grek.grek 17:15 TVN7 "Blues Brothers" 24.09.17, 15:41 "kultowy film" brzmi podejrzanie, a "kultowa komedia" jeszcze bardziej :] czasami taka "kultowa" rzecz bywa hermetyczna i niezrozumiała dla kogoś, kto pozostaje poza wspólnotą "kulciarzy". ta akurat komedia jest całkowicie zrozumiała i przystępna :] dwaj bracia, w - yes - kultowych wdziankach muszą ratować zagrożony zlicytowaniem sierociniec, w ktrym się wychowali. Organizują więc wielki koncert i w tym celu jeżdzą po Ameryce skrzykując swoją dawną muzyczną ekipę. Aretha Franklin wykonuje brawurowa piosenkę, w towarzystwie braci, Ray Charles też, i oboje przy okazji aktorzą, bo ten film w wielu momentach przypomina musical. Brothers wykonują też numer muzyczny w obskurnym barze, gdzie latają butelki, a w wielkim finale na wielkiej scenie w wielkiej sali grają absolutnie kultowy przebój "Everybody need somebody to love". PO drodze jest "Jailhouse Rock" i obowiązkowo "Sweet home Chicago". Feeria hitów w doskonałych aranżacjach. jest też akcja, bo bracia mają talent do wpadania w kłopoty, więc w pewnym momencie ściga ich już chyba pół Chicago i stanu Michigan : neofaszyści, mściwa eks-żona Jake'a, zespół bluesowy, a wreszcie policja... znaczy się : CAŁA policja stanowa ;] Dosłownie ! ten pościg i ostateczna kraksa, to są momenty... kultowe, nie ma innego słowa na ich określenie. wspaniały humor sytuacyjny, którego główni wykonawcy nawet na moment nie tracą powagi grabarzy, a tylko raz - raczej Jake niż Elwood - zdejmują z nosa ciemne okulary. mój ulubiony moment : żona Jake'a strzela w ich mieszkanie z bazooki, budynkiem wstrząsa eksplozja, zamienia się w zadymiony stos cegieł, spomiędzy którym wygrzebują się obaj jegomoście, absolutnie spokojni i wyluzowani, jeden z nich patrzy na zegarek i rzuca od niechcenia : "zaraz dziewiąta ;] cudowna scena. humor w tym filmie osiąga najwyższe rejestry. danie wyborowe, świetna zabawa, wspaniałe kino :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Puls "Django" 24.09.17, 15:43 dobra powtórka. Tarantino w tradycyjnie doskonałej formie, świetnie napisane filmowe sytuacje, rewelacyjne sekwencje dialogowe, plus fenomenalny Christoph Waltz. I ten facet powiada, ze zostały mu dwa filmy do końca przygody z kinem ? aaa ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:30 Kultura "Jeziorak" 24.09.17, 15:48 pamiętam, że niezłe oceny wystawialiśmy temu filmowi. jak na polskie warunki, to całkiem udany kryminał, rozgrywający się na prowincji wokół zabójstwa młodej dziewczyny. śledztwo związane z tą tragedią pozwala przyjrzeć się bliżej, i obnażyć, miejscowe układy, układziki i powiązania miedzy małomiasteczkowymi bonzami. Jowita Budnik w świetnej roli, jej aktorstwo, razem ze zdjęciami i dobrymi lokacjami nadaje tej całej historii wiarygodnego realizmu. dobry jest też Mariusz Bonaszewski, co klasa to klasa ! tak z pamięci oceniając, wydaje mi się, że bardziej jest to kino w stylu skandynawskim niż amerykańskim, nie wiem jak Wy zapamiętaliście ? ciekawe, czy okres zdjęć przypadł na czas ciązy aktorki czy to świadome nawiązanie do "Fargo" ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:20 TVP2 "Whisky dla aniołów" 24.09.17, 15:57 kino Kena Loacha, czyli społecznie zaangażowane. wedle opisu : rzecz się dzieje na brytyjskiej prowincji, gdzie znajdujemy kilkuosobową paczkę młodych bezrobotnych, których się praca nie ima z powodu ich konfliktowych osobowości. w pewnym momencie poznają młodego Szkota, Robbiego, próbującego rozpocząc nowe, lepsze życie i zarobić na utrzymanie żony i własnie urodzonego syna. Robbie odkrywa w sobie talent do "rozpoznawania smaków whisky", a jego kurator sugeruje, ze można by tę umiejętnośc spieniężyć zakładając własny biznes. do interesu, jak można z tego wprowadzenia zrozumieć, wciągnięcie zostaną także nowi znajomi Robbie'ego :] brzmi trochę jak scenariusz pogodnego, ale zawierającego bystre i krytyczne obserwacje socjospołeczne, filmu korespondującego z "Goło i wesoło", nieprawdaz ? A skoro tak, to... warto spróbować obejrzeć ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 22:20 TVP2 "Whisky dla aniołów" 24.09.17, 16:21 Jak już pisałam akurat ten film Loacha jakoś mnie nie zachwycił, może ze względu na typ humoru :) Ale bardzo cenię tego reżysera za konsekwentne pokazywanie w swoich filmach ludzi zepchniętych na margines. Jak to powiedział o nim Gabriel Byrne w szalenie ciekawym dokumencie jaki widziałam niedawno w Ale kino: "Loach jest głosem ludzi, którzy nie mają głosu". Na pewno warto zobaczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:20 TVP2 "Whisky dla aniołów" 25.09.17, 10:43 dzięki, Siostro :] zaraz coś napiszę, bo udało mi się obejrzeć :] póki co, o 11:00 "Lalka" - zachęcam ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Whisky dla aniołów" parę słów po seansie 25.09.17, 12:59 ciekawa jest puenta tego filmu, nieprawdaż, Siostro, Czcigodni ? oto czwórka obrotnych młodych ludzi kradnie luksusową, ba - legendarną, whisky, sprzedaje ją paserowi, zarabia 100 tysięcy funtów i unika jakiejkolwiek kary, a nawet przeciwnie : główny animator tego... skoku dostaje intratną posadę jako degustator trunków :] rozpusta ! ;] pod płaszczykiem kumplowskiej komedii, fakt : jest tutaj portret młodzieży wyrzuconej na margines społeczny. Nie chodzi zresztą tylko o głównych bohaterów, ale i np. o tych rozrabiaków, przed którymi Robbie musi stale uciekać, bo się z nimi skonfliktował. I pojawia się człowiek pomocny, czyli kurator, działający ze wszech miar nieszablonowo : zamiast młodzieży wciskać morały i prawić kazania - wozi ich po Szkocji i Anglii śladem najlepszej whisky świata, co ostatecznie skutkuje pozytywnie, bo przynajmniej Robbie zamierza wykorzystać zdobyte pieniądze na ułożenie sobie życia w modelu mieszczańskim, dla niego, jego dziewczyny i nowo narodzonego syna - idealnym i pożądanym. Nawet jesli ojciec jego dziewczyny nie znosi Robbie'ego, to też się przydaje : ratuje go przed opryszkami, a potem zatrzymuje auto w sąsiedztwie, pokazuje rozchełstaną grupę młodocianych na ulicy i mówi : "Może ty i dobrze chcesz, ale popatrz na nich - nigdy ci nie pozwolą zrobić nic dobrego, ściągną cię w dół, utopią". a zatem ? Zmiana środowiska jest jedynym lekarstwem na złe wpływy otoczenia. Tutaj Ken Loach nie próbuje usprawiedliwiać całej klasy społecznej, czy grupy, ale stawia już tylko, a może - aż ? , na ratowanie jednostek. zresztą, co robią przyjaciele Robbie'ego z kasą, którą razem z kumplem... wydarli ? ;] Robbie sugeruje "Tylko nie wydajcie jej na głupstwa, ogarnijcie się". on wsiada w auto, odjeżdza, a co robią delikwenci ? "Mamy kupę kasy, więc..." - "... zalejmy pałę !" ;] I idą zalewać. No i jak ma być lepiej ? Zdaje się pan reżyser, i pan scenarzysta, nie maja większych złudzeń, ze może nastąpić nagła zmiana całego społeczeństwa, że rozbitkowie na marginesie nagle skorzystają z szans na lepszy los. Raczej , w luźnym tonie, twierdzą, że pewne nawyki środowiskowe są zwykle zakorzenione tak głęboko, że już nie sposób się ich pozbyć, udaje się to tylko niektórym, większość pozostaje w tym samym miejscu i nie przychodzi jej do głowy żadna refleksja, że może być tak inaczej ? A może to oni mają rację ? kto to wie. komiczna jest sytuacja samej licytacji tej najwybitniejszej whisky świata - wydarzenie jest epokowe, bo odszpuntowana zostaje jedyna na świecie beczka z tym specjałem, bierze w tym udział gromada wyselekcjonowanych znawców, ekspertów i snobów. Degustuje ekspert nr 1 i stwierdza, ze alkohol jest najwyższego formatu. Kiedy kończy się ten etap, Robbiemu udaje się zakamuflować w piwnicy, między setkami beczek, gdzie odbywa się cały event, nocą kradnie z kolegami drogocenną ciecz, przez rurkę przepompowując ją do butelek, a to co ukradł zamienia na zwykłą whisky gorszego sortu. Następnego dnia ciachaczem dołącza do tłumu świadków drugiej części całej ceremonii, czyli licytacji. Co się tam dzieje ? Wygrywa tę licytację facet gotów wyłożyć... milion dwieście tys. funtów za beczkę trunku ! Dostaje do spróbowania kieliszek i wyznaje, że whisky ta jest wspaniała ! ;] Kto bowiem wie, jak ona smakuje, skoro próbowało ją raptem... dwóch degustatorów ? Skąd ten snob, co wysupłał milion na parę butelek wódki może wiedzieć, czy pije to za co zapłacił ? ;] Wyglądało to na taki trochę satyryczny komentarz do całego tego całego światka bogaczy, co to wydają milion na kaprysy, a w tym czasie młodzież nie ma pracy i perspektyw. W komediowym tonie, ale jednak kąśliwie. dobre kino, zdecydowanie ! dobra szkocka atmosfera ulic Glasgow i Edynburga :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Żyje się tylko dwa razy" 24.09.17, 20:29 Jutro o 21.50. Greku, przedostatni Bond z Connerym!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Żyje się tylko dwa razy" 24.09.17, 20:38 Ale jak Ciebie znam, znajdziesz jakieś alibi, choćby to była jakaś n-ta powtórka :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Żyje się tylko dwa razy" 25.09.17, 10:45 :] przejrzałaś mnie, Siostro ! :] planowałem na dziś "Więźnia labiryntu", drugą część, bo - przyznam - pierwsza mnie zaciekawiła. ale BOnda na pewno któregoś obejrzę ! na pewno ! albo w TVP albo u Czechów, bo oni też nie przestają powtarzać tych dawniejszych filmów. Siostro, nie zawiodę ! :] jak to mówią : co się odwlecze, to nie uciecze :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVN7 "Notatki o skandalu" 25.09.17, 13:11 świetnie zagrane kino z psychologią. młoda nauczycielka, nowa w szkole, zaprzyjaźnia się ze starszą koleżanką po fachu. zbliżają się do siebie i o ile dla tej pierwszej jest to sympatyczna znajomośc i nic więcej, dla tej drugiej, samotnej i rozczarowanej życiem i światem, jest to niemal epokowe wydarzenie. młoda pani na uboczu wdaje się w romans z uczniem, efekt emocjonalnego zachwiania z powodu kryzysu w związku; starsza odkrywa niespodziewanie tę sytuację i... zaczyna moralizować i szantażować swoją przyjaciółkę. wygląda na to, że z powodu... zazdrości o nią ? zranienia z powodu jej romansu ? a może nawet urażenia tym romansem uczuć znacznie wykraczających poza zwykłe koleżeństwo czy nawet przyjaźń ? ciekawie się to wszystko rozwija. świetnie grają Cate Blanchette i Judi Dench, nie mogło być zresztą inaczej, mają materiał zdatny do użytku, więc, z ich warsztatem i klasą, to musiał być znakomity film. proszę, nie oglądajcie zwiastunów telewizyjnych tego filmu : lektor zadaje pytania, na które odpowiedzi lecą na ekranie i zdradzają zbyt wiele z kolejności wypadków w filmie :] chociaż, z drugiej strony, sama dramaturgia fabularna, nawet poznana i rozszyfrowana nie zastąpi przyjemności podziwiania dwóch wybitnych aktorek w akcji :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "NIczego nie żałuję" 25.09.17, 13:15 niedługo to będzie już klasyk :] zyciorys piosenkarki może trochę potraktowany schematycznie, bo są daty, eventy, zdarzenia, które po kolei należy odfajkować, nie tworzy się tutaj jakiegoś głębokiego portretu duszy i umysłu bohaterki, ale - Marion Cotillard jest świetna, charakteryzacja doskonała, paryskie obrazki i wnętrza odpowiednio dobrane, a piosenki Edith Piaf wciąz młode i inspirujące, a tak w ogóle jest to dobra robota stricte filmowa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:10 POlsat "Więzień labiryntu : Próba ognia" 25.09.17, 13:21 w pierwszym filmie mieliśmy grupę młodych ludzi pozbawionych pamięci i zamkniętych w tzw. strefie, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo też po co. strefę otaczał labirynt pełen pułapek i stworów gotowych zabijać śmiałków próbujących uciec. A jednak w finale młodzież wydostaje się z tego nieprzyjemnego miejsca i odkrywa , że ich los był przedmiotem eksperymentu zarządzanego przez naukowców, motywacją zaś - spustoszenie jakie dokonało się na Ziemi po wybuchu wirusa dziesiatkującego ludzkośc, lecz tylko tę starszą. Młodych choroba się nie ima. wyselekocjonowano zatem ich, aby w okreslonych warunkach bytowych poddać ich testom i odnaleźć klucz do ich odporności, a co za tym idzie - szansę na uzyskanie leku na wirusa, by ocalić resztę populacji. Teraz młodzież staje twarzą w twarz z naukowcami i... no właśnie - co dalej ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Więzień labiryntu : Próba ognia" 2 słowa a'propos 26.09.17, 13:46 Cóz, chyba na więcej liczyłem :] a przynajmniej, nie oczekiwałem aż takiego szablonu wzbogaconego tylko efektownymi ujęciami... komputerowymi. Tak więc, grupa młodzieży ze Strefy przechodzi przez morderczy Labirynt, dowiaduje się, ze była obiektem eksperymentu, którego celem jets znalezienie szczepionki na wirusa dziesiątkującego ludzkość. Trafiają do czegoś w rodzaju kolonii, od zarządzającej nią korporacji nazwanej - Dreszcz, prowadzonej w laboratoryjnych warunkach przez naukowców, oczywiście z udziałem zbrojnego ramienia strażnikow. PoZnają tam wielu innych młodych ludzi, bo stref i labiryntów było wiele. Co jakiś czas wyczytywana jest grupa osób, które - jak wieśc niesie - są przenoszone na jakąs "farmę" [gdyby nie fakt, ze film jest na podstawie oryginału literackiego, to widać by było podobieństwo do "Wyspy"]. Thomasowi cóś tu jednak nie pasuje, i razem z nowo poznanym kolegą odkrywają wstrząsającą prawdę : młodzież zabierana z kolonii trafia do podziemnego laboratorium, gdzie pozbawiana jest przytomności, podłączana do rurek w pozycji wiszącej, i prawdopodobnie pozbawiana stopniowo krwi. Zwłoki są wywożone. Nie ma wyjścia : Thomas i jego towarzysze decydują się na ucieczkę, przebijają się przez kolejne poziomy, muszą się ostrzeliwać, czasami wezmą jakiegoś zakładnika. Wydostają się na zewnątrz. Wiedzą niewiele : ponoć panuje tam spiekota, panoszą się "popaleńcy", czyli zarażone wirusem ludzkie monstra, a w górach mieści się ponoć siedziba ruchu oporu przeciw Dreszczowi, zwana Prawym Ramieniem. No i tuta mamy serię trudnych momentów : atak monstrów, rzeczywiście okropnych i filmowanych za pomocą niezliczonych cięć, oraz w półciemnościach, skutkiem czego robią tym większe wrażenie. Następuje zatem paniczna ucieczka i walka, wydostanie się na powierzchnię, a tam upał i pustynia, widac zniszczone budynki, które kiedyś były miastem [prawodpodobnie San Francisco, bo są ruiny Golden Gate, ew. jest to Most Brooklyński, innych amerykańskich mostów nie znam ;)], a więc wędrówka przez piasek, ruinację i stale uważając na przelatujące statki Dreszczu, który pilnie poszukuje uciekinierów. Po drodze jeden kolega zostaje pogryziony przez monstra i dogorywa, prosi o pistolet i po pożegnaniu - popełnia samobójstwo. Docierają do jakiegoś kompleksu magazynów, gdzie jest trochę ludzi. Zarządza tam Jorge z koleżanką Brendą. To nie jest organizacja Prawe Ramię, ale wydaje się być przyjazna, jakby również zbuntowana wobec władzy korporacji Dreszcz. Niebwem okazuje się, ze jest odwrotnie - JOrge zajmuje się wyłapywaniem uciekinierów i odsprzedawaniem ich Dreszczowi, jest po prostu szmalcownikiem. WIęz Thomasa i jego przyjaciół, wzywa Dreszcz, ale kiedy korporacyjny statek ląduje, wychodzi na jaw, ze Jorge wcale nie może czuć się bezpiecznie. Thomas i koledzy uwalniają się i razem z Jorge i Brendą opuszczają w popłochu zajmowany lokal. Thomas i Brenda tracą kontakt z towarzyszami, we dwoje przebijają się w stronę gór, tocząc nierówne pojedynki z atakującymi zewsząd monstrami. Dociera ją do górskiego miasteczka. Jest tam sporo młodzieży i nie tylko, a teren jest podzielony na rózne strefy, oni trafili akuratnie do tej 'zabawowej", takiej.. queerowej ;] W ślad za nimi dociera tam też Jorge razem z resztą kolegów Thomasa. Łącza się w jeden zespół. Wyciągają od prowadzącego ten przybytek miejsce ukrywania się Prawego Ramienia. I tam też kierują swoje nieomylne kroki. W górach zostają napadnięci i ostrzelani pzez dwie zamaskowane bojowniczki. W bezpośrednim spotkaniu okazują się one być znajomymi jedngo z przyjaciół Thomasa. Prowadzą ich do bazy. Tutaj poznajemy Vince'a dowodzącego organizacją, i Mary, dysydentkę, która odkrywszy czym zajmuje się Dreszcz - uciekła i poinformowała o wszystkim kogo tylko mogła. Dreszcz zajmuje się, co już wiemy, poszukiwaniem szczepionki na wirusa, problem w tym, ze w tym celu morduje młodych ludzi. Czy można odbierać jednym ludziom życie, wbrew ich woli, by ratować innych ? Ledwie nasi dzielni bohaterowie rozgaszczają się w górskiej kryjówce buntowników - a już następuje.. zdrada ! Towarzyszka Thomasa, jeszcze z LAbiryntu, Teresa najpierw opowiada mu, jak straciła matkę, którą zabił wirus, a potem wyznaje, ze wysłała sygnał Dreszczowi i zaraz tutaj będą, zeby ich zabrać. Teresa zdradza zatem ze szlachetnych pobudek, no ale jednak wpędza w kabałę wszystkich innych. Zjawiają się żołdacy Dreszczu i rozpętuje się walka. Dreszcz pacyfikuje obozowisko. Na miejsce przebywa doktor Ava Paige, szefowa całej organizacji, wyjaśnia buntownikom, że musza się poświęcić dla dobra ludzkości. I kiedy wydaje się, ze są już zrezygnowani i zaraz pójdą na postronku do bagażnika statku, a stamtąd wrócą do laboratorium, zaś dysydenci Vince i Mary zostaną zlikwidowani... Jorge chyłkiem dopada samochodu cięzarowego i rzuca się rajdem na uzbrojonych strażników, korzystając z zaskoczenia pojmani podejmują walkę i udaje się um wypędzić dr Paige z jej sitwą, zmusić do odlotu. Ginie paru dobrych znajomych, ale reszta zostaje przy życiu i w ostatnim kadrze Thomas podejmuje decyzję , by rozprawić się z Dreszczem, położyć kres barbarzyńskim praktykom. Towarzysze przyłączają sie do niego, mimo wstępnych wątpliwosci. I to zapewne jest tematem ostatniej części trylogii, która zdaje się do kin wchodzi niedługo ? Albo już weszła ? Generalnie, fabularne chwyty są znajome, dylematy moralne bohaterów także widziane w kinie wielokrotnie, a wizja przyszłości niezbyt oryginalna. MNóstwo biegania, walki, gestów w zamyśle heroicznych albo pomyślanych jako pokrzepiające serce. Na plus : cała praca speców do charakteryzacji i efektów - zniszczone San Francisco [tudzież, obowiązkowy zazwyczaj Nowy Jork ?] wygląda imponująco, monstra polujące na ludzi - znakomicie zaprojektowane i kadrowane, interesujące są takze pomysły na prezencję bohaterów. w obsadzie głównie aktorzy młodzi, ale są też weterani : Giancarlo Esposito/Jorge, Barry Pepper/Vince, Lili Taylor/Mary. no i specjalnie wyrózniona na liście płac : Patricia Clarkson/Dr Paige, ale ona była już w pierwszym filmie, a i w ostatnim nie moze jej zabraknąć. słowem : wizualnie i dekoracyjnie - widać te 60 mln wyłożone na realizację, jak chodzi o fabułę - już jakoś mniej zadowalająco ;] W recenzji medialnej spotkałem się z opinią, ze scenarzysta dośc luźno inspirował się ponoć znacznie lepszym oryginałem ksiązkowym i nie wykorzystał jego potencjału. www.youtube.com/watch?v=-44_igsZtgU Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Szwedzka teoria miłości" 25.09.17, 16:12 Dziś po 20.00 w Kulturze. Podobno bardzo ciekawy dokument z 2015 r. o kondycji współczesnego społeczeństwa szwedzkiego. Oglądamy? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 25.09.17, 16:16 O, doczytałam że w filmie wystąpił Zygmunt Bauman. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 26.09.17, 10:04 dzięki, Siostro ! udało Ci się obejrzeć ? skoncentrowałem się wczoraj na tym polsatowskim "Więźniu...", co - po seansie - być moze nie było decyzją doskonałą, bo film nie przedstawia jakiejś ciekawej wizji przyszlości, a wątki i dylematy są dośc wtórne. napiszę parę słów po "Lalce" :] o 11:00 w Kulturze. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 26.09.17, 13:03 Tak, widziałam. Napiszę parę słów później. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 26.09.17, 13:07 doskonale, Siostro ! :] już się cieszę na Twoją recenzję ! Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 26.09.17, 18:03 Ja widziałam tak mniej więcej 3/4 tego filmu. Ciekawa rzecz, dająca do myślenia. Niektóre fragmenty naprawdę mocne... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 10:19 dzięki, Mała Ciekawostko :] doczytałem, że jest to dokument krytyczny wobec indywidualizacji społeczeństwa szwedzkiego ? czekamy na recenzję Siostry ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 15:39 Miło mi :) Tak, ten film pokazuje, że ceną za dobrobyt i bezpieczeństwo Szwecji jest postępujący zanik więzi międzyludzkich. Liczy się własne "ja", wolność pod każdym względem i realizacja swoich celów. Interes innych czy zbiorowości nie ma znaczenia. Dokument pokazuje przykłady udowadniające tą tezę, ale mam pewne wątpliwości. Bo wybrano je tak, żeby do niej pasowały :) Oglądamy więc młodą kobietę, która chce mieć dziecko, ale korzysta z banku spermy. Widzimy też paru młodych mężczyzn, którzy są dawcami nasienia. Potem mowa jest o agencji, która zajmuje się wyłącznie porządkowaniem spraw po zmarłych samotnie. Pracownicy agencji sprawdzają ich mieszkania w poszukiwaniu jakichś informacji o ewentualnych krewnych. Para pracowników agencji opowiada, że ciała niektórych są znajdowane po kilku tygodniach, a nawet miesiącach, kiedy sąsiedzi skarżą się na fetor... W mieszkaniu jednego zmarłego pracownicy znajdują dokumenty z banku, okazuje się, że był bardzo bogaty. Ale nie ma żadnego śladu po krewnych czy choćby przyjaciołach. Poruszające sceny. Mamy też wątek jakby komuny hippisowskiej młodych ludzi. Otóż oni kontestują tryb życia współczesnej Szwecji. Chcą naprawdę "żyć", cieszyć się sobą, przyrodą, okazywać sobie uczucia. Chodzą po lesie, tańczą, wykonują jakieś medytacje. Nie zdziwię się, jeżeli zdarza się tam seks grupowy, ale to tylko moje domysły :) Wygląda to jakoś mało przekonująco, zastanawiam się jak długo można "grać" takie uczucia? Jest też wątek Syryjki, mieszkającej od wielu lat w Szwecji, która pomaga nowo przybyłym imigrantom. Uczy ich zasad i kodów kulturowych obowiązujących w tym kraju: punktualność, krótkie i zwięzłe odpowiedzi na pytania, itp. Te sceny są bardzo ciekawe, bo pokazują jak poważnie podchodzi się tam do tego problemu. A przybyszów jest coraz więcej. Jeden z uczniów mówi kobiecie, że trudno mu się uczyć szwedzkiego, bo w klasie są sami imigranci! I drugi biegun: Etiopia. Poznajemy tam szwedzkiego chirurga, który po 30-tu latach pracy wyjechał tam za swoją żoną. Pracuje w fatalnych warunkach, ale praca ta daje mu wielką satysfakcję. Mężczyzna opowiada, że tutaj ludzie są ze sobą, pomagają sobie wzajemnie. Narrator komentuje to w ten sposób: tam, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie, więzy międzyludzkie są znacznie silniejsze, niż w krajach biednych. Co oczywiście nie jest niczym odkrywczym. Mówi się w filmie, że w Szwecji połowa ludzi żyje samotnie, a 1/4 umiera samotnie (choć nie wiem w jaki sposób to zmierzono?). Z pewnością są to jakieś tendencje, które dają do myślenia. ALE...ja bym akurat nie czepiała się Szwecji! Bo to jest chyba nieuchronny kierunek w jakim idzie każdy kraj, mam na myśli państwa kapitalistyczne. Bo to właśnie ten system promuje egoizm i zaspokajanie swoich potrzeb. Interes i dobro innych nie mają znaczenia. Konkurencja zaczyna się od przedszkola... I nawet nie chodzi o robienie super kariery, bo dotyczy to niewielkiego procenta społeczeństwa, ale po prostu o utrzymanie się na powierzchni, o wiązanie końca z końcem w systemie, w którym liczą się tylko pieniądze i zysk. A my jesteśmy małymi trybikami w tej maszynie... To piszę ja, stara komunistka :) Prosty przykład. Każdy kto pamięta słusznie miniony system dobrze wie, że ludzie byli bardziej życzliwi i pomocni. Nie było komputerów i internetu :) więc dużo czasu spędzało się z przyjaciółmi czy rodziną. Jako dzieciak znałam wszystkich sąsiadów z klatki w moim bloku :) Kto teraz może powiedzieć to samo o swoich sąsiadach? Znieczulica widoczna na każdym kroku. Można paść na środku ulicy, dużo czasu upłynie zanim ktoś się zainteresuje... Ale to są zmiany społeczne, wspomagane zmianami w technologii, których nie da się zatrzymać. Przykład o zmarłych, którzy odkrywani są po długim czasie, robi wrażenie, a jednak to samo można by nakręcić w Polsce! Nie raz słyszałam o takich przypadkach. Różnica jest taka, że znalezieni martwi raczej nie byli milionerami. Za to Szwecja ma przynajmniej świetnie rozwinięty socjal, który, jak narzekają w rozmówcy przejął nawet role, które powinni spełniać bliscy. A my nawet tego nie mamy. Nic więc dziwnego, że imigranci walą do Szwecji drzwiami i oknami. Nie tylko z Bliskiego Wschodu, ale i z Polski :) Mimo wielu rys na wizerunku "państwa idealnego" Szwecja jest wciąż dla nich atrakcyjna. Jeszcze wspomnę o prof. Baumanie, który potwierdzał to co pisałam wcześniej, o "społeczeństwie jednostek", mówił o tym, że poczucie szczęścia daje przezwyciężanie trudności, a nie dobrobyt i wygoda. Pozwolę sobie mieć inną opinię :) W sumie bardzo ciekawy dokument, jednak moim zdaniem z wyraźną tezą. I zapomniano chyba też o czymś w rodzaju charakteru danego narodu. Szwedzi i w ogóle mieszkańcy krajów nordyckich są zapewne mniej wylewni, bardziej zamknięci w sobie, niż np. Włosi :) Decydują o tym klimat, historia, itd... Trailer: www.youtube.com/watch?v=n12Z9gKbI6Y Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 17:00 dzięki, Siostro ! świetna recenzja ! ja też pamiętam inne czasy :] sąsiedzi schodzili się na telewizję, dzieciaki bawiły się na podwórku i choćby dzisiaj się pobiły, to jutro znów były razem, od kwietnia do października do domu wracało się dopiero na późną kolację, a gry i zabawy wymyślało się samemu i co najlepsze takie "samoróbki" wciągały po same uszy na wiele godzin, miesięcy, a nawet lat; wyjeżdzając na dłużej zawsze można było liczyć na sąsiedzkie "czujne oko", a imieniny czy urodziny jednego z bliskich sąsiadów zawsze były okazją do spotkań dla wszystkich. może to pieniądze oddalają od siebie ludzi ? technologia, o czym pisałaś. MOże także brak czasu, zmęczenie codziennością, zwłaszcza wśród młodszych ludzi; więzy tworzą się, z tego co zauwazyłem, albo wśród młodzieży, która jeszcze chodzi do szkoły albo wśród starszych ludzi, którzy spotykają się w kościołach czy na skwerkach, czyli generalnie wśród tych, co mają więcej czasu, mniej gonią [jeszcze albo już]. pytanie, czy w tym dokumencie przypadkiem nie zwraca się uwagi bardziej na status samotnego/singla niż na takie codzienne relacje, które jednak jakieś musza być : choćby przy okazji spotkań w okolicznym sklepie albo mijając się na chodniku, bo ich brak sugerowałby że ludzie siedzą w swoich domach jak w bunkrach, a w to trudno mi uwierzyć :] Celna uwaga : w krajach biedniejszych albo/i inaczej ukształtowanych przez położenie geograficzne [klimat] łatwiej o ścisłe więzi, ludzie instynktownie czuja, ze nawiązując relacje z otoczeniem podnoszą swoje szanse przetrwania w trudnych momentach, łatwiej poszukać wtedy pomocy, wspólnotowego pocieszenia, jakiejś kooperacji. Zmieniła się też forma kontaktów międzyludzkich, kiedyś były tylko telefony i to stacjonarne, dzisiaj telefonia komórkowa, internet, portale społeczościowe, skype, mail, można rozmawiać bez wychodzenia z domu, a jesli związki międzyludzkie polegają w decydującym stopniu na kontakcie na polu świadomości, to trudno takim relacjom odmówić znaczenia. Jasne, w ten sposób można umrzeć i zostać odnalezionym po miesiącu, niemniej... zmarłemu, to już chyba niespecjalnie zawadza czy wywołuje refleksję ;] Przepraszam za ten czarny humor, ale to jednak prawda, co Epikur mówił : nie mamy szansy odczuć śmierci, bo jak my jesteśmy, to jej nie ma, a jak ona jest, to nie ma nas. Umieramy i co nam z tego, czy nas znaleźli czy nie ? A dopóki zyjemy, to ten problem też nas nie dotyczy. Może Szwedzi realizują, po prostu, wizję filozoficzną ? [nawet nie zdając sobie z tego sprawy]. Moze tę wizję wciela dzisiaj wiele wysoko rozwiniętych społeczeństw ? nie wydaje mi się, aby to było coś szczególnie smutnego czy przykrego. Jesli taki człowiek nie szuka związków i więzi z otoczeniem, to znaczy ze mu ich nie brak. Jesli mu ich nie brak, to znaczy ze w pojedynkę czuje się usatysfakcjonowany z życia. Zatem... trudno wytykać mu, ze żyje w jakiś sposób niepoprawnie czy "błędnie" :] Związki międzyludzkie, tzw. namacalne, to jednak także formuła wymiany : są korzyści, ale są i dolegliwości. MOże zatem wielu Szwedów dochodzi do wniosku, że rachunek zysków i strat jest na plus dla modelu życia unikającego takich spotkań ? mimo wszystko, życie z innymi w bliskiej relacji wymaga pewnych ofiar : znoszenia oczekiwań, wymagań, odpowiedniego stopnia konformizmu, poświęcenia części własnego "ja", czasami gryzienia się w język albo trudnej sztuki akceptacji przywar towarzystwa etc. wg mnie, trudno tutaj rozsądzić. Myślę, że równie dobry byłby dokument, w którym ludzie realizujący ten nowoczesny model życia mieliby szansę wypowiedzieć się, opowiedzieć jak to się stało, że tak żyją, czy to był ich wybór, czy może konieczność, a jesli sami zdecydowali, to dlaczego tak, jak realizują swoje codzienne potrzeby, czy są szczęsliwi, co im daje takie życie, czy naprawdę nie brak bliskich więzi z innymi ludźmi etc. Może niebawem coś takiego powstanie ? :] świetna recenzja, Siostro ! znakomite uwagi własne ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 19:46 Dzięki, Greku :) Fajne wspomnienia :) Też pamiętam całe popołudnia i wieczory spędzane na podwórku, przy trzepaku, który był głównym miejscem spotkań. Grało się w klasy, dziewczyny w gumę. Była gra w "widoczki" zakopywane w ziemi. Zimą łyżwy i sanki. Pamiętam nawet wdrapywanie się na pobliskie drzewa z chłopakami :) Ech, łza się w oku kręci... Zdecydowanie tak, czasy są znacznie trudniejsze. Praca od rana do wieczora (jeżeli doliczy się dojazdy!), ogarnięcie wszystkich obowiązków, i człowiek ma niewiele czasu na cokolwiek innego. A jak już przyjdzie weekend to trzeba nadrobić zaległości, sprzątanie, itd. Trochę odpoczynku i znowu ten sam kierat... W efekcie nie ma czasu na pielęgnowanie przyjaźni, czy nawet znajomości, Bo to jednak wymaga czasu, jakiegoś wysiłku. Ewentualnie wysyła się jakąś wiadomość na fb i już. Każdy jest zaabsorbowany własnymi sprawami. Przykre, ale tak to wygląda. Zdecydowanie tak, w krajach biednych ludzie wiedzą, że muszą na sobie polegać i wzajemnie pomagać, żeby jakoś przetrwać. W krajach zamożnych nie ma takiej zależności. Zgadzam się, zabrakło mi tutaj większej perspektywy, szerszej grupy ludzi, którzy wypowiedzieliby się na tematy poruszane w filmie. Tak jest, każdy ma prawo do wyboru własnej drogi życiowej. Zakładanie, że ktoś musiał być nieszczęśliwy, bo żył samotnie (tak mówią o zmarłych pracownicy agencji) jest z gruntu niesprawiedliwe. Może to był świadomy wybór? Każdy wybór ma swoją cenę. Dzięki, Greku :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 10:35 cała przyjemność po mojej stronie, Siostro ! :] piękne wspomnienia ! jak dobrze, że się na nie... załapaliśmy ! :] wiesz, czasami myślę, że miałem mnóstwo szczęścia, że jeszcze "jedną nogą" udało mi się być w "tamtych czasach", tych o których teraz mówimy, może dlatego jakoś - taką mam nadzieję - gdzieś tam udaje mi się opierać tej współczesności, tak bardzo stechnizycowanej i konsumerycznej :] korzystam, doceniam, szanuję, ale mam dystans. jako dziecko byłbym chyba nieszczęśliwy wychowując się w takich warunkach. "dla was to tylko gra/a my czasu dla siebie już nie mamy" - w jakiejś piosence niedawno słyszałem ten fragment. masz oczywiście rację, Siostro. ale tak sobie myślę, że wielu, moze większość ?, ludzi samodzielnie decyduje się na takie życie, żeby móc więcej zarobić i kupić, mieć lepszy standard materialny, akceptują po prostu koszt spełnienia własnych aspiracji, chcą mieć status społeczny itd. współczuję tym, którzy chcieliby żyć inaczej, ale są zmuszeni do tego pośpiechu i zaaferowania pracą i obowiązkami, wydaje mi się [jednak] że jest ich coraz mniej. Jak sądzisz ? Jeszcze coś mi się nasunęło : ilu tych samotnych ludzi w Szwecji bierze się stąd, że np przyjaciele umarli albo odsunęli się od życia ? Albo z braku w otoczeniu osób nadających się na dobrych przyjaciół ? Albo z powodu rodziny, która wybrała inne życie ? Rzecz moze w tym, że wielu samotnych ludzi szwedzkich nie wybierało tego życia, ale zostało przez nie wybranych, z czasem to zaakceptowało i tak już jest. Moim zdaniem, lepiej radzić sobie w pojedynkę niż "na siłę" spędzać czas z ludźmi, którzy nie nadają się na przyjaciół/rodzinę/etc. :] o yes, twórcy filmu nie oddali głosu... "oskarżonym" ;] podpisuję się pod Twoją oceną ! nic nie wiemy o innych ludziach, tak naprawdę, nie możemy zajrzeć do ich głowy, opiniujemy ich wybory z własnej perspektywy, a z gruntu bywa ona jednak niedoskonałym narzędziem do takich.. operacji :] czasy się zmieniaja... może i ludzkośc też się zmienia proporcjonalnie do okoliczności ? :] dzięki raz jeszcze, Siostro :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 14:16 Dzięki :) Greku, ja myślę, że wielu ludzi żyje takim życiem, w ciągłej bieganinie, chociaż wcale sobie tego nie wybrali. 24 godziny na dobę to po prostu za mało. Nawet za min. krajową można tyrać od rana do wieczora. Takie czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 29.09.17, 10:06 :] to prawda, Siostro. I to własnie jest najgorsze, zwłaszcza w Polsce : najdłuższa praca - najniższa płaca [w Europie]. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 10:42 "Ekonomiczna wojna trwa/ my to najbardziej odczuwamy dla nich to tylko gra/ my dla siebie czasu już nie mamy" ten kawałek to "Ekonomiczna wojna" - Damian SyjonFam takie reagge trochę. www.tekstowo.pl/piosenka,damian_syjonfam,ekonomiczna_wojna.html Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 17:21 Też tak sobie pomyślałam, że chyba zrobiono ten film pod tezę i że Szwedzi (ogólnie Skandynawowie i Finowie) mają taką naturę. Była ta ilustracja z krajami świata, dotyczyła zdaje się ich podziału właśnie pod względem "siły" kontaktów międzyludzkich i Szwecja była trochę na uboczu, ale niedaleko Norwegii i Finlandii. Zauważyłam, że również Japonia znajdowała się w lekkim oddaleniu od innych krajów, a wydaje mi się, że Japończycy tak samo raczej nie są zbyt wylewni z natury, więc to chyba rzeczywiście kwestia "charakteru narodowego"(między innymi). Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Szwedzka teoria miłości" 27.09.17, 19:49 Tak, ta mapka była ciekawa. Próbowałam wypatrzeć Polskę, chyba jesteśmy gdzieś pośrodku :) Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 17:37 Mi się udało Polskę wypatrzeć - rzeczywiście Siostro, byliśmy w okolicach środka :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 10:39 celna uwaga, Mała Ciekawostko. w Japonii zdiagnozowano nawet syndrom tzw. hikikomori, młodych ludzi uciekających od świata, zamykajacych sie w pokojach i przesiadujących przez całe lata bez kontaktu z otoczeniem, poza internetem, grami komputerowymi i odbieraniem posiłków i napojów. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 28.09.17, 17:40 Dziękuję Greku :) Japonia to w ogóle specyficzny kraj :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 29.09.17, 10:08 dzięki, Mała Ciekawostko :] zdecydowanie ! kraj intrygujący, poniekąd. I solidny w kultywowaniu tradycji, które czasami są dla młodego pokolenia, dotkniętego już wzorcami zachodnimi, nie do przyjęcia - może na linii tego konfliktu wartości rodzą się tam rózne aberracje ? Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 29.09.17, 17:11 Pewnie masz rację, Greku. To może być przyczyna. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Szwedzka teoria miłości" 30.09.17, 10:18 ja tylko poszedłem tropem Twojej dobrej sugestii, Mała Ciekawostko :] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Szwedzka teoria miłości" 30.09.17, 12:13 Rozumiem, Greku. Dziękuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa Simpsona 26.09.17, 10:09 odcinek 5. zaczęła się spychologia ? raz na jakiś czas TVP coś się udaje i zaraz postanawia to zepsuć :] tak było z "Homeland", z "Artystami" i raczej mało oględnie obeszli się z "Utopią". szkoda. mnie to nawet pasuje, bo późniejsza pora powoduje, że mogę obejrzeć, co tam Czesi puszczają [dzisiaj mecz] zwykle we wtorki. ale wiem, że jestem w znakomitej mniejszości i czuję, że Wam ta późniejsza pora nie będzie odpowiadała ? zła decyzja TVP. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa Sim 26.09.17, 12:27 O, nieładnie. A co leci w tym czasie? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa 26.09.17, 12:27 Bo oczywiście w moim Teletygodniu jest stara wersja. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa 26.09.17, 13:04 ja spoglądam do Telemana ;] niestety, takze w telegazecie jest godzina 23:25, więc chyba rzeczywiście przesunęli serial na noc. PS : z tych seriali, jeden to brytyjski, a nie francuski ;] PS 2 : szkoda, ze w takim układzie Czesi nie puszczają dziś jakiegoś filmowego hitu :] jest film w Janem Triską, który 2 dni temu zginał tragicznie spadając z mostu. Słyszałaś może o tej historii ? na Ct 4 - Liga Mistrzów, dzisiaj Borussia Dortmund - Real Madryt, chyba się skuszę ;] a jutro w Jedynce Bayern-PSG ! hit ! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa 26.09.17, 13:11 Fatalna sprawa. Taki dobry serial przesunięty! Co oni tam wyrabiają??? Już nie liczę na żaden ciekawy serial o dobrej godzinie w publicznej!! Tak, czytałam na stronie fb Kultury o śmierci tego aktora. Trochę dziwna historia. Każdy kto był na moście Karola wie, że trudno stamtąd spać, balustrady są wysokie. Nie chcę spekulować czy to może było samobójstwo. Ciekawe, aktora wyciągnęło z rzeki dwóch Polaków, którzy płynęli statkiem wycieczkowym po Wełtawie. Przeprowadzili akcję reanimacyjną, ale było za późno. O, zazdroszczę meczu! Tak jest, jutro oglądamy!! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa 26.09.17, 13:51 ja też tej decyzji nijak nie mogę zrozumieć. już pomijając ten "Magazyn śledczy"... po co jeszcze dwa inne seriale ? niecodzienna sytuacja, Siostro - racja. nie słuchałem wczoraj czeskiego Dziennika ani informacji kulturalnych, nie wiem zatem, jak oni widzą tę całą sprawę, może dziś uda mi się coś podsłuchać. oglądamy ! ale mecz się szykuje ! i Neymar w grze ;] nie sądzisz, ze 222 mln E za piłkarza, to już jakiś kosmos ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:25 TVP1 "American Crime Story : Sprawa 26.09.17, 12:58 20:55 "Magazyn śledczy Anty gargas", potem odcinek serialu francuskiego, a zaraz za nim odcinek serialu hiszpańskiego :] co o tym sądzisz, Siostro ? skąd taka decyzja ? może oglądalnośc spadła ? [a jeśli tak,, to pytanie : czy publiczne medium w ogóle powinno się wątkiem oglądalności w ogóle zajmować ?] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "American Crime Story : Sprawa Simpsona" po 6 odc. 01.10.17, 12:15 Za tydzień, niestety, również "ACS" w porze dla nocnych marków. W odcinku 5 zaczyna się proces. OJ Simpson pojawia się dosłownie na trzy minuty i nie ma już wątpliwości, że nie on jest tu ważny, ale pojedynek taktyczno-techniczno-psychologiczny, jaki odbywa się pomiędzy oskarżeniem, a obroną. Oto mamy szefa zespołu adwokatów, Johny'ego Cochrana. Jedzie autem z córkami, zatrzymuje go do kontroli policjant, wyciąga z auta, wobec sugestii Cochrane'a że czepia sie go z powodów rasistowskich - policjant skuwa go, uznając ze tamten zachowuje się agresywnie. Widzą to jego córki, a tata uspokaja je przez szybę. Cochran jest przekonany, że wywierana jest na niego presja z powodu jego zawodowych czynności. Gośc uważał i uważa nadal, ze w Ameryce panuje rasizm. Chce obronić SImpsona, chce wygrać, ale chce także udowodnić, ze w Ameryce muszą nastąpić głębokie zmiany w świadomości społecznej i instytucjonalnej. Oskarżenie, dowodzone przez Marcię Clark, wierzy w dowody : jak mówi sama pani prokurator "Simpson zostawił tyle śladów, że chyba nie ma to precedensu w historii kryminalistyki". Odciski palców, krew w aucie, porzucone rękawiczki, nawet trefne skarpetki. A na dodatek 72 zgłoszenia dotyczące przemocy domowej w rodzinie Simpsonów, we wszystkich chodziło o agresję OJ wobec żony. "Musicie oddzielić, państwo przysięgli, OJa Simpsona sportowca, którego podziwiacie, od Simpsona agresora, brutala i mordercy, który był prywatnie", powie później prok. Cross w słowie wstępnym Obrona doskonale wie, że dowody są po stronie prokuratorów. Cochran stawia zatem na "opowiedzenie lepszej historii". świetna jest sekwencja symultanicznie prowadzonych narad obu obozów. Jak sztabów wojskowych przed wielką bitwą. KLuczową postacią staje się Darden, czarnoskóry dżentelmen z zespołu prokuratorskiego. Pani Cross wciąga go do zespołu, bo jest bystry, ale także dlatego ze jest czarny. Wierzy, że dzięki temu uniknie zarzutów o rasizm. Także dlatego wprowadziła do ławy przysięglych aż ośmioro czarnoskórych obywateli. Darden ostrzega ją, ze policjant [on chyba pierwszy był na miejscu zbrodni i znalazł pierwsze ślady] którego będą pzesłuchiwać, moze być świadkiem ryzykownym, bo miał w przeszłości zarzuty na tle rasistowskim. Na treningowych przesłuchaniach policaj prezentuje się sensownie, ale Darden z każdym dniem bardziej wątpi w to, czy powinien go przesłuchiwać osobiście. Pan Cross naciska jednak na takie rozwiązanie. Uważa, że czarnoskóry prokurator, któremu biały policjant wyjawia dowody przeciw oskarżonemu, to będzie dobry obrazek medialny. Cóż, ona wie jak zamierza działać mecenas, więc chce mu wytrącić z rękawa parę asów. Na wstepnej rozprawie, Darden występuje w imieniu oskarżenia i prosi, by w obliczu charakteru sprawy i podziałów społecznych, jakie wywołuje, na tej sali powstrzymywano się od używania słowa "czarnuch". Mogłoby to bowiem podnieśc emocje np. przysięgłych i stępić ich chłodny rozum potrzebny do oceny faktów. Na to kontruje Cochran, że Darden własnie zasugerował, iż czarni ludzie nie umieją panować nad emocjami, a zatem że są gorzej rozwinięci. Peroruje, ze prokuratura pogardza czarnymi, obraża wszystkich czarnych w Ameryce, brało tylko sugestii, ze Darden jest wypastowany. A najlepsze, ze siadając na miejsce, Cochran schyla sie do Dardena i rzuca cynicznie to, co znamy z memów "Nigga, please...". Darden jest zdumiony. Szybko zrobiony sondaż obwieszcza zwycięstwo obrony. 75 % pytanych uznało komentarze Dardena za rasistowskie, a większośc postrzega go jako "wuja Toma", czyli poczciwego czarnego pokornego wobec białych i uznającego ich supremacje. Darden przełyka bardzo gorzką pigułkę. Zwierza się Marcii Cross, ze przeszedł w życiu długą drogę, na studiach prawniczych był traktowany protekcjonalnie, pobłażliwie, ironicznie, postrzegano go przez pryzmat jego koloru skóry i pochodzenia. A teraz zarzuca mu się takie samo postrzeganie innych czarnych. Jest rozgoryczony. Pani Cross apeluje, zeby się trzymał i nie dał zbić z pantałyku, Cochran wie jak wazny jest dla procesu Darden i to co robi, robi po to, by go zdyskredytować. Istotnie, Cochran przedstawiany jest jako gracz, postać niejednoznaczna. Widzimy jak ostro pogrywa na sali sądowej, ale widzimy go też w domu, kiedy cwiczy swoje przemówienie, widzimy go z dziećmi, z żoną którą wyraźnie kocha i uwielbia. Zmusza to do oddzielenia oceny zawodowca od człowieka prywatnego. Za chwilę znów wycina nume prokuraturze. Kiedy jego współpracownik dzwoni w sprawie przedstawienia świadków obrony sądowi i sugeruje, ze doszło do opóźnienia i trzeba to uzupełnić, Cochran oznajmia "Bardzo dobrze" A kiedy w sądzie przedstawia tę listę sędziemu, a opozycja protestuje, że wcześniej nie dostała tej listy do wglądu, Cochran kłamie, że obrona nie chciała zgodzić się na tych właśnie świadków. Obronie opadają ręce, bo takie numery, to szczyt bezczelności. Przecież obie strony muszą znać świadków długo przed przesłuchaniami, co by wiedzieć z kim mają do czynienia i jakie pytania można im zadać. Truizm, ale jak widać nawet na takiej oczywistości, w takim procesie, można probować kiwnąć przeciwnika :} Prokurator z zespołu pani Cross protestuje tak namiętnie, ze dostaje zawału. Darden awansuje na nr 2 w zespole. W zasadzie to... zespół składa się teraz z dwóch osób : Marcii Cross i właśnie Dardena. "Jestesmy my dwoje przeciw wszystkim", powiada Marcia, uważnie śledząc jego reakcję na to bojowe hasło. Ma się odbyć wizja lokalna w domu Simspona. Jedyny moment, gdy przysięgli będą widzieć bezpośrednio oskarżonego. Cochran odwiedza OJ'a w więzieniu i instruuje go : uwiedź ich, bądź miły, sympatyczny, bądź swobodny, to jedyna szansa jaką będziesz miał, by zaskarbić sobie ich uczucia". A potem strzela obronie trzeciego gola. Każe wystylizować mieszkanie Simpsona. Usunięte zostają wszelkie oznaki błyszczącego, szpanerskiego luksusu, a także oznaki fraternizacji z białymi. Dom Simpsona wypełniony jest teraz... pamiątkami związanymi z kulturą afrykańską, trofeami sportowymi gospodarza, zdjęciami czarnych bohaterów oraz fotografiami jego matki na wózku inwalidzkim, generalnie : ten wystrój przedstawiać ma OJa jako ambasadora swojej rasy, "czarniejszego od węgla", sportowca, wiernego syna czarnej społeczności itd. Cochran gra kartą rasową, i to mocno gra. Obrazek ten jest oczywiście sprzeczny z rzeczywistością, OJ nie dbal o czarnych "braci", kumplował się z bogatymi białymi, grał z nimi w golfa. W tym kontekście świetna jest scena, w której Simpson wyznaje Cochranowi : chciałem się z czarnymi spotykać, ale oni myśleli tylko o tym, jak na moich plecach dorwac się do kariery, kasy i powodzenia, więc stopniowo odsuwałem się od nich ; nie chciałem mieszkać w "czarnej" okolicy, chciałem mieszkać tam, gdzie nie ma przemocy i agresji, gdzie nie będą wskakiwać przez płot na moją posesję złodzieje i mordercy, by ograbić mnie ze wszystkiego, na co cięzko w życiu pracowałem. Prokuratorzy są zdumieni wyglądem domu Simpsona, wiedzą ze to farsa, przecież kiedyś w mediach był reportaż z domu OJ'a i wygladał on jakby... inaczej ;] W ostatnim kadrze Cochran na osobności rzuca do Dardena : nie przesłuchuj osobiście białego policjanta, zostaw to białym. Darden jest w kropce : z jednej strony, sam miał wątpliwosći w tej sprawie, z drugiej : jesli ostrzega go Cochran, to może robi to dla własnej korzyści, a zatem należy postepować wbrew jego "dobrym radom" i własnie przesłuchać gliniarza. Marcia Cross wierzy, zdaje się, w ten drugi wariant i sugeruje wciąz, że Darden powinen zrobić to przesłuchanie. I widzimy tego gliniarza, który otwiera jakąs szafkę z medalami w srodku i przygląda się im uporczywie. Nieźle się zapowiada 6 odcinek. świetna robota serialowa ! TVP popełnia tragiczny spychając "ACS" na tak późne godziny. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "American Crime Story" po 5 odcinku ! :]] 01.10.17, 12:16 gafa ! :] to był 5 odcinek, rzecz jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:50 Puls "Człowiek z blizną" 26.09.17, 10:20 kult :] albo klasyk. kult i klasyk w jednym :] kubański imigrant i drobny przestępca, Tony Montana, w roku 1980 przypływa do Ameryki i chce się tam urządzić. Wybiera, ofk, karierę kryminalisty i od szeregowego pomocnika mafii narkotykowej idzie w górę, aż uderza głową w sufit. I wtedy właśnie zaczyna się najciekawsza częśc filmu : jako boss, wzorem dyktatorów politycznych, Montana stacza się w czeluść paranoi, konfliktuje się ze wszystkimi, w końcu zostaje sam w swojej twierdzy, niczym Kane w Xanadu. Al Pacino gra wybitną rolę, jedną z najlepszych w karierze. rezyseruje tę historię znakomicie BRiana De Palma. Trzeba obejrzeć ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 21:50 Puls "Człowiek z blizną" 26.09.17, 12:28 Wstyd się przyznać, ale nie widziałam. Dziś też nie dam rady. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 21:50 Puls "Człowiek z blizną" 26.09.17, 13:06 och, żaden wstyd, Siostro :]] ale warto obejrzeć, film niby gangsterski, ale z ambicjami :] monolog Montany w restauracji czy długa scena strzelaniny w jego willi - niezapomniane momenty filmowe ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 KUltura "Lohengrin" [opera] 26.09.17, 10:21 powtórka. kiedy nowe opery w Kulturze ? mogę tylko polecić i zachęcić, wspaniałe przedstawienie, magiczne, wciągające, koniecznie tzreba oglądać przy zgaszonym świetle :]] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 TVN7 "Wielki Gatsby" 27.09.17, 10:23 chyba byłbym w stanie obejrzeć każdy rodzaj ekranizacji tej powieści :] a co dopiero olśniewającą, kolorową, odrealnioną momentami, nowoczesno-barokową wizję Baza Luhrmanna... skrytykowaną przez zawodowych speców od kina [hehe !]. oglądacie też, Czcigodni ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:45 TVP1, LM : PSG - Bayern Monachium 27.09.17, 10:37 ciekawy moment dla obu zespołów : jeden i drugi są w kryzysie :] PSG z powodu kłótni między zawodnikami i groźbą kar od UEFA za przekroczenie zasad finansowego fair play, Bayern - z powodu miernych wyników [ostatnio tylko remis w lidze, 2 tygodnie temu przegrali 0-2]. musi być dobry mecz ! PS : wczoraj świetne widowisko w Dortmundzie ! Borussia od początku naciskała na Real, grała w ustawieniu z bramkarzem w roli... ostatniego stopera ;] tak wysoko wyszli pressingiem; tyle że to co sparaliżowałoby grę przeciętnego rywala Borussii - Realowi stworzyło okazje do szybkich wyjśc z kontrą i podań za plecy obrony. W pierwszym kwadransie Real miał dwie takie akcje, Borussia nie wycofała się ze swojej strategii i za trzecim razem straciła gola [piękny strzał Bale'a]. przy 0-1 Borussia jeszcze agresywniej atakowała, więc stracła następną bramkę, zrewanżowała się błyskawicznie szybko, ale w końcówce, kiedy już właściwie Niemcy szli vabank - Modric wystawił piłkę Ronaldo, a ten huknął potęznie i było po meczu. Bramkarz zrobił błąd, jak mówili Czesi, b o Ronaldo stzrelał z ostrego kąta w "bliższy" róg, który właśnie przez piłkołapa powinien być chroniony. wynik wynikiem, ale poziom tego meczu był nadzwyczajny : cóż za technika, przygotowanie motoryczne, orientacja na boisku, intensywnośc gry. Nic dziwnego, ze tam nikt nie rozrabia na trybunach ;] Nie ma czasu na takie głupstwa, tyle się dzieje na boisku. Borussia na ławce miała 6 zawodników w wieku 16!-19 lat. Przyszłość tego klubu jest znakomita :] A Real - mają stabilny skład i grają jak maszyneria, perfekcyjnie, Ronaldo strzela, Modric i Kroos dyrygują i rozgrywają, Casemiro likwiduje akcje rywali, Ramos szefuje kwartetowi obrońców, a Isco wyrasta na zawodnika najwyższego formatu. A wczoraj nie było przecież doskonałego Marcelo, który jest chyba zawieszony za coś-tam. wg mnie, Real moze wygrać po raz trzeci z rzędu LM. na dziś, nie widać rywala, który mógłby się z nimi równać. Nawet jeśli w lidze im się nie układa. Borussia ma teraz trudną sytuacją w grupie : 2 porażki, musi wygrać rewanż z Tottenhamem i poszukać punktów w Madrycie. Bo że wszystkie trzy ww. zespoły zdobędą po 6 pkt na skromnym Apoelu Nikozja, to chyba wypada założyć jako pewną oczywistość ;] oby dziś w Paryżu mecz był równie znakomity ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1, LM : PSG - Bayern Monachium 28.09.17, 10:49 3-0 dla PSG ! aż tak źle bylo z Bayernem ? czy aż tak dobrze z drużyną Neymara ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:45 TVP1, LM : PSG - Bayern Monachium 28.09.17, 13:41 Bayern wypadł słabiutko na tle PSG. Bez ikry, szybkości, pomysłu. W PSG oczywiście szalał Neymar! Świetni byli też Mbappe i Cavani. Ta trójka to kapitalny atak!! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:45 TVP1, LM : PSG - Bayern Monachium 28.09.17, 17:01 Ancelotti zwolniony! I wcale się nie dziwię, po tym co pokazał Bayern wczoraj. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:45 TVP1, LM : PSG - Bayern Monachium 29.09.17, 09:57 Bayern chyba uznał, że im wcześniej pożegna się z trenerem, tym większa szansa, że jeszcze zdoła uratować ten sezon :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:00 Puls 2 "Pora mroku" 27.09.17, 10:41 polski wspoółczesny horror :] ciekawe ! czworo młodych ludzi w opuszczonej fabryce na Dolnym Śląsku odkrywa istnienie pseudolaboratorium, w którym odbywają sie makabryczne eksperymenty. ponoć jest to absolutna klapa, dramat i beznadzieja ;]] ale... nie od razu Kraków zbudowano, od czegoś ten polski horror musi się [na nowo] zacząć, no i... może nie jest aż tak źle ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 27.09.17, 10:48 w cyklu "Jedna scena". rozmowa zaczyna się o 23:20, film 20 minut później. dramat obozowy. młody polski pianista trafia do obozu w Oświęcimiu, gdzie walczy o przeżycie, w czym pomaga mu jego muzyczny talent i umiejętności, doceniane przez hołubiących sztukę niemieckich oprawców. reżyseria Leszek Wosiewicz. ciekawy reżyser, widziałem "Rozdroże Cafe", gdzie inspirował się "Zbrodnią i karą"; parę razy w telewizji puszczali "Cynga", rozgrywający się w okolicznościach sowieckiego łagru. ambitne tematy, rzadko podejmowane w polskim kinie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 27.09.17, 14:25 O, chętnie bym w końcu obejrzała, ale nie dam rady. Liczę na Twoją recenzję :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 27.09.17, 17:01 szkoda, Siostro ! spróbuję obejrzeć, mam nadzieję ! :] życzę znakomitych emocji podczas oglądania MECZU ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 27.09.17, 14:26 Chętnie bym w końcu obejrzała, ale nie dam rady. Liczę na Twoją recenzję! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 27.09.17, 14:26 Przepraszam, jakieś problemy z logowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 23:20 Kultura "Kornblumenblau" 28.09.17, 10:44 obejrzalem drugą połowę, na pierwszą... fatalnie zaspałem, po "Gatsbym" przymknąłem oczy, no i... katastrofa. ale obejrzę w sieci to, co mi uciekło i napiszę koniecznie, bo film wydaje się niezwykle ciekawy, także w swojej formie, która skojarzyła mi się z kinem Filipa Bajona. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 Kultura "M A S H" 28.09.17, 10:48 no ! ;]] miejmy nadzieję, że dzisiaj... odpali :] a także, że w kolejnych tygodniach doczekamy sie pozostałych filmów z tego przeglądu kina Altmana. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "M A S H" 28.09.17, 17:06 O? W Teletygodniu "Na skróty" :) Jak pisałam, "MASH" średnio mi się podobał. Jakoś nie trafiał do mnie koszarowy humor :) Ale kto wie, może teraz zrobi lepsze wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 Kultura "M A S H" 29.09.17, 10:11 dzięki, Siostro :] tym razem im się udało ;] niektóre sceny faktycznie średnio zabawne, ale zdecydowana większość rozbawiła mnie, a do tego świetna jest idee fixe stojąca za tym całym przedstawieniem. dopiszę parę słów - po "Lalce" ;] o 11:00 się zaczyna - zachęcam ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "M A S H" - słowo po seansie 29.09.17, 13:39 No to może parę słów :] Primo, wydało mi się, że - strach powiedzieć - serial miał więcej wdzięku, a Sokole Oko Alan Aldy był jakby przyjemniejszą postacią niż w interpretacj Donalda Sutherlanda. Ujęła mnie wizja całościowa : jesteśmy w szpitalu wojskowym, trwa wojna, przywożeni są ranni, czasami bardzo cięzko, prowadzone są operacje, nie brak krwi i naturalistycznych zdjęć obrażeń ludzkiego ciała - czyli, zgodnie z przeznaczeniem; ale oto ludzie na codzień mający z tym wszystkim do czynienia, organizują, kreują !, zupełnie inne, można by rzecz : normalne życie obok tej wojennej rzeczywistości : romanse, kawały, martini , mecze rugby, własnoręcznie zrobiona "plaża", parasole, golf !, piosenki podnoszące na duchu, a w finale - kino i filmy. Oswajają wojnę, robią to nie z braku zajęcia, ale po to, by nie zwariowac. Nawet Burns porzuca na chwilę swoje religijne rytuały i służbistość, aby wdać się w cokolwiek namiętny romans z panią major. Odwożą go w kaftanie bezpieczeństwa, rzecz jasna - nie z powodu wariactwa w obliczu wojny, ale mimo symbolika jest czytelna : pierwsi dostają kręćka ci, którzy tego koszmaru nie potrafią neutralizować zabawą, humorem i zgrywą. Burns uczy chłopca czytać za pomocą studiowania Biblii. Sokole Oko z kolegą podsuwają mu... Playboya :] Deprymują obcesowo Burnsa, który zabiera się do wieczornej modlitwy, nie dlatego, że nie szanują religii czy wiary, ale dlatego, ze charakter tych ceremoniałów podnosi nastrój smutku i zadumy, a więc niestosowny w panujących okolicznościach. Rewelacyjna sekwencja, kiedy za pomocą chyłkiem podstawionego mikrofonu, seks Burnsa i major staje się "słuchowiskiem" dla całego obozu, a bohaterowie wpadają w panikę, ona dorabia się przezwiska "Gorące usta" [w serialu Gorące Wargi :)], a Burns - nękany złośliwie przez Sokole Oko - rzuca się na niego i wywoża go na leczenie w domu bez klamek. Okulary Sokolego Oka - takie jakie nosił Wyatt w "Easy Rider" :] Przypadek ? Frywolne piosenki dodające ducha całej społeczności, co ciekawe, ktoś intonuje,a reszta przyłącz się spontanicznie, niczym w musicalu, brakuje tylko tanecznych układów ;] Tworzy się od zera cały mikrokosmos relacji, konfliktów, wartości i antywartości, cała wspólnota powstaje ze swoją własną, oryginalną rzeczywistością codzienną. "Waldowski mówi, że poker to tylko gra" - "Tak powiedział ? On ma problem !" ;]] Sekwencja z Waldowskim, który przyznaje się do impotencji w relacjach z kobietami, podejrzewa u siebie homoseksualizm i zupełnie racjonalnym tonem informuje, że zamierza popełnić samobójstwo, a koledzy urządzają mu symboliczną ostatnią wieczerzę, pogrzeb i polegiwanie "na marach" - przekomiczna :] Na czele z kadrem kopiującym/wystylizowanym na "OStatnią wieczerzę" Leonarda Da Vinciego, w roli Jezusa - oczywiście, nieszczęsny Waldowski ;] Zakład o to, czy Gorące Usta jest naturalną blondynką - kto pada ofiarą hazardowych skłonności Sokolego Oka i Trapera ? Oczywiście, sama major ;] Zdradziecka dłoń zrzuca kotarę i oczom zgromadzonej widowni [to też dobre] ukazuje się pani major w stroju Ewy. Cała spanikowana wyczołguje się z pola rażenia, biegnie do pułkownika, zeby ukarał dowcipnisiów, ale pułkownik leży sobie w łózku z koleżanką oraz butelką wina, więc wiadomo, że na jego interwencję nie można liczyć ;'] Niezła akcja w innym szpitalu, na terenie Japonii, gdzie Sokole Oko i Traper przeprowadzają operację i panoszą się niemiłosiernie, ustawiają wszystkich po kątach, w gabinecie szefa urzązają sobie pole do gry w golfa, a dowodzącego pułkownika, który chce ich ukarać, usypiają chloroformem i robią mu kompromitujące fotografie w towarzystwie japońskich kurtyzan. Bezlitośni ;] No i finałowy mecz footballu, zamieniający się w chaotyyczną wymianę ciosow między zespołem MASH i drużyną jednej z jednostek militarnych. Wszystkie chwyty dozwolone, włącznie z eliminacją najlepszego gracza rywali, za pomocą zastrzyku ogłupiającego ;] W końcu tutaj też w rachubę wchodzą niezłe pieniądze z zakładów. A dowódca przeciwnej drużyny, jakoś dziwnie przypomina... pułkownika Kilgore'a z "Czasu Apokalipsy", tylko w... wersji light ;] Tak czy owak, sporo dobrej zabawy, ale wg mnie stworzonej nie dla efektu komicznego, lecz jako przeciwwaga dla wojennego dramatu, który rozgrywa się przecież cały czas w przerwach, a może nawet to on jest w centrum, a rozrywka i dowcip mają rozładować jego nieznośne odium. Czy można inaczej przeżyć wojnę, zwłaszcza będąc w takim położeniu ? Z karabinem w walce, zapewne, człek stara się robić co trzeba, unikać kul, realizować zadania, nie ma czasu na smakowanie wojny, tak jak na boisku piłkarz nie ma czasu emocjonowac się grą, to przywilej kibica. A jak przeżyć wojnę, która dociera w obrazach, rannych ludziach, poszarpanych ciałach, oderwanych kończynach, sikającej krwi ? Tylko dowcipem. I to jest , wg mnie, najważniejsza idea tego filmu : śmiech, zabawa, normalnośc tak dalece normalna jak to tylko możliwe w nienormalności, jest receptą na szaleństwo wojny i śmierci. Mądre. A że przy okazji żartobliwe i pełne, czasami - racja, Siostro :] - koszarowych nieco dowcipasów : a niech tam :]] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:40 TVP2 "Miasto skarbów" odc. 3 28.09.17, 12:44 nie chcę Was w... TO ;] wciągać, zwłaszcza że dzisiaj "MASH", ale gdybyście zawędrowali w te rejony... :] dajcie znać jak znajdujecie ten serial :] ciągle mam nadzieję, że się mylę i pomożecie mi jednak odnaleźć w nim jakieś wartościowe pierwiastki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:15 Kultura "Scena ciszy" 28.09.17, 13:04 po "Scenie zbrodni" Joshua Oppenheimer spotkał się z wyrzutami ze strony ludzi, których "podstępnie" sprowokował do wyznań, które woleliby chyba zachować dla siebie, zamiast informować świat o własnych zbrodniach. Trudno byłoby mu rozmawiać z nimi ponownie i zdaje się, że nigdy do tego już nie doszło. znalazł jednak sposób na nakręcenie swoistego suplementu. Ponownie wyjechał do Indonezji i spotkał się z bratem jednej z ofiar zbrodniarzy z lat 60-tych - dzisiaj 44-letnim lekarzem okulistą. Skonfrontował go z dawnymi aparatczykami, odpowiedzialnymi za śmierć brata, nie po to, żeby ułatwić dokonanie jakiejś zemsty czy naplucia im w twarz, ale po to, by mógł im spojrzeć w oczy, zapytać, dowiedzieć się. Chciał także oddać mu głos, tak jak w "Scenie zbrodni" oddał go katom. Co czuje dziś brat ofiary tamtego ludobójstwa, kiedy słucha jak oprawcy śmieją się z powodu zamordowania bliskiego mu człowieka ? w "Scenie zbrodni" Joshua przekonał katów sprzed 50 lat, że nakręci fabularny film, "gangsterską" wersję ich wyczynów sprzed lat. Udało mu się przy okazji nakłonić ich do zwierzeń, wspomnień, a nawet pokazówek, jak wtedy zabijali. Obudził też sumienie, przynajmniej niektórych. I dowiódł, ze Indonezja współczesna wcale nie rózni się od tej sprzed 50 lat, że wciąz rządzi tam nacjonalistyczna prawica, gotowa w razie czego znów wymordować parę milionów wrogów politycznych, wtedy nazywanych "komunistami", a dzisiaj... "lewakami" ? wtedy pod nóz poszli wszyscy niewygodni : opozycja polityczna, działacze społeczni, a także mniejszości narodowe i etniczne, np. Chińczycy. Dawni oprawcy są dziś filarami miejscowych społeczności, zbierają haracze od bazarowych chińskich handlarzy, a następnego dnia startują w wyborach parlamentarnych. Wybitny dokument. "Scena ciszy" nie ma, wg mnie, takiej emocjonalnej siły jej poprzedniczka, ale wciąz jest znakomitością. Raz, że stanowi coś, właśnie, w rodzaju dopowiedzenia, epilogu, suplementu, "drugiej częsci", a dwa - świadectwo krewnego ofiary jest - dokładnie jak w tytule : wyciszone i refleksyjne. Najlepsze są sceny spotkań Adiego z oprawcami [nie są to ci sami z pierwszego filmu], spokój i opanowanie z jakimi zadaje im pytania, i ich narastająca frustracja, irytacja, zakłopotanie z powodu przypominania im dawnych czasów. Joshua zaplanował rzecz całą w ten sposób, ze Adi, jako okulista, po prostu leczy tych ludzi w ramach jakiegoś fikcyjnego projektu społecznego, w którym lekarze na polecenie ministerstwa badają wzrok pacjentów w okolicy swojego miejsca zamieszkania. Bo tam tak właśnie jest : kaci mieszkają z ofiarami, znają się, wiedzą co kto robił w przeszłości i czyje życie ma na sumieniu. Przerażające momentami. Niezwykły film, mogę tylko zachęcić Was do "strzelenia" sobie mocnej kawy :] i obejrzenia go, mimo późnej pory. Szkoda !! że tak późnej. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:40 Ct2 "Dla niej wszystko" 29.09.17, 13:47 thriller francuski. żona [Diane Kruger] zostaje aresztowana przez policję pod zarzutem morderstwa. Jest niewinna [taki jest czeski tytuł], zdaje się że wiemy to od początku i nie to jest przedmiotem filmu. Chodzi bowiem o krańcową determinację z jaką jej mąz [Vincent Lindon] stara się znaleźć dowody tę jej niewinność. wysokie oceny, na Rotten Tomatoes 79 % pozytywnych z 30 recenzji :] oglądaliście może ten film, Czcigodni ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 22:40 Ct2 "Dla niej wszystko" 29.09.17, 15:15 Oglądałam remake z Elizabeth Banks i Russellem Crowe. Bardzo dobry film sensacyjny i wciągająca historia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 22:40 Ct2 "Dla niej wszystko" 30.09.17, 10:17 dzięki, Maniu :] po obejrzeniu, chętnie dodam, że oryginał też niczego sobie :] dopiszę więcej niebawem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dla niej wszystko" [1] 30.09.17, 11:06 Spróbuję zatem :] Kluczowe znaczenie mają w tym filmie kolejne wypadki fabularne, więc sami zdecydujecie, czy chcecie czytać do końca czy tylko do pewnego momentu :] Film jest podzielony na 3 części, jak 3 akty dramatu. Rozpoczynamy od tego co było "3 lata wcześniej". Najpierw jest szczęście rodzinne : Lisa pracuje w jakiejś firmie, JUlien jest nauczycielem, mają syna Oskara -2-3 latka. Kochają się, są dobrymi rodzicami. Ma to głębszy sens, bo wyjaśnia późniejszą determinację Juliena. I nagle - rankiem wpada policja, skuwa Lisę i wywozi ją do aresztu. Na rozpaczliwe pytania "Za co ?", odpowiedź pada : "Za morderstwo". Istotnie, Lisa oskarżona jest o zabójstwo swojej szefowej. Jej odciski palców są na miejscu zbrodni i na narzędziu - gaśnicy, którą kobieta została zabita, a jej ciało porzucone na podziemnym parkingu. Widzimy retrospekcję według aktu oskarżenia. Ale potem widzimy te samą retrospekcję, ale wedle prawdziwych wydarzeń : szefowa Lisy została zabita przez jakąs brunetkę; Lisa tylko znalazła porzuconą gaśnicę, podniosła ją z ziemi, ustawiła obok ściany [stąd te odciski palców], zwłok nie widziała. Widziała za to morderczynię. Zderzyła się z nią wychodząc z windy. Areszt, proces, pani mecenas rozkłada ręce, wszystko świadczy przeciwko Lisie : miała motyw [nie była w najlepszych stosunkach z szefową], są mocne poszlaki. Lisa zostaje skazana na 20 lat więzienia. Julien jest wstrząśniety. Odwiedza żonę co tydzień, czasami przywozi syna, ale po pewnym czasie Lisa prosi go, zeby zostawiał Oscara u dziadków [z jego strony, jej rodzice nie żyją], nie chce żeby syn oglądał ją w takim miejscu. Julien radzi sobie z wychowaniem chłopca, jak tylko może, pomagają mu rodzice. Lisa próbuje popełnić samobójstwo w więzieniu, udaje się ją jakoś uratować. Tymczasem JUlien, dla potrzeb szkolnych/naukowych, przeprowadza wywiad z facetem, który 7 razy uciekał z więzienia. I byłby uciekł na dobre, gdyby... sam się nie zgłosił z powrotem. "Wie pan, ucieczka to jeszcze nie, najgorszą rzeczą jest sama wolność", powiada. I podrzuca cenne porady : nie wolno kontaktować się z bliskimi, policja ma ich na podsłuchu i celowniku; trzeba załatwić nowe papiery, tożsamość, trzeba mieć przygotowane pieniądze, tzreba mieć PLAn, nie wolno improwizować. Dalej są już tylko "spoilery" ;] Drugi akt, czyli : co działo sie "przez ostatnie 3 m-ce". Sprawa jest dośc prosta, po tej rozmowie z mistrzem ucieczek - Julien ma plan porwania żony z więzienia i ucieczki z nią i synem daleko stąd. Rozpoczyna przygotowania : rysuje plan więzienia, forografuje je, wypisuje wszystkie potrzebne rzeczy, pokrywa tymi malunkami i zdjęciami całą ścianę w domu. Sprawdza się jako ojciec - Oskar ma już 5 albo 6 lat, uczy się, spędza czas u dziadków, wychodzą razem do parku. W tym właśnie parku JUlien poznaje miłą kobietę, matkę jednego z kolegów Juliena. Pani ma chyba jakieś plany wobec niego, ale Julien szybko ucieka. Nie ma żadnego zagrożenia dla jego miłości do żony, nie będzie innej kobiety która mogłaby zmienić jego plany. W więzieniu lekarz skarży się, ze Lisa nie chce brać zastrzyków z insuliny [jest cukrzykiem]. Prosi JUliena,żeby ją przekonał, iż powinna dbać o swoje zdrowie. Nie ma wątpliwości, ze Lisa przechodzi kryzys. Julien szuka kogoś, kto wyrobiłby lewe papiery, jemu, Lisie i Oskarowi. Próbuje dogadać się z ulicznym dilerem papierosów. Dostaje adres, idzie tam, a wskazany facet wyprowadza go w boczną ulicę i, razem z tym dilerem, biją i okradają. Następnego dnia do domu Juliena puka inny facet. Był wtedy w barze, zorientował się o co chodzi. Mówi, ze pomoże mu z papierami, wyrobi lewe paszporty, za tydzień będą do odbioru. JUlien musi mu zaufać. Gośc jest słowny i w porządku - istotnie, za tydzień, pod mostem, Julien odbiera od niego paszporty na nazwisko "Duval", dla całej trójki. Wiedząc, ze robi się coraz goręcej - Julien wyposaża się w pistolet, z dawnych czasów, zawinięty w... biały mundur. Czyj to mundur ? jego ? dziadka ? ojca ? Nie ma informacji. W szkole Julien nawet nie zwraca uwagi na uczniów ściągających podczas sprawdzianu, jest zajęty opracowywaniem planu ucieczki. Przypadkowa rozmowa z sąsiadem na korytarzu - podrzuca mu świetną myśl, w jaki sposób sprowokować całe zajście. Po prostu : wiedząc jak działa system więzienny, zaczaja się pod budynkiem, wkrada się do zaparkowanego na chwilę ambulansu więziennego i kradnie kartę zdrowia Lisy. Zamierza sfałszować wyniki badań, tak aby wymóc na lekarzach decyzję o przewiezieniu Lisy na jakiś zabieg do normalnego szpitala. Odwiedza go brat Pascal. Julien waha się czy to wpuścić, ale raban jest taki, że w końcu nie ma wyjścia. Brat martwi się o niego, Julien wyznaje wszystko, no i brat zaczyna martwić się jeszcze bardziej. Obawia się, ze nigdy wiećej się już nie zobaczą. Julien nie potwierdza, ani nie zaprzecza, czyli jest to bardzo możliwe. Ucieczka, to będzie bilet w jedną stronę. Rosną koszta całej operacji : Julien sprzedaje ich mieszkanie, wkrótce sprzedaje także mieszkanie po matce Lisy. I nagle... podczas odwiedzin w więzieniu dostaje informację że z powodów proceduralnych Lisa ma zostać przeniesiona do innego więzienia ! Wpada w popłoch, musi działać natychmiast, nie ma już czasu na dopracowanie planu. To ostatni akt, czyli "co się stało w ostatnich 3 dniach". Przede wszystkim, Julienowi brakuje pieniędzy. Aby je zdobyć decyduje się na najgorsze : napada na człowieka. ściślej : na młodego dilera narkotyków z ulicy. Terroryzuje go, ale gośc ma przy sobie małą kwotę. Julien ciśnie go mocno i tamten wskazuje mu swojego bossa, który ma w domu na pewno sporą kwotę. Julien trzyma go na muszce i każe jechać do tego bossa. Boss mieszka w dzielnicy arabskiej i ma telewizor na pół sciany. Nie boi się pistoletu, nie chce wydać kasy, wieć Julien atakuje tego drugiego i wreszcie zmusza go pęknięcia. Młodzian wskazuje mu schowek. Kasa istotnie tam jest. Dużo. Boss korzysta z chwilowej dekoncentracji JUliena, łapie za broń i rani go w ramię. Julien odpowiada ogniem i kładzie go trupem. Przy okazj ranny zostaje ten młodszy. Julien szybko opuszcza chałupę, gdzie krew, trup i demolka. Zabiera młodego dilera. Chce go zawieźc do szpitala, ale chłopak umiera po drodze. Julien chyłkiem podrzuca ciało na jakiś nocny przystanek autobusowy. Dekuje się u rodziców, gdzie przebywa Oskar. Ojciec zauważa w jego torbie paszporty podrobione. Wie co się święci. I wie, ze nie zobaczy syna już nigdy, jesli tylko uda mu się uciec. Kiedy Julien wychodzi rankiem, ojciec ściska go z całej siły, i patrzy szklistymi oczami. Julien też jest wzruszony, ale nie wie, że ojciec wie, wiec zachowuje większe pozory. Policja zaczyna śledztwow sprawie zabójstwa bossa [i tego młodego dilera chyba też]. Wiedzą, że pod domem było auto. Sąsiad widział. Takich aut w mieście zarejestrowano 37. I od razu biorą na cel Juliena. Why ? Bo jego żona odsiaduje wyrok 20 lat. Julien szybko opuszcza mieszkanie, wszystkie notatki, materiały i inne klamoty pakuje do worków i wyrzuca do śmieci. Mieszkanie zostawia zupełnie puste. Teraz mieszka z synem w hotelu - na nazwisko "Duval", zgodnie z paszportową podróbką. Znów włamuje się do więziennego ambulansu. Podrzuca sfałszowane wyniki badań zdrowotnych Lisy. I czeka. Podczas odwiedzin lekarz oznajmia mu, że wyniki badań są złe i Lisa nastepnego dnia ma zostać przewieziona do szpitala. O to chodziło Julienowi. Policja znajduje opuszczone mieszkanie Juliena. Szef jest doświadczonym gliną, coś mu zaczyna brzydko pachnieć. Wykonuje telefon i każe posłać patrol do pomocy służbie więziennej przy pilnowaniu Lisy. Jest ona przewożona do szpitala. Julien jedzie tam wcześniej. Kiedy strażnicy wprowadzają Lisę do jednego z pokojów zabiegowych - Julien wparowuje tam w stroju lekarza i z bronią. Terroryzuje strażników, przykuwa ich do łóżka. Pomoc policyjna dociera za późno. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dla niej wszystko" [2] 30.09.17, 11:35 Lisa początkowo jest w lekkim szoku, opiera się, nie chce uciekać, ale szybko odzyskuje równowagę. Uciekają korytarzami szpitala, potem windą, potem na parking podziemny... Policja ich dostrzega, depcze im po piętach, ale nie chcą im zrobić krzywdy, raczej chcą zmusić ich do poddania się. Julien nie ma zamiaru. Udaje mu się wyprowadzić żonę poza obręb szpitalnych zabudowań. Mieszają się z tłumem. Policja za nimi, traci ich nieco z oczu. Julienowi udaje się dotrzeć wraz z żoną do hotelu. Wchodzą tylnymi drzwiami. W pokoju jest Oskar, bawi się, Lisa doznaje wzruszenia do łez. Przebierają się i chyłkiem opuszczają hotel. Plan Juliena obejmuje wyjazd z miasta, dotarcie do Belgii i stamtąd ucieczkę jeszcze dalej. Policja tymczasem, już wiedząc w czym rzecz, raz jeszcze przeszukuje mieszkanie Juliena. Nic nie znajdują, ale widząc ślady na ścianach i pod zbiornikami na śmieci urwany kawalek zapisanej tapety - dopadają śmieciarkę odwożącą właśnie kubły i docierają do notatek Juliena. Udaje się odtworzyć te ścienne napisy i fotki w tej samej postaci, co miał je Julien. JUż wiedzą, ze Julien chce skorzystać z lotniska zagranicą. Ale którego ? Tego nie wiedzą. Na wszelki wypadek zostają zamknięte granice, a policja i służba celna dostają nakaz kontrolowania każdego samochodu z dwójką dorosłych i jednym dzieckiem. Policjanci odwiedzają rodziców Juliena. Matka milczy jak zaklęta, a ojciec rzuca tylko "ja z moim synem od dawna nie rozmawiam, nie utrzymujemy kontaktów". Do końca lojalny ! Choć wie, ze nigdy już syna nie zobaczy. Policja istotnie kontroluje na wszystkich rogatkach auta z dwojgiem dorosłych i dzieckiem. Julien przewidział to ! Jedzie z nimi... autostopowicz. Potem będzie autostopowiczka. POlicja rzuca tylko okiem i przepuszcza ich bez pytania. Czyżby nie dostali zdjęcia Lisy ? Przecież szefostwo wiedziało, kogo szukają :] To jeden z błędów logicznych w tym filmie, ale dramaturgia jest zbudowana znakomicie, więc można przymknąć oko ;] Są w Belgii. Jadą na lotnisko w Liege [jesli dobrze pamiętam nazwę miasta]. Podają paszporty. Są cali w nerwach. Gośc sprawdza ukradkiem, czy nie są to ludzie z listy poszukiwanych przestepców przez Interpol. Ale nie ma ich. Kiedy Lisa i Julien pospieszenie opuszczają odprawę i czekają na podstawienie samolotu, widzimy jak do służb lotniska przychodzi zdjęcie Lisy z adnotacją "zatrzymać natychmiast !", fax je drukuje, a jeden z pracowników wyciąga i dołącza do listy poszukiwanych przez Interpol. Za późno, dosłownie moment za późno. I przejmuje to zdjęcie nie ten pracownik, który ich odprawiał, więc - są bezpieczni. I kiedy policja wciąz rozszyfrowuje notatki Juliena i głowi się nad tym, gdzie mogą się podziewać uciekinierzy, oni są już w... Hiszpanii. Piekne miasto, słońce, kolorowy tłumek na rynku... Z offu płynie motto tego mistrza ucieczek : "Nie jest najtrudniej uciec, najtrudniej jest pozostać na wolności". We troje wolno wtapiają się w codziennośc miasta... Koniec. Udało im się :] Zatem, sprawiedliwości stało się zadość, niewinna kobieta nie spędzi 20 lat w więzieniu, a mąz ni dośc, ze nigdy nawet przez moment nie pomyślał o spędzeniu życia bez niej, z kimś innym, to jeszcze nigdy nie uwierzył w jej winę i zorganizował jej ucieczkę, po drodze popełniając całą gamę przestępstw. Miłośc nie zna granic... i umiaru ;] Dobra dramaturgia, zręcznie podbudowywana muzycznie, a przede wszystkim pełną wewnętrznego iskrzenia i niemal autentycznej determinacji grą Vincenta Lindona. Jeden rzut oka na twarz Juliena i wiemy, że jest gotów na wszystko, nie jak "bohater", ale jak zrozpaczony człowiek, który wie, ze nie pozostawiono mu żadnego wyboru. Znakomita rola. Wpadek nie dało się uniknąć. wg mnie, trudno inaczej ocenić sytuację, w której policja wie kogo ściga, ma zdjęcie, blokuje granice, ale nie wyposaża swoich ludzi w fotografię poszukiwanej osoby. Zamiast tego każe sprawdzać samochody z parą 2 plus 1. Brzmi dośc kuriozalnie, ale... może to akurat nie jest kuriozum, może się mylę ? Tak czy owak : dobry, szybki thriller; nawet nieco nietypowy, bo na początku można by sądzić, ze Julien spóbuje poszukać tej prawdziwej zabójczyni, aby uwolnić zonę od zarzutów przedstawiając dowód na jej niewinność. Tymczasem : już po chwili wiemy, że jego pomysł jest innego charakteru. Przygotowania, realizacja, zwieńczenie - klasyka :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" ;] 30.09.17, 16:04 lubię ! bardzo lubię ! bardzobardzo lubię ! :] ale nawet z mojego punktu widzenia "Nietykalni" pojawiają się w ramówce zdecydowanie zbyt często :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" ;] 30.09.17, 16:09 Tak jest, to najczęściej powtarzany film w historii tvp! Ile można?? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Nietykalni" ;] 30.09.17, 16:17 haha, racja Siostro :] a z drugiej strony, co to będzie jak przestaną powtarzać... ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 0:40 Super POlsat "Paciorki jednego różańca" 30.09.17, 16:08 znów dwa polskie filmy w nocnej ramówce SP. I znów takie, których nie znam :] mam nadzieję, że coś mi podpowiecie. "Paciorki..." wyreżyserował Kazimierz Kutz, rzecz się rozgrywa na ŚLąsku i jest to historia starszych państwa, górnika z żoną, którzy nie chcą opuścić swojego mieszkania i przenieśc się do nowej lokalizacji. Stare familoki mają zostać wyburzone na okoliczność nowoczesnej zabudowy. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 0:40 Super POlsat "Paciorki jednego różańca" 30.09.17, 16:18 Widziałam dawno temu, więc niewiele pamiętam. Ale na pewno ciekawe kino. W rolach głównych amatorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 0:40 Super POlsat "Paciorki jednego różań 30.09.17, 17:31 dzięki, Siostro :] taki film w 1979 roku ? nowoczesna zabudowa wypierająca starocie ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca" 30.09.17, 16:12 polski horror, rzecz rzadko występująca w filmowej przyrodzie. z 1982 roku. akcja rozgrywa się w połowie XIX wieku, umierająca żona wracającego do domu powstańca przeklina go i poprzysięga prześladować po swojej śmierci. Co brzmi złowieszczo, jako że za życia posądzano ją o konszachty z diabłem. no i zdaje się, ze owe prześladowania będą treścią filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca" 30.09.17, 16:15 O, chyba kiedyś widziałam, ale mogę go mylić z "Widziadłem" :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca& 30.09.17, 16:17 spróbuję obejrzeć :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca& 30.09.17, 16:19 Nawet na pewno widziałam :) Sprawdziłam, że w obsadzie Stanisław Brejdygant, w roli hrabiego Henryka, niezapomniany głos Klaudiusza! Może go poznasz...po głosie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca& 30.09.17, 17:32 na pewno zwrócę uwagę, Siostro :] dzięki za podpowiedź ! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2:55 [jutro 0:20] Super Polsat "Wilczyca& 01.10.17, 15:36 PS : "Paciorków..." niestety nie obejrzałem, "Noc w Rzymie" się przedłużyła :] a "Wilczycę" planuję obejrzeć tej nocy, mam nadzieję ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "najlepsze filmy włoskie" :] 30.09.17, 16:16 rózne wpadki się zdarzyć moga, ale zestawienie najlepszych włoskich filmów bez "Osiem i pół", to chyba górna półka ;] film.onet.pl/wiadomosci/najlepsze-wloskie-filmy-historia-kina-wloskiego-kino-wloskie/pr9y52 Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "najlepsze filmy włoskie" :] 30.09.17, 17:48 Naprawdę nie ma "Osiem i pół"? Ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "najlepsze filmy włoskie" :] 30.09.17, 18:21 ja też nie mogłem uwierzyć ;] sprawdzałem kilka razy i jak ten Puchatek, który im bardziej zaglądał do norki Prosiaczka, tym bardziej go tam nie było, tak i ja doznawałem coraz większego zdziwienia niewpisaniem na listę tak oczywistego tytułu. zwłaszcza, że autor zestawienia podkresla znaczenie nieanglojęzycznych Oscarów, potwierdzających znakomitośc włoskiego kina ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "najlepsze filmy włoskie" :] 30.09.17, 18:32 :)) Jak czasem coś może nas zaskoczyć, prawda Greku? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "najlepsze filmy włoskie" :] 01.10.17, 10:31 może właśnie taka była intencja autora tego zestawienia filmowego, Mała Ciekawostko ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "najlepsze filmy włoskie" :] 01.10.17, 11:01 Być może, Greku:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:15 Ct Art "Noc w Rzymie" 30.09.17, 17:41 kino hiszpańskie z lokalizację we Włoszech :] z opisu wynika, ze chodzi tutaj o romans dwóch kobiet, Rosjanki i Hiszpanki, spotykajacych się w hotelu w tytułowym mieście. scenariusz i reżyseria Javier Medem. Nie znam jego twórczości solowej, ale nakręcił jedną z nowel składających się na świetne "7 dni w Hawanie", który miałem kiedyś przyjemnośc opisywać :] zdjęcia i plakat do filmu sugeruja, że dominować tutaj będzie zmysłowa namiętność, oby nie cukierkowa i przesłodzona ;] w głównej roli Elena Anaya, mająća na koncie role u Almodovara oraz mniej doświadczona Natasza Jarowienko. cóż, Czesi zwykle wybierają dobre filmy... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 11:22 Za sprawą niewątpliwej urody i cielesności obu aktorek, wnętrza tytułowego pokoju, wypełnionego obrazami oraz świetnie dobranej muzyki - film estetycznie oszałamiający :] Ale co poza tym ? O ILE coś "poza tym" miało tutaj się znaleźć. Hiszpanka Alba i Rosjanka Dasza spotykają się w barze rzymskiego hotelu, zawierają znajomośc, odkrywają że dla obu jest to ostatnie 12 godzin w mieście i wiedzione wzajemną nieodpartą chemią postanawiają spędzić ten czas razem. Kwaterują się w jednym pokoju i konsumują krótką, ale intensywną znajomośc przeplatając seks z rozmową. Seks jest estetyczny, higieniczny, namiętny i z udziałem orgazmów. I dobrze zagrany, co w kinie jest wciąż rzadkością. Wpływ na to ma także entuzjazm i swoboda obu aktorek, które długimi sekwencjami paradują w dezabilu i robią to z taką naturalnością, jak oddychają. Brawo ! POmiędzy scenami erotycznymi - są dialogi. Reżyser i scenarzysta w jednym, zdecydował się na spotkanie dwóch osób, a nie kultur. Trochę szkoda, bo Rosjanka i Hiszpanka połączone namiętnością, a oddzielone kulturowymi tradycjami i naleciałościami, być może byłyby ciekawszym tematem filmowym. Z drugiej strony, w 2010 roku, w świecie, który jest globalną wioską w stopniu, w jakim nie był nigdy wcześniej, czy taka konfrontacja jest jeszcze możliwa, zwłaszcza na poziomie 20-letnich kobiet ? Istotą rzecz jest więc nie spotkania kultury wschodu z kulturą południa, ale gra pomiędzy Albą i Nataszą. Gra w wydobywanie prawdy. Obie opowiadają o sobie, ale w sposób pokrętny i maskujący. Alba najpierw wyznaje, że jako nastolatka została żoną szejka arabskiego, ale uciekła z jego lukusowej, bajkowej posiadłości, kiedy zapragnął miec z nią dziecko. Bała się, ze jako matka dzieciom wyląduje na szergowym miejscu w haremie. Uciekła więc łodzią do Grecji. Z czasem okazuje się, że to nie ona uciekła, ale jej matka, bo to jej historię opowiedziała. Ona sama jest córką tego arabskiego maharadży. Jest lesbijką od zawsze, nigdy nie próbowała związać się z mężczyzną, aktualnie ma partnerkę. I pokazuje ją na nagraniu z telefonu. Mają dzieci, to znaczy : jej partnerka je ma. A raczej : dziecko. Córkę. Tutaj Alba się rozkleja na moment, bo - jak wyznaje - drugie dziecko, chłopiec, zginął w jakimś nieszczęśliwym wypadku w ich mieszkaniu. I choć Alba była wteddy na miejscu, nie zdołała zapobiec tragedii. Co dokładnie się stało : nie wiemy. Zawodowo Alba jest inżynierką i niedawno wynalazła prototyp roweru, który wygląda jak pojazd opancerzony ;] i można nim jeździć w każdą pogodę, na każdej nawierzchni i w na każdą odległośc :] Tyle że projekt został odrzucony przez komisję badającą jego przydatnośc dla masowej produkcji. Natasza opowiada historię romansu, jaki miała z własnym ojcem. Po śmierci matki ojciec zaczął traktować ją jak kochankę. Odkryła to jej młodsza siostra, bliźniaczka, i nigdy nie zapomniała, ze... została odrzucona przez nich oboje. "Dziwne, powinna się cieszyć", zauważa Alba. Z czasem okazuje się, że i Natasza użyła szyfru : w istocie bowiem, to ona była tą, która odkryła romans swojej siostry z ojcem. Zaowocowało to u niej kompleksem niższości, a przy okazji... podglądając ojca i siostrę - sprawiała sobie pierwsze orgazmy w życiu. Brzmi "skandalicznie", ale mimo wszystko na ekranie nie ma w tych opowieściach ani grama absmaku. Albo reżyseria zawiodła, albo jednak aktorki są zbyt ładne i niewinne, zeby w ich ustach mogły one cokolwiek ważyć. Ewentualnie, zawsze można założyć, że to kłamstwa, historyjki służące podniesieniu poziomu seksualnej zmysłowości ich relacji. Aktualnie Dasza jest w związku ze starszym mężczyzną, wykładowcą w szkole, w której się uczy [studiuje historię sztuki]. Jej siostra, utalentowana tenisistka, ma wziąć ślub z jakimś rosyjskim mafiosem, tutaj - w Rzymie, po to właśnie Dasza przyjechała do Włoch. Nie przypominam sobie, aby padła podobna informacja dotycząca Alby, ale możliwe że coś przeoczyłem. Natasza jest więc biseksualna, w pewnym momencie nawet Alba doznaje nawet pewnej konfuzji lekkiej, kiedy Natasza sugeruje, ze mogłyby do swojego seksu wprowadzić element męski, czyli wibrator. Alba odpowiada, że zafunduje jej taki orgazm, że zapomni o podobnych świństwach, a kiedy Natasza nadal, niby żartem, ale tylko "niby", trzyma się swojej wersji - Alba\, też zartem, łapie za telefon i dzwoni do obsługi hotelowej z prośbą o dostarczenie wibratora. Zjawia się jegomośc z recepcji i kulturalnie oferuje, że dołączy do ich duetu. Zostaje jednak wyproszony, znika równie gzrecznie jak się pojawił ;] Seks w łózku, rozmowa, seks poza łózkiem, rozmowa, seks, rozmowa, seks pod prysznicem... Bieg interwałowy :] Tak to wyglada. Seks jest coraz bardziej namiętny, a rozmowy odsłaniają coraz więcej prawd i sekretów. Wreszcie nadchodzi poranek. Pora pożegnania. Zaczyna się od śniadania na balkonie'/tarasie z widokiem na dachy miejskich zabudowań. Aby jakoś upamiętnić swoje spotkanie, które "ma pozostać ich tajemnicą", dziewczyny wywieszają na balkonie białą flagę. Tak by można było zobaczyć ten balkon w google maps, po której zresztą poruszają się bardzo sprawnie odnajdując własne domy, by je sobie pokazać [Alba w San Sebastian, Natasza... gdzieś w Rosji, przepraszam ale nie zapmiętałem nazwy]. Czy będzie dramat na koniec ? POniekąd jest, bo Alba zaprasza Nataszę do ostatniej wspólnej kapieli, pożegnalnej, a Natasza odmawia. I jest jakaś dziwnie chłodna i odpychająca. Alba wydaje się cierpieć, wyznaje że gotowa jest porzucić swoją dziewczynę i związać się z Daszą. Dasza na tak radykalne rozwiązanie przystać nie chce, jest chłodna, bo - jak mówi - tak będzie łatwiej się rozstać. Znienacka Alba słabnie, osuwa się na podłogę, blednie jakby miała zaraz umrzeć. Palcem pokazuje obraz Amora wiszący na ścianie. Bożek milości tradycyjnie ma w reku łuk i oto... Natasza kładzie Albę do wanny z wodą, a Alba ma w piersi... strzałę :] Bardzo dosłowny symbol zakochania, nie sądzicie ? :] Woda wypełnia się czerwienią, Alba trzyma się za pierś, a Dasza stara się pomóc jej wyciągnąc grot z ciała. Grot którego nie ma. Po chwili Alba odzyskuje kolory na twarzy, Natasza wskakuje do niej do wanny, woda ma zwykły kolor i obie baraszkują radośnie pluskając się w wodzie. NO cóż, reżyser jakby trochę zaszalał ;] Potem ubierają się, pomagając sobie wzajemnie, Dasza wyjaśnia Albie znaczenie obrazów wiszących na ścianach pokoju [jeden dotyczy świata arabskiego, drugi przedstawia Medyceuszy florenckich, a trzecim jest wspomniany fruwający Amorek], potem wychodzą. Kamera filmuje ich rozstanie znad głów. Żegnają się przeciągłym uściskiem dłoni. Alba idzie w lewo, Dasza w prawo, ale po chwili... Dasza przebiega szybko i ze śmiechem przed okiem kamery, w stronę Alby, czyżby zatem zdecydowała się przedłużyć tę znajomość ? Tak to się kończy :] film urodziwy i zmysłowy, ale czy ta "głębia" życiowych historii dopisana do scen erotycznych broni się - tu można mieć pewne, minimalne, wątpliwości. Trudno połączyć wyrafinowany erotyzm z wiarygodnym dramatem. mozna też odnieśc wrażenie, że istnieje pewna nierównowaga w aktorskiej technice pp. Anayi i Jarowienko, ta pierwsza wydaje się być aktorką rasową, ta druga - momentami prezentuje się trochę jak zjawiskowo piękna modelka, która zaledwie ma aktorski talent, ale nie ma warsztatu. ewentualnie, bardzo głęboko się mylę i rad bym zostać skorygowany. Tak czy owak, coś w tej warstwie dramatycznej mi nie pasowało. MOże po prostu osobowości obu wątków do siebie nie pasowały , a więc winę ponosi kształt materii, a nie czynnik ludzki ? :] www.youtube.com/watch?v=9kRVKzije9c Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 12:00 Dzięki za opis. Nie widziałam jeszcze tego filmu, może kiedyś uda mi się go gdzieś znaleźć w sieci. A może puści go jakaś polska telewizja, kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 12:24 dzięki, Mała Ciekawostko :] miejmy nadzieję, ze kiedyś ktoś się odważny in the Poland Land ;] na razie żadna z mainstreamowych telewizji nie kwapi się, by pokazac np. "Życie Adeli", który jest z 2010 roku i po 7 latach z pewnością dostępny jest dla telewizji. nigdy nie zrozumiem, jak to że telewizja mainstreamowa w prime time nie waha się pokazywać filmów z morderstwami, strzelaninami, wbijaniem nóży w klatę, a filmy z golizną, seksem i erotyką przerzuca na środek nocy albo wcale nie pokazuje ? myślę, że to sporo mówi o kulturze w jakiej żyjemy. z trudem już nawet polskie dzienniki TV da się oglądać. Zawsze muszą być obowiązkowo mordy, tragedie, cięzkie choroby, wybuchy, pogróżki i cała litania podobnych opowiastek. I dyżurna sprawa z "zaginoną panią X" oraz "malterowanym chłopczykiem". W formie serialu na wiele tygodni. ramówki telewizyjne dobiera się więc pod odpowiednio ukształtowany target ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 12:38 Ja też tego nie rozumiem, Greku. Niestety nie sądzę, żeby jakaś mainstreamowa stacja kiedykolwiek pokazała "Życie Adeli" i obawiam się, że z "Nocą w Rzymie" będzie podobnie. Masz rację co do programów informacyjnych, trudno w nich znaleźć jakieś dobre, pozytywne wiadomości - oczywiście zdarzają się, ale tragedie i inne nieszczęścia przeważają. Sensacje zawsze lepiej się "sprzedają"... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 15:34 wygląda na to, ze w mediach rządzą ci sami, co... co zwykle, Mała Ciekawostko ;] Odpowiedz Link Zgłoś
mala_ciekawostka Re: "Noc w Rzymie" - po seansie 01.10.17, 17:27 Dokładnie tak jest, Greku :) Odpowiedz Link Zgłoś