaniale, a jest jak było", gorzko mówi Sade. Lud apeluje o zaangazowanie się Marata, ale on epatuje już tylko spokojna, zamyśloną bezsilnością i zwątpieniem




        • grek.grek "Marat/Sade" jeszcze parę :] 11.06.16, 14:36
          W jego koszmarnym śnie wszystko widać za mgłą, niewyraźne postaci wirują po celi zakładu, para z łaźni zasnuwa obraz, zasypują go białymi prześcieradłami. "Biada odmieńcom poszerzającym granice wyobraźni, obalającym bariery, wyśmieją i zniszczą ich strażnicy moralności", zza kadru słychać Sade'a. Już przytomny Marat monologuje o kulcie rozumu, który przytłacza intuicję i metafizykę, zrównujący duszę z umysłem i każącym jej "myśleć". Lud już cicho "Chcemy rewolucji ! Teraz !". Marat krytykuje przywódców : "Gardzicie ludem, ale na jego plecach robicie sobie raj, pod pozorem wywracania porządku i ustanowienia lepszego - tworzycie jeszcze gorszy". I postuluje by prawo było najwyższym nakazem. Sade zarzuca mu obłudę :" Wszak to ty twierdziłeś, że prawo w rękach władzy, to narzędzie ucisku ludu". Marat stropiony przyznaje cichym głosem, ze "Zapętliło się... wszystko... Czuję fałsz, tego co było prawdą, logiczne argumenty są teraz zupełnie bezpodstawnymi rojeniami".

          Charlotte [gra ją piękna i świetna brytyjska aktorka Glenda Jackson] śpi na drewnianej palecie, lud budzi ją pieśnią. Pora iśc na trzecie spotkanie z Maratem i zabić go. Wręczony zostaje jej nóz, z ozdobnego futerału. Chowa go w dekolcie, i porównuje siebie do Judyty [z mitu o Judycie i Holofernesie, w którym Judyta jest figurą mścicielki, która rozkochuje w sobie wodza przeciwnej armii, aby zabić go podstępnie]. Dostaje ataku histerii, podtrzymują ją zakonnice. Charlotte jest wstrząsnięta obrazami rewolucji "Na ulicy straganiarze sprzedają zabawki-gilotynki. Matki kupują je dziecioom, a one są nimi bawią. Kto tak robi ? Co to za matki, co to za dzieci ? Na ulicach stosy prawdziwych trupów, czy to one tak wpływają na nie ? Kto jest sędzią ?"

          Rozsądny głos [aktor przypięty symbolicznym łańcuchem, odgrywający kogoś z mieszczanstwa] każe jej wrócić do domu, ale ona musi zadanie wykonać. Jest wysłanniczką swoich przyjaciół, spiskowców, którzy zakochali się w rewolucji, ale potem ich rozczarowała. Zabawne, ze ginie Marat, który właśnie przestał w nią wierzyć i nawet jesli jest winny temu do czego ona doprowadziła, to umiera w momencie zupełnie nieadekwatnym.

          Historia już się wydarzyła. Nie można odwrócić biegu zdarzeń. Charlotte zastaje Marata w wannie, znają się, ona mu się podoba, chór usypia jego czujnośc spiewając o jej urodzie i atrakcyjności jej ciała. Sade dodaje swoje fantazje, których mu dostraczyło 13 lat w celi. Charlotte ma czas by zajśc go od tyłu i wnieść sztylet do ciosu... Marat chce znać przyszłośc, więc w pieśni lud mu ją wyświetla na sekundę przed zgonem, momentami rozbrzmiewa w niej Marsylianka. Cios spada, w symboliczny sposób, Marat osuwa się na bok wanny, jak na obrazie Jacquesa Louisa Davida. Cisza. Krew zostaje przelana z naczynia do naczynia. A potem poprawiona białą cieczą. Jakby grzechy zostały odpuszczone zmarłemu.

          "Dusze. Dusze trzeba uwolnić, bo ich więzienie jest stokroć cięższe od więzienie ciała", deklamuje Sade. Oto istota rewolucji, a do niej lepiej nadają się ksiązki niż gilotyny.

          "O co tu chodziło ?", pytanie do Sade'a, a ten odpowiada, ze "cały ten dyskurs nie przyniósł odpowiedzi na żadne z moich pytań. Doszło do zderzenia przeciwnych postaw, poglądów i idei. Znaleźliśmy podobieństwa i róznice [wymienia kilka, np. wspólne zamiłowanie do przemocy jego i Marata, ale realizowane w inny sposób - u Sade'a jako obrazy z wyobraźni służące poszerzaniu granic poznania, a u Marata zupełnie realne partycypowanie w terrorze rewolucyjnym - i to sade siedzi w więzieniu jako człowiek "chory"] , ale nie znaleźliśmy żadnych konkluzji".

          Sade [Patrick Magee] dziękuje aktorom i widowni. Mamy finał, który kręci coraz bardziej chaotyczna kamera, a na scenie dochodzi do kociokwiku, prób gwałtów, bijatyk, szarpaniny, latają talerze i prawe sierpowe, kakofonia dźwięków, śmiejący się cicho Sade, rozwalanie dekoracji, palety idą w drzazgi... Widownia wisi na kratach jak małpy i dopinguje walczących. Rozpoczynająca ten finałowy akt pieśń o "wyzwoleniu" znajduje swój patologiczny desygnat.

          Kurtyna. Koniec :]

          świetne !

          www.youtube.com/watch?v=Sdeg55j8UMxA



    • grek.grek Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:45 10.06.16, 15:58
      no to ruszamy :]
      w takiej czy inne formie, ale - niech się zacznie :]
      może nie wszystkie mecze zostaną pokazane, ale za to na wszystkich kanałach będą ;]

      mecz właściwy ponoć zaczyna się o 21:00

      Francja-Rumunia na początek.
      faworyci [gospodarze] kontra drużyna która zawsze jest niebezpieczna, bo zwykle
      ma dobrych technicznie piłkarzy.

      jak typujecie ?

      [wg mnie - powołując się na tradycję meczów otwarcia - jakiś remis będzie :) ]
      • maniaczytania Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 10.06.16, 23:06
        ech, po jakichś 20 minutach zaczęłam kibicować Rumunii - jestem wielce rozczarowana wynikiem ;)
        • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 14:37
          ale gol na 2-1 dla Francji był piękny, prawda Maniu ? :}
          • siostra_bronte Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 14:46
            To nie Mania, ale zgadzam się, wspaniała bramka!! I Payet tak się wzruszył przy schodzeniu z boiska, to było piękne.
            • maniaczytania Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 15:40
              no piękny, ale i tak mi szkoda Rumunii.
              Zwłaszcza, że przy pierwszej bramce sędzia powinien był odgwizdać faul na bramkarzu.
              • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 16:39
                Maniu, jak to mawia stare porzekadło : gospodarzom nawet ściany pomagają :]
            • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 16:38
              :]]]
              dwoicie mi się w oczach :"]]

              yes, widziałem w powtórkach tę radośc, Siostro - sport ciągle jeszcze wzrusza.

              Siostro, może masz w kablówce niemieckie programy tv publicznej - ZDF, WDR ? Tam wszystkie mecze ponoć lecą. Ewentualnie na Astrze [satelita] można je złapać. na Hot Bird - nie wiem, ale możliwe że także.


              • siostra_bronte Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 23:35
                Hehe.

                Niestety, nie mam w kablówce żadnego niemieckiego kanału! A satelity nie mam. Ech...
                • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 12.06.16, 12:38
                  ajj, szkoda.

                  ale Polsat faktycznie pokazuje mecze grane w południe.
                  jutro o 15:00 bedą grali Czesi z Hiszpanami, na pewno warto będzie rzucić okiem :]


                  • siostra_bronte Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 12.06.16, 13:27
                    Tylko niektórzy o tej porze pracują :(((
                    • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 12.06.16, 16:13
                      niestety, Siostro.

                      ale ponoć z tymi transmisjami Polsatu, na wykupionych kanałach w sieci, to istny dramat. Fatalna jakośc, ciągłe przerywanie, albo w ogóle są nieczynne. ludzie zapłacili po kilkaset złotych i póki co mają figę z makiem.

                      popularnością cieszą się transmisje z ZDF i ARD :] za darmo.
      • barbasia1 Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 10.06.16, 23:41
        Tak. I niech się nic nikomu nie stanie. zakłócać Euro. :)

        Na typowanie już za późno. Francuzi, jako faworyci i gospodarze nie mogli nie wygrać meczu na otwarcie Euro..

        Oglądałam (2. połowę) w TVP1, przełączyłam na moment z ciekawości na Polsat, ale mieli dziwny dźwięk.
        • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 14:38
          słusznie, Barbasiu :]

          2-1 :]
          ale zaskoczyła Rumunia, prawda ?
          to może być turniej niespodzianek, nie sądzisz/nie sądzicie ?

          słyszałem coś o tym :]
          Polsat już na otwarcie zrobił sobie kiepską reklamę.
      • siostra_bronte Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 13:42
        Świetny mecz, zwłaszcza druga połowa. No i pełny Stade de France, co za atmosfera!!
        • grek.grek Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 14:54
          a zatem, oby to zwiastowało wysoki poziom turnieju, prawda ? :]

          po filmie włączałem się na chwilę i akurat trafiłem na rzut karny dla Rumunii.

          jak sądzisz, Siostro, Francja będzie grać lepiej, ma piłkarski potencjał na wygranie tych mistrzostw ?
          [tu i tam wymienia się ich nawet jako głównych faworytów]
          • maniaczytania Re: Euro 2016 czas zacząć, Polsat/TVP1 i 2 - 20:4 11.06.16, 15:43
            to nie Siostra :) , ale tak mecz był emocjonujący, oby takich więcej.
            Co do Francji - jako że właśnie wymienia się ich jako faworytów, spodziewałam się po nich więcej i dlatego zmieniłam po 20 minutach zdanie, komu kibicować ;) Strasznie dużo mieli niewykorzystanych okazji. A Rumuni parli na bramkę przeciwnika ostro. Może być dalej ciekawie i to właśnie lubię - że jest nieprzewidywalnie :)
    • barbasia1 OT 11.06.16, 07:58
      Jadę na roboty polowe, wrócę wieczorem.
      Przyjemnej soboty.
      Do zobaczenia! :)
      Chyba jutro!?
      • grek.grek Re: OT 11.06.16, 14:41
        nie przepracowuj się, Barbasiu, wracaj nam szybko i w dobrej formie :]

        życzę ładnej pogody :]
        • barbasia1 Re: OT 19.06.16, 17:16
          Dziękuję! Dziękuję!
          Z opóźnieniem, ale nie mniej serdecznie!!!

          Napracowałam się, ale wszystko, co było zaplanowane, zostało zrobione.
          Pogoda była doskonała.

          A dziś lato.
          • grek.grek Re: OT 19.06.16, 18:22
            świetnie, Barbasiu, miło to wszystko słyszeć :]

            yes, jak się tak człowiek napracuje, to potem dopiero docenia smak wypoczynku i zasłużonego
            nieróbstwa, nieprawdaż ? ;]

            o, u mnie pada deszcz, chmury wiszą i wieje ponuro. i dośc chłodno jest, 17 stopni w tym momencie. Lato ma dopiero przyjść :]
    • grek.grek "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art 11.06.16, 12:18
      w świetnym stylu zrobione kino, koncentrujące się głównie na relacjach interpersonalnych między bohaterami.

      Diagilew [Alan Bates w tej roli] prezentuje się doskonale już w jednej z pierwszych scen. Znakomicie ubrany, z jasnym pasemkiem włosów nad skronią, przybywa do hotelu. Boy prowadzi do jego pokoju, Diagilew przygląda mu się i powiada "Masz ładne pośladki. Byłby z ciebie niezły tancerz. Ile masz lat ?", boy odpowiada "12, proszę pana", na co Diagilew "A to nie, za stary jesteś". Pewny siebie, śmiały, doświadczony.

      Niżyński [chłopięcy George de la Pena] jest absolutnie pod jego wpływem. Wspaniale tańczy, kiedy wzbija się w powietrze pozostaje w wyskoku bardzo długo, szybuje jak... szybowiec, publicznośc jest zachwycona. Ma też ambicje choreograficzne. Ale w każdym aspekcie jego życia - rządzi Diagilew.

      Są kochankami, ale zdecydowanie jest to relacja oparta na dominacji tego bardziej doświadczonego. Głównie z tego powodu, że 19-letni Niżyński najwyraźniej nie zdaje sobie sprawozdania z tego, że z powodu swojej młodości i urody mógłby mieć na Diagilewa większy wpływ niż mu się wydaje.

      Diagilew go obsadza w swoim Russian Ballet. Diagilew tak konstruuje trasę tournee [Madryt, Ateny, Barcelona, Paryż, Wiedeń...], żeby spektakle z NIżyńskim zawsze były pierwszymi. Drugie i kolejne ściągają zazwyczaaj mniejszą widownię. Diagliew nie waha się spostponować znakomitego choreografa Fokina, żeby zrobić miejsce dla Niżyńskiego pragnącego realizowac się także w tym aspekcie baletowej sztuki. Fokin [Jeremy Irons] jest najpierw zdumiony, potem rozczarowany i urażony, aż wreszcie wściekły i upokorzony rzuca w twarz Niżyńskiemu "Ty cholerny pedale !".

      Odkrywczyni talentu Niżyńskiego i jego przyjaciółka przyjeżdza w odwiedziny i Niżyński naiwnie się jej żali, że został brzydko nazwany z powodu swojego związku z Diagilewem, pyta czy z nim jest wszystko w porządku, czy ten związek to nic złego ?, na co ona odpowiada "Liczy się tylko wasza miłośc. Reszta nie ma znaczenia".

      A na drugim planie mamy od początku młodą dziewczynę z Węgier, Romolę de Pulszky, która często bywa na spektaklach z udziałem Nżyńskiego i jest nim zachwycona, skrycie w nim zakochana. Sama stara się o przyjęcie do akademii baletowej, co się jej w końcu udaje, i podbija z miejsca serce starego maestro Cecchettiego, surowego, ale i pełnego uroku starszego pana, który prowadza się z wciąz z mamą, pardon - "mamusią".

      Bardzo dobre są krótkie przebitki za kulisy, gdzie ciągle trwają naprawde mordercze treningi. Jak brutalny jest to biznes, doświadcza nawet sam Niżyński.

      Ma to miejsce, kiedy pracuje ze Strawińskim, może nad "Świętem wiosny" ? Ale tego nie jestem pewien. W każdym razie Strawiński gra na fortepianie i tresuje Niżyńskiego, któremu każe trafiać dynamiką, techniką i timingiem poszczególnych ruchów dokładnie w wykrzykiwane cyfry. NIżyński, wybitny przecież tancerz, nie jest w stanie sobie z tym poradzić, a Strawiński jest wręcz okrutny wobec niego.

      Sam Wacław rewanżuje się swojeemu zespołowi podczas przygotowań do swojego debiutu jako choreograf. Z wścieklością znęca się nad baleriną, która w końcu wybiega z sali i ucieka. Widzi tę scenę Diagilew, który wpada do sali i przy całym zespole policzkuje Niżyńskiego i niczym ojciec krnąbrnemu synowi każe "iść i ją przeprosić".

      Pierwsza scena pokazuje Niżyńskiego w kaftanie bezpieczeństwa siedząacego, i uporczywie wpatrującego się w nieokreslony punkt, w celi zakładu dla wariatów. I droga do tego momentu jego życia jest tutaj dokładnie zarysowana. TO są chwile krótkiej, ale za to ekstremalnej, utraty kontroli nad sobą. Młody delikatny chłopak zamienia się w furię. Doznaje jakiejś apopleksji. Czy to wobec tej baleriny, czy to stojąc za sceną podczas spektaklu ze swoją choreografią. Jego twarz nabrzmiewa, a oczy ciskają pioruny. Wydaje się, ze zaraz wybuchnie.

      Są też momenty sceniczne, kiedy przestaje nad sobą panować, ale to jest akurat niezwykłe. Podczas "Popołudnia Fauna" Niżyński nagle zaczyna symulować na scenie seks z sukienką. Widownia mruczy ze zdumienia. Kiedy spada kurtyna, podbiegają do niego rezyserowie i ludzie z dyrekcji teatru i krzyczą "Co w ciebie wstapiło ? Coś ty zrobił ?", a wyczerpany emocjonalnie Niżyński szepcze "To nie ja... to Faun". Wspaniała scena. Sztuka, prawdziwa sztuka. Całkowiite stopienie się z postacią. Ale dla otoczenia jest sygnał, że coś z chłopakiem nie jest tak. Dla krytyków również. Recenzje są bezlitosne.

      cdn
      • grek.grek "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 11.06.16, 13:02
        podobnie źle przyjęte zostaje przedstawienie z jego choreografią. Muzyka Strawińskiego jest kocia, jakaś kakofonia dźwięków, a tancerze wykonują jakieś robotyczne ruchy. Widownia paryskiego teatru buczy, wyje, a później zaczyna obrzucać orkiestrę papierami i kubkami. Interweniuje sam Diagilew, prosząc o to by pozwolono muzykom i tancerzom pracować. Na próżno. Opinie z prasie są fatalne.

        Diagilew i Niżyński wyjeżdzają na wakacje. Zaczyna dochodzić między nimi do scysji. Diagilew na plaży ostentacyjnie przygląda się młodych roznegliżowanym chłopcom, wylegując się na leżaku. "Mógłbym ich uwieśc, gdyby mi się tylko chciało", powiada. Niżyński jest urażony i złośliwie komentuje fakt, że Diagilew jest "gruby i stary".

        Wieczorem Niżyński poznaje młodzieńca i przyprowadza go ich pokoju. Sam siada w fotelu i podśmiewa się patrząc jak tamten nie wie, co ze sobą zrobić, a Diagilew stanowczo go wyprasza. Wacław próbuje więc dowieśc, ze on potrafi uwodzić, Diagilew już tylko może korzystać z tego, co on mu narai. Diagilewa to konfunduje wyraźnie.

        "Gdybym został w Polsce - powiada Niżyński - byłbym wieśniakiem pasącym krowy", na co Diagilew : "Nie, mój drogi, byłbyś wieśniakiem, który zarabia pod latarnią".

        NIżyński pyta go o kobiety. "Spałeś kiedyś z którąś ?", Diagilew uśmiecha się i odpowiada "Trzy i pół raza", - "Jak to - trzy i PÓŁ ?", na co on "Za czwartym razem, w najlepszym momencie stwierdziłem, ze to idiotyzm i uciekłem". Obaj się śmieją wesoło.

        W Europie Russian Ballet nie jest teraz dobrze widziany, a dodatkowo teatr w Petersburgu ulega pożarowi, więc sezon zimowy jest zagrożony. Pada propozycja wyjazdu na sezon zimowy do Ameryki Południowej. NIżyński przyjmuje ją, jedzie jednak bez Diagilewa, za to ze swoim przyjacielem baronem De Gunzburgiem [Alan Badel] , delikatnym starszym mężczyzną, który powiada, że "Mam w sobie tyle artyzmu i zmysłowości, ale... niestety, przy wszystkim jestem bardzo brzydki i dlatego niczego nie umiem wyrazić, i zostały mi tylko pieniądze, ktorych zawsze miałem za dużo". Ciekawa postać.

        Diagilew niespodziewanie wyraża opinię, ze Niżyński nie nadaje się do roli w balecie wg Straussa, który ma być głównym składnikiem repertuaru - "za stary jest". NIżyński jest zawiedziony i rozgoryczony, ale tournee ma się odbyć mimo wszystko. Ma jeszcze innych przyjaciół, jak baron, którzy dbają o niego i jego karierę.

        W trasie NIżyński, pozbawiony kurateli Diagilewa, zaczyna się emancypować. Dociera do niego nagle, że : " [Diagilew] mnie stamsił, mogłem osiagnąć znacznie więcej bez niego !".

        Na statku Diagilew poznaje Romolę de Pulszky [piękna, swieża, dziewczęca Leslie Brown]. Szybko zawiązuje się między nimi chemia. Rozmowy, wspólne spacery, dużo spędzanego wspólnie czasu. NIżyński ciągle wspomina Diagilewa, ale zwykle w negatywnym kontekście.

        Miotany uczuciami, których nie kontroluje, Niżyński uwalnia je demolując kajutę. Doszczętnie. Cóż za scena... Furia ! Potem bełkocze, że "to jego brat rozwalił wszystko". Jaki "brat" ? Schizofrenia ?

        Romola pociesza go, całuje i przytula, jak dziecko. Zapowiada mu, że "zawsze będzie przy nim, żeby go chronić". I rzeczywiście, ona jest w nim naprawdę zakochana. Jednocześnie, nie chce mu stawac na drodze, jesli Wacław nadal będzie zawodowo współpracował z Diagilewem. Problem polega na tym, czy Diagilew zechce wspierać kochanka, który go zdradził ?

        A odpowiedź na to pytanie brzmi : NIE. Diagilew dostaje list z informacją, ze Wacław ożenił się z Romolą. Jest to wstrząs dla niego. "Ty głupi chłopcze, ty głupcze", mamrocze Diagilew.

        W trasie NIżyński sensacyjnie oznajmia, że może i faktycznier jest za młody na rolę Josefa [nie mam pojęcia o jaki utwór może chodzić, ale w sztuce ponoć bohater ma 15 lat]. Nie chce słuchad doradców, ani barona, ani wspaniałej baleriny Tamary Karsawiny.

        Diagilew szybko zmienia plany. Z dnia na dzień wyrzuca Niżyńskiego ze swojego Baletu. Przeprasza się z Fokinem. I powiada z niezmąconym spokojem "W moim balecie tylko ja jestem niezastąpiony".

        Kiedy Niżyński dowiaduje się, listownie, że Diagilew wie o jego małżeństwie - chce natychmast wracać. Pakuje się błyskawicznie. Romola chce go zatrzymać. Walczą ze sobą fizycznie. Wreszcie on ją policzkuje, ona płacze, aż wreszcie padają sobie w objęcia : ona zapłakana i rozmazana, a on cały roztrzęsiony. Przyrzekają sobie wzajemne oddanie.

        W tym czasie Niżyński zaczytuje się w Biblii, zwłaszcza w wersecie o "potępieniu dla bogaczy i zbawieniu dla biedaków".

        NIżyński ma nadzieję spotkać Diagilewa w porcie, po powrocie. Wybiega cały radosny na spotkanie, ale miny barona i Tamary mówią wszystko - Diagilew nie przyszedł. To koniec. Wacław jest zdruzgotany. Od tej pory całe dni spędza siedząc na krześle i wpatrując się w szybę, o którą rozbijają się krople deszczu.

        Diagilew ma nowego ulubieńca - Leona z Moskwy. Urodziwego młodzieńca, z taką miną że można sądzić, że i tutaj w grę wchodzi relacja łózkowa.

        W akcie desperacji Diagilewa odwiedza Romola. Prosi go żeby nie odrzucał Wacława. Łamiącym się głosem zapewnia Diagilewa, że gotowa jest odsunąc się w cień, zniknąć z życia Niżyńskiego, jesli tylko Diagilew przywróci go do zespołu. "On zawsze potrzebował tylko pana. Mnie nie ptrzebował nigdy. Nigdy mnie nie kochał. Wykorzystałam moment kryzysu między wami. To ja jestem winna. Nie on".

        Ale odpowiedź nie pozostawia jej złudzeń. Diagilew grzeczenie i bez awantur tłumaczy jej "To nie pani wina. Ani moja. Ani jego. To czas sprawił. Miłośc minęła. Nic już jej nie przywróci". I powiada, że ma nowego baletmistrza, młodszego, NIżyński naprawdę nie jest mu potrzebny. I dodaje, ze robi to także dla dobra zespołu. "Zespół jest ważniejszy niż on, ja czy ktokolwiek".

        Kiedy Romola wychodzi, Diagilew zatrzymuje ją na moment i zmienionym, troskliwym głosem pyta czy IM czegoś nie trzeba. Ona odpowiada, ze "zajmie się nim. Nie trzeba pomagać".

        No i ostatnia scena jest tą pierwszą - Niżyński w celi zakładu zamkniętego, zapięty w kaftan bezpieczeństwa, wpatrujący się w przestrzeń, półmrok, zakratowane okno. Z offu lecą fragmenty zapisów z jego dziennika. Dziwaczne i chorobliwe urywane zdania. I adnotacja, że mistrz tańca kolejne 33 lata spędził na leczeniu w takich własnie placówkach. Film sugeruje więc, że - prócz genetycznych skłonności - do choroby przywiodły go zagmatwane relacje miłosne z człowiekeim, który pomógł mu, a potem odrzucił, choć wersja Diagilewa w filmie jest inna : ten związek po prostu się skończył, bez niczyjej winy.

        świetne kino pod każdym względem. Zwłaszczaa ten rys pieczołowitości w rysowaniu postaci, klimatu i okoliczności epoki charakteryzujący filmy z lat 70- i 80-tych robi wrażenie. No i aktorzy są znakomicie dobrani i idealnie wpasowują się w bohaterów.

        www.youtube.com/watch?v=pcD28ksz4pc

        • siostra_bronte Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 11.06.16, 13:41
          Dzięki Greku za świetną recenzję :) I brawo dla czeskiej tv to prawdziwy rarytas.

          Brzmi i wygląda znakomicie! Do pokazania tak fascynujących biografii potrzebna jest właśnie taka emocjonalność. Kiedy oglądałam trailer przypomniały mi się oryginalne biografie Kena Russella.

          I znowu powraca kwestia jaką cenę trzeba zapłacić za wielką sztukę...

          Pamiętam, że te niezwykłe pamiętniki Niżyńskiego były u nas wydane, ale nie czytałam.

          Jeszcze raz dzięki!
          • grek.grek Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 11.06.16, 14:50
            dziękuję, Siostro !!

            napisałem, że "na statku Diagilew poznaje Romolę', ale oczywiście zorientowałaś się od razu, ze to NIżyński ją poznał. Przepraszam za pomyłkę.

            wszystko prawda :]
            znakomity film i stylistyka.
            spodziewałem się odfajkowywania kolejnych dat i zdarzeń, a tutaj tymczasem... voila ! :]

            to prawda. chyba nawet pada takie zdanie w filmie, najpewniej wypowiada je Diagilew, który nawet jeśli przestał kochać Niżyńskiego jako mężczyznę, to nigdy nie przestał wielbić jego sztuki.

            mnie się zdarzyło czytać fragmenty, chyba nawet w sieci. Powiedziałbym, że to zapiski złożone z, delikatnie mowiąc, bardzo zaawansowanych skrótów myślowych, mnóstwo zdań zaczyna się od "Jestem... [tym, tamtym i owamtym]".

            dzięki, Siostro :]


            • barbasia1 Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 12.06.16, 22:50
              Jako uzupełnienie wklejam link do artykułu o Niżyńskim z Rzeczpospolitej -

              www.rp.pl/artykul/1097771-Obled-boga-tanca.html#ap-7

              Ciekawa opowieść.

              • barbasia1 Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 12.06.16, 22:52
                Znalazłam jeszcze ciekawy tekst o starszej córce Niżyńskiego i Romoli, Kirze!

                darling-floppy.blogspot.com/2011/05/kira-nieodrodna-corka-swego-ojca.html

              • grek.grek Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 13.06.16, 13:40
                wiedziałem, że znajdziesz coś ciekawego, Barbasiu :]
                jesteś niezawodna !

                dzięki, już czytam !
                • barbasia1 Re: "Niżyński" [1980 r.] via Ct Art [2] 19.06.16, 17:35
                  :)
    • grek.grek 20:20/1:05 TVP Kultura "Barbara" 11.06.16, 16:48
      sam tytuł obliguje do obejrzenia ! :]]

      wedle opisu, jest to realistyczna historia rodem z byłego NRD.
      Barbara jest lekarką z Berlina i stara się o wizę emigracyjną. W ten sposób ściąga na siebie podejrzenie, że chce uciec z kraju. Zaczyna się nią interesować bezpieka, a na dodatek ukarana zostaje zesłaniem na prowincję na północy kraju. Pracuje na chirurgii dziecięcej, gdzie poznaje lekarza, z którym umawia się na randki, ofk w pełnej konspiracji, bo cały czas jest inwigilowana. Jej kochanek mieszka w RFN, i Barbara pokłada w tej znajomości nadzieję na wyjazd.

      Srebrny Niedźwiedź w Berlinie.

      oglądamy ? :]
      • grek.grek "Barbara" kilka słów po projekcji 12.06.16, 12:19
        czy oglądaliście ?

        może dwa słowa spróbuję napisać, bom skoczył ;]

        Jest jak w zajawce : Barbarę Wolf [piękna Nina Hoss] poznajemy, kiedy wychodzi z autobusu i pali papierosa czekajac na rozpoczęcie dnia pracy w szpitalu, w jakimś mieście na prowincji. Przez okno patrzy na nią szef oddziału dziecięcego, Andre [bardzo dobry aktor - Ronald Zehrfeld]. Pyta jakiegoś drugiego męzczyznę "To ona ?", a tamten "Zgadza się. Nie przychodzi nawet o piętnaście sekund za wcześnie".

        Barbara mieszkała w Berlinie, gdzie była cenioną lekarką. Później złożyła podanie o wizę do RFN i podpadła władzy. Jak sama później powie : "Spytali z oburzeniem : chłopi i robotnicy złożyli się na twoje stypendia naukowe, a ty nie chcesz się odwdzięczyć ?". I przeniesiono ją karnie własnie tutaj.

        Ma mieszkanie służbowe w miasteczku. Odwiedzają ją regularnie tajniacy ze Stasi i przeszkują wszystkie zakamarki. Na koniec przychodzi funkcjonariuszka i wykonuje osobistą rewizję, z grzebaniem w intymnych miejscach włącznie. Upokarzające. Dlatego Barbara nikomu nie ufa i nie uśmiecha się wcale. "W tym miejscu [kraju] nie można być szczęśliwym", odpowiada, kiedy Andre mówi jej, że jego też tutaj zesłali, za błąd w sztuce lekarskiej, i w ciągu tych trzech lat pobytu tutaj jakoś sobie ułożył świat i odkrył, że da się tutaj jakoś żyć. Okolica brzydka nie jest, zielono, ładnie, lasy, niedaleko do morza.

        Już pierwszego dnia Andre proponuje Barbarze podwiezienie do domu. Na skrzyzowaniu nie pyta dokąd jechać, tylko wiezie ją wprost do celu. "Zdradził się pan - mówi ona i dodaje : Co ? kazali panu zbliżyć się do obiektu i pozyskać zaufanie ?". Andre nie zaprzecza. Tak, Stasi zleciło mu własnie takie zadanie. I ma im raportowaać o Barbarze, o tym co robi, jak się zachowuje, co mówi. Jak później się okaże, on im te raporty pisze, ale ich znajomośc rozwinie się w takim kierunku, że można być pewnym iż kłamie jak najęty i nie mógłby zrobić niczego, co by jej mogło zaszkodzić.

        Barbara czuje się w tym mieście jak zesłaniec. Nie chce z nikim nawiązywać żadnej relacji. Andre jest jednak tak miły, sympatyczny, że dzien po dniu coraz lepiej się dogadują. Kiedy Barbara znajduje jakiś stary rower, przyspabia go i od tej pory do i z pracy jeździ na dwóch kołkach, Andre także chętnie się przesiada na jednoslad, żeby móc z nią się przejechać i pogadać.

        Ona nie zamierza tu długo pozostać. Pokryjomu spotyka się ze swoim mężem/kochankiem z RFN. A to w lesie, a to w hotelu. Ten mąż/kochanek przyjeżdza z kolegą. I muszą uważać. Np. zatrzymują się pod lasem. Barbara i mąż kochanek udają się na randkę, a kolega stoi przy aucie, podjeżdza jakiś starszy człowiek trabantem, zatrzymuje się i dawaj rozpytywać : a pan skąd ? a pan po co ? A pan dokąd ? Tutaj ściany mają uszy. Wszyscy tego doświadczają. Barbara w swoim mieszkaniu też jest pod obserwacją wścibskiej sąsiadki, zapewne wcześniej już poinformowanej przez bezpiekę, kim jest nowa lokatorka.

        Mąz kochanek podrzuca Barbarze pieniądze, papierosy, rajstopy, whataver... Ukrywa je np. w łazience pensjonatu znajjdującego się na obrzeżach miasta. Dysponuująca rowerem, barbara jeździ tam i po cichu odbiera ukryte akcesoria. Nie przywozi ich do domu. CHowa je po drodze, a to pod jakimś kamieniem, a to pod kapliczką, a to gdzieś jeszcze. Chyba tylko raz ryzykuje i ukrywa coś w rurze od pieca. Na szczęscie podczas rewizji tajniak tam nie zagląda.

        Mąz kochanek organizuje Barbarze przerzut do RFN. Jest już plan. Jest już termin. COś jednak staje na przeszkodzie...

        Barbara spełnia się w swojej pracy. Kiedy przywożą do szpitala agresywną dziewczynę - Stellę, Barbara troskliwie się nią zajmuje, diagnozuje chorobę, leczy, zdobywa tym sobie serce tej dziewczyny. Odkrywa, że Stella jest w czymś w rodzaju kolonii karnej dla nieposłusznych uczennic. Ucieka stamtąd cyklicznie, bo nie chce pracować ponad siły, a oni ją łapią i tak w kółko. Stella zwierza się jej, że prędzej się zabije niż zgodzi na życie w tym "zas.nym kraju". Podczas badań Andre ustala że Stella jest w ciązy. To jednak nie zapobiega jej deportacji z powrotem do tej karnej kolonii.

        następny jest chłopak, który chciał popełnic samobójstwo i wypił jakies świństwo. Doznał urazu mózgu. Wspólne starania o doprowadzenie go do zdrowia, zbliżają bardzo Barbarę i Andrego. On jej pokazuje swoje małe laboratorium, jakie urządził w szpitalu, przygotowuje dla niej posłanie w swoim gabinecie, po tym jak Barbara całą noc spędza przy łózku pacjentów, a rankiem przynosi jej kawę i speszony wychodzi kiedy zastaje ją w samej halce. Ewidentnie coś jest między nimi. Barbara daje się nawet zaprosić na ratatouile do mieszkania Andre, całują się, wreszcie ona się uśmiecha.

        Pewnego dnia Barbara szuka Andrego i dostaje informację, ze jest z wizytą u pacjentów. Niezwykła to scena, bo Andre wizytuje dom... tajniaka ze Stasi, który nachodzi Barbarę. Żona tego tajniaka choruje na raka. Andre daje jej zastrzyki z morfiny. Tajniak siedzi na dole z miną zbolałą, Barbara siada vis a vis w korytarzu. Widzi... człowieka. Nie prześladowcę. Widzi jak tajniak chciwie ściska się z bliskimi, cały zrozpaczony.

        Widzimy jednocześnie, jak Stella znów wykorzystuje moment nieuwagi strażników i rzuca się do kolejnej ucieczki przez łąki, lasy i pola z tej swojej kolonii karnej.

        Barbara uważa, ze chłopak po samobójczej próbie wymaga opoeracji mózgu. Andre sądzi przeciwnie. Ostatecznie wychodzi na to, ze Barbara miała słusznośc., Operacja musi się odbyć, a Andre ściąga na miejsce pewnego renomowanego profesora. Barbara ma znieczulać chłopaka, ale... niespodziewanie prosi ona o wolny weekend. Że niby "chce pomalowac mieszkanie". Andre ma jednak nadzieję, że przyjdzie, bo przecież to ważna operacja, a 2 godziny przerwy w malowaniu może jakoś wyasygnować.

        Ofk, Barbara niczego nie maluje. Tej nocy ma uciec do RFN. Już wszystko jest umówione. Dlatego wymawia się od uczestnictwa w operacji.

        I już jest gotowa, już tej nocy spełnić się mają jej marzenia. Ale wiemy też, że Stella będzie chciała ukryć się właśnie u niej. Nie po to uciekła, żeby ten wątek został bez wpływu na bieg całej akcji filmu.

        Tak też się dzieje. Wyczerpana, brudna, poraniona Stella dociera do mieszkania Barbary. Ledwie puka w drzwi. Barbara prowadzi ją do środka, opatruje, daje zastrzyk przeciwbólowy. A w nocy obie idą na plażę. Stella śpi, a Barbara czeka. Andre w tym czasie szuka jej, ale zastaje puste mieszkanie. "Ona już nie wróci", mówi spokojnie tajniak, którego Andre wypytuje na jej temat.

        Wracamy na plażę. PO jakimś czasie zjawia się przemytnik. Na czymś w rodzaju skutera wodnego z taka "łyżką", w której ułożyć się może jedna osoba najwyżej. Większe obiekty zapewne łatwo namierzyć.

        Barbara przekrzykując szum wody wręcza mu pieniądze i odręcznie napisaną karteczkę z jakimiś instrukcjami, a potem... zapakowuje Stellę na tę "łychę", każe się jej trzymać, a sama wraca na plażę. Piekny gest, nieprawdaż ? Uznała, ze to ta dziewczyna [w ciązy] potrzebuje bardziej od niej ucieczki z tego nieludzkiego świata.

        A potem Barbara wraca do szpitala. Już jest po operacji. Andre czuwa przy łóżku chłopca. Barbara siada na krześle po drugiej stronie łóżka. On patrzy na nią. Ona na niego. On na nią. Ona na niego. Koniec. Nie trzeba słów.
        • grek.grek Re: "Barbara" kilka słów po projekcji 12.06.16, 12:32
          Pomyślałem sobie to samo, co po "Upadku" czy "Na podsłuchu" - dlaczego Niemcy umieją robić filmy rozliczeniowe, których Polacy robić nie umieją ?

          pokazują ludzi z krwi i kości. Barbara jest ofiarą, ale nie jest naiwną heroiną. Andre robi co mu Stasi każe, ale swoje myśli i ani myśli krzywdzić kobiety, którą każa mu inwigilowac. Zlecili mu "zbliżyć się do niej i zdobyć zaufanie", więc zrealizował cel, ale nie dlatego że mu kazali, nie po by im pomagać, tylko dlatego, ze się w niej zakochał i po prostu jest dobrym człowiekiem. Nawet tajniak ze Stasi jest człowiekiem, a nie symbolem tego, co najgorsze.

          pokazują system, który niszczy wszystkich tak saamo. Barbara, Andre, tajniak, Stella, może i nawet ten chłopak [choć akurat samobójstwo chciał popełnić z poowdu zawiedzionych uczuć miłosnych]. Nie ma tutaj żadnych czarno-białych formatów.

          Piękna idea równości i braterstwa została wypaczona i pod płaszczykiem wzniosłych haseł powstał system tłamszący jednostkę cenzurą, inwiligacją, indoktrynacją i szantażem. Tak było. Czy ci którzy służyli tej patologii robili to bo chcieli, bo wierzyli w rację stanu, bo zmuszono ich ? Kto zna wszystkie pojedyncze losy i życiorysy ? Czy ofiarami są tylko ci skrzywdzeni czy także ci zmuszeni do obciązania innych - szantażem, groźbą prześladowania swoich bliskich ? A może także ci okłamani, którzy uwierzyli w słusznośc państwowych doktryn polityczno-społecznych ? tego nie da się rozsądzić po tylu latach. Dlatego to Niemcy mają rację, pokazują system, bezosobowy w istocie, który już dawno wymknął się spod kontroli i miele wszystko na swojej drodze, jak kombajn.

          aktorzy wypadają świetnie i są estetyczni. Okolica ładna. Zdjęcia pierwszorzędne i reżyseria z wysokiej półki [Christian Petzold]. Słowem, warto było obejrzeć :]

          www.youtube.com/watch?v=q_Pn9zwhJtI
          • barbasia1 Re: "Barbara" kilka słów po projekcji 12.06.16, 21:03
            Świetne podsumowanie.
            • grek.grek Re: "Barbara" kilka słów po projekcji 13.06.16, 13:18
              dzięki ! :]
      • barbasia1 Re: 20:20/1:05 TVP Kultura "Barbara" 12.06.16, 16:54
        >sam tytuł obliguje do obejrzenia ! :]]

        Hehehe! :))) Co racja to racja.

        Oglądałam od połowy. Zabieram się do czytania...

        • grek.grek Re: 20:20/1:05 TVP Kultura "Barbara" 13.06.16, 13:11
          jakie wrażenia, Barbasiu ? :]
    • maniaczytania Pegaz i znowu się pochwalę ;) 11.06.16, 20:09
      wiem, miałam napisac o tych odcinkach co były, może jak znajdę wreszcie wolniejsza chwilę ;)
      A tymczasem pochwalę się, że wygrałam znowu w ich konkursie :) tym razem soundtrack z filmu polskiego muzycznego "Wszystko gra" :)
      • grek.grek Re: Pegaz i znowu się pochwalę ;) 12.06.16, 12:34
        brawo, Maniu !! :]

        masz świetną passę !
        powodzenia w następnych konkursach ! :]

        brawooo TY ! :]
      • barbasia1 Re: Pegaz i znowu się pochwalę ;) 12.06.16, 17:39
        Świetnie! Niech dobra passa trwa! :)
    • maniaczytania EURO2016 - dzień drugi 11.06.16, 23:17
      dla zainteresowanych - codziennie jeden mecz pokazuje Polsat - dziś był to mecz Albania - Szwajcaria (0:1). Póżniej był mecz Walia - Słowacja (2:1) - jedynego gola dla Słowacji strzelił Duda. Ondrej Duda :) Żadnego z tych meczy nie widziałam.
      A potem wreszcie się zorientowałam, że można oglądać wszystkie mecze na ZDF :) I Anglia - Rosja już sobie z wielką przyjemnością obejrzałam. To był bardzo emocjonujący mecz, mnóstwo akcji, niestety nieudanych, na obie strony. Aż wreszcie piękna bramka z wolnego Erica Diera - co za strzał! I na sam koniec, w doliczonym czasie bramka dla Rosji. Remis, uff.
      • siostra_bronte Re: EURO2016 - dzień drugi 11.06.16, 23:37
        Widziałam mecz Albania-Szwajcaria. Naprawdę emocjonujący, obie drużyny dzielnie walczyły!

        Niestety, jak napisałam wyżej nie mam ZDF. Szlag by to trafił!!!
      • grek.grek Re: EURO2016 - dzień drugi 12.06.16, 12:37
        oglądałem drugą połowę Anglia-Rosja.

        Rosjanie nieźle się bronili, a potem ten gol dla Anglików - piękny.
        nie sądziłem, ze uda im się wyrównać :]

        nie ma słabych na tym turnieju, Rumunia stawiła opór, Rosja w okrojonym składzie broniła się całkiem nieźle, w sumie... warto o tym pamiętać przed dzisiejszy meczem w Nicei :]
    • grek.grek "Basquiat" dokument - powtórka w Kulturze 14:55 12.06.16, 12:41
      powtórka z czwartku.

      jesli mielibyście chwilę - zajrzyjcie.
      naprawdę warto spotkać się z tym ciekawym człowiekiem :]
    • grek.grek Polska gola ! ;] 12.06.16, 16:17
      no to jeszcze około 2 godzin do wiekopomnej chwili. za 5 szósta ulice się wyludnią ;]

      jak typujecie ?

      wg mnie : albo remis albo ktoś wygra jednym golem.
      ale raczej remis.

      wieczorem Niemcy-Ukraina i co nieco będziemy wiedzieli o układzie sił w grupie.
      • barbasia1 Re: Polska gola ! ;] 12.06.16, 16:41
        Typuję optymistycznie 1:0 lub 2:1 dla Polski. :}
        • grek.grek Re: Polska gola ! ;] 13.06.16, 13:10
          świetny typ, Barbasiu ! :]
      • barbasia1 Re: Polska gola ! ;] 12.06.16, 17:32
        Kibice z Irlandii w doskonałych nastrojach. Już śpiewają na stadionie, ile sił w gardłach, radiowa Trójka ma podsłuch.
      • barbasia1 Re: Polska gola ! ;] 12.06.16, 18:00
        Zaczęło się! :)
        • barbasia1 Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 12.06.16, 20:49
          Ależ świetny, emocjonujący mecz, nieprawdaż!?

          Polska drużyna wygrała zasłużenie.
          A gdybyś, Greku, z tym stwierdzeniem próbował dyskutować, siłą przyzwyczajenia ;), to podaję statystyki! ;)

          (za TVP1)
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3970179,2,1,Euro-2016-Polska-Irlandia-Pln-statystyki.html

          • maniaczytania Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 12.06.16, 21:18
            Barbasiu - gratulacje za trafne wytypowanie wyniku!
            Mecz był naprawdę świetny, chociaż końcówka nie na moje nerwy ;)
            • barbasia1 Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 12.06.16, 22:37
              Dziękuję! :))

              A ja miałam przeczucie , że wygramy, ale liczyłam ,że w końcówce padnie jeszcze jedna bramka padnie.
          • grek.grek Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 13.06.16, 13:17
            oglądałem do strzelenia gola :]
            uznałem, że albo Polska wygra 1-0 albo bedzie 0-0, bo Irlandia nie ma absolutnie żadnych narzędzi do ataku i wygrania meczu.

            czescy komentatorzy poruszali głównie 3 wątki :
            a] jakim cudem tak brzydko grająca drużyna jak Irlandia Płn znalazła się na tych ME ;]
            b] od 10 minuty : że gol dla Polski to kwestia czasu
            c] jak świetnym piłkarzem jest Robert Lewandowski

            w sumie, tak jakby mieli słuszność we wszystkich trzech sprawach ? ;]

            statystyki są bezlitosne, Barbasiu :] I ładnie sfotografowane przez Ciebie, hehe. zasłużone zwycięstwo, bez dwóch zdań.
            • barbasia1 Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 13.06.16, 23:44
              Racja. :)

              > w sumie, tak jakby mieli słuszność we wszystkich trzech sprawach ? ;]

              Tak, też bym się zgodziła z czeskimi komentatorami.


              > statystyki są bezlitosne, Barbasiu :]
              Potwierdziły to, co było widać gołym okiem. :)

              >I ładnie sfotografowane przez Ciebie, hehe.
              Hehehe! Dziękuję. :)))
              Zdjęcie było zrobione specjalnie do naszego wątku.

              >zasłużone zwycięstwo, bez dwóch zdań.
              Tak.
              • grek.grek Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 14.06.16, 12:08
                no to dodam jeszcze, Barbasiu, że czeskim komentatorom podobała się gra polskiej reprezentacji :]

                oni zwykle komentują unikając forsowania na antenie osobistych pragnień i preferencji, ale jeden z nich był tym razem tak zdenerwowany ostrożną grą Irlandczyków, ze pozwolił sobie na uwagę, iż "nie chce oglądac na tym turnieju zespołów takich jak Irlandia Płn, które zohydzają futbol". Aż się zdziwiłem ;]
                • barbasia1 Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 15.06.16, 00:16
                  No proszę! :) Jeśli zagraniczni komentatorzy chwalą, to naprawdę w końcu mamy dobrą drużynę piłkarską.

                  Rzeczywiście emocjonalne i bardzo ostre słowa. Ale Irlandczycy wybitnie zasłużyli sobie na taki komentarz. Ich gra sprowadzała się do obrony bramki przez cały mecz. To się nie mogło podobać.
                  • grek.grek Re: Polska wygrała z Irlandią Płn. 1:0 15.06.16, 12:37
                    zgadzam się, Barbasiu, że ładnie to to nie wyglądało :]]

                    ale wiesz co, mam sympatię dla takich drużyn jak irlandia Płn :]

                    one nie mogą inaczej grać.
                    nie mają wirtuozerii technicznej, ktra by im na to pozwalała, więc chcąc wygrać cokolwiek muszą
                    "murować" bramkę, wybijać rywala z rytmu, stawiać zasieki jak najdalej od bramki.

                    podoba mi się to, że nie chcą dać się zjeść w kaszy :] dają z siebie wszystko, starają się, a koniec końców ; ta ich taktyka i styl gry są dla przeciwników uciążliwie. Widowiska z tego nie ma, ale... mimowolnie mam ochotę im kibicować :

                    wczoraj trochę patrzyłem na mecz Portugalia-Islandia i mała Islandia pięknie się broniła przed Cristiano Ronaldo i jego świetnie wyszkolonymi kolegami. Islandczycy walczyli, biegali, jak trzeba wykopywali na oślep byle dalej od bramki i wykopali, wywślizgali, wywalczyli bark w bark... remis. I nawet gola udało im się strzelić :]

                    życzę im sukcesów :]

                    ale zgadzam sie z Tobą i panem czeskim komentatorem, że czysto piłkarskiej urody jest tutaj niewiele.

                    jest raczej piękno.... woli, ducha, serca :]
    • grek.grek 20:00 TVN "Kot w butach" 12.06.16, 16:21
      Maniu, znasz ? :]

      Kot ma swoje buty, jest z niego szermierz, uwodziciel i zawadiaka ;] - kumpluje się z błyskotliwą kocicą Kitty. no i ofk muszą wykonać misję, od której powodzenia zależą losy bajkowego świata.

      no i jak można tego nie chcieć obejrzeć ?! ;]


      • barbasia1 Re: 20:00 TVN "Kot w butach" 12.06.16, 17:30
        Na ochłonięcie po meczu w sam raz. :))
        • grek.grek Re: 20:00 TVN "Kot w butach" 13.06.16, 13:13
          Racja :]

          ale przyznam sie,że zdradziłem zdradziecko transmisję meczu i niedługo po golu dla Polski, przekonany, że Irlandia Płn z taką grą nie wyrówna, przerzuciłem się na inny program, z którego zdam relację niebawem :]
          • barbasia1 Re: 20:00 TVN "Kot w butach" 13.06.16, 23:46
            Domyślam się co to za program, film. :)
            • grek.grek "Kot w butach"/PPA nr 30 14.06.16, 12:34
              wiedziałem, że mnie rozszyfrujesz, Barbasiu :]

              przyznam się więc bez bicia : przeskoczyłem na powtórkę galowego koncertu 30.PPA. chciałem przygotować jakiś zestaw piosenek,ale znalazłem tylko część.

              jedyny adres jaki znalazłem, z pełną wersją, to plik na "chomiku", a nie wiem czy moderacja przepuści ten adres.

              więc, jeśli byłabyś/bylibyście zaciekawieni, to gorąco zachęcam.

              gala nazywała się "Gra szklanych paciorków", spiewane były piosenki do specjalnie na tę okazję napisanych oryginalnych tekstów nawiązujących do klasyki literackiej.

              mój top, to : Maria Peszek do "Tako rzecze Zaratustra", Bartosz Porczyk do "Pachnidła", Cezary Studniak do "Siddarthy", Mariusz Kiljan do "Moskwa Pietuszki", Magda Kumorek do... czegoś z Becketta :], Bogna Woźniak do "Hamleta".

              znalazłem kilka, bardzo polecam, ciekaw jestem Twoich [i Waszych] opinii :

              www.youtube.com/watch?v=lQSnTNZ_s4w
              www.youtube.com/watch?v=6AQ4AQJ1pd8
              www.youtube.com/watch?v=0lMAdZB_rsI
              niestety, Marii Awarii nie mogę zlokalizować, a jest kapitalna w tym występie; pp. Porczyka i Studniaka też nie zlokalizowałem. Ofk, to co wybrałem subiektywnie, to tylko część koncertu, piosenek jest więcej - świetny jest Jan Peszek spiewajacy do "Ferdydurke", pamiętam Kingę Preis, tez niesamowitą [ale za chińskiego boga nie mogę sobie przypomnieć, co śpiewała], wystąpił również LUC, był oczywiście Konrad Imiela i jeszcze kilkoro innych, ale... wiesz, Barbasiu, zawsze ma się jakichś swoich faworytów :]

              warto też rzucić okiem na scenografię w której obrębie odbywają się kolejne wyjścia aktorów-wokalistów.

              tak czy inaczej - BARDZO zachęcam :]
      • maniaczytania Re: 20:00 TVN "Kot w butach" 12.06.16, 21:18
        oczywiście - świetna bajka :) I ze znakomitą muzyką!
        • grek.grek "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz !! 13.06.16, 13:39
          pełna zgoda, Maniu ! :]

          obejrzałem z prawdziwą przyjemnością.

          doskonała animacja, doskonała ! koty jak żywe.
          Mnóstwo świetnych dialogów, cała akcja zaaranzowana w scenografii meksykańsko-amerykańskiego pogranicza, liczne rytmy flamenco i hiszpańska gitaRRRa, nawet postać człowieka-jajko broni się mistrzowsko, jako najinteligentniejsza w całym uniwersum, a jednocześnie przewrotna, mściwa i... zdolna do poświęcenia i mimo wszystko chowająca w
          sobie uczucia szlachetne.

          koty grające na banjo, gitaRRRAch i w ogole ten cały koci przybytek, w którym Kitty i Kot w Butach pojedynkują się tanecznie - rewelacja.

          pościgi, strzelaniny, wizyta w zamku na magicznej fasoli gdzie niebezpieczenstw cały huk, a Olbrzym nie jest pokazany w całości,a jedynie jego oko i odgłos poruszania się i łamania zarośli fasolowych. W ogóle cały ten moment pięknie nawiązał do Parku Jurajskiego, z tym że tam w końcu tyranozaurus rex wychynął i dał się sfotografować :]

          przekomarzanki między kotami - klasyka.

          i są wplecione w akcje wszystkie popularne cechy kocie : spadanie na cztery łapy, sposób mycia się łapą, mruczenie, miauczenie, używanie pazurów [Kitty ich nie ma, bo jako mała kotka była niegrzeczna i ludzccy opiekunowie musieli je spiłować], skoczność, gibkość i cała reszta motorycznych talentów.

          dobry dubbing !

          wprost rewelacyjnie zrobiona mimika twarzy [hehe, kocia twarz - brzmi nieźle] postaci. nie oglądam zbyt wielu animacji, ale pomiędzy tymi, które widziałem - na pewno jest to jeden z najlepiej wykonanych filmów.

          Ile te postaci wykonują akrobacji, skoków, przewrotów, jak wspinają się na palce, kręcą wokół własnej osi, turlają. Długie sekwencje są niemal wypełnione taką właśnie akcją i kapitalnie to wygląda. Podziwiam wysiłek speców zaangażowanych w tę produkcję.

          Jill i Jim - co za para, w zaprzęgu mają dziki, on ma instynkt tacierzyński, a ona nie chce dziecka, bo "na tę figurę [waży jakieś 150 kg] pracowała zbyt długo,żeby teraz się jej pozbyć", hehe. Cała scena na ich wozie, kiedy Kot i Kitty kradną im fasolki i dokonują cudów zręczności, by je zwinąć, w walce z nimi - uratować i umknąć jednocześnie wściekłości oboja - znakomita. Nie wyobrażam saobie nawet, jak długo trzeba pracować nad każdym szczegółem takiej sceny, żeby wygląda na ekranie tak imponująco.

          dialogi świetnie napisaane, polskie głosy perfekcyjnie podstawione.

          Ludzie nie są tutaj źli, a mama Kota to chodzące dobro.Przygarnia wszystkie sieroty i ma kompas moralny.

          Kot to złodziejaszek, ale jakiż on ma wdzięk ! :] Kitty gra na dwie strony, bo intryga - chyba można to powiedzieć ? - jest dwutorowa i człowiek-Jajko nie tylko chce się wzbogacić, razem z KOtem kradnąc Jill i Jimowi gęs znoszącą złote jaja, ale i dyszy żądzą zemsty na Kocie, który wg niego kiedyś zdradził ich młodzieńczą przyjaźń [wątek retrospekcyjny]. Prawie mu się udaje, ale w końcu to Kot zostaje bohaterem, a Jajko wybacza mu winę, zaś Kitty koniec końców pomaga Kotu wydostać się z więzienia. A na końvu tańczą flamenco na dachach, kiedy oboje uciekają przed żandarmerią z miasteczka.

          No i te "kocie oczy" :] haha, kto się oprze, no kto się oprze... nikomu się nie udaje.

          ale co tam fabuła... Jak to się ogląda ! jestem pod wrazeniem.

          spojrzałem z ciekawości : 130 mln dolków n a produkcję. I to widać. Ale są to doskonale wydane pieniądze. Jesli już musiały pójśc na animację filmową, to zostały wydane doskonale - efekt jest znakomity. Ale zyski ! Ponad 0,5 miliarda zielonych prezydentów ! :] Brawo.

          www.youtube.com/watch?v=55gmAtakjJ4
          • grek.grek Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz !! 13.06.16, 17:01
            PS : dodałbym jeszcze świetny zabieg z dzieleniem ekranu albo umieszczaniem bohaterow w wyciętych prostokątnych kadrach, jak w spaghetti westernach czy u Tarantina.

            na Rotten Tomatoes : 84 % pozytywnych recenzji ze 143, czyli wynik swietny.
            na polskim Filmweb : 6.5 /10, czyli... :]

            hehe ;]
          • barbasia1 Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz !! 13.06.16, 23:50
            >spojrzałem z ciekawości : 130 mln dolków n a produkcję.
            Aż tyle na animację!!!?
            • grek.grek Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz ! 14.06.16, 12:12
              ha :]
              ja też byłem zaskoczony.

              film trwa jakieś 80 minut, więc - nawet jesli odliczyć [powiedzmy, że niebotyczne] gaże aktorów którzy podkładają głos - to i tak pozostaje jakieś 100 mln na sam film. 100 mln na 80 min, to by wychodziło ponad milion dolarów na każdą minutę.

              ale jaki zysk, prawda ? :]

          • barbasia1 Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz !! 13.06.16, 23:51
            Ale zachęciłeś (mnie) do oglądania! :))
            • grek.grek Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz ! 14.06.16, 12:35
              hurra ! :]

              mam nadzieję, że niebawem obejrzysz i koniecznie o tym napiszesz, Barbasiu !
              • barbasia1 Re: "Kot w butach" ależ kapitalna rzecz ! 14.06.16, 23:49
                :)
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Wojaczek" 13.06.16, 16:43
      jakby tak dzisiaj dobrze się zakręcić, to mozna dwa dobre filmy obejrzeć :] nic to, że powtórki, hehe.

      "Wojaczek" opowiada o poecie, który w końcu odbiera sobie życie, bo otaczająca go rzeczywistość jest nie do przyjęcia. temat mało wesoły, ale film jest swietny. Lech Majewski zrobił mały majstersztyk.

      przede wszysatkim zaprosił Adama Sikorę i z jego pomocą utopił cały świat w wyrazistym czarno-biało-szaroburym bajorze, które jest bajorem pięknym. świat otaczający bohatera może dołować - domy są odrapane, mieszkania ascetyczne, lokale zgrzebne, ale jednocześnie jest to tak artystycznie urodziwe, że aż sprawia momentami wrażenie bajkowe. z tej niefajnej bajki :]

      druga warstwa, to warstwa ludzka. Ludzie, którzy nic nie robią złego. są po prostu bezbarwni, szarzy, stłamszeni rzeczywistością. I oni tego nie czują. a Wojaczek czuje za nich i za siebie. i dlatego umiera. i to może jest najtragiczniejsza rzecz w tym filmie, najbardziej dojmująca - jak oni cholernie bardzo nie czują,że ten świat który tworzą jest tak do d..., że bardziej być nie może.

      ofk, widać szaarzyznę PRLowskiego świata, ale czy kolorowe wystawy, lepsze samochody na ulicach i więćej kanałów w telewizji czasów współczesnych porwałyby Rafała czy może wcale by go nie uleczyły ?

      chodzi o kondycję człowieka. Te rozmowy, te piosenki, to "Jabłuszko pełne snów", ta kultura dansingu i infantylnizmu, którą on rozpaczliwie stara się kontestować, te twarze, te wygłaszane idiotycznie mieszczańskimi głosami, ta właścicielka mieszkania, z pieskiem na ręku, która nawet gdy zastaje Rafała martwego o poranku dostrzega nie jego śmierć, ale to że 'znów doniczkę przestawił na oknie !" - to wszystko tworzy jakąs matnię, z której nie da się wydostać. Jakiś przerażajacy pejzaż apatii i marazmu, które Wojaczek nie jest w stanie przełamać ani pijaństwem, ani padaniem na twarz w brudną kałużę ani prowokowaniem tych filistrów w ich knajpach przesiąkniętych bezdusznością.

      ale jest i humor, na czele z całą sceną spotkania Rafała z jego przyjacielem Wiktorem. Kiedy szatniarz w dansingowym lokalu ląduje na wieszaku - ten można się uśmiechnąć. Ale wiemy do czego to zmierza i że nie ma ucieczki.

      no i wiersze. W idealnej dawce. Pan aktor Siwczyk mówi niewiele, i całe szczęście, bo w istocie nie jest on aktorem, ale poetą. Spełnia się w mowie ciała, w bezgranicznym oddaniu się postaci. Za niego mówi jego ciało. I fragmenty wierszy z offu.

      wielkie małe kino.

      w doskonałej porze :]


    • grek.grek 0:50 "Wielki Szu" / "Oslo, 31 sierpnia" 13.06.16, 16:56
      "Szu" w Polsacie, "OSlo" w Kulturze :]

      ależ konkurencja. zamierzam COŚ obejrzeć, ale co - nie mam jeszcze pojęcia.

      "Szu" - wiadomo...

      "OSLo" - wg mnie wspaniałe, podobnie jak "Wojaczek", małe wielkie kino.
      kiedyś omawialiśmy, opis był, więc może tylko dwa słowa.

      bohaterem jest chłopak po 30-tce, który wychodzi z ośrodka odwykowego. Na tyle wyszedł z nałogu, żeby móc wrócić do świata. Na początek ma odbyć rozmowe o pracę w jakiejś redakcji gazety.

      tyle że nie o tę rozmowę tutaj chodzi. To tylko pretekst. W istocie, Anders musi w ciągu kilku godzin przemyśleć swoją sytuację i zadać sobie fundamentalne, cięzkie jak głaz pytanie : czy ja mam do czego wracać ?

      próbuje więc kontaktować się ze swoją dziewczyną, przez telefon, bo ona wyjechała. mocno jej zaszedł za skórę będąc uzależnionym, więc nie zdziwi się jeśli ona nie odpisze na żaden sms. Ale ma nadzieję. Może to ona jest jedyną szansą dla niego ?

      spotyka znajomych, pojawia się na jakimś kulturalnym party u przyjaciółki, poznaje dziewczynę w nocnym klubie, odwiedza kolegę który ma żonę i dziecko, włóczy się po mieście, słucha rozmów ludzi [kapitalny fragment w kawiarni, gdzie Andres słucha dziewczyny, który monologuje o "100 rzeczach które chce zrobić w życiu"], zagląda do domu rodzinnego, który stoi próżny, bo rodzice wyjechali do Nicei...

      i tak krok po kroku, rozmowa po rozmowie, miejsce po miejscu - przekonuje się, ze życie jego znajomych obfituje w masę problemów i kłopotów, że nie jest idealne i fajne, ale... oni je mają. A on ? 35 latek, po odwyku... co dalej ? I czy tam coś w ogóle jest ? Jak ma wejść w to życie, które zdązyło mu odjechać ?

      wg mnie, znakomity film, swietnie napisany, odyseja bohatera, jego dylematy i rozterki bardzo dobrze rozpisane, a Anders Danielsen Lie odgrywa je wiarygodnie i bez egzaltacji. a pozaa tym, Anders nie jest jakimś ćpunem rozchełstanym, ale inteligentym, spokojnym, uwaznym młodym człowiekiem, który na pierwszy rzut oka absolutnie nie sprawia wrażenia, ze jest po przejściach. Tylko my, widzowie, to wiemy, bo cały czas mamy okoliczność z jego wewnętrznymi lękami.

      ostatnie sceny dają poniekąd odpowiedź na pytanie zadane na początku.

      bardzo dobry film. polecam z pełną odpowiedzialnością, gdybyście dotrwali do tej dzikiej godziny, o której TVP uparła się go wyświetlać :]
      • grek.grek Re: 0:50 "Wielki Szu" / "Oslo, 31 sierpnia" 14.06.16, 12:02
        PS ; znów Kultura zrobiła woltę i "Oslo" przeniosła na 22:05, zaś na pierwotną godzinę wyświetlania tego filmu wykopała "Transamerica".

        komedia.

        poza tym, w ostatnich trzech filmach oglądanych via Kultura zauważyłem powtarzający się co kilka-kilkanaście minut moment drgnięcia obrazu. ciekawe, że napis "Kultura" w prawym górnym rogu pozostaje nieruchomy. Tylko film doznaje jakichś dziwnych zakłóceń. Nie przeszkadza to w oglądaniu, ale mimo wszystko wcześniej tego nie było.

        u Was też tak jest ?


    • siostra_bronte "Zakładnik" 13.06.16, 19:40
      Obejrzane przypadkiem w tvn :) Co ciekawe w mojej gazecie był zupełnie inny film.

      Zaskakująco dobre kino sensacyjne, no ale reżyserem był fachura, Michael Mann. Nie wiem czy pisaliśmy o nim na forum. Całkiem oryginalna historia, do tego mało naciąganych momentów, w sumie naprawdę obejrzałam z przyjemnością.

      Ciekawa rola Toma Cruise'a jako Vincetna, płatnego mordercy, który zmusza Maxa, taksiarza (równie dobry Jamie Foxx) do jazdy nocą po mieście w celu wykonania pięciu zleceń. Fajne nocne zdjęcia i muzyka. Dobre teksty. "Przecież go nawet nie znałeś!" krzyczy Max po zaskakującej go, pierwszej zbrodni (nie wiedział, że zabiera mordercę). "To co, mam zabijać tylko znajomych?" pyta Vincent :) Jeżeli będzie powtórka to polecam.

      trailer:

      www.youtube.com/watch?v=-lJQ7_ao6A8
      • barbasia1 Re: "Zakładnik" 13.06.16, 23:53
        Też brzmi zachęcająco. Na pewno przy najbliższej okazji obejrzę.

        > "To co, mam zabijać tylko znajomych?" pyta Vincent :)

        Hehehe! :)
      • grek.grek Re: "Zakładnik" 14.06.16, 12:05
        dzięki, Siostro :]

        kiedyś oglądałem ten film, może i coś pisałem ?, ale tak czy owak : niewiele pamiętam, co najwyżej Foxxa w okularkach i Cruise'a z posrebrzanymi włosami :]

        dzięki za recenzję, no i przypomnienie.
        TVN lubi powtarzać, także na TVN7, więc zaczaję się na pewno, jak tylko będzie replay :]
    • grek.grek 15:10 TVP Kultura "Kes" 14.06.16, 12:41
      Kultura powtarza wytrwale i warto z tego korzystać ;]

      sam Krzysztof Kieślowski po obejrzeniu "Kesa" powiedział, że chętnie podawałby kawę na planie Kenowi Loachowi.

      bo istotnie wszystko, co najlepsze tu jest : kino społeczne, opowieść o dojrzewaniu, krytyka systemu [edukacji - zwłaszcza], socjologiczna analiza życia w robotnicznym miasteczku w kryzysowej Brytanii, no i ujmujący młodociany bohater, który z tym wszystkim musi się szarpać, który nie ma znikąd pomocy, ale dzielny jest i mimo że nie pasuje do modelu, to czuje się, że będzie miał świetne życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka